Dodaj do ulubionych

Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza"

21.10.04, 15:04
mało kto zdaje sobie sprawę z tego, jak serdecznie autorka nie cierpiała
swojej najpopularniejszej bohaterki i jak bardzo chciała oderwać się od jej
wizerunku :-)

www.republika.pl/cavendish/ania/poczatki_ani.html
Te sam syndrom co u nieszczęsnego Conan Doyle'a, który pragnął być pamiętany
za swoje kompletnie dziś zapoznane dzieła historyczne, ale do historii wszedł
jako ojciec Sherlocka Holmesa, którego darzył wielką niechęcią i nawet
próbował uśmiercić...
Obserwuj wątek
    • Gość: Kasik Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 129.109.84.* 21.10.04, 16:48
      Dla mnie Ania z Zielonego Wzgorza to jedna z ukochanych ksiazek z dziecinstwa,
      a i dzisiaj czesto do niej wracam, zwlaszcza w gorsze dni, albo jak juz na nic
      innego nie mam sily. Czekam tez niecierpliwie, kiedy bede mogla poczytac te
      ksiazke swoim dzieciom. Niesamowita, piekna, wzruszajca ksiazka. Oczywiscie
      siegam tez po kolejne pozycje z cyklu o Ani a takze po Emilke ze Srebrnego
      Nowiu, ale mimo wszystko ta pierwsza pozycja jest najpiekniejsza.
    • yanga Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 21.10.04, 18:04
      Wprost trudno wyrazić, ile zawdzięczam tej książce, przeczytanej po raz
      pierwszy w wieku 9 lat. Miałam w dzieciństwie przyjaciółkę Danusię (do dziś
      jesteśmy w kontakcie, chociaż nasze drogi mocno się rozeszły) i oczywiście była
      dla mnie Dianą - nawet wygląd się zgadzał...
    • Gość: magdalino Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.kalisz.mm.pl 23.10.04, 13:17
      a ja nigdy nie lubialm "Ani..." nie wiedziec czemu, do dzis nie lubie ;/
      • Gość: gwizdus Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.gazownia.poznan.pl 26.10.04, 07:51
        Wstyd powiedziec ale nie czytalam zadnej czesci Ani. To po prostu tyle razy
        lecialo w tv (i ogladalam), ze znam na pamiec i jakos ksiazka nie miala dla
        mnie elementow zaskoczenia. Za to serie o Emilce uwielbiam!
        • Gość: recznik Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 62.181.161.* 26.10.04, 12:59
          Alez filmowe adaptacje "Ani" sa odlegle o lata swietlne od pierwowzoru
          literackiego ! Niektore z nich, jak pewna kanadyjska seria z dorastajacymi wraz
          z postaciami aktorkami, nie maja wlasciwego klimatu. Sceneria Avonlea,
          bohaterowie, a nawet ich stroje, wygladaja jak obrazki w jakims skansenie.
          Oczywiscie, poszczegolne watki opowiesci zostaly udziwnione (szczytem nonsensu
          byla wedrowka Ani po Europie w czasie I wojny swiatowej). W imie czego ?
          Wolnosci "artystycznej" scenarzysty i rezysera ? Film i literatura sa jednak
          tak odrebnymi sztukami, ze na palcach jednej reki mozna policzyc udane
          ekranizacje wielkich powiesci. Niech wiec zyje wlasna wyobraznia czytelnikow !
          • eeela Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 17.09.05, 20:33
            Podróż Ani i Gilberta po Europie miała miejsce na krótko PRZED I wojną światową.
          • eeela Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 17.09.05, 20:35
            Ups, przepraszam, nie zwróciłam uwagi, że chodzi o film. O film??? znam tylko 2
            części ekranizacji, powstały jakieś następne???
    • arwen.a Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 26.10.04, 17:18
      Uwielbiam całą serię o Ani. Kiedy jestem zmęczona, zniechęcona, zła na cały
      świat sięgam po którąś część. Pomaga :-))
      Cieszę się z radości Ani w Wymarzonym Domku, płaczę w Dolinie Tęczy.
      To niesamowite. To jedyne książki, którymi zaczytywałam sie gdy miałąm 10 lat i
      po które sięgam też teraz. No może poza Kubusiem Puchatkiem :-))
      • Gość: recznik Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 62.181.161.* 27.10.04, 13:51
        Najsmutniejsza byla smierc Waltera, syna Ani, na froncie I wojny swiatowej, w
        czesci "Rilla ze Zlotego Brzegu".
        • jedynataka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 27.10.04, 15:42
          Ja najbardziej lubię właśnie "Rillę ze Złotego Brzegu". Chyba daltego, ze Rilla
          jest jakaś taka prawdziwa, niedoskonała, ludzka.
          No i "Ania na uniwersytecie" i "z Szumiących Topoli" i "Wymarzony dom Ani".
          Najukochańsze.

          pozdrawiam
          • Gość: Priscilla Grant A podobał wam się Gilbert? IP: *.e / 213.25.195.* 27.10.04, 16:18
            Nie mozna powiedzieć, że był mocno zarysowany. Pozostawał mocno w cieniu Ani.
    • Gość: granat Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 213.25.22.* 27.10.04, 16:49
      Może i w cieniu ale to jednak mój ideał mężczyzny! ;)
    • Gość: majka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 81.21.195.* 28.10.04, 13:41
      Kto jeszzce nie czytał, albo kolekcjonuje różne wydania, może sobie kupić Anię
      z kolekcji Biblioteki Wielkiej Przygody za 9,90.
      www.czytanie.pl
      • lemuriza Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 28.10.04, 15:18
        Jak ja kocham tę książkę.
        Moja Babcia mi ją pokazała, dała swój egzemplarz, stary w płóciennej oprawie,
        zielonej. Mam go do dziś.
        Nie ma książki, która przeczytałabym więcej razy niż "Anię".
        Mam wielki sentyment do tej ksiązki.
        a Gilbert?
        marzyłam , ze kiedyś w życiu spotkam takiego faceta , który będzie mnie kochał
        do szaleństwa.
        Był moim ideałem.
        I wiecie co? dziś mam już sporo lat, ale też mam sowjego Gilberta.
        Czego życzę wszytskim innym miłośniczkom Ani.
        • Gość: fifi Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.04, 12:06
          Tak,Gilbert to niewątpliwie ideał mężczyzny. Ale jednak gnębi mnie pewne
          pytanie. Ania i Gilbert pobierają się gdy ona ma 25 lat a on 27 lub 28. No i
          co - czy on wytrwał w nieskalanej "czystości" do dnia ślubu? W ówczesnej
          obyczjowości nie ma tego problemu w odniesieniu do kobiety (miała być
          nieskalana i koniec), ale mężczyzna?
          Jak więć było z Gilbertem?
          • Gość: Agnieszka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.e / 213.25.195.* 29.10.04, 12:22
            A dlaczegóżby nie? Z moim mężem było tak samo i nie jesteśmy wyjątkami w swoim
            otoczeniu. Zresztą studia medyczne pochłaniają tyle czasu...
          • kingakunowska Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 09.05.05, 16:53
            Ech, a ja sie wczoraj zastanawialam caly dzien, jak to bylo z Valancy z
            Blekitnego Zamku - rozumiem, ze po slubie z Braneyem normalnie sie bzykali, jak
            wiec wyjasnic fakt, ze po roku malzenstwa ona jeszcze nie byla w ciazy? Za
            sprawa jakich magicznych mocy? Bo nie wierze, ze jakies srodki anty wtedy byly.
            A moze? Glupi problem, ale sie zmeczylam! :-)
            • herbarium Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 15.09.05, 19:09
              Hej, bez przesady:) Nie każda kobieta po roku seksu zachodzi w ciążę. A środki
              anty były: prezerwatywy, stosunek przerywany, tampony z octu albo plasterek
              cytryny do środka...
              A w ogóle to zareklamuję forum o Montgomery:
              forum.gazeta.pl/forum/71,1.html?f=30357
            • aiczka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 22.04.09, 11:31
              Biorąc pod uwagę charaktery obu postaci i specyfikę ich związku raczej wątpię,
              by mieli zacząć już w noc poślubną.
        • Gość: kaczucha Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 80.51.244.* 03.11.04, 19:47
          lemuriza, kurde, jakbym czytała o sobie . Też dostałam od babci anię jak byłam jeszcze kurduplem , i też w półciennej zielonej oprawie :), a do tego jeszcze "Anię z Avonlea" też w płóciennej i "Wymarzony dom Ani" (te dwie ostanie mają okładkę zółtą:). To moje najcenniejsze książki
          • lemuriza Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 05.11.04, 14:32
            do kaczuchy:

            ja też mam te inne części w starej płóciennej oprawie , nie wszystkie ale
            prawie. Kocham moją babcię, za to, choć już dawno jej nie ma na tym świecie!
            Kocham ją za to, że mi przekazała miłość do tej ksiązki.
            • staua Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 24.02.05, 20:42
              Ja m ialam "Anie na uniwersytecie" w zoltej plociennej oprawie, tez od Babci!
    • Gość: Pati Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.bartoszyce.sdi.tpnet.pl 02.11.04, 16:33
      to jest bardzo faina książka :-P
    • arwen.a Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 03.11.04, 22:05
      Jaki jest wasz ulubiony wątek z "Ani..." ?
      Zapadł mi w pamięc fragment jak Ania urządzała przyjęcie, na które zaprosiła
      Dianę. Przez pomyłkę poczęstowała ją winem. Skutki tego były opłakane...
      A kawałek jak Diana źle sie czując pobiegła do domu i tam na oczach matki i
      pani Linde pochyliła się nad kwiatami w przydomowym ogródku i...
      ...na lekcji polskiego płakałam ze śmiechu streszczając na głos ten fragment.
      To jedno z moich najwyraźniejszych najwyraźniejszych ze szkolnych lat :-)))))
    • Gość: Myszor Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.lesko.sdi.tpnet.pl 04.11.04, 14:20
      "Ania ..." tonajpiekniejsza książka mojego dzieciństwa. Pierwszy raz
      przeczytałam całą serię w wieku 9 może 10 lat. Potem wielokrotnie do iej
      wracałam. Teraz jednak nie jestem w stanie przebrnąć nawet przez jeden
      rozdział. Może to tylko chwilowa niemoc? A może po prostu wyrosłam z tej
      powieści? Chociaż ... czy z "Ani ..." można wyrosnąć?
      • scoutek Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 04.11.04, 15:05
        my sie chyba wszystkie wychowujemy na Ani i jej przygodach... a Amerykanki
        na "Malych kobietkach".... zawsze w powiesciach bohaterki czytywaly wlasnie ta
        powiesc i plakaly nad losem dziewczat.... zawsze chcialam przeczytac "Male...",
        ale jak ja juz dostalam to okazalo sie, ze jest prawie nie do strawienia, taka
        slodka i banalna.... gdzie jej do Ani Shirley i jej losow....
        i to nieprawda, ze z wiekiem mija oczarowanie Ania .... chyba, ze do czytania
        tej ksiazki trzeba zachowac ta dziecieca naiwnosc.... to nie minela mi, bo
        wiecznie mnie zachwyca....
      • Gość: stokrotka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 80.51.246.* 04.11.04, 16:46
        Ja też tak troche mam i tłumaczę sobie to tym, że wszystkie tomy czytałam tyle
        razy, że juz nic tam nie jest dla mnie zaskoczeniem. Trzeba by poczekać ze 20
        lat.
        • stregha Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 05.11.04, 00:54
          Czytam wlasnie 'wymarzony dom Ani' w oryginale, wczesniej po angielsku czytalam
          jedynie 'Anie z zielonego wzgorza' i nieodmiennie zadziwiaja mnie imiona
          bohaterow, tak inne od tych do ktorych przywyklam.Iza (przyjaciolka, ktora
          poslubila wielebnego Jerzego) to Phillipa, Robert Gardner ma na imie Roy, a
          blizniaki, przygarniete przez Maryle - Davy i Dory:)A Maryla to wlasnie Marilla
          i wtedy nazywanie Rilly przez Krzysia Rilla-Ma-Rilla ma troszke wiecej sensu;)
          A Kapitan Jim mowi fajnm slangiem;)hehe
          Pozdr dla wszystkich 'znajacych Jozefa':)
          • scoutek Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 05.11.04, 08:45
            pomijajac fakt, ze w oryginale pani Malgorzata Linde ma na imie Rachel.....
            • Gość: baba Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.acn.waw.pl 05.11.04, 16:01

              No wlasnie, najpierw czytalam po polsku, potem po angielsku (prawie wszystkie
              tomy- i raz po raz glupialam.
              Najpierw myslalam, ze autorka zastosowala chwyt Conan Doyla, ktory to poczytny
              autor kaze Watsonowi mimochodem wspominac sprawy, ktore nigdzie nie zostaly
              opisane ! W zadnej ksiazce tegos autora (a glupi czytelnik szuka...).
              Dopiro jak dotarlam do wszystkich tomow, to wreszcie dowiedzialam sie, kto to
              jest ta tajemnicza Filipa.
              A jej maz wcale nie nazywal sie Jerzy (George).
              Oto do czego prowadzi nadgorliwosc tlumaczy...
              • Gość: Jamajka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.wroclaw.dialog.net.pl 05.11.04, 23:52
                Z jakiegos powodu kiedyś uznano,że łatwiej dzieciom będzie czytać? Mary Poppins
                też byla Agnieszką i już.
                • stregha Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 07.11.04, 23:14
                  taaak, Rachel Lynde juz poznalam kilka lat temu w 'Ani z Zielonego
                  Wzgorza'..zaloze sie, ze pani Harmon Andrew (matka Janki), tez w polskim
                  przekladzie nosila mniej angielskie imie;)Nie mam niestety dostepu teraz do
                  swojej biblioteki, wiec nie moge sprawdzic;)
                  Ale najbardziej dobila mnie zlotowlosa Ewa Moore, przyjaciolka i najblizsza
                  sasiadka z "Wymarzonego domku", ktora tutaj nosi imie Leslie...
                  ______
                  'Robienie codziennie obiadów przywraca człowiekowi spokój i właściwe proporcje'
                  M.Umer

                  dawniej birke
                  • Gość: lili Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.04, 12:14
                    Z tego co pamiętam to pani Harmon Andrews ostała się w polskim tłumaczniu bez
                    zmian.
                    • Gość: Nauthiz Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.acn.waw.pl 08.05.05, 21:46
                      Tyle że Harmon Andrews był ojcem Janki :-))) Powinno być przetłumaczone "pani Harmonowa Andrews", ale widać tłumaczce się omsknęło...
              • kingakunowska Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 09.05.05, 16:55
                Acha i dzieki Wam kochane moglam przeczytac oryginalna wersje Blue Castel - sto
                razy lepsza niz tlumaczenie! Oryginal jest o wiele bardziej dowcipny i zlosliwy!
    • Gość: Asia Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.04, 12:37
      Moim zdaniem Ania z zielonego Wzgórza to bardzo miło i sympatyczna dziewczynka
      o bujnej wyobrażni. Zadziwa mnie swoim urokiem i wspaniałymi przygodami. Bardzo
      lubie ja czytać nie wiem czemu ale za każdym razem czuje coś innego i
      przeczytałam ją już cztery razu.
    • quenten Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 09.11.04, 13:44
      Ile to juz lat temu? Pewnie z 15:) Przeczytalm wszystkie czesci "Ani...", bylam
      tak zafascynowana LMM, ze czytalam wszystkie jej ksiazki, dostepne w tym
      czasie. Mam wielki sentyment do tej autorki i byc moze w przyszlosci
      zainteresuje jej powiesciami moja corke:)
    • Gość: Artur Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.is.net.pl / 217.144.192.* 06.12.04, 19:38
      Dobry artykuł.TAK trzymać.
    • Gość: hubert Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 82.146.225.* 26.01.05, 13:47
      to jest ex książka polecam przepiękna i wzruszjąca
    • Gość: aska Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.02.05, 14:04
      wspaniala książka wlaśnie ją przerabiamy w szkole najfajniejsz postać wedlug
      mnie to GILBERT =*
      • mayessa Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 21.02.05, 17:28
        A który przeklad lubicie:ten z wydawnictwa "Nasza ksiegarnia" Warszawa 1990
        (jest swietny) czy inne. Mam w domu z wydawnictwa Zielona sowa i uwazam, ze
        raczej kijowy.
        • Gość: justyna Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.cable-modem.tkk.net.pl 21.02.05, 18:32
          Znam tylko jeden,nie moge sprawdzic jaki,bo nie mam teraz dostepu do ksiazek,na
          okladce kazdej czesci bylo rudowlose dziewcze w odpowiednim do tresci kolejnej
          ksiaki,wieku.Uwielbialam Anie i swiat, w ktorym zyla.Chcialysmy zrobic nawet z
          kolezanka przedstawienie na podstawie 1.czesci,mialysmy w nim grac i
          spieralysmy sie,ktora z nas ma bardziej rude wlosy (obie slowianskie
          blondyneczki).Mialysmy 9 lat...milo mi sie to teraz wspomina...:)
          • nikita181 Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 24.02.05, 19:54
            ja tez kochalam anię, ale gilbert mnie irytowal, potem tylko robil jej dzieci i
            wiele szczęścia z nim nie miala.. bardzo cenię postać mateusza, byl taki dobry
            i lagodny, zawsze żałowalam , że autorka tak go szybko uśmiercila...Wlasciwie
            te części Ani, w ktorych jest po ślubie z gilbertem nie podobaja mi sie tak
            bardzo. Chyba dlatego, że Ania jest tu odsunieta na dalszy plan..
            • Gość: a. Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 217.149.242.* 24.02.05, 22:28
              Mnie by nie przeszło przez gardło takie sformułowanie (domyślcie sie, które, bo
              przez klawiaturę też mi nie przechodzi) odnośnie uduchowionej Ani, która, jak
              sądzę, dzieci znajdowała wśród kwiatów, ewnttualnie przynosiły je elfy.
              Musiała mieć dużo, żeby wszyscy znajomi mogli być uhonorowani poprzez nadanie
              ich imion dzieciom. Zawsze się dziwiłam, że rodzina Gilberta była tu pomijana -
              chyba żadne dziecię nie dostało imienia po jego rodzinie. Ale taki jest los
              mężów pierwszoplanowych bohaterek...
              Dziwne też, że nie nadała żadnemu synkowi imienia Mateusz. Imię "Shirley"
              uważam już za przesadę - w końcu mała Elżbieta nazwała tak chomika.
              • Gość: baba Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 13:15
                Hehehe.
                ja sie juz dawno zastanawialam jak przezyla Ania wiadomosc, ze o tych elfach
                to nie do konca prawda...
                I kiedyz ten bolesny fakt nastapil...
                Te ksiazki nie sa co prawda pisane w epoce wiktorianskiej, ale sa jeszcze pod
                jej wrazeniem, coz sie dziwic biednej Ani :-)
                • nikita181 Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 25.02.05, 14:07
                  ale leekarz i jego żona powinni wiedzieć jak zapobiegać ciąży.. i że przy
                  takiej gromadzie dzieci nie ma czasu na milość i poezję
                  • Gość: baba Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.acn.waw.pl 25.02.05, 14:54

                    W tamtych czasach jedyna skuteczna metoda zapobiegania ciazy byla szklanka wody
                    zamiast.
                    Ogino- Knauss to dopiero lata 30-te.
                    Rzeczywiscie poezja przy takiej gromadzie i na dodatek w tamtych czasach( kazda
                    czynnosc gospodarska zabierala kilkakrotnie wiecej czasu i pracy niz obecnie) to
                    nawet przy pomocy Zuzanny mrzonka.
                    • Gość: Dzikikamien Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 80.55.5.* 25.02.05, 15:13
                      hmm, nie do konca, od stuleci kobiety robily po prostu przemywanie octem i do
                      dzis sie to chyba praktykuje czasem /?/ ... a wogle to nigdy zadnej 'ani' nie
                      czytalem, jestem chlopcem heheh.
                      • staua Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 25.02.05, 21:07
                        Przemywanie CZEGO octem?
                        Wiesz, mydlem tez mozna bylo (vide "Vera Drake") ale to nie jest ZAPOBIEGANIE.
                        Wracajac do Ani- moim zdaniem widac, ze jest zmeczona troche w dwoch ostatnich tomach, ale wydaje
                        sie tez byc szczesliwa. Poza tym szostka dzieci z dwudziestu czy ilus lat malzenstwa, ludzie nadal
                        dokonuja takich wyborow i sa szczesliwi. Wiele osob ma duze rodziny i cieszy sie z tego.
                        • Gość: miga Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.03.05, 10:02
                          No nie przesadzajcie , jednak jakaś antykoncepcja wtedy istniała. Wszak stosunek
                          przerywany znany jest od czsów biblijnych, prezerwtywa od lat kilkuset, a od
                          czasu odkrycia i zastosowania kauczuku to nawet w formie zbliżonej do
                          współczesnej....
                          Jest to oczywiście mało w stosunku do obecnych czasów, ale zawsze coś...
                          Może Ania i Gilbert po prostu wybrali taki model rodziny i życia?
                    • zdanka1 Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 22.04.09, 19:29
                      >W tamtych czasach jedyna skuteczna metoda zapobiegania ciazy byla
                      >szklanka wody
                      zamiast.

                      Bez przesady proszę. Prezerwatywy były uzywane juz w czasach młodej
                      królowej Wiktorii - wg was fakt, z e prostytutki nie miały 15 dzieci
                      brał sie z ciagłych skrobanek? Owszem, nie było tabletek, ale były
                      gabki wewnętrzne nasaczane octem - metoda znana od czasów greckich -
                      w kwasnym srodowisku plemniki szybko giną , mydło akurat ma
                      zasadowe, wiec ktos tu myli dwie zupełnie inne rzeczy - nie o mycie
                      chodzi , a o wewnętrzny uzytek:). Były juz kapturki wewnętrzne ,
                      wymieniane po stosunku . Naprawdę historia antykoncepcji
                      mechanicznej jest o wiele starsza niz 100 lat i wbrew pozorom,
                      działałą:)))

                      A co do samej Ani - lubiłam pierwszy tom " Anię z Zielonego
                      Wzgórza", w miarę przypadły mi też do gustu "Ania a Avonlea"
                      i "Ania na uniwersytecie" . Natomaist to co sie dzieje dalej, to
                      jdna wielka porazka - bohaterka z jajem, głupimi pomysłami i
                      fantazją zamienia sie w kurę domową z nieustannym brzuchem i
                      dzieciakiem przy cycku, reprodukuje sie jak królik, a usmiech
                      zidiocenia i pogubienia (przypominam, ze ZREZYGNOWALA ze wszystkich
                      swoich planów, byt wiejskiej nauczycielki to jedyne co jej zostało,
                      a nie - jej marzenia ) nie schodzi jej z pulchnej mordki. I pisze to
                      specjalnie - Montgomery jasno stwierdziła, z e nie znosiła juz od
                      pewnego momentu swojej bohaterki, a te dyrdymałowate pulchno-
                      kluchowat-porodoweo-karmiące historie wypisywała niemal teroryzowana
                      przez malzonka, bo zarabiali na tej serii grube pieniądze. One
                      chciaął pisać o czymś zupełnie innym , ale de facto nie mogła. W
                      efekcie zdradziła własna bohaterke, której naprawdę nie trzeba było
                      fundować co rok brzucha w ramach jedynej akcji.





              • Gość: Ania K. Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.aster.pl 01.06.06, 15:28
                Najstarszy syn Jim miał na 2 imię Mateusz.
    • icegirl Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 07.05.05, 00:08
      Uwielbiam Anię. Jako dziewczynka ciężko ją 'odchorowałam', ponieważ chciałam być
      taka jak ona. Przeczytałam wszystkie książki o Ani, a w "Opowieściach z Avonlea"
      wyłapywałam wszystkie epizody z Anią.
      Potem nadszedł czas czytania w oryginale. I tu lekki szok: książka w oryginalnym
      języku jest wręcz śmieszniejsza!
      Inna jeszcze książka tej samej autorki: Błękitny zamek. Ktoś czytał?
      • Gość: talia Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.eltronik.net.pl 09.05.05, 17:29
        Oczywiście, że czytałam też błękitny zamek.nawet byłaadaptacja telewizyjna,tak
        samo uroczonaiwna opowiastka o starej (?)pannie.Ale Ania moja ulubiona.To
        nic,że lat już mam trochę więcej,naiwność i szczerość uczuć Ani zawsze mnie
        dobrze nastrajał do codzienności.Ania była w dzieciństwie ważna a teraz też
        jest tyle,że urocza.Tęsknię czasami do takiej prostolinijnej Ani.Lubię ciebie
        ciągle,Aniu!
        • Gość: "Piękna Remedios" Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.lodz.mm.pl 10.05.05, 22:49
          Ania była ,jest i będzie wyjątkowa.Cała ona jest taka magiczna i romantyczna.
          To pewie ta książka czytana przeze mnie w dzieciństwie miała największy wpływ
          na ukształtowanie mojej osobowości i pewnie dlatego jestem taką szaloną i
          romantyczną optymistką.Przez długi czas utoszsamiałam SIĘ Z Anią,pewnie nadal
          to robię choć się wstyd do tego przyznać.Wierzyłam w idelny świat Ani,
          wierzyłam w piękną przyjażń ,wierzyłam w romatyczną miłość ,wierzylam w całą tą
          magię i wierzę do dziś ,mimo mojego wieku,ale nie potrafię się jej wyżec.
          Myślalam, ze tak ma to wlasnie wyglądać i już,chciałam aby jej świat świat stał
          się moim światem...Jak miałam "przyjaciółkę" to byłam w stanie dla niej zrobic
          wszystko ,wskoczyłam bym za ną do ognia, jak przyszła miłość to zakochałam się
          do szaleństwa,pragnełam by była ona romantyczna piękna i pełna magii.Na dzień
          dzisiejszy jestem pełna rozczarowań,bo okazało się że do stworzenia takiego
          zmysłowego świata potrzeba jednak tej"bratniej duszyczki" ,a moja przyjaciółka
          nie była Dianą, a mój chłopak nie był Gilbertem,więc cóż pozostaje tylko czekać
          na te duszyczki,które będą mialy ociupinkę romantyzmu w sobie i wierzyć ....


          Ps.Jak się nie uda no to "100 lat samotności"
          • remediosedy Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 15.09.05, 18:45
            Pozdrawiam Piękną Remedios!!! Ja także bardzo długo utożsamiałam się z Anią.
            Kocham całą serię jej przygód, czasami wracam do wybranych rozdziałów...ale
            częściej siegam po Marqueza;)
    • Gość: Ina A. Christie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.05, 10:13
      Nie wiem, czy już ktoś o tym pisał, bo nie chce mi się czytać wszystkich
      komentarzy, ale również A. Christie nienawidziła swojego detektywa Poirota.
      Dobrze, ze go nie uśmierciła!!!
      • kragmel Re: A. Christie 11.05.05, 08:37
        Gość portalu: Ina napisał(a):

        > komentarzy, ale również A. Christie nienawidziła swojego detektywa Poirota.
        > Dobrze, ze go nie uśmierciła!!!

        hmm Poirot umiera w "Kurtynie". naturalnie co prawda, ale całkiem na śmierć ;)
    • Gość: Patisonek :] Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.ztpnet.pl 17.05.05, 17:51
      dno.............................................................................
      ......... totalne dno!!!!!!!!!!!! :(
      • Gość: ania Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.05.05, 18:56
        Patiseonek napisał(a):
        >dno............................
        >.....totale dno!!!!!!!! :(

        No cóż..... "Ania" jak MediaMarkt - nie dla idiotów;))))
        • eowyn Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 17.05.05, 20:11
          :) Wszystkie "Anie" stoja u mnie na polce i wracam do nich, jak mi bardzo
          zle... Ile ja sie naplakalam przy tej calej serii, kiedy Mateusz umarl, Ania
          stracila coreczke, Walter zginal podczas wojny, caly motyw z psem Wtorkiem
          (ktory w oryginale chyba sie inaczej tez nazywal;)) doprowadzil mnie do spazmow
          placzu w swoim czasie...

          Ale chyba najbardziej z tworczosci L.M. Montgomery przypadly mi do gustu 2
          ksiazeczki o Pat ze Srebrnego Gaju, czytal ktos?:) Bohaterka bardzo mi bliska,
          choc czasem i szalenie irytujaca(ale ja pewnie tez taka jestem;))

          Swietna byla tez "Historynka" (inny tytul - Wakacje na starej farmie)
          i "Zlocista Droga".

          Blekitnego zamku dawno nie czytalam, musze chyba to nadrobic.

          Jeszcze "Jane z Lantern Hill" byla fantastyczna, wreszcie jakis ojciec
          porzadnie zarysowany w fabule, w sumie gorzka opowiesc, ale z krzepiacym
          zakonczeniem, jak u Montgomery to bywa...

          A co sadzicie o Emilce? Ja jakos nie do konca moglam sie przekonac do
          bohaterki, miala mocno egzaltowane momenty i Tadzio/Ted mnie strasznie wkurzal,
          taki strasznie anemiczny byl, Emilka zaslugiwala mimo wszystko na kogos
          lepszego:)

          A najfajniejszym chlopakiem stworzonym przez LMM byl Hilary Gordon z "Pat ze
          Srebrego Gaju", Gilbert sie przy nim chowa;) Choc w drugim tomie prawie go nie
          bylo, ale oczywiscie pojawil sie w sama pore;)

          Pozdrawiam
          • remediosedy Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 15.09.05, 18:59
            Czy historia o Pat opowiada o tej dziewczynie-niemowie??? Chyba czytałam tą
            książkę, ale bardzo dawno temu i nie jestem pewna, czy dobrze pamiętam... Mnie
            także denerwowała Emilka i Tadzio, ale ogólnie książki L.M. Montgomery podobają
            mi się.
            • herbarium Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 15.09.05, 19:11
              Nie, Historia o niemowie to "Dziewczę z sadu" albo "Kilmeny z Sadu" - w dwóch
              różnych tłumaczeniach
      • Gość: Zaskoczona Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.pronet.lublin.pl 25.05.06, 15:30
        Dopiero niedawno przeczytałam cykl książek o Ani, bo będąc w podstawówce nie
        mogłam tego za chiny ruszyć. Film owszem był ciekawy ale na dziecko
        kilkunastoletnie to starczyło. Mam teraz pod czterdziestkę i dopiero zawzięłam
        się do przeczytania cyklu o Ani, pomyślałam że to obciach nie przeczytaćczegoś
        o czym ludzie gadają. Doszłam do Ani ze Złotego Brzegu. Powiem wam że po
        skończeniu tej kolejnej książki mam jakiś niedosyt. Bo Ania zatęchła w swoim
        myśleniu i zbabiała że tak powiem. Jakaż była inna kiedy uczyła się w College`u
        i w szkole, jaka cwana! Kiedy przeczytałam jej dwa tomy pamiętników które
        pisała na żywo - to oniemaiałam - inna była w realu a inną siebie ukazywała w
        książkach. W książce miała swoją długoletnią przyjaciółkę - a w realu miała
        tak zwane sezonowe przyjaciółki. Sezon to np. na czas nauki w szkole, albo
        pobytu u ojca w domu, czy na studiach i tak dalej i tak dalej. Jak to ona sama
        pisała w swoim dzienniku - że ludzie nie chcą ją znać po jakims czasie . Dla
        mnie Ania była naprawę światną intrygantką - wkupywała się w łaski tych którzy
        ją nie lubili - podchlebiając im i była po prostu fałszywa. Nawet tą swoją
        Dianę wykorzystwała rżnąc bogaczkę jedynaczkę. A biedna Diana była najstarszym
        dzieckiem rodziców, nie mogła się obijać jak Ania, tylko musiała ryć w polu i
        pomagać przy garach bo ją matka pędziła, oraz jako niańka do rodzeństwa. Oj
        długo by mówić. Czytałam tą książkę - jedną za drugą bo ciekawość mnie brała
        kto tu jest fałszywy i po przeczytaniu kilku tomów o Ani a potem pamiętniki
        autorki doszłam do wniosku ze książki te pisała osoba chora nerwowo, która
        chciała być postrzegana za ideał . Nawet to że będąc u macochy u ojca w domu
        nie chciała pomagać swojej ciężarnej macoszea potem przy nowo narodzonej
        przyrodniej siostrze. Ania była wygodnicka . Poczytajcie jej pamiętniki. Była
        tak cwana że jej książki są dla mnie instrukcją jak zdobywać i wkupywać się w
        łaski. No cóż....
        • Gość: chichi Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 74.12.153.* 25.05.06, 16:11
          Dla mnie z kolei problem z Ania to jej niewykorzystane wyksztalcenie zdobyte
          wszak z wielkim trudem. Po kiego diabla isc na uniwersytet, uczyc sie i meczyc
          zeby potem skonczyc wylacznie jako melancholijna pani domu z gromadka dzieci?
          Jedyna czesc, ktora jest moim zdaniem warta uznania, to "Rilla" z odniesieniami
          do I wojny swiatowej i bardzo emocjonalnymi opisami tragedii przezywanych przez
          kanadyjskie rodziny, ktorych bliscy poszli na wojne za Atlantykiem.
          • baba67 Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 26.05.06, 19:34
            Co do wyksztalcenia, to Ania zdobywajac je, nie wiedziala, jak potocza sie jej
            losy-czy w ogole wyjdzie za maz.Na farmie Maryli moglaby znalezc schronienie
            jako ciotka rezydentka, a tego nie chciala.
            Pomijajac juz aspekt wyksztalcenia jako wartosci samej w sobie, Ania byla osoba
            realnie myslaca.Zreszta pracujac przez 3 lata po zareczynach zarobila na swoje
            wiano czyli glownie ubrania(bardzo wtedy kosztowne) i jakies rzeczy do nowego domu.
            Ponadto nie byla ciezarem dla nikogo.
            A co do Rilli to zdadzam sie, ze ta ksiazka jest powalajaca, najbardziej chyba
            uniwersalna ze wszystkich An.
            Co do dziennikow Autorki-nie utozsamiam autorow z ich dzielami.Mongomery
            nigdzie nie dawala do zrozumienia ze Ania to ona sama , przyznawala tylko ze
            wykorzystala NIEKTORE wlasne przezycia, co robi kazdy autor w mniej lub wiecej
            zawoalowanej formie.
          • elwinga Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 28.05.06, 15:07
            Dziewczyny takie jak Ania nie miały niestety wyboru i musiały się kształcić,
            żeby w przyszłości, o ile nie wyjdą za mąż, mieć z czego żyć. A jako sierota nie
            mogła liczyć na to, że po śmierci Maryli i Mateusza ktoś ją ewentualnie wesprze
            finansowo. Zauważ, że Diana nie poszła ani do seminarium nauczycielskiego, ani
            na uniwersytet - nie dlatego, że była mniej ambitna, tylko dlatego, że była z
            zamożnej rodziny i nawet gdyby nie wyszła za mąż, to po śmierci rodziców nie
            groziłaby jej nędza.
            • Gość: tango Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.06, 12:39
              Dla wielbicieli LMM i Abi z zielonego, polecam:
              www.pinezka.pl/content/view/795/210/
              www.pinezka.pl/content/view/893/210/
              www.pinezka.pl/content/view/1004/210/
              www.pinezka.pl/content/view/998/210/
              www.pinezka.pl/content/view/1436/210/
              www.pinezka.pl/content/view/1530/210/
              www.pinezka.pl/content/view/1717/215/
              Warto przeczytać.
        • Gość: Aja Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 31.05.06, 14:59
          dawno nie przeczytałam tak żenującej i jakiejś takiej niesympatycznej
          wypowiedzi na temat ksiazki.Piszesz językiem rozwydrzonego nastolatka mimo tych
          prawie 40 lat.Pamiętniki ,a książki to cos zupelnie innego.Piszecie ,że miała
          mnostwo dzieci ,na co jej było wykształcenie itp.,przecież to były zupelnie
          inne czasy ,realia itd.sila jej książek tkwi w tym ,że sa takie
          subtelne ,przepełnione mimo wszystko optymizmem,ciepłem ,czarem.Nie każdy
          potrafi to dostrzec,moją ulubiona książka jest chyba seria o "Pat ze srebrnego
          gaju",i "Błękitny zamek" ,choc nie potrafię sie przekonać do innych imion :dla
          mnie to zawsze bedą Joanna i Edward.Moge śmiało stwierdzić ,ze jej ksiązki w
          jakiś sposób mnie ukształtowały,zmieniły sposób postrzegania
          swiata,przyrody,dostrzegani\\\\\\\\\
          • Gość: Rilla Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: 82.139.39.* 26.05.08, 17:53
            "Rilla ze Złotego Brzegu" jest najpiękniejszą powieścią wygładzoną przez Lucy M.
            Montgomery. Dla mnie: Walter jest ideałem. Płakałam, płakałam "aż w końcu łez mi
            zabrakło".
          • zdanka1 Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 22.04.09, 19:44
            >Piszecie ,że miała
            >mnostwo dzieci ,na co jej było wykształcenie itp.,przecież to były
            zupelnie
            >inne czasy ,realia itd.sila je

            No własnie pronlem w tym, ze to nie były zupełnie inne czasy i
            zupełnie inne realia, ale moment kiedy kobiety juz mogły studiować i
            juz mogły realizować sie zawodowo , nie tylko w małzeństwie i
            rodzeniu. Akurat trafiamy na moment rewolucyjnych wrecz zmian i
            mozna to było wykorzystać. Montgomery mogła pójsc tą drogą, ale
            powyzej wspominam dlaczego nie poszła - koniunkturalnie wybrała to,
            co przynosiło pieniądze - tak jak dziś lepiej sprzeda sie
            267 "Samotnosc w sieci" z mnóstwem nielogicznych bzdur , a
            zdecydowanie nie Masłowska z "Miedzy nami dobrze jest" .

            Podstawowy zarzut, który mozna postawić w zasadzie wszystkim
            ksiazkom z tej serii po wyrosnieciu Ani z dzieciństwo to potworna
            pruderia i zasciankowosc. Ania majac lat 30 zachowuje sie tak, jakby
            nadal nie wiedziała, co to seks oraz zycie poza krainą pieczenia
            ciast. Litosci, to juz siostry Bronte miały mniej pruderii...Ja to
            rozumiem u 13 letniego podlotka, ale nie u 30 letniej kobiety...

            • aiczka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 23.04.09, 15:35
              > ciast. Litosci, to juz siostry Bronte miały mniej pruderii...Ja to
              > rozumiem u 13 letniego podlotka, ale nie u 30 letniej kobiety...

              Tu pojawia się pytanie - kto miał te ksiażki czytać? Ja czytałam je jako
              najwyżej trzynastoletni podlotek i rozumiałam, że to wciąż książki dla dzieci. W
              książkach dla dzieci erotyka (nawet w formie aluzji) z założenia nie istnieje.
              Kobieta to albo "dziewczynka" albo "mama". Nieślubne dziecko jednej z bohaterek
              "Błękitnego zamku" wydawało się wtedy szczytem śmiałości. Żeby natknąć się na
              "coś więcej", trzeba było zacząć czytać ksiazki z kategorii "dla dorosłych" (a
              przynajmniej dorastających).
              • Gość: no name Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.4web.pl 23.04.09, 17:49
                A czytalaś" Pana Samochodzika" Nienackiego? to tez sa ksieazki dla
                dzieci i do spraw płci, seksu, wakacyjnego romansu podchodzi sie juz
                inaczej. Jakos watpie, aby 13 latki uwielbiały czytac te tomy, gdzie
                Ania rodzi i wychowuje - czytelniczki rosły i starzały sie wraz z
                bohaterka.
                • aiczka Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz 24.04.09, 15:44
                  Oba cykle czytałam w podobnym wieku. O ile pamiętam, Panu Samochodzikowi, w
                  skrócie mowiąc, podobały się różne laski, tak jak i Ania i jej koleżanki
                  przeżywały zauroczenia. Na pewno ujęcie tematu jest inne, bo przecież autorów
                  dzieliła różnica płci, kilkudziesięciu lat i kilka tysięcy kilometrów.
                  Jak ktoś wspomniał wyżej, już przed epoką L.M. Montgomery powstawały (dużo)
                  śmielsze dzieła, ale będę jednak obstawać przy tym, że przeznaczone dla innego
                  czytelnika. I kiedy skończyłam z Anią (nie, nie uwielbiałam tomów o dorosłości,
                  ale nie zmienia to faktu, że przeczytałam je w dzieciństwie i później do nich
                  nie wracałam), to po prostu zabrałam się za bardziej "dorosłe" książki.

                  > inaczej. Jakos watpie, aby 13 latki uwielbiały czytac te tomy, gdzie
                  > Ania rodzi i wychowuje
                  A mnie się wydaje, że te książki czyta się na zasadzie serii - podobają ci się
                  pierwsze trzy i chcesz znać dalszy ciąg, więc "jedziesz" do końca. I to raczej
                  nie wymaga kilku lat - a na pewno zestarzenia się. Oczywiście może nie każdy tak ma.
    • Gość: Daniela Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza" IP: *.centertel.pl 25.06.08, 17:22
      Uwielbiam czytać książki, a moja miłość do czytania zaczęła się właśnie od ,,Ani z Zielonego Wzgórza''.Nie mogłam się od niej oderwać. W wakacje przeczytałam wszystkie 10 części, a następnie zabrałam się do innych książek Lucy Maud Montgomery.Polecam wszystkim tę książkę.To naprawdę wyśmienita lektura szczególnie na czas wakacji.
    • Gość: maryla Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.06.08, 12:19
      wszyscy miłośnicy powieści L.M.Montgomery pewnie będą zadowoleni bo teraz w
      merlinie trwa promocja na jej książki. wszystkie są o 20% tańsze.
    • nutria95 Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórza" 26.06.08, 22:25
      Ania Shirley jest jedną z moich ulubionych bohaterek ksiażek. Bardzo
      podobają mi się wszytskie część Ani:)
      • Gość: Magda Re: Lucy Maud Montgomery "Ania z Zielonego Wzgórz IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.09, 17:47
        www.naleniucha.pl/books/1891319-ania-zielonego-wzgórza/
        Polecam! Swietne streszczenie! Link zamiescilam wyzej!
        • tanczacy.z.myslami My nie chcemy być tak leniwi jak ty! 22.04.09, 15:17
          Gość portalu: Magda napisał(a):

          > Polecam! Swietne streszczenie!

          Dziecko, to jest forum dla tych, co czytają __książki__ a nie ich streszczenia w internecie.

          Nie czytasz książek tylko streszczenia...
          Zapewne nie chodzisz do kina tylko czytasz recenzje...
          Nie oglądasz tv tylko czytasz opisy filmów...
          Jak ty słuchasz muzyki?! Kiedyś można było choć obejrzeć okładkę winyla czy CD, ale przecież pliki mp3 nie mają okładek?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka