Dodaj do ulubionych

błędy w Jeżycjadzie

IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 09.10.03, 18:02
Znam trzy:
1. Hajduk jest sierotą, ale w "Imieninach" okazuje się, że jedzie do matki.
Co prawda w "Tygrysie i Róży" Hajduk mętnie tłumaczy, że chodzi o matkę jego
ucznia, ale od razu widać, że pani M. po czasie się skapnęła i dopisała takie
sztuczne sprostowanie.
2. W "Opium w rosole" małych Lelujków jest czworo: Jacek, jego siostra
(zdawała maturę u Dmuchawca), i "dwoje małych Lelujcząt". W "Imieninach" jest
wymieniony Jacek i troje chłopaków. W "Tygrysie i Róży" pojawia się wzmianka
o siostrze, a więc w "Opium" mama Lelujkowa musiałaby być w zaawansowanej
ciąży (skoro "dwoje małych Lelujcząt roiło się w M4", to nie mogły to być
noworodki, a między Wiktorem, Darkiem i Luckiem jest tylko po roku różnicy).
Jakoś tej ciąży nie widać, gdy Ewa Jedwabińska przychodzi na skargę. Przecież
otworzyła jej "drobna kobieta".
3. W "Nerwusie i Nutrii" Natalia jest (w czasie fatalnego spotkania z Tuniem)
na pierwszym roku FP. Tymczasem dowiadujemy się, że dorabia sobie do
stypendium w bibliotece TPN. No to co to jest za stypendium? Przecież nie
naukowe, bo jest na 1szym roku. Socjalne chyba też nie dostała, skoro posiada
stałe zameldowanie w Poznaniu (sama studiuję na polonistyce w Poznaniu, to
wiem, jak to jest ze stypendiami). No chyba, że dostała zapomogę od premiera,
ale jakoś mało w to wierzę.

Znacie może jakieś inne wpadki pani M.? Od razu zaznaczam, że nie kieruję się
żadną złośliwością - bardzo lubię Jeżycjadę i chętnie wierzę, że po którymś z
kolei tomie można się mylić w szczegółach...
Obserwuj wątek
    • Gość: gosia Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 09.10.03, 20:32
      jeśli chodzi o "sieroctwo" w pierwszym punkcie, to rzeczywiście tak było. sama
      autorka mówi o tym. któryś z czytelników zwrócił jej na to uwagę i dlatego
      potem są te wykręty o rodzicach ucznia.
      niestety (na szczęście) nie zwracam uwagi na takie szczegóły, więc nie dodam do
      Ciebie niczego nowego.
    • Gość: KLARA Re: błędy w Jeżycjadzie IP: 217.98.47.* 09.10.03, 20:42
      też b.b.b.b. lubię ksiażki Pani Musierowicz i właśnie ostatnio robię sobie ich
      małó retrospekcję(czy to aby właściwe słowo???)i wyszło ni coś takiego:
      w "Kwiecie Kalafiora" napisane zostało ,że Borejkowie właśnie niedawno
      przeprowadzili sie do słynnego mieszkania przy Rossenv.5, a opis całej
      operacji jest w stylu,że jakas starsza pani Tracz nabiła ich tym samym w
      butelkę zyskując mieszkanie w blokach, mniejsze ale za to komfortowe z
      centralnym, a marzycielska rodzinka Borejków wrobiona zostła w piece kaflowe,
      trudności ze zdobyciem wegla, stary i zepsuty piecyk łazienkowy itd. Natomiast
      w "Kalamburce" niby Pani Tracz się zgadza z tym ,że okazuje się ona opiekuką
      Mili , która tą zamianą wyrządza jej samo dobro, zabezpiecza na przyszłóść
      godne warunki przstrzenno-mieszkaniowe tak licznej rodzinie i wogóle kocha
      Milę i chce dla niej wszystkioego co najlepsze i chyba o ile dobrze pamiętam
      to nie przeprowadza się do dawnego mieszkania borejków tylko wyjeżdza do
      krewnej poza Poznań.
      Drobna to nieścisłóść ,ale jakoś rzuciła mi się w oczy bo psuje obraz!Z tym że
      i tak kocham ty książki które czytam wciąż tam i z powrotem
      • staua Re: błędy w Jeżycjadzie 09.10.03, 21:00
        To byla Gizela Trak...
        Akurat tu mnie sie wszystko zgadza, bo Gizela przeniosla sie do ich
        mieszkania, co do komfortu w Kwiecie kalafiora to byl komentarz odautorski,
        opinia Borejkow chyba byla taka, jak w Kalamburce...
        A Gizela dopiero potem zamieszkala ze swoja kuzynka na wsi.
        Tez zauwazam te bledy (koronna sprawa jest dla mnie "odmlodzenie" wszystkich
        siostr Borejko, chyba zaczynajace sie od Noelki?), ale nie irytuja mnie one
        tak, jak umieszczanie nazw roznych produktow, nie wiem, co o tym myslec, czy
        to po prostu podawanie realiow (piana z Ludwika, nazwy perfum...) czy reklama
        (reklama pachniala mi wypowiedz Bernarda o proszku Ariel na
        poczatki "Imienin", i bylo jeszcze kilka takich kwiatkow, w tej chwili nie
        moge ich umiejscowic dokladnie).
        • staua jeszcze jeden 09.10.03, 21:02
          A, przypomniala mi sie jeszcze jedna niescislosc, W "Dziecku piatku" Aurelia
          chodzi do liceum Zeromskiego i tam spotyka Kozia. W "Pulpecji" jest napisane,
          ze Patrycja i Roma mijaja Aurelie, ktora chodzi do innej szkoly. Czy czasowo
          to sie zgadza? Tzn. w "Pulpecji" Aurelia jest jeszcze w podstawowce?
          • jottka to nie 09.10.03, 21:34
            tyle błędy powyższego typu denerwują mnie w książkach musierowicz, co -
            powiedzmy - niespójności ideologiczne :)

            cały czas słyszymy, że u borejków bieda z nędzą, że szlachetni oni i (w
            dziełach ostatnich) z ubogiej emerytury żyjący itp. itd, ale natalia już ładne
            parę lat w tył dostaje komórkę i uskutecznia z niej rozmowy bodaj za ocean

            w dawnych tomach też byli biedni aż piszczy i panny borejkówny czekoladę od
            święta widywały, a jednocześnie spore mieszkanie było regularnie 'rzęsiście
            oświetlone', bo familia tak lubiła. ich prawo, ale widać woleli płacić za prąd
            niż zafundować słodycze maluchom - nawet przy ówczesnych cenach mogli
            przyoszczędzić nieco

          • Gość: madzik Re: jeszcze jeden IP: *.pszczyna.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 10:08
            W Pulpecji jeszcze chodziła do podstawówki, Dziecko zaczyna sie od dnia
            zakonczenia roku szkolnego, kiedy Aurelia jest juz po skończeniu 1 klasy, a
            Konrad rozpoczyna naukę.
        • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 10.10.03, 22:27
          staua napisała:

          > To byla Gizela Trak...
          > Akurat tu mnie sie wszystko zgadza, bo Gizela przeniosla sie do ich
          > mieszkania, co do komfortu w Kwiecie kalafiora to byl komentarz odautorski,
          > opinia Borejkow chyba byla taka, jak w Kalamburce...

          1. wydaje mi się, że padaja słowa "Borejkowie poczuli się nabici w butelkę"
          2. Wprawdzie "Kalamburka" bardzo mi się podobała, ale wymyślenie Gizeli trochę
          mnie zirytowało i utrudnia ponowną lekturę starszych książek - przecież Gizela
          Milę wychowywała, była dla niej właściwie jak matka, więc trudno uwierzyć, że
          nikt nigdy o niej nawet nie wspomniał, dzieci nie jeździły na wakacje do niej,
          tylko do Pobiedzisk itd. Toż to czarna niewdzięczność ze strony Mili...
          • staua Re: błędy w Jeżycjadzie 10.10.03, 22:29
            Nie bede sie klocic o punkt pierwszy, nie mam ksiazki ze soba...
            Co do punktu drugiego - zgadzam sie calkowicie. Zreszta mnie sie "Kalamburka"
            zdecydowanie najmniej podba.
          • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 21.10.03, 20:32

            Nie padaja slowa " Borejkowie poczuli sie nabici w butelke ", tylko wlasnie
            cos w tym sensie, ze inni mogliby sie poczuc nabici w butelke, ale Borejkowie
            byli wszystkim zachwyceni i piecykiem, i podlogami, i piecami kaflowymi...
            Co do Gizeli mam te same odczucia- przeciez Gizela mieszkala jeszcze w
            Poznaniu, kiedy Borejkowie procz Gabuni sie zbiorowo pochorowali. Zupelnie
            niezrozumiale, dlaczego nie przybyla na pomoc !!
            Ale nie chce sie czepiac, bo postac mi sie podoba.
            Super watek!
            PZDR
            • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 23.10.03, 15:05
              Ano macie rację kobiety, odwołuję, nie poczuli się nabici w butelkę.
              Za to są sugestie -zaiste, odautorskie, ale jednak przykre w kontekście
              Kalamburki - że pani Trak była nie do końca uczciwą staruszką, która
              chcąc "przenieść się do mieszkania mniejszego i wygodniejszego" wrobiła
              Borejków w ruderę nadającą do generalnego remontu (a przecież Kazio był taki
              robotny...)
        • Gość: katriona Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 12.10.03, 22:52
          Ludwik, jak Ludwik, ale to "zajeżdżanie nowiutkim Fordem/ Oplem" etc
          jest dosyc niesmaczne
          Myśle, że to źle pojęte "urealnianie" powiesci
          dla mnie okropnie rażące
          bo z jednej strony autorka opiewa ojca Borejkę, który nie wie, ile zarabia i go
          to nie obchodzi, a z drugiej taka jest "markowa", tak okropnie podkreśla
          laptopy i samochody
          coś mi się to nie trzyma kupy, jedno przeczy drugiemu
          w każdym razie z autorki wychodzi jakaś przeraźliwa materialistka ????

          co do Gizeli, to mnie sie tez nie podoba ten caly wkret z odstępowaniem
          mieszkania
          w Kwiecie Kalafiora wyraźnie daje się nam do zrozumienia, że Pani Trak była
          jakąś obrotną, chciwą starszą Pania, ktora się "urządziła" kosztem Borejkow, a
          tu potem taka zmiana
          i okazuje sie ze Gizela poświęciła Mili pół życia
          no i po co było wymyślać Gizele, skoro dzieci są wychowane zupełnie bez niej,
          nigdy jej nie wspominają nikt jej nigdy nie pomaga itd... psuje to obraz
          naszych drogich Borejkow
          a moze to i mało zaskakujące, wobec faktu, że nikt się nie zainteresował małą
          Aurelia, kiedy zmarla jej mama, przez cały rok nikt sie nie zatroszczył
          a oni normalnie tacy słodcy....

          juz tak na finał: razi mnie potwornie, tak mniej wiecej od po Bebe Bittner, ta
          cała przesłodzona atmosfera
          znacznie barzdiej mi sie podobało, kiedy te książki Musierowiczowej nie
          próbowały udawać niczego więcej
          tylko były czytadłami, przyjemnymi i na poziomie, dla inteligentnych nastolatek
          i ich mam
          teraz tam zatrzesienie katolickiej filozofii (bez podania zrodel nota bene) i
          to wszystko jakos tak drażniąco moralizatorskie.
          ja nadal czytam, bo bardzo, bardzo lubie ogolną atmosfere (co prawda barzdiej
          starsze ksiazki), a po prostu nieznośne moralizatorstwo omijam, przeskakuję

          Ciekawe, czy pani Musierowicz wreszcie wyciagnie wniski z tego, ze
          najpopularniejsza ksiazka serii jest Kwiat Kalafiora
          i zacznie znowu pisac noramlnie zamiast nam wieszczyć i moralizowac

          aha - jeszcze na marginesie - drazni mnie polityczna agitka pani M. Nietrudno
          wplynac na 12-latki. Uważam, że wykorzystuje swoją pozycję.

          • Gość: ewa to samo w małomównym IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 21:54
            Jako mała dziewczynka przeczytałam "Małomównego i rodzinę", który na długi czas
            został moją ukochaną książką, a nawet nie wiedziałam, że napisała go jakaś
            Musierowicz. Potem, jako osoba dorosła, no w każdym razie na studiach
            odświeżyłam znajomość z Jeżycjadą (wówczas czterotomową), no i sięgnęłam po
            Małomównego. Okazało się wówczas, że Pani Musierowicz - co napisała we wstępie -
            wstydzi sie ideologii tej książki, ideologii dla mnie w ogóle niezauważalnej,
            i postanowiła ją zmienić. Zasadnicza zmiana polegała na tym, że główna dorosła
            bohaterka nie była już bibliotekarką (początek lat 90-tych, bycie bibliotekarką
            zdecydowanie było de mode), była bibliotekarką, która dorabiała sobie
            tłumaczeniami. Domyślam się, że miało to stanowić namiastkę awansu społecznego.
            Ja ani jako czytelniczka młodociana ani juz dorosła nie czułam potrzeby takich
            zmian. Poczułam sie, jakby ktoś dał mi po pysku, skoro sam twórca uznał, że
            przedmiot mej miłości (książka) stała się g... warta i trzeba ją ulepszyć
    • niedzielna seryjne sierotki 09.10.03, 21:48
      Ja może nie o błędach, ale o pewnej zabawnej właściwości pani M.: ona
      regularnie morduje mamusie! Sierotką jest Kłamczucha. Umiera mama Belli. Nie ma
      matki Elka, córka Grzegorza. Umiera wreszcie bardzo smutno mama Aurelii!
      Zapytałam kiedyś o to samą M. Zastanowiła się chwilę, po czym odparła, że teraz
      chyba musi zacząć dla równowagi mordować tatusiów ;)))

      A tak poza tym irytuje mnie w jej książkach przede wszystkim przesłodzenie
      ostatnich tomów: oni sie tam zaraz przeniosą żywcem do nieba! No i ta cholerna
      anielska Gabrysia, która robi habilitację (ciekawe kiedy???), wykłada, trzaska
      kolejne artykuły i jeszcze dorabia na boku, wychowuje trójkę dzieci, robi
      zakupy, podciera pupy i gotuje zupy, pociesza wszystkie swoje siostry i jakoś
      nie przejawia oznak obłędu, a powinna, bo pogodzenie tego wszystkiego jest
      NIEMOŻLIWE!! Doprawdy, postać Gabrysi jest naprawdę frustrująca.

      Ale tak poza tym oczywiście bardzo lubię książki pani M.

      Pozdrawiam ciepło,

      Niedzielna

      • staua Re: seryjne sierotki 09.10.03, 23:25
        No, jeden tatus umarl -Lelujkow.
        A jasli chodzi o anielskosc Gabrysi - w pelni sie zgadzam. To zaczyna byc
        denerwujace. Ale wiesz co - sa takie osoby, ktore w sposob wymuszony tak samo
        sie zachowuja. Znam takie, i tez sa denerwujace.
        • jottka Re: seryjne sierotki 09.10.03, 23:34
          mnie bardziej denerwuje postać tatusia borejki

          wszyscy naokoło mówią z uporem, jaki to on jest de best, a fakty świadczą
          złowrogo przeciw niemu - nigdy nic w kuchni nie zrobił, ale z kupna zmywarki
          celem ulżenia doli żony i córki zrobił aferę nieziemską.

          maszyna ta jakoby niszczy wartości rodzinne i stanowi kwintesencje
          konsumpcjonizmu, przeciw któremu jesteśmy - pomieszanie ideolo totalne :(


          a w latach odległych, kiedy żonę do szpitala zabrali, bez drgnienia zwalił
          pełną obsługę rodziny na najstarszą córkę i jeszcze krytykował, że obiadek nie
          taki. i to sie ma nazywać cudownie roztargniony i nieprzystosowany do życia.

          horror
          • Gość: d0minika Re: seryjne sierotki IP: *.artcom.pl 10.10.03, 11:11
            jottka napisała:

            >
            > i to sie ma nazywać cudownie roztargniony i nieprzystosowany do życia.
            >

            No, to się ma tak nazywać. Tatuś Borejko jest cudowny i tyle!
            • jottka Re: seryjne sierotki 10.10.03, 11:22
              to jest właśnie sprzeczność w założeniu :)

              wszyscy mówią, że on jest rewelacyjny i czytelni(cz)ka przyjmuje ufnie ten
              fakt, a jak chwilę później zaczyna sie zastanawiać, to gorszące zdarzenia na
              jaw wychodzą
              • Gość: d0minika Re: seryjne sierotki IP: *.artcom.pl 10.10.03, 17:09
                Tak mało ideałów na tym świecie, że nie psujmy wyidealizowanego filologa
                klasycznego;)
                • jottka Re: seryjne sierotki 10.10.03, 17:20
                  ale ja bym nie miała nic przeciwko, żeby on był idealny

                  wskazuję miejsca do przeróbek istotnych :)
    • Gość: yaga Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.chello.pl 10.10.03, 11:49
      Za błędy w książkach poza autorem odpowiada redaktor, który powinien do utraty
      tchu sprawdzać wszystkie szczegóły. Niestety redaktor też człowiek. Ja
      wykryłam, że w "Noelce" Pyza ma oczy piwne, a w "Pulpecji" - błękitne. W
      następnych już znów piwne.
      • jottka Re: błędy w Jeżycjadzie 10.10.03, 11:56
        na pewno w 'pulpecji' założyła modne, błękitne kontakty :)
        • Gość: nowa Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 17:56
          a propos oczu - chętnie bym się dowiedziała, jak to Ida zrobiła, że na początku
          miała okrągłe oczy, a w wieku osiemnastu lat nagle jej 'wyskośniały'. Chyba
          miała dobrego chirurga plastycznego, o ile znalazł się taki w bodajże '88 roku.
          (No i skąd fundusze)
          • jottka jako 10.10.03, 18:42
            młode dziewczę permanentnie dziwiła sie światu i stąd ten wytrzeszcz :)
    • Gość: nun nie jest to błąd ... IP: *.wat.sdi.tpnet.pl 10.10.03, 19:27
      Nie jest to błąd, ale pewna tendencja. Otóż zdecydowana więksość bohaterów to
      zagorzali humaniści. P. Jedwabińska jako uosobienie zła musi być oczywiście
      nauczycielką matematyki i tym katuje biedną Kreskę (o.w r.). Gabriela nie może
      zaliczyć fizyki i ma oczywiście złego profesora od tego przedmiotu, kolejne
      uosobienie zła - Pieróg (k.k), zresztą podobna sytuacja jest z Natalią (b.b.b).
      Patrycja zdaje na maturze matematykę z powodu powszechnie panującej mody i
      oczywiście oblewa (p.). Mama Borejko - ekonomistka, jest przyćmiona przez swego
      męża. Dlaczego on może być świtnym filologiem, a o jej zawodzie napomknie się
      niekiedy skoro była w tym kierunku bardzo zdolna? Czy nie byłaby w stanie pomóc
      np. córkom? Ten jej piękny zawód pasuje tam jak pięść do nosa.
      To oczywiście nie jest nic złego, ale w większości książek tak wyglądają
      bohaterowie. To nie jest pojedyncze zjawisko. Wartoby przyzwyczajać ludzi, że
      ktoś kto nie interesuje się poezją, teratrem, historią, naukami humanistycznymi
      też może być ciekawym człowiekiem. Nie jest tylko bezduszną maszyna połykającą
      cyferki, zapominającą o naprostszych czynnościach, osobnikiem aspołecznym i
      apolitycznym. Krew mnie zalewa, kiedy nazywa się człowieka obdarzonego umysłem
      sztucznym kujonkiem. Bo jest inny, bo należy do mniejszości i wreszcie, bo ich
      życie nie może być ciekawe. To są mutanty, wyrzutki społeczeństwa.
      We literaturze tzw. popularnej, w powieściach obyczajowych, nigdy bahaterem nie
      będzie człowiek uzdolniony w naukach ścisłych, w matematyce i fizyce.
      I proszę mi nie pisać o Maćku (o.w r.), bo jest ustawiony tylko jako kontrast
      do potwornej rzeczonej juz nauczycielki.
      Chciałabym położyć temu kres, bo niedługo mat-fizy wzginą lub stana sie
      ucieczka od zawodówki. Może ten list wywoła śmiech, ale nie bójmy się o tym
      mówić. Przełammy tę barierę.
      • Gość: librero Re: nie jest to błąd ... IP: *.warszawa.cvx.ppp.tpnet.pl 10.10.03, 19:51
        gabrysia raz ma 180, a w innej ksiazce 175. Nie pamietam tytulow, ale kiedys
        czytalam jezycjade po rzad i to akurat mi utkwilo w pamieci.

        Poza tym faktycznie, kolory oczu, wlosow itp. zmianiaja im sie jak w
        kalejdoskopie. Ktos tam jeszcze mial zmieniony kolor wlosow, ale kto? nie
        pomne...

        niby drobiazgi, a jednak :)
        • majkaa_edziecko Re: nie jest to błąd ... 10.10.03, 19:59
          No a Kreska która w liceum ma potworne problemy z matematyką i jej nie lubi, a
          potem nagle studiuje na politechnice, gdzie jak wiadomo zdolności do
          przedmiotów ścisłych są nieodzowne.
          • jottka ona 10.10.03, 20:08
            jest architektką :)

            tam wolno - na politechnice krakowskiej od roku czy dwóch znieśli egzamin z
            matematyki na architekturę ku rozpaczy wykładowców, którzy potem dowiadują sie
            od studentów 2-3 r., że ci nie mają pojęcia, czym sie różni oś rzędnych od
            odciętych
      • mkw98 Re: nie jest to błąd ... 10.10.03, 22:39
        Generalnie się z Tobą zgadzam, mam jeszcze dwie uwagi, pro i contra:

        PRO:
        Gość portalu: nun napisał(a):
        > Mama Borejko - ekonomistka, jest przyćmiona przez swego
        > męża. Dlaczego on może być świetnym filologiem, a o jej zawodzie napomknie
        >się niekiedy skoro była w tym kierunku bardzo zdolna?

        W "Kalamburce" jest mowa o tym, że Mila poszła na ekonomię za swoim ówczesnym
        ukochanym, ekonomia nie była nigdy jej pasją i nie zrobiła dyplomu.
        CONTRA:
        Żaczek, tata Cesi
        Jurek Hajduk, chłopak, a potem mąż Cesi
        Grześ Stryba - humanistami nie są.
        Najwięcej ukłonów pod adresem ludzi, którzy "wiedzą o co chodzi w fizyce" jest
        w "Szóstej klepce" i trochę w "brulionie Bebe B." Potem faktycznie Musierowicz
        zaczęła sprzyjać głównie humanistom - jest niby ten chłopiec Pyzy, ale on w
        ogóle genjusz wszechstronyy i się nie liczy...

        BTW w nowszych książkach irytuje mnie to, że Pyza i Tygrys się tak świetnie
        uczą (gdzieś jest mowa o otym, że miały na cenzurkach "celujące od góry do
        dołu"). Pokolenie ich matek i ciotek ;-) miało jednak w szkole jakieś
        problemy...
        • martolka Re: nie jest to błąd ... 10.10.03, 23:10
          mkw98 napisała:
          > CONTRA:
          > Żaczek, tata Cesi
          > Jurek Hajduk, chłopak, a potem mąż Cesi
          > Grześ Stryba - humanistami nie są.

          jeszcze słodki Pawełek jest po stronie 'ścisłych' i też na początku serii
          • jottka ale ten 10.10.03, 23:29
            podział leci raczej wg płci, choć nie kwestionuję oczywiście jego istnienia :)


            dziewczyny są regularnie debilkami w tak przerażających przedmiotach jak
            matematyka czy fizyka, a chłopcy nieodmiennie są w nich genialni, co budzi
            należny podziw panienek. talenta humanistyczne u dziewczyn jakoś porażającego
            zachwytu u facetów sie nie doczekują


            a w ogóle mało co tak mnie zdenerwowało w jeżycjadzie, co wzmianka gdzies w
            późniejszych tomach, że patrycja - z matematyki kretynka (na maturze tyż ją
            oblała) - pod wpływem uczuć do baltony idzie na leśnictwo, na które nie tylko
            sie dostaje bez bólu (a tam sie matme zdaje na wstępnym :), ale i przykładnie
            je kończy, choć pada gdzieś komentarz, że po lasach lubi sie włóczyć tylko
            dlatego, że lubi to baltona. dokonany przez ponoć niegłupią kobietę wybór
            studiów wyłącznie jako funkcja uczuć do mężczyzny to wyjątkowo osłabiająca
            wizja.


            zresztą wizja matkopolkowa była wielokrotnie u pani m krytykowana, nic nowego
            nie odkrywam, ale drażni nieodmiennie :(
            • niedzielna Re: ale ten 11.10.03, 14:13
              jottka napisała:

              >
              > zresztą wizja matkopolkowa była wielokrotnie u pani m krytykowana, nic nowego
              > nie odkrywam, ale drażni nieodmiennie :(

              To fakt, to że nie przewiduje dla kobiety innego modelu życia niż matura plus
              studia plus mąż plus po trzech latach co najmniej dwójka dzieci jest
              wkurzająca. Tam nie ma ani jednej niezależnej kobiety! A jedyna feministka
              (w "NN") przedstawiona jest jako potwór skończony. Ale cóż, ten typ już tak ma.

              Pozdr.,

              Niedzielna
              • mkw98 Re: ale ten 11.10.03, 22:57
                niedzielna napisała:

                > To fakt, to że nie przewiduje dla kobiety innego modelu życia niż matura plus
                > studia plus mąż plus po trzech latach co najmniej dwójka dzieci jest
                > wkurzająca. Tam nie ma ani jednej niezależnej kobiety! A jedyna feministka
                > (w "NN") przedstawiona jest jako potwór skończony.

                no jak to, Gaba przeciez habilitację zrobiła - ciekawe tylko kiedy ;-)
                W miarę niezależna jest Anielka, która gotować nawet nie musi ani dzieci
                wychowywać, bo od tego ma męża.
      • Gość: ewa feynman IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 20.10.03, 22:01
        nieprawda! szóstka klepka się kłania, dzięki której dowiedziałam się, kto
        feynman i kwanty i kwarki :) tam był bohater "ścisły"!
        • jottka Re: feynman 20.10.03, 22:24
          nicpodobnego

          bohaterką '6. klepki' jest panienka, która wywiera potężne wrażenie na młodym
          fizyku, powtarzając na małpę to, co wielekroć słyszała od ojca - fizyka. a w
          następnych powieściach wszyscy jej zazdroszczą, bo z fizyki nic umieć nie musi,
          bo wiadomo, że narzeczony zawsze da jej ekstra ściągę.

          faktycznie dopieszczenie intelektu kobiet :(
    • majkaa_edziecko Re: błędy w Jeżycjadzie 10.10.03, 21:08
      Być może teraz zniesli, ale w latach osiemdziesiątych kiedy Kreska studiowała
      to obowiązywał na pewno.
      No chyba,że Maciek za nią poszedł i napisał ;-))
      • jottka Re: błędy w Jeżycjadzie 10.10.03, 21:24
        z pewnością była pionierką - przyjrzyj sie budownictwu lat 80tych :)
        • staua kolor wlosow 10.10.03, 22:07
          Najbardziej zadziwiajaca byla informacja z "Opium" - ze TRZY siostry Borejko
          sa rude, a tylko Gabrysia jest blondynka. Przedtem i potem juz bylo jak zawsze
          (Gabrysia, Patrycja - blondynki, Ida i Natalia - rude)
          • Gość: madzik Re: kolor wlosow IP: *.pszczyna.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 10:14
            W "Tygrysie"(akcja 1999r)wyjaśniają się w końcu losy Natalii i Robrojka. Robert
            snuje tam wspomnienia o wspólnych chwilach z Natalią i jest coś takiego (cytuje
            z pamięci)- w sierpniową noc zeszłego roku zdarzyło sie coś na kształt
            cudu...Natalia sam przyszła do niego"- a to przecież działo sie w "Córce"(akcja
            1996r.)- pomiędzy akcją "Imienin" a "Tygrysa" Natalia i Robert w ogóle się nie
            widzieli!
    • Gość: madzik Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.pszczyna.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 12:50
      zaciekawił mnie ten temat,chyba przez weekend poszperam trochę, bo wiem że tam
      więcej było takich "niedograń"
      Nie zmniejsza to jednak mojej sympatii do Jeżycjady :-), choć patrzę na nią
      obecnie inaczej niż kilka lat temu.
      • Gość: nowa Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 11.10.03, 13:14
        Jest jeszcze to nieszczęsne nieistniejące liceum Żeromskiego. Możecie mi
        powiedzieć, o jakie liceum chodzi i skąd wziął się ten patron? Bo słyszałam, że
        przekłamania z Żeromskim są jakoś usprawiedliwione, tylko nie pamiętam czym.
        • jottka to 11.10.03, 13:34
          chodzi o tzw 'marcinka', tj liceum im marcinkowskiego w poznaniu, szkołe znaną,
          poważaną oraz historyczną - w jeżycjadzie jest kamuflaż literacki, ale dlaczego
          akurat żeromski, to nie kojarzę

          tego rodzaju info są w książce 'tym razem serio' (czy jakiś zbliżony tytuł),
          autobiografia pani m, przyjemnie sie czyta
        • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 11.10.03, 13:44
          to raczej nie jest błąd - ta szkoła, zwłaszcza na początku cyklu, nie była
          opisywana zbyt przyjaźnie, więc pewnie MM nie chciała szkalować konkretnego
          liceum.
          • noida Re: błędy w Jeżycjadzie 11.10.03, 21:46
            A mnie nigdy się nie zgadzał wiek Nerwusa w stosunku do wieku jego braci. Toż
            Ptaszkowscy mieli chyba po 14 lat, jak ich mama ponownie wyszła za mąż, a
            tymczasem w Nerwusie i Nutrii pomiędzy Nerwusem a Antonim jest najwyżej 8 lat
            różnicy. Zaraz pójdę i to sprawdzę, żeby nie było, że sieję plotki, ale tak mi
            się właśnie wydaje.
            • noida Re: błędy w Jeżycjadzie 12.10.03, 10:38
              Sprawdziłam i co prawda w Nutrii i Nerwusie nie udało mi się znależć
              informacji nt. wieku Nerwusa, ale za to wiadomo, ile lat ma Antoni Ptaszkowski
              (33) i ile lat ma Nutria (24). Więc albo Nutria zakochała się w szalonym 18-
              latku (jak by wynikało z różnicy wieku pomiędzy Antonim a Nerwusem- conajmniej
              14 lat) albo Nerwus szybko się zestarzał...
              • jottka Re: błędy w Jeżycjadzie 12.10.03, 12:17
                szczegółów nie pamiętam, ale nerwus musiał byc co najmniej w 2.połowie studiów
                na akademii muzycznej, a jeśli był po średniej szkole muzycznej (5 lat), to
                jeszcze rok trzeba dołożyć do tych 21-22

                choć wydaje mi sie, że gdzieś pada info, że on jest młodszy od natalii - trzeba
                będzie zbadać te kwestię :)
                • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 12.10.03, 16:35
                  jottka napisała:

                  > gdzieś pada info, że on jest młodszy od natalii - trzeba
                  > będzie zbadać te kwestię :)

                  ponoć o trzy lata młodszy (to chyba w "Córce Robrojka" było napisane)
                  • noida Re: błędy w Jeżycjadzie 12.10.03, 18:59
                    Jeśli założyć, że Natalia ma 23, prawie 24, a Nerwus jest młodszy o 3 lata i
                    ma 20 (bo własnie skończył) czyli troszkę więcej niż 19 to nawet by się
                    zgadzało :-)
                    A swoją drogą to po co naciągać- nie lepiej byłoby wymyśleć nowych bohaterów,
                    którym różnica wieku by się zgadzała, zamiast naciągać i kombinować, żeby
                    wpakować do powieści bohaterów już wymyślonych?
                    • jottka Re: błędy w Jeżycjadzie 13.10.03, 13:23
                      moim zdaniem by sie nie zgadzało :) a to dlatego, że nerwus jest organistą i
                      daje juz koncerty w miejscach publicznych, na co raczej byłby za młody, chyba
                      że geniusz absolutny, ale jako taki nie jest jednak przedstawiany

                      pewna nie jestem, ale szkoły średnie w swej masie przewidują chyba fortepian
                      jako specjalizację, a organowa jest dopiero na studiach. a to skomplikowany
                      instrument jak cholera, więc cos nie wierzę, że on po 1-2 roku już jest
                      skończony wirtuoz
                      • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 13.10.03, 13:46
                        jottka napisała:

                        > pewna nie jestem, ale szkoły średnie w swej masie przewidują chyba fortepian
                        > jako specjalizację, a organowa jest dopiero na studiach. a to skomplikowany
                        > instrument jak cholera, więc cos nie wierzę, że on po 1-2 roku już jest
                        > skończony wirtuoz

                        Mój brat był średniej muzycznej i grał na organach jako na instrumencie
                        podstawowym.
                        [W szkole muzycznej wybiera się instrument główny i dodatkowy. Tym dodatkowym
                        chyba zawsze jest fortepian, a jeśli fortepian jest głównym, to dodatkowym może
                        być np. flet, czy cokolwiek]
                        Jeśli Filip poszedł do średniej muzycznej po podstawówce muzycznej, która trwa
                        sześć lat (średnia też sześć) i się przykładał, to mógł już samodzielnie
                        występować w wieku 20 lat.
                        • jottka Re: błędy w Jeżycjadzie 13.10.03, 13:58
                          moja wiedza opiera sie wyłącznie na całkiem sporej liczbie znajomych muzyków,
                          którzy jeszcze i na 2r. na dźwięk słowa 'koncert' robili sie bladozieloni :)

                          występy przymusowe, tj egzamin albo na ślubie za pieniądze, to jeszcze, ale
                          wyraźną niechęć żywili do recitalowych popisów - nie zapieram sie jednak, że
                          kol. nerwus miał inaczej
                • magda_s4 Numeracja obuwnicza ;-) 09.11.03, 10:03
                  W "Kalamburce" mama Ignacego Borejki jest opisana jako osoba o małych stopach,
                  przy czym podany jest tam numer 34. Hmmm... w latach 50. raczej nie używano tej
                  numeracji, powiedziano by raczej, że nosi nr 22 (bodajże).
                  I czy w latach 70. dostępna była w Polsce neska? (taką neską częstowany jest
                  jeden z gości Gizeli Kalemby) Ja sobie nie przypominam, ale może była... (dary
                  wykluczamy, bo w tamtych czasach darami nie dzielono się tak chętnie)
    • Gość: BasiaM. Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.10.03, 22:19
      znam jeden fajny błąd, który właściwie to wyczaił mój ukochany. otóż kiedy
      Gabrysia zostaje wywieziona maluchem w swoje imieniny przez Grzegorza, ten
      (maluch - nie Grzegorz) się psuje. Grzegorz naprawia silnik, który jak wynika z
      treści znajduje się z przodu samochodu (a silnik w maluchu zawsze znajduje się
      z tyłu). mój chłopak miał ubaw po pachy. pozdrowienia dla fanów jeżycjady!!!
      • Gość: nowa Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.poznan.sdi.tpnet.pl 14.10.03, 21:14
        wow, że też sama tego nie wytropiłam. Gratulacje dla chłopaka Basi!
    • Gość: Ania Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 21.10.03, 10:02
      Pyziak w "Kwiecie kalafiora" ma 180 cm wzrostu (troche chyba mało jak na
      koszykarza?), a w "Idzie sierpniowej", której akcja rozgrywa sie zaledwie pare
      miesiecy pozniej, ma juz dwa metry (jest taki fragment, gdzie Pyziak "rozkłada
      swe dwumetrowe ciało" na podłodze u Gabrysi podczas zebrania ESD). Przez kilka
      miesiecy urosl az 20 centymetrow?! Niezle tempo...
      • Gość: koza Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.krakow.cvx.ppp.tpnet.pl 21.10.03, 22:24
        akurat to wydaje mi się możliwe... z własnego, a raczej koleżeńskiego
        doświadczenia wiem, że można w ciągu kilku zaledwie miesięcy urosnąć o +/- 20
        cm... kolega z liceum w wakacje między I a II klasą wyciągnął się właśnie o
        jakieś 20 cm... może chłopcy w okresie dojrzewania (licealnym) tak mają... :-)
        • noida Re: błędy w Jeżycjadzie 21.10.03, 22:58
          Owszem, to zdarza się chłopcom w wieku lat 14-15, ale raczej nie 18-19, a tyle
          miał właśnie Pyziak. Chłopcy co prawda rosną do 20 roku życia, ale po 16-17
          już znacznie mniej gwałtownie...
          • Gość: miau Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 22.10.03, 10:14
            Mnie też okropnie wkurza ta nadmierna uwaga poświęcona produktom, sprzętom i
            innym drogim duperelom w jej książkach. W pierwszych jej tomach tego nie było,
            wymieniała owszem różne pyszne rodzaje ciast lub obiadków(czasem głodniałam po
            opisie) ale było to urocze i takie dostępne inna sprawa, że był wtedy
            komunizm... Może jak Małgosia w końcu doczekała się swojego upragnionego
            kapitalizmu, tak się zachwyciła tymi wszystkimi jego dobrami materialnymi, że
            musi o nich wiecznie wypisywać... Faktycznie oni mieli jako jedni z pierwszych
            komórki, laptopy i inne nowości. Ciotki są takie biedne a mają perfumy za 200
            zeta:-) którymi namiętnie się zrasza tygrys. Troszkę przesłodzone faktycznie
            ostatnie jej ksiązki, zastanawiam się czy Małgosia poruszyłaby kiedyś w swojej
            książce wątek homoseksualny, wiem to nie w jej stylu, ale przecież to jest
            taaakie zyciowe... pozdrawiam
            • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 22.10.03, 13:11

              Nie zartuj !
              W Jezycjadzie seksu programowo nie ma. Po prostu.Taka konwencja. Wyobrazasz
              sobie Gabrysie z Grzesiem przerabiajacych Kamasutre ?
              Bo ja nie i odpowiada mi to.
              W bardzo zajmujacej ksiazce "Tym razem serio" Autorka wyjasnia, skad to
              upodobanie do nazw- na poczatku Jej kariery literackiej panie redaktorki w
              wydawnictwie namowily pisarke, aby podawala nazwy firm, bo w ten sposob
              przyblizy akcje do czytelnika (rada nieglupia). Inna rzecz, ze Musierowicz
              juz w "Kwiecie kalafiora" troche przegiela z pepsi -cola, bo o ile mnie pamiec
              nie myli, to spozywany masowo przez grupe ESD napitek nalezal do kosztownych.
              Pozniej, no coz, to jest taki polski zwyczaj, ze kupuje sie rozne luksusowe
              pierdulki na przyklad komus na prezent. Ponadto nie zapominajmy, ze od poczatku
              lat 90- tych tak znowu biednie u Borejkow nie bylo- dziewczyny sie zaczely
              usamodzielniac, sztuki Mamy Borejkowej osiagnely wstrzasajace powodzenie,
              mieszkanie razem to duza oszczednosc...
              Pamietajmy, ze Grzesio mial Forda !
              PZDR
      • dori7 Re: błędy w Jeżycjadzie 25.10.03, 17:12
        A kto powiedzial, ze ma 2 metry, ludzska drogie... "dwumetrowe" = "dlugie". Nie
        trzeba wszystkeigo brac tak doslownie ;))
    • Gość: katriona Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.dip.t-dialin.net 22.10.03, 15:47
      w Noelce ojciec B. mowi ze nigdy nie chodzil z Mila do szkoly
      a w Kalamburce chodzil..:)
      • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 22.10.03, 15:55

        Osobiscie zrozumialam, ze MIAL chodzic, ale, zapisawszy sie i przyszedlszy na
        poczatek roku szkolnego, zaczal deklamowac nieprawomyslne utwory Mickiewicza i
        musial stamtad zniknac i przeniesc sie do innej podstawowki.
        • Gość: miau Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 22.10.03, 22:39
          Nie chodziło mi o sam sex- sex... Tylko o problem homosexualny, jako zupełnie
          niewinny wątek, bez rzadnych tam sprosnych akcji, tylko np.że jakaś borejkówna
          ma problem , bo tam jakaś dziewczynka się w niej zakochała... To niby takie
          nic, ale na pewno małgosia nie pozwolilaby sobie na poruszenie takiego trudnego
          tematu...
        • Gość: katriona Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.dip.t-dialin.net 23.10.03, 11:21
          No, tak, Babo, to chyba racja
          ale cos mi sie kolacze po glowie, ze Mila w Kalamburce wykrzykuje do zakonnika,
          ktory mysli ze Ignas szpieguje, ze "ja go znam, on jest z naszej szkoly"
          trzeba by to sprawdzic
          pozdrawiam!
        • moleslaw Re: błędy w Jeżycjadzie 14.12.14, 19:56
          Dokładnie, potem chodził na Garbary o ile pamiętam.
    • Gość: tamaryszek Re: błędy w Jeżycjadzie IP: 158.194.194.* 23.10.03, 12:52
      A mnie dziwi inna sprawa- pamietacie, jak w Idzie Sierpniowej glowna bohaterka
      usilowala sprowadzic na dobra droge braci Lisieckich?- Byly sygnaly, ze sie
      uda. A potem oni obaj wyrosli na zdegenerowanych osilkow, bijacych Kozia w BB.
      To co, akcja wychowawcza zupelnie byla pozbawiona sensu? Niepodobne to do pani
      Musierowicz...
      • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 23.10.03, 15:22
        Gość portalu: tamaryszek napisał(a):

        > A mnie dziwi inna sprawa- pamietacie, jak w Idzie Sierpniowej glowna
        bohaterka
        > usilowala sprowadzic na dobra droge braci Lisieckich?- Byly sygnaly, ze sie
        > uda. A potem oni obaj wyrosli na zdegenerowanych osilkow, bijacych Kozia w BB.
        > To co, akcja wychowawcza zupelnie byla pozbawiona sensu? Niepodobne to do
        pani
        > Musierowicz...

        Podobne, podobne - to jest pułapka happy-endu. Każda książka kończy się dobrze
        i optymistycznie, ale z dalszych części dowiadujemy się, że życie potoczyło się
        jednak inaczej. Rzecz dotyczy nie tylko Lisieckich. Podobny kłopot jest z Ewą
        Jedwabińską, która pod koniec "Opium..." sprawia wrażenie, że przeszła
        metamorfozę, że będzie sie jej lepiej układać z córeczką, z uczniami, a w
        kolejnych częściach jest już tylko coraz bardziej chuda i nerwowa, az w końcu
        umiera i w "Dziecku piątku" wychodzi na jaw, że nic się jej nie udało. "Biedna
        mamusia - a tak się starała" - wzdycha Aurelia. Że nie wspomnę o Pyziaku, który
        okazał się draniem i jak wrócił do żony, to jednak nie wrócił - i tak dalej.
        • oko_jeza Re: błędy w Jeżycjadzie 23.10.03, 18:03
          to akurat jest fajne- niby happy end ale jednak nie...takie drugie dno...
          mnie się nigdy nie chcialo wierzyc, w tym fragmencie że Pyza i Tygrys miały
          szóstki od góry do dołu na świadectwie, że Pyza miała 6 z wf-u :)
          • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 23.10.03, 19:22

            Niektorzy ludzie po prostu wyrastaja z ksiazek, wiec nic dziwnego, ze zdarza
            sie to i w przypadku Jezycjady.
            Nie moge zgodzic sie z opinia, ze starsze ksiazki bija na glowe te mlodsze,
            choc, oczywiscie przyznaje, ze niektore mi sie podobaja bardziej, inne mniej.
            W pierwszej trojce ulubionych jest Kalamburka, mimo doczepionej Gizeli
            (Gizela najlepiej by zrobila umierajac po prostu przed 77 rokiem, a postac
            jest bardzo wzruszajaca i wiarygodna).
            Bardzo lubie tez Dziecko piatku i nie moge sie nadziwic, ze nie widzicie tam
            humoru !!!!!!
            Co do niescislosci, to niejasne jest, kiedy Pyziak zniknal na zawsze z zycia
            Borejkow, bo mowi sie o wiosnie 84, a potem dowiadujemy sie, ze Januszka
            zapudelkowali w 93 i wtedy poprosil o rozwod.
            Jesli chodzi o braci Lisieckich- proces demoralizacji pomalu rozpoczynal sie
            juz od 83, kiedy to Lisiecka puszczala dzieciaki samopas (tak jak i Aurelie)- w
            calym utworze pokazane sa te niezbyt radosne strony rzeczywistosci- stad brak
            happy endu.
            Ewa Jedwabinska zmienila sie jednak troche, przeciez jej relacja z corka byla
            bliska az do jej smierci, utrzymywala tez kontakty z Dmuchawcem i Kreska.
            Czlowiek nie jest w stanie zmienic sie radykalnie majac dwadziescia pare lat.
            Postacia, ktora mnie troche denerwuje, jest Bernard.
            Pzdr
            • Gość: P-77 Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 15:12
              Najpierw małą uwaga merytotyczna - otóż książki p. Musierowicz nie są
              wymierzone w przedmioty ścicłe, jakkolwiek ich "targetem" są raczej uczenice o
              zacięciu humanistycznym. Najlepszy dowód to mąż Gabrysi - Grzegorz jakby nie
              było matematyk i miłośnik nowoczesnej techniki. To dziwne, że nigdy na tym tle
              nie dochodzilo do konfliktów z ojcem Borejką.
              A o błędach za chwilę.
              • jottka ale 24.10.03, 19:52
                Gość portalu: P-77 napisał(a):

                > Najpierw małą uwaga merytotyczna - otóż książki p. Musierowicz nie są
                > wymierzone w przedmioty ścisłe


                nikt nie twierdzi (z bodaj jednym, początkowym :) wyjątkiem), że pani em jest
                przeciwko przedmiotom ścisłym - zarzut polega na tym, że ona ogólnie robi z
                dziewczyn debilki, które samodzielnie nie są w stanie dodać dwa do dwóch, bo
                przeciez matematyka to dziedzina mądrych chłopców.

                poczytaj wątka raz jeszcze :)
                • Gość: yaga Re: do jottki IP: *.chello.pl 28.10.03, 18:55
                  To nieprawda, że robi z dziewczyn debilki. Są i takie, i takie. Co powiesz o
                  Elce? Cytuję: "Przemknęła wśród sukcesów przez szkołę podstawową, chwalona i
                  nagradzana, opanowując przy okazji język angielski oraz grę na fortepianie.
                  Śpiewała w szkolnym chórze, redagowała szkolną gazetkę, pisała audycje dla
                  szkolnego radia i wygrała dwie olimpiady - z polskiego i matematyki". Na
                  szczęście miała ten swój charakterek... A co do tych wszystkich niezgodności...
                  Powtarzam jeszcze raz: owszem, MM jest trochę nieuważna, ale to wina przede
                  wszystkim redaktora. To redaktor powinien zrobić sobie "bazę danych" i mieć w
                  małym palcu takie rzeczy jak daty urodzenia i kolor oczu.I to redaktora
                  rozliczano niegdyś za tego rodzaju wpadki.
                  • jottka Re: do jottki 28.10.03, 20:05
                    to nie chodzi o ukazywanie bohaterki a czy be jako sierotki niezdolnej do
                    samodzielnego przejścia przez ulicę i nie o tym pisałam.

                    chodzi o ogólną tendencję wynikającą z lektury dzieł mm - kolejne bohaterki
                    (nie tylko elka) są z jednej strony opisywane jako rewelacyjnie uzdolnione, ale
                    potem okazuje się, że kariery naukowe robią ich mężowie. one zaś z reguły
                    oddają się coraz chętniej gospodarstwu domowemu, a podziwiane są za rewelacyjne
                    wypieki.

                    w którejś książce pada info, że ida chce się specjalizowac w zastosowaniu
                    komputrów w medycynie, ale potem już nic o tym nie wiemy. gabrysia niby jest na
                    uczelni, ale podziwiamy ino jej męża, zasłużonego matematyka, o którego
                    sukcesach na niwie sie dowiadujemy. we wczesniejszych książkach była danusia,
                    która chwali sie wykładami męża za granicą oraz własnymi bliźniakami, albo
                    cesia o podobnym życiorysie. a w tych ostatnich tekstach któraś z córek gabrysi
                    wielbi za niezwykły rozum niebywale papierowego miłośnika astronomii.


                    brak proporcji - oto, co drażni. trudno uwierzyć, że tym wszystkim
                    inteligentnym dziewczynom wystarcza realizacja życiowa w typie 19wiecznej
                    matkipolki. a osobną sprawą jest uporczywy motyw organicznej niezdolności
                    kobiet do rozumienia/ zajmowania się przedmiotami ścisłymi. zapewne własne
                    doświadczenia w tej mierze pani em zastosowała do swych postaci, ale - właśnie
                    z racji popularności jej książek - rzecz jest męcząca i nieco niebezpieczna.
                    każdemu i każdej można w końcu wszystko wmówić :(
                    • Gość: P--77 Re: do jottki IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 29.10.03, 19:14
                      W tym co piszesz jest coś na rzeczy otóż pani MM wprawdzie nie ma nic przeciwko
                      kobietom realizującym się zawodowo, ale i tak na pierwszym miejscu musi być dom
                      i wychowywanie dzieci. Ich mężom wolno więcej - na przykład wyjechać służbowo i
                      zostawić małżonkę z małym dzieckiem (Hajduk w Brulionie Bebe B. czy Grzegorz w
                      Nutrii i Nerwusie).
                      Oczywiście można wskazać wyjątki np. Aniela Kowalik, dla której na pierwszym
                      miejscu jest życie zawodowe (aktorstwo) a dopiero potem dzieci, których nawet
                      nie rozróżnia. To jej mąż, bezrobotny plastyk i organizator hapeningów zajmuje
                      się domem. Czyli mamy odwrócenie ról matki i ojca do czego autorka podchodzi z
                      dystansem pełnym sympatii co prawda, ale jednak. Sympatii nie ma już na
                      przykłąd dla postaci Józefiny Bitner, któa jest wręcz antywzorem matki podobnie
                      jak Ewa Jedwabińska choć z innych powodów.
                      • ryza_malpa1 Re: do jottki 29.10.03, 21:55
                        Reasumując, MM nie darzy sympatia matek niedoskonałych.
                        • jottka a kto 29.10.03, 23:11
                          - poza panią mm - powiedział, że matka doskonała to tylko taka, co w domu
                          siedzi i pracą zawodową gardzi?

                      • olenia1974 Re: do jottki 31.10.14, 00:30
                        A mnie wlasnie drazni to ze wszystkie bohaterki musza byc wyksztalcone, realizowac sie zawodowo i byc super zonami i matkami. Nie maja prawa do wyboru jednego albo drugiego.
                        Te wszystkie feministki chyba nie o to walczyly zeby kobiety zasuwaly na dwa etaty.W pracy i w domu.Dziwne to rownouprawnienie. wedlug mnie najbardzie na tym skorzystali i korzystaja faceci. Baba ma sie zajac domem i dziecmi i jeszcze pieniadze przyniesc.
            • Gość: P-77 Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 24.10.03, 15:23
              C do błędów, to
              -w "KWiecie kalafiora" podczas ferii zimowych dwie starsze córki Borejków muszą
              chodzić do szkoły, podczas gdy dwie młodsze siedzą w domu. NAwet jeżeli w 1978
              roku w liceum był inny układ zajęć niż w podstawókach, to przecież IDa chodziła
              wtedy do podstawóki a więc też powinna siedzieć w domu
              - W "Kwiecie kalafiora" Ida pod koniec 1977 roku ma 14 lat, w "Opium w rosole"
              (1983) 18. Skoro ma 18 lat nie może być studentką
              -w "Brulionie Bebe B." (rok 1988) Dmuchawiec wchodząc do swojej dawnej szkoły
              stwierdza, że nie było go już tu 8 lat, bo zwolnili go w pierwszym roku stanu
              wojennego. 1988 minus 1982 to nijak nie wychodzi 8 lat
              -w "Kwiecie kalafiora" tenże Dmuchawiec w liście do ojca Borejki podpisuje się
              Z Dmuchawiec a w "Dziecku piątku" na drzwiach jego mieszkania figuruje
              wizytówka "profesor Czesław Dmuchawiec"
              -skoro Dmuchawiec nigdy nie wrócił do liceum Żeromskiego dlaczego w "Róży i
              Tygrysie" jest przedstawiony jako dawny nauczyciel Natalii
              -w "Kwiecie kalafiora" Natalia chodzi do pierwszej klasy podstawóki,
              w "Brulionie Bebe B. jest uczennicą drugiej klasy szkoły średniej - to by
              znaczyło, że powtarzała klasę
              -skoro już poruszono wątek wzrostu Pyziaka - Gabrysia w "Opium w rosole" mói,
              że ma metr osiemdziesiąt a w Kwiecie kalfiora" musiała mieć mniej (w każdym
              razie była niższa od Pyziaka). Dziewczyny przecież wcześneij przestają rosnąć.
              -w "Opiuum w rosole" pani Lewandowska mówi, do pańśtwa JEdwabińskich, że być
              może Aurelia jest u pana OGorzałki. Eugeniusz Jedwabiński nie reaguje na to
              nazwisko choć powinien - wychował się przecież w Pobiedziskach
              Natomiast nie wiem, skad wzięliście, że Natalia w "Nutrii i Nerwusie" jest na
              pierwszym roku polonistyki - mnie się wydaje, że na czwartym. W Cóce Robrojka
              jest już przecież po studiach.
              • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 24.10.03, 15:34
                Gość portalu: P-77 napisał(a):

                > Natomiast nie wiem, skad wzięliście, że Natalia w "Nutrii i Nerwusie" jest na
                > pierwszym roku polonistyki - mnie się wydaje, że na czwartym.

                Nie, nie, ona jest na pierwszym roku polonistyki w "Pulpecji", a nie w "NiN". I
                właśnie w "Pulpecji" jest mowa o tym, że Nutria otrzymała stypendium.
              • magda_b Re: błędy w Jeżycjadzie 25.10.03, 10:32
                -w "Kwiecie kalafiora" tenże Dmuchawiec w liście do ojca Borejki podpisuje się
                > Z Dmuchawiec a w "Dziecku piątku" na drzwiach jego mieszkania figuruje
                > wizytówka "profesor Czesław Dmuchawiec"
                Profesor podpisał się w liście C.Dmuchawiec :-)

                Mnie natomiast zadziwia cały czas niekonsekwencja MM w podawaniu wieku
                Borejkówien. Rozumiem nieścisłości dotyczące bohaterów drugoplanowych, ale tu
                jest lekka przesada. Czy ona sama swoich książek nie czyta, że nie wie co
                pisała wcześniej?
                • magda_b Re: błędy w Jeżycjadzie 25.10.03, 10:47
                  aha, jeszce jedno. Kilka lat temu, bodajże w Wysokich obcasach był, wywiad z MM
                  i tam padło hasło w stylu, że umieszczanie tych różnych "drobiazgów"(tytuły
                  książek np.)to nie tylko urealnienie świata fikcji(jaką przeciez cała Jeżycjada
                  jest), ale to także taki prezent dla jej znajomych...
                  Tym bardziej więc, jeśli potrafi zadbać o takie "pierdołki", nie potrafi
                  zadbać, by zgadzał sie wiek bohaterów i zznaki szczególne typu kolor oczu czy
                  włosów?
                  Ps. Jeżycjada była dla mnie ukochaną serią przez kilkanaście lat. Lubię ją
                  nadal, ale jednak trochę inaczej :-)
                  • Gość: P-77 Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.10.03, 19:48
                    W sumie z wami się zgodzę, że jeżeli autorka zdecydowała się na umieszczenie
                    akcji poszczególnych części Jeżycjady w realnej rzeczywistości z podaniem
                    dokładnych dat to już powinna być konsekwenta.
                    Mam natomiast pytanie. W "Idzie sierpniowej" Ida opowiada panu KArolowi o
                    swoich siostrach, między innymi podana jest tam data urodzin Natalii.
                    W "Kalamburce" Mila Borejkowa podczas wydarzeń grudniowych 1970 roku jest w
                    zaawansowanej ciąży a ciotka Fela mówi "nie denerwuj się tak bo urodzisz
                    nerwuska" (bardzo prorocze, na marginesie). To by znaczyło, że Natalia pryszła
                    na świat na wiosnę 1971. A jaką datę podaje Ida we wspomnianej rozmowie?
                    A co do Kalamburki to w sumie wychodzą pewne niekonsekwencje - jeśli Gizela
                    była dla Mili niemalże matką dlaczego dla jej córek jest "panią Trak" a nie
                    bebcią czy choćby przyszywaną ciotką. Dalej - jeśli pani Borejkowa spotkała w
                    1993 roku Pyziaka i wiedziała, że nie jest on w żadnej Australii to by
                    znaczyło, że w "Imieninach" podczas rozmowy z Laurą o jej ojcu znałą prawdę.
                    I jeszcze jedno - czy nie sądzicie, że MM jest dość okrutna dla Mili Borejko -
                    w "Opium w rosole" w 1983 roku mając 48 lat jest całkiem siwa mimo że w "Idzie
                    sierpniowej" była jeszcze blondynką. Fakt dużo przeszła (aresztowanie męża,
                    rozpad małżeństwa Gabrysi itd.) ale czy mogła całkowicie osiwieć z dnia na
                    dzień?
                    • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 25.10.03, 20:09

                      Niektore kobiety po 40-tce siwieja piorunem- to akurat nie jest zadna
                      niescisloscia.
                      Niejasne jest natomiast, czy Ida miala w suterenie telefon.
                      Bo w Opium Matylda dzwoni do Macka, a w Nutrii i Nerwusie Marek chce podlaczyc
                      kabelek do telefonu Borejkow. Ale nie znam sie na kabelkach- moze chodzilo o
                      taki od telefonu do telefonu, tylko jakby to dzialalo?
                      W roku szkolnym 1977/78 Natalia byla w pierwszej klasie- powinna zatem
                      urodzic sie w 1970, chyba, ze poszla rok wczesniej (bylo to w tamtych czasach
                      latwe do zalatwienia). Podobna sprawa z Ida- w styczniu 1983 roku powinna miec
                      skonczone 19 !
                      Wylapywanie bledow to fajna zabawa, nie traktuje tego jako krytyki Autorki,
                      tylko dowod na umiejetnosc uwaznego czytania.
                      • magda_b Re: błędy w Jeżycjadzie 28.10.03, 14:23
                        W rozmowie z panem Paszkietem Ida nie określa dokładnie, kiedy urodziła sie
                        Natalia, natomiast w Kalamburce jest mowa, że w czasie wydarzeń grudnia 1970
                        Mila jest w siódmym miesiacu- znaczyłoby więc to że Natalia urodziła się już w
                        1971. W Kwiecie kalafiora(początek akcji 31.12.1977) wyraźnie jest mowa o tym,
                        że Nutria ma 7 lat, czyli jest z rocznika 1970.
                        Poza tym we wspomnianej rozmowie z p. Paszkietem Ida stwierdza, że nazwanie
                        starszej siostry Gabrielą to wyłacznie inicjatywa mamy, podczas gdy w
                        Kalamburce dowiadujemy się że to pomysł Loni, przyjaciółki Mili i wynik
                        wcześniejszej umowy Ignacego i tejże Loni

                        Skoro Kalamburka cofa się akcją, to wartało pomyśleć nad pewnymi sprawami...
                        • Gość: amy Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.10.03, 16:41
                          Absolutnie masz rację. O ile we wcześniejszych częściach te wszystkie
                          nieścisłości gdzieś się rozmywały w akcji, to w przypadku Kalamburki wracają i
                          kolą w oczy. Jakas nieszczęsna pomyłka, przekombinowana pod wieloma względami
                          tak formalnymi jak i treściowymi. Zupełnie nie mogę zrozumieć tej chęci spięcia
                          w całość historii Borejków, wyprostowania jej i wzbogacenia, przecież to było z
                          góry skazane na porażkę z powodu wcześniejszych, dość istotnych nieścisłosci.
                          Szkoda, że gdzies sięzapodział dawny polot i finezja humoru autorki.
                          • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 28.10.03, 18:01

                            Mnie sie wydaje, ze Kalamburka jest ksiazka pisana zupelnie inaczej niz
                            pozostale i do troche innego (szerszego) grona czytelniczek.
                            Czy zauwazylyscie, ze wiekszosc wydarzen "ogladamy" z punktu widzenia Gizeli ?
                            W ksiazce chodzi o umieszczenie Borejkow w pewnym kontekscie historycznym.
                            Zgoda, nie ma tam tak wiele humoru, jest bardziej dyskretny, stonowany, inna
                            jest tez konstrukcja, dosc oryginalna zreszta.
                            W pewnym stopniu bohaterem staje sie sam Poznan.
                            No i nigdzie nie widze tego wytykanego moralizatorstwa !
                            Choc moze troche w scenach ze Stefania i w epizodzie ze zlodziejaszkiem, ale
                            podoba mi sie takie ujecie.
                            Zgadzam sie, ze doczepka Gizeli do postaci pani Trak niezbyt fortunna, Gizela
                            moglaby wyprowadzic sie z Poznania przed Kwiatem Kalafiora, bo jej nieobecnosc
                            w czasie wyrostkowo-swinkowego pandemonium jest zwyczajnie niezrozumiala.
                            Niemniej postac z krwi i kosci, sama znam podobna osobe, duzo bardziej
                            przekonywujaca niz z powiesci na powiesc bardziej idealna Gabrysia czy tez Pyza-
                            wzor cnot wszelkich.
                            Mam nadzieje, ze z czasem przekonacie sie do tej troche innej, ale godnej uwagi
                            ksiazki.
                            Pzdr
                            • Gość: jasmine Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.internetdsl.tpnet.pl 08.11.03, 14:41
                              A co powiecie na to, ze Tygrysek w "Tygrys i Róża" podczas pobytu w Toruniu
                              nie rozpoznaje Robrojka w czasie rozmowy w antykwariacie. Co wiecej zastanawia
                              sie czy może być to jej ojciec. A przecież po pierwsze znała dobrze Robrojka, a
                              po drugie nastepnego dnia rozpoznaje go bez trudu i zgadza sie z nim wrócic do
                              Poznania. Oczywiscie jest wtedy chora i ma gorączkę no ale żeby do tego stopnia?
                              Robrojek i Janusz nie sa do siebie aż tak podobni, żeby można było ich pomylic.

                            • olenia1974 Re: błędy w Jeżycjadzie 31.10.14, 01:17
                              Wedlug mnie po wszystkim co Gizela zrobila dla Mili i jej rodziny, nazywanie jaj pania Trak albo starsza znajoma pania jest absolutnie koszmarne.Glupie tlumaczenie ze Gizela usunela sie w cien zeby sie nie wtracac a potem wyprowadzila z Poznania jest idiotyczne.Zeby dzieci Mili ktora Gizela wychowala nie nazywaly jej babcia i wogole nie czuly sie z nia zwiazane ani nie zainteresowane. Nie bylo wspolnych swiat , odwiedzin czy wakacji, (nawet na pogrzeb pojechala tylko Mila z Ignacym).Jest to dla mnie bardzo razaca niewdziecznosc i cala rodzina Borejkow stracila w moich oczach.
                              W ksiazkach gdzies od polowy cyklu zaczelo sie pojawiac coraz wiecej katolickiej filozofii, religijnosci , uduchowienia i moralizowania. Kompletnie to nie pasuje do watku PANI Trak. Na to jest tylko jedno okreslenie HIPOKRYZJA. Cala sprawa z Januszem Pyziakiem tez mi sie niepodoba.Rozumiem ze zawiodl na calej linii ale zeby dzieciom nie pokazac zdjec ojca,nie probowac sie czegos dowiedziec o nim , uniesc sie honorem nie patrzac na potrzeby dzieci to tez egoizm i glupota.
                              • agulag76 Re: błędy w Jeżycjadzie 31.10.14, 20:23
                                jak dla mnie Gizela i pani Trak to dwie różne osoby...
                                • agulag76 Re: błędy w Jeżycjadzie 31.10.14, 20:42
                                  Gizela miała na nazwisko Kalemba ;)
                                  • draconessa Re: błędy w Jeżycjadzie 05.11.14, 17:02
                                    Panienskie bylo Kalemba - pozniej jednakowoz wyszla za maz za Kazimierza Traka, do ktorego nalezalo mieszkanie przy Roosevelta.
                                    Casus Gizeli wynika z tego, ze Kalamburka byla napisana duuuuuuuzo pozniej od KK - i w Kalamburce dopiero autorka wymyslila postac Gizeli i cala przeszlosc Mili i Ignacego i starala sie ja jakos wplesc w caly cykl - stad takie dziwne sytuacje i niescislosci miedzy tomami. Zgadzam sie, ze z Gizela to jej to nienajlepiej wyszlo....
                                • yoyka Re: błędy w Jeżycjadzie 20.12.14, 15:08
                                  Gizela wyszła za Kazia Traka, więc Gizela i pani Trak to jedna osoba.
                                  • Gość: Marycha Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.14-1.cable.virginm.net 01.02.16, 15:09
                                    Rozumiem może że autorce się mylą różne fakty,które wymyśla, ale żeby w samej kalamburce najpierw w oficynce były dwa
                                    pokoiki a potem jeden? Również Borejkowie mają w sypialni roślinę wiele lat i raz to jest filodendron innym razem rododendron a czasem fikus.. Bardzo lubię tę serię ale Prosilabym o większy szacunek dla czytelnika
              • Gość: sunny Re: błędy w Jeżycjadzie IP: 213.17.133.* 10.12.03, 20:56
                Ida nie ma w "Opium..." 18 lat! W którym miejscu to jest napisane? Jeśli w '77
                ma 14, to w '83 - 20. Wszystko się zgadza, może być studentką.
    • soczewica nie wiem, czy to błąd, ale... 08.11.03, 15:36
      dlaczego nagle okazuje się, że wszyscy się doskonale znają tylko o sobie
      zapomnieli na czas jakiś?
      przykładem jest meeting hajduka i grzesia stryby - tadam, spotkanie, razem
      studiowali, a to ci niespodzianka.
      • Gość: P-77 Re: nie wiem, czy to błąd, ale... IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.11.03, 16:38
        To spotkanie jest właściwie tylko po to asby wyjaśnić kwestię matki Hajduka do
        której jechał w "Imieninach" a co kłóciłoby się z faktem sieroctwa Hajduka
        znanego od "Szóstej klepki. Trochę dziwne, że Hajduk i Grzegorz razem
        studiowali skoro Grzegorz jest znacznie starszy.
        • soczewica Re: nie wiem, czy to błąd, ale... 08.11.03, 19:41
          Gość portalu: P-77 napisał(a):

          > To spotkanie jest właściwie tylko po to asby wyjaśnić kwestię matki Hajduka
          do
          > której jechał w "Imieninach" a co kłóciłoby się z faktem sieroctwa Hajduka
          > znanego od "Szóstej klepki. Trochę dziwne, że Hajduk i Grzegorz razem
          > studiowali skoro Grzegorz jest znacznie starszy.

          e? znacznie?
          jest w wieku gabrysi mniej więcej, i w jednej klasie był z celestyną. oni chyba
          jakoś koło siebie sa wiekowo wszyscy? nie?
          • olenia1974 Re: nie wiem, czy to błąd, ale... 31.10.14, 00:40
            Grzegorz musi byc starszy od Gabrysi skoro jak sie poznali Gabrysia miala 31-32 lata a Grzegorz mial wtedy 17letnia corke Elke.Jakby byl w Gabrysi i Hajduka wieku to by znaczylo ze corka mu sie urodzila w wieku 15 lat.
            • vi_san Re: nie wiem, czy to błąd, ale... 06.11.14, 19:10
              A Robrojek i jego córka urodzona zanim poznał jej matkę?
    • Gość: Monika Bracia Lelujkowie IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 08.11.03, 21:20
      To chyba nie jest błąd..... ale dlaczego jeden z braci Lelujków jest nazywany
      raz Darkiem, a raz Ardianem? Przeciez to są dwa zupełnie różne imiona nie
      mające ze sobą nic wspólnego. Może ktos zna wyjasnienie tej sytuacji?
      • marysiu Re: Bracia Lelujkowie 08.11.03, 22:23
        od adriana mozna urobic darek. tworczość ludowa nie zna granic :)
        • Gość: Monika Re: Bracia Lelujkowie IP: *.waw.cdp.pl / *.waw.cdp.pl 08.11.03, 22:58
          Ale Darek to zdrobnienie od Dariusz, a nie od Adrian :(
          • Gość: Ginny Re: Bracia Lelujkowie IP: 81.15.254.* 08.11.03, 23:52
            Z Adriana też można zrobić Darka, od biedy. W końcu nie każde zdrobnienie
            używane w rodzinie jest "kanoniczne".
            A co do Grzesia i Hajduka - błędu raczej nie ma. Hajduk był z Gabrysią w klasie
            (ale o rok starszy, bo repetował za nonkonformizm!), więc pewnie jest też w
            podobnym wieku jak Grzesio.
            • emusia Re: Bracia Lelujkowie 08.11.03, 23:58
              ale czy grzesio jest w wieku gabrysi? wydaje mi sie ze starszy. nie wiem, byc
              moze był podany jego wiek, nie pamietam, doszlam do tego inna droga, bo w
              noelce pyza ma bodajze 10 lat, a elka 17. a z tego co mi sie po głowie kołocze
              to chyba gaba miala wczesnie pyzunie, zeby byli w rownym wieku to grzegorz
              musialby miec elke w wieku 15 lat czy cos koło tego :-)
    • marysiu Re: błędy w Jeżycjadzie 08.11.03, 22:25
      mie przy pierwszym czytaniu "córki.." zdziwilo jedno. bella myje wlosy, a
      potem jest napisane, że ułożyły jej się w fale, do którtych przywykły pod
      wpływem warkoczyków. sama noszę warkocze i wiem, że obojętnie, jak ciasno
      zaplatałam, pod wpływem wody zawsze się rozprostują. pewnie pani M. nigdy
      warkoczy nie nosila :D
    • Gość: Ginny Re: błędy w Jeżycjadzie IP: 81.15.254.* 08.11.03, 23:55
      Nie tyle błąd, co zdziwienie. W "Pulpecji" Patrycja zdaje maturę (i, jak
      wiadomo, ją oblewa). Przychodzi do domu, je obiad, ogląda przedstawienie
      Tygryska i Pyzy i dopiero potem Idzie sie przypomina, że ktoś tu miał coś tak
      mało ważnego jak egzamin dojrzałości. W takiej wspaniałej rodzinie nikt
      wcześniej o to nie spytał? Nie czekali w napięciu na wyniki? W końcu to jest
      znaczące wydarzenie, a tu zero zainteresowania. Podejrzane...
      • Gość: P-77 Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 09.11.03, 12:31
        W "Noelce" Grzegorz określony jest jako "żwawy czterdziestolatek" a Gabrysia
        miała wtedy około trzydziestu lat. Więc gdzieś tak około dziesięciu lat różnicy.
      • soczewica Re: błędy w Jeżycjadzie 09.11.03, 13:17
        Gość portalu: Ginny napisał(a):

        > W końcu to jest
        > znaczące wydarzenie, a tu zero zainteresowania. Podejrzane...

        ale to jest ustny egzamin. wcześniej wspomniane, ze pisemne pisze na słabe
        trójeczki. może ustnym już się tak nie przejmowali.
        • Gość: b. Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.connector.net.pl 15.11.03, 00:49
          wiek Pyziaka
          w roku 77 chodzi do klasy 1 z Anielą, a już w "kwiecie kalafiora" (1978) jest
          bodajze starszy od Gabrysi, która jest w klasie 3..

          w BB Natalia, która akurat chodzi do liceum, odwiedza profesora Dmuchawca, od
          kilku lat juz nie uczącego, natomiast w "tygrysie i róży" w czasie rozmowy tych
          dwojga, jest zaznaczone ze profesor stawiał Natalii dwóje za Frycza
          Modrzewskiego..

          pozdrawiam :)
          • staua Re: błędy w Jeżycjadzie 15.11.03, 01:12
            Z Pyziakiem to bylo wyjasnione w ten sposob w Kwiecie Kalafiora (na Sylwestrze
            u Joanny, kiedy Gabrysia go zobaczyla), ze pracowal gdzies w drukarni i potem
            dopiero mogl sie uczyc. tez mi sie to wydawalo dziwne.
      • yoyka Re: błędy w Jeżycjadzie 20.12.14, 15:13
        Mnie też to zdziwiło, oni przecież się mocno na wykształceniu skupiali, nikt nie czekał na nią już w przedpokoju z pytaniem: i jak poszło, i jak?????
    • magda_s4 Numeracja obuwnicza ;-) 09.11.03, 10:05
      W "Kalamburce" mama Ignacego Borejki jest opisana jako osoba o małych stopach,
      przy czym podany jest tam numer 34. Hmmm... w latach 50. raczej nie używano tej
      numeracji, powiedziano by raczej, że nosi nr 22 (bodajże).
      I czy w latach 70. dostępna była w Polsce neska? (taką neską częstowany jest
      jeden z gości Gizeli Kalemby) Ja sobie nie przypominam, ale może była... (dary
      wykluczamy, bo w tamtych czasach darami nie dzielono się tak chętnie)
      • pra_klamka Dary 26.11.03, 19:52
        magda_s4 napisała:


        > I czy w latach 70. dostępna była w Polsce neska? (taką neską częstowany jest
        > jeden z gości Gizeli Kalemby) Ja sobie nie przypominam, ale może była...
        (dary
        > wykluczamy, bo w tamtych czasach darami nie dzielono się tak chętnie)
        No ale Borejkowie się dzielili! Pamiętacie, jak siostry B. upychały Genowefie
        po kieszeniach zagraniczną gumę do żucia?
        • agunia38 Re: Dary 02.12.03, 12:38
          a mnie najbardziej sie rzuciło w oczy, jak pieknieją z biegiem czasu
          borejkówny:) niby jest to możliwe, ale chyba tylko do pewnego stopnia:P
          w "kwiecie kalafiora" gabrysia i ida są wręcz brzydkie (acz urocze:), ida ma
          płaska i okrągłą twarz, a potem nagle są skończonymi pieknościami. a "małe",
          tzn. gdzies tak od pulpy poczynając to juz w ogóle są przepiękne.
          eh, te pierwsze ksiązki to były super. może nie powinna była tego tak ciągnąć?
          aha, ktoś tam napisał, że gaba się urodziła w 1961. skoro w "kwiecie kalafiora"
          miała 17 lat (w sylwestra'77), to w 1960 raczej:)
          • Gość: RED przykro, że czytacie Jeżycjadę w ten sposób... IP: 193.0.117.* 04.12.03, 08:37
            jeśli znacie ją już tak dobrze i czytacie po to żeby wyłapać kolejne błędy, to
            może pora na inną lekturę? Książki czyta się dla przyjemności, a nie po to,
            żeby tropić skuchy autora.
            • pra_klamka Re: przykro, że rozumiesz to w ten sposób... 04.12.03, 10:11
              Wyłapywanie błędów w Jeżycjadzie traktujemy jako swoistą umysłową rozrywkę. Nie
              chodzi o złośliwe "tropienie skuch autora". Raczej jest to dla nas okazja do
              poszperania po raz kolejny w naszych ulubonych książkach i pogadania o nich.
              Nie ma w tym nic ze złośliwości czy jakiejś zajadłości.
              • Gość: RED to przeczytaj jeszcze raz powoli zapisy z tego IP: 193.0.117.* 04.12.03, 10:29
                wątku i zastanów się, jakby się czuła MM jakby to wszystko przeczytała...
                • jottka Re: to przeczytaj jeszcze raz powoli zapisy z teg 04.12.03, 10:47
                  to by dobrze było :)

                  'jeżycjada' jest cyklem, który cieszy się popularnością od wielu lat -
                  czytelnicy mają prawo oczekiwać konsekwencji w kreśleniu np. wyglądu i
                  charakterów postaci czy realiów dnia codziennego, skoro powieści są w duchu
                  realistycznym utrzymywane.

                  czym innym są zarzuty ideolo, ale i tu należy rozróżnić między generalnym
                  nieakceptowaniem poglądów 'jeżycjadowych', a protestami wobec niekonsekwencji
                  autorskich


                  a wreszcie - nie ma przepisu, że skoro autor się spodoba, to raz na zawsze spod
                  krytyki wyjęty
                • ryza_malpa1 Re: to przeczytaj jeszcze raz powoli zapisy z teg 04.12.03, 17:17
                  Ja myśle, że MM już to wszytko przeczytała......dowód a raczej poszlaka w
                  liście do czyetlników na stronie Akapit - Press :)) I mam nadzieje (chyba
                  uzasadnioną), że ma na tyle dystans do siebie,zę nie potraktuje tych tropień
                  zbyt poważnie....Zauważ że nie jest to złośliwość ani krytyka. Nikt nie ma za
                  złe MM tych błędów , tak jak mówil ktoś powyzej , to tylko zabawa :))) I nie ma
                  się o co obrażać....A moze MM to już taki Papież, o którym nic nie mozna
                  powiedzieć nawet grzecznie i taktownie?
                  • agunia38 Re: to przeczytaj jeszcze raz powoli zapisy z teg 05.12.03, 14:22
                    pani mm to się chyba cieszy, że tak wnikliwie czytamy jej książki, bo to
                    świadczy o tym, że je lubimy. znam ja tylko z wywiadów, ale nie wydaje mi sie
                    osobą, która żąda wielbienia na klęczkach:) ja osobiście mam nadzieję, że
                    wyciągnie wnioski z wątku o moralizatorstwie i tego o błedach, i od "trolli"
                    poczynając bedziemy ją znów czytać tak chętnie jak za czasów "kwiatu
                    kalafiora":)))
                    • slotna Re: to przeczytaj jeszcze raz powoli zapisy z teg 29.11.14, 23:04
                      > pani mm to się chyba cieszy, że tak wnikliwie czytamy jej książki, bo to
                      > świadczy o tym, że je lubimy. znam ja tylko z wywiadów, ale nie wydaje mi sie
                      > osobą, która żąda wielbienia na klęczkach:) ja osobiście mam nadzieję, że
                      > wyciągnie wnioski z wątku o moralizatorstwie i tego o błedach, i od "trolli"
                      > poczynając bedziemy ją znów czytać tak chętnie jak za czasów "kwiatu
                      > kalafiora":)))

                      Niesamowite jak bardzo sie mylilas. Chyba kazdy mial taka nadzieje...
    • Gość: sunny Re: błędy w Jeżycjadzie IP: 213.17.133.* 10.12.03, 21:06
      Dobra, więc bardzo proszę którąś z Was o podsumowanie tej rozmowy o wieku
      poszczególnych postaci :-). Ile lat (obecnie) mają siostry Borejko, jakie są w
      końcu ich daty urodzenia? I kiedy urodziły się córki Gabrysi?
      Pozdrawiam :-)
      • magda_b Re: błędy w Jeżycjadzie 11.12.03, 13:40
        Sunny to właśnie nie jest takie proste, pani MM namieszała sporo.
        Ale generalnie powinno być: Gaba 1961 lub 1960, Ida 1964, Natalia 1970 lub
        1971, Pulpa 1972 lub 1973, Pyza 1981, Tygrys 1984.
        • mkw98 Re: błędy w Jeżycjadzie 11.12.03, 16:32
          > Pyza 1981

          a moze 1982? Przeciez w "Imieninach" (1998) jest dopiero w pierwszej klasie, a
          nic nie wiemy o tym, zeby repetowala.
          • pra_klamka Re: błędy w Jeżycjadzie 11.12.03, 17:39
            Też mi się wydaje, że Pyza mogła się urodzić w 1982. Akcja "Opium..."
            rozpoczyna się w styczniu 1983, wtedy Pyza jest w wieku, kiedy się jeszcze nie
            chodzi. A chyba jakby miała ponad rok to już by czyniła jakieś próby w tym
            kierunku, prawda? Chociaż z drugiej strony potrafi powiedzieć, że
            chce "palówkę". W jakim wieku dziecko zaczyna mówić? Niestety nie mam
            osobistych obserwacji w tej kwestii.
            A może gdzieś w "Opium..." było powiedziane lub zasugerowane, w jakim ona jest
            wieku? Mnie się zawsze wydawało, że ma parę miesięcy.
            • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 11.12.03, 17:54

              Nie jest powiedziane, ze nie chodzi!
              Dziecko ponad roczne moze tuptac, ale zasadniczo lubi noszenie i wozenie.
              Dziewczynki potrafia zaczac mowic bardzo wczesnie.Poltoraroczna Pyza
              domagajaca sie palowki to nic niezwyklego. Pamietajcie, ze MM jest doswiadczona
              mama :-)
              Rok urodzenia Natalii- jednoznacznie 1971 (por. Kalamburka)
              • magda_b Re: błędy w Jeżycjadzie 13.12.03, 10:12
                Gość portalu: baba napisał(a):
                > > Rok urodzenia Natalii- jednoznacznie 1971 (por. Kalamburka)
                Jeśli przyjmiemy za punkt odniesienia ostatni tom, Kalamburkę, to tak. Ale
                kiedy poznajemy Borejkówny w Kwiecie kalafiora, mamy podany dokładnie ich wiek.
                Nawet jeśli pominąć fakt, że akcja zaczyna się 31.12.1977, a więc teoretycznie
                01.01.1978 KAŻDY jest o rok starszy, to się to "kupy nie trzyma"
                Nie mam w tej chwili dostępu do książek, ale z pamięci zacytuję:
                1. Gaba-rosła siedemnastolatka a więc 1960 lub 1961, Kalamburka opisuje
                narodziny Gaby w 1961
                2. Ida- czternaście, potem w Idzie sierniowej (akcja sierpień 1979) jest mowa o
                tym,że ma 15 lat. W Opium wyraźnie jest wzmianka o niej jako 18-latce(i to w
                dodatku studiującej medycynę!-MM więc ja odmładza),zaś w Noelce(1991), kiedy
                wychodzi za mąż ma 28 lat- sugeruje to w takim razie rok urodzenia 1963 lub
                1964. Kalamburka wybiera opcję 1964, czyli Ida młodsza od Gaby o 3 lata.
                3. Natalia- Kwiat kalafiora podaje,że w 1977 na pewno miała już 7 lat i kilka
                miesięcy, chodziła do I klasy, powinien byc rocznik 1970. W Córce Robrojka
                (1996) w rozmowie z Robertem bodajże stwierdza, że ma 25 lat- więc powinien być
                1971r. Kalamburka, o czym już tu kiedyś wspomniałam, sugeruje urodzenie Natalii
                po wydarzeniach grudnia 1970, a wiec na wiosnę 1971.
                4. Patrycja- gdy zaczyna się akcja jest dzieckiem 5-letnim (rocznik 1972 lub
                1973), w Pulpecji(1992)jest mowa o jej 19-tych urodzinach, a więc rocznik 1973
                jednak. Z tym że w treści Kalamurki przy roku 1977 była chyba mowa raz jeszcze
                o tym, że Pulpa ma jednak 5 lat.
                5. Córki Gabrysi- to prawda, że jest coś pokręcone z wiekiem Pyzy i jej
                chodzeniem do I klasy LO, ale w Noelce MM podaje,że córeczki G. miały 10 i 7
                lat, a więc 1981 i 1984. Potem w następnych tomach o młodych Pyziakównych też
                są te nieścisłości, co przy ich ciotkach, ale to już szczegół.
                No i oczywiscie są też błędy z Ignacym Grzegorzem i Józinkiem, ale to już nie
                ma co drążyć.

                Nie chciałabym być źle zrozumiana, Jeżycjadę czytam od lat, nigdy nie robiłam
                tego pod kątem szukania błędów, dopiero ten wątek mnie tak jakoś zainspirował.
                Pozdrawiam wszystkie osoby czekajace na Jezyk Trolli :-)
                • Gość: baba Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.acn.waw.pl 13.12.03, 17:46

                  Natalia mogla pojsc do szkoly rok wczesniej, jak Tomek.
                  Juz tu kiedys pisalam, nie byl to w tamtych czasach takim wielkim problemem,
                  jak dzis.
                  Co do reszty niescislosci, zgadza sie , sa :-)
                  Tez nie moge sie doczekac Trolli!
                  POZDR
      • Gość: Kasia Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 12.06.16, 22:30
        Laura - podobno urodzona w 1984 - w 2004 zdaje maturę. Do technikum chodziła czy repetowała? Coś tu nie gra... A w czerwcu 2008 r. jest mowa o ślubie Róży i Fryderyka "trzy lata temu", a odbył się on przecież w lipcu 2004!
    • Gość: d0minika Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.jawnet.pl 11.12.03, 21:14
      W "Tygrysie i Róży" istnieją pewne drobne zachwiania dotyczące wychowawcy
      Pyzy - na samym początku Tygrys nie chce przerwać rozmowy Hajduka z Grzesiem,
      bo to w końcu wychowawca siostry. Jednak trochę dalej, kiedy Róża opowiada o
      klasowej wycieczce i martwi się zaległościami, Gabrysia proponuje, żeby
      porozmawiali z wychowawcą, Dambem (który, było nie było jest już wychowawcą
      Belli).
      • Gość: sunny Re: błędy w Jeżycjadzie IP: *.oho.com.pl 13.12.03, 00:15
        Skoro Gabrysia i Hajduk są w tym samym wieku (Hajduk jest chyba o rok od niej
        straszy) to jak Hajduk mógł studiować z Grzesiem? Grześ przecxież, jak już ktoś
        to zauważył jest od niej starszy około dziesięciu lat...
    • paula245 Jeżycjada to jedna wielka reklama 13.12.03, 21:41
      Czytając te książki uwagę zwracają reklamy np proszku Sil,soków owocowych (już
      nie pamiętam jakich)lodów Algida,itp.Ale ogólnie Jeżycjade lubie.Tylko ten
      laptop babci Borejko...
    • margot_tenenbaum Re: błędy w Jeżycjadzie 18.11.14, 10:19
      Dzień dobry. Chyba jeszcze nigdy nie pisałam na tym forum.

      Nie ja odkryłam ten błąd, wyczytałam gdzieś kiedyś na innym forum.
      Borejkowie mieszkali obok starszej pani, nie pamiętam nazwiska. Kiedy starsza pani zmarła, powiększyli swoje mieszkanie o jej M. Nadal mieli jednak tylko jedną łazienkę. Wyszło na to, że starsza pani żyła bez wanny i sedesu.
      • horpyna1978 Re: błędy w Jeżycjadzie 21.11.14, 11:44
        Witaj serdecznie margot,
        Pani Szczepańska miała łazienkę jak najbardziej. Wydaje mi się, że Borejkowie przerobili ją na dodatkowy pokój. W "Córce Robrojka" jest przecież mowa o tym, że Bella mieszkając u nich tymczasowo, zajmuje właśnie pokój, który kiedyś był łazienką, co poznaje po rurach, kolankach itd. (nie pamiętam dokładnie).
        Być może się mylę, ale ja to tak odebrałam.
        Może ktoś eszcze się wypowie w tej kwestii?
        • slotna Re: błędy w Jeżycjadzie 29.11.14, 23:08
          Mnie sie wydaje, ze lazienka zostala wydzielona z kuchni, a dawna lazienke przerobiono na pokoj. Ja tam bym wolala miec dodatkowa lazienke przy tylu osobach.
        • margot_tenenbaum Re: błędy w Jeżycjadzie 14.12.14, 16:05
          Możliwe, że jest tak jak piszesz. Muszę przejrzeć książki w wolnej chwili :)
      • eva.68 Re: błędy w Jeżycjadzie 30.11.14, 14:10
        margot_tenenbaum napisała:
        > Nie ja odkryłam ten błąd, wyczytałam gdzieś kiedyś na innym forum.
        > Borejkowie mieszkali obok starszej pani, nie pamiętam nazwiska. Kiedy starsza p
        > ani zmarła, powiększyli swoje mieszkanie o jej M. Nadal mieli jednak tylko jedn
        > ą łazienkę. Wyszło na to, że starsza pani żyła bez wanny i sedesu.

        Właśnie odkryłam, że przez 19 lat żyłam w błędzie.
        • slotna Re: błędy w Jeżycjadzie 14.12.14, 18:34
          W Noelce jest, ze slub byl przygotowywany od 3 miesiecy, a Marek sie wahal 2 miesiace zanim sie oswiadczyl. We wnuczce znowu Ida mowi, ze po 3 miesiacach zawarli slub. Cos mi tu zgrzyta.
      • yoyka Re: błędy w Jeżycjadzie 20.12.14, 15:07
        A może oni dostali część jej mieszkania a sąsiedzi z drugiej strony drugą część? Tam był jakiś wspólny korytarzyk, oni, Szczepańska i ci starsi państwo.
    • yoyka Re: błędy w Jeżycjadzie 20.12.14, 15:12
      Gość portalu: nowa napisał(a):
      > 3. W "Nerwusie i Nutrii" Natalia jest (w czasie fatalnego spotkania z Tuniem)
      > na pierwszym roku FP. Tymczasem dowiadujemy się, że dorabia sobie do
      > stypendium w bibliotece TPN. No to co to jest za stypendium? Przecież nie
      > naukowe, bo jest na 1szym roku. Socjalne chyba też nie dostała, skoro posiada
      > stałe zameldowanie w Poznaniu (sama studiuję na polonistyce w Poznaniu, to
      > wiem, jak to jest ze stypendiami). No chyba, że dostała zapomogę od premiera,
      > ale jakoś mało w to wierzę.
      >

      A takie zwykłe naukowe uczeniane stypendium? Ja takie dostawałam po pierwszym semestrze.
    • helena131 Re: błędy w Jeżycjadzie 13.10.15, 14:23
      Gdzie jednak pracował Pieróg w LO 15 im. Żeromskiego lub LO ?12?
      Podczas akcji Bruliona poprzenosił się do LO 15 z Jedwabińskiej.
      Błąd czy mylę się?
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka