monikad_85
03.09.08, 11:35
Chciałam tutaj dac upust wszytskim swoim emocjom związanym z
postaciami zza barykady.
Najbardziej fascynująca jest oczywiście posatć Aro. Tymbardziej, ze
po tym co przeczytałam na stronie Meyer, żałuję, ze nie wspomniała o
tym słowem w powieści (podobnie jak nie wpsomniała o historii
Esme...szkoda)maluje sie tu obraz straszliwego tyrana. Idealisty,
choć w chorym i całkowicie krzywym zwierciadle.
Otóż z historii przytoczonej przez Meyer, wynika, że MArcus i Aro
byli spowinowaceni. Aro miała siostrę o imieniu Didyme. Po swoje
przemianie, zorientował się, ze byc moze siostra będzie bardzo
ciekawym nabytkiem, skoro on był utalentowny to ona prawdopodbnie
również. Nie mylił się, tyle że jej talent odbiegał od ideału,
jakiego poszukiwał sam Aro. Didyme, potrafiła wzbudzac ogromne
pokłady uczuć. Ze szcegolnym naciskiem na miłość. Rozkochiwala
wszytskich i wszytsko. Jej urokowi poddał sie również i sam Marcus,
czemu Didyme nie była przeciwna (przychylna powiedziałbym wręcz).
Sielanka trwala do czasu. Aro był wściekły kiedy okazało się, ze
Marcus nie jest juz zainteresowany budową imperium, postanowił więc
działać. Zrobił to, czego nikt w nawet w najgorszych przypuszceniach
nie byłby w stanie wysnuć. Zamordował własną siostrę. Marcus
oczywiście o niczym nie wie, nie zdaje sobie sprawy że tkwi u boku
osoby która odebrała mu sens życia. Aro oczywiście nie zrobił tego z
nienawiści do siosry, o nie. Tu raczej chodziło o ochronę tego co
budowała mozolnie przez dekady w sowim pokręconym i jedynie słusznym
mniemaniu.
Co wy na to?
Jak nie kochac takich historii???
naprawde wielka szkoda, ze nie ma tego wszytskiegow powieści. meyer
polozyła nacisk na uczucie między głownymi boahterami. szkoda, ze
tak po macoszemu obniosła sie z całą serią innych watków, na które
ma notatki.
Taki potencjal...mniammmmm