a.adas
08.07.05, 12:27
To jeden z tych pisarzy, których nie lubię, ale czytam i czytam. Nie, nawet
może i lubię, ale zwyczajnie się go... boję.
Barnes to sprawny rzemieślnik z cokolwiek ekscentrycznymi pomysłami. Jego
proza jest nieprzyjemna, oschle i bezwzględnie ukazuje banalność życia.
Żadnych barokowych w formie rozważań o istocie z(Z)ła, a codzienna
przytłaczająca szarość. W jego utworach człowiek nie jest tajemnicą, a nudą...
I podobnie jest z "Anglią, Anglią" - kolejny fantastyczny pomysł, szalony
wręcz, ale tak szalony jak "nasze czasy", w których wszystko rozpływa się w
rutynie?; celująco poprowadzony przez autora, z niezbyt optymistyczną diagnozą
współczesności w tle.