formaprzetrwalnikowa
17.05.07, 20:54
Właśnie skończyłam słuchać. Czytał sam autor :)
Jak zwykle dobraliteratura. ani jednego słowa za dużo, ani jednego za mało.
jak zwykle opowieść o niby banalnym zdarzeniu, które zmienia całe życie kilku
osob.
Dla mnie także opowieśc o dwóch sprawach:
-o tym, jak słowa wypowiedziane i niewypowiedziane potrafią zmienić bieg
spraw; o tym, jak gubimy się we własnych domysłach i jak domysły potrafią
zgubić nas
- o tym, ze jesteśmy złapani w pułapkę czasów i kultury, w ktorej żyjemy.
I przypomina mi się dawno zapomniana opowieść o znajomej wieloletniej parze
szcześliwie w sobie zakochanych młodych ludzi. Pasowali do siebie jak ręka do
rękawiczki, byli dla siebie doskonałymi przyjaciółmi, swietnymi kochankami.
Az pewnego dnia pokłócili się o jakiś drobiazg. I wtedy padły słowa, po
których nie mogli już być razem. rozstali się.
Rózna sytuacja, ale zadziwiająco podobne słowa jak na Chesil Beach.
Słowa jednak mają moc. McEwan potrafi to przenieść na papier.