Dodaj do ulubionych

Słowa na niedzielę

06.02.05, 16:38
Wątek z założenia cykliczny, założony z nieznanych przyczyn - mozna go
traktować jako lekarstwo na niedzielnego kaca, próbę upoetycznienia
rzeczywistości albo inną wzniosłonudną bzdurę w moim wykonaniu. Szczerym mym
zamiarem jest zamieszczanie tutaj ku państwa uciesze wierszy róznych i
wszelakich, które mogą uprzyjemnić konsumpcję niedzielnej kawki & ciasteczka.
To tyle wstępu - czas na wiersz pierwszy:

Gienrich Sapgir
tłum. Jerzy Czech

Parada idiotów

Idzie piechotą
Zastęp idiotów
Idiota brodaty
Idiota perkaty
Idiota szczerbaty
Idiota kwadratowy
Idiota wielkogłowy
Idiota - w uszach ma kłaki waty

Idzie idiota pogodny
Idzie idiota swobodny
Idzie idiota sympatyczny
Idzie idiota apatyczny
Idzie idiota normalny
Idzie idiota nachalny
Idzie idiota genialny
Idzie idiota globalny

Idą idioci jedni są bogaci
Drudzy niemyci łachmyci bez gaci
Jedni jak w togi odziani w gazety
Inni zaś - w mapy kwity ankiety
Jedni swój wstyd zasłaniają płacą
Inni mądrością a inni pracą

Plany stuletnie
Niosą idioci
I domki letnie
Niosą idioci
Pewien idiota mówi "Do diaska,
Ja jeden niosę tu same fiaska
Żona histeryczka,
Mój szef jest debilem
A ja, neurastenik
Sam siebie zgubiłem"

Idą idioci z kombinatami
Internatami instytutami
Cóż to za automaty rakiety
Mity sonaty i poematy
Niosą fotosy martwej planety
I nie widziane dotąd przedmioty

Idą idocimidą idioci
Ten tego grzmoci ten temu psoci
Trzeci czwartemu popędził kota
Taki liliput a też idiota

Idioci otwarci
Jako łopaty
Idioci rozdarci
Jako plakaty
Chociaż poczciwi są ci idioci
To idąc wśród nich człowiek się poci
Śpiewają idiotyczne kantaty
Cytują idiotyczne cytaty
I nie chcą wcale wiedzieć idioci
Że wymyslili ich też idioci

Idą górnicy i dyplomaci
Idą aktywy i kolektywy
Wzdłuż nieskończonych drewnianych płotów
Idą idioci idiotów roty
Orkiestra gra im "Marsza idiotów"
Trwa nieustanny pochód jołopów
A ty sam idziesz wraz z nimi po to
by identycznie czuć się idiotą.
Może to wszystko jest naturalne?
Normalne dzozwolone moralne?
Któż się pod lufy pchał kulomiotów,
Które pokotem kładły idiotów?

Niech za spełnienie marzeń idoty
Umrę z uśmiechem błogim idioty.

Źródło: Literatura na Świecie nr 7/8 1994 strony 29-31
Pozdrowienia:)
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 2 13.02.05, 16:11
      tym razem czas nadszedł na niedzielną Emilię:

      ***
      Czyste Szaleństwo to najwyższy Rozum -
      Gdy je przeniknąć Zrozumienia błyskiem -
      A czysty Rozum to upadek w Obłęd -
      Lecz Większość - jak we Wszystkim -
      Narzuca swoje Kategorie -
      Przyjmij je - jesteś Normalny -
      Odrzuć - czekają na Furiata
      Kajdany i Kaftany -

      Źródło: Emily Dickinson "Wiersze Wybrane", tłum. Stanisław Barańczak, Kraków
      2000, Wydawnictwo Znak, s.111

      Appendix : Jako, że organicznie wręcz nie znoszę tych paskudnie manierycznych
      tłumaczeń, a wersje Iłłakowiczowny są jeszcze bardziej wydumane, poniżej
      oryginał:

      ***
      Much Madnes is divinest Sense -
      To a discerming Eye -
      Much Sense - the starkest Madness -
      'Tis the Majority
      In this, as All, prevail -
      Assent - and you are the sane -
      Demur - you're straightway dangerous -
      And handled with a Chain -

      Pozdrowienia:)
      cdn.
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol.3 20.02.05, 16:49
      tym razem ze względu na rocznicowe wydanie niniejszych słow teksty 3 autorstwa
      jednego z nielicznych bogów, którzy imali się pisania poezji, Charlesa
      Reznikoffa.

      ***
      Co robisz na naszej ulicy pośród samochodów,
      koniu?
      Jak się miewają twoi krewni, centaur i jednorożec?

      ***
      Wrośnięte w dachy, z dymem pośród chmur,
      kominy fabryk - nasze cedry Libanu.

      ***
      Windziarz, pracujący całymi godzinami
      za grosze - zajecie nudne i trywialne -
      powinien również każdego pasażera powitać
      uśmiechem:
      zeby się zdobyć na taki heroizm
      nosi uniform.


      Źródło: Piotr Sommer, Artykuły pochodzenia zagranicznego,1996 Gdańsk,
      Wydawnictwo MARABUT.
      Tam również więcej informacji o autorze
      Pozdrowienia:)
      • ash3 Re: Słowa na niedzielę vol.3 20.02.05, 17:12
        Dziekuję... Bardzo pomaga (i nie na kaca;-))
        • Gość: noida Re: Słowa na niedzielę vol.3 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.02.05, 20:16
          Mnie się też bardzo podoba. Z utęsknieniem czekam na przyszłą niedzielę.
          • Gość: damon albarn Re: Słowa na niedzielę vol.3 IP: 212.87.225.* 21.02.05, 18:11
            niedziela..
            czy zaczeka na nas?
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol.4 27.02.05, 16:16
      tym razem Josif Brodski, czyli jakikolwiek komentarz zbyteczny. Z tomu: Josif
      Brodski "Wiersze Ostatnie", tłum. K. Krzyżewska i S. Barańczak, Kraków 1998,
      Wydawnictwo Znak, ss.77-79:

      Pieśń na powitanie

      Oto twój tato z mamą. Rodzina.
      Krew z krwi, kość z kości. Nie twoja wina.
      Co, smętna mina?

      Oto masz jadło, oto napoje.
      Oto refleksje i niepokoje.
      Wszystko to - twoje.

      Oto twój rejestr. Nic w tym rejestrze
      Na razie nie ma, prócz: "No, jest wreszcie".
      Bierz go i ciesz się.
      *
      Oto zarobki, oto koszt życia.
      Znikoma między nimi róznica.
      W tym tajemnica.

      Oto ul, w którym rój pięciu (ponad)
      Miliardów żywych tak jak ty monad
      Ma swój pensjonat.

      Oto jest książka telefoniczna.
      Tajny cel demokracji to liczba.
      Prymat w niej kicz ma.
      *
      Oto ślub (najpierw)i rozwód (potem):
      Jedyna w świecie rzecz stała to ten
      szyk. Inne - potęp.

      Oto żyletka, oto twój przegub.
      Uderz terrorem w pierwszego z brzegu:
      Siebie samego.

      Oto w lusterku blask dentystyczny.
      Oto sny twoje o ośmiornicy.
      Dlaczego krzyczysz?
      *
      Oto masz ekran telewizora.
      Przed chwilą twój kandydat w wyborach
      Przegrał, nieborak.

      Oto weranda. Czytaj tygodnik,
      Patrz, jak twój jamnik, bezczelny szkodnik,
      obsrywa chodnik.

      Oto herbatka, w której zapłonął
      Odblask żarówki łzą zasuszoną.
      To - nieskończoność.
      *
      Oto pigułki w fiolce. Migrena.
      Po wywołaniu kliszy rentgena.
      Następna scena:

      Cmentarz, trawniki jego zadbane.
      Przejedź się jeszcze raz karawanem,
      Nim zabrzmi "amen".

      Oto testament i spadkobiercy.
      Oto świat, żywszy i przestronniejszy
      Po twojej śmierci.
      *
      A oto gwiazdy. Lśnią z dawną siłą,
      Jak gdyby ciebie nigdy nie było.
      Może tak było?

      Oto pośmiertny byt, w którym nie ma
      Ni śladu ciebie. Twego istnienia
      Brak w tych przestrzeniach.

      Witaj w ich mroku, gdzie gaśnie tchnienie,
      Gdzie zastępuje jasne zbawienie
      Saturna wieniec.
      • dr.krisk Tak to mniej wiecej wyglada.... 27.02.05, 16:42
        Dobre slowo na niedziele, choc melancholijne. A moze dlatego dobre, ze
        melancholijne?
        Cos mnie napadlo dzis jakos: za oknami ulewa subtropikalna, po nocy tesknie
        rycza wielkie lokomotywy wlokace dlugasne pociagi pelne dobr wszelakich.
        A pierwszy wagon.... jak to bylo? Nie pamietam....
        Pozdrawiam zdalnie.
        KrisK
        • yanga Re: Tak to mniej wiecej wyglada.... 06.03.05, 20:24
          Mnie Twój post przywołał w pamięci ten fragment prozy Ajtmatowa:
          "Pociągi w tych krainach jechały ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód...
          A po obu stronach linii kolejowej rozciągały się tam wielkie pustynne
          przestrzenie - Sary-Ozeki, Środkowe Ziemie Żółtych Stepów.
          W krainach tych wszelkie odległości obliczano od linii kolejowej, jak od
          południka Greenwich...
          A pociągi jechały ze wschodu na zachód i z zachodu na wschód..."
      • staua Re: Słowa na niedzielę vol.4 28.02.05, 02:05
        Tez czekam...
        A mozna cos od siebie dodawac?
      • ash3 Re: Słowa na niedzielę vol.4 28.02.05, 11:24
        Piekne! Na poniedziałek też znakomite:-)
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol.5 06.03.05, 17:54
      Peter Porter

      Opłakiwanie właściciela

      To był koniec człowieka ale zmarło również
      Dziesięć garniturów, dwadzieścia koszul, krawaty i szaliki
      Z Clare College, radio-adapter, sto płyt tanecznych
      I "Pory roku" Vivaldiego, muszle zebrane
      Na Ibizie i Sark, książki wydawnictw Phaidon i Skira
      Pogięte i bez okładek - dwadzieścia zaproszeń
      Na Bale i Prywatki Składkowe, niektóre dopiero się odbędą,
      Gin, Whisky, Cointreau, Kirsh, Drambuie,
      I nie rozpieczętowany list od matki,
      I nie ukończony list do trenera wioślarskiego.
      Ponieważ jego Babunia jeszcze żyła, kupa forsy
      Którą miał dostać w spadku nie umarła, ale kto
      Potrafiłby tchnąć życie na powrót w jego przedmioty,
      Umieścić Humpty Dumpty'ego bezpiecznie na wysokiej tamie?
      One umarły dla niego, bo on żył dla nich.
      W śmierci dzielą pokój - nikt nie wie
      Teraz, gdy wszystkie jego rzeczy umarły, że on był kiedyś żywy.

      Źródło: Peter Poter, Wiersze, tłum. Andrzej Szuba, "Literatura na świecie" 8
      (112),Warszawa, sierpień 1980, s. 228.
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 6 13.03.05, 16:08
      Ogłaszam koniec Wielkiej smuty, wierszy o umieraniu, odchodzeniu, zostawianiu
      rzeczy, bo minął mi już nastrój dekadenckiego 15 latka pod niebezpiecznym
      wpływem Shopenhauera. Tak więc czas na 5 wierszyków pogodnych, zabawnych i w
      ogóle ha ha. Na początek Gintaras Grajauskas, czyli poniekąd kryptoreklama
      nowej "L n Ś", litewską prozą & poezją wypełnionej po same brzegi.

      Gintaras Grajauskas
      Kineskop

      przedmiot, na który patrzymy
      to kineskop


      wydaje się płaski
      a tak naprawdę jest jak worek
      pełen małych kropeczek
      które migają
      i skaczą
      jak pchły


      te kropeczki na rozkaz
      zajmują swoje pozycje
      i układają się w "drzewo", "drapacz chmur"
      "kryzys na Bałkanach" albo "L. Di Caprio"
      (widzisz, jak świeci jego "biała
      koszula" - to właśnie te kropeczki)


      więc jeśli zobaczysz coś
      strasznego - nie bój się, nie daj
      się nabrać

      nie ma tam dżungli ani powodzi
      ani zombie z krajzegą


      nie mówię, że niczego nie ma
      (jak twierdzą obskuranci)


      jest nieskończenie wiele
      kropeczek


      Źródło: Gintaras Grajauskas, "Wiersze", tłum. Izabela Korybut-
      Daszkiewicz, "Literatura na Świecie" 1-2 (402-403)2005, s.230

      PS Co to jest "krajzega"?
      • daltonistka Re: Słowa na niedzielę vol 6 14.03.05, 20:55
        krajzega - piła tarczowa; wyr. poch. niem.: Kreissäge; 'Włącz krajzegę, bo muszę
        przeciąć dwie deski'.

        + www.film.org.pl/prace/ostre_kino.html, czyli kilka wskazówek, co
        jeszcze można przeciąć krajzegą oprócz dwóch desek

        polecam, bardzo pouczające
        • hrabalek proza życia....... 14.03.05, 22:01
          ....i w ten sposób wątek z poezją zarżnięto piłą tarczową:(((
      • dr.krisk Informator stolarski.. 14.03.05, 21:49
        >
        > PS Co to jest "krajzega"?
        >
        Fachowo i po polsku: pila tarczowa. Z niemieckiego wziete.
        Pozdrawiam poniedzialkowo.
        KrisK
        • braineater Re: Informator stolarski.. 14.03.05, 22:06
          Teksańska masakra krajzegą!!!???
          Jednak nazwa Niemcy ma wielki sens:)
          Dzieki za odpowiedzi
          Pozdrowienia:)
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 7 20.03.05, 16:27
      Dziś bożyszcze studentek anglistyki, ukochany poeta Margaret Tatcher i
      brytolskiego establishmentu, aczkolwiek jak biografie głoszą 'strasnie zły
      człowiek":)

      Philip Larkin

      ANNUS MIRABILIS


      Stosunek płciowy zrodził się jako idea
      W roku tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim
      (Dla mnie trochę za późno przyszła ta nadzieja) -
      Między zdjęciem zakazu z "Chatterley" (takiej powieści)
      A nagraniem przez Beatles pierwszego longplaya.

      Do owej pory wszystkim, co czekało nas tu,
      Był jeden wielki przetarg, jedno nieskończone
      Użeranie się z lubą o ślubny pierścionek,
      Wstyd, który się zaczynał w wieku lat szesnastu
      I rozszerzał na wszystko, aż nastawał koniec.

      I nagle cały konflikt, co trwał bez ustanku,
      Ustał: ni stąd ni zowąd ludzkość wstała rano
      I stwierdziła, że każdy zaczął czuć to samo,
      Że życie będzie wiecznym rozbijaniem banku,
      Grą, która gwarantuje każdemu wygraną.

      Toteż lepiej nie żyło nam się nigdy w dziejach
      Niźli w tysiąc dziewięćset sześćdziesiątym trzecim
      (Choć dla mnie już za późno przyszła ta nadzieja) -
      Między zdjęciem zakazu z "Chatterley" (takiej powieści)
      A nagraniem przez Beatles pierwszego longplaya.

      Źródło: Philip Larkin, 44 wiersze, tłum S. Barańczak
      • Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę vol 7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 19:37
        Ja wiem, że ten wiersz jest piękny, ale on mi się nie podoba.
        A teraz tak na serio: nie wiem za bardzo o co tu chodzi i nie rozumiem tego
        wiersza, ale z drugiej strony... może jeszcze nie muszę???

        Staua spytała się czy można dodać coś od siebie, a że nie dostała odpowiedzi,
        to ja pierwsza zaryzyjuję:

        ***
        Bije mnie
        Bije mnie po głowie
        Boli
        Bije
        Bije mnie w plecy
        Boli
        Coraz bardziej
        Niby nic a jednak
        Kłuje
        Szczypie
        Spływają po mnie strużki
        Samej siebie
        A wraz z nimi biegnie brud
        Minionych dni
        Uderza we mnie z taką siłą
        Że jakbym stała na palcach
        To bym się pewnie przewróciła
        I pluje mi w twarz
        Z premedytacją
        I jest mi zimno
        Gdy mnie przenika

        Wiosenny czysty deszcz
        • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 7 20.03.05, 20:09
          Feel free:)
          Zrobi się z tego po prostu antologia
          Jeden warunek - pisz czyje to je i skąd jakby kto miał ochotę siegnąc po więcej
          A do lubienia Larkina nie zmuszam:)
          Pozdrowienia:)
          • Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę vol 7 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.03.05, 20:59
            Z tym sięgnięciem to może być problem, bo jeszcze nic nie wydałam, ale postaram
            się co jakiś czas coś dorzucić...
            Serdecznie pozdrawiam:)
        • ash3 Re: Słowa na niedzielę vol 7 21.03.05, 13:10
          Fajne!
      • Gość: studentkanglistyki Re: Słowa na niedzielę vol 7 IP: *.n.net.pl 26.03.05, 19:03
        Sorry, nie mogłam sie powstrzymać:

        Annus Mirabilis
        by Philip Larkin


        Sexual intercourse began
        In nineteen sixty-three
        (which was rather late for me) -
        Between the end of the Chatterley ban
        And the Beatles' first LP.

        Up to then there'd only been
        A sort of bargaining,
        A wrangle for the ring,
        A shame that started at sixteen
        And spread to everything.

        Then all at once the quarrel sank:
        Everyone felt the same,
        And every life became
        A brilliant breaking of the bank,
        A quite unlosable game.

        So life was never better than
        In nineteen sixty-three
        (Though just too late for me) -
        Between the end of the Chatterley ban
        And the Beatles' first LP.

    • szpikulec1 Słowa na poniedzialek;) 22.03.05, 06:02
      Tramwajowi ludzie



      Polskie życie
      Pytają przy deserze
      i u więziennych bram,
      co nam ta noc zabierze
      i co daruje nam.

      Czernieją miejskie wieże,
      siwieje nieba błam...
      Co nam ta noc zabierze
      i co daruje nam?

      Zasiądźmy znów za stołem
      i jak za dawnych lat
      wspomnienia niewesołe
      zamieńmy w śmieszny żart.

      Kobiety naszych marzeń
      niech przy nas siądą tuż,
      to nic, że na zegarze
      późna godzina już.

      Za nasze polskie życie,
      za takie, jakie jest,
      wypijmy wódki łyczek
      z domieszką cichych łez...

      I niech serdeczne gniewy
      na chwilę pójdą w kąt,
      bo my jak morskie mewy
      w tym domu mamy ląd.

      Już pokolenie młode
      dobiera nowy ton
      i jutro pójdzie w szkodę
      u boku ślicznych żon...

      Życie rozdaje role,
      a czasem pisze wiersz,
      niech o tym naszym stole
      kiedyś napisze też.

      Rozbieliły się...
      Rozbieliły się mroki grudniowe,
      dzień się zrobił podobny do dnia...
      A myślałam - nie zmrużę już powiek,
      umrzeć nie chcę, a żyć - jakoś strach...

      Rozstąpiły się góry lodowe,
      ciepły promień dosięgnął do dna...

      A myślałam - nie zmrużę już powiek,
      umrzeć nie chcę, a żyć - to nie ja.

      Zazgrzytały traktory bojowe,
      do remontu im trzeba, bo rdza...

      A myślałam, że zgubił się człowiek,
      umrzeć trudno, a żyć - czy się da?

      Wyśpiewały się pieśni lipcowe,
      wykrzyczały się krzyki do dna...

      Teraz będzie weselej i zdrowiej,
      a co złote, to złote, to trwa.

      Rozśpiewały się ptaki majowe,
      coraz bliżej i bliżej do dnia,
      powitajmy dzień chlebem i słowem,
      i muzyka niech gra, niech nam gra!


      Umarł Polak
      Zimę, po pierwsze, mamy ciężką,
      możeśmy też zanadto cwani,
      coś nam ładnego bardzo - przeszło,
      jak gdybyśmy odczarowani...
      Ale to wróci, wrócić musi,
      gdzież chytra minka do Polaka,
      możeśmy trochę sercem głusi,
      lecz dusza wciąż nie byle jaka,
      oberek, obereczek, kujawiaczek...
      Umarł Polak, umarł
      i leży na desce,
      umarł prostym chamem,
      a ożyje wieszczem,
      bo w Polaku - taki zwyczaj,
      że nie żyje się za życia,
      ale potem, hej, po śmierci,
      to się Polak mocno wierci,
      kipi, rośnie niby twaróg...
      gdzie jest drugi taki naród?
      Stoi otwarta Puszcza Piska,
      sarny na serce w boru mrą,
      niby siedzimy na walizkach,
      a stare domy nam się śnią.
      Każdy z nas - piechur i wędrowiec,
      na pamięć kursy walut zna,
      a do kierdelu białych owiec
      rzewną pamięcią co dzień gna.
      Umarł Polak, umarł
      i leży jak w kinie
      jak po niego przyjdą,
      to się im wywinie,
      bo w Polaku taka szkoła,
      gdy wołają - on nie woła,
      kiedy tańczą - on nie tańczy,
      i czy z tarczą, czy na tarczy,
      kipi, rośnie niby twaróg...
      gdzie jest drugi taki naród?
      Kiedy się lubi - no to do dna,
      kiedy się czubi - to do pełna,
      do tego jesień jest pogodna,
      choć duży wiatr, a słaba wełna.
      Trudno pokochać po trzeźwemu,
      dlatego mało trzeźwych dzieci
      i może właśnie dzięki temu
      nam się ta Polska nie rozleci.
      Umarł Polak, umarł
      i leży na tacy,
      głoszą przemówienia
      żałobni rodacy,
      aż tu nagle - kur zapieje,
      Polak wstaje i trzeźwieje,
      kipi, rośnie niczym twaróg...
      gdzie jest drugi taki naród?
      Tramwajowi ludzie
      są bardziej zmęczeni, znudzeni
      niż ludzie z liliowych lotnisk.
      Tramwajowi ludzie
      podobni do cieni,
      tylko że bardziej samotni

      Bo na końcowych przystankach
      ranek ma szary smak,
      noce są zawsze za zimne,
      a łzy za gorące - tak, tak.

      Tramwajowi ludzie
      wytrwali jak sosny i klony,
      stłoczeni wędrują do nieba.
      Tramwajowi ludzie,
      mężowie i żony,
      którym brak słońca do chleba.

      Bo na końcowych przystankach
      ranek ma szary smak,
      noce są zawsze za zimne,
      a łzy za gorące - tak, tak.

      Są też takie pętle...
      Są pętle piękniejsze niż inne,
      gdzie szumi z daleka rzeka...
      Tam zajeżdża tramwaj
      nadziei niewinnej
      i na ten tramwaj ktoś tam czeka.

      Agnieszka Osiecka

      free.art.pl/osiecka/w06.html

      • szpikulec1 Re: Słowa na poniedzialek;)-poprawka 22.03.05, 06:06
        Tramwajowi ludzie

        Tramwajowi ludzie
        są bardziej zmęczeni, znudzeni
        niż ludzie z liliowych lotnisk.
        Tramwajowi ludzie
        podobni do cieni,
        tylko że bardziej samotni

        Bo na końcowych przystankach
        ranek ma szary smak,
        noce są zawsze za zimne,
        a łzy za gorące - tak, tak.

        Tramwajowi ludzie
        wytrwali jak sosny i klony,
        stłoczeni wędrują do nieba.
        Tramwajowi ludzie,
        mężowie i żony,
        którym brak słońca do chleba.

        Bo na końcowych przystankach
        ranek ma szary smak,
        noce są zawsze za zimne,
        a łzy za gorące - tak, tak.

        Są też takie pętle...
        Są pętle piękniejsze niż inne,
        gdzie szumi z daleka rzeka...
        Tam zajeżdża tramwaj
        nadziei niewinnej
        i na ten tramwaj ktoś tam czeka.
    • czytanka1 Re: Słowa na Wielkanoc 22.03.05, 23:39
      dwa tysiące lat temu
      urodziła panna w Galilei
      niemowlę

      dziecko było bezbrzeżnie nagie
      a ona nie miała nic
      oprócz miłości

      i tak rosło
      ogrzewane oddechem
      aż dorosło
      do nienawiści

      i przybili go do drzewa ludzie
      a ona patrzyła

      potem - mówią- że wstąpiła w niebo
      ale równie dobrze mogła zstąpić w ból
      tak był głęboki


      H. Poświatowska" Wielkopostna legenda"
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 8 27.03.05, 16:20
      Jaoko że paluchy z przeżarcia popuchłe to i stukać się nie chce, więc dziś
      wierszyczek okolicznościowy z kolekcji 'ctrl+c; ctrl+v'

      Andrzej Sosnowski
      Piszemy
      W wieku XXI Bóg będzie atrakcją turystyczną albo nie będzie Go wcale.
      Oczywiście. To powiedziawszy, musimy się jednak dobrze zastanowić.
      Czy ktoś nie powiedział już czegoś podobnego?

      Tak, widzę birnhamski las waszych rąk, opuśćcie, możecie już teraz opuścić.
      Oczywiście. Nie trzeba być dziennikarzem,
      żeby mieć swoje skromne zdanie. Czy w takim razie Jaś mądrze proponuje

      zastąpić słowo "turystyczną" słowem "dziennikarską"? W takim wypadku, Jasiu,
      już nie atrakcją, ale? Tak jest, sensacją. Zapiszę umownie nasz wzór na
      tablicy -
      SD (AT) albo zero. I jeszcze przekreślę zero. Brawo! Tylko jeżeli NIE przyjąć,

      że nawet w tej naszej ostatniej podróży musimy ciągle być kimś, jakby w rodzaju
      specjalnego wysłannika, albo turysty z wachlarzem
      rewelacyjnych atrakcji. Proszę? To chyba jasne, że mam na myśli p a k i e t,

      pamiętamy przecież Schulza z jego sanatorium.
      Trzykrotna nieśmiertelność? Marylko, to nie ma teraz nic do rzeczy.
      Firma Uszczerbek & Szwank? Karolu, takie żarty lepiej zachować dla siebie.

      Cisza. Teraz proponuję tak: podzielimy się na dwie grupy, turystów i
      dziennikarzy,
      i zobaczymy, która grupa przygotuje najciekawszą relację.
      Pamiętając, że turysta pisze swoją wypowiedź w formie listu do wybranej osoby

      a dziennikarz wstrząsający reportaż. Słucham? Czy ktoś
      to wyda? Lecz w tym momencie - co to ma być w ogóle za pytanie?
      Ilość znaków? "Długość prawie epicka, ale gęstość haiku". Ja żar-

      tuję. Nie, najwyżej felietonowa, Karolinko. Dobrze. Jeśli więc nie ma
      dalszych pytań? - - - spróbuję was wprowadzić w poetycki nastrój.
      Była sobie raz mała stacyjka. Garstka podatników marznie na peronie.

      (Czekają na podmiejski, który musi przepuścić ekspresy.) Ciemno,
      duża śnieżyca. Nagle: Unde malum, unde malum dzwoni drezynka
      i znika. Chwilę potem: szu szu, nadjeżdża Baczewski. Bóg osobowy

      Bóg pospieszny Bóg osobowy Bóg pospieszny. Powolutku -
      Bóg osobowy Bóg pospieszny Bóg osobowy Bóg pospieszny.
      Piszemy.


      Źródło: www.biuroliterackie.pl/przystan/czytaj.php?site=220&co=txt_0061
      • Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę vol 8 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.03.05, 13:06
        Ojeju ale dziwne. I takie... skomplikowane. No cóż, chyba to ze mną jest coś
        nie tak, jeśli nic nie rozumiem :)
        A teraz znów coś od siebie. Nie wiem tylko czyt nie za słodkie jak na ten wątek:

        * * *

        Staram się jak mogę.
        Chcę być ucieczką dla ludzkiej natury,
        gnębione zwierzęta gładzić swym spojrzeniem.
        Chcę być wieżą pokory i stolicą ufności.
        A swe ciche pragnienia oddawać tylko Matce
        i stąpać z nią w myślach po niebieskiej wodzie.
        Ale nic więcej nie wymagać.

        Rzucałabym wtedy okruszki serca ślepym kaczkom,
        obcięłabym sobie wszystkie włosy,
        żeby czymś wiązać koniec z końcem
        i powyrywałabym kłamstwom ich za długie nogi
        (aby nie mogły dotrzeć tam gdzie nie trzeba).

        I wreszcie poczułabym się czymś więcej niż kochanym dzieckiem.

        I to by było na tyle. Źródło: moja głowa. Niedostępne.
    • czytanka1 Re: Słowa na niedzielę 03.04.05, 00:50
      "Był samotny z tym swoimi zdumieniem
      pośród istot, które się nie zdumiewały
      - wystarczyło im istnieć i przemijać.
      Człowiek przemijał wraz z nimi
      na fali zdumień.
      Zdumiewając się wciąż się wyłaniał
      z tej fali, która go unosiła,
      jakby mówiąć wszystkiemu wokoło:
      "zatrzymaj się!- masz we mnie przystań"
      "we mnie jest miejsce spotkania
      z Przedwiecznym Słowem"-
      "zatrzymaj się , to przemijanie ma sens"
      "ma sens...ma sens...ma ...sens!"

      Jan Paweł II "Tryptyk Rzymski" ( Strumień/fragment/)
      • bobofruit99 Re: Słowa na niedzielę 03.04.05, 19:38
        Droga czytanko, czy masz słabość do kossaków? A może znalazłbym w Twoim
        gabinecie reprodukcję "Słoneczników" van Gogha? I co sądzisz o Arnoldzie Schönbergu?
    • braineater jako że 03.04.05, 16:04
      z powyższym tekstem raczej sie nie zgadzam, do mej estetyki nie trafia on
      nijak, acz nie zamierzam czytance1 prawa do cytowania czegokolwiek i w
      jakichkolwiek okolicznościach odbierać, pozwole sobie uznac wątek 'Słowa na
      niedzielę' za wątek z mej stony zamknięty, tym samym zostawiając go pod czuła
      opieką pozostałych uczestników forum.
      Pozdrowienia
      • Gość: daria13 Re: jako że IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 18:41
        Nie rób nam tego, proszę! To jest wyjątkowa chwila, więc Czytanka1 umieściła
        wyjątkowy wiersz i choć nie mieści się on w Twojej estetyce, do czego masz
        pełne prawo, nie zostawiaj tego wątku, bo niektórzy z nas bardzo czekają na
        Twoje - nietwoje Słowa na niedzielę. Przy całym szacunku dla wierszy Nastolaty,
        które są naprawdę dobre, może ona nie udźwignąć ciężaru tego wątku, a
        umieszczane przez Ciebie Słowa na niedzielę są zawsze bardzo intrygujące i
        ważne.

        Proszę o poparcie ze strony innych wielbicieli Słów na niedzielę w wykonaniu
        Braineatera !!!!
        • szaraiwka Re: jako że 06.04.05, 01:41
          popieram apel,
          na tace rzucam moj grosz niewdowi i niepanienski byleby slowem dobrym na
          niedziele uraczoną zostac. NIE ZAMYKAC!!!!!!


          O drogi nasz Braineaterze
          gdy się siła fanów zabierze
          co kocha niedzielne słowa
          rozpoczniesz wątek od nowa?
          Lub raczej nie przerwiesz starego?
          obiecaj, obiecaj kolego
          bo dla nas to edukacja
          dla ciebie zas satysfakcja -
          w niedziele dzierżysz rząd dusz
          taka jest prawda i już!!!!!!!!!!!
          • szaraiwka Re: jako że 06.04.05, 01:47
            ups ja tu rzucam groszem a widze nizej ze i bez przekupstwa sie obeszlo :-) tym
            lepiej :-)
          • braineater Re: jako że 06.04.05, 09:57
            Dżizas!
            Się normalnie poczułem jakby mnie kto przybrał w betonowy płaszyk Konrada
            & żelazne onuce Wallenroda.
            Jaka edukacja, jaki rząd dusz?!
            To przecie są tylko wiersze cudze, nic więcej - ot rozrywka dla ócz, i
            oszczędność dla nogów bo do biblioteków chadzać po nie nie trza.
            To samo robią zresztą na portalu Poema www.poema.art.pl/
            A ja tylko leczę łikendowego kaca:)
            Pozdrowienia:)
            cdn.
            • szaraiwka Re: jako że 07.04.05, 00:45
              no nie do wiary wlasnie przed chwila polecilam poeme na innym forum :-) coz za
              zbieg okolicznosci... hmmm...

              A nazywajmy slowo na niedziele jak nam sie zywnie podoba byleby bylo... coz ci
              co dokonuja wyborow np. lektur szkolnych jakis rzad dusz jednak pelnia...
              podobnie z szanownym kolega i prosze tu nie wzywac nadaremno, nawet w wersji
              angielskiej fonetycznej :-)
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 9 03.04.05, 20:48
      Ok - skoro to czyta choc jedna osoba to ja sie kończę bawić w przedszkole i
      obrażanie się na swiat cały i nadaję część kolejną.

      Guillaume Apollinaire
      Ostatni Rozdział

      Wszyscy zbiegli się na główny plac
      Przyszli biali murzyni żółci i kilku czerwonoskórych
      Przyszli robotnicy z fabryk których wysokie kominy nie dymiły już z powodu
      strajku
      Przyszli murarze w ubraniach zasmarowanych gipsem
      Przyszli pomocnicy rzeźników z rękami uwalanymi krwią
      Piekarczykowie bladzi od mąki
      I subiekci ze sklepów wszystkich branż
      Przyszły straszne kobiety z dziećmi na rękach i uczepionymi u spódnic
      Przyszły kobiety nieszczęsne ale wyzywające
      uszminkowane wymalowane i o dziwacznych gestach
      Przyszli inwalidzi ślepcy beznodzy bezręcy kulawi
      Przyszli nawet księża i kilku elegancko ubranych mężczyzn
      I miasto wokół placu zadawało się martwe bez jednego drżenia.
      /tłum. J. Hartwig/

      Źródło: Guillaume Apollinaire, Wybór pism, wstępem, komentarzem i notami
      opatrzył Adam Ważyk, PIW 1980, s. 318
      • hrabalek Re: O.K. 03.04.05, 20:51

        • hrabalek Re: O.K. 03.04.05, 20:54
          hrabalek napisała:

          >
          (Przepraszam , za szybko kliknełam , głowa inaczej dziś pracuje niż ręce).

          Trudne chwile............pisz dalej.............
      • ash3 Re: Słowa na niedzielę vol 9 03.04.05, 22:08
        Ja też czekam na Twoje "słowa" i dziękuję za GA.
    • Gość: kwiecienka Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 22:21

      wątek miał być z założenia cykliczny, tak więc proszę natychmiast opuścić teren
      przedszkola i już myśleć o przyszłoniedzielnej dawce liryki
      przecież ludzie czekają!!!
      no jak to, niedziela bez braineatera?!
      • Gość: noida Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.04.05, 22:45
        No właśnie, już też miałam coś napisać o swojej tęsknocie za właściwymi słowami
        na niedzielę, ale na szczęście inni już mnie wyręczyli ;-)
        • Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę IP: *.medical / *.crowley.pl 04.04.05, 08:47
          Dziękuję:)
    • Gość: czytanka Re: Słowa na niedzielę IP: *.chello.pl 04.04.05, 23:28
      Bardzo dziękuję za zwrócenie mi uwagi, że nie zauważyłam przy wejściu na to
      forum tabliczki "wejście dla "estetycznie innych" zakazane". Odkrywając to
      forum myślałam ,że poznam tu ludzi, z którymi można będzie porozmawiać o
      książkach ,co nie zawsze musi oznaczać zgadzanie się ze sobą, a tym bardziej nie
      oznacza obrażania się na innych ,że piszą nie po naszej myśli. Bardzo dziękuję
      za wyprowadzenie z błędu. A... jeszcze co do pytania bobofruita, nie na mojej
      ścianie nie wiszą "Słoneczniki", a co zachowam dla siebie, w tym szanownym
      gronie tego typu wyjaśnienia byłyby zbyt banalne.
      • hrabalek Hm....... 05.04.05, 00:22
        Tyle tu miejsca dla wszystkich wierszy i ludzi,
        dla wierszy pisanych ku naszej uciesze , które mogą uprzyjemnić konsumpcję
        niedzielnej kawki z ciasteczkiem-jako pisze Braineter,
        i dla tych wierszy pisanych w takich chwilach jak te , które się dzieją....
        z potrzeby wielkiej serca i duszy........niespodziewanie,

        piszcie tutaj , gdzie tyle miejsca, broń Boże na Berdyczów..........

        .......i tak jest bardzo estetycznie, dzięki dla obojga.......
      • dr.krisk Nie przejmuj sie! 05.04.05, 00:54
        Na mojej scianie wisza rozne rzeczy, pracowicie wystrzyzone z prasy
        ilustrowanej, z przewaga tresci moralnie wzglednych. I bardzo dobrze!
        A "Sloneczniki" sa naprawde sliczne.
        Pozdrawiam!
        KrisK
      • braineater czytanka 05.04.05, 08:50
        no i się wygłupiłem byłem fest
        raczej niepotrzebnie
        wyszedł kieszonkowy hitlerek
        i chyba mi głupio..
        Pozdrowienia
    • ada08 Re: Słowa na niedzielę 10.04.05, 11:11
      Ach, to pianino, to pianino,
      W które ktoś wciąż na górze tłucze!
      Te dźwięki, co bez przerwy płyną
      Nad głową mą uparcie hucząc!

      Nieszczęsne polki i romanse,
      Dobre dla stróżek z kamienicy,
      Palcówek subtelne niuanse
      I "Modlitwa dziewicy"!

      Gdzie wiosną uciec od tych tonów?
      Co robić z tą niedzielą w mieście?
      Nie ma co robić także w domu ...
      Nie ma co robić nigdzie w świecie!

      Hej tam, dziewczynko za pianinem,
      Ja wiem, że nie masz wcale duszy!
      Sidła twych tęsknych gam ominę,
      A ich nostalgia mnie nie wzruszy ...

      Fatalne te bukiety wspomnień,
      Fałszywe te legendy zwiędłe,
      Dość! Dość! Widząc, jak idziesz do mnie,
      Dusza ma także zaraz zbiegła ...

      Fakt, pod niedzielnym szarosinym
      Niebem, nie robiąc nic, się pętam
      I każdy ton tej kataryny
      Do trzewi mi (biedaczek) sięga!

      A więc już mną szaleństwo włada!
      Żonaty, stłukłbym gębę miłej,
      A potem na kolana padał,
      Plotąc te słowa dość zawiłe:

      "Me serce jest za bardzo w środku,
      A tyś jest tylko ludzkim ciałem,
      Nie miej mi tedy za złe, złotko,
      Że trochę bólu ci zadałem"

      /przekład Ryszarda Matuszewskiego/

      :-)

      No tak ... Jednak kawał chama był z tego poetycznego Julesa L. :-)
      Lubił , a nawet lubiał :-) kobiety bijać oraz na inne sposoby się znęcać.
      (Co prawda chyba tylko w wyobraźni, bo fizycznie to był raczej
      słabowity. Gruźlica ... I 27 lat tylko żył...).

      No, ale z drugiej strony, taka kobieta czy tam dziewczynka hucząca
      nieudolnie na pianinie może zdenerwować, nawet w niedzielę, nawet
      poetę.

      I nie tylko poetę.

      Mam taką dziewczynkę-sąsiadkę piętro wyżej. Huczy na pianinie nie
      tylko w niedziele. Huczy cały boży tydzień, ale najbardziej w niedziele.
      Ostatnio, w tych smutnych dniach, huczy okolicznościowo ''Arkę''.
      Pobożna dziewczynka chociaż niemuzykalna. Albo niemuzykalna chociaż pobożna..

      Powiada lud, że ''jak Pan Bóg dopuści to i z kija wypuści'',
      ale w przypadku popisów muzycznych mojej sąsiadeczki to chyba i Pan Bóg
      zatkał sobie uszy desperacko :-)

      A poza tym to bardzo miła dziewczynka. Lubi jeździć na rowerze i uganiać
      się za swoim psem. Mało ma jednak na te przyjemności czasu, nawet w
      niedziele, bo jej ambitni rodzice pilnują, żeby nie zaniedbywała gry
      na pianinie, do czego doprawdy nie ma iskry bożej ta dziewczynka.

      I po co tak dręczyć dziecko? I zmuszać je, by dręczyło sąsiadów?

      :-)

      Miłej niedzieli wszystkim ! A zwłaszcza tej dziewczynce :-)

      a.

      A tu jest oryginalny tekst tego wiersza, jeśli ktoś woli czytać w oryginale.

      Dimanches(II)

      Oh ! ce piano, ce cher piano,
      Qui jamais, jamais ne s'arrête,
      Oh ! ce piano qui geint là-haut
      Et qui s'entête sur ma tête !

      Ce sont de sinistres polkas,
      Et des romances pour concierge,
      Des exercices délicats,
      Et La Prière d'une vierge !

      Fuir ? où aller, par ce printemps ?
      Dehors, dimanche, rien à faire....
      Et rien à fair' non plus dedans....
      Oh ! rien à faire sur la Terre !....

      Ohé, jeune fille au piano !
      Je sais que vous n'avez point d'âme !
      Puis pas donner dans le panneau
      De la nostalgie de vos gammes....

      Fatals bouquets du Souvenir,
      Folles légendes décaties,
      Assez ! assez ! vous vois venir,
      Et mon âme est bientôt partie....

      Vrai, un Dimanche sous ciel gris,
      Et je ne fais plus rien qui vaille,
      Et le moindre orgu' de Barbari
      (Le pauvre !) m'empoigne aux entrailles !

      Et alors, je me sens trop fou !
      Marié, je tuerais la bouche
      De ma mie ! et, à deux genoux,
      Je lui dirais ces mots bien louches :

      " Mon coeur est trop, ah trop central !
      " Et toi, tu n'es que chair humaine ;
      " Tu ne vas donc pas trouver mal
      " Que je te fasse de la peine ! "
      • ada08 Re: Słowa na niedzielę - zapomniałam napisać, 10.04.05, 11:13
        ogłuszona dźwiękami dobiegającymi z góry, że to Laforgue napisał ten wiersz,
        Jules Laforgue :-)
        a.
        • braineater Słowa na niedzielę vol 10 10.04.05, 16:09
          A ja dzisiaj po germańsku, z serii wiersze współczesne, w tym wypadku
          współczesne oznacza gdzieś pomiedzy 1829 a 1856 rokiem, ale jakos wierszyczek
          poniższy nadal do mnie trafia aktualnością. Tyle tytułem wstępu.

          Henryk Heine

          Zwyrodnienie

          Wydaje mi się, że przyroda
          Dziś z ludzkich błędów bierze wzór,
          Że kłamią kwiaty i zwierzęta,
          Że nawet ptaków kłamie chór.

          W niewinność lilli już nie wierzę,
          Bo motyl, kolorowy trzpiot,
          Tańcuje koło niej - i czuję;
          Niewinność jej zabierze w lot.

          Nie wierzę też w fiołka skromność,
          To kokieteria. Skromny kwiat
          Cichaczem marzy wciąż o sławie,
          Jakby swą wonią pobić świat.

          Nie wierzę również w śpiew słowika.
          Jego piosenka
          • bobofruit99 Re: Słowa na niedzielę vol 10 10.04.05, 16:37
            > w tym wypadku
            > współczesne oznacza gdzieś pomiedzy 1829 a 1856 rokiem, ale jakos wierszyczek
            > poniższy nadal do mnie trafia aktualnością

            Nie ma się czego tłumaczyć
            • bobofruit99 Re: Słowa na niedzielę vol 10 10.04.05, 16:38
              tłum. A. Libera, of kors
            • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 10 10.04.05, 17:24
              bobofruit99 napisał:


              >
              > BTW: czy ten Adolf Sowiński ma coś może wspólnego z Grzegorzem Sowińskim --
              > fenomenalnym tłumaczem z niemieckiego?
              >
              Oj gupi chopok ze wsi jestem i nie wiem, bom w niemieckim wybitnie nie ócony:)
              ale jesli ma coś wspólnego, to panowie prywaty nie uprawiali i wśród wielu
              tłumaczy w tych tomach pan Grzegorz Sowiński nie występuje.
              Pozdrowienia:)
              A Holderinek mhmmmmmm:)
              • makusia_p "Wierszyk ostrzegający przed zgubnymi skutkami..." 10.04.05, 17:38
                Z tomiku "Uśmiech bez kota" Antoniego Marianowicza:

                Raz mysikórlik i pasikonik
                Do baru poszli na gin i tonik.

                A kiedy szklanek wypili osiem,
                ktoś z nich rzekł (nie wiem, kto był tym ktosiem):

                "Już mi się wszystko we łbie kiełbasi -
                Kto tu jest mysi, a kto jest ptasi?"

                Rzekł drugi: "Przyznam, ze tu mi wisi
                To, kto jest pasi, a kto jest mysi".

                Zaś kiedy szklanek wypili dziesięć,
                Każdy rzekł sobie: "Dłużej tu nie siedź!"

                I pojechali razem na kulig
                A) mysikonik, B) pasikrólik.
                • Gość: Nastolata Re: "Wierszyk ostrzegający przed zgubnymi skutkam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 21:25
                  Jako że dośc późno (godz. 21.19!) zorientowałam się, jaki mamy dziś dzień i, że
                  byłoby miło coś dzisiaj napisać w związku z niedzielą, zamieszczam tu dość mało
                  optymistyczny, cuchnący nieco banalną tematyką wierszyk:


                  Film o końcu świata

                  Scena pierwsza
                  Ludzie malutcy jak mrówki
                  Chodzą swoimi ścieżkami

                  Scena druga
                  Uczniowie szkoły katolickiej śmieją się z żebraka
                  Młody chłopak wyrywa torebkę staruszce
                  Jakiś facet strzela do dzieci
                  Matka topi własnego syna

                  Scena trzecia
                  Cała rodzina siedzi przed telewizorem
                  i czeka w napięciu na wyniki lotto
                  Lecz i tak wszystko stracone

                  Scena czwarta
                  Brak części tekstu- trzeba improwizować
                  Wyciszenie
                  Światło gaśnie

                  Koniec filmu
                  Taśma się skończyła
                  Saga rodzinna dobiegła końca

                  Ostatnia szansa przepadła na dobre.

                  Moje. Niestety (ach, ten wiek dojrzewania i wątpliwości co do sensu życia!)
                  Dobranoc i pozdrawiam :)


                • hrabalek "Modlitwa o dobry humor"Thomas Moore 10.04.05, 21:29
                  "Panie,
                  daj mi dobre trawienie
                  i także coś do przetrawienia.
                  Daj mi zdrowie ciała
                  i pogodę ducha,
                  bym mógł je zachować.
                  Panie, daj mi prosty umysł,
                  bym umiał gromadzić skarby
                  ze wszystkiego, co dobre,
                  i abym się nie przerażał
                  na widok zła,
                  ale raczej bym potrafił wszystko dobrze zrozumieć.

                  Daj mi takiego ducha,
                  który by nie znał znużenia,
                  szemrania,wzdychania, skargi,
                  i nie pozwól, bym się zbytnio
                  zadręczał tą rzeczą tak zawadzającą,
                  która się nazywa moim "ja".

                  Panie, daj mi poczucie dobrego humoru.
                  Udziel mi łaski rozumienia żartów,
                  abym potrafił odkryć w życiu odrobinę radości
                  i mógł sprawić radość także innym."

                  • Gość: Nastolata Mi tam się podoba IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.04.05, 21:38
                    Podoba mi sie ten wiersz. To naprawdę ładny wiersz.
                    Jakie życie byłoby piękne gdyby wszyscy ludzie się tak modlili... I jeszcze
                    jakby Bóg nas słuchał... Wojen by nie było... Ale cóż! Nobody's perfct, a life
                    is brutal and full of zasadzkas! Ale ja się mądra zrobiłam...:)
                    I to by było na tyle. Dobranoc i miłego poniedziałku życzę :>
                    • hrabalek Thomas Moore-post scriptum 10.04.05, 21:45
                      tak -life is brutal......
                      Thomas Moore - za odwagę w głoszeniu własnych poglądów został oskarżony o
                      zdradę i stracony,

                      ...ale, ale jeszcze nie koniec........
                      w 1935 roku kościół katolicki ogłosił go świętym.
                      • Gość: Nastolata Re: Thomas Moore-post scriptum IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.04.05, 20:50
                        A to nie wiedziałam. Bardzo dziękuję za informację. I mam jeszcze pytanko:
                        gdzie mogę znaleźć więcej wierszy T. Moora (oprócz szkolnej biblioteki)?
                        • braineater Mówisz i masz 12.04.05, 21:17
                          W nagrodę za odwagę zestawienia swoich wierszy z wierszami poetów mniej lub
                          bardziej zasłużonych i uznanych - a trzeba do tego dość dużego kawałka odwagi
                          www.poemhunter.com/thomas-moore/poet-6666/
                          Pozdrowienia:)
                          • hrabalek Re: Mówisz i masz 12.04.05, 21:25
                            braineater napisał:

                            > W nagrodę za odwagę zestawienia swoich wierszy z wierszami poetów mniej lub
                            > bardziej zasłużonych i uznanych - a trzeba do tego dość dużego kawałka odwagi
                            > www.poemhunter.com/thomas-moore/poet-6666/
                            > Pozdrowienia:)

                            Braineater- dzięki za wybawienie!
                            Toż ja ściągnęłam ten wiersz ze zwykłego ściennego kalendarza z wyrywanymi
                            kartkami, a tu dziewczyna chciała więcej !
                            Jeszcze raz dzięki , a Nastolata jest the Best!
                      • Gość: Gość Re: Thomas Moore-post scriptum IP: *.68.69.23.kutno69.tnp.pl 18.09.05, 17:41
                        Thomas Moore to irlandzki poeta, który żył w latach 1779-1852, a katolicki
                        święty to Anglik, Thomas More, który przeciwstawił się małżeństwu Henryka VIII z
                        Anną, bodajże Boleyn
    • braineater Słowa na niedzielę vol 11 17.04.05, 16:35
      Serhiej Żadan


      Orkiestra cmentarna
      Historie, związane z zabójstwami ranami od noża
      z samobójstwami nieudanymi skrobankami i w ogóle
      historie związane ze zbrodnią przyciągają wielu
      tylko przez swoją tajemniczość - w takich historiach
      mężczyźni są mężni i pokorni, a dzieci
      wplatają w swoje fryzury różane łodyżki
      bożej obecności, w takich historiach
      śmierć zawsze wybiega do przodu, jakby chciała zobaczyć
      czym wszystko się skończy, wielu ludziom właśnie się podoba,
      że śmierć w tych wypadkach zaczyna się jeszcze za życia
      i można zobaczyć jej buzię
      podlotka.

      W takich historiach wcześniej czy później pojawiają się muzykanci
      z domu pogrzebowego, wyskakują z rozklekotanego
      autobusu na grząską cmentarną ziemię i wyciągają spod płaszczy
      dudy, trąbki i myśliwskie rogi, wytaczają
      pułkowe bębny, katarynki i grają nad nieboszczykami
      wielki cmentarny jazz, krwawą i niepowstrzymaną muzykę rozpaczy
      i przekory, tęskne gangsterskie melodie, melodie
      starych szlagierów, popularnych wśród marynarzy i prostytutek,
      i wtedy wszyscy, którzy przyszli poprowadzić nieboszczyka w ostatnią
      drogę, z ulgą oddychają, bo takie są reguły,
      taki, powiedzmy, rytuał, jednym słowem naprawdę
      boją się nie nieboszczyków - boją się sami nimi zostać.

      Jeszcze w takich historiach obowiązkowo występują kobiety,
      i o nich trzeba powiedzieć osobno - o tych
      czterdziestoletnich kobietach, w których jeszcze można
      dostrzec namiętność i niezdecydowanie siedemnastolatek,
      one opłakują każde bezmyślne życie, zmarnowane
      na takie drobiazgi jak miłość i oddanie, pamiętają jak się
      zaczynał w naszym kraju wielki kryzys,
      dotąd powtarzają szeptem te słowa,
      którymi je żegnano:

      wszystko w porządku, mała, nie trzeba żadnych leków,
      chcę kochać bardziej, niż ty chcesz rodzić,
      życie nie zatrzymało się, jak myśleliśmy, popatrz - dalej
      przychodzą poranni kurierzy z dworca i kochankowie
      żegnają się na schodach,
      zostanę z tobą i będę dalej widział,
      jak pielgrzymi wpełzają ci na dłoń i zaczynają
      poruszać twoim sennym ciałem,
      i ześlijcie cierpienia im, niebiosa,
      w ich bezkresnej wędrówce
      • makusia_p Re: Słowa na niedzielę vol 11 17.04.05, 17:04
        czytam i w myślach przemykają mi "Kochankowie i mordercy" V.Parala, "Pantaleon
        i wizytantki" M.Vargasa LLosy, "Plugawy ptak nocy" J.Donoso, "Mazurek dla dwóch
        nieboszczyków" Celi i kadry z Kusturicy...
        • Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę vol 11 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 17:22
          Człowieku, skąd Ty bierzesz te wiersze? Wow, aż mnie zatkało!
          Proszę natychmiast zapodać coś o autorze. NA-TYCH-MIAST!
          A tak w ogóle to dzięki za te słowa na niedzielę. Bardzo, bardzo je lubię.
          Pozdrawiam
          • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 11 17.04.05, 17:24
            link do więcej o autorze w recenzji Big Mac'a
            Pozdrowienia:)
            • Gość: Nastolata Re: Słowa na niedzielę vol 11 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 18:05
              Za pierwszym razem nie zrozumiałam nic- nie wiem czy to przez brata krzyczącego
              mi nad uchem czy po prostu ze zmęczenia po niedzielnym obiedzie. W końcu się
              zmobilizowałam i przczytałam jeszcze raz- to jest genialne! Jednak bardzo wiele
              zależy od ponownego przeczytania utworu. W każdym razie wiersz jest świetny.
              A co do Twojej wypowiedzi z dnia 12 kwietnia, godziny 21:17, to miałam taki
              kawał odwagi, bo chciałam zaistnieć na forum dla ludzi inteligentnych i o
              wyrafinowanym guście :) Co prawda nie byłoby mnie tutaj, gdyby forum "Dla
              amatorskich pisarzy i poetów" nie było dode i gdyby ludzie (którzy nota bene
              wchodzą tam raz na miesiąc) nie pisali tylko swoich wierszy, ale ocenialiby też
              wiersze innych. I właśnie dlatego jestem taka odważna. Dzękuję braineaterowi za
              wątek i możliwość zamieszczania swoich wierszy , a także hrabalkowi
              za "Nastolata jest the best" (co w moim przekonaniu i tak nie jest prawdą, bo
              wchodzą na to forum ludzie o znacznie szerszej wiedzy na temat książek niż
              moja, ale i tak dziękuję:). A teraz, żeby nadal jechać na opinii odważnej osoby
              umieszczę kolejny wiersz, który może mieć nawet rok:

              Dlaczego wyginęły dinozaury?

              I wreszcie dinozaury
              Wielkie zabijały te mniejsze
              Kłapały szczękami
              Zatapiały ostre kły w swych ofiarach.

              I wtedy Bóg pomyślał:
              "Znowu mi nie wyszło
              Za daleko się posunąłem"

              I wszystko od początku
              Od małp
              Ale dlaczego?

              I wreszcie ludzie.

    • pieprzneciasteczko Re: Słowa na niedzielę 17.04.05, 18:35
      Dobre.
      • Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 17.04.05, 18:47
        Dobre Nastolaty, czy dobre Braineatera? Więcej precyzji prosimy;).
        A może tak jak dla mnie: jedno i drugie.
        Pozdrowienia
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 12 24.04.05, 16:18
      Kolejny przykład na nadreprezentacje poetów anglojezycznych w tym wątku.
      Przykro mi:)

      Wystan Hugh Auden

      Nieznany Obywatel
      (Obywatelowi JS/07/M/378/ ten Pomnik Marmurowy
      Wzniesiony został przez Państwo)


      Biuro Statystyk stwierdziło,
      Iż nikt nie miał przeciwko niemu oficjalnych zastrzeżeń;
      Z przesłanych nam raportów wynika siłą
      Rzeczy, iż był to człowiek święty,
      W nowoczesnym, rzecz jasna, sensie staroświeckich wierzeń,
      We wszystkim bowiem służył Większej Zbiorowości.
      Z wyjątkiem okresu Wojny, do czasu emerytury,
      Pracował w fabryce i jak pracodawca, Fudge Motors Inc., donosi
      Nigdy nie został zwolniony, co zdarza się, rzecz jasna, niektórym;
      A przecież nie był to żaden łamistrajk czy też indywidualista,
      Związek Zawodowy stwierdza, iż regularnie opłacał składki
      (Karta Związku, do którego należał, jest w stu procentach czysta),
      Eksperci od Psychologii Społecznej donoszą,
      Iż był popularny wśród kolegów i chociaż lubił wypić, miał mocną głowę.
      Prasa jest przekonana, iż codziennie kupował gazety,
      A jego reakcje na ogłoszenia były całkowicie normalne i zdrowe.
      Polisy, które przyjął, dowodzą, iż był wszechstronnie ubezpieczony,
      A karta zdrowia stwierdza, iż leżał raz w szpitalu, lecz wyszedł zeń uleczony.
      Zarówno Sondaż Rynku, jak Życie Idealne,
      Zgodne są, iż w pełni uświadamiał sobie korzyści płynące ze Sprzedaży Ratalnej
      I posiadał wszystkie przedmioty niezbędne dla Nowoczesnego Człowieka:
      Adapter, Radio, Samochód, Lodówkę, oraz aparat do spieniania mleka.
      Nasi eksperci z Ośrodka Badań Opinii Publicznej, ludzie na wskroś miarodajni,
      Stwierdzili, iż miał odpowiednie poglądy na kazdą porę roku;
      W czasie pokoju był za pokojem, w czasie wojny był w Armii
      Ożenił się i przysporzył społeczeństwu pięcioro "proroków".
      Co, jak sądzi Demograf, było dobą przeciętną w jego pokoleniu;
      Nauczyciele stwierdzają ponadto, iż nie przeszkadzął w ich wykształceniu.
      Czy był wolny? Czy był szczęsliwy? Pytanie jest absurdalne;
      Gdyby coś było nie tak, zapewne wiedzielibysmy; to chyba naturalne.


      Źródło: Poeci języka angielskiego, pod red.H. Krzeczkowskiego, t. III, PIW 1974
      • szaraiwka Re: Słowa na niedzielę vol 12 24.04.05, 20:56
        swietny!
        A, cholera, odebralam go niezwykle osobiscie bo nie dalej jak tydzien temu
        nabylam...... aparat do spieniania mleka :-)

        Nieznana obywatelka
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 13 01.05.05, 16:24
      A kto powiedział, że tu muszą być tylko wiersze?

      Augusto Monterroso

      O Żabie, która pragnęła być autentyczna.

      Pewnego razu żyła sobie Żaba, która pragnęła być prawdziwie autentyczną Żabą
      i codziennie usilnie nad sobą pracowała.

      Najpierw kupiła sobie lustro, w którym przeglądała się przez długie godziny,
      szukając tak upragnionej autentyczności.

      Niekiedy wydawało się jej, że już ją znalazła, kiedy indziej że nie,
      zależnie od humoru, w jakim była w danym dniu o określonej godzinie, aż się
      zmęczyła i schowała lustro do skrzyni.

      Wreszcie pomyślała sobie, że aby przekonać się naprawdę o swojej własnej
      wartości, należy wysłuchać opinii ludzi i nuże, czesać się, ubierać i rozbierać
      (to ostatnie tylko wtedy, kiedy nie miała innego wyjścia), żeby sprawdzić czy
      ją zaaprobują i czy potwierdzą, że jest Żabą autentyczną.

      Pewnego dnia spostrzegła, że najbardziej podoba się ludziom jej figura,
      specjalnie zaś nogi; zaczęła więc robić przysiady i skakać, aby wyrobić w nich
      mięśnie, i czuła, że zbiera coraz więcej oklasków.

      Zdecydowana na wszystko, by tylko uważano ją za Żabę prawdziwie autentyczną,
      nie ustawała w swoim wysiłku i pozwoliła, aby jej wyrwano nogi, a kiedy inni je
      jedli, ona zdążyła jeszcze usłyszeć z gorzkim żalem, jak mówili: jaka dobra
      Żaba, tak podobna do Kury.


      Źródło: Augusto Monterroso, Mister Taylor i Inni,tłum M. Sten, A. Sobol-
      Jurczykowski, Kraków 1976, Wydawnictwo Literaskie, s.101.
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 14 08.05.05, 16:24
      Wierszyk dzisiejszy na zwalczenie tego co zawsze & paskudnej pogody (i to ma
      być maj...)

      A.E. Housman

      Nieludzkość Henia, albo: O właściwy stosunek do zwierząt baśniowych.

      Skąd ten złowieszczy bezruch Henia?
      Skąd jego Matki złorzeczenia?
      Gdy szlocha w żalu i łka w trosce?
      Skąd? Stąd, że krzywdził jednorożce!

      Tańce na trawie o zachodzie?
      Udział w zabawie "Kto przebodzie
      Trzech ogrodników naraz"? Skądże!
      Wszystkiego wzbraniał im niemądrze!

      Nie było jednorożca, który
      Mógłby spokojnie wiercić dziury,
      W drzwiach lub, gdy naszła go ochota,
      Przełknąc psa albo wyssać kota.

      Henio koncepcje miał wciąż świeże,
      Jak gnębić heraldyczne zwierzę:
      "Dalej, gagatki - w miech brać dudy!" -
      Mawiał i lwa wypuszczał z budy.

      Lew, szarpiąc łańcuch, strosząc grzywę,
      Wszczynał szczekanie przeraźliwe,
      Jakby chciał rzec, że gdy dopadnie
      Ofiary, pożre ją nieładnie.

      A gdy pożerał w krwawym szale,
      Czyż Henio współczuł? O nie, wcale!
      Skokami cóż wyrażał? Radość.
      Długoż? Aż uznał lew, że ma dość.

      Lecz jednorożec - nie Gęś głupia!
      Widząc, że lew je ukatrupia,
      Co przemyślniejsze wyciągały
      Wniosek: "Nie ze mną te kawały!"

      Po czym dawały nogę żwawo;
      Lew rzucał okiem w lewo, w prawo,
      Lecz próżno bestia rozjuszona
      Wypatrywała choć ogona.

      Za którymś razem, gdy uciekło
      Kolejne zwierzę, z miną wściekła
      Lew wrócił i, drapieżnik brzydki,
      Wziął w paszczę Henrysiowe łydki.

      "Wypuść", rzekł Henio z mocą, "z pyska
      Obie me łydki, żmijo śliska!"
      Lecz lew dialogu nie wszczął z Heniem:
      Zbyt pochłonięty był jedzeniem.

      Nim w paszczy znikła także głowa,
      Wypowiedziała te trzy słowa
      (Czy nie zanadto harde - orzec
      Niełatwo): "Jam nie jednorożec!"

      Znasz już, o dziecię, dolę Henia,
      Wiesz, skąd matczyne złorzeczenia,
      Skąd żalu szloch i łkanie w trosce -
      Traktuj więc dobrze jednorożce.

      Źródło: E. Lear, L. Caroll, W.S. Gilbert, A.E. Housman, H. Belloc, 44
      opowiastki, wybór, redakcja, tłumaczenie S. Barańczak, Kraków 1998, Wydawnictwo
      Znak, Biblioteczka poetów języka angielskiego tom 15.
      • szaraiwka Re: Słowa na niedzielę vol 14 08.05.05, 20:21

        Z Barańczaka tłumaczeniem,
        co pięknie poznaje nas z Heniem,
        mam jeden problem maleńki -
        jakimże cudem lwie jęki
        szczekaniem są nazawne?
        Wszak, jak wskazują dane,
        lew to kotek a nie piesek
        choćby mieszkał w budzie z desek
        Nawet na łańcuchu lwię
        wciąż jest kotem a nie psem!
        • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 14 08.05.05, 20:26
          W orginale stoi,
          że lew "bark and bound"
          czyli raczej nie jest
          to Barańczaka błąd:)
          Pozdrowienia:)
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 15 15.05.05, 16:25
      Kolejna nowinka z przystani www.biuroliterackie.pl

      Mark FORD
      Jack Rabbit
      Przełożył Adam Zdrodowski



      Czy kiedykolwiek to nadrobię, czy też to oni z łatwością
      Zrobią mnie na szaro? Podobno miałem zwąchać się
      Z heretykami, popełnić kilka przestępstw, potem
      Ponieść zasłużoną karę: ale ja zatrzymałem się
      Koło pagórka gdzie krzykliwi i dobrze
      Ubrani spotykają się żeby rozważyć swoje położenie. Pragnąłem
      Przeprawić się przez jaskry i koniczynę do
      Złowrogich szwadronów jakiejś zrozpaczonej
      Burżuazji. Energiczne motta - Rozmiar
      Prawie uniwersalny!, Bez Gramatyki, Bez Przypadłości!, Le Temps
      Viendra! - ciągle zdobią nie dokończone ściany. Marnotrawni
      Synowie i córy nadciągają w poszukiwaniu
      Interesów, przytrzymując poły płaszczy, nękani wątpliwościami
      I dziwnymi bólami; cienka warstwa sadzy pokrywa budynki,
      Mijane po drodze i popękaną, odpadającą korę platanów.


      *

      Postanowiłem działać szybciej, zwinniej, odważniej, bardziej
      Autodestrukcyjnie. Wybierałem drogę między
      Górami śmieci porzuconych przez walczące strony, rozważnie
      Przebrany, beztrosko sobie mrucząc. Pływałem środkiem rzeki
      Z pierwszorocznymi i odpoczywałem na skałach
      Wieczorami. A tymczasem atmosfera gęstniała
      Od zainteresowania. Plany i memoranda
      Zaczęły krążyć jak pory roku, roztapiając
      Upartych, rozkwitając gdzie się tego najmniej spodziewano:
      Mieliśmy się kontrolować, przedstawić
      Poważne rekomendacje, opaść na nasze
      Miecze. Życzenia zmieniły się w przypowieści
      I znaki. Ani groźby ani bolesne pokrzywki
      Nie zniweczyły moich chmurnych strategii, chociaż jakiś najeżony
      Drab, wciąż czai się tuż obok, zabijając czas.


      Przełożył Adam Zdrodowski

      Z tomu Soft Sift, 2001
      • Gość: Natolata Re: Słowa na niedzielę vol 15 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 18:11
        Piękne, piękne i jeszcze raz piękne. I smutne. Ja tak nigdy nie będę pisać! To
        mnie przerasta! :) Na razie (jakoże dawno już nic nie pisałam) zamieszczę dużo
        mniej ambitny wiersz (swój, stety i niestety)

        ***

        Wygląd ludzi jest bardzo śmieszny.
        Mają dwoje oczu, w przecieiństwie do cyklopów,
        aż trzydzieści dwa zęby (z czego tylko cztery kły!),
        kompletnie inne uszy niż elfy (po prostu za okrągłe)
        i bardzo różne włosy.
        Każdy człowiek ma na głowie coś innego.
        Tak. Ludzkie włosy są zupełnie nie charakterystyczne.
        Ze swoim ogromnym wzrostem,
        w porównaniu do krasnoludków,
        ludzie wyglądają wręcz nieporadnie i niezgrabnie.
        Jeśli chodzi o skórę, to jest ona bardzo kolorowe-
        jedynie to w nich jest naprawdę zabawne.
        Bo ludzkie myśli i problemy wcale nie są śmieszne.
        A życie mają zupełnie nie jak w bajce.


        I to by było na tyle.
    • Gość: noida Re: Słowa na niedzielę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 15.05.05, 22:49
      Żebyście sobie nie mysleli, że zainteresowanie spada- ja czytam! I z
      utęsknieniem czekam na każdą niedzielę zastanawiając się, jakie nowe cudo
      zaproponuje braineater. Z zainteresowaniem czytuję też próby literackie
      Nastolaty :-)
      • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 16 22.05.05, 16:11
        Dzisiaj akurat wierszyczek na tyle dokładnie i ze wszelkimi niuansami oddający
        moją aktualna kondycje psychofizyczną, że gdybym potrafił pisać, to sam bym go
        napisał. Na szczęscie, nie potrafię, więc...

        James Schuyler
        Co

        Co jest w tych pigułkach?
        Dopiero był lunch
        a mnie się oczy
        kleją. Pogadać by
        z kimś o niczym.
        Choćby z psem.

        Po co oni kują to
        żelazo na dworze? I co
        to za prądnica tak
        wściekle warczy że aż
        tutaj słychać? Co to wiersz
        też nikt nie wie.


        Źródło James Schuyler, Wiersze, tłum. Andrzej Szuba, Literatura na świecie
        3/1994 (272), s. 194

        P.S. [Prywata] Jeśli ktoś z Szacownych Państwa jest szczęśliwym posiadaczem
        jakiejkolwiek wersji - papierowej, e-bookowej lub audiobookowej - powieści
        Schuyler'a "A Nest of the Ninnies" i chciałby sie jej pozbyc, prosze o maila.
        • hrabalek ..na ostatnie minuty niedzieli... 22.05.05, 23:51
          ..bo w poniedziałek nie będę miała czasu o tym pomyśleć...

          "Przypuśćmy ,że chcesz prowadzić przykładne życie.
          Że jesteś uprzejmy, skory do pomocy, uczciwy, sprawiedliwy. Komu to potrzebne?

          Co więcej, postępując w ten sposób nigdy się nie dowiesz, na czym ci
          najbardziej zależy. Chcąc bowiem osiągnąć mądrość, trzeba wieść życie
          wyjątkowe, ale na inny sposób. Trzeba wieść życie perwersyjne.
          Przeżyć wszystko, co jest możliwe do przeżycia, a następnie odrzucić to, co ci
          nie sprawia przyjemności. Żeby być mądrym, trzeba być bezwzględnym.

          No a co z tymi, których kocham? Nie sądzę,żeby moi przyjaciele nie mogli
          przetrwać beze mnie, ale ja najprawdopodobniej nie mogłabym przetrwać bez nich.
          Jeżeli nie pomożemy sobie nawzajem, my , samotni, ogłupiali murarze, którzy
          zapomnieli, gdzie znajduje się gmach przez nas wznoszony, to..."


          Susan Sontag "Odszyfrowywanie"
    • braineater Re: Słowa na niedzielę vol 17 29.05.05, 16:25
      Dzisiaj, w ramach misji danej mi od bogów wszelakich, ciąg dalszy wmawiania
      Państwu, że Charles Reznikoff genialnym poetą był. Ament. (wiersze dwa, bo
      czemu nie)

      ***
      Ten kot po drugiej stronie okna
      wpatruje się
      w kroczące po trawniku gołębie.
      Ot marzenia, marzenia lenia.



      ***
      Ścieżki opustoszały jak zawsze;
      niżej, światła domów i samochody
      i ogromne zacieki mydlanej piany;
      tu, pod schodami, klomby, mrok gęstych żywopłotów,
      i te zdyscyplinowane pęczki palmowych liści.
      Gdyby to były Włochy, mówisz,
      chodniki byłyby pełne ludzi,
      a tutaj stałyby rzędy stolików -
      i grałaby orkiestra.
      Czy cisza jest dla ciebie zbyt mocna?
      Trzeba ją rozcieńczyć
      alkoholem, rozmową i muzyką?

      Źródło: Charles Reznikoff, Siedemnaście wierszy, tłum. Piotr Sommer, Literatura
      na świecie nr 12/2000 (353), s. 288, s. 286

      P.S. Wszystkich chętnych do wstapienia w szeregi "Reznikoff-Ultras" zachęcam do
      wyrażenia entuzjazmu w tym wątku:)
      • makusia_p Re: Słowa na niedzielę vol 17 29.05.05, 17:09
        Gunnar Ekelöf

        "Euforia"


        Siedzisz w ogrodzie sam, z notesem, kanapką i fajką,
        jest noc, w powietrzu tak spokojnie, że świeca płonie nie migocąc,
        rzuca odblask na prosty stół z nie heblowanych desek
        i błyszczy na powierzchni butelki i szklanki.
        Przełykasz haust, zjadasz kęs, nabijasz i zapalasz fajkę.
        Piszesz linijkę wiersza, jedną lub dwie, i robisz chwilę przerwy by popatrzeć
        na pasmo zorzy wieczornej, zmierzającej ku jutrzence,
        na łan trybuli spienionej zielonkawo-biało w nocy letniej
        ani jednej ćmy w kręgu światła, tylko chóry komarów w dębinie,
        liście w bezruchu na tle nieba... Osika szeleści bez wiatru.
        Wokół ciebie cała natura silna miłością i śmiercią.
        Jak gdyby to był ostatni wieczór przed długą, długą podróżą.
        Już masz bilet w kieszeni i wszystko już spakowane.
        I można siedzieć spokojnie, bo obce kraje już blisko,
        czuć, jak wszystko we wszystkim jest i własnym końcem i początkiem,
        czuć, że tutaj i teraz i odjeżdża się, i powraca,
        czuć, jak w człowieku pieni się niby wino i śmierć i życie.
        Tak, stać się jednym z nocą, z samym sobą, z płomieniem świecy,
        co patrzy mi spokojnie w oczy i niezgłębienie i cicho,
        jednym z osiką drżącą i szeleszczącą,
        jednym z kwiatami, co wychynęły z ciemności posłuchać
        czegoś, co miałem już na ustach, lecz nie zdołałem powiedzieć,
        czego nie chciałbym zdradzić, choćbym nawet mógł to uczynić.
        I czuć że musuje we mnie najczystsza szczęśliwość:
        A płomień rośnie... To tak jakby te kwiaty cisnęły się coraz bliżej,
        wciąż bliżej i bliżej, w tęczy z lśniących punktów blasku.
        Osika trzęsie się i szeleści, zorza wieczorna pulsuje
        i wszystko, co było niewypowiedziane i dalekie, jest niewypowiedziane i bliskie.
        Śpiewam o tym jedynym, co jedna i godzi,
        o tym jedynym praktycznym, jednakim dla wszystkich.

        pozdrawiam :)

        • beatanu Re: dzięki!!! 29.05.05, 18:50
          Jeden z moich ulubionych wierszy Gunnara Ekelöfa...

          I gwoli ścisłości - wiersz przełożył ze szwedzkiego Zygmunt Łanowski.
          Pozdrawiam ze zdecydowanie nie-upalnego dzisiaj kraju po drugiej stronie
          Bałtyku :-)
      • Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę vol 17 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.05.05, 17:36
        Niniejszym wyrażam entuzjazm i chęć wstąpienia w szeregi, ale nie jestem w
        stanie wykrzesać z siebie żadnego mądrego komentarza, bo upał zlasował mi mózg:(
        Pozdrawiam więc tylko i proszę o więcej:)
        • noida Uwaga! wyrażam entuzjazm: 29.05.05, 18:15
          Kocham ten wątek!!!
      • beatanu Re: Słowa na niedzielę vol 17 29.05.05, 19:01
        braineater napisał:

        > P.S. Wszystkich chętnych do wstapienia w szeregi "Reznikoff-Ultras" zachęcam
        do wyrażenia entuzjazmu w tym wątku:)

        Wyraziłam entuzjazm w związku z innym wierszem, wątek niby ten sam ale nie wiem
        czy to się liczy ;) A nazwisko Reznikoff obiecuję zapamiętać.
        pozrd :)

        • nienietoperz Re: Słowa na niedzielę vol 17 30.05.05, 13:04
          Reznikoff-Ultras sekcja East Midlands melduje sie do apelu.
          Wiersz o kocie mam zamiar wydrukowac i czytac regularnie, kiedy tylko
          przyjdzie mi myslec o pracy tworczej (czy tez jakiejkolwiek innej)
          Wasz,
          nntpz
    • braineater Słowa na niedzielę vol 18 05.06.05, 16:25
      Jako, że ciepło to wzrok się ku południu kieruje jakoś tak sam, na razie temu
      najbliższemu, więc dziś danie z kuchni czeskiej.

      Miroslav Holub
      Krótka refleksja o potopie

      Wpojono nam wyobrażenie, że
      potop jest wówczas, gdy
      woda występuje z brzegów,
      zalewa łąki i gaje, pagóry i pragóry,
      miejsca stałego i przejściowego pobytu,

      i to tak dalece że

      mężczyźni, kobiety, starcy zasłużeni
      i niemowlęta, tudzież mieszkańcy pól i lasów,
      robactwo i kurduple
      tłoczą się na resztkach skał
      pogrążających się wśród fal stalowych.

      I tylko jakaś tam arka... i tylko
      ten jakiś Ararat... Być może.
      Informacje o przyczynach potopów są dziwnie
      niezborne. Zresztą historia to nauka
      oparta na kiepskiej pamięci.

      Nie bierzmy nazbyt poważnie tego rodzaju potopu.

      Potop prawdziwy
      wygląda raczej jak kałuża.
      Jak jakieś okoliczne błoto.
      Jak wyciek z balii.
      Jak cisza.
      Jak nic.

      Prawdziwy potop jest wówczas, gdy
      bąbelki rosną nam w ustach,
      a my sądzimy, że to
      słowa.

      Źródło: Miroslav Holub, Krótkie refleksje, tłum Józef Waczków, Literatura na
      świecie nr 4/1984 (153), s.99
      • Gość: daria13 Re: Słowa na niedzielę vol 18 IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.06.05, 18:05
        Niezłe, niezłe, ale swoją drogą ciekawa jestem jak to brzmi w oryginale,
        zwłaszcza te "kurduple" mnie zafrapowały:)))
        Pozdrawiam serdecznie autora wątku i wszystkich stałych czytelników:)
        A gdzie nastolata?
        • hrabalek Mózgożarłaczu... 05.06.05, 20:59


          ...przepraszam ,za zbyt frywolne podejście do tematu potopu, ale muszę , bo
          inaczej mnie udusi!

          rozrywka.eurocity.pl/zwierzaki/obrazek_1315.html
          • braineater :))))))))))))))))))))))))))) n/txt 05.06.05, 21:37

          • hrabalek Re: Mózgożarłaczu... 05.06.05, 21:39
            hrabalek napisała:

            >
            >
            > ...przepraszam ,za zbyt frywolne podejście do tematu potopu, ale muszę , bo
            > inaczej mnie udusi!
            >
            > rozrywka.eurocity.pl/zwierzaki/obrazek_1315.html


            ciut poważniej:

            Ocalenie

            Mówią że wiersz zbyt sentymentalny
            że słowa się nie dziwią bo się tulą
            -Mój piesku mój kotku mój szczypiorku-mówią
            lecz Bóg wynalazł humor by ocalić czułość


            ...i śmiertelnie poważnie:


            Drzwi zadrżały-kto to?
            -śmierć
            weszła drobna malutka z kosą jak zapałka
            zdziwienie. Oczy w słup
            a ona
            -przyszłam po kanarka


            pożyczone od księdza Twardowskiego



          • beatanu Hrabalku: 05.06.05, 21:57
            Pozostaje tylko mieć nadzieję, że ten dupek to nie dzięcioł białogrzbiety,
            gatunek zagrożony wyginięciem...

            Dzięki za rozweselacza wieczornego!
            :-)
            • sutekh1 Re: Hrabalku: 10.06.05, 12:43
              kochani numer 6/97 nazuwya się STIFF STUFF a nie sift soft czy sing song czy
              koci koci łapci czy ciam siam bala bala balbla
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka