mekk 19.05.02, 08:20 Wiecie może, czy gdzieś opublikowano fragmenty tłumaczenia Finnegana (tłumaczył Słomczyński, ale chyba nie zdążył)? A jeśli tak, to gdzie? Odpowiedz Link Zgłoś Obserwuj wątek Podgląd Opublikuj
Gość: ula Re: Finnegan's Wake IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 19.05.02, 12:55 Odpowiedź na podstawie przypisów w jednej z ostatnio czytanych książek, więc siłą rzeczy nie gwarantuję ścisłości :-). Ale życzę powodzenia. "Literatura na Świecie" 1982 nr 8, przekład T. Mirkowicz Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Anna Livia Plurabelle IP: *.bmj.net.pl 19.05.02, 18:11 Pod takim tytułem ukazał się obfity fragment FW,wydany w postaci (oryginalnej jak na PRL) koperty, w której znajduje się broszurka bogato plastycznie przyozdobiona przez panią Małgorzatę Macharską-Siwulak. Wiekszość stron posiada rozkładane skrzydełka. Pozdrowienia pana Henia ;)) James Joyce, "Anna Livia Plurabelle". tłum Maciej Słomczyński, Wydawnictwo Literackie. 1983. Nakład: 3000 egz. ISBN 83-08-00840-2 Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Finnegan Seek IP: *.energoprojekt.com.pl 20.05.02, 12:33 Gość portalu: ula napisał(a): > Odpowiedź na podstawie przypisów w jednej z ostatnio czytanych książek, więc > siłą rzeczy nie gwarantuję ścisłości :-). Ale życzę powodzenia. > "Literatura na Świecie" 1982 nr 8, przekład T. Mirkowicz Po dwudziestu latach? Nie sądzę, żeby łatwo było znaleźć LnŚ z 1982 z Mirkowiczem. (O ile taka była, bo mnie wiadomo o LnŚ z 1985! i to ze Słomczyńskim! - ale mogę się mylić, bo to dawne czasy). Tak czy inaczej, Mirkowicza (wraz z ciekawą dyskusją nt. FW) można odnaleźć w książce "Wokół Jamesa Joyce'a" (wyd. Universitas, Kraków, 1999, redakcja: K Bazarnik, F Fiordham). Tamże o Słomczyńskim. Ponadto translat Słomczyńskiego został zaproponowany przez W Literackie (1983 albo 1984, nie pamiętam, mogę sprawdzić dokładniej), powtórzony w periodyku "Przekładaniec" (wydanym z okolic krakowskiej Jagiellonki, 1998 albo 1999, mogę sprawdzić dokładniej), obnotowany krytycznie przez Tadeusza Szczerbowskiego w kolejnej pracy ("Anna Livia Plurabelle po polsku", WNAP Kraków 2000). Tekst Mirkowicza w "Wokół JJ" to pierwsze 10 akapitów. Słomczyński to rozdział ALP. Ponadto są wyimki tłumaczeń Jacka Malickiego, proszę sprawdzić w Sieci (np. fototapeta.art.pl/2001/jmmgp.php). Dalsze fragmenty tłumaczeń Malickiego w pismie "Gnosis" z 1996 (nr 9) - ale to już NA PEWNO nieosiągalne w wersji "namacalnej" (wiem, bo sam próbowałem zdobyć) - za to można wydrukować z sieci (www.gnosis.art.pl/numery/ gn09_joyce_przebudzenie_finnegana.htm). Przetłumaczenie FW zapowiada Arkadiusz Łuba działający w czasopismie Portret (z Olsztyna) - ale szczegółów nie znam. Poza Mocną Grupą Krakauerską ;)) jest jeszcze bardzo kompetentny pan Zbigniew Pyż - wykładający "dżojsologię" na Uniwersytecie Opolskim. Mam nadzieję, że mogłem pomóc. Jeśli nie bardzo, proszę pytać dalej: Krzysztof Bartnicki, gimcbart@wp.pl Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Re: Finnegans Booke IP: *.energoprojekt.com.pl 20.05.02, 13:35 Zapomniałem o drobnych fragmentach FW: 1. Jonathan Culler, Teoria literatury (naprawdę krztynka - Mirkowicza) 2. Umberto Eco, Poetyki Joyce'a (KR, 1998 - tam też Mirkowicz, ze dwie-trzy krztynki) 3. Philip K Dick, Boża inwazja (Zysk [Kameleon], 1996) - można przeczytać w sieci (np. www.republika.pl/fokomelik/ 4. ślicznie wydana książka (komiks?) "James Joyce od podstaw", tekst: David Norris, rysunki: nie pamiętam (a wstyd!), wyd. Emblemat, 2000. Tamże Mirkowicz, Słomczyński, i, chapeau bas, Adam Szostkiewicz, czyli 3-in-1 ;) Być może jest też coś u Becketta (Wierność przegranej, Znak, 1999). Pozdrawiam, KB Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Finnegans Booke IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 20.05.02, 17:07 Moja informacja o LnŚ z 1982 jest na podstawie Cullera właśnie (przypisy dot. fragmenciku o "rzekirzygu w Edyficjach", nota bene nieprzesadnie mnie to zachęciło do lektury, no ale co ja wiem o życiu, skoro nawet Ulissesa nie czytałam...) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Literatura na Dżojsie IP: *.energoprojekt.com.pl 21.05.02, 07:34 Gość portalu: ula napisał(a): > Moja informacja o LnŚ z 1982 jest na podstawie Cullera właśnie Aa, rzeczywiście, racja. Żeby sprawę bardziej pogmatwać - Wacław Sadkowski (w "Odpowiednie dać słowu słowo", Prószyński) cytuje Słomczyńskiego opinię o FW - i to cytuje ją z Literatury na świecie z roku 1972. A skądinąd usłyszałem, że "numer dżojsowski" LnŚ to 5 z 1973. A zatem 1972? 1973? 1982? 1985? Przydałby się ktoś oczytany z nielichą pamięcią do dat albo / i przedstawiciel LnŚ. Z e-strony Literatury na świecie niewiele się dowiemy, bo dopiero archiwizują zbiory (i to zaczynając od lat najświeższych). (przypisy dot. > fragmenciku o "rzekirzygu w Edyficjach", nota bene nieprzesadnie mnie to > zachęciło do lektury, no ale co ja wiem o życiu, skoro nawet Ulissesa nie > czytałam...) Nie dziwię się, że nie zachęciło Pani do lektury, tym bardziej, że lektury nie ma :][ (emotikon: ambiwalencja). Tłumaczenie FW na polski nie istnieje, istnieją drobiazgi. Być może Malicki poszedł z translacją w dziesiątki stron, ale kto to wie, kto to widział? :) Ulissessa też nie czytałem. Postanowiłem zacząć od FW...(piąty rok już zaczynam, he) Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Re: Literatura na Dżojsie 21.05.02, 10:28 Bardzo wszystkim dziękuję, szczególnie Panu, który podał adresy w sieci, sprawdziłam. Gorzej, że teraz będę musiała postarać się to zrozumieć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Literatura na Dżojsie IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 21.05.02, 17:22 Powodzenia, Mekk! Jestem z Tobą (czy też z Panią, skoro taki górnodwornopostszlachecki styl przyjęlismy w tym wątku ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Numer dżojsologiczny IP: *.polsl.gliwice.pl / *.bmj.net.pl 21.05.02, 18:29 Ten numer to Literatura na Świecie 5(25)[1973]:)))) Oprócz tego w numerze są artykuły Stillera o Lewisie Carrollu i jego pierwsze tłumaczenie "Wyprawy na Żmirłacze". Aha i ciekawostka: jest tam porównanie dwóch tłumaczeń pewnego fragmentu Ulissesa: M. Słomczyńskiego i Józefa Czechowicza Przykład: M.S. "Herbata naciągnęła. Usmiechając się napełnił swą szeroką filiżankę, fałszywe Crawn Derby. Urodzinowy prezent Śmiesznej Milly. Miała wtedy pięć lat. Nie, chwileczkę: cztery. Dałem jej wtedy bursztynowy naszyjnik, który rozerwała. Wkładałem dla niej do skrzynki pocztowej kawałeczki papieru pakunkowego. Usmiechał się, nalewając." J.Cz. "Herbata zagotowała się. Nalał sobie filiżankę, podrobiona korona Derby, uśmiechając się. Podarowała mu ją ta głupiutka Milly na urodziny. Miała wówczas pięć lat. - Nie, przepraszam - cztery. Podarowałem jej nieprawdziwe bursztyny, a ona przerwała sznur. Kładł dla niej do skrzynki pocztowej zgięty na pół papier. Uśmiechnął się, nalewając herbatę". Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Re: Numer dżojsologiczny 22.05.02, 07:40 Dzięki, Ula. Nu!, jeszcze przykłady, bardzo prosimy (tzn. proszę). Czy te stare numery są w ogóle do kupienia, czy pozostają jedynie biblioteki? Swoją drogą, ciekawe, jak by wypadło zestawienie tych samych fragmentów Finnegan's Wake. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Riverrun Revenant, Reverrun Rivenant IP: *.energoprojekt.com.pl 22.05.02, 12:32 No to jeszcze coś: James JOYCE -- riverrun, past Eve and Adam's, from swerve of shore to bend of bay, brings us by a commodius vicus of recirculation back to Howth Castle and Environs Adam KRÓLIKOWSKI -- rzekobieg, pokąt Adama i Ewy, od wybrzuszenia brzegu do odtoczenia zatoki, przenosi nas wikiańskim wszechmodem w kole wiecznego powrotu do Zamku Howth i Okolic. Jacek MALICKI -- rzekabiegnie mimo Evy i Adamsa, od odchylenia brzegu do wygięcia zatoki, przynosząc nas przez obszerną wieśrecyrkulacji zpowrotem do Howth- Zamku i Otoczeń. Tomasz MIRKOWICZ -- rzekirzyg, obok Ewy i Adama, od wcięcia wybrzeża do zakola zatoki, prowadzi nas przez commodius vicus recorsolacji na powrót do Howth Castle i Edyficjów Co można znaleźć pod: invisible.gq.nu/wake/past/riverrun15x.pdf wraz z odsłonami niemieckimi (5), włoskimi (3), rosyjską, holenderską, hiszpańską i japońską; (bo Malicki pod: fototapeta.art.pl/2001/jmmgp.php). Jeden z cytowanych tam Niemców, Rathjen przetłumaczył (przetworzył?) FW na niemiecki. Yanase Naoki (albo Naoki Yanase, zależnie od konwencji) zaproponował zaś wersję japońską. www.elgarsden.com/alp-sjs.htm być może zawiera obszerniejszy fragment z Yanasego. Piszę "być może", bo mój komputer nie dopuszcza na ekran kanji z furiganą czy bez :-(. NA PEWNO na stronie są ISBN'y, więc proszę korzystać�:)) Ładnie za to otwiera mi się strona www.honco.net/japanese/04/page4.html gdzie garstka uwag o tłumaczeniu japońskim ORAZ ciekawa "wersja animowana" początku FW (trzeba kliknąć Joyce'a w głowę - nie zawsze reaguje ;-)) Ogólnie, Japończycy poważnie - przynajmniej ilościowo - biorą się za tłumaczenia dzieł ogólnie uznanych za trudniejsze. Proszę np. zobaczyć (www.hp-alice.com/lce/transj.html) - ile mają tłumaczeń Alicji�L Carrolla (skoro Nu! wspomniał tego autora). Żeby tak i u nas�(zazdrosne westchnienie). "Uczeni w piśmie" byliby chyba zgodni, że tłumaczenie Mirkowicza najtrafniejsze (a choćby dlatego, że w Howth Castle i Edyficjów oddał inicjały HCE), Królikowski dokłada a Malicki pomija. Która to ocena niekoniecznie musiałaby podobać się szarej masie czytelniczej. Skądinąd wiadomo, że Malicki rozmyślnie pomija wielotomowy dorobek krytyki literackiej, proponując tłumaczenie, hm, "intuicyjne". Sam Joyce raz oddaje inicjały HCE, innym razem nie oddaje. Proszę porównać "H.C.E. has a codfisck ee" i tłumaczenie "H.C.E. aux yeux de morue" (www.robotwisdom.com/jaj/fwake/alpfrench.html) - ale "H.C.E. ha conche all'elmo" (www.robotwisdom.com/jaj/fwake/alpitalian.html). Miłej lektury życzę, hak, ciak czy eowak. PS. Ponieważ czuję się przywołany do tablicy uwagą Uli o przyjęciu "stylu górnodwornopostszlacheckiego", pragnę przeprosić wszystkich, którzy mieli się nieswojo z powodu użycia przeze mnie form Pan(-i) zamiast dolnosielskoprerustykalnego Ty :)) Sporadycznie bywam na forach i netykiety nie znam (za dobrze). Ale się poprawię, jak mi Ty Bóg miły ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Literatura na Świecie IP: 212.106.134.* 22.05.02, 15:15 Są do kupienia, ale nie od razu, tylko trzeba je łowić po antykwariatach. Czasami ktoś odda na raz ze 100 numerów, nawet tych najstarszych. A te z lat 70 są świetne, są znakomicie wyważone jeśli chodzi o rodzaj czcionki, grafikę, itd. Niektóre to prawdziwe rarytasy... Były na przykład chyba 2 numery komiksowe... No i mają sporą wartość jako dokumenty epoki, bo w Lit na Św. odbijały sie te wszsytkie nawet europejskie i światowe mody i style... Poza tym to jest czytać wywiady, wypowiedzi i artykuły np. kobiet, które były wtedy niemalże podlotkami, a teraz to szacowne osoby są i nadal piszą (Olędzka Frybesowa, Z.Chądzyńska) Cos tam wiecej pisałem na wątku LITERATURA (Nie tylko) AFRYKAŃSKA, do której wrzucam czasami różne ciekwostki. Goraco polecam kupowanie archiwalnych i aktualnych numerów tego miesięcznika. Jak ktoś ma szczęście, to może nabyć (najczęściej kosztuje to 1.5 sztuka) całe kilogramy tegoż za marne grosze. Aha. Ukazały sie 2 numery ze spisem treści. Mam tylko za pierwsze 200 numerów :/ Aha. No i i mozna się powzruszać (jak ktoś lubi), czytając wśród składu Redakcji nazwisko Edwarda Stachury jako współpracownika... Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Re: Literatura na Świecie 23.05.02, 08:06 Raz jeszcze bardzo dziękuję wszystkim za wyczerpujące odpowiedzi. POszukam archiwalnych numerów, może zacznę od internetowych aukcji, kto wie. Panie (Ty) GIMcBart - Pan (Ty) tak hobbystycznie czy zawodowo? Zaraz się przyjrzę bliżej tym wymienionym stronom. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Re: Literatura na Świecie IP: *.energoprojekt.com.pl 23.05.02, 08:31 mekk napisał(a): > Raz jeszcze bardzo dziękuję wszystkim za wyczerpujące odpowiedzi. POszukam > archiwalnych numerów, może zacznę od internetowych aukcji, kto wie. Panie (Ty) > GIMcBart - Pan (Ty) tak hobbystycznie czy zawodowo? Zaraz się przyjrzę bliżej > tym wymienionym stronom. 1. Hobbystycznie, hobbystycznie. Ale tyle nad FW siedzę, że i zawodowo, quasi. Przy czym FW jest tak zachłanną i czasopochłonną kochanką, że o innych mowy nie ma :( [A może :)...?!] Z zazdrością spoglądam na inne wątki: a to literatura (nie tylko) afrykańska, a to portugalska, a to szperanie po antykwariatach...Oj, przydałoby mi się forum o sposobach oszukiwania czasoprzestrzeni, a przynajmniej czasu. (Tylko nie w katalogu SF&F, ale np. Nauka, podkatalog: Empiria, podpodkatalog: Tanie sposoby domowe). 2. A ja Tobie bardzo dziękuję za wywołanie tematu. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Finnegan's Week IP: *.energoprojekt.com.pl 23.05.02, 10:22 Przypomniał mi się sposób: jak wszystkie osoby, które Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Kuzyni bliscy i dalecy IP: *.energoprojekt.com.pl 23.05.02, 11:22 Tym razem ja z prośbą. Znęcony deklarowanym rozmaicie podobieństwem do dzieł Joyce'a kupiłem -- Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: NU! Finnegan's Wake - WWW IP: *.polsl.gliwice.pl / *.bmj.net.pl 23.05.02, 16:49 Bardzo ciekawe adresy: Pełny tekst FW w formacie ascii: FW w ASii:ftp://ftp.trentu.ca/pub/jjoyce/fwake/ascii_texts/ Świetne miejsce do całkiem poważnych studiów na Joyce`m. Kilka książek on-line, w tym słownik do FW. I robocza wersja FW z poprawkami autorskimi! Po prostu trzeba to zobaczyć... James Joyce Scholar`s Collection: libtext.library.wisc.edu/JoyceColl/ Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Wambaugh 24.05.02, 07:56 Ktoś to niedawno sprzedawał na aukcji. Za 8 zł. W oryginale, bo po polsku chyba jednak nie wyszło. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Filmegan Wars IP: *.energoprojekt.com.pl 24.05.02, 09:29 NU!, pięknie dziękuję za adres libtext.library.wisc.edu/JoyceColl/ - dostałem za swoje. (Mało) zabawnie wygląda mój proces czytania FW: z siedem, osiem ksiąg na biurku, wokół ksiąg wydruki, wokół których słowniki, czasem tego tyle, że główny bohater FW ginie w tłumie. I strony z sieci na ekranie. Teraz przyjdzie mi kupować drugi komputer, bo nie zdołam wszystkiego upchnąć w cache'u (baaardzo starego peceta mam). Nic to. Moją ulubioną stroną o JJ jest: www.robotwisdom.com/jaj/portal.html A źródła objaśnień: members.tripod.com/Sinkest/ (bez IV księgi, ale nim tam dojdę�:)) oraz www.fwglooss.com (z wszystkimi księgami). Ta druga strona nowsza a ta pierwsza czasem ma więcej uwag (np. str. 3 między 'd'amore' a 'pas encore'). Uzupełniają się. Można zgłaszać uwagi autorowi (o ile ktoś miałby na to czas). Albo pytania - np. dlaczego Tom Soyer, nie Sawyer? (przypis do FW3.7) Poza tym przydaje się wiedza o tym, co za pierwszym odczytaniem dobył z FW profesor specjalizujący się w temacie: www-vms.uoregon.edu/~bcadbury/index.html (a raczej) www-vms.uoregon.edu/~bcadbury/hartbki.html (itd.) Czyli nie ma usprawiedliwień :), trzeba czytać, czytać, czytać...Zachęcając przy okazji młodzież. Ciekawe, ilu fanów SW wie, że Obi Wan Kenobi pomiędzy SW1:TPM a SW2:AOTC zamienił się w Jamesa Joyce'a? :))) A propos filmów�Może powstanie gdzieś ekranizacja FW, ktoś zlituje się, napisze polską listę dialogową / monologową - i będzie po kłopocie? Niech Moc będzie z nim / z nią. Z nami. Z wami. Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Re: Filmegan Wars 26.05.02, 07:30 Raz jeszcze ogromne dzięki, szczególnie za strony z objaśnieniami. Przy okazji, główka Joyce'a nie reaguje, niestety. Gdyby coś jeszcze przyszło Wam o głowy, to zachęcam (także komparatystów). Pozdrowienia. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Re: Filmegan Wars IP: *.energoprojekt.com.pl 27.05.02, 08:03 Spróbowałem dzisiaj z rana tę stronę z animowanym wstępem do FW: www.honco.net/japanese/04/page4.html Imć Joyce reaguje na klepnięcie w głowę, kiedy wczyta się CAŁA strona. Jeżeli dobrze odczytałem: 1797K. U mnie to trochę trwa, ale cierpliwość się opłaci. Jeśli uda Ci się jednak wejść, proszę o informację, czy tam jest może jakiś podkład audio (bo ja bez karty dźwiękowej, niestety :((, nic o tym nie wiem). A jeżeli się nie uda, czego nie życzę, to może nagroda pocieszenia? Wprawdzie to nie FW, ale Ulysses, i nie animacja, ale komiks - ale zawsze coś. Strona: www.bway.net/~hunger/ch1-ulys.html Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! MP3 IP: 212.106.134.* 27.05.02, 19:56 Jakbyś miał kartę dźwiękową, to po zainstalowaniu programu Audiogalaxy i wrzuceniu do okienka SEARCH takich wyrazów jak " James Joyce", otrzymałbyś w wyniku dziesiątki a może setki plików audio z Joycem czytającym Dublińczyków, FW, Ulissesa i inne rzeczy. A np hasło Finnegans Wake spowoduje wyświetlenie dziesiatków online wykonań tej pijackiej pieśni, . I jest to piosenka rzeczywiście wpadajaca w ucho :))) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart MP3 a Ineksprymable Joyce'a IP: *.energoprojekt.com.pl 28.05.02, 08:25 Gość portalu: Nu! napisał(a): > Jakbyś miał kartę dźwiękową, to po zainstalowaniu programu Audiogalaxy i wrzuce > niu do okienka SEARCH takich wyrazów jak " James Joyce", otrzymałbyś w wyniku d > ziesiątki a może setki plików audio z Joycem czytającym Dublińczyków, FW, Uliss > esa i inne rzeczy. A np hasło Finnegans Wake spowoduje wyświetlenie dziesiatków > online wykonań tej pijackiej pieśni, . I jest to piosenka rzeczywiście wpadaja > ca w ucho :))) Piosenkę się ma na płycie (Dropkick Murphys, płyta Do Or Die) :)) Słyszałem (u kolegi) Joyce'a czytającego kawałek ALP. Czy on (Joyce, nie kolega) przeczytał jeszcze inne fragmenta FW? A może całość?! To by dopiero było....tam są rzeczy nie do wypowiedzenia nawet przez autora. Ciekawi mnie, jak (by) sobie poradził. Nie ukrywam, że od odpowiedzi zależy, czy kupię kartę dźwiękową - sprawa zatem poważna ;) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Re: MP3 a Ineksprymable Joyce'a IP: 212.106.134.* 28.05.02, 12:22 Pierwszy adres: www.salon.com/audio/2000/10/05/joyce1/ Ale podstawowy jest chyba ten: www.harpercollins.com/catalog/book_xml.asp?isbn=1559945656 albo www.harpercollins.com/ i wpisac do search James Joyce Chyba to wydawnictwo ma wyłączność na prawa do tych nagrań. Być może jest tam wszystko, zo zostało nagrane. Przytaczam info. które tam znalazłem, dotyczące pozycji "James Joyce Reads" by James Joyce: The only recording ever made of James Joyce himself reading from Ulysses--the classic novel that forever changed the course of 20th-century literature. Also included, Joyce reading from Finnegans Wake and Cyril Cusack reading selections from Joyce's poetry. Ulysses, passage from the Aeolus episode * Chamber Music, I through XXXVI * Finnegans Wake, Anna Livia Plurabelle * Pomes Penyeach * Ecce Puer On Recording James Joyce: In 1924, I went to the office of His Master's Voice in Paris to ask them if they would record a reading by James Joyce from Ulysses. But they would agree only if it were done at my expense. The record would not have their label on it, nor would it be listed in their catalogue. I accepted the terms: thirty copies of the recording to be paid for on delivery. Joyce himself was anxious to have this recording made. He had made up his mind, he told me, that this would be the only reading from Ulysses. Recording was done in a rather primitive manner in those days. All the same, I think the Ulysses recording is a wonderful performance. I never hear it without being deeply moved. -Sylvia Beach Imprint: HarperCollins; ISBN: 1559945656; On Sale: 01/01/00; Format: Audio; Subformat: ; Length: 1 cassette/46 minutes/Excerpts; Trimsize: ; Pages: ; $12.00; $0.00(CAN) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Fin: Nu!, thank Yeek IP: *.energoprojekt.com.pl 04.06.02, 08:09 Nu!, dość późnawe (szukałem po kolegach peceta z kartą dźwiękową) wszak szczere dzięki za link. Plik MP3 z recytującym Joycem obejmuje tekst FW od 213.11 do 215.07. Aż miło (było) (wielokrotnie) posłuchać :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: MP3 a Ineksprymable Joyce'a IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 14:30 Drogi GIMcBarcie! (???) Jak już chyba wielokrotnie sygnalizowałam, ani o FW ani o twórczości Joyce'a nie mam zielonego pojęcia, ale piosenka, o ktorej piszecie, jest już obecna w moim komputerze i jest absolutnie odjazdowa!!! Od 3 dni słucham jej w kółko, chodze po domu, nucę, klaszczę...Dziękuję więc za namiary na tę kapelę, spieszę poszukać innych kawałków.. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: MP3 a Ineksprymable Joyce'a IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 28.05.02, 15:04 Kocham Pana, Panie GIMcBart! Ja wiem, ze to fourm książkowe, nie muzyczne, ale za odkrycie przede mną Dropkick M. należy się Panu bardzo poczesne miejsce w moim prywatnym panteonie...Dobry irlandzki punk, mmm....A przy okazji, mam pytanie do moich szanownych bardziej doświadczonych kolegów: jedna z bardziej popularnych piosenek tychże (sądząc z ilości wersji) jest Skinhead on the MBTA. What, tha fuck, is MBTA? Z poważaniem :-) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Między nami dropkickami IP: *.energoprojekt.com.pl 29.05.02, 08:20 Gość portalu: ula napisał(a): > Kocham Pana, Panie GIMcBart! Ja wiem, ze to fourm książkowe, nie muzyczne, ale > za odkrycie przede mną Dropkick M. należy się Panu bardzo poczesne miejsce w > moim prywatnym panteonie...Dobry irlandzki punk, mmm....A przy okazji, mam > pytanie do moich szanownych bardziej doświadczonych kolegów: jedna z bardziej > popularnych piosenek tychże (sądząc z ilości wersji) jest Skinhead on the MBTA. > What, tha fuck, is MBTA? > Z poważaniem :-) Ech, raduję się Twoim szczęściem, Ulu. I ja Cię kocham. (Powód się znajdzie prędzej czy póxniej) :))). Ino odżegnuję się od przyganionego mi ongi tytułiowania per pan, bo pany wyginęły wraz ze szlachtą. N'est ce pas? To jest, chcialem napisać: sztymuje? :) Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Skinhead on the MP3 IP: *.energoprojekt.com.pl 29.05.02, 09:43 I druga część odpowiedzi: MBTA oficjalnie to Massachusetts Bay Transportation Authority, a nieoficjalnie Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: ula Re: Skinhead on the MP3 IP: *.tpnet.pl / *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 29.05.02, 12:36 Wychodzę właśnie 'na miasto" walczyć o moje pieniądze, więc nie mam czasu, ale DZIĘKUJĘ!!! Ahoj takoż i raczki całuję szanownemu pana! ;-) Odpowiedz Link Zgłoś
ulahanna Re: Skinhead on the MP3 30.05.02, 05:36 ha, ha własnie załozyla msobie konto gazetowe...Powoli robi sie ze mnie internetowy wymiatacz. A moja miłość do Dropkicks Murphys trwa, a nawet powiedziałabym nabiera kolorów....Jeszcze raz dziekuje. Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Joyce i jego główka 30.05.02, 08:52 Ja też za wszystko ogromnie dziękuję (chociaż nie sprawdziłam, jak grają Dropkick M., i pozostaję w błogiej nieświadomości). Mam pytanie: ile czekasz na wgranie się tej japońskiej strony? Bo ja po 10 minutach zrezygnowałam, a sprzęt mam taki sobie, nie najgorszy. A nagroda pocieszenia b. przyjemna, polecam pozostałym. Może coś jeszcze? Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Re: Joyce i główka: O Tidings of Comfort & Joy(ce) IP: *.energoprojekt.com.pl 31.05.02, 10:03 mekk napisał(a): > Ja też za wszystko ogromnie dziękuję (chociaż nie sprawdziłam, jak grają > Dropkick M., i pozostaję w błogiej nieświadomości). Mam pytanie: ile czekasz na > wgranie się tej japońskiej strony? Bo ja po 10 minutach zrezygnowałam, a sprzęt > mam taki sobie, nie najgorszy. A nagroda pocieszenia b. przyjemna, polecam > pozostałym. Może coś jeszcze? Hm�z Pentium 200 w pracy, dość szybkim przesyłem po stałym łączu "strona z główką" załadowała się w dwie minuty niecałe. Za to w chałupie na wsi, ze starym modemem uwieszonym do 484/100 :(( strona nie otwierała się i już. Próbuj dalej? A może jakiś specjalista wejdzie na stronę i zbada, czy animacji nie da się jakoś "download"? Co nieco w: www.joycesociety.org/links.html (gdzie, w dziale MEDIA odnośniki do stron o muzyce irlandzkiej (to a propos Dropkick Murphys)�- ale nie sprawdzałem ich jeszcze. Skądinąd wiem, że pani Jolanta Wawrzycka (www.radford.edu/~jolanta/info/Vita.html) lubi Joyce'a ORAZ Power Pointa, więc jeśli zechcesz do niej napisać a ona zechce odpisać, to może dowiemy się, czy są gdzieś inne dżojsiańskie multimedialika. Przy okazji szperania po sieci dotarłem do wiadomości, że powstał film "na motywach" :)) A to ci dopiero!!! Zajrzyj np. do www.hollywood.com/movies/detail/movie/233903 albo www.themodernword.com/joyce/joyce_film_fw.html Stary to film - z 1965, mało co o nim wiadomo�a może wiadomo? Niechby się kto odezwał, kto widział, plsken! Mam pomysł, coby zlecić FinWake tłumaczowi przysięgłemu: musi się podjąć dzieła, stawki ma regulowane (niskie) a do roboty wypada się takiemu przyłożyć, bo "le sceau oblige"�Hihi, no i w trybie ekspresowym zlecić. Szatańska idea�I to nie moja, inni już na nią wpadli�Zobacz: www.mediamatic.net/cwolk/view/5184 Ach tak, na koniec znowu coś na pocieszenie (gdyby Joyce nie dał się klepnąć w główkę)�Na stronie: www.missouri.edu/~stonej/latest.htm jest plik do ściągnięcia (rozmiar: 1526815). To jest exe, jak w niego klepnąć po załadowaniu na dysk, prosi o instalację itede - no a potem�Wprawdzie to nie FW, ale to Joyce! I można nawigować!!!: strzałki (lewo, prawo, wstecz, przód), Z (góra) i X (dół)!! Mmm. Jeśli będziesz mieć kłopoty, podaj e-adres, gdzie Ci plik (np. zrarowany) podrzucę. Do następnego. Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Re: Joyce i jego główka 03.06.02, 08:48 Odpuszczam sobie klikanie w główkę pana J., przynajmniej chwilowo, bo moje wysiłki konsekwentnie spełzają na niczym. Wiesz, pomysł z tłumaczem przysięgłym teoretycznie niezły, tylko że... hmm, ja też jestem tłumaczką (nie przysięgałam), i znam paru przysięgłych, w związku z czym wątpię, czy otrzymasz to, czego się spodziewasz. A do wysłania na skrzynkę zachęcam, adres masz powyżej, bo ta strona to nawet mi się nie otworzyła. To na razie i dziękuję za propozycję. Chyba nie muszę mówić, że temat wciąż uważam za otwarty. Finnegan wiecznie żywy. Cześć Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Joyce i jego plik IP: *.energoprojekt.com.pl 03.06.02, 11:59 Plik exe (ale zrarowany, bo nie wiem, jakie masz systemy ochrony antywirusowej) przeslalem Ci na priv-e-ddress. Czuj, czuj, czuwaj. Odpowiedz Link Zgłoś
tiresias Re: Joyce i jego główka 04.06.02, 10:09 mekk napisał(a): > Odpuszczam sobie klikanie w główkę pana J., przynajmniej chwilowo, bo moje > wysiłki konsekwentnie spełzają na niczym. Wiesz, pomysł z tłumaczem przysięgłym > > teoretycznie niezły, tylko że... hmm, ja też jestem tłumaczką (nie > przysięgałam), i znam paru przysięgłych, w związku z czym wątpię, czy otrzymasz > > to, czego się spodziewasz. A do wysłania na skrzynkę zachęcam, adres masz > powyżej, bo ta strona to nawet mi się nie otworzyła. To na razie i dziękuję za > propozycję. Chyba nie muszę mówić, że temat wciąż uważam za otwarty. Finnegan > wiecznie żywy. Cześć No więc jestem tłumaczem, przysięgałem jużdośc dawno i pewnie z kilkaset tysięcy stron poza mną. Nie w tym jednak rzecz. FW z samej swojej natury nie jest możliwy do tłumaczenia. Oczywiście nie chodzi mi o 'stopień trudności' itp. ale o wynik tej pracy. Uzyskane tłumaczenie nie może być nawet w przybliżeniu ekwiwalentem FW w języku docelowym. Przecież FW to nie jest język angielski(oczywiście składnia czasami jest) ale uzyskamy po 'przetłumaczeniu' zupełnie inny rodzaj prozy. Równie trudno będzie czytać i interpretować taki 'przekład' jak i tekst oryginału. Czytać taj jak JJ napisał. eee... Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: GIMcBart Finne Translake, czyli O czym my tu w ogóle IP: *.energoprojekt.com.pl 04.06.02, 11:46 tiresias napisał(a): > No więc jestem tłumaczem, przysięgałem jużdośc dawno i pewnie z kilkaset tysięc > y > stron poza mną. Nie w tym jednak rzecz. > FW z samej swojej natury nie jest możliwy do tłumaczenia. Finnegans Wake JEST możliwe do tłumaczenia. Tłumaczenia FW istnieją :)) Chyba że uznamy, że tłumaczenia FW to tłumaczenia pozorne: bo np. nie oddają całego bogactwa materiału z książki Joyce'a. Ale kto mi zaręczy, że Skibniewska oddała bogactwo materiału JRRT tj. LOTR, na przykład? Lub że Tuwim przedstawiła po polsku CAŁĄ "zawartość" Poohatka? Gdzieś wyżej w wątku podałem polskie przekłady początku FW? Jak toto zwać? I jakie kryteria odróżniałyby "Bardzo Złe Tłumaczenie" od "Już Nie Tłumaczenia" czy "Wariacji Na Temat"? Czy "Siedmiu wspaniałych" to 'tłumaczenie' z Kurosawy? A czy "Tron we krwi" to tłumaczenie Makbeta na japoński? No i, last not least, cóż z Biblią? Da się przełożyć na inne języki bez szczerby dla Słowa objawionego a przez natchnionych pisanego? Jako tłumacz przysięgły z (co najmniej) blisko 30-letnim stażem wiesz (wie Pan[-i]) pewnie, że tłumaczenia tej samej instrukcji budzika, tej samej akredytywy bankowej mogą się różnić. No i dyskusja schodzi na manowce, bo - prędzej czy później - dojdziemy do wniosku, że ŻADNEGO tekstu nie da się przetłumaczyć. IMHO jest to wniosek możliwy ale bezproduktywny, to brzytwą Ockhama go. Tłumaczenie to bardziej / mniej udane odwzorowanie oryginału - Odpowiedz Link Zgłoś
mekk Dziękuję, GIMcBart 05.06.02, 08:39 Tym razem publicznie. Jest za co. Mam nadzieję, że jeszcze nie znikniesz. Cześć. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: Nu! Jeżeli ktoś jeszcze nie czytał., to... IP: *.bmj.net.pl 05.06.02, 23:50 Goraco polecam (o ile ktoś jeszcze nie czytał) "ściśle na temat" książkę - George Steiner,"Po Babel. Problemy języka i przekładu" [Wydaw. UNIVERSITAS]. Książka o teorii przekładu i praktyce tłumaczenia. Prawdziwa kopalnia tematów do przemyślenia! Odpowiedz Link Zgłoś