Gość: ustinia
IP: *.orange.pl
09.02.06, 23:31
Przeczytałam "Krystynę córkę Lavransa", po "ochach" i "achach" na tym forum.
Przyznaję, że postaci były bardzo ciekawie nakreślone; bardzo mi się także
podobał watek wielkiej namiętności Krystyny i Erlenda, oraz wielkiej,
nieodwzajemnionej, dozgonnej miłości Szymona do Krysi. Ale myślę, że to
wszystko moznaby z powodzeniem zamieścić na 500 stronicach, a tymczasem w
książce tyle jest moralizatorstwa i dłużyzn, ze juz nie mogłam się doczekac,
kiedy powieść ukończę. Po prostu ksiazka mnie znudziła i jestem rozczarowana.
Czy ktoś się ze mną zgadza? wiem, że posypią sie na mnie gromy, ale
spodziewałam się rewelacji, a tu po prostu dobra ksiązka, ale nieco nudnawa.