Gość: t
IP: *.gimsat.pl / *.internetdsl.tpnet.pl
10.12.05, 16:46
Twórca najpopularniejszego polskiego elementarza był masonem. Podobnie Henryk
Goldszmit (pesudo "Janusz Korczak"), członek "Le Droit Humain" i Towarzystwa
Teozoficznego, mocno przez lata lansowany twórca kilku książek dla dzieci,
nasyconych wolnomularską ideologią. Można by podać jeszcze wiele innych,
podobnych przykładów. Adeptki "gender studies" lustrujące literaturę
dziecięcą (i nie tylko) pod kątem jej nasycenia patriarchalnymi stereotypami
traktowane są poważnie,czego dowodem są wydziały "gender" na uniwersytetach.
Dlaczego tropienie wpływów masońskich w literaturze nie cieszy się podobnym
uznaniem? Albo - rasowych, czy narodowych? Goldszmit np. był Żydem. Skoro
fakt, że był też mężczyzną, mógł rzutować na jego twórczość, a zgodzą się z
takim stwierdzeniem wszystkie bodaj adeptki gender, czy można wykluczyć, że
wpływ na ów kształt miało i pochodzenie? Czy nie czas na powołanie "studiów
rasowych" obok wydziałów "gender studies"?