Dodaj do ulubionych

Topor jako susznik

14.08.03, 12:05
Wyjmuję z półki "Księżniczkę Anginę" Topora, a tu mi wypadają zapomniane
zasuszone kwiatki.

To musiało być wtedy, kiedy byłem na łonie natury. Moja córka była wtedy żywo
zainteresowana robieniem zielnika. A może to ja byłem żywo zainteresowany.
Już nie pamiętam.

Tak czy siak roślinki opuściły miejsce, w którym się były pracowicie
zakorzeniły, i trafiły między stronice Anginy, gdzie przewegetowały
(o ile można to tak nazwać) dłużej, niżby się ktokolwiek spodziewał. Lata.

A właśnie, tu się pisało na forum o "zakładaniu" książki grzbietem do góry,
o naddzieraniu kartek, a może nawet o zalewaniu obszernych fragmentów zupą.
A kwiatki suszyć? Jak się zapatrujecie na taką formę wykorzystania książki?
Obserwuj wątek
    • agrafek Re: Topor jako susznik 14.08.03, 13:14
      Dopadły mnie jakiś czas temu kwiatki, które wyskoczyły z takiego wieeeeeelkiego
      wydania "Iliady". A to nie ja je tam włożyłem, tylko oja wielka miłość lat temu
      piętnaście ponad:).
      pozdrawiam
      • jottka książki 14.08.03, 13:34
        odpowiednio ciężkie i grube, służą do przywalania kart, między którymi trzymamy
        suszone zielsko - inaczej i ono źle sie suszy, i książka wykoślawia

        słowniki, encyklopedie, iliada też ujdzie, ale w twardej oprawie

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka