Dodaj do ulubionych

To tak boli-masturbacja partnera

22.02.10, 23:15
Ciezko mi zaczac bo miotam sie z myslami. Od zawsze,czyli od 6 lat
(gdy jestesmy razem) moj maz sie onanizuje. Nic zlego,prawda? Tez
tak mysle ale nie w tym przypadku.
Maz unika sexu ze mna. Bylo tak od poczatku ale wtedy zrzucalam to
na fakt bycia w ciazy. Potem na krotko bylo lepiej,potem mial
problem ze wzwodem i sexu nie bylo. Po milionach prob i odrzucen nie
inicjuje juz zblizen. Przestalam sie starac,przestalam prosic,
blagac,plakac i skomlec. Skutek? Stosunek raz,dwa razy w miesiacu
trwajacy 3min. Ostatni raz mialam orgazm dokladnie 25 stycznia 2004
roku. Moja frustracja dzis siegnela zenitu. Az mnie skreca z bolu,z
zalu i poniesionej krzywdy. Moj maz onanizuje sie kazdego dnia. On
mysli,ze ja tego nie wiem. Nie rozmawiam z nim o tym,bo rozmowa nie
ma sensu. Kazda proba rozmowy na ten temat konczyla sie odwroceniem
kota ogonem i wychodzilo na to,ze to ja wszystkiemu winna,bo...za
czesto chce,bo mam za duze wymagania,bo to i tamto... Ja juz nie mam
wymagan. Juz nie oczekuje niczego. Tylko,ze to tak bardzo boli gdy
chce sie zblizenia,sexu,namietnosci,gdy jest sie gotowym w kazdej
chwili a partner woli wlasna reke. Nie pozostalo we mnie ani krzty
kobiecosci. Nie pomogly wszelkie sztuczki i triki.Nie pomogla
odmiennosc. To tak bardzo boli zdac sobie sprawe,ze nie jest sie
pozadana. Ze mezczyzna,ktorego sie poslubilo zaspokaja sie sam przy
pomocy zdjec i filmow..lecz nie swojej zony rzecz jasna. Nie bede
probowac rozmawiac. Nie zafunduje sobie kolejnej awantury tylko
dlatego,ze moj maz nie przyjmuje ani slowa krytyki czy nawet korekty.
Czy zawsze tak bylo? Tak,zawsze ale wtedy nie chcialam tego
dostrzegac. Znalazlam tysiac tlumaczen meza,bo kochalam go cala
soba.
Nie chce zdradzac. Nie jestem gotowa by odejsc. Zbyt wiele przeszkod
na drodze do "wolnosci".
Musialam to z siebie wyrzucic,bo serce mi peka i dusza plonie.
I tak prawde mowiac az trudno mi uwierzyc,ze z wulkanu sexu jakim
bylam jeszcze 5 lat temu zmienilam sie w obojetna, przecietna,
zgaszona zone. Cala namietnosc prysnela i nawet jak probuje ja
wskrzesic,to peka jak banka mydlana gdy widze slady po "zabawie" i
niechec meza do zblizenia,bo "zmeczony,glowa boli,brzuch boli,w
krzyzu przeskoczylo,kosc ogonowa boli,nie ma ochoty,nie teraz...".
NIGDY!
Obserwuj wątek
    • gomory Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 11:03
      > Ostatni raz mialam orgazm dokladnie 25 stycznia 2004 roku.

      Taka data sama w pamietniku musiala sie wpisac zlotymi zgloskami. No
      ale z ta czestotliwoscia jeszcze pare orgazmow w zyciu na Ciebie
      czeka - wypadaloby zyczyc Tobie jeszcze troszke cierpliwosci ;)

      Jak sie nad tym zastanowci to jest w sumie niezle: maz Twoje
      potrzeby maksymalnie olewa sikiem prostym, a Ty sie nim przejmujesz.
      Chlop jakos w takiej sytuacji sobie sfere seksualna zorganizowal, a
      Ty nie. Uwazaj bo ewolucja jest bezlitosna: organizmy ktore sie nie
      dostosowuja znikaja ;).
      • fajnyjanekkk2 Re: To tak boli-masturbacja partnera 13.03.10, 14:44
        dziewczyno-kobieto,napiszę krótko 6 lat zmarnowane.Jak można
        dopuścić do tego ażeby przez tyle lat nie było przyjemności.Jeżeli
        to wina partnera to go sobie zmień lub poszukaj sobie dobrego
        kochanka i to szybko bo czas ucieka.
      • batalistfatalist Re: To tak boli-masturbacja partnera 18.03.10, 16:09
        niestety, z takim problemem sami sobie nie poradzicie, tu jest niezbedna wizyta
        u lekarza...specjalisty. ewidentnie twoj partner ma problem...musicie sie wybrac
        do specjalisty, wspolnymi silami pokonac ten problem. jemu sie nie chce nic
        robic z toba, bo samemu jest szybciej i nie trezeba myslec o drugiej osobie.
        brak wzwodu tez do wytlumaczenia, najzwyczajniej w swiecie ptak przyzwyczajony
        do uscisku dloni, normalnie nie staje juz...idz z nim do lekarza, bo sam z tego
        nie wyjdzie nifdy.
    • weisefrau Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 20:24
      A Ty nie masz rąk?
      • czarownica77777 Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 20:40
        Współczuję ci,domyślam się co czuje kobieta pominięta w łóżku. Dobra,grzeczna
        kochająca żona. A gdzie uczucie męża? Gdzie szacunek dla twoich uczuć?
      • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 21:53
        Czy na tym ma polegac malzenstwo,ze maz zaspokaja sie sam
        pomimo "posiadania" chetnej i gotowej do kazdego rodzaju sexu zony?
        Czy na tym ma polegac malzenstwo,ze zona rowniez bedzie sie
        zaspokajac sama bo maz ja odrzuca przedkladajac masturbacje nad
        zblizenia? Nie powidzialam,ze tego nie robie. Roznica jednak polega
        na tym,ze dla mnie masturbacja jest tylko rozgrzewka do sexu i po
        niej moge kontynuowac "zabawe" przez dlugi czas-w przeciwienstwie do
        mojego meza. Reasumujac,masturbacja meza wyklucza mnie auomatycznie
        ze wspolzycia z nim.
        • krzysztof-lis Re: To tak boli-masturbacja partnera 25.02.10, 21:08
          > Czy na tym ma polegac malzenstwo,ze maz zaspokaja sie sam
          > pomimo "posiadania" chetnej i gotowej do kazdego rodzaju sexu zony?

          Sam fakt tego, że żona ma ochotę na seks nie oznacza, że facet będzie miał na
          nią ochotę, nieprawdaż?
          • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 26.02.10, 23:20
            Zgadzam sie z Toba. Problem polega na tym,ze maz nigdy nie
            powiedzial mi wprost ze go nie krece. Wyjatek-po narodzinach dziecka
            wydusil z siebie,ze w ciazy bylam dla niego aseksualna dlatego nie
            chcial sie kochac.
            Latwiej byloby gdyby mozna bylo szczerze pogadac. Tylko,ze on wie ze
            jak powie mi wprost,ze go nie podniecam to ja juz sie ludzic nie
            bede i odejde. Mysle,ze maz rowniez nie jest gotowy na
            rozstanie.Jest mu po prostu zbyt wygodnie,bo ja z tych dobrych zon
            jestem :-) wiec ma zbyt duzo do stracenia.
        • fajnyjanekkk2 Re: To tak boli-masturbacja partnera 13.03.10, 14:50
          Ja Ci coś podpowiem.Nie wiem w jakim wieku jesteś i ile w
          małżeństwie ale żeby Twój mąż sam się nie zaspakajał zrób mu parę
          razy dobrze loda a napewno przestanie robić to sam.Jak poczuje tą
          przyjemność w Twoich ustach to zrozumie co to dobry sex i napewno
          się zmieni.
          • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 04:23
            Ja wiem,ze mezczyzni to proste stworzenia ale wbrew pozorom dobre
            ciagniecie nie wystarczy. Gla mnie to najlepsza rozgrzewka,uwielbiam
            to(robic) ale co z tego,jak to wlasnie powoduje brak sexu dla mnie?
            Maz po "lodziku" po prostu odpada...na kolejne 2-3 tyg. az mu sie
            jego wlasna reka znudzi.A ja pozostaje z "kwitkiem"...
            • sisi_kecz Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 09:54
              Przepraszam z góry, nie jestem z tych delikatnych i glaszczacych po
              glowie. Nie rzucam twardych stwierdzen, ot tak bo cos zobacze i
              musze z siebie wyrzucic, pisze tylko dlatego, ze zglaszasz swoj
              problem.

              Masz bardzo bolesną, złą, dołująca sytuacje, to nie ulega kwestii.
              I uwazam., ze ja lubisz.
              Na zasadzie paradoksu i przy sprzyjajacych temu cechach osobowosci (
              w skrocie: slaby charakter, zewnatrzsterowność, leki poznawcze i
              zaburzenia w interakcjach społecznych)jest taka zasada, że czasem
              tkwimy w gównie, bo chociaż to gówno to dobrze je znamy, i wolimy
              nie wyłazć, bo nie wiadomo czy poza gównem nie będzie nam jeszcze
              gorzej.

              Klasycznym przykladem sa tu dzieci alkoholikow oraz ofiary przemocy.
              Czesto wiaza sie w zyciu doroslym z alkoholikami, bo wiedza juz jak
              wiesc zycie obok alkoholika a innych sytuacji nie znaja i boja sie
              ich bardziej niz zamroczonego męża. Ofiara przemocy tkwi w chorym
              ukladzie, bo wyjscie z niego i stawienie czoła zyciu, w ktorym
              glownym zadaniem nie jest przetrwanie i unikanie ciosow ciezkiej
              piesci, to taka niewiadoma,ze przeraża bardziej niz znane
              postepowanie oprawcy.

              Wyjsc z ukladu ponizenia przez ozieblego meza, z uzalania sie nad
              swa dolą, z mielenia w kólko własnej krzywdy, podliczania dni bez
              orgazmu, obserwacji własnego dryfowania w stronę góry lodowej- co Ty
              bys robiła bez tego?
              Nie stać Cie na konkretne kroki, dzieki ktorym zapracujesz na bycie
              kobieta, odzyskasz seks i zaczniesz zyc, a nie wegetować ale w tym
              nie widzisz problemu.
              Bo przecież masz alibi dla wlasnej indolencji- mąż daje wspaniale
              alibi, aby byc bezwladnie toczacym sie kamieniem, i za to go kochasz
              i nigdy nie opuscisz.

              a moze sprobujesz cos zacząć robić?...

              (wiesz, ja te kciuki bede trzymac.)

              duze pozdro!!!
        • poliamorek Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 12:13
          Witam! Jestem przeciwieństwem Twojego męża Candyca i robię to sam
          tylko jak moja partnerka nie ma ochoty i taki jest nasz główny
          problem. Dla mnie onanizm to zastępczy sposób na podstawowe potrzeby
          seksualne a nie erotyzm i seks z partnerką który powinien być
          pomostem do wyższych świadomości i zespoleniem się tych świadomości
          w największym uniesieniu.
          Piszę powinien gdyż w życiu każdy dzień jest różny i nie czesto się
          to udaje ale należy do tego dążyć.
          Oczywiscie najważniejsze jest tutaj podejście partnera bo taki stan
          mozna osiagnąc tylko przy tych samych wibracjach dusz i ciał obu
          partenerów.
          Jeśli moja partnerka ma problem z takim przeżywaniem erotycznym (a
          ma duże wymagania bardziej fizyczne) to współżycie zaczyna mieć
          wymiar podobny do ananizmu i po jakimś czasie zniechęca.
          Byz może sie mylę , ale z tego co piszesz to wywnioskowałem że masz
          bardzo duże potrzeby fizyczne i jakby nic więcej. Twój mąż jest tzw.
          krótko dystansowcem i być może Twoje potrzeby go
          przerastają.Oczywiście po tak długim okresie jego onanizmu jest to
          bardzo trudne , ale może gdybyś postawiła bardziej na sferę
          emocjonalną, bliskość erotyczną itd. i wzajemną fascynację to
          może ....
          • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 20.03.10, 02:29
            Rzeczywiscie mozna bylo tak odebrac to,co napisalam(ze chodzi
            jedynie o sfere fizyczna) bo skupilam sie wlasnie na sednie
            sprawy,nie opisujac relacji emocjonalnych. Nie opisalam ich poniewaz
            zwyczajnie jest w porzadku. Przytulamy sie,calujemy na pozegnanie i
            przywitanie,zyjemy sobie jak wiekszosc malzenst w ktorych stan
            zakochania i zauroczenia przeistoczyl sie w stan przyzwyczajenia,
            zwyczajnosci. Wszystko "dookola" jakos tam sie uklada ale mnie
            brakuje sexu z mezem i nie wystarcza mi to,co mi funduje raz lub dwa
            w miesiacu.

    • fajnyschatz Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 22:23
      Wygląda na to, że to jest silniejsze od Twojego męża. Ja również często sam się
      zaspokajałem, ale to nie przeszkadzało w częstym seksie z żoną. Z tego co
      piszesz wynika, że mąż już od początku nie był zbyt aktywny. Może przyczyn
      należałoby szukać w dalszej przeszłości ?
      Przypuszczam, że nie zapędzisz go do seksuologa, lub innego terapeuty
      małżeńskiego. Nie wiem, jak poza tym wygląda Wasze życie rodzinne, ale myślę, że
      za bardzo nie ucierpi, jeśli spróbujesz pomyśleć o swoich potrzebach i znaleźć
      kogoś kto je zaspokoi.
      Być może wygląda to niewiarygodnie, ale uważam, że można mieć zupełnie udane
      życie rodzinne, a potrzeby seksualne zaspokajać poza małżeństwem. W Twoim
      wypadku widzę takie korzyści, że mąż przestanie czuć presję z Twojej strony i
      być może po pewnym czasie wróci mu ochota na sex z partnerką (mam nadzieję, że
      to będziesz Ty), a Ty nie będziesz musiała cierpieć fizycznie i psychicznie, nie
      mając zaspokojonych podstawowych potrzeb.
      • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 22:37
        To brzmi logicznie i prosto ale problem polega na tym,ze jeszcze w
        okresie poczatkow malzenstwa rozmawialismy o zdradach i
        wtedy,powiedzmy,ustalilismy ze zdrada=rozwod.
        Gdy teraz na to postanowienie patrze,wiem ze nie potrafilabym juz
        emocjonalnie byc blisko z mezem gdyby mnie zdradzil ale i wtedy
        gdybym ja to zrobila. Jestem kobieta :-) (tak,do diabla...nadal nia
        jestem!) i sex bardzo blisko zwiazany jest z emocjami i uczuciami.
        Obawialabym sie,ze zaangazuje sie w ten "dorywczy" zwiazek. A
        tak,jak napsalam w pierwszym poscie-nie jestem gotowa na odejscie.
        • fajnyschatz Re: To tak boli-masturbacja partnera 23.02.10, 23:02
          No tak. "Dorywczy" związek jest jednak znacznie trudniejszy niż niejeden to
          sobie wyobraża. Tu jednak każdy powinien sobie "wypracować" własne
          doświadczenia. Uważam mimo wszystko, że mąż poprzez totalne ignorowanie Twoich
          potrzeb, legitymuje Twoje próby zaspokojenia potrzeb seksualnych poza małżeństwem.
          Rozmawianie o zdradach w początkach małżeństwa nie ma sensu. Ustalenie
          zdrada=rozwód również nie ma sensu, bo jak teraz widzisz sama, okoliczności mogą
          się tak diametralnie zmienić, że te rozmowy sprzed lat wydają się dziecinne.
        • songo3000 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 01:15
          Jest tylko taka sprawa - mąż już Cię zdradził na tym polu, zawalając WASZE pożycie. Co Ty na to?
          • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 02:05
            Ameryki nie odkryles. Dlatego to wlasnie tak boli...
            • kag73 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 04:11
              Ja na Twoim miejscu zaproponowalabym mezowi ostatnia rozmowe. Nie
              awature, placz, klotnie. Po prostu na spokojnie powiedzialabym mu,
              ze chce mu cos waznego powiedziec, niech poslucha. Prosto z mostu
              powiedzialabym :
              "Posluchaj, wiem, ze codziennie sie onanizujesz. Nasze zycie
              seksualne praktycznie nie istnieje, seks jest zbyt rzadko i trwa za
              krotko. Najlespsze lata mijaja a ja obsycham a potrzeby owszem mam.
              Przestalam czuc sie atrakcyja, powoli popadam w depresje, zaczynam
              Cie nie lubic. Albo sie cos zmieni, albo poszukam sobie kogos innego
              do lozka, bo Ty zdajesz sie wolec wlasna reke.
              Zastanow sie czy Ci zalezy rowniez na moim szczesciu i co dla Ciebie
              jest lepszym rozwiazaniem. Jezli chcesz odbudowac nasze zycie
              seksualne, dam Ci szanse. Jezeli wolisz onanizm, ja szukam gdzie
              indziej." I to wszystko na spokojnie ale konkretnie.
              Wiem, ze "zdradzac nie chcesz", ale zachowaj to dla siebie, jemu
              musisz przedstawic swoj punkt widzenia z taka pewnoscia, zeby w to
              uwierzyl! Nie daj sie zbic z tropu i wmowic sobie czegokolwiek.
              cokolwiek by nie probowal, tyle mialas do powiedzenia i to myslisz
              calkiem serio. On ma prawo o tym pomyslec, zastanowic sie.
              Powiedziec czego ewntualnie on by sobie zyczyl z Twojej strony itp.
              Dodaj jeszcze, ze mozesz go wesprzec, jezeli chec onanizowania jest
              silniejsza od niego kupicie pas cnoty/klatke dla mezczyn, Ty
              bedziesz miala kluczyk, a co za tym idzie, kontrole nad jego
              seksualnoscia i orgazmami. Mozecie sie smiac, albo twierdzic, ze to
              glupoty, ale ja tam jestem "brutal", nie ma ze boli, nie bedzie mogl
              reki perzylozyc, to sie szybko odzwyczai a na pewno od tego nie
              umrze. Sprobowac warto. Uwazam, ze to lepsze niz seksualog,
              psycholog, specjalisci, do ktorych pewnie nie bedzie chcial lazic.
              Facet musi jednak wiedziec co mu grozi jezeli sytuacja sie nie
              zmieni, a wtedy, jezeli mu zalezy, to sie postara.
              Jezeli zagrozi rozwodem, znaczy, ze mu nie zalezy. To nie moze tak
              byc, ze Ty myslisz, tkwisz przy nim, marnujesz swoje lata o on nie
              musi dac nic od siebie. Mowiliscie zdrada=rozwod, ale tutaj sa
              zupelnie inne okolicznosci, to po pierwsze. Po drugie, nie bedzie to
              zdrada jezeli on zgodzi sie, ze Ty seksu poszukasz gdzie indziej a
              on sobie nadal bedzie robil recznie.
              Uwazam, ze sprobowac mozna, nie masz nic do stracenia.
    • kalina.kallina Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 08:54
      Bardzo mi się podoba porada Kag. Podoba mi się szczególnie
      propozycja rzeczowej rozmowy, którą Kag zaproponowała. Co do tego
      pasa cnorty to mam mieszane uczucia, bo troche mi sie za bardzo z
      sado- maso kojarzy, ale chyba warto sprobowac. Co masz w koncuy do
      stracenia?
      Ja tu nowa jestem, ale tez mam problem z mężem, który nie zauważa
      mojej (rozbuchanej) seksualności. Podejrzewam, że też sobie czasem
      pomaga ręką, ale u nas główny problem polega na jego zanikającym
      libido.
      Co do pojawiajacej sie raz po raz propozycji kochanka- to ciekawe,
      ale sama nie chce skorzystac z takiej opcji, ale jak przeczytalam
      Twoja wypowiedz, to mi sie od razu zachcialo takie rozwiazanie
      doradzic..
      • labadine Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 12:51
        Oczywiscie,teoretycznie kag 73 ma racje a w praktyce wyglada to calkiem inaczej
        bo maz od "cantyca" jest juz NIE DO ODZYSKANIA.
        On ma swoje urojone zycie seksualne,tego zycia wirtualnego w jego podswiadomosci
        zadna kobieta mu nie odbierze.
        Zona w wypadku notorycznego onanisty jest dobra do prezentacji
        rodziny,sprzatania,gotowania itd-tego faceta trzeba opuscic aby odzyskac
        rownowage psychiczna dla siebie i dla dziecka bo z czasem bedzie jeszcze gorzej.
        • songo3000 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 13:23
          Tym bardziej nie ma nic do stracenia. Zresztą to że ktoś na jakimś forum autorytatywnie stwierdza "JA wiem co siedzi w głowie tego faceta" w praktyce znaczy tyle co 'srały muchy będzie wiosna' :)
      • gacusia1 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 14:01
        Rada Kag rozsadna i faktycznie dziewczyna nie ma nic do stracenia,bo
        stracila juz wszystko ale co jesli maz jej odpowie tak,jak nie raz
        odpowiadal moj "Jak ci sie nie podoba to sobie zmien". Dziewczyna
        pisze,ze nie jest gotowa na odejscie a takim wyznaniem tylko da mu
        przewage. Wspolczuje,to nie jest latwa sprawa.
        • songo3000 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 14:04
          Po takim tekście to raczej szybko zacznie 'być gotowa'.
          • glamourous Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 14:49
            songo3000 napisał:

            > Po takim tekście to raczej szybko zacznie 'być gotowa'.

            Hehe, Songo, chyba nie doceniasz kobiet oraz ich niekonczacych sie pokladow
            odpornosci na gnojenie oraz wiary ze "jednak sie ulozy" ;-)
            • kag73 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 18:13
              Dokladnie, glam.
              Z drugiej strony nie wiem w jakich sytuacjach maz gacusi sobie tak
              opowiada, ale tutaj chodzi o przyszlosc malzenstwa, sprawa na ostrzu
              noze. Ale fakt, nie tyle zalezy od faceta, tylko od postawy kobiety.
              Jak robi z siebie gaske balbinke, nie przeforsuje nic, bo nie jest
              wiarygodna. Facet mysli "pogada, pogada, przestanie", na tym to
              polega.
      • kag73 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 18:24
        Kalinka, sado- maso tez dla ludzi, moze byc bardzo podniecajace i
        niezle rozkrecic atmosfere w sypialni:)), to tak na marginesie.
        W ich przypadku moze okazac sie to milym "skutkiem ubocznym", jednak
        w pierwszym rzedzie taki pas ma spelniac pierwotna funkcje, bo facet
        notorycznie sie onanizuje i to trzeba mu "ukrocic".
        Mozliwe, ze on i tak juz jest "stracony", ale jak nie sprobuja, nie
        bedzie wiedziala.
        • czarownica77777 Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.02.10, 18:46
          Ciekawa jestem jaka była by jego reakcja na to byś ty mu pomogła, ty go pisciła.
          Mam na myśli rozbudzenie w nim uczucia pokazanie ze jesteś chętna , namiętna.
          • triss_merigold6 Genialne! 24.02.10, 20:25
            Nie sądzisz, że autorka wątku w ciągu 6 lat posuchy już wpadła na
            ten pomysł?
            Optuję za niepoświęcaniem się i niemarnowaniem sobie reszty życia.
            Znajdź kochanka a panu mężu życz dużo szczęścia w wirtualu.
            • czarownica77777 Re: Genialne! 24.02.10, 20:31
              Masz racje, ja zrobiła bym to dawno na jej miejscu.Uporczywe trzymanie się
              autorki swojego faceta skłoniło mnie do takiej sugesti. Nie doszukałam się w
              tekście podobnych starań. Moze masz racje.
              • superprawda "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ;-) 24.02.10, 20:36
                "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ;-)
                • triss_merigold6 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 20:44
                  I takim panom, licznie występującym, życzymy dużo szczęścia i
                  satysfakcji, natomiast nie trzymamy ich w domu. W domu trzymamy
                  mężczyznę sprawnego, chętnego i komunikatywnego.
                  • candyca Masz jakiegos dla mnie :-) ? n/t 24.02.10, 21:08
                  • superprawda Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:10
                    Jasne, i co ci sie jeszcze snilo ostatnio oprocz tego? :DD
                    • triss_merigold6 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:15
                      Porody rodzinne i intensywne poszukiwania wózka w odpowiednim
                      kolorze, bo jestem na etapie odstawiania tabsów.
                  • songo3000 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:14
                    Ale tylko te, które mają własną chałupę, hehe.
                • czarownica77777 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 20:55
                  jestes ubogi w kontakty damsko męskie
                  • triss_merigold6 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:06
                    Dlaczego ubogi? Co kto lubi i potrafi najlepiej. Znam gościa, który
                    odkąd pojawiły się gry komputerowe, spędza praktycznie cały czas po
                    przyjściu z pracy przed monitorem. Nie ma partnerki czy dzieci więc
                    nikogo nie krzywdzi. Nie każdy musi być towarzyskim guru, bogiem
                    seksu czy mieć rodzinę.
                    • czarownica77777 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:18
                      ok i o tym mowie mało poznał czy doświadczył sam mówi tylko o zabawach wlasną ręką
                      • superprawda Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 26.02.10, 01:07
                        bredzisz...

                        nawet nie wiesz co to jest sex.. :-)
                • songo3000 Nadchodzą CIĘZKIE czasy dla męzatek 24.02.10, 21:06
                  2010 rok jest rokiem monitorów 3D !!!

                  www.cinemablend.com/new/Caligula-Director-Pushes-Porn-Into-3D-16781.html:DDD
                  • triss_merigold6 Re: Nadchodzą CIĘZKIE czasy dla męzatek 24.02.10, 21:12
                    Szczęśliwie się składa, że nie jestem już mężatką, zostały tylko
                    drobne formalności do zakończenia. Również szczęśliwie się składa,
                    że mój aktualny (od 3 lat) partner, wie, co się dzieje z
                    mężczyznami, którzy przestają się starać, albo - co gorsze -
                    przestają poświęcać mi czas i uwagę. Widział.
                    • songo3000 Re: Nadchodzą CIĘZKIE czasy dla męzatek 24.02.10, 21:16
                      Czyli z pewnego punktu widzenia przechodzisz do 'obozu' Fajnego - on też uważa, że małżeństwo to porażka ;)
                      • triss_merigold6 Re: Nadchodzą CIĘZKIE czasy dla męzatek 24.02.10, 21:28
                        Nie, skądże. Porażką jest zgoda na totalne olewanie potrzeb
                        partnerki i spychotechnikę + brak konstruktywnych prób
                        zmiany/naprawy czegokolwiek. Moje małżeństwo spokojnie było do
                        uratowania, gdyby ślubny podjął jakieś działania zamiast próbowac
                        przeczekać. Sądził, że nie zauważę albo zapomnę ponieważ pochłonie
                        mnie macierzyństwo? Miał klarowne dowody, że to nierealne, bo rola
                        matki nigdy nie była jedyną w jakiej chciałam się spełniać.

                        Mnie jest potrzebny facet w charakterze szeroko pojętego towarzysza
                        życia, bo mam potrzebę wspólnego spędzania czasu (a nie tylko
                        przebywania w tym samym pomieszczeniu). Reasumując: w parze ma mi
                        być lepiej niż samej. A ponieważ sama potrafię zorganizować sobie
                        dochody, życie towarzyskie i fucking friend, to stały partner nie
                        może spocząć na laurach i stać się Kiepskim. Proste.
                • candyca Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:10
                  Skoro to twoja dewiza zyciowa to moze pomozesz mi zrozumiec mojego
                  meza,ktorego dewiza jest podobna? Czy chodzi tu o lenistwo i wygode
                  czy o brak pozadania wlasnej zony(wlasnej,bo czyjas to pewnie by
                  krecila). Czy moze o cos jeszcze? Uzaleznienie?
                  • triss_merigold6 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:18
                    Pewnie wszystko razem. Kluczowy jest natomiast IMO brak szacunku dla
                    Ciebie i Twoich potrzeb, nie tylko fizycznych ale emocjonalnych. Nie
                    naprawisz faceta, który Cie nie szanuje, nawet gdybyś wyglądała i
                    zachowywała się jak Kroliczek Playboya Roku.
                    • songo3000 Re: "najlepsza baba to wlasna graba!" i monitor ; 24.02.10, 21:22
                      Dla formalności tylko przypomnę, że na szacunek trzeba sobie zasłużyć. Nie przychodzi on z automatu w pakiecie o nazwie 'związek'.
                      Zresztą zdaje się, że akurat Ty to dobrze wiesz.
            • candyca Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 24.02.10, 21:06
              ale z marnym skutkiem. Nie bede sie wdawac w szczegoly ale "pomoc"
              konczy sie KONCEM dla niego i guzikiem z pentelka dla mnie. Byl
              nawet etap,ze ja jemu a on mnie,bez stosunku bo inaczej nie dawal
              rady. Tyle,ze mi sie to dosc szybko znudzilo i wolalam "odbebnic"
              reczna robotke jemu i zasnac nierozbudzona i niezaspokojona,niz
              zasnac wsciekla i niezaspokojona.
              • triss_merigold6 Re: Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 24.02.10, 21:08
                I sądzisz, że warto tak do końca życia?
                • candyca Re: Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 24.02.10, 21:14
                  Absolutnie nie sadze,ze warto. Po prostu nie jestem gotowa by
                  odejsc,z wielu powodow a jednym z nich jest wlasnie brak wiary w
                  siebie(jako skutek frustracji). Mezczyznie duzo latwiej bo pakuje
                  walizki i spada. Placi alimenty(albo i nie) i klopot z glowy-w duzym
                  uproszczeniu. Kobieta jest bardziej skomplikowana.
                  • songo3000 Nie uogólniając 24.02.10, 21:19
                    Żadne tam 'skomplikowanie' i inne wielkie, zgrabne słowa - po prostu jesteś bardziej tchórzliwa.
                    • triss_merigold6 Pobudka, get real 24.02.10, 21:33
                      Bo w TEJ KONKRETNEJ KULTURZE trudno kobiecie podjąć decyzję o
                      zostawieniu męża głównie z powodu jego braku zainteresowania i
                      niesatysfakcjonującego pożycia. Akceptowalne jest odejście jeśli
                      pije, bije, ma kochanki, jest chory psychicznie, jest skrajnym
                      maminsynkiem, nie łoży na rodzinę etc. ale nie z powodu bycia
                      olewaną jako kobieta. Zwłaszcza kobiecie, która ma dziecko trudno
                      jest taką decyzję podjąć. Niewiele zaryzykuje wyjaśnianie
                      dzieciątku, co oznacza, że mamusia wyrzuciła tatusia, bo chciała się
                      częśćiej i fajniej pieprzyć. Moje dziecko wprawdzie tego nie
                      słyszało ale ma szanse w przyszłości, gdyby eksowi odbiło.
                      • songo3000 Re: Pobudka, get real 24.02.10, 21:54
                        Tylko potwierdzasz moje wnioski. Sugerowanie się czy wręcz uleganie bo "co ludzie powiedzą" to TCHÓRZOSTWO właśnie.
                        • triss_merigold6 Re: Pobudka, get real 24.02.10, 22:01
                          Tchórzóstwem jest lęk przed krytyczną oceną ze strony własnych
                          dzieci? I to w dobie promocji "praw ojca" i fali krytycznych
                          artykułów na temat skutków wychowywania dzieci w rozbitej rodzinie?
                          Odchodząca kobieta nie ma żadnej gwarancji, że eks będzie zachowywał
                          się poprawnie, i że dla dobra dzieci powstrzyma się z uwagami,
                          komentarzami czy innymi formami uprzykrzania życia. Absolutnie
                          żadnej, podejmuje więc duże ryzyko.
                          • songo3000 Ehh Tris... 24.02.10, 22:16
                            Tchórzostwem jest sytuacje gdy się przed tym lękiem ugniesz, spasujesz, wybierzesz niby 'wygodniejsze' wyjście.

                            Przy okazji. Jest jakaś sprawiedliwość dziejowa. W końcu babeczki poznają na własnej skórze sytuacje tych wszystkich facetów 'rozbijających rodziny' bo żonuś 'głowa bolała'. Jak Kuba Bogu... hehehe ;)
                  • triss_merigold6 Re: Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 24.02.10, 21:20
                    Czy ja wiem? Najważniejsza jest niezależność finansowa i lokalowa.
                    Jesli teraz brak Ci wiary w siebie, to za 5 lat w takim układzie
                    będziesz miała samoocenę na poziomie szmaty do podłogi.
                    • candyca Re: Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 24.02.10, 21:29
                      Nie sadze,ze dam rade wytrzymac jeszcze 5 lat ;-) No ale tu wlasnie
                      trafilas-niezaleznosc finansowo-lokalowa. Przy dwojce dzieci to nie
                      tak hop-siup. Od niedawna pracuje wiec jeszcze nie stoje na
                      nogach,ze tak powiem. No i wiele jest jeszcze okolicznosci poza tym
                      a i pewnego rodzaju tchorzostwo(a moze jednak rozsadek albo troszke
                      wyrachowanie?).
                      • kag73 Re: Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 25.02.10, 02:16
                        Napisalas, ze kiedys kochalas meza czy znaczy to, ze teraz juz go
                        nie kochasz?
                        Mysle, ze panicznie boisz sie "nowosci", nowej sytuacji, zmian.
                        Jezeli jednak to rozsadek i wyrachowanie, to powiem Ci, ze gra
                        swieczki nie warta, bo przyplacasz to swoim zdrowiem psychicznym.
                        Coz, w zyciu podobno nie mozna miec wszystkiego. Gdybys byla
                        naprawde wyrachowana i rozsadna, dawno mialabys juz kochanka a nie
                        usychala u boku meza, ktory unika seksu z Toba.
                        Zycze Ci powodzenia i madrych decyzji, i pamietaj nie zyjemy 1000
                        lat.
                        • candyca Re: Wpadlam na to i na wiele innych pomyslow 25.02.10, 02:31
                          To prawda,boje sie zmian ale i to ma swoje podloze. WLasnie 5 lat
                          temu odwrocilam swoje zycie do gory nogami i kosztowalo mnie to zbyt
                          duzo...dlatego teraz kazda zmiana laczy sie ze stresem. To wszystko
                          jest naprawde duzo bardziej skomplikowane,niz napisalam :-)
                          Dziekuje serdecznie za mile slowa.
    • business3 Czemu ty go nie poonanizujesz??? 25.02.10, 03:21
      Czemu ty go nie poonanizujesz???
      • candyca Re: Czemu ty go nie poonanizujesz??? 25.02.10, 04:47
        Juz pisalam o tym. Nie bede sie powtarzac.
    • martsy Re: To tak boli-masturbacja partnera 25.02.10, 18:16
      zdaje się, że facet ma poważny problem zdrowotny, z którym nie może sobie
      poradzić...

      trudno zakładać od razu złą wolę u kogos kto wybiera jednak marny substytut
      zamiast pełnokrwistej kobiety

      czy próbowałas go namówić na wizytę u jakiegos seksuologa/terapeuty?
      • labadine Re: To tak boli-masturbacja partnera 25.02.10, 19:21
        Ze zdrowiem facet nie ma nic,wszystko dzieje sie w jego podswiadomosci.Poprostu
        jego osobiste obrazy,doznania i przezycia na solo z penisem w garsci staly sie o
        wiele mocniejsze anizeli do jego zony czy partnerki.To moze sie odwrocic gdy
        zycie erotyczne z jego slubna bedzie o wiele wartosciowsze anizeli doznane na
        solo.Beznadziejna jest rowniez jego impotencja i z kolei strach jaki go ogarnia
        przed ewentualnym zblizeniem,bede mial erekcje albo nie i w rezultcie facet sam
        siebie autofrustruje uniemozliwiajac tym samym wzwod pracia.Jezeli jest jakas
        erekcja to krotka i nie kompletna a samo zblizenie jest beznadziejnie krotkie
        nie zadawalajacego zadnego z partnerow.
    • krzysztof-lis Re: To tak boli-masturbacja partnera 25.02.10, 21:06
      Może trzeba było nie zachodzić w ciążę na samym początku i wiązać się z facetem,
      który nie ma na Ciebie ochoty?
      • kag73 Re: To tak boli-masturbacja partnera 26.02.10, 01:48
        "Może trzeba było nie zachodzić w ciążę na samym początku i wiązać
        się z facetem, który nie ma na Ciebie ochoty?"

        Nie kop lezacego, Krzysiu. Musztarada po obiedzie, czasu cofnac sie
        nie da.
        Ona po prostu chce sie wyzalic, wygadac, w nadzei, ze troche jej
        ulzy.
        Zmienic (na razie przynajmniej) nic nie chce/nie moze.
        A mam wrazenie, ze walnac piescia w stol tez nie potrafi, nie wiem
        tylko dlaczego. Moze dlatego, ze boi sie/przypuszcza jak mogloby sie
        to skonczyc, moze rozwodem a na to nie jest przygotowana. Z drugiej
        strony po co byc z kims komu na ratowaniu malznstwa nie zalezy?
        Niemniej jednak nikogo nie osadzam, zycie nie jest takie proste, cos
        kosztem czegos.
        • zonazdradzona kag73 26.02.10, 09:42
          normalnie wzruszuła mnie twoja wypowiedź:)
          piszę całkiem serio, jak to fajnie że są jeszcze ludzie, którym
          ocenianie innych nie przychodzi z łatwością pierdnięcia i nie leczą
          własnych kompleksów dokopując innym!
          pozdrawiam
        • candyca Kag,do diaska czy my sie znamy :-) ? 26.02.10, 23:15
          Normalnie mnie rozkladasz. Znasz odpowiedzi na pytania,ktore zadaja
          forumowicze. Tak, ciezko mi sie zmobilizowac by podjac zdecydowane
          kroki bo zwyczajnie na swiecie podczas rozmowy/dyskusji/klotni mnie
          zatyka. Brakuje mi slow i argumentow. Od zawsze wolalam pisac niz
          mowic no i w "walce" slownej przegrywam niemal w przedbiegach. To
          wykorzystuje moj maz. Moge napisac do niego list lub email ale to
          jednak nie to samo,co twarza w twarz,widzac reakcje.
          Tego nie wiem,czy mojemu mezowi zalezy czy nie na ratowaniu
          malzenstwa. Jakis czas temu zdecydowalismy zostac razem i jakos
          dalej ciagnac ten "wozek". Niestety z tego wozka zaczelo sie sypac
          zbyt wiele i ja sama nie nadazam juz zbierac.
          Jedyne co zrobilam wczoraj to powiedzialam mezowi,ze czeka nas
          powazna rozmowa. Zdziwil sie tylko.
          • kag73 Re: Kag,do diaska czy my sie znamy :-) ? 27.02.10, 02:11
            Czyli powinnas dobrze sie zastanowic co wlasciwie chcesz powiedziec
            i co konkretnego osiagnac przez te rozmowe. Po prostu sie do niej
            przygotowac. Jezeli przegrywasz w dyskusjach, powiedz, ze masz mu
            cos do powiedzenia, popros meza, zeby nie przerywal i niech to
            bedzie monolog.A czasami jak Cie zatyka, odpowiedz "wiesz, musze sie
            nad tym zastanowic, wrocimy jeszcze do tej rozmowy". Wiem jak to
            jest, jestes malo spontaniczna w rozmowie, moj maz ma to samo, tak
            na szybko nic mu do glowy nie przychodzi za to pisac to moze caaale
            referaty:))
            Jak skonczy sie Twoje piec minut, on moze wyrazic swoje zdanie. Albo
            w zaleznosci od tego czego od niego oczekujez itp. powiedziec, ze ma
            sie nad tym zastanowic i pogadacie jescze raz za tydzien np. i wtedy
            powie Ci co postanowil albo jak on to widzi.
        • krzysztof-lis Re: To tak boli-masturbacja partnera 13.03.10, 22:32
          > Nie kop lezacego, Krzysiu.

          Przepraszam, zapomniałem, że to forum służy tylko do głaskania po główkach ofiar
          własnych błędnych decyzji...
      • zakletawmarmur Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 10:25
        > Może trzeba było nie zachodzić w ciążę na samym początku

        To trzeba by jeszcze zastanowić się na ile to było świadome
        działanie. Może to była zwyczajna wpadka? Może dziewczyna wcale w
        ciąże zachodzić nie chciała? Rocznie kilka/kilkanaście % kobiet
        zalicza wpadkę stosując tabletki, prezerwatywy a nawet mając
        spirale. W ciąże nie zachodzi się tylko wtedy, gdy chce się mieć
        dzieci:-)

        forum.gazeta.pl/forum/03,15128,107712376,107874590.html?rep=1
        Niezależnie od tego "jak to było" dziewczyna ponosi pełną
        odpowiedzialność za to co się stało i nie szuka drogi na skróty!
        Gdyby była facetem to pewnie już dawno zwiałaby do innej i alimenty
        płaciłaby tylko wtedy, gdy uznałaby "że ją stać" albo przynajmniej
        ruchałaby co by się nawinęło i zgrywała biedną ofiare, co to musi
        mieć kochanki:-)

        Mnie się postawa autorki podoba. Życie to nie trasa, którą możemy
        sobie dokładnie zaplanować i mieć pewność, że nic nigdy nas nie
        zaskoczy. Czasami po drodze wyskoczy jakiś "diabełek z pudełka".
        Dojrzałość oznacza branie odpowiedzialności też za skutki tego czego
        sie nie uwzględniło w planach a co było wliczone w ryzyko. Autorka
        zdaje się to właśnie robić.
        • zakletawmarmur Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 10:27
          Zły link:-)

          antykoncepcja.studentka.pl/s/1943/51959-Wskaznik-Perla.htm
    • zakletawmarmur Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 11:09
      IMO wasz problem sprowadza się właściwie do braku Twojej
      niezależności.

      Jest dosyć spora grupa ludzi, która potrafi pożądać tylko to co może
      stracić. Ty na męża nie masz takiego haczyka. Ma świadomość, że mało
      zarabiasz i jesteś do niego przywiązana dziećmi. Nie jesteś więc w
      jego oczach na tyle atrakcyjna, żeby wysilać się i chcieć Cię
      zaspokoić. Może to jeden z tych, których na forum nazywa
      się "niskolibidowy" a może po prostu ta kobieca niezależność jest
      dla niego na tyle dużym afrodyzjakiem, że przy jej braku nic nie
      odciągnie go od porno. Może po prostu nie potrafi czerpać
      przyjemności zesprawiania jej komuś, jest typowym "biorcą" i
      zaspakajanie Ciebie odbiera jako nie warte zachodu "napracowanie
      sie". Źle trafiłaś:-)

      Jedyne co może ten problem rozwiązać to uniezależnić się od niego.
      Nie wiem jakie są Twoje wymagania życiowe, czasami lepiej jest być w
      stanie nawet gwałtownie "obniżyć poziom", byleby zyskać wolność. Już
      sam fakt, że pokażesz mu, że masz możliwość odejścia powinien go
      zmbilizować do działania. Tylko czy faktycznie masz taką możliwość?
      Jeśli nie to zacznij kombinować... Wystarczy sama "możliwość".

      Musisz sobie przemyśleć jeszcze jedną sprawę. Ciężko mi sens opisać
      słowami:-) Teraz facet ma w ręku przewagę finansową i wykorzystuje
      ją, żeby na Tobie wymóc swoją wersje związku (jest tak jak on chce a
      Twoje potrzeby ma w dupie). Kiedy staniesz się niezależna, czy
      będziesz jeszcze w stanie widzieć w nim partnera, czy raczej kogoś
      od kogo władzy lepiej się uwolnić? Wspólne życie wymaga zaufania.
      Chcąc nie chcąc, część energii zamiast w zdobywanie kasy ładuje się
      w związek i jego owoce, szczególnie, gdy w związku jest się tą
      stroną, której zarabianie pieniędzy nie wychodzi tak efektowne jak
      drugiej (co naturalnie rozleniwia i zmusza do podnoszenia poziomu
      życia, do którego przyzwyczaja sie wraz z dziećmi). Czy temu
      facetowi potrafiłabyś jeszcze na tyle zaufać, żeby myśleć że warto
      ryzykować? Czy może będziesz już się bała, że kiedyś, gdy dopadnie
      Cię chwila słabości on znowu tą przewagę chętnie wykorzysta? Jeśli
      to ta wersja to raczej od razu nastawiłabym się, że "to koniec" i
      nie szukałabym rozwiązań doraźnych w postaci "jak poprawić seks"
      tylko "co zrobić, żeby się od niego uwolnić". Może jednak źle
      rozumuje:-)
      • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 14.03.10, 15:54
        Zaczelam powolutku przestawiac swoje myslenie i... kiedy przypadkiem
        spotkalam znajomego,poszlismy do kawiarni(czego jeszcze miesiac temu
        nie zrobilabym na pewno). Oczywiscie w czasie gdy bylam w kawiarni
        zadzwonil maz a ja szczerze odpowiedzialam na pytanie-jestem w
        kawiarni ze znajomym. Maz nie chcial uwierzyc :-) a wieczorem :-D
        postaral sie troszke i bylo "co nieco" i nawet nastepnej nocy tez
        bylo. Dzien po dniu nie zdarzyl sie juz od ponad 2 lat :-) a tu taka
        niespodzianka. No i tak mysle,ze wlasnie tu jest pies pogrzebany,ze
        maz po prostu nie obawial sie,ze moze mnie stracic.Bylam dla
        niego "zwyczajna" i kobieco nieatrakcyjna,dopoki inny mezczyzna nie
        stworzyl potencjalnego zagrozenia utraty mnie ;-)
        Jesli mialabym prosty wybor pomiedzy odejciem(i konsekwencjami tego)
        oraz pozostaniem(przy zmianie podejscia meza do moich potrzeb) to
        zdecydowanie wybieram wersje druga.
        Tak,jak napisalas...ponosze konsekwencje moich decyzji.
        • referee Re: To tak boli-masturbacja partnera 17.03.10, 00:10
          Bardzo fajnie.Zabaw sie troche ze znajomym,tylko nie przesadzaj.
          To,ze twoj facet sie masturbuje ma duzo plusow,gdyz swiadczy i o
          fantastycznej potencji i ochocie na kobiety.Pewnie sie masturbuje i
          mysli o jakiejs mlodej lasce z marketu albo z pracy.To tez dobrze o
          twoim facecie swiadczy.
          A teraz kolej na ciebie.Wyzyj sie seksualnie,odreaguj sie. A bedzie
          to fantastyczne dla twojej psychiki.Poczujesz sie.
    • mebloscianka_dziadka_franka Re: To tak boli-masturbacja partnera 18.03.10, 16:27
      Kiedyś (5 lat temu) byłaś wulkanem namiętności, a od 6 lat jesteś z mężem, przy
      czym mówisz, że od zawsze twój mąż tak cię traktował... To dla kogo byłaś tym
      wulkanem namiętności...?
      • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 20.03.10, 02:30
        To proste,od 5 lat mieszkamy razem a od 6(niecalych) jestesmy
        malzenstwem :-)
    • makswolf Re: To tak boli-masturbacja partnera 18.03.10, 20:42
      Jak czytałem ten post, to poczułem się jakby części to było o mnie, tzn tak
      mogła by mnie opisać moja zona, tyle ze u mnie sytuacja była bardziej złożona i
      nie trwała 6 lat a jakieś 4-5 m-cy. teraz jestem już miesiąc po rozwodzie.
      Sprawa wyglądała tak, ze ja też się onanizowałem, a dlaczego? W maju zeszłego
      roku straciłem pracę, podobno stracić pracę to taki sam stres jak stracić
      ukochaną osobę, ja czułem się wtedy fatalnie z dnia na dzień straciłem środki
      utrzymania, utrzymanie domu spadło na moją żonę (kredyt, czynsz itp), dzieci nie
      mamy. Ja w tej sytuacji nie potrafiłem się odnaleźć, czułem się na maksa nie
      męski, straciłem ochotę na sex, żona wręcz przeciwnie, ja ją odrzucałem,
      kompletnie nie miałem ochoty na sex. Pracy nie mogłem znaleźć, zacząłem od
      problemów uciekać w internet, z żoną oddaliliśmy się i zaczęliśmy żyć obok
      siebie.Przestaliśmy rozmawiać jak dawniej, ona uciekła w pracę w tym czasie
      awansowała. Libido mi nie spadło, ale poczucie mojej męskości tak. Dlatego
      zamiast bzykać żonę wolałem się onanizować. W końcu znalazłem pracę, ale mur
      jaki miedzy w tym czasie wyrósł był tak duży, ze usłyszałem od zony, ze już nie
      chce ze mną być. Na początku próbowałem walczyć, ale do tanga trzeba dwojga, ona
      nie chciała iść do psychologa, ja nie chciałem się prosić, bo efekt w takich
      sytuacjach jest odwrotny. Ustaliliśmy co i jak, a się wyprowadziłem, przeniosłem
      do innego miasta i znowu szukam pracy :), ale to już inna historia.
      Powodów dla których facet się onanizuje a nie chce bzykać żony może być cała
      masa i jeżeli chcesz naprawdę rozwiązać wasz problem, to musisz się dowiedzieć
      co est jego przyczyną. Stymulowanie związku zazdrością pomoże na jakiś czas, ale
      przyszłości na tym nie zbudujesz. Najpierw musisz wiedzieć co jest przyczyną, ze
      on się tak zachowuje, przyczynę usunąć lub zlikwidować, i zacząć budować od nowa.
      P.S. Jak usłyszycie o jakiejś fajnej pracy w kujawsko-pomorskim to dajcie znać
      :) każda pomoc mile widziana :)
      • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 20.03.10, 02:36
        Nie,to nie stres. Praca jest,pieniadze sa. Nic z tych rzeczy. Dzieci
        zdrowe,broja jak nalezy. Zonka-znaczy ja-
        gotuje,pierze,sprzata,piecze,pracuje....nie zdradza.
    • cafeman1 Re: To tak boli-masturbacja partnera 19.03.10, 23:23
      Powiem ci jedno, cierpisz i to jest fakt, masz inne potrzeby niż
      twój mąż, patrząc przez prezmat mojego doświadczenia to twój mąż nie
      wie co traci, może jest z tym szczęśliwy,.... Gdy tak się
      zastanawiam nawet mu zazdroszcze bo ja jestem w odwrotnej sytuacji,
      Mógłbym się kochać ze swoją żoną codziennie, maże o spontanicznym
      seksie.... niestety mojaż żona ma tysiąc wymówek,... dla niej jest
      dobrze jak jest.... a ja nie wiem co mam z tym zrobić... Czy zostaje
      mi tylko onanizowanie się?.... Przerąbane.... NIestety poznajemy się
      wiążemy ale tak naprawdę się nie znamy..... Przykre życzę ci
      kochanka lub powiedz mężąwi że on jak chce się onanizowac to może
      niech robi to przy tobie jak będziesz przednim naga... może coś w
      nim drgnie.... może onanizuj się z nim...

      Pozdrawiam
      • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 20.03.10, 02:40
        Alez ja to juz przerabialam i przerabiam!!! Pisze o tym kolejny
        raz,ze wspolny onanizm nie rozwiazuje problemu poniewaz dla mnie to
        rozgrzewka a dla meza finisz i odstawienie mnie na kolejne 2 tyg.
        • mortis74 Re: To tak boli-masturbacja partnera 20.03.10, 13:11
          przepraszam że tak prosto z dworu w zabłoconych butach ale...
          zadaj tylko jedno pytanie
          czy on Cię jeszcze kocha i tyle
          pozdro for all
          • candyca Re: To tak boli-masturbacja partnera 21.03.10, 03:23
            Proste pytanie ale odpowiedzi moze udzielic jedynie moj maz. Mnie
            tego nie powie wprost,znaczy jesli ewentualnie odpowiedzia jest NIE.
            No ale ta droga idac,to zeby przeleciec kobiete nie trzeba jej
            kochac,prawda? Musi sie podobac,musi krecic i prawdopodobnie tu jest
            pies pogrzebany. Szkoda,ze krece nie tego co powinnam :-( a
            ten,ktorego powinnam woli zrobic to sam albo zgasic swiatlo gdy juz
            sie wlasna reka znudzi.
            • biojasio Re: To tak boli-masturbacja partnera 24.03.10, 09:49
              Jeśli mogę coś jeszcze doradzić to 1 krok mam tu na myśli wzbudzenie zazdrości juz zrobiłaś, ale spróbuj wogóle nie zabiegać o seks z mężem tak żeby wygladało iż Ci nie zależy - poza tym kup sobie wibratorek i rozładowywuj się , bo kumulujesz negatywne emocje w ciele,a w przyszłości może spowodować to choroby - macica musi się cieszyć. Spróbuj zrobić tak aby mąż znalazł wibrator, a może nawet jakieś pisemka pornograficzne, filmy a najlepiej aby Cię z tym nakrył - być może spowoduje to reakcję wstrząsową. Jeśli to nie pomoże to zastanów się nad zmianami i alternatywą i nie rób z siebie męczennicy, bo za kilka lat bedziesz miała prawdziwe wyrzuty sumienia iż straciłaś kawał życia, a być może i zdrowia. Powodzenia
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka