Dodaj do ulubionych

Faulkner to Bóg

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 15:32
-powiedział Sartre. Co o tym myślicie? Ja książki Faulknera pochłaniam jedna
za drugą. Są wyjątkowe. Jeśli ktoś zna Jego twórczość - proszę o opinię.
Obserwuj wątek
    • klymenystra Re: Faulkner to Bóg 09.07.04, 15:33
      faulkner jest jednym z ciezszych pisarzy- moim skromnym zdaniem :)- ale tworzy
      klimat, mikroswiat.. nie wiem, jak to nazwac... lubie go, ot co :)
    • braineater Re: Faulkner to Bóg 09.07.04, 16:03
      Może to ateizm ale jeśli F. jest bogiem to na pewno nie takim w którego
      chciałbym wierzyć - parafrazując Nietzshego - "nie mogę wierzyć w boga który
      nie tańczy" a F. nie tańczy tylko sunie niszcząc wszystko po drodze -
      patrz "Światłość w Sierpniu" cz "Absalomie, Absalomie" - obie te książki śmiało
      mógłbym zaliczyć w poczet najbardziej hardkorowych doświadczeń w moim
      czytelniczym żywocie...I nie jest to tak, jak z Żeromskim, który pisać nie
      umiał i basta, tylko jest to kontakt z rewelacyjnym pisarzem, który stawia
      naprawdę okrutne wyzwanie wobec czytelnika - i przyznaję, że podołać mu jest
      nader ciężko...
      Pozdrowienia:)
    • a.adas Re: Faulkner to Bóg 09.07.04, 16:05
      Oceny jednostkowe
      "Absalomie, Absalomie" - genialna
      "Zaścianek" (pozostałe części trylogii znacznie słabsze), "Zstąp,
      Mojżeszu", "Światłość w sierpniu" - bardzo dobre.
      "Niepokonane" - dowcipne i smutne, polecam wszystkim feministkom:)
      Nie trawię prekursorskiego (dla Francuzów szczególnie) "Wściekłości i wrzasku"
      Sartoris - za lekki i satyryczny, niemal jak "Wielki Gatsby":)
      "Przypowieść" - brawurowe powtórzenie dziejów Chrystusa na francuskim froncie,
      ale i tak najlepszy fragment o Missisipi.
      Więcej książek (jeszcze) nie czytałem.
      Ocena ogólna
      obok Llosy i Saramago aktualnie mój ulubiony pisarz.

      Pozdrawiam
      adas
    • Gość: sartoris Re: Faulkner to Bóg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.07.04, 16:16
      To fakt, jego książki są ponure, ale dla mnie mają niezwykły urok. Jako
      pierwszą przeczytałem "Wściekłość i wrzask", ale nie od razu przebrnąłem przez
      monolog Benjamina. Kolejne czytałem bez oporów. Najwyżej oceniam "Światłość w
      sierpniu" i "Niepokonane" z bardzo smutnym, ale jakże pięknym opisem śmierci
      babci Bayarda.
      • madziurex Re: Faulkner to Bóg 09.07.04, 18:59
        Na Faulknera zachorowałam jako nastolatka i - do tej pory mi zostało...
        Najbardziej lubię chyba "Wściekłość i wrzask", ale myślę, ze tego pisarza mozna
        oceniac dopiero po przeczytaniu CAŁOŚCI (jak Marqueza - zresztą b. dużo ich
        dwóch łączy), bo stworzył swój specyficzny świat, w który najlepiej "wtopić
        się" czytając książkę za książką. Nie bardzo tylko rozumiem, co w nim
        CIĘŻKIEGO?! (jak pisaliście w poprzednich postach).
        • Gość: kornik Re: Faulkner to Bóg IP: *.czes.gazeta.pl 09.07.04, 19:31
          J.P. Sartre to powiedział, bo był zafascynowany Faulknerem. Adaptował nawet
          jego „Ladacznicę z zasadami” na potrzeby teatru. Dla mnie obaj są nudnawi.
        • martolka Re: Faulkner to Bóg 10.07.04, 09:59
          podpiszę się pod postem madziurexy (bo raczej nie -rexa :-), też zaczytywałam
          się Faulknerem w nastolęctwie, z tą różnicą, że mi przeszło. Znaczy,
          niekoniecznie muszę wracać do tego autora.
          I też nie było mi z nim jakoś specjalnie 'ciężko' :-).

          Jeżeli jest bogiem, to tymczasowym.
    • Gość: itek Re: Faulkner to Bóg IP: *.pomorzany.v.pl 09.07.04, 20:46
      Moj Faulkner to:
      Dzikie palmy/Stary- rewelacja, absolutne mistrzostwo tresci/formy;
      Koniokrady- humor, klimat, prostota- 0 sztuczek;
      Azyl- b.mocna rzecz, przy tym nowatorstwo formy, ksiazka "dotyklajaca",
      brutalna, szczera- polecam wielbicielom "Lolity".
      • Gość: pszemcio Re: Faulkner to Bóg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 03:26
        Wściekłość i wrzask - genialne....................nie rozumiem jak założyciel
        wątku może pisać o "pochłanianiu" tych książek ...ich nie da sie pochłaniać bo
        to nie jest łatwa literatura...jeśli je pochłaniasz to albo jestes
        nieprzecietnie inteligentny albo dużo ważnych elementów treści ci
        umyka...pozdrawiam
        • Gość: sartoris Re: Faulkner to Bóg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.07.04, 09:12
          Ja ich nie pochłaniam w sensie "jedna książka na dzień"! Owszem, książki
          wymagają dużo uwagi, więc czytam je ze skupieniem. Swoją drogą ciekawe, jak
          wygląda czytanie Faulknera po kursie szybkiego czytania...;)
          • anetkarobert Re: Faulkner to Bóg 10.07.04, 10:28
            Czytałam tylko światłość w sierpniu, nie udało mi się narazie przebrnąć przez
            Absalomie Absalomie
          • madziurex Re: Faulkner to Bóg 10.07.04, 18:08
            Ja pisząc "pochłanianie" miałam na myśli nie tyle "szybkie czytanie", co
            czytanie b. intensywne i jednej powieści za drugą. Miałam też taki okres, ze
            siedziałam ze znajomymi i czytałam im Faulknera na głos, wszyscy byli b.
            zadowoleni. Nadal nie rozumiem, co "trudnego" lub "ciężkiego" moze być w tej
            literaturze. Język jest tak żywy, tętniący, czyta się "samo". Moze chodzi o
            samą treść, fabułę - że niezbyt przyjemne rzeczy itd?Nie wiem...
            • Gość: pszemcio Re: Faulkner to Bóg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 13:18
              :/.......????????????....czy my piszemy o tym samym pisarzu?????????/
              • madziurex Re: Faulkner to Bóg 11.07.04, 14:26
                He he. O tym samym. Dla mnie Faulkner to jak Marquez, tyle że bliżej życia.
                Marqueza też uważacie za cieżkiego?! Ale w sumie, może to ja jestem jakaś
                dziwna, przy Kafce też się relaksuję...
                • Gość: robert Re: Faulkner to Bóg IP: *.net.autocom.pl 11.07.04, 14:30
                  Ja też się relaksuję ale przy kawce... : )
                • klymenystra Re: Faulkner to Bóg 11.07.04, 14:31
                  Kafka nie jest ciezki, bo u niego tylko nastroj jest trudny do zniesienia. u
                  faulknera- jezyk i nastroj. podobienstw z marquezem nie widze... wrecz
                  przeciwnie..
                • Gość: pszemcio Re: Faulkner to Bóg IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.04, 14:31
                  nie chodzi mi o ciężar w sensie klimatu (choć ten jest duszny bardzo:) a raczej
                  o formalne rozwiązania...monolog wewnętrzny, strumień świadomości i to wszystko
                  co stanowi że Wściekłośc i wrzask czyta sie jak łamigłówkę
                  • madziurex Re: Faulkner to Bóg 11.07.04, 16:50
                    Márqueza porównuje się czasami do Faulknera, bo tak jak Faulkner stworzył w
                    swoich utworach wyimaginowaną krainę (Yoknapatawapha), wzorowaną na rodzinnym
                    Mississipi - akcja większości dzieł Marqueza dzieje się w zmyślonej wiosce
                    Macondo( dla której prototypem była Aracataca). Poza tym - przynajmniej dla
                    mnie - "klimatycznie" ci dwaj pisarze są b. blisko. Pamiętam też z biografii
                    Marqueza ,że autorami, którzy zrobili na nim w młodości największe wrażenie
                    byli właśnie Faulkner i Kafka.
                    • klymenystra Re: Faulkner to Bóg 12.07.04, 10:55
                      no tak :) w tym sensie tak. we wszystkim masz racje poza jednym- moim zdaniem
                      oczywiscie- poza klimatem. ci pisarze to jak ogien i woda, bo marqueza czyta
                      sie kilka godzin a nad faulknerem trzeba sie bardzo skupiac. i jezyk...
                      zupelnie inny jezyk, ktory kazdemu z nich sluzy do czegos innego..
                      pozdrawiam :)
                      • madziurex Re: Faulkner to Bóg 12.07.04, 20:31
                        No, chyba też się muszę zgodzić - co do języka i jego funkcji. A tak w ogóle
                        dawno do Faulknera nie zaglądałam (Marquez jest jak powietrze, obecny non
                        stop:) i ta dyskusja sprawiła, że chyba zajrzę!
                        Pozdrawiam!
                        Magda
    • maroon Re: Faulkner to Bóg 13.07.04, 13:30
      Dla mnie Faulkner jest jednym z najważniejszych pisarzy. Nikt w tym wątku nie
      pisze o jego opowiadaniach, tymczasem są one równie dobre, co powieści. Moje
      ulubione to "Zwycięstwo w górach". Z powieści najwyżej cenię "Absalomie,
      Absalomie". Zgadzam się, że jest to pisarz wymagający, tworzący utwory trudne
      ze względu na skomplikowaną formę (monolog wewnętrzny, retrospekcja,
      kontrapunkt). Bardzo lubię klimat jego dzieł - mroczny, nasycony symbolami,
      tajemniczy - choć dla wielu są one zbyt przygnębiające.
      • Gość: johndoe Re: Faulkner to Bóg IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 03.08.04, 11:28
        a mnie dziwi to przeswiadzenie o tym, ze jego ksiazki sa ciezkie, przytlaczajace. sa tez kapitalne rzeczy, z ktorych mozna smiac sie godzinami. jak ktos nie zna faulknera, to polecam koniokrady na poczatek. a scena gry w pokera miedzy mcaslinami, ktory z nich ma isc na wojne /nie pamietam, z ktorej ksiazki/?
        pzdr
        dla mnie najlepszy jest "wielki las". raptem 4 opowiadania, ale po prostu powalaja.
        • a.adas Re: Faulkner to Bóg 03.08.04, 13:20
          Nie ma pewności, ale chyba w "Zstąp, Mojżeszu" (jeden z moich ulubionych).
          Któryś z braci gra w karty o Murzyna, to pamiętam dobrze.
          Nie powtarzają się opowiadania z tych zbiorów ("Zstąp" i "Wielki las")?
          W "Zstąp" jest opowiadanie np. "Nieźwiedź"
          Czytam teraz "Czerwone liście" i te opowiadania to chyba najprostsze i
          najbardziej przejmujące rzeczy Faulknera. Realia Południa bez łagodzącej
          odczucia mitologii.

          Pozdrawiam
          adas
        • maroon Re: Faulkner to Bóg 04.08.04, 14:48
          Gość portalu: johndoe napisał(a):

          > a mnie dziwi to przeswiadzenie o tym, ze jego ksiazki sa ciezkie,
          przytlaczajace

          Marek Hłasko w "Pięknych dwudziestoletnich" pisał, że w książkach
          Faulknera "człowiek stoi tyłem do zachodzącego słońca a jego rozmówca mówi cały
          czas do cienia padającego w przeciwną stronę; w jeszcze innej książce tego
          samego autora, bohater walczy samotnie z krokodylami tylko po to, aby wyżywić
          kobietę, która rodziła na jego oczach i do której nie ma nawet ochoty zbliżyć
          się; po czym - uratowawszy dwoje ludzi - dostaje dodatkowe dziesięć lat
          więzienia, gdyż jego nieobecność w więzieniu przeciągnęła się, a w regulaminie
          więziennym nie są przewidziane powody, które pozwalają więźniowi na oddalanie
          się od miejsca swojego cierpienia. Jeszcze inny bohater tej samej powieści
          zostaje skazany na dziewięćdziesiąt dziewięć lat więzienia tylko dlatego, iż
          bał się konfrontacji z histeryzującą kobietą(...)".
          Książki Faulknera generalnie nie nastrajają optymistycznie. Są jednak wyjątki -
          jak choćby "Koniokrady".
          • Gość: johndoe Re: Faulkner to Bóg IP: *.tlsa.pl / *.wroclaw.dialog.net.pl 09.08.04, 14:54
            maroon napisał:

            > Gość portalu: johndoe napisał(a):
            >
            > > a mnie dziwi to przeswiadzenie o tym, ze jego ksiazki sa ciezkie,
            > przytlaczajace
            >
            > Marek Hłasko w "Pięknych dwudziestoletnich" pisał, że w książkach
            > Faulknera "człowiek stoi tyłem do zachodzącego słońca a jego rozmówca mówi cały
            >
            > czas do cienia padającego w przeciwną stronę; w jeszcze innej książce tego
            > samego autora, bohater walczy samotnie z krokodylami tylko po to, aby wyżywić
            > kobietę, która rodziła na jego oczach i do której nie ma nawet ochoty zbliżyć
            > się; po czym - uratowawszy dwoje ludzi - dostaje dodatkowe dziesięć lat
            > więzienia, gdyż jego nieobecność w więzieniu przeciągnęła się, a w regulaminie
            > więziennym nie są przewidziane powody, które pozwalają więźniowi na oddalanie
            > się od miejsca swojego cierpienia. Jeszcze inny bohater tej samej powieści
            > zostaje skazany na dziewięćdziesiąt dziewięć lat więzienia tylko dlatego, iż
            > bał się konfrontacji z histeryzującą kobietą(...)".

            > Książki Faulknera generalnie nie nastrajają optymistycznie. Są jednak wyjątki -
            >
            > jak choćby "Koniokrady".

            ja to widze akurat w proporcach odwrotnych, ale jeden lubi ogorki...
            pzdr
            hlasko pisze oczywista o Dzikich palmach
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka