Dodaj do ulubionych

Uwarunkowania i konsekwencje zdrady

29.12.11, 01:04
W artykule który mnie zaciekawił autorka, psycholog A. Wilk dokonuje rzetelnej, popartej źródłami analizy zjawiska. Zaskoczyły mnie różnice w uwarunkowaniach zdrady u mężczyzn i u kobiet.

Potrzeby emocjonalne kobiet vs potrzeby seksualne mężczyzn

"Zdrowy rozsądek podpowiada, ze partnerzy, którzy nie znajdują szczęścia emocjonalnego i seksualnego w małżeństwie częściej nawiązują romanse. Czasami jednak świat nie jest taki jak nam się wydaje. Shirley Glass i Thomas Wright badali zależność pomiędzy szczęściem małżeńskim, a kontaktami pozamałżeńskimi (Glass, Wright, 1985). Ku swojemu zdziwieniu odkryli oni, że stopień satysfakcji z małżeństwa nie wpływa na prawdopodobieństwo dopuszczenia się zdrady przez mężczyznę. Aż 56% mężów, którzy mieli romans, oceniało swoje małżeństwo, jako "bardzo szczęśliwe". Wpływ zdrady na szczęście małżeńskie jest inny dla kobiet i mężczyzn. Istotne jest też, kiedy w czasie trwania związku pojawia się romans. Na ogół zadowolenie z małżeństwa wykazuję tendencje spadkową wraz z upływem czasu. Jak dowiodły badania, jedynym wyjątkiem od reguły, była sytuacja, gdy mężczyzna nawiązywał kontakty pozamałżeńskie. W przeciwieństwie do innych ci mężczyźni byli wyjątkowo zadowoleni ze swoich małżeństw przez cały okres ich trwania. Zależność ta nie występowała jednak wówczas, gdy romans pojawił się na początku małżeństwa. W takich wypadkach zdrada na ogół sygnalizuje tragedię i wynika z ogromnego niezadowolenia mężczyzny ze związku. Jednakże wielu mężczyzn żyjących w szczęśliwych związkach nawiązuje romanse.

U kobiet wygląda to inaczej, większość z tych, które dopuściły się zdrady, twierdziła, że były nieszczęśliwe w swoich małżeństwach. Ta różnica pomiędzy płciami wyraźnie wskazuje na to, że romanse spełniają inne funkcje adaptacyjne u kobiet i mężczyzn. Zdrada mężczyzn jest z natury czysto seksualna natomiast niewierność kobiet ma podłoże emocjonalne. Jak pokazuje praca Shirley Glass, 44% mężczyzn, którzy dopuścili się zdrady, nie stwierdzało żadnego emocjonalnego zaangażowania w związek z kochanką, lub określało go, jako niewielki. W przeciwieństwie do mężczyzn, tylko 11 % kobiet utrzymujących związki pozamałżeńskie twierdziło, że nie są w nie emocjonalnie zaangażowane, lub oceniało to zaangażowanie jako niewielkie.

W innych badaniach Glass i Wright zapytali 148 mężczyzn i 155 kobiet, co mogłoby usprawiedliwić zdradę. Kobiety częściej niż mężczyźni, twierdziły, że czynniki takie jak, miłość, bliskość emocjonalna, zażyłość mogłyby usprawiedliwić ich niewierność. Natomiast mężczyźni podawali czynniki związane z seksem: nowe doświadczenia seksualne, zmiana, eksperymentowanie, czy zwykła ciekawość.

Martin Daly i Margo Wilson badający zazdrość w kontekście popełnianych zabójstw, doszli do wniosku, że zazdrość męska i żeńska różnią się od siebie, biorąc pod uwagę, że największym niebezpieczeństwem dla mężczyzn jest zdrada, a dla kobiet porzucenie. Zazdrość męska powinna przede wszystkim dotyczyć niewierności seksualnej, której nie da się wybaczyć. Kobieta zaś, choć nie aprobuje przygód partnera, które pochłaniają jego czas i zasoby, bardziej będzie się niepokoić z powodu niewierności emocjonalnej, magnetycznego przywiązania do innej kobiety, co może w końcu doprowadzić do jeszcze bardziej znacznego przegrupowania zasobów."

Link do całego artykułu:
www.psychologia.net.pl/artykul.php?level=455
Obserwuj wątek
    • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 29.12.11, 01:12
      ciekawe, że warto dalej cytować, strategie i taktyki radzenia sobie ze zdradą :

      "U par małżeńskich i narzeczeńskich najczęstszą taktyką jest inwigilacja (Buss 1988, Shackelford 1965). W obliczu niepewności i zagrożenia zarówno mężczyźni, jak i kobiety dzwonią do swoich parterów, aby sprawdzić, czy rzeczywiście są tam, gdzie być powinni. Inne zachowania, to między innymi przeszukiwanie rzeczy osobistych, nieoczekiwane wizyty, oraz czytanie korespondencji.

      Jedną ze strategii radzenia sobie z zagrożeniem zdradą jest podnoszenie swej "wartości matrymonialnej". Skoro mężczyźni przywiązują dużą wagę do wyglądu zewnętrznego kobiet, a kobiety do zasobów, jakimi dysponuje mężczyzna, skuteczne taktyki podnoszenia swojej wartości jako partnera, będą uwzględniać pragnienie płci przeciwnej. Badania (Buss i Shackelford 1997) obejmujące 107 par nowożeńców potwierdziły, że poprawa wyglądu zewnętrznego jest powszechną strategią używana przez kobiety w obliczu zagrożenia niewiernością partnera.

      Mężczyźni mają do dyspozycji inną strategię, która również bazuje na pragnieniach płci przeciwnej, czyli fakcie, że kobiety oczekują od partnera zdolności i gotowości do poświęcania im uwagi, inwestowania wysiłków i zasobów. Badania obejmujące 107 par małżeńskich i 102 pary narzeczeńskie, ujawniły, że w obliczu zagrożenia mężczyźni częściej niż kobiety demonstrują swoje zasoby, na przykład kupują partnerkom prezenty, kwiaty, biżuterie, oraz zapraszają je do drogich restauracji. Zwiększona częstotliwość takich zachowań ma miejsce wówczas, gdy mężczyźni czują potrzebę zdwojenia wysiłków w celu czuwania nad partnerką i zniechęcenia jej do szukania szczęścia w ramionach innego.

      Rockowa grupa wszechczasów The Beatles śpiewała, że "miłość to wszystko, czego potrzebujesz". Stwierdzenie to jest nieco przesadzone, ale zawiera w sobie ważną informacje, dotyczącą strategii radzenia sobie z zagrożeniem w postaci odejścia partnera. Choć długotrwała miłość jest wartością dla przedstawicieli obydwu płci, kobiety są szczególnie wrażliwe na jej sygnały. Miłość niesie w sobie obietnice zaangażowania się w stały związek. W reakcji na sygnały niewierności partnera, zarówno kobiety jak i mężczyźni – szczególnie ci ostatni – zdwajają wysiłki i demonstrują miłość oraz przywiązanie. Okazywanie miłości ściśle łączy się z trzema czynnikami: czasem trwania związku, bliskością emocjonalną i prawdopodobieństwem pozostania razem na stałe. Jedynie pary, które doświadczają bliskości emocjonalnej i planują pozostać razem na stałe, używają strategii "okazywania miłości" w celu zatrzymania przy sobie partnera. "
    • yoric Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 29.12.11, 16:32
      Badanie ze słusznej ideologicznie perspektywy ewolucyjnej :)

      > Ku swojemu zdziwieniu odkryli oni, że stopień satysfakcji z małżeń
      > stwa nie wpływa na prawdopodobieństwo dopuszczenia się zdrady przez mężczyznę.

      to mnie nie dziwi; tj. kiedyś by mnie dziwiło, teraz nie. Inne są funkcje i motywy zdrady. Kobieta, ewolucyjnie rzec biorąc, jeśli jest już w dobrym związku nic nie zyskuje na nadliczbowych partnerach; facet - zawsze. Kobieta zdradza dla nowego, lepszego związku lub dla lepszych genów; facet - bo może. Statystycznie oczywiście.
      • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 29.12.11, 17:59
        yoric napisał:


        > to mnie nie dziwi; tj. kiedyś by mnie dziwiło, teraz nie. Inne są funkcje i mot
        > ywy zdrady. Kobieta, ewolucyjnie rzec biorąc, jeśli jest już w dobrym związku n
        > ic nie zyskuje na nadliczbowych partnerach; facet - zawsze. Kobieta zdradza dla
        > nowego, lepszego związku lub dla lepszych genów; facet - bo może. Statystyczni
        > e oczywiście.

        A mnie to zdziwiło. I rozczarowało.
        • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 29.12.11, 18:09
          that.bitch.is.sick napisała:

          > A mnie to zdziwiło. I rozczarowało.

          Oczywiście głupia byłam.
          • to.niemozliwe Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 29.12.11, 21:05
            Powiedzmy, ze reprezentowalas kobiecy punkt widzenia i uznawalas, ze meski jest zblizony.
            Dla panow wazna jest tez motywacja oparta o ciekawosc, chec sprawdzenia sie w roli kochanka innej kobiety, czy po prostu namacalne doswiadczenie swojej atrakcyjnosci - wydobycie z siebie tego "gorylego", pierwotnego ryku samca kryjacego inna samice.
            Zadna glebsza relacja nie jest do tego potrzebna, no moze taktycznie, zeby oswoic samice i przysposobic ku sobie.
            • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 00:46
              to.niemozliwe napisał:

              > Powiedzmy, ze reprezentowalas kobiecy punkt widzenia i uznawalas, ze meski jest
              > zblizony.
              > Dla panow wazna jest tez motywacja oparta o ciekawosc, chec sprawdzenia sie w r
              > oli kochanka innej kobiety, czy po prostu namacalne doswiadczenie swojej atrakc
              > yjnosci - wydobycie z siebie tego "gorylego", pierwotnego ryku samca kryjacego
              > inna samice.
              > Zadna glebsza relacja nie jest do tego potrzebna, no moze taktycznie, zeby oswo
              > ic samice i przysposobic ku sobie.

              Czyli, przepraszam Cię bardzo mam zaakceptować fakt, że każdy facet PO kopulacji jakby nie było pokaże gębę Ferdynanda Kiepskiego? Czy są wyjątki? Bo kiepskie życie z Kiepskim mnie nie interesuje..
              • yoric Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 01:22
                Statystycznie, czyli są wyjątki. Niemniej jednak atrakcyjność faceta oraz dysproporcja między atrakcyjnością jego i jej (która siłą rzeczy zwykle zarysowuje się z biegiem lat) to w temacie zdrady czynniki ryzyka... Dla mnie to też dołujące, ale co poradzisz. Chyba lepiej mieć świadomość niż nie mieć (a może i wcale nie lepiej?).
                • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 01:31
                  yoric napisał:

                  > Statystycznie, czyli są wyjątki. Niemniej jednak atrakcyjność faceta oraz dyspr
                  > oporcja między atrakcyjnością jego i jej (która siłą rzeczy zwykle zarysowuje s
                  > ię z biegiem lat) to w temacie zdrady czynniki ryzyka... Dla mnie to też dołują
                  > ce, ale co poradzisz. Chyba lepiej mieć świadomość niż nie mieć (a może i wcale
                  > nie lepiej?).

                  Ja się dopiero oswajam z cynizmem psychologii ewolucyjnej:). Ale wyjaśnienia które oferuje psychoewo są bezkonkurencyjne jak dotąd przyznaję.
                  • to.niemozliwe Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 20:08
                    Te wyjasnienia fajnie sie czyta i sprawiaja wrazenie logicznych, niestety interpretacja zachowan konkretnych, indywidualnych osob w oparciu o nie moze byc bardzo nietrafna.
            • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 01:26
              to.niemozliwe napisał:

              > Powiedzmy, ze reprezentowalas kobiecy punkt widzenia i uznawalas, ze meski jest
              > zblizony.
              > Dla panow wazna jest tez motywacja oparta o ciekawosc, chec sprawdzenia sie w r
              > oli kochanka innej kobiety, czy po prostu namacalne doswiadczenie swojej atrakc
              > yjnosci - wydobycie z siebie tego "gorylego", pierwotnego ryku samca kryjacego
              > inna samice.
              > Zadna glebsza relacja nie jest do tego potrzebna, no moze taktycznie, zeby oswo
              > ic samice i przysposobic ku sobie.

              Po zastanowieniu: ja tego nie kupuję:). Na świecie muszą być jakieś prawidłowości. Nie może być szczęśliwe małżeństwo i zdrada. To semantyka. Kłamstwo. Konfabulacja.
              Mężczyźni są po prostu za głupi na to żeby dokonać autoanalizy i powiedzieć: coś się tu nie zgadza, halo? czy mnie pogięło? Bzykam laskę w hotelu podczas gdy moja żona jest w ciąży i to jest szczęśliwe jednak ze wszech miar to moje małżeństwo. Może jesteście zbyt prymitywni żeby nie widzieć tu oczywistego zgrzytu?
              To nie jest tak że nic nie czujecie: nie macie świadomego dostępu do własnych emocji i uczuć. W dzieciństwie was odcięto zwyczajnie:)
              I co wy na to?
              • urquhart Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 08:52
                that.bitch.is.sick napisała:
                > Po zastanowieniu: ja tego nie kupuję:). Na świecie muszą być jakieś prawidłowoś
                > ci. Nie może być szczęśliwe małżeństwo i zdrada. To semantyka. Kłamstwo. Konfab
                > ulacja.
                > Mężczyźni są po prostu za głupi na to żeby dokonać autoanalizy i powiedzieć: co
                > ś się tu nie zgadza, halo? czy mnie pogięło? Bzykam laskę w hotelu podczas gdy
                > moja żona jest w ciąży i to jest szczęśliwe jednak ze wszech miar to moje małże
                > ństwo. Może jesteście zbyt prymitywni żeby nie widzieć tu oczywistego zgrzytu?
                > To nie jest tak że nic nie czujecie: nie macie świadomego dostępu do własnych e
                > mocji i uczuć. W dzieciństwie was odcięto zwyczajnie:)
                > I co wy na to?

                A ja na to: nie może być szczęśliwe małżeńswo i zatuczona żona.
                A jednak większość pań tuczy się na potęgę zaraz po ślubie.
                Jak typową utuczoną żonę ssie żeby zeżreć coś słodkiego (bo ma do tego prawo przecież! ma prawo poczuć się szczęśliwa!) to mało ją to obchodzi ważne jest chwilowe podniesienie poziomu serotoniny i wspomniana autoanaliza pojawia się z reguły po rozwodzie bądź porzuceniu.
                • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 09:07
                  urquhart napisał:

                  > A ja na to: nie może być szczęśliwe małżeńswo i zatuczona żona.
                  > A jednak większość pań tuczy się na potęgę zaraz po ślubie.
                  > Jak typową utuczoną żonę ssie żeby zeżreć coś słodkiego (bo ma do tego prawo pr
                  > zecież! ma prawo poczuć się szczęśliwa!) to mało ją to obchodzi ważne jest chwi
                  > lowe podniesienie poziomu serotoniny i wspomniana autoanaliza pojawia się z reg
                  > uły po rozwodzie bądź porzuceniu.

                  Ja rozumuję tak: to jest nielogiczne. Jeśli małżeństwo potrzebuje do szczęścia seksu innej osoby - to nie jest to szczęśliwe małżeństwo w sensie pary, wtedy można co najwyżej powiedzieć o szczęśliwym trójkącie..Chodzi o pewną precyzję w wyrażaniu rzeczywistości.
                  Mężczyznom zabrakło tej precyzji w opisie bo większość to typ niskorefleksyjny i dali ciała w tym badaniu, stąd taki wynik i nieporozumienie.
                • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 09:12
                  urquhart napisał:

                  > A ja na to: nie może być szczęśliwe małżeńswo i zatuczona żona.
                  > A jednak większość pań tuczy się na potęgę zaraz po ślubie.
                  > Jak typową utuczoną żonę ssie żeby zeżreć coś słodkiego (bo ma do tego prawo pr
                  > zecież! ma prawo poczuć się szczęśliwa!) to mało ją to obchodzi ważne jest chwi
                  > lowe podniesienie poziomu serotoniny i wspomniana autoanaliza pojawia się z reg
                  > uły po rozwodzie bądź porzuceniu.

                  Z badania wynika że wystarczy aby zdradził i problem z grubą żoną zniknie. Zawsze myślałam że dramatem monogamicznych związków jest to że nie da się wszystkich zachcianek zrealizować z jednym partnerem, a tu proszę: znajdujemy sobie inne osoby do seksu i twierdzimy że jesteśmy szczęśliwi w małżeństwie. Przecież to idiotyzm a nie strategia..
              • to.niemozliwe Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 20:18
                Personalizujesz watek...clou problemu to fakt, ze taki zdradzajacy facet, ktory mowi, ze jest szczesliwy w zwiazku zwykle nie uwaza, ze robi cos istotnie zlego. To troche, jak jazda w miescie 80 km/h przy ograniczeniu do 50. Wszyscy jada, a policja nawet nie wystawia fotoradarow.
                • that.bitch.is.sick Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 30.12.11, 22:44
                  to.niemozliwe napisał:

                  > Personalizujesz watek...
                  E tam, zwyczajnie wrzucam zasłyszane głupoty..które nie ukrywam wzbudzają moją wesołość, a czasem konsternację..
      • urquhart Re: Uwarunkowania i konsekwencje zdrady 29.12.11, 21:23
        > ic nie zyskuje na nadliczbowych partnerach; facet - zawsze. Kobieta zdradza dla
        > nowego, lepszego związku lub dla lepszych genów; facet - bo może. Statystyczni
        > e oczywiście.

        To jeszcze zajrzyjcie koniecznie o strategiach tu:
        inpid.amu.edu.pl/~ptt/przeglad/04/Machaj_01.pdf
      • songo3000 Oj, chyba nie do końca 30.12.11, 22:00
        > ywy zdrady. Kobieta, ewolucyjnie rzec biorąc, jeśli jest już w dobrym związku n
        Sorry ale z biologicznego punktu widzenia a już w ogóle w psychoewo jest dokładnie odwrotnie.

        Nie mam źródeł pod ręką, kilka lat temu był nawet całkiem dobrze zgrany dokument na SciTek badający kobiety, które miały stosunki bez zabezpieczeń w mniej niż 24h z różnymi facetami, tak że sperma kilku z nich się, hmmm. 'mieszała'. Wnioski były proste - to organizm kobiety decydował (bo miał wybór) którego plemnika dopuścić do zapłodnienia. Mit plemnika-kowboja, zdobywcy bezbronnego jajeczka to zwykłe pierdoły. Miłe dla męskiego ego ale jednak pierdoły.

        Stały związek ma zapewnić minimum egzystencjalne dla potomstwa, wielokrotne zdrady mają zapewnić dywersyfikację spermy.
        • urquhart Re: Oj, chyba nie do końca 30.12.11, 22:11
          songo3000 napisał:
          > a dopuścić do zapłodnienia. Mit plemnika-kowboja, zdobywcy bezbronnego jajeczka
          > to zwykłe pierdoły. Miłe dla męskiego ego ale jednak pierdoły.

          To stara prawda PE (psychowewo) że mężczyznom wydaje się że oni polują, podczas kiedy to w rzeczywistości kobiety zastawiają sidła i decydują komu wolno na nich polować.
          Ale z "Wojen plemników" pamiętam że jak mieszają sie rożne spermy to plemnik stałego partnera nie ma szans. Dywersyfikacja to słowo klucz.
          • songo3000 Re: Oj, chyba nie do końca 30.12.11, 22:36
            No niestety :) Na szczęście panowie w turbanach trochę tą perspektywę spłaszczyli :)))
    • mujer_bonita Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 16:53
      that.bitch.is.sick napisała:
      > Ku swojemu zdziwieniu odkryli oni, że stopień satysfakcji z małżeństwa
      > nie wpływa na prawdopodobieństwo dopuszczenia się zdrady przez mężczyznę.
      > Aż 56% mężów, którzy mieli romans, oceniało swoje małżeństwo, jako "bardzo
      > szczęśliwe".

      Właśnie obalono podstawę Twoich mądrości na forum :P
      • that.bitch.is.sick Re: Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 17:59
        mujer_bonita napisała:


        > Właśnie obalono podstawę Twoich mądrości na forum :P

        Chyba nikt oprócz Ciebie nie ma złudzeń że fanatycznym ględzeniem na forum niczego nie obala..
        >
        • mujer_bonita Re: Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 18:08
          that.bitch.is.sick napisała:
          > Chyba nikt oprócz Ciebie nie ma złudzeń że fanatycznym ględzeniem na forum nicz
          > ego nie obala..

          Zacytowane przez siebie badania nazywasz 'fanatycznym ględzeniem na forum'? O_O!
          • that.bitch.is.sick Re: Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 18:27
            mujer_bonita napisała:


            > Zacytowane przez siebie badania nazywasz 'fanatycznym ględzeniem na forum'? O_O
            > !
            o co Ci chodzi? Napisałaś coś co nie jest dla mnie jasne już na samym wstępie i zdaje się że opacznie zrozumiałam Twoją uwagę na temat obalania. Mogłabyś wyjaśnić postawioną przez siebie tezę, jeśli ona wogóle istnieje?
            • urquhart Re: Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 19:20
              W temacie wątku: wrócił właśnie z rozprawy rozwodowej z końca Polski.
              P.S.
              Nie swojej. :)
      • urquhart Re: Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 21:16
        mujer_bonita napisała:
        > Właśnie obalono podstawę Twoich mądrości na forum :P

        Jednie badania przeciw innym.
        Domyślam się skąd pomiędzy nimi bierze się różnica.
        W tamtych o których ja przytaczałem założeniem było że konsekwencją romansu i pozamałżeńskiego seksu była utrata seksu w satysfakcjonującym seksualnie związku. I takiego ryzyka badani nie podejmowali gdy związek był satysfakcjonujący seksualnie.
        Oczywiście trafia do mnie się że sam satysfakcjonujący seks w związku nie czyni z mężczyzny monogamisty...
        • triss_merigold6 Re: Gdzie jest Urqu? 29.12.11, 22:32
          Czyli mamy proste remedium na męską zdradę w stałym związku: bzykać się ochoczo, inwestować w swój wygląd za jego kasę i trzymać pana na krótkiej smyczy.
          • urquhart trzymać pana na krótkiej smyczy 30.12.11, 08:40
            triss_merigold6 napisała:

            > Czyli mamy proste remedium na męską zdradę w stałym związku: bzykać się ochoczo
            > , inwestować w swój wygląd za jego kasę i trzymać pana na krótkiej smyczy.

            Zależy chyba jak zdefiniujesz zdradę w stałym związku, a jak smycz.
            Bo jak piszą statystycznie związki które mają długoterminowo wysoką satysfakcję i się rzadko rozwodzą należą związki swingersów które wymykają się się potocznym znaczeniom tych pojęć :)
          • songo3000 Re: Gdzie jest Urqu? 30.12.11, 22:09
            > ... i trzymać pana na krótkiej smyczy.
            Wiesz, n-ty raz podkreślasz tę 'właściwość' jako wartościową dla Ciebie w związku. Jakby nie patrzeć implikuje to prostą zależność Pan-sługa. Rozumiem, że taka relacja może kręcić czy też nawet długofalowo dawać radę... ale raczej w niszowej części w miarę nowoczesnego społeczeństwa. Tak, że generalizacja czy też przedstawianie jej jako 'super rada' jest niepoważne.
        • that.bitch.is.sick Re: Gdzie jest Urqu? 30.12.11, 13:32
          urquhart napisał:

          > Oczywiście trafia do mnie się że sam satysfakcjonujący seks w związku nie czyni
          > z mężczyzny monogamisty...
          >
          Ja to w sumie rozumiem u nawet u siebie:). Tylko jak generalnie z patrzeniem w lustro? U mężczyzn jest tak że patrzą w lustro i mówią: jestem kurcze szczęśliwy?
          Po co te całe jasełka? Po co komedia z udawaniem monogamii skoro w dzisiejszych czasach nie ma nawet takiego przymusu?
          • urquhart Po co te całe jasełka? Po co komedia z udawaniem? 30.12.11, 13:57
            that.bitch.is.sick napisała:
            > Ja to w sumie rozumiem u nawet u siebie:). Tylko jak generalnie z patrzeniem w
            > lustro? U mężczyzn jest tak że patrzą w lustro i mówią: jestem kurcze szczęśliw
            > y?
            > Po co te całe jasełka? Po co komedia z udawaniem monogamii skoro w dzisiejszych
            > czasach nie ma nawet takiego przymusu?

            Dążymy do ideałów, które są coraz bardziej wyśrubowane.
            Przez stulecia deficyt seksu u mężczyzn zapełniała prostytucja i nie miała ona nic do małżeństwa.
            Czysty seks z prostytutką był jedynie nierząd na, a zdrada i cudzołóstwo z romans z inną, mężatką.
            Złem największym było porzucenie żony i dzieci dla innej. Do lat piećdziesiatych XX wieku kościół rozróżniał wyraźnie te pojęcia i narzucał etyczne rozgraniczenia.
            Dziś wszystkie te pojęcia, wartości są pomieszane i re-definiowane na nowo.
            • rubarom Re: Po co te całe jasełka? Po co komedia z udawan 31.12.11, 12:43
              urquhart napisał:
              Do lat piećdziesiatyc
              > h XX wieku kościół rozróżniał wyraźnie te pojęcia i narzucał etyczne rozgranicz
              > enia.

              Proponuję dokładniej zapoznać się z historią kościoła.
              • urquhart Re: Po co te całe jasełka? Po co komedia z udawan 31.12.11, 13:35
                rubarom napisała:
                > Proponuję dokładniej zapoznać się z historią kościoła.

                Czego i Tobie Noworocznie serdecznie życzę.

                I tu w prezencie >>>
                pl.wikipedia.org/wiki/Pawe%C5%82_VI
                (...)W encyklice Humanae Vitae odrzucał stosowanie środków antykoncepcyjnych i aborcję. Tym samym uznał za niezgodne z nauką katolicką związki pozamałżeńskie i kontakty homoseksualne; masturbację uważał za ciężki grzech. W deklaracji Persona Humana za dopuszczalne uznał jedynie współżycie w małżeństwie. Kategorycznie odrzucił postulaty żądające zniesienia celibatu i wprowadzenia kapłaństwa kobiet.(...)
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka