Dodaj do ulubionych

Coś dla singielki

30.06.14, 00:23
Poszukuję dobrej powieści dla zdołowanej 28-letniej singielki. Najlepiej o jakiejś singielce, na której ciąży presja rodziny i środowiska, by wreszcie znalazła sobie chłopa. Fajnie byłoby, gdyby powieść zawierała klimat siły wewnętrznej.
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Coś dla singielki 30.06.14, 04:08
      "Singielka" Teresy Moniki Rudzkiej
      • kamil.bromski Re: Coś dla singielki 30.06.14, 14:14
        > "Singielka" Teresy Moniki Rudzkiej

        Dzięki. Mam nadzieję, że znajoma podczas lektury ujrzy jakieś światełko w tunelu. Jest z nią obecnie kiepsko.
        Uwaga generalna. Szkoda, że tak mało jest książek inspirujących, a tak dużo oferujących płytką i głupawą rozrywkę. A człowiek przekonuje się o tym dopiero wtedy, gdy sam albo ktoś z jego przyjaciół albo znajomych ma poważny problem.
      • Gość: ;) Re: Coś dla singielki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.07.14, 19:38
        Polecasz jako autorka? ;)
    • olka0306 Re: Coś dla singielki 01.07.14, 10:06
      No to pozazdrościć Przyjaciółce Przyjaciela, a swoją droga przyjaźń faceta i kobiety? Nigdy mi się nie przydarzyło.
      • eeela Re: Coś dla singielki 01.07.14, 10:17
        Zawsze jeszcze może ci się przytrafić, moim zdaniem warto się postarać :-)
        • olka0306 Re: Coś dla singielki 01.07.14, 10:20
          Bardzo chętnie, ale myślę, że to nie jest takie pstryk w palce.
      • kamil.bromski Re: Coś dla singielki 01.07.14, 18:09
        <No to pozazdrościć Przyjaciółce Przyjaciela, a swoją droga przyjaźń faceta i kobiety? Nigdy mi się nie przydarzyło.

        Może wystraszyły Cię niektóre panie? Nie chcę rzucać niesprawiedliwych oskarżeń, ale mam niepokojące przeczucie, że to feministki wylansowały pogląd, że kobieta nie może się przyjaźnić z facetem. Współczesna literatura kierowana do singielek potęguje nieufność wobec przyjaźni między kobietą a mężczyzną. Ta literatura nakazuje czytelniczkom wybrać: albo facet i świat zmniejszony do wielkości garnka pomidorowej, albo podróże po świecie, skoki ze spadochronem, kursy egzotycznych języków, nauka sztuk walki, medytacje w Tybecie, włóczęga po francuskich muzeach itd. Singielka na kartach różnych powieści wabiona jest samotnością, tak jak niegdyś mieszkanka wsi była kuszona wizją pracy w fabryce traktorów w dobie literatury socrealistycznej. Wydaje mi się, że singielki zasługują na bardziej wiarygodną literaturę.
        • asadanoite Re: Coś dla singielki 01.07.14, 19:53
          Myślę, żę chodziło o to, że w przyjaźni między kobietą a mężczyzną zawsze będzie napięcie seksualne, a więc nie będzie to zwyczajnie przyjaźć. Nie zgadzam się z tym, ale wydaje mi się że to miał/a na myśli olka0306. Twoja wypowiedź na temat wpływu feminizmu na przyjaźń damsko-męską nie trzyma się kupy. Co ma gotowanie zupy (rozumiem, że to przykład tego, że kobieta w związku tradycyjnie bardziej opiekowała się domem) do przyjaźni, gdzie ten aspekt kto dba o domowe ognisko w ogóle nie istnieje? Coś ci się pomieszało.
          • kamil.bromski Re: Coś dla singielki 02.07.14, 14:56
            Co ma gotowa nie zupy (rozumiem, że to przykład tego, że kobieta w związku tradycyjnie bardz
            > iej opiekowała się domem) do przyjaźni, gdzie ten aspekt kto dba o domowe ognis
            > ko w ogóle nie istnieje?

            Związek zaczyna się od przyjaźni. Dlatego literatura dla singielek jest bardzo nieufna wobec przyjaźni.

            >Myślę, żę chodziło o to, że w przyjaźni między kobietą a mężczyzną zawsze będzi
            > e napięcie seksualne, a więc nie będzie to zwyczajnie przyjaźć.

            Myślę, że Ola nie zamierzała wygłaszać skrajnych opinii. Bo twierdzenie, że "w przyjaźni między kobietą a mężczyzną zawsze będzie napięcie seksualne" - to skrajność!!! Co gorsza, podobne przekonanie rodzi syndrom oblężonej twierdzy. Wydaje mi się, że byłoby poniżej mojej godności, gdybym musiał bronić mojego fiuta przed tak absurdalnym oskarżeniem. Niektóre autorki niedojrzale rozpowszechniają ów pogląd w swoich powieściach. Może on pobudzać - jak to określa literatura psychiatryczna - urojenia miłości.

            W literaturze dla singielek seks jest często czymś zbytecznym. A jeżeli się pojawia, to jest przypadkowy: z barmanem w egzotycznym kraju, z tragarzem podczas pełnej grozy wyprawy pośród dzikiej przyrody. Literatura dla singielek przekonuje czytelniczki, że seks można zastąpić ekscytującymi zajęciami i jest bardzo kreatywna w wymyślaniu dla bohaterek harmonogramu pełnego nietypowych przygód. W efekcie czego wiele współczesnych singielek jest wygłodzonych seksualnie, żyje fikcją i marzeniami, zaniedbuje potrzeby ciała, chce oszukać naturę. A różne nerwice tylko czyhają, szczególnie gdy lat przybywa. Literatura psychiatryczna opisuje dziwaczne fantazje wygłodzonych seksualnie kobiet, które we śnie spółkują z diabłem. Jestem przekonany, że większość powieści dla singielek zagraża umysłowi bardziej niż proza socrealistyczna. Bo chyba się zgodzimy, że np. zapisanie się do Partii było mniej szkodliwe niż niekontrolowane bzykando z diabłem (z perspektywy psychiatrycznej).

            Warto dla higieny psychicznej sięgnąć po dobry, inspirujący romans, który rozładuje nerwice seksualne albo im zapobiegnie.
            • eeela Re: Coś dla singielki 02.07.14, 15:50
              Bo twierdzenie, że "w
              > przyjaźni między kobietą a mężczyzną zawsze będzie napięcie seksualne" - to skr
              > ajność!!!

              To nie skrajność, tylko truizm. Tak jesteśmy zaprogramowani, żeby jakieś było. To wcale nie musi przeszkadzać koedukacyjnej przyjaźni - tak długo jak strony zachowują się jak dorośli ludzie, a nie nastolatki, i nie zaczynają się obściskiwać po każdym kielichu.
              • kamil.bromski Re: Coś dla singielki 02.07.14, 16:26
                > To nie skrajność, tylko truizm.

                Może być i truizm. Ale niemniej jednak nie podoba mi się, jak wchodzę np. do zatłoczonego autobusu, ścisk powoduje, że jestem bardzo blisko kobiety z dużym biustem, a ona wyczytuje ze strachem z mojej miny napięcie seksualne, a nie wie, że za mną facet wciska mi łokieć w nerkę i stąd ten grymas.
                • olka0306 Re: Coś dla singielki 02.07.14, 18:06
                  Ale co ścisk w autobusie ma do przyjaźni damsko męskiej? Piszesz, że w romansach seksu nie ma a co z tak wielką sławą "50 twarzy Greya"?
                  • kamil.bromski Re: Coś dla singielki 02.07.14, 20:27
                    > Ale co ścisk w autobusie ma do przyjaźni damsko męskiej?

                    To była dygresja. Chciałem ukazać, że teraz można być wszędzie posądzonym o napięcie seksualne.

                    <Piszesz, że w romansach seksu nie ma a co z tak wielką sławą "50 twarzy Greya"?

                    W romansach jest i powinien być seks. Romans powinien nie tylko bawić i uczyć, ale także pełnić rolę terapeutyczną. Natomiast - to nazwa oczywiście umowna - literatura dla singielek niechętnie traktuje seks. Wręcz wrogo. W olbrzymim skrócie - romanse mają stymulować fantazje erotyczne, a literatura dla singielek - fantazje intelektualne.
                    • olka0306 Re: Coś dla singielki 02.07.14, 22:50
                      No to ja zdecydowanie nie jestem feministką :)
        • olka0306 Re: Coś dla singielki 02.07.14, 07:53
          Wystraszyły? A gdzie tam. Ja poprostu tak sobie myślę, że w pewnym momencie może być tak, że jednej że stron może zacząć zależeć w nieco inny sposób, ale ja się nie znam. W każdym razie bardzo gratuluję przyjaźni sama bym tak chciała.
    • angazetka Re: Coś dla singielki 01.07.14, 12:52
      Byłam 28-letnią singielką trzy lata temu i posłałabym na drzewo każdego, kto by mi na podstawie tego kryterium szukał lektur.
    • zwany_kiedys_drussem Re: Coś dla singielki 04.07.14, 15:26
      Drodzy moi, ostatnio głównie forum podczytuję, ale jestem pełen podziwu dla jego edukacyjnej potęgi. Prawdę mówiąc, nie miałem pojęcia, że istnieje coś takiego, jak literatura skierowana do singielek, że jakiś nowy podgatunek powstał w międzyczasie, który promuje "kobiece singielstwo" jako takie. Zawsze mi się wydawało, że literatury nie wybieramy li tylko pod katem własnej sytuacji życiowej. Od razu sobie też pomyślałem, jakie groźne mogą być takie wybory - bo jeśli np. w szczęśliwym stadle pozostając czytam za dużo książek o rozwodach, to wystawiam się na pewne niebezpieczeństwo. :-)
      Ale poważnie odpowiadając - nie szukałbym koniecznie feministycznej prozy wyspecjalizowanej. Klimat siły wewnętrznej - trzymałbym się raczej tego.
      • eeela Re: Coś dla singielki 05.07.14, 01:45
        bo jeśli np
        > . w szczęśliwym stadle pozostając czytam za dużo książek o rozwodach, to wystaw
        > iam się na pewne niebezpieczeństwo. :-)

        Ale to jest odwrotna sytuacja do przedstawianej w wątku. Będąc w szczęśliwym stadle, musiałbyś czytać o innych szczęśliwych stadłach ;-) Singielki mają czytać budujące książki o singielkach, rozwodnicy o rozwodnikach, a rodzice o innych rodzicach. I tak to rzeczywiście działa.

        Swoją drogą, jak byłam w najgorszym dole depresji i przeczytałam książkę o jej ewolucyjnych podstawach, to zrobiło mi się odrobinę lepiej ;-)
        • zwany_kiedys_drussem Re: Coś dla singielki 05.07.14, 11:15
          > Ale to jest odwrotna sytuacja do przedstawianej w wątku. Będąc w szczęśliwym st
          > adle, musiałbyś czytać o innych szczęśliwych stadłach ;-) Singielki mają czytać
          > budujące książki o singielkach, rozwodnicy o rozwodnikach, a rodzice o innych
          > rodzicach. I tak to rzeczywiście działa.

          Ale to jest przecież przerażająco ograniczające! Ja chcę poznawać pełne spektrum ludzkich emocji i zachowań, a nie szukać jakiejś mitycznej recepty na szczęście, czy choćby podbudowanie nastroju. Chcę doznać bólu, udręki, zachwytu, nawet zachłyśnięcia pięknem, a potem znów smutku i zniechęcenia. W innym przypadku po co w ogóle czytać? Albo wręcz czytać tylko poradniki, jak być szczęśliwym - te "Sekrety" Rhondy Byrne z przyległościami ;-)
          • eeela Re: Coś dla singielki 05.07.14, 12:37
            Ale ludzie nie zawsze czytają po to, żeby poznawać nowe światy :-) Czasami, a może nawet często czytają po to, żeby lepiej zrozumieć swój własny albo znaleźć w podobnych światach dla siebie pocieszenie. Myślę, że proporcje u czytelników rozkładają się różnie: jedni będą bardziej gonić za poznaniem, inni za komfortem, chociaż nie sądzę, żeby było wielu, którzy gonią wyłącznie za jednym albo za drugim.
            • zwany_kiedys_drussem Re: Coś dla singielki 06.07.14, 18:54
              OK, różnych rzeczy szukamy w książkach, czy też w ludziach, jeśli mogę dodać. Nie wydaje mi się jednak, by można było całkowicie wyłączyć swój aparat poznawczy. Nie mogę wszakże mówić za innych - to tylko takie moje podejrzenie. Ale to taka tylko dygresja... Dla poszukujących komfortu podtrzymuję więc moją poprzednią propozycję - "Sekret" :-) Osoba czytająca to dzieło dowie się, że opanowanie prostych technik pozwala na zmienianie kolorów zbliżających się świateł drogowych na zawołanie, bo wszak cały wszechświat spiskuje tylko po to, by nam pomóc... (nie za bardzo ociekam sarkazmem?;-))
              • eeela Re: Coś dla singielki 06.07.14, 20:56

                > OK, różnych rzeczy szukamy w książkach, czy też w ludziach, jeśli mogę dodać.

                Nie wiem, czy mam rozumiec to jako uwagę ogólną, czy też podkreślenie różnicy między nami, ale jeśli chodzi o to drugie, to podejrzewam, że takiej różnicy nie ma :-) Ja się raczej zaliczam do tych niewielu, którzy nie potrzebują tego rodzaju komfortu. Przykład lektury powodowanej sytuacją życiową, który podałam wyżej, jest jedynym jaki potrafiłam wygrzebać z pamięci ;-)
                • zwany_kiedys_drussem Re: Coś dla singielki 07.07.14, 08:48
                  Nie wiem, czy mam rozumiec to jako uwagę ogólną, czy też podkreślenie różnicy m
                  > iędzy nami, ale jeśli chodzi o to drugie, to podejrzewam, że takiej różnicy nie
                  > ma :-)

                  Och, mam podejrzenie graniczące z pewnością, że tej różnicy nie ma :-) Moja uwaga była najbardziej ogólna, jak tylko mogła być :-)
        • angazetka Re: Coś dla singielki 06.07.14, 15:59
          > Singielki mają czytać
          > budujące książki o singielkach, rozwodnicy o rozwodnikach, a rodzice o innych
          > rodzicach. I tak to rzeczywiście działa.

          Serio? O, faktycznie, niedawno czytałam jedną książkę o singielce, tzn. biografię Jane Austen :P Nie przyszło mi nawet do głowy kierować się takim kryterium, że czytam o ludziach mojego stanu cywilnego.
          • eeela Re: Coś dla singielki 06.07.14, 16:20

            > Serio?

            Nie wiem, co mam na to odpowiedzieć. Nigdy sama tego nie zauważyłaś? Nie rozumiem też, dlaczego zakładasz, że koniecznie musisz się wpisywać w tendencje, o których piszę.
            • angazetka Re: Coś dla singielki 06.07.14, 21:56
              Nie muszę. Jednak jestem zaskoczona, że twoim zdaniem taka tendencja w ogóle jest.
              • eeela Re: Coś dla singielki 07.07.14, 00:02
                A myślisz, że kto kupuje budujące książki o singielkach? ;-)
    • pani.truskawka Re: Coś dla singielki 07.07.14, 09:49
      "Zdesperowane kobiety postępują desperacko" Haliny Pawlowskiej - zgadza się z tematyką, to lekka i przyjemna książka, choć nie najwyższych lotów.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka