bloczek4
05.11.05, 13:13
Pamietam swój zachwyt kiedy tę ksiązkę przeczytałem po raz pierwszy. I drugi.
Potem ktoś mi tę książke zniknął i tak upłynęło ze 20 lat. Aż mi ktoś
podorował jakieś kioskowe wydanie. Z zapałem wziąłem się do lektury, aż
stwierdziłem, ze to musi być jakieś kiepskie "oszczędnościowe" tłumaczenie
dla tego wydawnictwa i odpuściłem sobie czytanie do końca. Zbiegiem
okoliczności akurat Wyborcza wydała tę powieść w swojej serii i aż załamałem
rece. Tłumacze i książka ci sami, słowo w słowo. Tylko mnie się coś przez te
20 lat porobiło. Dziwne, bo n.p. "Jesień patriarchy" nadal "wchodzi" gładko.
Co jest?