mulka
11.02.06, 15:12
Siedzimy na schodku oparte o drzwi do sieni. Jest upalne popołudnie, brzęczą
muchy, kury łażą po podwórzu i gdaczą , a Wisia zanosi się niepowstrzymanym
śmiechem. Czytam Wisi baśń o kurce co znosiła złote jajka. A tu akurat kurki
po podwórzu łażą i gdaczą, a niektóra może i jajko zniosła, więc Wisia
wybucha śmiechem, pokłada się ze śmiechu. Przerywam czytanie, czekam aż Wisi
śmiech przejdzie. I Wisi śmiech powoli przechodzi w kiwanie. Wisia zaczyna
się kiwać, całym tułowiem, z rozmachem: w przód prawie do kolan głową, a w
tył prawie by się kładła, gdyby nie drzwi do sieni, o które się opieramy
plecami, więc tylko wali plecami w drzwi odchylając się i znowu głową do
kolan.
W końcu i śmiech i kiwanie wahadłowe Wisi się uspokaja, wracam do głośnego
czytania Wisi baśni o kurce co znosiła złote jajka. Wisia się skupia, słucha,
ale coraz to odlatuje, coś tam szeptem komentuje, jakiś dialog szeptem
prowadzi, oczy wywraca białkami do góry, te wywrócone białe oczy Wisi zawsze
mnie fascynują.
A dłońmi, delikatnymi jak u niemowlęcia dłońmi, pieści książkę. Nie tę,
którą czytam, tylko inną jakąś, bo Wisia zawsze trzyma jakąś ksiązkę. Gładzi
ją czule, podnosi do krótkowzrocznych oczów, coś do niej w uniesieniu
szepcze. Bo Wisia kocha książki, chociaż sama nie umie czytać i nawet trudno
jej utrzymać książkę w zawsze rozedrganych rękach.
Z ksiązką w ręce odjedzie kiedyś Wisia do zakładu opiekuńczego, wtłoczą ją -
przestraszoną - do samochodu, powloką, bo nie będzie w stanie sama iść na
opuchniętych, wykrzywionych nogach, i wepchną do samochodu, i wywiozą do
zakładu opiekuńczego ( gdzie pożyje jeszcze tylko trzy miesiące, a potem
umrze na serce), a ja będę stała za płotem i patrzyła jak Wisię wywożą i
nigdy tego nie zapomnę.
Ale to będzie dopiero kiedyś.
Na razie jest upalne popołudnie, siedzimy, Wisia i ja, na schodku.
Czytam Wisi baśń o kurce co znosiła złote jajka, Wisia słucha, a
przynajmniej stara się.
Bardzo się lubimy, Wisia i ja, chociaż jest między nami taka duża różnica
wieku, ja nawet jeszcze nie chodzę do szkoły, a Wisia już siwieje i mówią, że
jest starsza od swojego brata, który ma czterdziestkę na karku.
Tak sobie siedzimy na schodku, Wisia i ja, upał jest, muchy brzęczą, kury
gdaczą może któraś zniosła jajko, a ta kurka z baśni właśnie zniosła takie
złote ....