Dodaj do ulubionych

Przeczytałam "Lilkę"

07.05.14, 21:36
Kalacińskiej... Choc sie ciut rozpędziłam,bo dobrnęłam do połowy tomu...
To wasza wina! Skusiły mnie wasze opinie, recenzje, kłotnie na jej temat!
Tego się nie da czytać! Chaos, chaos...fatalny język ..przekładanki, watki bezwładne, chaotyczne...okropna polszczyzna!
Straszne, paskudne, okropne!
Wasza wina!
Jestem w szoku, mam nadzieję, że szybko sie otrząsnę! Kalacińską powinno czytac sie za karę! Choc nie wiem, czym sobie trzeba by było "zasłużyć" na taką karę, brrr...
Nigdy więcej!
Obserwuj wątek
    • zwany_kiedys_drussem Re: Przeczytałam "Lilkę" 08.05.14, 07:55
      Poczytaj Michalak... To będzie, zachowując literacką konwencję nawiązań, "kara większa"...:-)
      • angazetka Re: Przeczytałam "Lilkę" 08.05.14, 19:39
        Kalicińska przynajmniej nie jest szkodliwa.
        • monikate Re: Przeczytałam "Lilkę" 08.05.14, 19:55
          Wszystko prawda, ale co z tego? W/w i podobne im pisarki wydają duże oficyny takie jak "Znak", "Zysk" i "wydawnictwo Literackie". Uważają, że głupie baby to kupią...
          • angazetka Re: Przeczytałam "Lilkę" 08.05.14, 21:42
            No i ludzie (bez "głupie baby") kupują, wydawnictwa mają pieniądze, pisarki nadal piszą... Raj.
            • Gość: Tyda Re: Przeczytałam "Lilkę" IP: *.9.175.46.ng.pl 08.05.14, 21:55
              Ja przeczytałam Michalak jedną książkę, ponoć jej najlepszą, pt. Nadzieja i tez powiedziałam sobie - nigdy więcej . Ale oczywiście każdy ma swój gust, wiec de gustibus....
    • kamil.bromski Re: Przeczytałam "Lilkę" 09.05.14, 17:25
      > Kalacińskiej... Choc sie ciut rozpędziłam,bo dobrnęłam do połowy tomu...
      > To wasza wina! Skusiły mnie wasze opinie, recenzje, kłotnie na jej temat!
      > Tego się nie da czytać! Chaos, chaos...fatalny język ..przekładanki, watki bezw
      > ładne, chaotyczne...okropna polszczyzna!
      > Straszne, paskudne, okropne!

      Na stronie Empiku "Lilka" otrzymała od czytelników ocenę 4 na 5. Podobnie jak na Merlinie. A tu tymczasem... Może to kwestia doświadczeń życiowych? Ja niegdyś także bardzo krytycznie oceniałem romanse. Można nawet powiedzieć, że byłem ich żarliwym wrogiem. Ale z czasem doceniłem pozytywne przesłania w książkach o miłości.
      • Gość: gość portalu Re: Przeczytałam "Lilkę" IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.05.14, 18:04
        Książkom tej autorki nikt nie ujmuje przesłania, pogody itd.
        Tylko warsztatu brak.
        Ale rzeczywiście pisze sprawniej (och!) niż Michalak.
      • jeepwdyzlu Re: Przeczytałam "Lilkę" 09.05.14, 18:47
        Na stronie Empiku "Lilka" otrzymała od czytelników ocenę 4 na 5. Podobnie jak na Merlinie.
        ---------
        50 twarzy Greya tak samo

        O czym to świadczy?
        Że miliard much wciągających gów.no nie może się mylić?

        Ale z czasem doceniłem pozytywne przesłania w książkach o miłości.
        ------------
        Ok, ale zawsze? Bez względu na warsztat?

        j.
        • kamil.bromski Re: Przeczytałam "Lilkę" 09.05.14, 19:13
          > Ok, ale zawsze? Bez względu na warsztat?

          To jest bardziej skomplikowana kwestia. Niedawno pewna forumowiczka napastowała tu Leona Wiśniewskiego za "Samotność w sieci", mimo że warsztatowo książka prezentuje się nieźle. Mam wrażenie, że, generalnie mówiąc, panuje pewne uprzedzenie wobec książek o miłości. Jak nie to, to tamto. Wpadki niektórych autorek i autorów wykorzystuje się w stygmatyzacji całego gatunku.
          • jeepwdyzlu Re: Przeczytałam "Lilkę" 09.05.14, 20:01
            Samotność to grafomania, niestety...
            Warsztat to nie tylko poprawność językowa.
            j,
            • kamil.bromski Re: Przeczytałam "Lilkę" 09.05.14, 23:19
              <Samotność to grafomania, niestety...

              Mnie u Leona Wiśniewskiego najbardziej imponuje odwaga. Oto jak rozprawia się z jednym z najpopularniejszych marzeń kobiecych:
              "Alicja chciała mieć płomienie co noc. Zapomniała, że płomienie co noc mają tylko strażacy."
              Wydaje mi się, że dobry autor romansów potrafi skonfrontować czytelniczki z trudnymi prawdami. Dojrzały artysta nie wypuści ich w szaleńczą pogoń za marzeniami. Szkoda więc, że wszystkich twórców romansów wrzuca się do jednego wora.
              • jeepwdyzlu Re: Przeczytałam "Lilkę" 10.05.14, 10:12
                Wydaje mi się, że dobry autor romansów potrafi skonfrontować czytelniczki z trudnymi prawdami. Dojrzały artysta nie wypuści ich w szaleńczą pogoń za marzeniami.
                ----------
                w każdej dyskusji będziesz stawiać prowokacyjne tezy?
                Wiśniewski nie miał sugerowanych przez Ciebie ambicji, a całą literatura romansowa "wypuszcza czytelników w pogoń za marzeniami" - co ładnie ująłeś zamiast "cynicznie gra na sprawdzonych od lat kalkach..."
                jeep
                • kamil.bromski Re: Przeczytałam "Lilkę" 10.05.14, 16:37
                  >Wiśniewski nie miał sugerowanych przez Ciebie ambicji,

                  Na jakiej podstawie tak uważasz?
                  • jeepwdyzlu Re: Przeczytałam "Lilkę" 11.05.14, 12:23
                    Wiśniewski nie miał sugerowanych przez Ciebie ambicji,

                    Na jakiej podstawie tak uważasz?
                    ------------
                    lektury jego wypocin...

                    j.
              • eeela Re: Przeczytałam "Lilkę" 10.05.14, 12:12

                > Mnie u Leona Wiśniewskiego najbardziej imponuje odwaga. Oto jak rozprawia się z
                > jednym z najpopularniejszych marzeń kobiecych:
                > "Alicja chciała mieć płomienie co noc. Zapomniała, że płomienie co noc mają
                > tylko strażacy."


                Dla mnie to raczej dowód na to, że Wiśniewski bardzo niewiele wie o kobiecych marzeniach ;-)
                • maitresse.d.un.francais Re: Przeczytałam "Lilkę" 10.05.14, 17:25

                  > Dla mnie to raczej dowód na to, że Wiśniewski bardzo niewiele wie o kobiecych m
                  > arzeniach ;-)
                  >
                  Ja bym dodała, że konfrontowanie KOBIET przez MĘŻCZYZN z marzeniami tych pierwszych to w Polsce bardzo popularny rytuał.

                  Nie wymaga ni grama odwagi.
              • maitresse.d.un.francais Re: Przeczytałam "Lilkę" 10.05.14, 17:24

                > "Alicja chciała mieć płomienie co noc. Zapomniała, że płomienie co noc mają
                > tylko strażacy."


                Iiii tam. Z popularnymi marzeniami KOBIECYMI każdy mężczyzna potrafi skonfrontować dowolną kobietę. Niektórzy nawet bardzo to lubią (w ramach nieustającego działania "Uświadom babie, że jest gorszym bytem").

                Gdyby Wiśniewski skonfrontował MĘŻCZYZN z ich popularnymi marzeniami - aaa, to co innego. Zwłaszcza w Polsce.
                • kamil.bromski Re: Przeczytałam "Lilkę" 10.05.14, 19:47
                  <Gdyby Wiśniewski skonfrontował MĘŻCZYZN z ich popularnymi marzeniami - aaa, to co innego. Zwłaszcza w Polsce.

                  Ale proszę nie zapominać, że L.Wiśniewski pisze dla kobiet! Na pewno nie można mu zarzucić niechęci wobec nich. Nie traktuje swoich bohaterek protekcjonalnie. Albo - co gorsza! - instrumentalnie. Jak np. Lew Tołstoj. Dla Tołstoja kobieta była wyłącznie inkubatorem przemiany moralnej, rekwizytem na scenie, tołstojowska kobieta była uwielbiana przez samców, bo nigdy nie zdradzała bez poniesienia konsekwencji lub bez doświadczenia pięknej metamorfozy duchowej. Tołstojowskie rogi stanowiły miłe brzemię męczeństwa, nimi łatwiej było staranować bramę do Nieba. Słowem, Tołstoj pisał pod samca, pod jego lęki i dziwaczne fantazje. Leonowi Wiśniewskiemu można zarzucić to i owo, można mieć różne opinie na temat jego twórczości, ale nie da się mu przypiąć łatki męskiego szowinisty. Mało tego. Wiśniewski daje bohaterkom dużo wolności. Owszem, kobieta w jego powieści może być zagubiona, ale w labiryncie uczuć prowadzi ją raczej własna intuicja niż męskie drogowskazy. Jej partner nie ma nad nią władzy, ona jest jakby nieuchwytna dla niego, więc podąża za nią bezradnie i stara się ją zrozumieć na jej własnym terenie. Oto przykład.

                  "Chociaż nie odważył się jej o to zapytać, był pewien, że się masturbuje. Była zbyt inteligentna, aby tego nie robić. Tylko kobiety, które się masturbują, dobrze wiedzą, co je podnieca i umieją o to poprosić. Ponadto akt masturbacji jest jedynie dodatkiem do prawdziwego aktu, który ma miejsce w mózgu. Podbrzusze jest tylko sceną, na której się to rozgrywa. Był pewien, że ona masturbuje się, myśląc o nim. Tak, to była właśnie ta wyłączność: być w jej mózgu i w jej palcach w takim momencie. Czy można być w ogóle bliżej kobiety niż wtedy, gdy ona rozładowuje napięcie swoich fantazji, wiedząc, że nic, absolutnie nic i przed nikim nie musi udawać?"
          • monikate Re: Przeczytałam "Lilkę" 09.05.14, 20:03
            Uważam, że najistotniejsze są braki warsztatowe. Chaos, błędy stylistyczne, koszmarny język, często jak u pięciolatka (tym ostatnim nie ubliżając). Moja polonistka w liceum zdyskwalifikowałaby takie coś na starcie. Dlatego nie da się, no nie da się czytać tych wypocin. Nie chodzi o to, że uznaję tylko literaturę od Tołstoja w górę, bardzo lubię, wręcz uwielbiam dobrze napisane utwory lżejszego kalibru. Wspomniany Wiśniewski w rzeczy samej radził sobie z językiem i "Samotność w sieci" czytało mi się świetnie. Zastanawiałam się nawet, czy autor nie popełnił pastiszu :)
            Zaczytywałam się kiedyś w powieściach Judith Krantz - czego tam nie było! Spadki, morderstwa, romanse, przez łzy do szczęście, wyższe sfery, itd. Klasyczny zestaw klasycznego romansu. Ale napisane od początku do końca zgrabnie, dowcipnie i z wdziękiem. Nie da się tego powiedzieć o w/w autorkach. Poziom większości czytelników... cóż... to nie są bywalcy forum Książki :) Wydawcy wiedzą o tym i publikują te gnioty. W zalewie tandety nawet bardziej wyrafinowany czytelnik pomyśli zrezygnowany, iż na bezrybiu i rak ryba. I kupi, bo przywykł przeczytać coś przed zaśnięciem.
            • aderydy Re: Przeczytałam "Lilkę" 11.05.14, 07:43
              Ksiązki o miłości...
              On kocha - ona nie kocha...Ona kocha -on nie kocha...Oni sie kochają - inni im kłody pod nogi...Oni się kochają - i potem ta trzecia/ten trzeci...
              Tylko może to być opisane przeróżnie...
              Kalacińska grafomańsko opisuje, Wiśniewski - ok...
              Lecz powinni byc wydawani, jeśli sa chętni...Bo dlaczego NIE???
              To moja sprawa, co czytam! I kogo czytam! i chcę kupować, to co JA chcę, a nie co wypada, czy uchodzi.
              A romansów nie lubię, bo...nie lubię, tam mam...
              Wiśniewski napisał fajną książkę o panach - " Czy mężczyzni są światu potrzebni" ;-)...polecam

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka