griszah
29.11.05, 16:16
Czy znacie jakaś ksiażkę, w której postacią jednoznacznie negatywną, czarnym
charakterem byłby prywatny detektyw? A może jakąś z detektywem gamoniem i
fajtłapą, który czego się tknie to porażka. We wszystkich znanych mi
powieściach detektyw jest postacią nienaganną moralnie - nie to żeby ściśle
trzymał się prawa ale zawsze stoi po Jasnej Stronie Mocy, na końcu zawsze
bardziej lub mniej spektakularnie tryumfuje. Czy któremuś z pisarzy udało się
wyjść poza ten steorotyp? Co zresztą szczerze mówiąc byłoby dziwne w powieści
detektywistycznej ale- przyznacie - stanowić może ciekawe wyzwanie dla
pisarza. Zdradziecki Kominiarz – dlaczego nie? Fałszywy Inkasent – jasne.
Morderczy komiwojażer – z pewnością. Zbrodniczy detektyw.....?