Dodaj do ulubionych

politycy i książki

02.04.16, 18:33
Czytam sobie wywiad z byłym min cyfryzacji, mocno już przytłoczony tę jego książkową wiedzą i społeczną przenikliwością (wszystko przewidział, ale nikt go nie słuchał... itd. znana figura), aż tu pada pretensja, że niestety, ale "polityków, z którymi można pogadać o książkach, da się policzyć na palcach jednej ręki. Od jakiegoś czasu wystarczy powtarzać przekazy dnia rozsyłane mailowo co rano przez sztaby partyjnych piarowców. Książki w tym raczej przeszkadzają"

I przypominam sobie, że jakieś 5 lat temu były prezydent Kwaśniewski, lekko złośliwie, bo publicznie zalecał eseldowskiemu kandydatowi, by zaczął czytać książki. Mimo niepełnego wyższego sam K. bardzo czytać lubi. W czasach prezydentury kilka razy pochwalił się mediom, że przeczytał ostatnio niezłą książkę i zawsze podawał ten sam tytuł, a latka mijały, dwie kadencje mu zleciały na tej ostatniej lekturze.
Z kolei miesiąc czy dwa temu widziałem w tv, jak obecny prezydent przy udziale małżonki też usilnie namawiał do czytania książek. Odwiedził dzieciaków w jakimś przedszkolu i przekonywał je, że czytanie to bardzo pożyteczne zajęcie, w ogóle najpożyteczniejsze, bo rozwija intelekt, wrażliwość, patriotyzm, słownictwo... i tak dalej. Wie co mówi, w końcu najbardziej oczytanym politykiem jest Kaczyński - jego mentor i idol. Ów wielki strateg, wielki polityk i z całą pewnością wielki człowiek nic innego wszak w życiu nie robił, jeno czytał i rozwijał intelekt, wrażliwość, patriotyzm oraz słownictwo (niebywałe, gigantyczne, skrajne, animalne... itp. kwantyfikatory winy Tuska).
Już sam fakt, iż pełnię władzy ma obecnie de facto ów polityk najbardziej ze wszystkich oczytany oznacza dobrą zmianę. Zgadza się?
Obserwuj wątek
    • eeela Re: politycy i książki 03.04.16, 04:30
      W ostatnim głośnym wywiadzie udzielonym Superstacji Naczelnik opowiadał się ze swojej obecnej lektury. Są nią "Księgi Jakubowe" Tokarczuk. W opinii Naczelnika dzieło to ma ciekawy koncept, ale wykonanie już nie za bardzo. Ale Narodu chyba się tam nie szkaluje, w przeciwnym razie Naczelnik na pewno by nas przed tym przestrzegł.
      • spinoff Re: politycy i książki 03.04.16, 23:30
        Przywołuje też Człowieka bez właściwości, Musila, wprawdzie karkołomnie go interpretuje, ale można i tak. I to jest najlepszy fragment wywiadu, w całości dość udanego, tzw. ocieplającego (ten animalizm mu się tam po prostu wymsknął kilka razy i chyba stąd próba zablokowania emisji). Musil i końcowe życzenia dla wchodzącego w dorosłość syna dziennikarza, cała ta tożsamościowa nawijka odzwierciedlają stan umysłu człowieka samotnego i znającego świat tylko z dystansu, przez szkło, z patetycznych ksiąg. Maluczcy, jak my, utożsamiają się z najbliższym otoczeniem, rodziną, przyjaciółmi, z ulubioną knajpą, artystą wyrażającym nas najpełniej, klubem piłkarskim... czyli tzw. małą ojczyzną. On tego nie ma, do poczucia tożsamości potrzebna mu wielka litera: Naród, Ojczyzna, Idea, kocha i cierpi za milijony, inaczej nie da rady... I to jest uczucie autentyczne.
        • eeela Re: politycy i książki 04.04.16, 02:46
          Nie ośmieliłabym się definiować uczuć Naczelnika, choć prawdą jest, że trudno mi się powstrzymać od snucia bardzo różnorodnych przypuszczeń. Zgadzam się, że wywiad jest udany. Tylko ta reklama czytania wydaje mi się nieco ryzykownym posunięciem. Niesforne elementy społeczne mogą teraz przypadkiem sięgnąć po Tokarczuk, od niej dojść do Dehnela, a stamtąd to już prosta droga do moralnego upadku.
          • kalllka Re: politycy i książki 04.04.16, 10:21
            A gdzie można wywiad przeczytać?
            / nie chce mi się domniemywać, ze mój pekaes, zapoml podać zródło bo wierzy w piękno i dobroć., czy przekorę i złośliwość?/
            • eeela Re: politycy i książki 05.04.16, 00:24
              Wywiad można obejrzeć:

              www.superstacja.tv/wiadomosc/2016-04-01/jaroslaw-kaczynski-o-smolensku-doszlo-do-wielokrotnego-lamania-prawa/
        • ada08 Re: politycy i książki 05.04.16, 08:45
          spinoff napisał:

          > do po
          > czucia tożsamości potrzebna mu wielka litera: Naród, Ojczyzna, Idea, kocha i ci
          > erpi za milijony, inaczej nie da rady... I to jest uczucie autentyczne.

          Niekoniecznie. W wydanej niedawno książce "Czas Kaczyńskiego. Polityka jako wieczny konflikt" Robert Krasowski wyraża opinię, i przekonująco ją uzasadnia, że najważniejszą sprawą w życiu JK jest partia, jego prywatna partia. To jest dla niego absolutny priorytet. Nie Naród, nie Ojczyzna, nie fotel premiera czy prezydenta - tylko partia.
          Polecam tę książkę, jak i dwie poprzednie tego autora z cyklu "Historia III RP".
          a.
          • spinoff Re: politycy i książki 05.04.16, 23:21
            Czyli mówimy JK a w domyśle Partia, mówimy Partia a myślimy JK...
            Zewsząd słyszę, że JK. jest inteligentny, ale zły, zepsuty, itp. A wg mnie to człek poczciwy, ale niezdarny i niezbyt bystry. Taki pies Goofy, co chce jak najlepiej, ale zawsze kończy się to totalnym bajzlem i kataklizmem.
            Dzięki za polecenie książki, ale ja takich rzeczy unikam, już nie to zdrowie.
    • zbirone Re: politycy i książki 03.04.16, 21:45
      "Już sam fakt, iż pełnię władzy ma obecnie de facto ów polityk najbardziej ze wszystkich oczytany oznacza dobrą zmianę. Zgadza się?"

      Tak - np. jest żywym dowodem na tezę, że książki rozwijają intelekt i dają przewagę:
      ograł przeciwników lub przynajmniej najlepiej złapał sprzyjające wiatry w żagle, i teraz całkowicie rządzi nawet bez potrzeby parania się konkretnym urzędem - ma od tego pomagierów, czyli najbardziej oczytany = najlepszy strateg (abstrahując od kwestii, że manipulacja tępawym społeczeństwem nie wymaga skomplikowanych strategii, tym bardziej jeśli przeciwnicy sami strzelają do własnych bramek).

      Tak - z punktu widzenia popieranej przez większość narodu religii katolickiej. Największy autorytet Polaków Jan Paweł II nauczał (np. w książce "Pamięć i tożsamość"), że kobieta nie jest równa mężczyźnie, że Polska jest narodem wybranym, że należy zwalczać gender (czyli "cywilizacje śmierci"), był także zwolennikiem zakazu aborcji - obecny oczytany władca wciela w życie nauki "największego Polaka".

      Pewnie jeszcze inne argumenty za oczytaną = "dobrą zmianą" by się znalazły, ale nie śledzę na bieżąco polskiej polityki.
      • spinoff Re: politycy i książki 03.04.16, 23:16
        Nie śledzisz na bieżąco polityk, to i nie wiesz, że to ani strategia, ani religia, ani papież, tylko masowa korupcja i demoralizacja. Nie ograł przeciwników, dał w łapę sędziemu - sprostytuował społeczeństwo. Masz 500 i daj mi się wydu... I na dodatek nie swoje im dał, ale to już inna kwestia, raczej perfidii, niż strategii. Uważasz taki makiawelizm za przejaw inteligencji, wrażliwości i patriotyzmu? Ja przeciwnie - za głupotę, perfidię i nieodpowiedzialność.
        Zasób słów, jasne - ma znaczenie, zwłaszcza w polityce! Z nastaniem demokracji osobnicy wygadani rzeczywiście zyskali przewagę, bo już nie doświadczenie, osiągnięcia, czy kwalifikacje, a głupia elokwencja i pustosłowie stały się drogą do władzy - te dziwaczne przedwyborcze debaty, w których słowa ważą na kogo ludzie zdecydują zagłosować. Wielu demagogów więc słusznie uważa, że czytanie to "inwestowanie w siebie". Jak to pięknie wyraził następny polityk, nieżyjący już: bardzo dużo czytam, odświeżam umysł i będę ku... jak brzytwa! Elokwencja może utoruje komuś drogę do władzy, ale do jej sprawowania potrzebna prawdziwa inteligencja. I to widać obecnie.

        A tak w ogóle, Zbirek, to ja Cię już uśmierciłem. Coś porabiał i dlaczego nie odbierasz maili?
        • zbirone Re: politycy i książki 04.04.16, 01:29
          No ironizowałem z tą strategią, niemniej użył dostępnych, prostych środków (500) i dzięki temu prawdopodobnie będzie rządził przynajmniej 8 lat, na tym polega jego (wątpliwy bądź nie) "geniusz". Sam tutaj pisałeś kiedyś - co mnie niejako politycznie uświadomiło (naprawdę) - że Polacy mają tak władzę na jako zasługują, nikt im jej nie narzucił; sami ją sobie wybrali.

          Jednak nie zgadzam się na nazywanie tego korupcją i demoralizacją - walka na polu demografii poprzez wspieranie finansowe odbywa się od Portugalii po Rosję, a Polska (jedno z najszybciej starzejących się społeczeństw, kraj z jednym z najniższym poziomów dzietności na tej planecie) jest już też do tej batalii zmuszona jeśli nie chce wymierać.
          Na pewno są lepsze pomysły niż ten konkretny wadliwy program - to już inny temat i inne spory. Chce tylko zauważyć jedno: władza w tym kraju by utrzymać dostępność siły roboczej w wieku produkcyjnym jest zmuszona robić to co od dekad robi Zachód: wspierać socjalnie obywateli (rodziców) i ściągać imigrantów. Że biedni dostaną kasę za "nicnierobienie" ? cieszy mnie to - będą odrobinę mniej sfrustrowani, mniej smutni, mniej głodni. Czytałem wiele na ten temat też w prasie zagranicznej - nie ma żadnych statystyk potwierdzających stereotyp z głów klasy średniej, że biedniejsi od nich są biedniejsi bo są sobie sami winni czego dowodem ma być masowe spożycie alkoholu i kiepskie gospodarowanie swoimi zasobami; nie ma żadnych dowodów na to, że wielodzietne matki wydadzą tę kasę na wódę, zamiast kupić dziecku jedzenie, ubrania i książki (a w tym może i lekturę szkolną która 1 na 100 dzieci skutecznie wciągnie w dalsze czytanie).

          "Elokwencja może utoruje komuś drogę do władzy, ale do jej sprawowania potrzebna prawdziwa inteligencja." Czy aby na pewno? jakoś te Twoje słowa nie pasują mi do tego co pisałeś w innych miejscach. Po co w ogóle władca miałby kierować się inteligencją ? inteligencją (rozumianą jako skuteczne działanie w interesie poddanych) skoro jego celem jest albo się nachapać albo realizować okreslone idee? jak to się nazywało - memetyka? nasz obecnie panujący nie musi mieć inteligencji jaką postulujesz - wystarczy że jest naczyniem wypełnionym przez konkretne idee i skutecznie je reifikuje. Na tym polega jego inteligencja: używa makiawelizmu by abstrakcyjne zasady etyki katolickiej czynić konkretami. Można oponować, że jest cynikiem i Kościół ma w dupie a tylko płaci za jego poparcie - to nieistotne, liczy się efekt: konkretne idee są wcielane w rzeczywistość. Może głupota osiągnie taki poziom, że podziała na ten naród oczyszczająco?
          Mi się to wszystko nie podoba ale jednocześnie patrzę na ten cały proces z niekłamaną sympatią.

          Co do mnie; gazeta.pl przeprowadzała jakiś remont i zniszczyli mi maila- właśnie odnowiłem, a główne powody mojej nieobecności: dłuższe ograniczenie czytania, perturbacje zdrowotne, i rok temu trafiła mnie strzała amora prosto w klatę; co mi tam realna rzeczywistość kiedy chce pisać serenady...
          • spinoff Re: politycy i książki 05.04.16, 23:45
            "Walką na polu demografii" przypomniałeś mi stary dowcip. Otóż hasłem wyborczym kandydata na prezydenta była walka z biedą. Wybory wygrał i został prezydentem. Jakiś czas później dziennikarze go pytają:
            - Panie prezydencie, czy pańskim zdaniem walka z biedą zakończyła się sukcesem?
            - Tak, przecież biedni przegrali.
            Nie wydaje się, aby niska dzietność "od Portugalii po Rosję" wynikała z biedy. Moim zdaniem Europejki nie chcą mieć dzieci NIE z powodu braku kasy, lecz wzrostu ich samoświadomości. Ale mniejsza z tym. Moją intencją nie jest uświadamianie kogokolwiek w czymkolwiek. Rozbawiłeś mnie! To wszystko tylko błahe manifestacje samopoczucia, ekspresja chwili, zależna od nastroju. Połowę z nich urządzam zresztą dla hecy. Jako że z reguły się mylę, i to we wszystkim, to staram się przynajmniej mylić pociesznie. A to wszystko, o czym piszesz, jest dla mnie zbyt poważne. Jednak chyba nigdy nie mówiłem, że Polacy na cokolwiek zasługują, a tylko, że się obecnie już rządzimy sami, więc nie można zrzucać odpowiedzialności na innych.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka