Dodaj do ulubionych

Lektury szkolne.

IP: *.walbrzych.dialog.net.pl 01.08.05, 13:39

Nie chcę dyskutować nad kanonem, nad tym, co być w nim powinno, a z czym
można byłoby się bez problemu rozstać :)

Moje pytanie dotknie innej kwesti. Co dają wam lektury szkolne? Właśnie te,
które omówiliście w szkole.I proszę, nie mówcie o oczytaniu i generalnej
orientacji, o przeżyciach estetycznych też nie. Powiedzcie, co z tych książek
wzięliście dla siebie?
Obserwuj wątek
    • Gość: karierowicz Re: Lektury szkolne. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 01.08.05, 16:48
      Nie pamiętam. Ale spróbuję sobie przypomnieć. W szkole podstawowej
      przeczytałem "Dywizjon 303" i nawet mi się podobało (a pamiętam o tym tylko -
      mam wrażenie - dlatego, że przeczytałem tę książkę zanim dowiedziałem się o
      tym, że będzie ona lekturą szkolną w nadchodzącym wtedy sezonie aktywności
      lekcyjnej moich nauczycieli z "podstawówki"). A co wziąłem z tej lektury dla
      siebie? Chyba nic. A nawet jeśli coś, to nie jestem tego w ogóle świadomy.
      Więcej lektur nie pam... a jeszcze "Ania z Zielonego Wzgórza". Tak samo nie
      jestem świadomy, żeby mi cokolwiek dała ta lektura. Przechodząc zaś do liceum
      (bo gimnazjów wtedy jeszcze nie było), przypominam sobie, że nie przeczytałem
      wtedy "Wilka Stepowego" (jeśli to w ogóle jest lektura szkolna, ale chyba
      jest), więc nic wtedy z tej książki nie wziąłem dla siebie. Teraz zresztą (po
      przeczytaniu niedawno) też chyba nie. A przynajmniej nie jestem tego tak do
      końca świadomy (znowu).
      Za to z "Czekając na Godota" wziąłem coś dla siebie. Po przeczytaniu tego
      dzieła byłem wtedy pewien, że jego tłumaczenie jest napisane na wyższym
      poziomie literackim od pisanych wtedy przeze mnie tekstów. I trochę się wtedy
      podłamałem psychicznie i zniechęciłem lekko do pisania. Tyle wziąłem dla siebie
      z tej lektury. Innych albo nie czytałem, albo nie przypominam ich sobie w tej
      chwili. Chociaż nie, jednak przypominam sobie... "Ferdydurke" nic mi nie dała,
      tak samo "Transatlantyk", ani "Pan Tadeusz" (to była dopiero strata czasu
      czytać to nudziarstwo), "Lalka" nie była mi do niczego potrzebna (a zresztą jak
      mogłem z niej cokolwiek wziąć, skoro mi się nie podobała?). Z "Za minutę
      pierwsza miłość" też nic dla siebie nie zwędziłem, bo jej po prostu nie
      przeczytałem. A ogólnie to: KOMIKSY DO LEKTUR SZKOLNYCH!
      • Gość: LeonKieres Re: Lektury szkolne. IP: *.noname.net.icm.edu.pl 02.08.05, 11:39
        Po przeczytaniu "Dzieci z Bulerbyn" stwierdziłem, że nasze dziewczyn są
        strasznie zapóźnione w sprawach seksu w porównaniu ze szwedzkimi.
        LK
      • kawa_malinowa Re: Lektury szkolne. 02.08.05, 11:51

        "Lalka" - miało nie być o wrażeniach estetycznych, ale uprę się przy
        stwierdzeniu, że to jedna z najpiękniejszych powieści, jakie czytałam - pośród
        wszystkich innych znaczeń (przepraszam za trywializację tematu, ale tak mi się
        skojarzyło) to historia z której wynika dla mnie, ze ludzie kochają (lub i nie)
        cię za to kim jesteś, a nie co robisz. I ze nie mozna sobie na uczucie
        zasłużyć... Do czytania na otrzeźwienie.

        Ważna była ( i jest) też "Dżuma" Camusa. Zrobiła na mnie olbrzymie wrażenie.

        A "Wilk stepowy" chyba jednak lekturą nie jest.
    • Gość: Ciri Re: Lektury szkolne. IP: *.net.autocom.pl 02.08.05, 14:49
      ''Lalkę'' polecam bo to skarbnica wiedzy o ludziach i o życiu.Plastycznie
      również urzeka,można się wręcz zauroczyć Warszawą...
    • Gość: Mysha Re: Lektury szkolne. IP: *.chello.pl 02.08.05, 23:51
      Jak może podobać się książka do której przeczytania zmuszono, podczas czytania
      popędzano a po - przemaglowano treść tak, że szybciej ją można cytować niż
      rozumieć? Zwłaszcza że kanon lektur szkolnych składa się głównie z powieści "ku
      pokrzepieniu serc" itp, polskiej starej literatury która rzadko przemawia do
      dzisiejszego ucznia (np. Sienkiewicz do 13-latka). Ja przez to że w tym wieku
      zmuszona byłam czytać "Krzyżaków" (irytował mnie głupi Zbyszko i pusta Danusia)
      do dziś wysypką reaguje na Sienkiewicza, a przecież mogłam powoli do tego
      dojrzeć, sięgnąc z ciekawością po "Quo Vadis". O lekturach typu Musierowicz
      (które moja polonistka wbijała w nas w wieku ni mniej ni więcej ale lat 16) nie
      wspomnę.
      • Gość: Aga Re: Lektury szkolne. IP: *.internetdsl.tpnet.pl 03.08.05, 07:43
        Mysha, widziesz, jednym lektury szkolne w niczym nie przeszkodziły, i nadal z
        uwoelbieniem czytają ksiazki - tak jest ze mną, innych odstręczył. Pamiętam jak
        się męczyłam z Nad Niemnem Orzeszkowej, zresztą do dziś uważam, że to gniot jet
        po prostu. Ale potem z ciekawości sięgnęłam po inne jej ksiązki. Myslę, ż enie
        ma znaczenia, czy czyta sięlekturę szkolną, czy też inną książkę. Ważne jest,
        czy jest to przyjemne, czy też nie
        • Gość: Mysha Re: Lektury szkolne. IP: *.chello.pl 03.08.05, 12:19
          Ale ja nadal z uwielbieniem czytam książki. Inaczej by mnie tu nie było, nie?
          Kocham literaturę, ale niestety gdybym jako dziecko poprzestała ne lekturach
          szkolnych dziś byłabym wtórną analfabetką. Było naprawdę niewiele lektur
          szkolnych do których wracałam po latach.
    • pistis_sophia Re: Lektury szkolne. 03.08.05, 10:26
      Myślę, że nic!!! Przynajmniej w moim przypadku. Będąc w szkole lektur nie
      czytałam. Wolałam czytać Siesicką i inne młodzieżowe książki. A co z nich
      wyniosłam oprócz walorów estetycznych? Też nic! Do książek też trzeba dojrzeć,
      żeby zastanawiać się nad ich treścią, analizować, przekształcać. Kiedy człowiek
      jest bardzo młody nie myśli o takich rzeczach. Gna przed siebie, z której
      strony mu zawieje tam pędzi. Tak jak tu ktoś napisał, pewnie że przyjemniej by
      było teraz posiedzieć przy Sienkiewiczu, ale mnie jakoś odpycha, kiedy pamiętam
      mękę przy 1 tomie "Krzyżaków". Tak na marginesie przy pierwszym się
      skończyło.:))
    • another_story Re: Lektury szkolne. 03.08.05, 13:09
      "Krzyżaków" to ja w ogóle nie czytałam, bo w gimnazjum omawialiśmy zamiast
      nich "Quo vadis". Pewnie na studiach zostanę przymuszona. Brrr, po "Trylogii"
      źle znoszę sam dźwięk nazwiska pana Henryka.

      Nie wiem, czy literatura piękna może dać czytelnikowi coś więcej niż wrażenia
      estetyczne. Jakoś nie chce mi się wierzyć w opowieści o tym, jak to konkretna
      książka zmieniła czyjeś życie od podstaw. Ja czytam dla przyjemności,
      dla "dreszczy metafizycznych" ;). Nie oczekuję od literatury jedynie słusznych
      wskazówek. A już na pewno nie oczekiwałam ich od lektur w rodzaju "Antka".
      • kawa_malinowa Re: Lektury szkolne. 03.08.05, 13:17
        > Nie wiem, czy literatura piękna może dać czytelnikowi coś więcej niż wrażenia
        > estetyczne. Jakoś nie chce mi się wierzyć w opowieści o tym, jak to konkretna
        > książka zmieniła czyjeś życie od podstaw. Ja czytam dla przyjemności,
        > dla "dreszczy metafizycznych" ;). Nie oczekuję od literatury jedynie
        słusznych
        > wskazówek. A już na pewno nie oczekiwałam ich od lektur w rodzaju "Antka".

        Chyba nikt nie oczekuje.
        Co nie znaczy, ze nie moze człowieka czasami tknąć...
        • another_story Re: Lektury szkolne. 03.08.05, 13:20
          > Co nie znaczy, ze nie moze człowieka czasami tknąć...

          Tknąć owszem, ale miałaś kiedyś poczucie, że od dzisiaj musisz żyć dokładnie
          tak, jak dany bohater/dana bohaterka? Ja jakoś nie :). Chociaż... po "Grze w
          klasy" koniecznie chciałam spróbować mate. Spróbowałam - nie smakowało mi :-).
          • kawa_malinowa Re: Lektury szkolne. 03.08.05, 13:22
            Nie miałam takiego poczucia... nie....
            Po "Bohini" chciałam spróbować ogórka z miodem. SMakowało :)

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka