Dodaj do ulubionych

psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks

16.12.13, 13:34
Desmond Morris wpisuje się ewidentnie w nurt psychoewo. Jako, że odrzucam "teorie" zoologów, którzy całkiem poważnie twierdzą, że ewolucja kobiet przebiegła innymi torami niż ewolucja mężczyzn, i że na skutek ewolucji kobiety i mężczyźni znacząco się zróżnicowali - rzadko czytuję. Z drugiej strony część obserwacji zoologów jest jak najbardziej słuszna, tylko wnioski absurdalne, a poza tym wroga trzeba znać - więc jednak czasem czytuję.
No to poczytałam i taka oto perełka o DM się znalazła: "Twierdzono kiedyś, że kobiety są biologicznie mniej predysponowane do orgazmu niż mężczyźni. Wydaje się jednak, że nie ma w tym względzie różnicy między kobietami i mężczyznami, ale z powodów kulturowych i pruderii mężczyźni nie potrafią w pełni pobudzić swoich partnerek. Przyczyną braku orgazmu podczas stosunku nie jest słabość popędu seksualnego, lecz słabość techniki partnerów".

Kiedy stwierdziłam to samo - na podstawie swoich obserwacji, pracy z parami i własnych doświadczeń seksualnych oraz lektur fachowych i mniej fachowych zaatakowano mnie ostro. Główny zarzut: winę za kiepski seks na mężczyzn zwalam bo jestem feministką, a tymczasem nurt psychoewo...Ja się tam panocku na tych waszych znakach nie znam, ale zdaje się, że jednak i badacze tego nurtu obserwują to samo co ja. Panowie z powodów kulturowych są beznadziejnymi kochankami.

Tak więc panowie - kolejny wieża z piasku się wali. Powtórzę - w większości związków za kiepski seks i w dłuższej perspektywie - za jego brak odpowiadają mężczyźni. Większość mężczyzn nie ma pojęcia jak pobudzić i zaspokoić seksualnie partnerkę. Pruderia i przekonanie, że jak obejrzałem ileś filmów xxxx a moja ostatnia kochanka piszczała z roszkoszy już w fazie loda - to jestem megaogierem.
Prolaktyna i te inne ciążowe hormony to tyle czasu, ile trwa karmienie (i znaczna część kobiet, mająca dobrych kochanków gzi się wtedy nawet więcej niż normalnie), tak więc jesli BSM trwa dłużej i jest się płci męskiej, a chętna z początku żona, nadal nie chce lub w łóżku jest maksymalnie bierna - warto jednak zastanowić się nad swoją techniką, a nie tworzyć skomplikowane teorie na podstawie wyrywkowo cytowanych badaczy z nurtu psychoewo.
Dziękuję.



Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 14:05
      W każdym Twoim poście jest to samo: winny facet. I swiat jest prosty..
      • twojabogini Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 15:04
        marek.zak1 napisał:

        > W każdym Twoim poście jest to samo: winny facet. I świat jest prosty..

        Tym razem nie w moim poście - w książce Desmonda Morrisa, wytrwałego badacza i obserwatora zachowań ludzkich i zwierzęcych z punktu widzenia ewolucji. Jak się okazuje wycofał się z tez o niższym libido kobiet, ich słabszej mniej rozwiniętej seksualności i czego tam jeszcze - i stwierdził, że słabe libido kobiet, to po prostu efekt pruderii i kiepskiej techniki mężczyzn.
        To nie ja stwierdzam - bo ja to wiem od dawna. Przytaczam tylko kolejny argument, tym razem z nurtu psychoewo. I jestem ciekawa co zwolennicy psychoewo na to? Swoją drogą różnicuję - stykam się też z sytuacjami, gdzie winę za BSM ponosi kobieta, lub oboje partnerów.
        Zgadzam się jednak z Desmondem (hehehe, nie wiedziałam, ze do tego dojdzie) - w większości przypadków panowie są kiepskimi kochankami i jest to uwarunkowane kulturowo.
      • jesod Winny facet 16.12.13, 15:15
        marek.zak1 napisał:
        > W każdym Twoim poście jest to samo: winny facet. I swiat jest prosty..

        Tu wcale nie chodzi o ustalenie winy, lecz przyczyny. Nie chodzi też o prostotę świata, ale o wyjaśnienie części problemów, które w tym przemilczanym aspekcie może okazać się dość proste.
        Często też mówi się, że to właśnie najprostsze rozwiązania są genialne.
        Więc nie uprawiaj kultu faceta i jego seksualności, która wymaga tylko pokory, wyrozumiałości i dostosowania ze strony kobiety.
        • marek.zak1 Re: Winny facet 16.12.13, 15:50
          TB twierdzi, ze w ogromnej większości BSM winien jest facet. Ja tiwerdzę, że jest dokładnie odwrotnie, gdyż facetów paralizują rosnace wymagania kobiet (nie tylko seksualne), w czego nastepstwie wielu woli się masturbować przy kompie. Vide - ponizsze twierdzenie Starowicza.
          • zawle Re: Winny facet 16.12.13, 16:19
            marek.zak1 napisał:

            > TB twierdzi, ze w ogromnej większości BSM winien jest facet. Ja tiwerdzę, że je
            > st dokładnie odwrotnie, gdyż facetów paralizują rosnace wymagania kobiet (nie
            > tylko seksualne), w czego nastepstwie wielu woli się masturbować przy kompie. V
            > ide - ponizsze twierdzenie Starowicza.

            Starowicz pisał w kontekście lenistwa mężczyzn. Co do Twoich teorii dotyczących wymagań...kobiety nareszcie zaczynają je mieć. Jeśli to Cię kastruje, Twoja męskość jest zbudowana na wątłych podstawach.
            • mojemail3 Re: Winny facet 16.12.13, 16:22
              marek.zak1 napisał:

              (...)"facetów paralizują rosnace wymagania kobiet (nie
              > tylko seksualne), w czego nastepstwie wielu woli się masturbować przy kompie (...)"

              Biedactwa...
              • yoric Re: Winny facet 16.12.13, 16:52
                > Biedactwa...

                ...ale to przecież nie faceci się na to skarżą, tylko kobiety?
                • mojemail3 Re: Winny facet 16.12.13, 16:55
                  yoric napisał:

                  > > Biedactwa...
                  >
                  > ...ale to przecież nie faceci się na to skarżą, tylko kobiety?

                  To miłej zabawy życzę;-)
                  • yoric Re: Winny facet 16.12.13, 17:06
                    ...?
            • twojabogini Re: Winny facet 16.12.13, 16:25
              zawle napisała:

              dziękuje ci zawle. Potrafisz wyrazić to co ja, tylko ścisłej, dobitniej i krócej. Możesz być zawodowym redaktorem :)
            • marek.zak1 Re: Winny facet 16.12.13, 17:00
              Oczywiście, że lenistwa. Sex to fun a nie praca.
              • zawle Re: Winny facet 16.12.13, 20:25
                marek.zak1 napisał:
                > Oczywiście, że lenistwa. Sex to fun a nie praca.

                Współgranie z własną kobietą w łóżku dla jednych może być pracą, a dla innych przyjemnością. Nie mi osądzać.
                • marek.zak1 Re: Winny facet 16.12.13, 20:32
                  Albo praca albo przyjemność. Zacytuję słowa Kitty sprzed kilku dni:

                  ,,Nie sypiamy z kimś, żeby go zaspokoić. Sypiamy żeby zaspokoić siebie. Przy czym ‚zaspokoić’ należy rozumieć bardzo szeroko. Kogoś zaspokajamy (lub nie) przy okazji Tak to widzę".


                  • jesod Zacytuję - zlicytuję 16.12.13, 23:14
                    marek.zak1 napisał:
                    > Albo praca albo przyjemność. Zacytuję słowa Kitty sprzed kilku dni:
                    >
                    > ,,Nie sypiamy z kimś, żeby go zaspokoić. Sypiamy żeby zaspokoić siebie. Przy cz
                    > ym ‚zaspokoić’ należy rozumieć bardzo szeroko. Kogoś zaspokajamy (l
                    > ub nie) przy okazji Tak to widzę".

                    No, świetny ten cytat. Prześwietny. Akurat bardzo przydatny na Twój prywatny użytek. Szczególnie to "przy okazji" przesądza wszystko... Tak to widzę.
                  • mabelle2000 Re: Winny facet 17.12.13, 00:38
                    marek.zak1 napisał:

                    > Albo praca albo przyjemność. Zacytuję słowa Kitty sprzed kilku dni:
                    >
                    > ,,Nie sypiamy z kimś, żeby go zaspokoić. Sypiamy żeby zaspokoić siebie. Przy cz
                    > ym ‚zaspokoić’ należy rozumieć bardzo szeroko. Kogoś zaspokajamy (l
                    > ub nie) przy okazji Tak to widzę".

                    Zapomniales zacytowac jeszcze samowystarczalna Tatiane Okupnik, ktora powinna byc dla nas wzorem do nasladowania.
          • twojabogini Re: Winny facet 16.12.13, 16:23
            marek.zak1 napisał:

            > TB twierdzi, ze w ogromnej większości BSM winien jest facet.

            Nie twierdzę, tylko obserwuję w swojej pracy. Nie tylko ja, ale także wielu badaczy, jak wskazałam, także z nurtu psychoewo. Co ciekawe oni także winią kulturę i nie dopatrują się tu żadnych biologicznych uwarunkowań. Desmod wcześniej tak twierdził, ale gdy zbadał problem, z takich tez się wycofał, co forumowym psychoewowcom chyba umknęło.


            >gdyż facetów paralizują rosnace wymagania kobiet (nie
            > tylko seksualne), w czego nastepstwie wielu woli się masturbować przy kompie.

            Czyli twierdzisz to samo co ja. Mężczyźni wycofują się z seksu (pomińmy inne aspekty i wymagania), bo nie są w stanie sprostać wymaganiom erotycznym kobiet. Nie sa w stanie sprostać, bo nie są do tego przygotowani. Kulturowo sa uwarunkowani na to, aby w seksie brać, i nie maja pojęcia jak zaspokoić wymagania (a raczej potrzeby kobiet).

            Te potrzeby, które określasz jako "rosnące wymagania" zostały wyrażone dopiero teraz, ponieważ wcześniej z powodu patriarchalnych stosunków i ogromnej zależności kobiet od mężczyzn, małżeństwo najczęściej było legalną formą prostytucji, powszechnie sądzona ze kobieta nie jest zdolna do orgazmu, a w ogóle to przyzwoitym kobietom nie wypadało. Przyzwoity mężczyzna jeszcze w latach 60 a być może i 70 -tych po oral szedł do prostytutki. W takich warunkach nie do pomyślenia było, aby to mąż zaczął seksualnie obsługiwać żonę. Dla wielu współczesnych mężczyzn jak widać nadal jest to nie do pomyślenia, i czego te baby od nich chcą. Jak im nie pasuje ich męski scenariusz seksu - to wycofują się w pornosy - panie ze zdjęć wymagań nie mają.

            Co do Starowicza - on pisze o młodych ludziach, którzy zaczynają życie erotyczne w warunkach powszechnie dostępnego porno. Jak się doczyta - mówi też w tym kontekście o niezdolności dawania w seksie, o seksie, którego celem jest wyłącznie własne zaspokojenie. I ma rację - mężczyzna nieprzygotowany do roli dającego w seksie, do roli pobudzającego, wysyłającego sygnały erotyczne, zaspokajającego - faktycznie lepiej realizuje się sam. Przy braku powszechnej pornografii mężczyźni jeszcze o coś musieli walczyć, czegoś się uczyć, starać się, teraz - mają łatwa alternatywę. Jeśli powstanie porno doskonale zaspokajające potrzeby kobiet lub inna równie doskonała forma ich pobudzania - seks zniknie, jako zbyt angażujący.
            • midnight_lightning Re: zawsze winna jest kobieta 17.12.13, 20:41
              "Co do Starowicza - on pisze o młodych ludziach, którzy zaczynają życie erotyczne w warunkach powszechnie dostępnego porno."


              Tzw. "porno" istniało od zawsze, przed epoką internetu były przecież książki, a najbardziej dostępnym i skutecznym medium pornografii jest Wyobraźnia. A zapewniam, że wyobraźnia mężczyzn wykluczonych bardzo się rozwija w tym kierunku.

              Dzisiejsza sytuacja, moim skromnym zdaniem oczywiście, jest nie tyle wynikiem dostępności pornografii w internecie, a dramatycznie zwiększającej się liczby mężczyzn wykluczonych przez kobiety, co jest oczywiście wynikiem wyjątkowo wygórowanych oczekiwań kobiet. Wynikają one m.in. z rosnących nierówności w zarobkach, a takze z faktu, o którym rzadko się mówi. Przez ostatnie lata bardzo wzrosła średnia wzrostu przeciętnego obywatela Polski. A to jeden z podstawowych i kluczowych filtrów używanych przez kobiety w wyborze najlepszego samca.

              "Jeśli powstanie porno doskonale zaspokajające potrzeby kobiet lub inna równie doskonała forma ich pobudzania - seks zniknie, jako zbyt angażujący."

              Daleko idące sformułowanie:
              - kobietom łatwo o seks
              - kobiety od wieków używają narzędzi zastępujących mężczyzn, w czym wyraźnie i jakościowo górują nad mężczyznami, taka plastikowa wagina to nie to samo co prawdziwa.
              - seks nie zaniknie - aczkolwiek to te 15% bedzie głównymi beneficjentami - dla mężczyzn seks jest celem samym w sobie, co nie wyklucza wcale głębszych emocji. Dla kobiet seks to narzędzie do osiągania innych celów. (niby po 40-ce kobietom się zmienia, ale dla facetów wykluczonych 20 lat wcześniej to nie ma już najmniejszego znaczenia).

              "Mężczyźni wycofują się z seksu (...), bo nie są w stanie sprostać wymaganiom erotycznym kobiet"

              Także sformułowanie karkołomne, okazuje się, że dla kobiet ważniejsza jest "godna przyszłość" od orgazmów. Aby nie wchodzić w szczegóły zacytuję zbiorowy przekaz kobiet: "jakoś trzeba żyć przecież". No tak, później można wziąć kochanka.
              • marek.zak1 Mój cel 17.12.13, 21:08
                Nie wiem, jak jest u kobiet, czy jak napisałeś, seks jest środkiem do osiągniecia celów, a więc zapewnienia dobrych genów i warunków życia potomstwu. Może i tak jest.
                Dla mnie seks nie byl NIGDY celem samym w sobie, a zdobycie i rozkochanie fajnej, atrakcyjnej dziewczyny. Jeśli piszesz, że seks jest dla facetów celem, to mnie w tej grupie nie ma.
          • jesod Re: Winny facet 16.12.13, 19:39
            marek.zak1 napisał:
            > TB twierdzi, ze w ogromnej większości BSM winien jest facet. Ja tiwerdzę, że je
            > st dokładnie odwrotnie, gdyż facetów paralizują rosnace wymagania kobiet (nie
            > tylko seksualne), w czego nastepstwie wielu woli się masturbować przy kompie.

            Czegoś tu nie rozumiem... :( Panowie oczekują, że kobiety nie będą zupełnie niczego chcieć?
            To pójście na łatwiznę, szczególnie dla tych, od których mamusia nigdy nic nie chciała.

            Poza tym, mężczyzna myślący, czyli taki co ma równo pod pułapem, potrafi chyba określić czy kobieta chce od niego zbyt wiele, czy też jednak tyle, ile mógłby jej dać, gdyby chciał? Z reguły jak chce, to oznacza, że mu zależy na niej i jednak daje to, co ma najlepszego. Nie odmawia. :)))))

            marek.zak1 napisał:
            > w czego nastepstwie wielu woli się masturbować przy kompie.

            Z tego można by wyciągnąć wniosek, że faceci są bardzo delikatnymi stworzonkami i tak na wszelki wypadek, to lepiej od nich nic nie chcieć. :) Tak jest dla kobiet zdecydowanie bezpieczniej... i z przyszłością, ale jaką (?) to lepiej tego pytania nigdy nie zadawać.
            Wtedy to dopiero rozwiną skrzydła tego ptaka, który pod presją kobiecych oczekiwań i wymagań kuli się w zakamarkach gaci lękliwie, nie znając ani dnia, ani swojej godziny.
            On nie zna swojego pana, nie zdążył go poznać, bo kobieta go dziobie, niestety. I on jest bardzo zajęty sobą, właśnie z tego powodu.
            A ptak? Ptak chodzi w samopas i od czasu do czasu siada sobie przy kompie, a potem lekko popiskuje, by mu jego, zajęty sobą pan, rączki na chwilę użyczył. Po główce pogłaskał, trochę pościskał i trochę potarmosił by nie był tak samotny, porzucony i pozostawiony sam sobie przed tym kompem. Wszak czas trzeba sobie poświęcać nawzajem i trochę ze sobą pobyć, trochę sobą się zająć, trochę siebie wysłuchać i trochę chcieć siebie zrozumieć.
    • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 15:23
      twojabogini napisała:

      (...)"Panowie z powodów kulturowych są beznadziejnymi kochankami(...)"

      A dlaczego z powodów kulturowych? Wytłumacz mi to proszę.
      Że miewają nieudolność i brak ikry to tak, ale to chyba cechy osobnicze;-)
      • twojabogini Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 16:06
        Jeszcze raz zacytuję desmonda "mężczyźni nie potrafią w pełni pobudzić swoich partnerek". Kulturowo jest utrwalone, że kobieta do stosunku jest zdolna zawsze i wszędzie, więc stroną zabiegającą jest kobieta. Kulturowo jest utrwalone, że to kobiety dbają o ciało, starają się wysyłać sygnały erotyczne. Dość dobrze wiadomo co działa na mężczyzn i kobiety mają w posiadaniu cały arsenał środków i zachowań stanowiących erotyczny wabik.
        Wiedza o tym co pobudza kobiety jest mała (poza mitami, że szybki samochód i gruby portfel). Ilu panów nawet tu na forum twierdzi, że namawiało żonę na seks, tak jakby prośby miały ją pobudzić erotycznie i nic...albo, że umyło kibel i wysprzątało mieszkanie i nic...zero wiedzy o tym co pobudza kobiety. Ci mężczyźni są autentycznie bezradni i nie mają żadnego pomysłu jak skłonić zonę do seksu. Świeczki i kolacja tez nie działają. Żadnemu nie przyjdzie do głowy, że seks to nie jest coś co kobieta im da - namówią na lub w zamian za coś, a coś czego ona zapragnie, gdy ja pobudzą, czyli wyślą jej sygnał erotyczny - jak niby miałby w tej roli spełnić się umyty kibel?
        Do tego stosunek przez całe wieki był androcentryczny, a kobiecie wręcz nic nie wypadało przy nim czuć. Najpopularniejsza pozycja misjonarska jest pozycją w której kobiecie najtrudniej osiągnąć orgazm (da się oczywiście, ale dla kobiety, która nie wie jak to dość trudne, choć zdarzają się panie, które dochodzą tylko tak), a mężczyźnie dość łatwo uzyskać silne i szybkie pobudzenie. Większość mężczyzn rozpoczyna stosunek, gdy partnerka nie jest dostatecznie pobudzona (a oni naprawdę nie wiedzą co mogliby zrobić, żeby ją pobudzić). Z czasem zresztą to kobiety inicjują dość szybko stosunek z mężem, bo cokolwiek on by robił to i tak nie będzie to. O tym, że to droga po równi pochyłej a dnie jest BSM nikomu pisać nie muszę.

        Zanikła kulturowa wiedza o technikach dających rozkosz kobiecie, jak również kulturowo wyeliminowano te zachowanie mężczyzn, które pobudzałby erotycznie kobiety (męski striptiz to beznadziejna próba skopiowania męskich wzorców) - no bo nie wypadało, aby wyżej stojący mąż zabiegał o kobietę i starał się dla niej. Ona miała leżeć i myśleć o ojczyźnie. To funkcjonuje do dziś - w wielu małżeństwach seks pada, gdy kobieta zaczyna domagać się innowacji, które to jej mają przynieść przyjemność, w miejsce kolejnego pomysłu mężczyzny.

        Mój znajomy terapeuta twierdzi, że gdy kobiety ujawniają swoje erotyczne fantazje, mężczyźni są rozczarowani, bo najczęściej spodziewają się że to będzie coś co znają z branży XXX (trójkąt, sm, anal itp.).

        Większość feministek uważa zupełnie naturalna rzecz - erotyczna siłe ciała kobiecego za upokarzającą. To bzdura - jest to najbardziej naturalna rzecz na świecie. Rzecz w tym, że kulturowo wykorzeniona drugi aspekt ludzkiej seksualności - tą kobiecą. Panowie więc wciąż są epatowani bodźcami natury seksualnej - od kobiet w ich otoczeniu, po reklamy, a do kobiet zaś nie docierają żadne sygnały, często nawet ze strony ich partnerów seksualnych.
        Dlatego tez po fazie zakochania i burzy hormonów to kobiety częściej wycofują się z seksu, a mężczyźni choć już nie tak oszołomieni nadal maja ochotę na jakiś numerek. W większości związków pierwsze nie mam ochoty wychodzi od kobiety. Hormony przestają działać, a partner nadal się nie nauczył jak pobudzić swoją kobietę.
        • roxxane Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 17:50
          twojabogini napisała:


          > Wiedza o tym co pobudza kobiety jest mała (poza mitami, że szybki samochód i gr
          > uby portfel).

          Dokładnie mit - wielu panom sie wydaje,że tymi atutami sprowokują seksualność kobiety hi hi jedyne co tym wzbudzają to ewentualnie wizję wygodnego życia :D
          Zgadzam się z autorem,ze mężczyźni w większości to kaleki nie mające zupełnego pojęcia jak pobudzić kobietę - wielu wydaje się,ze jak zasygnalizują swoją gotowość seksualną to kobiety z tego tytułu są pobudzone hihi
          Rzadko kiedy zadają se trud aby się zastanowić, co tez może pobudzić kobietę i z góry zakładają,ze jak oni sa gotowi to kobieta też musi ha ha ha.
          Przyglądając się takim sytuacją mam ubaw po pachy,bo nie ma nic bardziej zabawnego jak podjarany samiec szukający ( nieudolnie ) ujścia swej potencji.
          • altz Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 10:21
            roxxane napisała:

            > twojabogini napisała:
            >
            >
            > > Wiedza o tym co pobudza kobiety jest mała (poza mitami, że szybki samochó
            > d i gr
            > > uby portfel).
            >
            > Dokładnie mit - wielu panom sie wydaje,że tymi atutami sprowokują seksualność k
            > obiety hi hi jedyne co tym wzbudzają to ewentualnie wizję wygodnego życia :D

            Wizje powodują nagrodę w mózgu, jak gdyby już się coś takiego miało. Powoduje też otwarcie na inne argumenty, czyli przyspiesza sukces w flircie. Może się to przekładać na sukces w podrywie i w konsekwencji seks. Podrywacze stosują te mechanizmy i są świadomi, że to się im opłaca i że to działa.
            • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 10:46
              altz napisał:

              > Wizje powodują nagrodę w mózgu, jak gdyby już się coś takiego miało. Powoduje t
              > eż otwarcie na inne argumenty, czyli przyspiesza sukces w flircie. Może się to
              > przekładać na sukces w podrywie i w konsekwencji seks. Podrywacze stosują te me
              > chanizmy i są świadomi, że to się im opłaca i że to działa.

              Jest coś w tym, ale chyba większość mężczyzn opacznie to rozumie. To intrygujące, ponieważ - zapewne dzięki mojej androgyniczności - miałem okazję przeżyć ten schemat emocjonalny jako strona bierna. Ściślej - byłem uwodzony przez bardzo majętną dziewczynę. Skutecznie, tzn. zostałem uwiedziony. Niemniej, dzięki temu jedno mogę powiedzieć - to ma bardzo niewiele wspólnego z seksualnością. Raczej jest inklinacją do związania się z kimś na stałe, i - fakt - w tym sensie ma spore znaczenie.
              Natomiast są to pobudki wychodzące poza erotykę (ale również nie da się ich określić jako czyste wyrachowanie) i nie jestem przekonany, czy w takim związku seks pojawiałby się z innych pobudek niż ze strachu przed utratą dostępu do zasobów materialnych partnera.
              To jest specyficzny rodzaj poczucia bezpieczeństwa i stabilności, wizja w której majątek partnera znacząco ułatwia i upraszcza funkcjonowanie w dość burzliwym otoczeniu, jakim jest nasz świat. To nastraja pozytywnie do nawiązania relacji z daną osobą, natomiast seksualność jest tutaj chyba odrębną sprawą. Można chcieć z kimś związku i niekoniecznie chcieć z nim seksu. Seks może być miłym dodatkiem do takiego układu, lub gorzką pigułką, którą trzeba przełknąć by za taki układ płacić.

              Nie wiem na ile dobrze rozumiem kobiety, ale gdybym to ja miał być kobietą, to samą erotykę budziłby we mnie przede wszystkim mężczyzna o interesującej fizyczności, mocny, muskularny a także dominujący w łóżku, "przejmujący stery".
              Tutaj wyczuwam pewną różnicę w schematach postępowania.
              Na dłuższą metę współpraca i przyjacielskie mizianie w samym seksie się nie sprawdza i wygasza namiętność. Albo można prowadzić albo się podporządkować. Dla kobiety chyba częstsze jest to drugie. Coś w rodzaju "kręci mnie to, że bierzesz mnie jak chcesz a ja ulegam".

              Stąd może podniecać babki typ macho, bo chociaż jest egoistą, dupkiem i nie da się z nim żyć, to on spolegliwy w łóżku nie jest. Przynajmniej wg. wstępnych założeń.
              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 11:54
                kaiser.blade napisał:

                > Nie wiem na ile dobrze rozumiem kobiety, ale gdybym to ja miał być kobietą, to
                > samą erotykę budziłby we mnie przede wszystkim mężczyzna o interesującej fizycz
                > ności, mocny, muskularny a także dominujący w łóżku, "przejmujący stery".

                Pudlo Kaiser. Meska sila nie wynika z faktu, ze mezczyna jest mocny, muskularny, ma interesujaca fizycznosc i dominuje w lozku. Jego moc opiera sie na umiejetnosci wyzwolenia energii seksualnej u kobiety. Wiekszosci mezczyn nawet nie chce sie tego robic, bo ich wizja doskonalego kochanka jest wlasnie taka jaka Ty przedstawiasz.


                • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:37
                  mabelle2000 napisał(a):

                  > Jego moc opiera sie na umiejetnosci wyzwolenia energii seksualnej u kobiety.

                  Ja pierdzielę ! A jakieś konkrety ? Wyzwolenie energii seksualnej u kobiety.
                  To brzmi prawie jak - wejdź na wyższy stan świadomości, to zobaczysz złote Mzimu. Nie potrafisz wejść na wyższy stan świadomości - no to nie dziw się że nie widzisz.

                  Równie dobrze mogę napisać - Moc kobiety opiera się na umiejętności odpowiedniego czerpania z energii seksualnej mężczyzny. Większość tego nie potrafi i jest niezadowolona.
                  ... i udowodnij teraz, że nie jesteś wielbłądem. ;)
                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:12
                    kaiser.blade napisał:

                    > Równie dobrze mogę napisać - Moc kobiety opiera się na umiejętności odpowiednie
                    > go czerpania z energii seksualnej mężczyzny. Większość tego nie potrafi i jest
                    > niezadowolona.
                    > ... i udowodnij teraz, że nie jesteś wielbłądem. ;)

                    Wsciekasz sie, bo nie pasuje to do Twojej wizji ? Nic na to nie poradze :-)
                    Powtorze wiec jeszcze raz, troche prosciej- nieistotne jest czy facet demonstruje swoja sile fizyczna czy urode, czy wypchany porfel, czy jeszcze te inne popierdolki na ktore tak czesto sie powolujesz. Szacunek i uznanie, a takze moje absolutne pozadanie, chec eksperymentowania, zyska tylko taki, ktoremu sie chce mnie rozbudzic i zadbac o moja przyjemnosc. Ale do tego potrzeba wiedzy i czasu, a nie jak sugerujesz- miesni i konta w banku. Bo to on czerpie sile z mojego pozadania, a tym wieksza ona jest, im jemu bardziej chce sie postarac. Teraz rozumiesz ?
                    • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:28
                      > Wsciekasz sie, bo nie pasuje to do Twojej wizji ?

                      Pewnie do doświadczenia. Bo ja się zgadzam z Tobą Mabelle, ale Kaiserowi pewnie brakuje jednego zastrzeżenia (z nim też zgadzam), o którym pisze Zawle. Że niezbędne jest dopasowanie chociaż na pewnym podstawowym poziomie. Mężczyzna, który wyzwala we mnie seksualną energię, niekoniecznie będzie ją wyzwalał w innej kobiecie. I to wcale nie ze względu na to, że ja wpasuję się w jego schemat postępowania z kobietą i zestaw umiejętności, technik i sztuczek, a ona nie. Jeśli źle wybrałam mężczyznę, to choćby on na uszach stawał, tej energii ze mnie nie wyzwoli.
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:33
                        zyg_zyg_zyg napisała:

                        > I to wcale nie ze względu na to, że ja wpasuję się w jego schemat post
                        > ępowania z kobietą i zestaw umiejętności, technik i sztuczek, a ona nie. Jeśli
                        > źle wybrałam mężczyznę, to choćby on na uszach stawał, tej energii ze mnie nie
                        > wyzwoli.

                        No ale przeciez my mowimy O ZWIAZKACH :-) O ludziach, ktorzy z roznych powodow chca byc ze soba. Mowisz, ze "zle wybrali". Jasne i tak moze byc, ale czy wlasnie nie wtedy oczekuje sie od mezczyny, ze zrobi wszystko, aby swoja kobiete zadowolic ?
                        • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:39
                          > No ale przeciez my mowimy O ZWIAZKACH :-) O ludziach, ktorzy z roznych powodow
                          > chca byc ze soba.

                          No właśnie - z różnych powodów. Jeśli powody "okołoseksulane" są na samym końcu listy powodów, dla których wchodzę w związek z tym właśnie mężczyzną, to nieuzasadniona jest moja późniejsza pretensja, że on nie umie ze mnie wydobyć seksualnej bestii...
                          • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:42
                            zyg_zyg_zyg napisała:

                            > No właśnie - z różnych powodów. Jeśli powody "okołoseksulane" są na samym końcu
                            > listy powodów, dla których wchodzę w związek z tym właśnie mężczyzną, to nieuz
                            > asadniona jest moja późniejsza pretensja, że on nie umie ze mnie wydobyć seksua
                            > lnej bestii...

                            No więc właśnie o tym mówię.
                            Jak można mówić o winie faceta, który nie podoba się kobiecie, z którą mieszka i wziął ślub ? Jest winny tego, że się nie podoba ?
                    • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:37
                      mabelle2000 napisał(a):

                      > Wsciekasz sie, bo nie pasuje to do Twojej wizji ? Nic na to nie poradze :-)

                      Nie wściekam się, jestem tylko trochę zirytowany w sytuacji gdy wmawia mi się nieprawdę.
                      Spróbuj wziąć to na logikę, ze szczególnym uwzględnieniem tego co napisała chwilę temu Zawle.

                      1) Kobiety są różne, lubią różne rzeczy w łóżku
                      2) Kobiety mają problem albo raczej niechęć do komunikowania partnerowi tego czego właściwie oczekują w kwestiach erotycznych. Obowiązuje klasyczne "niech się domyśli".
                      Z drugiej strony kobieta, nawet jak daje coś facetowi do zrozumienia, to robi to w mało bezpośredni sposób, tak że często trudno zrozumieć, czego właściwie chce. Problem jest po stronie międzypłciowej komunikacji.
                      3) Mężczyźni także są różni, mają odmienne możliwości, a także jakieś tam preferencje.

                      Wniosek jest prosty - kiepski seks, o którym mowa w temacie jest wynikiem nieodpowiedniego dopasowania w łóżku. Jeden lubi tak, drugi siak, trzeba się przede wszystkim dopasować. To że Tobie nie odpowiadał poprzedni partner, nie oznacza z automatu, że kolejnej kobiecie nie będzie odpowiadać seks w jego wydaniu.

                      I w tak postawionej sprawie nie umiem dopatrzeć się niczyjej winy. Ja się w takie przepychanki nie chcę bawić, bo to jest zwykła prymitywna chęć odwetu, ubrana w szatki naukowej pogadanki.
                      • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:43
                        > 2) Kobiety mają problem albo raczej niechęć do komunikowania partnerowi tego cz
                        > ego właściwie oczekują w kwestiach erotycznych. Obowiązuje klasyczne "niech się
                        > domyśli".

                        Jedną z wielu różnic między najlepszym kochankiem, jakiego miałam, a najgorszym z nich było to, że ten pierwszy PYTAŁ. I zapamiętywał moje odpowiedzi.
                        • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:45
                          zyg_zyg_zyg napisała:

                          > Jedną z wielu różnic między najlepszym kochankiem, jakiego miałam, a najgorszym
                          > z nich było to, że ten pierwszy PYTAŁ. I zapamiętywał moje odpowiedzi.

                          Jedną z pierwszych i podstawowych różnic między dobrą a złą kochanką może być również taka, że ta pierwsza ODPOWIADA, a druga się wstydzi albo nie chce o tym gadać.
                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:57
                            kaiser.blade napisał:

                            > Jedną z pierwszych i podstawowych różnic między dobrą a złą kochanką może być r
                            > ównież taka, że ta pierwsza ODPOWIADA, a druga się wstydzi albo nie chce o tym
                            > gadać.

                            Tak, tu w pelni przyznaje Ci racje.
                            Dlatego tez napisalam, ze w glowach nas wszystkich tkwia dokladnie sprecyzowane poglady jak powinien wygladac "normalny" i "prawidlowy" seks. I dopoki nie wyrzucimy z glowy tych wszystkich szkodliwych bzdur, ktore nas ograniczaja, to nigdy nie bedziemy czerpac radosci z seksu. Ba, nawet uprawiac go nie bedziemy. Ze wstydu ;-)
                            • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:15
                              mabelle2000 napisał(a):

                              > Dlatego tez napisalam, ze w glowach nas wszystkich tkwia dokladnie sprecyzowane
                              > poglady jak powinien wygladac "normalny" i "prawidlowy" seks. I dopoki nie wyr
                              > zucimy z glowy tych wszystkich szkodliwych bzdur, ktore nas ograniczaja, to nig
                              > dy nie bedziemy czerpac radosci z seksu. Ba, nawet uprawiac go nie bedziemy. Ze
                              > wstydu ;-)

                              Nie zgadzam sie. Jestes pierwszym przypadkiem, od ktorego slysze o teorii seksu normalnego. Ja ze swojej glowy nic nie musialam wyrzucac, nigdy nie czulam wstydu ani nie mialam takich kochankow, procz tych dwoch antyanalowych. Chyba, ze chcesz powiedziec, ze powinnam cos teraz wyrzucic?
                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:58
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Nie zgadzam sie. Jestes pierwszym przypadkiem, od ktorego slysze o teorii seksu
                                > normalnego. Ja ze swojej glowy nic nie musialam wyrzucac, nigdy nie czulam wst
                                > ydu ani nie mialam takich kochankow, procz tych dwoch antyanalowych. Chyba, ze
                                > chcesz powiedziec, ze powinnam cos teraz wyrzucic?

                                Ty z cala pewnoscia nie powinnas nic wyrzucac, ale sporo ludzi, jak zauwazylam, dokonuje podzialow miedzy tym, co "normalne", a tym co "nienormalne", a nawet z pogranicza perwersji, kto wie nawet czy tych podzialow nie dokonujemy wszyscy bez wyjatku? Ci Twoi "antyanalowi" tez mieli wizje swojego seksu przeciez ;-) Przesledz Kitty rozne zachowania w seksie i stosunek ludzi do nich, to bedziesz wiedziala o czym mowie. Zacznj od czegos banalnego, np. pocalunek w usta, potem moze stosunek pochwa-penis, a na koniec penetracja strap-onem meskiego odbytu.
                                • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:26
                                  Podzial na normalne i nienormalne jest narzucony przez spoleczenstwo i te nienormalne sa okreslone mianem dewiacji. To chyba dosc jasne. Oczywiscie, sa pewne zjawiska brzegowe, kiedys oral czy anal uwazano za zboczenie. Zdaje sie Markizek siedzial wlasnie za anala :p Tu sie ramy przesuwaja. Pewnie walenie faceta w kakao przez babke tez bedzie niedlugo zaliczone do tych mainstreamowych ale fantazyjnych form seksu, bo zauwazam pewna medialna kampanie w tym kierunku. Ale wciaz pozostaje spora nisza do zagospodarowania zachowan pomiedzy mezczyzna i kobieta uwazanych za norme. I zaloze sie, ze na tym forum ciezko byloby znalezc osobe, do ktorej nie zlalazlbym zjawiska seksualnego miedzy mezczyzna i kobieta, ktore uznalaby za zboczone.
                                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:35
                                    kaiser.blade napisał:

                                    > Podzial na normalne i nienormalne jest narzucony przez spoleczenstwo i te nien
                                    > ormalne sa okreslone mianem dewiacji. To chyba dosc jasne.

                                    Dla kogo jasne dla tego jasne :-) Jak sie glebiej zastanowisz, to wlasnie z tych dylematow co normalne, a co nie wynika BSwM.
                                    Poza tym jestes pewien , ze to na pewno spoleczenstwo narzuca Ci te normy ? Moze w czesci tak, ale mysle, ze w duzej mierze sa one zalezne od preferencji czy tez pogladow osob, z ktorymi przyszlo nam sie zetknac w naszej seksualnej "karierze".
                                    • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:40
                                      mabelle2000 napisał(a): > Poza tym jestes pewien , ze to na pewno spoleczenstwo narzuca Ci te normy ? Moz
                                      > e w czesci tak, ale mysle, ze w duzej mierze sa one zalezne od preferencji czy
                                      > tez pogladow osob, z ktorymi przyszlo nam sie zetknac w naszej seksualnej "kari
                                      > erze".

                                      te osoby z którymi spałaś to część tego społeczeństwa:))) Ja wiem co lubię i szukam współwyznawców mojego smaku. Nie mam zamiaru szarpać się i mierzyć z kimś kto ma inne.
                                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:45
                                        zawle napisała:

                                        > te osoby z którymi spałaś to część tego społeczeństwa:))) Ja wiem co lubię i sz
                                        > ukam współwyznawców mojego smaku. Nie mam zamiaru szarpać się i mierzyć z kimś
                                        > kto ma inne.

                                        Ale mnie nie przeszkadza, ze ktos ma inne. Ja mam duzo czasu, zdazymy skonsumowac zarowno jego ulubione smaki, jak i moje. Nie chce tylko, zeby on mowil mi, zanim jeszcze sprobuje, ze od moich, to na pewno sie od razu porzyga ;-)
                                        • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:50
                                          mabelle2000 napisał(a):
                                          > Ale mnie nie przeszkadza, ze ktos ma inne. Ja mam duzo czasu, zdazymy skonsumow
                                          > ac zarowno jego ulubione smaki, jak i moje. Nie chce tylko, zeby on mowil mi, z
                                          > anim jeszcze sprobuje, ze od moich, to na pewno sie od razu porzyga ;-)

                                          I dobrze że mówi...chciałabyś żeby się porzygał w trakcie? Coś Ty mu serwowała dziewczyno? chińszczyznę jakąś z psa?;))
                                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:53
                                            zawle napisała:

                                            > I dobrze że mówi...chciałabyś żeby się porzygał w trakcie? Coś Ty mu serwowała
                                            > dziewczyno? chińszczyznę jakąś z psa?;))

                                            No niby fakt, ale skoro taki wybredny, to moze lepiej, zeby w ogole do stolu nie siadal ? ;-)
                                            • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:00
                                              mabelle2000 napisał(a):

                                              > zawle napisała:
                                              >
                                              > > I dobrze że mówi...chciałabyś żeby się porzygał w trakcie? Coś Ty mu serw
                                              > owała
                                              > > dziewczyno? chińszczyznę jakąś z psa?;))
                                              >
                                              > No niby fakt, ale skoro taki wybredny, to moze lepiej, zeby w ogole do stolu ni
                                              > e siadal ? ;-)

                                              Trzeba było wypytać wcześniej o kuchnię. Jeść każdy musi, nie każdy to samo lubi:)
                                              • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:04
                                                pytanie nr jeden na randce, zaraz po grzecznosciowym przedstawieniu sie - Twoja ulubiona pozycja ?
                                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:19
                                                zawle napisała:

                                                > Trzeba było wypytać wcześniej o kuchnię. Jeść każdy musi, nie każdy to samo lub
                                                > i:)

                                                Wszystko to prawda, jednak z czasem jednemu zaczna doskwiera wrzody, drugiemu przyplacze sie zoltaczka i beda zmuszeni zmienic diete. Co wtedy ? Wytruc cale towarzystwo, bo apetyt to rzecz swieta ? ;-)
                                                • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:27
                                                  mabelle2000 napisał(a):
                                                  > Wszystko to prawda, jednak z czasem jednemu zaczna doskwiera wrzody, drugiemu p
                                                  > rzyplacze sie zoltaczka i beda zmuszeni zmienic diete. Co wtedy ? Wytruc cale t
                                                  > owarzystwo, bo apetyt to rzecz swieta ? ;-)

                                                  Łoł...gotować oddzielnie. A może umrzeć młodziej na wrzody i żółtaczkę? :) Wszystko zależy od Was
                                                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > Łoł...gotować oddzielnie. A może umrzeć młodziej na wrzody i żółtaczkę? :) Wszy
                                                    > stko zależy od Was

                                                    Wlasnie, to jest problem uwazam. Bo sytuacja, w ktorej ktos prmanentnie cie olewa jest calkiem inna od sytuacji, kiedy ktos NIE MOZE spelnic Twoich ulubienstw (ladne to Twoje slowko, podoba mi sie :-) Wprawdzie realny skutek jest ten sam w obu sytuacjach- brak seksu, ale jakze inne sa jego przyczyny. Tylko wlasnie, czy wymuszona niejako przez los zmiana, rowna sie od razu brak seksu ? Dla wielu ludzi tak, poniewaz nie potrafia pogodzic sie z sytuacja, ze cos nie funkcjonuje tak jak dawniej. Wola wcale nie miec seksu niz miec "bylejaki". I tu klania sie definicja "normalnosci". Normalna jest penetracja i wzwod na przyklad, a jak tego nie ma to wszystko inne jest be, bo to nie jest "pradziwy " seks.
                                                    No dobra, koniec tego filozofowania. Dobranoc :-)
                                        • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:01
                                          Ho, ho, zabrzmialo jakbys sie odgrazala z tym porzyganiem. :))
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:52
                        kaiser.blade napisał:

                        > Wniosek jest prosty - kiepski seks, o którym mowa w temacie jest wynikiem nieod
                        > powiedniego dopasowania w łóżku. Jeden lubi tak, drugi siak, trzeba się przede
                        > wszystkim dopasować. To że Tobie nie odpowiadał poprzedni partner, nie oznacza
                        > z automatu, że kolejnej kobiecie nie będzie odpowiadać seks w jego wydaniu.

                        Kaiser, Ty nie rozumiesz jednej rzeczy, ktora caly czas probuje Ci uzmyslowic. KOBIETA MA OGRANICZONE MOZLIWOSCI, ZEBY DOSTOSOWAC SIE DO MEZCZYZNY. Naprawde. Sam pomysl dlaczego :-)
                        • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:57
                          mabelle2000 napisał(a):

                          > Sam pomysl dlaczego :-)

                          Nie, nie muszę się domyślać, co chcesz mi przekazać. Wal prosto z mostu, nie jestem Twoim kochankiem i nie będę nim, więc nie muszę się dostosowywać ani wpadać na pomysły. Albo piszesz wprost o co chodzi, albo przestajemy dyskutować.
                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:02
                            kaiser.blade napisał:

                            > Nie, nie muszę się domyślać, co chcesz mi przekazać. Wal prosto z mostu, nie je
                            > stem Twoim kochankiem i nie będę nim, więc nie muszę się dostosowywać ani wpada
                            > ć na pomysły. Albo piszesz wprost o co chodzi, albo przestajemy dyskutować.

                            Nie podpuszczaj mnie Kaiser :-)
                            Jesli kobieta robi sie mokra na sam widok faceta, ktory rozpina rozporek i on wierzy, ze to jest "norma", to znaczy, ze on musi sie jeszcze wiele nauczyc ;-)
                            • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:10
                              mabelle2000 napisał(a):

                              > Jesli kobieta robi sie mokra na sam widok faceta, ktory rozpina rozporek i on w
                              > ierzy, ze to jest "norma", to znaczy, ze on musi sie jeszcze wiele nauczyc ;-)

                              To tak, jakby marmur, z którego boskie kształty wydobywał Michał Anioł miał się dostosowywac do ręki Mistrza...
                              Rzecz w tym Kaiser,żebyś nie musiał rozpinać rozporka sam;-)
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:17
                        kaiser.blade napisał:

                        > Wniosek jest prosty - kiepski seks, o którym mowa w temacie jest wynikiem nieod
                        > powiedniego dopasowania w łóżku. Jeden lubi tak, drugi siak, trzeba się przede
                        > wszystkim dopasować. To że Tobie nie odpowiadał poprzedni partner, nie oznacza
                        > z automatu, że kolejnej kobiecie nie będzie odpowiadać seks w jego wydaniu.

                        I znowu nie czytasz zbyt uwaznie. Przeciez Ci napisalam wczesniej, ze kobieta spelniona i zaspokojona jest gotowa uchylic nieba swojemu facetowi :-) Glownym powodem jest chyba wdziecznosc, chec rewanzu. Tak wiec on na takiej relacji tylko moze zyskac, a nie stracic.
                        Nikt nie lubi sie poswiecac. Szacunek dla preferencji partnera moge miec wtedy jesli on chociaz stara sie poznac moje potrzeby. Tak wiec widzisz, Twoja teorie *o niedobraniu sie* , mozna zamienic na teorie *o braku checi poznania*.
                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:49
                          Ja też jestem zwolennikiem podejścia, że za inicjatywę w łóżku, za jakość seksu w związku, itd. zasadniczo odpowiada facet. Tyle, że jest jeszcze ileś warunków wstępnych. Wspominany wyżej Michał Anioł w... hmmm, w błocie :) nie wyrzeźbi. Po pierwsze musi być chemia między ludźmi, po drugie partnerka musi być erotycznie świadoma i 'responsywna'. I jedno, i drugie częściowo zależy od mężczyzny (i jego zalet, umiejętności, itd. tym razem nieseksualnych), ale z naciskiem na częściowo.
                          Zgoda, prowadzi partner, ale do tanga trzeba dwojga.
                          A tak nawiasem mówiąc, chciałbym zobaczyć feministyczną teorię/szkołę tańca, gdzie prowadzi kobieta albo na zmianę :))).

                          > kobieta spelniona i zaspokojona jest gotowa uchylic nieba swojemu facetowi :-)

                          tak samo można napisać, że zaspokojony facet. Jeden gotów uchylić nieba, a drugi odwrócić się na bok i zasnąć.
                          • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:55
                            mabelle napisała:
                            > kobieta spelniona i zaspokojona jest gotowa uchylic nieba swojemu facetowi :-)

                            yoric napisał:
                            tak samo można napisać, że zaspokojony facet. Jeden gotów uchylić nieba, a drugi odwrócić się na bok i zasnąć.

                            Patrz Mabelle, jak im to nie pasuje...
                            To niech robią jak chcą i dupy nie zawracają ;-)
                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 16:48
                            yoric napisał:

                            > tak samo można napisać, że zaspokojony facet. Jeden gotów uchylić nieba, a drug
                            > i odwrócić się na bok i zasnąć.

                            Zgoda, ale nie od rzeczy byloby porownac w takim przypadku meska i kobieca seksualnosc.
                            Uparcie bede twierdzic, ze jako kobieta jestem bez szans, zeby uzyskac identyczna przyjemnosc jak mezczyzna, w kontekscie jego szybkiej gotowosci do seksu i krotkiego czasu jaki on potrzebuje aby osiagnac orgazm.
                            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:12
                              Ale każdy kij ma dwa końce.
                              Jak ja się muszę 5x więcej namachać i nastarać, żeby jej było tak samo dobrze jak mi, to relacja szybko staje się niesymetryczna. Wkładam 5x więcej, a dostaję tylko samo - na dłuższą metę to jest trudne do utrzymania. Albo uda się jakoś zrównoważyć tę dysproporcję (Ty np. mówisz, że jakoś 'odpłacasz' partnerowi za zaangażowanie), albo partner stopniowo wycofa się do mniej deficytowych form - szybkie numerki / porno / itp.
                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:26
                                yoric napisał:

                                > Ale każdy kij ma dwa końce.
                                > Jak ja się muszę 5x więcej namachać i nastarać, żeby jej było tak samo dobrze j
                                > ak mi, to relacja szybko staje się niesymetryczna. Wkładam 5x więcej, a dostaję
                                > tylko samo - na dłuższą metę to jest trudne do utrzymania. Albo uda się jakoś
                                > zrównoważyć tę dysproporcję (Ty np. mówisz, że jakoś 'odpłacasz' partnerowi za
                                > zaangażowanie), albo partner stopniowo wycofa się do mniej deficytowych form -
                                > szybkie numerki / porno / itp.

                                Rozumiem, ale to rozbudzanie kobiety to taki jakby "kapital poczatkowy", niezbedny, zeby relacja byla dla niej satysfakcjonujaca na dluzsza mete. To taka iskra zaplonowa, ktora kobiecie ciezko uzyskac samej, bez pomocy mezczyzny.
                                Na pocieszenie napisze, ze z taka " nakrecona" dobrze wspolpracuje ;-)
                                • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 23:23
                                  > Rozumiem, ale to rozbudzanie kobiety to taki jakby "kapital poczatkowy"...

                                  chciałbym żeby tak było, albo więcej, mam nadzieję, że to się sprawdza. Pewnie niedługo będę się przekonywał :).
                              • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:42
                                > Ale każdy kij ma dwa końce.

                                Albo i trzy :-) Jeśli Ty zmniejszysz starania pięć razy, to jej będzie dobrze pięć razy mniej niż było (albo jeszcze gorzej, bo to rzadko jest zależność liniowa) i relacja staje się niesymetryczna. Albo się uda jakoś zrównoważyć tę dysproporcję (np. pięć razy więcej bluzeczek z Zary), albo partnerka stopniowo wycofa się do ciekawszych zajęć niż niesatysfakcjonujący seks :-)
                                "Sprawiedliwie to nie jest po równo"
                                • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:45
                                  zyg_zyg_zyg napisała:
                                  > "Sprawiedliwie to nie jest po równo"

                                  Tylko każdemu według potrzeb?;)
                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:48
                                    To niemozliwe, bo potrzeby bywaja ze soba sprzeczne...
                                    • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:52
                                      kaiser.blade napisał:

                                      > To niemozliwe, bo potrzeby bywaja ze soba sprzeczne...

                                      Niektórym udaje się je pogodzić. Madonna w domku, ladacznica poza;)
                                      • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:56
                                        To fakt. To chyba typowy schemat samcow alfa. Taki meski wzorzec wyciskania swiata jak cytryny. W domu wierna, zimna seksualnie anielica, poza domem gorace kotki. Na dobra sprawe oni rania obie strony. Straszne dranie. Ale zwykle maja ku temu dranstwu przekonkretne argumenty.
                                        • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:58
                                          Zimny egoistyzny drań.
                                  • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:50
                                    > "Sprawiedliwie to nie jest po równo"

                                    Tak mi tłumaczył jeden pan, co kilka razy w miesiącu wpadał do mnie na szybkiego lodzika, a mojej satysfakcji poświęcał mniej więcej jeden raz w takim miesiącu ;-)
                                    • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:52
                                      zyg_zyg_zyg napisała:

                                      > > "Sprawiedliwie to nie jest po równo"
                                      >
                                      > Tak mi tłumaczył jeden pan, co kilka razy w miesiącu wpadał do mnie na szybkieg
                                      > o lodzika, a mojej satysfakcji poświęcał mniej więcej jeden raz w takim miesiąc
                                      > u ;-)

                                      :))) Jednak coś z tego miałaś, nie marudź kobieto.....nie każda Polka ma takie szczęście:)
                                      • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:35
                                        > :))) Jednak coś z tego miałaś, nie marudź kobieto.....nie każda Polka ma takie
                                        > szczęście:)

                                        Jakbym nic z tego nie miała, tobym tak tego nie ciągnęła... ;-)
                                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 22:57
                                          > Jakbym nic z tego nie miała, tobym tak tego nie ciągnęła... ;-)

                                          na tę cześć ciała ładniej jest mówić 'on', niż 'to' ;))
                                          • marek.zak1 Królowa czy. partnerka służącego 18.12.13, 23:14
                                            Jesli facet jest królem, jego kobieta jest królową. Jeśli zostanie sprowadzony do dostaczyciela obowiązkowego orgazmu, kasy i czasoumilacza, to jego kobieta zostanie kobietą własnego służącego. Taki świat.
                                            Wnioski powrocie z Galicji. Dobranoc.
                          • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 16:51
                            yoric napisał: > A tak nawiasem mówiąc, chciałbym zobaczyć feministyczną teorię/szkołę tańca, gd
                            > zie prowadzi kobieta albo na zmianę :))).

                            Seks porównywany do tańca. Niekorzystne porównanie. Mała część mężczyzn potrafi prowadzić kobietę w tańcu. Ale najgorsi są Ci co uważają że potrafią, depczą po nogach, wyrywają ręce i mają pretensje że kiepsko idzie. Ty yoric naprawdę myślisz że feministki chcą prowadzić w tańcu?:)
                            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:19
                              > Seks porównywany do tańca. Niekorzystne porównanie.

                              czemu? Przecież uważasz że i tu, i tu faceci generalnie nie potrafią. Więc wszystko się zgadza :).

                              > Ty yoric naprawdę myślisz że feministki chcą prowadzić w tańcu?:)

                              uważam, że muszą tak twierdzić, jeśli chcą być wiarygodne. Spora grupa kwestionuje różnice między kobietą a mężczyzną - twierdzą, że te co są, są kulturowe i powinniśmy z nimi walczyć. A jeśli tak, to ze wszystkimi. Nie całować w rękę, nie przepuszczać przez drzwi, powoływać do wojska, nie bronić przed napaścią faceta, dawać prowadzić w tańcu, itd.
                              • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:33
                                yoric napisał:

                                > czemu? Przecież uważasz że i tu, i tu faceci generalnie nie potrafią. Więc wszy
                                > stko się zgadza :).

                                To nie moja teza, nie wal na oślep;)

                                > uważam, że muszą tak twierdzić, jeśli chcą być wiarygodne. Spora grupa kwestion
                                > uje różnice między kobietą a mężczyzną - twierdzą, że te co są, są kulturowe i
                                > powinniśmy z nimi walczyć. A jeśli tak, to ze wszystkimi. Nie całować w rękę, n
                                > ie przepuszczać przez drzwi, powoływać do wojska, nie bronić przed napaścią fac
                                > eta, dawać prowadzić w tańcu, itd.

                                Feministki nic nie muszą. I o to chodziło w feminizmie. Co do reszty Twojego wywodu...jest absurdalny. Dlatego sobie odpuszczę. Powiedz yoric, jak się ma PUA do twojego wizerunku tutaj...w tamtym życiu musisz kłamać żeby bzyknąć, nie? Czy też omijasz wiele tematów?
                                • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 23:28
                                  > Powiedz yoric, jak się ma PUA do twojego wizerunku tutaj...w tamtym życiu musisz kłamać żeby bzyknąć, nie? Czy też omijasz wiele tematów?

                                  generalnie raczej nie kłamię. Czasami omijam pewne tematy.
                                  Inne sobie odpuszczam, np. już się pogodziłem z faktem, że dla Was PUA jest oparte na kłamstwie i oszustwie i nic tego przekonania nie zmieni, więc szkoda tracić czas.

                                  > To nie moja teza, nie wal na oślep;)
                                  > Co do reszty Twojego wywodu...jest absurdalny.

                                  to chyba Ty właśnie zaczynasz polemicznie? :)

                                  Co do reszty wywodu, nie jest absurdalny. Część tak zwanych 'feministek' opowiada się za tym, że nie ma biologicznie motywowanych psychologicznych różnic między kobietami a mężczyznami. Stąd np. próby podważania badań o preferencjach do zabawek. Logiczną konsekwencją tego jest to, o czym piszę wyżej.
                                  Oczywiście możesz mieć inną wizję i definicję feminizmu, ale ta, którą wspomniałem też istnieje.
                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 08:38
                                    yoric napisał: > generalnie raczej nie kłamię. Czasami omijam pewne tematy.
                                    > Inne sobie odpuszczam, np. już się pogodziłem z faktem, że dla Was PUA jest opa
                                    > rte na kłamstwie i oszustwie i nic tego przekonania nie zmieni, więc szkoda tra
                                    > cić czas.

                                    A świadome omijanie pewnych tematów nie jest manipulacją? Ja nie piszę że PUA to kłamstwo. Na mnie też kiedyś działały te sztuczki. Sama wiem co powiedzieć i co zrobić żeby dostać to, co mi jest potrzebne. Jednak mam inny charakter. Powiedz mi zatem co szczerego jest w PUA? Co dobrego ono robi dla człowieka - dla Ciebie to wiem, ale dla kobiety którą przelecisz? Odpowiedzialność za drugiego człowieka- mocna rzecz. Niestety nie u dało mi sie nauczyć tego mojego syna.

                                    > Co do reszty wywodu, nie jest absurdalny. Część tak zwanych 'feministek' opowia
                                    > da się za tym, że nie ma biologicznie motywowanych psychologicznych różnic międ
                                    > zy kobietami a mężczyznami. Stąd np. próby podważania badań o preferencjach do
                                    > zabawek. Logiczną konsekwencją tego jest to, o czym piszę wyżej.
                                    > Oczywiście możesz mieć inną wizję i definicję feminizmu, ale ta, którą wspomnia
                                    > łem też istnieje.

                                    Nie skupiam się na części feministek. Mogę sobie wyobrazić co nimi kieruje:) Facet który zmierzył sobie gorączkę ma naukowe podstawy do tego żeby stwierdzić że jest chory. I tak sobie myślę że ta część feministek usiłuje zmanipulować męski mózg, żeby przyjął coś innego. Że my kobiety chcemy mieć prawo do samodzielnych wyborów i nie tracić z tego powodu waszego wsparcia. Że chcemy przeżywać z wami rozkosz i czuć że to was nie onieśmiela. I tysiąc innych takich głupich i pompatycznych haseł mi się kołacze po głowie. One usiłują mówić męskim językiem, dlatego nie są wiarygodne. Nie możemy robić tego co wy, bo wy dotąd nie możecie robić tego co my. To wszystko się kiedyś wyklaruje, wody ucichną. Tyle że my tego nie doczekamy.
                                    • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 08:51
                                      Tylko facet, ktory jeszcze mialby byc odpowiedzialny za kobiety, nigdy w zyciu by zadnej nie przelecial... Wiec moze powinnas sie cieszyc, majac na wzgledzie dobro syna. Przez forum zrozumialem, ze mezczyzna musi klamac by uprawiac seks. Zaden zywy facet nie dorasta do idealu, ktory tkwi w waszych glowach.
                                      • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 08:57
                                        kaiser.blade napisał:

                                        > Tylko facet, ktory jeszcze mialby byc odpowiedzialny za kobiety, nigdy w zyciu
                                        > by zadnej nie przelecial... Wiec moze powinnas sie cieszyc, majac na wzgledzie
                                        > dobro syna. Przez forum zrozumialem, ze mezczyzna musi klamac by uprawiac seks.
                                        > Zaden zywy facet nie dorasta do idealu, ktory tkwi w waszych glowach.

                                        Dobro syna mam na względzie. Będzie miał ruchania po pachy. Mam być dumną matką? Ty byłbyś dumnym ojcem? Mój brat- bardzo do niego fizycznie podobny zbierał szczękę z podłogi, gdy zobaczył jego laskę. Chyba zdał sobie sprawę że stać go było na więcej niż ma w domu. Jestem z syna zajebiście dumna;(((
                                        • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 09:11
                                          Ta duma nikomu nie jest potrzebna. Licza sie fakty.
                                          • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 09:12
                                            Jakie fakty?
                                      • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 09:23
                                        Pierwsze prawo w korpo: sell yourself.
                                      • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 09:54
                                        kaiser.blade napisał:

                                        > Tylko facet, ktory jeszcze mialby byc odpowiedzialny za kobiety, nigdy w zyciu
                                        > by zadnej nie przelecial... Wiec moze powinnas sie cieszyc, majac na wzgledzie
                                        > dobro syna. Przez forum zrozumialem, ze mezczyzna musi klamac by uprawiac seks.
                                        > Zaden zywy facet nie dorasta do idealu, ktory tkwi w waszych glowach.

                                        A Ty kłamałeś?

                                        • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:46
                                          mojemail3 napisała:

                                          > A Ty kłamałeś?

                                          No, w sumie to racja, jest odstępstwo od tej reguły. Facet nie musi kłamać w tym jednym wypadku, jeśli ma wystarczająco dobrą ofertę dla danej kobiety - czyli, w moim wypadku i w wypadku 85% facetów świata - stały związek, zaangażowanie, perspektywa sprowadzenia na świat dzieci i walory z tym związane odpowiadające danej kobiecie. Czasem ta nisza zainteresowanych kobiet jest dość wąska, trzeba mocno poszukać, ale zwykle jednak się udaje. Tutaj nie jestem aż takim pesymistą jak ML, za związek i obietnicę "miłości" można wiele kupić. To coś, czego zwykle chcą dziewczyny.
                                          Tu chodzi bardziej o to, że żadna inna oferta nie jest wystarczająca - no a ta, jakby nie patrzeć, jest dość ulotna i jednorazowa, że tak to ujmę ;)
                                          • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:57
                                            kaiser.blade napisał:

                                            (...)"Tutaj nie jestem aż takim pesymistą jak ML, za związek i obietnicę "miłości" można wiele kupić. To coś, czego zwykle chcą dziewczyny"

                                            To może zaakceptuj ten fakt, że szukamy czegoś innego. Niby dlaczego miałabym ( kiedyś i teraz) szukać seksu dla seksu? Cóż w tym jest takiego,bez miłości?
                                            Otwarcie mówię, byłam mocno zafiksowana 20 lat temu na punkcie tzw. prawdziwej miłości, szukałam trochę i znalazłam faceta zainteresowanego tym samym,na dodatek zaiskrzyło tak,że wióry leciały...Bogu dziękuję,że mogłam to poczuć i przeżyć, wszystko co było wcześniej, to jakieś miałkie było, takie " chodzenie" nawet seks mnie nie kusił i nie kręcił specjalnie.
                                            Dlaczego kupić i dlaczego za "obietnicę"?
                                            Żadne obietnice mnie nie interesowały, tylko człowiek do którego zapłonęłam.
                                            Może mi żal, że czas wiele zmienia,że życie tak mocno doświadcza i daje w kość, że nic nie będzie wiecznie trwało, bo się nam ciała zmieniają, starzejemy się.
                                            Naiwnie jednak wierzę,że to co prawdziwe i wartościowe nie przemija.
                                            • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 11:13
                                              mojemail3 napisała:

                                              > To może zaakceptuj ten fakt, że szukamy czegoś innego. Niby dlaczego miałabym (
                                              > kiedyś i teraz) szukać seksu dla seksu? Cóż w tym jest takiego,bez miłości?.

                                              A cóż to takiego ta "miłość" ? Seks to przynajmniej wymierna wartość, coś co można policzyć, zrozumieć, dotknąć.
                                              Mogę mówić, że chociaż nie mam seksu, to mam "prawdziwą miłość", ale w praktyce całe moje rozumne wnętrze mówi mi - oszukujesz się. Wypełniasz lukę jakimś tandetnym emocjonalnym surogatem, by nie zwariować z rozpaczy.

                                              > Naiwnie jednak wierzę,że to co prawdziwe i wartościowe nie przemija.

                                              Ja w to już nie wierzę. Nie ma nic stałego na świecie, otacza nas rzeczywistość przemian. Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie same, jak u Heraklita.

                                              Rzecz w tym, że nic nie jest prawdziwe. Nie wierzę w "miłość". To iluzja, którą sami budujemy. Parawan do zasłonięcia paskudnej rzeczywistości.
                                              Tylko rzeczy policzalne są prawdziwe. Emocje to produkt naszego umysłu, istnieją jedynie dla nas, subiektywnie.
                                              • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 11:21
                                                kaiser.blade napisał:

                                                > A cóż to takiego ta "miłość" ? Seks to przynajmniej wymierna wartość, coś co mo
                                                > żna policzyć, zrozumieć, dotknąć.

                                                Te,Kowalski, bo Ci zaraz odpowiednie Pingwiny wstawię...

                                                > Mogę mówić, że chociaż nie mam seksu, to mam "prawdziwą miłość", ale w praktyce
                                                > całe moje rozumne wnętrze mówi mi - oszukujesz się. Wypełniasz lukę jakimś tan
                                                > detnym emocjonalnym surogatem, by nie zwariować z rozpaczy.

                                                Tu masz rację,że to niewymierne i zmienne w czasie, ta cała miłość...
                                                Co do seksu, to dla mnie też jakaś zmienna w długotrwałym związku, wycofanie, czasowa rezygnacja, nie znam osobiście niechęci i silnej awersji,a to rzeczywiście może być niepokojące.


                                                > Ja w to już nie wierzę. Nie ma nic stałego na świecie, otacza nas rzeczywistość
                                                > przemian. Wszystko płynie i nic nie pozostaje takie same, jak u Heraklita.

                                                Nie trać wiary, życie bywa zaskakujące.


                                                > Rzecz w tym, że nic nie jest prawdziwe. Nie wierzę w "miłość". To iluzja, którą
                                                > sami budujemy. Parawan do zasłonięcia paskudnej rzeczywistości.
                                                > Tylko rzeczy policzalne są prawdziwe. Emocje to produkt naszego umysłu, istniej
                                                > ą jedynie dla nas, subiektywnie.

                                                Oj tam, oj tam...
                                                O, a to jest doskonała metoda na wabia, mów kobiecie,że w miłość nie wierzysz, to będzie chciała udowodnić,że jest inaczej?

                                                Gadasz o tym z żoną, czy tylko tutaj się wywnętrzasz???
                                                • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:11
                                                  mojemail3 napisała:

                                                  > Nie trać wiary, życie bywa zaskakujące.

                                                  Oj nie, wybacz. Za dobrze poznałem tego wroga, by móc w niego ponownie uwierzyć.
                                                  Co więcej - uważam, że naiwna wiara w "miłość" zaprowadziła mnie tu gdzie jestem. To jest źródło nieszczęść. Człowiek powinien budować wszystko na mocnych fundamentach a "miłość" to jest żaden fundament. Co pokazuje to forum.

                                                  Nie byłbym w stanie się zakochać. Patrzę teraz na kobiety ze swojej perspektywy i widzę jaki cyniczny spektakl odgrywają. Wiem że po drugiej stronie dzieje się to samo - postrzegacie nas podobnie. Dlatego, jak u Budki Suflera, nie będzie tanga między nami. Między mną i żadną inną kobietą. Nie zakocham się, to już poza mną.

                                                  > Gadasz o tym z żoną, czy tylko tutaj się wywnętrzasz???

                                                  A twój mąż gada z Tobą "o tym" ? Przychodzi i dopytuje się "czemu", "dlaczego", "czy ja jestem winny" i takie tam ? Chciałabyś, żeby przychodził i się napraszał ? Wątpię.
                                                  Można czasem porozmawiać, ale namolne napraszanie się jest jeszcze gorsze. Pewnie nawet chęć na spróbowanie "jak to jest ze starym chopem" by Ci szybko przeszła.
                                                  To nie ma sensu.
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:19
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    > A twój mąż gada z Tobą "o tym" ? Przychodzi i dopytuje się "czemu", "dlaczego",
                                                    > "czy ja jestem winny" i takie tam ? Chciałabyś, żeby przychodził i się naprasz
                                                    > ał ? Wątpię.

                                                    Żeby w jakim sensie się napraszał?
                                                    Nie dobijam go pytaniami, kto jest winny,dlaczego, skoro do paru miesięcy widzę tylko przewlekłe zmęczenie, infekcje itp. Ale już jest lepiej, zaczyna mnie męczyć,zebym zamiast nocami na forum siedziała, przyszła do łóżka...Niech kusi dalej. No cóż, mi niewiele trzeba, wystarczy mi zapach faceta...

                                                    > Można czasem porozmawiać, ale namolne napraszanie się jest jeszcze gorsze. Pewn
                                                    > ie nawet chęć na spróbowanie "jak to jest ze starym chopem" by Ci szybko przesz
                                                    > ła.
                                                    > To nie ma sensu.

                                                    Dla mnie ma. Jeszcze coś z życia wyciągnę zanim umrę...
                                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:19
                                                kaiser.blade napisał:

                                                > A cóż to takiego ta "miłość" ? Seks to przynajmniej wymierna wartość, coś co mo
                                                > żna policzyć, zrozumieć, dotknąć.

                                                O milosci sie Kaiser nie mowi, jesli jest to ja po prostu czujesz, widzisz ja na co dzien, mozesz jej dotknac, ale nie potrzeba strzepic sobie jezyka na jej temat.
                                              • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 20:15
                                                kaiser.blade napisał:

                                                > Tylko rzeczy policzalne są prawdziwe. Emocje to produkt naszego umysłu, istniej
                                                > ą jedynie dla nas, subiektywnie.

                                                Seks bez emocji nie ma sensu, jest NICZYM wartosciowym. Seks z kims bez emocji polega na pokazywaniu temu czlowiekowi, ze jest dla nas NIKIM wartosciowym.
                                            • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:27
                                              mojemail3 napisała:

                                              > Dlaczego kupić i dlaczego za "obietnicę"?
                                              > Żadne obietnice mnie nie interesowały, tylko człowiek do którego zapłonęłam.
                                              > Naiwnie jednak wierzę,że to co prawdziwe i wartościowe nie przemija.

                                              Posluchaj Sabat madrej kobiety. Ona potrafi odroznic miernote od diamentow :-)
                                              • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:33
                                                mabelle2000 napisał(a):

                                                > Posluchaj Sabat madrej kobiety. Ona potrafi odroznic miernote od diamentow :-)

                                                Zaczynasz mnie wkurwiać, a powiem Ci, że to nie często się zdarza. Gratuluję.
                                                • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 13:04
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  > Zaczynasz mnie wkurwiać, a powiem Ci, że to nie często się zdarza. Gratuluję.

                                                  A mnie jest Ciebie zal, tak zwyczajnie po ludzku.
                                    • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:33
                                      O PUA już pisałem setki razy, ostatnio parę dni temu w wątkach 'Starowicz nie pozostawia złudzeń' i tym o PUA. Nie ma to wielkiego sensu, bo Wy i tak wiecie lepiej. Nie kto inny jak Ty pisze:

                                      forum.gazeta.pl/forum/w,15128,148452750,148508269,Re_Sila_CHARAKTERU.html
                                      ja Ci na to odpowiadam, a za parę dni jest znowu to samo. Po co mam mówić, jak Wy nie chcecie słuchać?

                                      Co do reszty, zgubiłem się w wywodzie. Zaczęło się od 'feministycznej teorii tańca', jak dobrze rozumiem, coś Ci w tym nie pasuje, tylko nie wiem co.
                                      • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 11:02
                                        yoric napisał:

                                        > O PUA już pisałem setki razy, ostatnio parę dni temu w wątkach 'Starowicz nie p
                                        > ozostawia złudzeń' i tym o PUA. Nie ma to wielkiego sensu, bo Wy i tak wiecie l
                                        > epiej.

                                        Yoric, ale ja jako w miarę obiektywny arbiter, stojąc z boku, muszę powiedzieć, że Ty o PUA piszesz mniej więcej tak jak mabelle2000 o dawaniu rozkoszy kobiecie.
                                        "Pisałem setki razy, poszukajcie w internecie, kto szuka ten znajdzie, jest masa materiałów, nie chce mi się już pisać" itd.
                                        Wijesz się jak piskorz, stary. Jeszcze tylko brakuje babskiego "domyśl się".

                                        Powiem tak - to co występuje w sieci pod szyldem PUA nie nadaje się do polecenia komukolwiek. Jest sporo ciekawych perełek ale wymieszanych z przynajmniej równą masą kompletnych idiotyzmów, od czytania których robi się co najmniej słabo.
                                        Parafrazując Sapka - "Perła w gnoju".
                                        Tylko że aby odróżnić co jest perłą a co gnojem trzeba mieć teoretyczne podstawy tak duże, że to całe "PUA" przestaje być niezbędne i staje się oczywiste :)
                                        • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:13
                                          kaiser.blade napisał:

                                          > Yoric, ale ja jako w miarę obiektywny arbiter, stojąc z boku, muszę powiedzieć,
                                          > że Ty o PUA piszesz mniej więcej tak jak mabelle2000 o dawaniu rozkoszy kobiec
                                          > ie.

                                          :-D
                                          Cos w tym jest Kaiser, bo Yoric zrozumial przynajmniej polowe z tego co napisalam, Ty natomiast nie zrozumiales kompletnie nic ;-)))
                                          Chcialbys szczegolow technicznych ? Jak on mnie dotyka i w ktorych miejscach ? Najistotniejsze jest, ze w ogole mnie dotyka, ze go to jara i ze moze to robic godzinami :-D
                                          Mam Ci opowiadac o masazach, stymulacji analnej, pieszczotach piersi, stop czy skory glowy ? Mam opisac jak rozbudzal moja strefe G i i ile czasu na to poswiecil, ktorymi palcami to robil i w jakim tempie ? Mam Ci opisac jak zmienny i niepokorny ma jezyk i do czego go uzywa ? Nie za wiele ode mnie wymagasz ? ;-)

                                          • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:22
                                            mabelle2000 napisał(a):

                                            > Mam opisac jak rozbudzal moja strefe G i i ile czasu na to poswie
                                            > cil, ktorymi palcami to robil i w jakim tempie ? Mam Ci opisac jak zmienny i ni
                                            > epokorny ma jezyk i do czego go uzywa ? Nie za wiele ode mnie wymagasz ? ;-)
                                            >

                                            O Mabelle, pięknie piszesz, a ja to też znam z autopsji...Tak, dla takiego mężczyzny można stanąć na rzęsach;-)
                                          • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:32
                                            mabelle2000 napisał(a):

                                            > Cos w tym jest Kaiser, bo Yoric zrozumial przynajmniej polowe z tego co napisal
                                            > am, Ty natomiast nie zrozumiales kompletnie nic ;-)))

                                            Ja zrozumiałem wszystko, tylko Ty nie próbowałaś zrozumieć mnie. Ni w ząb.
                                            Może ja mam zacząć opisywać swoje starania ? Głupio by Ci było, sorry.

                                            Z jednym muszę yoricowi przyznać rację. Kobiety są potwornie schematycznie w klasyfikowaniu facetów. To pewnie pokłosie ich egocentryczności, wolą zajmować się same sobą, a otoczenie lustrować pobieżnie, wrzucając ludzi do swoich szufladek, nadając szybko etykietki. Stąd sukces niektórych, bardziej doświadczonych PUA. Oni wykorzystują ten mechanizm. Babom nie chce się myśleć, kupują książkę po okładce.
                                            • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 13:01
                                              kaiser.blade napisał:

                                              > Ja zrozumiałem wszystko, tylko Ty nie próbowałaś zrozumieć mnie. Ni w ząb.
                                              > Może ja mam zacząć opisywać swoje starania ? Głupio by Ci było, sorry.

                                              Troche jestes niesprawiedliwy Kaiser, poniewaz przyznalam Ci racje, ze kobiety wstydza sie/nie rozmawiaja o swoich potrzebach/sa zablokowane itd.
                                              Nigdzie nie napisalam, ze sie nie starales, nie probowales, w ogole niepotrzebnie wszystkie moje wypowiedzi przyjales jako atak na swoja osobe. Nie mialam takiego zamiaru, a jesli tak to odebrales, to Cie przepraszam. Jest mi autentycznie przykro, mimo, ze naprawde nie chcialam Cie urazic.
                                              Ty piszesz o swoich doswiadczeniach, ja pisze o swoich. Moze powinnam czesciej uzywac zwrotu "mezczyni jakich znam" czy "kobiety z jakimi mam do czynienia", bo to by jednoznacznie stwierdzalo, ze moje poglady wyikaja z obserwacji tylko waskiej grupy, z ktora mialam do czynienia. Moj blad, przyznaje.
                                              Przykro mi, ze istnieja kobiety, ktorym nie chce sie zadbac o jakosc relacji z partnerem. Ja tez do wielu wnioskow doszlam o wiele, wiele za pozno i meczylam sie w nieudanym zwiazku dwadziescia lat. Nie oceniaj mnie wiec zbyt surowo, bo zbieznosc naszych losow jest bardzo duza.
                                              Niestety nie znam lekarstwa, zeby komus *sie zachcialo* pracowac nad relacja seksualna, tu przyznaje Ci racje, bo rozbudzac kobiete mozna tylko wtedy kiedy ona w ogole pozwoli sie dotknac ;-) Ale mozna ja do tego naklonic, wlasnie poprzez dzialania nieseksualne (zreszta teraz to widze, dzieki mojemu partnerowi, ze erotyka jest wlasciwie naszym chlebem powszednim, wciaz nam towarzyszy, w kazdej niemal chwili). I nie przez przypadek pisalam Ci wciaz w kolko jak wazne jest to wszystko co dzieje sie zanim do tego seksu dojdzie.
                                              Jesli jednak sam wiesz lepiej czego kobiety pragna i czego potrzebuja, to moje teorie na nic Ci sie nie przydadza :-)
                                              • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 13:10
                                                mabelle2000 napisał(a):

                                                > Nigdzie nie napisalam, ze sie nie starales, nie probowales, w ogole niepotrzebn
                                                > ie wszystkie moje wypowiedzi przyjales jako atak na swoja osobe. Nie mialam tak
                                                > iego zamiaru, a jesli tak to odebrales, to Cie przepraszam. Jest mi autentyczni
                                                > e przykro, mimo, ze naprawde nie chcialam Cie urazic.

                                                Nazwałaś mnie miernotą, która nic nie rozumie. No to teraz powiedz, jak można takiej wypowiedzi nie przyjąć jako atak ? Nie wykręcaj kota ogonem.
                                                Ale ok, nie będę się niepotrzebnie z Tobą tarmosić. Masz prawo być sfrustrowana po 20 latach z seksualnym troglodytą. W porządku.
                                                • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 13:16
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  > Nazwałaś mnie miernotą, która nic nie rozumie

                                                  Pogielo Cie do reszty ? Jaka miernota ? Mowa byla o wartosciach w zyciu, relacji miedzy partnerami, bo chyba o tym pisala Mojemail. To bylo ladne, takie optymistyczne.
                                                  No Ciebie to fantazja ponosi, nie ma co.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 15:30
                                                    Ale o jakich mowa wartosciach, kiedy facet i tak koniec koncow zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dobr, a kobieta do roli dawczyni seksu ? Milosc w sensie praktycznym jest emocjonalna nadbudowa tej relacji. Wiem, ze mozna sie bez konca zachwycac urokami plynacymi z tych emocji, ale dla kogos kto spojrzy na swiat nieco bardziej pragmatycznie, to jakos ta radosc blednie. Wiesz, uzywajac porownania, to smak kielbasy juz nie cieszy az tak bardzo, gdy zobaczy sie jak ja sie robi... ;)
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 15:36
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    (...)"Ale o jakich mowa wartosciach, kiedy facet i tak koniec koncow zostaje sprowadzony do roli dostarczyciela dobr, a kobieta do roli dawczyni seksu ?"

                                                    Widzisz, gdyby ta wymiara barterowa sprawnie działała, to nie byłoby Cię na tym forum, a Ty byś chwalił uroki małżeństwa i swojej żony...oraz wynosiła pod niebiosa wartości;-)
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 16:00
                                                    To juz teraz dam nie wiem, czy u nas to działa barterowo, według definicji Kaisera, czy dlatego, że się kochamy. Dzisiaj spytam mojej żony.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 16:11
                                                    Byc moze. Relacja nie funkcjonuje z powodow czysto pragmatycznych. Jestem, podobnie jak masa mezczyzn w sytuacji gdy mozna mnie z dostepnych zasobow w sposob bezkarny okradac. Oczywiscie, gdyby seks ze mna zonie sprawial przyjemnosc, to by sie w tym zwiazku pojawil. Ze nie sprawia - nie ma go. Dla mnie nie ma tematu, bo nie uwazam, zebym w jakikolwiek sposob mogl zmienic jej nastawienie do seksu ze mna, czy to technika lozkowa, czy jakims odmiennym zachowaniem. Ona tego nie lubi, to jasne.
                                                    Niemniej, sama nie chce, a trudno liczyc na rewanz w wymianie, gdzie arbiter - czyli panstwo - stoi calkowicie po jej stronie.
                                                    Czyli - na chlopski rozum, dupa zbita, w tej przynajmniej kwestii.
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 17:20
                                                    kaiser.blade napisał:
                                                    (...)" Jestem, podobnie jak masa mezczyzn w sytuacji gdy mozna mnie z dostepnych zasobow w sposob bezkarny okradac(...)"

                                                    No bez przesady z tym "okradaniem" - po prostu inwestujesz w swoją progeniturę...
                                                    Relacja z matką dzieci to zupełnie inna sprawa.
                                                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 16:34
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Ale o jakich mowa wartosciach, kiedy facet i tak koniec koncow zostaje sprowadz
                                                    > ony do roli dostarczyciela dobr, a kobieta do roli dawczyni seksu ?

                                                    Powiem krotko, bo tez juz mnie zaczynasz wnerwiac. Wole wpierdalac suchy chleb z moim obecnym facetem, niz pelnic role dmuchanej lalki, z bylym mezem, w ladnym domu z ogrodem. Bo z malzenstwa wyszlam tak jak do niego wchodzilam- w przyslowiowych jednych gaciach i o dziwo wcale mi nie zal, chociaz wszystko musialam zaczac od zera.
                                                    A w temacie dobr, ktore tak dostarczasz z bolem serca, rada znajdzie sie i na to. Zastanow sie, co bys robil, gdyby tej zony i dzieciakow nie bylo. Przezarlbys cala pensje, wydal na podroze, robil naukowa kariere ? Bo pewne gdyby Ich nie bylo bylbys Kims, co nie? Szczerze mowiac watpie.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 17:21
                                                    Chcialem byc normalnym czlowiekiem. Miec spokojne, zdrowe dzieci i kochajaca mnie zone. To wygorowane ambicje ? Jak sie kurwa okazuje - tak !

                                                    Jakie podroze, jaka kariera naukowa... O czym ty mowisz, kobieto...
                                                    Chcialem zwyklej kraciastej koszuli na plecy i niedzielnego rosolu z rodzina. Ale chuj, widze, ze w dzisiejszych czasach to luksus dostepny jedynie wybranym.
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 17:24
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Chcialem byc normalnym czlowiekiem. Miec spokojne, zdrowe dzieci i kochajaca mn
                                                    > ie zone. To wygorowane ambicje ? Jak sie kurwa okazuje - tak !

                                                    Uważam, że tylko w kwestii "spokojnych " dzieci wygórowane ambicje...

                                                    A widzisz, mądrość ludowa niegdyś głosiła,żeby chłopu dać, baby dawały i szczęście rodzinne było...
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 17:47
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > Uważam, że tylko w kwestii "spokojnych " dzieci wygórowane ambicje...
                                                    >
                                                    > A widzisz, mądrość ludowa niegdyś głosiła,żeby chłopu dać, baby dawały i szczęś
                                                    > cie rodzinne było...

                                                    A to moja wina, że media zrobiły babom taką srakę z mózgu ? Chcecie miłości na bogato, podróży, męża naukowca z wyrzeźbionym, muskularnym ciałem co przynosi do domu dziesięciokrotność średniej krajowej... Bo jak nie, to już jest "nieudacznik". W telewizyjnym serialu pokazali, że wszyscy są lepsi od niego, to znaczy że musi tak być...
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 17:49
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > A to moja wina, że media zrobiły babom taką srakę z mózgu ? Chcecie miłości na
                                                    > bogato, podróży, męża naukowca z wyrzeźbionym, muskularnym ciałem co przynosi d
                                                    > o domu dziesięciokrotność średniej krajowej... Bo jak nie, to już jest "nieudac
                                                    > znik". W telewizyjnym serialu pokazali, że wszyscy są lepsi od niego, to znaczy
                                                    > że musi tak być...

                                                    Przepraszam, w tym wątku to niezłe faux pas. Oczywiście zapomniałem o technikach łóżkowych godnych Don Juana.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 17:58
                                                    Nie wiem, Kaiser, czy tylko dziś włączyło Ci się takie irytujące pierdolenie, czy to tylko początek jakiejś dłuższej fazy.
                                                    Przecież to się nie da czytać.
                                                    www.youtube.com/watch?v=T4TrMuHfDI4
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 18:11
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Nie wiem, Kaiser, czy tylko dziś włączyło Ci się takie irytujące pierdolenie, c
                                                    > zy to tylko początek jakiejś dłuższej fazy.
                                                    > Przecież to się nie da czytać.
                                                    > www.youtube.com/watch?v=T4TrMuHfDI4

                                                    Tylko dziś.
                                                    Jutro już będzie super.
                                                    www.youtube.com/watch?v=kfH1hxvAN30
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 18:35
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Nie wiem, Kaiser, czy tylko dziś włączyło Ci się takie irytujące pierdolenie, c
                                                    > zy to tylko początek jakiejś dłuższej fazy.
                                                    > Przecież to się nie da czytać.
                                                    > www.youtube.com/watch?v=T4TrMuHfDI4

                                                    A co najbardziej razi i jest najbardziej irytujące ? Nie może być, że każde słowo, więc może mnie ukierunkujesz ?
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 18:51
                                                    Kasa, kasa, kasa.
                                                    facet kasa, a babka seks. czyli cały czas udowadniasz, że w stosunkach damsko-męskich to właściwie tylko prostytucja i to dziewczyny wkurwia.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 18:56
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kasa, kasa, kasa.
                                                    > facet kasa, a babka seks. czyli cały czas udowadniasz, że w stosunkach damsko-m
                                                    > ęskich to właściwie tylko prostytucja i to dziewczyny wkurwia.

                                                    Słuchaj, ja mogę się w jednej chwili zmienić, zdolności aktorskie to jedna z moich najmocniejszych stron, ale... zbyt szczere to nie będzie :P
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 19:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kasa, kasa, kasa.
                                                    > facet kasa, a babka seks. czyli cały czas udowadniasz, że w stosunkach damsko-m
                                                    > ęskich to właściwie tylko prostytucja i to dziewczyny wkurwia.

                                                    Ale dlaczego wkurwia? On chciałby tylko ruchać, a że żadna go nie chce to znalazł powód....nie ma kasy. I szafa gra.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 19:11
                                                    Dobrze, to powiedz z laski swojej, czemu Twoim zdaniem zadna nie chce (zakladajac, ze masz racje).
                                                  • niezapominajka333 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 19:54
                                                    Kaiser vel Sabat czy możesz jasno i wyraźnie odpowiedzieć na pytanie, które już zadałam w innym wątku, a teraz powtórzę jeszcze raz.
                                                    Podaj jakąś statystykę na poparcie swoich dywagacji. Swoją własną statystykę z ostatnich miesięcy. Zalogowałeś się na jakimś portalu randkowym? Do ilu kobiet napisałeś?
                                                    Jakie są Twoje wyniki?
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 20:43
                                                    niezapominajka333 napisała:

                                                    > Kaiser vel Sabat czy możesz jasno i wyraźnie odpowiedzieć na pytanie, które już
                                                    > zadałam w innym wątku, a teraz powtórzę jeszcze raz.
                                                    > Podaj jakąś statystykę na poparcie swoich dywagacji. Swoją własną statystykę
                                                    > z ostatnich miesięcy. Zalogowałeś się na jakimś portalu randkowym? Do ilu kobie
                                                    > t napisałeś?
                                                    > Jakie są Twoje wyniki?

                                                    Niezapominajko, czy Ty się szaleju objadłaś?
                                                    To jest idiotyczne stawiać Kaisera vel Sabata na tym samym poziomie startowym co yoric, bo kompletnie inna jest ich sytuacja życiowa.

                                                    Przecież to jest żonaty facet, z dziećmi. Oczywiście są wyjścia, chodzić na dziwki( wyklucza) wystawiać się na portalu randkowym( kuriozalne, choć wiem,żonaci tak czynią).
                                                    Jedyne wyjście, niemożliwe, to gdyby spotkał zdeterminowaną, zakochaną w nim babkę i sam dał się ponieść fali, to może, może, udałoby się pokonać realne i wyimaginowane przeszkody na drodze do spełnienia w życiu seksualnym. Po drodze rozwód, batalia o dzieci,ogólnie masakra.Ale to z wielu względów czysta abstrakcja.

                                                    Gdyby był wolny, mając te 36 lat, inna byłaby sytuacja.
                                                    Ale cóż, "słowo się rzekło,kobyłka u płota"...Dosłownie.
                                                  • szopen_cn Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 06:56
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > niezapominajka333 napisała:
                                                    >
                                                    > > Kaiser vel Sabat czy możesz jasno i wyraźnie odpowiedzieć na pytanie, któ
                                                    > re już
                                                    > > zadałam w innym wątku, a teraz powtórzę jeszcze raz.
                                                    > > Podaj jakąś statystykę na poparcie swoich dywagacji. Swoją własną statyst
                                                    > ykę
                                                    > > z ostatnich miesięcy. Zalogowałeś się na jakimś portalu randkowym? Do ilu
                                                    > kobie
                                                    > > t napisałeś?
                                                    > > Jakie są Twoje wyniki?
                                                    >
                                                    > Niezapominajko, czy Ty się szaleju objadłaś?
                                                    > To jest idiotyczne stawiać Kaisera vel Sabata na tym samym poziomie startowym c
                                                    > o yoric, bo kompletnie inna jest ich sytuacja życiowa.

                                                    Dziewczyna sie po raz kolejny zapytala co Kaiser zrobil by sobie pobzykac bo na brak bzykania ostro narzeka. Narzeka na brak mozliwosci i szans na bzykanie. Delikatnie powiedzmy, ze od dluzszego czasu tylko narzeka.
                                                    To nie chodzi o poziom startowy ale o to czy Kaiser cokolwiek robi by problem rozwiazac?

                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 07:03
                                                    "laszcze sie" :p
                                                    Kurde, ciezko przelamac pewien etap. Ale dam rade i wam wszystkim jeszcze pokaze.
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 08:24
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > "laszcze sie" :p
                                                    > Kurde, ciezko przelamac pewien etap. Ale dam rade i wam wszystkim jeszcze pokaz
                                                    > e.

                                                    Ale kurde, nie "stojącego ptaka" mam nadzieję;-)
                                                  • szopen_cn Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 09:27
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > "laszcze sie" :p
                                                    > Kurde, ciezko przelamac pewien etap. Ale dam rade i wam wszystkim jeszcze pokaz
                                                    > e.

                                                    Chlopie ty sie zestarzejesz i zmarszczysz zanim sie "wylaszczysz" odpowiednio.
                                                    To nie brak "wylaszczenia" jest problemem.


                                                    Przyznam sie, ze oczekiwalem odpowiedzi z kolejna porcja wymowek i wyjasnien dlaczego nie masz szans w zyciu i kolejnej teori na temat jak dziala swiat.

                                                    Co do planow, ktore knujesz misternie to dam tylko dwie rady:
                                                    1. Nie pozwol by plan przeslonil cel. Jak sie za bardzo skupisz na realizacji planu zamiast na osiagnieciu celu za dziesiec lat bedziesz dalej knul coraz bardziej misterne plany.
                                                    2. Zapomnij o idei bzykniecia panieneki, ktora zrobi to za stowke czy dwie. Nic ci to nie da. Za duzo masz bagazu by sie czyms takim cieszyc.



                                                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 09:40
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Chlopie ty sie zestarzejesz i zmarszczysz zanim sie "wylaszczysz" odpowiednio.
                                                    > To nie brak "wylaszczenia" jest problemem.
                                                    >
                                                    >
                                                    > Przyznam sie, ze oczekiwalem odpowiedzi z kolejna porcja wymowek i wyjasnien dl
                                                    > aczego nie masz szans w zyciu i kolejnej teori na temat jak dziala swiat.
                                                    >
                                                    > Co do planow, ktore knujesz misternie to dam tylko dwie rady:
                                                    > 1. Nie pozwol by plan przeslonil cel. Jak sie za bardzo skupisz na realizacji p
                                                    > lanu zamiast na osiagnieciu celu za dziesiec lat bedziesz dalej knul coraz bard
                                                    > ziej misterne plany.
                                                    > 2. Zapomnij o idei bzykniecia panieneki, ktora zrobi to za stowke czy dwie. Nic
                                                    > ci to nie da. Za duzo masz bagazu by sie czyms takim cieszyc.

                                                    A nie pomyslales, ze moze zbiera kase, pojedzie do Azji i se kupi jakas tania zolta, jak Ty :) Malo tego chlamu w Tajwanie czy gdzies za grosze? Wybacz ale nie bede ukrywac, ze jestem rasista.
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 09:57
                                                    hello-kitty2 napisała: pojedzie do Azji i se kupi jakas tania z
                                                    > olta, jak Ty :) Malo tego chlamu w Tajwanie czy gdzies za grosze? Wybacz ale ni
                                                    > e bede ukrywac, ze jestem rasista.

                                                    Nawet by mi to przez głowę nie przeszło. A czemu?
                                                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: pojedzie do Azji i se kupi jakas tania z
                                                    > > olta, jak Ty :) Malo tego chlamu w Tajwanie czy gdzies za grosze? Wybacz
                                                    > ale ni
                                                    > > e bede ukrywac, ze jestem rasista.
                                                    >
                                                    > Nawet by mi to przez głowę nie przeszło. A czemu?

                                                    Ze jestem rasista na te zolte masy?
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:17
                                                    hello-kitty2 napisała: > Ze jestem rasista na te zolte masy?

                                                    Tylko na żółte? I tak, czemu jesteś rasistką?
                                                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:30
                                                    zawle napisała:

                                                    > hello-kitty2 napisała: > Ze jestem rasista na te zolte masy?
                                                    >
                                                    > Tylko na żółte? I tak, czemu jesteś rasistką?

                                                    Tylko na zolte ale moze jeszcze rozszerze, rozwine sie w niecheci. Ze wzgledu na ich kulture poddanstwa. Pracowalam z Chinczykami i reszta, oni sa zachowuja jak muly idace na rzez, jak cielaki, jakby byli pozbawieni woli, wolnej woli, robia wszystko jak kaze im szef, chocby to byla najglupsza rzecz. Nie mozna sie z nimi dogadac, porozumiec. Po jakims czasie zaczelam nimi gardzic. Cala Azja mi slala emaile, ktore mnie nie dotyczyly, wiesz przyciskiem 'wyslij do wszystkich' i caly swiat dostaje emaila czy go dotyczy czy nie. Dzwonie i pytam sie 'Po co mi to slesz?', 'Bo szef powiedzial, ze nie zaszkodzi wysylac do wszystkich'. Kurwa i dostajesz jednego dnia 500 emaili, z ktorych Cie tylko pare dotyczy. To przeciez mialam ochote tam wpasc z karabinem maszynowym. NIe rozumiem tej kultury. Przeraza mnie masowa poddanczosc, brak mozliwosci porozumienia, brak wolnej woli.
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:49
                                                    hello-kitty2 napisała:> Tylko na zolte ale moze jeszcze rozszerze, rozwine sie w niecheci. Ze wzgledu n
                                                    > a ich kulture poddanstwa. Pracowalam z Chinczykami i reszta, oni sa zachowuja j
                                                    > ak muly idace na rzez, jak cielaki, jakby byli pozbawieni woli, wolnej woli, ro
                                                    > bia wszystko jak kaze im szef, chocby to byla najglupsza rzecz. Nie mozna sie z
                                                    > nimi dogadac, porozumiec. Po jakims czasie zaczelam nimi gardzic. Cala Azja mi
                                                    > slala emaile, ktore mnie nie dotyczyly, wiesz przyciskiem 'wyslij do wszystkic
                                                    > h' i caly swiat dostaje emaila czy go dotyczy czy nie. Dzwonie i pytam sie 'Po
                                                    > co mi to slesz?', 'Bo szef powiedzial, ze nie zaszkodzi wysylac do wszystkich'.
                                                    > Kurwa i dostajesz jednego dnia 500 emaili, z ktorych Cie tylko pare dotyczy. T
                                                    > o przeciez mialam ochote tam wpasc z karabinem maszynowym. NIe rozumiem tej kul
                                                    > tury. Przeraza mnie masowa poddanczosc, brak mozliwosci porozumienia, brak woln
                                                    > ej woli.

                                                    Rozumiem, czasami tak myślę o Polakach:) Ale nie pracowałam nigdy z żółtymi. raz tylko zaczepiał mnie na dyskotece jakiś skośnooki, a ja nie daję sobie rady z różnicami płci, a co dopiero z kulturowymi, więc odmówiłam. I ten się darł na mnie że nie chcę żółtej małpy.Spolegliwy to on wtedy nie był;)
                                                  • szopen_cn Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 11:34
                                                    Czy sugeruesz, ze ja tak jak faceci z Zachdniej Europy pojechalem sobie na Wschod I "nabylem" dziewczyne z fajnym cycem z jakiegos miasta na zadupiu swiata co ma milion czy dwa miliony mieszkancow?

                                                    A jesli Kaiser rzeczywiscie znajdzie sobie panne z Dalekiego Wschodu to moze zrozumie co jest w zyciu dobre.....
                                                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 12:58
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > Czy sugeruesz, ze ja tak jak faceci z Zachdniej Europy pojechalem sobie na Wsch
                                                    > od I "nabylem" dziewczyne z fajnym cycem z jakiegos miasta na zadupiu swiata c
                                                    > o ma milion czy dwa miliony mieszkancow?

                                                    Sugeruje, zebys sie nie wywyzszal, bo to co Ty masz moze byc dla innych gowno warte. Miliony identycznych bezwolnych mieszkancow z plaskimi twarzami mnie nie podniecaja, nie odrozniam klona A od klona B. Nie szpanuj tu chinskim badziewiem :)
                                                  • szopen_cn Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 23.12.13, 23:30
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > szopen_cn napisał:
                                                    >
                                                    > > Czy sugeruesz, ze ja tak jak faceci z Zachdniej Europy pojechalem sobie n
                                                    > a Wsch
                                                    > > od I "nabylem" dziewczyne z fajnym cycem z jakiegos miasta na zadupiu swi
                                                    > ata c
                                                    > > o ma milion czy dwa miliony mieszkancow?
                                                    >
                                                    > Sugeruje, zebys sie nie wywyzszal, bo to co Ty masz moze byc dla innych gowno w
                                                    > arte.

                                                    W ktorym punkcie ja sie wywyzszam?

                                                    A to co mam to udane malzenstwo, w ktorym po siedemnastu lat latach razem dalej bzykamy sie pare razy w tygodniu.

                                                    Mysle, ze to jest sporo warte ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 09:02
                                                    szopen_cn napisał:

                                                    > > niezapominajka333 napisała:

                                                    > > > Jakie są Twoje wyniki?

                                                    > Dziewczyna sie po raz kolejny zapytala co Kaiser zrobil by sobie pobzykac bo na
                                                    > brak bzykania ostro narzeka. Narzeka na brak mozliwosci i szans na bzykanie. D
                                                    > elikatnie powiedzmy, ze od dluzszego czasu tylko narzeka.
                                                    > To nie chodzi o poziom startowy ale o to czy Kaiser cokolwiek robi by problem r
                                                    > ozwiazac?

                                                    Przeciez pisal, ze ma plan i ze lubi sie przygotowywac latami do realizacji. Ja tez lubie takie wyzwania, czas nie gra roli, tyko, ze ja nie mam planu. Dobrze jak czlowiek ma plan, a nie dryfuje. Z checia bym Ci pomagla. Moglibysmy razem trenowac. Lubie wspierac ludzi konkretnych, a nie trzepokow i oszolomow czy leniow.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 07:00
                                                    No cos w tym jest, co piszesz.
                                                    Moze sie jednak jakies wyjscie znajdzie, bez paniki.
                                                    Co do portalu, to nie bardzo mam co wstawic w profil. Stojacego ptaka to troche obciach jednak :)
                                                    Poza tym, ptak to nie towar deficytowy, to jakbym chcial sprzedawac piasek na pustyni. Tu cos zacniejszego potrzeba :)
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 21:10
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > Dobrze, to powiedz z laski swojej, czemu Twoim zdaniem zadna nie chce (zakladaj
                                                    > ac, ze masz racje).

                                                    Zakładam że próbowałeś. Odezwałeś się?;)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 20:49
                                                    > A co najbardziej razi i jest najbardziej irytujące ?

                                                    Kiedy mędzisz jak ML.
                                                    I kiedy (u Yorica też mnie to niezwykle irytuje) do konkretnego rozmówcy zwracasz się per "wy" i traktujesz go jako przedstawiciela bliżej określonej tylko Tobie grupy.
                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 22:25
                                                    Ale ja bardzo często mam ustawioną do mnie frontem całą żeńską część Forum.
                                                    Opisywać indywidualnie to byłaby robota na dwa etaty... :)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:34
                                                    > Ale ja bardzo często mam ustawioną do mnie frontem całą żeńską część Forum.

                                                    Przypomnij mi, kiedy ostatnio. Dokładnie - kiedy ostatnio CAŁA żeńska część forum była ustawiona frontem do Ciebie.

                                                    Pewnie i dla Ciebie niezwykle męczące jest dyskutowanie z kimś, komu się WYDAJE, co napisałeś i kto odpiera jakieś urojone, nie Twoje argumenty czy ataki.
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:51
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > Przypomnij mi, kiedy ostatnio. Dokładnie - kiedy ostatnio CAŁA żeńska część for
                                                    > um była ustawiona frontem do Ciebie.

                                                    Zasada obfitości:))))
                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 12:01
                                                    Ostatnio jak dyskutowałem z Boginką o tym, że BSwM wynika z nieudzielania się faceta przy obowiązkach domowych. Przedtem w dyskusji o kobiecym orgaźmie. I tak dalej, i tak dalej.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 12:35
                                                    > Ostatnio jak dyskutowałem z Boginką o tym, że BSwM wynika z nieudzielania się f
                                                    > aceta przy obowiązkach domowych. Przedtem w dyskusji o kobiecym orgaźmie. I tak
                                                    > dalej, i tak dalej.

                                                    I jesteś absolutnie pewny że w obu (tej drugiej jakoś nie jarzę) tych dyskusjach brała udział CAŁA żeńska część forum? I że CAŁA żeńska część była w nich PRZECIWKO Tobie?

                                                    To mnie właśnie wkurwia - to Twoje niechlujstwo w posługiwaniu się generalizacją. I łatwizna, na jaką idziesz, używając jej w dyskusji jako argumentu.
                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 15:58
                                                    Cała na pewno nie - ale zdecydowana większość. Zdecydowana. Daruj, ale i tak spędzam na Forum za dużo czasu - owszem, mam z tego jakąś gratyfikację, bo inaczej bym tego nie robił :) - ale są granice. Jeśli parę osób mówi to samo, mogę im odpowiedzieć zbiorczo.
                                                    A generalizacja jest potrzebna. Mnie z kolei wk... używanie wyjątku jako argumentu. Np. jak mówimy kobiety to, mężczyźni tamto, to musimy generalizować i to jest słuszne i dobre :). Np. 'mężczyźni są wyżsi od kobiet' to nie jest 'niechlujna generalizacja', bo jakaś siatkarka jest wyższa od Zamachowskiego :).
                                                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 17:34
                                                    yoric napisał:

                                                    > A generalizacja jest potrzebna. Mnie z kolei wk... używanie wyjątku jako argume
                                                    > ntu. Np. jak mówimy kobiety to, mężczyźni tamto, to musimy generalizować i to j
                                                    > est słuszne i dobre :)

                                                    Bo sam pewnie nigdy nie byles takim wyjatkiem. Wyobraz sobie jednak sytuacje, ze odstajesz od tej wspomnianej "wiekszosci" i ch... cie strzela, bo mowia Ci jak masz myslec i co masz robic. Stad pewnie niektore osoby sie irytuja, chyba slusznie :-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 21:24
                                                    >. Jeśli parę osób mówi to samo, mogę im
                                                    > odpowiedzieć zbiorczo.

                                                    Ależ pewnie że możesz im odpowiedzieć zbiorczo. Tylko nie zagarniaj do tej grupy wszystkich, bo tak Ci wygodniej.

                                                    > Np. 'mężczyźni są wyżsi od kobiet' to nie jest 'niechlujna generalizacja', bo jakaś siatkarka
                                                    > jest wyższa od Zamachowskiego :).

                                                    To nie jest niechlujna generalizacja (chyba, że tak twierdzi Wietnamczyk w Holandii). Ale już "O PUA już pisałem setki razy (...) Nie ma to wielkiego sensu, bo Wy i tak wiecie lepiej" jak najbardziej.

                                                    Dobra, znowu skręcam tam, gdzie mi się nie podoba :-) Wnioskuję o EOT po Twojej ewentualnej odpowiedzi :-)

                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 19:22
                                                    > W telewizyjnym serialu pokazali, że wszyscy są lepsi od niego, to znaczy
                                                    > że musi tak być...

                                                    to jest ważny wątek.
                                                    Kobiety się skarżą, że muszą konkurować z gwiazdami porno, bo faceci czerpią stamtąd standardy urody i normy seksualne.
                                                    Tymczasem to samo można odnieść do komedii romantycznych i innych 'artefaktów kulturowych', kształtujących wizerunek i standardy wymagań wobec samca. My konkurujemy z Jamesem Bondem.
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 19:26
                                                    Kiedys byłem w operze i główny tenor śpiewał powiedzmy niespecjalnie. Powiedziałem, ,,Pavarotti to nie jest" a mój znajomy odpowiedział: ,,ale on tu jest a Pavarottiego nie ma".
                                                    Tak wiec Bonda nie ma a Ty jesteś i w tym tkwi przewaga.
                                                  • bgz0702 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 20:05
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Kiedys byłem w operze i główny tenor śpiewał powiedzmy niespecjalnie. Powiedzia
                                                    > łem, ,,Pavarotti to nie jest" a mój znajomy odpowiedział: ,,ale on tu jest a P
                                                    > avarottiego nie ma".
                                                    > Tak wiec Bonda nie ma a Ty jesteś i w tym tkwi przewaga.

                                                    o fajny znajomy. Jak lubię kiedy ludzie wiedzą , że "pół szklanki" to całkiem dużo, przynajmniej jest do połowy pełna;)
                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 22:23
                                                    > Tak wiec Bonda nie ma a Ty jesteś i w tym tkwi przewaga.

                                                    Bond jest analogią do porno, więc robi się ciekawie jak to znowu odwrócić.
                                                    "Właśnie oglądałem Terę Patrick i chętnie bym ją bzyknał. No ale jej tu nie ma, a ty tak. No to chodź."
                                                    Często tak mówisz żonie? :)
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 22:34
                                                    To była odpowiedź na Twoje stwierdzenie, ze my konkurujemy z Bondem. Otóz nie kokurujemy, bo jego w realu nie ma. Ludziom sie miesza real z wirtualem i nie wiedzą, gdzie tak naprawde są.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 22:59
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > To była odpowiedź na Twoje stwierdzenie, ze my konkurujemy z Bondem. Otóz nie k
                                                    > okurujemy, bo jego w realu nie ma. Ludziom sie miesza real z wirtualem i nie wi
                                                    > edzą, gdzie tak naprawde są.

                                                    Konkurujemy to niewłaściwe określenie. Raczej mierzymy w pewien wzorzec, który - a jakże - jest kreowany przez kulturę masową. I - co ciekawe - mocno zmienny, chociaż oparty na pewnych ramach. Ciekawe, jak to się w ciągu niecałego wieku potężnie zmieniło. Czy dziś uchodziliby w ogóle za przystojnych ?
                                                    fototeka.fn.org.pl/public/cache/1-P-438-1-440x800.jpg
                                                    upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/f/fe/Rudolph_valentino_i_sangue_e_arena,_1922.jpg
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 23:10
                                                    Wzorzec jest OK. Jesli patrzysz na Arnolda, czy Federera i potem ćwiczysz, żeby być tak jak on, to chyba dobrze.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 23:14
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Wzorzec jest OK. Jesli patrzysz na Arnolda, czy Federera i potem ćwiczysz, żeby
                                                    > być tak jak on, to chyba dobrze.

                                                    Ale my tu mówimy o sytuacji, gdzie żona bierze zdjęcie Arnolda, patrzy na nie, potem patrzy na Ciebie, potem jeszcze raz na zdjęcie Arnolda i - nie wiedzieć czemu - zaczyna sobie z satanicznym śmiechem napierdalać patelnią w czoło...
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 23:18
                                                    Dobrze, ze sobie, a nie tobie :).
                                                    Zdjecie to papier, albo TV. Wyłącz, podrzyj i juz go nie ma. A ty jesteś.
                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:13
                                                    > Zdjecie to papier, albo TV. Wyłącz, podrzyj i juz go nie ma. A ty jesteś.

                                                    Widzisz, zawsze powtarzałem to samo w dyskusji o porno :). Ja się Arnolda nie boję, ale laski Jenna Jameson nienawidzą. I wcale nie chcą ćwiczyć, żeby dążyć do jej ideału ;)).
                                                • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 15:32
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  > Nazwałaś mnie miernotą, która nic nie rozumie. No to teraz powiedz, jak można t
                                                  > akiej wypowiedzi nie przyjąć jako atak ? Nie wykręcaj kota ogonem.

                                                  No tak, Król Lew się obraził...
                                                  Ależ ja zupełnie inaczej odebrałam wypowiedz Mabelle, pojęcie diamentu czy miernoty dotyczy jakości i siły uczucia...O ile możemy się takimi określeniami posługiwać.

                                                  Oj, Kaiser,Ty Diamencie nieoszlifowany;-)

                                                  I tu wychodzą manowce komunikacje między płciami, chyba tylko na początku związku, kiedy buzujące hormony nam zacierają jasność myślenia, łudzimy się,że mamy najdoskonalsze porozumienie na świecie...
                                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 15:49
                                          > "Pisałem setki razy, poszukajcie w internecie, kto szuka ten znajdzie, jest mas
                                          > a materiałów, nie chce mi się już pisać" itd.
                                          > Wijesz się jak piskorz, stary. Jeszcze tylko brakuje babskiego "domyśl się".

                                          pisałem setki razy. Odsyłałem do konkretnych pozycji, które są tymi perełkami. Tu na Forum były szczegółowe dyskusje na całe strony o LMR, o Davidzie DeAngelo i wuss cure, itd. Nawet w wątku, w którym właśnie dyskutujemy piszę o mentalności obfitości. A we fragmencie, który cytujesz, przypominam Zawle: "na to pytanie odpowidziałem ci tydzień temu!".
                                          Mam odpowiadać za to, że ludzie są za leniwi, żeby wpisać w wyszukiwarkę, kliknąć w linka, albo przewinąć parę wpisów niżej? Jesteś bezczelny.
                                          • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 16:12
                                            Masz racje yoric, posunalem sie za daleko. Przepraszam.
                                            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 16:16
                                              Sorry, jakoś dziwnie utożsamiam się z PUA emocjonalnie i często mnie ponosi w tym temacie :).
                    • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:53
                      mabelle2000 napisał(a):

                      > Powtorze wiec jeszcze raz, troche prosciej- nieistotne jest czy facet demonstru
                      > je swoja sile fizyczna czy urode, czy wypchany porfel, czy jeszcze te inne popi
                      > erdolki na ktore tak czesto sie powolujesz. Szacunek i uznanie, a takze moje ab
                      > solutne pozadanie, chec eksperymentowania, zyska tylko taki, ktoremu sie chce m
                      > nie rozbudzic i zadbac o moja przyjemnosc. Ale do tego potrzeba wiedzy i czasu,
                      > a nie jak sugerujesz- miesni i konta w banku. Bo to on czerpie sile z mojego p
                      > ozadania, a tym wieksza ona jest, im jemu bardziej chce sie postarac. Teraz roz
                      > umiesz ?

                      :-) Nie wiem jak Kaizer, ja sie wczytalam porzadnie i nie kasam. To co opisujesz porownalabym do poszukiwania swietego Grala za czasow Sredniowiecza :)
                      • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:04
                        I to przez ekipe Monty Pythona:)
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:23
                        hello-kitty2 napisała:

                        > :-) Nie wiem jak Kaizer, ja sie wczytalam porzadnie i nie kasam. To co opisujes
                        > z porownalabym do poszukiwania swietego Grala za czasow Sredniowiecza :)

                        Ale czego Kitty konkretnie nie kasasz ?
                        Nie interesuja mne zasoby faceta ( jak to wszystkim wmawia Kaiser), bo nie szukam sponsoringu, wyglad jest sprawa wzgledna (mnie sie podoba), fakt, nie lubie abderytow i brutali, nie jest tez dla mnie warunkiem koniecznym aby byc zdominowana, a i sama tez rzadzic nie musze. Zreszta pobawic mozemy sie w to co nam sie akurat zamarzy. Nie mam okreslonych preferencji, ktore sa konieczne, zebym mogla osiagnac orgazm, a nawet bardziej ciesza mnie niespodzianki ;-) Nie cierpie tylko jednego - instrumentalnego traktowania mojej osoby, poniewaz sama oferuje daleko idaca wyrozumialosc i szacunek dla potrzeb partnera. Na przyklad nigdy nie nazwalabym go *pierdolonym impotentem*, bo i takie tu slowa padly na forum. No to chyba wszystko gra, zeby miec udany seks ? :-)
                        • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:27
                          mabelle2000 napisał(a): nie nazwalabym go *pierdolonym impotentem*

                          A które słowo Cie tak odstręcza? Pierdolony, czy impotent?;)
                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:39
                            zawle napisała:

                            > A które słowo Cie tak odstręcza? Pierdolony, czy impotent?;)

                            Jedno i drugie jest w sume odstreczajace :-) Rownie dobrze on mogl mnie nazwa oziebla cipa, czy cos w tym stylu, zreszta zawsze sie znajdzie cos, zeby komus dokopac, szczegolnie, ze ludzie w kontaktach intymnych pokazuja swoje slabe strony i mowia o robalach, ktore ich gryza. Nie lubie nikomu dowalac, wiec nie chce, zeby ktos robil to mnie.
                            • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:45

                              > Jedno i drugie jest w sume odstreczajace :-) Rownie dobrze on mogl mnie nazwa o
                              > ziebla cipa, czy cos w tym stylu, zreszta zawsze sie znajdzie cos, zeby komus d
                              > okopac, szczegolnie, ze ludzie w kontaktach intymnych pokazuja swoje slabe stro
                              > ny i mowia o robalach, ktore ich gryza. Nie lubie nikomu dowalac, wiec nie chce
                              > , zeby ktos robil to mnie.

                              Mnie takie rzeczy nie wzruszają. Zawsze zastanawiam się czy jest o co się obrazić? Cipą mogę być, dla ostatniego stacjonarnego faceta byłam oziębła. Jestem też blondynką, jestem pierdolnięta. Niewiele rzeczy mnie dotknie. Bo jeśli nawet są niesprawiedliwe, to nie moja skucha, tylko rzucającego.
                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 20:08
                                zawle napisała:

                                > Mnie takie rzeczy nie wzruszają. Zawsze zastanawiam się czy jest o co się obraz
                                > ić? Cipą mogę być, dla ostatniego stacjonarnego faceta byłam oziębła. Jestem te
                                > ż blondynką, jestem pierdolnięta. Niewiele rzeczy mnie dotknie. Bo jeśli nawet
                                > są niesprawiedliwe, to nie moja skucha, tylko rzucającego.

                                Bo jestes pewna siebie, bo masz poczucie wlasnej wartosci :-) Ilu ludzi jest takich jak Ty ?
                                Seks dla wielu nierozerwalnie wiaze sie z poczuciem bezpieczenstwa, chca byc akceptowani w pelni, tacy jacy sa, lacznie ze swoimi skrzywieniami. O swoch brakach wiem sama, jego ulomnosci tez widze, ale podkreslanie ich i wytykanie na kazdym kroku raczej nie wzmocni naszej relacji :-)
                                • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 20:53
                                  mabelle2000 napisał(a):
                                  > Seks dla wielu nierozerwalnie wiaze sie z poczuciem bezpieczenstwa, chca byc ak
                                  > ceptowani w pelni, tacy jacy sa, lacznie ze swoimi skrzywieniami. O swoch braka
                                  > ch wiem sama, jego ulomnosci tez widze, ale podkreslanie ich i wytykanie na kaz
                                  > dym kroku raczej nie wzmocni naszej relacji :-)


                                  Dla mnie też. I wiem po swoich doświadczeniach że mężczyźni są dość pruderyjni i strachliwi. Boja się i własnej seksualności i kobiecej. Chętnie oglądają porno bo patrzą przez szybę na kogoś kto ich nie widzi. Sami wstydzili by się spróbować. My mamy to samo. Strach przed oceną paraliżuje. Gdy chcesz zaszaleć, musisz się czuć bezpiecznie, czuć bezpiecznie możesz się w stałym , dobrym związku. A do stałego związku nie bierze się lubiących seks, bo te mają odkrytą własną seksualność z kimś innych., może nawet było ich wielu. Faceci chcieliby gorącą świętą- coś jak 25 letnia doświadczona sekretarka;) I kółko się zamyka. A my mamy swoje kółko;) Zawsze pozostaje rola ladacznicy, tej drugiej, tej od pierdolenia. Tylko czemu trzeba wybierać?
                                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:10
                                    zawle napisała:

                                    > My mamy to samo. Strach przed oceną paraliżuje. Gdy chcesz zaszaleć, musi
                                    > sz się czuć bezpiecznie, czuć bezpiecznie możesz się w stałym , dobrym związku
                                    > . A do stałego związku nie bierze się lubiących seks, bo te mają odkrytą własną
                                    > seksualność z kimś innych., może nawet było ich wielu.

                                    A moze, Zawle, trzeba przyjac wariant optymistyczny ? On troche popaprany, ja troche popaprana, razem sie uzupelniamy. Taka najbardziej fatalna para od czasow V2 ;-)
                                    www.youtube.com/watch?v=nFfs-PREcL4
                • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:40
                  mabelle2000 napisał(a): Jego moc opiera sie na umiejet
                  > nosci wyzwolenia energii seksualnej u kobiety. Wiekszosci mezczyn nawet nie chc
                  > e sie tego robic, bo ich wizja doskonalego kochanka jest wlasnie taka jaka Ty p
                  > rzedstawiasz.
                  >

                  I tu jest pies pogrzebany. Bo każda baba lubi co innego a nawet więcej..co innego z innym facetem. Ja nie jestem przeciwniczką uczenia się, jednak uważam że każdy człowiek na swój temperament i swoje ulubieństwa. Nie warto zmieniać się "pod kogoś". Dopasowanie i jeszcze raz dopasowanie. I nie winiłabym tu ani facetów, ani kobiet za brak satysfakcji w alkowie. Większość i tak dzieje się poza nami i naszą wolą.
                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:55
                    zawle napisała:

                    > I tu jest pies pogrzebany. Bo każda baba lubi co innego a nawet więcej..co inne
                    > go z innym facetem. Ja nie jestem przeciwniczką uczenia się, jednak uważam że k
                    > ażdy człowiek na swój temperament i swoje ulubieństwa. Nie warto zmieniać się "
                    > pod kogoś". Dopasowanie i jeszcze raz dopasowanie. I nie winiłabym tu ani facet
                    > ów, ani kobiet za brak satysfakcji w alkowie. Większość i tak dzieje się poza n
                    > ami i naszą wolą.

                    No tak, ale w tym wypadku wygląda na to, że nikt nie jest winny. Psujesz nam całą rozrywkę Zawle :) My tu, prawda, tacy nieobojętni, z siekierami przychodzimy, a tu rozjemczy ton i pokój na Ziemi.
                    • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:59
                      kaiser.blade napisał: > No tak, ale w tym wypadku wygląda na to, że nikt nie jest winny. Psujesz nam ca
                      > łą rozrywkę Zawle :) My tu, prawda, tacy nieobojętni, z siekierami przychodzim
                      > y, a tu rozjemczy ton i pokój na Ziemi.

                      Wina i wina...jak kag;)
                      • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:07
                        zawle napisała:

                        > Wina i wina...jak kag;)

                        Jedno z drugim może mieć coś wspólnego, bo przecież na forum przychodzimy radośnie wyrzygać się na bliźniego.
                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:29
                    zawle napisała:

                    > I tu jest pies pogrzebany. Bo każda baba lubi co innego a nawet więcej..co inne
                    > go z innym facetem. Ja nie jestem przeciwniczką uczenia się, jednak uważam że k
                    > ażdy człowiek na swój temperament i swoje ulubieństwa. Nie warto zmieniać się "
                    > pod kogoś". Dopasowanie i jeszcze raz dopasowanie. I nie winiłabym tu ani facet
                    > ów, ani kobiet za brak satysfakcji w alkowie. Większość i tak dzieje się poza n
                    > ami i naszą wolą.

                    Ale my nie mowimy o zmienianiu, my mowimy o tym, ze mezczyni oczekuja od kobiet tego co sami sobie wymyslili, a nie tego czego one naprawde potrzebuja. To duza roznica i nie ma to nic wspolnego z preferencjami czy "ulubienstwami " jak to nazywasz.
                    Powiedz Zawle szczerze jakie mam szanse na to, zeby osiagnac satysfakcje z seksu, jesli facet przychodzi do mnie jak petent ze stojacym fiutem i oczekuje penetracji. Z jego strony dziala wszystko prawidlowo, zobaczyl fajny tylek i cycki, i oczekuje "wymiany". Tyle tylko, ze ja jedyne co moge mu zaoferowac, to rozlozenie po przyjacielsku nog, ale nie o to przeciez w tym wszystkim chodzi. Przepraszam, za trywialny opis sytuacji, ale w wiekszosci przypadkow tak to sie odbywa niestety. Umyty kibel jak wspomniala calkiem slusznie TB , kwiatki i swiece tez raczej nie skutkuja, wiec co pozostaje ? Dalej skamlec o mozliwosc zamoczenia sobie, czy jednak przyjac inna strategie ?
                    • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:41
                      mabelle2000 napisał(a):

                      > Przep
                      > raszam, za trywialny opis sytuacji, ale w wiekszosci przypadkow tak to sie odby
                      > wa niestety.

                      Nie wiesz jak to się odbywa w większości sytuacji, możesz mówić jedynie o swoich osobistych doświadczeniach.
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 13:46
                        kaiser.blade napisał:

                        > Nie wiesz jak to się odbywa w większości sytuacji, możesz mówić jedynie o swoic
                        > h osobistych doświadczeniach.

                        To nie sa tylko moje doswiadczenia. Forum jest o problemachz seksem i- przypominam Ci- w wielu przypadkach te problemy dotycza tego, ze to kobieta nie ma ochoy na seks z mezem/partnerem.
                    • gogol77 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:16
                      Mabelle2000 napisała:
                      Jeśli kobieta robi się mokra na sam widok faceta, który rozpina rozporek i on wierzy, ze to jest "norma", to znaczy, ze on musi się jeszcze wiele nauczyć ;-)
                      Zawle napisała:
                      Nie warto zmieniać się "pod kogoś". Dopasowanie i jeszcze raz dopasowanie. I nie winiłabym tu ani facetów, ani kobiet za brak satysfakcji w alkowie. Większość i tak dzieje się poza nami i naszą wolą.

                      No więc jak?
                      Czy należy przelecieć albo co najmniej organoleptycznie sprawdzić stan cipek odpowiedniej liczby kobiet, aby odnaleźć tę, która robi się mokra z mojego powodu, na mój widok, albo nawet tylko na samą myśl, że będzie przeze mnie bzykana? Statystycznie rzecz ujmując to gdy nie jestem ani specjalnie piękny ani wulkanem intelektu - to może nawet być ich kilkadziesiąt! A za takie numery to przecież idzie się do piekła!!
                      Albo brać jak leci, nawet taką co na mnie fizycznie nie leci i próbować coś zmienić, W niej albo w sobie. Nauczyć się robić ją mokrą jak sugeruje mabella. Ale zawle to odradza. Bo to mądra kobita i wie, że taka strategia prowadzi często w ślepą uliczkę o nazwie BSwMalżeństwie
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:34
                        gogol77 napisał(a):

                        > Albo brać jak leci, nawet taką co na mnie fizycznie nie leci i próbować coś zm
                        > ienić, W niej albo w sobie.

                        Sugerujesz, ze panowie biora jak leci ? Jasli tak, to tylko do siebie moga miec pretensje.
                        Poza tym zakladasz fakt, ze jesli ona zrobi sie mokra na Twoj widok zaraz na poczatku, przelozy sie to na satysfakce seksualna, ktora bedzie trwala lata. Jak widac na forum nie zawsze tak jest. Mozesz to jakos wytlumaczyc ? Pozadanie wygaslo, bo jednak ta wilgotnosc na poczatku nie wystarczyla, czy jak ?
                        • gogol77 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 20:23
                          mabelle2000 napisał(a):
                          t. Mozesz to jakos wytlumaczyc ? Pozadanie wyg
                          > aslo, bo jednak ta wilgotnosc na poczatku nie wystarczyla, czy jak ?

                          Może tak, że gdy od początku była chemia, ona na mnie leciała, fizycznie, to jak ja czegoś nie spieprzę - to jest duża szansa, ze to będzie trwało. Wasze uczucia są trwalsze, a to my mamy skłonność do rozsiewania genów gdzie się tylko da. No Ale i także to, że jak nam znudzi się seks monogamiczny, lata z tą samą cipką, to przestajemy się starać, nie chce się nam już tak dbać o waszą wilgotność co z kolei odbija się na waszym zapale do uprawiania seksu
                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 20:57
                            gogol77 napisał(a):

                            > Może tak, że gdy od początku była chemia, ona na mnie leciała, fizycznie, to ja
                            > k ja czegoś nie spieprzę - to jest duża szansa, ze to będzie trwało.

                            Otoz to. Kluczowy zwrot *jesli ja czegos nie spieprze* :-) Tylko widzisz, Ty masz swiadomosc, ze warto dzialac, aby tego nie spieprzyc, inni zakladaja, ze jak mokra dzisiaj, to i jutro tez bedzie. Albo-co gorsza- widza ze mokra nie jest, ale zupelnie im to nie przeszkadza.

                            > . No Ale i także to, że jak nam znudzi się seks monogamiczny, lata z tą samą ci
                            > pką, to przestajemy się starać, nie chce się nam już tak dbać o waszą wilgotnoś
                            > ć

                            Przynajmniej szczerze :-) No i potwierdza to teze z postu zalozycielskiego.
                            • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:00
                              mabelle2000 napisał(a): Kluczowy zwrot *jesli ja czegos nie spieprze* :-)

                              Nie, kluczowe jest to co TY z tym zrobisz.
                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 21:14
                                zawle napisała:

                                > Nie, kluczowe jest to co TY z tym zrobisz.

                                Fakt, moj orgazm - moja sprawa ;-)
        • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 22:54
          twojabogini napisała:
          > Zanikła kulturowa wiedza o technikach dających rozkosz kobiecie, jak również ku
          > lturowo wyeliminowano te zachowanie mężczyzn, które pobudzałby erotycznie kobie
          > ty (męski striptiz to beznadziejna próba skopiowania męskich wzorców) - no bo n
          > ie wypadało, aby wyżej stojący mąż zabiegał o kobietę i starał się dla niej. On
          > a miała leżeć i myśleć o ojczyźnie. To funkcjonuje do dziś - w wielu małżeństwa
          > ch seks pada, gdy kobieta zaczyna domagać się innowacji, które to jej mają przy
          > nieść przyjemność, w miejsce kolejnego pomysłu mężczyzny.
          > Mój znajomy terapeuta twierdzi, że gdy kobiety ujawniają swoje erotyczne fantaz
          > je, mężczyźni są rozczarowani, bo najczęściej spodziewają się że to będzie coś
          > co znają z branży XXX (trójkąt, sm, anal itp.).
          > W większości związków pierwsze nie mam ochoty wychodzi od kobiety. Ho
          > rmony przestają działać, a partner nadal się nie nauczył jak pobudzić swoją kob
          > ietę.


          Dziękuję za odpowiedz.
        • bcde Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 01:07
          >Kulturowo jest utrwalone, że kobieta do stosunku jest zdolna zawsze
          > i wszędzie, więc stroną zabiegającą jest kobieta.

          Chyba żyjemy w różnych kulturach, bo w mojej jest utrwalone, że to mężczyzna jest zdolny do stosunku zawsze i wszędzie. Kobieta ma swoje cykle i dni, w których nawet nie chce myśleć o seksie, a poza tym przed stosunkiem zwykle wymaga wcześniejszej obróbki słownej lub dotykowej w odpowiedniej atmosferze i sprzyjających okolicznościach. W mojej kulturze to mężczyzna jest stroną zabiegającą, a kobieta daje się zdobywać albo udaje, że daje się zdobywać.

          > Większość feministek uważa zupełnie naturalna rzecz - erotyczna siłe ciała kobi
          > ecego za upokarzającą.

          Nie spotkałem jeszcze kobiety, która erotyczną siłę swojego ciała uważała za upokarzającą. Większość ma jakieś kompleksy, niektóre są dumne ze swojego ciała, ale żadna nie czuła się upokorzona swoją erotyczną siłą. Zresztą chyba nigdy nie spotkałem żadnej feministki. One muszą być jakieś dziwne.

          >Rzecz w tym, że kulturowo wykorzeniona drugi aspekt ludzkiej seksualności -
          > tą kobiecą. Panowie więc wciąż są epatowani bodźcami natury seksualnej - od ko
          > biet w ich otoczeniu, po reklamy, a do kobiet zaś nie docierają żadne sygnały,
          > często nawet ze strony ich partnerów seksualnych.

          Śmiem wątpić, że kulturowo wykorzeniono kobiecą seksualność. Mężczyźni są raczej świadomi tego, że w trakcie stosunku trzeba zadbać o kobietę, żeby miała satysfakcję, tyle, że nie ma tu jednego prostego schematu, bo każda kobieta jest inna, a każdy mężczyzna inaczej wyobraża sobie dogodzenie jej, bo ma różne wzorce i różne rzeczy słyszał (w tym od samych kobiet).

          > Dlatego tez po fazie zakochania i burzy hormonów to kobiety częściej wycofują s
          > ię z seksu, a mężczyźni choć już nie tak oszołomieni nadal maja ochotę na jakiś
          > numerek. W większości związków pierwsze nie mam ochoty wychodzi od kobiety. Ho
          > rmony przestają działać, a partner nadal się nie nauczył jak pobudzić swoją kob
          > ietę.

          Po fazie zakochania i burzy hormonów zwykle następuje u kobiety kolejna burza hormonów, związana z ciążą, porodem, połogiem i dzieckiem. Nowe hormony przemeblowują kobiecie mózg i resztę ciała. Dlatego pierwsze "nie mam ochoty" wychodzi od kobiety i nie ma to większego związku z umiejętnościami łóżkowymi mężczyzny.

          Generalnie uważam, że obie strony ponoszą winę za kiepski seks, ale jeśli już, to bardziej winne są kobiety, które nie potrafią być szczere i otwarcie pokazać partnerowi jak powinien je zaspokajać. Wiadomo, że niektórych nie da się nauczyć, ale w większości wypadków dałoby się poprawić jakość seksu, gdyby kobiety były bardziej szczere. Mężczyźni nie mają w szkole zajęć praktycznych z seksu, a każda kobieta i tak reaguje inaczej. Dlatego klucz do kobiecego orgazmu jest w kobiecych rękach.
          • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 09:46
            bcde napisał:

            > Generalnie uważam, że obie strony ponoszą winę za kiepski seks, ale jeśli już,
            > to bardziej winne są kobiety, które nie potrafią być szczere i otwarcie pokazać
            > partnerowi jak powinien je zaspokajać. Wiadomo, że niektórych nie da się naucz
            > yć, ale w większości wypadków dałoby się poprawić jakość seksu, gdyby kobiety b
            > yły bardziej szczere. Mężczyźni nie mają w szkole zajęć praktycznych z seksu, a
            > każda kobieta i tak reaguje inaczej. Dlatego klucz do kobiecego orgazmu jest w
            > kobiecych rękach.

            Hehe w tym watku babka tez pisze, ze tak, ze nalezy rozmawiac i mezczyzna ma pytac, a kobieta powinna odpowiadac, a jak sie Kaizer pyta o konkrety to leca same abstrakty i pytanie 'nie rozumiesz'? :)
            Ja tez nie zamierzam faceta prowadzic do swojego orgazmu ale tez nie sciemniam, ze nalezy pytac i ze bedziemy rozmawiac i ze ja bede odpowiadac. Nie bede ale i o swoj orgazm zadbam sobie sama.
            • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 12:00
              hello-kitty2 napisała:

              > Ja tez nie zamierzam faceta prowadzic do swojego orgazmu ale tez nie sciemniam,
              > ze nalezy pytac i ze bedziemy rozmawiac i ze ja bede odpowiadac. Nie bede ale
              > i o swoj orgazm zadbam sobie sama.

              Wiesz Kitty jak Ty taka Zosia Samosia, to moze dawaj to dildo, to pobawimy sie razem, po co nam facet ? ;-)
              Nie chcesz prowadzic mezczyzny do swojego orgazmu, rozmawiac tez nie chcesz, chociaz dobra komunikacja jest podstawa jakichkolwiek kontaktow, seksualnych zwlaszcza. Swietnie, ze tak masz, ale raczej jestes wyjatkiem, tych kobiet, ktore znam (lacznie ze mna) raczej nie da sie sformatowac na Twoja modle ;-)
              Powiedz, co z tego, ze moge miec sama orgazm ? Pewnie, ze moge, ale wole miec go z facetem, dzieki niemu, przez niego. A Twoj model to dla mnie taka troche wzajemna masturbacja i pewnie jest fajnie, ale ze wzgledu na roznice miedzy nami, to mnie na dluzsza mete to nie wystarczy. Bo oprocz orgazmow jakie sobie wzajemnie z partnerem dostarczymy, nadrzedna role pelni dla nas nasza relacja, uwaznosc, cierpliwosc, to co sobie mozemy ofiarowac, jak sie traktujemy, rowniez to jak i o czym rozmawiamy. Orgazm jest tylko efektem ubocznym naszych staran, chyba nawet nie najwazniejszym, bo caly spektakl twierdze odbywa sie przed i po orgazmie.
              Mnie jest oczywiscie latwiej sprawic mezczynie przyjemnosc, on musi sie bardziej postarac wobec mnie, co widac nie dla wszystkich jest prawda oczywista, wiec poki tak bedzie, to kobiety wciaz beda postrzegane jako zimne, nienamietne cipy i wciaz bedzie zdziwienie, ze w ogole trzeba je rozbudzac.
              Z wielu potrzeb jakie mamy naprawde sporo mozemy zaspokoic sobie sami. Jesli dzieki pracy potrafie zadbac o swoje dochody, utrzymac i zadbac o mieszkanie, hobby i rozrywke, to powiedz po co i do czego ma mi byc potrzebny mezczyzna ?( Czy w ogole mamy prawo klasyfikowac drugiego czlowieka jako potrzebny-niepotrzebny ? )
              I czy wlasnie nie nalezy szanowac go za to, ze chce i pragnie dawac mi przyjmnosc i satysfakcje ? Ze jest to dla niego autentyczna radoscia ? Ze sie angazuje, daje mi swoj czas, zainteresowanie, akceptacje i szacunek ? Uwazasz, ze to malo ?
              I czy nie tego czasem obawiaja sie mezczyni ? Ze samowystarczalna finansowo kobieta skresli ich jako kiepskich kochankow ? Zauwaz, ze im cienszy Bolek, tym latwiej przychodzi mu zwalenie odpowiedzialnosci na kobiete za mizernosc ich seksu. W wersji hardcorowej ona ma rozkladac nogi bez gadania. Gowniany swiat i ja tak nie chce.
              • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:19
                mabelle2000 napisał(a):

                > Nie chcesz prowadzic mezczyzny do swojego orgazmu, rozmawiac tez nie chcesz, ch
                > ociaz dobra komunikacja jest podstawa jakichkolwiek kontaktow, seksualnych zwla
                > szcza. Swietnie, ze tak masz, ale raczej jestes wyjatkiem, tych kobiet, ktore z
                > nam (lacznie ze mna) raczej nie da sie sformatowac na Twoja modle ;-)
                > Powiedz, co z tego, ze moge miec sama orgazm ? Pewnie, ze moge, ale wole miec g
                > o z facetem, dzieki niemu, przez niego.

                A przeciez ja nie pisalam o masturbacji. Chodzilo mi, ze z latwoscia znajde takiego, ktoremu nie musze tlumaczyc nic, a i tak sie super zgramy. Nie wyobrazam sobie wypowiadac instrukcje obslugi mojego ciala, to by mi zepsulo cala zabawe. Pewnie, ze moge rzeczowo, nawet w punktach konkretnie okreslic co i jak ale po tym jak to okreslilam, to juz nic miedzy nami nie bedzie, bo to bedzie sztuczne. Sorry ale nie potrafie pisac gier komputerowych, a potem w nie grac. Albo cos widze od jednej strony albo od drugiej, nie potrafie z obu w przyadku jednego faceta, dlatego sobie ich tez dziele na dwie grupy: kumple i kochankowie.

                Ale jak mowie, jest cala masa takich, ktorym nie musisz wyjasniac nic i wiedza doskonale. No sluchaj, jak ktos przelecial kilkadziesiat babek z pasja i uczynil z tego kunszt, jak dajmy na to Yoric to masz jeszcze jakies watpliwosci, ze nie podola zadaniu gdy staniesz w drzwiach? :-) Poza tym wg mnie kluczowym jest czy Ty/czy kobieta potrafi obsluzyc siebie cialem faceta? Jak nie, to od tego trzeba zaczac. Tego sie nauczyc. O tym mowilam, ze zalatwie sobie orgazm sama.
                • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:45
                  hello-kitty2 napisała: No sluchaj, jak ktos przelecial kilkadziesiat babek z pasja i uczyni
                  > l z tego kunszt, jak dajmy na to Yoric to masz jeszcze jakies watpliwosci, ze n
                  > ie podola zadaniu gdy staniesz w drzwiach? :-)

                  Ja bym z tym polemizowała. Zaraz Ci powiem dlaczego. Nie dam sobie głowy obciąć że facet przelatujący kilkadziesiąt babek jest dobry w łóżku. Bo każdą przeleciał tylko raz. Bazując na efekcie nowości i nadziei na coś fajnego. Poza tym Twoja wypowiedż skupia sie na orgazmie. Najpelszym kochankiem jestem dla siebie sama, lub facet który się mną zajmie w mój ulubiony sposób. Ale czy z samego brania można być naprawdę zadowolonym? Dla mnie dobry seks to taki w którym zapominam o reszcie świata i trwa to dłużej niż orgazm. Taki w którym dowiaduję się o sobie coś nowego. Taki po którym chodzę uśmiechnięta, a nie mam ochotę się na siebie wyrzygać. Taki o którym marzę, a nie chcę go zapomnieć. I nic to nie ma wspólnego z tym czy będę szczytować, czy nie. Wolę niedoświadczonych facetów lubiących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością lubią seks, nie kobiety.
                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:58
                    zawle napisała:

                    (...)"Wolę niedoświadczonych facetów lubiących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością lubią seks, nie kobiety(...)"

                    I to własnie odróżnia Don Juana od Casanovy...Ta subtelna różnica.
                    Wydaje mi się,że to to nie tylko w tym rzecz, czy mężczyżni kobiety lubią, a czy się ich nie boją ;-)
                    • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 11:16
                      I jeszcze jedno, bo robota mnie goni...
                      Przypomniałam sobie wczoraj piosenkę Arethy Franklin, tak a propos tematu...
                      Z dedykacją dla Mabelle:

                      www.youtube.com/watch?v=G_raVBtLYnM
                      I tekst po polsku:
                      ( z "Tekstowo.pl")
                      Patrząc na poranny deszcz
                      Czułam się tak przeciętna.
                      I wiedząc, że muszę stawić czoła kolejnemu dniu,
                      Panie, czułam się tak zmęczona.
                      Zanim cię poznałam, życie było nijakie,
                      Ale Ty jesteś kluczem do spokoju umysłu.

                      Sprawiasz, że czuję się
                      Sprawiasz, że czuję się
                      Sprawiasz, że czuję się prawdziwą kobietą

                      Kiedy moja dusza była w biurze rzeczy znalezionych,
                      Ty zgłosiłeś się po nią.
                      Nie wiedziałam właściwie, co jest ze mną nie tak,
                      Dopiero Twój pocałunek pozwolił mi to nazwać.
                      Teraz już nie mam wątpliwości po co żyję,
                      Bo jeśli Cię uszczęśliwię, nie chcę nic więcej!

                      Sprawiasz, że czuję się,
                      Sprawiasz, że czuję się,
                      Sprawiasz, że czuję się prawdziwą kobietą!

                      O, Skarbie, co zrobiłeś ze mną?
                      Sprawiasz, że czuję się tak dobrze w środku.
                      Chcę być blisko Ciebie,
                      Sprawiasz, że czuję, że żyję!

                      Sprawiasz, że czuję się,
                      Sprawiasz, że czuję się,
                      Sprawiasz, że czuję się prawdziwą kobietą!"



                      ps.Czysta erotyka...
                      Miłego dnia:-)
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 14:44
                        mojemail3 napisała:

                        > I jeszcze jedno, bo robota mnie goni...
                        > Przypomniałam sobie wczoraj piosenkę Arethy Franklin, tak a propos tematu...
                        > Z dedykacją dla Mabelle:
                        >
                        > www.youtube.com/watch?v=G_raVBtLYnM

                        Dziekuje Mojemail, az mi serducho weselej bije :-)
                    • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 13:17
                      mojemail3 napisała:

                      > zawle napisała:
                      >
                      > (...)"Wolę niedoświadczonych facetów lubiących kobiety niż takich którzy przela
                      > tują dziesiątki- Ci z pewnością lubią seks, nie kobiety(...)"
                      >
                      > I to własnie odróżnia Don Juana od Casanovy...Ta subtelna różnica.
                      > Wydaje mi się,że to to nie tylko w tym rzecz, czy mężczyżni kobiety lubią, a cz
                      > y się ich nie boją ;-)

                      Odpowiadajac zbiorczo: kluczem do zadowolenia jest dobranie sobie faceta, przeciez my wybieramy same. Nie ma sensu siedzic z jednym co nie odpowiada i gadac, ze faceci nie maja umiejetnosci lozkowych. Ja na takich nie trafialam ale ja wybieralam/przebieralam i seksu z przymusu nie uprawiam. Dlatego wszyscy moi kochankowie byli super, poki byl seks. Ja nie ten to tamtem :)
                      • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 14:11
                        Życie to sztuka wyboru. Tu w temacie, dobry wybór - dobry sex.
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 15:02
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Odpowiadajac zbiorczo: kluczem do zadowolenia jest dobranie sobie faceta, przec
                        > iez my wybieramy same.

                        Teoretycznie masz racje, ale w wielu zwiazkach seks pada po czasie, chociaz na poczatku bylo genialnie. Ja mam na to swoja teorie- tych ludzi mogly zabic ich przyzwyczajenia i za cholere nie chca pogodzic sie ze zmianami, ktore sa nieuniknione, chca tego "starego " seksu, ten "nowy" ich nie interesuje. Ale to moja teoria i moge sie mylic.

                        > Nie ma sensu siedzic z jednym co nie odpowiada i gadac,
                        > ze faceci nie maja umiejetnosci lozkowych.

                        Kobieta moze tez rozwijac wlasna seksualnosc samodzielnie, nikt jej przeciez nie broni. Tylko, ze wtedy dystans miedzy laska, ktora sie wyedukowala, a facetem, ktory nadal nic nie umie jest jeszcze wiekszy.

                        > ze faceci nie maja umiejetnosci lozkowych. Ja na takich nie trafialam ale ja wy
                        > bieralam/przebieralam i seksu z przymusu nie uprawiam. Dlatego wszyscy moi koch
                        > ankowie byli super, poki byl seks. Ja nie ten to tamtem :)

                        Piszesz Kitty o kochankach, a zauwaz, ze wielu ludzi chce byc z KONKRETNA OSOBA i to z nia chca miec seks. Jak to pogodzic ?

                        > Ja nie ten to tamtem :)

                        Slusznie, dlatego kazda znajomosc powinno sie bezwzglednie zaczynac od seksu :-)
                        • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 15:32
                          mabelle2000 napisał(a):

                          > Piszesz Kitty o kochankach, a zauwaz, ze wielu ludzi chce byc z KONKRETNA OSOBA
                          > i to z nia chca miec seks. Jak to pogodzic ?

                          To jest problem. Wg mnie tego sie nie da pogodzic. Ochota na seks z jedna i ta sama osoba sie konczy. Kwestia tylko kiedy. Trzeba chyba z gory zakladac, ze wszystko jest tylko na pewien okres czasu i nie moze trawac wiecznie. Co zeslal los trzeba bedzie stracic.
                          Dlatego w jakims seksie rozumiem zdradzajacych mezczyzn i instytucje kochanki. Czesto przedluzaja wtedy zycie zwiazkowi. I na odwrot tez.

                          www.youtube.com/watch?v=n8DK76Q4Z5w
                          • marek.zak1 Wszystko to samo a płacę podwojnie. 20.12.13, 21:36
                            Kitty, poruszyłaś ważna sprawę, czyli, że po pewnym czasie ochota seks z danym partnerem się zmniejsza, a może przemija, bo, po prostu, wszystko ma swój koniec. Sugerujesz więc kochankę. Tylko że kochanka, załóżmy, ze zapewni lepszy seks, co przeciez nie jest pewne, powoduje rozbicie rodziny, odejście żony, rozejście się z dziećmi i często ogromne koszty finansowe. Kiedys mój znajomy Niemiec, ktory rozwiódl się, zostawił zonie dom, ozenił ponownie, zbudował nowy dom, powiedział, gdy spytałem, czy było warto. ,,Wszystko to samo, a płacę podwójnie".
                            • hello-kitty2 Re: Wszystko to samo a płacę podwojnie. 21.12.13, 00:41
                              marek.zak1 napisał:

                              > Kitty, poruszyłaś ważna sprawę, czyli, że po pewnym czasie ochota seks z danym
                              > partnerem się zmniejsza, a może przemija, bo, po prostu, wszystko ma swój konie
                              > c. Sugerujesz więc kochankę. Tylko że kochanka, załóżmy, ze zapewni lepszy seks
                              > , co przeciez nie jest pewne, powoduje rozbicie rodziny, odejście żony, rozejśc
                              > ie się z dziećmi i często ogromne koszty finansowe. Kiedys mój znajomy Niemiec,
                              > ktory rozwiódl się, zostawił zonie dom, ozenił ponownie, zbudował nowy dom, po
                              > wiedział, gdy spytałem, czy było warto. ,,Wszystko to samo, a płacę podwójnie".\

                              hehe chyba mi brakuje seksu, bo napisalam "Dlatego w jakims seksie rozumiem zdradzajacych mezczyzn i instytucje kochanki. Czesto przedluzaja wtedy zycie zwiazkowi." Oczywiscie mialam na mysli: "Dlatego w jakims sensie rozumiem (...)"

                              Marek instytucja kochanki z zasady polega na tym, ze sie z nia zenisz i nie robisz powtorki z rozrywki, bo jesli tego chcesz, to nie szukasz kochanki tylko wchodzisz zwyczajnie w nowy zwiazek. Czy Ty musisz zenic sie z kazda kobieta, z ktora masz seks? :) Poza tym ja tego nie zalecam, ja to obserwuje i dostrzegam czesto, ze to stymuluje mezczyzn do dbania o zwiazek. Tak jakby czerpali z kochanek i wkladali w zwiazek. Czego zreszta nie rozumiem ale obserwuje.
                              • marek.zak1 Re: Wszystko to samo a płacę podwojnie. 21.12.13, 08:52
                                Czyli jesli miałbym kochanke, mój związek w tym seks byłby lepszy? Nie sądzę, może facet dba bardziej o siebie, bo kochanka bardziej wymaga.
                                Nie ożeniłem sie ze wszystkimi babkami z którymi miałem seks - dla wyjaśnienia. Ja się po prostu nie nadaje do prowadzenia podwójnego życia. Nerwowo i psychicznie by mnie to zjadło.
                                Inaczej by sie przedstawiało, gdybym nie miał tego w domu - to zawsze stymuluje faceta do szukania (oprócz Kaisera, który smędzi), ale u mnie nie ma z tym problemu.
                                A czasowo - praca, pisanie, fora, blogi, sport, książki, kultura Sowa itp. to z grubsza 16 godzin :). w tym weekendy.
                                • zawle Re: Wszystko to samo a płacę podwojnie. 21.12.13, 12:00
                                  marek.zak1 napisał:

                                  > Czyli jesli miałbym kochanke, mój związek w tym seks byłby lepszy? Nie sądzę, m
                                  > oże facet dba bardziej o siebie, bo kochanka bardziej wymaga.
                                  > Nie ożeniłem sie ze wszystkimi babkami z którymi miałem seks - dla wyjaśnienia.
                                  > Ja się po prostu nie nadaje do prowadzenia podwójnego życia. Nerwowo i psychic
                                  > znie by mnie to zjadło.
                                  > Inaczej by sie przedstawiało, gdybym nie miał tego w domu - to zawsze stymuluje
                                  > faceta do szukania (oprócz Kaisera, który smędzi), ale u mnie nie ma z tym pro
                                  > blemu.
                                  > A czasowo - praca, pisanie, fora, blogi, sport, książki, kultura Sowa itp. to z
                                  > grubsza 16 godzin :). w tym weekendy.

                                  Ty nie, ale jest duża grupa mężczyzn która podkręca swoje małżeństwo kochankami. Nie wiem w czym to może im pomagać? Doceniają żonę która jest porządną kobietą? Nie frustrują się brakiem seksu małżeńskiego, a doceniają spokój? Nie muszą łączyć sacrum z profanum? A może kręci ich niebezpieczeństwo? Że zostaną wydani? A może wbrew pozorom ich żony lubią mieć "konkurencję", bo bez tego nie potrafią cenić mężczyzny? Może zbierają wspomnienia i puszczają sobie filmy podczas seksu z żoną? A może nie potrafią wchodzić w żadne związki i tworzą tylko protezy? Nieważne...Są tacy mężczyźni i jest ich spora grupa. Istnieją również takie kobiety.
                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 13:00
                    Bardzo mi się podoba Twój post i posrzeganie seksu.
                • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 10:54
                  hello-kitty2 napisała:

                  (...)"No sluchaj, jak ktos przelecial kilkadziesiat babek z pasja i uczynil z tego kunszt, jak dajmy na to Yoric to masz jeszcze jakies watpliwosci, ze nie podola zadaniu gdy staniesz w drzwiach? :-)"

                  Tak, a ten co 20 lat śpi z tą samą kobietą powinien był jak wirtuoz, mistrz...a niekoniecznie tak bywa, jak u Mabelle...
                  Można oczywiście jęczeć, że się nie ma Stradivariusa;-)
                • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 12:17
                  Przeceniasz mnie... To nie są jakieś dziesiątki przechodzące w setki i czasami myślę, że jeszcze się nie nasyciłem :). Ale z drugiej strony, kiedy jest się nasyconym? Pewnie nigdy, więc może warto wyznaczyć sobie jakiś punkt.

                  Przy okazji, PUA zwracają uwagę, że sztuki łóżkowej uczysz się najwolniej. Podryw zaczyna się od otwarcia i jak się uprzesz, ten element możesz ćwiczyć codziennie kilkadziesiąt razy. Więc tuszybko dochodzisz do wprawy. Z kolejnymi etapami jest coraz trudniej, bo mniej okazji do ćwiczenia.

                  I nie zgodzę się (z Zawle), że lepiej kształci seks z jedną kobietą, niż z wieloma. Kobiety są różne, różne są okoliczności, oczekiwania, stan emocjonalny, itd. Kiedy wydaje się, że już nic cię nie zadziwi, nagle - bam - uczysz się czegoś nowego (nie mówię tylko o łóżku). Od jednej osoby nie zbierzesz takiej gamy doświadczeń.
                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 22:33
                    yoric napisał: > I nie zgodzę się (z Zawle), że lepiej kształci seks z jedną kobietą, niż z wiel
                    > oma. Kobiety są różne, różne są okoliczności, oczekiwania, stan emocjonalny, it
                    > d. Kiedy wydaje się, że już nic cię nie zadziwi, nagle - bam - uczysz się czego
                    > ś nowego (nie mówię tylko o łóżku). Od jednej osoby nie zbierzesz takiej gamy d
                    > oświadczeń.

                    To prawda..yoric czyta niedbale. Nie zawle, tylko mojemail i do tego sarkastycznie. Nie zrozumiesz też kobiet zabierając ją do łóżka bez nawiązania głębokiej więzi.
                    • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 22:40
                      Gdybym byl ministrem edukacji wprowadziłbym do lektur obowiazkowych ,,Pamiętniki" Casanowy. po pierwsze mlodziez zaczęłaby czytać, po drugie jest to zupełnie genialna książka.
                    • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 20.12.13, 22:48
                      zawle napisała:

                      > To prawda..yoric czyta niedbale. Nie zawle, tylko mojemail i do tego sarkastycz
                      > nie. Nie zrozumiesz też kobiet zabierając ją do łóżka bez nawiązania głębokiej
                      > więzi.

                      Potwierdzam, było sarkastycznie...

                      Zastanawiam się ostatnio nad zjawiskami tzw. męskiego myślenia pozbawionego emocji i męskiej logiki...
                      Trzeba osiem obrazków przeczytać,żeby dojść do konkluzji,to tak dla wyjasnienia;-)

                      demotywatory.pl/4246870/Meska-logika-jest-konkretna-i-zwiezla
                    • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 00:01
                      Sorry ale piszę w podróży w różnych okolicznościach typu dworzec, lotnisko, rwane połączenie, itd. A Moje kontynuowała Twoja myśl: "wolę niedoświadczonych facetów lubiących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością lubią seks, nie kobiety."

                      > To prawda..yoric czyta niedbale

                      ...czy to przypadkiem nie jest niechlujna generalizacja? ;)

                      > tylko mojemail i do tego sarkastycznie

                      no widzisz, jej nigdy nie podejrzewałbym jej o sarkazm ;))

                      Zyg-zyg:
                      Co do PUA to akurat mogę sobie bezpiecznie zgeneralizować. Setki razy pisałem i za każdym razem jest to samo, dyskutanci i tak wiedzą lepiej. Jak ktoś się czuje wyjątkiem, zawsze może podnieść rękę do góry. Ale wątpię.
                      • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 00:55
                        yoric napisał:

                        > Sorry ale piszę w podróży w różnych okolicznościach typu dworzec, lotnisko, rwa
                        > ne połączenie, itd.

                        "Okolicznosc typu dworzec", "rwane polaczenie" :-)

                        Ja tylko w kwestii porzadkowej, do wszystkich: nie macie wrazenia, ze jest nas tu tylko paru na krzyz? Chetnie bym sie z Wami upila :)
                      • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 11:53
                        Dobra yoric, pobawmy się twoimi zabawkami.

                        napisałeś:> ...czy to przypadkiem nie jest niechlujna generalizacja? ;)

                        Aby zaprzeczyć temu, do czego się przyznajesz sekundę wcześniej:
                        > Sorry ale piszę w podróży w różnych okolicznościach typu dworzec, lotnisko, rwa
                        > ne połączenie, itd.
                        Moje to nie generalizacja, bo gdybym generalizowała tak jak Ty, to napisałabym: Faceci czytają niedbale. To Twoja retoryka. Ja oceniłam Ciebie. Mogę do tego dołożyć następną ocenę: w moich oczach tanio manipulujesz. To też ocena. Generalizacja byłaby gdybym napisała twoim tonem: Faceci manipulują.

                        > no widzisz, jej nigdy nie podejrzewałbym jej o sarkazm ;))

                        To jest ta tania manipulacja która ma udawać humor.

                        > Co do PUA to akurat mogę sobie bezpiecznie zgeneralizować. Setki razy pisałem i
                        > za każdym razem jest to samo, dyskutanci i tak wiedzą lepiej. Jak ktoś się czu
                        > je wyjątkiem, zawsze może podnieść rękę do góry. Ale wątpię.

                        Nie interesuje mnie PUA. Nie zaprzeczam że działa. Dla mnie jest lekko niemoralne. Tak jak zachowanie ludzi, którzy wyłudzają kredyty. I przypominam...jest to karalne. Nie ma argumentowania: przecież bank nie musiał dać. Tego też nie zrozumiałeś i opacznie sobie wytłumaczyłeś.

                        "wolę niedoświadczonych fac
                        > etów lubiących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością
                        > lubią seks, nie kobiety."

                        Tak jest. Miałam wielu facetów, w różnym wieku, na jedną noc i na lata. Ale moje doświadczenie nie przyda mi się do oceny czego pragną mężczyźni. Bo dotąd tego nie wiem. Dlatego tu jestem...żeby was poznać bez otoczki damsko- męskiego stroszenia piórek. Ale ja- jako doświadczona seksualnie i życiowo kobieta mówię Ci...nie miałbyś szans żeby zgadnąć czego pragnę i gdzie możemy razem pójść po jednym- dwóch numerkach. Do tego musi być wież.

                        • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 12:41
                          I tu mamy dużo wspólnego. Moim głównym celem jest poznanie kobiet, jak twój - mężczyzn. Mężczyźni powiem - to proste, w różnych proporcjach. Kolejność/priorytet jest różny:
                          - dzikiego seksu z atrakcyjną laską,
                          - poczucia, że jest się samcem alfa, zdobywcą, debesciakiem, w tym też PUA,
                          - odwzajemnionej miłości, wierności,
                          - sukcesu zawodowego i finansowego,
                          - podziwu, zwłaszcza ze strony ich kobiet, jeśii ten sukces odniosą,
                          - poczucia spełnienia, czyli dzieci, domu, bezpiecznego portu, gdzie na niego czeka kochana kobieta, lub
                          - ciągle nowych modeli kobiet i samochodów :)
                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 14:09
                          "Yoric czyta niedbale", czy "czasami czyta niedbale"?
                          Generalizacja :).

                          Co do manipulacji, to jest ona słowem, które często pada po prostu jak się komuś wyczerpią argumenty. Kiedyś wspaniałym przykładem tego była Mujer Bonita.

                          > Nie interesuje mnie PUA. Nie zaprzeczam że działa. Dla mnie jest lekko niemoralne. Tak jak zachowanie ludzi, którzy wyłudzają kredyty. I przypominam...jest to karalne. Nie ma argumentowania: przecież bank nie musiał dać. Tego też nie zrozumiałeś i opacznie sobie wytłumaczyłeś.

                          Dokładnie tydzień temu odpowiadałem dokładnie na ten zarzut.
                          "Wyłudzając kredyt po pierwsze działam z intencją wyrządzenia szkody , po drugie okłamuję bank, po trzecie podpisuję umowę!
                          Tych wszystkich elementów brak w Twojej analogii. Gdyby ją naprawić, brzmiałaby coś w ten deseń - bank dał mi opcję do zainwestowania kasy w akcje. Lojalnie ostrzegł przed ryzykiem finansowym, przedstawił stopy zwrotu, horyzont inwestycyjny, itd. Jeśli teraz wsadzę kasę w akcję i stracę, to mogę przeklinać bank, ale pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie."

                          Dyskusja, w której nie odnosisz się do argumentów, tylko je ignorujesz i powtarzasz swoje stanowisko - mnie nie interesuje.
                          • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 15:48
                            yoric napisał:> Gdyby ją naprawić, brzmiałaby
                            > coś w ten deseń - bank dał mi opcję do zainwestowania kasy w akcje. Lojalnie o
                            > strzegł przed ryzykiem finansowym, przedstawił stopy zwrotu, horyzont inwestycy
                            > jny, itd. Jeśli teraz wsadzę kasę w akcję i stracę, to mogę przeklinać bank, al
                            > e pretensje mogę mieć wyłącznie do siebie."

                            Gdyby tak było jak piszesz to Twoja rozmowa z kobietą wyglądałaby tak:
                            Cześć, podobasz mi się. Mam w planie bzyknąć Ciebie dzisiaj/jutro/za trzy dni ( gdy nie będziesz dzwoni,ł bo PUA "mów"i). Może być u Ciebie/u mnie. Nie licz na nic więcej, ciągu dalszego nie będzie. Chodzi tylko o seks. Wcześniej możemy miło pogadać. Zaraz zacznę Tobą sterować zgodnie z technikami PUA których się nauczyłem. To jest uczciwość.
                            Ponieważ Ty domyślasz się że ona liczy na ciąg dalszy. I seks dla niej nie jest celem. Jest Twoim celem. Działasz z zamiarem wyłudzenia, stosując określone chwyty.
                            • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 15:58
                              Ależ to jest oczywiste. Facet udaje zaangażowanie , żeby zaciagnąć dziewczyne do łóżka. jest oszustem, z drugiej strony, co ma robić, jak inaczej sie nie da.
                            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 16:31
                              > Gdyby tak było jak piszesz to Twoja rozmowa z kobietą wyglądałaby tak:
                              > Cześć, podobasz mi się. Mam w planie bzyknąć Ciebie dzisiaj/jutro/za trzy dni (
                              > gdy nie będziesz dzwoni,ł bo PUA "mów"i). Może być u Ciebie/u mnie... To jest uczciwość.

                              jak to jest uczciwość, to rozmowa kobiety z facetem powinna się zaczynać tak: "cześć, jestem Ania. Mam dwoje dzieci od ex-męża i szukam dla nich taty".

                              > Nie licz na nic więcej, ciągu dalszego nie będzie. Chodzi tylko o seks.

                              właśnie tak wyglądało kilka moich rozmów z dziewczynami: "mam wielką ochotę się z tobą przespać, ale nie chcę związku". I pisałem o tym, ale najwyraźniej stałaś ze świeczką przy moim łóżku i wiesz lepiej jak wyglądają moje rozmowy z dziewczynami.

                              > Ponieważ Ty domyślasz się że ona liczy na ciąg dalszy. I seks dla niej nie jest
                              > celem. Jest Twoim celem.

                              czyli mam realizować jej cele, zamiast swoich? A czy odwracając sytuację, jeśli mi w znajomości chodzi o seks, to kobieta ma obowiązek *sama się tego domyślić* i albo się ze mną przespać, albo zakończyć znajomość? Już pisałem, wymaganie, żeby wchodzić do głowy dorosłego człowieka i brać odpowiedzialność za to, czego może chce, a może nie chce - jest absurdalne. Pomijając kwestię, że w tej wizji kobiety to bezwolne kukły, które nie są świadomymi dysponentkami swojej seksualności, tylko muszą zostać oszustwem "doprowadzone do poddania się czynności seksualnej".
                              A co z przypadkami, kiedy po nocy ja miałem ochotę na kontynuację znajomości, a rezygnowała dziewczyna? Miała do tego moralne prawo?

                              > Zaraz zacznę Tobą sterować zgodnie z technikami PUA których się nauczyłem.

                              może nie na początku, ale na pewnym etapie w dużym pokoju na stole miałem jedną z książek PUA. Plus prezerwatywy w widocznym miejscu. Czasem jakaś szminka, czy spinka do włosów, jak została.

                              > Działasz z zamiarem wyłudzenia, stosując określone chwyty.

                              tu się robi ciekawie. Proszę bardzo. Chętnie się czegoś dowiem. Jakież to sekretne 'techniki sterowania PUA' stosuję, jakież to 'określone chwyty'?
                              • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 20:47
                                yoric napisał: > jak to jest uczciwość, to rozmowa kobiety z facetem powinna się zaczynać tak: "
                                > cześć, jestem Ania. Mam dwoje dzieci od ex-męża i szukam dla nich taty".

                                Ale że co? Że nie wie z kim te dzieci są?:) Znam wiele dzieciatych kobiet i żadna z nich nie szukała taty dla swoich dzieci z tej racji że dzieci te ojców mają. Szukały ( o ile) kogoś dla siebie.

                                > właśnie tak wyglądało kilka moich rozmów z dziewczynami: "mam wielką ochotę się
                                > z tobą przespać, ale nie chcę związku". I pisałem o tym, ale najwyraźniej stał
                                > aś ze świeczką przy moim łóżku i wiesz lepiej jak wyglądają moje rozmowy z dzie
                                > wczynami.

                                A pozostałe? ;))

                                > czyli mam realizować jej cele, zamiast swoich? A czy odwracając sytuację, jeśli
                                > mi w znajomości chodzi o seks, to kobieta ma obowiązek *sama się tego domyślić
                                > * i albo się ze mną przespać, albo zakończyć znajomość? Już pisałem, wymaganie,
                                > żeby wchodzić do głowy dorosłego człowieka i brać odpowiedzialność za to, czeg
                                > o może chce, a może nie chce - jest absurdalne. Pomijając kwestię, że w tej wiz
                                > ji kobiety to bezwolne kukły, które nie są świadomymi dysponentkami swojej seks
                                > ualności, tylko muszą zostać oszustwem "doprowadzone do poddania się czynności
                                > seksualnej".
                                > A co z przypadkami, kiedy po nocy ja miałem ochotę na kontynuację znajomości, a
                                > rezygnowała dziewczyna? Miała do tego moralne prawo?

                                Widzisz, dla mnie nowością z tego forum jest że faceci chcą TYLKO seksu. Mnie się zawsze wydawało że większość ludzi szuka kogoś naprawdę fajnego na stałe. Czyli że kobiety i mężczyźni mają wspólne cele. I z takim założeniem coś może się nie udać. Możesz zrezygnować Ty albo panna. Ponieważ rozpoczynasz związek z nadzieją ( klient chce spłacić kredyt) a nie z celem "chcę tylko się bzykać". Ja oczywiście nie uważam że kobiety mogą w takich sytuacjach mieć pretensje do Ciebie że je zbałamuciłeś, bo nic nie działo się wbrew ich woli. Dziwi mnie tylko że Ty się z tym tak świetnie czujesz.

                                > tu się robi ciekawie. Proszę bardzo. Chętnie się czegoś dowiem. Jakież to sekre
                                > tne 'techniki sterowania PUA' stosuję, jakież to 'określone chwyty'?

                                Pierwszym jest zamiar.

                                • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 21:24
                                  Ale dostrzegasz, gdzie mnie boli?

                                  PUA Cię "nie interesuje" i nie wiesz o nim za wiele, i nie chcesz wiedzieć - ale wiesz na pewno, że jest oparte na oszustwie.
                                  Ja piszę, że owszem, może tak być, ale nie musi. Ale ludzie i tak wiedzą swoje, vide np. Twoje 'techniki sterowania', nie wiadomo jakie, ale na pewno jakieś mroczne chwyty psychomanipulacyjne. Weźmy to, że PUA mówi, żeby nie odpisywać od razu - ja się od tego co prawda explicite zdystansowałem, ale niechby nawet tak było. Jeśli to wynika z PUA, to manipulacja. Ale jeśli tak robi dziewczyna sama z siebie, a przecież laski robią tak na masową skalę, to to się nagle nazywa flirt.

                                  I co z tego, że się tutaj produkuję na pół strony, jak za tydzień jeśli nie Ty, to Kaiser albo Marek, albo ktokolwiek znów napisze to samo, oszustwo, itd. i każe mi podać konkrety... Taka rozmowa jest rozczarowująca i bezsensowna.
                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 23:12
                                    yoric napisał:
                                    > Ale dostrzegasz, gdzie mnie boli?

                                    Bym Ci powiedziała, ale nie wypada:)

                                    > PUA Cię "nie interesuje" i nie wiesz o nim za wiele, i nie chcesz wiedzieć - al
                                    > e wiesz na pewno, że jest oparte na oszustwie.
                                    > Ja piszę, że owszem, może tak być, ale nie musi. Ale ludzie i tak wiedzą swoje,
                                    > vide np. Twoje 'techniki sterowania', nie wiadomo jakie, ale na pewno jakieś m
                                    > roczne chwyty psychomanipulacyjne. Weźmy to, że PUA mówi, żeby nie odpisywać od
                                    > razu - ja się od tego co prawda explicite zdystansowałem, ale niechby nawet ta
                                    > k było. Jeśli to wynika z PUA, to manipulacja. Ale jeśli tak robi dziewczyna sa
                                    > ma z siebie, a przecież laski robią tak na masową skalę, to to się nagle nazywa
                                    > flirt.

                                    Czemu? Występek popełniony nieświadomie a występek zaplanowany z premedytacją. Flirt pomiędzy dziewczyną a chłopakiem to nadzieja na przyszłość, dla nich dwojga. Co jest tym oszustwem? Czemu napisałam ze mnie PUA nie interesuje? Czemu nie chcę z Tobą dyskutować na temat technik w nim wykorzystywanych? Bo nie o tym chcę rozmawiać i nie chcę zmieniać toru tej rozmowy na sprzeczanie się czy to co napisałam to prawda, czy też nie. Bo Ty specjalist napiszesz że nie, że to brudna ściema tandeciarzy PUańskich i taka rozmowa dla mnie będzie rozczarowująca i bezsensowna. Oszustwem jest to co Ty robisz. Gdyby nagle powstały szkoły uwodzenia bogatych panów to miałbyś takie samo zdanie. Bo i tu i tu płeć przeciwną traktuje się jak rzecz. Dla mnie koniec rozmowy.
                                    • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 00:24
                                      > Dla mnie koniec rozmowy.

                                      W tłumaczeniu: "nie mam argumentów, ale mam mocne poglądy". Nie jest to punkt wyjścia do dyskusji, więc owszem, lepiej ją skończyć.
                                      Szkoda tylko, że jak nie za tydzień, to za dwa albo trzy znów będę musiał czytać to samo od początku.
                                      • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 00:32
                                        yoric napisał:

                                        > > Dla mnie koniec rozmowy.
                                        >
                                        > W tłumaczeniu: "nie mam argumentów, ale mam mocne poglądy". Nie jest to punkt w
                                        > yjścia do dyskusji, więc owszem, lepiej ją skończyć.
                                        > Szkoda tylko, że jak nie za tydzień, to za dwa albo trzy znów będę musiał czyta
                                        > ć to samo od początku.

                                        Ale Yoric nie ma o czym dyskutowac, wchodzisz w zwiazek i konczysz z PUA, to juz tylko przeszlosc bedzie. Bedziesz mial tez inny wizerunek na forum, mezczyzny zonatego. Nikt Cie nawet z PUA nie skojarzy. Nie bedziesz juz musial w rozmowach nigdy do tego wracac. Ot cos tam bylo i juz nie ma, etap przejsciowy, faza. Ksiazki zona odda na makulature i dostaniesz na gwiazdke ksiazki o macierzynstwie i pologu. Pozegnasz sie z przeszloscia. Cos za cos. I tak to sie kreci.
                                        • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 08:13
                                          hello-kitty2 napisała:> Ale Yoric nie ma o czym dyskutowac, wchodzisz w zwiazek i konczysz z PUA, to ju
                                          > z tylko przeszlosc bedzie. Bedziesz mial tez inny wizerunek na forum, mezczyzny
                                          > zonatego. Nikt Cie nawet z PUA nie skojarzy. Nie bedziesz juz musial w rozmowa
                                          > ch nigdy do tego wracac. Ot cos tam bylo i juz nie ma, etap przejsciowy, faza.
                                          > Ksiazki zona odda na makulature i dostaniesz na gwiazdke ksiazki o macierzynstw
                                          > ie i pologu. Pozegnasz sie z przeszloscia. Cos za cos. I tak to sie kreci.

                                          Kobiety tak szybko nie zapominają Kitty....www.youtube.com/watch?v=VPFCtZuSRj8
                                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 12:06
                                          A Ty zgubisz akcent i nikt Cię nawet nie skojarzy z Polską i nie będziesz musiała wracać do swego pochodzenia, ot, epizod w życiu...
                                          :P.

                                          > dostaniesz na gwiazdke ksiazki o macierzynstwie i pologu.

                                          nie dam się sterować przez takie kobiece chwyty i manipulacje ;).
                                          • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 12:44
                                            yoric napisał:

                                            > A Ty zgubisz akcent i nikt Cię nawet nie skojarzy z Polską i nie będziesz musia
                                            > ła wracać do swego pochodzenia, ot, epizod w życiu...
                                            > :P.

                                            Gubienie akcentu nie jest moim celem. Po moim akcencie rozpoznaje z kim mam do czynienia.

                                            > > dostaniesz na gwiazdke ksiazki o macierzynstwie i pologu.
                                            >
                                            > nie dam się sterować przez takie kobiece chwyty i manipulacje ;).

                                            Taa ciekawe jak masz zamiar 'to' polaczyc? Niech zgadne: jak wiekszosc przed Toba? :)
                                            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 13:11
                                              No właśnie. A mi tak samo zależy na gubieniu tożsamości PUA, jak Tobie - na gubieniu polskości.

                                              A to drugie to było puszczenie oka do wizji PUA jako chwytów i trików.
                                              • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 15:01
                                                yoric napisał:

                                                > No właśnie. A mi tak samo zależy na gubieniu tożsamości PUA, jak Tobie - na gub
                                                > ieniu polskości.

                                                Ale przeciez ja tu jestem zeby cos zyskac, a nie zeby cos zgubic. Natomiast trudno mi sobie wyobrazic, ze mozesz swoje stare zycie polaczyc z nowym, bo co bedziesz podrywal, a nie pozwalal sobie na konsumpcje? Bywaja tu takie przypadki na forum ale to raczej zycie w klatce dzikiego zwierzecia. Chociaz nie musisz odpowiadac, bo co przyniesie przyszlosc to zobaczymy jak przyniesie.
                                                • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 16:27
                                                  Ale piszesz tak, jakbym - niczym były mafioso albo prostytutka - miał teraz zacząc 'drugie życie', w innym mieście, z operacją plastyczną i fałszywym paszportem :).
                                                  Podrywanie się wyklucza ze związkiem, to oczywiste. Ale czemu miałbym udawać, że PUA nigdy nie było obecne w moim życiu, tego nie pojmuję.
                                                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 17:29
                                                    yoric napisał:

                                                    > Ale piszesz tak, jakbym - niczym były mafioso albo prostytutka - miał teraz zac
                                                    > ząc 'drugie życie', w innym mieście, z operacją plastyczną i fałszywym paszport
                                                    > em :).
                                                    > Podrywanie się wyklucza ze związkiem, to oczywiste. Ale czemu miałbym udawać, ż
                                                    > e PUA nigdy nie było obecne w moim życiu, tego nie pojmuję.

                                                    Ale przeciez ja nie pisalam, ze mialbys udawac tylko, ze nowe sprawy przykrywaja stare i tamte sie rozmywaja i staja sie niestotne, bo istotne jest tylko to, czym sie aktualnie zajmujemy. Chodzilo mi tylko o podkreslenie, ze te dwie rzeczy sie wykluczaja.

                                                    Akurat zle upatrujesz we mnie przeciwnika PUA. Kobiety sa czesto jego naturalnymi uzytkownikami. Trudno zebym sie przeciwstawiala swojej naturze :) Co Ty masz taki koguci nastroj? Przyjemnie podnieca Cie, ze jestes jedyny na meskim dyzurze na forum, co? :-) Ze wygryzles Kaizera? hehe


                                                  • rekreativa Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 18:53
                                                    Apropos: czy kaiser znowu zmienia formę?
                                                    Bo profil podaje, że użytkownik nie istnieje/został zablokowany.
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 19:35
                                                    coś przeoczyłam? Pokłócił się z kimś?
                                                  • bgz0702 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 21:59
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Apropos: czy kaiser znowu zmienia formę?
                                                    > Bo profil podaje, że użytkownik nie istnieje/został zablokowany.

                                                    oo, znowu? A po co, a w sumie to dlaczego?
                                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 23.12.13, 00:04
                                                    Napisałaś "nigdy nie będziesz musiał do tego wracać" - zabrzmiało... mocno :)

                                                    Dyżur męski w pojedynkę - czy to tak naprawdę nie jest forumowa codzienność?
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 23.12.13, 00:25
                                                    yoric napisał:

                                                    > Dyżur męski w pojedynkę - czy to tak naprawdę nie jest forumowa codzienność?

                                                    ..."Ostatni Mohikanin" się znalazł ;-)
                                                    Wykosił konkurencję i się użala:-(

                                                    Ale ja ciupagi nie wyciągam w tej dyskusji o wyższości Świąt Bożego Narodzenia nad Wielkanocą bo...i tu będę małpować Urquharta linkiem i cytatem:

                                                    www.youtube.com/watch?v=8r5VMkZFC-Y
                                                    "Przyjechałeś do mnie z siekierą więc też nie jesteś mi obojętny"...

                                                    Wesołych...
                                      • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 08:10
                                        yoric napisał:
                                        > W tłumaczeniu: "nie mam argumentów, ale mam mocne poglądy". Nie jest to punkt w
                                        > yjścia do dyskusji, więc owszem, lepiej ją skończyć.
                                        > Szkoda tylko, że jak nie za tydzień, to za dwa albo trzy znów będę musiał czyta
                                        > ć to samo od początku.

                                        Nie yoric, nie. O wartościach nie ma co się kłócić:)) Zwłaszcza przed świętami. Zawsze będziesz czytał to samo, bo ja zostaję przy swoich.
                                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 22.12.13, 12:28
                                          > O wartościach nie ma co się kłócić:))... Zawsze będziesz czytał to samo, bo ja zostaję przy swoich.

                                          Dziękuję, wystarczy mi episkopat.
                      • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 21.12.13, 12:42
                        yoric napisał:

                        > Sorry ale piszę w podróży w różnych okolicznościach typu dworzec, lotnisko, rwa
                        > ne połączenie, itd. A Moje kontynuowała Twoja myśl: "wolę niedoświadczonych fac
                        > etów lubiących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością

                        Dobra, biorę łopatę do ręki swej i tłumaczę:

                        zawle napisała:(...)"Wolę niedoświadczonych facetów lubiących kobiety niż takich którzy przelatują dziesiątki- Ci z pewnością lubią seks, nie kobiety(...)"

                        (ja) : I to własnie odróżnia Don Juana od Casanovy...Ta subtelna różnica.
                        Wydaje mi się,że to to nie tylko w tym rzecz, czy mężczyżni kobiety lubią, a czy się ich nie boją ;-)

                        Tu NIE było sarkastycznie, całkiem poważnie, tylko z uśmieszkiem na końcu zdania...( dotyczy"boją się")


                        zawle napisała:
                        > > tylko mojemail i do tego sarkastycznie

                        Sarkastycznie było tutaj:

                        hello-kitty2 napisała:

                        (...)"No sluchaj, jak ktos przelecial kilkadziesiat babek z pasja i uczynil z tego kunszt, jak dajmy na to Yoric to masz jeszcze jakies watpliwosci, ze nie podola zadaniu gdy staniesz w drzwiach? :-)"

                        (ja): Tak, a ten co 20 lat śpi z tą samą kobietą powinien był jak wirtuoz, mistrz...a niekoniecznie tak bywa, jak u Mabelle...
                        Można oczywiście jęczeć, że się nie ma Stradivariusa;-)"

                        MEA CULPA i Wesołych Świąt...





    • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 16:32
      Desmond Morris ma akurat bardzo słabe notowania - u mnie i u samych psychologów ewolucyjnych. To są właśnie takie tanie popularne popłuczyny po PE, które robią złą opinię całej dyscyplinie. Przypominam, że Morris wymyślał rzeczy typu usta są seksowne bo imitują cipkę a piersi - bo imitują pośladki - których ludzie nie biorą poważnie. Tak więc jak na autorytet PE wyjątkowo zły wybór.

      Co nie przesądza o tym, czy ma rację akurat w omawianej kwestii.

      Jednak co do Twojego wpisu konkretnie:

      > Kiedy stwierdziłam to samo - na podstawie swoich obserwacji, pracy z parami i własnych doświadczeń seksualnych oraz lektur fachowych i mniej fachowych zaatakowano mnie ostro.

      nie, nie twierdziłaś "tego samego". Twierdziłaś, owszem, że to "wina faceta", ale proponowałaś zupełnie inny mechanizm, a mianowicie, że:

      za zdecydowaną większość BSM (zarówno kiedy odmawia facet, jak i kiedy babka) odpowiada niedostateczne angażowanie się partnera w obowiązki domowe. Potem rozszerzyłaś to 'niedostateczne zaangażowanie' na 'wzięcie odpowiedzalności' we wszystkich innych dziedzinach życia, aż kategoria stała się nieprzejrzysta i ludzie zaczęli pytać o co chodzi z tą odpowiedzialnością. Jednak na początku i później we wszystkich przykładach to były obowiązki domowe.

      > Główny zarzut: winę za kiepski seks na mężczyzn zwalam bo jestem feministką

      tu również nieprawda. Mój zarzut był nie taki, że jesteś feministką, czy zwalasz winę na mężczyzn. Może i mężczyźni są winni. Mój zarzut był taki, że Twoja teza jest idiotyczna i nie poparta żadnymi bezpośrednimi danymi (oprócz odwołań do Freuda itp. :)), co wykazałem konkluzywnie i dobitnie, co zresztą nie było trudne, bo teza była absurdalna.

      Obecna teza jest ciekawsza i może być łatwiejsza do obrony (pomijam przypadki, kiedy to facet odmawia seksu). Mężczyźni, w swej większości, faktycznie mogą być słabymi kochankami.

      Najwiekszy problem jest jednak w tym, że Twoja obecna teza przeczy Twojej poprzedniej tezie. Większość to większość. Za większość BSM odpowiada albo nieudzielanie się facetów przy obowiązkach domowych, albo ich słaba technika łóżkowa. Obie naraz nie mogą być prawdziwe. Jak już uzgodnisz wersję sama ze sobą, daj znać.

      Tylko błagam, nie kłam już więcej w żywe oczy, tak jak Ci się to zdarzało w poprzedniej dyskusji.
    • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 23:02
      To jest teza poza dyskusją. Nie ma możliwości udowodnienia czy masz rację, czy nie. Jedyny cel założenia tego tematu, to moim zdaniem kolejna rozpasana możliwość dokopania mężczyznom po jajach. Tym samym nie wiem, czy jest jakikolwiek sens podejmowania polemiki.
      • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 16.12.13, 23:21
        Zaryzykuję.
        Według mnie, łatwo na bazie tego co piszą same zainteresowane dojść do dość przejrzystego wniosku, że kobiety odmawiają seksu facetom, bo ci ich nie podniecają.
        Brak chemii, facet w jej oczach po prostu nie daje rady.
        Dla mnie to jest proste i logiczne.
        Piszesz, że mężczyźni zabierają się za nie podnieconą partnerkę. Bardzo słuszna uwaga. Niemniej - na logikę - jak ma babę podniecić chłop, który jej nie podnieca ? Tu chyba nawet przedszkolak znajdzie szybką odpowiedź, że jest to dość mało prawdopodobne.

        Kluczem nie będzie słaba technika, jak to usiłujesz wmówić, tylko to, że mężczyzna nie potrafi podniecić partnerki. Z tym drugim się zgodzę, zaś to pierwsze to twój wniosek z drugiego, ale moim zdaniem kompletnie fałszywy.
        Na upartego, można by i na tym forum znaleźć przypadki, gdzie kobiecie potężnie wróciła ochotę na seks, po zdradzie partnera.
        To może kochanka nauczyła faceta jakichś cudów ? No ludzie, błagam... Z czym tu gadać.
        To jest mniej więcej taka sama rozmowa, jakbym postawił tezę, że nie wiadomo czy seks z Monicą Bellucci sprawiłby mi więcej przyjemności niż seks z 70-cio letnią babcią klozetową, bo nie wiadomo jaką babcia ma w łóżku technikę... Litości...
        • jesod Litości 16.12.13, 23:34
          kaiser.blade napisał:
          > To jest mniej więcej taka sama rozmowa, jakbym postawił tezę, że nie wiadomo cz
          > y seks z Monicą Bellucci sprawiłby mi więcej przyjemności niż seks z 70-cio let
          > nią babcią klozetową, bo nie wiadomo jaką babcia ma w łóżku technikę... Litości
          > ...

          Jednak nie taka sama... Mógłbyś nie podniecić Moniczki, a 70-cio letnią babcię klozetową i owszem, całkiem całkiem.
          Twoja przyjemność raczej nie ma tu nic do rzeczy w tym temacie.

          • kaiser.blade Re: Litości 16.12.13, 23:54
            jesod napisała:

            > Jednak nie taka sama... Mógłbyś nie podniecić Moniczki, a 70-cio letnią babcię
            > klozetową i owszem, całkiem całkiem.
            > Twoja przyjemność raczej nie ma tu nic do rzeczy w tym temacie.

            Mówimy o mojej przyjemności - nie w temacie, ale w tym konkretnym zdaniu, które jest analogią do przyjemności kobiety uprawiającej seks z mężem.

            I akurat użyłem tego porównania świadomie. Myślę sobie, że może kobiety we wczesnej fazie związku są dodatkowo napędzane endorfinami i facet dostaje "bonusa" (+10 do atrakcyjności), który pozwala mu trochę pohulać. Potem, kiedy maski opadają, chemia wygasa i trzeba zacząć sypiać z gościem widząc jaki jest w prawdziwym świetle, to już tak wiele chętnych nie ma.

            Z jednym generalnym przesłaniem Boginki mogę się zgodzić. Kobiety odmawiają seksu, ze względu na ogólną mizerię mężczyzn skonfrontowanych ze wzorcem idealnego samca zapisanym w podświadomości kobiety.
            Nagle okazuje się, że idealny samiec pierdzi, chodzi się wysrać, poci się, wypadają mu kudły, bywa chory, czasem go czyści albo śmierdzi mu z pyska. Kiedy ten złoty cielec schodzi z piedestału i w bliższym oglądzie okazuje się być zwykłą krową pomalowaną złotą farbką, pojawia się rozczarowanie. Tym większe, im więcej dana pani sobie po wyidealizowanym cielcu obiecywała.
            • mojemail3 Bez litości ;-) 17.12.13, 00:03
              kaiser.blade napisał:

              (...)"Nagle okazuje się, że idealny samiec pierdzi, chodzi się wysrać, poci się, wypadają mu kudły, bywa chory, czasem go czyści albo śmierdzi mu z pyska. Kiedy ten złoty cielec schodzi z piedestału i w bliższym oglądzie okazuje się być zwykłą krową pomalowaną złotą farbką, pojawia się rozczarowanie. Tym większe, im więcej dana pani sobie po wyidealizowanym cielcu obiecywała(...)"

              Proszę jeszcze o równie plastyczny opis "idealnej samicy" po latach pożycia ;-)
              • kaiser.blade Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 00:18
                No tutaj zdecydowanie jest roznica, bo przecietnemu Kowalskiemu, to wystarczy, ze babeczka "jakos obleci" z wygladu, wiecej wymagan brak.
                No ktos kurcze musi byc ta strona idaca na kompromis, inaczej bysmy byli wygineli jak mamuty :)
              • yoric Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 00:44
                > Proszę jeszcze o równie plastyczny opis "idealnej samicy" po latach pożycia ;-)

                w domyśle pewnie jest nadwaga, rozstępy, obcięcie włosów, itd., ale prawda może być dużo prostsza i w pewien sposób dużo gorsza.

                Tj. nagle się okazuje, że partnerka jest po pierwsze ciągle ta sama (jak w dowcipie: "w sumie całkiem ładne cycki, całkiem zgrabny tyłek, buźka też niczego
                • mojemail3 Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 00:59
                  yoric napisał:


                  > w domyśle pewnie jest nadwaga, rozstępy, obcięcie włosów, itd., ale prawda może
                  > być dużo prostsza i w pewien sposób dużo gorsza.
                  > Tj. nagle się okazuje, że partnerka jest po pierwsze ciągle ta sama (jak w dowc
                  > ipie: "w sumie całkiem ładne cycki, całkiem zgrabny tyłek, buźka też niczego --
                  > żeby tylko ona chociaż trochę cudza była"), po drugie nie robi się mokra w sek
                  > undę, tylko potrzebuje przynajmniej kilku minut rozpędu. A w te kilka minut moż
                  > na obskoczyć kilka panienek na ekranie.

                  Słabo, to wszystko wiemy.
                  Ale, ale, a przecież w kwestii nadwagi taki wątek ku pokrzepieniu żeńskich dusz był Twego autorstwa;-)
                  • yoric Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 09:29
                    Mówisz o wątku, w którym twierdzę, że obecnie lansowany ideał urody jest za chudy? Można by to spokojnie kontynuować, np.
                    kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,15122958,Fit_mama__A_jaka_jest_twoja_wymowka_.html
                    ta dziewczyna jest jak dlamnie za chuda. Wygląda ładnie, atrakcyjnie, ale gdyby dołożyć jej z 5kg wyglądałaby seksowniej.

                    Bo możesz mieć na myśli też wątek o słoniu :).
                    • mojemail3 Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 09:45
                      yoric napisał:

                      > Mówisz o wątku, w którym twierdzę, że obecnie lansowany ideał urody jest za chu
                      > dy? Można by to spokojnie kontynuować, np.
                      > kobieta.gazeta.pl/kobieta/1,107881,15122958,Fit_mama__A_jaka_jest_twoja_wymowka_.html
                      > ta dziewczyna jest jak dlamnie za chuda. Wygląda ładnie, atrakcyjnie, ale gdyby
                      > dołożyć jej z 5kg wyglądałaby seksowniej.
                      >
                      > Bo możesz mieć na myśli też wątek o słoniu :).

                      A to nie wiedziałam,żeś tyle wątków dużej wagi napłodził ;-)

                      Dziewczyna śliczna i zgrabna, ma nieco chłopięce ciało, ale...cóż z tego,że klepsydra lepiej wygląda w sukience, na plaży mniej apetycznie, a świat jest bezlitosny dla prawidłowego BMI.Ma być mniej,żeby było lepiej.

                      • yoric Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 10:08
                        'Świat' jest bezlitosny, bo daliśmy sobie wkręcić taki 'ideał' urody. Właściwie bardziej kobiety dały, bo faceci sami wiedzą, co ich kręci. Mi tam np. klepsydra podoba się bardziej i w sukience, i na plaży, i wiekszość facetów ma podobnie.
                        • hello-kitty2 Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 10:52
                          yoric napisał:

                          > 'Świat' jest bezlitosny, bo daliśmy sobie wkręcić taki 'ideał' urody. Właściwie
                          > bardziej kobiety dały, bo faceci sami wiedzą, co ich kręci. Mi tam np. klepsyd
                          > ra podoba się bardziej i w sukience, i na plaży, i wiekszość facetów ma podobni
                          > e.

                          A czemu Yoric sie zupelnie nie odkryjesz i nie wstawisz sylwetki jaka Ci sie podoba, zamiast wstawiac te szczuple i wirtualnie dodawac im kilogramow. No kto sobie moze w umysle dokonac takiej kilogramowej korekty na zdjeciu? Wstaw konkret, ktory bys szarpnal i otworz nam wreszcie oczy :-) Bo narazie to bawisz sie w przerabianki/metamorfozy, a to nie to forum.
                          • yoric Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 12:02
                            OK, jak ma być wyraziście, to weźmy Christinę Hendricks. Laska jest ogólnie szczupła i ma szczupłą buzię, ale kaloryferka ani żeberek raczej jej nie widać. Do tego wieeelkie cyce i ogromna dupa. Wygląda jak sam seks. Jak ją zobaczyłem w Mad Men to chyba padły słowa niecenzuralne, ale płynące z szoku, podziwu i uznania.

                            Od razu dodam, że podobają mi się różne laski, a te konkretne kształty to raczej kraniec skali - ale skro mają być fotki, to poczekam aż trafię na jakiś następny przykład.
                            • yoric Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 12:06
                              Zresztą przecież już wklejałem!! Camila Davalos, za którą jestem dozgonnie wdzięczny Urquhartowi.
                              • zyg_zyg_zyg Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 12:20
                                > Zresztą przecież już wklejałem!! Camila Davalos, za którą jestem dozgonnie wdzi
                                > ęczny Urquhartowi.

                                To wrzuć jeszcze jakiś zestaw ćwiczeń, albo przykład jadłospisu, albo cokolwiek, po zastosowaniu czego przeciętna laska będzie wyglądała jak ona :-)
                            • urquhart Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 12:09
                              Christina Hendricks, to świetny przykład!

                            • hello-kitty2 Re: Bez litości ;-) 17.12.13, 20:25
                              yoric napisał:

                              > OK, jak ma być wyraziście, to weźmy Christinę Hendricks. Laska jest ogólnie szc
                              > zupła i ma szczupłą buzię, ale kaloryferka ani żeberek raczej jej nie widać. Do
                              > tego wieeelkie cyce i ogromna dupa. Wygląda jak sam seks. Jak ją zobaczyłem w
                              > Mad Men to chyba padły słowa niecenzuralne, ale płynące z szoku, podziwu i uzna
                              > nia.

                              Tak, tez zwrocilam uwage, ze bardzo ladnie jej w chlodnym zielonym :)
                            • kutuzow Christinę Hendricks - "przed" 18.12.13, 20:40
                              yoric napisał:

                              > OK, jak ma być wyraziście, to weźmy Christinę Hendricks. Laska jest ogólnie szc
                              > zupła i ma szczupłą buzię, ale kaloryferka ani żeberek raczej jej nie widać. Do
                              > tego wieeelkie cyce i ogromna dupa. Wygląda jak sam seks.

                              Baaardzo dobrze rozumiem co masz na myśli. Pisałem tu jakiś czas temu o tym jakim rozczarowaniem dla mnie osobiście było odkrycie, że te wszystkie gwiazdy są po powiększaniu piersi:

                              Sam zobacz jak Christina wyglądała przed:
                              plasticosurgery.com/multiple-plastic-surgery-for-actress-christina-hendricks/
                              tutaj zaś jak wygląda gdy nie jest "zrobiona" i jej masywny biust nie jest podtrzymywany przez stanik.
                              www.alrincon.com/en/blog/christina_hendricks_wears_no_bra.html
                              Jak chcesz zerknij na listę gwiazd (która pewnie też jest małym wycinkiem):
                              www.plasticsurgerystar.com/before-and-after/breast-implants
                              • mojemail3 Re: Christinę Hendricks - "przed"- OT 18.12.13, 20:49
                                kutuzow napisał:

                                "Baaardzo dobrze rozumiem co masz na myśli. Pisałem tu jakiś czas temu o tym jakim rozczarowaniem dla mnie osobiście było odkrycie, że te wszystkie gwiazdy są po powiększaniu piersi(...)"

                                Nie mogę zrozumieć, jak można sobie taką krzywdę zrobić, przecież taki biust przeszkadza, w bieganiu, schylaniu się itp. To jest kalectwo.
                                Rozumiem zmniejszanie, osobiście chciałabym mieć znów 75 B.


                                • zawle Re: Christinę Hendricks - "przed"- OT 18.12.13, 20:54
                                  mojemail3 napisała:
                                  > Rozumiem zmniejszanie, osobiście chciałabym mieć znów 75 B.

                                  Ja swoje 70 B:)
                              • yoric Re: Christinę Hendricks - "przed" 18.12.13, 22:55
                                Co za łajza pisze (łamanym angielskim :)), że jej biust jest za duży
                                • mojemail3 Re: Christinę Hendricks - "przed" 18.12.13, 23:10
                                  yoric napisał:

                                  > Co za łajza pisze (łamanym angielskim :)), że jej biust jest za duży
                                  • yoric Re: Christinę Hendricks - "przed" 18.12.13, 23:35
                                    Żebym nie został źle zrozumiany. Ja nie jestem 'tit-man'. Niektórzy patrzą głównie na cycki. Dla mnie nie jest to główny punkt oceny figury. Jest to bardzo fajny bonus i duża zaleta, ale duży biust nie jest niezbędny. U Christiny po prostu to się wszystko ładnie zgrywa. Kolosalną rolę odgrywa ładna buzia, a także, przynajmniej dla mnie, wielka dupa.

                                    A punktem wyjścia była laska z "jaka jest twoja wymówka", która dla mnie jest za koścista po prostu. Jest ładna, powiedzmy 80 pkt na 100, ale z 5kg więcej byłoby 85/100, więc nie zgadzam się absolutnie, że jej figura to 'ideał'.
                                    • mojemail3 Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 18.12.13, 23:54
                                      yoric napisał:

                                      > Żebym nie został źle zrozumiany. Ja nie jestem 'tit-man'. Niektórzy patrzą głów
                                      > nie na cycki. Dla mnie nie jest to główny punkt oceny figury. Jest to bardzo fa
                                      > jny bonus i duża zaleta, ale duży biust nie jest niezbędny. U Christiny po pros
                                      > tu to się wszystko ładnie zgrywa. Kolosalną rolę odgrywa ładna buzia, a także,
                                      > przynajmniej dla mnie, wielka dupa.

                                      Ależ ja się nie czepiam, kojarzę Christinę z Mad Mena i uważam,że jest zjawiskowa.
                                      To też wbrew pozorom pocieszające dla wielu kobiet z nietypową na dzisiejsze czasy figurą.
                                      Jakaś bohaterka pozytywna jest, bądz co bądz.
                                      Tylko to taki ciężar, współczuję jej, choć rozumiem,że ten wizerunek to też narzędzie jej pracy.
                                      Najczęściej chce się tego, czego się nie ma, normalne.

                                      A po co tu te swoje preferencje wypisujesz? Odstraszysz fajne laski bez opisanych atrybutów;-)

                                      • yoric Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 00:01
                                        > A po co tu te swoje preferencje wypisujesz? Odstraszysz fajne laski bez opisany
                                        > ch atrybutów;-)

                                        Nie szukam :). Poza tym PUA-si twierdzą, że bycie bardziej selektywnym paradoksalnie zwiększa liczbę propozycji (bo ma się mentalność obfitości, która przyciąga zamiast odstraszać). Tego punktu akurat nie udało mi się potwierdzić, ale chyba ma sens :).
                                        • mojemail3 Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 00:18
                                          yoric napisał:

                                          > Poza tym PUA-si twierdzą, że bycie bardziej selektywnym paradoks
                                          > alnie zwiększa liczbę propozycji (bo ma się mentalność obfitości, która przycią
                                          > ga zamiast odstraszać). Tego punktu akurat nie udało mi się potwierdzić, ale ch
                                          > yba ma sens :)

                                          Niesamowite, to trzeba się uczyć tego, co można intuicyjnie wiedzieć...
                                          Błędy w życiu popełniałam tylko wtedy, gdy nie dośc uważnie słuchałam samej siebie;-)
                                          Ja też miałam szczególne upodobania w kwestii fizis, a i psyche w nim nie najgorsze siedzi...
                                          Żeby życie tak w d...nie dawało, to częściej byłoby miło.

                                          Ok,dość off-topów, dobranoc...
                                        • hello-kitty2 Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 00:52
                                          yoric napisał:

                                          Poza tym PUA-si twierdzą, że bycie bardziej selektywnym paradoks
                                          > alnie zwiększa liczbę propozycji (bo ma się mentalność obfitości, która przycią
                                          > ga zamiast odstraszać).

                                          Nie rozumiem tego. Co to znaczy miec "mentalnosc obfitosci" i czy to widac skoro przyciaga? Wytlumaczysz? Prosze.
                                          • yoric Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 01:37
                                            'Mentalność obfitości' kontra 'mentalność braku' - brak powodzenia, brak kobiet w życiu, w efekcie 'rzucanie się' na każdą napotkaną szansę. To bardzo odstrasza. A facet, który ma powodzenie nie lata za babami z wywieszonym językiem. Jest wybredny, bo może sobie pozwolić, a może sobie pozwolić, bo ma w talii naprawdę mocne karty i kobiety to wiedzą :).
                                            Na tym próbują zagrać rady 'nie dzwoń do niej od razu, poczekaj dzień lub dwa', ale to jest cholernie powierzchowne, tak naprawdę to jest ciężko podrobić. Bokser, który ciągle dostaje po mordzie nie podrobi mentalności zwycięzcy :).
                                            • zawle Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 08:46
                                              yoric napisał: > Na tym próbują zagrać rady 'nie dzwoń do niej od razu, poczekaj dzień lub dwa',
                                              > ale to jest cholernie powierzchowne, tak naprawdę to jest ciężko podrobić. Bok
                                              > ser, który ciągle dostaje po mordzie nie podrobi mentalności zwycięzcy :).

                                              Ja uwielbiam gdy facet do mnie coś skrobnie następnego dnia. Niezobowiązująco i z humorem. Ze mnie szybko schodzą uroki, więc dwa dni póżniej może już nic nie zostać;)
                                            • hello-kitty2 Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 09:34
                                              yoric napisał:

                                              > 'Mentalność obfitości' kontra 'mentalność braku' - brak powodzenia, brak kobiet
                                              > w życiu, w efekcie 'rzucanie się' na każdą napotkaną szansę. To bardzo odstras
                                              > za. A facet, który ma powodzenie nie lata za babami z wywieszonym językiem. Jes
                                              > t wybredny, bo może sobie pozwolić, a może sobie pozwolić, bo ma w talii napraw
                                              > dę mocne karty i kobiety to wiedzą :).
                                              > Na tym próbują zagrać rady 'nie dzwoń do niej od razu, poczekaj dzień lub dwa',
                                              > ale to jest cholernie powierzchowne, tak naprawdę to jest ciężko podrobić. Bok
                                              > ser, który ciągle dostaje po mordzie nie podrobi mentalności zwycięzcy :).

                                              Rozumiem. Rozumiem tez, ze Ci sie to jak dotad raczej nie udaje. A tym anglojezycznym mistrzom? Czy zaobserwowales jakis przypadek w praktyce, gdzie to zadzialalo?
                                              • yoric Re: Christinę Hendricks - "przed"-OT 19.12.13, 10:44
                                                To nie tak :). Podstawowa zmiana, którą mam dzięki PUA to mentalność obfitości :).
                                                Nie wiem, jak się ma ten konkretny przejaw, tj. bycie bardziej selektywnym w internecie, bo nie poznawałem kobiet w internecie.
            • jesod Re: Litości 17.12.13, 00:59
              kaiser.blade napisał:
              > jesod napisała:
              >
              > > Jednak nie taka sama... Mógłbyś nie podniecić Moniczki, a 70-cio letnią
              > babcię
              > > klozetową i owszem, całkiem całkiem.
              > > Twoja przyjemność raczej nie ma tu nic do rzeczy w tym temacie.
              >
              > Mówimy o mojej przyjemności - nie w temacie, ale w tym konkretnym zdaniu, które
              > jest analogią do przyjemności kobiety uprawiającej seks z mężem.

              No, to do ciekawych powiązań dochodzisz, bo z tego wynika, iż obydwoje powinni mieć przyjemność, a wątek zdaje się jest o tym, że panowie niezbyt się starają, uważając, że im się należy.
              Przyjemność mężczyzny - taki bonus, order za płeć nie podlega dyskusji. Jestem mężczyzną, więc żadna kobieta łachy mi nie robi - musi chcieć i mieć na uwadze przede wszystkim moją przyjemność, a to, że nie może nie odczuwać podniety oznacza jednoznacznie, że jakaś felerna jest, albo oporna, albo cholera feministka i nie chce się starać. Po co zadawać sobie pytanie: dlaczego?
              Jest takie stare powiedzenie: "w tym cały jest ambaras żeby dwoje chciało naraz". Ono dokładnie odzwierciedla to, o czym jest tutaj mowa.
              Lecz... kto jest odpowiedzialny za to, by dwoje chciało naraz?

              kaiser.blade napisał:
              > Z jednym generalnym przesłaniem Boginki mogę się zgodzić. Kobiety odmawiają sek
              > su, ze względu na ogólną mizerię mężczyzn skonfrontowanych ze wzorcem idealnego
              > samca zapisanym w podświadomości kobiety.

              Ja tam tego zapisu nie widziałam, więc nie będę się upierała, że on rzeczywiście istnieje.
              Naturalną sprawą dla każdej płci jest to, że większość, która funkcjonuje w granicach normy dąży do dobrego, a więc ideał lub coś/ktoś w tych okolicach są w jakiś sposób naszymi celami życiowymi. Wszyscy nie podążamy do gorszego... Tak samo mężczyźni chcą mieć kobietę idealną: dostępną psychicznie i fizycznie, zgodną, cierpliwą, wyrozumiałą, łagodną, pracowitą, dbającą, troskliwą a przy tym ładną, zgrabną i zadbaną.

              kaiser.blade napisał:
              > Nagle okazuje się, że idealny samiec

              Nie trzeba być idealnym samcem, by mieć siebie pod kontrolą i to co się robi.

              kaiser.blade napisał:
              > Nagle okazuje się, że idealny samiec pierdzi, chodzi się wysrać, poci się, wypa
              > dają mu kudły, bywa chory, czasem go czyści albo śmierdzi mu z pyska.

              Nie wiem, czy zauważyłeś, że to wszystko może robić na tysiące sposobów - akceptowalnych lub nie. Ale to jak to robi, zleży tylko i wyłącznie od niego.

        • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 00:27
          kaiser.blade napisał:

          > Kluczem nie będzie słaba technika, jak to usiłujesz wmówić, tylko to, że mężczy
          > zna nie potrafi podniecić partnerki.

          Nie potrafi, bo mu sie nie chce. Czesto ma tez wlasna wizje dobrego kochanka (calkowicie bledna zreszta) i uparcie sie jej trzyma.
          Dla mnie na przyklad, istotne jest bardzo autentyczne zaangazowanie mezczyny. Nie sadze, zebym byla jakims wyjatkiem, ale faceta, ktory artykuluje zdanie w rodzaju "naucz sie laska masazu, to mnie wymasujesz" nawet kijem bym nie chciala dotknac. Za to takiemu, ktory deklaruje nie tylko zachwyt nad moim cialem, ale angazuje sie w wielogodzinne dostarczanie mi przyjemnosci, jestem gotowa okazywac swoja dozgonna wdziecznosc, codziennie, lacznie z pakietem bonusow ;-) I nie ma chyba takiej rzeczy, ktorej nie chcialabym z nim sprobowac, wlasnie dlatego, ze on na poczatku zainwestowal w moja, a nie swoja przyjemnosc.

          > Na upartego, można by i na tym forum znaleźć przypadki, gdzie kobiecie potężnie
          > wróciła ochotę na seks, po zdradzie partnera.

          To chyba nie jest dobry przyklad, jak Ci szef zagrozi utrata pracy z powodu lenistwa, to tez odkryjesz w sobie zadatki na pracoholika. Ale po czasie, gdy zagrozenie minie i tak wszystko wroci do normy. Nagly zryw checi na seks nie jest objawem jakiegos szczegolnego pozadania, az taki naiwny to chyba nie jestes.
          Zeby kobieta chciala seksu dlugofalowo, to musi ten seks ja satysfakcjonowac, musi go pragnac. A z kiepskim kochankiem to raczej niemozliwe, bo nikt nie lubi siermieznych ruchow i nudy.


          • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 00:39
            No ok, dla Ciebie autentyczne zainteresowanie, zachwyty i wielogodzinne poswiecanie uwagi ma sens, a sa takie dla ktorych to sensu nie ma. Strasznie na forum wychodzi nasz subiektywizm, na zasadzie, ze jesli ja reaguje w ten sposob na cos, to pewnie wszyscy tak reaguja.
            Oczywiscie, i ja nie jestem tu bez grzechu, ale mam tego swiadomosc.

            Ja bym autentycznie chcial zobaczyc, jak biseksualna Boginka doprowadza niektore mniej pobudliwe kobitki do orgazmu, swoimi magicznymi technikami.

            Bo tak teoretycznie pieprzyc to moze kazdy...
            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 00:48
              Ja mam magiczną technikę, jak ją doprowadzić do orgazmu - puścić film jak samcowi "jaja wycinają tempą żyletką, rany zalewając topionym masłem" :)))
            • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 00:52
              kaiser.blade napisał:

              > Strasznie na forum
              > wychodzi nasz subiektywizm, na zasadzie, ze jesli ja reaguje w ten sposob na co
              > s, to pewnie wszyscy tak reaguja.

              Kazdy opowiada o swoich doswiadczeniach, to jasne, ale gdybym z czegos nie byla zadowolona i chciala to zmienic, to sprobowlabym kazdej zaslyszanej teorii, nawet tej najbardziej absurdalnej. Bo moze wlasnie zadziala to co uwazalam za najdurniejsze :-)

              > Ja bym autentycznie chcial zobaczyc, jak biseksualna Boginka doprowadza niektor
              > e mniej pobudliwe kobitki do orgazmu, swoimi magicznymi technikami.
              >
              > Bo tak teoretycznie pieprzyc to moze kazdy...

              Tantra to "magiczne" techniki, zgadza sie, ale przy odrobinie dobrych checi ze strony mezczyzny naprawde moze zdzialac cuda. Wiem cos o tym :-)
        • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 01:31
          kaiser.blade napisał:

          jak ma babę podniecić chłop, który jej nie podni
          > eca ?

          Powiedzialabym, ze to jest essencja. Podszkolenie sie w technice to moze miec sens, gdy partner kreci, a jak juz przestal, to jego dzialania, nawet najwyzszych lotow, odebralabym jako badanie ginekologiczne :) Zwyczajnie mentalnie sie nie zalacze na przezywanie rozkoszy.
          • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 08:49
            Dzieki Kitty ! Dokladnie to mialem na mysli. W sensie czysto technicznym "winni" sa faktycznie faceci, ale glownie chodzi o pewne, czasem dosc spore, braki w wygladzie fizycznym, kiepskie notowania facetow na rynku pracy, marna rola w spoleczenstwie, nieumiejetnosc poradzenia sobie z problemami, utracona lub nigdy nie posiadana sprawczosc.
            Wiekszosc panow to zadne orly, zwykli ludzie. Do tego zeby babke krecic potrzebny jest pewien nimb zwyciezcy, wewnetrzna sila, pewien specyficzny rodzaj stanu psychicznego faceta, poczucie dumy z siebie i wygranej zyciowej.
            To jest kwestia, ktora - sila rzeczy - nie bedzie mogla sie poszczycic wieksza czesc meskiej spolecznosci, bo zeby ktos mogl wygrac, to ktos musi przegrac. W zadnej grze nie ma samych zwyciezcow :)
            Sprowadzanie wszystkiego do braku seksualnych kompetencji jest nonsensem, chociaz oczywiscie jest to jeden z czynnikow, ktory moze na odbior faceta wplywac.
            • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 09:16
              Wewnętrzna siłęalbo pwenośc siebie masz w sobie, albo tez nie i ona nie musi zależec od twoich zwyciestw. Odwrotnie, zwyciestwa sa dla tych, którzy w siebe wierzą.
              • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 09:24
                Chociaz wiara w siebie jest niezbedna, zwyciestwa sa udzialem najsilniejszych. Nie jestesmy sami. Im smaczniejsza kielbasa wisi na sznurku, tym wiecej pretendentow by ja zerwac. Musisz stanac do rywalizacji i ja wygrac. Trzeba przede wszystkim pokonac innych nie tylko siebie. "Uwierz w siebie" fajnie sprawdza sie jako slogan reklamowy. W praktyce liczy sie posiadanie wlasciwych srodkow, najlepsza strategia ich uzycia i bezbledna oraz konsekwentna egzekucja wlasnych zamierzen.
            • bigbadpig Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 09:21
              > Sprowadzanie wszystkiego do braku seksualnych kompetencji jest nonsensem, choci
              > az oczywiscie jest to jeden z czynnikow, ktory moze na odbior faceta wplywac.

              Dokładnie. Może. Czynienie z tego uniwersalnej odpowiedzi nie przechodzi prostej weryfikacji. Gdyby przyjąć taką interpretację jako główną przyczynę braku seksu, czy niskiej jakości relacji erotycznej w związku, to w prostej konsekwencji wychodzi z tego konkluzja, że dla danego mężczyzny, ta jakość, lub dostępność seksu jest stała niezależnie od partnerki (w końcu to jego skill jest decydujący) Na moje oko to nie ma żadnego pokrycia w rzeczywistości, każdy mężczyzna którego znam na tyle, aby dzielił się mniej lub bardziej otwarcie oceną łóżkowej relacji z partnerkami, ocenia je raczej bardzo rozbieżne i teksty typu "nie mogliśmy się dogadać ale w łóżku z było dużo lepiej niż z obecną" (to tylko przykład) są na porządku dziennym. Gdyby traktować serio słowa TB wychodzi, że kobiety są jakoś uniwersalnie pozytywnie sformatowane do seksu, i jedyne czego potrzebują to jakiejś suchej "umiejętności". Rzeczywistość związków jest skrajnie w swojej złożoności odległa od takich prostych recept. Czego dowodzi chociażby to forum, ile tu jest przypadków gdzie odpowiedzi są tak proste? Jaka powinna być zdaniem TB uniwersalna umiejętność łóżkowa mężczyzn, jeśli ja znałem kobietę która nie za bardzo pozwalała się mocniej chwycić a teraz jestem z kobietą która chce być "bita"? Zdolność do czytania w myślach i adaptacji jak kameleon? Jakość seksu to wypadkowa niepoliczalnej ilości możliwych czynników między partnerami w warstwie ich ogólnej relacji i drugiego tyle czynników dotyczących ich osobniczych seksualności.
              Oczywiście, że warto szukać zależności i wzorów jeśli chce się temat lepiej zrozumieć, ale ta prosta recepta na wskazywanie "winnego" sugeruje raczej odwrót od próby zrozumienia.
              • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 09:40
                bigbadpig napisał:

                (...)"Jakość seksu to wypadkowa niepoliczalnej ilości możliwych czynników między partnerami w warstwie ich ogólnej relacji i drugiego tyle czynników dotyczących ich osobniczych seksualności(...)"

                Nie umiałabym takiego stwierdzenie wymyślić, a co dopiero napisać ;-)

                "Drżące ciało" Almodovara sobie obejrzyj...
                • urquhart Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:10
                  mojemail3 napisała:
                  > "Drżące ciało" Almodovara sobie obejrzyj...


                  Ja polecam "Drżące trąby"
                  jestem fanem
                  www.youtube.com/watch?v=8r5VMkZFC-Y
                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:16
                    urquhart napisał:

                    > Ja polecam "Drżące trąby"
                    > jestem fanem
                    > www.youtube.com/watch?v=8r5VMkZFC-Y

                    Świetne, ale to jest o miłości i pożądaniu w związku jednopłciowym...
                  • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:41
                    urquhart napisał:

                    > Ja polecam "Drżące trąby"
                    > jestem fanem
                    > www.youtube.com/watch?v=8r5VMkZFC-Y

                    :-) Tekst dnia: ''bierze siekiere z pianina":-)
                    • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:57
                      "Przychodzisz do mnie z siekiera, wiec tez nie jestem ci obojetny" jest zdecydowanym faworytem :)
                      • urquhart Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 11:46
                        kaiser.blade napisał:
                        > "Przychodzisz do mnie z siekiera, wiec tez nie jestem ci obojetny" jest zdecydo
                        > wanym faworytem :)

                        Nadaje się jak nic na motto tego forum, nie?
                • bigbadpig Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:13
                  Jeśli tak mówisz... Almodovara mi się trochę spalił. Mam kliniczną postać lęku/niechęci do dosadnej wizualizacji homomęskiej seksualności. Po 5-ciu minutach ze Złym Wychowaniem zostałem z solidną traumą. Z drugiej strony, jeśli dobrze czytam, Drżące Ciało jest już bardziej tradycyjnym paliwem napędzane.
                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:18
                    bigbadpig napisał:

                    > Jeśli tak mówisz... Almodovara mi się trochę spalił. Mam kliniczną postać lęku/
                    > niechęci do dosadnej wizualizacji homomęskiej seksualności. Po 5-ciu minutach
                    > ze Złym Wychowaniem zostałem z solidną traumą. Z drugiej strony, jeśli dobrze c
                    > zytam, Drżące Ciało jest już bardziej tradycyjnym paliwem napędzane.

                    Zdecydowanie, to coś dla heteryków, na małżeńskim zakręcie.
              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 12:25
                bigbadpig napisał:

                > Jaka powinna być z
                > daniem TB uniwersalna umiejętność łóżkowa mężczyzn, jeśli ja znałem kobietę któ
                > ra nie za bardzo pozwalała się mocniej chwycić a teraz jestem z kobietą która c
                > hce być "bita"? Zdolność do czytania w myślach i adaptacji jak kameleon?

                Ale TB nie pisze przeciez o uniwersalnej umiejetnosci lozkowej mezczyn, ona pisze o tym, ze mezczyzni nie maja ZADNEJ konkretnej umiejetnosci, poniewaz niewiele wiedza o kobiecej seksualnosci i co gorsza - nawet nie maja ochoty, zeby ja poznac. Tu jest pies pogrzebany. A Ty chcac wykpic te teze calkiem przypadkiem trafiles w sedno :-) Dobre pytanie zadala Jesod- dlaczego mezczyzna przestaje kobiete krecic ? Wlasnie dlatego przestaje krecic, bo jak sam napisales "nie chce mu sie czytac w myslach i nie ma zdolnosci adaptacji jak kameleon". Z naciskiem na NIE CHCE MU SIE.
                • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 12:45
                  Skad w takim razie pytaniem nr jeden na ustach mezczyzn jest zadawane od wiekow "czego pragna kobiety" ? Mezczyzni chca i zadaja sobie te pytania, ale malo kto potrafi za tym nadazyc. Kluczem jest zrozumienie, ze to co werbalizuja kobiety nie jest zgodne ze stanem faktycznym. Kobiety nie wiedza same, czego wlasciwie chca kobiety. To wiedza jedynie mezczyzni, ktorzy odnosza w kontaktach z kobietami spektakularne sukcesy. A sa tacy.
                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 12:59
                    kaiser.blade napisał:

                    > Kobiety nie wiedza same, czego wlasciwi
                    > e chca kobiety. To wiedza jedynie mezczyzni, ktorzy odnosza w kontaktach z kobi
                    > etami spektakularne sukcesy.

                    Alez oczywiscie, ze wiedza i mowia to, tylko nie zawsze mezczyni potrafia sluchac. Poza tym, my jestesmy wszyscy wciaz skazeni calym zbiorem przekonan o tym jak powinien wygladac "normalny" seks. I nie daj Boze, zeby cos odbiegalo od schematu. Podam przyklad z mojego podworka, zebys zrozumial. Wielokrotnie dawalam do zrozumienia swojemu poprzedniemu partnerowi, ze seks z nim mnie nie satysfakcjonuje, on byl jednak przekonany, ze poniewaz ma erekcje na zawolanie i ponadprzecietny rozmiar penisa, nie trapi go przedwczesny wytrysk itd. to ma zadatki na kochanka doskonalego. I nic go nie bylo w stanie przekonac, ze skoro laska ani chetna, ani mokra, to cos jest nie tak. On mial swoj model "normalnosci", rozumiesz ? Do ktorego ja nie pasowalam. Nie mam o to do niego zalu, bylo minelo. Ale powiedz mi w takim razie, co moglabym zrobic w takim przypadku jak opisalam, jako KOBIETA, zeby poprawic jakosc swojego zycia seksualnego ?
                    • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 13:09
                      Ale rozgraniczmy dwie rzeczy: atrakcyjność faceta jako towar na rynku międzypłciowym, a same techniki/zaangażowanie łóżkowe.
                      W tej pierwszej dziedzinie mam do kobiecych deklaracji bardzo ograniczone zaufanie. W tej drugiej dużo większe.
                      A i tak w jednej i w drugiej najlepiej obserwować działania, nie wypowiedzi. Z kim kobiety faktycznie idą do łóżka. Albo czy jak zrobię tak albo tak w czasie seksu, to jej przyspiesza oddech. Próbować i obserwować.

                      Z orgazmem jest dylemat, bo z jednej strony jest komunikat 'dbaj o jej orgazm', z drugiej 'orgazm nie jest najważniejszy'. I oba są prawdziwe. Trzeba to wyczuć i wyważyć. Czasem spytać wprost, czasem nawet w trakcie ('poczekać na ciebie'?), oczywiście nie za dużo, bo za dużo gadania psuje atmosferę. To wszystko to nie jest łatwa sztuka.
                      • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 13:29
                        yoric napisał:

                        > najlepiej obserwować działania, nie wypowiedzi. Z
                        > kim kobiety faktycznie idą do łóżka. Albo czy jak zrobię tak albo tak w czasie
                        > seksu, to jej przyspiesza oddech. Próbować i obserwować.

                        Calkowicie sie z Toba zgadzam, bo jak slusznie zauwazyles, wszystko sprowadza sie do tego, ze mezczyzna naprawde musi byc autentycznie zaangazowany w to co robi, bez tego ani rusz :-)
                        Wiele slow zostalo juz powiedzianych o meskiej sile, dominacji, ktora pociaga i fascynuje kobiety. Ja zauwazylam, ze najbardziej te sile czuje wtedy, gdy mezczyna realizuje sie poprzez dawanie, a nie branie. Bo jesli jest sprawca mojej przyjemnosci, daje mi satysfakcje, to budzi we mnie i wdziecznosc, i szacunek. Wtedy jem mu z reki ;-)
                        • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 01:15
                          Ale gdyby co 30 sekund pytał, czy dobrze robi, albo nawet spoglądał kontrolnie badając reakcję, ochota pewnie by przeszła :).
                          Jeśli dobrze rozumiem o co chodzi, facet powinien zajmować się Tobą - ALE nie dlatego, żeby sprawić Ci przyjemność, tylko dlatego, że sprawianie Ci przyjemności sprawia mu przyjemność - wynika z jego autentycznego podniecenia.
                          Z kolei wiele kobiet kręci to, że facet bierze je 'nie patrząc na cały świat', łącznie z nią samą - im dzikszą żądzę okazuje, tym bardziej kobietę to nakręca.
                          • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 09:04
                            yoric napisał:

                            > Ale gdyby co 30 sekund pytał, czy dobrze robi, albo nawet spoglądał kontrolnie
                            > badając reakcję, ochota pewnie by przeszła :)

                            Komu???

                          • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 11:41
                            yoric napisał:

                            > Z kolei wiele kobiet kręci to, że facet bierze je 'nie patrząc na cały świat',
                            > łącznie z nią samą - im dzikszą żądzę okazuje, tym bardziej kobietę to nakręca.

                            W relacji krotkoterminowej pewnie mogloby sie to sprawdzic, ale na dluzsze mete twierdze, ze to nie wypali, na dowod niech posluza Ci wszystkie przyklady, kiedy to wlasnie w zwiazkach, po jakims czasie, to kobieta odmawia seksu. Napisales "im dziksza zadze okazuje, tym bardziej kobiete to nakreca". Do czasu, bo ilez mozna sie jarac zadza mezczyny, to chyba tylko zona Marka potrafi. Poza tym to co napisales troche mi nie styka ze swiadomoscia kobiety na temat jej wlasnej seksualnosci, bo jesli mialabym sie jarac tylko podnieceniem mezczyzny, to musialabym swoje wlasne fantazje i chec ich realizacji schowac do kieszeni. No bo skoro on "bierze mnie tak jak chce", to moja inwencja sila rzeczy bylaby bardzo ograniczona.
                            Podsumowujac- to co piszesz pewnie dobrze sie sprawdzi w namietnej, acz krotkiej relacji, w dluzszym zwiazku- nie bardzo.
                            • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:00
                              mabelle2000 napisał(a):

                              (...)"No bo skoro on "bierze mnie tak jak chce", to moja inwencja sila rzeczy bylaby bardzo ograniczona.
                              Podsumowujac- to co piszesz pewnie dobrze sie sprawdzi w namietnej, acz krotkiej relacji, w dluzszym zwiazku- nie bardzo(...)"

                              Tak. Weronika z "Wielkiego Lasu" Nienackiego, też zostawia męża, co ją brał jak chciał, dla Józefa Maryna, co miał drobne zwinne palce...
                              • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:33
                                mojemail3 napisała:

                                > Tak. Weronika z "Wielkiego Lasu" Nienackiego, też zostawia męża, co ją brał jak
                                > chciał, dla Józefa Maryna, co miał drobne zwinne palce...

                                A historię spisał... mężczyzna :)
                            • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 12:37
                              Tak, jest wiele czynników.
                              Jaranie się żadzą na pewno się po jakimś czasie wyczerpuje, co więcej, zapewne wyczerpuje się sama żądza. Mogę kipieć z podniecenia na widok (i zapach) cipki powiedzmy pierwsze trzy razy, może dwadzieścia razy, może nawet sto, ale na pewno do czasu. Ale są inne rzeczy. Na pewno ważny jest rozwój i nowe bodźce.
                            • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:48
                              mabelle2000 napisał(a):

                              > W relacji krotkoterminowej pewnie mogloby sie to sprawdzic, ale na dluzsze mete
                              > twierdze, ze to nie wypali, na dowod niech posluza Ci wszystkie przyklady, kie
                              > dy to wlasnie w zwiazkach, po jakims czasie, to kobieta odmawia seksu. Napisale
                              > s "im dziksza zadze okazuje, tym bardziej kobiete to nakreca". Do czasu, bo ile
                              > z mozna sie jarac zadza mezczyny, to chyba tylko zona Marka potrafi. Poza tym t
                              > o co napisales troche mi nie styka ze swiadomoscia kobiety na temat jej wlasnej
                              > seksualnosci, bo jesli mialabym sie jarac tylko podnieceniem mezczyzny, to mus
                              > ialabym swoje wlasne fantazje i chec ich realizacji schowac do kieszeni. No bo
                              > skoro on "bierze mnie tak jak chce", to moja inwencja sila rzeczy bylaby bardzo
                              > ograniczona.
                              > Podsumowujac- to co piszesz pewnie dobrze sie sprawdzi w namietnej, acz krotkie
                              > j relacji, w dluzszym zwiazku- nie bardzo.

                              W relacji krotkotrwalej jest zadza, a w dlugim zwiazku zaczyna sie 'dlubanie' :)
                              Ja akurat z tych jarajacych sie zadza mezczyzny. Jak sie konczy jaranie to sie konczy ochota na seks. Natomiast nie bardzo rozumiem, ze to jaranie "nie styka ze swiadomoscia kobiety na temat jej wlasnej seksualnosci". Odnioslas sie do fantazji. To zalezy jakie masz fantazje. Bo ja akurat fantazjuje, ze on mnie bierze, rznie glosno komenderujac i nieszczedzac na wulgaryzowaniu. Wiec mi sie to akurat idealnie pokrywa. Mam jeszcze inne scenariusze ale scenariusz gwaltu przerabiam w myslach najczesciej :) A jakie sa te drugie fantazje nieopierajace sie na pozadaniu mezczyzny?
                              • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 14:53
                                hello-kitty2 napisała:

                                (...)"To zalezy jakie masz fantazje. Bo ja akurat fantazjuje, ze on mnie bierze, rznie glosno komenderujac i nieszczedzac na wulgaryzowaniu. Wiec mi sie to akurat idealnie pokrywa. Mam jeszcze inne scenariusze ale scenariusz gwaltu przerabiam w myslach najczesciej :)"

                                Kitty, ten uśmieszek na końcu mnie zaskoczył...
                                Jeszcze napisz,że komenderuje po niemiecku w mundurze SS mana...
                                • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 17:56
                                  mojemail3 napisała:

                                  > Kitty, ten uśmieszek na końcu mnie zaskoczył...
                                  > Jeszcze napisz,że komenderuje po niemiecku w mundurze SS mana...

                                  Nie, raczej nie, bo ja nie jestem fanem nordyckiej urody :)
                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:23
                                    Kitty, nie rozumiem czemu nie sprobujesz zrealizowac swoich fantazji i nie znajdziesz sobie jakiegos mastera ? Wydaje mi sie, po tym co piszesz, ze kreci cie sytuacja biernosci, uleglosci i (ale tu nie mam pewnosci) seksualnego upokorzenia. To jest chyba tak, ze szukasz faceta, ktory przez seks bedzie udowanial, ze jest mocniejszy od Ciebie, ze ma nad toba kotrole.
                                    Nie masz zbytnio zobowiazan, mieszkasz w otwartym na kwestie seksualne spoleczenstwie, wiec - czemu nie ?
                                    • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 00:36
                                      kaiser.blade napisał:

                                      > Kitty, nie rozumiem czemu nie sprobujesz zrealizowac swoich fantazji i nie znaj
                                      > dziesz sobie jakiegos mastera ? Wydaje mi sie, po tym co piszesz, ze kreci cie
                                      > sytuacja biernosci, uleglosci i (ale tu nie mam pewnosci) seksualnego upokorzen
                                      > ia. To jest chyba tak, ze szukasz faceta, ktory przez seks bedzie udowanial, ze
                                      > jest mocniejszy od Ciebie, ze ma nad toba kotrole.
                                      > Nie masz zbytnio zobowiazan, mieszkasz w otwartym na kwestie seksualne spolecze
                                      > nstwie, wiec - czemu nie ?

                                      Nie sadze zeby istnial mezczyzna zainteresowany udowadnianiem mi, ze jest silniejszy ode mnie. Mezczyzni wola slabsze kobiety. W koncu wola kobiety a nie mezczyzn.
                                      Ja nie mam potrzeby realizowania jakis fantazji, wszystko na czym mi zalezalo juz dawno zrealizowalam. Jestem calkowicie usatysfakcjonowana ze swojego zycia seksualnego. Moge spokojnie zaczac o sobie jako kochance mowic w czasie przeszlym. Jak w jakims wywiadzie slynna aktorka powiedziala: ''Jestem dumna, ze BYLAM Brigitte Bardot" :)
                                      • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 00:55
                                        hello-kitty2 napisała:

                                        (...)"Jestem calkowicie usatysfakcjonowana ze swojego zycia seksualnego. Moge spokojnie zaczac o sobie jako kochance mowic w czasie przeszlym. Jak w jakims wywiadzie slynna aktorka powiedziala: ''Jestem dumna, ze BYLAM Brigitte Bardot" :)"

                                        Kitty, myślę podobnie...Niczego mi nie zabrano, do swoich wspomnień i doświadczeń się uśmiecham, ale...jeszcze czasem dorwę starego,żeby się przekonać, jak z takim starym chłopem jest;-)
                                        • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 01:12
                                          mojemail3 napisała:

                                          > Kitty, myślę podobnie...Niczego mi nie zabrano, do swoich wspomnień i doświadcz
                                          > eń się uśmiecham, ale...jeszcze czasem dorwę starego,żeby się przekonać, jak z
                                          > takim starym chłopem jest;-)

                                          No to jestesmy w domu :-) Przy okazji buzka dla mlodego. Rosna nam nastepcy.
                                          • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:14
                                            hello-kitty2 napisała:

                                            > No to jestesmy w domu :-) Przy okazji buzka dla mlodego. Rosna nam nastepcy.

                                            Kitty, ja się boję...Dziewczynki Młodego uwielbiają, on żadnego PUA nie będzie potrzebował;-)
                                            Poza tym wiesz, inteligentny i miły chłopak ze szkoły sportowej, która się oprze?
                                            Ostatnio mówi : "nie ożenię się z Zosią, bo za bardzo piszczy, może z Anią bo mnie poprosiła, a takiej ładnej dziewczynie się nie odmawia"...Poza tym, kawę espresso im robi sam( na niby) bo się w domu napatrzył, no to są już całkiem kupione...
                                            A mi się już instynkt wrednej teściowej włącza;-)
                                            • zyg_zyg_zyg Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:25
                                              > A mi się już instynkt wrednej teściowej włącza;-)

                                              W zasadzie chyba już powinnaś zacząć mu mówić, że to wszystko głupie puszczalskie są i że nikt nie da mu wszystkiego tego, co mamusia. Potem może być za późno ;-)

                                              Ja to się boję momentu, kiedy mi synuś zacznie chodzić za rękę z jakąś lafiryndą z przedszkola :-)

                                              • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:32
                                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                                > W zasadzie chyba już powinnaś zacząć mu mówić, że to wszystko głupie puszczals
                                                > kie są i że nikt nie da mu wszystkiego tego, co mamusia. Potem może być za późn
                                                > o ;-)

                                                Nie, aż tak wredna nie jestem...Ja tylko widzę,że niektóre dziewczynki to już są małe manipulantki, nie chciałabym,żeby na taką trafił...Ale radzi sobie, kiedy się na wakacjach na niego dziewczynka obraziła i strzeliła focha nie wiadomo o co, to jak potem podeszła ( bawimy się? ) odpowiedział " Nie chce mi się z tobą gadać" ...Myślałam,że tam umrę ze śmiechu, w tych sądeckich lasach;-)

                                                > Ja to się boję momentu, kiedy mi synuś zacznie chodzić za rękę z jakąś lafirynd
                                                > ą z przedszkola :-)

                                                A co tam za rękę, jak przyszła do nas jego koleżanka z przedszkola, to od razu wyciągnął z szuflady i dał jej mój pierścionek zaręczynowy i wieczne pióro, które od jego taty przed laty dostałam...Młodzież teraz szybciej się rozwija;-)
                                            • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:27
                                              Smieszne jestescie z tymi podwojnymi standardami oceny. Faceci, ktorzy was probuja uwodzic to zalosne dupki, ale wasi synowie ? Ho,ho, coz za Cassanova rosnie, jeden z drugim.
                                              Zeby was totalnie dobic powiem, ze moja matka tez sie przez lata zesrywala z radosci nad moja rzekoma atrakcyjnoscia w oczach plci pieknej.
                                              Panskie oko konia tuczy, ale rzeczywistosc skrzeczy, moje mile panie :>
                                              • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:45
                                                kaiser.blade napisał:

                                                > Smieszne jestescie z tymi podwojnymi standardami oceny. Faceci, ktorzy was prob
                                                > uja uwodzic to zalosne dupki, ale wasi synowie ? Ho,ho, coz za Cassanova rosnie
                                                > , jeden z drugim.

                                                Przestań, przecież przedszkolak nikogo nie uwodzi, raczej dziewczynki go uczuciowo zadręczają...Musisz nam tą małą radość odbierać?

                                                > Zeby was totalnie dobic powiem, ze moja matka tez sie przez lata zesrywala z ra
                                                > dosci nad moja rzekoma atrakcyjnoscia w oczach plci pieknej.
                                                > Panskie oko konia tuczy, ale rzeczywistosc skrzeczy, moje mile panie :>

                                                Czuję się totalnie dobita ;-(
                                                Może lalę z Ciebie robiła, ja uważam,że fajnego gościa wychowuję...

                                                • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:53
                                                  mojemail3 napisała:


                                                  > Przestań, przecież przedszkolak nikogo nie uwodzi, raczej dziewczynki go uczuci
                                                  > owo zadręczają...Musisz nam tą małą radość odbierać?

                                                  Muszę. Jestem zwyczajnie waszym młodym życzliwy, taka moja solidarność plemników.
                                                  Żadna baba nie wychowa chłopaka samodzielnie. Tutaj potrzebny jest facet. My nie mamy instynktu macierzyńskiego, widzimy słabe zachowania chłopaków i chociaż ich kochamy, to zwykle jednak potrafimy pokazać lepszą drogę postępowania. O ile sami ją znamy :)

                                                  > Czuję się totalnie dobita ;-(
                                                  > Może lalę z Ciebie robiła, ja uważam,że fajnego gościa wychowuję...

                                                  Pfff... Która matka tak nie uważa, ręka do góry ?
                                                  To czy gość jest fajny czy nie - pokazuje dopiero praktyka lat młodzieńczych i wczesnego dorosłego. To czego musisz go na uczyć przede wszystkim to to, że liczą się fakty. Nie to co masz w środku, nie potencjał, nie wrażliwość i emocje. Świat nie wierzy łzom. Świat ma nowego bożka - Mamona i tylko on tu włada. Tylko jemu trzeba oddać pokłon, bo inaczej Cię zadepczą.
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 10:59
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    (...)"Żadna baba nie wychowa chłopaka samodzielnie. Tutaj potrzebny jest facet(...)"

                                                    A co, ja sama wychowuję? Nigdy bym się na samotne macierzyństwo nie zdecydowała.
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 11:04
                                                    mojemail3 napisała:

                                                    > A co, ja sama wychowuję? Nigdy bym się na samotne macierzyństwo nie zdecydowała

                                                    Trzeba umieć we właściwym momencie zejść ze sceny. Wiele kobiet tego nie potrafi ;)
                                                    Ale - wierzę w Ciebie, jesteś mądra babka. A przynajmniej robisz dobre wrażenie :P
                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:30
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Nie, raczej nie, bo ja nie jestem fanem nordyckiej urody :)

                                    Kitty, miałam okazję ostatnio być w przedstawicielstwie holenderskiej firmy, był tam rodowity Holender, o rany jaki brzydal, jak z obrazów Hieronima Boscha...Ale wlepiał gały w te nasze małe kobietki ;-)
                              • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 16:40
                                hello-kitty2 napisała:

                                > Ja akurat z tych jarajacych sie zadza mezczyzny. Jak sie konczy jaranie to sie
                                > konczy ochota na seks.

                                No ale Kitty to logiczne, ze kobiety jaraja sie pozadaniem mezczyzny, to jakby wynika z sensu calej relacji. Zreszta mezczyzn chyba tez nie kreca zimne ryby ? ;-)

                                > Mam jeszcze inne scenariusze ale scenariusz gwaltu prz
                                > erabiam w myslach najczesciej :) A jakie sa te drugie fantazje nieopierajace si
                                > e na pozadaniu mezczyzny?

                                A te drugie fantazje sa takie, ze to ja rzne jego :-P
                                Jak sie tak glebiej zastanowie, to nie wiem czy rodzaj fantazji jest akurat tak bardzo istotny, bo jest tak jak mowie- wiele rzeczy sprawia mi przyjemnosc i duzo jeszcze chcialabym sprobowac. I kreci mnie sama mysl, ze nie zostane skrytykowana, ani wysmiana, nie uslysze tez jak powinien wygladac "normalny" seks ( w domysle- gra wstepna, penetracja, orgazm ).
                                • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 16:46
                                  mabelle2000 napisał(a): I kreci mnie sama mysl, ze nie zostane skryty
                                  > kowana, ani wysmiana, nie uslysze tez jak powinien wygladac "normalny" seks ( w
                                  > domysle- gra wstepna, penetracja, orgazm ).

                                  O moja droga...takie rzeczy to tylko a AT;) "Normalny " facet wie jak powinien wyglądać seks z "normalną kobietą".
                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 16:50
                                    Co to jest AT ?
                                    Co do "normalnego" seksu - z kazdej formy seksu jaka do tej pory sprobowalem, ta "normalna" kreci mnie najmniej. No ale ja jestem zboczony, wiec nie wiem jak reszta panow :p
                                    • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 16:53
                                      kaiser.blade napisał:

                                      > Co to jest AT ?
                                      > Co do "normalnego" seksu - z kazdej formy seksu jaka do tej pory sprobowalem, t
                                      > a "normalna" kreci mnie najmniej. No ale ja jestem zboczony, wiec nie wiem jak
                                      > reszta panow :p

                                      Agencja Towarzyska. Rozumiem że co innego Cię kręci, co innego uprawiasz w swoim związku. Jeden zero dla mnie- o tym mówię.
                                      • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 17:18
                                        Co w tym dziwnego ? Musze isc na duze kompromisy, zeby uprawiac jakikolwiek seks, nawet w niewielkiej czestotliwosci, o jakosci nie wspominajac. Na pustyni nawet sucha kromka chleba moze byc objawieniem, po dlugich dniach glodu :)
                                        • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 17:23
                                          Ale nie widze w tym nic dziwnego. Masa ludzi ma problemy z uprawianiem seksu, to co bede pietrzyl oczekiwania co do rodzaju i jakosci ? To by byla paranoja, darowanemu koniowi w zeby sie nie zaglada, tylko bierze jak leci...
                                        • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 17:25
                                          kaiser.blade napisał:

                                          > Co w tym dziwnego ? Musze isc na duze kompromisy, zeby uprawiac jakikolwiek sek
                                          > s, nawet w niewielkiej czestotliwosci, o jakosci nie wspominajac. Na pustyni na
                                          > wet sucha kromka chleba moze byc objawieniem, po dlugich dniach glodu :)

                                          Ale uprawiasz seks czy tylko dostajesz pozwolenie, zeby mowiac trywialnie, zamoczyc sobie od czasu do czasu ?
                                          • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:14
                                            Chyba czasem tak a czasem tak. Generalnie zawsze mam nadzieje, ze w jakis sposob ja rozbudze czy sprawie przyjemnosc, ale w wiekszosci wypadkow nic takiego sie nie dzieje :p No i to czy cos sprawia przyjemnosc czy nie, to akurat widze.

                                            Wedlug mnie caly watek jest idiotyczny, bo przypuszczam, ze wieksza czesc kobiet odmiawiajacych seksu w zwiazkach generalnie nie jest specjalnie seksem zainteresowana. To jest tak jakby dac komus gitare bez strun i szydzic z niego, ze nie umie nic zagrac bo jest nieudolnym frajerem.
                                            Wiec powtarzam - niech przyjdzie kozak i pokaze jak rozbudza ta jedna z druga, bo mam przekonanie graniczace z pewnoscia, ze takich przypadkow jak piszaca na tym forum Bianka, ktora nie byla przez lata w stanie doswiadczyc zadnej przyjemnosci z seksu, a otwarla sie na eksperymenty z wibratorem zaproponowane przez seksuologa dzieki otwartej osobowosci i ciekawosci swiata jest zdecydowana wiekszosc. To one tworza spora grupe w kwestii BSwM.
                                            Laski lubiace seks nie tkwia w pustym zwiazku, znajduja sobie kochankow albo sie rozwodza. Jesli kobieta wycofuje seks, ale latami nie szuka zadnego zastepstwa to sprawa jest oczywista - ona go nie pragnie ani nie potrzebuje.
                                            • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:22
                                              kaiser.blade napisał:

                                              "Wedlug mnie caly watek jest idiotyczny, bo przypuszczam, ze wieksza czesc kobiet odmiawiajacych seksu w zwiazkach generalnie nie jest specjalnie seksem zainteresowana. To jest tak jakby dac komus gitare bez strun i szydzic z niego, ze nie umie nic zagrac bo jest nieudolnym frajerem".

                                              Masz święte prawo tak uważać.Nie można też zanegować istnienia osób aseksualnych,wycofanych, nie podatnych na bodżce.
                                            • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:40
                                              kaiser.blade napisał:

                                              > Laski lubiace seks nie tkwia w pustym zwiazku, znajduja sobie kochankow albo si
                                              > e rozwodza. Jesli kobieta wycofuje seks, ale latami nie szuka zadnego zastepstw
                                              > a to sprawa jest oczywista - ona go nie pragnie ani nie potrzebuje.

                                              Akurat tutaj nie widze prostej zaleznosci. Sa tacy, ktorzy LUBIA seks, a tez tkwia w pustych zwiazkach. Zgadza sie Sabat ?
                                              • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:43
                                                mabelle2000 napisał(a):
                                                > Akurat tutaj nie widze prostej zaleznosci. Sa tacy, ktorzy LUBIA seks, a tez tk
                                                > wia w pustych zwiazkach. Zgadza sie Sabat ?

                                                Ale sabat nie był kobietą...to już nawet w Seksmisji mówili;)
                                              • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:44
                                                Sorry ale kompletnie nie trafilas, bo jednak babce znalezc sobie zastepstwo jest duzo latwiej. :p
                                                • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:52
                                                  kaiser.blade napisał:

                                                  > Sorry ale kompletnie nie trafilas, bo jednak babce znalezc sobie zastepstwo jes
                                                  > t duzo latwiej. :p

                                                  Byc moze, tylko nie kazda tego zastepstwa szuka, wlasnie dlatego, ze relacja wymusza na niej seksualna lojalnosc wobec partnera. Nie, nie potepiam tych ktorzy zdradzaja, ale wiem, ze wiele osob nie zdradza, bo jest to sprzeczne z ich zasadami.
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:59
                                                    A nie dlatego, że sie boją?
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:00
                                                    W swietle zasad, to chociazby wojny pokazuja, ze ludzi trzymajacych sie zasad samych z siebie, bez jakiegos straszaka jest tyle co na lekarstwo.
                                                    Nie bardzo wierze w ta wybitna moralnosc seksualnie niezaspokojonych i nie zdradzajacych...
                                                  • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:09
                                                    Dlatego uważam, że jest to mix zasad, strachu i rozsądku.
                                                  • mojemail3 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:09
                                                    kaiser.blade napisał:

                                                    > W swietle zasad, to chociazby wojny pokazuja, ze ludzi trzymajacych sie zasad s
                                                    > amych z siebie, bez jakiegos straszaka jest tyle co na lekarstwo.
                                                    > Nie bardzo wierze w ta wybitna moralnosc seksualnie niezaspokojonych i nie zdra
                                                    > dzajacych...

                                                    Myślisz,że okazja stworzy złodzieja?
                                                  • kaiser.blade Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:18
                                                    W przypadku faceta ? Na 99 przypadkow na 100. W przypadku kobiety niekoniecznie. Nizszy poped i wyzsze wymagania w naturalny sposob podbijaja poprzeczke, powyzej ktorej kobieta zdecyduje sie na zdrade. Kobiety czesciej wybieraja flirt, bo ten odbudowywuje jej ego bez wielkich konsekwencji. Jest biorca psychologicznych glaskow, czesto taka babka potrafi nawet troche faceta pokusic, zeby na koncu go odepchnac jesli za bardzo sie rozpedzi. W dodatku zawsze ma furtke, moze powiedziec, ze to bylo tak dla zartu, albo ze byla po prostu mila. Facetowi jednak bardziej zalezy na samym seksie.
                                                  • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 19:25
                                                    mojemail3 napisała: > Myślisz,że okazja stworzy złodzieja?

                                                    ja swojego męża zdradziłam. A w zasadzie nie czuje że tak się stało. Nawet jemu to wyjaśniłam: Gdy ja nie zrobię obiadu, to idziesz do sklepu, kupujesz kiełbasę i sobie odgrzewasz. Nie miał wyobraźni a ni poczucia humoru;) To też nie działało na jego korzyść. Ja po prostu weszłam w nowy związek. I nie okazja ze mnie zrobiła złodzieja, tylko on otworzył mi szeroko drzwi i kopnął w dupę.
                                • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:14
                                  mabelle2000 napisał(a):

                                  > A te drugie fantazje sa takie, ze to ja rzne jego :-P

                                  Mysle, ze jest duze zapotrzebowanie na kobiety z takimi fantazjami. Jestes zatem potrzebna i mile widziana :)

                                  > Jak sie tak glebiej zastanowie, to nie wiem czy rodzaj fantazji jest akurat tak
                                  > bardzo istotny, bo jest tak jak mowie- wiele rzeczy sprawia mi przyjemnosc i d
                                  > uzo jeszcze chcialabym sprobowac. I kreci mnie sama mysl, ze nie zostane skryty
                                  > kowana, ani wysmiana, nie uslysze tez jak powinien wygladac "normalny" seks ( w
                                  > domysle- gra wstepna, penetracja, orgazm ).

                                  A ja sie nigdy nie spotkalam, zeby facet dzielil seks na normalny i nienormalny. Dwa razy zdarzylo mi sie, ze faceta brzydzil anal. I to byly te ekstrema, z ktorymi sie spotkalam.
                                  • yoric Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:20
                                    > . Dwa razy zdarzylo mi sie, ze faceta brzydzil anal.

                                    i co, przełamałaś go? ;)
                                  • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:30
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > A ja sie nigdy nie spotkalam, zeby facet dzielil seks na normalny i nienormalny
                                    > . Dwa razy zdarzylo mi sie, ze faceta brzydzil anal. I to byly te ekstrema, z k
                                    > torymi sie spotkalam.

                                    Masz wiec szczescie Kitty i mozna Ci pozazdroscic :-) A w kontekscie tego co panowie pisza tu na forum, to twierdze, ze zazdroszcze Ci podwojnie ;-)
                                    • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 18:35
                                      > hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > A ja sie nigdy nie spotkalam, zeby facet dzielil seks na normalny i nieno
                                      > rmalny
                                      > > . Dwa razy zdarzylo mi sie, ze faceta brzydzil anal. I to byly te ekstrem
                                      > a, z k
                                      > > torymi sie spotkalam.

                                      A ile razy robiłaś w tym układzie za Madonnę?;)))
                                      • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 01:09
                                        yoric napisał:

                                        > > . Dwa razy zdarzylo mi sie, ze faceta brzydzil anal.
                                        >
                                        > i co, przełamałaś go? ;)

                                        zawle napisała:

                                        > A ile razy robiłaś w tym układzie za Madonnę?;)))

                                        :-) Raz madonna a raz siora. Czyli maz, zladaczyl mnie pozniej jak znalazl nowa madonne :) Ten drugi to ten od ''kocham Cie jak siostre". Brzydzil sie tylko slownie.
            • mabelle2000 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 12:06
              kaiser.blade napisał:

              > Wiekszosc panow to zadne orly, zwykli ludzie. Do tego zeby babke krecic potrzeb
              > ny jest pewien nimb zwyciezcy, wewnetrzna sila, pewien specyficzny rodzaj stanu
              > psychicznego faceta, poczucie dumy z siebie i wygranej zyciowej.

              Tak, no to teraz mi wytlumacz jak ten moj facet bylby w stanie zademonstrowac mi w lozku "dume z siebie i ze swojej wygranej zyciowej", a takze " swoje dobre notowania na rynku pracy, wysoka role w spoleczenstwie, umiejetnosc radzenia sobie z problemami" itd. Czy Ciebie czasem fantazja nie ponosi ? Jedno co on moze zrobic ( i robi to), to zlozyc mi hold jako kobiecie, w postaci calkowitej akceptacji mojej osoby i priorytetowego traktowania mojej przyjemnosci.
          • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 09:13
            Kitty, z kazdym Twoim wpisem jestem Twoim większym fanem :).
            • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:01
              marek.zak1 napisał:

              > Kitty, z kazdym Twoim wpisem jestem Twoim większym fanem :).

              Marek, a moglbys tego nie wyrazac slownie? :) Przyjmuje sympatie, wiem, dziekuje ale ja mam potrzebe by traktowac mnie zwyczajnie, 'normalnie', bez wyrozniania, ktore mi ciazy. Zadnych szczegolnych przywilejow, zadnych ulg, szczegolnie z powodu bycia kobieta. Poza tym stawiasz mnie pod sciana, rozumiesz? Rozmawiajmy normalnie, ze wszystkimi, bez szczegolnej uwagi dla jednego, ok? Nie chce sie tu rozczulac, wczesniej ignorowalam ale widze, ze sie rozkrecasz :) Nawet mnie nie widziales na zdjeciu. Przyjmij, ze mam 100 kg, lysieje, mam 50 w bicepsie i co tam chcesz, zeby sie troche do mnie zniechecic, jakby to pomoglo? :) Umawiamy sie, ze dasz spokoj?
              • marek.zak1 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 10:12
                No dobrze. Będę bardziej konkretny. Powiem tak, podobają mi sie Twoje powiedzenia,w tym ostatnie:

                Powiedzialabym, ze to jest essencja. Podszkolenie sie w technice to moze miec sens, gdy partner kreci, a jak juz przestal, to jego dzialania, nawet najwyzszych lotow, odebralabym jako badanie ginekologiczne :) Zwyczajnie mentalnie sie nie zalacze na przezywanie rozkoszy.
          • jesod Esencja 17.12.13, 10:58
            hello-kitty2 napisała:
            > Powiedzialabym, ze to jest essencja. Podszkolenie sie w technice to moze miec s
            > ens, gdy partner kreci, a jak juz przestal, to jego dzialania, nawet najwyzszyc
            > h lotow, odebralabym jako badanie ginekologiczne :)

            Pytanie zasadnicze brzmi: dlaczego przestał kręcić, skoro taki piękny był, gdy przeglądał się w lustrze?
            Ale na to pytanie, które jest esencją problemu, to on sam musi sobie odpowiedzieć - myśląc nie tylko o sobie. A potem może je zadać partnerce - jeśli ma cywilną odwagę, by o sobie rozmawiać nie tylko w kategorii uwielbienia.
            No i.... coś z tym zrobić, a nie tylko gadać, gadać i gadać oraz pisać, pisać i pisać swoją wersję złego świata przepełnionego złymi kobietami.
            • kaiser.blade Re: Esencja 17.12.13, 11:12
              Oj, wiele sie z tym zrobic nie da, a juz na pewnym etapie to zupelnie nic.
              Dlaczego mezczyzni sa nie dosc atrakcyjni ? No coz, bo sa za niscy, za grubi, za chudzi, za malo przedsiebiorczy, za malo odwazni, zbyt biedni, zbyt glupi, zbyt malo wazni, zbyt... oj, ta liste moglbym rozwijac do wieczora... :)
              A czy w lustrze byli piekni ? Nie, nie byli :) I nie sa.
              • jesod Re: Esencja 17.12.13, 12:12
                kaiser.blade napisał:
                > Oj, wiele sie z tym zrobic nie da, a juz na pewnym etapie to zupelnie nic.
                > Dlaczego mezczyzni sa nie dosc atrakcyjni ? No coz, bo sa za niscy, za grubi, z
                > a chudzi, za malo przedsiebiorczy, za malo odwazni, zbyt biedni, zbyt glupi, zb
                > yt malo wazni, zbyt... oj, ta liste moglbym rozwijac do wieczora... :)
                > A czy w lustrze byli piekni ? Nie, nie byli :) I nie sa.

                Dziękuję Ci za uwagę. Naprawdę niepotrzebnie się fatygowałeś.
                Nie mam tutaj już zupełnie nic do powiedzenia.
                Na swoje komentarze znajdę sobie inną przestrzeń, zdecydowanie bardziej normalną i... przyjazną.
            • marek.zak1 Re: Esencja 17.12.13, 11:14
              Ja to widziałem u powiedzmy znanych i bliskich kobiet. Mechanizm był taki:
              Ludzie, a więc też faceci się rozwijaja albo zwijają. Jak przychodzi przystojniak to było ach i och na początku, ale potem szło zaraz w dół. Okazywało sie że wszystko inne nie jest takie, jak oczekiwano po urodzie i przychodziło rozczarowanie. Kręcenie ustępowało.
              • mabelle2000 Re: Esencja 17.12.13, 12:45
                marek.zak1 napisał:

                > Ja to widziałem u powiedzmy znanych i bliskich kobiet. Mechanizm był taki:
                > Ludzie, a więc też faceci się rozwijaja albo zwijają. Jak przychodzi przystoj
                > niak to było ach i och na początku, ale potem szło zaraz w dół. Okazywało sie ż
                > e wszystko inne nie jest takie, jak oczekiwano po urodzie i przychodziło rozcza
                > rowanie. Kręcenie ustępowało.

                Zaobserwowales skutek, teraz napisz o przyczynie. Facet byl piekny, ale iskra zgasla. Dlaczego ? Prawdopodobnie dlatego, ze na samej fscynacji uroda mezczyny nie da sie dlugofalowo zbudowac pozadania u kobiety (pisze o sobie). Zeby kobieta mogla dotrzymac mu kroku i aby mogli wspolnie rozwijac swoja seksualnosc, on musi stworzyc jej ku temu warunki. Wedlug mnie, na dobry poczatek, on moglby wyrzucic z glowy przekonanie o tym, ze seks to wyscig do orgazmu. Swojego orgazmu oczywiscie :-)
        • rekreativa Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 21:10
          " kobiety odmawiają seksu facetom, bo ci ich nie podniecaj
          > ą. "

          Trochę tak, a trochę nie.
          Owszem, bywa tak często, że jeśli facet w ogóle fizycznie nie kręci, nie podnieca, nie działa na zmysły, to nie zacznie nagle kręcić, bo zapodał kolację przy świecach czy inne cuś z zestawu "rady od parady".
          Ale z drugiej strony, jeśli facet się podoba cieleśnie, lecz seks z nim jest kiepski (cokolwiek to znaczy), to samo podobanie na dłuższą metę nie wystarczy, żeby babka miała autentyczny apetyt na seks z tym panem. Zatem w długoletnich związkach umiejętności jak najbardziej mogą zaważyć na tym, czy pani będzie ochotna, czy nie.
          (załóżmy hipotetyczną sytuację, że chodzisz do łóżka z tą Monicą Bellucci, ale prawie nigdy nie masz orgazmu. Do tego Monica traktuje Twe ciało tak, że masz ochotę syknąć, a to z bólu, a to z irytacji, a to z nudów. Czy w takich okolicznościach przyrody piękność Moniki wystarczyłaby, żebyś rok później, 5 lat później, 10 lat później odczuwał i fizyczną i psychiczną chęć na seks z nią? Czy może raczej uroda by się opatrzyła, a na plan pierwszy by wyszło rozczarowanie i poczucie niespełnienia? )
          • zawle Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 21:16
            rekreativa napisała:
            > Trochę tak, a trochę nie.
            > Owszem, bywa tak często, że jeśli facet w ogóle fizycznie nie kręci, nie podnie
            > ca, nie działa na zmysły, to nie zacznie nagle kręcić, bo zapodał kolację przy
            > świecach czy inne cuś z zestawu "rady od parady".

            Trochę tak, a trochę nie;) Często się zastanawiałam czemu tak się dzieje, ale najlepiej mi było z facetami którzy nie byli dla mnie w ogóle atrakcyjny fizycznie. Nie czułam z początku żadnego napięcia seksualnego, nie chciałam ich skonsumować. Zakochiwałam się i pojawiało się przeogromne pożądanie. Ładni chłopcy to krótki temat. Za to z mojego doświadczenia wynika, że seksu się nie da wzniecić w wygasłym ognisku.
            • rekreativa Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 17.12.13, 21:29
              Ale Ty mówisz o początkach relacji, to jest jednak co innego.
              Ja wymieniłam jako punkt główny fizyczność pana, bo to dla mnie jest najistotniejsze w budowaniu pożądania, ale to mogą być, oczywiście i inne rzeczy, które wyjdą z czasem i zaskoczą.
              Miałam raczej na myśli sytuację, gdy na początku nic nie było i nie zaskoczyło z czasem (a państwo z jakichś pobudek i tak się związali), albo było, ale się skończyło - czyli to, o czym i Ty mówisz.
              A w dłuższej relacji do pojawienia się ochoty na seks z partnerem/partnerką nie wystarczy obecność samego fizycznego napięcia/podniecenia.
              Z kolei do wystąpienia nawet tego cielesnego pożądania nie wystarczy po latach sama atrakcyjność drugiej osoby. Musi być i zachowana więź emocjonalna i jako taka satysfakcja z seksu.
              • hello-kitty2 Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 18.12.13, 15:00
                rekreativa napisała:

                > Z kolei do wystąpienia nawet tego cielesnego pożądania nie wystarczy po latach
                > sama atrakcyjność drugiej osoby. Musi być i zachowana więź emocjonalna i jako
                > taka satysfakcja z seksu.

                To do mnie bardzo przemawia ale jak porownuje to z wpisami panow i tym za czym oni gonia to wydaje mi sie, ze takiego, ktory by sie w takiej relacji odnalazl w sensie bylby szczesliwy i do tego dazyl, utrzymywal to, to ze swieca szukac. To wyglada tak jakby im sie nie oplacalo az tak sie angazowac w relacje. A nawet jakby sie taki trafil, to jak go rozpoznac?
    • midnight_lightning Re: psychoewo a wina mężczyzny za kiepski seks 19.12.13, 20:17
      Aby mężczyzna zaistniał w oczach kobiet musi spełnić znane warunki Wygląd, Zamożność, Status. W zamian może liczyć ze strony kobiety na seks czyli Orgazm. Teraz się okazuje, że i mężczyzna ma zapewnić Orgazm kobiecie.

      Powstaje ciekawe równanie

      Wygląd + Zamożność + Status + Orgazm = Orgazm

      Po zredukowaniu równanie okazuje się znacząco nierównoważne.




      A teraz poważniej czyli co jest ważniejsze. Poniżej post z kobiecego wątku nt. "rozwodzić się, gdy zdradza dobrze zarabiający mąż?"

      Nie na temat? jak mąż zdradza, brak lub mniej tych orgazmów dla żony:)

      "Ja słyszałam historię o żonie, która pomagała mężowi wybierać prezent urodzinowy dla kochanki. Uchodziła za bardzo mądrą życiowo kobietę, która nie robiła scen z romansów męża, rozumiała męskie słabości i dzięki temu tego męża miała, przetrwała różne kochanki i żyli razem długo i szczęśliwie.
      I jeszcze o jednej, która tolerowała nawet to, że mąż mieszka u kochanki, de facto nowej partnerki, nie zgodziła się jedynie na rozwód. A po śmierci męża, to ona jako pełnoprawna wdowa szła za trumną, zbierała kondolencje, wszystko odziedziczyła, a kochanka co najwyżej za konduktem i żałobnikami mogła sobie postać i popatrzeć na widowisko. I też pani uchodziła za bardzo mądrą życiowo kobietę, która wiedziała jak się ustawić. "


      "Dlatego sprytna kochanka na głowie staje, żeby doprowadzić do rozwodu a sprytna żona, żeby do niego nie doszło."

      "Słyszałaś kiedyś o sytuacji, żeby ktoś znalazł sobie biednego kochanka w postaci żonatego faceta?"


      forum.gazeta.pl/forum/w,16,148438565,,Zdrada.html?v=2

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka