Dodaj do ulubionych

Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świecie

28.04.06, 13:14
To wątek dla otrzeźwienia dla niektórych użytkowników FK. Przeczytałam wątek
o największym grafomanie świata i zdębiałam. Jakim niewyobrażalnym ignorantem
trzeba być, żeby uznać Marqueza za grafomana? Jaki trzeba mieć tupet i
mniemanie o sobie, żeby kwestionować wybory Akademii noblowskiej i milionów
zakochanych czytelników na całym świecie? Oczywiście nikt nie zmusza do tego,
żeby kochać i wielbić, to kwestia gustu, ale żeby określić mianem grafomana,
to doprawdy szczyt arogancji. A może to chorobliwa potrzeba bycia
oryginalnym?
Musimy wreszcie nauczyć się odróżniać pisarzy, których nie lubimy, nie
rozumiemy, nie szanujemy, od tych których chcemy ocenić obiektywnie, lub
którzy zostali już tak ocenieni przez tych, którzy się na tym znają, lub tych
których oceniła już historia. Więcej pokory i obiektywizmu, proszę.
I jeszcze prośba, piszmy o autorach, których przeczytaliśmy przynajmniej
jedną książkę, nie można nie lubić czegoś, czego się nie poznało.
Mój typ nr 1 to Janusz Wiśniewski. Nie jestem oryginalna;)
Obserwuj wątek
    • itek1 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 13:26
      A moze kazdy tzw.wielki i uznany pisze wylacznie "to the happy few".
      Niezrozumienie i ignorancja jest powszechna- taka to juz materia.
      Nie lamentowalbym nad upadkiem obyczajow:)
      A swoja droga to bardzo nie lubie Nabokova, a juz naprawde nie znosze jego
      smiesznie zarozumialych i glupich sadow.
    • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 13:34
      Trudno mi wybrac. Nie ma ich wielu, bo jak ognia unikam ksiazek, ktorych lektura
      sprawilaby mi przykrosc zamiast wymaganej przyjemnosci :-) Na marginesie, trudno
      mi obdarzac antypatia samego pisarza, zazwyczaj obdarzam nia tylko jego dziela.
      W ostatecznym rozrachunku wygrywa chyba Andre Norton, bo sprawila mi najwiekszy
      zawod.
      • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 13:44
        Tu mnie zaintrygowałaś Eeelu. Jakiego rodzaju sprawiła Ci zawód Andre Norton?
        Pytam, bo czytałam swojego czasu, nawet sporo.
        Pozdrawiam:)
        • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:03
          Pewnego razu postanowilam poszerzyc swoje fantastyczne horyzonty, poniewaz moja
          wiedza i uwielbienie ograniczaly sie do Tolkiena, Lewisa, Sapkowskiego i
          (czesciowo) Lema. Siegnelam wiec miedzy innymi po Norton (Czarodziej ze swiata
          czarownic chyba poszedl na pierwszy - i ostatni - ogien, ale juz nie pamietam
          dokladnie, bo o zlych ksiazkach szybko zapominam). Niemal nie skonczylam
          tej ksiazki (a zebym nie skonczyla czegos, co zaczelam czytac, musze miec do
          czynienia ze straszliwym gniotem). Najbardziej dobila mnie metoda narracji:
          miecz nie moze byc mieczem, tylko musi byc Mieczem Odwiecznej Mocy; medrzec nie
          moze byc medrcem, tylko koniecznie musi byc Klucznikiem Wiedzy Ludu Zielonych
          Przestworzy, czy cos tam. Nie można napisać słowo, tylko Słowo, bohater nie
          słyszy dźwięku, tylko Dźwięk. Dziesiątki Mądrych Kobiet, Wielkich Mieczy,
          Straszliwych Łap i czego tylko chcesz.No to jest juz smieszne po prostu.
          Smieszne i irytujace. Ja rozumiem, miecz powinien miec odwieczna moc w ksiazce z
          gatunku fantasy, ale wymienianie jego pelnej nazwy co trzeci akapit czyni
          narracje wrecz zenujaca. I cala ksiazka taka. Tego nie da sie czytac. Wiecej po
          nic Norton nie siegnelam i nie zamierzam.
          • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:09
            Od razu mi się przypomina duet Hickman i Weis i ich "jego elfie oko spojrzało z
            elfią pogardą na zabrudzone elfie szaty" czy jakoś tak ;)
            • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:50
              Co to jest? :-))) Nic o tym nie wiem!
              • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:55
                Z grubsza rzecz biorąc to autorzy tego:
                www.dragonlance.com/
                • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 29.04.06, 13:55
                  Aaaaa, slyszalam o tym, ale nie czytalam. Czyli nie probowac? :-)
                  • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 29.04.06, 15:49
                    To zależy, jak bardzo jesteś zdesperowana na cokolwiek w klimacie fantasy ;) Ja
                    to czytałam we wczesnej młodości, wtedy mnie niezręczności językowe tak nie
                    uderzały i mam sentyment, zwłaszcza do trylogii Smoki Jesiennego Zmierzchu,
                    Smoki Zimowej Nocy i Smoki Wiosennego Świtu. Miejscami jest śmieszne, ale
                    ogólnie to można sobie odpuścić... Nic oryginalnego to nie jest.
                    • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 29.04.06, 15:51
                      Nie nie. Ja jestem zdesperowana na cos dobrego w klimacie fantasy. Na byle co
                      szkoda mi czasu :-)
                      • Gość: hobbit Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: 195.94.201.* 02.05.06, 16:40
                        bardzo dobry w klimacie fantasy jest Steven Erikson i jego saga "Malazańska
                        Księga Poległych" - nie pamiętam w tej chwili tytułu I tomu - ale to jakieś 700
                        stron lukrecji :)))
                        a tych tomów jest z 7 bodajże... no sporo w każdym bądź razie :)
                        polecam!
      • saskiaplus1 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 13:51
        A ja się w sumie zgodzę z Twoim zdaniem, bo miałam podobne odczucia. Naczytałam
        się, że to klasyka i tak dalej, a potem... Chyba nie dla mnie ten klimat, choć
        się starałam i przeczytałam kilka jej książek. Po prostu "jak to zachwyca,
        kiedy nie zachwyca" ;). To samo zresztą miałam z Ursulą Le Guin, jeśli już przy
        fantasy jesteśmy.
        • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:06
          Le Guin to raczej s-f, nie fantasy. Czytalam jeno "Lewa reke ciemnosci". Mnie
          nie chwycilo, ale obiektywnie nie jest zle. Ot, po prostu, nie moj klimat. Mnie
          ogolnie trudno sie konsumuje s-f, wyjatkiem jest "Solaris" Lema i "Trylogia
          miedzyplanetarna" Lewisa.
          • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:17
            Jeśli zaczynałaś od Tolkeina i Lewisa to nie dziwota, że Norton Cię zawiodła.
            Ja miałam fazę na fantasy i łykałam wtedy niemal wszystko, aż do przesytu i
            odrzucenia.
            Nie mogę się zupełnie zgodzić z tezą, że Le Guin to pisarka s-f. W moim
            odczuciu to jedna z lepszych autorek fantasy i cyklem Czrnoksiężnik z
            archipelagu na czele. Eeelu, jeśli nadal masz ciągoty w kierunku fantasy,
            koniecznie przeczytaj Czrnoksiężnika. Ten cykl ma swój klimat, taki bardziej
            mroczny, ma przesłanie, jest na swój sposób piękny. Czasami żałuję, że już
            trochę wyrosłam z tej literatury;)
            • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:26
              > Jeśli zaczynałaś od Tolkeina i Lewisa to nie dziwota, że Norton Cię zawiodła.

              Widzisz, zaczelam od Tolkiena i Lewisa, ale nie przeszkodzilo mi to w
              fascynowaniu sie Harrym Potterem. Jest literatura dobra, bardzo dobra i wybitna,
              a Norton do zadnej z nich po prostu nigdy nie zalicze, i tyle.

              "Teza" o Le Guin jako autorce s-f wyplynela z niewiedzy - jak juz mowilam,
              czytalam tylko jedna ksiazke, a poza tym zawsze widzialam Le Guin wymieniana na
              roznych forach ksiazkowych wlasnie w tym kontekscie. Chetnie sprobuje tej
              autorki jeszcze raz, bo - jak mowilam - nie oceniam jej zle, i jesli nie
              zaskoczylo przy jednej ksiazce, nie znaczy, ze nie zaskoczy przy innej.

              Czasami żałuję, że już
              > trochę wyrosłam z tej literatury;)

              Ha! Ja mam to szczescie, ze nigdy z zadnej literatury nie wyrastam :-D
              • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:39
                eeela napisała:

                > Ha! Ja mam to szczescie, ze nigdy z zadnej literatury nie wyrastam :-D

                Pogadamy za parę lat:) Do pewnego momentu też tak miałam, ale im jestem
                starsza, tym wyraźniej zauważam, że czasu coraz mniej, a dobrej literatury do
                poznania jeszcze sporo zostało:) Choć gdyby wpadły mi w ręce naprawdę dobre
                książki z gatunku, to wcale bym nie pogardziła. Ale musiałyby być NAPRAWDĘ
                dobre.
                • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:47
                  Ja nie czytam, aby zaliczyc i dlatego nie wyrastam.
                  I czym starsza jestem tym mi bliżej do literatury, która mi po prostu
                  przyjemność sprawia.
                  Bo czytanie książek to jest przyjemność, a nie obowiążek moim zdaniem
                  P:-)
                  • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 15:27
                    Jeśli napisałam, że staram się czytać teraz tylko książki dobre, to nie znaczy,
                    że a. zaliczam tylko arcydzieła, b. czytanie jest dla mnie obowiązkiem, a nie
                    przyjemnością.
                    Staram się jedynie dokonywać selekcji wśród książek, które po skończonej
                    lekturze, która mnie zajmuje i cieszy, pozostawią jakiś ślad, spowodują, że
                    zatrzymam się na chwile i przemyśle kilka ważnych kwestii. Jakkolwiek to
                    zabrzmi, szukam książek, których lektura oprócz przyjemnosci, sprawi mi
                    satysfakcję. Przeczytałam już setki książek lekkich, łatwych i przyjemnych,
                    taraz mam fazę na coś poważniejszego, ale nie dlatego, żeby zaliczyć, tylko z
                    potrzeby ducha, właśnie tu i teraz. Może Ty, Mamarcelo już ten etap przerobiłaś
                    kiedyś w całości i jesteś teraz w innej fazie czytelniczej. Ja to rozumiem i
                    szanuję, ale tego samego oczekuję od innych:) Zarzucano mi juz tutaj snobizm
                    nie raz, już mnie to nie rusza;)
                    • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 16:45
                      Nie wiem w jakiej jestem fazie czytelniczej. Naprawdę się nigdy nad tym nie
                      zastanawiałam.
                      Wiem, że nie jestem fanką fantasy en mass, ale uważam, że
                      akurat "Czarnoksiężnik z Archipelagu" jest po prostu dobrą książką.
                      A z dobrych książek nie wyrasta się nigdy bez względu na ich gatunek. Taką mam
                      przynajmniej nadzieję.
                      Nie zarzuciłabym Ci snobizmu, Dario, jeno tony nauczycielskie i czasami lekkie
                      lekceważenie innych. Tak en passant .
                      P:-)
                    • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 17:39
                      > Staram się jedynie dokonywać selekcji wśród książek, które po skończonej
                      > lekturze, która mnie zajmuje i cieszy, pozostawią jakiś ślad, spowodują, że
                      > zatrzymam się na chwile i przemyśle kilka ważnych kwestii. Jakkolwiek to
                      > zabrzmi, szukam książek, których lektura oprócz przyjemnosci, sprawi mi
                      > satysfakcję. Przeczytałam już setki książek lekkich, łatwych i przyjemnych,
                      > taraz mam fazę na coś poważniejszego,

                      Mam nadzieje, ze mylnie podejrzewam cie, Dario, o wyglaszanie opinii, ze ksiazki
                      "lekkie, latwe i przyjemne" nie moga byc dobre.
                      W ogole z ta "lekkoscia" to ciezka sprawa jest ;-) Dyskutowalam o tym kiedys
                      zarliwie z Forma (tylko za malo sie sprzeciwiala i caly moj zar na nic sie nie
                      przydal ;-D ). Otoz Forma zapytala mnie kiedys, co lubie czytac i takie tam.
                      Odpowiedzialam jej: lubie czytac A, B, C. W sumie same prosciutkie i lekkie
                      rzeczy. Na to Forma: co ty opowiadasz, jakie prosciutkie? Styl ciezki,
                      zagmatwany, hermetyczny.
                      A sek tkwi w tym, ze sa te rzeczy prosciutkie dla mnie. Cos, co znajdujesz
                      naprawde swoim i holubionym, nigdy trudne nie bedzie. Muzyka tak zwana powazna
                      jest uznawana za trudna. Ogolnie. No, dla mnie Bizet, a nawet Czajkowski to
                      takie prosciutkie plumkanie do kotleta. Bach zas jest wspaniala, przyjemna,
                      wyrafinowana prostota. Trudnym straszliwie znajduje Pendereckiego i podchodze
                      jak pies do jeza.
                      Zatem ulubiona przeze mnie literatura jest w moim odczuciu prosta - ale moja,
                      zrozumiala, dzialajaca na wyobraznie. Zarowno Rowling, jak i Szekspir sa dla
                      mnie literatura "lekka, latwa i przyjemna". A Joyce'a nieszczesnego nie rozumiem
                      i trudny dla mnie jest.
                      • daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 18:01
                        Twoja nadzieja jest jak najbardziej słuszna; nie twierdzę, że wśród książek
                        lekkich, łatwych i przyjemnych nie ma książek dobrych i przykładem na to jest
                        wymieniony przeze mnie wyżej cykl o Czarnoksiężniku Le Guin, na przykład.
                        Kolejnym przykładem na arcydzieła w pogardzanym przez niektórych gatunku s-f
                        jest twórczość Philipa Dicka. Wielki błąd popełniają osoby gardzące s-f, które
                        z tego powodu nigdy nie sięgną po Dicka.
                        Ja jednynie napisałam, że mam teraz fazę na książki poważniejsze, bardziej
                        skłaniające do refleksji. Fantasy jakkolwiek byłoby dobre, ambitne, więcej
                        dostarcza rozrywki niż zadumy.
                        Bardzo mi się podoba Twoje podejście do kwestii różnic w odbieraniu literatury;
                        to co dla jednych jest proste i lekkie, nie musi być takie dla innych. Stąd tak
                        wiele kłótni na FK;)
                        P:)
      • formaprzetrwalnikowa Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 15:03
        ja podobnie. jesli czytana (nie zakladam czynnosci dokonanej w tym wypadku)
        ksiazka mi sie nie spodobala z powodu - jak moge przypuszczac- osobowosci
        pisarza (wyrazajacej sie, jak zgaduje, w obranej tematyce, w sposobie pisania)-
        po prostu wiecej nie czytam. kategoria 'najbardziej nielubianego pisarza' nie
        istnieje wiec z definicji - brak gradacji
        :)
    • aaneta Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:19
      Jak nie lubię, to nie czytam.
      • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:22
        Ale musisz przeczytać choć jedną pozycję, żeby stwierdzić, że nie lubisz. I na
        tej podstawie możesz stwierdzić, kogo nie lubisz najbardziej.
        P:)
        • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:32
          Gość portalu: daria13 napisał(a):

          > Ale musisz przeczytać choć jedną pozycję, żeby stwierdzić, że nie lubisz. I
          na
          > tej podstawie możesz stwierdzić, kogo nie lubisz najbardziej.
          > P:)

          No, cos Ty? Na tej podstawie możesz stwierdzić, że nie lubisz tej książki,
          którą właśnie czytałaś, a nie pisarza. Zresztą pisarze nie są do lubienia.
          A juz szczególnie najbardziej na świecie. O tylu książkach, pisarzach w ogóle
          nie slyszałam i pewnie nigdy nie usłyszę. A ilu jeszcze przede mną.
          A i tak zaraz się zleci legion ze stwierdzeniem, że najbardziej nie lubią
          Coehlo
          Whartona
          Carrolla
          Grocholi
          Kinga
          Szwai
          Matuszkiewicz
          itd.
          i jeszcze inny legion outsiderów twierdzących, że nie mogę znieść
          Eco
          Marqueza
          Bułhakowa
          Prousta
          Joyce'a
          i znowu tak dalej.
          pozdrawiam :-)
        • aaneta Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:35
          daria13 napisał(a):
          > Ale musisz przeczytać choć jedną pozycję, żeby stwierdzić, że nie lubisz.

          Nie muszę czytać całości, wystarczy, że zacznę. Jak mi coś nie podchodzi, to po
          co mam czytać? Masochistką nie jestem i szkoda mi czasu.

          > I na
          > tej podstawie możesz stwierdzić, kogo nie lubisz najbardziej.

          Błąd logiczny. Na podstawie jednej pozycji, nawet gdybym ją przeczytała w
          całości i stwierdziła, że nie lubię, nie mogłabym stwierdzić, kogo nie lubię
          najbardziej.
          • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:58
            Niedawno zadałaś Aneto podobne pytanie pewnej młodej osobie. Chodziło nie o
            lubienie, ale o zrozumienie. W moim pojeciu, żeby wyrobić sobie zdanie lepiej
            jest coś poznać, a potem ocenić. Śmiem twierdzić, że są pisarze, których można
            ocenić po jednej książce i do takich pisarzy należy właśnie Wiśniewski. Choć
            rzeczywiście bywają też takie zjawiska, jak wyjątkowo nieudane pozycje całkiem
            niezłych pisarzy, ale trzeba mieć pecha, żeby tak niefortunnie trafić.
            Wyrobiony czytacz jest chyba jednak w stanie zauważyć różnicę między słabszą
            pozycją pisarza dobrego, a ewidentnie beznadziejnym warsztatem grafomana. Ale
            może się mylę.
            • aaneta Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 15:21
              Tamto pytanie miało zupełnie inny kontekst. Pewna młoda osoba zakładała, że z
              pewnych powodów nie powinna czytać pewnych książek. Nie miała zamiaru tego
              weryfikować samodzielnie - jak się okazało, miała polegać na opinii innych osób.
              Można by porównać te dwie kwestie tylko w tym przypadku, gdybym teraz
              powiedziała: najbardziej nie podoba mi się X, ale nie czytałam ani jednej jego
              książki, tylko wszyscy mówią, że on jest beznadziejny. Tymczasem ja stwierdzam
              tylko, że nie mogę powiedzieć, kogo nie lubię najbardziej, ani nawet kogo nie
              lubię bardzo, a kogo tylko trochę, bo nie czytam tego, co mi się nie podoba.
              Widzisz różnicę?

              Poza tym kompletnie nie zależy mi na "wyrabianiu sobie zdania", a tym bardziej
              na ocenianiu. Nie jest mi to do niczego potrzebne. Nie jestem krytykiem
              literackim ani w żaden inny sposób nie jestem związana z literaturą (ani żadną
              inną dziedziną sztuki), czytam tylko i wyłącznie dla własnej przyjemności, więc
              po co mam oceniać? Zresztą pytanie o to, kogo nie lubimy, dotyczy subiektywnych
              wrażeń, nie oceny. Można kogoś nie lubić, chociaż się go ceni, nie sądzisz? Więc
              nie mylmy pojęć, proszę.
              • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 15:47
                Aneto, widzę różnicę, ale nadal nie mogę zrozumieć stwierdzenia, że nie czytasz
                tego czego nie lubisz, bo skąd możesz wiedzieć, że nie lubisz, skoro nie
                czytasz?
                FK jest miejscem, na którycm omawia się książki. Przy omawianiu książek
                dokonuje sie jednocześnie i automatycznie ich oceny, nie krytyki literackiej,
                ale jednak właśnie oceny. Przeczytałam książkę X i uważam ją za świetną,
                wspaniała, inteligentna, ciekawą, bo..... Albo przeczytałam książkę Y i
                odradzam innym jej lekturę, bo... Takie między innymi jest założenie FK. Ocena
                przeczytanych książek. Jeśli zatem nie oceniasz książek, to co robisz na FK?
                Czy naprawdę nie zdażyło Ci się przeczytać słabszej książki? Nigdy nie
                wartościujesz? Załóżmy, że przeprowadzasz teraz ścisłą selekcję i wybierasz
                jedynie tych autorów, co do których masz pewność, że będą Ci odpowiadać, ale co
                było dawniej? Czy nigdy nie zawiodłaś się na książce? A co z lekturami
                szkolnymi? Wtedy musiałaś czytać też to, co niekoniecznie Ci się podobało. Nie
                masz z tamtych czasów autorów, o których mogłabyś dziś powiedzieć, że są do
                niczego?
                Użyłam sformułowania "nie lubię", żeby ośmieszyć wątek o grafomaństwie. Trochę
                się dziwię, że muszę to tutaj tak doprecyzowywać.
                P:)
                Ps.
                Przepraszam za obcesowość, ale też uważam, że nie należy mylić pojęć i założeń.
                • aaneta Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 16:39
                  Nie czytam, ale probuję, to proste, już to zresztą nieraz mówiłam.
                  Co robię na FK? Wymądrzam się oczywiście :)
                  • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 16:42
                    Zazwyczaj wystarczy przeczytać pierwsze 30 stron, żeby się zorientować, czy coś
                    jest warte czytania czy nie.
              • nienietoperz Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 14:09
                Wreszcie udalo mi sie przebrnac przez monstrualna dyskusje. Wnioskow dosc
                wiele, na razie uwagi glowne (w punktach)

                - pytanie o najbardziej nielubianego (najgorszego, etc.) pisarza jest rzecz
                jasna skazane na niepowodzenie, miedzy innymi z przyczyn juz wymienionych -
                nieznajomosci innych autorow, klopotem z gradacja gniotow, etc.

                - 'egalitarna' (opinie krytykow nieistotne, literatura nie poddaje sie
                wartosciowaniu, etc.) strona dyskusji, jak to zwykle bywa, w zapale dyskusyjnym
                wylewa dziecko z kapiela podobnie jak strona 'elitarna' (Nobel=arcydzielo,
                Booker=prawie arcydzielo, itd.). Kompletnie nie wierze w to, ze chocby JM
                Braineater po przeczytaniu 800 stron tekstu nie czuje w krwi, miesniach i
                szkielecie roznicy miedzy lektura lekka, latwa, dobrze napisana i do
                zapomnienia po 20 minutach, a powiescia, ktora robi Ci z mozgu groch z kapusta,
                nie wypuszcza, porusza i jest najzwyczajniej w swiecie wazna

                - post Aanety wyzej, przy calym szacunku, sklada sie w duzej czesci z serii
                sprzecznych i niewiarygodnych stwierdzen. 'Nie czytam tego, co mi sie nie
                podoba' - blad typu wymienionego juz wczesniej, skad wiedziec, ze sie nie
                podoba? Konsekwentne odrzucanie zdania: 'miala polegac na opinii innych osob'
                jest przykladem zapalu wrecz rewolucyjnego, musialoby sie wiazac z wyborem
                lektur technika 100procentowo losowa - dzis np. autor urodzony w Niemczech w
                roku 64 o nazwisku na B.. 'Wyrabiac sobie wlasne zdanie' to inaczej: podchodzic
                refleksyjnie do lektury, probowac ja zrozumiec, budowac sobie wlasna koncepcje
                odbioru - troche byloby przykro, gdyby nam na tym nie zalezalo. Wreszcie, FK
                jest z zalozenia miejscem dyskusji o ksiazkach, a wiec poniekad rowniez ich
                oceny - nie ma powodu, zeby sie wobec tego obrazac.

                Uklony,
                nienietoperz









                • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 16:43
                  Kompletnie nie wierze w to, ze chocby JM
                  > Braineater po przeczytaniu 800 stron tekstu nie czuje w krwi, miesniach i
                  > szkielecie roznicy miedzy lektura lekka, latwa, dobrze napisana i do
                  > zapomnienia po 20 minutach, a powiescia, ktora robi Ci z mozgu groch z kapusta,

                  Moze moje zdanie na ten temat wynika z powaznych brakow w lekturach, ale mimo to
                  bede przy nim obstawac. Literatura trudna to taka, ktorej nie rozumiem i mam
                  trudnosci z przeczytaniem. Literatura lekka, latwa i przyjemna to ta, ktora
                  rozumiem i czerpie przyjemnosc z lektury. Zadna ksiazka, ktora znalazlam dla
                  siebie "lekka, latwa i przyjemna" nie ulega zapomnieniu po 20 minutach, tylko
                  jest holubiona, czytana prznajmniej kilka razy, zglebiane sa jej wszelkie
                  nawiazania, powiazania i koneksje ;-) Jego Wysokosc Brejn byc moze zauwazy
                  roznice, o ktorych wspomniales, ale ja nie zauwazam.
                  • nienietoperz Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 16:57
                    Eeelo dear,
                    ze sie tak w drodze do Twojego miasta wyraze, wciaz mi sie nie chce wierzyc w
                    bezodroznialnosc zupelna. Dwa przyklady z dzialki Twoich ulubiencow - nie
                    sadze, zeby mimo sympatii do JKRowlingowej powracanie do jej swiatow sprawialo
                    Ci ten sam rodzaj przyjemnosci i satysfakcjonowalo zadze odkrywania w tym samym
                    stopniu co podroze po czasach Finroda (osobisty faworyt, przynajmniej z I ery).
                    I nie chodzi tu raczej o podzial lekkosc-trudnosc (i zdecydowanie nie o
                    gorszosc-lepszosc), ale o podzial istotnosc-mniejsza istotnosc.
                    Z wlasnych swiezych doswiadczen - 'Personal Matter' vs 'Lucky Jim', ta druga
                    przeczytana jakby luzniej (choc o podobnym stopniu wciagalnosci), z duza
                    przyjemnoscia i swoboda, zapewne za to bez wiekszych konsekwencji
                    przemysleniowych i dyskusyjnych.

                    A skoro do kazdej lekkiej i przyjemnej lektury wracasz kilkakrotnie, to chyba
                    czytasz zbyt dobre ksiazki;-)

                    Uklony,
                    nntpz


                    • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 17:29
                      Dwa przyklady z dzialki Twoich ulubiencow - nie
                      > sadze, zeby mimo sympatii do JKRowlingowej powracanie do jej swiatow sprawialo
                      > Ci ten sam rodzaj przyjemnosci i satysfakcjonowalo zadze odkrywania w tym samym
                      >
                      > stopniu co podroze po czasach Finroda (osobisty faworyt, przynajmniej z I ery).
                      (...)

                      > I nie chodzi tu raczej o podzial lekkosc-trudnosc (i zdecydowanie nie o
                      > gorszosc-lepszosc), ale o podzial istotnosc-mniejsza istotnosc.

                      Z podzialem na istotnosc-mniejsza istotnosc tez sie chyba nie zgodze. Podzial na
                      trudnosc i lekkosc w zadnym stopniu nie istnieje. Jesli juz mam doszukiwac sie
                      roznic, to chyba w stopniu wyrafinowania poszczegolnych elementow ksiazki -
                      konstrukcji, jezyka, fabuly i takie tam. Ale imho rozne stopnie wyrafinowania
                      nie implikuja roznic w jakosci. Jakosc jest desygnowana przez harmonijna
                      kompozycje wszystkich elementow (jezyka, fabuly, konstrukcji etc. etc.) Tak
                      rzecz definiujac, ze dzielo bardzo dobre - i istotne - moge uznac i Iliade, i
                      wierszyk o Hani, ktora wydymal wiatr. I wydaje mi sie, ze tak rzecz definiowac
                      nalezy, bo uznawanie za dobre samych ksiazek potocznie zwanych
                      "ambitnymi"/"trudnymi" bardzo zawezaloby horyzonty.

                      W moim odczuciu podzial na literature dobra i zla, istotna i nieistotna,
                      przebiega w zupelnie innym miejscu, niz podzial na literature latwa i trudna. Howgh.
                      • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 17:31
                        Tak
                        > rzecz definiujac, ze dzielo bardzo dobre - i istotne - moge uznac i Iliade, i

                        Przepraszam, literowka uniemozliwia zrozumienie zdania: "Tak rzecz definiujac,
                        ZA dzielo bardzo dobre" mialo byc.
                    • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 17:46
                      Się wtrącę.
                      Otóż ja jestem jak najdalsza od wrzucania literatury do jednego worka i może
                      dlatego protestowałam gorąco przeciwko sformulowaniu "pisarz, którego nie lubię
                      najbardziej na świecie". Szczególnie, że wieszczyłam (jak sie okazało
                      niesłusznie, ale chyba mogło tak być, gdyby nie pewne okoliczności) odpowiedzi
                      typu: Grochola,Brown, Coehlo, Carroll itd. itp.
                      W momencie, kiedy biorę książkę do ręki przeważnie wiem, czego się po niej mogę
                      spodziewać (półka!) i teraz mogą zaistnieć jedynie dwie możliwości - podoba mi
                      się lub nie podoba. I wówczas często następuje fakt, że odkładam książkę po
                      przeczytaniu kilkunastu czy kilkudziesięciu stron - ta pozycja nie jest dla
                      mnie. Jeśli nie podoba mi sie jakieś uznane "arcydzieło" to zdarza mi się
                      kolejne podejście, jeśli natomiast mam do czynienia z książką "do czytania"
                      odkładam ją bez cienia żalu i nawet nie przychodzi mi do głowy zastanawiać się
                      nad jej miejscem w kategorii "najgorszości".
                      Powiem nawet, że bardziej rozczarowują mnie te niekompatybilne ze mną książki z
                      najwyższej lub przynajmniej drugiej od góry półki, niz najbardziej
                      mizerna "wakacyjna" lektura. Czyli podobnie jak Aaneta i kilka jeszcze osób nie
                      czytam, tego, co mi się coś BARDZO nie podoba. I naprawdę nie widzę tutaj
                      nijakiej sprzeczności. :-)
                      P;-)
                • aaneta Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 04.05.06, 09:43
                  Za szacunek dziękuję, ale chociaż mi się słusznie należy ;) to chyba nie
                  jesteśmy tutaj po to, żeby sobie wyrażać szacunek, a przynajmniej nie tylko po to.
                  Pomimo Twoich wyjaśnień kompletnie nie rozumiem, co w moich wypowiedziach jest
                  sprzeczne i niewiarygodne. Jeżeli się nie zgadzasz z tym, co piszę, to powiedz
                  po prostu, że się nie zgadzasz, a nie zarzucaj mi sprzeczności i
                  niewiarygodności. Ile razy (i po co?) mam tłumaczyć, skąd wiem, że mi się coś
                  nie podoba? Na dodatek wyjaśniły to też Jagódka i Mamarcela, z pewnością lepiej
                  i ciekawiej niż ja. A jeżeli to w dalszym ciągu za mało, żebyście zrozumieli, a
                  przynajmniej zaakceptowali fakt, że są na świecie ludzie, którzy nie widzą sensu
                  w czytaniu rzeczy, które im się nie podobają, to trudno, ja już na to nic nie
                  poradzę. Ale nie próbujcie mnie przekonać, że trzeba sobie wyrabiać własne
                  zdanie, czy to w sensie zdefiniowanym powyżej przez Nntpza czy w jakimkolwiek
                  innym, odnośnie wszystkiego, nawet tego, co się nie podoba i nie sprawia
                  przyjemności. Czemu niby miałoby to służyć? Chyba tylko temu, żeby się wykazać w
                  rozmowie (ze znajomymi? na FK?), innego pożytku z takiego działania nie widzę.
                  > podchodzic
                  > refleksyjnie do lektury, probowac ja zrozumiec, budowac sobie wlasna koncepcje
                  > odbioru
                  Wszystko pięknie, ale czy ma to dotyczyć wszystkiego, co wpadnie Ci w ręce?
                  Wniosek, że jeśli nie "poleganie na opinii innych osób", to "technika
                  100procentowo losowa", pozostawię bez komentarza, bo jest tyle samo wart, jak
                  przekonanie, że należy czytać wszystko, jak leci, żeby sobie wyrobić własne zdanie.
                  • nienietoperz Aanecie w ramach odpowiedzi 08.05.06, 13:39
                    Aaneto,
                    sama ostatnio goraco atakowalas sugestie dotyczace tego, po co jest sie na FK;
                    jak rozumiem mozesz mi wiec wybaczyc sformulowania dotyczace wyrazania szacunku.
                    To raz.
                    Nie rozumiem dlaczego odpowiadasz do mnie (jak sadze?) w liczbie mnogiej. Jest
                    nas Nienietoperzy jeden. To dwa.
                    Mysle, ze gubi Cie powaznie tendencja do uproszczen. Odrzucanie ksiazek po
                    przeczytaniu kawalka i zniecheceniu sie jest jak najbardziej normalne, tak jak
                    pisaly o tym BB i MM - Ty pisalas wylacznie o konsekwentnym nieczytaniu niczego,
                    co Ci sie nie podoba i konsekwentnym odrzucaniu opinii innych. To trzy.
                    A propos opinii innych, jak rozumiem musze wyjasnic dokladniej o co chodzi, zeby
                    doczekac sie Twojego komentarza. To, dlaczego siegasz po jakas ksiazke czy film,
                    zalezy od tego, co o tym filmie/ksiazce slyszalas, co o nim czytalas, co
                    powiedziala Ci osoba, na ktorej zdaniu Ci zalezy; z ewentualnym wyjatkiem dziel
                    stworzonych przez kogos, kogo juz znasz i cenisz. Nie ma to nic wspolnego z
                    Twoja pozniejsza ocena, choc sama koncepcja sztuki zaklada pewien niezerowy
                    poziom wspolodczuwania miedzyludzkiego - inaczej moglibysmy cala symbolike
                    wyrzucic do kosza. To cztery.
                    Jesli w ogole chcesz sprobowac podejsc do kwestii 'wyrabiania swojego zdania'
                    (wiem, brzmi to raczej okropnie) w sposob aideologiczny, proponuje Ci proste
                    cwiczenie myslowe (Gedankexperiment): czy naprawde nie zalezy Ci na tym, zeby
                    wiedziec, co lubisz, co Ci sie podoba, co uwazasz za
                    przyjemne/ciekawe/wartosciowe? Jesli jest inaczej, to narazasz sie na powazna
                    strate czasu, statystycznie trafiajac na wiele pozycji 'nie dla Ciebie'. To piec.

                    Sprobuj przeczytac spokojnie to, co wyzej z punktu widzenia prostej logiki, a
                    nie z punktu widzenia: 'Nienietoperz jest inny niz ja'. To drugie nie ulega
                    watpliwosci, na cale szczescie dla nas obojga, i naprawde nie musimy o tym
                    dyskutowac. To szesc.

                    Uklony,
                    NN




                    • aaneta Re: Aanecie w ramach odpowiedzi 09.05.06, 11:12
                      Nienietoperzu jeden,
                      liczba mnoga w moim poprzednim poście wzięła się stąd, że polemizowałam z
                      poglądami Twoimi i Darii, a że był to post na forum otwartym, a nie prywatny
                      mail, więc wydawało mi się to uzasadnione. Powiem więcej, w dalszym ciągu mi się
                      tak wydaje.

                      Co do Twojej końcowej rady dotyczącej odrzucenia emocji na rzecz logiki, to mam
                      dziwne wrażenie, że była złośliwa, ale że nie mam sobie nic do zarzucenia w tej
                      kwestii, więc Ci wybaczam ;)

                      Niestety, o ile z moją logiką nie jest tak źle, jak mogłoby wynikać z Twojej
                      uwagi, o tyle mam czasami poważne problemy ze zrozumieniem Twoich wypowiedzi, co
                      mnie martwi, a przynajmniej zastanawia, czy coś z moją kondycją intelektualną
                      jest nie tak, czy też jest jakiś inny powód. Pocieszam się, że nie mam takich
                      problemów w innych sytuacjach, więc może to jednak wynika z Twojego stylu?
                      Chciałabym wierzyć, że nie jest to zamierzone, ale czasami nadużywasz słów, co
                      może jest efektowne, ale nieefektywne. Wprawdzie może się zdarzyć, że dzięki
                      temu mam okazję poznać wyszukane pojęcia w zagranicznym języku, na przykład
                      "Gedankexperiment" (gdyby nie to uzupełnienie, z pewnością nie zrozumiałabym, o
                      co chodzi z tym "ćwiczeniem myślowym"), to jednak już w przypadku
                      "współodczuwania międzyludzkiego" wpadam w kompleksy. Doprawdy, nie wiem, co to
                      znaczy, i dlaczego nie wystarczyłoby po prostu "współodczuwanie". Ale może jest
                      możliwe współodczuwanie niemiędzyludzkie albo pozaludzkie, tylko ja o tym nie wiem?

                      Ale to szczegół, zwłaszcza że, jak zauważyłeś, mam tendencję do uproszczeń, a na
                      dodatek to mnie gubi. Prawdę mówiąc, do tej pory nie czułam się zagubiona, ale
                      pewnie powinnam. Bardziej istotne, a już na pewno intrygujące, wydaje mi się to,
                      że tak bardzo przejąłeś się tym, co czytam i dlaczego, ewentualnie czego nie
                      czytam i dlaczego. Nie sądzisz, że to jest tylko i wyłącznie mój problem?
                      Przecież nikomu nie narzucam mojej prywatnej polityki czytelniczej. Napisałam o
                      tym, żeby wyjaśnić, dlaczego nie potrafię wskazać pisarza, którego "nie lubię
                      najbardziej na świecie" i dlaczego nie widzę sensu w tworzeniu takiego
                      negatywnego rankingu. I tyle. Nie przypominam sobie, żebym pisała o
                      "konsekwentnym odrzucaniu opinii innych", ani nie w odniesieniu do siebie, ani
                      też nikomu tego nie zalecałam, nawet nie przyszłoby mi to głowy. Sugerowałam
                      natomiast, że nie należy polegać wyłącznie na opinii innych, i dotyczyło to w
                      zasadzie jednego konkretnego przypadku, to znaczy pewnej 15-letniej
                      czytelniczki, którą podejrzewałam - jak się okazało, słusznie, choć nie ona to
                      potwierdziła - że czyta to, co jej poleci mama, bądź, jeśli mama odradzi, to nie
                      czyta. Nie ukrywam, że moje podejście do tego problemu jest odmienne, ale jeśli
                      nadal twierdzisz, że wynika z tego "konsekwentne odrzucanie opinii innych", to
                      chyba się nie rozumiemy.

                      Ale gdybyś był jeszcze tak uprzejmy i wskazał, gdzie "gorąco atakowałam sugestie
                      dotyczące tego, po co jest się na FK", to byłabym niezmiernie dźwięczna, bo
                      jakoś zupełnie nie mogę sobie tego przypomnieć - wydawało mi się, że jeżeli już
                      coś w tym temacie, to mogła być wyłącznie lekka kpina, a nie gorący atak, w
                      związku z tym nie wiem, czy mam się martwić swoją sklerozą bądź nieumiejętnością
                      wyrażania myśli, czy też jest to Twoja nadinterpretacja.
    • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:20
      Akurat jestem sobie w stanie doskonale wyobrazić, że można zakwestionować
      wybory akademii noblowskiej oraz milionów czytelników. To mi zajeżdża "Słowacki
      wielkim poetą był". To, że akademia i miliony uznają kogoś za wspaniałego, to
      nie oznacza, że ja też muszę. Tyle, że to nie ma nic wspólnego z grafomanią.

      Co to znaczy najmniej lubiany autor? Taki, który nas wkurzył, znudził, taki,
      który był wredny i współpracował z nazistami albo komunistami, taki, który bił
      żonę? Lubić można kolegę z pracy, a pisarza można cenić albo nie. Można lubić
      jego książki albo nie. Można lubić jedną książkę jakiegoś autora a resztę
      uważać za nudy. I co wtedy?
      • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:28
        Obierz moja metode - ktory cie najbardziej wkurzyl :-)
        • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:29
          Kiedy mnie żaden pisarz nie wkurzył.
          • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:43
            A mnie dwóch wkurza i to bardzo, a właściwie dwoje.
            Jeden to mi jest kupę szmalu od lat winien. Taki podelec.
            Parę książek wydał, ale mnie wkurza pozaliteracko.
            :-)
            • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:47
              No widzisz, o to właśnie chodzi. Bohater książki może mnie wkurzać. Autor nie.
              Chyba, że jest mi winien kasę ;)
      • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:32
        Toż napisałam: "Oczywiście nikt nie zmusza do tego,
        żeby kochać i wielbić, to kwestia gustu, ale żeby określić mianem grafomana,
        to doprawdy szczyt arogancji." I to jest właśnie wątek do tego, żeby sobie
        poużywać nawet na uznanych autorach, pod warunkiem, że będzie to opinia z
        zaznaczeniem "moim zdaniem", "dla mnie", a nie "Umberto Eco to największy
        grafoman świata!".
        Najbardziej nielubiany autor to skrót myślowy. Jeśli potrzebne uściślenie to
        proszę: autor, którego książki bardzo mi się nie podobają. Pisarz piszący
        najsłabsze książki, według mojej subiektywnej opinii. Autor najgorszych, moim
        zdaniem, gniotów. Zostawiamy na boku życie prywatne pisarzy i skupiamy się na
        ich twórczości.Tak może być?
        • Gość: blue.berry Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:39
          chyba nie mam. jak nie odpowiada mi jezyk/tresc/forma to nie czytam. i nie
          musze przeczytac zeby dokonac wyboru czego nie chce czytac:) i tak nie
          przeczytam wszystkich ksiazek swiata. wiec w odsiewie zdaje sie na intuicje.
          i chyba tyle
        • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:52
          Przypomniał mi się taki dowcip:
          Jasio- nikt mnie nie lubi.
          Zenek- nieprawda, jest tylu ludzi, którzy cię nie znają.
          Są masy pisarzy, którzy mi się nie podobają i których nie czytam, i których nie
          znam. Wybrać jednego najgorszego? To tak samo, jak wybrać najlepszego.

          A przez ciekawość- czym ci podpadł Wiśniewski, że wybrałaś go na Tego Jedynego
          Wybranego Najgorszego? (w pewnym sensie to zaszczyt prawie, być wybranym
          spośród milionów...)
          • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 15:04
            W skrócie: bo Samotność w sieci, to najgorszy kicz, z jakim miałam do
            czynienia, a kiczu nie znoszę organicznie:)
            • noida Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 15:47
              A "Trędowata" Mniszkówny? Czy ją zweryfikował czas i już można ją czytać?
        • brunosch Dario, 28.04.06, 15:38
          skróty myślowe to jedno, a elementarna logika wypowiedzi to drugie.

          Po pierwsze "najbardziej nielubiany autor" to pojęcie z dziedziny życia
          towarzyskiego. Zdanie to byłoby poprawne tylko wtedy gdyby ktoś mógł o sobie
          powiedzieć: "Znam kilkdziesięciu autorów i spośród nich jeden jest wyjątkowym
          szują. I tego najbardziej nie lubię". No, ale kudy tam do "najbardziej w świecie
          nielubianego"...

          Po drugie - pisarze mają to do siebie, że piszą swoje książki i na jednej nie
          poprzestają (na ogół). Przeczytaj Cola Breugnon i Jana Krzysztofa. Obie te
          książki napisał R. Roland. A jednak troszkę się od siebie różnią. Podejrzewam
          nawet, że Jan Krzysztof Cię zachwyci i wywrze na Tobie ogromne wrażenie,
          natomiast Cola... no cóż, takie czytadełko.
          Czyli nie autora lubimy, ale któreś jego wybrane dzieło bardziej, a inne mniej.

          Po trzecie - oburzająca Cię możliwość negowania wyroków Akademii noblowskiej
          żywcem przypomina mi hasło: PARTIA NIGDY SIĘ NIE MYLI!!!
          Skądinąd wiemy, że nawet KPZR się myliła, a co dopiero nasza bidulka PZPR
          ;)))
          • Gość: daria13 Re: Bruno, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 15:58
            Nadałam taki tytuł wątkowi, żeby ośmieszyć wątek o grafomanach. Tyle o skrótach
            myślowych.
            Wiem, że pisarze mają różne oblicza, a na dowód tego, że wiem i rozumiem
            przytoczę Borisa Viana i Vernona Sullivana:) Ale to są wyjątki, sytuacje
            niezwykle rzadkie i niemiarodajne dla całości zagadnienia.
            Nie twierdzę, że werdykty Akademii noblowskiej są nieomylne, ale śmiem postawić
            tezę, że wybiera ona pisarzy lepszych i gorszych, za to nigdy grafomanów.
            W moim odczuciu GRAFOMAN to największa obraza dla pisarza, najniższy szczebel w
            hierarchii tego zawodu i dlatego trudno mi jest wyobrazić sobie, żeby
            członkowie Akademii wybrali kiedykowiek grafomana w pełnym tego słowa znaczeniu.
            P:)
            • Gość: daria13 Re: I jeszcze do Bruna, IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:19
              Czy Tobie nigdy nie zdażyło się powiedzieć: "Uwielbiam Schulza (na przykład),
              to mój ulubiony autor"? Mówimy z reguły "lubię Cortazara" a nie "lubię
              twórczość Cortazara". To takie trochę sztuczne.
          • eeela Re: Dario, 28.04.06, 16:23
            rzeczytaj Cola Breugnon i Jana Krzysztofa. Obie te
            > książki napisał R. Roland. A jednak troszkę się od siebie różnią. Podejrzewam
            > nawet, że Jan Krzysztof Cię zachwyci i wywrze na Tobie ogromne wrażenie,
            > natomiast Cola... no cóż, takie czytadełko.

            Brunoschu, obrazasz mojego idola :-)
    • braineater Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:36
      Daria.
      To jest przeciez forum, miejsce było nie było wypowiedzi ekspresyjnych i
      subiektywnych. I mozna miec gdzieś wyroki akademii Noblowskiej, tudziez
      dziesiątki tysięcy czytelników, którym Marquez się podoba i miec go w głebokiej
      d... i uwazac za grafomana. Podejrzewam, że kazdy z nas tu piszacych ma takich
      wielkich i uznanych, dla których jedynym zastosowaniem byłoby ich wykorzystanie
      w toalecie - u mnie to jest na przykład Hemingway, o którym z uporem maniaka
      będe powtarzał, że to grafoman pierwszej wody, pisarz wybitnie rzygliwy i nie
      nadający się do spozycia nawet popijany wiadrami wódki. I nikt mnie nie
      przekona, że jest inaczej, bo w celu umotywowania tej opinii przeczytałem
      wszystko, co ten bęcwał napisał. I nie jest to arogancja, ni potrzeba bycia
      oryginalnym, tylko MOJE WŁASNE SUBIEKTYWNE zdanie, jak wszystkie wypowiedzi na
      forum.
      O obiektywizm można wołac w pracach naukowych, choc wierze, że za pomoca
      odpowiedniego doboru narzedzi i cytatów, z kazdego, nawet nie wiem jak uznanego
      twórcy da się zrobic grafomana - wystarczy odpowiedni kontekst. A na forum jest
      pełna dowolnośc - co moze nam sie nie podobac, ale to nie powód coby larum
      podnosić:)

      P:)
      • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 14:49
        I kto to mówi?:)))))
        Dlaczego zatem, Brainy, nie umieściłeś Hemingwaya w tamtym wątku, a Itek nie
        napisał ani słowa o Nabokowie?
        To wolne forum i larum też wolno mi podnosić, jak mam taką potrzebę, a co:))))
        Pozdrawiam:)
        • braineater Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:54
          Czemu Itek nie wrzucił Nabokova to nie wiem, ja Hemingwaya nie umiesciłem, bo
          już i tak sporo zdrowia mnie kosztowąło przebrniecie przez tamten watek, a
          proba odpowiedzi na pytanie 'ach, dlaczegóż boski Ernesto' mogła by mnie zabic
          na smierć.:)

          P:)
          • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.04.06, 16:13
            Brain, gdybyś miał wybierać tylko jednego z dwóch pisarzy walczących o miano
            największego grafomana świata międy Guyem Smithem (czy jak mu tam) a
            Hemingwayem, to kogo byś wybrał?
            P:)
            Ps.
            Też nie przepadam za Hemingwayem, żeby nie było;)
          • braineater Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 17:36
            po równo, przy tym Smithowi zdarzały sie przynajmniej intrygujące pomysły.:)
            Choć w sumie merlin mutant kontra kraby mutanty to to samo:)

            P:)
            • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 17:46
              Który bardziej? Który mnie?
              Czy dzieła kultury poddają się w ogóle takiej prostej gradacji? Nawet jeśli in
              minus.
              • braineater Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 18:01
                no przeca napisąłem, że po równo. A gradacji da się dokonać metodą prostą,
                wręcz obliczeniową - wystarczy zliczyć ile razy z ust czytelnika w trakcie
                lektury padną słowa powszechnie uznane za k.urwa.
                I tu w moim przypadku wygrywa Hemingway, bo przy Smith'cie można się
                przynajmniej pośmiać, a przy Ernesto dopada cżłowieka żałośc.

                P:)
                • mamarcela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 18:25
                  Fe, Braineaterze, żeby takich brzydkich słów uzywać na forum jakby nie było
                  kulturalnym. Po prostu gramofon z Ciebie! :-)
                  • bdx65 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 21:17
                    Nie ma takiego.
                    Mogę nie lubić konkretnego tytułu, ale dlaczego od razu autora?
                    Jedno dzieło stworzył, inne tylko popełnił.
                    I odnosi się to do każdego, bez wyjątku.
      • eeela Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 14:50
        A mimo wszystko pytanie Darii mnie o wiele bardziej przypadlo do gustu, i
        zdecydowalam, ze hanba niecna nie bedzie dla mnie umieszczenie swojego typu w
        tym watku - poniewaz jest o wiele zreczniej sformulowany (pomimo skrotu
        myslowego, ale w koncu takowe sa przeciez dozwolone).
    • ben-oni Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 28.04.06, 16:27
      Zawsze i wszędzie niejaki Juan Valera, który popełnił "Pepitę Jimenez" i mam
      nadzieję, że nic więcej.
      Masłowska, bo próbowałem szczerze przeczytać + felietoniki i "nie wiem co ona
      do mnie rozmawia".
      Kuczok, bo zamiast iść do psychiatry ze swoimi fobiami stara się uczynić z tego
      literaturę. A później w następnych dokonaniach bylejakość i odcinanie kuponów
      od "Gnoju".
      I wielu wielu... Ale miał być jeden a ja juz trzy persony zapodałem.
    • Gość: maga Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.internetdsl.tpnet.pl 28.04.06, 23:06
      rany, Daria, jestem z Toba...
      musisz sie wytłumaczyć z każdego słowa, każdego skrótu...
      wpadam czasem na fk, ale tak żenujących wypowiedzi jeszcze nie czytałam
      to przecież jest jasne, że niektórych pisarzy lubimy, a innych wcale...
      ale nie chce mi sie nawet pisać, bo zaraz będę musiała uściślić niektórym co to
      znaczy...
      przyznam, że niemiłosiernie bawi mnie zdanie, że autor musi być znajomym, żeby
      mieć prawo powiedzieć, że się go lubi bądź nie... i te wykłady z
      językoznawstwa...
      straszne..:-)
    • wqrwiony taki jeden biblifil 29.04.06, 14:48
      Łysek, Łysik - jakoś tak
      • Gość: daria13 Re: taki jeden biblifil IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.04.06, 15:32
        wqrwiony napisał:

        > Łysek, Łysik - jakoś tak

        Pomogę Ci - Łysiak. Całkiem o nim zapomniałam. Ale to dobry objaw. Nie lubię
        sobie obciążać pamięci śmieciami.
        Dawno Cię nie było:)
        Pozdrawiam:)
        • baba67 Re: taki jeden biblifil 29.04.06, 17:56
          No wlasnie, z wielkim zainteresowaniem przeczytalam Wasza dyskusje.
          No i jak to jest z tym lubieniem i rozumieniem.Ja nie uwazam sie za
          skomplikowana osobe i ciezko mi polubic kogos, kogo nie rozumiem.
          Choc jest pewien wyjatek-poezja- nie musze rozumiec wiersza, zeby go czuc i
          polubic.
          Nie lubie Dostojewskieg bo-naprawde probowalam, przebrnelam przez Zbrodnie i
          kare i slowo przebrnelam jest tu bardzo adekwatne.
          Ponadto Dostojewski byl osobiscie antypatyczny nie tylko dlatego, ze nie znosil
          Polakow.Niemniej nie uwazam go za grafomana, absolutnie.Mimo niecheci do autora
          wciaz mam nadzieje, ze kiedys bede w stanie docenic jego tworczosc.

          Gide-no naprawde, mimo wielkiej milosci do literatury francuskiej, tak
          wielkiej, ze niektore dziela meczone byly w oryginale-nie, nie, nie -tak obcy
          sposob myslenia, ten cynizm, pogarda do wszelkich zasad, odrzucenie spolecznych
          norm nie trawie.Niemniej nie nazwalabym go grafomanem-talent facet mial
          niezaprzeczalny.
          No i Zeromski-nie przepadam za postacia pisarza, choc zycia nie mial latwego,
          ale porzucenie chorej starszej zony, bez ktorej moglby umrzec na gruzlice zanim
          ktos sie na nim poznal dla mlodszej dupci to nie licuje postacia autorytetu
          moralnego na jaki sie bardziej lub mniej swiadomie kreowal.Przyznaje, ze
          niektore jego utwory sa wybitne, byl jednak nierowny.

          No i przypadki, kiedy dziela lubie, a autorow nie
          Victor Hugo-hipokryta czystej wody, przy nim to nawet Zeromski wydaje sie w
          porzadku.
          Knut Mamsun-oportunista cholerny, ale to co pisal jest dobre.
          Milne (tworca Kubusie Puchatka)-za to, ze byl egocentrycznym, nieczulym ojcem,
          niezdolnym dac prawdziwemu Krzysiowi minimum milosci i akceptacji.

          Tolstoj-pokrecony jak malo kto, postac ktora trudno uwielbiac za cos innego niz
          genialnae dziela.
          Czy macie swoje podobne typy?

          • monikate Re: taki jeden biblifil 29.04.06, 18:07
            :)))) tak samo, ci sami!
            Wiem, że to forum Książki, nie Kino, lecz nadmienię, że z podobnych powodów nie
            cierpię Woody Allena; głównie z powodu porzucenia żony dla koreańskiej
            pasierbicy. Jakoś nie mam dla człowieka szacunku. Nadto jego filmy nudne są
            niepomiernie, właściwie jest to ciągle jeden i ten sam film w nieco zmienionych
            dekoracjach.
            • ben-oni Re: taki jeden biblifil 29.04.06, 18:47
              Przypadek Allena, Tołstoja (uciekł z domu mając prawie 80 lat) czy Hamsuna
              można przypisać dziwactwu związanemu z podeszłym wiekiem.
              Wyjątkowym bydlęciem był Przybyszewski, bydlę i megaloman. G.D'Annunzio też był
              raczej odpychajacym indywiduum. Ale ja oddzielam "twórcę i tworzywo", pisarza i
              jego dzieło. jesli nie podoba mi się człowiek niewykluczone, że zachwycę się
              jego dziełem. I na odwrót.
              • baba67 Re: taki jeden biblifil 29.04.06, 18:54
                To, ze Tolstoj uciekl z domu, to jeszcze bylo najmniej uciazliwe dla jego
                bliskich.Swirowac to on duzo wczesniej zaczal.
          • jadowitajola Re: taki jeden biblifil 03.05.06, 20:53
            Może i antypatyczny,może i miał pedofilskie skłonności, ale popełnił
            arcydzieło. Bo "Zbrodnia i kara" to arcydzieło, a Rodion to jeden z moich
            bardziej ulubionych bohaterów.
            Przyczynek do dyskusji: pisarz a jego dzieło.
            Ma się rozumieć, że to dwie oddzielne kwestie.
            • baba67 Re: taki jeden biblifil 04.05.06, 17:52
              Toz ja Dostojewskiemu talentu nie odmawiam!W zyciu nie uwazalam go za
              grafomana.Nawet zaluje, ze nie rozumiem jego tworczosci i mam nadzieje, ze
              kiedys zrozumiem.
          • jadowitajola Re: taki jeden biblifil 03.05.06, 21:03
            A może wybierzemy najgorszą książkę? Albo gniota roku?
    • adao Sienkiewicz!!! 30.04.06, 22:59
      Jego książki budzą we mnie obrzydzenie.
      • jadowitajola Re: Sienkiewicz!!! 03.05.06, 20:57
        adao napisała:

        > Jego książki budzą we mnie obrzydzenie.
        A, tak, to szkodliwy bardzo pisarz
        "Krzyżacy" -o zgrozo!-to ciągle lektura
        • baba67 Re: Sienkiewicz!!! 04.05.06, 17:54
          A ja lubie autora osobiscie-naprawde mimo kilku wpadek, to szlachetny czlowiek byl.
          A w najbardziej osobistej jego ksiazce-Rodzinie Polanieckich to ja jestem
          zakochana.
    • Gość: ja czyli nie ty Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.aster.pl / *.aster.pl 01.05.06, 00:52
      Żeromski i Cohelooo
      drugi to grafoman, pierwszy podobno genialny, dla mnie Ludzie bezdomni nie do
      przebrnięcia.
      • sto100 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 02.05.06, 18:16
        wszekiego nawiedzonego posłannictwa.
        Rozumiem imperatyw pisania, czytania nie.
      • ilekobietamalat Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 19:35
        zeromski dla mnie od poczatku do konca nie do przebrniecia,ale jest mi obojetny.
        wszyscy pozytywisci przerabiani w liceum do dzis wzbudzaja u mnie mdlosci;)
        natomiast najbardziej to nie lubie grocholi, a to za sprawa mojej kolezanki
        ktora kiedys w rozmowie na temat literackiego nobla stwierdzila ze owego
        powinna dostac grochola:>
      • jadowitajola Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 03.05.06, 20:55
        Dlaczego? Ja "Ludzi bezdomnych" czytałam trzy razy i za trzecim stwierdziłam,
        że to j e d n a k znakomita powieść.
    • asiouek 1. Masłowska 2. Sienkiewicz 3. Konopnicka 04.05.06, 00:32
      Pozycja pierwsza na podstawie próby przeczytania głośnej debiutanckiej
      pseudopowieści, do dwóch pozostałych wymienionych nazwisk zniechęciła mnie
      szkoła, w której kilka utworów owych autorów było obowiązkowymi. Do dziś z
      przerażeniem wspominam przymus zapoznania się z Sierotą Marysią i Stasiem i Nel.

      I mimo, iż mam ambicję uchodzić za człowieka oczytanego, do dziś nie wiem, jak
      skończyli się Krzyżacy. Nie przeczytałąm również Quo Vadis, udało mi się ową
      lekturę dwukrotnie - w podstawówce i ogólniaku - ominąć bez szwanku na ocenie z
      j. polskiego.
      • daria13 Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 09:13
        Niektórzy twierdzą, że nie zdarzyło im się stracić dobrego mniemania o
        jakimkolwiek pisarzu, bo tego czego nie lubią, po prostu nie czytają.
        A czy po przeczytaniu pierwszych kilkunastu, bądź kilkudziesięciu stron, lub po
        przejrzeniu obszernych fragmentów, nie zdarzyło się nikomu stwierdzić, że to co
        czyta, to absolutna miernota, lub najgorsze grafomaństwo? Ja tak właśnie miałam
        z Łysiakiem po przeczytaniu fragmentów Salonu kłamców, zasadniczo wystarczyłaby
        mi nawet sama chorobliwie megalomańska nota od autora. Moim zdaniem istnieją
        autorzy, których można poznać i stwierdzić, że się nie cierpi ich twórczości
        już po przeczytaniu pierwszych kilkunastu stron.
        To trochę asekuracyjne podejście - nie czytam, bo nie lubię, więc nie mogę
        wyrazić negatywnej opinii.
        Tak czy inaczej najbardziej imponuje mi postawa Braina; przeczytać wszystkie
        pozycje znienawidzonego pisarza, po to żeby wyrobić sobie ugruntowane zdanie;)
        Za żadne pieniądze nie zrobiłabym tego z takim Łysiakiem na przykład, brrrrrr.
        P:)
        • noida Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 12:49
          Oczywiście, że się zdarzyło. Wtedy właśnie odkładali tę książkę na półkę i do
          niej nigdy nie wracali, bo po co? Na tym polega podejście "nie czytam tego, co
          mi się nie podoba". Nie wiem, co jest w tym asekuracyjnego. Czyżby pisarz miał
          wstać z grobu (zakładając, rzecz jasna, że już nie żyje) i nawiedzać nasz dom w
          nocy łańcuchami trzęsąc i wyjąc "nie przeczytałeś, więc nie oceniaj..."?
          Negatywną opinię można wyrazić jak najbardziej po przeczytaniu zaledwie 30
          stron dzieła...
          • daria13 Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 13:30
            > Negatywną opinię można wyrazić jak najbardziej po przeczytaniu zaledwie 30
            > stron dzieła...

            I o to mi chodzilo. Czemu wiec nie mozna powiedziec o takim pisarzu, ze sie go
            nie lubi? Ok. nawet jesli nie o pisarzu, to przynajmniej o odrzuconej ksiazce.
            Wlasnie ta niechec do wyrazenia opinii wydaje mi sie odrobine asekurancka,
            sorry.
            • eva.68 Będę się czepiać :) 04.05.06, 13:39
              Można powiedzieć o odrzuconej książce, że nam się nie podobała. Nie wiem czy ma
              to jakiś związek z lubieniem. Na pewno nie należy przenosić uczuć na autora. Bo
              całkiem miły może być. :)
              Może się zdarzyć tak, że sięgniemy po inną książkę tego samego autora i ta już
              nam się spodoba. Trudno więc mówić o lubieniu/nie lubieniu (podobaniu/nie
              podobaniu) generalnie. Tak myślę.
              P:)
            • mamarcela Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 13:39
              A możesz mi powiedzieć, czemu służyc ma wyrażenie opinii o książkach
              odrzuconych w kontekście tego wątku? Nie pytałaś o konkretne tytuły, a o
              pisarza, którego najbardziej nie lubimy.
              Odpowiedzia na tak postawione pytanie jest merytoryczny i odwołujący się do
              życia prywatnego pisarzy post baby67, albo zmagania sie Braineatera z oporną
              materią Hemingwaya (chciał się przekonać, ale nie udało mu się), a nie opinia o
              odrzuconej konkretnej książce.
              Zupełnie nie rozumiem do czego zmierzasz tym razem?
              P;-)
              • daria13 Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 14:06
                Chyba juz mi sie nie chce, ale sprobuje ostatni raz.
                Przeczytam Samotnosc w sieci. Ksiazka zrobila na mnie skrajnie negatywne
                wrazenie i dam sobie reke uciac, ze chocby sie pan Wisniewski nie wiem jak
                staral, jego pisarstwa nie uda mi sie juz polubic. Ja to po prostu wiem.
                Czasami zas czytam ksiazke, ktorej na przyklad tematyka nie do konca mnie
                interesuje, ale styl pisarza na tyle jest dla mnie frapujacy, ze uznaje te
                ksiazke za slabsza z mojego punktu widzenie, ale nie moge powiedziec, ze reszta
                tworczosci tego pana jest do niczego, dlatego nie uogolniam. Rozne sa dzieje
                czytactwa.
                W potocznej mowie uzywa sie skrotu "lubie Sienkiewicza" i dodawanie "lubie
                tworczosc Sienkiewicza" jest sztuczne i lekko pretensjonalne. Nie rozumiem,
                dlaczego po tak licznych moich wyjsnieniach czesc osob w tym watku nie rozumie,
                ze chodzilo mi o tworczosc literacka, a nie o osoby pisarzy, nie o ich
                osobowosci, czy postawy. Jeli nawet pytanie postawione w naglowku watku bylo
                niezreczne (przypominam, ze w zamysle mialo osmieszyc watek o grafomanstwie,
                ale to juz szczegol), to wszak juz to tlumaczylam niejednokrotnie. Jasniej juz
                nie potrafie.
                Mowiac o ocenie odrzuconej ksiazki, mialam na mysli to, ze czasami mozna
                odwazyc sie na stwierdzenie "takiego pisarstwa nie cierpie", a uogolniajac, po
                przeczytaniu 30 stron ksiazki, ktora jest ewidentnym gniotem i mowi wszystko o
                stylu pisania pana X, mozemy sie odwazyc i powiedziec: "Panu X dziekuje", czyli
                potocznie: "jego juz na pewno nie polubie."
                Czy mozecie zatem powiedziec, czyje ksiazki tak odrzuciliscie i dzieki temu
                utwierdziliscie sie w przekonaniu, ze po nastepne pozycje tego pisarza juz
                nigdy nie siegniecie?
                • mamarcela Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 15:33
                  Osobiście znakomicie rozumiem skrót myslowy "nie lubię Sienkiewicza".
                  Osobiście odrzuciłam po wstępnym oglądzie bardzo wiele książek. Nie potrafie
                  wyciągnąć z tego wniosków, ani kto jest największym grafomanem, ani jakiego
                  pisarza najbardziej nie lubię.
                  Może za mało przeczytałam?' Może dopiero na łozu śmierci pozwolę sobie na tego
                  typu stwierdzenia?
                  A może własnie za wiele książek przeczytałam, aby móc stwierdzić, że to akurat
                  Wiśniewski jest tym naj, chociaż mam w stosunku do jego twórczości podobny jak
                  Ty stosunek. Ot, pretensjonalny gniot. Pewnie niestety wiele tego typu
                  doświadczeń przede mną.
                  I nadal nie rozumiem, po co Ci wyciąganie tytułów książek odrzuconych, bo
                  podejrzewam, że zbyt ich wiele, aby wyciągać jakieś wnioski?
                  Ale chyba umrę w nieświadomości.
                  Pozdrawiam :-)
                  • Gość: daria13 Re: Do Mamarceli:) IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.05.06, 18:24
                    Uff, opłacało się dokładne tłumaczenie. Nareszcie odnoszę wrażenie, że
                    przynajmniej w większej części zostałam zrozumiana. Nie było łatwo.
                    O odrzuconych książkach możemy zapomnieć. To już szczegół. Miałam na myśli
                    takie pozycje, które błyskawicznie dyskredytują w naszych oczach pewnych
                    pisarzy i nie musimy mówić, że ich nie lubimy, wystarczy świadomość, że z tym
                    autorem nie chcemy już miec do czynienia, a wbrew pozorom takich kwiatków jest
                    naprawde wiele.
                    Też bardzo pozdrawiam:)
                    • mamarcela Re: Do Darii :) 04.05.06, 18:28
                      Ja nie wiem po co było to dobre tłumaczenie. Przecież to ja i inni w tym wątku
                      od początku usiłowalismy Ci to właśnie powiedzieć.
                      Czyli Ty wytłumaczyłas nam to, co myśmy usiłowali Ci wytłumaczyć.
                      Bo co do tego ma najmniej lubiany pisarz to ja do końca zycia nie pojmę i już
                      mi proszę nie tłumacz. Przekracza to zdecydowanie moją percepcję.
                      pozdrawiam :-)
                • eva.68 Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 15:47
                  A ja jednak po przeczytaniu kilkudziesięciu stron jednej książki jakiegoś
                  autora nie mogłabym powiedzieć, że nigdy więcej nie sięgnę po to, co
                  kiedykolwiek napisał/napisze. Zdarzało mi się odrzucić coś, bo okropne a za
                  jakiś czas do tego wrócić i odnieść zupełnie inne wrażenie. Rozumiem przykład z
                  Wiśniewskim ale da się go zastosować tylko przy założeniu, że wciąż
                  będziemy "do przodu". A ja nie wiem czy w wyniku jakichś wydarzeń nie stanie
                  się tak, że mój intelekt "zejdzie" niżej. I za lat 10-20 będę się zaczytywać
                  Steel np.?
                  I piszę to zupełnie serio.
                  P:)
            • noida Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 13:54
              Oczywiście, że można powiedzieć, że się go nie lubi. Ale zaraz najbardziej na
              świecie? Książek, które zaczęłam czytać i rzuciłam w 1/3 lub w połowie, a nawet
              na 20 stron przed końcem są dziesiątki. Na dodatek wśród tych książek są
              napisane przez Fowlesa, któego poza tym lubię, Barkera, którego inną książkę
              przeczytałam z przyjemnością, Chmielewskiej, Lanchestera, Fuentesa. Mam
              wymieniać dalej?
              • ben-oni Re: Poznanie fragmentaryczne 04.05.06, 22:17
                Punkt karny za Fuentesa.
                • noida Re: Poznanie fragmentaryczne 05.05.06, 11:15
                  Naprawdę podobała ci się "Śmierć Artemia Cruz"?
          • Gość: jaija Re: Poznanie fragmentaryczne IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.05.06, 00:12
            Hahahahahaha:D:D:D:D to wycie przy akompaniamencie brzęku łańcuchów przemówiło
            do mnie, jak mało co:D:D:D:D
      • jadowitajola Re: 1. Masłowska 2. Sienkiewicz 3. Konopnicka 04.05.06, 22:31
        Masłowska-debiutancka powieść z n a k o m i t a."Paw królowej" gorszy, ale i
        tak autorka nie zasługuje na krytyczne opinie. Oczywiście moim skromnym zdaniem.
    • every_think Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 05.05.06, 13:45
      Narażam się tysiącom:
      Coelho
      :)

      Chyba szczególnie za "Jedenaście minut"... Wbrew pozorom, zrozumiałam, że
      powieść jest czymś więcej niż pamiętnikiem prostytutki. Tyle tam metafizyki,
      wzniosłych myśli...;)
      • Gość: jaija Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.elblag.dialog.net.pl 05.05.06, 14:22
        E tam, na tym forum więcej Cię za to poprze, niż zgani ;)
    • krowa_w_kropki Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 10.05.06, 15:56
      Szczypiorski.
      • Gość: daria13 Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 10.05.06, 17:41
        krowa_w_kropki napisała:

        > Szczypiorski.

        O, a tu zaskoczenie. A można wiedzieć dlaczego? Choć w dwóch zdaniach, proooszę.
        To rzadko tutaj przytaczany autor, stąd moje zdziwienie.
        • krowa_w_kropki Re: Pisarz, którego nie lubię najbardziej na świe 11.05.06, 09:44
          Jego twórczość: czytadła lekkie łatwe i przyjemne, lecz niestety aspirujące,
          niewiadomo dlaczego i na jakiej podstawie, do miana dobrej literatury.
          On sam zarozumiałym stwierdzeniem na jednym ze spotkań autorskich, że pisanie
          sprawia mu przyjemność i jeśli kogoś to męczy niech nie pisze, utwierdził mnie w
          moich wrażeniach. Osobowość pisarza odbija się w jego twórczości, tu: ze szkodą
          dla tejże.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka