cavafis47
02.09.02, 08:20
... wlasciwie mozna powiedziec ze kazda ksiazka przetlumaczona na inny jezyk
jest zjawiskiem pozytywnym poniewaz przybliza ludzi mowiacych jednym jezykiem
do innej kultury. Z drugiej strony sa rzeczy nieprzetlumaczalne - Norwid,
Galczynski, Tuwim, Schulz (tlumaczenie na angielski jest poprawne ale nie ma
wlasnie "tego" co czyni Schulza geniuszem) idac w druga strone jak
przetlumaczyc z angielskiego Whitmana, Pounda lub Eliota??? - dlatego wlasnie
to co zrobil Maciej Slomczynski w tlumaczeniu "Ulissesa" jest doprawdy
niesamowite: czytalem ta ksiazke po raz pierwszy po polsku i oczywiscie
wywarla ona na mnie ogrmne wrazenie - ze wzgledu na jezyk i forme, kiedy
czytalem "Ulissesa" w orginale zdalem sobie sobie sprawe ze pan Slomczynski
dokonal wielkiego dziela - przetlumaczyl ksiazke ktora opiera sia na formie i
grze slow na polski tak ze nic nie bylo stracone, uchwycil wszystkie niuanse,
stworzyl polskie odpowiedniki specyficznego jezyka Joyca i zachowal jego glos
i forme. Zyczyc tylko mozna sobie aby inni tlumacze potrafili to samo...