daria13
28.04.06, 13:14
To wątek dla otrzeźwienia dla niektórych użytkowników FK. Przeczytałam wątek
o największym grafomanie świata i zdębiałam. Jakim niewyobrażalnym ignorantem
trzeba być, żeby uznać Marqueza za grafomana? Jaki trzeba mieć tupet i
mniemanie o sobie, żeby kwestionować wybory Akademii noblowskiej i milionów
zakochanych czytelników na całym świecie? Oczywiście nikt nie zmusza do tego,
żeby kochać i wielbić, to kwestia gustu, ale żeby określić mianem grafomana,
to doprawdy szczyt arogancji. A może to chorobliwa potrzeba bycia
oryginalnym?
Musimy wreszcie nauczyć się odróżniać pisarzy, których nie lubimy, nie
rozumiemy, nie szanujemy, od tych których chcemy ocenić obiektywnie, lub
którzy zostali już tak ocenieni przez tych, którzy się na tym znają, lub tych
których oceniła już historia. Więcej pokory i obiektywizmu, proszę.
I jeszcze prośba, piszmy o autorach, których przeczytaliśmy przynajmniej
jedną książkę, nie można nie lubić czegoś, czego się nie poznało.
Mój typ nr 1 to Janusz Wiśniewski. Nie jestem oryginalna;)