kjkk
25.11.05, 14:35
Baaardzo się ucieszyłam z oferowanej przez empik mozliwosci zrobienia zakupow
on-line, zwlaszcza, ze oferta cenowa jest atrakcyjna, ponadto można odebrac
ksiazki osobiscie w wybranym przez siebie salonie Empiku a jeśli zamowi się
za sume powyzej 100 zł, to dostawa kurierska jest gratis! Zamówiłam 3 ksiazki
dla siebie i 1 na prezent. Wszystko fajnie, taniej niż w chyba[?] najbardziej
znanej ksiegarni internetowej, przekroczyłam 100 zł, stronka chodzi sprawnie,
no marzenie nie zakupy...
Wszystkie 4 z zamówionych przeze mnie pozycji oznaczone były
symbolem „zielonej paczuszki” co wg informacji na stronie głównej oznacza,
że sa dostepne w magazynie i objęte gwarancja dostawy w ciagu 3 dni.
Uchachana jeszcze w tym samym dniu,w którym złóżyłam zamówienie , tj 16
listopada b.r., uiściłam za nie opłate przez m-transfer.
Trwam w radosnym oczekiwaniu.
Trwam tak już 3 doby i nic. Odwazyłam się wiec napisać do BOK. Pani z
przeurocza nonszalancja poinformowała mnie, że owe głośne 3 dni gwarantowanej
dostawy to 3 dni, jakie ma EMPIK na dostarczenie książek do punktu
logistycznego [cokolwiek to oznacza] a dostawa do klienta trwa 5 dni. Cóz,
niezbyt to uczciwe moim zdaniem, biorąc pod uwage głosne i zachecajace hasła
ze str głównej i oznaczenia figurujace przy danych książkach. Przełknełam to
jakoś. Po 7 dobach a 6 roboczych ponownie skontaktowałam się z Pania z BOK,
Pani odpisała, że wciąż kompletuja moje zamówienie i oczywiście mnie
przeprasza, za opoznienuie, które powstało nie z winy EMPiku. OK., pech to
pech, choć ptzyznam, że miałam już troche dość, i czuje się nieładnie
[eufemizm] potraktowana- w jakim celu mydlą ludziom oczy takimi deklaracjami
i oznaczeniami „gwarancja 3 dniowej dostawy ??!! :\
Jak wielka, po zwiatpieniu, była moja dzisiejsza radość, gdy Empik wysłał
dzis do mnie informacje, że moje zamówienie zostało szczęśliwie
skompletowane! Tak więc dzwonie do domu i alarmuje rodzinke aby polowała
dzis na kuriera, bo WRESZCIE nadciaga. Po 9 dniach. Tymczasem...
Otwarłam jeszcze raz tego maila i.... „Spodziewany termin dostawy
29.11.2005” – to jest szczyt wszystkiego, to będą równe 2 tygodnie od
momentu, kiedy przelałam im pieniadze!!!! Nie wiem w ogóle jak można nazwac
taki sposób traktowania Klienta!
Jestem zdegustowana i rozżalona jednocześnie, dlatego, pomimo, że nigdy do
tej pory nie zdecydowałam się na takie nagłaśnianie sprawy, to właśnie to
czynię :(