Dodaj do ulubionych

Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie dorasta?

21.04.06, 18:37
Czy sa jakies korzysci czytania ksiazeczek, ktore rozumie sie opatrznie, ktore
sa obce zyciu czytacza, budza refleksje sprzeczne z intencjami autora,
wyplywajace z oglnego niedorastania do lektury?
Smiem watpic.
A co wy sadzicie w tej kwestii?
Obserwuj wątek
    • monikate Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 18:46
      Dla danego czytelnika pewno są, inaczej by nie czytał. Inne, niż założone przez
      autora, lecz są.
      A poza tym, jeśli nie dorasta do lektury to i tak nie zdaje sobie z tego
      sprawy :)
    • vilya1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 19:18
      Dorastanie do książek jest rzeczą względną. Moim zdaniem warto czytać to, na co
      ma się aktualnie ochotę, nawet jeśli być może za mało ma się doświadczeń (czy
      to literackich, czy też, by to tak szumnie nazwać ;-), życiowych), aby rzecz
      zrozumieć. Nie uważam, żebym szczególnie ucierpiała na lekturze Gombrowicza
      kilka lat temu, mimo że dziś rozumiem go bez wątpienia lepiej (co nadal nie
      oznacza, że satysfakcjonująco). Mam naiwne przeświadczenie, że sam fakt
      zetknięcia, a także świadomość, że może nie zrozumiałam czegoś do końca,
      sprowokuje mnie jednak do tego, żeby wrócić, spróbować raz jeszcze.
      Co zresztą znaczy "obce życiu czytacza"? Można by to wnioskowanie łatwo
      doprowadzić do absurdu - chociaż doskonale rozumiem, że nie o to Ci chodziło -
      twierdząc, że w takim razie mało co możemy czytać. Jeżeli masz na myśli np.
      książki, powstałe w innym kręgu kulturowym - czasami bardzo trudno jest ocenić,
      czy faktycznie posiadamy wiedzę, która pozwala nam na pełniejsze zrozumienie. A
      może to tylko kolejne złudzenie? Sądzę, w prostoduszności swojej, że mimo to
      zawsze warto próbować, dyskutować, wracać, sięgać po inne źródła i
      konfrontować. Literatura to przecież coś więcej niż tylko odgadywanie intencji
      autora. :-)
      Pozdrawiam
      • staua Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 19:30
        No wlasnie, obce zyciu...
        W liceum bardzo lubilam np. Geneta, ktorego tematyka byla niewatpiwie mi obca
        kompletnie.
        Sa ksiazki, ktore zupelnie inaczej zrozumialam, czytajac je po raz drugi kilka
        lat pozniej (np. "Wielki Gatsby", "Grona gniewu"), ale pierwsze czytanie
        wiazalo sie ze spora dawka myslenia o nich, wiec mysle, ze nie byl to czas
        stracony.
      • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 20:15
        > Literatura to przecież coś więcej niż tylko odgadywanie intencji
        > autora. :-)
        To musi byc niesamowicie frustrujace dla pisarza (patrz np.Gombrowicz,Lem) ta
        swiadomosc, ze czytacz czyta opatrznie, a jednoczesnie jest wielkim fanem. IMO
        bez wlasciwego odbioru sygnalow nie ma komunikacji, a bez komunikacji nie ma
        literatury.
        • staua Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 20:22
          Czytelnik modelowy niestety ma sie w wiekszosci przypadkow nijak do czytelnika
          rzeczywistego, dlatego dzielo literackie jest chyba z natury otwarte, tzn. jego
          tworzenie nie konczy sie wraz z napisaniem. Opaczne/wlasciwe rozumienie "tego,
          co autor chcial powiedziec" to chyba tylko pierwsza warstwa czytania. Kazdy
          autor chyba powinien rozumiec, ze nic nie jest jednoznaczne... Nie stawialabym
          znaku rownosci miedzy komunikacja a literatura, czy w ogole sztuka musi
          komunikowac? Czy zmysly sluza wylacznie komunikacji?
          • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 20:26
            Ja lubie literature zaangazowana. Inna mnie srednio obchodzi. W tego typu sztuce
            wlasciwe zrozumienie to podstawa.
            • staua Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 20:35
              A co powiesz na przyklady, ktore podalam? Wydaje mi sie, ze np. "Grona gniewu"
              moga wzruszac i pobudzac do refleksji na roznych poziomach, moze nawet lepiej
              nie zrozumiec sedna za pierwszym razem, bo mozna sie zastanawiac nad czyms, co
              mzoe jest poboczne w tej akurat ksiazce, ale nie mniej wazne generalnie - i
              moze dopomoc w rozwoju osoby czytajacej.
              • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 20:45
                Grona gniewu sa mi wciaz obce.
                Za Gatsbym nie przepadam- dobrze napisane, ale bez tresci, ktora by mnie w jakis
                sposob dzis angazowala (poza tym nie lubie takich klimatow).
        • vilya1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:28
          Ciekawa jestem, jak chcesz sprawdzić, czy Twój odbiór (ewentualnie, jeśli
          wzbraniałbyś się przed takim ujęciem, odbiór czytelnika idealnego) jest zgodny
          z zamierzaniami autora (zakładając brak jednoznacznego odautorskiego
          komentarza)? To dla mnie niebezpiecznie ;-) zahacza już o pytanie o granice
          interpretacji. Nie wierzę w to, że wolno nam o tekście powiedzieć wszystko. Ale
          przekonana jestem, że czytać można na wiele sposobów - można próbować dotrzeć
          do sensu, jaki niejako 'zaprogramował' autor, można czytać np. dla inspiracji,
          można pewnie i w wielu innych celach. Nie widzę powodu, aby deprecjonować
          którykolwiek z nich. Dyskusja o literaturze jest zawsze dyskusją o
          intepretacji. Żeby w ogóle była możliwa, musi trzymać się tekstu (staram się
          więc odbierać owe sygnały), ale niekoniecznie musi prowadzić do próby jak
          najściślejszego odtworzenia autorskiego zamysłu.
          Tak mi się wydaje.
          • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:33
            Wiesz, ten watek zainspirwala mnie informacja, ze Sprawe osobista czyta 15
            letnia dziewczynka i ortodoksyjnie i jednioznacznie potepia Ptaka. Czy takie
            odczytanie ma sens??
            • braineater Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:51
              Oczywiście, że ma sens. Nigdy Itku nie byłeś 15 letnia dziewczynka (ja, o ile
              pamięć mnie nie myli również nie:) i stąd tez nigdy nie będziemy mieli
              pewności, czy jej interpretacja jest 'właściwa'. Możemy sie z nia nie zgadzać,
              ale w żaden sposób nie mozemy jej zarzucić 'niewłaściwości' interpretacji -
              jest to jej własna interpretacja i na 'wolnym rynku idei' ma taką samą wartość
              jak Twoja, moja, czy autora.
              I oczywiście takie odczytanie ma sens.

              <swoją drogą, czytałes może 'Interpretację i nadinterpretację' Eco?>

              P:)
              • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 23:11
                > w żaden sposób nie mozemy jej zarzucić 'niewłaściwości' interpretacji -
                > jest to jej własna interpretacja i na 'wolnym rynku idei' ma taką samą wartość
                > jak Twoja, moja, czy autora.
                No kurcze, nie zgadzam sie. Czy kazda interpretacja jest tyle samo warta? Czy
                interpretcja oparta na blahostkach (np. wyglad bohatera nie pasi i z tego powodu
                bohater ma przechlapane) jest rownie warta jak ta oparta na rzetelnych
                przemysleniach i doswiadczeniu? W moim przekonaniu interpretacja musi byc
                uzasadniona i to nie w sposob infantylny. Im lepsze uzasadnienie tym lepsza
                interpretacja.
              • capuccino_days Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 23:18
                książki też nie powstają w próżni - istnieje pewien zbiór odniesień, które
                tworzą kulturę. Dlatego istnieją pewne granice dowolnej interpretacji - nie
                znając tych odniesień, człowiek nie jest w stanie wyczytać z książki zbyt wielu
                smaczków, znaczeń
    • braineater Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 20:48
      Itku, czy Ty przypadkiem nie próbujesz sugerować prymatu odautorskich intencji
      nad czytelniczą recepcją? Czyli, że czytając na ten przykład Jadwigę Courths-
      Mahler powinienem zachowywać sie jak rasowa XIX wieczna podkuchenna i w łzach
      własnych skąpać każdą stroniczkę? A jesli więcej radochy daje mi czytanie tejze
      samej Jadwini, w drugiej ręce trzymając Teorię Klasy Prózniaczej Veblena i
      próby odnajdywania w tym romansidle róznych źródeł dla w/w teori? To co, grzech
      jakis popełniam, gwałcę ksiązke, uzywając niezgodnie z przeznaczeniem?
      Tak naprawdę, gdyby ktokolwiek przejmował sie intencjami autora, to nigdy nie
      powstałaby cała gałąź wiedzy zwana literaturoznawstwem, a to forum zostałoby
      okrutnie ograniczone i z miejsca czasem dośc ostrych dyskusji, zmieniłoby się w
      towarzyska potakiwalnię. Na szczęscie nie ma obowiązku odczytywania tekstów
      zgodnie z założeniami z jakimi powstawały i nie ma to raczej nic wspólnego
      z 'niedorastaniem do tekstu', tylko z najzwyczajniejszą wolna wolą.

      P:)
      • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:09
        > Itku, czy Ty przypadkiem nie próbujesz sugerować prymatu odautorskich intencji
        > nad czytelniczą recepcją?
        Nie sugeruje, aczkolwiek wydaje sie, ze zgodnosc intencji z recepcja jest
        pozadana w przypadku kazdej literaury, a tej ktorej cenie najbardziej-
        zaangazowanej i intelektualnej, szczegolnie. Wiesz, ja czytam z zalozeniem, ze
        autor dziela w pewien sposob mnie przerasta: wrazliwoscia,
        doswiadczeniem,glebokoscia analizy,etc.- inaczej nie tracilbym czasu- znam wiele
        rownie ciekawych, a nawet ciekawszych form spedzania czasu niz czytanie
        grafomanstwa. Zatem czytanie moje nie jest, jak chyba w Twoim przypadku
        bezinteresowne, ale skrajnie egoistyczne. Dlatego nie interesuja mnie autorzy
        pokroju pani Jadwigi, ale raczej uznani, w przyapdku ktorych spedzenie z nimi
        czasu nie wydaje sie byc strata. Moze to herezja, ale tak juz mam:)
    • Gość: mona Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 20:53
      mondry dyskurs o niczym. gratuluję
    • Gość: ropuch_Pelagiusz Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 21:05
      jak czytam takiego Łysiaka, to na pewno mam "refleksje sprzeczne z intencjami
      autora"
      znaczy - nie dorastam?
      • mamarcela Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 21:13
        A masz ambicje dorastać? :-)
    • Gość: ropuch_Pelagiusz Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.04.06, 21:36
      do Łysiaka?
      absolutnie nie ;-)
    • broch Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:14
      a jakie sa intencje autora? Moze nie ma sie co przejmowac tym "co autor chcial
      powiedziec?"
      Czasem czytanie dokladnie tego co autor chcial powiedziec jest nudne. Historia
      moze byc interesujaca wbrew zamierzeniom autora.
      • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:18
        > Moze nie ma sie co przejmowac tym "co autor chcial
        > powiedziec?"
        To jest sprzeczne z moimi intencjami w trakcie porzystepowania do lektury. Patrz
        odpowiedz Brainowi. IMO Twoja sygestia sprawdza sie jako wyjatek od reguly
        • capuccino_days Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 21.04.06, 22:55
          a może czasami warto przyjąć, choć na chwilę, to jak autor rozumie lub kreuje
          rzeczywistość, zwłaszcza jeśli robi to w sposób nam obcy
          nie chcę tu wchodzić w rozważania, nad tym, na ile możemy zrozumieć "co autor
          mial na myśli" - chodzi mi raczej o to by w jakimś stopniu wejść w kontakt z
          tym, co nam obce
          • staua Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 01:37
            Najlepiej jest, jak rozumiemy (albo wydaje nam sie, ze rozumiemy) co autor
            chcial przekazac, a mimo to upieramy sie przy wlasnej interpretacji, tak tez
            moze byc, prawda?
          • prazanka44 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 05.01.20, 21:31
            kontaktcapuccino_days napisała:

            > a może czasami warto przyjąć, choć na chwilę, to jak autor rozumie lub kreuje
            > rzeczywistość, zwłaszcza jeśli robi to w sposób nam obcy
            > nie chcę tu wchodzić w rozważania, nad tym, na ile możemy zrozumieć "co autor
            > mial na myśli" - chodzi mi raczej o to by w jakimś stopniu wejść w kontakt z
            > tym, co nam obce
            Kontakt z tym, co nam obce, to dobra gimnastyka mózgu. Książki, kt-e nie do końca rozumiałam odzywały się nieraz
            nawet po latach. W trakcie czytania mówiły mi, że jest sfera spraw i sposobów mówienia, kt-ej nie znam i budziło
            to moją ciekawość, chęć poznania.
        • broch Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 03:54
          as skad wiesz co Shakespeare naprawde mial na mysli a co mu "dorobiono"?
          W Polsce nie ma wielu obracowan np prozy Bartha, lub obecnie popularnego
          Murakamiego.
          Zgadujesz wiec czy zakladasz "oczywiste" czy przyjmujesz ze wiesz po prostu?

          Twoje intencje, sa niezwykle chlubne (choc malo praktyczne z wielu wzgledow),
          ale brak tlumaczen zachodnich tekstow fachowych wlasciwie neguje sens czytania
          autorow nie polskich.

          Inymi slowy, Twoje tlumaczenia tekstow np Pynchona moze beda o.k. ale tylko
          mniej wiecej sporo bedzie w nich rzeczy o ktorych Pynchon po prostu nie pisal. W
          Polsce nie ukazalo sie zadne dzielo krytyczne Pynchona i o Pynchonie.

          Jest z reszta jeszcze pare innych czynnikow ktore czynia takie podejscie watpliwym.

          Sztuka nie jest nauka scisla generalnie i interpretacje sa faktycznie
          rezulatetem tego co przeczytales/doswiadczenia oraz tego co Tobie wydaje sie ze
          autor mial na mysli..
          • chihiro2 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 11:19
            Calej ksiazki o Pynchonie nie ma, ale jest jeden rozdzial o nim w ksiazce
            pt. "Pietnascie szkicow o nowej prozie amerykanskiej" Budrewicza.
            • esy_floresy Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 11:48
              Nie zgadzam się z Itkiem i nie tylko dlatego, że sama jestem 15 letnią
              dziewczynką, ale dlatego że ta teoria mi po prostu nie odpowiada. Własna
              inerpretacja (która i tak zawsze będzie inna niż autora) jest równie dorosła
              jak i dociekanie "co poeta miał na myśli". A przecież nie chodzi tu o szkolne
              rozważania. Z drugiej strony rozumiem Twoje, Itku obawy, że dobra książka może
              być źle użyta, źle zrozumiana. To w pewnym sensie jest gwałt i uproszczenie
              intencji autora. Ja jednak czuje się na siłach czytać książki które nie są mi
              szczególnie bliskie i nie boję się ich interpretować. Ponadto 15 letnie
              dziewczynki moga się między sobą znacznie różnić. Wiem tez jednak że po
              niektóre pozycje tak szybko nie sięgnę, bo w tym wieku mogę je rzeczywiście żle
              zrozumieć, nie docenić ich do końca, a niekiedy wypaczyć i znaczenie książki i
              swoje poglądy (ale to już w bardzo ekstremalnych przypadkach).
              • aaneta Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 24.04.06, 13:30
                esy_floresy napisała:
                > Wiem tez jednak że po
                > niektóre pozycje tak szybko nie sięgnę, bo w tym wieku mogę je rzeczywiście żle
                >
                > zrozumieć, nie docenić ich do końca, a niekiedy wypaczyć i znaczenie książki i
                > swoje poglądy (ale to już w bardzo ekstremalnych przypadkach).

                A skąd będziesz wiedziała, że możesz źle zrozumieć itd.?
    • chihiro2 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 11:26
      Moim zdaniem warto czytac ksiazki, do ktorych sie jeszcze nie doroslo. I nie
      chodzi w tym "niedorosnieciu" o opatrzne zrozumienie intencji autora. Jako
      nastolatka czytalam b. duzo, wiele ksiazek nie rozumialam dobrze, albo w ogole
      nie wiedzialam o co chodzi. I lubie wracac po latach, by odkryc nowe prawdy. Bo
      jezeli wiem, ze cos czytalam, a nie pamietam za licho, o co chodzilo, to kusi
      mnie, by siegnac po ten tekst ponownie i przekonac sie, na co takiego bylam za
      mloda/za glupia/za niedojrzala. Czytalam "Gre w klasy" majac 15 lat (za
      wczesnie), przeczytalam ja ponownie majac 25 lat i wciaz uwazam, ze powinnam
      przeczytac ja jeszcze za kilka lat, na pewno odkryje wiecej.

      Podobnie jest z filmami. Obejrzalam kilka filmow Bergmana i Felliniego majac 15-
      16 lat, nie podobaly mi sie, bo za malo przezylam i za malo "pokretny" byl moj
      sposob rozumowania, by je zrozumiec i byc w stanie czerpac z nich wiele dla
      siebie. Teraz natomiast nie moge sie dosc nazachwycac Bergmanem, ktorego uwazam
      za absolutnego mistrza psychologii i relacji miedzyludzkich. I zyskuje z jego
      filmow bardzo duzo. A czy czerpie to, co tworca chcial bym czerpala? Wisi mi
      to, wazne, ze mnie to wzbogaca na moj sposob.
    • agni_me Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 12:32
      To tak jakbyś się pytał jaki jest sens częstowania nastolatka (osiemnastolatka,
      żeby nie było iż rozpijamy młodzież) kieliszkiem znakomitego wina. Przecież i
      tak nie doceni, nie pozna się, nie zachwyci, nie dostrzeże koloru, bukietu,
      równowagi. Do tego trzeba smakosza i to z odpowiednią skalą porównawczą. A taki
      młody człowiek? Jeszcze powie, że lepsze byłoby słodkie. O ile bym nie
      podsuwała kieliszka, o tyle z pewnością nie żałowałabym go, zwłaszcza kiedy
      butelka miałaby tę czarodziejską właściwość jak książka, że nie da się
      jej "wyczytać".

      Jakie może taki młodziań albo dziewczę odnieść korzyści z tego kieliszka? No
      jest ich trochę. Choćby poznanie smaku innego niż te, które poznawało się do
      tej pory i próba zmierzenia się z nim. I jeszcze to, że zapamiętany w młodości
      smak prowokuje do znacznie bardziej świadomych powrotów - tak wykształca się
      gust.

      Szczęśliwie czytanie książek nie ma nic wspólnego z efektywnością prodkcji
      przemysłowej. Nie trzeba czekać na odpowiednią moc przerobową umysłu.
      Zwłaszcza, że u niektórych nigdy do niej nie dochodzi ;)I choć czasem irytują
      mnie czy śmieszą oceny książek: "co za głupie zakończenie, nie wiadomo o co w
      nim chodzi", "zupełnie nie rozumiem dlaczego ona z nim była, skoro był taki
      niesympatyczny", "po co on powstawiał te kawałki o morzu, jak książka jest o
      rolniku", to myślę sobie, że to i tak niezły początek. Jeśli to jednocześnie
      początek i koniec, to książkom z pewnością to nie zaszkodzi, ich "nie
      dorastającym" czytelnikom jeszcze mniej.
      • magdaksp Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 13:09
        ja przeczytalam "Proces "kafki jak mialam 12 lat.ale musze przyznac ze dla mnie przeslanie tej książki zawsze było jasne i nie zmieniło sie z biegiem czasu.myśle ze to zalezy od czlowieka i jego dojrzalosci.apozatym uwazam ze z dobra literatura zetkniecie sie wmłodym wieku moze miec tylko korzyści
        • Gość: daria13 Re: Pytanie do Itka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 13:26
          Ile miałeś lat czytając Zbrodnię i karę?
          Pozdrawiam:)
          • itek1 Re: Pytanie do Itka 22.04.06, 13:57
            17 lat, ale Sprawa osobista i Zbrodnia i kara to inne bajki.
            • Gość: daria13 Re: Pytanie do Itka IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 14:24
              To tak jak ja:)
              Wiem, że inne, ale byłam ciekawa:)
      • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 15:16
        Trzymajac sie wina rzekne, ze uwazam za chore czytanie np. Traktatu o winie
        Baudelaire'a, nie znajac jego smaku i dzialania:)
        • Gość: agni_me Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.04.06, 15:23
          No widzisz, a ja uważam nie tylko za chore, ale nawet mocno ograniczające nie
          czytanie Kamasutry, tylko dlatego, że jedyną znaną aktywnością seksualną jest
          masturbacja :-)
          • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 17:55
            Jestem zdania, ze lepiej urozmaicic aktywnosc seksualna niz czytac z wypiekami
            Kamasutre:)
            • eeela Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 24.04.06, 08:48
              Lepiej kolekcjonowac pomysly na urozmaicanie przy szlachetnej lekturze niz
              gazecie Bravo.
        • broch Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 15:45
          podejrzewam wiec ze czytanie Nagiego lunchu, Trainspotting, Requem for a dream,
          nie ma sensu bo nie masz pojecia o LSD, a jesli masz to wiesz ze Twoje
          doswiadczenia sa inne. Geneta odradzam bo zakladam inne doswiadczenia,
          O tym co naprawde Shakespeare mial na mysli (nie to co mu dorobiono) tez nie
          wiesz. Shakespeare tez odpada.
          Obled Krzysztonia rownmiez,
          Muminki rowniez nie powinny byc czytanie, ani Alicja. lista bylaby bardzo dluga.

          • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 17:53
            > podejrzewam wiec ze czytanie Nagiego lunchu, Trainspotting, Requem for a dream,
            > nie ma sensu[...]
            Moze nie, ze az nie ma sensu:) Pewnie sie zgodzisz, ze zycie jest cudowniejsze
            niz najwspanialsza literatura. Dlatego napisalem, ze chore jest tracic czas na
            czytanie kosztem przezywania:) To przypomina lizanie cukierka przez papierek:)
            • broch Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 23.04.06, 01:26
              to zupelnie innak kwestia niz czytanie ksiazek ktore rozumie sie inaczej/opatrznie
              Literatura nie powinna zastepowac zycia.
    • sol_bianca Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 18:04
      A skad wiesz, ze nie dorosles, poki nie przeczytasz?
      :)))
      IMO warto. Mozna dorosnac w trakcie lektury. Albo nawet po.
      • daria13 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 22.04.06, 19:12
        Poniekąd zgadzam się z Itkowymi wątpliwościami, tym bardziej, że właśnie teraz
        je przeżywam. Niedawno nawet napisałam: ". Nie chciałabym, żeby córka
        przedwcześnie stykała się ze zbyt zawiłymi problemami natury ludzkiej. Te
        najciemniejsze, nabrudniejsze strony życia wolałabym, żeby poznawała
        stopniowo,z czasem, kiedy będzie już miała więcej doświadczenia, a tym samym
        będzie umiała się dystansować do lekur i obrazów.
        A poza tym, żeby lepiej rozumiała przekaz tychże, bo przeczytać nie zawsze
        znaczy rozumieć."
        Nie dałabym na przykład 15-latce do czytania Jelinkowej, czy Celina.
        Z drugiej jednak strony, to wiek, kiedy u człowieka wyrabia się zmysł krytyczny
        (mam oczywiście na myśli myślącego młodego człowieka, bo o takich tu
        rozmawiamy). Może pewne lektury otwierając mu oczy na pewne zjawiska, będą
        pomocne w przyszłym życiu?
        A w ogóle skąd pewność, że czyjaś interpretacja jest błędna? Co daje prawo
        jednemu czytelnikowi oceniać interpretację drugiego. Jestem też skłonna
        uwierzyć w to, że są pisarze, którzy chcieliby, żeby interpretować ich dzieła
        na wiele sposobów. To w pewnym sensie podnosi w niektórych przypadkach wartość
        lektury.Gdybym była pisarzem wolałabym wiedzieć, że różni ludzie różnie
        odbierają moje książki, bo jednoznaczne oceny bywają nudne, mało twórcze. Czyż
        nie bierzemy często na warsztat przy omawianiu tych książek, które pozwalają
        nam właśnie na dowolność interpretacji, pozwalają nam zażarcie dyskutawać?
        Pamiętasz Itku Starego? Ja wcale nie twierdzę, że moja interpretacja była
        lepsza. Ona była po prostu moja.
        Pozdrawiam:)
    • eeela Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 24.04.06, 08:56
      A co to niby jest "niedorastanie do lektury"?
      Do lektury jest sie dorosnietym, jesli ma sie na nia ochote i sprawia ona
      przyjemnosc. Wszelkie kwestie "niepojmowania intencji autora/przekazu" czy
      obcosci tematyki w zyciu czytacza to jakis absurd, wybacz. 15-letnia dziewczynka
      moze czytac, co zechce (wyjawszy moze twarda pornografie) i rozumiec, jak jej
      wiekowi wlasciwe. Co to i czemu szkodzi? Jesli lubi czytac, prawdopodobnie do
      ksiazki kiedys powroci i odkryje ja na nowo. Bardzo przyjemna rzecz, takie
      odkrywanie.
      p.s. I prosze: rozumie sie cos opacznie, nie opatrznie. Wiele osob popelnia
      wciaz ten blad.
      • morgen_stern Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 24.04.06, 13:01
        15-letnia dziewczynk
        > a
        > moze czytac, co zechce (wyjawszy moze twarda pornografie) i rozumiec, jak jej
        > wiekowi wlasciwe. Co to i czemu szkodzi? Jesli lubi czytac, prawdopodobnie do
        > ksiazki kiedys powroci i odkryje ja na nowo. Bardzo przyjemna rzecz, takie
        > odkrywanie.


        eeela, właśnie mnie się coś takiego przydarzyło!
        Jako trzynastolatka przeczytałam "Szklany klosz" Sylvii Plath i oczywiście
        niewiele z niej zrozumiałam. Książka wydawała mi się dziwna i straszna.
        Ale jakoś we mnie musiała siedzieć i niepokoić, bo powróciłam do niej po dwóch
        latach i to był strzał w dziesiątkę. Czytałam ją od tej pory wiele razy i do
        dziś jest jedną z moich ukochanych książek. Temat depresji i prób samobójczych
        jest mi dzięki temu bliski w literaturze i nie tylko :-))))))
    • Gość: harpoter Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras IP: *.koba.pl / *.koba.pl 24.04.06, 18:08
      Moim zdaniem gra jest warta świeczki. Jeśli czytasz bez zrozumienia (albo
      niemalże bez zrozumienia), ale mimo tego lektura posuwa się bez większych
      oporów do przodu, to dawaaaaaj. Zrozumiesz potem. Miałem tak z "Ferdydurke"
      Gombrowicza. A po pewnym czasie nawet piosenki grupy The Beatles miały dla mnie
      inny sens niż wcześniej.
    • ben-oni Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 24.04.06, 18:59
      Szczerze mowiąc nie rozumiem okreslenia: "nie dorastać". Z czytaniem jest jak z
      jedzeniem kiszonych ogórków. Jesli jesteś w 5 m-cu ciąży albo potrzebuje twój
      organizm kiszonych ogórków tak od siebie, to je jesz jak goryl banany. Jeśli ci
      nie są potrzebne to odrzucasz.
      Tak długo jak sprawia ci przyjemność czytanie czegoś możesz podejrzewać, że
      tego właśnie potrzebujesz. Inaczej wyp...sz knigę pod lodówkę. Zmuszanie się
      jest gwałtem na naturze! Tu tkwi właśnie "pułapka lektur szkolnych", które
      przeczytać musisz bez wzgledu na to czy chcesz czy nie.
      A gledzęnie szkolne typu: "co artysta miał na myśli" dobija mnie szczególnie.
      Najczęściej "artysta" miał na myśli opowiedzenie mi normalnej historyjki by
      mnie zabawić, a nauczyciele dorabieja teorię do prostych faktów.
      Nie rozumiesz książki? I co z tego, skoro dobrze sie przy jej czytaniu bawisz?
      Może własnie o to chodzi przede wszystkim w literaturze?
      • esy_floresy Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 24.04.06, 20:32
        ben- oni napisał:

        >Nie rozumiesz książki? I co z tego, skoro dobrze sie przy jej czytaniu bawisz?

        Wydaje mi się, że dla młodego umysłu czytanie np. Kafki nic z niego nie
        rozumiejąc nie jest dobrą zabawą... Co innego jeśli książka ci się podoba i
        wydaje ci się że ją rozumiesz, a co innego kiedy jest dla ciebie nudna, męczysz
        się, ale chcesz zaimponować.

        aaneta napisała:

        >A skąd będziesz wiedziała, że możesz źle zrozumieć itd.?

        Są takie tytuły o których się wie, że są trudne, o których słyszało się jako o
        jednych z cięższych książek. Owszem, można spróbować. I albo przeczytać
        kilka stron i powiedzieć DOŚĆ! albo przeczytać do końca i powiedzieć O BOŻE
        JAKIE TO NUDNE!(choć w towarzystwie człowiek nigdy się do tego nie przyzna:).
        Są więc takie pozycje na które warto poczekać, bo później lepiej smakują.
        • aaneta Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 13:55
          esy_floresy napisała:
          > Są takie tytuły o których się wie, że są trudne, o których słyszało się jako o
          > jednych z cięższych książek. Owszem, można spróbować. I albo przeczytać
          > kilka stron i powiedzieć DOŚĆ! albo przeczytać do końca i powiedzieć O BOŻE
          > JAKIE TO NUDNE!(choć w towarzystwie człowiek nigdy się do tego nie przyzna:).
          > Są więc takie pozycje na które warto poczekać, bo później lepiej smakują.

          To nie jest odpowiedź na moje pytanie. Wykręcasz się sianem, a ściśle mówiąc,
          zestawem banałów, których nie znoszę. Nie jesteśmy w szkole, możemy sobie
          pozwolić na więcej.

          Z tego, co napisałaś wcześniej, wynikało, że jesteś skłonna dokonywać selekcji
          PRZED rozpoczęciem czytania, a kryterium nie jest to, czy książka jest
          powszechnie uważana za trudną (co można z grubsza zweryfikować), tylko czy może
          ona w negatywny sposób wpłynąć na Twoją psychikę, postrzeganie świata, poglądy.
          W dalszym ciągu bardzo mnie intryguje, skąd możesz to wiedzieć, zanim coś
          przeczytasz, bo moim zdaniem to niemożliwe, ale mogę się mylić :)
          • annie_laurie_starr Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 14:57
            Ja juz chyba nigdy nie doreosne do ksiazek z cyklu "Harry Potter".;)
          • daria13 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 15:08
            Najwyraźniej zarysowały się dwa aspekty "niedorastania" do pewnych lektur.
            Pierwszy to niemożność odczytania książki z uwagi na trudności natury
            intelektualnej; większość 15-latków może mieć problem z czytaniem Kafki,
            Becketta czy Cortazara, bo to literatura trudna, wymagająca pewnego wyrobienia
            literacko-kulturowego. Tyle w uproszczeniu.
            Drugi to wpływ, jaki mogą wywrzeć niektóre lektury na psychikę młodego
            czytelnika. Jestem głęboko przekonana, że są książki, które przeczytane przez
            zbyt młodą osobę, mogą być nieodpowiednie, bo w pewnym wieku, bez odpowiedniego
            przygotowania, bagażu doświadczeń, nie jest możliwe zdystansowanie się do
            pokazanych problemów. Co z lektury Pianistki wyniesie 15-latka, albo, jeszecze
            lepiej, 15-latek? Moim zdaniem kompletne pomieszanie. Znam dorosłe osoby, dla
            których twórczość Jelinkowej jest odrażająca, zbyt obnażająca, więc jakie
            wrażenie może wywrzeć na nastolatkach?
            Nie twierdzę, że przedwczesne lektury zbyt, nazwijmy to, trudnych czy ciężkich
            książek mogą stanowić traumę na całe życie, ale jestem skłonna twierdzić, że
            takie eksperymetowanie nie jest potrzebne i tutaj pojawia się pole dla mądrego
            rodzica. Nie chodzi mi o zabranianie, bo ktoś już wcześniej zauważył, że to
            może przynieść skutek wręcz odwrotny, ale umiejętne tłumaczenie dziecku
            sensownośći lektur w danym przedziale wiekowym. Wychodzi to najlepiej w tych
            domach, gdzie od początku dziecięcego czytelnictwa rodzic umiał wyrobić w
            dziecku dobre nawyki czytelnicze, gdzie czytał pewne pozycje razem z dzieckiem,
            gdzie od najmłodszych lat dyskutował na temat przeczytanych lektur i na temat
            książek w ogóle. Nic z tego nie wyjdzie, kiedy matka nagle wyrwie swoje córce z
            ręki nieodpowiednią w jej mniemaniu książkę z okrzykiem: To nie dla ciebie,
            gó..aro! Jesteś na to za smarkata!
            Odpowiedzią na pytanie skąd 15-latka przed przeczytaniem może wiedzieć, czy do
            czegoś dorosła, może być zatem jej zaufanie do autorytetów osób, na których
            zdaniu może polegać. Czyż nie jest w pewnym sensie podobnie tutaj? Będąc od
            długiego czasu na FK nauczyłam się już, na czyich polecankach mogę polegać w
            ciemno. Są tu osoby, na których opiniach jeszcze nigdy się nie zawiodłam i
            nigdy nie żałowałam, że przeczytałam książki przez nie polecane. A osób tych
            właściwie wcale nie znam. Cóż więc dziwnego, że dziecko polega na opinii
            rodzica, który jest dla niego w tym względzie autorytetem?
            Ufff, trochę się rozpisałam:)
            Pozdrawiam:)
            • monikate Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 21:15
              1. Myślę, że nie doceniasz 15-latek :)
              2. Ja tam czytałam od dzieciństwa to, co było dostępne i to, na co miałam
              ochotę. Rodzice nie mieli nic do powiedzenia. No, moje czytanie święte było :)
              Dorośnięta byłam czy nie, ale jakoś zgubnych skutków wielu "nieodpowiednich" do
              wieku lektur nie widzę u siebie.
              • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 21:20
                Grunt to brak krytycyzmu w stosunku do siebie i dobre samopoczucie :)
                • monikate Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 21:58
                  Cóż, masz prawo do swojej opinii.
                  Jeśli mogę coś doradzić: wyluzuj! Więcej poczucia humoru by Ci dobrze zrobiło.
                  Ta kamienna powaga chyba nie czyni życia zbyt znośnym? :)
                  • itek1 Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 25.04.06, 22:49
                    Nie zauwazylas niestety na koncu wypowiedzi :).
                    Ja mam sie niezle i nie potrzebuje Twoich rad.
                    Zachowaj je dla siebie.
                    Pozdrawiam:)
    • sycynabiblioteka Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 23.04.19, 09:30
      Myślę że jedynie dla czytelnika jest to taka korzyść , że będzie miał porównanie.
      Jeśli przeczyta wcześnie (czyli w wieku mocno młodzieńczym) i w swoim czasie,
      daje to obraz pojmowania wielu rzeczy z perspektywy wieku
    • yasemin Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 20.06.19, 16:23
      Rozumiem autora wątku, bo sama miałam nieraz do czynienia z książkami, do których nie dorastałam w okresie ich lektury. Zastanawiałam się nad tą kwestią, bo zetknęłam się na forach czytelniczych z wypowiedziami o tym, jak ktoś sam w dzieciństwie lub jego dziecko przeczytało książkę z pewnością dla tak młodych czytelników niezrozumiałą. W samej literaturze są na to przykłady (9-letnia Natalia Borejko czytająca powieść Dostojewskiego, o której za chwilę).
      U mnie to było tak. W dzieciństwie parę razy sięgnęłam po książki dla starszych czytelników - mając 9 lat przeczytałam pierwszych parę stron "Przeminęło z wiatrem" i odłożyłam, stwierdziłam, że zbyt poważne, nie wciągnęło mnie. 10 lat później niemal je połknęłam w kilka dni i jest to do dziś jedna z moich ulubionych książek. Mając 14 lat zainteresowałam się Dostojewskim, bo podręcznik do historii ciekawie pisał o jego twórczości, sięgnęłam po "Idiotę" i po kilku rozdziałach stwierdziłam, że nie dam rady tego przeczytać, nie zainteresowało, nie rozumiałam, o co tam chodzi. Mając 17 lat przeczytałam już w całości, żeby przeczytać - i też niewiele z tego wyniosłam. Znów sięgnęłam po książkę 10 lat później i doszłam do punktu, w którym nie wiedziałam, o co w tym chodzi, jaki jest właściwie główny wątek. To, co z tej książki dla siebie wyniosłam, i to już w czasie pierwszej lektury, to ciekawe rozmowy księcia Myszkina o ludziach, o życiu z padaczką, o tym, co czuje skazaniec mający świadomość nieuchronności śmierci, oraz moje zdziwienie niecierpliwością gospodyni - "Agłaja czeka i ja czekam" - rzeczonym czekaniem na to, aż bohater wypowie swoją opinię o Agłai, no i potem moje (i postaci pewnie też) rozczarowanie - "Jest pani bardzo piękna" - tylko tyle i nic więcej. Żal mi też było bohatera, że wszędzie słyszał na swój temat "idiota!", a przecież był takim dobrym i mądrym człowiekiem.
      "Ferdydurke" w czwartej liceum było dla mnie trudne i mało zachęcające (z wyjątkiem niektórych fragmentów), podobnie jak "Zniewolony umysł". Czytając "Efii Briest" nie dostrzegłam zawartego między wierszami ewidentnego romansu bohaterki z Crampasem, myślałam, że to była przyjaźń, pewnie przez to odjęto mi punkty na olimpiadzie z niemieckiego. Mimo to nie mogę powiedzieć, bym z tej ostatniej nie odniosła korzyści: byłam wówczas w wieku bohaterki, lubię czytać o moich rówieśniczkach, również żyjących sto lub dwieście lat temu. Lubię też opowieści zawierające pewien dramat, klęskę poniesioną przez niewinną, młodą osobę, konflikt pomiędzy indywidualnością a społeczeństwem. Na studiach pisałam też o tej książce pracę.
      Właściwie to tzw. poważne książki, nie dla dzieci i młodzieży, "przemówiły" do mnie na czwartym roku pierwszych studiów. Wtedy dojrzałam społecznie i emocjonalnie.
      Ale wciąż czasem trafiam na książki, do których nie dorastam. Poza "Idiotą" - próbowałam przeczytać "Kolumbów", ale co i rusz trafiałam na zupełnie dla mnie niezrozumiałe sformułowania, pewnie dlatego, że za mało wiem o II wojnie światowej. Ciężko też się momentami czytało lekturę z drugich studiów "Dumę i uprzedzenie". Korzyść, jaką z niej odniosłam, to np. zdanie o tym, że kobieta powinna bardziej okazywać mężczyźnie uczucie, niż faktycznie czuje - temat do dyskusji. Kiedy zaś zajmowałam się "Portretem damy", zetknęłam się z porównaniem Izabeli Archer z Elisabeth Bennet, i mogłam sama się zastanowić, czy się z tym zgadzam - otóż według mnie te dwie bohaterki nie są podobne. Zaciekawiła mnie też postać Mary Bennet, lubię takie postacie nie przystające do ogółu, do społeczeństwa, trochę mi ich żal i chciałabym, by w jakiejś dziedzienie życie im się powiodło; podobno jakaś współczesna pisarka napisała "Karierę Mary Bennet", z chęcią przeczytam. Również to, że samo pierwsze zdanie powieści ("jest rzeczą zrozumiałą, że młodemu mężczyźnie (...) do szczęścia potrzeba tylko żony" czy jakoś tak) kiedyś zrozumiane przeze mnie dosłownie, jak się potem dowiedziałam, było ironią, nie przeszkodziło mi w wyniesieniu innych cennych rzeczy z tej lektury.
      O refleksjach czytelników sprzecznych z założeniami autora można poczytać na forum czytelników pani Musierowicz, tam jest sporo przykładów na to, że autor próbuje coś udowodnić - np. że Janusz Pyziak jest czarnym charakterem i że od początku się nań zapowiadał, albo że jego córka zachowuje się źle, bo odziedziczyła ten czarny charakter po nim - a czytelnicy, po tym, co się w powieści dzieje, co robią postacie - widzą co innego.

      Tak wiec owszem, z wielu książek można coś wynieść nawet jeśli się je nie do końca rozumie, ale na pewno jest to proporcjonalne do wieku, poziomu emocjonalnego i społecznego oraz doświadczenia czytelnika.
    • novalijka Re: Warto czytac ksiazki do ktorych sie nie doras 23.07.19, 13:53
      bo dopóki się nie przeczyta, to się nie wie, czy się nie dorosło :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka