candyca
22.02.10, 23:15
Ciezko mi zaczac bo miotam sie z myslami. Od zawsze,czyli od 6 lat
(gdy jestesmy razem) moj maz sie onanizuje. Nic zlego,prawda? Tez
tak mysle ale nie w tym przypadku.
Maz unika sexu ze mna. Bylo tak od poczatku ale wtedy zrzucalam to
na fakt bycia w ciazy. Potem na krotko bylo lepiej,potem mial
problem ze wzwodem i sexu nie bylo. Po milionach prob i odrzucen nie
inicjuje juz zblizen. Przestalam sie starac,przestalam prosic,
blagac,plakac i skomlec. Skutek? Stosunek raz,dwa razy w miesiacu
trwajacy 3min. Ostatni raz mialam orgazm dokladnie 25 stycznia 2004
roku. Moja frustracja dzis siegnela zenitu. Az mnie skreca z bolu,z
zalu i poniesionej krzywdy. Moj maz onanizuje sie kazdego dnia. On
mysli,ze ja tego nie wiem. Nie rozmawiam z nim o tym,bo rozmowa nie
ma sensu. Kazda proba rozmowy na ten temat konczyla sie odwroceniem
kota ogonem i wychodzilo na to,ze to ja wszystkiemu winna,bo...za
czesto chce,bo mam za duze wymagania,bo to i tamto... Ja juz nie mam
wymagan. Juz nie oczekuje niczego. Tylko,ze to tak bardzo boli gdy
chce sie zblizenia,sexu,namietnosci,gdy jest sie gotowym w kazdej
chwili a partner woli wlasna reke. Nie pozostalo we mnie ani krzty
kobiecosci. Nie pomogly wszelkie sztuczki i triki.Nie pomogla
odmiennosc. To tak bardzo boli zdac sobie sprawe,ze nie jest sie
pozadana. Ze mezczyzna,ktorego sie poslubilo zaspokaja sie sam przy
pomocy zdjec i filmow..lecz nie swojej zony rzecz jasna. Nie bede
probowac rozmawiac. Nie zafunduje sobie kolejnej awantury tylko
dlatego,ze moj maz nie przyjmuje ani slowa krytyki czy nawet korekty.
Czy zawsze tak bylo? Tak,zawsze ale wtedy nie chcialam tego
dostrzegac. Znalazlam tysiac tlumaczen meza,bo kochalam go cala
soba.
Nie chce zdradzac. Nie jestem gotowa by odejsc. Zbyt wiele przeszkod
na drodze do "wolnosci".
Musialam to z siebie wyrzucic,bo serce mi peka i dusza plonie.
I tak prawde mowiac az trudno mi uwierzyc,ze z wulkanu sexu jakim
bylam jeszcze 5 lat temu zmienilam sie w obojetna, przecietna,
zgaszona zone. Cala namietnosc prysnela i nawet jak probuje ja
wskrzesic,to peka jak banka mydlana gdy widze slady po "zabawie" i
niechec meza do zblizenia,bo "zmeczony,glowa boli,brzuch boli,w
krzyzu przeskoczylo,kosc ogonowa boli,nie ma ochoty,nie teraz...".
NIGDY!