Mój pierwszy harlequin

IP: *.acn.waw.pl 23.11.03, 16:09
Właśnie czytam. Liczę na wsparcie moralne :)
    • mema Re: Mój pierwszy harlequin 23.11.03, 16:30
      hyhy.. nie wiem, czy wsparcie.. napewno nie: zaparcie. nie zaparcie, bo bieguna-
      biegunkę miałam, kiedy zaczęłam czytać pierwszego harlequina- musiałam spędzic
      mnóstwo czasu w WC, a u ciotki (u której wtedy przebywałam) w kiblu nie było
      nic innego do czytania.. nawet najmniejszego skrawka gazety... napisy na
      proszkach do prania przeczytałam już wcześniej.
      Nie pamiętam, jak się ten harlequin skończył, moja przykra dolegliwosć
      skonczyła się wcześniej.
      ;>

      mema_nieco_obrzydliwa

      ;)
    • peter.steele Re: Mój pierwszy harlequin 23.11.03, 22:42
      Nie czytalem bo sie boje tego czytac heheheh
      Ale kupiłem raz ze znajomym naszej znamojej jak jechała do Anglii.
      Więc cos juz mam za soba z tego typu lekury.
      • Gość: noida Re: Mój pierwszy harlequin IP: *.lomianki.sdi.tpnet.pl 23.11.03, 23:11
        Ja tez przeczytalam, i to przyznam sie szczerze- cale 3. Pierwsze dwa jak
        mialam 13 lat i nawet wtedy wydawaly mi sie jakobys naciagane, a ostatni w
        zeszle wakacje, bo byl dolaczony do jakiejs gazety. Tak sie ubawilam forma
        tego typu lektury, ze zastanawialam sie nawet przez dluzszy czas nad
        napisaniem czegos takiego wlasnorecznie, ale w koncu poza zarys fabuly nie
        wyszlam. Nie chcialo mi sie chyba wymyslac, w co oni wszyscy byli ubrani,
        zanim sie rozebrali.
        Wiec trzymam za ciebie kciuki! Moze tobie pojdzie lepiej.
        • peter.steele Re: Mój pierwszy harlequin 23.11.03, 23:38
          Jesli napisze to otrzymasz egzemplarz z autorafem.
        • mrouh Re: Mój pierwszy harlequin 24.11.03, 09:36
          Czytany w trakcie wakacyjnej pracy przy zbieraniu truskawek w okolicach Płocka w
          czasach liceum:-) Było nas kilka "zbierających" dziewczyn, miałyśmy jeden spory
          pokój. Po całym dniu w polu, w małej wiosce, po przyjeździe jeszcze jednej
          dziewczyny, wieczorem na głos ona zaczęła nam czytać. Wtedy dowiedziałam się, że
          tematykę Harlequinów mozna poznać po okładce, ten był chyba jasnoniebieski,
          medyczny. Nic z tego nie pamiętam, tylko że płakałyśmy ze śmiechu:-) chociaż...
          pamiętam coś o jeansach spadających na podłogę z hałasem:-)
          • Gość: ola Re: Mój pierwszy harlequin IP: *.230.62.62.9nanterr1-0-ro-bas-1.9tel.net 25.11.03, 00:27
            Najpiekniejsze w Harlequinach sa bledne tlumaczenia: kiedys kolezanka
            opowiadala mi o harlequinowej romantycznej scenie w restauracji, kiedy to
            bohaterka ksiazki na widok swojego faceta odczuwala w zoladku "dziwne
            sensacje" ;-)
    • karmilla Re: Mój pierwszy harlequin 24.11.03, 10:27
      swojego czasu dawno temu przeczytałam około 30 (tak mniej
      więcej) były wakacje, a ja sobie czytałam hurtowo, bo
      byłam ciekawa, czym się różnią czerwone od białych i
      fioletowych. Nie zauważyłam jakichś różnic, wszystkie
      jednako głupie, choć podobno miały się różnić długością
      scen erotycznych.

      Ale dlaczego facet toto czyta, to ja nie rozumiem. Chyba
      że Jarek jest kobietą ;-)
      • anikl Re: Mój pierwszy harlequin 24.11.03, 13:33
        A ja przeczytałam ok. 10 i nie wstydzę się tego :-))
        To rozrywka i tyle. Mężczyźni mają kryminały i sensacyjne a kobiety właśnie
        harlequiny. Poziom tych książek jest BARDZO RÓŻNY, napisanie dobrego, w swoim
        rodzaju, harlequina chyba nie jest takie łatwe jak się niektórym wydaje ;-)

        *v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*v*


        • karmilla Re: Mój pierwszy harlequin 24.11.03, 14:28
          Czy łatwe, czy trudne, to nie wiem, bo raczej nie piszę, ale uczciewie przyznam,
          że zdarzało mi się kilka dobrych dialogów znaleźć. Tyle że treść przewidywalna
          do bólu.
          • anikl Re: Mój pierwszy harlequin 24.11.03, 15:00
            Tak, treść jest ograniczona ścisłą konwencją,
            ale to chyba dotyczy wielu rodzajów literatury?

            XIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIXIX
        • the_dzidka Re: Mój pierwszy harlequin 25.11.03, 08:43
          Ja tez przeczytałam ich troche i tez się tego nie wstydzę :) Literatura
          klozetowa, ale i w klozecie można się nudzić.
          Schemat jest zawsze taki sam: ona i on - wzajemna niechęć oparta na jakichś
          wydarzeniach itp. Mimo niechęci, wzajemne pożądanie. Stopniowo pożądanie
          przytłumia niechęć, następuje wybuch roamnsu, po czym gdy bohaterowie płyną na
          obloczkach szczęścia, następuje trach! Ona odkrywa, że on ja oszukał, lub on
          odkrywa jej mroczny sekret. Rozstają się z wielkim hukiem, abu następnie po
          miesiącach cierpień wrócić do siebie i stanąć na ślubnym kobiercu :)
          Osobiście trafiłam kiedyś na jeden doskonaly harlekin - do tego stopnia
          odbiegający od normalnego zadęcia i pełen błyskotliwych dialogów, że zostawiłam
          go sobie, zamieniając się z koleżanką, której był własnością. Żeby było
          śmieszniej, nie mam pojęcia, jaki ma tytuł, ale trzymam go nadal :)
    • Gość: Aga Re: Mój pierwszy harlequin IP: *.wp3.ptc.pl 24.11.03, 15:01
      Przekartkowałam dwa. Początek, środek pierwszego i koniec, by się uewnić,że
      będzie tak, jak mysłałam. Drugi, by podejrzeć, czy mam rację, że rządzi nimi
      schemat. Rządzi.
      Było to jakieś 10 lat temu, a jakić czas potem przeczytałam gdzieś, że każdy
      Harleqin musi mieć wolnych bohaterów, szczęśliwe zakończenie i coś tam. Od tego
      czasu patrzę na te pozycje z pewnego rodzaju podziwem - jak bowiem mając chleb,
      masło i mleko można przyrządzić tyle róźnorodnych posiłków i za każdym razem
      nadać im inną nazwę.
    • Gość: pinokio Re: Mój pierwszy harlequin IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.11.03, 01:08
      żaden... ale kiedyś przeczytałem Rodziewiczową (to się chyba nazywało Dewajtis...)
    • Gość: zbigol Re: Mój pierwszy harlequin IP: *.chello.pl 25.11.03, 16:11
      Nie doszedłem zbyt daleko. Zaraz na początku pierwszych "momentów"
      On: ...delikatnie musnął dłonią jej piersi. Zaskoczony był sprężystością każdej
      z nich.... (sic).
      Z mety umarłem ze śmiechu i stąd nie wiem do dziś ile ich było.
      • franula Re: Mój pierwszy harlequin 25.11.03, 16:38
        Do Dzidki -
        "Schemat jest zawsze taki sam: ona i on - wzajemna niechęć oparta na jakichś
        wydarzeniach itp. Mimo niechęci, wzajemne pożądanie. jest jeszcze drugi schemat
        Stopniowo pożądanie etc"
        jest jeszce drugi schemat czyli wielki romans przed laty - rozłąka spowodowana
        przez los i spotkanie po latach kiedy trzeba pokonać góry i wądoły aby sie na
        końcu shappiendowac

        :)
    • Gość: M Re: Mój pierwszy harlequin IP: *.suwalki.cvx.ppp.tpnet.pl 25.11.03, 20:14
      Ależ to ma być schematyczne, to ma być przewidywalne.Bo to nie jest LITERATURA,
      a produkkt, wytwór, wyrób kultury masowej. Żądać od tego typu literatury głębi,
      to jakby żadać od telenowel stylu Bergmana. czytałam kilkanaście (pora
      idealna:wakacje lub dołek psychiczny), nie wstydzę się,niektóre straszliwe aż
      do bólu zębów, ale kilka napisanych po prostu ciekawie.Niestety znam kobiety,
      które TYLKO czytaję taką "literaturę" i to jest przerażające.te wszystkie
      panienki, które potem widać w różnych reality, to dziewczyny "chowane" na
      takich książkach, a potworność reality pt. "Kawaler do wzięcia" (można
      zdzierżyć maksymalnie do 30 minut!, tylko to potwierdza.Taka "literatura"
      wytwarza pustogłowe panienki o twarzach nieskażonych myślą żadną i to jest
      smutne.
      • yawokim Re: Mój pierwszy harlequin 25.11.03, 20:23
        wlasnie, pamietam kiedys bylem na bibie u jednego bogacza - jedyne ksiazki to
        jednokolorowe rzedy harlekinow
Pełna wersja