Dodaj do ulubionych

wolność interpretacji

07.04.13, 17:06
Zapewne wielu forumowiczów widziało już co się dzieje wokół ostatniej analizy Kamieni na szaniec dr Elżbiety Janickiej. Fronda pisze o "dewiacjach", fora pękają od oburzonych, a harcerze wydają oświadczenia, w których nazywają spekulacje pani Janickiej "nie na miejscu".

Książkę przeczytałam raz, wiele lat temu, z poczucia obowiązku i bez przyjemności, więc niewiele pamiętam. Janicka przytacza cytaty, które mogą ale nie muszą świadczyć na rzecz jej interpretacji. Ale strasznie nie podoba mi się emocjonalna i gorączkowa atmosfera wśród wielu, którzy się z nią nie zgadzają!
Obserwuj wątek
    • angazetka Re: wolność interpretacji 07.04.13, 18:11
      Mnie się najbardziej nie podoba, że burzę wywołuje sugestia, że Rudy i Zośka mogli być homo, a nie o wiele ważniejszy wątek antysemicki.
      • eeela Re: wolność interpretacji 07.04.13, 20:41
        Harcerze w swoim oficjalnym proteście zwrócili na to uwagę - chyba jako jedyni.
      • scoutek Re: wolność interpretacji 17.04.13, 09:31
        angazetka napisała:

        > Mnie się najbardziej nie podoba, że burzę wywołuje sugestia, że Rudy i Zośka mo
        > gli być homo, a nie o wiele ważniejszy wątek antysemicki.

        gdybyśmy nie byli społeczeństwem homofobicznym dyskusji w ogóle by nie było, bo nikogo by taka sugestia nawet nie ruszała
        z antysemityzmem jest podobnie zresztą
        to na zasadzie: uderz w stół a natychmiast się strachliwi odezwą
    • forum.master Re: wolność interpretacji 14.04.13, 21:51
      dla mnie nie ma nic złego ani w tym, że mogli się kochac jak przyjaciele, ani w tym, ze jak osoby ukochane. ale podejrzewam, ze szkoro nie bylo tam dziewczyn, a musialy byc silne emocje, to dlatego tak to przedstawili.
      • grymasisko Re: wolność interpretacji 20.05.13, 21:53
        A niech sobie będą gejami, co to komu szkodzi.
    • maitresse.d.un.francais Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 15.04.13, 22:28
      Czy w owej epoce nie używano słowa "rozkosz" często na określenie wspaniałego samopoczucia, spowodowanego np. pobytem w miłym miejscu, spotkaniem - no właśnie - z platonicznym przyjacielem/przyjaciółką?

      A atmosfera jest, bo z jednej strony mamy mity narodowe, a z drugiej osoby, które tylko patrzą, w kim by tu rozpoznać geja.

      Więc nie dziw się doprawdy, Eeelu. Nie chodzi o książkę o jej interpretację, chodzi o mity, symbole i powiększający się coraz bardziej rozdział między dwiema grupami o przeciwstawnych poglądach.
      • eeela Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 15.04.13, 22:53
        Ja się niczemu absolutnie nie dziwię, przecież to nic nowego ;-) Komentuję jeno rzeczywistość. W szkołach powinno się wprowadzić obszerne omówienie koncepcji dzieła otwartego; może to by pomogło złagodzić obyczaje przy interpretacji dzieła literackiego ;-)
        • maitresse.d.un.francais Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 16.04.13, 16:17
          eeela napisała:

          > Ja się niczemu absolutnie nie dziwię, przecież to nic nowego ;-) Komentuję jeno
          > rzeczywistość. W szkołach powinno się wprowadzić obszerne omówienie koncepcji
          > dzieła otwartego

          że niby każdy może intepretować, jak chce?

          hmmmm ale chyba autor miał coś jednak na myśli?

          zwłaszcza w tym przypadku

          co innego poezja (a i to nie każda)
          • eeela Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 16.04.13, 17:04
            > że niby każdy może intepretować, jak chce?

            Tak, w zasadzie tak. Nie wiem, czy Eco był pierwszy, czy też byli już jacyś piewcy teorii dzieła otwartego przed nim, ale ogólnie rzecz biorąc koncepcja jest taka, że jak dzieło zostaje uwolnione (opublikowane/zagrane/wyświetlone etc.), to interpretacja autora ("co autor miał na myśli") przestaje mieć faktyczne znaczenie - dzieło zaczyna żyć własnym życiem, ponieważ każda interpretacja, jakiej będzie odtąd podlegało, będzie inna, zindywidualizowana, dokonywana przez pryzmat indywidualnych doświadczeń i przeszłych doznań kulturowych. Należy więc (twierdzi Eco, i wielu pisarzy/artystów za nim) pogodzić się z tym, że dzieło jest bytem wolnym i zmiennym. I jak ktoś chce widzieć w nim homoseksualizm, to go zobaczy, i zupełnie nieistotne jest to, co miał na myśli autor, zwłaszcza że często nie ma mozliwości tego zweryfikować, albo sam autor dojrzał do innej interpretacji, albo cudza interpretacja może mu przypaść do gustu bardziej niż własna. Ja tam nie widzę możliwości, żeby odmówić temu racji.
            • maitresse.d.un.francais Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 16.04.13, 17:27
              eeela napisała:

              > > że niby każdy może intepretować, jak chce?
              >
              > Tak, w zasadzie tak.

              Ja widzę możliwości, żeby odmówić temu rację. Mianowicie zaplecze kulturowe autora.
              • eeela Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 16.04.13, 20:34

                > Ja widzę możliwości, żeby odmówić temu rację. Mianowicie zaplecze kulturowe aut
                > ora.

                Ale co ono ma do rzeczy, kiedy jego dzieło jest odbierane przez kogoś o zupełnie innym zapleczu kulturowym, doświadczeniu, tradycjach, języku? W głowie odbiorcy dzieło jest czymś zupełnie różnym od tego, czym było w głowie twórcy. Im bliżsi kulturowo i charakterologicznie są sobie twórca i odbiorca, tym więcej będzie w ich interpretacji punktów wspólnych, ale interpretacje nigdy się całkowicie nie pokryją. A ponieważ ambicją większości twórców jest dotrzeć do jak najliczniejszego grona odbiorców, nie ma w zasadzie innego wyjścia jak tylko pogodzić się z tym, że dzieła kulturowe nie mają jakichś niezmiennych, uniwersalnych znaczeń, tylko ewoluują poprzez percepcję odbiorców.
                • maitresse.d.un.francais Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 16.04.13, 22:20
                  eeela napisała:

                  >
                  > > Ja widzę możliwości, żeby odmówić temu rację. Mianowicie zaplecze kulturo
                  > we aut
                  > > ora.
                  >
                  > Ale co ono ma do rzeczy, kiedy jego dzieło jest odbierane przez kogoś o zupełni
                  > e innym zapleczu kulturowym, doświadczeniu, tradycjach, języku?

                  Wszystko, i odbiorca musi się z nim liczyć.

                  Jeśli Tacyt pisał o pojazdach - to raczej nie były to, na przykład, samoloty ani helikoptery, prawda? I tego mu odbiorca wmawiać nie ma prawa.
                  • eeela Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 17.04.13, 00:16

                    > Wszystko, i odbiorca musi się z nim liczyć.

                    Jedynie jeśli jest zainteresowany historycznym kontekstem, a wcale nie musi być.

                    Przykład z panią Bovary i Wersalem niekoniecznie jest dobrą analogią do problematycznego zagadnienia w "Kamieniach", bo ten drugi przypadek jest o wiele bardziej otwarty na interpretację. Nie mamy możliwości w pełni zweryfikować, co się autorowi w głowie roiło. Ja nie odczytuję propozycji Janickiej jako oświadczenie "tak było", tylko wskazanie jednej z możliwych inspiracji.
                    • marek.zak1 Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 17.04.13, 08:35
                      jako nastolatek byłem zafascynowany KnS. Teraz uważam, że powinno zadac sie pytanie, czy to, co było robione, czyli strzelanie na ulicach do Niemców, a potem jeszcze Powstanie Warszawskie miało jakikolwiek sens. Od tego trzeba zacząć.
                      • eeela Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 17.04.13, 08:59
                        Dawno już to rozpoczęto, przecież takie dyskusje toczą się od wielu lat.
                        • marek.zak1 Re: Ja tam nie jestem dr, ale zapytam 17.04.13, 13:27
                          Przez pierwsze kilkadziesiąt lat nie było na ten temat żadnej dyskusji, tylko zachwyt nas wspaniałą walcząca młodzieżą. O tym, że to nie miało sensu, mówi i pisze się dopiero od kilku lat.
                • maitresse.d.un.francais E tam 16.04.13, 22:21
                  Jeśli madame Bovary mieszkała na wsi, to odbiorca, żeby pękł, nie umieści jej w Wersalu.
    • jeepwdyzlu Re: wolność interpretacji 16.04.13, 00:13
      Moja córka właśnie "przerabia" w gimnazjum
      Nauczycielka nawet się nie zająknęła o toczącej się dyskusji.
      Nie dziwię się - pewnie sama nie wie.
      Sięgnąłem i sam przeczytałem. Moje wnioski: to straszny gniot, który w ogóle nie powinien być lekturą. Nieporadny język, narracja wręcz dziecinna, dialogi napuszone. Młodzież się dziwi, ziewa i nie czyta.
      O to chodzi?
      Co do zarzutu antysemityzmu - jest zasadny - dwa słowa o Żydach na 120 stronach ( a właśnie trwałą likwidacja getta). Co do homoseksualizmu - wniosek naciągany.
      W sumie - burza w szklance wody.
      jeep
    • nabakier Re: wolność interpretacji 17.04.13, 14:40
      Prof. Głowiński bardzo ciekawie o sprawie "Zośki":
      Każdy tekst mówi również, czego nie mówi expressis verbis
      • eeela Re: wolność interpretacji 17.04.13, 17:11
        Ciekawy wywiad, dzięki :-)
        • nabakier Re: wolność interpretacji 17.04.13, 20:27
          :-)
    • Gość: Czytelnik Re: wolność interpretacji IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.13, 00:13
      Geje nie geje, ale podobno nowe wydanie "Kamieni" ma być w tęczowej okładce.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka