Dodaj do ulubionych

Janet Evanovich

IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 10:54
Słyszałam dużo dobrego o książkach tej autorki. Niestety: ani jednej nie ma u
mnie w bibliotece:( Czy nie wiecie, czy ksążki tej autorki w ogóle można
teraz zdobyć w Polsce? Czy są plany wznowienia wydawania? Podobno w innych
krajach te książki biją rekordy popularnoiści. A może z jakiejś strony można
legalnie ściągnąć ebooka z jakąś kaiżką J. Evanovich???
Obserwuj wątek
    • makusia_p Re: Janet Evanovich 20.04.05, 13:01
      ny.pl/zakupy/index.php?o=index/opis_s/109270
      :)
    • Gość: kryl Re: Janet Evanovich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.04.05, 21:48
      Ksiazki sa genialne. O ile wiem to trzy pierwsze tomy sa raczej nie do
      kupienia. Podaj maila to cos Ci podesle. Moze i niezbyt legalnego ale mowi sie
      trudno i sie czyta.
      • staua Re: Janet Evanovich 20.04.05, 23:47
        Jak sie zorientowalam (Amazon) sa to kryminaly, czy tak? Napiszcie cos wiecej...
        • Gość: kryl Re: Janet Evanovich IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 09:21
          Krymynaly opowiadajace o lowczyni nagrod z piekla rodem. Ja czytajac te ksiazki
          mam ubaw po pachy. Pierwszy tom praktycznie nie do kupienia w polsce (male
          wydanie) na alegro chodzi po 80 zl. Mam wszystkie czesci z tego 3 pierwsze w
          wersji elektronicznej.
          • Gość: kryl fragment IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.05, 09:28
            Wskoczyłam za kierownicę, zablokowałam drzwi i podejrzliwie rozejrzałam się
            dookoła, aby upewnić się, że nikt nie zauważył, jak łamię prawo federalne.
            Przyciskałam torebkę do piersi, a przed oczyma skakały mi czarne płatki. Zgoda,
            być może nie należę do najtwardszych i najbardziej nieustraszonych łowców
            nagród na świecie. Ale jakie to ma znaczenie, skoro już wkrótce dopadnę swojego
            ściganego?
            Włożyłam kluczyk do stacyjki, uruchomiłam silnik i ruszyłam z parkingu.
            Wsunęłam do odtwarzacza kasetę Aerosmith i wjechawszy na autostradę
            przekręciłam do oporu potencjometr głośności. Było ciemno i padał deszcz, w
            związku z czym widoczność była bardzo kiepska, ale co mi tam, tu, w stanie
            Jersey, nie ma zwyczaju zwalniać nawet na chwilę. Tuż przed moimi oczyma
            rozjarzyły się nagle czerwone światła stopu. Z całej siły wcisnęłam pedał
            hamulca. Po chwili światło zmieniło się na zielone i wszyscy kierowcy wdusili
            gaz do dechy. Przekroczyłam dwa pasy ruchu, by przygotować się do zjazdu. Omal
            przy tym nie wpadłam na jakiś samochód. Kierowca nacisnął klakson i wymownym
            gestem dał do zrozumienia, co o mnie myśli.
            Zrewanżowałam mu się tym samym i dorzuciłam parę przykrych słów pod adresem
            jego matki. Takie sytuacje zobowiązują obywatela Trenton do odpowiednich
            reakcji.
            Samochody ciągnęły ulicami miasta jak żółwie. Z ulgą spostrzegłam, że
            przejeżdżam przez tory kolejowe i zbliżam się do Miasteczka. Wjechałam w aleję
            Hamiltona i od razu poczułam nadciągającą nad moją głowę gradową chmurę
            rodzinnych wyrzutów.
            Kiedy parkowałam przed domem, matka już wyglądała przez drzwi.
            - Spóźniłaś się - oznajmiła.
            - Tylko dwie minuty!
            - Słyszałam syreny. Nie miałaś chyba wypadku?
            - Nie, skądże. Po prostu pracowałam.
            - Powinnaś znaleźć sobie jakąś porządną robotę. Coś na stałe, z normalnymi
            godzinami pracy. Twoja kuzynka Marjorie dostała posadę sekretarki w J & J i
            słyszałam, że całkiem nieźle zarabia.
            Babcia Mazurowa stała w korytarzu. Od kiedy dziadek Mazur zaczął jadać swoją
            tradycyjną jajecznicę na bekonie w niebiosach, babcia zamieszkała z nami.
            - Pospieszmy się z tą kolacją, jeśli chcemy zdążyć na ceremonię wystawienia
            ciała - ponaglała mnie babcia. - Wiesz przecież, że lubię zjawiać się trochę
            wcześniej, żeby zdążyć zaklepać sobie dobre miejsce. Dzisiaj mają tam być
            Rycerze Kolumba. Zapowiada się niezły tłok. I co sądzisz o tej kiecce? -
            zapytała wygładzając przód sukienki. - Nie za bardzo krzykliwa?
            Babcia Mazurowa miała siedemdziesiąt dwa lata, ale bywały dni, kiedy wyglądała
            na dziewięćdziesiątkę. Bardzo ją kochałam, lecz pozostawiona sama sobie
            ubierała się jak papuga. Na dzisiejszy wieczór wybrała sukienkę do kolan w
            kolorze strażackiej czerwieni, ozdobioną błyszczącymi złotymi guzikami.
            - Doskonała - zapewniłam ją. Zwłaszcza do domu pogrzebowego.
            Matka postawiła na stole puree ziemniaczane.
            - Siadajcie do obiadu - wołała - bo ziemniaki wystygną!
            - Co dzisiaj robiłaś? - zainteresowała się babcia. - Przywoływałaś kogoś do
            porządku?
            - Przez cały dzień szukałam Kenny’ego Mancuso, ale nie miałam szczęścia.
            - Kenny Mancuso to łobuz - stwierdziła matka. - Wszyscy mężczyźni z rodu
            Morellich i Mancusów są funta kłaków warci. Żadnemu z nich nie można ufać.
            Popatrzyłam na matkę.
            - Może doszły do twoich uszu jakieś plotki na temat Kenny’ego?
            - Owszem, że Kenny to łobuz - odparła matka. - Czy to nie wystarczy?
            W Miasteczku zdarzało się ludziom urodzić z piętnem łobuza. Kobietom Morellich
            i Mancusów nie można było niczego zarzucić, ale mężczyźni z tych rodzin to same
            warchoły. Piją, przeklinają, biją dzieci i zdradzają żony i przyjaciółki.
            - Na uroczystości wystawienia zwłok będzie Sergie Morelli - odezwała się
            babcia. - Ma przybyć z drużyną Rycerzy Kolumba. Mogłabym go trochę podpytać.
            Zawsze miał do mnie słabość. Zresztą sama się rozejrzę.
            Sergie Morelli miał osiemdziesiąt jeden lat. Z jego wielkich uszu wystawały
            kępki siwych włosów. Wątpiłam, by Sergie znał miejsce pobytu Kenny’ego, ale
            nawet pozornie bezużyteczne informacje też się czasami przydają.
            - A może wybrać się z tobą, babciu? - zaproponowałam - Obie mogłybyśmy go wtedy
            zręcznie podpytać.
            - Zgoda, ale ubierz się trochę inaczej niż ja.
            Ojciec mrugnął do mnie i zajął się swoim kurczakiem.
            - Myślisz, że powinnam wziąć broń? - zapytała babcia Mazurowa. - Tak na wszelki
            wypadek.
            - Jezu - jęknął ojciec.
            Na deser matka podała nam ciepłą domową szarlotkę. Pachniała jabłkami i
            cynamonem. Ciasto było kruche, polanę lukrem i rozpływało się w ustach. Zjadłam
            dwa kawałki - istne niebo w gębie.
            - Powinnaś otworzyć cukiernię - poradziłam matce. - Mogłabyś zbić majątek na
            wypieku i sprzedaży ciast.
            Matka, zajęta sprzątaniem talerzyków deserowych i rodowych sreber, była jednak
            innego zdania.
            - I tak mam dość roboty w domu i przy ojcu. Poza tym jeśli już miałabym
            pracować, to tylko jako pielęgniarka. Zawsze uważałam, że byłabym doskonała w
            tym zawodzie.
            Wszyscy popatrzyliśmy na nią zaskoczeni. Nigdy nie wspominała nam o tego typu
            aspiracjach. Bogiem a prawdą nigdy z jej strony nie było mowy o jakichkolwiek
            planach dotyczących przyszłości, chyba że chodziło o sprawienie nowej pościeli
            lub zasłon.
            - Może powinnaś pomyśleć o dokształcaniu się - poradziłam jej. - W college’u
            jest specjalny kurs dla pielęgniarek.
            - Ja tam za nic nie chciałabym być pielęgniarką - wtrąciła babcia Mazurowa. -
            Boże, chodzić w tych obrzydliwych białych butach na gumowych podeszwach i przez
            cały dzień nic tylko opróżniać baseny. Jeślibym już miała pracować, to tylko
            jako gwiazda filmowa.

            • kamkap Re: fragment 21.04.05, 12:23
              Kryl, czy ja tez moge poprosic o te e-booki?
              Please!!!
              • beldin Re: fragment 21.04.05, 13:12
                Wysłałem na adres kamkap@gazeta.pl napisz czy dostałeś.Cos mi cholerna poczta
                dziwnie dziala i sam nie wiem juz co udalo sie wyslac a co nie:)
            • jogo777 Re: fragment 21.04.05, 13:01
              Dzięki, dzięki. :) Wyślij mi jeden, zobaczę, czy mi się spodoba. Na ten adres,
              który się pojawi po kliknięciu na mój nick.
              Pozdrawiam
              Izka
              • kas009 Re: fragment 21.04.05, 14:21
                a czy ja równiez mogę prosić??????
    • Gość: sayonara2 Re: Janet Evanovich IP: *.internetdsl.tpnet.pl 21.04.05, 13:33
      REWELACJA !!! Mam 7 ksiazek tej autorki i jestem niepocieszona,ze nie ma
      kolejnych wydan.
    • Gość: Martitta Re: Janet Evanovich IP: 195.205.189.* 21.04.05, 22:05
      Czy mnie też możęsz przesłać. Także jestem zainteresowana.
      mmciccione@poczta.onet.pl
      Dzięki bardzo.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka