asiak44
16.11.04, 00:21
Mój Tata często nam na dobranoc mówił ten wiersz, niestety nie wiem kto jest
jego autorem. Tata tego też nie wiedział. Może ktoś mi pomoże.
Wiersz spisałam z pamięci, więc mogą być nieścisłości
Przyjaciele
Wśród starych pni i drzew
Gdzie docierał ptaszy śpiew
Stał rozłożysty stary dąb.
A w tym dębie dziuple były,
W których ptaki się gnieździły,
A gniazd było moc.
Tam wiewiórka też mieszkała,
co jak rano susa dała,
Powracała gdy szła noc.
Pod konarem, pod osłoną
Sowa sówki miała pono,
No i dzięcioł dzieci pstre.
A któż by ci tu spamiętał
Te turkawki, te sowięta
Co w sąsiedztwie wiodły dnie.
Jedno tylko wzmianki godne
Że to ptactwo różnorodne,
Lokatorzy dębu
Żyli sobie przez lat wiele
Jak najlepsi przyjaciele,
Bez zawiści w zgodzie cnej
Raz na wiosnę czy też latem
Kiedy świat się okrył kwiatem
I piosenka brzmiała w krąg,
Stuk wszczął się wśród dąbrowy,
Aż zadrżały w dziuplach sowy,
Aż się stary dzięcioł zląkł
To do boru przyszli drwale,
No i jęli ciąć zuchwale
Dąb co wkoło rzucał cień.
Wreszcie jakoś przed wieczorem
Umilkł głuchy stuk toporów,
Z dębu został tylko pień.
Posmutniała turkaweczka,
Nie gruchała gołąbeczka,
Umilkł cały ptaków śpiew.
Nawet puchacz, stara sowa
Co we dnie w dziupli się chowa,
Nie zawołał puć, puć, puć.
Słowem, ścichła wrzawa słodka.
A co krajka sojkę spotka
Lub dzięcioła w kniei hen,
To ze łzami doń powiada
Tak mi bardzo żal sąsiada,
Bodaj to był dąbek ten.
Wciąż mówiono,
Wciąż radzono
Sójka z krajką wiodły spór.
Żeby wybrać choćby dąbek,
Gdzie by mieszkać mógł gołąbek,
No i innych ptaków huk.
Jak mówiono, tak zrobiono,
A że było do wyboru
Kilka pięknych sztuk ,
Więc komisja z trzech złożona
Dla całego swego grona
Wyznaczyła piękny buk.
Nie był młody, nie był stary,
Miał on dziuple i konary,
Był widoczny w krąg.
I już z pierwszym blaskiem zorzy
Wszyscy z dębu lokatorzy
Zlecieli się zewsząd.
Zaturkała turkaweczka,
Zagruchała gołąbeczka,
Łzami zaszły oczy sów.
A drzewina z snu zbudzona
Rozłożyła swe ramiona,
Dobrze było wszystkim znów!