Dodaj do ulubionych

popiol i kurz

30.08.06, 14:31
przeczytalam pean na czesc grzedowicza w dziennikowej kulturze i sie
nacielam, powinno mnie zastanowic nazywanie go najlepszym polskim fantasta
czy zachwyty nad "jesiennymi demonami". zaczyna sie niezle a potem mamy kalke
z mastertona... ehhh czy tylko mi sie wydaje, ze ten koles ladnie pisze tyle
tylko, ze przerabiajac cos co juz bylo? szkoda mi kasy, ktora wydalam.
Obserwuj wątek
    • chiara76 Re: popiol i kurz 30.08.06, 14:49
      o a mnie się baaaardzo ta książka podobała. W ogóle lubię Grzędowicza styl,
      poprawną polszczyznę.
      Czyli dla każdego coś innego. Ja się nie zawiodłam!
      • judith79 Re: popiol i kurz 31.08.06, 11:53
        ja nie mowie o stylu tylko o kopiowaniu codzych pomyslow, w "jesiennych
        demonach" nie ma ani jednej nowosci- zaginiony bog, sukkub, artefakt, ktorym
        mozna placic i niesmiertelnego, czyli najbardziej ograne fantastyczne motywy a
        w "popiele" kalke z mastertonowych " straznikow piekieł", ladne pisanie to
        chyba troszke za malo jak na to, zeby zachwycac sie "fanastycznym" kunsztem? to
        nie jest gatunek dla "slowa" tylko dla pomyslu a w tej dziedzinie grzedowicz
        jest raczej kulawy.
        • chiara76 Re: popiol i kurz 31.08.06, 12:01
          judith79 napisała:

          > ja nie mowie o stylu tylko o kopiowaniu codzych pomyslow, w "jesiennych
          > demonach" nie ma ani jednej nowosci- zaginiony bog, sukkub, artefakt, ktorym
          > mozna placic i niesmiertelnego, czyli najbardziej ograne fantastyczne motywy
          a
          > w "popiele" kalke z mastertonowych " straznikow piekieł", ladne pisanie to
          > chyba troszke za malo jak na to, zeby zachwycac sie "fanastycznym" kunsztem?
          to
          >
          > nie jest gatunek dla "slowa" tylko dla pomyslu a w tej dziedzinie grzedowicz
          > jest raczej kulawy.

          strasznie Cię przepraszam, że mi się jego książku okrutnie podobają;)
          Nie musisz się przecież ze mną zgadzać.
          • rrooda a nienienie ;) 31.08.06, 13:33
            po pierwsze:nigdy nie daj się nabrać na opisy typu pierwszy polski fantasta, a
            tym bardziej w dzienniku.Bo nie wiem czy to komplement czy obelga.

            po drugie:jakieś 80% literatury fantastycznej można nazwać kalką, bo to albo
            elfy, albo smoki, jak nie to wampiry czy statki kosmiczne.Gatunek jako taki jest
            bardzo "wsobny" a całkowicienowego pomysłu już sto lat nie widziałam.

            po trzecie:nie należy obrażać Grzędowicza porównaniami do Mastertona.Strażnicy
            piekieł pojawiają się również w paru nieco zacniejszych książkach niż w
            wzmiankowanym autorze sperma&gore.

            Idąc tym tropem, Ćwiek to Gaiman, Kossakowska to Shinn, Brzezińska to Hobb a
            Sapkowski to Tolkien, tak?Możemy porównywać, wskazywać podobieństwa, ale niby po co?
            Grzędowicz ma solidny warsztat, literacki język, zaś świat który stworzył jest
            spójny i przemyślany.Czasem potrafi zaskoczyć czytelnika-pomysł na wsadzenie
            prawdziwej wiedźmy był świetny :)

            Skoro Grzędowicz jest tylko marnym kopistą, to kto Twoim, Judith, zdaniem jest
            poprawnym fantastą??
            • judith79 Re: a nienienie ;) 31.08.06, 14:06
              chocby spkowski, zaskoczylas mnie porownaniem do tolkiena bo ja zwiazku nie
              widze, zdecydowanie piekara (dla mnie to no1 polskiej fantastyki) i
              kossakowsa:) nawet przybylek choc podszyty maksymalnie lukianienka ma cos w
              temacie do dodania a grzedowicz walkuje do porzygu te same pomysly w sposob
              przewidywalny i absolutnie pozbawiony jakiejkolwiek nowosci.
              • rrooda Re: a nienienie ;) 31.08.06, 14:48
                Sapkowski, jak to sam na wszystkich konwentach podkreśla, jest amatorem cudzych
                pomysłów.Przepięknie je przerabia, pokazuje jako swoje, ale czerpie jak leci, od
                Biblii począwszy, przez Tolkiena, do dzisiejszych polityków i robi to prawie
                dosłownie :)
                Piekara jest świetny, choć w sadze o Mordimerze, "Świat jest pełny chętnych suk"
                nie podobał mi się tak od połowy:(
                coś nowego i odkrywczego-w schemacie słowiańskich baśni-to "Herbata z kwiatem
                paproci", choć postacie wałkowane były do wypęku, to książka baardzo
                fajna.podoba mi się też twórczość Ćwieka, ale ona dla odmiany zżyna z mitologii
                skandynawskiej:D
                grzędowicz może Ci się nie podobać, ale porównywanie go do Mastertona to
                przesada.Masterton to maszyna odtwórcza, bazująca na fanach w wieku przed 20,
                szukających w literaturze krwi i taniej sensacji.A grzędowicz, coby o nim nie
                pisać, się stara:)
                ps.wzmiankowana Kossakowska to żona Grzędowicza, wiesz?
                • judith79 Re: a nienienie ;) 31.08.06, 15:12
                  ciezko go do mastertona nie porownac, koles bawi sie w piekielnych mnichow
                  ganiajacych bohatera po innym wymiarze... czyli "staznicy" jako zywo.
              • malgorzata_i_mistrz Halt muzyka! 31.08.06, 14:49
                Jeśli dobrze zrozumiałam, to główny kryterium oceny książek jest dla Ciebie
                oryginalność. OK, każdemu jego porno, jak mawiają (swoją drogą - co w takim
                razie myślisz o Dukaju?), ale wytłumacz mi, jak w takim razie trafił na Twoją
                listę kopista Sapkowski (wskaż mi w Sadze Wiedźmińskiej jeden element
                oryginalny, bo co Trylogii Śląskiej będę litościwa i nie każę Ci wypisać
                wszystkich plagiatów z Imienia Róży :)), grafoman Piekara (wybacz, ale jak ktoś
                nie jest w stanie logicznie rozwijającej się akcji bez sięgania po Deus ex
                Machina niemal co stronę, to jest właśnie grafomanem), tłukący swoje teksty od
                jednej sztancy czy kompilator Przybyłek (chyba, że dla Ciebie oryginalności
                znaczy czerpanie z więcej niż jednej tradycji literackiej, ale dyskursu na tym
                poziomie nie podejmę)? A Kossakowsa? Strona w stronę zżyna z apokryfów
                (opowiadania anielskie + Siewca Wiatru) albo Zelazny'ego (Zakon Krańca Świata)!

                Osobiście kryterium oryginalności w dobie postmodernizmu i wędrowania motywów
                uważam za bzdurę totalną, ale każdy może mieć swoje zdanie. Z tym, że wypadałoby
                być w nim konsekwentnym :)

                ___________________________

                They called me mad, I called them mad, and damn them, they outvoted me.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka