Dodaj do ulubionych

Fikcja czy prawda w książce Dana Browna.

IP: *.toya.net.pl 01.01.07, 16:02
Co prawda zarówno film jak i książka nie mieści się w czołówkach rankingowych,
ale mnie nurtuje temat.
Każdy kto przeczytał "Kod Leonadra da Vinci" nie przeszedł koło tego
obojętnie. Zarówno ateiści, a szczególnie teiści mieli i mają wiele do
powiedzenia.

Czy uważacie, że pochodzenie korzeni chrześcijańskich jest niejasne?
Czy autor trochę pojechał z fantazją i co jest fikcją, a co prawdą?
A może oparł się na autentycznych przekazach?
Obserwuj wątek
    • Gość: zaba-agata Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.zgora.dialog.net.pl 01.01.07, 17:19
      Co jest prawdą, a co niąnie jest? Jak chcesz to ustalić, w oparciu o jakie
      fakty? Biblia, zwoje z Qumran, różne tetsty uznane przez kościół za
      bluźniercze, wczesnośredniowieczne rozporawy?
      • zaba_pelagia Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 01.01.07, 17:30
        poczytaj sobie Swięty Graal, świeta krew
        a co jest prawdą?
        ateistów nie pytaj ;-)))))
    • Gość: ateista Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.acn.waw.pl 01.01.07, 18:08
      "Kod Leonarda" to bajka, chyba nikt normalny tego na poważnie nie bierze.
      Faktem jest natomiast, że książka zmusza wierzących czytelników do zapoznania
      się z historią swojej religii. Bo nie jest tak, że wszystko, co można wyczytać
      w katechizmach Kościoła katolickiego, nigdy wśród teologów (nawet katolickich)
      nie budziło wątpliwości. Wiele "dogmatów" ma bynajmniej nie biblijne
      pochodzenie, co Kościół tłumaczy prawomocnością tzw. Tradycji.

      Jeśli natomiast chodzi o ateistów (przynajmniej o mnie),to ich to specjalnie
      nie pasjonuje, bo za bajkę uważają oni również religię. Bajka oparta na bajce,
      to co najwyżej rozrywka (niezbyt wysokich lotów;)
    • Gość: EWa Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.CNet.Gawex.PL 01.01.07, 18:59
      Przeczytałam "Kod", żeby wiedzieć, czym się tak zachwycał moj nastoletni
      siostrzeniec, pomyślałam, że czternastolatek ma prawo do takich zachwytów,
      wzruszyłam ramionami i ...przeszłam zupełnie obojętnie obok tego, co-wedle
      ciebie-powinno poruszyć każdego.
    • chiara76 Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 01.01.07, 21:09
      ja przeszłam wobec tej książki obojętnie.
      Potraktowałam ją jako czytadło i jako takie spełniło swoją rolę. Nie wgłębiałam
      się w to, jak bardzo poniosła fantazja autora , szczerze mówiąc szum wokół
      sprawy uważam za mocno przesadzony.
      • Gość: ddr Fikcja, inteligentne czytadło do pociągu IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.01.07, 22:16
        o takich książkach się nie dyskutuje. Szybko się je czyta, a potem właściwie to
        tylko do antykwariatu, bo to lektura jednorazowego użytku. Dyskusje na tym
        poziomie powagi jak tu mnie śmieszą po prostu. Gdy ktoś traktuje poważnie taką
        gimnastykę, to powinien się zastanowić nad sobą. Wiedże historyczną i religijną
        trzeba czerpać ze źródeł poważniejszych niż produkty literaturopodobne
    • Gość: krzych Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: 193.24.202.* 02.01.07, 01:19
      Ta książka to bujda na rysorach, stare teorie, znane każdemu co się interesuje
      takimi sprawami, upakowane w niezłą nawet powieść sensacyjną i jako
      kontrowersyjne dzieło. Bo jakoś nie chce mi się wierzyć, żeby np. po ziemi
      chodzili inteligentni ludzie wierzący, że istniej potomek Merowingów i Jezusa
      Chrystusa, ktory ma zostać kimś tam, a w wolnych chwilach urządzający orgie
      seksualne. A pomagają im bardzo źli albinosi To poprostu kupy się nie trzyma. To
      poprostu fantazje autora. Jak pisałem powieść jest niezła, ale tylko niezła i
      według mnie jej sława jest niezasłużona. Pełno jest lepszych powieści
      sensacyjnych, a także prac naukowych o Jezusie i Leonardzie da Vinci.
    • Gość: Adżna. Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.toya.net.pl 02.01.07, 17:07
      Wiedzę czerpiemy zewsząd, takie moje zdanie. A ponieważ preferuje wolność, to
      uważam, że mnie jest dane przyjąć coś jako pewnik, prawdę lub odrzucić
      korzystając z dostępnych mi danych źródeł(tu nie mówię o sprawach globalnych,
      tylko moich prywatnych)i niekoniecznie muszą być naukowe.

      Ateista:
      Ty opierasz się na sprawach materialnych-taki Twój wybór, nie dostrzegasz
      duchowości, wyobrażeń. Jednakże nawet najwięksi uczeni, by udowodnić swoje tezy
      korzystali z wyobraźni czyli z rzeczy niematerialnych i to one Newtonowi,
      Einsteinowi i wielu innym bardzo pomogły osiągnąć to co osiągnęli.
      Ja nie wychodzę z założenią, że wszystko np. w tej książce jest fikcją i nic
      nie jest godne uwagi, bo wg. mnie jest to niemożliwe.


      Tymbardziej, jeśli to fikcja to pobudza do myślenia na podstawie czego, mógł to
      autor wymyśleć.
      Wiele innych źródeł poznałam nt. i długo by o nich opowiadać, ale tu dyskutujemy
      o książce.

      ddr:
      Mówisz o wiedzy, czy Ty jesteś w 100% pewien, że tę którą posiadasz jest właśnie
      taka. Podaj co jest źródłem tej prawdy.

      Wiele z Was powiada to jest fikcja, a skąd ta pewność? A jaką masz pewność, że
      nie jesteś potomkiem cara z nieprawego łoża? Dopóki nie sprawdzisz, nie masz
      pewności.

      Serdeczności.
      • seipang Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 02.01.07, 17:14
        Jesteś świadkiem Jehowy? Bo używasz identycznej jak oni argumentacji, przy
        okazji mylnie twierdząc, że wiedza musi być 100procentowa i już niezmienna,
        podczas kiedy faktycznie to, co nazywasz "wiedzą", jest tylko (i aż) dążeniem do
        prawdy, bo na tym polega metoda naukowego poznania świata.
        • Gość: ateista Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.acn.waw.pl 02.01.07, 17:26
          Istnieje jeszcze coś takiego jak prawdopodobieństwo. Zarówno istnienie Boga,
          jak i historyjka wymyślona przez Dana Browna są bardzo mało prawdopodobne
          (prawdopodobieństwo bliskie zeru;)
          Oczywiście może tam gdzieś istnieć poza światem jakiś Bóg, siedmiu
          krasnoludków, smok wawelski, a nawet Sierotka Marysia. Wszystko to istnieć
          może, tyle że nic na to nie wskazuje. I proszę nie nazywać mnie agnostykiem, bo
          to tylko zaciemnianie obrazu. Jesterm ateistą, choć nieortodoksyjnym ;)
      • Gość: ddr POlecam ksiązki o charakterze IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 17:18
        teologicznym i religioznawczym, których jest pełno, a nie cyrk Browna. Gdyby
        przeczytał twój post, to nawet by się nie śmiał tylko by się zmartwił, że to,
        co miało być zabawą zostało przez ciebie i nie tylko śmiertelnie serio
        potraktowane. W świetnym filmie "Podejrzani" jest wątek floty węgierskiej. czy
        to znaczy, że geografowie mówiąc, że Węgry nie leżą nad morzem kłamią? Nie
        wiem, czy ty mówisz serio, czy o drogę pytasz
    • mika_p Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 02.01.07, 20:40
      Chyba za póxno się wzięłas za "Kod..." bo w czołówkach bestsellerów spokojnie
      sie utrzymywał przez dłuższy czas, ale ze 2, 3 lata temu :)
      Dla przeciętnie oczytanego człowieka teza, ze Jezus miał życie seksualne i
      rodzinne, to żadna nowość, to ograny motyw w literaturze.
      Niedawno czytałam "Córkę Boga" - tam to jest szokująca teza! I nie tylko ta, że
      istniała też kobieta-Mesjasz jakies 300 lat po Jezusie... ;)
      • adzna1 Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 02.01.07, 21:20
        Jestem bardzo daleka od szufladkowania na forum wypowiedzi, a tym bardziej ludzi
        bez ich wcześniejszego okreslenia się who is who?
        Nie jestem Ś.J i CIebie Ateisto też nie mam zamiaru szufladkować, nic po za co
        powiedziałeś.

        Podejście do tematu musi być serio przynajmniej na czas dyskusji, A Węgry z
        morzem lub bez to inna bajka, a nie Kod........

        Świetny przykład z fil. o krasnoludkach śpiących i budzących się, smokach itd.
        Ale ktoś gdzieś musiał te krasnoludki widzieć skoro nazwa i desygnat istnieje.

        Ewangelia Judasza też istnieje, chociaz o niej mało kto wie i nikt nie mówi, tak
        też nie mówi sie w kraju katolickim o życiu Jezusa innym niż podane w BIbli.

        Miłego.
        • Gość: ddr No dobrze wyjaśnię jak dzieciom IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 21:38
          motyw ksiązki Browna jest oparty na bardzo prostym i świetnym pomyśle. Jeśli
          popatrzeć na ostatnią wieczerzę da Vinci, zobaczymy, że jeden z apostołów ma
          miękkie kobiece rysy. Wystarzyło wpaść na pomysł, rozwinąć go i mamy hit.
          A odpowiedź jest banalnie prosta. Leonardo da Vinci był homoseksualistą i
          uwiecznił pewnego pana "mężczyznę-niewiastę" do których ludzie o skłonnościach
          leonarda mają słabość. Jeśli już ktoś chce czytać obrazoburcze książki, niech
          przeczyta "Ostatnie kuszene Chrystusa", bo "Kod.." to zabawa taka jak z flotą
          węgierską. A ewangelia Judasza jest powszchnie znana, ale nikt tego
          manichejskiego apokryfu od dawna nie traktuje poważnie. Na tej samej zasadzie
          można rozważać, czy bitwa pod Grunwaldem rzeczywiście była i kto ją wygrał. Jak
          napiszę książkę na ten temat, dam znać
        • Gość: ateista Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.acn.waw.pl 02.01.07, 21:42

          > Świetny przykład z fil. o krasnoludkach śpiących i budzących się, smokach itd.
          > Ale ktoś gdzieś musiał te krasnoludki widzieć skoro nazwa i desygnat istnieje.

          Desygnat słowa "krasnoludek" istnieje co najwyżej w świadomości zbiorowej jako
          twór fantastyczny. Osobiście nie znam dorosłego człowieka, który wierzyłby w
          istnienie krasnoludków (pomijając krasnale ogrodowe;). Znam z kolei wielu
          ludzi, którzy wierzą w istnienie Boga, a nawet w bajki Dana Browna, ale nie
          mają na potwierdzenie swojej wiary więcej sensownych argumentów niż na
          potwierdzenie istnienia krasnoludków ;)
          • Gość: Puella Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.acn.waw.pl 02.01.07, 22:07
            Pozwólcie, że ja pominę dyskusje na temat "Kodu...", chciałam jedynie zauważyć ,
            że to forum zaczęło zmierzać w bardzo złym kierunku. Dlaczego zachowujecie się
            jakby kazdy z Was miał monopol na prawdę? Dlaczego chcecie koniecznie
            dyskredytowac drugą osobę? Czytając wypowiedzi w tym wątku(i nie tylko w tym),
            odniosłam wrażenie, że każdy z Piszących, próbuje dowieść , że jest
            inteligentniejszy od poprzednika.
            Prawie zawsze miłe pogawędki ,na temat lektury, zamieniają się w napuszone
            sprzeczki.
            Odnosze wrażenie, że najczęściej chodzi tylko o to, żeby móc sie "popisać" .
            W tym wątku widac to doskonale.
            Myślę ,że prawdziwie inteligenty człowiek dyskutuje w sposób konstruktywny i
            przede wszystkim kulturalny . Nie próbuje przy tym pokazać rozmówcy, jak ten
            jest bardzo maluczki.

            Forum Książki odwiedzałam praktycznie codziennie. Jednak ostatnio nie moge
            oprzec się wrażeniu , ze zamieniło się ono w miejsce, gdzie chcą zabłysnąć
            pseudointeligenci.

            Od razu zaznaczę, że nie chce sie poprzez ten post wywyższać, bądź prawić
            morałów-jestem od tego daleka. Podzieliłam się po prostu osobistą refleksją.

            Natomiast co do "Kodu...", uważam , że to miłe czytadło, typowa fikcja.
            • Gość: ateista Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. IP: *.acn.waw.pl 02.01.07, 22:15
              A co, sami inteligenci mają tu prawo do dyskusji? Pseudointeligenci też lubią
              sobie podyskutować. Zawsze możesz przecież wybrać sobie jakiś bardziej
              inteligentny, mniej napuszony i generalnie spokojniejszy wątek ;)
            • Gość: ddr Jaki temat takie odpowiedzi IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.01.07, 22:35
              a jak nazwać kogoś kto szuka prawdy w "Kodzie leonarda da Vinci". jak ci się
              nie podoba to co piszę zawsze możesz mnie nazwać wykształciuchem. bzdurę trzeba
              nazwać bzdurą
              • Gość: Puella Re: Jaki temat takie odpowiedzi IP: *.acn.waw.pl 03.01.07, 07:51
                Widzę, że , niestety, nie zostałam zrozumiana. Ehh, nie będę się kłócić,
                Pozdrawiam
                • Gość: ddr To pójdźmy w tej rozmowie w nową stronę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 10:36
                  zastanawiającejest, dlaczego płaska książeczka Browna spowodowała taki popłoch
                  wśród katolików (specjalne audycje w tv i radio, mnóstwo
                  publikacji "odkłamujących" "kod") oraz nagły wzrost zachowań wśród osób
                  wierzących na zasadzie "chyba nas ktoś tu robi w bamuko". Kryzys wiary?
                  Bezmyślna wiara? Wydawało mi się, że każdy rozsądny człowiek wie, że "kod" to
                  taka sobie fajna bajeczka, któej nie traktuje się poważnie. Wybacz, puello, ale
                  ktoś wtej dyskusji tak się zapędził, że nawet kransoludki chciał uznać za
                  autentycznie żyjące i istniejące
                  • adzna1 Re: To pójdźmy w tej rozmowie w nową stronę 03.01.07, 12:13
                    Gość portalu: ddr napisał(a):

                    > zastanawiającejest, dlaczego płaska książeczka Browna spowodowała taki popłoch
                    > wśród katolików (specjalne audycje w tv i radio, mnóstwo
                    > publikacji "odkłamujących" "kod") oraz nagły wzrost zachowań wśród osób
                    > wierzących na zasadzie "chyba nas ktoś tu robi w bamuko". Kryzys wiary?

                    To jest ciekawe pytanie i jakże byłaby owocna dyskusja. Co moze zrobic
                    niepewność korzeni? A może cos jednak jest w tym kodzie prawdziwego? Może mistrz
                    wie ?

                    > Bezmyślna wiara? Wydawało mi się, że każdy rozsądny człowiek wie, że "kod" to
                    > taka sobie fajna bajeczka, któej nie traktuje się poważnie. Wybacz, puello, ale
                    >
                    > ktoś wtej dyskusji tak się zapędził, że nawet kransoludki chciał uznać za
                    > autentycznie żyjące i istniejące

                    Kazdą teorię mozna udowodnic jak się chce. I wiesz dobrze, że tak może być-stad
                    stale ścieralne poglądy przciwników i zwolenników.

                    Co do wiary jako takiej-nie religijnej, to sie nie zgadzam, że jest ona
                    bezmyślna. Jeśli chcesz mogę i o tym z TObą pogadać, natomiast co do wiary
                    wyznaniowej, to zgadzam się, że nalezy szukać korzeni by byc pewnym w co i
                    dlaczego wierzymy..
                  • Gość: Puella Re: To pójdźmy w tej rozmowie w nową stronę IP: *.acn.waw.pl 03.01.07, 15:21
                    Nie bardzo rozumiem dlaczego Skierowałeś do mnie te slowa: "Wybacz, puello, ale
                    ktoś wtej dyskusji tak się zapędził, że nawet kransoludki chciał uznać za
                    autentycznie żyjące i istniejące" . Napisałam w pierwszym poście , że ja
                    również uważam "Kod ..." za fikcję, miłe czytadło i nic ponad to. Mój post
                    dotyczył po prostu charakteru wypowiedzi w tym wątku, a , że mam inne zdanie niz
                    jego Autorka, to już nie ma znaczenia:-)

                    Pozdrawiam
                    • Gość: ddr Do ciebie, żebyś zrozumiała, co mnie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 15:27
                      "zgrzało".
                      • Gość: Puella Re: Do ciebie, żebyś zrozumiała, co mnie IP: *.acn.waw.pl 03.01.07, 15:32
                        A , to co innego. Przyjęłam do wiadomosci i rozumiem:-)
                • adzna1 Re: Jaki temat takie odpowiedzi 03.01.07, 12:04
                  Gość portalu: Puella napisał(a):

                  > Widzę, że , niestety, nie zostałam zrozumiana. Ehh, nie będę się kłócić,
                  > Pozdrawiam
                  Myślę, ze po to jest dyskusja by o pewnych sprawach mówić, wyjaśniać. Sorka, ze
                  nie zrozumiałam.
              • adzna1 Re: Jaki temat takie odpowiedzi 03.01.07, 12:02
                Gość portalu: ddr napisał(a):

                > a jak nazwać kogoś kto szuka prawdy w "Kodzie leonarda da Vinci". jak ci się
                > nie podoba to co piszę zawsze możesz mnie nazwać wykształciuchem. bzdurę trzeba
                >
                > nazwać bzdurą
                No trochę pojechałeś. Mnie sie wydaje, że sa dwa wyjścia: albo w sposób
                kulturalny przedstawić swoje argumenty tak, by one zdecydowanie były kontr, a
                nie 'pampa rei' albo nie wchodzic w dyskusję, bo nie po to jesteśmy by
                udawadniac racje tylko dla tego , że tak mówimy-mamy rację.

                My dzielimy sie róznymi swoimi postrzeżeniami, a nie próbujemy zmieniać świata
                za względu na nasz światopogląd.

                Serdeczności za całego serducha zyczę.
                • Gość: ddr No faktycznie, poniosło mnie, przepraszam IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:04
                  • Gość: ddr Ale wydaje mi się, że jasno postawiłem sprawę IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:13
                    chodzi o to, że uważam, iż "Kod..." jest rozrywka po prostu i szukanie
                    głębszego sensu w tej książce nie ma sensu. A że w tradycji azjatyckiej i
                    europejskiej istnieje wiara w krasnoludki, smoki, wapiry itp., to wynika z
                    faktu, że wszyscy jesteśmy potomkami wspólnie żyjących plemion (obecni
                    europejczycy przywęrdowali z Azji); ale np. w tradycji greckiej i rzymskiej
                    krasnoludki nie występują (smoki chyba tak: jest tami mit grecki "Zęby smoka"
                    czy tak jakoś) nawet jazon i odys nie trafili na krasnoludki w swoich
                    podróżach. co do ewangelii judasza to jest to gnostycki kawałek, który
                    opublikowała nawet "wyborcza', co wywołało zresztą oburzenie. tekst jest mało
                    ciekawy literacko, a jego treść jest naciągana. takich odrzuconych ewangelii
                    jest zresztą więcej. dlaczego nie ufać tym, którzy je odrzucili? nie widzę
                    powodów, by im nie ufać. byc może są ludzie, którzy wierzą w opowieść Browna i
                    traktują ją jako prawdę objawioną. ich problem. są też tacy, co wierzą, że 11
                    września 2001 amerykanie sami siebie napadli. MOże zbyt poważnie podszedłem do
                    sprawy. może taka jest tu konwencja, żeby sobie robić jaja. obiecuję poprawę
                    • Gość: ddr A świata nie zmieniam narzucając innym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:15
                      swój światopgląd. raczje staram sie go zmienić w taką stronę, by nikt nikomu
                      niczego nie narzucał, co akurat w IV RP jest trudne do zrealizowania
                      • adzna1 Re: A świata nie zmieniam narzucając innym 03.01.07, 12:25
                        Gość portalu: ddr napisał(a):

                        > swój światopgląd. raczje staram sie go zmienić w taką stronę, by nikt nikomu
                        > niczego nie narzucał, co akurat w IV RP jest trudne do zrealizowania

                        Ja jako osoba wolna nie moge sie z Toba zgodzić. Mnie ktoś ma cos narzucać,
                        sorka nie kumam.
                        • Gość: ddr Chodzi mi o wdzierający się zewsząd IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:27
                          fundamentalizm coraz bardziej dostrzegalny w coraz wiekszej liczbie audycji,
                          programów itp. w normanym kraju w telwizji publicznej nie ma miejsca dla
                          seansów nienawiści w rodzaju"warto rozmawiać", "raport specjalny" itp. o
                          najróżniejszej dyskryminacji nie wspominając
                    • adzna1 Re: Ale wydaje mi się, że jasno postawiłem sprawę 03.01.07, 12:23
                      Gość portalu: ddr napisał(a):

                      > chodzi o to, że uważam, iż "Kod..." jest rozrywka po prostu i szukanie
                      > głębszego sensu w tej książce nie ma sensu. A że w tradycji azjatyckiej i
                      > europejskiej istnieje wiara w krasnoludki, smoki, wapiry itp., to wynika z
                      > faktu, że wszyscy jesteśmy potomkami wspólnie żyjących plemion (obecni
                      > europejczycy przywęrdowali z Azji); ale np. w tradycji greckiej i rzymskiej
                      > krasnoludki nie występują (smoki chyba tak: jest tami mit grecki "Zęby smoka"
                      > czy tak jakoś) nawet jazon i odys nie trafili na krasnoludki w swoich
                      > podróżach. co do ewangelii judasza to jest to gnostycki kawałek, który
                      > opublikowała nawet "wyborcza', co wywołało zresztą oburzenie. tekst jest mało
                      > ciekawy literacko, a jego treść jest naciągana. takich odrzuconych ewangelii
                      > jest zresztą więcej. dlaczego nie ufać tym, którzy je odrzucili? nie widzę
                      > powodów, by im nie ufać. byc może są ludzie, którzy wierzą w opowieść Browna i
                      > traktują ją jako prawdę objawioną. ich problem. są też tacy, co wierzą, że 11
                      > września 2001 amerykanie sami siebie napadli. MOże zbyt poważnie podszedłem do
                      > sprawy. może taka jest tu konwencja, żeby sobie robić jaja. obiecuję poprawę

                      Przeprosiny przyjęte, poprawy niekoniecznie musisz obiecywać, bo dyskusja z
                      pikanteria nadaje swoistego smaczku. Skoro wspomniałeś o WOrld Trade Center, to
                      powiem (A propo krasnoludków) gdyby Amerykanie i społeczeństwo nie kierowało sie
                      li tylko nauką, arówniez duchowością, to tragedii z pewnością moznaby zapobiec.

                      Ale w krasnoludki nikt nie wierzy-nieprawdaż/? A nad Kodem dyskutujemy i nie
                      wiemy czego on nas nauczy?
                      • Gość: ddr Masz błędne informacje o duchowości społeczeństwa IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.01.07, 12:25
                        USA. Należą do najbardziej religijnych narodów w kraach wysoko rozwiniętych
    • akondze Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 03.01.07, 11:19
      Apropos smoka wawelskiego - zdaje się, że był jednym z argumentów starszego
      Giertycha jak kwestionował teorię ewolocji ;)
      Chodziło chyba o to, że legendy niby mówią, że kiedyś ludzie wspólnie ze
      smokami na Ziemi żyli...

      ----------
      ...skwak?
    • saskiaplus1 Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 04.01.07, 14:52
      He, he. Średnio inteligentny i umiarkowanie oczytany posiadacz matury (starej na
      pewno, nie wiem jak z nową;) od razu w czasie lektury jest się w stanie wyłapać
      ewidentne błędy, przekłamania i fantazje autora (ja mu tam nie żałuję, w końcu
      jakoś ta akcja musiała mu się kleić, więc sobie powymyślał niektóre rzeczy, a
      inne tak przedstawił, żeby mu pasowały). Choćby tekst o supertajnych zwojach z
      Qumran kiszonych przez Kościół w sekretnych archiwach, ha, ha!
      Kto matury nie ma i za dużo nie czytał, niech zajrzy do posłowia zawartego w
      pierwszym wydaniu (a pewnie i w kolejnych), to sobie uzupełni wiedzę na
      podstawie wiedzy naukowej, a nie fantazji w rodzaju "Święty Gral, święta krew".
      Ludzie to jednak, kurczę, lubią teorie spiskowe, bez względu na to, czy trzymają
      się kupy.
      • adzna1 Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 04.01.07, 20:25
        Z góry osądzacie, że tak postawiłam temat, to penie bez matury, teistka i
        kochajaca bajki - nic bardziej mylnego nie moze byc. Mogłabym przytoczyc mnóstwo
        cytatów ludzi zasłuzonych dla nauki, którzy czerpali swą pózniejszą wiedze
        najpierw z wyobraźni.
        Ale pewnie dla moich userów, to co niematerialne to się nie liczy.

        Moze macie racje, to moze pogadamy o bohaterach Masłowskiej, tam jest sama natura.
        • saskiaplus1 Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 05.01.07, 12:28
          Nie osądzam z góry, czy masz maturę, czy nie. Ale nie odróżniasz fikcji od
          rzeczywistości, nie znasz wielu faktów znanych ludziom wykształconymi i masz
          problemy z wyrażaniem swoich myśli na piśmie. Niestety, to się dziś zdarza i
          posiadaczom matury, ale pozwala wnioskować, że braki jednak masz.
          • adzna1 Re: Fikcja czy prawda w książce Dana Browna. 05.01.07, 19:30

            Witam.
            To o czym mówisz to wartości niewymierne i nie wiem jaka miarą i jakie kryteria
            przyjmujesz by powiedzieć, iż ktoś jest wykształcony czy nie?

            Gdzie wg. Ciebie jest granica między fikcją, a prawdą?
            Czy to co dla Ciebie rzeczywiste dla mnie może byc fikcja, a moze odwrotnie?
            Ustal te granicę, chociażby na podstawie ksiązki.

            A ja ze swojej strony proponuję przejrzeć savoir vivre.

            Ps. Nie osądzam, ale osądzam. A jak uważasz w jakiej dziedzinie winnam uzupełnić
            te braki?

            Serdeczności.
            • Gość: ddr Wyajśnię ci różnicę między prawdą i fikcją IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 05.01.07, 20:20
              patrzysz na książkę Browna- prawda, istnieje taka ksiązka ; czytasz treść
              książki- fikcja. pozdrawiam
              • adzna1 Re: Wyjaśnienie jest chyba na etapie prenatalnym. 07.01.07, 00:53
                Witam.
                Z tego co widać, to największą fikcją jest nasza dyskusja.
                Wypowiedzi są lakoniczne, ogólnikowe nie podparte dowodami.
                Zasoby wiedzy dotyczą jednego - fikcja i to jest barierą do poznania czegoś
                nowego nieznanego czyli niewiedzy.
                Miłego wszystkim i dzięki za udział w dyskusji..
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka