Dodaj do ulubionych

Miłość i komercyjne dobranie idealne? :)

07.06.12, 17:32
Myślicie że naukowe metody doboru par mają przyszłość?
>>>
Kiedyś szukanie miłości w sieci było czynnością wstydliwą, trochę jak obgryzanie paznokci czy przepuszczanie pieniędzy w pokera. Dzisiaj coraz więcej osób przyznaje, że długie godziny spędzane w pracy nie sprzyjają poznawaniu nowych osób. I stąd coraz większa popularność wirtualnych programów i serwisów dla samotnych. Te, które zaczynały w połowie lat 90., opierały się na prostych bazach danych dla szukających miłości, seksu czy przyjaźni. Jednak od tamtego czasu wiele się zmieniło. Prognozowanie miłosnego dopasowania to ogromny biznes, wart miliardy. Światowi giganci na rynku miłości online, m.in. eHarmony, Chemistry, OKCupid czy Match.com, to już nie są klasyczne portale randkowe, na których lądują zarówno szukający związku, jak i niepoważni podrywacze, a po zalogowaniu na stronie można wstukać do wyszukiwarki „blondynka, niebieskie oczy, 170 cm”. We współczesnych serwisach rządzi naukowe podejście i matematyczna precyzja. Firmy zatrudniają najlepszych psychologów, trenerów osobowości, socjologów i inżynierów systemów informatycznych, którzy tworzą coraz wymyślniejsze testy i wzory dopasowań.(...)
Kocham cię, czyli C8-H11-N
W pewnym więc sensie serwisy swatkowe online starają się odtworzyć proces wyboru partnerów, który wymyśliła natura. Zresztą niemiecki socjolog dr Gerhard Crombach dowiódł, że miłość ma swój naukowy wzór: C8-H11-N. Ta substancja, zwana fenyloetyloaminą, produkowana jest w części międzymózgowia zwanej hipotalamusem. „Miłość to po prostu chemia i geny. Ludzie nie różnią się pod tym względem specjalnie od zwierząt” – przyznaje popularna amerykańska „guru miłości” i profesor antropologii Helen Fisher. I chyba wie, co mówi. Od 30 lat to główny przedmiot jej badań na Rutgers University w New Jersey. Napisała na ten temat pięć bestsellerów, m.in. „Anatomię miłości” oraz „Dlaczego ona? Dlaczego on?”. Od czego według niej zależy ten pierwszy impuls miłosny, który sprawia, że zalewa nas fenyloetyloamina i przy danej osobie tracimy głowę, pocą nam się dłonie, plącze język, a motyle wypełniają żołądek? Na decyzję, czy „to ten/ta” ciało ma nie więcej niż 90 sekund. W pierwszej fazie, którą najczęściej jest pożądanie, rządzą nami hormony, a dokładnie testosteron i estrogen. Na etapie romantycznego przyciągania, które najczęściej objawia się tym, że nie możemy przestać o kimś myśleć, oddajemy się we władanie trzech neuroprzekaźników: adrenaliny, dopaminy i serotoniny. W ostatnim stadium przywiązania, dzięki któremu pary zostają ze sobą na tyle długo, żeby spłodzić i wychować potomstwo, miłość stymulowana jest przez kolejne dwa hormony, oksytocynę i wazopresynę. W sumie u zakochanych pobudzonych zostaje aż 12 obszarów w mózgu!
Miłość w genach
Jeśli psychologowie i antropolodzy dowodzą, że do zakochania wystarczy odpowiedni poziom hormonów i psychologiczna kompatybilność, coraz więcej firm próbuje nas przekonać, że najważniejszy jest dobry układ genów. „Genetyka to przyszłość, także w prognozowaniu miłości i doboru seksualnego. Chociaż ludzie wciąż boją się patrzeć na to zbyt naukowo” – tłumaczy dr Tamara Brown, ekspertka w dziedzinie genetyki i założycielka serwisu GenePartner, który za 99 dolarów pomaga odnaleźć idealnego partnera stworzonego dla nas przez naturę. Z pobranej próbki DNA ustala się sekwencję najważniejszych genów oraz wynikający z nich główny układ zgodności tkankowej (MHC, Major Histocompatibility Complex). Idealni partnerzy dobierają się tak, żeby ich geny uzupełniały się, tworząc najlepszy z możliwych układ systemu odpornościowego. Czy wyniki powinno się nosić ze sobą na randki? „Współpracuje z nami wiele agencji swatkowych. Nasi klienci zabierają do nich swój test, a tam eksperci dokonują odpowiedniego doboru partnerów” – wyjaśnia Brown.
Po raz pierwszy o tym procederze zrobiło się głośno w 1995 roku, kiedy szwajcarski biolog Claus Wedekind przeprowadził słynny „test spoconych koszulek”. Badacz kazał grupie kobiet wąchać T-shirty noszone wcześniej przez dwa dni przez mężczyzn, którzy nie używali dezodorantów. Wiele z kobiet wybierało zapach mężczyzny, którego MHC różniło się znacznie od własnego. To gwarantowało taki układ DNA partnerów, który pozwoli im począć uprzywilejowane potomstwo. Tamara Brown uważa, że genetyka to osiągnięcie przełomowe w szukaniu miłości online. „W naturze najlepszym testem jest po prostu szybsze bicie serca i motyle w żołądku. W czasach randek internetowych genetyka po prostu pomaga przeskoczyć ludziom wirtualne bariery i szybciej znajdować właściwą osobę” – tłumaczy badaczka. Jeśli więc miłość nie znajduje drogi do ciebie, ty musisz znaleźć drogę do niej. Czy to za pomocą wirtualnej platformy randkowej, aplikacji na komórkę, czy testu DNA. A jeśli i to się nie powiedzie, nie przejmuj się. Naukowcy na pewno właśnie pracują nad kolejną formułą miłosnego szczęścia.

www.focus.pl/cywilizacja/zobacz/publikacje/wzor-na-milosc/nc/1/do-druku/1/
Obserwuj wątek
    • gomory Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 07.06.12, 18:03
      > Myślicie że naukowe metody doboru par mają przyszłość?

      Tylko te ktore beda oparte o wypelniane ankiety. Wszystko inne jest zbyt trudne i za drogie. Ludzie juz sa leniwi, a beda coraz bardziej. Wybiora wiec oplate 2$ i wypelnienie testu przez smartfona niz ganianie z moczem do laboratorium, wytaczanie krwi z zyl i robienie przysiadow z probowka pod pacha placac 200$ (bo wiadomo wieksze koszty).
      Do tego jakie mozliwosci naduzyc. Debesciaki mogliby knuc jak w "Gattace" i handlowac swym potem. Podrabiany i wygadany kiepskogenowiec niewatpliwie przekonalby laske, ze motyle w brzuszku poczuje gdy bedzie w niej tkwil az po same jaja. I to biedne dziewcze by czekalo, czekalo, czekalo z rozlozonymi nogami na cud. A cudu ni chu,chu.
    • yoric Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 08.06.12, 00:04
      > Myślicie że naukowe metody doboru par mają przyszłość?

      myślę, że mają sens -
      • aandzia43 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 08.06.12, 00:56

        > Natomiast żeby ludzie kupili to masowo - to kwestia co najmniej kilku dekad...

        Jak towar nie będzie zbyt drogi, za to dobrze reklamowany, to na pniu kupią ;-P
      • bigbadpig Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 08.06.12, 02:50
        ślepa wiara humanistów w nauki ścisłe - mroczna tajemnica kamienia filozoficznego, matematyka jako wiedza tajemna.

        przypomina mi się historia sprzed co najmniej 5-ciu lat - algorytm tworzący muzyczne przeboje w skali światowej: z przebojami mu nie wyszło, ale jakiś efekt jest - kilku artystów od 5-ciu lat nie sypia spokojnie. chaos deterministyczny wydawał się tylko kolejną przeszkodą do pokonania do czasu heisenberga, teraz wiara we we wzory na wszystko znamionuje tylko amatorów i fanów statystyki.
        • yoric Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 10.06.12, 11:49
          > do czasu heisenberga, teraz w
          > iara we we wzory na wszystko znamionuje tylko amatorów i fanów statystyki.

          natomiast humaniści zawodowcy idą do boju z Heisenbergiem na ustach, ale tak naprawdę marzy im się Hegel, Husserl i Heidegger, a najlepiej, żeby się okazało, że miłość to nieodgadniony fenomen, którego wyjaśnić się nie da, a i opisać ledwo co, i tylko z pomocą Ricoeura i Lacana :).

          Korelacje nie tylko są, ale część widać gołym okiem (trwalsze są małżeństwa ludzi tej samej religii, podobnego wykształcenia, itd.), a muszą być i głębsze - jak głęboko pozwoli wejść statystyka i czego się dokopać to pytanie otwarte. Ja nie chcę prosić o pomoc tych deterministów, co by chcieli wzór na wszechświat, a nie potrafią przewidzieć pogody na najbliższe 3 dni - mi na początek wystarczą ci, co przewidują pogodę na 2 dni. Niechby na początek spece od małżeństw mieli taką skuteczność, to już by było coś.
          • aandzia43 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 10.06.12, 18:58
            Ja
            > nie chcę prosić o pomoc tych deterministów, co by chcieli wzór na wszechświat,
            > a nie potrafią przewidzieć pogody na najbliższe 3 dni - mi na początek wystarcz
            > ą ci, co przewidują pogodę na 2 dni. Niechby na początek spece od małżeństw mie
            > li taką skuteczność, to już by było coś.

            Byłoby nieźle :-)


            > Korelacje nie tylko są, ale część widać gołym okiem (trwalsze są małżeństwa lud
            > zi tej samej religii, podobnego wykształcenia, itd.), a muszą być i głębsze - j
            > ak głęboko pozwoli wejść statystyka i czego się dokopać to pytanie otwarte.

            Sprawa jest otwarta i myślę, że ma przyszłość. Badając hormony, geny, mózgi, zapachy przyjrzałabym się jednocześnie metodom pracy skutecznych, doświadczonych swatek/ów. Wykonują swoje zadanie dobrze? Wykonują. W dużym stopniu nieświadomie, czyli kierując się tzw. intuicją. A przecież niektóre intuicyjne działania można rozebrać na czynniki pierwsze i ułożyć algorytm. Dwutorowość badań może przyspieszyć znalezienie rozwiązania.
    • tygrys-bez-rys Trudne to ... 08.06.12, 05:59
      Trudno mi zorzumiec o co chodzi w tym artykule. Moze dlatego ze to po polsku napisane, ale wielkiej-zlej-swini tez sie chyba nie udalo zrozumiec bo cos pisal o statystyce, a on z polskiego to jest dobry.

      Text pelen jest fantastycznych splotow wyrazen, jak naprzyklad:
      "Idealni partnerzy dobierają się tak, żeby ich geny uzupełniały się, tworząc najlepszy z możliwych układ systemu odpornościowego."

      WTF. Idealny partner to taki sktorym splodzimy maksymalnie odporne potomstwo?

      A pytanie bylo "Myślicie że naukowe metody doboru par mają przyszłość?"

      Ja mysle ze tak, ale tu chyba zabardzo o nauce nic nie bylo:
      "Firmy zatrudniają najlepszych psychologów, trenerów osobowości, socjologów i "inżynierów systemów informatycznych""

      Ekipa raczej z pogranicza SF i czarnej magii. Inzynierowie dusz i dup.

      A jak sie pytasz czy TO ktos kupi, to juz wiesz chyba. Z tego co pamietam dejtowanie na linii to jakies 5 miliadrdow dolarow, wiec dosc spory tort.

      Choc prawo do szczescie nie jest wpisane w zadna konstytucje, to uparcie za szczesciem gonimy, nie ma wiekszego szczescia niz znalezc odbicie swojej duszy w oczach ukochanej osoby, no i na przeciw temu pozadaniu wychodza roznoracy sprzedawcy olei z wezwej dupy.
      • kawitator Re: Trudne to ... 10.06.12, 16:21
        Nie traktuj powyższych postów Tygrysie z taką rewerencją bowiem sprawa jest prosta jak konstrukcja parasola.

        Powszechnie akceptowany w krajach naszego kręgu kulturowego system wyszukiwania przez Tygrysa Tygrysicy oparty jest na porywie serca , hormonach i totalnym haju nazywanym miłością. System jest do dupy ponieważ wskaźnik rozwodów w krajach które go stosują zbliża się do 50% a wskaźnik zadowolenia z życia małżeńskiego po 15 latach oscyluje gdzieś koło 10% Skutki stosowania takiego systemu wyszukiwania Tygrysicy widać nie tylko w statystykach rozwodowych ale nawet tu na forum
        Ludziska widzą problem i próbują wykreować nową niszę rynkową dla społeczeństwa post industrialnego czułego na takie chwyty jak komputer, specjaliści, geny i badania naukowe itp.

        Zapomnieli albo nie wiedzą, że już lepsze sposoby znane i nawet przez niektórych praktykowane z powodzeniem

        Panowie U. Gupta i P. Singh w Indian Journal of Applied Psychology 1982 nr 19 str 92 do 97 opublikowali wyniki swoich badań „Exploratory Study of Love and Liking and Type of Marriages”
        w których wykazali ze małżeństwa aranżowane przez przyjaciół lub swatów w przedziale czasowym 10 lat są znacznie bardziej szczęśliwe niż zawierane z „miłości”

        Ostatecznie do wyszukiwania tygrysicy możesz użyć sekwencyjnej analizy danych która pozwala wybrać najlepsza kandydatkę z dostępnych w realnych warunkach szukania tygrysicy ( wzory mogę podesłać bowiem nie chce mi się tu wbijać operatorów matematycznych lub poszukaj w literaturze temat „Problem sekretarki”)

        Co do początkowego posta Na pewno po jakimś czasie będzie działać tylko dla wielu kobitek będzie to trudne do zaakceptowania jak usłyszą w odpowiedzi na swoja aplikację od komputra
        W populacji nie ma nikogo kto by wytrzymał z taka pokręconą
        • aandzia43 Re: Trudne to ... 10.06.12, 18:31
          > Co do początkowego posta Na pewno po jakimś czasie będzie działać tylko dla wi
          > elu kobitek będzie to trudne do zaakceptowania jak usłyszą w odpowiedzi na swoj
          > a aplikację od komputra
          > W populacji nie ma nikogo kto by wytrzymał z taka pokręconą

          No, zgadza się ;-) Analogicznie trudny do zaakceptowania będzie dla wielu panów będzie obraz umysłowy (bo nawet nie wspominam o fizycznym) pani, która jest w stanie z nimi być ;-P

          Co do badań Gupty, to bym tak jednoznacznych wniosków na temat cudowności hinduskich małżeństw aranżowanych nie wyciądała. Ci Hindusi, którzy wchodzą w związek zaaranżowany z narzucaniem partnera nie mają chyba wielkich oczekiwań w kwestii szczęścia. Głowa między ramiona i przyzwyczajamy się do tego, co mamy. Więc oni z definicji nie są nieszczęśliwi - zawsze mogło być gorzej - myślą sobie pewnie. A więc, jeśli nie biją się, nie kłócą jakoś masakrycznie i nie rzygają na swój widok, to pytani podczas ankiety deklarują szczęście. Ot, taka radość w przymusie ;-P
          Ci z małżeństw zaaranżowanych, co mieli luksus wybrzydzania i wybierania z pomiędzy wielu kandydatów/tek to w moim odczuciu szczęśliwcy. Nie dość, że dostarczono im pod nos ileś tam ofert osób z dobranymi podstawowymi parametrami (wiek, wykształcenie, pochodzenie, klimat domu rodzinnego, zainteresowania, finanse, uroda itd.), to jeszcze nikt nie naciska "bierze tego/tę i już!". Można sobie wybierać, przebierać, byle tylko wyrobić się z zaręczynami w najbliższej pięciolatce ;-) Drobny nacisk na termin podjęcia decyzji to dobra rzecz - nie rozłazi się człowiek w szwach i jednak o solidnym wykonaniu roboty myśli. No i jak już taki/taka wybiorą, to wybiorą dobrze i szczęśliwi też raczej są.
          Zaś Hindusi, co wybierają sami... no cóż, To pewnie bardzo zróżnicowana grupa. Jakieś ucieczki z domu, brak wsparcia ze strony rodzin, z którymi się skłócili, wyalienowanie ze środowiska, ciężkie początki. Nie każda para przetrwa, nawet jeśli dobrani pod wieloma względami są całkiem nieźle. A jeśli jeszcze dobrani dobrze nei są, to nieszczęście tym bardziej murowane.

          Mnie się instytucja swatki bardzo podoba (już chyba coś pisałam na forum na ten temat). Pod warunkiem wszakże, że jest możliwość poznania się dobrze przed podjęciem decyzji, i że ostatnie słowo zawsze należy do zainteresowanych.
          • tygrys-bez-rys "Indian Journal of Applied Psychology" 11.06.12, 03:58
            A ty zla kobieto! Jak smiesz atakowac naukowe opracowanie psychologiczno statystycze oppublikowane w "Indian Journal of Applied Psychology"!

            Jak pisze klawitator:
            „Exploratory Study of Love and Liking and Type of Marriages”w których wykazali ze małżeństwa aranżowane przez przyjaciół lub swatów w przedziale czasowym 10 lat są ZNACZNIE BARDZIEJ SZCZESLIWE niż zawierane z „miłości”".

            Przypominasz mi niedowiarkow i wywortowcow w okresie Gierka, ktory szukali dziury w calym kiedy polska zgodnie rosła w siłę, ludzie żyli dostatniej, otaczal nas cud gospodarczy, dynamiczny rozwój, budowalismy druga Polskie, ktora była wówczas „ósmą potęgą gospodarczą świata”, mieszcząc się wśród dziesięciu najszybciej rozwijających się państw świata.

            Przez takich jak TY malkontentow jestesy teraz w dupie, mamy malzenstwa z milosci, zle matki i ojcow i ZAMKNIETY DACH NA STADIONIE, ktory panom polakom pilkarzom uniemozliwil spuszczenia wpierdolu Adonisom. Isniteje tez podejzenie, ze cala druzona PRLu IV to wszystko geje, i zapatrzyli sie w te piekne greckie oczy i zmaarzyli o greckiej milosci.
            • aandzia43 Re: "Indian Journal of Applied Psychology" 11.06.12, 06:58

              > A ty zla kobieto! Jak smiesz atakowac naukowe opracowanie psychologiczno statys
              > tycze oppublikowane w "Indian Journal of Applied Psychology"!

              > Przypominasz mi niedowiarkow i wywortowcow w okresie Gierka, ktory szukali dziu
              > ry w calym kiedy polska zgodnie rosła w siłę, ludzie żyli dostatniej, otaczal
              > nas cud gospodarczy,

              Tygrysku, to jest silniejsze ode mnie - odpowiem słowami Valmonta. Imperatyw wewnętrzny i już ;-)
        • tygrys-bez-rys korelacja 11.06.12, 03:41
          Dziekis szczere oczywiscie za odpowiedz. Bede potrzebowal jeszcze paru dodatkowych wyjasnien, jezeli sie Pan zgodzisz.

          kawitator napisał:
          "Powszechnie akceptowany w krajach naszego kręgu kulturowego system wyszukiwania przez Tygrysa Tygrysicy oparty jest na porywie serca , hormonach i totalnym haju nazywanym miłością. System jest do dupy ponieważ wskaźnik rozwodów w krajach które go stosują zbliża się do 50% [...]"

          Skad wiadomo ze przyczyna, kleski, oczywiscie jezeli to mozna zdefiniowac jako kleske ze sie ktos rozwodzi, jest zakochanie? Ja tutaj przeczytalem ze przyczyna kleski, moze byc:
          1. Ojciec
          2. Matka
          3. Maz pedal
          4. Maz ktory nie posuwa zony, zona ktora nie posuwa meza
          5. Maz ktory oglada pilke nozna
          6. Maz ktory nie jest dosc dominujacy i nie jest ... jak to bylo "PRZEWODNIKIEM" jak dajmy na to w sensacyjnej super produkcji wczesnej post komuny GIR GAJD z niezapomniamy kuisem.
          7. Maz ktory nie jest rycerzem i nie pozwala zonie robic co jej sie zewnie podoba

          Twoja teze oczywiscie skrupulatni odnotuje, chco chetnie bym posluchal dlaczego uwazasz ze istnieje jakas korelacja pomiedzy koncepcja (tu sobie pozwole na wariacje) milosci romantycznej a wysokim wskaznikiem rozwodow, ktore definiujesz jako kleske. Rozumiem ze ta kleska jest w wymiarze religijnym, bo ci nieszczesnicy skazani sa na wieczne potepienie. Ogieb piekielny i picz-fork w dupe. Co nie dotyczy pedalo bo dla nich to czysta przyjemnosc.


          kawitator napisał:
          "Panowie U. Gupta i P. Singh w Indian Journal of Applied Psychology 1982 nr 19 str 92 do 97 opublikowali wyniki swoich badań „Exploratory Study of Love and Liking and Type of Marriages”
          w których wykazali ze małżeństwa aranżowane przez przyjaciół lub swatów w przedziale czasowym 10 lat są znacznie bardziej szczęśliwe niż zawierane z miłości”"

          Jest to dla mnie wiadomosc wielce szokujaca, witam ja jednak z otwartym umyslem. Po chwili zastanowienia jednak dochodze do wniosku ze badania swiatobliwych Gupta-san and Singh-san pokrywaja sie z opinia swiatowego autorytem w dziedzinie badania szczescia jakim jest czwarty Smok-Krol Bhutan'u, Jigme Singye Wangchuck. Jego GNH index wyraznie odzwierciedla przepasc jaka dzieli zacofane kraje europy w tym Polske od swiatowych liderow szczescia jakimi sa Indie, Chiny czy Vietnam. Jestem pewien ze aranzowane, malzenstwa hinduskie maja wielki udzial w produkcji GHP Gross Happines Product of India. Na dodatek znam kilka malzenstw hindusow zawartych z milosci, ktore zakonczyly sie rozwodem, co stanowi niezbity dowod wyzszosci malzenstw aranzowanych na oszolomionymi miloscia.

          Z mocnym postanawaim poprawy, rozpoczynam poszukiwanie odpowiednich kandydatow na mezow dla moich corek!

          Klaniam sie
          TBR
    • tygrys-bez-rys Problem fundamentalny i rozdzielenie watkow 11.06.12, 04:13
      Jako ze nie jestem zbyt bystry i nie znam dobrze to jezyka to mysze to sobie jakos rozlupac na drobniejsze kawaleczki.

      1. Istnieje wiele servisow streczycielskich, ktore nie robia nic wiec ponad automatyzajce i de-matrializaje instytucji: swatki, potancowki w remizie, stolowki w szkole sredniej i wieczorku zapoznawczego junakow ZSMP.

      2. Jakas tam gosciow twierdzi ze badajac DNA bedize w stanie znalezc partnerow, ktorzy SPLODZA maxymalnie odporne (na cos?) potomstwo?

      O co curwa kaman? Ja sie pytam bo nie wiem. Co to ma z miloscia, ze szczesciem, z dupczeniem pozadnym wspolnego?

      Ad.1 W artykule pisze sie ze nad tym serwisem pracuja "przedstawiciele nauk" opartych na klechdach i innych przkazach ustnych, z pogranicza folkloru i propagandy sukcesu, w stylu "Fiut ci nie staje bo mama nie pozwala ci spac z misiem". Przeprowadzic proponuje proste doswiadczenie myslowe. Jak wielu z was chcialo by jezdzic po moscie, zbudowanym na podstawie mitow, basni i teori z dupy wyssanych przez grupe czarnoksieznikow celebrytow aktualnie bedacych w lasce motlochu?
      • yoric Re: Problem fundamentalny i rozdzielenie watkow 11.06.12, 11:53
        Nie można by go było zbanować po IP?
        • aandzia43 Re: Problem fundamentalny i rozdzielenie watkow 11.06.12, 12:59
          Zostaw! Ja go lubię :-)
          • tygrys-bez-rys Szaleńie mi miły. 11.06.12, 17:08
            Nie przejmuj sie moja droga, nic na stanie nam na przeszkodzie. Cokolwiek to jest, co moze sie wydarzyć. Przyzekam.
        • sabat77 Re: Problem fundamentalny i rozdzielenie watkow 11.06.12, 16:25
          Jak to - zbanowac ? Przeciez tygrys bardzo ciekawe rzeczy prawi.
          Czasem.
          W kazdym razie zdaraza mu sie.
          Kazdemu trzeba dac szanse. Nawet jest szansa, ze w Kajku i Kokoszu bedzie jakas prawda zyciowa zawarta. W kazdym razie, dlatego ja asekuracyjnie przegladnalem wieksza czesc dostepna na rynku.
          No co ?
          Jak bylem mlody, znaczy sie.
          To nie znaczy ze teraz jestem stary.
          • tygrys-bez-rys Wolnosc 11.06.12, 17:11
            Kocham i szanuje. I cenie to ze nie pedzisz z widlami, choć nie do końca rozumiesz. Ciało bella.
        • tygrys-bez-rys Mozna bardzo łatwo 11.06.12, 17:07
          Tylko trzeba wiedzieć jak. RTFM my lovely, ciekawym zagadnieniem pozostaje pytanie czy zaslugujesz na taka możliwość, skoro twoje umiejetnosci ci na to nie pozwalają. W demokracji każdy moze głosować, technologia jednak stawia wyższe wymagania, uśmiechnij sie to ci pomogę, całus, tam Gdzie lubisz kochanie.
        • tygrys-bez-rys Yo i big-bag-pimp 12.06.12, 01:51
          Chciałbym coś dla was zrobić chłopaki. Najwyraźniej drażni was, choć byc moze sie przecenieniam, moja żałosna twórczość na tym forum. Big bag pisał już o tym kilka razy. Nie do Konca rozumiem to zachowanie, bo nawet tak stylowy sposób komunikacji jak forum gazety ma prosta funkcje wyłączenia osób, których ochoty nie mamy czytać. Domyślam sie jednak ze wasze umysły zajęte są sprawami dużo większej wagi niż poszukiwanie sposobu jak sie na mnie już nie natknąć. Kierowany miłością bliźniego postanowiłem wam tu ten sekret przybliżyć:

          Po prawej stronie ekranu macie takie małe okienko, ramke w srakowatym kolorze, zatytułowana waszym nikim. Dla bada będzie pisało tam bad dla yo yo. Proste? Po nizej jest kilka links, jeden z nich nosi zlowroga nazwe nieprzyjaciele, nie bojcie sie, nie jest az tak zle jak brzmi, klikacie I juz. Dodjecie mnie znaczy moj nik do listy nieprzyjaciele a potem zaznaczacie czek box nie wyswietlaj poematow nieprzyjaciol. No I juz!

          Dajcie znac drodzy nieprzyjaciele jezeli macie jakies pytania. Bede zalowal Bo solodkie z was kociaczki, ale serce mi peka jak slysze o waszych cierpieniach.

          Calusy tam gdzie lubicie zwierzaczki.
        • bigbadpig Re: Problem fundamentalny i rozdzielenie watkow 19.06.12, 00:17
          > Nie można by go było zbanować o IP?

          Teraz, kiedy wreszcie zaczął gadać do rzeczy?!
    • abrigado Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 13:35
      urquhart napisał:> Kocham cię, czyli C8-H11-N


      fenyloetyloamina?

      no to już wiem czemu:

      1) wolę trening niz randkę- na treningu nawet poobijany mam 100 % szansy na kopa spowodowanwego w/w substancja a na randce...;/
      2) jak nie jestem na trenigu to wsuwam ogromne ilosci belgijskiej czekolady!

      ...no pragnienie miłości normalnie...:)

      i po co tak komplikowac to wszystko rozwazaniami na forum, jak to taaaakie proste ;)

      • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:07
        No tak, po prostu rekompensujesz sobie cos na co nie masz juz szans i dobrze o tym wiesz.
        • hello-kitty2 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:22
          sabat77 napisał:

          > No tak, po prostu rekompensujesz sobie cos na co nie masz juz szans i dobrze o
          > tym wiesz.

          Kopa mu za ta belgijska czekolade, co?

          Sabat jedz gorzka, ale nie przekraczaj 2 kostek na dzien, ja ostatnio przekraczalam i mi cycki skoczyly o jeden rozmiar w gore, kurcze znowu dieta. To od kiedy zaczynasz, od lipca? Przylacze sie.
          • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:31
            O, to bedzie potem temat - idzie zima, a ja robie forme na mijajace lato :)

            Z tym kopaniem abrigado to bym sie nie rozpedzal, pisal cos o wyrywaniu konczyn. Glupio tak bez nogi skakac :) Swoja droga, ciekawe czy kobiecie tez by wyrwal ?
            mimo wszystko nie proboj, co bedzie jak jednak kobiecie tez ? :)
            • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:33
              Moment, wiem. Poslijmy Behemota zeby go kopnal, kotu to chyba nie urwie ?
              swoja droga kot kopiacy czlowieka jest o wiele ciekawszym widowiskiem niz czlowiek kopiacy kota.
        • abrigado Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:33
          > No tak, po prostu rekompensujesz sobie cos na co nie masz juz szans i dobrze o
          > tym wiesz.

          zawistnik- u was w geesie takiej nie ma ? :P

          a powaznie, to gdybyś wyrzucił słowo "juć" miałbyś 100 % racji
          • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:38
            Czyli nigdy nie miales ? Its hard to be abrigado...
            Being sabat its not easy too... Jesli mam byc szczery :)
            • abrigado Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 16:53
              > Czyli nigdy nie miales ? Its hard to be abrigado...
              > Being sabat its not easy too... Jesli mam byc szczery

              dobra, nie asekuruj się

              moim zdaniem masz gorzej bo robisz sobie torturę nadziei :)

              mówimy teraz o uczuciu miłóści- a nie o seksie- ja np zdałem sobie sprawę kilka lat temu, że poczynając od wieku pacholęcego każda sytuacja zakochania kończyła się twardym ladowaniem na dupę i bilans takiej relacji zawsze wypadal dla mnie ujemnie.

              ale jednoczesnie w chwili tej refleksji dotarło do mnie ,że poza relacjami miłosnymi jestem z zadowlony ze swojego życia.

              więc następną myślą było: skoro przy takich porażkach osiągnąłem wiecej niż sie spodziewałem, gdzie byłbym gdybym nie zawracal sobie głowy "miłością"?

              i faktycznie jest lepiej- brakuje mi najwyzej seksu, ale nie "miłości", albo "partnerki"
              • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 17:20
                robie sobie torture nadziei na co ?
              • hello-kitty2 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 17:20
                abrigado napisał:

                > mówimy teraz o uczuciu miłóści- a nie o seksie- ja np zdałem sobie sprawę kilka
                > lat temu, że poczynając od wieku pacholęcego każda sytuacja zakochania kończył
                > a się twardym ladowaniem na dupę i bilans takiej relacji zawsze wypadal dla mni
                > e ujemnie.
                >
                > ale jednoczesnie w chwili tej refleksji dotarło do mnie ,że poza relacjami miło
                > snymi jestem z zadowlony ze swojego życia.
                >
                > więc następną myślą było: skoro przy takich porażkach osiągnąłem wiecej niż sie
                > spodziewałem, gdzie byłbym gdybym nie zawracal sobie głowy "miłością"?
                >
                > i faktycznie jest lepiej- brakuje mi najwyzej seksu, ale nie "miłości", albo "
                > partnerki"

                To ciekawe, bardzo ciekawe. Wlasciwie moglabym sie podpisac pod ostatnim zdaniem ale jest maly/duzy zgrzyt w twoim zyciu abrigado. A mianowiecie:

                jesli staniesz teraz obok i spojrzysz na swoje obecne zycie to mozesz powiedziec: tak kurwa mam zajebiste zycie, zyje dokladnie tak jakbym chcial zyc, nic bym nie zmienil, mam wszystko czego zawsze chcialem! Z naciskiem: zyje tak jakbym chcial zyc.

                Mozesz tak powiedziec o swoim zyciu? Jesli nie, to gdzie tkwi blad?
                • abrigado Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 17:34
                  > Mozesz tak powiedziec o swoim zyciu? Jesli nie, to gdzie tkwi blad?

                  mogę tak powiedzieć- żałuje, ze dopiero teraz-ze nie zdecydowałem się na to kiedy miałem 21 lat ( a dokładnie wtedy pierwszy raz taka myśl mi zaświtała w glowie)

                  chociaz wtedy pewnie nie dowiedziałbym się tego wszystkiego, nie miałbym dzieciaków, które też ( na szczęscie!) nie pozwalają na nadmierne skupienie się na sobie samym i ściągaja człowieka na ziemię


                  • hello-kitty2 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 18:12
                    abrigado napisał:

                    > > Mozesz tak powiedziec o swoim zyciu? Jesli nie, to gdzie tkwi blad?
                    >
                    > mogę tak powiedzieć- żałuje, ze dopiero teraz-ze nie zdecydowałem się na to kie
                    > dy miałem 21 lat ( a dokładnie wtedy pierwszy raz taka myśl mi zaświtała w glow
                    > ie)
                    >
                    > chociaz wtedy pewnie nie dowiedziałbym się tego wszystkiego, nie miałbym dziec
                    > iaków, które też ( na szczęscie!) nie pozwalają na nadmierne skupienie się na s
                    > obie samym i ściągaja człowieka na ziemię

                    Ja pytalam o ocene twojego zycia, a nie o ocene jakiegos jego kawalka, ktorym jestes ostatnio zafascynowany/zajety.
                    Nie ma to jak wyprzec prawde o swoim zyciu.

                    • abrigado Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 18:24
                      > Ja pytalam o ocene twojego zycia, a nie o ocene jakiegos jego kawalka, ktorym j
                      > estes ostatnio zafascynowany/zajety.
                      > Nie ma to jak wyprzec prawde o swoim zyciu.
                      >

                      i ja piszę ocałym moim obecnym życiu :P

                      czy gdzieś tu napisałem o zapasach, wspinaczce , albo sportach ekstremalnych?

                      nie napisałem
                      tłumaczę raz jeszcze -podoba mi się moje obecne życie, podejście do kobiet i brak potrzeby poszukiwania "towarzyszki życia"- żałuję, ze kiedyś nie znalazłem w sobie dość odwagi by zrywać toksyczne relacje

                      gdyby jeszcze moja współlokatorka zechciała uciec z autobusem arabów to juz w ogóle byłby ideał :P- również pod względem erotycznym ;P
                      • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 18:54
                        No ja sie nie dziwie, wielu mezczyzn chcialoby tak zyc, to troche spelnienie ewolucyjnej roli. Ale mi sie wydaje, ze mimo wszystko wciaz marudzisz i nie wiem czemu.

                        i w dodatku nie odpowiedziales czym sie twoim zdaniem torturuje...
                        • abrigado Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 22:00
                          Ale mi sie wydaje, ze mimo wszystko wciaz marudzisz i nie wiem
                          > czemu.
                          >
                          > i w dodatku nie odpowiedziales czym sie twoim zdaniem torturuje...


                          poczuciem, że coś straciłeś i nadzieją, że zrzucenie kilogramów to powrót do przeszlości.

                          -bo ja w ogóle taką marudną naturę mam...

                          ale wtedy wchodzę na jakiś czas na BSWM i ...nic tak czlowieka nie pociesza jak cudze nieszczęście...i filozoficzne rozmowy :P

                          • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 11.06.12, 22:45
                            abrigado napisał:

                            > poczuciem, że coś straciłeś i nadzieją, że zrzucenie kilogramów to powrót do pr
                            > zeszlości.

                            Wcale nie. Straciłem niewątpliwie, poczucie niepotrzebne bo to fakt. Ale powrotu do przeszłości nie ma, jedyna rzecz którą można w życiu zmienić to przyszłość. Tak więc to jeden z licznych kroków w przyszłość, nie przeszłość. Przeszłości już nie ma, więc nie ma też sensu by nią żyć.
                            Fajnie wyglądać i być pewnym siebie, pełnym humoru gościem można w każdym wieku.
                            Nie no, najlepiej zapuścić brzuch, opitolić się na łysą pałę, założyć do skarpet klapki kuboty i pi...lić o tym, że złe kobiety lecą tylko na forsę.
    • urquhart Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 18.06.12, 21:54
      Jeszcze o innym kluczu zdeterminowania przez hormony/neuroprzekaźniki, jakżebym mógł zapomnieć
      >>>
      Helen Fisher, która od lat zajmuje się badaniem miłości, opublikowała niedawno książkę pt. Dlaczego on, dlaczego ona. Ujawnia w niej, jak dominujące neuroprzekaźniki/hormony determinują nasz temperament i jak zachowują się Odkrywcy, Budowniczowie, Dyrektorzy i Negocjatorzy. Kto kogo pociąga i z kim najlepiej się umówić, by stworzyć trwały związek.
      (...)
      Odkrywcy - chętnie podejmują ryzyko, są ciekawe świata, twórcze, spontaniczne, optymistyczne i energiczne. Odkrywcy ciągną do Odkrywców, ponieważ poszukują w swoim partnerze optymizmu, impulsywności i przyjemnego dreszczyku. Wiążą się mocno, ale przez swoje skłonności niekiedy popadają w kłopoty. Poza tym są niezbyt introspektywni, a nie mając wglądu w siebie, unikają głębszych dyskusji.
      Ludzie, którzy odziedziczyli określone geny związane z układem serotoninergicznym, są spokojni, towarzyscy, ostrożni, ale nie strachliwi, wytrwali, lojalni, lubią zasady i porządkowanie faktów. Uznaje się ich za konwencjonalnych strażników tradycji. Fisher nazwała ich Budowniczymi, gdyż bez względu na to, czy są kobietami, czy mężczyznami, mają talent do tworzenia sieci społecznych i zarządzania członkami rodziny lub podwładnymi. Lubią gromadzić wszystkich razem, bo cieszy ich wspólna praca. Często miewają wielu bliskich przyjaciół. Podobnie jak Odkrywcy, Budowniczowie również ciągną do siebie.
      Ludzie, u których silnie dochodzi do głosu testosteron (Dyrektorzy), są bezpośredni, zdecydowani i skoncentrowani. Ich mocną stroną jest myślenie analityczne i strategiczne. Dużo wymagają od innych, a przy tym pozostają niezależni emocjonalnie. Do wyzwań podchodzą realistycznie i ze sporą dozą determinacji. Uparcie zmierzają do celu. Potrafią zrozumieć konstrukcję maszyn, formuły matematyczne oraz wszystko, co opiera się na zasadach. Z tego właśnie powodu budowa utworów muzycznych bywa dla nich czymś widocznym jak na dłoni.
      Jeśli u kogoś wyraźnie zaznacza się działanie estrogenów, ma temperament Negocjatora. Cechuje go tolerancyjność oraz skłonność do myślenia holistycznego czy uwzględniającego szerszy kontekst. Fisher nazywa tę umiejętność myśleniem sieciowym. Negocjatorzy mają rozwiniętą wyobraźnię, z łatwością posługują się też słowami. Doskonale odczytują mowę ciała, ton głosu lub gest dostarczają im wielu użytecznych informacji. W kontaktach międzyludzkich przydają im się też intuicja, altruizm oraz zgodność. Potrafią współczuć, są sympatycznymi idealistami o niezwykle giętkim umyśle. Słowem – trudno ich nie lubić. (...)

      kopalniawiedzy.pl/Helen-Fisher-randka-zwiazek-dopamina-serotonina-testosteron-estrogeny-neuroprzekaznik-temperament,6748
      • hello-kitty2 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 13:44
        urquhart napisał:

        > Jeszcze o innym kluczu zdeterminowania przez hormony/neuroprzekaźniki, jakżebym
        > mógł zapomnieć
        > >>>
        > Helen Fisher, która od lat zajmuje się badaniem miłości, opublikowała niedawno
        > książkę pt. Dlaczego on, dlaczego ona. Ujawnia w niej, jak dominujące neuroprze
        > kaźniki/hormony determinują nasz temperament i jak zachowują się Odkrywcy, Budo
        > wniczowie, Dyrektorzy i Negocjatorzy. Kto kogo pociąga i z kim najlepiej się um
        > ówić, by stworzyć trwały związek.

        Bardzo ciekawe urqu ale nie napisales z kim wiaza sie Dyrektorzy i Negocjatorzy (trzeba sobie doczytac :(?

        Rozpoznalam: Budowniczego Kutuzowa i Negocjatora Sabata :)
        • urquhart Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 14:38
          > Bardzo ciekawe urqu ale nie napisales z kim wiaza sie Dyrektorzy i Negocjatorzy
          > (trzeba sobie doczytac :(?

          Oczywiście to brak puenty i niedopatrzenie:
          >>>
          Dyrektorzy i Negocjatorzy nie łączą się w pary w swoich typach temperamentalnych, wolą siebie nawzajem. Stanowią swoje dopełnienie, bo Dyrektorzy koncentrują się na szczegółach, a Negocjatorzy na "ogółach". Negocjatorzy przyglądają się sprawom ze wszystkich możliwych punktów widzenia, a Dyrektorzy decydują. Są w podobnym stopniu towarzyscy, a Negocjator doskonale eliminuje skutki gaf popełnianych przez Dyrektora.
          >>>
          i jeszcze inne podsumowanie
          >>>
          •Poszukiwacze szukają wrażeń, są kreatywni i spontaniczni.
          •Budowniczowie są spokojni i zrównoważeni, ostrożni, cenią tradycyjne wartości.
          •Negocjatorów cechuje pomysłowość, elastyczność, umiejętności interpersonalne i dużo empatii.
          •Dyrektorzy są przeciwieństwem negocjatorów. Wyróżnia ich analityczny umysł, skłonność do rywalizacji, poczucie niezależności, silna osobowość. Są realistami i sceptykami.
          Co interesujące, typy te można identyfikować po wyglądzie (np. wysoki poziom testosteronu objawia się silną szczęką, mocno zarysowanymi łukami brwiowymi, a dopaminy ekspresyjną twarzą).
          Badaczka zauważa, że ludzie z wysokim poziomem estrogenu (bez względu na płeć, bo zarówno kobiety, jak i mężczyźni wytwarzają estrogeny) wybierają osoby z wysokim poziomem testosteronu i odwrotnie. Natomiast osoby mające wysoki poziom dopaminy i te z wysokim poziomem serotoniny czują się najlepiej wśród takich jak oni sami.

          www.poradnikzdrowie.pl/psychologia/zwiazki/Milosna-alchemia-czyli-co-dzieje-sie-z-nami-w-stanie-zakochania_37003.html
          • urquhart Katastrofa antydepresantów 19.06.12, 14:59
            Przy okazaji przypomniało mi się że owa Helen Fisher ostrzega przy różnych okazjach o katastofie jaka na siebie sciagamy używając coraz wiecej antydepresantów które oznaczają zabicie miłości pożadania i orgazmu, co jest przerażajace w świetle obserwacji jej pracy:
            wiecjestem.us.edu.pl/helen-fisher-opowiada-dlaczego-kochamy-i-zdradzamy
          • anty-cialo Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 17:48
            Ciekawe jakim typem jest Urqu
        • kutuzow Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 15:17
          hello-kitty2 napisała:

          > Rozpoznalam: Budowniczego Kutuzowa i Negocjatora Sabata :)

          Kitty --> ja w tym widzę raczej mechanizm rodem z horoskopów. Zgadzają się 2 określenia z 8-miu więc człowiek już "rozpoznaje" siebie w danym modelu nawet jeśli kolejne nie pasują totalnie. (zapomniałem jak się nazywa mechanizm na którym bazują horoskopy).
          • hello-kitty2 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 17:54
            kutuzow napisał:

            > Kitty --> ja w tym widzę raczej mechanizm rodem z horoskopów. Zgadzają się
            > 2 określenia z 8-miu więc człowiek już "rozpoznaje" siebie w danym modelu nawet
            > jeśli kolejne nie pasują totalnie. (zapomniałem jak się nazywa mechanizm na kt
            > órym bazują horoskopy).

            :) :) :) U mnie sie stosunkowo zgadza z malym wyjatkiem, ze pasuje do Sabata, aaaa :) :) :)

            Dyrektor Kitty
            • sabat77 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 18:30
              E tam, pasuje - nie pasuje. To mozna powiedziec jak sie kogos zobaczy, poczuje, uslyszy, poobserwuje ruchy, mimike, zachowanie.
              Nawet kilka fotek to za malo, chociaz wiecej niz jakies biadolenie na forum :)
              Ale co do typu sie zgadzam, pasuje tam pod negocjatora.
              Co do tego czy odpowiadalbym Ci w rzeczywistym swiecie - tez mam przekonanie ze nie lyknelabys mojej fizycznosci, nawet po zrobieniu super sylwety. Intuicja negocjatora ;)
          • aandzia43 Re: Miłość i komercyjne dobranie idealne? :) 19.06.12, 18:43
            Kitty --> ja w tym widzę raczej mechanizm rodem z horoskopów. Zgadzają się
            > 2 określenia z 8-miu więc człowiek już "rozpoznaje" siebie w danym modelu nawet
            > jeśli kolejne nie pasują totalnie. (zapomniałem jak się nazywa mechanizm na kt
            > órym bazują horoskopy).

            Tak, czary mary hokus pokus na cieniutkiej warstwie gleby naukowej ;-) Ale żeby nie było, że sztywniak jestem to się też pobawię: na gruncie rodzinnym jestem przede wszystkim Negocjatorem. Jak się wkurwię, bo mi się organizacja w szwach rozłazi i chaos się zakrada, jak nie wystarczy już do utrzymania Harmonii i trzymania się ścieżki Tao dyskretne czuwanie i pociąganie bardzo niewidzialnych niteczek, to przechodzę do roli Dyrektora. Ale nie lubię, bo to zbyt energetyczne jest, a ja jestem jak byczek Fernando - nade wszystko cenię sobie spokój i możliwość zajmowania się swoimi przyjemnościami (czyli np. byciem Odkrywcą na swoim osobistym pastwisku) i rodzinna corrida mnie męczy. Szarą eminencją chyba można mnie nazwać. Chociaż ostatnio okoliczności powołują mnie coraz częściej na stanowisko Dyrektora. Taka karma ;-p
            • urquhart Nowe opakowania znanych zasad. 20.06.12, 19:44
              > Tak, czary mary hokus pokus na cieniutkiej warstwie gleby naukowej ;-) Ale żeb
              > y nie było, że sztywniak jestem to się też pobawię: na gruncie rodzinnym jestem
              > przede wszystkim Negocjatorem. Jak się wkurwię, bo mi się organizacja w szwach
              > rozłazi i chaos się zakrada, jak nie wystarczy już do utrzymania Harmonii i tr
              > zymania się ścieżki Tao dyskretne czuwanie i pociąganie bardzo niewidzialnych n
              > iteczek, to przechodzę do roli Dyrektora. Ale nie lubię, bo to zbyt energetyczn
              > e jest, a ja jestem jak byczek Fernando - nade wszystko cenię sobie spokój i mo
              > żliwość zajmowania się swoimi przyjemnościami (czyli np. byciem Odkrywcą na swo
              > im osobistym pastwisku) i rodzinna corrida mnie męczy. Szarą eminencją chyba mo
              > żna mnie nazwać. Chociaż ostatnio okoliczności powołują mnie coraz częściej na
              > stanowisko Dyrektora. Taka karma ;-p

              Jak przystało na prawdziwą androgyniczną osobowość o równych palcach :)

              W sumie w Helen Fisher opakowuje na nowo określenia już znane w atrakcyjne i poprawnie polityczne nazwy. Unikając budzących bunt i wattościujące określenia męska kobieta i kobiecy mężczyna. To odmienne bieguny płciaowości niezależnie od rzeczywistej płci ciągną do siebie mocno to fakt znany od starożytności (przewaga yang i ying w osobowości) . Podobnie jak to że meski męzczyzna naklepiej sprawdzi sie w standartowej roli z kobiecą kobietą. Druga zasada że intowetyk nie wytrzyma długo z extrawetykiem to też znany fakt, ale nowe okreslenia pozwalają uniknąć przykrego nazewnictwa. Ale ta zasada moze faktycznie być przeważająca dla osób androgynicznych i bardzo ciekawie pisze o badaniach na dzikusach.
              Skomercjalizowanie badania który czynnik tych antagonistów estrogeny<>testosteron, dopamina<>serotonia jest determinujący na zachowanie przez badanie krwi też jest ciekawy, bo ankiety i własna subiektywna ocena moze być bardzo śliska.

              A co do samooceny, nie bedę gorszy, skoro kogo kolwiek interesują szczegóły dotyczące konstrukcji wnętrza Waszego Uniżonego Sługi, służe. Biologicznie zdecydowanie z palców, szczeki, łysiny i zawodowego statusu wynika mi że jestem testosteronowym "dyrektorem" (M-M), ale i z drugiej strony mentalnie odróznia mnie od innych łatwość bycia "negocjatorem" (K-M), łatwość nawiązywania kontaktów i wspomnianego synchronizowania się do stanów emocjonalnych innych osób, łatwość rozwiazywania konfliktów. Czy taka androgynia to wpływ wychowania w "kobiecym kręgu" czy może genów że moi rodzice dobrali sie kończąc studia na warszawskiej ASP ? No, ale jeżeli miałbym sie zdefiniować to jestem zdecydowanie Odkrywcą, żądnym doznań i dopaminy, jakkolwiejk w utrzymaniu pewnej harmonii z poprzednimi cechami :)
              • hello-kitty2 Re: Nowe opakowania znanych zasad. 21.06.12, 03:21
                urquhart napisał:

                > A co do samooceny, nie bedę gorszy, skoro kogo kolwiek interesują szczegóły dot
                > yczące konstrukcji wnętrza Waszego Uniżonego Sługi, służe. Biologicznie zdecydo
                > wanie z palców, szczeki, łysiny i zawodowego statusu wynika mi że jestem testos
                > teronowym "dyrektorem" (M-M), ale i z drugiej strony mentalnie odróznia mnie od
                > innych łatwość bycia "negocjatorem" (K-M), łatwość nawiązywania kontaktów i ws
                > pomnianego synchronizowania się do stanów emocjonalnych innych osób, łatwość ro
                > zwiazywania konfliktów. Czy taka androgynia to wpływ wychowania w "kobiecym krę
                > gu" czy może genów że moi rodzice dobrali sie kończąc studia na warszawskiej AS
                > P ? No, ale jeżeli miałbym sie zdefiniować to jestem zdecydowanie Odkrywcą, żąd
                > nym doznań i dopaminy, jakkolwiejk w utrzymaniu pewnej harmonii z poprzednimi c
                > echami :)

                Wiecej o sobie, mniej o ogole albo chociaz wiecej o sobie, tyle samo o ogole i zaczyna byc bardziej interesujaco...I like it :)
              • anty-cialo Re: Nowe opakowania znanych zasad. 21.06.12, 15:44
                Urqu, typujesz się na podstawie skróconych opisów czy robiłeś test? Ja Cię obstawiałam jako Budowniczego (tradycyjne, patriarchalne poglądy) lub Dyrektora.
                Z książki nie wynika aż tak silne powiązanie między typem a hormonami jak w artykule. Fisher opisuje obszernie i ze swadą zalety każdego typu, potem tyci-tyci wady, a na koniec zamiast modo psychologico przypisać to dzieciństwu, to wspomina o statystycznie istotnych różnicach w występowaniu w grupach cech biologicznych (palce, geny) związanych z poziomem testosteronu, estrogenów, dopaminy i serotoniny.

                Introwertyk i ekstrawertyk ma być odpowiednikiem Budowniczego i Odkrywcy? Moim zdaniem to się nie pokrywa.

                "łatwość nawiązywania kontaktów i wspomnianego synchronizowania się do stanów emocjonalnych innych osób, łatwość rozwiazywania konfliktów."
                to jest też cecha DDA i współuzależnionych

                > A co do samooceny, nie bedę gorszy, skoro kogo kolwiek interesują szczegóły dot
                > yczące konstrukcji wnętrza Waszego Uniżonego Sługi, służe. Biologicznie zdecydo
                > wanie z palców, szczeki, łysiny i zawodowego statusu wynika mi że jestem testos
                > teronowym "dyrektorem" (M-M), ale i z drugiej strony mentalnie odróznia mnie od
                > innych łatwość bycia "negocjatorem" (K-M), łatwość nawiązywania kontaktów i ws
                > pomnianego synchronizowania się do stanów emocjonalnych innych osób, łatwość ro
                > zwiazywania konfliktów. Czy taka androgynia to wpływ wychowania w "kobiecym krę
                > gu" czy może genów że moi rodzice dobrali sie kończąc studia na warszawskiej AS
                > P ? No, ale jeżeli miałbym sie zdefiniować to jestem zdecydowanie Odkrywcą, żąd
                > nym doznań i dopaminy, jakkolwiejk w utrzymaniu pewnej harmonii z poprzednimi c
                > echami :)
      • tygrys-bez-rys badaczy milosci ... 20.06.12, 06:21
        urquhart napisał:
        "Helen Fisher, która od lat zajmuje się badaniem miłości, opublikowała niedawno książkę pt. Dlaczego on, dlaczego ona."

        To ze jots jest badaczem to nie znaczy ze jeste eksoertem, tez jestem badaczem, a jak Sam nie jestes to ozan a ze ktos Cie permanent nie zrobil w kujawskiego hujawiaka. Na zakonczenie powtorze za mom ulubionym badaczem milosci:

        www.youtube.com/watch?v=5gSroh2XP-0&feature=youtube_gdata_player

        A Ty się temu nie dziwisz
        Wiesz dobrze co byłoby dalej
        Jakbyśmy byli szczęśliwi
        Gdybym nie kochał Cię wcale






        • urquhart Re: badaczy milosci ... 20.06.12, 08:55
          Wiem, męczy Cię i oburza że ktokolwiek waży się sprowadzać TAJEMNICE I MISTERIUM do chemii, antropologii, czy neuropsychologii.
          • sabat77 Re: badaczy milosci ... 20.06.12, 20:26
            Fizyczna rzeczywistosc jest najwiekszym misterium, w dodatku istniejacym realnie i niepodwazalnie.
            • aandzia43 Re: badaczy milosci ... 20.06.12, 21:21
              > Fizyczna rzeczywistosc jest najwiekszym misterium, w dodatku istniejacym realni
              > e i niepodwazalnie.

              Ładnie ujęte :-) Zgadzam się.
          • tygrys-bez-rys Tak Lecz 10.07.12, 20:01
            Raczej irytuje ale tylko jak jestem nabity.
Inne wątki na temat:

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka