urquhart
07.06.12, 17:32
Myślicie że naukowe metody doboru par mają przyszłość?
>>>
Kiedyś szukanie miłości w sieci było czynnością wstydliwą, trochę jak obgryzanie paznokci czy przepuszczanie pieniędzy w pokera. Dzisiaj coraz więcej osób przyznaje, że długie godziny spędzane w pracy nie sprzyjają poznawaniu nowych osób. I stąd coraz większa popularność wirtualnych programów i serwisów dla samotnych. Te, które zaczynały w połowie lat 90., opierały się na prostych bazach danych dla szukających miłości, seksu czy przyjaźni. Jednak od tamtego czasu wiele się zmieniło. Prognozowanie miłosnego dopasowania to ogromny biznes, wart miliardy. Światowi giganci na rynku miłości online, m.in. eHarmony, Chemistry, OKCupid czy Match.com, to już nie są klasyczne portale randkowe, na których lądują zarówno szukający związku, jak i niepoważni podrywacze, a po zalogowaniu na stronie można wstukać do wyszukiwarki „blondynka, niebieskie oczy, 170 cm”. We współczesnych serwisach rządzi naukowe podejście i matematyczna precyzja. Firmy zatrudniają najlepszych psychologów, trenerów osobowości, socjologów i inżynierów systemów informatycznych, którzy tworzą coraz wymyślniejsze testy i wzory dopasowań.(...)
Kocham cię, czyli C8-H11-N
W pewnym więc sensie serwisy swatkowe online starają się odtworzyć proces wyboru partnerów, który wymyśliła natura. Zresztą niemiecki socjolog dr Gerhard Crombach dowiódł, że miłość ma swój naukowy wzór: C8-H11-N. Ta substancja, zwana fenyloetyloaminą, produkowana jest w części międzymózgowia zwanej hipotalamusem. „Miłość to po prostu chemia i geny. Ludzie nie różnią się pod tym względem specjalnie od zwierząt” – przyznaje popularna amerykańska „guru miłości” i profesor antropologii Helen Fisher. I chyba wie, co mówi. Od 30 lat to główny przedmiot jej badań na Rutgers University w New Jersey. Napisała na ten temat pięć bestsellerów, m.in. „Anatomię miłości” oraz „Dlaczego ona? Dlaczego on?”. Od czego według niej zależy ten pierwszy impuls miłosny, który sprawia, że zalewa nas fenyloetyloamina i przy danej osobie tracimy głowę, pocą nam się dłonie, plącze język, a motyle wypełniają żołądek? Na decyzję, czy „to ten/ta” ciało ma nie więcej niż 90 sekund. W pierwszej fazie, którą najczęściej jest pożądanie, rządzą nami hormony, a dokładnie testosteron i estrogen. Na etapie romantycznego przyciągania, które najczęściej objawia się tym, że nie możemy przestać o kimś myśleć, oddajemy się we władanie trzech neuroprzekaźników: adrenaliny, dopaminy i serotoniny. W ostatnim stadium przywiązania, dzięki któremu pary zostają ze sobą na tyle długo, żeby spłodzić i wychować potomstwo, miłość stymulowana jest przez kolejne dwa hormony, oksytocynę i wazopresynę. W sumie u zakochanych pobudzonych zostaje aż 12 obszarów w mózgu!
Miłość w genach
Jeśli psychologowie i antropolodzy dowodzą, że do zakochania wystarczy odpowiedni poziom hormonów i psychologiczna kompatybilność, coraz więcej firm próbuje nas przekonać, że najważniejszy jest dobry układ genów. „Genetyka to przyszłość, także w prognozowaniu miłości i doboru seksualnego. Chociaż ludzie wciąż boją się patrzeć na to zbyt naukowo” – tłumaczy dr Tamara Brown, ekspertka w dziedzinie genetyki i założycielka serwisu GenePartner, który za 99 dolarów pomaga odnaleźć idealnego partnera stworzonego dla nas przez naturę. Z pobranej próbki DNA ustala się sekwencję najważniejszych genów oraz wynikający z nich główny układ zgodności tkankowej (MHC, Major Histocompatibility Complex). Idealni partnerzy dobierają się tak, żeby ich geny uzupełniały się, tworząc najlepszy z możliwych układ systemu odpornościowego. Czy wyniki powinno się nosić ze sobą na randki? „Współpracuje z nami wiele agencji swatkowych. Nasi klienci zabierają do nich swój test, a tam eksperci dokonują odpowiedniego doboru partnerów” – wyjaśnia Brown.
Po raz pierwszy o tym procederze zrobiło się głośno w 1995 roku, kiedy szwajcarski biolog Claus Wedekind przeprowadził słynny „test spoconych koszulek”. Badacz kazał grupie kobiet wąchać T-shirty noszone wcześniej przez dwa dni przez mężczyzn, którzy nie używali dezodorantów. Wiele z kobiet wybierało zapach mężczyzny, którego MHC różniło się znacznie od własnego. To gwarantowało taki układ DNA partnerów, który pozwoli im począć uprzywilejowane potomstwo. Tamara Brown uważa, że genetyka to osiągnięcie przełomowe w szukaniu miłości online. „W naturze najlepszym testem jest po prostu szybsze bicie serca i motyle w żołądku. W czasach randek internetowych genetyka po prostu pomaga przeskoczyć ludziom wirtualne bariery i szybciej znajdować właściwą osobę” – tłumaczy badaczka. Jeśli więc miłość nie znajduje drogi do ciebie, ty musisz znaleźć drogę do niej. Czy to za pomocą wirtualnej platformy randkowej, aplikacji na komórkę, czy testu DNA. A jeśli i to się nie powiedzie, nie przejmuj się. Naukowcy na pewno właśnie pracują nad kolejną formułą miłosnego szczęścia.
www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/wzor-na-milosc/nc/1/do-druku/1/