Dodaj do ulubionych

Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw?

29.11.05, 16:16
Czy znacie jakaś ksiażkę, w której postacią jednoznacznie negatywną, czarnym
charakterem byłby prywatny detektyw? A może jakąś z detektywem gamoniem i
fajtłapą, który czego się tknie to porażka. We wszystkich znanych mi
powieściach detektyw jest postacią nienaganną moralnie - nie to żeby ściśle
trzymał się prawa ale zawsze stoi po Jasnej Stronie Mocy, na końcu zawsze
bardziej lub mniej spektakularnie tryumfuje. Czy któremuś z pisarzy udało się
wyjść poza ten steorotyp? Co zresztą szczerze mówiąc byłoby dziwne w powieści
detektywistycznej ale- przyznacie - stanowić może ciekawe wyzwanie dla
pisarza. Zdradziecki Kominiarz – dlaczego nie? Fałszywy Inkasent – jasne.
Morderczy komiwojażer – z pewnością. Zbrodniczy detektyw.....?
Obserwuj wątek
    • zaba_pelagia Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 16:19
      detektyw nie moze być jednoznacznie negatywny
      przecież dobro musi jednoznacznie zatriumfować

      może ewentualnie balansowac na granicy prawa
      • griszah Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 16:28
        zaba_pelagia napisała:

        > detektyw nie moze być jednoznacznie negatywny
        a kto mu zabroni?

        > przecież dobro musi jednoznacznie zatriumfować

        no chyba, żeby zatryumfowało zło ;)
        Właśnie mi chodzi o taką powieść antydetektywistyczną. Skoro mogą być
        antybaśnie to mogą być i powieści antydetektywistyczne. Mogą?????
    • diffie Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 16:42
      "Plac Czerwony", aut. Fryderyk Nieznański, Edward Topol. Rzecz dzieje się w
      Moskwie, niedługo przed śmiercią Breżniewa. Główny bohater, miejscowy śledczy,
      dostaje niebezpieczne zadanie. Rzecz arcyciekawa, mnie zainteresowało tło
      obyczajowe. Potworna korupcja. Bezwzględna, mafijna walka na szczytach władzy.
      Ten nasz Jaruzelski to był harcerzyk w porównaniu z radzieckimi.
      Książka powstała na podstawie zapisków prawdziwego moskiewskiego śledczego.
      Autorzy w posłowiu zauważają, iż ów śledczy w swoich notatkach chciał się
      przedstawić nieco lepiej, niż to było w rzeczywistości. Nieco lepiej ? I tak
      wszyscy widzą, jakie to bydlę. Zbrodnicze nawet, bo paru kolegów wysadził miną
      domowej roboty. Radzieccy detektywi bez wątpienia bywali zbrodniczy,
      fajtłapowaci i kończyli źle. Taki był cały system.
      Pozdrawiam



      • jottka Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 16:54
        jest seria książek reginalda hilla z detektywem fajtłapą, joem sixsmithem:)
        hilla u nas niewiele tłumaczono, na pewno niektóre kryminałki z cyklu z
        inspektorami dalzielem i pascoe, no ale to klasyczne policyjne - natomiast
        nieszczęsny joe musiał sie chwycić jakiegokolwiek zajęcia, bo w okolicy szaleje
        bezrobocie, te rzeczy, no i idzie mu średnio:) szczęśliwy przypadek, rzecz
        jasna, pomaga w końcu, ale co dostanie po pysku, to jego

        aha, to jest typ fajtłapy, ale z sercem na własciwym miejscu, nad detektywem
        szują będę musiała pomyśleć
        • jottka Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 17:11
          właściwie to stephanie plum, bohaterka cyklu janet evanovich, też należy do
          kategorii nietypowych detektywów:) zasadniczo jest - też z przypadku - łowcą
          nagród, czyli doprowadza do sądu oskarżonych, którzy uiścili (dzięki firmie
          szefa stephanie) kaucję i zwiali, ale wplątuje sie ciągle w ponure morderstwa,
          które z konieczności musi rozwiązywać - broni z zasady nie nosi, bo sie boi jej
          używać (raz sie postrzeliła i starczy), bierze zlecenia tylko na (pozornie)
          niegroźnych przestępców, bo z prawdziwymi by sobie nie poradziła itepe itede

          no ale inteligentna jest i w krytycznej sytuacji zdolna do desperackiego działania:)
      • Gość: Sam Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? IP: 82.160.104.* 29.11.05, 19:27
        Napisałeś;
        Bezwzględna, mafijna walka na szczytach władzy.

        Zbrodnicze nawet, bo paru kolegów wysadził miną
        > domowej roboty. Radzieccy detektywi bez wątpienia bywali zbrodniczy,
        > fajtłapowaci i kończyli źle. Taki był cały system.

        Książka powstała na podstawie zapisków prawdziwego moskiewskiego śledczego.

        Przepraszam, czy ty w sojej dziecięcej naiwności, wierzysz we wszystko co jest
        wydrukowane? To niebezpieczne!
    • braineater Osierocony Brooklin 29.11.05, 17:17
      Autor Jonathan Lethem, a w nim genialna postać detektywa, dotkniętego zespołem
      Tourette'a, czyli bezwolnie wykonuje setki nerwowych gestów i nieprzytomnie
      bluzga - taka dośc dziwna choroba. A ksiązka rewelacyjna - w styczniu wchodzi w
      kina ekranizacja z Edvardem Nortonem w roli głownej.
      • jottka Re: Osierocony Brooklin 29.11.05, 17:41
        no zaraz, turetycy to szalenie modne postacie w literaturze i filmie od ładnych
        paru lat:) ale poza tym wspomniany przez ciebie detektyw jest fajtłapą czy
        zbrodniarzem? bo takich kategorii doprasza sie griszah

        z geniuszy zła to własciwie tylko profesor moriarty mi sie skojarzył, genialny -
        jak wzdycha holmes - umysł detektywistyczny, który zszedł na złe drogi:)
        • braineater Re: Osierocony Brooklin 29.11.05, 17:47
          no dla mnie jest fajtłapa i takim tez go w sumie autor prezentuje - nie z
          własnej winy, ale fajtłapą.
          A co jeszce o turetykach, bo kojarze tylko koszmarnie badziewny film o jakims
          malarzu?
          P:)
          • jottka Re: Osierocony Brooklin 29.11.05, 18:05
            wszystko zaczęło sie w prehistorii od 'amadeusza':) a w prozie non-fiction od
            olivera sacksa
            • staua Re: Osierocony Brooklin 30.11.05, 01:47
              Zbrodniarzem tez jest, w koncu jego glowna praca to udzial w praniu pieniedzy i dzieleniu kradzionego
              towaru pod przykrywka serwisu limo :-)
              Ucieszyles mnie wiadomoscia o filmie, tym bardziej, ze lubie Nortona, ktory juz gral kolesia udajacego
              uposledzonego w... no wlasnie, gdzie? Musze sprawdzic, ale najpierw udam sie do domu, bo jestem juz
              troche glodna.
              • staua Juz wiem, to bylo 30.11.05, 02:43
                "The Score", z Robertem de Niro.
    • dakota77 Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 17:41
      Seria powiesci Sjowall i Wahloo o Martinie Becku. Bohaterowie sa dosc
      specyficzny, czesto w pracy nie idzie im tak jak trzeba, a juz w zyciu na pewno.
      • jottka Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 17:44
        eno, oni fajtłapami nie są:) typ detektywa z problemami to typ podstawowy, czy
        one alkoholowe, czy z kobietami/ mężczyznami, czy służbowe (zwykle z racji
        nadmiernej samodzielności:), ale tu chodzi o takich, którym z założenia nie
        wychodzi, a czytelnikowi ręce opadają


        chyba że nie? griszaaaah
    • dakota77 Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 18:14
      A, to takich ksiazek niestety nie znam. uznalam, ze ten szwedzki cykl, tak inny
      od tej amerykanskiej doskonalosci, moze sie nadac:)
      • noida Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 18:33
        W pewnym sensie John Rebus z powieści Iana Rankina jest fajtłapą, a w pewnym
        nie. Jest fajtłapą dlatego, że zazwyczaj wplątuje się w jakieś afery z mafią w
        tle i w związku z tym na koniec dostaje po mordzie i zawieszenie ze służby, a
        nikogo złapać mu się nie udaje. Ogólnie wszystkim podpada (bo on musi wszystko
        SAM) i wcale nie zwycięża na końcu. A w pewnym sensie nie, bo jednak ma te
        problemy z alkoholem, gryzą go wyrzuty sumienia i jest rozwiedziony. Czyli
        standart.

        A Martin Beck i jego koledzy też są bardzo ludzcy. Najbardziej mi się podoba
        Ronn i ten jego kolega, który zawsze ma modne ciuchy :-) ich nikt nie lubi ;-)

        Ale detektywa zbrodniarza to ja nie znam. Może to jest pomysł na powieść??
        • annabellee1 Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 19:06
          Zabojstwo Rogera Acroyda Agaty Ch, Narrator jest po ciemnej stronie
          Ale to nieuczciwy chwyt
        • dakota77 Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 20:11
          noida napisała:

          > > A Martin Beck i jego koledzy też są bardzo ludzcy. Najbardziej mi się
          podoba
          > Ronn i ten jego kolega, który zawsze ma modne ciuchy :-) ich nikt nie lubi ;-)
          >
          > >
          > Modne ciuchy i swietne, zgryzliwe poczucie humoru ma Gunnvald Larsson, moj
          ulubieniec:)
          • noida Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 20:32
            O właśnie, nie mogłam sobie przypomnieć, a nie miałam książki pod ręką.

            Ja nie wiem, dlaczego oni go nie lubią. Moim zdaniem jest świetny. Chociaż może
            jakbym miała z nim pracować to bym zmieniła zdanie ;-)
            • dakota77 Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 29.11.05, 20:49
              Ja uwazam, ze jest swietny, lubie jego poczucie humoru. W filmach bardzo dobrze
              dobrali do tej roli Rolfa Lassgårda. Widzialas filmy? Te stare swietnie oddaja
              klimat ksiazki, potem krecili dalej z innymi aktorami, i to juz zupelnie nie
              bylo to.
              • Gość: noida Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.11.05, 22:17
                Nie widziałam :-( A one są do dostania? Bo ja nawet z książkami miałam
                problemy... Zresztą zdaje się, że wyszło ich w Polsce nie więcej niż 4.
                • jottka zaraz 29.11.05, 23:29
                  ja bym prosiła o definicje fajtłapy, bo chyba rozumiem pod tym pojęciem co
                  innego niż pe te przedmówcy:)

                  dlaczego rebus ma być fajtłapą? znajomości w półświatku to raczej zaleta dla
                  detektywa, bo łatwiej mu dotrzeć do potrzebnych informacji, a kłopoty rebusa
                  biorą się z - najogólniej mówiąc - jego uczciwości i przesadnej samodzielności,
                  dostaje w de jako nonkonformista, a nie łajza, co to ma maślane łapy i niczego
                  nie umie zrobić
                  • noida Re: zaraz 30.11.05, 00:01
                    Hehe, no pewnie, ale wychodzi mu często niczym fajtłapie :-) Gdyby przyjąć, że
                    liczy się efekt...

                    Oj, tak sobie naciągnęłam i czekałam, kto pierwszy zaprotestuje ;-)
                    A czytałaś już najnowszą część? U mnie Rebusy zajmują dużą część listy życzeń
                    gwiazdkowych.
                    • jottka Re: zaraz 30.11.05, 00:11
                      kiedy ja czytam w dziwnej kolejności:) tzn. pożyczałam sobie kilka w oryginale,
                      potem doczytywałam te, co są po polsku, aaa, no ale ogólny klimat łapie i sie
                      nie zgadzam, że rebus to fajtłapa - jako były komandos świetnie umie dać po
                      mordzie w razie czego

                      a że czasem mu nie wychodzi, to tylko dlatego, że ich było pięciu, a on jeden:)
                      • noida Re: zaraz 01.12.05, 22:33
                        Rebusa to ja lubię do tego stopnia, że zawsze za niego trzymam kciuki, żeby
                        wytrzymał i nie poszedł do tego baru... I tak mi żal go, jak śpi 3 godziny na
                        tym fotelu razem z duchami... Ech...
                        No, ale fajtłapą bym go też nie nazwała na poważnie. Co nie zmienia faktu, że
                        raczej nie mozna go nazwać "succesful young man".
                        • jottka Re: zaraz 01.12.05, 22:56
                          noida napisała:

                          > Rebusa to ja lubię do tego stopnia, że zawsze za niego trzymam kciuki, żeby
                          > wytrzymał i nie poszedł do tego baru...


                          to by nie było zwrotu akcji i otrzymalibyśmy mdły raport policyjny, do baru z nim!



                          > I tak mi żal go, jak śpi 3 godziny na tym fotelu razem z duchami...


                          no ale optymistycznym elementem jest to, że nie on tym duchem został:)



                          > No, ale fajtłapą bym go też nie nazwała na poważnie. Co nie zmienia faktu, że
                          > raczej nie mozna go nazwać "succesful young man".

                          opozycją do fajtłapy nie jest s.y.m., tylko osobnik energiczny i zaradny, rebusa
                          da sie na pewno podpiąć pod tę definicję:)
                • dakota77 Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 01.12.05, 09:27
                  Gość portalu: noida napisał(a):

                  > Nie widziałam :-( A one są do dostania? Bo ja nawet z książkami miałam
                  > problemy... Zresztą zdaje się, że wyszło ich w Polsce nie więcej niż 4.

                  Książek mam na razie 3 i poluje dalej. Co do filmow, widzialam je w niemieckiej
                  telewizji. Nie wiem, czy sa do dostania, jak na razie nie udalo mi sie ich
                  dopasc, ale szukam. Moze w koncu sie uda.
                  • noida Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 01.12.05, 22:29
                    Ja "doszukałam się" tylko 4. Jest jeszcze jedna powieść napisana przez samego
                    Wahloo i o ile mnie wiadomo nic więcej nie wydano w Polsce. Można za to
                    próbować ściągać zza granicy, bo zdaje się i Niemcy przetłumaczyli ich sporo i
                    Brytyjczycy...
                    Ach, my, poszkodowani wielbiciele szwedzkich kryminałów... Chociaż np. Nesser i
                    jego "Sprawa Ewy Moreno" nie podobała mi się. Czytałaś?
                    • jottka re 01.12.05, 22:53
                      jeśli jesteś z krakowa i znasz niemiecki, to w antykwariacie na jabłonowskich
                      leży kilka sjowall/wahlóów w tym narzeczu:) niemcy przełożyli pełną serię, a
                      jakiś były miłośnik kryminałków całą góre różności dał do antykwariatu

                      może nieco już przebrana, ale pożywić sie można
    • noida Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 30.11.05, 11:52
      Griszah, myślałam o kwestii takiego detektywa. Otóż jest on postacią z
      założenia niecykliczną. Jeśli miałaby powstać taka książka, to tylko jedna, bo:

      1. detektyw fajtłapa musiałby mieć niewiarygodne szczęście, żeby jednak
      rozwiązywać te zagadki, a taki nadmiar szczęścia wkurza czytelników, bo ile
      zagadek można rozwiązać "przypadkiem"?
      2. detektyw zbrodniczy jest kimś, z kim nie można się identyfikować i byłby
      denerwujący w swoim ciągłym sku..syństwie, chyba, że znalazłby stałe grono
      wstrętnych czytelników ;-)
      Także tylko jako jednostkowe przypdaki...
    • brunosch Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 30.11.05, 12:15
      gdyby nie chodziło o książkę, lecz także o film, no to rzecz jasna - trzeba by
      wspomniec o komisarzu Closeau.
      • mamarcela Re: Zbrodniczy (fajtłapowaty) detektyw? 30.11.05, 12:18
        no jak filmowo to i słynny żandarm i colombo, chociaż w jego fajtłapowatości
        była metoda. :)
    • griszah Czarna owca 02.12.05, 10:16
      Zupełnie przypadkiem w mojej aktualnej lekturze znalałem detektywa szuję. Oto
      fragment „Pitavala warszawskiego” St. Szenica z rozdziału „Sprawa hrabiego
      Ronikiera”:
      „Bohaterem czwartego dnia rozpraw stał się więc ów Lebanowski, który choć
      uprzednio karany i pozbawiony praw z wielką swadą zeznawał na temat swej
      działalności w charakterze prywatnego detektywa; został zaangażowany do tych
      funkcji przez matkę oskarżonego. Otrzymał za zadanie wnieść światło do tej
      ciemnej sprawy i przez wykrycie istotnego mordercy oczyścić hr. Ronikiera. Jego
      czyny i postępki, uwieńczone przehulaniem otrzymanej na poczet wynagrodzenia
      zaliczki, nie okryły chwałą instytucji detektywów prywatnych, a w prasie
      rozpętały cała dyskusję.(...)”
      W tym przypadku rzeczywistość przerosła fikcję literacką bo Lebanowski był
      postacią autentyczną :).
      • jottka Re: Czarna owca 02.12.05, 11:20
        eno, griszah, ale ty mylisz porządki:( najpierw dopytujesz się o literackiego
        detektywa szuję, czyli postać rozbijającą z założenia konwencję gatunku, a teraz
        cytujesz wydarzenia rzeczywiste - no to żaden problem, skorumpowanych detektywów
        w realu pełno

        poza tym miałam wrażenie, że pytasz o postać pierwszoplanową, bo szuj, co sie w
        tle plączą, to pełno choćby u chandlera czy macdonalda
        • griszah Re: Czarna owca 02.12.05, 13:28
          jottka napisała:

          > eno, griszah, ale ty mylisz porządki:(
          No dobra troszkę zmyliłem ;)- ale wydało mi się to fajnym zbiegiem
          okoliczności, że natrafiłem na takiego jednego szujowatego (trochę literacki
          jest bo z książki ;))właśnie teraz po założeniu wątku.

          > skorumpowanych detektywów w realu pełno

          W moim realu nigdy nie widzałem na oczy prywatnego detektywa (po za trochę
          kontrowersyjnym Rutkowskim w TVN-ie) ale jestem raczej mało spostrzegawczy ;))).
          Pozdrawiam.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka