autumna
20.03.06, 13:58
Przeczytałam sobie wątek o "Brokeback mountain" i zastanawiam się, do jakiego stopnia dopuszczalna jest w tekście literackim stylizacja. Niby wiemy, że robol od łopaty będzie mówił "tą", "mi się podoba", "poszłem", "żem się spocił" i nabijamy się z nieudolności autora, który w usta takiej postaci włoży język przesadnie poprawny. Z drugiej strony nagromadzenie błędów językowych - choćby i uzasadnione typem postaci - jest trudne do zniesienia dla osoby w miarę przyzwoicie posługującej się polszczyzną, a i sprawia wrażenie, że książka z korektorem nie miała przyjemności. Jak to powinno wygladać Waszym zdaniem? Jakiś złoty środek? Tylko lekkie zarysowanie stylu, by nie stał się całkiem "płaski"?