kammik
25.04.06, 11:44
Wlasnie smieję się do rozpuku, bo z kupionego dziś egzemplarza "Uwolnić
niedzwiedzie" Irvinga (Prószyński, 2001) wypadla karteczka o treści: "Errata.
Na stronie tytułowej mylnie podano nazwisko tłumacza. Właściwie powinno być
Przełożyła Ewa Życieńska". Faktycznie, w książce stoi jak wół "Przełożył
Maciej Świerkocki". Zastanawiam się, jakim cudem mogło dojść do takiej
pomylki?
Wydaje mi się jednak, że coraz rzadziej spotyka się erraty, mam wrażenie, że
dawniej były w co drugiej ksiązce i skrupulatnie wyliczały kazda literówke i
kazdy brakujacy przecinek. Co jednakoż nie przeklada się na jakość
wspolczesnie wydawanych ksiazek, niestety.