Dodaj do ulubionych

Bruce Chatwin

23.03.07, 17:00
W chwili obecnej to moj ulubiony autor:)
W pl wydano ostatnio 2 jego ksiazki ('Co ja tu robie' (b.polecam) oraz
'Wicekrol Ouidah'), ale na forum nie bylo w zwiazku z tym zadnego odzewu.
Czy nikt rzeczywiscie nie czytal ksiazek tego pana- to troche jest dziwne
zwazywszy na duza popularnosc Kapuscinskiego, pisarza w sumie bardzo podobnego
do Bruce'a (czy narodowosc pisarza, az tak bardzo wplywa na jego znajomosc?-
zawsze wydawalo mnie sie, ze nie ma to wiekszego znaczenia, bo jakosc sie liczy).
Moja ulubiona jego ksiazka to 'Sciezki spiewu', b.osobista i poruszajaca
mieszanka, przemyca w niej sporo swoich niebanalnych spostrzezen
egzystencjalnych (pisal ja pod koniec zycia) dodajac ciekawe info nt.
Australii i jej mieszkancow. Zreszta 'Utz' tez jest b.ciekawy, byl podobno
film na jego podstawie (nie widzialem, moze ktos mial przyjemnosc zobaczyc i
cos napisze)- to taka opowiesc o swirze, ktory w porownaniu do swirnietej
rzeczywistosci w ktorej przyszlo mu egzystowac- wypada blado.
Z checia poczytalbym Wasze spostrzezenia na jego temat.
Obserwuj wątek
    • braineater Re: Bruce Chatwin 23.03.07, 17:49
      jak mi podeślesz te poprzednie, to pogadam z Tobą o "Co ja tu robię":)
      Na razie lezy na półce i czeka na swoją kolej:)

      P:)
      • itek1 Re: Bruce Chatwin 23.03.07, 18:25
        Mam je w wersji papierkowej, ale moge zeskanowac, ale to w nastepnym tygodniu-
        dam znac jak sie uporam.
        Z 'Co ja tu robie' polecam esej nt. Ernsta Jungera. A przeskakujac na kolejny
        kwiatek- czytales moze cos Jungera (gdyby to byl Amerykaniec,to mial bym
        pewnosc, ze Brainy go zna w calosci:), a tak to nie mam pewnosci)?
        Jesli czytales, to jakie masz wrazenia? Ciekaw jestem Twojej opinii (w
        kontekscie Twojego gustu jest to b.ciekawe (zreszta dotyczy to towniez
        Chatwina)- potem napisze o co mnie sie rozchodzi konkretniej:)). Co do mnie, to
        ja bym specjalnie nie chcial, ale nie daje rady:) i musze przyznac, ze Junger
        byl w istocie znakomitym pisarzem.
        • braineater Re: Bruce Chatwin 23.03.07, 18:48
          Nazwisko obce mi nie jest, ale żebym pamiętał czy coś czytałem to nie bardzo tak serio:)Jakoś mi się z faszystami kojarzy, ale nie wiem nawet czy dobrze:)

          P:)
          • itek1 Re: Bruce Chatwin 23.03.07, 19:55
            > Jakoś mi się z faszystami kojarzy, ale nie wiem nawet czy dobrze:)
            IMO Junger to paradoksalna postac mogaca sie kojarzyc z wieloma ideologiami (nie
            tylko z faszyzmem), ktorych poprobowal w sladowych ilosciach, azeby wiedziec co
            i dlaczego odrzuca- mial b.ciekawe zycie i dlugie zycie (~100 lat)- na WWI
            poszedl na ochotnika uciekajac z domu i dostal jakies medale za bohaterstwo (na
            swoje usprawiedliwienie ma to, ze byl mlody), w czasie WWII sluzyl w wojsku, ale
            nazista nie byl, nasmiewal sie z wodza w swoich zapiskach (wydanych u nas jako
            'Promieniowania'), pijal francuskie wina i prowadzil bujne zycie
            artystyczno-towarzyskie. Mnie sie zreszta Junger kojarzy przede wszystkim z
            winem:) I z jego snami.
    • Gość: Abra Re: Bruce Chatwin IP: *.bsk.vectranet.pl 23.03.07, 21:59
      Znam tylko "Ścieżki śpiewu", które bardzo lubię za pewna autoironię autora i
      ciekawy sposób patrzenia na ludzi. Poza tym uwielbiam wszystkie ksiązki na temat
      Australii. O wartości książki świadczy też moich oczach to, że komu jej nie
      pożyczyłam (nawet z pewnymi wątpliwościami, czy to odpowiednia dla danej osoby
      lektura), to każdemu się podobała, chociaz nie potrafili wyjasnić dlaczego ;)
      Nie wiem jak pisarz wypada w felietonach i trochę się boje siegnąć, aby się nie
      rozczarować...Bo przecież Australii już chyba więcej tam nie będzie, co? ;)
    • padma Re: Bruce Chatwin 23.03.07, 22:10
      Ja czytałam "In Patagonia", polecone mi zresztą kiedyś tutaj na FK. Czytałam
      nie mając żadnej wiedzy na temat autora, oczekiwałam zwykłego reportażu, a
      później dopiero dowiedziałam się, że sporo w tej książce fikcji, a prawda i
      inwencja własna autora są tak pięknie przemieszane, że chyba nikt nie jest już
      ich w stanie rozróżnić. Zachwyciła mnie ta wizja i wracam do tej książki co
      jakiś czas. Poza tym czytałam ją po raz pierwszy podróżując właśnie po
      Patagonii i teraz czasami moje własne wspomnienia zlewają mi się ze
      wspomnieniami z lektury;)
      Czytałam gdzieś, że wkrótce ukaże sie polskie tłumaczenie Patagonii.
      Tymczasem "Co ja tu robię?" czeka już ponad miesiąc na półce na swoją kolej
      a "Scieżki śpiewu" wypatrzyłam właśnie i nabyłam w taniej książce... Tylko
      czasu trochę brak:/
      • Gość: sutkazy Re: Bruce Chatwin IP: *.ajd.czest.pl 26.03.07, 14:11
        po krótkim rozpoznaniu mam obawę, że Chatwin to nuda.
    • staua Re: Bruce Chatwin 28.03.07, 21:40
      Ciekawe, jak wszystko sie splata - zauwazylam w zeszlym tygodniu Twoj watek,
      ale nie znam Chatwina, wiec nic nie dopisalam, choc brzmi zachecajaco; pare dni
      temu czytajac "Istambul" Pamuka (zreszta pelen literackich odniesien, jak to
      zwykle Pamuk, albo nawet bardziej, bo to nie powiesc) natknelam sie na wzmianke
      o Chatwinie i teraz juz jest na mojej liscie na 100%.
      • itek1 Re: Bruce Chatwin 28.03.07, 22:13
        Ja w najblizszym czasie bede czytal Wicekróla Ouidah (The Viceroy of Ouidah).
        Jesli mialabys ochote skonfrontowac wrazenia to ja z checia podziele sie swoja
        opinia za jakies 1.5 tygodnia. Do tej pory wszystko co jego czytalem to byla
        najwyzsza klasa, przy czym jego ksiazki dosc zasadniczo sie roznia od siebie
        (IMO Polakom najblizszy tematycznie jest Utz).
        • staua Re: Bruce Chatwin 28.03.07, 22:29
          Sprobuje, choc nie wiem, czy uda mi sie tak predko cos znalezc. Ale z checia
          przeczytam Twoja opinie, a swoja najwyzej napisze, gdy wrocimy kiedys do tematu
          (albo wyciagne ten watek)
          • padma Re: Bruce Chatwin 29.03.07, 10:46
            A napisałabyś coś o Istambule tymczasem? Bo leży sobie w księgarni niedaleko
            mnie i kusi ale nie mogę się zdecydować;)
            • staua Re: Bruce Chatwin 29.03.07, 14:34
              Ja dosc lubie Pamuka ze wzgledu na jego dygresje i opisy, uwazam natomiast, ze
              kiepsko konstruuje fabule. Dlatego "Istambul" jest chyba najlepsza jego
              ksiazka, bo fabuly w nim nie ma. Sa tam w zasadzie trzy plaszczyzny: samo
              miasto, jego melancholia, niszczejace, stare, drewniane domy, atmosfera bylej
              stolicy, ktora czasy swietnosci ma juz za soba; historia Turcji, od Bizancjum,
              poprzez Imperium Otomanskie, Ataturka, do czasow wspolczesnych autorowi; i
              wreszcie dziecinstwo i dorastanie Pamuka, ktory nigdy z Istambulu nie wyjechal,
              jego dojrzewanie do pisania. Wszystko sie splata, miesza, nie do konca
              chronologicznie, ksiazka jest w tym charakterystycznym dla Pamuka, troche
              sennym klimacie, zawiera mase odniesien do literatury i sztuki (oczywiscie
              Pamuk nawiazuje ciagle do tureckiej - jego zdaniem, a na pewno jego prywatnej -
              obsesji Zachodu). Dodatkowa atrakcja ksiazki sa stare, czarno-biale zdjecia -
              czesc z rodzinnych archiwow autora, ale wiekszosc to wyszperane przez niego (na
              koncu podaje zrodla) fotografie ulic Istambulu, wybrzezy Bosforu, starych
              posiadlosci, ludzi, tramwajow, prania na sznurach, swietnie ilustrujace tresc.
              • padma Re: Bruce Chatwin 29.03.07, 21:29
                Dzięki, w takim razie chyba kupię. "Śnieg" mnie nieco zniechęcił, ale takie
                nostalgiczno-refleksyjne opowieści jak opisujesz lubię, więc spróbuję.
    • Gość: ynde Re: Bruce Chatwin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.03.07, 09:50
      Jak czyta się jego nazwisko?
    • broch Re: Bruce Chatwin 03.04.07, 16:05
      ciekawe jak przetlumaczono na polski st 32 "Utz'a"
      te o roznicy miedzy carp and crap oraz "Crap dishes":
      Stuffed crap
      Crap cooked in beer
      Fried crap
      Crap balls
      Crap soup with paprika


      zabawne
      • itek1 Re: Bruce Chatwin 05.04.07, 19:05
        > Stuffed crap- kal faszerowany
        > Crap cooked in beer- kal gotowany w piwie
        > Fried crap- kal smazony
        > Crap balls- klopsiki z kalu
        > Crap soup with paprika- zupa z kalu z papryka
        :)
        • broch Re: Bruce Chatwin 05.04.07, 19:18
          nie za bardzo oddaje "atmosfere" :)

          Musze przyznac ze "Utz" mial dobry start, potem zrobilo sie slabiej. Sproboje
          jeszcze "Wice-krola Ouidah" (vice czy wice? chyba wice).
    • braineater Re: Bruce Chatwin 10.04.07, 21:15
      Tak sobie dzis błądziłem po księgarni a że nic ciekawego sę w oczy nie rzuciło, to kupiłem Wicekróla i w ramach popołudniowego relaksu przeczytałem.
      I zdecydowanie na nie.
      Takie poplatanie Marquezowskiej Złej Godziny z jakimiś na wpółetnograficznymi obrazkami, napisane językiem co ma byc opisowy a jednoczesnie lekko upoetyzowany, w związku z czym jest po prostu drętwy. A na okładce stoi napisane, że arcydzieło i że Conrad prim objawiony.
      A tu zero atmosfery, zero ciekawych postaci, trochę rytuałów i tragicznych anegdotek oraz morał, że bycie złym jest złe, albo przynajmniej nieprzyjemne.
      Nie wiem jak reportażowe teksty tego pana, w temacie literatura piekna (w znaczeniu fiction) zdecydowanie się już raczej na niego nie skuszę.
      Aż dziwne, że Herzog wykrzesał z tego materiał na film, choc pewnie było tak, że sama postać DaSilvy nie oglądana przez płaski przymat prozy Chatwina jest ciekawsza niż osobnik opisany w ksiązce, którym za nic nie da rady się przejąc.

      P:)
      • itek1 Re: Bruce Chatwin 11.04.07, 21:49
        Jak przeczytam tego Wicka Chatwina to obiecuje przedstawic 'my point of view'.
        BTW probowalem zeskanowac Utz'a, ale ok.40 str. spasowalem, gdyz musialbym
        porwac ksiazeczke (tak jest klejona), jesli mialaby sie nadawac do czytania bez
        irytacji.
    • staua Re: Bruce Chatwin 12.07.07, 19:37
      Niedlugo dostane (z Bookmooch.com) Chatwina "In Patagonia" (z Australii, wiec
      potrwa troche, zanim dojdzie, bo ludzie wysylaja najtansza droga). Dlatego
      podciagam watek, zeby nie zginal.
      Itku, moze cos jeszcze dopiszesz o swoich wrazeniach?
      • itek1 Re: Bruce Chatwin 12.07.07, 20:40
        > Itku, moze cos jeszcze dopiszesz o swoich wrazeniach?
        W koncu nie przeczytalem tego Wicekrola, ale do tego walnie sie przyczynil Braineater :)
        Bezposrednio po zapoznaniu sie z jego miazdzaca krytyka Wicekrola czytalbym ja juz nie dla przyjemnosci, ale celem wykazania okrutnikowi, ze sie jednak myli :)
        Teraz jest moze dobry czas, zeby po niego siegnac, chociaz liste lektur do najbliszego przeczytania mam taka, ze nie dam rady do jesieni przeczytac wszystkiego co zaplanowalem; w kazdym razie jak cos bede mogl napisac to jeszcze napisze.
        Ciekaw jestem Twoich wrazen z Chatwina (czy to bedzie Twoj pierwszy Chatwin?).
        • staua Re: Bruce Chatwin 12.07.07, 20:47
          Tak, pierwszy. Na pewno napisze, ale, jak pisalam wyzej, moze potrwac pare
          tygodni, zanim przeczytam. Ale napisze na pewno. To byl w ogole jedyny Chatwin,
          jakiego udalo mi sie upolowac. Od wrazenia bedzie zalezalo, czy bede polowac na
          nastepne...
          Znam bol z lista lektur - moja robi sie juz tak dluga, ze przestaje ja
          ogarniac. A wydaje mi sie, ze szybko czytam - szkoda, ze nie moge jeszcze
          szybciej.
        • abranova Re: Bruce Chatwin 13.07.07, 11:18
          Trafiłam na "wicekróla Ouidah" jakieś 3 tygodnie temu w bibliotece i nie
          czytałam wcześniej komentarza Brejna - chyba na szczęście, bo też bym się lekko
          zniechęciła. A tak zaczęłam czytać jeszcze w autobusie i jakoś tak szybko
          poszło. Co nie znaczy, że recenzja Breineatera nie jest dosyć celna.
          Rzeczywiście w powieści brak jakiejś głębi, jakichś konkretów, jakiegoś morału
          czy jak to nazwać. Może dlatego doczytałam do końca, że podświadomie czekałam na
          jakiś kontrapunkt, finał czy cokolwiek i się nie doczekałam ;)
          Ale jest jakiś magnetyzm w tej książce. Nie wiem, czy to bazowanie na
          najgłębszych, najmroczniejszych instynktach ludzkich związanych z fascynacją
          okrucieństwem i brutalnością czy po prostu pokazanie kompletnie innej,
          nieprzewidywalnej kultury. Tym bardziej sama sie sobie dziwiłam, że przebrnęłam
          przez ta lekturę, bo nigdy nie cierpiałam naturalistycznych klimatów. Nie
          potrafię powiedzieć, czy porównania z Conradem są słuszne, bo go nie lubię. Ja
          miałam skojarzenia z Schulzem a jego jeszcze bardziej nie lubię! ;)
          Jednego jestem pewna: gdybym dostała do ręki tą książkę bez nazwiska autora, to
          w życiu bym nie wpadła, że to Chatwin, którego znałam do tej pory tylko ze
          "Ścieżek śpiewu"
          • itek1 Re: Bruce Chatwin 13.07.07, 11:40
            > Jednego jestem pewna: gdybym dostała do ręki tą książkę bez nazwiska autora, to
            > w życiu bym nie wpadła, że to Chatwin, którego znałam do tej pory tylko ze
            > "Ścieżek śpiewu"
            Chatwin jest chyba jednym z tych rzadkich pisarzy, ktorych kazda ksiazka jest zupelnie inna-mam takie wrazenia po lekturze Sciezek, Utza i zbiorku esejow.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka