Dodaj do ulubionych

też mam pewien problem...

08.10.10, 02:02
Witajcie.
Od prawie roku mieszkam z moim partnerem, wcześniej przez kilka miesięcy spotykaliśmy się w weekendy. Zawsze kiedy się spotykaliśmy był namiętny i ognisty seks, więc myślałam że pasujemy do siebie temperamentem, ale po zamieszkaniu razem okazało się że się pomyliłam, gdyż mój luby nie potrzebuje aż tyle seksu co ja.... było raz w tygodniu... a teraz to jest bardziej raz na miesiąc...
W sumie to się nawet już trochę przyzwyczaiłam, kocham go bo jest wspaniałym człowiekiem, kocha mnie i szanuje, daje mi całe morze czułości, ale...... no właśnie.... 4 m-ce temu podjęliśmy decyzję o tym, że czas najwyższy postarać się o dziecko - tylko że trudno jest spłodzić potomka kochając się raz w miesiącu :( Nie wiem co mam z tym fantem zrobić... On ma wiecznie tysiące wymówek, a po seksie raz w miesiącu bredzi że czuje ze tym razem mnie zapłodnił :( - beznadzieja...
Obserwuj wątek
    • xciekawax Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 05:19
      ojjjj....... dziwna sytuacjia.
      • kag73 Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 11:16
        No, zgadza sie, masz problem. Mozliwosci jest duzo:
        1. Nie pociagasz go.
        2. Seks z Toba mu sie znudzil.
        3. Ma kochanke.
        4. Woli porno i wlasna reke, albo wlasna reke bez porno.
        5. Jest gejem.
        6. Ma bardzo niski poziom testosteronu/niskie libido.
        7. Jest zmeczony, ma stresy w pracy albo problemy zdrowotne.

        Teraz troche przeanalizuj i poobserwuj. Co mozesz wykluczyc a co jest mozliwe. A potem daz do rozmowy co i jak.
    • esteraj Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 11:11
      Czy jesteś pewna, że on również chce dziecka, czy też swoimi argumentami go do tego przekonałaś, a on mimo wszystko nie jest do końca zdecydowany?

      Jak układa Wam się na co dzień? Czy Twój partner nie ma obaw, że będzie w stanie Was utrzymać, gdy urodzi się dziecko? Może boi się odpowiedzialności dlatego unika jednak seksu.
    • play100cen Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 11:28
      Cześć,

      Ja też mam podobny problem a właściwie ten sam, tylko w odwrotną stronę (jestem mężczyzną). Chciałem opisać mój problem na forum, a najpierw przeczytałem niemal wszystkie wcześniejsze podobne wątki i odpowiedzi na nie. No i dałem sobie na razie spokój. Wcale nie jest to krytyka tego forum, bo jest tu naprawdę przyzwoity poziom ludzi i ich wypowiedzi. Po prostu pewnych problemów nie da się rozwiązać na forum, a opisywanie w kółko tego samego schematu i czekanie na jakieś super rozwiązanie, to działanie trochę o charakterze magicznym.

      Mam do Ciebie prośbę. Jeśli masz taką ochotę, to zapraszam na rozmowę przez priv. Ja mam bardzo duża potrzebę, żeby porozmawiać (anonimowo) z kobietą, która w jakimś stopniu patrzy na ten problem z "mojej" perspektywy tzn. jest niezaspokojona w związku. Może razem jakoś sobie pomożemy zrozumieć punkt widzenia swoich partnerów. Oczywiście wcześniej wiele razy podejmowałem rozmowę z moją partnerką, ale rezultatem jest jej płacz, strach, że to oznacza "koniec" i właściwie brak poprawy...

      Pozdrawiam.
    • vitek_1 Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 12:49
      Z powrotem zamieszkajcie oddzielnie i spotykajcie się w weekendy na randki i seks. Zdziwisz się ilu facetów taki scenariusz pociąga. Jest tak ponieważ zawsze pragniemy tego czego w danej chwili nie mamy. Gdy to już dostaniemy to rzucamy się na to żeby się nacieszyć, nachapać. Jak się nachapiemy to dość szybko dawny przedmiot pożądania przestaje nim być, opatrzy się, a na jego widok już nie ściska w dołku.

      > tylko że trudno jest spłodzić potomka kochając się raz w miesiącu :(

      Jak najbardziej możliwe. Ja moją obecną żonę raz puknąłem i przyleciała z brzuchem :)
      Ale w twojej sytuacji nie nalegałbym na dziecko.
      • mantis_after_dinner Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 16:14
        > tylko że trudno jest spłodzić potomka kochając się raz w miesiącu :(

        Jak najbardziej możliwe. Ja moją obecną żonę raz puknąłem i przyleciała z brzuchem :)

        1. czytaj ze zrozumieniem. Nie napisala ze to jest niemozliwe, jedynie ze jest to trudne - i miala racje
        2. Jednak prymityw z Ciebie straszny. Nie tylko slon w skladzie porcelany.
    • arronia Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 14:52
      Jeśli brak/niedobór seksu Ci przeszkadza, czy jest sens pieczętować związek dzieckiem? W sumie nie wiem, czy przeszkadza, czy nie, bo to "w sumie to się nawet już trochę przyzwyczaiłam" jakieś takie pomiędzy.
      • efi-efi Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 16:42
        mantis_after_dinner napisała:
        >>>Jak najbardziej możliwe. Ja moją obecną żonę raz puknąłem i przyleciała z brzuchem :)

        >1. czytaj ze zrozumieniem. Nie napisala ze to jest niemozliwe, jedynie ze jest to trudne

        - To może Ty czytaj , a raczej "patrzaj" ze zrozumieniem. Taki znaczek jak vitek_1 umieścił na końcu swojej wypowiedzi również coś oznacza.
    • samira_chandra Re: też mam pewien problem... 08.10.10, 16:49
      Dziękuję wszystkim za wypowiedzi.
      Muszę kilka rzeczy przemyśleć... rozmawiałam z nim na ten temat kilka razy, ale wychodzi na to że on po prostu tak ma że nie potrzebuje dużo seksu (dodam tylko że jak ten seks się już u nas pojawia, to jest nam ze sobą bardzo dobrze).
      Zastanawiam się jeszcze nad jedną rzeczą, czy jeśli mój partner ma małe potrzeby w tym zakresie, to czy można zrobić coś co sprawi że jednak będzie miał częściej ochotę na seks, czy kompletnie nic nie da się z tym zrobić?
      Może jeszcze coś się zmieni... teraz jest ciężko, on sam remontuje nasz dom, może kiedy ten cały rwetes się skończy może będzie lepiej... i może raz w m-cu znów zamieni się na raz w tygodniu...

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka