Dodaj do ulubionych

KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM BO ...

IP: *.sejny.jarsat.pl 21.12.04, 20:57
POŻYTKU ŻADNEGO MI TO NIE PRZYNIOSŁO!O JAKICH TYTUŁACH MOGLIBYŚCIE TAK
POWIEDZIEĆ?
Obserwuj wątek
    • kampysia Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 21.12.04, 21:06
      "Malowany ptak" Kosinskiego - ohydna, obrzydliwa ksiazka, ktora wszystko
      wykoslawia i chce sie ja jak najszybciej zapomniec, a niestety zostawia jakis
      brzydki slad...
    • weatherwax Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 21.12.04, 22:18
      Zgadza się, jeśli chodzi o "Malowanego Ptaka" - dokładnie tak.

      Poza tym J.L. Wiśniewski "S@motność w sieci" - grafomania bez głębi
      psychologicznej, bez najprostszej stylizacji języka (sprzątaczka mówi tak samo
      jak profesor), dygresyjna jak Beniowski, literacko płaska, ale - och! ach! jak
      pięknie on pisze o miłości!!! O czym?

      I jeszcze "Alchemik" P.Cohello (Coelho?) - zbiór złotych myśli dla
      nieoczytanych gimnazjalistek.

      I jeszcze Orson Scott Card "Szkatułka" - obrzydliwy horror
      pseudopsychologiczny. Aż wstyd się przyznać, że się cos takiego czytało.
      • moony7 tak! tak! tak! 27.12.04, 14:09
        to odnośnie Wiśniewskiego, zgadzam się co do słowa! I na boku pytanie: jak to
        się dzieje, że o niektórych rzeczach media trąbią, że kicz, a o innych wcale i
        najpoważniejsze tygodniki tzw. opiniotwórcze chwalą chałę pod niebiosa? Czyżby -
        o zgrozo! - nie były bezstronne?
    • Gość: jaija Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.elblag.dialog.net.pl 22.12.04, 00:21
      Granica Nałkowskiej. Aż dziw bierze, że to lektura szkolna. Co za nudy, strata
      czasu. Poza tym Pałuba Irzykowskiego. I jakieś horrorki - Mastertona jeden
      był:), reszty autorów nie pamiętam (ale nie King, bo tego akurat lubię czytać).
      • Gość: Daniel Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.piotrkow.net.pl 01.01.05, 18:06
        też bym zaliczył tutaj "granicę", ale nie zrobiłem tylko dlatego, że to lektura
        szkolna ;) jako czytelnik "nie powinienem" tego czytać, po prostu zostałem
        zmuszony gwałtem do pochłonięcia tego badziewia...
    • kampysia Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 22.12.04, 00:26
      Sa tez lektury szkolne, ktore sie przeczytalo, a bylo na to za wczesnie, w
      zwiazku z czym dziecko niewiele zrozumialo, lektura jemu sie nie podobala i sie
      zniechecilo do pisarza, albo - co gorsza - do czytania w ogole! Ja sie do
      niczego jakos bardzo nie zniechecilam, ale nie podobal mi sie Sienkiewicz,
      Zeromski - moze za wczesnie kazano nam to czytac?

      Nic mi nie dala "Pani Bovary" i "Ojciec Goriot" - nuda i glupota, wielki
      infantylizm.
      • jeremiad Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 22.12.04, 01:40
        Dla mnie stratą czasu było czytanie Grocholi, nie zmarnowałam na szczęście
        czasu na Bridget Jones(zajrzałam do tej książki po przeczytaniu strony już
        wiedziałam że nie chce jej czytać)...
        • staua Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 22.12.04, 04:48
          Troche takich bylo. Ze wstydem:
          -Dan Brown - "Kod Leonarda" i "Anioly i Demony" (pierwsza - chcialam miec
          wlasne zdanie i kupilam na lot transatlantycki, przeczytalam w trakcie lotu i
          zdecydowalam sie na druga - z rozpedu, ale juz mnie strasznie zniesmaczylo to
          powielanie schematow)
          -Fanny Flagg "Over the Rainbow" - znudzila mnie, strata czasu bo nic
          poznawczego ani ciekawego stylu tam nie bylo
          -w szkole sredniej pracowalam w mini - ksiegarni i czytalam wszystko, co tam
          bylo, a ze wlasciciel byl nastawiony na popularna literature, przeczytalam
          calego Mastertona i sporo Danielle Steel :-)
          -do tej kategorii moge tez zaliczyc czytanie w kolko "Jezycjady", ktora znam
          juz przeciez na pamiec.
          • Gość: zniesmaczona Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.aster.pl / *.aster.pl 25.12.04, 23:44
            Alchemik Cohelo!!! Cos potwornego!!! Człowiek przez 100 stron wciska ci tak
            zwane "prawdy życiowe" pisząc jedno i to samo, powtarzając jak papuga te same
            mysli i twierdzenia. Książka na poziomie dody (podobno jej ulubiona).
      • Gość: staravenus Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.intra / *.internetdsl.tpnet.pl 29.12.04, 11:13
        a moglabys kampysiu rozwinac zlota mysl o glupocie i infantylizmie Pani Bovary ???
        bardzo mnie to zaintrygowalo..



        .
        > Nic mi nie dala "Pani Bovary" i "Ojciec Goriot" - nuda i glupota, wielki
        > infantylizm.
    • Gość: szczurka Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 26.12.04, 02:45
      "Seks w Wielkim Mieście". Przeczytałam całe to "dzieło" ze względu na serial,
      który ma całkiem fajny klimacik, miło obejrzec w chwili relaksu. Liczyłam-w
      swojej czytelniczej naiwności- na przyjemne dopełnienie. No niestety..hmmm....
      Wiecej grzechów nie pamiętam. Pozdrawiam.
    • karol.mojzesz Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 26.12.04, 08:36
      Podoba mi się ten wątek, podzielam Waszą opinię o książkach, które
      wymieniliście (-niłyście), choć nie czytałem np. Grocholi. Ja dorzucę od siebie
      Pilcha "Pod Mocnym Aniołem". Jako że jego felietonistyka mnie nie pociąga
      (nudna, jak cholera jakaś), to "pijacką" książkę kupiłem z wielką nadzieją. Mój
      stosunek do polskiej literatury był wówczas (i jest do dziś!) jak najbardziej
      negatywny, więc "Anioł" jawił mi się jako owo światło w tunelu. Intuicyjnie
      czułem, że będzie to przełom w tym moim kaprawym patrzeniu na polskich autorów.
      Już po kilkunastu stronach zawiodłem się, kolejne mnie rozczarowały, aż gdzieś
      w połowie, po prostu, zrezygnowałem zniesmaczony. Czułem sie "przecw..owany".
      Leży ta - okrzyczana dziełem - książka do dziś gdzieś pod sufitem w moim
      mieszkaniu, gdzie króluje kurz, a ścierka nie dochodzi. Rozczarowanie totalne!
      Książka jest tak napisana, że emocji bohatera nie podziela czytelnik mojego
      pokroju. Te rozterki i cierpienia bohatera nie stają się moimi. Inaczej było
      czytając genialne: "Moskwa-Pietuszki" czy "Pod wulkanem". A nawet "Salon
      wytrzeźwień" Niziurskiego. Tam mróz po kościach chadza. Oderwać się nie można.
      Jak od silnego magnesu. U Pilcha tego nie znajduję. Czytam, czytam i im dalej
      brnę w tekst, tym bardziej pragnę to skończyć i się upić. Autor sili się na
      pisarza (PO CO???), popisuje się wybornym stylem, ale brakuje lekkości
      geniusza, tej iskierki bożej, która odróżnia dobrego rzemieślnika od pióra
      osobliwego. Czytając Pilcha mam wrażenie, że alkoholizm autora jest tylko
      pretekstem dla popełnienia tej książki, jakby on chciał zrobić na tym "deal".
      Wykreować się na efektownym temacie. Ta jego "poezja" jest przycężka. Dobrą
      charakteryzuje m. in. to, że sama wchodzi do głowy, zahacza człowieka
      delikatnie, bezboleśnie operuje na nas, zaś sens otwiera się przed nami niejako
      podświadomie. Twórczość podrabiana zawsze będzie pachniała sztucznotą, nie
      obroni się sama, więc potrzebuje marketingu.
      • Gość: Margo Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.12.04, 13:28
        Wszystkie książki Joanny Chmielewskiej nowej generacji, produkowane w tempie
        przeciętnie 2 na rok i porażające schematyzmem i czepianiem się tych samych
        wątkkow. Kiedyś zaśmiewałam się czytając jej ksiażki, skrzyły się humorem,
        językowo były nie do podrobienia.. A teraz czytam z rozpędu i kolejną książkę
        odkładam z niesmakiem. Nie smiem twierdzić, ze ona się zestarzała i brakuje jej
        pomysłów. Może to ja już się stazreję?
        • jogardii Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 27.12.04, 14:10
          "RUBIO" Wharton'a - obrzydlistwo ! Więcej po książki tego autora nie sięgnę.
          • mrofka1 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 28.12.04, 00:02
            Dan Brown - media trąbią na temat jego prozy, a ja sie strasznie wynudziłam i w
            męczarniach dobrnęłam do końca
            • bastard_bloodwritten Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 28.12.04, 15:31
              ja nie czytam takich książek, więc nie mam się czego wstydzić :)

              były takie, które zacząłem, ale nie skończyłem - np. Colin Forbes
      • Gość: Magda Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.dip.t-dialin.net 28.12.04, 13:47
        Bardzo mi się spodobało, jak pięknie umiesz "wydobyć" słowo: trafne w
        odpowiednim miejscu. Czy zajmujesz się literaturą profesjonalnie?
        "Tam mróz po kościach chadza."
        "...książka do dziś gdzieś pod sufitem w moim
        > mieszkaniu, gdzie króluje kurz, a ścierka nie dochodzi."
        Cudnie się to czyta.
        A co do Pilcha (wykreowanego między innymi przez GW z racji koligacji), to
        uważam, że jest największym literackim, a może jednak tylko książkowym autystą
        w Polsce. Na mnie nie zarobi ani grosza.
    • __jw Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 28.12.04, 00:19
      Na szczęście nie ma obowiązku czytania do końca :) Po paru stronach wrzucam do
      koszyka: "Coś tam w sieci", "Kod Leonarda" (czy jakoś tak), całego Łortona i
      Koello :)

      Koello to mój faworyt ::)) Tego nie powinno się czytać nawet na bezrybiu.
      • Gość: magda Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.dip0.t-ipconnect.de 28.12.04, 01:27
        wspomniany już "malowany ptak" kosińskiego - czysty sadomasochizm
        • Gość: ola grochola owszem IP: *.chello.pl 01.01.05, 17:38
          Przereklamowana... proza sama w sobie kiepska a najgorsze,to to ze wciagajaca
          jak brazylijska telenowela, przeczytasz i nie masz z tego nic no moze poza
          swiadomoscia ze wszystkie kobiety sa niedorozwiniete i bez facetow to zyc
          sie nie da... a no i ze seks czasem moze byc udany i orgazmow nie trzeba
          udawac!!!
      • Gość: kahate Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.12.04, 01:29
        Podielam niechęć do koelo i łortona (piszę z polska, bo żyją ci pisarze,
        wyłącznie chyba z polskich czytelników). Zastanawia mnie z czego wynika ta ich
        popularność w kraju nad Wisłą. Marketing wyłącznie? Nie może być! Przecież
        tysiące czytają i rzeczywiście się zachwycają! Skąd? Czym? Pojąć nie potrafię.
        Przebrnąć przez to trudno. Nudą powiewa, grafomaństwem i infantylnym
        moralizatorstwem.
        Totalna strata czasu to książki Robina Cooka. Brak alternatywy pchnął mnie ku
        nim podczas wakacji. Pożyteczniej byłoby w niebo popatrzeć.
        • lemuriza Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 28.12.04, 07:50
          o matko, rozumiem Waszą niechęć do niektórych książek, ale ton, którym
          przemawiacie ( w większości) i ta wyczuwalna w wypowiedziach niechęć do tych,
          którzy czytają to czego Wy juz nie tkniecie...
          Więcej tolerancji.
          Niech sobie czytają.
    • Gość: Tete Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: 193.29.205.* 29.12.04, 15:44
      "Miasto Bestii" Isabelle Allende. Zastanawiam sie tylko po co w ogole Allende
      napisala tak glupia ksiazke...lepiej pisac rzadziej a dobrze niz pokazywac
      swiatu takie beznadziejne wypociny. Jak wspomne "Dom Duchow" to lza sie az
      kreci w oku. Czy Allende napisze jeszcze cos sensownego? Po tym co ostatnio
      wydala zaczynam powtpiewac:(
    • Gość: beciq Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.12.04, 17:49
      "alchemik" strata czasu...
    • rafi.raf kod leonarda 30.12.04, 11:35
      kod leonardo da vinci - zmarnowalem swoj czas, a nie mogle odlozyc rozpoczetej historii... niestety.
      • mayessa Re: kod leonarda 31.12.04, 10:05
        "Pod sloncem Toskanii" "Pod Mocnym Aniolem"
    • tomb_raider Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 31.12.04, 15:10
      w moim przypadku książki zbyteczne to- Alchemik, Ludzie bezdomni Żeromskiego
      (przeczytałam, bo to lektura, ale było ciężko, widać chwilowe przebłyski
      geniuszu autora, które jednak giną wśród wielu niepotrzebnych zdań- a
      Przedwiośnie było niczego sobie); Grochola, książki fantastyczne i horrory
      klasy B, oraz "ksiązki, które odmienią twoje życie" czyli quasipsychologiczne
      brednie podlane niestrawnym dla mnie sosem amerykańskiej mentalności.
      są tez książki, które mi zaszkodziły, ale to juz opisane zostało
      jako "bovaryzm", czyli uciekanie od prawdziwego życia w fikcję, i późniejsze
      ocenianie życia realnego podług standardów ksiażkowych, ale to inna bajka;
      "Pod Mocnym Aniołem" podobało mi się w samej sferze opisu alkoholizmu, za to
      wychodzenie z niego dla miłości wydało mi sie mocno naciągane, ale cóż-
      podstawowym problemem Polski jako takiej jest niedobór talentów w każdej
      dziedzinie, oraz brak rynkowych mechanizmów selekcji, i na tle tych starych
      znajomków, których nikt nie chce czytać, a oni z uporem są wydawani i
      lansowani, Pilch prezentuje się nie tak źle, chociaż myślę, że powinien
      zmniejszyć poważnie częstotliwośc swych felietonów w "Polityce" bo konceptu
      starcza mu co najwyzej na co trzeci...
    • Gość: Daniel Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.piotrkow.net.pl 01.01.05, 18:04
      Wiesław Myśliwski - Kamień na kamieniu
      Nicholas Evans - Zaklinacz koni

      nie dość że strata czasu, to jeszcze męczące!!!
    • asia152 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B 01.01.05, 19:55
      Zdecydowanie - Imię Róży (Umberto Eco)!!!!!!!
      • Gość: daria13 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.crowley.pl 04.01.05, 13:08
        Do Asi152!!!!
        Staram się nikogo nie oceniać a tym bardziej nie obrażać, ale tym razem nie
        mogę się powstrzymać; jeśli uważasz za stratę czasu lekturę Imienia Róży to
        liczba w Twoim niku jest chyba liczbą szarych komórek w Twoim mózgu. To
        świetna, inteligentna i pouczająca książka. Bardzo Ci się dziwię. Chyba, że
        masz jakieś sensowne argumenty przeciwko Eco. Jestem ciekawa.
        • Gość: wiktoria Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: 195.164.48.* 04.01.05, 16:35
          Nie rozumiem - jeżeli ktoś nie lubi Eco, to znaczy, że coś nie tak z jego
          szarymi komórkami? Przeczytałam Imię Róży i podobnie jak Asia 152 uważam czas
          spędzony przy tej książce za stracony. Dlaczego? Nic nie wyniosłam z tej
          książki, może oprócz pewnej wiedzy o średniowieczu, ale znam ciekawsze i
          przyjemniejsze sposobyzdobywania tej wiedzy. A jakie Ty masz argumenty, że
          obrażasz osoby myślące inaczej? Książka jest świetna - rzecz gustu, pouczająca -
          możesz wskazać, o czym? inteligentna - zgadza się, tylko co z tego?
          Inteligentnie napisanych książek jest wiele, ale dla mnie najważniejsza jest
          treść, pewne prawdy ogólne, które autor przekazuje czytelnikom albo po prostu
          ciekawa fabuła.
          Nie mówię, że książka jest bezwartościowa, ale to, że ja z niej nic nie
          wyniosłam i dla mnie był to czas stracony. A dyskusja za czy przeciwko Eco jest
          bez sensu. Nie mam nic przeciwko Eco, ale jego ksiązki mi się nie podobają,
          chociaż przyznaję, że napisane są bardzo sprawnie. Może po prostu mam inny typ
          wrażliwości, inne rzeczy mnie interesują i nie sądzę, żeby to miało związek z
          ilością szarych komórek w moim mózgu.
          • Gość: Daria13 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.crowley.pl 06.01.05, 10:37
            O gustach się nie dyskutuje i potrafię zrozumieć, że ktoś może nie lubić Eco,
            ale tematem wątku miało być wymienienie książek całkowicie bezwartościowych, a
            jak mi Bóg miły Imie Róży jest jedną z ostatnich książek, jakie takim mianem
            można określić, z całym obiektywizmem. Wiktoria może słusznie oburzyła się na
            mnie za obrażanie forumowiczki, trochę się tego wsdydzę, ale jej wypowiedź jest
            bardzo niespójna. Pisze, że z książki dowiedziała się nieco o Średniowieczu, a
            dalej twierdzi, że w ogóle nie jest pouczająca, przyznaje że jest inteligentna,
            ale jej się nie podoba.Trochę logiki, proszę!
            Doskonale rozumiem, że można nie lubić np Dostojewskiego, ale każdy myślący
            człowiek musi uznac jego geniusz. Co nie oznacza oczywiście, że porównuję Eco
            do Dostojewskiego; chodziło mi tylko o podanie przykładu, że do pewnych autorów
            i dzieł należy podchodzić z pewną pokorą.
            Nota bene, kiedyś ktoś z moich znajomych opowiadał jak zaczął czytać Szarańczę
            Marqueza i stwierdził kolejny raz, że ten pisarz to cytuję: "kupa gówna".
            Ratunku!!!!!!!! Można nie lubić, ale chyba są jakieś autorytety i "świętości".
            • Gość: Daria13 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.crowley.pl 06.01.05, 11:50
              Zapomniałam zapytać Wiktorię: jeśli z Imienia Róży nie wyniosłaś żadnych "prawd
              ogólnych" a sensacyjna bądź co bądź fabuła Cię nie wciągnęła, to ciekawa
              jestem, jakie książki czytasz, żeby spełniały w Twoim odczuciu te wymogi? Co
              porusza Twoją wrażliwość, jak to określiłaś? Wiem, że do sensacyjnej fabuły Eco
              wplótł mnóstwo dygresji i dywagacji, które niektórych mogą zmęczyć, ale to
              właśnie w nich zawarte są te przez Ciebie pożądane "prawdy ogólne".
              Podejrzewam, może niesłusznie, że nie udało Ci się przeczytać całej książki, bo
              aż trudno uwierzyć, że po przeczytaniu całości można ją tak potraktować.
              Pozdrawiam
              • Gość: wiktoria Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: 195.164.48.* 06.01.05, 12:31
                Przeczytałam Imię Róży od deski do deski. Zacisnęłam zęby i dobrnęłam do końca.
                Zmęczyły mnie nie tyle dygresje i dywagacje, które zreszta średnio do mnie
                trafiały, ale drastyczne sytuacje i opisy, których po prostu nie lubię.
                A co do książek, które czytam najchętniej, w pierwszej chwili przychodzą mi do
                głwoy następujący autorzy: Dostojewski, Tołstoj (poza Wojną i pokojem - tego
                nie mogę absolutnie, chociaż jest to dzieło niewątpliwie wybitne), Żeromski,
                Kundera, Wańkowicz, Iwaszkiewicz, Kapuściński, Odojewski. Jak widzisz, duża
                różnorodność.
                • Gość: daria13 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.crowley.pl 06.01.05, 15:50
                  Droga Wiktorio!
                  Bardzo Cię przepraszam za podejrzenie, że nie przeczytałaś całego Imienia Róży,
                  jednak okazuje się, że jestem paskudnie nietolerancyjna.Swoją drogą zawsze
                  intrygowało mnie, dlaczego niektórzy ludzie zaciskają zęby i na siłę kończą
                  książkę, która im tak naprawdę nie odpowiada.Ja tak nie umiem, choć nie raz nad
                  tym ubolewam (chciałabym np koniecznie przeczytać Czarodziejską Górę a nijak
                  nie mogę przebrnąć przez początek, a przecież wiem, że dzieło wielkim jest).
                  Co do drastyczności opisów w Imieniu Róży, tego już doprawdy nie rozumiem, albo
                  jesteś nad wyraz delikatną osobą, albo ja bardzo gruboskórną, ale wydaje mi
                  się, że człowiek dużo czytający, a za takie się chyba mamy, zetknął się z o
                  wiele drastyczniejszymi opisami. Życie jest drasyczne i jeśli czytamy o życiu
                  musimy to ścierpieć, inaczej zawężamy sobie bardzo horyzonty.
                  Co do różnorodności czytanych przez Ciebie autorów raczej bym się nie zgodziła,
                  toż to niemal wyłącznie klasyka.Ja obok Kundery i Marqueza, których kocham
                  wyjątkowo, czytam i Philipa Dicka i wstyd się przyznać Sapkowskiego, a wczoraj
                  skończyłam Pianistkę Elfride Jelinek. Ta to by Cię dopiero
                  poraziła "drasycznymi sytuacjami i opisami".
                  Moim zdaniem człowiek, który ma się za zagorzałego czytelnika powinien wciąż
                  rozszerzać swoje horyzonty i starać się poznawać prawdziwą różnorodność
                  literacką.
                  Pozdrawiam serdecznie
                  • Gość: wiktoria Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: 195.164.48.* 06.01.05, 15:59
                    Opisy może nie są szczególnie drastyczne w swej treści, ale niesamowicie
                    sugestywne i działają na wybraźnię, stąd może odbieram je tak, a nie inaczej.
                    Niektóre sceny dłudo tkwiły mi w pamięci po przeczytaniu książki.
                    A co do czytania książek na siłe - zdarza mi się to przypadku tzw. wielkich
                    dzieł, staram się zrozumieć, co jest w takiej książce, że zachwyca. Przyznam
                    jednak uczciwie, że nie zawsze mi się to udaje. O ile dałam sobie radę z
                    Imieniem Róży i z Czarodziejską Górą, o tyle padłam w połowie pierwszego tomu
                    Poszukiwania straconego czasu i po kilku stronach Ulissesa.
                    • Gość: Daria13 Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: *.crowley.pl 06.01.05, 16:18
                      Wciąż Cię nie rozumiem. Dla mnie miarą wielkości książki (wegług moich
                      osobistych kryteriów) jest właśnie to, że jest "sugestywna i działa na moją
                      wyobraźnię" oraz, że "niektóre sceny długo tkwiły mi w pamięci". I o to właśnie
                      chodzi.
                      Ja też podobnie jak Ty zabieram się za wielkie dzieła, żeby sprawdzić co w nich
                      zachwyca.Ulissesa nie zdzierżyłam, u Prousta nawet do połowy nie doszłam, ale
                      za to uwielbiałam i zaczytywałam się w Kawce, Sartrze, Camusie i Beckecie, choć
                      działo się to we wczesnej młodości, kiedy umysł był chyba bardziej elastyczny.
                      Może teraz jestem już za stara na zbyt duży wysiłek intelektualny.
                      A może to permanentny brak czasu i dopiero na emeryturze uda nam się wielkich
                      mistrzów jeszcze zgłębić? Oby.
                      Przeprośmy może autora wątku, za to, że tak daleko odbiegłyśmy od meritum. Ale
                      jest bardzo miło.
                      • Gość: wiktoria Re: KSIĄŻKI KTÓRE PRZECZYTAŁEM A NIE POWINIENEM B IP: 195.164.48.* 06.01.05, 16:33
                        Tyle że to, co utkwiło mi w pamięci po przeczytaniu Imienia Róży, to nogi
                        wystające z kadzi...
                        Też sobie obiecuję, że na emeryturze będę zgłębiac klasyków, a ponadto sięgnę
                        do wielkich filozofów. Praca zawodowa jest nieco męcząca intelektualnie i
                        trochę trudno jest mi wieczorem sięgać do wielkiej literatury, wolę coś
                        lżejszego, ostatnio np. z przyjemnością przeczytałam Witaj smutku Francoise
                        Sagan, polecam, zwłaszcza że lubisz inteligentne książki
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka