Dodaj do ulubionych

Zgorzkniała pi...

27.09.13, 00:27
W bieżącej ofercie handlowej możemy znaleźć książkę Marii Sveland pt. "Zgorzkniała pi...".
Czy uda się o niej coś napisać na forum? Czy po kliknięciu w "Wyślij" uruchomi się filtr nadużyć i otrzymam komunikat, że jestem wandalem? A jeśli nawet mechanizm przepuści, to czy admin nie skasuje? No bo co to za tytuł wątku. Ale to przecież naprawdę tak wydano!

Książki nie czytałem i nie zamierzam czytać, ale tytuł robi wrażenie. Jakie? Czy jesteście zgorszeni, że przekroczono granicę, czy przeciwnie - podoba Wam się, że ją przekroczono? A może żadnej granicy nie było?
Obserwuj wątek
    • reptar Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 00:28
      No i się nie udało. Zamieniło na jakieś "pi..."   :-(
    • jeepwdyzlu Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 10:52
      zawsze możesz napisać pi zda
      Bulwersuje Cię tytuł?
      jeep
    • hardy1 Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 11:16
      Zwykła reklama produktu - zaszokować, a więc zaciekawić.
      Co bardzo często kryje kompletną bylejakość. Uogólniając - opakowanie ma przyciągnąć uwagę. Nie świadczy nic o wartości jakości towaru.
    • angazetka Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 11:24
      Bez przesady, żeby mnie to miało szokować. Ale dzięki tytułowi wiem, że nie jestem zainteresowana książką.
      • shiva772 Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 11:29
        W moim przypadku też efekt odwrotny do zamierzonego - nie jestem grupą docelową? Odrzuca mnie ten tytuł - ale nie bulwersuje, raczej żenuje :)
    • beatanu Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 12:05
      Wielka szkoda, że tytuł jakby przesądza o zawartości, bo akurat w moim mniemaniu książka jest jak najbardziej warta przeczytania. Czytałam w oryginale, nie mogę zatem nic powiedzieć o jakości przekładu, mam nadzieję, że jest OK.
      To ciekawe połączenie feministycznej powieści, osobistych wyznań autorki i reportażu. Pouczające, skłaniające do myślenia, choć może zbyt mocno osadzone w szwedzkiej rzeczywistości?

      Mnie bardziej bulwersuje polska okładka. Kobieta jako obiekt seksualny po raz milion sto tysięcy dwunasty. Spójrzcie proszę, na kieszonkowe wydanie wersji szwedzkiej...

      www.bokus.com/bok/9789170015625/bitterfittan/
      • hardy1 Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 12:14
        Rzekłbym, że okładka osadza kobietę w okowach epoki wiktoriańskiej...
      • chiara76 Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 12:44
        szczerze, to nie podoba mi się okładka zarówno szwedzka jak i polska. Natomiast , niestety, i u mnie tytuł zadecydowałby , że po książkę bym nie sięgnęła. Jak widzę, szkoda, bo wiem, że Wiesz co Piszesz jeśli coś polecasz.
    • maitresse.d.un.francais Mnie bulwersuje, żenuje i odrzuca 27.09.13, 16:53
    • maitresse.d.un.francais Przede wszystkim sprawdziłam tytuł oryginalny 27.09.13, 16:55
      niestety jest taki sam.

      Przy okazji poczytałam sobie w Wiki, o czym jest książka - dziękuję, nie zajrzę.
    • maniaczytania Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 20:35
      'przerobilam' juz kilka dyskusji o tym tytule w kilku innych miejscach, wiec powtorze tylko to, co napisalam i tam - mnie sie ten tytul bardzo nie podoba, dla mnie to wulgaryzacja jezyka, ktora wkracza do strefy kultury wysokiej (i tak, wiem, ze wulgaryzmy w ksiazkach i kulturze wysokiej sa juz od dawna, ale jednak glownie w srodku). A z wulgaryzacja w strefie publicznej powinnismy walczyc.
      • eeela Re: Zgorzkniała pi... 27.09.13, 22:54
        Mnie też się ten tytuł nie podoba i nie sięgnęłabym po książkę. Nie mam ogólnie nic przeciwko przekleństwom w literaturze, której zresztą nie próbuję dzielić na wysoką i niską, tylko na dobrą i złą ;-) I w dobrej musi być miejsce na przekleństwa, ale dlaczego zaraz w tytule? Można spokojnie obmyślić uderzający i intrygujący tytuł bez pójscia na taką łatwiznę. Nadawanie takiego tytułu książce to też otwarta promocja używania danego przekleństwa w języku codziennym - no bo jak inaczej o książce rozmawiać, nie wymieniając jej tytułu?

        Co prawda jakby pi... miała wejść w powszechne i codzienne użycie w przestrzeni publicznej, to stawiam na to, że jej wymowa by po prostu dość szybko złagodniała ludziom w uszach. Ale na pewno pojawiłoby się coś o odpowiedniej mocy w zastępstwie, bo natura nie znosi próżni ;-)
        • maitresse.d.un.francais Re: Zgorzkniała pi... 28.09.13, 18:19
          uderzający i in
          > trygujący tytuł bez pójscia na taką łatwiznę. Nadawanie takiego tytułu książce
          > to też otwarta promocja używania danego przekleństwa w języku codziennym - no b
          > o jak inaczej o książce rozmawiać, nie wymieniając jej tytułu?

          No i przykład idzie z góry. Skoro autorka książek może oficjalnie przeklinać, to my też możemy.
          • jeepwdyzlu Re: Zgorzkniała pi... 28.09.13, 19:04
            Rozważanie ciekawe, szkoda, że nie dotyczą treści...
            Polecam dziś w Rzeczpospolitej wywiad z J.Hartmanem - zarzuca polskim elitom zbytnią poprawność językową i hipokryzję....
            Ciao
            jeep
            • maitresse.d.un.francais Re: Zgorzkniała pi... 28.09.13, 23:19
              i hipokryzję....

              A na czym ma polegać hipokryzja? Na niewykrzykiwaniu "k..., ja j..."? Bo każdy, kto nie bluzga co drugie słowo, jest hipokrytą?
              • jeepwdyzlu Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 01:07
                może kup rzepę i przeczytaj (dla odmiany)
                skoro zabierasz głos w sprawie nieprzeczytanej książki i nieprzeczytanego artykułu...
                jeep
                • jeepwdyzlu Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 01:08
                  z drugiej strony...
                  rzecz dotyczy elit...
                  j.
                • reptar Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 10:42
                  jeepwdyzlu napisał:

                  > skoro zabierasz głos w sprawie nieprzeczytanej książki i nieprzeczytanego artykułu...

                  A na przykład z przeczytanego (dla odmiany) postu rozpoczynającego ten wątek jasno wynika, że nie ma to być wątek o treści książki, lecz o jej tytule.
                  • jeepwdyzlu Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 12:36
                    niemniej odsyłałem ZAINTERESOWANYCH do artykułu w gazecie
                    nie zamierzając cytować tu fragmentów...

                    j.
                • maitresse.d.un.francais Jeep znowu się nadął 29.09.13, 17:20
                  Fajniej się nadąć niż streścić artykuł - prawda?
                • angazetka Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 18:43
                  > skoro zabierasz głos w sprawie nieprzeczytanej książki

                  Wątek jest o TYTULE książki. Tytuł przeczytaliśmy, jak mniemam, wszyscy.
                  • maitresse.d.un.francais Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 18:51
                    angazetka napisała:

                    > > skoro zabierasz głos w sprawie nieprzeczytanej książki
                    >
                    > Wątek jest o TYTULE książki. Tytuł przeczytaliśmy, jak mniemam, wszyscy.

                    Przynajmniej w formie wykropkowanej. :-P Żeby już być niemożliwie precyzyjną. :-P
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 13:33
            Metreso,

            a uważasz, że Autor przez wielkie A to autorytet, ekspert, który ma nam dawać przykład, moralizować? To bardzo XIX-wieczna koncepcja autora. Autor umarł jak zadeklarował Barthes w latach 60tych. Nie oznacza to, że już nie pisze się dobrej literatury. Wręcz przeciwnie - po prostu chodzi o taką demokrację czytania - czytelnik też jest autorem, bo każde czytanie to pisanie (czyli osobiście coś sobie "dopisujesz" kojarząc, interpretując itd.)

            A w Bitterfittan, z tego co pamiętam, wcale nie ma wiele wulgaryzmów - chodzi raczej o ukucie takiego terminu, który odzwierciedla pewien stan emocjonalno-egzystencjalny.
            • maitresse.d.un.francais Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 17:16
              grzeczna_dziewczynka15 napisała:

              > Metreso,
              >
              > a uważasz, że Autor przez wielkie A to autorytet, ekspert, który ma nam dawać p
              > rzykład, moralizować? To bardzo XIX-wieczna koncepcja autora.

              Trudno, taką mam koncepcję autora. :-P Mam prawo mieć nawet XVI-wieczną. :-PPP

              Rozumiem, co miałaś na myśli, ale zapewniam, że istnieje mnóstwo osób, które tej książki nie zechcą/nie będą w stanie przeczytać, a skojarzą tylko, że skoro Autor bluzga już na okładce, to czemuż oni nie mają bluzgać na każdym miejscu i o każdej dobie?
              • maitresse.d.un.francais Ja sama nie uważam autorów za ekspertów 29.09.13, 17:18
                raczej za ludzi, którzy prezentują takie lub owakie spojrzenie na rzeczywistość.
                Niemniej, skoro są autorami i PUBLIKUJĄ, to ich spojrzenie trafia do czegoś takiego, co się nazywa DYSKURS PUBLICZNY. I przez to wpływa w różny sposób na różne osoby (czytające, nieczytające, słyszące o książce w radiu itp.)
                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ja sama nie uważam autorów za ekspertów 29.09.13, 17:46
                  Taki lajf - oddają język potoczny bez autocenzury. Jak jest cenzura, to masz efekt jak w Klanie - dialogi tak sztuczne, że się nie da tego oglądać.

                  Poza tym ludzie bluzgają czasem, no i?
                  • maitresse.d.un.francais To jest obowiązek mówienia językiem potocznym? 29.09.13, 17:55
                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                    > Taki lajf - oddają język potoczny bez autocenzury. Jak jest cenzura, to masz ef
                    > ekt jak w Klanie - dialogi tak sztuczne, że się nie da tego oglądać.

                    Jasne, jasne. Albo bluzgi, albo "Klan". Tertium non datur.


                    >
                    > Poza tym ludzie bluzgają czasem, no i?

                    Co ty nie powiesz? Istnieje różnica między bluzganiem czasem a bluzganiem pięć razy w jednym zdaniu.

                    Istnieje również, co ważniejsze! różnica między bluzganiem jako zjawiskiem wyjątkowym (gdy nas coś wyjątkowo wkurzy) i zasadniczo wyłączonym ze sfery publicznej, a bluzganiem w sferze publicznej, w mediach, podczas przemówienia prezydenckiego (tak, wiem, że prezydent nie bluzga podczas przemówień, ale może twoim zdaniem powinien oddawać język potoczny?) i podczas wykładów na uczelniach.

                    Istnieje różnica między ludźmi, którzy bluzgają, gdy są wkurzeni, a ludźmi, którzy bluzgają, bo inaczej nie umieją - mogą bluzgać albo milczeć.


                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: To jest obowiązek mówienia językiem potocznym 29.09.13, 18:21
                      Istnieje pewna różnica między kontekstem formalnym a prywatnym. Książka - choć opublikowana, czyli dostępna w sferze publicznej, to zapis prywatnych spostrzeżeń autorki/a. Literatura ma inny cel, niż wykład, czy przemówienie prezydenta. Literatura ma skłonić nas do refleksji i żeby odnieść się do danej sytuacji, lepiej ją zrozumieć, ubarwić, uśmiesznić autor/ka może się posługiwać różnymi zabiegami stylistycznymi. Jak rozmawiasz z przyjaciółką, o czymś co Cię boli, drażni, wnerwia też czasem Ci się wymsknie za pewne jakieś K.., (jeśli nie Tobie, to wielu z nam). Litratura ma sprawić, że odnajdzie się paralele, przez coś, co CIę porusza.

                      Poza tym bitterfittan, czy bitterfotzig to jest pewien termin, który wyraża pewne zjawisko, które po polsku brzmi, faktycznie, okropnie. Ja już bym postawiła na "ci,pę", bo Pi... to najgorsze słowo jakie słyszałam. I choć rozumiem, że fittan to dość mocne określenie, to raczej takie ang. cunt, niż nasza pi.... Trochę inny wydźwięk. Chodzi o pewien stopień wyczerpania energii seksualno-życiowej. Przeciwieństwo tego, co opisuje Naomi Wolf w Vagina. A New Biography - w której to książce pisze o zależności między kwitnąca seksualnością a twórczością - czyli taką Vagina power - brak tej vagina power skutkuje bittercunt -em;)

                      • maitresse.d.un.francais Dziecko,ty naprawdę sądzisz, że ja nie przeklinam? 29.09.13, 18:24
                        Haha.

                        Oczywiście, że przeklinam. Prywatnie, w rozmowie z bliskimi. Na forum wyjątkowo i raczej się wykropkowuję.
                      • maitresse.d.un.francais Re: To jest obowiązek mówienia językiem potocznym 29.09.13, 18:29
                        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                        > Istnieje pewna różnica między kontekstem formalnym a prywatnym. Książka - choć
                        > opublikowana, czyli dostępna w sferze publicznej, to zapis prywatnych spostrzeż
                        > eń autorki/a.

                        No i wot zagwozdka, bo jednak w strefie publicznej. Równie dobrze autor/ka może dojść do wniosku, że aby wyrazić swoje spostrzeżenia, może walnąć kupę na środku pewnej sieciowej księgarni na E.

                        No i tu powstaje pytanie - gdzie jest granica?



                        Jak rozmawiasz z przyjaciółką, o czymś co Cię boli, draż
                        > ni, wnerwia też czasem Ci się wymsknie za pewne jakieś K.., (jeśli nie Tobie, t
                        > o wielu z nam).

                        Wymsknie mi się, wymsknie. Tylko że moja rozmowa z przyjaciółką nie zostaje opublikowana w iluśtam tysiącach egzemplarzy. Pozostaje między nami.



                        Chodzi o pewien stopień wyczerpania energii seksualno-życiowe
                        > j.

                        A wiesz, że na to bym na podstawie tego tytułu nie wpadła. Sądziłam, że chodzi o redefinicję obraźliwego wobec kobiet określenia.
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: To jest obowiązek mówienia językiem potocznym 29.09.13, 20:03
                          > A wiesz, że na to bym na podstawie tego tytułu nie wpadła. Sądziłam, że chodzi
                          > o redefinicję obraźliwego wobec kobiet określenia.

                          BYć może po części też, ale ja to odczytałam jako budowę takiego konceptu - uważam, że to fajne pojęcie i trafne, tylko ta piz.da mi się nie podoba i postuluję ci.pę;)

                          (wiesz, ja słuchałam audiobooka, wprawdzie po niem. więc nie do końca rozumiem, ale mam większe prawo do interpretacji niż Ty, która nie czytałaś;>
                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: To jest obowiązek mówienia językiem potocznym 29.09.13, 20:04
                          Hmm, to co, wprowadzam cenzurę i wymazujemy wszystkie brzydkie słowa? Niewiele by się ostało, raczej sam kicz by został typu harlequiny.
                          • maniaczytania Re: To jest obowiązek mówienia językiem potocznym 29.09.13, 20:05
                            nie chodzi o wyrzucenie brzydkich slow z literatury w ogole.

                            Okladka to jednak cos innego.
                            • maitresse.d.un.francais Re: To jest obowiązek mówienia językiem potocznym 29.09.13, 20:36
                              maniaczytania napisała:

                              > nie chodzi o wyrzucenie brzydkich slow z literatury w ogole.
                              >
                              > Okladka to jednak cos innego.
                              >

                              popieram koleżankę
                          • maitresse.d.un.francais Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 20:36
                            grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                            > Hmm, to co, wprowadzam cenzurę i wymazujemy wszystkie brzydkie słowa? Niewiele
                            > by się ostało, raczej sam kicz by został typu harlequiny.

                            Jest całe mnóstwo ciekawych książek bez wulgaryzmów.

                            I całe mnóstwo NUDNYCH GNIOTÓW zawierających bluzgi.
                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 20:52
                              Podaj tytuły tych ciekawych bez wulgaryzmów:)
                              No myślę, że Jane Austen, Henry Jame, Edith Wharton nie używają wulgaryzmów. Ale chyba nawet, liryczna proza Hessego (Wilk stepowy) zawiera parę. Otatnio przeczytałam Shriver, też parę bluzgów było, niewiele, ale jednak.

                              Ty się oburzasz na okładkę, a niegdyś oburzano się, że w ogóle powieści się czyta, jako coś demoralizującego;>
                              Wejdź na Goodreads gdzie jest grupa Banned Books, to zobaczysz ile książek budziło oburzenie, zgorszenie itd do tego stopnia, że zakazano ich.





                              • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:06
                                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                > Podaj tytuły tych ciekawych bez wulgaryzmów:)
                                > No myślę, że Jane Austen, Henry Jame, Edith Wharton nie używają wulgaryzmów.

                                Naprawdę nie wiesz, o co mi chodzi, czy tylko udajesz?

                                Uważasz, że siedzę nad książkami z lupą w ręku, wyszukując pracowicie, czy aby raz na 420 stron nie pojawi się "k...a"? :-PPPPPP No cholera, ty naprawdę tak uważasz! Obawiam się, że nie rozumiesz, o co mi chodzi.
                                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:12
                                  Rozumiem, powtarzasz obiegową opinię mieszczańską posługując się kryterium "dobrego smaku". A więc wolę dobrą literaturę niż "dobry smak".
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:16
                                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                    > Rozumiem, powtarzasz obiegową opinię mieszczańską posługując się kryterium "dob
                                    > rego smaku". A więc wolę dobrą literaturę niż "dobry smak".

                                    Ale skoro przeciwstawiasz kicz bluzgom, a dobrą literaturę dobremu smakowi, wynika z tego, że dobra literatura, przynajmniej w Twoim odbiorze, musi zawierać bluzgi i kierować się złym smakiem.
                                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:23
                                      Nigdzie nie napisałam czegoś takiego. - Zachowujesz się jak sofistka, w pogardliwym znaczeniu Sokratesa. Słowem - chcesz "wygrać" rozmowę.

                                      Jak napisałam wyżej, lubię sobie poczytać powieśi XIX w, które uważam za dobrą literaturę, choć nie ma w nich bluzgów. Począwszy od modernizmu zaczynają się eksperymenty językowe. Zresztą za pewne były i wcześniej. (np. Gargantua i Pantagruel - powieść barokowa napisana jest potocznym językiem, w której występują różne "nieobyczajne słowa", ale nie bluzg jest tu zamiarem, ale znowu stylizacja języka, a może po prostu realizm języka)

                                      Ja tam lubię modernizm i post-modernizm, pełen mieszania konwencji, eksperymentów językowych, gdzie kultura "wysoka" przeplata się z "niską", gdzie wyrafinowany żart znajdzie się obok naturalistycznych opisów, czy przaśnego języka, gdzie jest dużo neologizmów, gier słownych i intertekstualności.

                                      P.S - wreszcie dyskusja na Książkach, a nie tylko listy książek;>
                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 20:54
                              Książka Sveland to nie jest kicz i wcale wielu bluzgów nie zawiera.
                              Zresztą to fajne zjawisko;) W ten sam sposób ocenia się ludzi, jak się nam ich wygląd nie spodoba. Nie ma sensu się z nią zadawać, bo się z góry wie, kto jest warty znajomości, a kto nie, nieprawdaż?

                              Don't judge the book by its cover - ever heard of that?
                              Empik nawet sprzedaje takiego pina: Nie oceniam po okładce.
                              • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:02
                                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                > Książka Sveland to nie jest kicz i wcale wielu bluzgów nie zawiera.

                                To świetnie, ale nie do niej piłam, tylko do Twojej wypowiedzi "albo bluzg, albo kicz".
                                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:14
                                  Przeinaczasz - nie mówię albo, albo - ale wielu pisarzy i pisarek wrzuca czasem bluzgi. Sama zaczęłaś się oburzać, więc tylko wykazałam, że oburzasz się, żeby się oburzać;) Bo bluzg ani nie definiuje dobrej literatury, ani jej nie dyskwalifikuje.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:18
                                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                    > Przeinaczasz - nie mówię albo, albo - ale wielu pisarzy i pisarek wrzuca czasem
                                    > bluzgi.

                                    I nie widzisz różnicy między wrzucaniem ich czasem (w sposób usprawiedliwiony literacko), często i bardzo często?
                                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:25
                                      Widzę, powtarzalność męczy i jest oznaką słabego kunsztu literackiego.

                                      Choć, kurcze, Irvine Welsh - tu fuck, tam, hooly-focking-shite, a czyta się cudownie. Bardzoe realistycznie zbudowane postaci - czujesz się jak w szkockiem barze w podejrzanej dzielni, czyli tak, jak masz się czuć.
                              • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:04
                                grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                > Książka Sveland to nie jest kicz i wcale wielu bluzgów nie zawiera.
                                > Zresztą to fajne zjawisko;) W ten sam sposób ocenia się ludzi, jak się nam ich
                                > wygląd nie spodoba. Nie ma sensu się z nią zadawać, bo się z góry wie, kto jest
                                > warty znajomości, a kto nie, nieprawdaż?

                                Wart, nie warty. Akurat nie oceniam ludzi po wyglądzie, w sensie urody czy ciuchów, ale raczej po tym, co im z oczu patrzy. :-PPPP

                                Ale rozumiem, że chodzi o wprowadzenie motywu "ja jestem otwarta i postępowa, a wy te kołtuny, co się sprzeciwiają każdej nowości, a ludzi oceniają po wyglądzie, nawet z nimi nie rozmawiając." :-PPPP
                                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:16
                                  > Ale rozumiem, że chodzi o wprowadzenie motywu "ja jestem otwarta i postępowa, a
                                  > wy te kołtuny, co się sprzeciwiają każdej nowości, a ludzi oceniają po wyglądz
                                  > ie, nawet z nimi nie rozmawiając." :-PPPP

                                  Hmm, myślałam, że po prostu chodzi o książkę. Ale ok, tak staram się byc otwarta na ludzi, idee - nie, nic w tym "postępowego", zawsze byli tacy ludzi i byli też ci zamknięci.
                                  A wartościowanie, kto się czuje lepszy - Twoja projekcja;>
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:20

                                    >
                                    > Hmm, myślałam, że po prostu chodzi o książkę.

                                    No, ja też tak myślałam, póki nie odwołałaś się do spisu książek niegdyś zakazanych oraz zjawiska polegającego na potępieniu powieści jako takich. Tym samym zasugerowałaś "wczorajszy kołtun potępiający powieści dziś potępia bluzgi".

                                    Otwarta, powiadasz? Zbadajmy twoje otwarcie na ludzi. Zaprzyjaźniłabyś się z osobą, która leczyła się psychiatrycznie?



                                    Ale ok, tak staram się byc otwart
                                    > a na ludzi, idee - nie, nic w tym "postępowego", zawsze byli tacy ludzi i byli
                                    > też ci zamknięci.
                                    > A wartościowanie, kto się czuje lepszy - Twoja projekcja;>
                                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:30
                                      > Otwarta, powiadasz? Zbadajmy twoje otwarcie na ludzi. Zaprzyjaźniłabyś się z os
                                      > obą, która leczyła się psychiatrycznie?
                                      >

                                      Co to za pytanie?:) Przyjaźnię się z osobą, która leczy się psychiatrycznie. Trudna to przyjaźń i czasem mam jej dość, ale jakoś ją podtrzymuję, bo wiele osób się odwróciło od tej osoby jak jej choroba się ujawniła/natężyła.

                                      Zresztą obecnie połowa ludzi się leczy psychiatrycznie, to naprawdę dziwne pytanie. Mam wielu znajomych którzy się leczą/leczyli psychiatrycznie, i właśnie sobie przypomniałam, ze przyjaźnię się z jeszcze jedną osobą, która wychodzi z ciężkiej depresji - leczy się spychiatrycznie od kilku lat.

                                      • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:41

                                        > Co to za pytanie?:) Przyjaźnię się z osobą, która leczy się psychiatrycznie. Tr
                                        > udna to przyjaźń i czasem mam jej dość, ale jakoś ją podtrzymuję, bo wiele osób
                                        > się odwróciło od tej osoby jak jej choroba się ujawniła/natężyła.

                                        Chapeau bas!!!
                                        • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:54
                                          Kurde, człowiek to człowiek! Nie rozumiem, za co szacun.
                                          • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 22:18
                                            grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                            > Kurde, człowiek to człowiek! Nie rozumiem, za co szacun.

                                            Tja... To zapytaj tych, co się odwrócili.
                                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 23:35
                                              Odwrócili się, bo wytrzymać z nią nie szło, a np. nikt nie wiedział, o co chodzi. Duży jest problem w takich kwestiach, bo to zawsze wstydliwy problem, więc nikt nie powie: sory, mam taką i taką jednostkę chorobową, przepraszam Cię za to i tamto. No a taką chorobę się ukrywa, więc inni myślą, że taka osoba jest po prostu nieprzyjemna i nie ma sensu się z nią zadawać.
                                          • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 22:19
                                            grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                            > Kurde, człowiek to człowiek! Nie rozumiem, za co szacun.

                                            Oni uciekli, ty nie. Plus liczne mity rozpowszechnione w kwestii tychże chorób, które nie przeszkodziły Ci zostać przy tej osobie.
                                            • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 23:37
                                              Takie spaczenie, patologicznie szkoda mi odrzuconych, co nie zawsze jest dla mnie dobre:)
                              • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:07

                                > Empik nawet sprzedaje takiego pina

                                Empik nie jest dla mnie wyrocznią, a nawet, rzekłabym eufemistycznie, wprost przeciwnie. Co to jest pin?
                                • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:17
                                  Dla mnie też empik nie jest wyrocznią - generalnie staram się tam nie kupować. Pin to taki guziczek okrągły do przypięcia.

                                  • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:21
                                    grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                    > Dla mnie też empik nie jest wyrocznią - generalnie staram się tam nie kupować.
                                    > Pin to taki guziczek okrągły do przypięcia.
                                    >
                                    A, znaczytsa przypinka? :-)
                                    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:30
                                      Ok, niech Ci będzie przy-PIN-ka;)
                                      • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 29.09.13, 21:40
                                        grzeczna_dziewczynka15 napisała:

                                        > Ok, niech Ci będzie przy-PIN-ka;)

                                        Będzie mi. Przypinka od przypinać. "Pin" to agrafka. :-P
                                • basina1979 Re: Ty sobie jaja robisz? 30.09.13, 12:09
                                  maitresse.d.un.francais napisała:

                                  >
                                  > > Empik nawet sprzedaje takiego pina
                                  >
                                  > Empik nie jest dla mnie wyrocznią, a nawet, rzekłabym eufemistycznie, wprost pr
                                  > zeciwnie. Co to jest pin?

                                  Książki nie czytałam, więc trudno mi się wypowiedzieć. Za to Wasza dyskusja mnie zaciekawiła, więc może po nią sięgnę :) Zgadzam się natomiast, że nie warto oceniać książki po okładce. Co do pinów - też od razu pomyślałam o takiej przypince do ubrania :) Akurat dokładnie takiej nie widziałam w empiku, ale widziałam różne inne. Najbardziej ukwiła mi w pamięci ta z napisem "Hannibal Lektur" :D Empik o tyle może być wyrocznią, że z tego co czytałam posiada największą ofertę książek i na jej podstawie można zauważyć gusta polaków i trendy w wyborze książek :)
                                  • jeepwdyzlu empik i gusta czytelników 30.09.13, 13:28
                                    Empik o tyle może być wyrocznią, że z tego co czytałam posiada największą ofertę książek i na jej podstawie można zauważyć gusta polaków i trendy w wyborze książek :)
                                    -------------
                                    Co roku w Polsce wydaje się ok 25 tys tytułów
                                    Widzisz w empiku TYLKO to, co CHCE żebyś widziała dział reklamy dystrybutora. A ten uzależnia miejsce na półkach od opłat wydawców.
                                    Bez złudzeń - empik nie działa w interesie czytelników tylko swoich akcjonariuszy.
                                    Tak - kupuję w empiku, ale zawsze wolę wydać pieniądze w małej księgarni...
                                    jeep
                                    • maitresse.d.un.francais Re: empik i gusta czytelników 30.09.13, 17:41

                                      > Co roku w Polsce wydaje się ok 25 tys tytułów
                                      > Widzisz w empiku TYLKO to, co CHCE żebyś widziała dział reklamy dystrybutora. A
                                      > ten uzależnia miejsce na półkach od opłat wydawców.
                                      > Bez złudzeń - empik nie działa w interesie czytelników tylko swoich akcjonarius
                                      > zy.

                                      Ciekawa informacja, warto wiedzieć.
                                    • fajny.czlek Re: empik i gusta czytelników 30.09.13, 20:49
                                      Ale Empik to nie są tylko książki, które leżą w lepszych miejscach w sklepie. To też masa innych tytułów. To jest zrozumiałe, że są wydawcy, którzy są zapłacić więcej za lepsze położenie czy promocję swoich książek w sklepie. Z tym że ludzie nie kupują tylko tego co jest w promocji.
                                  • maitresse.d.un.francais Re: Ty sobie jaja robisz? 30.09.13, 17:40

                                    > ceniać książki po okładce. Co do pinów - też od razu pomyślałam o takiej przypi
                                    > nce do ubrania :)

                                    A ja sądziłam, że to coś elektronicznego.

                                    > Empik o tyle może być wyrocznią, że z tego co czytałam posiada największą ofert
                                    > ę książek i na jej podstawie można zauważyć gusta polaków i trendy w wyborze ks
                                    > iążek :)

                                    A, to tak.
                                    • grzeczna_dziewczynka15 jeep, no to jeszcze powrzucam moje 3 grosze 01.10.13, 10:01
                                      Empik nie tyle odzwierciedla gusta Polek i Polaków, co próbuje je kształtować. Np. bardzo dużo jest pozycji o JPII - w moim okolicznym Empiku - 4 półki. Obok religii jest filozofia, która łącznie zajmuje z 2 półki. Rozumiem, filozofia nie "schodzi", ale zadałam sobie pytanie, jak "schodzą" albumowe drogie wydania i inne pozycje o JPII. Zapytałam sprzedawcy i moje przypuszczenia się potwierdziły - nie schodzi.

    • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 13:28
      Nie osądzam książek po tytule, czy okładce, ale po moich doświadczeniach z autor(k)ami, recenzjami krytyków/krytyczek, którym ufam, albo poleceniu przyjaciółek, którym ufam w dziedzinie książek.

      A co do Bitterfittan, nie czytałam, ale słuchałam, bo mam audiobooka, tyle, że po niemiecku, a dopiero się uczę. Dzięki za przypomnienie, odsłucham ponownie. I tak jak pisała forumka, która czytała w oryginale, to ciekawa pozycja.Pierwszy raz spotkałam się z niem. tytulem - Bitterfotze, i nie wiem, może dlatego, że to nie mój język macierzysty, jakoś mnie to nie odrzuciło, a okładka audiobooka też ładna.

      www.empik.com/bitterfotze-sveland-maria,prod56889320,ksiazka-p
      Poza tym odniesienia do Jong mnie wtedy bardzo kręciły, bo jakoś 5 lat temu dipiero czytalam Fear of Flying

      Sory, ale ocenianie książki po tytule, czy okładce jest słabe.
    • yanga Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 14:09
      Autorka, nadając książce taki tytuł, z pewnością wiedziała, co ryzykuje: że wiele osób zrezygnuje z kupna, chociaż z pewnością z tego samego powodu wiele innych po nią sięgnie. Polski wydawca nie miał prawa go zmieniać, co najwyżej zrezygnować z publikacji. I liczyć się z tym samym, co wydawca szwedzki, który mógł albo go wyperswadować autorce, albo... zaryzykować razem z nią. Mnie kiedyś polski wydawca odrzucił jak najbardziej uzasadniony tytuł "Pasożyty" ("The Parasites"), chociaż autorka (Daphne du Maurier) jako motto umieściła hasło "pasożyt" z Encyclopedia Britannica. Ale "pasożyt" to takie brzydkie słowo, fuj, z robalami się kojarzy... No i książka ukazała się pod grzecznym, neutralnym tytułem "Rodzina Delaneyów", chociaż jej głównym tematem było właśnie pasożytnictwo. A wkrótce potem ukazał się "Gnój" Kuczoka... ale już u innego wydawcy.
      • maitresse.d.un.francais Dlaczego nie miał prawa? 29.09.13, 17:19
        Wiele książek ma tytuły inne niż te oryginalne.

        • yanga Re: Dlaczego nie miał prawa? 29.09.13, 17:43
          Owszem, ale tym razem byłoby to wyraźnie wbrew intencji autora (tak jak w przypadku "moich" "Pasożytów") i dlatego uważam taki proceder za naganny. Oryginalny tytuł można zmienić, jeśli jest dla polskiego czytelnika niezrozumiały, np. jest cytatem z nieznanego u nas utworu, jest zbyt długi, nieprzekładalny na polski itd. Na przykład: ostatnio tłumaczyłam książkę pt. "The Supremes at Earl's All-You-Can-Eat". Było oczywiste, że na polskim rynku tytuł będzie niezrozumiały, więc wydawnictwo nadało jej inny. Ale w przypadku tego omawianego wiadomo było z góry, że zmiana tytułu oznaczałaby niezgodę na koncepcję autorki, która wyraźnie założyła sobie epatowanie wulgarnością. A skoro tak, należało zrezygnować z wydania, tak byłoby uczciwie. Zresztą niektóre umowy wydawnicze zawierają klauzule zakazujące zmiany tytułu, może tak było w przypadku tej książki.
    • reptar Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 23:22
      Do wszystkiego, co napisano wyżej, warto dodać jeszcze taką ciekawostkę:

      Kodeks wykroczeń: Art. 141. Kto w miejscu publicznym umieszcza nieprzyzwoite ogłoszenie, napis lub rysunek albo używa słów nieprzyzwoitych, podlega karze ograniczenia wolności, grzywny do 1 500 złotych albo karze nagany.

      Liczne doniesienia prasowe potwierdzają, że jest to ulubiony sposób zarobkowania Straży Miejskiej.

      A zatem jeśli przyjdę do księgarni i zapytam:
      - Czy macie "Zgorzkniałą рizdę"?
      i będzie przy tym strażnik miejski, to zostanę ukarany? Ja? Nie wydawca? Nie autor?
      • grzeczna_dziewczynka15 Re: Zgorzkniała pi... 29.09.13, 23:38
        Gorzej, jak zapytasz, Dzień dobry, ma Pani zgorzkniałą pizdę?
        • eeela Re: Zgorzkniała pi... 30.09.13, 00:03
          O, autocenzor się wyłączył ;-)
          • maitresse.d.un.francais Już widzę te stada strażników miejskich 30.09.13, 17:43
            w cywilu w empiku.

            Grzywna wysoka, bardziej się opłaca wystawić mandat za to niż za np. przejście w miejscu niedozwolonym.
          • yanga Re: Zgorzkniała pi... 01.10.13, 11:16
            Bo może autocenzor czepia się tylko wyrazów w mianowniku :-)
        • jeepwdyzlu @grzeczna 30.09.13, 20:14
          szkoda że odpuściłaś dyskusję
          miałaś cichych wielbicieli :-)

          zawiedziony jeep
          • grzeczna_dziewczynka15 Re: @grzeczna 01.10.13, 09:51
            Dzięki za ciche wielbienie;> Ale coś przeczytać czasem trzeba.
      • maitresse.d.un.francais Sposobem :-) 30.09.13, 17:45
        Pytasz: Czy macie książkę pani Takiej-a-takiej (podajesz pisownię nazwiska)?

        Sprzedawca: - "Zgorzkniałą pi..."?

        I grzywnę płaci sprzedawca. :-P
    • ada08 Zgorzkniała p.izda i smutna k.urwa :-) 30.09.13, 07:14
      Lata temu była tu dyskusja o tytule powieści Marqueza "Memoria de mis putas tristes". Tłumacz Carlos Marrodan Casas przełożył tytuł prawidłowo jako "Rzecz o mych smutnych k.urwach". Wydawnictwo tytuł ocenzurowało i w polskim przekładzie ksiązka ukazała się jako "Rzecz o mych smutnych dziwkach", o czym z żalem pisze tłumacz we wstępie, wyrażając nadzieję, że "...nadejdzie czas, gdy "Rzecz o mych smutnych k.urwach" będzie mogła pod tym właśnie tytułem się ukazać." Być może ten czas nadszedł (w wydawnictwach, ale nie na tym forum, musiałam wstawić kropki do brzydkich wyrazów, bo mnie ocenzurowało) :-)
      a.
    • Gość: phi Re: Zgorzkniała pi... IP: *.dynamic.chello.pl 04.10.13, 22:49
      Na mnie nie robi żadnego. To nie pierwszy tytuł z wulgaryzmem, aby się podniecać jak uczniak. Lepsze mięso od tiu-tiu, cukier puder i lakier. Zależy co autorka miała na myśli. Chyba w WO (albo Wproście) był wywiad. To nie pierwszy tytuł z wulgaryzmem. Jest np. popularny poradnik dla kobiet, którego tytuł brzmi: "Why Men Love Bitches". W polskim wydaniu zmieniono tytuł i panie nie wiedzą, że powinny się gorszyć. Że o gorszeniu całowaniem w d... polskiego poety, nie wspomnę.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka