Dodaj do ulubionych

BIKINI Janusz Wiśniewski

03.05.09, 19:57
hej... czytalam kilka jego ksiazek. Tą zobaczyłam na wystawie
ksiegarni. Ktoś zaczął czytać? Akcja toczy się pod koniec II wojny i
to mnie trochę odrzuciło. proszę o recenzję.
Obserwuj wątek
    • Gość: gosciu Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.pools.arcor-ip.net 04.05.09, 09:04
      BORAT w bikini? To mozliwe.
    • Gość: Nela Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: 95.160.243.* 13.05.09, 20:46
      Ja jako jednemu z nielicznych autorów ufam, chciałabym ją przeczytać, niestety
      fundusze narazie wskazują na to że muszę się wstrzymać :(
      • Gość: fajna Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.e-wro.net.pl 20.07.09, 23:10
        ksiązka jest neiziemska! trudno sie od niej oderwac ~ ;D swiety jezyk,
        uwielbiamm te dialogi! II wojna pokazana jest od strony innej niz zazwyczaj,
        wiec nie jest okklepana. pokazuje kulture tamtej ameryki ale tez poglady niemcow
        np. na hitlera.
        POLECAM
    • w.drodze Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 14.05.09, 20:53
      Gdy Wisniewski (nie wiem jak wydobyc polskie czcionki z tego cholernego
      komputera) wydal "Samotnosc w sieci" mialam czternascie lat. Czytala to wtedy
      moja siostra. Studiowala w Slupsku, a Wisniewski byl tam wtedy profesorem
      informatyki. Ponoc jakis smutny i niesmialy facet. Sto lat temu. Kilka dni temu
      na lotnisku natknelam sie w ksiegarni na "Bikini". Zaczelam czytac w samolocie.
      Troche sie splakalam. Juz dawno nic mnie tak nie poruszylo. Studiuje we
      Frankfurcie. Wisniewski ponoc tu mieszka. Chcialabym mu cos powiedziec. Ale on
      nie odpowiada na maile. Moze to nie jest jego prawdziwy adres
      (janusz@wisniewski.net). Moze ktos z Was zna wlasciwy?
      • Gość: lula Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 10:02
        to jest Jego prawdziwy adres, kiedyś jak był smutnym i nieśmiałym profesorem
        odpowiadał...
        • Gość: Basia Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.09, 09:08
          A teraz możesz spotkać pana Wiśniewskiego na targach książki w Krakowie i tam na
          pewno chętnie rozmawia z czytelni(cz)kami:-)
      • Gość: gosc 1 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.dynamic.mm.pl 03.09.11, 20:33
        Wisniewski chyba mieszka w Schwalbach (pod Ffm) jakby co. Przynajmniej kiedys tam mieszkal. Wiesz, nie odpowiada, bo moze, tak jak ktos tutaj napisal, po wydaniu tylu ksiazek i zasmakowaniu wielkiego swiata i wiekszych pieniedzy, nie jest juz niesmialym i smutnym panem. W kazdym razie pan Wisniewski kiedys widnial w ksiazce telefonicznej Frankfurtu nad Menem. Powodzenia, jesli to jeszcze aktualne.
      • toya666 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 10.09.11, 17:54
        w.drodze napisała:
        > Chcialabym mu cos powiedziec. Ale on nie odpowiada na maile.


        Byłam na wspaniałym spotkaniu z Panem Wiśniewskim w Empiku we Wrocławiu. Wspominał, że dostaje całe mnóstwo maili codziennie i nie zawsze ma czas odpisać. Poza pisaniem książek wciąż pracuje zawodowo. Ale myślę, że możesz pisać. Jeśli chcesz mu tylko coś powiedzieć, to się nie martw, że nie odpisuje. Przeczyta. Chyba, że fanka chciała pogadać ;)
        • wilsberg Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 10.09.11, 19:50
          trzeba przyznac- ma chlop odwage spotykac sie z czytelnikami:)
          wilsberg
    • Gość: _@/" Ślimak Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.magma-net.pl 15.05.09, 12:14
      asikwikt napisała:
      > Akcja toczy się pod koniec II wojny i to mnie trochę odrzuciło

      Fakt, Bridget Jones nie było jeszcze na świecie... :-P
    • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 17.05.09, 22:16
      A ja właśnie, zaintrygowana faktem, że ten pan nadal pisze,
      przeczytałam w Internecie fragment tej nowej powieści, i uważam, że
      jest do bólu zębów kiczowata. Pierwsza też taka była; przeczytałam
      wtedy tylko dlatego, że ktoś bardzo polecał. Myślałam, że może się
      autor trochę wyrobił, ale nie :\
      • troppo_bella Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 18.05.09, 10:00
        Zmogłam trzy akapity tego fragmentu. Nie do uwierzenia, jakie to jest
        chropawo-naiwne. Redaktor jak zwykle poszedł się bujać. Ludzie, to się naprawdę
        komuś podoba?!
        • Gość: ms Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.toya.net.pl 18.05.09, 19:51
          Właśnie czytam. Nadal jest nieprawdziwie-bajkowo, z tym że w porównaniu do
          "Samotności w sieci" dużo, dużo bardziej... Tutaj po prostu KAŻDY bohater to
          chodzący ideał, utalentowany, niezwykle wrażliwy, romantyczny, o licznych
          zainteresowaniach. Niestety...
          • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 19.05.09, 04:10
            I nikt nawet na nikogo nie krzyknie? :P
            • Gość: ms Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 01.06.09, 23:55
              ciemna_blondynko, nie chodzi o to, ze nikt na nikogo nie krzyczy w powiesci lub
              brak slow niecenzuralnych (wrecz przeciwnie - jest ich calkiem sporo), mowie
              raczej o tym, ze Wisniewski przelal lukrem kazdy najmniejszy watek i kazda
              postac tej ksiazki. Wszystko jest zle albo dobre, biale lub czarne, okropnie
              jednoznaczne, wiadomo z kim trzeba sie identyfikowac a z kim nie wolno. Nie ma
              miejsca na jakakolwiek watpliwosc. Sama kreacja glownej bohaterki Anny: w
              skrajnie faszystowskich Niemczech pochodzi ona ze skrajnie antyfaszystkowskiej
              rodziny... I tak wszystko dalej, w pewnym momencie mozemy juz przewidywac dalszy
              ciag.
              Po przeczytaniu stajemy sie antyfaszystami, glosno sprzeciwiamy sie rasizmowi,
              antysemityzmowi, bronimy europejskiej kultury przed naplywem amerykanskiej, nasi
              mezczyzni to straznicy godnosci kobiet, idealisci, niepoprawni romantycy,
              przypadkowo spotkany przechodzien na ulicy nastepnego dnia przynosi nam kwiaty,
              a kazdy dzien jest nasycony taka dawka emocji, ze fizycznie ledwie mozemy to
              udzwignac. Jak autor nakazal.
              • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 02.06.09, 05:28
                Ta książka musi mieć w sobie coś z pryszcza :\ Człowiek wie, że
                dotknięcie zaboli, ale jakoś nie potrafi się powstrzymać. Może
                chodzi o to, żeby pozbyć się tego świństwa z systemu raz na zawsze?
                Po przeczytaniu o "Bikini" kolejnej wypowiedzi, która mnie
                zdezorientowała, wyszukałam w sieci kolejny fragment. I znów mnie
                zęby bolą. Jak można napisać (cytuję Wiśniewskiego):
                "On potrafił być przepięknie sarkastyczny. I miał równie piękne
                dłonie."

                Heeeeelp...
                A dialog? drewno o drewno... Afrykańczycy zdaje się potrafią w ten
                sposób rozmawiać, ale dosłownie, a nie używając języka pisanego. :\

                Pytanie za sto punktów: jak można sobie wypchać usta okruchami?

                "Sięgnęła po okruchy sucharów na talerzu obok jego skrzypiec.
                Wypchała nimi usta."

                A tutaj fragmencik już całkiem humorystyczny dla mnie:
                "jak długo będziesz obok mnie, ale gdy tylko następnym razem
                cokolwiek będzie ci się wydawało, to załóż na początku, że się
                mylisz. I zapytaj mnie, co o tym myślę. Mężczyźni, chociaż są to
                wyjątki, także czasami myślą." HUE HUE HUE :D

                Dalej jeszcze lepiej: kobieta szuka w spalonym do piwnic Dreźnie
                swojej matki, a po powyższej kwestii swojego mężczyzny, na ulicy
                (tego spalonego na popiół miasta), oblizuje mu małżowinę uszną. I to
                nie z popiołu, żeby zdezynfekować ranę, ale z pożądania. :P

                Litości...
                • Gość: ja Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.leczna.enterpol.pl 12.07.09, 14:04
                  trochę więcej myślenia,przepięknie sarkastyczny to jego
                  wyobrażnia,a że ma dużo osób krytykujących chyba to go bardzo
                  cieszy.Jeden z reżyserów swego czasu napisal,że "sarkazm jest
                  najniższą formą dofcipu,za to najwyższą inteligencji".Chyba coś ci
                  to pootwieralo w glowie?
                • Gość: ja Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.leczna.enterpol.pl 12.07.09, 14:08
                  sądzę,ze nie zaznalas jeszcze tego uczucia,przez ciebie też
                  przemawia sarkazm...tylko nie palający inteligencją
                  • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 22.01.10, 13:08
                    Gość portalu: ja napisał(a):

                    > sądzę,ze nie zaznalas jeszcze tego uczucia

                    Nie zaznałam jeszcze jakiego uczucia?
            • Gość: p Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.dynamic.mm.pl 03.09.11, 20:49
              nie :) Stanley w kazdej sytuacji jest mega cierpliwy. W kazdej.
        • zielonyszkorbut Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 03.08.09, 11:15
          No cóż, szkoda, ze nie dane Ci było przeczytać więcej, bo dalej, dużo dalej jest
          to tym, jak to autor ma w d.... krytykę. Świetne porównanie do psa sikającego na
          latarnię. :-D
          • Gość: autor Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 20.08.09, 11:08
            To jest charakterystyczne dla miernot, że zawsze twierdzą, jak bardzo tę krytykę
            olewają ;-)
      • Gość: nevio Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.dip.t-dialin.net 21.01.10, 20:01
        kiczowate sa u niego relacje damsko-meskie, leci utartym schematem od pierwszej
        ksiazki...to mi bardzo przeszkadza... i taka maniera typu "Opowiedz mi bajke.
        (...)Opowiesz"? czyli pytanie na koncu kazdej wypowiedzi- przyprawia mnie to o
        bol zebow, zwlaszcza, ze kazda postac u niego to robi........
        Ale mimo tego jestem wlasnie w polowie "Bikini" i przeczytam te ksiazke do
        konca. Ciekawe odwrocenie perspektywy, niezliczona ilosc ciekawostek i faktow,
        takze o wojnie zmuszaja do zastanowienia sie nad tym calym swiatem, nad tym co
        bylo, co jest i co moze sie przydarzyc. Ogolnie na plus!
      • Gość: gosc 1 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.dynamic.mm.pl 03.09.11, 20:45
        Ja czytalam pierwsza jego ksiaze 10 lat temu (w czasach liceum) i wtedy takie naiwne (patrzac z dzisiejszej perspektywy) opowiastki do mnie przemawialy. Obecnie dorwalam z przypadku 'Bikini' i docieram do konca tylko dlatego, ze jest tam mowa o NY. I to jest jedyny powod, dlaczego skoncze te ksiazke. Jednak mimo wszystko trudno bylo mi sie przemoc do dalszego czytania, zwlaszcza gdy dochodzi sie do watku Anny B z panem muzykiem i czyta sie opisy tuz przed i w czasie ich pierwszego razu. Naiwne i kiczowate. Ale rozumiem, ze komus moze sie podobac. W koncu dekade temu chyba takze by mi sie podobalo. Dobrze, ze czlowiekowi z wiekiem gust sie zmienia i staje sie bardziej wybredny.
    • mathias_sammer Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 20.05.09, 21:59
      up,
      m.s.
      • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 22.05.09, 21:50
        m.s., to przeczytałeś już? czy ktoś choć raz użył słowa powszechnie
        uważanego za niecenzuralne?
    • Gość: fruktoza Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: 89.191.147.* 30.05.09, 18:09
      Mnie ta powieść naprawdę poruszyła.. Polecam.
      • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 31.05.09, 23:26
        fruktozo, a co cię tak poruszyło? Całkiem serio pytam.
    • robertlotse Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 01.06.09, 18:58
      Ta książka jest momentami masakryczna.
      J.L. Wiśniewski napisal chyba sobie jakiś program do kompilowania faktów z
      encyklopedii - no i jadąc na tym programie napisał całą powieść.

      Warstwa faktograficzna przygniata tą emocjonalną - czytanie tego jak to młoda
      Niemka spotyka na swej drodze i Pattona i Einsteina jest po prostu nudne...

      Co krok natykam się na jakiś wątek rasowy - albo biało-czarny albo
      semicko-aryjski... to też przesada...

      Wszystko tu takie cukierkowate, że aż zęby bolą - sami dobrzy ludzie (jak kto
      już zauwazył niżej) - może z wyjątkiem Gauleitera Drezna i Ariberta Heima...

      Po prostu nuda przeładowana faktami i datami - a emocji - za grosz...
      • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 01.06.09, 22:12
        To ciekawe, co piszesz... Tego się akurat nie spodziewałam - mam w
        pamięci "Samotność w Sieci", w której warstwa faktograficzna, o ile
        pamiętam, była raczej cieniuśka. Za to przeczytałam właśnie
        (zachęcona opiniami z tego forum) książkę "Czerwony rower" i TAM to
        dopiero jest "pamiętnik scenografa"! Jak ktoś idzie, to nie dość, że
        ma na nogach buty, ale jeszcze dowiadujemy się, że czeszki albo
        relaksy. Jak jedzie, to nie tylko rowerem, ale wigrami 3... Jak ktoś
        idzie do kuchni, to dostajemy opis mebli ze wszystkimi szczegółami.
        Strasznie to spowalnia akcję i książka traci rytm, choć autorce nie
        można odmówić pewnego talentu obserwacyjnego... Sens całej opowieści
        jednak rozmywa się w tych wszystkich opisach przedmiotów z epoki.
        Wykreśliłabym co najmniej dwie trzecie, a reszta i tak by
        wystarczyła do tego, by czytelnik "ujrzał" tamte lata.
      • Gość: Sebana Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.ztpnet.pl 13.11.09, 12:50
        Masz rację, też jestem w trakcie czytania i bardzo mnie denerwują te
        niby fakty. To wygląda jak jeszcze jeden podręcznik do... no właśnie
        czego? Rozczarowałam się bardzo, ani lotności językowej tu nie ma,
        ani pomysłu. Przeczytałam 175 stron, a jeszcze końca nie widać-
        430stron. Olaboga.. najmniej udana powieść? tego autora
    • w.drodze Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 02.06.09, 19:52
      "Bikini" to niezwykła i przepiękna kiążka. I na tym powinnma skończyć.
      Ale nie skończę.

      Niejaki "roberlotse" uważa, że nie ma w niej emocji i jest w niej za dużo faktów. Podejrzewa Wiśniewskiego, że napisał program, którym napisał książkę. Jeśli tak to podziwiam Wiśniewskiego jako programistę. Chciałabym umieć tak programować.

      Niejaka "ciemna blondynka" uważa, że fakty u Wiśniewskiego są "cieniutkie" i przy tej okazji skrzętnie promuje książkę o "Czerwonym rowerze". Lubię rowery, ale tutaj jest to very blond...

      Obydwoje nie mają racji. Moim zdaniem. Teraz się natychmiast połączą w koalicję i pojadą po mnie i po Wiśniewskim.
      Już się połączyliście??????
      Tak przypuszczam. Jeśli pojadą po mnie to mam to "glęboko" w d... Jeśli po Wiśniewskim to płyciej. Nie odpisuje gość na moje e-maile :-)
      Zresztą "jechanie" po Wiśniewskim tutaj na tym forum, to - jak zauważyłam - norma. W pewnym sensie mu zazdroszczę. Chciałabym, aby mnie tutaj "jechali". I wszędzie indziej. Podejrzewam że "robertlotse" i "ciemna blondynka" nawet mocniej niż ja. Niestety po mnie nie "pojadą". Nie potrafię napisać książki. A gdybym nawet napisała, to i tak bałabym się takich "ciemnych blondynek" i "robertlotsów". Są w efekcie tak nieważni jak mrówki w ulu, ale nawet wtedy bolałyby mnie ich opinie.

      A ja kocham "Bikini". Bo jest mądra i warta czasu. Nie taka jak ta "Samotność w sieci".

      Odpowiadając w imieniu "Fruktozy" (wybaczy Pani????):
      "Bikini" uczy.
      "Bikini" wzrusza.
      "Bikini" jest niezwykła.

      Czy Pani także zdarzyło się płakać przy czytaniu?

      Pozdrawiam Fruktozę
      Marta







      • Gość: Lara Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 02.06.09, 23:23
        Ale dlaczego nie chcesz przyjąć do wiadomości, że Bikini może się po prostu nie
        podobać? Przeczytałam fragment na stronie ŚK i podobnie jak poprzednicy uważam,
        że to niestrawna grafomania. W jednym zdaniu ktoś tam został opisany jako
        mężczyzna potrafiący w dwóch słowach streścić to, co inny opowiadał przez
        kwadrans. Moim skromnym zdaniem autor powinien sobie tę uwagę wziąć do serca, bo
        na pięciu stronach sampla było mnóstwo słów, ale praktycznie żadnej treści.

        Nie wszystkich musi wzruszać to samo.
        • Gość: Kamila Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.chello.pl 26.06.09, 14:19
          Gratuluję, że umiesz ocenić książkę jedynie po przeczytaniu
          fragmentu w Internecie. Może lepiej przeczytać całość, zastanowić
          się chwilę i dopiero zabierać głos? Albo nie czytać i się nie
          odzywać.
          Po prostu nie rozumiem jak można w ogóle oceniać i dyskutować o
          książce, której się nawet nie przeczytało...

          Pozdrawiam
      • Gość: ciemna blondynka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 03.06.09, 01:05
        w.drodze napisała:

        "Niejaka "ciemna blondynka" uważa, że fakty u Wiśniewskiego
        są "cieniutkie" i pr
        > zy tej okazji skrzętnie promuje książkę o "Czerwonym rowerze".
        Lubię rowery, al
        > e tutaj jest to very blond..."

        Protestuję. Po pierwsze wcale nie powiedziałam, że "fakty u
        Wiśniewskeigo są cieniutkie". Pisałam konkretnie o "Samotności w
        Sieci".
        I wcale nie promuję książki z rowerem w tytule. Uważam, że jest zła.
        Jedyne za co pochwaliłam autorkę, to zmysł obserwacji. Pisarskiego
        kunsztu niestety nie dostaje (choć styl i tak lepszy niż u
        Wiśniewskiego).

        Każdy kto decyduje się wydać książkę ryzykuje krytykę. Nie widzę
        więc powodu, by się litować nad Wiśniewskim i oszczędzać go na forum
        o książkach. Podejrzewam, że ma krytykę jeszcze głębiej niż ty nasze
        opinie :) A mnie naprawdę zęby bolą, kiedy czytam jego prozę, i
        cieszę się, że większość tutaj pisząca raczej ma wyższe standardy i
        podobnie jak ja ze zdziwieniem przyjmuje kolejną okropnie napisaną
        książkę, która doczekała się wydania.

        Czytałaś może "Wielkiego Gatsby'ego"? Albo "Niebezpieczne związki"?
        Albo "Sto lat samotności"? Albo "Mistrza i Małgorzatę"? Albo "Greka
        Zorbę"? Albo "Zabić drozda"? (Mogłabym jeszcze długo wymieniać.)
        Jeśli nie, to wyjaśnia twój zachwyt Wiśniewskim. Jeśli to co podoba
        ci się w jego "Bikini" to "prawdziwe ludzkie emocje", to zachęcam do
        lektury którejkolwiek z wymienionych przeze mnie książek. Na pewno
        się nie zawiedziesz, a po lekturze gwiazda Wiśniewskiego pewnie
        bardzo zblednie...
      • robertlotse Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 04.06.09, 15:05
        A jakiś argument na poparcie "Bikini jest piękna i mądra" ;)?

        Ta książka jest przeladowana ideologia typu "nie Niemcy, ale Nazisci",
        przeladowana faktami z historii świata zza których ledwie wyzieraja
        emocje ludzi nie dotyczące nazizmu, rasizmu, antysemityzmu...

        Oni mieli dwadzieścia-kilka lat i mieli w tyłku Auschwitz i rasizm...

        Ta powieść jest po prostu dziecinnie naiwna, a ponadto autor chyba nie
        do końca miał pomysł jak ta swoją "epopeje" zakończyć;)
        • panna_a do w.drodze 07.06.09, 08:48
          e-mail jest poprawny, kiedyś pisałam w sprawie pracy w której wykorzystywałam
          utwory J.L Wiśniewskiego i po jakimś czasie mi odpisał... musisz uzbroić się w
          cierpliwość...
          pozdrawiam
          • Gość: Justine Re: do w.drodze IP: *.icpnet.pl 12.06.09, 11:07
            Bikini jest lepsza od S@motności, bo o wiele bardziej dopracowana, i sam autor ma więcej doświadczenia. Jest w niej bogato opisane tło, które w pewnym momencie mimo tych pięknych historii ludzkiej miłości, które Pan Wiśniewski umie tak wspaniale opowiadać staje się ważniejsze.
            Co nie przeszkadza temu, że nadal uważam S@motność za książkę swojego życia, i zawsze się będę zastanawiać kto złamał jemu tak serce, że aż napisał takie cudo...

            Chciałabym też dodać coś apropo tej czerni i bieli. Nieprawda, że postacie są idealistycznie przedstawione. Gdyby się troche wczytało w całą jego twórzczość zauważyło by się bardzo dokładnie, że gama szarości jaka się rozciąga w jego świecie jest przeogromna. W 'Losie powtórzonym', który bardzo sobie cenię, rodzina Marcina to zbiór postaci bardzo różnych, którym możnaby zawsze coś zarzucić. Sama główna para jest przecież tak naprawdę ułomna trochę - ona jest infantylna, mimo że zdołałam ją polubić, a on bardzo konserwatywny, mimo że oddany swojej matce i rodzinie - co nie do końca jest takie piękne, bo to tylko forma ucieczki od problemów jakie ma w życiu z kobietami, po incydencie z Martą.
            Tak samo w S@motności, i wszelkich jego opowiadaniach, które chyba lubie najbardziej ze wszystkiego, bo to kwintesencja jego umiejętności pisania ...
            W Bikini może troche mniej to widać, ale czy to nie takie właśnie czasy? Dzielni chłopcy amerykańscy siedzący przed kominkiem w oczekiwaniu na misję, i myślący o swoich Madonnach. Kobiety, które w czasie wojny stają się rozwiązłe, Panie szpieg, pełne wdzięku... Te czasy tak mają, i wydaje mi się, że mimo wszystko Pan Wiśniewski zrobił wszystko, żeby jednak pokazać, że po jednej i drugiej stronie różnie toczą się losy.
            Andrew to największy dowód na to :) Z jednej strony jest złem, z drugiej dobrem. Samo bikini to miejsce gdzie styka się cała gama postaci, i autor łamie nam serce decyzją Anny.

            A Siekierkowa? Siekierkowa to mu się udała, dla górali, jak cały Los Powtórzony...
            • iluminacja256 Re: do w.drodze 24.06.09, 19:55
              Dzieln
              > i chłopcy amerykańscy siedzący przed kominkiem w oczekiwaniu na
              misję, i myśląc
              > y o swoich Madonnach. Kobiety, które w czasie wojny stają się
              rozwiązłe, Panie
              > szpieg, pełne wdzięku...

              Dzizas Krajst, nie wiem jaką ty wojnę opisujesz , ale na pewno nie
              II światową...to raz. A dwa - kobieto, zacznij czytać prawdziwe
              wielkie narracje z miłoscią w tle, no chocby i Annę Kareninę czy
              Idiote, bo to co piszesz o Wisniewskim mnie przeraza...Z grafomana
              robisz Noblistę .
      • Gość: kasjopeja Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.echostar.pl 08.11.09, 22:51
        mi sie zdarzyło..jest to piekna ksiązka ale dla nielicznych.emocje na
        wyciagnięcie ręki..
    • Gość: ona Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 13.06.09, 03:29
      Przeczytałam. Jestem rozczarowana.
      Nie kupię już książki Wiśniewskiego, bo mnie swoim Bikini olał. Olał moją
      inteligencję. Powalił mnie Patton przepraszający w samolocie wybudzone ze snu,
      przerażone dziewczę i zwalający winę za Drezno na kolegę. Powaliła mnie
      neurotyczna panna, która raz jest nastoletnią ofiarą - biedną, zagubioną
      sierotą, a za chwilę (czasem w tej samej chwili) wyuzdaną, ordynarną dziwką. Nie
      wojna ( okruch wojny - bombardowanie miasta, bo o rzeczywistych skutkach wojny
      Anna dowiaduje się dużo później), a słaby warsztat zmienia postać z chodzącego,
      małoletniego nieszczęścia w utalentowaną aktorkę, rasową i doświadczoną kobietę.
      Że czytelnik się gubi.
      Pisanie pod publiczkę. Epizody z Pattonem i Einsteinem ( czemu miały służyć?) to
      olewka inteligentnego czytelnika.
      Pikanteria (hmmm...) w postaci rozbudowanych sytuacji erotycznych Stanleya i
      Doris, Stanleya i Cecile - kogo ma zachwycić? Autora?
      I na koniec postać właściciela gazety NYT. Tatusia pociągającego polską wódkę z
      piersiówki pracownika.
      Moja refleksja: Pan Wiśniewski obecnie wydawany jest bezkrytycznie. Na
      zamówienie. Trudno się dziwić, bo samo nazwisko pozwala wydawcom na przeliczenie
      profitów zanim ktokolwiek dotknie jego utworu.
      Pan Wiśniewski jedzie na nazwisku, bo nikogo z debiutantów nie przepuszczono by
      z takim gniotem. Z taką pogardą dla czytelników i z takim olewnictwem dla ich
      mądrości.
      Będzie robił tak dalej, a pozostaną mu wierne tylko stare, wzruszone niedolą
      Anny, panny. Nakręcone dodatkowo błękitem oczu, bląd - czuprynami i erotycznymi
      wyczynami bohaterów. Chociaż te wyczyny pasują też jak ulał do fantazji
      podstarzałych, niespełnionych i niewydolnych pisarzy.








    • w.drodze Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 13.06.09, 22:01

      "Przeczytalam. Jestem rozczarowana.
      Nie kupie juz ksiazki Wisniewskiego, bo mnie swoim Bikini olal. Olal moja inteligencje. Powalil mnie Patton przepraszajacy w samolocie wybudzone ze snu, przerazone dziewcze i zwalajacy wine za Drezno na kolege."

      W kontekście Twojej „olanej” inteligencji pomijam fakt, że „bląd” to blond. Mogłaś się po prostu w zdenerwowaniu zapomnieć. Mi także się to „zdaża” (zdarza). Skąd wiesz, co Patton mógł powiedzieć w samolocie? Gdybyś wygooglowała Pattona i całą histiorię bomardowania Drezna wiedziałabyś, że Patton nie popierał decyzji Churchilla. Był jej zdecydowanie przeciwny. Jako Amerykanin i jako generał. Wiśniewski, albo to wyczytał w biblotece, albo wygooglował. Ty niestety nie. Więc się odwal ot (od) tego zarzutu. Jest tylko Twój i na dodatek bez odrobiny sensu. Jesteś niedoinformowana i niedouczona.

      „Powalila mnie neurotyczna panna, która raz jest nastoletnia ofiara - biedna, zagubiona sierota, a za chwile (czasem w tej samej chwili) wyuzdana, ordynarna dziwka. Nie wojna ( okruch wojny - bombardowanie miasta, bo o rzeczywistych skutkach wojny Anna dowiaduje sie duzo pózniej), a slaby warsztat zmienia postac z chodzacego, maloletniego nieszczescia w utalentowana aktorke, rasowa i doswiadczona kobiete. Ze czytelnik sie gubi.”

      Ona jest nastoletnia?! Zadzwonił Ci telefon, gdy czytałaś? Ona - Anna -, gdy bombardowano (i zaczyna się „Bikini”) Drezno ma ma ponad dwadzieścia lat. Wojna zaczyna się w jej życiu, gdy była nastolatką, ale, gdy spadały bomby na Drezno nie była nastolatką. Naciągasz dane do swojej tezy. Pogięło Cię czy nie przeczytałaś tej książki dokładnie? Analiza „warsztatu” Wiśniewskiego w tej sytuacji to Twój naciągany do sytuacji wymysł. Idiotyczny w tym momencie. Który czytelnik się gubi? Ja nigdy się nie zgubiłam. Nie doceniasz czytelników. Mierzysz ich swoją miarą. Zmień skalę. Nie każdy czyta tak powierzchownie tak jak Ty. I ta dziwka? Ordynarna? Gdzie w tej książce jest ordynarność????

      „Pisanie pod publiczke. Epizody z Pattonem i Einsteinem ( czemu mialy sluzyc?) to
      olewka inteligentnego czytelnika. Pikanteria (hmmm...) w postaci rozbudowanych sytuacji erotycznych Stanleya i Doris, Stanleya i Cecile - kogo ma zachwycic? Autora? I na koniec postac wlasciciela gazety NYT. Tatusia pociagajacego polska wódke z piersiówki pracownika.”

      Mnie w tym wypadku Wiśniewski nie olał. Patton leciał (latał) do Stanów. Dlaczego nie mógł lecieć jednym samolotem z Anną? A Einstein? Smakowite! Anna pracowała w New York Times. Einstein był zawsze medialny. Chciał taki być. Jaka gazeta w USA była najbardziej medialna w tamtych czasch? NYT. To oczywiste (możesz to sprwadzić). Dlatego spotkanie Anny z Einsteinem zupełnie mnie nie dziwi. Erotyka w tej książce mnie nie zachwyca. Ciebie tak? No cóż…. Różnych ludzi różne rzeczy zachwycają. Jest – moim zdaniem - normalną erotyką. O erotyce samego autora mało wiem. Zważywszy na jego dostęp do kobiet, podejrzewam, że jego także nie zachwyca. Mam przekonanie, że Wiśniewski – używając Twojej terminologii z zakresu medycyny nerek olewa tzw. „publiczkę”. Olewając publiczkę nie pisze się pod nią. Czemu miały służyć? Nadaniu fabule rzeczwistości. Anna jako dziennkarka NYT miała dotęp do najbardziej „medialnych” ludzi w tamtych czasach w USA. Poza tym wiem, że Einstein pojawia się w innych książkach Wiśniewskiego. On go nie bardzo lubi. Nie wiem dlaczego…

      „Moja refleksja: Pan Wisniewski obecnie wydawany jest bezkrytycznie. Na zamówienie. Trudno sie dziwic, bo samo nazwisko pozwala wydawcom na przeliczenie profitów zanim ktokolwiek dotknie jego utworu. Pan Wisniewski jedzie na nazwisku, bo nikogo z debiutantów nie przepuszczono by z takim gniotem. Z taka pogarda dla czytelników i z takim olewnictwem dla ich madrosci. Bedzie robil tak dalej, a pozostana mu wierne tylko stare, wzruszone niedola Anny, panny. Nakrecone dodatkowo blekitem oczu, blad - czuprynami i erotycznymi wyczynami bohaterów. Chociaz te wyczyny pasuja tez jak ulal do fantazji podstarzalych, niespelnionych i niewydolnych pisarzy”

      Bląd. No tak. Blond. Nerki no tak. Nerki…
      Wiśniewski jest wydawany bezkrytycznie. Zgdadzam się w 100% z Tobą. Zgadzam się na całej długości Twojego moczowodu. Całe szczęście, że wydawnictwa nie pytają akurat Ciebie czy go wydać lub nie wydać. Tak bardzo czuć jak bardzo chciałabyś być debiutantką i wydać „gniota”. I, aby Twoją mądrością „gardzili” wszyscy „olewnicy”. Wiśniewski wcale nie jest podstarzały. On jest już naprawdę stary. Chociaż nie wierzę , że „niewydolny”. Niespełniony? Może. Może także niewydolny. Niewydolność nerek? Z tego co wiem z jego wywiadów Wiśniewski choruje na serce, a nie na nerki. Życzę Ci, abyś była tak „niewydolną” pisarką. Szczerze mówiąc wqrwiłaś mnie. I na dodatek nie używasz polskich znaków diakrytycznych. Postaraj się. To można łatwo ustawić na Twoim komputerze. Gdziekolwiek jesteś. Wqrwiłaś mnie swoją niekompętęncją (niekompetencją) i pogardą. Dla czytelników.

      "ja. w.drodze"
      • iluminacja256 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 24.06.09, 20:08
        Patton leciał (latał) do Stanów. Dlacze
        > go nie mógł lecieć jednym samolotem z Anną?

        Z tego samego powodu, z którego Sikorski nie rozbił sie z jakąś
        płaczliwą panną z Meksyku w samolocie. Dlatego, z e wojskowy, w tym
        jeden z glownodowodzacych lata ZAWSZE wiojskowymi samolotami, bez
        przypadkowych pasazerów, a juz zwłaszcza KOBIET.

        Leję na Wiśniewskiego i jego "tfurczosc", bo to pisarz
        trzeciorzedny , ale jedno mnie wkurza wybitnie - jak ktoś uznaje,
        z e ma tak głupich czytelników, ze mozna im wymyslać fakty nie
        majace nic wpólnego z rzeczywistoscią wojenną, a oni w to uwierzą.
        nie interesuje mnie czy to sie komu podoba, czy nie, interesuje mnie
        natomaist faktografia i kazdy, kto ma slad pojcia o II WŚ wie, ze
        takie "fabularne" bzdury to osmieszanie czytelnika - cyzli
        traktowanie go jak przysłowiowej starej panny, która uwierzyłaby
        nawet w to,z e tym samolotem leciał też Jaruzelski.

        • Gość: lula Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 25.06.09, 10:19
          ale przysłowiowe stare panny czasami znają historię :)
          • iluminacja256 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 25.06.09, 15:02
            Też prawda:)
        • Gość: ona_ Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.net.autocom.pl 16.08.09, 17:39
          słyszałaś kiedyś termin fikcja literacka? to nie jest podrecznik do
          historii tylko powieśc, ze zmyślonymi osobami, faktami (oczywiście
          nie wszystkimi).
      • Gość: ona-dziś Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 08.07.09, 03:33
        W drodze - niepotrzebnie tak się denerwujesz.
        Złośliwie zajmujesz się układem moczowym, sugerując jakąś perwersję - dewiacje (
        w następstwie słowa:"olał"), obrabiasz tyłek każdemu, kto nie wznosi peanów nad
        twórczością Twojego idola. Wypominasz czcionkę, buractwo, a w zasadzie wszystko,
        co jesteś w stanie zauważyć i czego możesz obsesyjnie się czepić.
        Jesteś niemiła, złośliwa i wulgarna - niepotrzebnie. Takiej kobiety nie życzyłby
        sobie Twój Maestro. Może dlatego nie odpowiada na maile? Z Twoich poprzednich
        wiadomości wnoszę, że jesteś nim bardzo, bardzo zafascynowana, a dodatkowo -
        chcesz wszystkich ( nawet mało zainteresowanych) zapoznać ze swoją osobą.
        Jest w Twoich przekazach - że siostra czytała, gdy Ty byłaś mała, informujesz
        wszystkich o tym, że czytałaś, lecąc samolotem, że studiujesz we Frankfurcie i
        że Wiśniewski nie odpowiada.
        Co to ma wspólnego z Bikini?
        Dlaczego zarzucasz nas informacjami o sobie?
        Czy ktokolwiek inny napisał tu w jakich okolicznościach czytał książkę, czym
        aktualnie się zajmuje, gdzie mieszka i co jest jego obsesją?
        Dlatego mam w niewielkim poważaniu Twoją opinię, bo wiem, ze nie jest obiektywna
        - jest stronnicza i bezkrytyczna. Jesteś zbyt mocno zaangażowana, żeby oceniać.
        Jeśli chodzi o Pattona, to czy przeczytałaś w książkach o nim, że był społecznym
        donosicielem?
        Że potrafił podać dane osoby odpowiedzialnej za rzeź zupełnie przypadkowej,
        nieznanej osobie sam się przy tym przed nią oczyszczając?
        Absurd, taki jak między innymi przemyślenia głównego bohatera na temat Świadków
        Jehowy.
        Nie mógł ich znać wtedy pod tą nazwą.
        A na koniec powiem Ci - ja, która pierwszą, elektroniczną wersję "Samotności w
        sieci" czytałam jako doświadczona ( zdaje się, że bardziej od jej autora)
        internautka - dorośnij.
        Zacznij szanować osoby o innym punkcie widzenia, a wszelkie od nich sugestie
        potraktuj nie jako atak na Twojego Guru, ale jak normalne, ludzkie zastrzeżenia.
        PS. Wiśniewski mieszka blisko Frankfurtu - w maleńkiej miejscowości.
        Podając Ci jej nazwę, prawdopodobnie narażę go na pikietę przy furtce, dlatego
        mu i jego bliskim tego oszczędzę:)
        A Ty wydoroślej i naucz się szanować adwersarzy.
        • java_plug Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 11.07.09, 11:42
          Zgadzam sie z Toba, ze "w.drodze" jest niepotrzebnie zdenerwowana.
          Obiektywna nie jest z cala pewnoscia.
          Histeryczna jest.
          Fanka taka. Do bólu.
          Moze zadurzona w autorze?
          Tego nie rozumiem.
          To podstarzaly facet.
          Co te kobiety w nim widza....
          I to takie mlode.


          Przeczytalem "Bikini".
          Opasle tomisku W ciagu dwóch dni.
          Nie moglem sie oderwac.

          Wisniewski napisal dobra ksiazke. Moim zdaniem swoja najlepsza.

          Chce sie przewracac strony.
          Inteligentna, przemyslana, emocjonalna, pelna faktów.
          Musial sie doktorek napracowac.
          Bylem poruszony i momentami oczarowany.

          Zastanawiam sie czy dla niego doba jest dluzsza niz 24 godziny.
          Ta ksiazka jest tak "miesista", tyle w niej faktów, swietnie splecionych
          ze soba. To trzeba bylo najpierw zebrac, a potem zlozyc w calosc.


          Wracajac do Twojego komentarza.
          Wisniewski nie kocha Pattona w swojej ksiazce.
          Opisuje go tylko. Wielokrotnie krytycznie. To co Ty piszesz jest mi nieznane.
          Ale nawet, gdyby to byla prawda, co piszesz, to nic to nie zmienia.

          Natomiast mylisz sie co do Swiadków Jehowy.
          Na dodatek uzywajac slowa "absurd".
          Jestes w tym momencie identycznie histeryczna z "w.drodze".


          Prawda jest taka, ze, cytujac za zródlami (polskimi):

          "W 1931 roku w Columbus w stanie Ohio zorganizowano kolejne zgromadzenie,
          którego czesc byla transmitowana przez nalezace do Towarzystwa Straznica radio WBBR,
          sluzace krzewieniu audycji o tematyce biblijnej.Na tym zgromadzeniu zostala wygloszona
          rezolucja pt. Nowe imie o tresci:
          Pragniemy, by nas znano pod nowym imieniem i nazywano nim, a mianowicie: Swiadkowie Jehowy."


          i za amerykanskimi (gdzie ten, nazwijmy to, ruch religijny powstal):

          "On July 26, 1931, the name Jehovah's witnesses was adopted by resolution at a convention in Columbus, Ohio,
          based on the American Standard Version's rendering of Isaiah 43:10:
          "Ye are my witnesses, saith Jehovah".



          W 1931 roku.
          Bohater "Bikini" mysli o tym w 1945, prawie 14 lat pózniej.

          "Nie mógl ich znac pod ta nazwa"- piszesz dodajac slowo "absurd".

          Mógl ich znac pod ta nazwa.

          To tylko drobiazg w efekcie. Dla mnie jednak wazny.


          • Gość: ona Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 11.07.09, 18:20
            Tak, znam te fakty na temat Świadków Jehowy. Nie zmienia to jednak rzeczywistego
            stanu rzeczy, że do końca lat pięćdziesiątych członkowie wyznania wśród
            społeczeństwa Ameryki, a jeszcze dłużej wśród społeczeństwa Europy nazywani byli
            Badaczami Pisma Świętego. Ale rzeczywiście, fotoreporter mógł wiedzieć, że chcą
            być nazywani Świadkami Jehowy. I on obowiązującą nazwę, w przeciwieństwie do
            innych, znających wyznanie, przyjął do wiadomości, używał jej i ją propagował.
            Tak rzeczywiście mogło być, przyznaję i przepraszam.
            Natomiast jeśli chodzi o Pattona - zajrzyj na 266 stronę książki.
            Patton podchodzi do nieznajomej, śpiącej dziewczyny ( Niemki, a znane są fakty,
            że gardził Niemcami, nienawidził ich i raczej z nimi nie ucinał sobie pogawędek,
            nie wspominając już o jego stosunku do niemieckich kobiet) i zaczyna się jej
            tłumaczyć, że to nie on to Drezno, to ten PÓŁGŁÓWEK Harris...
            Zdecydowanie takie zachowanie żadnego generała, ani nawet oficera nie jest
            możliwe, nie jest dopuszczalne.
            Konsultowałam to z człowiekiem obiektywnym i obeznanym w historii wojskowości z
            czasów II WŚ. Nie ma możliwości, żeby Patton pozwolił sobie na obrażenie Harrisa
            i krytyczną wobec niego wypowiedź w rozmowie z obcą mu Niemką, w dodatku przy
            świadkach, między innymi w osobie reportera gazety.
            To jest właśnie absurd, absurdalne ( moim zdaniem) zachowanie.
            Pozdrawiam i dziękuję za cenne uwagi.




    • Gość: Nauczycielka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.dynamic.gprs.plus.pl 24.06.09, 18:28
      Przeczytałam. I nie mam zamiaru wylewać wiadra pomyj na autora, a
      wręcz przeciwnie. Książkę czyta się fantastycznie. Nie pozuję na
      inteligentkę i nie pozwalam sobie na jakże dogłębne (sic!) analizy
      książki przedstawione na tej stronie. A swoją drogą ilu jakże
      wykształconych i historycznie świadomych recenzentów ma nasz kraj. I
      pewnie wszyscy mają maturę podstawową.
      • Gość: Basia Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 05.11.09, 09:30
        Droga Nauczycielko ;-)
        O jakże się z panią zgadzam, widzę takich "wykształconych inaczej" codziennie,
        w szkole ;-) Anonimowo można wylewać pomyje i wymądrzać się "obiektywnie" ;-) I
        wytykając innym brak obiektywizmu narzucać własne, jedynie słuszne zdanie;-)
        Też lubię Wiśniewskiego, szanuję i czytam (choć przyznaję, że są utwory lepsze i
        gorsze)
        Też nauczycielka, pozdrawiam ;-)
    • w.drodze Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 25.06.09, 17:55
      =====================================================
      "Z tego samego powodu, z którego Sikorski nie rozbil sie z jakas
      placzliwa panna z Meksyku w samolocie. Dlatego, z e wojskowy, w tym
      jeden z glownodowodzacych lata ZAWSZE wiojskowymi samolotami, bez
      przypadkowych pasazerów, a juz zwlaszcza KOBIET.

      Leje na Wisniewskiego i jego "tfurczosc", bo to pisarz
      trzeciorzedny , ale jedno mnie wkurza wybitnie - jak ktos uznaje,
      z e ma tak glupich czytelników, ze mozna im wymyslac fakty nie
      majace nic wpólnego z rzeczywistoscia wojenna, a oni w to uwierza.
      nie interesuje mnie czy to sie komu podoba, czy nie, interesuje mnie
      natomaist faktografia i kazdy, kto ma slad pojcia o II WS wie, ze
      takie "fabularne" bzdury to osmieszanie czytelnika - cyzli
      traktowanie go jak przyslowiowej starej panny, która uwierzylaby
      nawet w to,z e tym samolotem lecial tez Jaruzelski."
      =====================================================

      Gruba podwójna kreska nad Tobą.


      No więc przeczytaj iluminacjo256 (na jednym marnym bajcie...)
      Cytuję Cię chociaż nie powinnam.
      Bo to Cię w pewnym sensie rozpowszechnia.
      Ale nie mam wyboru.
      Odpowiadam w "post głownym", aby to nie uszło uwadze, więc chcę się odnosić do
      tekstu.

      Zrezygnowałam dla Ciebie z lunchu i poszperałam w bibliotece.
      Chociaż powinnam się odżywiać i "lać" (koniec Twojego cytatu) na Ciebie.
      Ponieważ Ty traktujesz "stare panny" jako durni.

      To żenujący, idiotyczny, poniżający i opluwający - nas kobiety - argument.
      Szkoda, ze nie można tego "wyboldować" na Forum. Albo ja nie potrafię tego
      zrobić? Ktoś z Was potrafi?

      Tak myślę, że powinnam chyba jednak iść na ten lunch zamiast pisać do takiego
      buraka jak Ty...
      Ale na szczęście nie piszę tylko do Ciebie.
      I na dodatek robię to dla Wiśniewskiego (Leona), który z pewnością nawet się o
      tym nie dowie...
      Chociaż może...

      Wypunktuję:

      1. Nie wiadomo z kim rozbił się gen. Sikorski. To primo. Mogło go w tym
      samolocie w ogóle nie być, ale mógł się rozbić z płaczliwą panną z Meksyku. Nie
      specjalnie rozumiem dlaczego Meksykanki mają być pannami i są placzliwe. Ty
      pewnie to rozumiesz na swój sposób.

      2. Patton wcale nie był "głównodowodzącym". Mylisz się „wybitny” znawco drugiej
      wojny światowej. Sam - proszę - sprawdź ten fakt i przyznaj mi rację.

      3.Patton w "Bikini" leci wojskowym samolotem!
      Tam są sami żołnierze (z wyjątkiem repotera NYT i Anny).
      Wiśniewski (Leon) opisuje to bardzo dokładnie.
      Loty przez Atlantyk w tamtych czasach były rzadkie.
      Zabierano tam wszystko co sie dało. Nawet stare panny Ty szowinistyczny buraku...
      I równiez osoby wskazane przez Departament Stanu rządu USA.
      To historyczny fakt.

      4. Patton nie był feministą. To fakt. Są na to nawet jego własne cytaty.
      Znalazłam kilka w książce o nim.
      Ale doceniał kobiety. W jego sztabie w Luksemburgu była kobieta.
      W tamtych czasach to ewenement.
      A wiadomo, że Patton sam dobierał sobie współpracowników.
      Był wyjątkowym bufonem i zawsze wszystko chciał wiedzieć najlepiej (słynny
      „policzek Pattona” o tym najlepiej świadczy; wiesz o cym mówię znawco?).
      Widac tę kobietę nawet na jednej z fotografii z tamtych czasów (jako znawca
      powinieneś to wiedziec). Gdy znajdziesz tę fotografię "znawco", to daj mi znać;
      porównamy czy to ta sama…).
      Zadaj sobie trud i odnaleź tę fotografię.
      Dla ułatwienia: jest w sieci.

      5. Nie ma żadnych historycznych dowodów na to, że samolotami wojskowymi nie
      latały kobiety! Są natomiast dowody na to, że latały.
      Niektóre umarły po drodze do celu. Były oficerami armii amerykanskiej. Wiesz o
      jaki lot i o jakie kobiety mi chodzi? Znawco?

      To na tyle T(fuuuu...)rco....
      Jeśli krytykujesz, to miej argumenty.
      Ty ich nie masz. Wymysliłaś/eś je sobie.
      To się zdarza.

      P.S. Ten Jaruzelski (dla "starych panien") na końcu, to Twoja największa porażka.
      Uburaczyłeś się tym absolutnie.

      P.P.S. Chociaż ja uwielbiam barszcz...


      • iluminacja256 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 25.06.09, 21:29
        > Nie wiadomo z kim rozbił się gen. Sikorski. To primo. Mogło go w
        tym
        >samolocie w ogóle nie być

        Wiesz co, nie kompromituj się chociaż tym podstawowym
        faktem ...zwłaszcza w kontekscie ekshumacji Sikorskiego i awanatury
        IPN-owskiej, która przetoczyła sie nad Polską ...

        Nie wiem, czy jesteś z wydawnictwa, czy pracujesz w pijarze
        Wisniewskeigo, za to wiem jedno - robisz to tak żałosnie, ze jedyne
        co mogę zrobić , to dodac twój nick to niewidocznych, co tymsamym
        robię, wiec nie wypisuj kolejnego elaboratu, bo go po prostu nie
        zobaczę :))))

        Poza tym, piszesz z kobietą .


        Miłego dnia i mniej wulgaryzmów oraz ciskania sie po scianach.
        • Gość: Leonówka Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 27.06.09, 22:27
          Poczytałam sobie wypowiedzi na tym forum i bardzo smutno mi się zrobiło...
          Czytałam polecane tu książki i "Annę Kareninę"i "Mistrza i Małgorzatę" i "Zabić
          drozda" i całego Dostojewskiego i wiele wiele innych. Przeczytałam też wszystkie
          książki Wiśniewskiego i "Bikini". Przed chwilą skończyłam. I nie czuję się "olana".
          Jest naprawdę wiele książek, które należałoby w życiu przeczytać. Ale jest też
          wiele takich, przez które nie przebrnęłam. Jednak nigdy nie przyszło mi do
          głowy, aby autora takiej książki obrażać. Po prostu odkładałam taką ksiązkę. To
          tak jak z ludźmi- przecież nie ze wszystkimi dobrze się czujemy, czy świetnie
          dogadujemy...
          Kocham książki Pana Wiśniewskiego. Żaden pisarz nie porusza mnie tak jak On,
          przy żadnej książce nie płyną mi łzy, tak jak przy Jego.. I nie widzę powodu,
          aby się tego wstydzić.Mało tego-uważam, że Pan Wiśniewski powinien rzucić
          wszystko i pisać, pisać,pisać...Ale to moje zdanie. A jeżeli komuś nie odpowiada
          styl Pana Wiśniewskiego, to niech po prostu odłoży Jego książkę, albo w ogóle po
          nią nie sięga. Ale nie jest chyba z tą książką tak żle, skoro krytycy jednak
          przez nią przebrnęli - a do najcieńszych nie należy...
          Z wyrazami szacunku dla wszystkich czytających :)
    • Gość: ZIELONY-CZYTELNIK Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 28.06.09, 13:40
      to niesamowita książka,dużo w niej faktów a jeszcze więcej uczucia i
      pięknych obrazów,przejmująca ,chwilami zabawna. TO KSIĄŻKA ,KTÓRA
      TRZEBA PRZECZYTAC...!
    • witaminka77 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 09.07.09, 08:45
      Zapraszam na blog
      recenzje-ksiazki.blogspot.com

      asikwikt napisała:

      > hej... czytalam kilka jego ksiazek. Tą zobaczyłam na wystawie
      > ksiegarni. Ktoś zaczął czytać? Akcja toczy się pod koniec II wojny
      i
      > to mnie trochę odrzuciło. proszę o recenzję.
    • Gość: MonikL Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 11.07.09, 17:27
      Przeczytałam "Samotnośc w sieci" i wiem, że nie sięgnę już po nic co napisał ten pan. Życie jest za krótkie, a pięknych książek za dużo, żeby tracić czas na szmirę.
    • Gość: ona Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 12.07.09, 03:52
      Zauważyłam, że trochę zajmuje mnie ta książka, a właściwie bardziej to, co tu o
      niej piszecie.
      Jeśli książka zajmuje i długo się o niej myśli, to jest plus.
      Rozumiem osoby, którym się podoba, rozumiem te, którym nie. I cenię wszystkie
      ciekawe argumenty.
      Nie rozumiem histerycznej panny, która jest niegrzeczna wobec innych i wstawia
      tu fragmenty swojego życiorysu.
      Zastanawiam się jeszcze nad książką. Oprócz rzeczy, o których wspomniałam, było
      coś, co mnie od niej odpychało. Nie umiałam sprecyzować co. Teraz wiem.
      Zdaje się, że Gałczyński napisał, że ulubionym zajęciem okoliczności jest
      zbieganie się.
      Moim zdaniem autor Bikini na tym stwierdzeniu oparł fabułę.
      Wszystko w tej książce dzieje się dziwnym przypadkiem, niesamowitym zbiegiem
      okoliczności.
      Spotkanie bezimiennego skrzypka z krypty, jego tragiczne zniknięcie z życia
      bohaterki. Szybka aklimatyzacja bohaterki w katedrze DOM, błyskawiczne zżycie
      się z ciotką i kotką, udane dojazdy do centrum Kolonii (fotoreporter miał z tym
      pewne, okupione łapówkami problemy), do pracy w roli tłumaczki. No cóż, na
      wojnie życie się toczy szybciej, a niektórzy mają swoje tajne ścieżki.
      Zbiegiem okoliczności jest spotkanie reportera i dalsza z nim przygoda, oraz
      błyskawiczna kariera w NYT. Dzięki między innymi przypadkowemu spotkaniu Einsteina.
      Przypadkiem jest, że szefem NYT jest tatuńcio wyczulony na talent dziewczyny,
      która go rozrzewnia i tylko z jej flaszki pociąga.
      Jedyne celowe działanie, to wysłanie jej na Bikini. Z przykazem, że ma
      obserwować ludzi, którzy tam gromadnie napływają. Polityków i wojsko.
      I czy ona wykonuje polecenie? Nie. Nie sprawdza, po co wszyscy tam przybywają,
      gdyż przypadkiem spotyka mówiącego po niemiecku chłopca.
      Całymi dniami bawi się z nim i jego współplemieńcami. Albo jest na plaży.
      Uczestniczy w niedzielnych obrzędach i przypadkiem dowiaduje się o co w ogóle
      Amerykanom chodzi.
      Zbieg okoliczności, bo inaczej tatuńcio nie byłby zadowolony z wypełniania misji.
      Przypadkiem również los mieszkańców wyspy, to jej los. Powtórzony.

      • java_plug Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 13.07.09, 14:20
        Mnie takze zajmuje. Czytam ja drugi raz. Teraz powoli i uwaznie.
        I ciesze sie, ze nie ma wokol niej takiej histerii jaka byla wokol "Samotnosci w sieci"(zupelnie moim zdaniem niezrozumialej).
        Mam nadzieje, ze nie zrobia z tego jakiegos filmu, ktory byl pomylka.

        Wisniewski moim zdaniem bardzo zaryzykowal. Napisal, zdajac sobie lub nie z tego sprawe, cos co musialo zawiesc milosnikow tego do czego ich sam przeciez przyzwyczail.
        Wspolczesnosc, biologia, chemia, neurobilogia, pozadanie.
        Ja osobiscie z pozostalych ksiazek Wisniewskiego najbardziej lubie jego "188 dni i nocy" Pisze "jego" chociaz napisal to z Domagalik,
        ale jej kawalki nic tam nie wnosza ciekawego. Domagalik sie na Wisniewskim sprytnie przewiozla.
        Oraz wprost uwielbiam jego bajke naukowa.
        To bardzo subiektywne z racji mojego zawodu i zainteresowan.

        Ale nie o tym chcialem. Chce o Twoich "zbiegach okolicznosci".
        Moim zdaniem wcale sie tak nie zbiegaja.
        Ale po kolei (cytujac Ciebie):

        1. "Spotkanie bezimiennego skrzypka z krypty, jego tragiczne znikniecie z zycia bohaterki"

        Spotkanie ze skrzypkiem zbiegiem okolicznosci????
        Po zrujnowanym Dreznie raczej nie wedrowaly tlumy ludzi. Dlaczego chlopak, ktorego spotkala nie mial byc skrzypkiem? Mogl byc oczywiscie piekarzem, szewcem lub urzednikiem. Ale byl muzykiem. Co w tym takiego dziwnego? Zbieg okolicznoci bylby wtedy, gdyby spotkala
        tam amerykanskiego lotnika, ktory zostal zestrzelony nad Dreznem i kryl sie wsrod ruin(tak jest np. w niemieckim filmie pt. "Drezno"). Ale niemiecki chlopak, mieszkajacy w Dreznie?
        Co w tym takiego dziwnego, ze gral na skrzypcach?

        2. "Szybka aklimatyzacja bohaterki w katedrze DOM, blyskawiczne zzycie sie z ciotka i kotka, udane dojazdy do centrum Kolonii (fotoreporter mial z tym pewne, okupione lapówkami problemy), do pracy w roli tlumaczki. No cóz, na wojnie zycie sie toczy szybciej, a niektórzy maja swoje tajne sciezki"

        Fotoreporter przekupuje kierowce ciezarowki, aby go zawiozl z Trewiru do Kolonii. W wojskowym samochodzie. To co innego. W wojskowych samochodach raczej nie wozilo siecywilow. Bohaterka dociera do katedry nie z Trewiru, ale z miasteczka w poblizu Kolonii.
        Na dodatek jezdzi tam jak gdyby do pracy. Dostala tam prace glownie dlatego, ze potrafi byc tlumaczka. Takich osob nie bylo zbyt duzo (jak przypuszczam). Wisniewski mogl napisac, ze miala przepustke, opisac jak dlugo trwalo uzyskanie takiej przepustki, etc.
        Nie napisal. Moim zdaniem chyba nie musial. To bylo dla mnie oczywiste.
        Gdy z calej rodziny pozostaje (samotna) ciotka i bratanica, to jak myslisz trzeba duzo czasu, aby sie "zzyc ze soba"? To jedyna para ludzi z calej rodziny. I to w czasach wojny i zagrozenia. Nie widze w tym zadnego zbiego okolicznosci.
        Zzycie z kotka? Jakie zzycie? Nie zartuj. To ze kot lubi kogos, kto go karmii i poi (kotka alkoholiczka to niezwykle oryginalny pomysl autora moim zdaniem) nie jest niczym dziwnym.

        3. Zbiegiem okolicznosci jest spotkanie reportera i dalsza z nim przygoda, oraz blyskawiczna kariera w NYT.

        Tutaj takze nie zgadzam sie z Toba.
        Bardziej przypadkowe jest to, ze fotoreporter pojawia sie w katedrze, niz to ze bohaterka go tam spotyka. Ale i to nie jest takie dziwne. Kierowca podwozi fotoreportera pod katedre, w ktorej pracuje jako pastor Amerykanin. To, ze Anerykanin bylo oczywiste. Bo to przeciez amerykanska strefa okupacyjna. Trudno, aby tych dwoch ludzi nie nawiazalo ze soba kontaktu.
        Anna nie spotyka fotoreportera przypadkowo. Ona celowo wchodzi na wieze katedry, aby go tam spotkac. Bo wie od pastora o jego istnieniu.
        Zbiegiem okolicznosci jest fakt, ze reporter pracuje dla NYT. I ze jest fotoreporterem. Fotografem tak jak ona. Ale na czyms musial autor zbudowac fabule. A fotografia w tej ksiazce od pierwszych stron
        jest clue tej powiesci.
        Kariera w NYT: to nie jest dla mnie zadna kariera. Wzial sobie rzemieslinik czeladnika i nagle czeladnik jest uzdolniony. To sie zdarza. Powiedzmy, ze to jest zbieg okolicznosci, ale nie jakis wyjatkowy.

        4."Dzieki miedzy innymi przypadkowemu spotkaniu Einsteina."

        Jakiemu przypadkowi? Kto mial miec dostep do Einsteina, jak nie najwazniejsza amerykanska gazeta? Zreszta Einstein lubil byc w gazetach. A w najwazniejszych bardzo lubil. To, ze pracownica NYT spotyka Einsteina nie jest dla mnie zadnym zbiegiem okolicznosci. Zbiegiem okolicznosci byloby, gdyby NYT nie probowal dotrzec do Einsteina. A to, ze Einstein jest bardziej otwarty dla mlodej atrakcyjnej Niemki niz dla kogos innego, jest nawet naturalne znajac Einsteina nie tylko jako fizyka, ale takze kobieciarza..

        5. Przypadkiem jest, ze szefem NYT jest tatuncio wyczulony na talent dziewczyny, która go rozrzewnia i tylko z jej flaszki pociaga."

        On jest "opiekunczy" w stosunku do swojego Stanleya, ktorego chcialby usynowic sam nie majac dzieci. To Wisniewski wyraznie i dlugo wyjasnia. Gdy teraz nagle nieusynowiony ciagle "synus"
        przywozi potencjalna synowa relacja od poczatku schodzi do poziomu emocjonalnego. Talent nie talent (chociaz ona go naprawde ma), ale o to nagle pojawia sie substytut potencjalnej synowej. To mnie takze zupelnie nie dziwi i calkowicie uzasadnia bliskosc "tatuncia" do Anny a priori.
        Picie z jednej butelki to akt intymny. Tak to traktuje.
        Nie widzac w tym zadnego kosmicznego zdziwienia.
        Ja takze pije z jednej flaszki tylko od bliskich mi osob :-)

        6. "Jedyne celowe dzialanie, to wyslanie jej na Bikini. Z przykazem, ze ma obserwowac ludzi, którzy tam gromadnie naplywaja. Polityków i wojsko. I czy ona wykonuje polecenie? Nie. Nie sprawdza, po co wszyscy tam przybywaja, gdyz przypadkiem spotyka mówiacego po niemiecku chlopca. Calymi dniami bawi sie z nim i jego wspólplemiencami. Albo jest na plazy. Uczestniczy w niedzielnych obrzedach i przypadkiem dowiaduje sie o co w ogóle
        Amerykanom chodzi. Zbieg okolicznosci, bo inaczej tatuncio nie bylby zadowolony z wypelniania misji. Przypadkiem równiez los mieszkanców wyspy, to jej los. Powtórzony."

        Tatuncio jest tylko pozornie niezadowolony
        (w koncu jednak robi czarna okladke swojej gazety z napisem Bikini). To jest oczywiscie nieprawda. NYT nigdy nie mial takiej okladki. No coz, Wisniewski nie napisal ksiazki historycznej i sobie musial cos zmyslic. To akurat mi sie bardzo nie podoba w "Bikini". Poniewaz robi to w prawdziwej gazecie, a nie jakims zmyslonym The New York Courier, albo tym podobnej.
        "I czy ona wykonuje polecenie" - pytasz. To ze bohaterka jest uparta i nie wykonuje polecen jest moim zdaniem w niej bardzo urocze. Przez pewien czas zastanawialem sie, czy fajne jest, ze on czasami klnie jak szewc. Ale przy drugim czytaniu kazda jej "ku..." wydaje mi sie uzasadniona. To tak na marginesie.
        Zupelnie natomiast mnie nie dziwi, ze bohaterka zajmuje sie bardziej mieszkancami wyspy niz przebywajacymi tam Amerykanami. Nawet, gdyby robila z nimi wywiad po wywiadzie, to i tak nic nie wyciagnelaby od nich. Informacja o tym, ze bedzie na Bikini test atomowy zostala oficjalnie ogloszona wlasnie podczas tego spotkania po mszy w kosciele.
        To, ze pojawia sie podobienstwo jej losu z losem tych ludzi uwazam za piekny literacki wybieg Wisniewskiego.
        On przywiazany jest chyba bardzo do swoich ksiazek. W "Losie powtorzonym" jest podobnie.











        • Gość: Aksel Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.adsl.inetia.pl 13.07.09, 15:25
          Znalazłem najtaniej do kupienia:
          emicron.pl/pl/produkt/152228/bikini.html
          Uwzględniając przy tym niskie w porównianiu do reszty księgarni koszty wysyłki.

          Najnowsza powieść autora ?Samotności w sieci?, rozgrywająca się w Europie i
          Ameryce końca II wojny. Anna, młoda Niemka z antyfaszystowskiej rodziny, błąka
          się po zbombardowanym Dreźnie, dokumentując swoja ?Leiką? wojenną tragedię. Na
          taki sam temat ma zrobić fotoreportaż wysłany do Niemiec Stanley, dziennikarz z
          Nowego Jorku. Przypadkowe spotkanie tych dwojga na zawsze odmieni ich losy...
          Wiśniewski opowiada tę ?małą? historię na tle ?wielkiej?, tworząc bogaty fresk
          społeczno-obyczajowy, pełen szczegółów z epoki i refleksji na temat
          odpowiedzialności, kultury i natury człowieka.
    • Gość: tenia82 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.infocoig.pl 13.07.09, 17:00
      zacznij czytać od środka na pewno Cię wciągnie i będziesz zmuszona zacząć od
      początku :), tym sposobem przeczytasz książkę dwa razy i stwierdzisz, że jest
      super, jak cały Wiśniewski:).
      Pozdrówki
    • Gość: jotelwu Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl 16.07.09, 20:34
      Nie mam pojęcia czy ktokolwiek będzie się liczył z moim zdaniem, gdyż pełno tu
      znawców, prawdziwych lub nie - nie mi oceniać.
      Chciałabym jednak powiedzieć, że twórczość Wiśniewskiego, w tym przypadku "
      Bikini" to nie powieść faktograficzna. To beletrystyka, powieść. Każdy
      najprawdopodobniej nawet jeśli nie zna encyklopedycznej definicji tych terminów
      to wie, że są to utwory, w których występuje FIKCJA LITERACKA. Wiem, na pewno
      zaraz zostanę nazwana niedouczoną, mało inteligentną czytelniczką. Jednak gdy
      czytam coś Wiśniewskiego, Bułhakowa, Dostojewskiego, Pilcha czy Burgesa to liczę
      się z tym, że zapoznam się ze stworzonym przez nich światem, gdzie fakty będą
      podkolorowane i nie będzie to obrazować realnego świata. Autor tego typu prozy
      ma prawo naginać rzeczywistość. Nie rozumiem czemu ludzie oczekują po książce
      znajdującej się pod szyldem "literatura piękna" pełnej racjonalności,
      wzorcowego ukazania rzeczywistości. Wiśniewski zrobił fajną rzecz bo i tak oparł
      powieść na konkretnych faktach, umieścił ją w konkretnym miejscu, czasie,
      warunkach. Mógł przecież pójść na łatwiznę, stworzyć podobną historię w XXI
      wieku. Jednak oczekiwanie pełnej precyzyjności to wg. mnie szukanie dziury w
      całym. Chceci faktów? Sięgnijscie po Jasienice, Bieleckiego, Suworowa czy choć
      Davisa (choć co do niego mam mieszane uczucia). Natomiast twórczość prozaików
      literatury NIE-FACHOWEJ traktujcie z przymrużeniem oka.

      Osobiście przeczytałam wszystko co Wiśniewski spłodził. Niektóre utwory
      zachwycały lub nie. Kwestia gustu, upodobań, oczekiwań. Dlatego też nie będę
      polemizować z tymi, którym książka się po prostu nie podobała. Jednak jeśli
      kogoś nie stać na to by sięgnąć po prawdziwą historyczną książkę i opiera swoją
      wiedzę na literaturze pięknej, uznając przedstawione w niej fakty za jedyne
      słuszne to niech nie zgrywa wielkiego znawcy...
    • texeira Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 17.07.09, 12:23
      Niniejszym zawiadamiam, że pisarz Wiśniewski Janusz szkodliwym jest dla zdrowia
      i może grozić jeśli nie śmiercią to ciężkim kalectwem. Na skutek namów jednego z
      żeńskich członków mojej rodziny (lat 15) zacząłem czytać powieść "Bikini". Po
      doczytaniu do str. 50 na skutek napadowego ziewania doznałem wywichnięcia
      szczęki i musiałem się udać na Pogotowie w celu uzyskania pomocy chirurgicznej.
      • java_plug Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 17.07.09, 14:25
        I zamiast zajac sie szczeka wycieli ci mozg...
        Jesli w ogole mieli co wycinac
        • texeira Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 17.07.09, 14:32
          I tak zjawił się na Forum gimnazjalista na wakacjach...dziecko, to naprawdę nie
          twój poziom. Jak chcesz ze mną dyskutować, to najpierw weź słownik i przeczytaj
          sobie hasło "Ironia"
      • mietowe_loczki Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 22.02.10, 23:35
        50 stron to bardzo dużo, przez to i dolegliwość bardziej dolegliwa.
    • morgen_stern Re: BIKINI Janusz Wiśniewski 03.08.09, 12:42
      Ciekawa recenzja ;)


      www.gpunkt.pl/content/wielka_opowiesc_o_niczym

      • jeffi Janusz Wiśniewski buszuje w sieci, żeby 05.11.09, 12:26
        poczytać o sobie? Ten jego grzeczny komentarz po recenzją!
    • Gość: ona_ Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.net.autocom.pl 16.08.09, 17:26
      przeczytałam wszystkie książki Wiśniewskiego. Ubóstwiam go i mogę
      czytać na okrągło. Ale muszę przyznać że Bikini trochę mnie
      rozczarowało. spodziweałam sie powieśći, jak to głoszono wszem i
      wobec, napisanej z rozmachem, okazała się jednak 'nudna' i za bardzo
      rozciągnięta. Bohaterowie są, jak wspomniano wcześniej,
      przelukrowanie i idealni, wszystko takie nierealne i nierzeczywiste.
      Aczkolwiek uważam że jest to książka godna przeczytania. Jak
      zauważyłam większość wypowiadających się tutaj osób jest płytka i
      lubi równie płytkie ksiązki nie wymagające od nich myślenia
      refleksji, które czyta się szyko i nie trzeba się nad nimi
      zastanawiać. Jak wszystkie ksiązki Wiśniewskiego ta płytka nie jest.
      Mimo tego że akcja nie należy do wartkich jest się ciekawym końca i
      tego co wydarzy się dalej. Jest to książka dla ludzi inteligentnych,
      myślacych, umiejących czytac między wierszami, szukających książki
      która zmusza do refleksji i zastanowienia. I tylko takim osobom ją
      polecam. Pozdrawiam
    • Gość: apj Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.internetdsl.tpnet.pl 19.08.09, 08:45
      Czytałam tę książkę. Początek rzeczywiście zniechęcający, lecz
      póżniejsze perypetie głównej bohaterki wciągają niesamowicie.
      Książka dająca do myślenia, wzruszająca.
    • Gość: gabka.15 Re: BIKINI Janusz Wiśniewski IP: *.127.13.64.dyn.user.ono.com 19.08.09, 16:33
      Bikini!! to wspaniala ksiazka, ostra prawda, ale czytajac ja
      prezchodzly mnie dreszcze, opisy cierpienia powodowaly ze zimny pot
      nagle cala mnie oblewal. naprwade polecam ksiazke. :)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka