Gość: Nowak
IP: *.neoplus.adsl.tpnet.pl
10.12.03, 21:37
Idę o zakład, że Witold Bereś aż się obślinił na myśl o tym, jak
będzie mógł ładnie jedną krótka recenzją zrobić laskę Michnikowi.
Więc niech nie ściemnia, że mu się trudno pisało. No, ale to
takie tam uwagi poboczne, natomiast chciałem wyrazić swoje
oburzenie na tego pismaka z powodu mieszania tego zbira Michnika
z śp. Kisielewskim. Otóż Kisielewski wypowiadał się o tym gnoju
Michniku umiarkowanie pochlebnie do połowy lat
dziwięćdziesiątych, aczkolwiek i wtedy nie krył swojego poglądu
na Michnika, że jest umiarkowanym kolaborantem i karierowiczem.
Potem Kisielewski zaostrzył swoje zdanie o Michniku, uważając go
po prostu za kolaboranta.
Nie wspominam już nawet o zdaniu takich ludzi jak śp. Herbert,
które to zdanie wyraził on w wywiadach (uważał Michnika ze
niezbepiecznego wyszczekanego demagogicznego typka), za co
zresztą gadzinówa Wybiórcza obrabiała mu dupę, zresztą przy
pewnym współudziale niesławnej małżonki Herberta, która okazał
się - co to dużo mówić - dziwką, niegodną wybitnego poety.