Mickiewicz, Słowacki

IP: *.chello.pl 19.11.03, 10:38
Czy ktoś jeszcze czyta ich wyłącznie dla przyjemności? Czy uczycie się na
pamięć wierszy tak sobie, z zachwytu? Pamiętam, jak jeszcze w liceum uczyłam
się grudniową nocą wstępu do "Grażyny" i do dziś go sobie czasem powtarzam.
Po wielu latach miałam okazję zobaczyć na własne oczy "zamek na barkach
nowogródzkiej góry" (niestety smętne resztki)i Świteź, która "jasne
rozprzestrzenia łona w wielkiego kształcie obwodu" - niezapomniane przeżycie!
A wczoraj po raz kolejny zabrnęłam w "Dziady" i nie mogłam się oderwać.
    • karodzaj Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 10:47
      mickiewczia nie trawię, co sprawia, że bardoz teraz cierpię, bo przerabiam w
      szkole romantyzm. Marta, co siedzi koło mnie mówi, że on pisze bzdury.
      z zachwytu uczyłam się Broniewskiego :), a kiedy pomyślę, że będe musiała
      czytać Pana TAdeusza, to robi mi się słabo.
      • lalka_01 Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 11:29
        Nie rozumiem jak mozna cierpiec w szkole na romantyzmie. Ja cierpialam jak po
        nim przyszedl pozytywizm, ale my Polacy to chyba czesto tak mamy :-)
        Moze chodzi o to, ze Mickiewicza przerabia sie w szkole "na kolanach", co np. w
        przypadku "Pana Tadeusza" jest pozbawione sensu.
        • karodzaj Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 11:47
          al;e ja naprawdę wolę powieści. nawet takie pozytywiostyczne.
          • ada08 Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 16:27
            karodzaj napisała:

            > al;e ja naprawdę wolę powieści. nawet takie pozytywiostyczne.

            Może spróbuj zatem czytać 'Pana Tadeusza' jak powieść.
            Powieść pełną barwnych postaci i nagłych zwrotów akcji :-)
            a.
      • Gość: yaga Re: Mickiewicz, Słowacki IP: *.chello.pl 19.11.03, 13:42
        Klasycy warszawscy też byli zdania, że M. pisze bzdury. A Julo S., chociaż też
        romantyk, napisał zgryźliwy epilog do ballad ze słynnym "refrenem" "Czy to
        pies, czy to bies". Na swój temat zresztą też miał poczucie humoru: "A to
        wszystko są nonsensa te moje wierszyki nowe/kiedy język się wałęsa i drażni
        zęby trzonowe". Warto czasem poszperać w tzw. dziełach zebranych, można znaleźć
        zaskakujące rzeczy.
      • Gość: M Re: Mickiewicz, Słowacki IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 19.11.03, 18:45
        Robi Ci się słabo, bo czytasz go w myśl "wielkim poetą był". A "Pana Tadeusza"
        będę kochała m.in. za cudowny monolog Telimeny (ks.VIII, w.424-451), jest tam
        sporo humoru, żartu, np. przywoływanie barokowych wierszy księdza Baki.Spróbuj
        inaczej na ten tekst spojrzeć, a może nie będzie Ci słabo. Lubię też wiersz "Do
        D***"("Gdybyś Ty jeden dzień była w mojej duszy...").
    • xmartini Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 11:10
      a ja do dziś pamiętam sonet Słowackiego, który po raz pierwszy przeczytałam w
      wieku lat 9. Myślę, że i Mickiewicz, i Słowacki wymagają odpowiedniego nastroju
      do czytania.
    • reptar Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 13:21
      Wciąż pozostaję pod wielkim wrażeniem Mickiewiczowskich ballad, i chyba tak już
      zostanie. Z tego drugiego pana to "Beniowskiego" sobie dziabnę od czasu do
      czasu, to tu, to tam.
      • Gość: emcia Re: Mickiewicz, Słowacki IP: *.icpnet.pl 19.11.03, 15:05
        Ach, Mickiewicz... moja miłość dozgonna :)))
        Jak dla mnie jest on absolutnie nieprześcigniony... pamiętam, że też mnie
        zachwycił wstęp do "Grażyny", kiedy czytałam ja po raz pierwszy, no a poza tym
        to wszystko uwielbiam. "Dziady" chyba sa u mnie na pierwszym miejscu, chociaż w
        zasadzie bardzo trudno tu ustalac jakąkolwiek hierarchię :) Ale jest coś
        naprawdę niezwykłego w jego (Mickiewicza) pisaniu - bardzo mocne to jest i
        chwytające za serce i w ogóle...ech... :)
        Albo taki sonet "Do Niemna" (uwielbiam!!!)... albo liryki lozańskie... albo "Do
        Matki Polki"... albo "Do M***"... mogłabym wymieniać w nieskończoność.
        Doprawdy miłość moja wieczną jest, choć nieodwzajemnioną ;)))
        Kiedyś na lektoracie z angielskiego babka pytała nas, o ulubione książki -
        powiedziałam że jedną z moich ulubionych są "Dziady" - kobitkę strasznie to
        rozśmieszyło i powiedziała mi, że to dewiacja :P hehe...
        A jak spiżowo brzmi ballada "Alpuhara" z "Konrada Wallenroda"? Cudo.

        A Słowackiego jakoś mniej lubię, chociaż też pewną sympatią go darzę. Trochę
        zbyt ulotny i srebrzysto-niecielesny jest dla mnie :)

        Pozdrawiam - miło że wśród forumowiczów jest więcej takich jak ja dewiantów :)))
        • Gość: yaga Re: Mickiewicz, Słowacki IP: *.chello.pl 19.11.03, 17:42
          Ach, jak mnie ucieszył Twój post, od razu poczułam się normalniejsza! W takim
          razie podzielę się Tobą moim osobistym odkryciem: otóż w "Konradzie
          Wallenrodzie (nawiasem mówiąc, "Alpuharę" umiem na pamięć i coraz to ją sobie
          przepowiadam)mamy pierwsze chyba w naszej literaturze studium klasycznego
          alkoholizmu. Bo - uważasz - Konrad na uczcie nie brał alkoholu do ust, dopiero
          w samotności zalewał robaka, wpadał w ciągi, podczas których opiekował się nim
          wierny Halban. A nad łóżkiem mojej córki - wielkiego śpiocha - powiesiłam dawno
          temu cytat: "Konrad zbudzony zżymał się i gniewał, nie tykał lutni i pieśni nie
          śpiewał, wymawiał głośno bezbożne wyrazy". Wymieniłaś wszystkie moje ulubione
          utwory - od "Matki Polki" dotąd mi ciarki po grzbiecie chodzą - jakież to
          aktualne! Teraz czytam sobie biografię M. pióra Sudolskiego (napisał biografie
          wszystkich głównych wieszczów, ostatnio ukazał się "Norwid")i znów dokonuję
          nowych odkryć. Sudolski przytacza dokumenty i korespondencje, ale wnioski
          zostawia czytelnikowi. I wyszło mi, z tego, co przeczytałam, że Maryla wcale
          nie była pustą kokietką, tylko mądrą, oczytaną i wykształconą kobietą, Adama
          kochała naprawdę, tylko życie okazało się silniejsze. Nie tylko on cierpiał,
          ona także i to bardzo długo! Trzecią postacią tego dramatu był jej mąż -
          wszystko cierpliwie znosił, przyjmował Adama pod swoim dachem, woził żonę do
          Wilna na spotkania z nim... O Boże, wygłaszam wykład! Ale sama mnie
          sprowokowałaś...
        • artur-ozimek Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 23:12
          Z prawdziwą przyjemnością przeczytałem Twój list, dowodzi on, że nie jestem
          sam na tym świecie z moją miłością do wielkich romantyków. Uwielbiam
          Mickiewicza, jego styl jest taki natchniony i pełen magii (nie jestem pewien
          jak to wyrazić), wywołuje uczucia jakich nie można doznać nigdzie indziej.
          Słowacki natomiast, jest dla mnie postacią szczególnego formatu, niesamowitą i
          wyjątkową, krótko mówiąc wychowałem się na Słowackim. Jest jeszcze Krasiński,
          mój ulubieniec i jego niezapomniana "Nieboska komedia". Przy czytaniu tej
          książki przeżyłem szok. Tchnęła grozą, rozmachem i pięknem, jakiego nigdy
          wcześniej nie zaznałem.
          I jeszcze jedno, wstyd się przyznać, ale nigdy w życiu nie sięgnąłem
          po "Grażynę". Dzięki Tobie szybko nadrobię tą stratę.
      • ada08 Re: Mickiewicz, Słowacki 19.11.03, 16:32
        reptar napisał:

        > Wciąż pozostaję pod wielkim wrażeniem Mickiewiczowskich ballad, i chyba tak
        już
        >
        > zostanie.

        'Lilije' moja ulubiona w dzieciństwie lektura głośno mi czytana.
        Zawsze słuchana z dreszczykiem :-)

        'Beniowski' też. Na lekcji j.polskiego kolega czytając fragment
        śmiał się demonicznie: 'Ha Ha !!! Mój wieszczu !' - a klasa wtórowała
        rykiem śmiechu.

        Jula lubię. Sporo jest u niego ironii i autoironii.
        a.
Pełna wersja