reptar
08.04.02, 13:28
Czy zwracacie uwagę na dedykacje w ksišżkach? (chodzi mi o te, co sš drukiem, a nie o te dopisane flamastrem na imieniny). Np.
Dla Jane (Paul Bowles, "Pod osłonš nieba")
Dla Jill (Kurt Vonnegut, "Rysio Snajper")
Dla Penny (Ian McEwan, "Betonowy ogród")
itd.
Ale zdarzajš się i takie, które same w sobie
stanowiš osobne dziełko:
Vikowi Lovellowi, który zapewniajšc mnie, że smoki nie istniejš, wprowadził mnie do ich pieczar
(Ken Kesey, "Lot nad kukułczym gniazdem").
Dedykuję
Benjaminowi D. Hitzowi
Bliskiemu przyjacielowi z lat młodo�ci,
�wiadkowi na moim �lubie.
Ben, zawsze streszczałe� mi
�wietne ksišżki, które wła�nie skończyłe� czytać,
A mnie się wtedy zdawało,
że sam je przeczytałem.
Czytałe� tylko to, co najlepsze, Ben,
Gdy ja tymczasem studiowałem chemię.
Dawno�my się nie widzieli.
(Kurt Vonnegut, "Recydywista")
A niektóre potrafiš być jeszcze dłuższe!
Przeczuwam (optymistycznie), że tymi pięcioma przykładami nie wyczerpałem tematu. My�lę (optymistycznie), że jak dorzucicie jeszcze co�, to wyjdzie z tego niczego sobie antologia.
Kto się przyłšcza?