braineater Dressing Code 23.01.07, 11:19 Autor: jorge.valdano IP: Data: 23.01.07, 11:14 + dodaj do ulubionych wątków skasujcie post + odpowiedz cytując + odpowiedz -------------------------------------------------------------------------------- "Pierwsze wrazenie mozna zrobic tylko raz" jak mawiaja Amerykanie. O ile kazdy ma jakies (w zaleznosci od tolerancji indywidualnej) szerokie kryteria wygladu 'schludnego' to ktos kto ustala dressing code i liste sytuacji oficjalnych zwykle stosuje 'now or never'. Handluje winem i mam salonik dla hurtownikow (sa kieliszki i butelki) i mam kolejke darmowych probek dla detalistow (tu niestety tylko plastikowe kubeczki). I niestety w kolejce dla detalistow zdazaja sie wypadki powrotu do kolejki zamiast poproszenia o 2 probki - jak mi smakuje to kupuje butelke, a nie ustawiam sie po wielokroc po 'darmowe' probki. Otoz kiedy zauwazam, ze inspiruje bogatszych, a w zamian otrzymuje 'szyderstwo materialne' (np. pieniadze to nie wszystko) i ktos mowi o sobie 'Anglik/Angielka', a dysponuje paszportem polskim bez szans na brytyjski to jest dla mnie typowa mieszanka arogancji i glupoty narodowej. Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: detektyw.z.lamusa "Kwintet z Buenos Aires" IP: *.veranet.pl 23.01.07, 12:26 Indywidualizm to dobra rzecz ale chodnik czy sciezke samemu dla siebie to tylko na swojej posesji - w Angli podobno chodzacy maja priorytet w ustalaniu marszruty, a w Polsce osobiscie widzialem tabliczke 'Droga dla Oslow' na swiezo posianej trawie, a w zaprzyjaznionej szkole jezykowej uslyszalem, ze na tak dlugo to mi ksiazki nie wypozycza (kryminal ma swoj volumen a ja nie mam czasu, zeby 24h na dobe czytac i moglbym zostawic zastaw). Tak czy owak na spotkaniu ze znanym pisarzem (C. Fuentes) przeszkadzala mi tylko atmosfera samouwielbienia sluchaczy - w plecaku mialem ksiazke po polsku (w oryginale tylko kupuje ksiazki 'specjalne') i gotow bylem poprosic o autograf - podoba mi sie literatura, przyszedlem posluchac prelekcji (opcjonalnie) ale zniechecila mnie atmosfera spotkania. (mam tez inne kryminaly w tym Chandlera po angielsku i wystawie je kiedys na sprzedaz - niestety allegro to nie jest dobry pomysl dla mnie - w sieci mam 'wrogow' i by odwolywali transakcje bez podania przyczyny - tu cena jest moja i jak nie odpowiada 'to nie'). Odpowiedz Link Zgłoś
Gość: detektyw.z.lamusa Polska vs Argentyna (melancholia) IP: *.veranet.pl 24.01.07, 19:08 Kiedys przeprowadzilem smiala analogie pomiedzy La Boca a Nowa Huta i ogolnie za moje 'pomysly' (probki wina ktore rozdaje za darmo do czego zachecam) otrzymalem od Saszki Beztalencia show podczas gali 'Teraz Polska' (Saszka Beztalencie ma trwale przechlapane). Moje ulubione kolory to blekitny (navy), brazowy (maron) i bialy - podobno kolory cos mowia o osobowosci. Niemniej jednak Buenos Aires powstalo znacznie wczesniej niz NH i na skutek rozwoju (wloska emigrancja meska) ma charakterystyczny jezyk hiszpanski, rzekoma melancholie (Zona Verde - 'zielona dzielnica' - wariatkowo) i rzekoma 'oficjalna' prostytucje (Zona Roja - dzielnica czerwonych latarni) - 'nieuniknione' rezultaty cywilizacji emigracji. Jak ktos sam probuje regulowac ruchem na skrzyzowaniach (zamiast polegac na sygnalizacji automatycznej, do ktorej mozna zglaszac reklamacje) to wpada w niebezpieczna 'gre w klasy' pomiedzy zielonym a czerwonym (gdzie lepiej wyladowac? - ja 'mimo wszystko' wybieram Zona Roja). Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Natrectwo jezyka polskiego (melancholia) 27.01.07, 09:16 Autor: mgue IP: Data: 27.01.07, 07:03 + dodaj do ulubionych wątków skasujcie post + odpowiedz cytując + odpowiedz -------------------------------------------------------------------------------- Idee promujemy mozliwoscia wprowadznia slow w czyn, a nie przez osobe ktora jest symbolem idei (zwlaszcza jesli sie jej nie zna bo moze to byc tylko wizerunek medialny). I stad tyle mlancholii wsrod licealistow bo oni musza analizowac postawe Wertera (ktora ma sie nijak do czasow wspolczesnych) zamiast cech charakterystycznych romantyzmu na przykladzie wybranych elementow z wybranych dziel wybranych pisarzy. Pamietam kiedy mielismy presje, zeby umiec wymienic w klasie maturalnej 'wspolczsnego pisarza polskiego' w ktorym sie rzekomo rozczytujemy (bo pani miala w swoim okresie Hlaske), a mi na podstawie jezyka polskiego spodobali sie pisarze jak Gombrowicz albo jak Tyrmand (a reszta to nieuniknionia historia literatury potrzebna do zdania matury). Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Książka z autografem (magia żubrów) 27.01.07, 09:17 Autor: mgue IP: Data: 27.01.07, 06:17 + dodaj do ulubionych wątków skasujcie post + odpowiedz cytując + odpowiedz -------------------------------------------------------------------------------- Wszyscy (?) pamietamy reklame banku PKOSA kiedy to matematycy telewizyjni wyrażali niezadowolenie, ze dzialanie matematyczne bylo nielogiczne (akurat bylo polaczenie banków i z wiekszej ilosci robilo sie mnie - chyba 2 + 1 = 1). I chyba wszyscy aktywni internauci pamietaja szyderstwo internetowe w postaci kopulujacych zubrow w podpisem 1 + 1 = 3. Generalnie to chodzi o to ze calosc (ksiazka z autografem) to wiecej (albo raczej inaczej) niz suma czesci. Sam autograf pisarza, ktorego cenimy ma wieksza moc na jego ksiazce, ktora cenimy niz na anonimowym skrawku papieru (emocjonalna wartosc dodadana). I tu na scene wkracza mechanizm pobierania autografu. Podoba mi sie literatura, a pisarz to akurat noblista wiec ide na prelekcje (moze byc sztampowa bo to nie o prelekcje chodzi) i pobiore sobie autograf. Albo wrzecz przeciwnie pisarz doprowadza mnie do stanu bezbronnosci i nadaje sie conajwyzej do radia bo w telewizji lub co gorsza na zywo nie dalibysmy rady (prosze o przyklady takich polskich Andy Warholów) - tu trzeba zauwazyc, ze to grozny narkotyk bo pisarz kiedys skonczy pisac i co dalej (pytam ja sie). Trzecia kategoria to kiedy identyfikujemy tworczosc z tworca (np. na aktorke Joanne mowimy Magda, a roznica jest duza) i wlasnie czy dobrze kibicujemy tworcy (ma byc takim jak dzielo bo od tego zalezy nasz good spirit) czy tez tlumimy swoje 'niepowodzenia zyciowe' i jestesmy w stanie (jak w kryminale Kinga chyba) zniewoli i nogi polamac, zeby oryginal dorownywal naszym oczekiwaniom (wyrobionym na podstawie medialnego wizerunku). Odpowiedz Link Zgłoś
braineater Mgue Valdano z lamusa 27.01.07, 09:18 a może by jednak blog? Wszystkim to by życie uprościło:) P:) Odpowiedz Link Zgłoś