Dodaj do ulubionych

W.G. Sebald

11.08.08, 16:09
Chciałoby się powiedzieć - raz jeszcze, ale on na Forum jest jakoś zapomniany czy raczej przemilczany; pojedyncze wypowiedzi bądź też zaczątki dyskusji (paradoksalnie - te bardziej rozbudowane, a przy tym też i ciekawsze pochodzą jeszcze z czasów, kiedy Sebald właściwie nie istniał po polsku), ale wyraźnie nie jest to autor - publicznie - przemyślany.

Zaintrygował mnie Sebald już dawno, gdy czytałam "Czuję. Zawrót głowy", chociaż było to wtedy chyba dość powierzchowne - frapowała mnie specyficznie pojmowana eseistyczność tej prozy, ale dziś nie umiałabym już rozpisać tamtego wrażenia. Długo się broniłam przed tym, by powiedzieć, że "Austerlitz" to powieść wybitna i nadal tak nie sądzę, a mimo to - siedzi gdzieś ta książka głęboko we mnie i wraca do mnie w pojedynczych obrazach, we fragmentach. I teraz ostatnio - "Wyjechali". Pierwsze wrażenie: jaka szkoda, że nie przeczytałam tego wcześniej, tak bardzo te opowieści zapowiadają to, co pojawia się u Sebalda później, śledzić można dla czytelniczej przyjemności powracające obsesje czy tylko motywy. A potem - mieszanina leciutkiego rozczarowania (bo historie zdawały mi się nieco nierówne, momentami nawet leciutko nużące) i fascynacji. Dopiero czytając tę książkę zrozumiałam na dobre, jak trafne mogłoby być przeczytanie jej poprzez kategorię melancholii. Ujmuje mnie u Sebalda kilka rzeczy. Po pierwsze: klimat, który potrafi stworzyć, a który za każdym razem każe mi postawić sobie raz jeszcze to samo prostoduszne pytanie, do którego w takim stopniu nie prowokuje mnie żaden inny autor: jak on to robi? Jak przy rezygnacji ze wszelkich literackich fajerwerków, właściwym zanegowaniu szeregu formalnych innowacji*, które już dawno straciły na swojej innowacyjności, przy stylu tak oszczędnym, pozornie prostym, niemalże sterylnym, tworzy całość tak hipnotyzującą? Co się z tym ściśle łączy (to po drugie) bardzo lubię Sebaldowskiego narratora, a zarazem i tu fascynuje mnie sposób jego konstruowania; napięcie między autobiograficznością a fikcją, nigdy do końca nierozstrzygnięte. I jeszcze coś bardzo subiektywnego lubię u Sebalda: jego dyskrecję rozumianą co najmniej podwójnie. Jako stosunek narratora do bohaterów, których historię się odsłania i opowiada, bez naruszania intymności; i jako cechę tych bohaterów, chociaż można by ją chyba bardziej precyzyjnie opisać nazywając ją powściągliwością.

* Tę negację innowacji należałoby opatrzyć przynajmniej przypisem o tyle, że zastanowić się trzeba by jeszcze, czy nie jest jakimś jej odpowiednikiem eksperymentowanie z włączaniem fotografii do tekstu. Pisze o tym ciekawie w szkicu "Anamneza i melancholia" (w ostatnim "Kronosie") Dariusz Czaja - fragment cytuję na swoim blogu: "Certyfikat obecności".
Obserwuj wątek
    • temprana Re: W.G. Sebald 20.08.08, 12:28
      Naprawdę nikt nic? Ani słowa?
      • agi40 Re: W.G. Sebald 20.08.08, 14:52
        Moge powiedziec, ze moj maz jest wielkim fanem SEbalda, ma jego
        chyba wszystkie ksiazki po niemiecku.
        ja jakos intelektualnie chy´ba do niego jeszcze nie dojrzalam.
      • Gość: sebald Re: W.G. Sebald IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.08.08, 14:56
        http://szukaj.gazeta.pl/forumSearch.do?view=espsystemwebcluster&s.ac.offset=0&s.si(similarity).documentVector=&s.si(similarity).similarType=find&s.si(navigation).navigationEnabled=true&s.si(navigation).breadcrumbs=genericnav2%C7%81^Zezw%C5%82ok%24%C7%81Forum%C7%81Zezw%C5%82ok%C7%81%C7%82&s.sm.query=sebald&s.ac.sortBy=news&s.ac.sortOrder=&s.sm.author=&s.sm.authorType=simpleall&s.sm.forumName=&s.sm.forumNameType=simpleall&s.ac.hitsPerPage=10


        Trudno w nieskończoność zachęcać do korzystania z wyszukiwarki, jeszcze trudniej
        zachwycać się rok po roku.
    • broch Re: W.G. Sebald 20.08.08, 16:58
      Moim zdaniem najlepsze sa "Pierscienie saturna" i kolejno "Emigranci",
      "Austerlitz" "Campo Santo" (zbior ostatnich (?) esejow i fragmenty prozy)
      "Zawrot glowy" uwazam za slabsza proze.
      Interesujace sa rowniez eseje zebrane w "Naturalnej historii zniszczenia"

      Sebalda odkrylem dawno i lansowalem na tym forum (i kilku innych) od wielu lat
      (tzn od kiedy zaczal byc tlumaczony)

      Mysle ze wystarczy.

      • Gość: daria13 Re: W.G. Sebald IP: 83.238.100.* 21.08.08, 12:46
        Jako pierwszą przeczytałam książkę Wyjechali i chyba po raz pierwszy w życiu po
        zamknięciu książki zapragnęłam natychmiast zacząć ją czytać ponownie, a muszę
        zaznaczyć, że praktycznie nie czytuję dwa razy tej samej książki, bo wciąż mam
        świadomość, że zabraknie mi czasu na przeczytanie wszystkiego, co warte jest
        przeczytania. Nie było to pragnienie, aby książka trwała i trwała jeszcze długo
        (tak już mi się zdarzało), ale jej uroda wprost mnie zauroczyła i chciałam
        jeszcze móc się nią napawać. Sebald to chyba jeden z największych mistrzów
        melancholii i nostalgii, przy czym na mnie lektura jego książek nie wpływa
        przygnębiająco, czy depresyjnie, odczuwam głównie zachwyt, zauroczenie, nie
        lubię tego słowa, ale chyba jest to rodzaj magii pisarskiej.
        Austerlitz niczym nie ustępuje Wyjechali, chyba nawet jest ciekawszy jako
        całość, jako historia, a jednocześnie nie traci nic z tej nastrojowości, jaka
        cechuje tę drugą.
        Kocham prozę Sebalda i z drżeniem czekam na Pierścienie Saturna. Czy wiadomo
        może kiedy ukaże się po polsku?
        • lirael Re: W.G. Sebald 21.08.08, 13:25
          "Wyjechali" to po prostu zbyt piękna książka, żeby o niej pisać.
          Mnie w każdym razie brakuje słów.
          Bardzo się cieszę, że przede mną lektura wszystkich pozostałych
          dzieł Sebalda.
          Pozdrawiam.
    • broch milosnikom Sebalda 21.08.08, 15:53
      polecilbym dwie rzeczy (choc pewnie trzebaby czekac na tlumaczenie = dostepnoc
      na rynku polskim)

      Marianne Wiggins - The Shadow Catcher
      powiesc ktora przypomina atmosfere ksiazek Sebalda

      oraz kompletna nowosc:
      Rudolph Wurlitzer - The edge drop of yonder

      nazwisko znane kazdemu milosnikowi kina:
      autor scenariusza do "Pat Garrett and Billy the Kid", "Two-Lane Blacktop"

      Poczatkowo "The edge drop of yonder" byl scenariuszem pt. "Zebulon" ktory m.in.
      mial w reku Jarmusch. Projekt filmowy nigdy nie wypalil, sam Jarmusch zachowal
      sie nieladnie i dokonal plagiatu w filmie "Dead man"

      Tytul "The edge drop of yonder" mozna przetlumaczyc "Na krawedzi (smierci)".
      Faktycznie, glowny bohater zostaje przeklety i uwieziony miedzy dwoma swiatami:
      zycia i smierci.
      Kapitalny western, zdecydowanie cos dla milosnikow Sebalda (choc technicznie od
      Sebalda odlegly).
      Jesli ktos kiedys siegnie do Wurlitzera to polecam rowniez "Flats" i "Nog".
      Sadze jednak ze Wurlitzer nie bedzie cieszyl sie wielkim powodzeniem poniewaz
      chyba nie byl tlumaczony i szanse na polskie wydanie/dostepnosc na rynku sa male.

      Wielka szkoda
      • lirael Re: milosnikom Sebalda 23.08.08, 12:20
        Bardzo Ci dziękuję, obydwie propozycje wydają mi się bardzo ciekawe,
        zwłaszcza ta pierwsza. Jezyk nie stanowi problemu, gorzej z
        dostępnością, ale mam nadzieję, że się uda.
        Serdecznie pozdrawiam.
    • a.adas Re: W.G. Sebald 09.10.08, 00:37
      chyba trzeba zacząć od tego, że Sebald to wielki pisarz, znaczy się pisać
      potrafi. I już. Stylista, a do tego nie natarczywy i na pewno nie nudny.

      Czy innowacyjnie, czy nie innowacyjnie? Ha! W końcu książek, w których grafika
      jest integralną częścią tekstu aż tak wielu nie ma. Tak na szybko przypomina mi
      się tylko... Moers, ale to zupełnie inna tematyka, inny cel i inna literacka waga.

      I tutaj mam kłopot. Czy akurat te rzeczy ludzie sprawy o których pisze Niemiec
      (?) powinny stawać się częścią literackiej mistyfikacji? Bo to jednak jest
      mistyfikacja. Czy TEN temat, a raczej niezagojona rana, powinien być podejmowany
      akurat w ten sposób? Zadaję sobie to pytanie, choć wiem że "mistyfikacja"
      Sebalda jest prawdziwa. Prawdziwsza od "prawdy".

      Znam dwie rzeczy Sebalda: Wyjechali i Austerlitz. Obie są bardzo dobre, a gdyby
      druga część, ta bliżej Holocaustu, Austerlitz była równie dobra jak pierwsza,
      byłaby to powieść wybitny, może arcydzieło.

      Ale nadal mam wątpliwości. Polski wydawca porównuje S. do Borgesa. I długo nie
      rozumiałem dlaczego. Teraz jestem przekonany, że to całkiem niezłe porównanie
      (mam nadzieję, ze (nie) zacznie się dyskusja o zasadność jakichkolwiek
      odniesień). Tylko... Borges, pomijając kilka tekstów, choćby właśnie jeden o
      Holokauście, się bawi. Własną wiedzą i talentem. A Sebald?
      • broch Re: W.G. Sebald 09.10.08, 16:33
        a Sebald to nie tylko Holokaust :)
        Tak sie trafilo ze wlasnie tylo te rzeczy byly tlumaczone. Niemniej Jego (moim
        zdaniem) najlepsza powiesc "Pierscienie Saturna" to zupelnie inna Histora.
        Podobnie z reszta fragmenty nieukonczonej prozy w "Campo Santo"

        Jesli upierac sie przy Borgesie, to pewnie idzie o podobienstwa w tworzeniu
        nastroju? Choc takie wyjasnienie mozna dyskutowac.

        Rownie dobrze mozna dopatrzec sie podobienstw miedzy Sebaldem i Manguelem.
        • Gość: adas Re: W.G. Sebald IP: *.c196.msk.pl 09.10.08, 23:12
          Jeżeli mam zgadywać, to wydawcy chodzi raczej o skłonność do mistyfikacji. Ja
          się przekonałem do porównania ze względu na elegancję obu panów. Tyle, że
          równocześnie ten profesjonalizm (zimny?), panowanie nad piórem, lekko mnie od
          Niemca odstręcza.
          • staua Re: W.G. Sebald 10.01.09, 00:52
            Wydawca mogl nawiazywac do ciaglych odniesien Sebalda do Borgesa -
            przynajmniej w "Pierscieniach Saturna" (jedynej ksiazce Sebalda, ktora
            znam - wlasnie skonczylam i jestem zauroczona, jak przedmowcy) caly
            czas pojawia sie Tlön. Na przyklad.
            • Gość: Padre Właśnie skończyłem Pierścienie Saturna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.02.09, 22:45
              Cóż to za wspaniała książka! Nie mogę się otrząsnąć i zaraz wracam do
              ponownej lektury. Polecam
              • nobullshit Re: Właśnie skończyłem Pierścienie Saturna 02.02.09, 23:33
                Gość portalu: Padre napisał(a):
                > Cóż to za wspaniała książka! Nie mogę się otrząsnąć i zaraz wracam do
                > ponownej lektury.
                Nigdzie nie wracaj, bo miałeś mi pożyczyć!
                • Gość: Padre Re: Właśnie skończyłem Pierścienie Saturna IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 03.02.09, 01:38
                  Zastanawiam się. To nie będzie dla Ciebie dobre.
                  Jedziesz do P. Radosnego, kipiącego radością jak bąbelki Veuve
                  Cliquot. A tu zagłada. Zniszczenie i destrukcja. Opis dzieła
                  uśmiercania. Rozpad. Melancholia. Bez cienia nadziei. Kiedy pisze o
                  Conradzie, Rembrancie, pałacach angielskich przemysłowców, rzezi
                  ludzi (w Afryce, Chinach, Jugosławii, Verdun) czy rzezi zwierząt
                  (bażantów, śledzi, jedwabników) czy rzezi przyrody (drzew, miast
                  zabranych przez morze, spalonych) a nawet o miłości (Chateaubriand.
                  A na koniec cwaniak każe o wszystkim zapomnieć.
                  "Swego czasu w Holandii zwyczaj nakazywał w domu umarłego wszystkie
                  zwierciadła i wszystkie obrazy przedstawiające pejzaże, ludzi bądź
                  ziemiopłody, zasłaniać jedwabnym kirem, ażeby opuszczającej ciało
                  duszy nie zatrzymało w ostatniej podróży własne odbicie albo widok
                  niebawem na zawsze utraconej ojczyzny"
                  To książka na Twoją niedoszłą wyprawę do Anglii. Wędrówkę. Jak
                  onegdaj do S de Comp.

                  • nobullshit Re: Właśnie skończyłem Pierścienie Saturna 06.02.09, 01:37
                    Gość portalu: Padre napisał(a):
                    > Zastanawiam się. To nie będzie dla Ciebie dobre.
                    > Jedziesz do P. Radosnego, kipiącego radością jak bąbelki Veuve
                    > Cliquot.
                    Trutututu. A Baudelaire? Rimbaud? Absynt? I w ogóle cała dekadencja?
                    Nie przychodzą mi do głowy żadne bąbelkowe lektury. Nawet w "Zwrotnikach"
                    Millera rzeczywistość - mimo seksu - jest w gruncie rzeczy dość ponura. To co
                    mam czytać? Przecież nie durne "Merde!".
          • a.adas Re: W.G. Sebald 11.12.09, 15:19
            Podbijam watek! "Pierścienie Saturna" to najlepsza książka jaką w tym roku
            czytałem. Czy to jeszcze literatura? Mam wrażenie, że "tego" się nie czyta, "to"
            się przyswaja. Jak, przepraszam za górnolotność i banalność równoczesną, powietrze.

            Tego typu proza, nawet wybitna, zajmuje się głównie mikrokosmosami - tak, tytuł
            z Magrisa nieprzypadkowo użyty. A Sebald w "Pierścieniach" mikrokosmosy spaja w
            całość. I zyskuje efekt globalny, nie mający jednak nic wspólnego z literaturą
            (alter)globalistyczną. Kompletnie inne środki, inna wrażliwość, inny -
            absolutnie niepublicystyczny - cel. Nie wystarczy pisać o krainach dalekich, by
            wywołać poczucie solidarności, jedności, wspólnoty, trzeba mieć to coś, talent
            chyba. Sebald to osiąga, fizycznie nie ruszając się z zamglonego północnego
            wybrzeża. Fascynujące.

            Jednak dalej się będę upierał, iż w poprzednio wspomnianych książkach
            charakterystyczny styl Sebalda zostaje przytłoczony przez Holokaust. Tu jest
            wolny od tego ciężaru.

            Mikrokosmosy... Roger Casement, wzmiankowany bodaj w "Pierścieniach" - mam
            nadzieję że dobrze pamiętam, jest także bohaterem wydanej u nas w tym roku
            "Pandory w Kongu" Sancheza Pinola. Naprawdę dobrej powieści. Świat jest mały.
            Także literacki.

    • Gość: czytelnik Re: W.G. Sebald IP: *.chello.pl 04.02.09, 07:47
      Cały numer najnowszego artPapieru poświęcony jest Sebaldowi
      artpapier.com/?pid=1&cid=1
      • Gość: Padre Re: W.G. Sebald IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 04.02.09, 09:51
        Dzięki.Bardzo ciekawe.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka