Dodaj do ulubionych

Matrix - Reaktywacja

IP: *.ist.agh.edu.pl 13.05.03, 15:41
mam nadzieje ze tworcy filmu nie skoncentrowali sie zbyt na
efektach specjalnych a pomineli fabule... tak naprawde bez
swojej fabuly orginbalny matrix z calym swoim efekciarstwem nie
pozostal by w naszych glowach na tak dlugo..:)
Obserwuj wątek
    • Gość: natanael Matrix - Reaktywacja IP: *.legnica.cvx.ppp.tpnet.pl 16.05.03, 11:15
      dobrzy aktorzy, dobre efekty, dobry scenariusz....
      oby druga część była równie dobra jak I!!!
      Wymagającymi fani dobrego kina - łączcie się!!!
    • Gość: Beckham Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.internetdsl.tpnet.pl / 192.168.6.* 16.05.03, 16:26
      Mam nadzieje, ze dostanie ten film oscara za eferkty
      • Gość: IwaN Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.chello.pl 24.05.03, 23:01
        Gość portalu: Beckham napisał(a):

        > Mam nadzieje, ze dostanie ten film oscara za eferkty

        Za efekty specjalne to ma szanse dostać, ale za całą resztę to wątpię...
        Jedynka była 100 razy lepsza.
    • Gość: JBS - Canada Matrix: Reloaded IP: *.look.ca 19.05.03, 20:32
      Widzialem ten film wczoraj. Jezeli kogos interesuja tylko efekty
      specjalne to moze jest OK, ale i tak znacznie ponizej poziomu
      pierwszej czesci. O fabule szkoda gadac - jest do d... Akcja
      jest niedokonczona (trzecia i mam nadzieje ostatnia czesc bedzie
      we wrzesniu, przynajmniej tu za oceanem). Poza tym wzorowa
      hollywoodzka polityczna poprawnosc: wszyscy biali to czarne
      charaktery (z wyjatkiem Keanu). W skali 1 - 10 najwyzej 3.
      • Gość: kpsting Re: Matrix: Reloaded IP: *.new-york-21rh15rt-ny.dial-access.att.net 20.05.03, 05:45
        Efekty specialne? Ponizej poziomu pierwszej czesci? Owszem byly tez i takie ale
        zwazywszy ze Reloaded mial z 10x wiecej efektow niz oryginal to troche za duze
        uproszczenie. Niektore sceny byly tam rzeczywiscie tylko zeby pokazac efekty,
        co mozna zrobic za pomoca komputerow z filmem akcji. Niektore efekty sa takie
        efektowne, ze mozna zapomniec o czym opowiada ten film i niektorym moze sie to
        nie spodobac. Sceny walk wire-fu ciagna sie przez dlugie minuty az sie czlowiek
        zaczyna drapac po glowie, po co tyle tego i po co tak dlugo. Niemniej jednak
        jest w tym pewna metoda, ultraviolence w zwolnionym tempie, ujecia z wszystkich
        mozliwych miejsc, zgory podspodu, z boku podspodu i zwolnienia od spodu i
        dogory... Metoda ta to zrobic to jak najbardziej estetycznie poprawnie, z
        matematyczna dokladnoscia, bo Matrix to przeciez film akcji.
        Historia. Tutaj nie ma historii, a raczej jest ciagle dopowiadanie do
        poprzedniej czesci, uzupelnianie rzadkiej opowiesci o Neo co zostal uwolniony z
        matrixu i poznal swoje przeznaczenie: wire-fu. Zamiast historii jest zagadka,
        jedna wielka lamiglowka, no ale przeciez od poczatku bylo widomo ze to wszystko
        nie jest takie proste. Oracle i Architekt, ten to dopiero mowi dziwnie... nie
        wiadomo co to jest i co chce. A po pierwszej czesci wszystko bylo takie proste.

        Wrazenie, ze druga czesc skonczyla sie za wczesnie. Jakby tak pomyslec to wcale
        nie jest to takie niedopracowane. Ale to juz dla tych co widzieli dwojke i
        probuja zwiazac koniec z koncem.
      • Gość: Ares Re: Matrix: Reloaded IP: *.tomaszow.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 07:33
        Jak jestes konserwą co do nowoczesnych filmow to sie nie
        dziwie, bo ogladajac ten film trzeba uzywac mózgu, aby go
        zrozumiec. Zagadki i pytania retoryczne w tym filmie sklaniaja
        przynajmniej do refleksji w przeciwienstwie do takich szmir jak
        Gangi Nowego Jorku!
      • Gość: skox Re: Matrix: Reloaded IP: *.crowley.pl 10.07.03, 12:02
        Gość portalu: JBS - Canada napisał(a):

        > Widzialem ten film wczoraj. Jezeli kogos interesuja
        tylko efekty
        > specjalne to moze jest OK, ale i tak znacznie ponizej
        poziomu
        > pierwszej czesci. O fabule szkoda gadac - jest do d...
        Akcja
        > jest niedokonczona (trzecia i mam nadzieje ostatnia
        czesc bedzie
        > we wrzesniu, przynajmniej tu za oceanem). Poza tym wzorowa
        > hollywoodzka polityczna poprawnosc: wszyscy biali to
        czarne
        > charaktery (z wyjatkiem Keanu). W skali 1 - 10 najwyzej 3.

        Film jest tak kiepski, że po 20 minutach chciałem wyjśc i
        w odpowiednim sklepie kupić pół litra żołądkowej
        gorzkiej. Ogólnie płakać mi się chciało. Tym bardziej, że
        pierwsza część też jest trochę zjebana (przede wszystkim
        niepotrzebny zupełnie wątek romansowy). Trzecią część
        sobie odpuszczam.
      • Gość: lucky Re: Matrix: Reloaded IP: 62.233.185.* 13.08.03, 14:15
        JBS - idź się powieś.
    • Gość: Wenda Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.wroclaw.sdi.tpnet.pl 22.05.03, 19:28
      Keanu Rivers jest piękny!!!!!!!!!
    • Gość: bujo Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.zwm.punkt.pl / 10.5.36.* 23.05.03, 03:02
      to jest jakis koszmar braci Wachowskich. Zupwlnie im sie
      pomieszalo we lbach. wlasnie wrocilem z kina i szczerze mowiac
      to nie wiem co myslec . tak sztucznego dorabiania tekstow do
      efektow to jeszcze nie widzialem. mogli zatrudnic Jackie Chana
      i tez by sie spisal w roli Neo.
      • Gość: tox Re: Matrix - Reaktywacja cd IP: *.man.rsk.pl 23.05.03, 08:53
        nie jestem moze wielkim fanem matrixa ale spodziewalem sie
        czegos.... troche innego, efekty ok walki czasem przydlugie, i
        wszystko na jedno kopyto... no ale... zakonczenie filmu.. tak
        samo jak " na dobre i na zle" cdn ...za tydzien,
    • Gość: van der Rob Wrażenia po premierze IP: 217.153.87.* 23.05.03, 10:37
      Kilka luźnych wrażeń po premierze:

      1. Reaktywacja jest słabsza niż pierwsza część (argumenty
      poniżej)
      2. Rozmywa się niestety fabuła – większość osób które
      widziały ze mną film miały podobne wrażenie – że Wachowscy
      trochę "pojechali" ze scenariuszem.
      3. Pojawiają się nieścisłości w regułach świata Matrix’a
      4. Pojawia się kilka poważnych wpadek:
      a. W części pierwszej Neo (jeśli dobrze pamiętam po
      wyjęciu z kokona miał wyjmowane metalowe „przyłącza” po których
      zostały mu blizny – w Reaktywacji ….. ma te „przyłącza” jakby
      nigdy nic :-(
      b. Zachwiane zostały prawa świata Matrixa które
      stworzyła część 1- Walka wręcz z Agentami została znacznie
      spowolniona – nie ma już znanych z 1 części super szybkich
      ciosów NEO – teraz walki są „standardowe”
      c. Zwiększono za to znacznie LICZBĘ agentów – tylko
      jakość ilość nie idzie w jakość. Mi przypominało to raczej GW2 –
      „Atak klonów" ;-)
      d. Neo LATA niczym Superman – po prostu przegięcie
      na maksa!!!!
      e. Zamieszana z kwestią możliwości wyboru, a
      zaprogramowaną z góry ścieżką działania.
      f. Więcej Bugów nie będę opisywał aby nie zdradzać
      fabuły tym którzy się wybierają do kin.

      Moja ocena 4-
      (Efekty 5+
      Fabuła i ciąg logiczny z częścią pierwszą – 3+)
    • Gość: psycho Re: Matrix - Reaktywacja IP: 195.117.40.* 23.05.03, 10:55
      Widzialem i do tej pory nie moge uwierzyc, w to co zobaczylem -
      nadety, patetyczny, kuglarski, kiczowaty Latajacy Cyrk Braci
      Wachowskich. Zero fabuly, trzeciorzedne aktorstwo, belkotliwe,
      pseudofilozoficzne dialogi, no i dwa milardy efektów
      specjalnych, od natloku których po pól godzinie chce sie rzygac
      z nudów. Aha, i kompletny brak magii pierwszej czesci. "Matrix
      Reaktywacja" niebezpiecznie zbliza sie poziomem do kultowego
      filmu 6-latków - "Power Rangers". Wiem, ze nie uwierzycie,
      dopóki nie zobaczycie, ale mówie raz jeszcze: SYF!
      • Gość: mietek Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.tkdami.net / 172.17.1.* 23.05.03, 13:04
        Bylem, widzialem, nie ma porownania do pierwszej czesci, totalny brak tresci,
        film wypelniony jedynie efektami specjalnymi, fabula to tylko pretekst.
        Koszmarnie nudna pierwsza godzina, sceny walk za dlugie, niekonsekwencje z
        pierwsza czescia, np. czemu Neo ma metalowe gniazda w ciele, mimo ze usunieto
        mu na samym poczatku po "przebudzenie", aby zrozumiec pewne rzeczy trzeba miec
        zaliczony "ostatni lot ozyrysa". Wprowadzenie Zionu i jego mieszkancow jedynie
        popsulo niesamowity klimat jaki wprowadzala pierwsza czesc. Moge pochwalic
        jedynie swietna muzyke.
      • Gość: Michal Re: Matrix - KNOT!! IP: *.crowley.pl 30.05.03, 09:01
        Wynudzilem sie wczoraj mocno a do tego przed filmem POL GODZINY !!!!!
        reklam !!!!
        Dobrze by bylo jakby bracia Wachowscy przed dyskusja o "efektach specjalnych"
        pomysleli o jakims scenariuszu !!! Pierwsza scena gdy kobitka wypada z okna
        strzelajac i to sie ciaaaagnie i ciaaaagnie juz tracila mocno tandeta... Dalej
        bylo tylko gorzej... Jakies agitacyjne przemowienia Morfeusza mowiacego jak
        Hitler, przyglupie dialogi o niczym... ech...

        Ciekawe kto w GW te gwiazdki przyznaje i jaka jest cen za gwiazdke :))) Za te 4
        MAtrixowe musiala byc pokazna kwota. Az przykro ze powazna w sumie gazeta
        pozwala sobie na taki ped za gustami 15 latkow i dystrybutorowa majacych kupe $
        i liczacych na wiecej ! KNOT, KNOT, KNOT !!!
    • Gość: nocny Zniewoleni Matrixem IP: 195.94.216.* 23.05.03, 14:33
      Największą zaletą pierwszej częsci Matrixa było ucięcie
      opowieści w odpowiednim momencie (choć może i tak troszkę za
      późno). Ileż to już filmów zapowiadających się ciekawie tonęło w
      bagnie zmarnowanego zakończenia? Jednym ze świeższych
      przykładów - Raport Mniejszości.
      Kolejne części Matrixa to już tylko chałtura - ale jakże
      zyskowna - gdzie najbardziej liczy się weekend otwarcia. Jeśli
      kasa się zwróci to świetnie, bo jeszcze jest trzecia
      (katastrofalnie głupia) część, na którą pójdą wszyscy naiwni,
      nie wyłączając mnie, napychając kabzy producentom filmu.
      Jutro idę do kina, choć pewnie nie powinienem, ale jak tu nie
      zobaczyć filmu, o którym wszyscy będą mówić przez najbliższe
      tygodnie? Też chcę wziąć udział w dyskusji. Oto w czym tkwi
      sekret udanego komercyjnego przedsięwzięcia. Wszyscy - marsz do
      kin! Inaczej czeka Was towarzyski ostracyzm.
      • trin Re: Zniewoleni Matrixem 23.05.03, 23:48
        Gość portalu: nocny napisał(a):

        > Największą zaletą pierwszej częsci Matrixa było ucięcie [...]

        "bo jeszcze jest trzecia (katastrofalnie głupia) część" - kurcze, co ty
        prorok?? ;-)

        Trudno sie nie zgodzic ze sequel Matrixa jest pomyslem kontrowersyjnym (nie
        wierze, czy raczej wole nie wierzyc w to ze byl zamyslany jako trylogia), czesc
        pierwsza jest spojna caloscia ktorej wielka zaleta jest jej tajemniczosc i
        niedopowiedzenia. Prawda tez jest ze nasza podla natura dyktuje nam chec
        szybkiego i latwego zysku. Ale dyktuje nam tez pragnienie "zamkniecia",
        dopowiedzenia, kontynuacji. To jest sila napedowa sequeli wszelakiej masci,
        kasa jest tego pochodna. I juz od klasy i chcialoby sie rzecz "sumienia"
        tworcow zalezy jak bardzo to bedzie chaltura. Moim skromnym zdaniem Wachowscy
        wywiazali sie z zadania calkiem niezle, rewelacyjnie nawet biorac pod uwage
        trudnosc przedsiewziecia, ale to juz temat na inna bajke.
        A towarzyski ostracyzm mam gdzies :-).

        Trin

        ps tak na marginesie - przepraszam bardzo, ale gdzie (poza faza opowiadania, i
        tak imho jednego ze slabszych w dorobku Autora) Raport Mniejszosci
        sie "ciekawie zapowiada"?
        • Gość: nocny Re: Zanudzeni Matrixem IP: 195.94.216.* 26.05.03, 11:09
          trin napisała:

          Prawda tez jest ze nasza podla natura dyktuje nam chec
          > szybkiego i latwego zysku. Ale dyktuje nam tez pragnienie "zamkniecia",
          > dopowiedzenia, kontynuacji. To jest sila napedowa sequeli wszelakiej masci,
          > kasa jest tego pochodna.

          Nie nazywałbym czyjejś natury „naszą”. Nie czuję, żeby moja była podła, a już
          na pewno nie dyktuje mi chęci łatwego i szybkiego zysku. Jestem co prawda
          sybarytą, ale bardziej leniwym niż pazernym.
          Po drugie, nie wierzę, że sequele powstają z jakiegokolwiek innego powodu niż
          właśnie chęć szybkiego zysku. Długa historia kontynuacji – także książkowych –
          pokazuje jasno, że to świetny sposób na łatwy szmal, bo kolejne części nie
          muszą być nawet średnio udane – ludzie kupią towar najgorszego sortu, jeśli
          tylko skusi ich promocja. W wypadku „Reaktywacji” promocja obiecywała sto razy
          więcej tego samego za tą samą cenę. Czasami jednak zdarza się tak, że nie mam
          ochoty brać potrójnej porcji frytek w McDonaldzie, bo by mi bokiem wyszły,
          nawet za tą samą cenę.
          Dla mnie, taką właśnie potrójną porcją frytek okazała się „Reaktywacja”. W
          dodatku, usmażone na starym tłuszczu, były te frytki zupełnie niestrawne.
          Ciężkie dialogi, plastikowe i bez wdzięku efekty specjalne, toporne rozwiązania
          fabularne, nieciekawe i nic nie wnoszące postacie, których pojawianie się jest
          pretekstem do pokazania kolejnej, nużącej sceny walki. W kinie, najpierw byłem
          przerażony dramatycznym poziomem realizacji, potem rozbawiony groteskowymi
          wynurzeniami bohaterów na temat natury wszechrzeczy (a każdy z nich miał własną
          i zupełnie samowystarczalną teorię na ten temat), wreszcie znudzony nieustannym
          łubudu. Szkoda, naprawdę mogło być lepiej. Oczywiście, rzecz gustu. Mój kolega
          na przykład nie ma limitu przyswajalności frytek, zeżre wszystko co dają.
          Twój nonkonformizm i lekceważenie dla reguł współistnienia w społeczeństwie
          imponują mi. Ja niestety jestem uzależniony od obecności innych. Muszę
          rozmawiać, muszę bywać – to dla mnie największa przyjemność. Lubię polemikę i
          przyznaję się do błędów. Masz rację, żaden ze mnie prorok, nie wiem jaka okaże
          się trzecia część. Bardzo chciałbym się mylić, bo przecież pójdę i na nią.

          Nie żartuj. Naprawdę nie widzisz w „Raporcie” punktu wyjścia dla znakomitej
          fabuły filmowej? Już same konsekwencje poznania nieodległej przyszłości, która
          zdaje się być absurdalnie nieprawdopodobna – to materiał na kapitalne studium
          paranoi. Po prostu Spielberg się nie nadawał do tego zadania – i tyle.

          Na koniec, kropelka miodu w beczce dziegciu. Monika Bellucci była bellissima.
          Wniosła do „Reaktywacji” powiew świeżości, grając prawdziwą kobietę w otoczeniu
          kukieł. Nie bądź zazdrosna, Trin. To tylko film.

          Nocny
          • Gość: torkwe Re: Zanudzeni Matrixem IP: www:* / 192.168.4.* 26.05.03, 14:01
            Gość portalu: nocny napisał(a):

            > Dla mnie, taką właśnie potrójną porcją frytek okazała się „Reaktywacja
            > 221;. W
            > dodatku, usmażone na starym tłuszczu, były te frytki zupełnie niestrawne.
            > Ciężkie dialogi, plastikowe i bez wdzięku efekty specjalne, toporne
            rozwiązania
            >
            > fabularne, nieciekawe i nic nie wnoszące postacie, których pojawianie się
            jest
            > pretekstem do pokazania kolejnej, nużącej sceny walki. W kinie, najpierw
            byłem
            > przerażony dramatycznym poziomem realizacji, potem rozbawiony groteskowymi
            > wynurzeniami bohaterów na temat natury wszechrzeczy (a każdy z nich miał
            własną
            > i zupełnie samowystarczalną teorię na ten temat), wreszcie znudzony
            nieustannym
            > łubudu.

            Nocny nie przeginaj. Piszesz ze frytki slabo wysmazone i niesmaczne, ze
            tluszcz zjelczaly itd, ale tak naprawde to wydaje mi sie ze frytki byly
            calkiem niezle, tyle ze jednak - zwykle obrzydliwe komercyjne frytki - a tys
            sie zdajsie spoedziewal kawioru. Swiadczy o tym skala twoich zarzutow. Z tego,
            co wypisujesz Ty i masa innych niezadowolencow wynikaloby ze Reaktywacja to
            jakies straszne filmowe drewno - ze nic tu nie mamy - fabula na poziomie
            przedszkola i do tego NUDNA akcja. Stary chcesz zobaczyc nudna fabule na
            poziomie przedszkola, pretensjonalne i puste dialogi rzeczywiscie podlane
            obficie sosem political correctness (bo o to tez byly zarzuty wzgl
            Reaktywacji), plastikowe postacie z banalna psychologia itd to idz sobie na
            np. Antwona Fishera (ocena na www.imdb.com ciagle ponad 7, o zgrozo!) i cala
            mase innych filmowych mielizn, chcesz zobaczyc prawdziwie glupawa i NUDNA
            akcje idz sobie na Armageddon albo Independence Day albo Gatunek albo cala
            mase temu podobnych badziew. Matrix 2 to jednak jest film wybitny pod wzgledem
            akcji, efektow i strony wizualnej. Ja przynajmneij jeszcze takich rzeczy jak w
            tym filmie w kinie nie widzialem. Fabula nie jest tak dobra jak w Jedynce.
            Zgoda. A mogla byc?? Mimo wszystko nie jest wcale ponizej przecietnej.
            Proporcje, proporcje panowie. O tym nie nalezy zapominac, nawet jesli sie jest
            wkurzonym, zawiedzionym i rozczarowanym na maxa.

            • Gość: nocny Re: Zwiedzeni Matrixem IP: 195.94.216.* 26.05.03, 14:53
              Gość portalu: torkwe napisał(a):

              > Nocny nie przeginaj. Piszesz ze frytki slabo wysmazone i niesmaczne, ze
              > tluszcz zjelczaly itd, ale tak naprawde to wydaje mi sie ze frytki byly
              > calkiem niezle, tyle ze jednak - zwykle obrzydliwe komercyjne frytki - a tys
              > sie zdajsie spoedziewal kawioru. [...]

              Dużo racji rzeczywiście masz. Prawdopodobnie jest bardzo dużo gorszych filmów
              do wyboru. Staram się jednak ich nie oglądać. A już na pewno nie w kinie. I nie
              chodzi przecież o to, że jestem nieomylny i mam najlepszy gust, bynajmniej. Po
              prostu wiem, co mi się podoba, a co nie i potrafię powiedzieć dlaczego. Jeśli
              podobały Ci się „Reaktywacje” to dobrze, przynajmniej nie wyrzuciłeś pieniędzy
              wydanych na bilet w błoto. Ja jednak poczułem się oszukany. Idąc do kina, nie
              spodziewałem się arcydzieła, szedłem gotów przymknąć oko tu i ówdzie, ale nie
              zamknąć zupełnie na ponad dwie godziny. Pokazano mi film tak... inny od moich
              oczekiwań, niewysokich przecież, że zrobiło mi się strasznie smutno po
              skończonym seansie. Jak to?! – miałem ochotę krzyczeć. – To na ten film cały
              świat czekał od kilku lat? To jest ta nowa jakość? Czułem się, jakbym obejrzał
              dwugodzinną reklamę tego wszystkiego, co teraz pojawi się na rynku (może nie
              wszystko w Polsce): okulary, ciuchy, telefony komórkowe, matrixowe żarcie w
              McDonaldach, matrixowe jogurty i tampony w supermarketach, gry komputerowe,
              kasety wideo, płyty z muzyką, matrixowe mydło i powidło. Jestem ciut wściekły,
              bo chciałbym powiedzieć „nie, ja tego nie kupuję, prędzej przebiorę się za
              Elvisa niż wydam grosz na cokolwiek, co sprzedajecie”. Zamiast tego już wiem,
              że pójdę na „Rewolucje”. Że obejrzę „Reaktywację”, jeśli pokażą ją w telewizji.
              I wiem, że nikt mi nie towarzyszy w żalu, nikt łzy nie uroni, mimo że film
              kosztował góry, góry pieniędzy, które można było spożytkować lepiej, można było
              trochę naprawić świat, choćby budując kilka domów dla bezdomnych, nakarmić
              kilku głodujących, ale za późno. Zbudowali zapętlony fragment autostrady
              donikąd.

              Pozdrawiam,

              nocny
              • Gość: Łukasz Re: Zwiedzeni Matrixem IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 28.05.03, 20:44
                No cóż każdy ma inny gust widać. Mnie naprzykład bardziej
                znudziło czytanie Twojego komentarza niż oglądanie
                najnudniejszego filmu świata! A jeśli chodzi o Reloaded to film
                jest świetny. Wymiata tak jak 'jedynka'. No ale tak jak mówię
                wielu nie przepada za cyberpunkiem i sf. Aha strasznie mnie
                rozśmieszył tekst o przeznaczeniu pieniędzy z produkcji Matrixa
                na głodujących czy jakos tak. Czyś Ty człowieku jeszcze nie
                zrozumiał świata w którym żyjesz?!
                • Gość: nocny Fani Matriksa - dajcie znak życia! IP: 195.94.216.* 29.05.03, 10:48
                  Gość portalu: Łukasz napisał(a):

                  > A jeśli chodzi o Reloaded to film
                  > jest świetny. Wymiata tak jak 'jedynka'. No ale tak jak mówię
                  > wielu nie przepada za cyberpunkiem i sf. Aha strasznie mnie
                  > rozśmieszył tekst o przeznaczeniu pieniędzy z produkcji Matrixa
                  > na głodujących czy jakos tak. Czyś Ty człowieku jeszcze nie
                  > zrozumiał świata w którym żyjesz?!

                  Czyli twoim zdaniem: zrozumieć świat to znaczy pogodzić się z jego kształtem i
                  zapachem; nic nie zmieniać, najlepiej zwyczajnie wegetować jak kartofel, który
                  co prawda myśli, ale niczemu to myślenie nie służy. Nie wiem, czy to wina
                  szkół, czy lektur, czy wpływu telewizji, ale najwyraźniej rację ma Tomasz
                  Raczek, pisząc, że współczesna młodzież nie chce się buntować. Chce być taka
                  jak wszyscy – sformatowana, zaprogramowana.
                  Nie chcę się spierać, kto bardziej lubi sf i cyberpunka, ale pomyśl sam: czy
                  Neo kiwnąłby palcem, gdyby nie uwierzył, że świat można zmienić? Że trzeba
                  zmienić? (posłużyłem się przykładem z Matriksa, na wypadek, gdyby twoja miłość
                  do fantastyki ograniczała się do filmu Wachowskich)
                  Poza tym, wygląda na to, że producenci Matriksa sami złapali się za głowę –
                  jaką kupę szmalu przepuścili na niczemu nie służące ekstrawagancje! Wyczytałem,
                  że autostradę zbudowaną na potrzeby filmu rozmontowali, a materiały z niej
                  przeznaczyli na – domy dla biednych! Widzisz? Nie wszyscy są równie co ty
                  bezduszni.
                  I żeby było jasne – nie krytykuję pomysłu na „Reaktywację” ani „filozofii”
                  Matriksa i rozwiązań fabularnych (przynajmniej niektórych). Krytykuję sposób, w
                  jaki to wszystko podano. Niesmaczny. Treść filmu poupychano w drętwych
                  dialogach, które same w sobie mówią rzeczywiście sporo, może nawet ciekawych
                  rzeczy. Ale równie dobrze Michał Wiśniewski mógłby śpiewać poezje Becketta albo
                  Gruza mógłby nakręcić „Kongres futurologiczny” z udziałem uczestników Big
                  Brothera.
                  Chciałbym, żeby choć raz ktoś napisał, dlaczego szaleje za „Reaktywacją”, nie
                  ograniczając się do lakonicznego stwierdzenia, że „wymiata”, „pasi”, „fajna
                  jest”, „spoko”, „w porzo” i ogólnie „cool”. I "trendy". Tyle potrafiłoby
                  powiedzieć nawet ZX Spectrum.
                  • Gość: Łukasz Re: Fani Matriksa - dajcie znak życia! IP: *.wola-justowska.sdi.tpnet.pl 29.05.03, 12:01
                    Oto upragniony twój znak życia. Pomyślałem, że jednak odpowiem
                    na ten post ponieważ zaczyna robić się ciekawie. Primo: wczoraj
                    pisałem krótko ponieważ nie miałem zbytnio czasu na dłuższe
                    wynurzenia ponieważ zaczynał się właśnie finał LM. Dlategoteż
                    teraz dłuższe wyjaśnienie 'dlaczego'. Widzisz, nie jest prawdą
                    to co piszesz o popularności tego filmu wśród 'młodzieży'. Tak
                    się składa, iż większość moich znajomych uwarza go za kichę.
                    Inną sprawa że tak samo myślą o Blade Runnerze, Imperium
                    Kontratakuje czy choćby pierwszym Matrixie. Po prostu wielu nie
                    rozumie, nie chce zrozumieć czy po prostu nie czuje sf.
                    Reaktywacje są rewolucją. Większość dialogów jest b. dobra, o
                    ile nie świetna (choćby rozmowa z Architektem czy świetny
                    Merowing^^). Myślę, że nie pasowały ci te 'drętwe' rozmówki
                    gdyż dłużył ci się czas w oczekiwaniu na kolejną efektowną
                    walkę. Przecież w 2 okazuję się, iż tak naprawdę Neo nie jest
                    tak do końca 'nieograniczony' jest w rzeczywistosci
                    częścią 'planu', a 'rzeczywistosc' okazuje się nieprawdziwa.
                    Jak dla mnie to nie jest takie złe rozwiązanie fabularne. Jest
                    w tym filmie wiele ironii i całkiem dobrego humoru (vide
                    Merowing, Smith czy choćby 'mogłes zapytać' Neo do Strażnika -
                    i wiele, wiele innych). Niektórzy tej ironii nie zauważają.
                    Można się przyczepić co do gry aktorów ale co tu dużo mówić -
                    liczyło się przede wszystkim przygotowanie fizyczne, a Reeves i
                    inni z tego filmu to aktorzy przeciętni. Efekty również
                    niesamowite - po prostu nowa jakość. Czego jeszcze trzeba od
                    filmu sf?! (aktorzy nigdy nie byli silną stroną tych filmów,
                    jest oczywiście kilka wyjątków). Secundo: co do tej mojej
                    domniemanej bezduszności. Wiesz słyszałem już o
                    większych 'okrucieństwach' tego świata (np wojna w Iraku -
                    ponad 100 mld dolarów i wiele wiele śmierci). Rozumiem że
                    ciężko się z tym pogodzić. Ale czy ty możesz to zmienić? Czy ja
                    mogę to zmienić? Czy ktokolwiek może to zmienić? Nie. Nie
                    zmienisz człowieka i świata, który sobie stworzył. Próbowali
                    tego już znacznie więksi od nas i czy coś się ruszyło? Heh, co
                    ja mówię. Jest coraz gorzej. Ale dlaczego nie mogę o tym
                    zapomnieć choćby na te 2 i pół godziny oglądając naprawdę
                    świetny film?!
                    • Gość: nocny Zaperzyłem się niepotrzebnie. IP: 195.94.216.* 29.05.03, 14:09
                      Znowu muszę się powtórzyć: nie, nie czekałem na kolejne sceny walk, nie lubię
                      kopanin i nie podoba mi się, że doszedłeś do takiego wniosku po tym, co pisałem
                      wcześniej. O zamiłowanie do sportów kopanych podejrzewałbym raczej ciebie,
                      wszak LM to chyba Liga Mistrzów, mam rację? Już bardziej ciekawiłoby mnie
                      śledzenie procesów wegetatywnych źdźbła trawy niż półtoragodzinnej bieganiny w
                      krótkich spodenkach po boisku– przez kilka minut może nawet komicznej, ale na
                      dłuższą metę równie nużącej jak sceny akcji w „Reaktywacji”. Oczywiście - jak
                      sam mówiłeś - to kwestia gustu, nie czepiam się, „róbta co chceta”.
                      Co do zmiany świata, zupełnie się z tobą nie zgadzam. Piszesz – więksi od nas
                      próbowali. Wzrostem? A Napoleon? Inteligencją? A Hun Attylla? Pewnie, że jeśli
                      oczekujesz bohatera kina akcji, który w pojedynkę weźmie się za naprawianie
                      całego wszechświata, to możesz się nie doczekać. Wystarczy jednak, żeby
                      naprawdę dużo ludzi, zamiast wierzyć, że dobrze jest jak jest, pomyślało o tym
                      co zrobić, by było lepiej. Nie da się wspiąć na górę, nie wierząc w powodzenie
                      wspinaczki. Tak samo nie da się nic naprawić, gdy uwierzyć, że to niemożliwe.
                      My też – jak bohaterowie filmu „Matrix”, jak bohaterowie książki „Ubik”, jak
                      bohaterowie opowiadania „Kongres Futurologiczny” czy „Non Serviam” – jesteśmy
                      zniewoleni tak subtelnie, że nie zdajemy sobie sprawy z naszej niewoli. Mamy
                      gorzej, bo żaden Morfeusz nie otworzy nam oczu pigułką. Efektem tej niewoli
                      jest między innymi przekonanie, że nic nie możemy zmienić, nic zrobić. Myślimy
                      tak, jak sam powiedziałeś – taki jest świat, w którym żyjemy. Ale kto ustala
                      reguły rządzące naszym światem?
                      Pomyśl. Albo obudzisz się we własnym łóżku i będziesz żył dalej, wierząc w co
                      tam chcesz wierzyć (na przykład w to, że „Reaktywacja” to zajebisty film), bez
                      świadomości – że jesteś zdalnie sterowany.

                      P.S. A moim znajomym podobał się stary „Matrix”, „Blade Runner” i „Imperium
                      Kontratakuje”, „Neuromancer”, „Ubik” , „Człowiek z Wysokiego Zamku”, „Przez
                      ciemne zwierciadło”, „Solaris”, „Syreny z Tytana”, „Rzeźnia numer pięć”, a
                      jednocześnie żaden z nich nie deklaruje się jako miłośnik sf. Jak coś jest
                      dobre, to jest po prostu dobre, bez względu na przynależność gatunkową, prawda?

                      Pozdrawiam.
                      • Gość: van der Rob Do Nocnego i Łukasza IP: 217.153.87.* 30.05.03, 10:37
                        Panowie,

                        Przysłuchuję się waszej dyskusji i doszedłem do wniosku że także
                        powinienem wziąć w niej udział.

                        Należę do osób, które sporo oglądają i podobnie jak znajomi
                        Nocnego cenię sobie wymienione przez niego tytuły. Przyznaję
                        jednak, że nie jestem "wyznawcą" Matrixa. Dla mnie bardzo ważna
                        jest spójność zasad rządzących w danym świecie. Możemy przyjąć,
                        że w Matrixie mamy do czynienia jedynie z ograniczeniami naszego
                        umysłu (stąd "powietrzne pojedynki" i bullet time), i to jest
                        OK. Ciężko jednak pogodzić mi się z "pogubieniem" się w tych
                        zasadach w Reaktywacji.

                        Już w jednej z pierwszych scen widzimy NEO z
                        metalowymi "końcówkami" w skórze – które przecież miał wyjmowane
                        w jedynce (poprawcie mnie jeśli się mylę).
                        W M1 mieliśmy do czynienia także z "super szybkimi" walkami NEO
                        z agentami – czyżby w dwójce "zapomniał" o tej umiejętności, że
                        skazany jest na "zwykłą" kopaninę? CO z możliwością wniknięcia w
                        agenta i rozwalenia go od środka? Takich niedoróbek (moim
                        zdaniem jest b.duzo) co dla mnie wypacza zasady rządzące serią -
                        jeśli odchodzimy już od czegoś – równie dobrze w Rewolucjach
                        mogą pojawić się teleportacja i walka PSI (choć nie – to
                        ostatnie było by mało widowiskowe w kinie jak kopanina z setką
                        klonów :-)
                        BTW: Kto widząc to miał przed oczami GW Epizod 2 ?

                        Dodatkowo część wątków Wachowscy próbowali "dopowiedzieć" w
                        Animatrixie –w jednym z epizodów (Drugi Renesans) mamy
                        opowiedzianą historię konfliktu pomiędzy maszynami a ludźmi.
                        Pojawia się informacja o użyciu przez ludzi bomb atomowych, "…
                        ale maszyny były odporne na radioaktywność i wysokie
                        temperatury…". Autorzy znów zapomnieli o czymś, lub specjalnie
                        pominęli – bo nie pasowało to do ich historii – mianowicie o
                        impulsie elektromagnetycznym, który towarzyszy wybuchom jądrowy,
                        a który ma dokładnie to samo działanie jak duży czerwony
                        przycisk w scenie końcowej Matrixa gdy strażnicy wdzierają się
                        na pokład statku. Rozwala po prostu elektronikę! Ups – kolejna
                        wpadka.


                        Do Nocnego – w pełni się z Tobą zgadzam, że Reaktywacja jest
                        jedynie długim zwiastunem ze szczątkową fabułą. Sądzę że trójkę
                        obejrzę już na Divx-ie.

                        Do Łukasza - przyznaję że w Reaktywacji są super efekty
                        specjalne i efektowne pościgi, tylko że niestety do niczego to
                        nie służy.
                        • Gość: koniczyn Re: Do Nocnego i Łukasza IP: *.chello.pl 31.05.03, 10:02
                          ehhh

                          Nie widziałem dwójki, od razu zanaczam....skutecznie zrazili
                          mnie do tego znajomi, którym ufam co do osądów recenzenckich. Na
                          tyle skutecznie ze obejze sobie to na divx....kopaniny zawsze u
                          mnie lądują na piratach.


                          ale...drogi Van der Robie, dwie zasadnicze kwestie:

                          w M1 NIE powyjmowali z Neo końcówek przewodów, zresztą wyraźnie
                          mu powiedzieli, że ich się nei da usunąć.


                          Impuls elektromagnetyczny, który wyzwala się podczas wybuchu
                          bomby atomowej jest zupełnie czymś innym niż radioaktywność
                          tejże. w "second renaissance" chodziło raczej o długofalowe
                          skutki po wybuchu bomby atomowej....radioaktywność się utrzymuje
                          baaaardzo długo. impuls elektromagnetyczny przelatuje i znika.
                          polecam podręczniki chociażby do WOS, jeśli nie książki o
                          technicznych stronach działania i skutków tegoż w przypadku
                          bomby atomowej.
                          • Gość: klarenka ......zamiast matrixa IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 31.05.03, 18:16
                            a może by tak do teatru się wybrać... z całym szacunkiem
                            dla kinematografii - ale po tym, co usłyszałam od ludzi o
                            Reaktywacji, po tym, co przeczytałam tutaj, po tym, co
                            ostatnio miałam (nie)przyjemność w kinach oglądać...
                            zaczynam czuć się tak, jakby kino zaczęło NAS zdradzać...
                            jakby powoli poddawało się sile ludzi, którzy zapomnieli
                            już jak można by je wykorzystać...szlachetnie, zamiast
                            karmić nas bzdurami i nic nieznaczącymi tekstami o czymś,
                            co nie istnieje... nie mam nic przeciwko fantazji i jak
                            najbardziej popieram sztukę wyobraźni - tylko niech to
                            będzie choćby troszkę Wiarygodne i Prawdziwe, bo i tak
                            już zbyt wiele fałszu nas otacza...
                            pozdrawiam
                            • Gość: nocny Nie jest (mi) dobrze i nie jest (mi) źle. IP: 195.94.216.* 02.06.03, 10:39
                              Skoro o teatrze mowa, widziałem ostatnio faceta, który przez cały spektakl
                              ściskał w dłoniach włączony telefon komórkowy, co prawda ze ściszonymi
                              dzwonkami, ale jak najbardziej gotowy do działania. Myślę, że oznacza to jedno:
                              jesteśmy mentalnie przygotowani na nadejście ery telefonów wszczepianych pod
                              skórę za uchem – na wzór aparatów słuchowych dla niedosłyszących. Potwierdza to
                              pojawienie się urządzeń odczytujących na głos SMS-y. Pozostaje już tylko czekać
                              na ustrojstwa, które będą nam wysyłały krótkie informacje prosto do mózgu. Co
                              za raj dla reklamożerców! Będą na stałe podłączeni do źródełka informacji o
                              wszelkich promocjach i fantastycznych konkursach! Jaka gratka dla „miłośników”
                              cyberpunka! (Cyber już jest, tylko punk zupełnie zniknął.)
                              Swoją drogą Cielecka jest niesamowita w „4.48 Psychosis” – tym bardziej żałuję,
                              że moja „odrobina szaleństwa” nie bywa równie widowiskowa, bo duchowe rozterki
                              tracą nieco na duchowości. Trudno cierpieć w dzisiejszych czasach nie
                              wypruwając sobie żył i nie łykając kilogramów proszków psychotropowych.
                              Cierpienie w milczeniu i bez widocznych ran na ciele nikogo nie przekonuje i –
                              co ważniejsze – nie ma wartości medialnych. Dziś trzeba wrzeszczeć. Na
                              szczęście Cielecka nie wrzeszczy bez przerwy i nie tnie sobie przedramion li
                              tylko dla samego efektu. Dramat głównej bohaterki staje się dzięki niej
                              poruszający – i prawdziwy! - o ile oderwać na chwilę wzrok od wyświetlacza
                              telefonu komórkowego.

                              Pozdrawiam
                              • Gość: klarenka Re: Nie jest (mi) dobrze i nie jest (mi) źle. IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 02.06.03, 15:05
                                ...ale czym w dzisiejszych czasach jest cierpienie?!!
                                słowo zakazane... nie wolno cierpieć, nie wolno być
                                smutnym, nie wolno się użalać, nie wolno mówić, że jest
                                źle, a już tym bardziej się zabijać... trzeba być
                                niezniszczalnym - jak bohaterowie Matrixa...
                                Kiedyś zaczęłam spisywać z książek fragmenty, które w
                                jakiś sposób wydawały mi się celne albo po prostu
                                piękne... poniższy pochodzi z książki M.Vargasa Llosy
                                "Ciotka Julia i Skryba":
                                >Jeżeli chodzi o samobójstwo, to dzisiaj nikt już nie
                                docenia takiego gestu. Człowiek odbiera sobie życie, ale
                                zamiast wyrzutów sumienia, dreszczy podziwu - wywołuje
                                kpiny.<
                                Najgorsze jest to, że czasem ludziom wydawać się może, że
                                jak się zabiją, to może wreszcie ktoś zauważy, że było im
                                źle... nie, teraz się tylko mówi "cóż, słaby był, nie
                                umiał się przystosować..."
                                Napisałeś, że cierpienie w milczeniu i bez widocznych ran
                                nikogo nie przekonuje... prawie się zgadzam, tyle że
                                widoczne rany wcale nie przekonują bardziej niż sms z
                                treścią "pomocy, jest mi źle"...
                                Niektórzy się tną, żeby poczuć ulgę (bo fizyczny ból
                                odciąga uwagę od psychicznego) i jest to jedyne
                                rozumowanie, przy którym gest okaleczenia się jest
                                zrozumiały... choć w dużej mierze tylko dla jednej osoby
                                - tej, która cierpi...
                                nie-widowiskowe duchowe rozterki nie są mniej duchowe od
                                innych... bo twoje własne, dla ciebie, a nie na pokaz...
                                zaryzykować można stwierdzenie, że nawet prawdziwe...
                                Może i masz rację, że dziś trzeba wrzeszczeć, ale to nie
                                wszystko, bo trzeba wiedzieć do kogo i jak... wszak
                                wszyscy wrzeszczą - nawet głuchy internet to potrafi :-0

                                pozdrwaiam

                                ps.przeraża mnie to wszystko im więcej o tym piszę,
                                myślę, mówię, im więcej słucham... i od razu przypomina
                                mi się Witkacy: brzytwa jako krzyk niesłyszalny, facet
                                się zabił, bo widział katastrofę (która przyszła), ale
                                wszyscy dostrzegli tylko beznadziejny bunt... i
                                słabość...brrrrrrrrrrrrrr...
                                • Gość: nocny Tępawy uśmieszek niepoprawnego optymisty IP: 195.94.216.* 02.06.03, 17:09
                                  A ja pozostaję radosny, pogodzony z beznadzieją życia innych ludzi, mojego
                                  zresztą też, ale inaczej. Nie miotam się, nie rzucam w rozpaczliwej pogoni za
                                  nieistniejącym celem, za nieosiągalnym szczęściem. Jestem zadowolonym szczurem.
                                  Miejskie kanały kanalizacyjne, w których mieszkam i pracuję, nie przerażają
                                  mnie i nie smucą, przynajmniej nie bez przerwy. Wystarczy podnieść łeb,
                                  spojrzeć w górę, dostrzec niebo – żaden raj, po prostu tą błękitną przestrzeń
                                  nad nami, poprzetykaną chmurami – i już robi się jaśniej, raźniej. Zapomina się
                                  o odchodach, choćby sięgały po szyję.
                                  Masz rację, że wielkie gesty przestały cokolwiek znaczyć w oczach ludzi, ale
                                  tylko w ich oczach, bo przecież one wciąż znaczą i nie sposób ich znaczenia
                                  przecenić. Niech sobie wszelkiej maści kpiarze i prześmiewcy kpią do woli skoro
                                  ma ich to uszczęśliwiać. Przecież nie dla nich i nie przez nich ludzie
                                  odbierają sobie życie. Gdybym miał sobie jutro odstrzelić czerep – czego nie
                                  zrobię – myślisz, że miałoby dla mnie znaczenie, co ktoś sobie na ten temat
                                  pomyśli? Zabijam się dla siebie i dla własnej wygody, z powodów
                                  nieprzekładalnych na żaden ludzki język, niewytłumaczalnych. Spójrz na przykład
                                  Zdenka Adamca, który podpalił się kilka miesięcy temu, żeby otworzyć ludziom
                                  oczy na pewne sprawy, o których wcześniej nie myśleli. Myślisz, że później
                                  pomyśleli? Polecam artykuł Szczygła dla Dużego Formatu na temat tego
                                  niepokojącego samobójstwa – powinnaś go jeszcze znaleźć na stronach
                                  internetowych Gazety. Dowiedz się, przeciw czemu spłonął młody Adamec i czemu
                                  nikt o nim nie słyszał. Większość ludzi to ludzkie odpady, bezmyślnie
                                  realizujący punkt po punkcie życie do jakiego zostali zaprogramowani. Przez
                                  kogo? Nie przez Boga – „Drań! Nie istnieje!”
                                  Jeśli myślisz, że bredzę, wybierz się na jakąkolwiek demonstrację, stań z boku
                                  i poprzyglądaj się, jak łatwo ludźmi sterować. Rozumy na poziomie pralek
                                  automatycznych – wystarczy wiedzieć, gdzie nacisnąć i już się kręcą, już się
                                  piorą. Wiedząc to, ktoś skwapliwie korzysta z okazji, by ponaciskać guziki,
                                  posterować zdalnie tłumem, rzeszą, światem ignorantów.
                                  Może nieco odbiegłem od tematu forum, ale nie aż tak daleko, żeby na koniec nie
                                  powrócić. O sukcesie Matriksa – tego prawdziwego, a nie żenującej podróby, co
                                  ją teraz puszczają w kinach – zadecydowało coś jeszcze poza efektami
                                  specjalnymi i zaskakująco świeżą, jak na kino kopane, fabułą. Tym czynnikiem,
                                  przebijającym przez fantastyczną zasłonę z postmodernistycznej mielonki, jest
                                  prawda. Choć Wachowscy chcieli tylko nakręcić efektowną kopaninę, przypadkiem
                                  tchnęli w Matriksa fragment jakiejś bardziej uniwersalnej myśli, pozostającej w
                                  bezpośrednim kontakcie z ponurą rzeczywistością (choć metaforycznie). To pewnie
                                  zasługa fascynacji braci reżyserów koncepcją Baudrillarda, dotyczącą
                                  symulowanej rzeczywistości. Nie czytałem Baudrillarda, ale nabrałem ochoty i
                                  chyba użyję jego „Symulakr i symulacji” jako metody na odreagowanie
                                  rozczarowującej błazenady w postaci „Reaktywacji”.
                                  • Gość: klarenka Re: Tępawy uśmieszek niepoprawnego optymisty IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 13:53
                                    „W zasadzie jestem optymistycznym pesymistą i
                                    pesymistycznym optymistą. Jestem obużywiołowy. Dwudomowy.
                                    Rabelaisowski śmiech i heraklitowski płacz. To wielkie
                                    TAK i to wielki NIE należą bowiem do siebie nawzajem.”
                                    (B.Hrabal)....

                                    A co do Zenka Adamca. Jest mnóstwo ludzi, którym wydaje
                                    się, że żyją w czasach „nie dla siebie”. Każdy bunt jest
                                    dla nich porażką. Można sadzić słoneczniki za oknem i co
                                    dzień budzić się z nadzieją, że już do okna dosięgły, i
                                    cieszyć się, gdy zajrzą, ale i tak przyjdą koledzy Zdenka
                                    i je połamią.... a potem się czeka od nowa, i wierzy, i
                                    płacze, i w końcu się nadzieję traci... To nie są
                                    problemy świata, to są problemy ludzi, o których wszyscy
                                    zapominają. Tak samo z Psychosis – to nie świat jest zły,
                                    tylko ludzie nie umieją z samymi sobą żyć... Nikt temu
                                    nie chce zaradzić, bo wszyscy myślą tylko o sobie, nie
                                    umiejąc tak naprawdę nic.
                                    Dlatego robi się Matrixy i inne takie bzdury, gdzie jest
                                    wybór: tabletka niebieska albo czerwona, fikcja narzucona
                                    bez możliwości wyboru, fałsz i gadanie o niczym (czasem
                                    przez przypadek jakaś głębsza myśl się pojawi, ale –
                                    powtarzam – przez przypadek)... Matrix wcale nie jest
                                    dobrym filmem, bo pokazuje prawdę pozorną, zamgloną, o
                                    której po kilku godzinach wszyscy zapominają, a nawet
                                    jeśli nie, to i tak nikt nie umie walczyć, bo przecież
                                    nie ma kolorowych tabletek, nie można się odbić i
                                    wylądować po drugiej stronie przepaści międzywieżowcowej,
                                    nie ma taaaakiej broni.... więc nie będziemy walczyć...
                                    no bo po co..... gdzie ta głębia, gdzie geniusz??? Nie
                                    widzę tu żadnej uniwersalnej myśli... wybacz.
                                    Wolę zdecydowanie Cielecką krzyczącą ze sceny, bo choć to
                                    iluzja teatralna, to jednak przejmująca, która daje
                                    podstawy do refleksji... o człowieku, a nie o technice,
                                    w którą ten człowiek został wrzucony....
                                    Nie wierzę w Matrixa... ale wierzę jeszcze w ludzi.... i
                                    w sens hodowania słoneczników za oknem... czasem w
                                    podcinanie żył – dla ukojenia...

                                    Pozdrawiam
                                    • Gość: nocny Bełkot niewyspanego, który czuje pismo nosem IP: 195.94.216.* 03.06.03, 16:00
                                      Czyli dobrze jest jak jest, zmiany mogą tylko bardziej popsuć, zamykamy oczy i
                                      mózgi, zostawiamy otwarte tylko uszy, żeby słyszeć wołających o pomoc, ale ci,
                                      których krzyku nie możemy usłyszeć, bo wołający albo nie żyją, albo są za
                                      daleko, albo wcale nie wiedzą, że pora na krzyk już nadeszła, tych ignorujemy,
                                      zapominamy, meblujemy raczej własne cztery ściany – czy tak?
                                      Nie potrafię się z Tobą zgodzić ani się sprzeciwić. „Niektórzy nie umieją ze
                                      sobą żyć” – mówisz. Niektórzy nie umieją żyć z całym światem. Czy taki problem
                                      jest jeszcze ich problemem, czy już problemem świata? Jak dalece byłabyś gotowa
                                      się zmienić, żeby się dopasować? Ja mam nieprzekraczalną granicę pochylenia,
                                      zgięcia, ukłonu. Przynajmniej chciałbym w to wierzyć. Idę na papierosa.

                                      Pozdrawiam.
                                      • Gość: klarenka Re: Bełkot niewyspanego, który czuje pismo nosem IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 17:53
                                        ups, chyba się nie zrozumieliśmy... ja wcalę nie myślę,
                                        że dobrze jest tak, jak jest, że zmiany mogą tylko
                                        wszystko jeszcze bardziej popsuć, że nie warto nic robić:
                                        zamknąć oczy i mózgi... nie! świat jest wielkim bagnem,
                                        pełnym bełkotu i fałszu... ludzie ze sobą nie rozmawiają,
                                        ludzie siebie nie słuchają, ludzie nie wiedzą, co chcą
                                        powiedzieć... nie podoba mi się świat,w którym żyję i
                                        chcę go zmienić... chodzi mi o jedną rzecz: to, że świat
                                        nie jest idealny, że jes wręcz chujowy (wybacz wulgaryzm
                                        w "ustach" kobiety), że ciężko nadwrażliwcom i idealistom
                                        jest się w tym chaosie odnaleźć, to wszystko wynika z
                                        tego, że ludzie mają problemy ze sobą... stąd wychodzi
                                        cała masa prolblemów, które powodują, że ludzie ni umieją
                                        żyć ze światem (tak jak napisałeś)... nie wiem, czy jest
                                        to problem ich czy problem świata... w którymś momencie
                                        koło tych rozważań się zamknie i pozostanie znów chaos...

                                        pytasz jak dalece jestem w stanie się zmienić, żeby się
                                        dopasować... nie wiem... na razie nie muszę...
                                        podejrzewam jednak, wiedząc o sobie tyle, że nie lubię
                                        kompromisów i jestem okropnie uparta, podejrzewam, że
                                        będą problemy... ale wierzę w siebie i swoją siłe...
                                        idę na papierosa :)

                                        pozdrawiam

                                        ps. "Dobrze jest patrzeć na świat jakby był snem. Jeśli
                                        dręczy Cię koszmar, budzisz się i mówisz sobie, że to był
                                        tylko sen. Wszechświat, w którym żyjemy, niczym się nie
                                        różni od tego snu" (Ghost Dog)
                                      • Gość: klarenka Re: Bełkot niewyspanego, który czuje pismo nosem IP: *.lodz.cvx.ppp.tpnet.pl 03.06.03, 18:05
                                        Dlaczego Ty nie krzyczysz??? Dlaczego nie słyszysz
                                        krzyku??? Czy pora na krzyk juz nadeszła??? I jak
                                        krzyczeć, żeby zostać usłyszanym??? Ja nie umiem... może
                                        jeszcze nie dorosłam... a może za bardzo chciałabym pomóc
                                        wszystkim ludziom na świecie, wszystkich pocieszyć,
                                        przytulić, naprawić im życie... że aż wydaje się to
                                        fałszywe...??? i nie warte krzyku??? co to, kurwa,
                                        jest...............
    • Gość: Asare Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 23.05.03, 19:34
      Widziałam i żałuję. Film jest idiotyczny i wzbudza raczej salwy
      śimiechu niż dreszcz emocji. Odradzam
    • Gość: Ania Przerost FORMY nad treścią!!! IP: 81.15.156.* 23.05.03, 22:12
    • Gość: roso CIENIUTKA TA 2 IP: *.smstv.pl / 192.168.0.* 23.05.03, 23:43
      i to bardzo kilka fajnych scen (autostrada , niektóre bijatki)
      zlepione w całość udziwnionymi rozmowami często o niczym. A
      wstawki w stylu supermena rażąco durne. Ale na 3 i tak pójde
    • Gość: Matrix Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.tkdami.net / 172.16.5.* 24.05.03, 00:15
      Szkoda czasu i pieniędzy. Film jest beznadziejny. Pierwsza
      godzina filmu nudna jak flaki z olejem. Jedyne co się Wachowskim
      udało to pościg na autostradzie trwający około 20 minut.
    • Gość: Robert Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.visp.energis.pl 24.05.03, 09:41
      Bardzo słaby ten filmik. Dobrych jest tylko parę elementów:
      Autostrada, bliźniacy i "francuski program". całość na 3+
    • Gość: fan Matrix - Reaktywacja 5- IP: *.wroclaw.cvx.ppp.tpnet.pl 24.05.03, 23:44
      Ej no ludzie bez przesady, fabula moze nie jest najlepsza i
      zakonczenie troche jak w serialu ale cala reszta na 6 !!
      jesli chodzi o walki to i tak cud ze nie byly nudne z powodu
      nowych zdolnosci neo. Przypomne kiedy neo po raz pierwszy w 2
      czesci spotkal agentów zdziwil sie ze sa lepsi niz ostatnio
      dodajac komentaz... po tym jak zakonczyla sie 1 czesc nie moglo
      byc innej fabuly. moze nie wszyscy sobie z tego zdaja sprawe
      ale taki facecik jak superman to juz mit amerykanski. wiec to
      nic zlego ze o nim w takiej chwili wspomniano.
      a nie wieze ze jest ktos taki kto lubi sf klimaty i tak szczeze
      nie chcialby latac.
    • Gość: czytajcie Re: Matrix - Reaktywacja IP: 213.17.230.* 25.05.03, 11:45
      Matrix to super film szkoda że gdy on leciał w telewizji nie
      nagrywałam go bym oglądała ten film dzień i noc ale tylko
      dlatego że podaba mi się ten Wybraniec Nero czy Neo mniejsza o
      imię.
    • Gość: fendi Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 25.05.03, 16:27
      oj... brak mi slow... wiecie, wszedlem do kina z nastawieniem ze
      bedzie kiepsko - nie moglo byc przeciez lepiej od pierwszego
      matrixa. no a wyszedlem z kina przygnebiony, bo bylo gorzej niz
      sie spodziewalem. oprocz niektorych scen walki (autostrada hihi)
      mialem ochote prawie ze wyjsc z kina - no i wyszedlem ale po
      zelki... a ten dialog neo z siwym mnie dobil na koncu - prawie
      zasnalem. aha - i zostalem na trailer 3 czesci - czekalem 10
      minut na 15sekund trailera... no ale trudno...

      na 3 czesc i tak trzeba isc...
      • Gość: bobo Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.markom.krakow.pl 25.05.03, 18:53
        ale kicha. film byl nudniejszy niz poprzedzajace go reklamy.
    • Gość: ja Re: Matrix - Reaktywacja IP: 213.195.187.* 25.05.03, 20:53
      ...ale klucznik jest niesamowity.
    • Gość: Garek Kwiecien Jestem zachwycony IP: *.chello.pl 26.05.03, 01:41
      Jak wynika z komentarzy narzekanie na reaktywacje nalezy do
      dobrego tonu. Oczywiscie jest w tym tez troche racji. Tu mysle o
      efektach specjalnych. Zgodze sie ze jest ich troche za duzo.
      Tresc to juz oddzielny temat. Stanowczo nie zgadzam sie z teza,
      ze jej tu nie ma. Jest jej wiecej niz w czesci pierwszej a
      roznica polega na tym, ze tu widz musi jej sobie sam poszukac. W
      czesci pierwszej jedyne co bylo to "mozg w naczyniu" i to
      wylozone tak zeby dziecko zrozumialo. Tu mamy pytania o
      czlowieczenstwo i cale szczescie nie ma odpowiedzi. Oczywiscie
      nie zabraklo tu tez rozwiniecia "mozgu w naczyniu". W pierwszej
      czesci strasznie razil brak pytania: Dlaczego morfeusz i
      inni "wolni ludzie", skoro wiedza jak latwo jest uwiezic ludzki
      umysl, nie zastanawiaja sie nad tym czy sami nie sa
      niewolnikami? Tu takich pytan otwarcie tez nikt nie stawia ale
      to bardzo dobrze ze w reaktywacji pytan szukamy sami.
      Prosze mnie tylko zle nie zrozumiec. Nie chce powiedziec, ze
      matrix stawia jakies przelomowe pytania. To wszystko juz bylo
      ale nigdy jeszcze tak efektownie opakowane. Nie chcialbym nikomu
      sugerowac co powinien z filmu wyniesc ale nie moge powstrzemac
      przed napisaniem jeszcze jednej rzeczy. Moje ulubione "only
      human" - ktoz z nas wylaczajac agenta smitha z kontaktu nie
      pomyslalby, ze to tylko maszyna?
      I na sam koniec:
      Scena z Persefona jest genialna i to nie ze wzglwdu na uroki
      Moniki B. Niestety zaraz potem, chyba po to zeby kazdy mial cos
      dla siebie, jest ta fatalna scena ze "szminka" w roli glownej.

      Z kina wyszedlem zachwycony i z przyjemnoscia zobacze film
      jeszcze kilkanascie razy.
      • Gość: torkwe Re: Jestem zachwycony IP: www:* / 192.168.4.* 26.05.03, 04:20
        Tez uwazam ze wieszanie psow na Reaktywacji to lekkie przegiecie o charakterze
        owczego pedu.
        Ja bylem w kinie duza grupa znajomych i zauwazylem ze film zawiodl,
        rozczarowal a nawet rozsmieszyl tych co sie nastawili: a)na poczatku ze film
        bedzie fabularnie lepszy od 1ynki (jeszcze bardziej zaskakujacy, spojny itd),
        b) potem, jak juz sie okazalo ze taki nie jest (eureka! - ciekawe co bardziej
        zaskakujacego i niesamowitego mozna o swiecie powiedziec niz to ze tak
        naprawde nic o nim nie wiemy, co moze przebic "mozg w naczyniu"?) obrazeni
        zaczeli zlosliwie czekac na coraz to kolejne wpadki (nawet drobne), przydlugie
        sceny, nietaka muzyke, nietakie dialogi itd itd, poto by uzasadnic i
        utwierdzic sie w swoim obrazonym rozczarowaniu, w koncu osiagneli taki poziom
        odbioru na ktorym mozna sie juz tylko chichrac z kazdej sceny. No coz,
        wspolczuje.
        Mi sie Reaktywacja podobala. Pewno ze nie zachwycila, nie wstrzasnela, nie
        wcisnela w fotel jak 1nka. Coz, wcale na to nie liczylem. Liczylem na film
        ktory rozwinie stare watki, a nie ze zaprezentuje nowe, lepsze, ze bycmoze
        postawi jakies pytania (i rzeczywiscie je stawia). Ze bedzie bardziej jeszcze
        wypasionym kinem akcji. I zaprawde powiadam wam - byl :). Ze Neo lata jak
        Superman?? - sorry, a co robi w ostatniej scenie 1nki??? Przeciez ta scena to
        byla bardzo jasna zapowiedz tego czego mozemy spodziewac sie w 2ce. I wlasnie
        to mamy.
        Rzeczywiscie byly nawiazania do Ozyrysa (a takze Kid's Story). Ale dla mnie,
        poniewaz widzialem Animatrix, to tylko plus.
        Jest pare rzeczy ktore mozna by bylo zrobic lepiej. Zion oczywiscie. Troche
        sobie inaczej wyobrazalem to miasto w srodku Ziemi (i nie mam tu namysli
        scenograffi - ta jest ok). Coz, z pokazaniem hipotetycznych spoleczenstw
        przyszlosci zawsze jest problem, liczylem na to ze Wachowskim pojdzie tu
        lepiej. Przyznaje tez ze jesli chodzi o liczbe postaci to przydala by sie
        brzytwa Ockhama (kap. Soren itp). Nie zachwycila mnie tez muzyka tak jak w
        pierwszej czesci. Dopiero RATM na koniec - to bylo to! :).
        Suma sumarum: jesli Matrix byl wybitny zarowno pod wzgledem fabuly jak i
        akcji, Reaktywacja jest wybitnym kinem akcji z niezla fabula. Czy to malo??
        Dla mnie duzo. Poprostu zamiast nastepnej rewolucji mamy calkiem niezla
        kontynuacje :)
        • Gość: Dean Re: Jestem zachwycony IP: 157.25.119.* 26.05.03, 15:27
          Gość portalu: torkwe napisał(a):

          > Tez uwazam ze wieszanie psow na Reaktywacji to lekkie przegiecie o
          charakterze
          > owczego pedu.

          Tak - teraz to wypada zbutować Reloaded

          > Ja bylem w kinie duza grupa znajomych i zauwazylem ze film zawiodl,
          > rozczarowal a nawet rozsmieszyl tych co sie nastawili: a)na poczatku ze film
          > bedzie fabularnie lepszy od 1ynki (jeszcze bardziej zaskakujacy, spojny itd),
          > b) potem, jak juz sie okazalo ze taki nie jest (eureka! - ciekawe co bardziej
          > zaskakujacego i niesamowitego mozna o swiecie powiedziec niz to ze tak
          > naprawde nic o nim nie wiemy, co moze przebic "mozg w naczyniu"?) obrazeni
          > zaczeli zlosliwie czekac na coraz to kolejne wpadki (nawet drobne),
          przydlugie
          > sceny, nietaka muzyke, nietakie dialogi itd itd, poto by uzasadnic i
          > utwierdzic sie w swoim obrazonym rozczarowaniu, w koncu osiagneli taki poziom
          > odbioru na ktorym mozna sie juz tylko chichrac z kazdej sceny. No coz,
          > wspolczuje.

          > Mi sie Reaktywacja podobala. Pewno ze nie zachwycila, nie wstrzasnela, nie
          > wcisnela w fotel jak 1nka. Coz, wcale na to nie liczylem. Liczylem na film
          > ktory rozwinie stare watki, a nie ze zaprezentuje nowe, lepsze, ze bycmoze
          > postawi jakies pytania (i rzeczywiscie je stawia). Ze bedzie bardziej jeszcze
          > wypasionym kinem akcji. I zaprawde powiadam wam - byl :). Ze Neo lata jak
          > Superman?? - sorry, a co robi w ostatniej scenie 1nki??? Przeciez ta scena to
          > byla bardzo jasna zapowiedz tego czego mozemy spodziewac sie w 2ce. I wlasnie
          > to mamy.

          Co do "Supermana" - kwestia gustu. Mi wystarczy jedno pytanie - jaki musiałby
          być Happy End w części 3 ? A może go nie będzie ? Bo ja mam problem z
          wymyśleniem go - zwłaszcza jeśli się przyjmie opcję, że Zion to drugi poziom
          Matrixu.

          > Rzeczywiscie byly nawiazania do Ozyrysa (a takze Kid's Story). Ale dla mnie,
          > poniewaz widzialem Animatrix, to tylko plus.
          > Jest pare rzeczy ktore mozna by bylo zrobic lepiej. Zion oczywiscie. Troche
          > sobie inaczej wyobrazalem to miasto w srodku Ziemi (i nie mam tu namysli
          > scenograffi - ta jest ok). Coz, z pokazaniem hipotetycznych spoleczenstw
          > przyszlosci zawsze jest problem, liczylem na to ze Wachowskim pojdzie tu
          > lepiej. Przyznaje tez ze jesli chodzi o liczbe postaci to przydala by sie
          > brzytwa Ockhama (kap. Soren itp). Nie zachwycila mnie tez muzyka tak jak w
          > pierwszej czesci. Dopiero RATM na koniec - to bylo to! :).
          > Suma sumarum: jesli Matrix byl wybitny zarowno pod wzgledem fabuly jak i
          > akcji, Reaktywacja jest wybitnym kinem akcji z niezla fabula. Czy to malo??
          > Dla mnie duzo. Poprostu zamiast nastepnej rewolucji mamy calkiem niezla
          > kontynuacje :)

          Może to nie będzie żadnym próbnikiem ale moja dziewczyna (bynajmniej nie
          zażarty fan s-f czy fantasy - lubi czytać Discworld - i to dla języka (czytanie
          w oryginale ;)) powiedziała, że za miesiąc pójdzie na to jeszcze raz... Bo film
          jej się naprawdę podobał (bez szaleństw wprawdzie - jak mawia) i warto obejrzeć
          go jeszcze raz na spokojnie.
      • Gość: Paolo po Matrixie W koncu dojrzale wypowiedzi fanow... IP: *.ptsm.com.pl / 192.168.1.* 26.05.03, 10:30
        Szacunek dla Was! Pogawedzilbym , ale czasu nima :(
        Myslalem , ze zdolnosc kojarzenia i odpowiednie nastawienie zanikly totalnie
        sadzac po niektorych pozal sie Boze wypowiedziach na forach.
        Jest nadzieja...
        They are only human, right ? ;-)
    • Gość: mala Re: Matrix - Reaktywacja IP: 195.136.248.* 26.05.03, 10:03

      FATALNE NAPISY: "kłeska" zamiast "klęska" i mnóstwo, MNÓSTWO
      innych, które przeszkadzają. PARTACTWO, NIECHLUJSTWO, TOTALNY
      BRAK PROFESJONALIZMU!
    • Gość: mala NAPISY DO BANI ! IP: 195.136.248.* 26.05.03, 10:04
      FATALNE NAPISY: "kłeska" zamiast "klęska" i mnóstwo, MNÓSTWO
      innych, które przeszkadzają. PARTACTWO, NIECHLUJSTWO, TOTALNY
      BRAK PROFESJONALIZMU!
      • 3telnick Re: NAPISY DO BANI ! 26.05.03, 14:58
        Amen
    • 3telnick Re: Matrix - Reaktywacja 26.05.03, 10:15
      niestety Twoje obawy są słuszne...
      obecnie jest to Masmix (pamiętacie przerobiony plakat Matrixa?)
      :(
    • Gość: Jaś Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 26.05.03, 16:23
      Za dużo w nim cyfrowej kopaniny. Nic tylko latają wymachując
      nogami. Po półtorej godziny film dopiero robi się ciekawy.
      Wychodząc chciałam wiedzieć co będzie da;lej.
    • Gość: jednymzdaniem Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.bauholding.pl 26.05.03, 16:43
      Film zrobił na mnie duże wrazenie, obejrzę go jeszcze z
      kilkanaście razy i gorąco go wszystkim polecam.
    • Gość: Wujek H@kunaMatata Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.piaseczno.sdi.tpnet.pl 26.05.03, 16:48
      Szczerze się zawiodłem na matriksie.Jako fan słuchający z
      zapartym tchem wszystkich zapowiedzi.Oczywiście efekty,walki są
      piękne ale główny wątek bardzo zatarty.Od pewnego momętu akcja
      tak szybko biegnie że czsami trzeba przetżeć oczy by dalej
      oglądać.Pozatym dialogi sa okropne,przez cały film bochaterowie
      mówią mało zrozumiałym dla przeciętnego widza językiem.W całym
      filmie 2 albo 3 razy było słychać normalny ludzki dialog.
      A więc którą wybieracie pigułkę czerwoną czy niebieską.
      • Gość: ajłonka Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.acn.waw.pl 27.05.03, 21:57
        pierwsza czesc matrixa znam chyba na pamiec, drugiej nawet nie chce mi sie
        wspominac :( co mnie potwornie rozczarowalo to, to ze flim akcji jakiego sie
        spodziewalam zamienil sie w jakiegos pornola! po jaka cholere te sceny? i po
        jaka cholere belucci? czy zatrudniono ja do tego filmu, bo obawiano sie,ze jej
        obenosc zaslepi facetow na tyle,ze nie dostrzega tandetnej akcji? fakt, scena
        na autostadzie byla git, ale trudno mi jakies inne tak na poczekaniu wymienic:(
        i jeszcze neo latajacy jak superman! brakowalo mu jeszcze tylko supermenowskich
        majteczek i paseczka ;)
        pozdrawiam i mam nadziej,ze trojka bedzie lepsza
        nadzieja matka glupich a kazda matka kocha swoje dzieci :))
      • Gość: lily Re: Matrix - Reaktywacja IP: *.rginternet.pl 29.05.03, 16:16
        biorąc pod uwagę Twoją ortografię...stosunkowo łatwo jest się domyślić dlaczego nie zrozumiałeś dialogów...
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka