24.03.15, 21:27
Rozłożyłam sobie na części spór wokół gender i Konwencji przemocowej. Wychodzi mi na to, że sednem sporu jest sposób w jaki strony postrzegają seks. Odarłam wypowiedzi stron z tego co się dało szukając sedna.
Kościół i kibicujący mu przeciwnicy jako naturalny i normalny postrzegają seks prowadzący do prokreacji. Zarazem naturalne są tylko te postawy życiowe, które z prokreacją się wiążą przynajmniej potencjalnie - a więc związki heteroseksualne. Stąd też nacisk aby człowieka i jego istotę postrzegać przez pryzmat funkcji prokreacyjnych - kobiety rodzą dzieci i się nimi zajmują, mężczyźni nie rodzą i się nie zajmują więc mają czas i siłę zarabiać. Przyjmujemy też, że tak własnie bóg (lub ewolucja) stworzyli człowieka. (pytanie: po co zatem bóg czy ewolucja stworzyli osoby homoseksualne, czy innych freaków - o ile religijnie można powiedzieć, że szatan coś popsuł, o tyle wiemy już że orientacja seksualna jest warunkowana w znacznej mierze genami - a więc jest produktem ewolucji, choć póki co ewolucjoniści skupiają się na hetero, żeby nie podpaść kościołowi, który niedawno ich dopiero zatwierdził)
Cała reszta konfiguracji seksualnych poza heterykami ewidentnie bzyka się dla przyjemności - no bo dzieci z tego nie będzie. Ot i problem.

Genderowcy z kolei w seksie widzą seks i oddzielają go od funkcji prokreacyjnej. W związku z tym widzą człowieka przez zupełnie inny pryzmat - baby nie są do rodzenia, mężczyźni nie są do zarabiania. W związku z tym w zasadzie dopóki nikt nikomu nie robi krzywdy i wszyscy zgadzają się na to w czym uczestniczą nie ma znaczenia kto z kim i w jakiej konfiguracji się bzyka. Wszyscy są normalni i moralni.

Przenosząc to na real. Znaczna część ludzi nie jest monogamiczna. Znaczna liczba ludzi nie jest heteroseksualna. Znaczna grupa ludzi nie łapie się nawet na klasyfikację homo-hetero. Dotyczy to także osób pozostających formalnie w związkach monogamicznych w których spełnili się prokreacyjnie. Według moich - subiektywnych - szacunków osób spełnionych seksualnie w monogamicznych związkach z długim stażem jest może 30%. Cała reszta albo bzyka się po katach, albo wcale się nie bzyka, bo im się odechciało w monogamii seksu w ogóle, korzysta z praktyk autoerotycznych, albo zmienia partnerów, albo pozostaje w związku formalnie monogamicznym, jednak po cichu otwierając małżeństwo (na różne sposoby).

Nie sądzę, żeby ustawianie normy pod seksualną mniejszość osób o orientacji heteroseksualnej i monogamicznej miało sens. Dlatego też osobiście stawiam na gender i promowanie jako normy różnych modeli życia i różnych modeli seksualności. Z tego samego powodu rozumiem też obawy osób o orientacji mono-hetero ich panikę, gdy nagle dochodzi do nich, że to oni są mniejszością seksualną.
Ponieważ cały system nastawiony był na mono-hetero, także w obszarze preferencji prawnych i ekonomicznych jako mono-hetero funkcjonowały i wciąż funkcjonują nie tylko osoby mono-hetero, ale także osoby o zupełnie odmiennych orientacjach. Nie widzę różnicy pomiędzy gejem zakładającym rodzinę mono-hetero żeby spełnić się zawodowo i mieć jakiś tam status społeczny, a nie funkcjonować jako dziwadło a poligamicznym mężczyzną, który robi to samo i z tych samych przyczyn.

Dziwi mnie wobec tego niepokój u forumowych panów uważających gender za sprzeczny z naturą człowieka i widzących w promowaniu alternatywnych wobec mono-hetero seksualności jakieś szczególne zagrożenie.
Pomijam nieustające zadziwienie postawą polskiego kościoła, który przecież upiera się żeby człowieka nie postrzegać wyłącznie przez pryzmat biologii i prokreacji, którego struktura jest oparta na zaprzeczeniu naturalnym ludzkim instynktom seksualnym i który jest organizacją zrzeszającą więcej osób homoseksualnych niż wszystkie organizacje gejowskie razem wzięte. Pomijam, że posiadającą w strukturach również osoby o bardzo niestandardowych preferencjach takich jak pedofilia i dość wyrozumiale te preferencje traktująca (zbłądził, zagubił się...) - w przeciwieństwie do genderystów, którzy jako kryterium normy traktują zgodę osoby i niewykorzystywanie zależności czy nieświadomości innych osób w tym dzieci w jakiejkolwiek formie.

Zaznaczam, że to moje i tylko moje wnioski - idące dużo dalej niż sam główny nurt gender rozumiany jako pewien sposób postrzegania człowieka.
Bardzo jestem ciekawa jak panowie uzasadniacie swój opór wobec ideologii gender i co utwierdza was w przekonaniu o słuszności tradycyjnych poglądów na człowieka i jego seksualność w opozycji kobiecość i męskość oprawionej w ramki monogamii?


Obserwuj wątek
    • potwor_z_piccadilly Re: gender 24.03.15, 22:06
      twojabogini napisała:

      > Rozłożyłam sobie na części spór wokół gender i Konwencji przemocowej. Wychodzi
      > mi na to, że sednem sporu jest sposób w jaki strony postrzegają seks. Odarłam w
      > ypowiedzi stron z tego co się dało szukając sedna.

      Niuniek, jak Ty lubisz się rozpisywać.
      Masz rację, a ja to ujmę krótko.
      Dzielimy ludzi.
      - Kochający seks, potrafiący z tego daru korzystać i potrafiący cwaniakom od mieszania w głowach powiedzieć, spierdalajta.
      - Kochający seks, potrafiący z tego daru korzystać, lecz z umiarkowaną podatnością na wpływy z zewnątrz.
      - Kochający seks, ale nie potrafiący z tego daru korzystać, bo są mocno podatni na wpływy z zewnątrz.
      - Erotomani gloryfikujący seks.
      - Erotomani negujący seks.
      - Chorzy i kalecy.

      Do tego dodaj pochodne i masz streszczony Twój wykład.
      Tak przynajmniej mi się zdaje. Za dużo nad tym nie myślałem i jeśli coś poknociłem to możesz mi dać w łeb.
      Wytrzymam, żonka w sanatorium piszczy z uciechy, bo zabiegi ma fajne (ponoć) a ja szklaneczki napełniam wódeczką na myszach z lodem i powolutku się znieczulam.
      • aardwolf_ge Re: gender 24.03.15, 22:16
        Co to są "Erotomani negujący seks"?
        Brzmi to tak fajnie że aż mam nadzieję że okaże się że się do nich zaliczam.
        • potwor_z_piccadilly Re: gender 24.03.15, 22:53
          aardwolf_ge napisał:

          > Co to są "Erotomani negujący seks"?
          > Brzmi to tak fajnie że aż mam nadzieję że okaże się że się do nich zaliczam.

          Wątpię, bo chyba nabuzowanym natręctwami seksualnymi księdzem nie jesteś, ani też pewnie babą moherową, co to jej nawet słupy telegraficzne z fajfusem się kojarzą.
          Poszukaj siebie w innych grupach, lub dodaj nową grupę, nie ma spawy.
      • twojabogini Re: gender 24.03.15, 22:57
        potwor_z_piccadilly napisał:

        > - Erotomani negujący seks.
        Ke??

        > - Chorzy i kalecy.
        Nie wiem co miałeś na myśli, znam sporo chorych i kalekich osób lubiących seks.

        > ja szklaneczki napełniam wódeczką na myszach z lodem

        I jeszcze raz - ke??Co to jest na myszach z lodem - sporo bywałam widziałam i pijałam ale na myszach z lodem???
        • aardwolf_ge Re: gender 24.03.15, 23:03
          Wóda na myszach to jest ten płyn o którym Jakub Wędrowycz mówił "musi słabo przedestylowana".
        • sea.sea Re: gender 24.03.15, 23:12
          Prawidłowo jest w ogóle "ruda na myszach"

          Wiem, nie ułatwiam :D
          • potwor_z_piccadilly Re: gender 24.03.15, 23:36
            sea.sea napisała:

            > Prawidłowo jest w ogóle "ruda na myszach"

            Możliwe, ale sprawdzać już nie będę, bo widzieć słabo zaczynam. Znaczy jak patrzę oboocznie to wodzę podwojnie, ale jak zamknę jedno jest całkiem nieźle.
            A jeszcze kot na mnie wlazł.

            • sea.sea Re: gender 25.03.15, 07:36
              Ja mam nawet koszulkę z napisem "nie mogę, kot na mnie leży" :D
          • twojabogini Re: gender 24.03.15, 23:57
            sea.sea napisała:

            > Prawidłowo jest w ogóle "ruda na myszach"
            >
            > Wiem, nie ułatwiam :D

            Ułatwiasz. Się film oglądało. Uff...a już myślałam, że mnie coś przez lata omijało.
        • potwor_z_piccadilly Re: gender 24.03.15, 23:24
          twojabogini napisała:

          > potwor_z_piccadilly napisał:
          >
          > > - Erotomani negujący seks.
          > Ke??

          Czy pisząc ke??, miałaś na myśli komisję episkopatu?

          > > - Chorzy i kalecy.
          > Nie wiem co miałeś na myśli, znam sporo chorych i kalekich osób lubiących seks.

          Na myśli miałem swojego kolegę, co to pisałem o nim jak z oszczędności tanią deskę sedesową kupił i kawałek dupy sobie wyrwał, bo w trakcie deska pękła nieszczęśliwie. Otóż on więcej miał takich wpadek w tym jedna tragiczna w skutkach. Coś na dachu swojego domu zaplanował zrobić i rusztowanie wypożyczył, ale żeby było taniej, drewnianych blatów nie wypożyczył. Stwierdził, że ma deski i one mu te blaty zastąpią. Rusztowanie rozłożył, deski wrzucił, wlazł na nie i zajął się robotą ostro, deski na których stał rozjechały się, a on zwalił się z rusztowania i to jajcami na rurę. Co to się działo. Pogotowie, szpital, operacja. W zasadzie dobrze ta przygoda się skończyła, przeżył, ale fujarka tylko do szczania się nadawała i nadaje. Plus wiele innych przypadków włącznie z chorobami umysłowymi.

          Co to jest na myszach z lodem - sporo bywałam widziałam i p
          > ijałam ale na myszach z lodem???

          Filmu Miś nie oglądałaś?
          • twojabogini Re: gender 25.03.15, 00:02
            potwor_z_piccadilly napisał:

            W z
            > asadzie dobrze ta przygoda się skończyła, przeżył, ale fujarka tylko do szczani
            > a się nadawała i nadaje. Plus wiele innych przypadków włącznie z chorobami umys
            > łowymi.

            Mężczyźni z niesprawnym penisem wciąż są zdolni do seksu, a tym bardziej do zaspokojenia kobiety. Także niewiele chorób psychicznych wyłącza seksualność - już raczej wyłączają je leki, które te choroby leczą, za wyjątkiem klinicznej depresji czy stanów katatonicznych - no ale tu najczęściej sa zmiany biochemiczne w ciele i mózgu, więc w zasadzie trudno te choroby nazywac psychicznymi, skoro maja fizyczna genezę.

            Nie zgadzam sie z klasyfikacja chorych i kalek jako osób o wyłączonej seksualnosci - to fałszywy stereotyp.


            > Filmu Miś nie oglądałaś?

            Ruda :)
    • yoric Re: gender 24.03.15, 22:35
      'Seks do prokreacji' to... no moze nie margines, ale i nie mainstream opozycji, przynajmniej tu na Forum.
      A gender nie jest oparty na zalozeniu 'seks jest fajny', tylko 'faceci to skur... i teraz im pokazemy!!'
      Widac to dobitnie na przykladzie prostytucji, ktora jest konsensualnym seksem dla zabawy, nie dla prokreacji, zas gender, jak to juz zrobil w Szwecji, chcialby za nia facetow powsadzac do pudla.
      A opor przed gender bierze sie stad, ze zaczyna on dawac do lapek feministkom narzedzia do jawnej dyskryminacji (ktora zreszta w mysl konwencji nie jest dyskryminacja). Juz sie dzieja takie rzeczy, ze nie awansujesz, bo trzeba wypelnic parytet (nawet jak w twojej branzy sa 3 kobiety na calym kontynemcie), albo pojdziesz siedziec, bo laska rano zmieni zdanie, ze jednak ona nie miala ochoty.
      Juz na serio slyszalem argumenty w powaznej dyskusji, ze nie szkodzi, ze nie jest sprawiedliwie - kobiety tyle czasu byly dyskryminowane, ze im sie teraz nalezy...
      • jesod Kobiety tyle czasu były dyskryminowane 24.03.15, 22:50
        yoric napisał:
        > kobiety tyle czasu byly dyskryminowane, ze im sie teraz nalezy...

        Zdecydowanie tak, biorąc pod uwagę ilość udręczonych i spalonych czarownic.
        • bgz0702 Re: Kobiety tyle czasu były dyskryminowane 25.03.15, 12:30
          jesod napisała:

          > yoric napisał:
          > > kobiety tyle czasu byly dyskryminowane, ze im sie teraz nalezy...
          >
          > Zdecydowanie tak, biorąc pod uwagę ilość udręczonych i spalonych czarownic.

          niedawno usłyszałam: "mężczyźni zawsze chodzą na wojnę, teraz niech kobiety idą";)
      • twojabogini Re: gender 24.03.15, 23:29
        yoric napisał:

        > A gender nie jest oparty na zalozeniu 'seks jest fajny', tylko 'faceci to skur.
        > .. i teraz im pokazemy!!'

        Mylisz gender z antymęskim nurtem feminizmu. Gender zajmuje się człowiekiem, jest też gender kobiecości, gender męskości, czy gender niepełnosprawności. Gender zakłada, że nie tylko tradycyjnie pojmowana kobiecość jest konstruktem, ale także męskość.

        Męskość tradycyjna to męskość twarda, orientująca się w przestrzeni, wysokolibidowa,niemonogamiczna (ale zdolna do wytrwania w monogamii) i heteroseksualna, do tego zdolna do zarobkowania i kiepsko radząca sobie z uczuciami, zmiana pieluch i opieką nad dziećmi. Jak płaczesz, jesteś homoseksualny, albo w ogóle innej orientacji niż hetero zarabiasz mniej niż żona, albo jesteś na jej utrzymaniu - nie jesteś mężczyzną.
        Gender męskości twierdzi, ze to szablon kulturowy, wzorzec, format.
        Możesz być biseksem, płakać na filmach, cieszyć się orgazmami analnymi, albo doznawać depresji jak ci się paznokieć złamie, lubić spędzać czas ze swoimi dziećmi i być utrzymankiem - i wciąż mieścić się w granicach normy.

        Juz sie dzieja takie rzeczy, ze nie awansujesz, bo trzeba wypelnic p
        > arytet (nawet jak w twojej branzy sa 3 kobiety na calym kontynemcie), albo pojd
        > ziesz siedziec, bo laska rano zmieni zdanie, ze jednak ona nie miala ochoty.

        Znów piszesz o pewnym nurcie feminizmu jako o gender.
        Swoją drogą nie rozumiem dlaczego problemem miałby być awans w sytuacji gdy promuje się trzy panie w gronie męskim - trzy panie nie zablokują chyba wszystkich awansów wszystkim mężczyznom w branży. Na mój babski rozum to mało prawdopodobne. Ale może czegoś nie rozumiem?

        Co do pójścia siedzieć bo laska zdanie zmieniła - to znów bujda i straszenie zmianą w ramach definicji gwałtu dopasowanej do tego czym gwałt naprawdę jest (bo nie jest tym, co opisane jest w kodeksie karnym). To, że seks wymaga zgody innych osób jest normą, więc nie rozumiem czemu nie karać seksu bez tej zgody - czyli gwałtu właśnie? Na gruncie obecnych przepisów kobiety także mogłyby oskarżać sobie bezpodstawnie o gwałt. Póki co problem jest z tym, ze kobiety gwałtów nie zgłaszają, a nie, że je zgłaszają.

        > Juz na serio slyszalem argumenty w powaznej dyskusji, ze nie szkodzi, ze nie je
        > st sprawiedliwie - kobiety tyle czasu byly dyskryminowane, ze im sie teraz nale
        > zy...

        To uproszczenie idei parytetów, które trafiło pod strzechy i wyszło jak wyszło. Chodzi o to, że kobiety socjalizowane w określony sposób nie korzystają w pełni ze swojego potencjału w dziedzinach dotąd uważanych za męskie. Dlatego też pomysł by ustalać pewne kwoty bazowe - ilości kobiet w radach, w parlamencie, na uczelniach technicznych. jest oczywiste, że np. w takim razie skoro dostanie się na uczelnię 10 kobie ze wsparciem - dostanie się o nią 10 mężczyzn mniej. Czy to dyskryminacja? Zależy jak to interpretować. Zwolennicy parytetów twierdzą, że kobiet tak długo były na straconej pozycji, ze teraz należy je w pewnych obszarach wesprzeć i wzmocnić, także kosztem mężczyzn. Ale z drugiej strony - 30% kobiet w radach czy 10 studentek na kierunku dla 120 osób to ie jest znów tak dużo, nikt nie postuluje wymiany mężczyzn na kobiety, ani nawet parytetów na poziomie 50-50.
        Ja uważam, że albo parytet 50-50 albo wcale. Z opcją na wcale.

        Niemniej jednak parytety nie są postulatem genderowym. To bardzo źle, że w świadomości społecznej gender zlał się w jedno z niektórymi nurtami feminizmu.

        Dla wyjaśnienie gender kobiecości - kobiecość jako taka jest w dużej mierze konstruktem społecznym. Piłka nożna to męski sport, prawda i nie dla kobiet? Zapraszam do USA :) Jeszcze niedawno prawo jazdy mieli niemal wyłącznie mężczyźni - teraz w Polsce coraz więcej kobiet prowadzi i coraz mniej osób to dziwi i bulwersuje. Są jednak państwa w których kobiety nie prowadzą - i jest to postrzegane jako naturalne.
        Kobiety to słaba płeć prawda? Nie nadają się do dźwigania ciężarów a w ciężkich pracach wymagają pomocy mężczyzny? Zapraszam do zapoznania się z listą prac kobiecych u dzikich plemion - dźwiganie ciężarów, budowa tipi...Te kobiety także kształtowała ewolucja i one również są statystycznie niższe od populacji mężczyzn.

        Na gender nadział się nasz były prezydent, który żali się po mediach, że ożenił się z inna osoba niż myślał, a już na pewno nie z pisarką i teraz nie jest to to samo. Jest bardzo rozczarowany i daje temu wyraz. Sadził, że jego żona jest no właśnie - żoną, kobietą domową - a u dowiaduje się, że ona pełniła rolę i wcale nie było jej z tym wygodnie, że może mieć swoje życie, swoje sprawy. Żyła według konstruktu kobiecości, aż w końcu odważyła się po swojemu.

        Na forum osób uwikłanych w swój męski lub kobiecy gender jest parę. Nie potrafią wyjść poza utarty i stereotypowy schemat co to jest być mężczyzną czy kobietą, oczekiwania wobec partnera/ki także wpisują w te stereotypy. Po chuj tracić życie martwiąc się, że nie jest się wystarczająco męskim mężczyzną, nie spełniającym iluś tam wydumanych kryteriów?Po cipkę rozważać, czy jestem wystarczająco kobieca, pociągająca i uległa?






        • yoric Re: gender 25.03.15, 00:14
          >> kobiety tyle czasu byly dyskryminowane, ze im sie teraz nalezy...

          >Zdecydowanie tak, biorąc pod uwagę ilość udręczonych i spalonych czarownic
          --
          > Czy to dyskryminacja? Zależy jak to interpretować.
          --
          >Swoją drogą nie rozumiem dlaczego problemem miałby być awans w sytuacji gdy promuje się trzy panie w gronie męskim - trzy panie nie zablokują chyba wszystkich awansów wszystkim mężczyznom w branży.

          wystarczy, ze zabiora mi, jak bede bardziej kompetentny.

          Zreszta o czym tu w ogole gadac, jak sam gender mowi otwarcie: no wlasciwie to tak, chcemy troche podyskryminowac mezczyzn, odrobine im nie zaszkodzi (a jak zaszkodzi, to tym lepiej, bo to gnnnoje...).
          • jesod Nie wystarczy gadać - trzeba też słuchać 25.03.15, 00:29
            yoric napisał:
            > Zreszta o czym tu w ogole gadac, jak sam gender mowi otwarcie: no wlasciwie to
            > tak, chcemy troche podyskryminowac mezczyzn, odrobine im nie zaszkodzi (a jak z
            > aszkodzi, to tym lepiej, bo to gnnnoje...).

            No, właśnie, właśnie i... czym tu się przejmować?
            Ktoś musi być dyskryminowany, by ktoś inny mógł spać spokojnie. Inaczej w układach ziemskich równowaga nie jest możliwa, a kobietę trza chronić po męsku i to se na klatę wziąć...
            No i wreszcie ten najbardziej istotny pozytyw mężczyzna będzie musiał nauczyć się dbać o samego siebie, a nie darować ten zaszczyt kobiecie.
            Ha! Idzie ku lepszemu!
            Jeszcze przydałoby się to Towarzystwo Bractwa Penisowego pozbawić amoku męskości, destrukcyjnej agresji i rozbroić, by pokój zapanował na Ziemi. Potem głodnych nakarmić, a spragnionych napoić i to zupełnie nie czymś takim tam na myszach pędzonym.
          • bgz0702 Re: gender 25.03.15, 12:32
            yoric napisał:

            > >> kobiety tyle czasu byly dyskryminowane, ze im sie teraz nalezy...
            >
            > >Zdecydowanie tak, biorąc pod uwagę ilość udręczonych i spalonych czarownic
            > --
            > > Czy to dyskryminacja? Zależy jak to interpretować.
            > --
            > >Swoją drogą nie rozumiem dlaczego problemem miałby być awans w sytuacji gd
            > y promuje się trzy panie w gronie męskim - trzy panie nie zablokują chyba wszys
            > tkich awansów wszystkim mężczyznom w branży.
            >
            > wystarczy, ze zabiora mi, jak bede bardziej kompetentny.

            co do parytetów się zgadzam

            > Zreszta o czym tu w ogole gadac, jak sam gender mowi otwarcie: no wlasciwie to
            > tak, chcemy troche podyskryminowac mezczyzn, odrobine im nie zaszkodzi (a jak z
            > aszkodzi, to tym lepiej, bo to gnnnoje...).

            ale gdzie "to" wyczytałeś?
            • yoric Re: gender 25.03.15, 14:06
              A skad niby wzialem te cytaty?? Wyzej z tego wlasnie watku :).
        • druginudziarz Re: gender 25.03.15, 00:39
          twojabogini napisała:

          > Niemniej jednak parytety nie są postulatem genderowym. To bardzo źle, że w świa
          > domości społecznej gender zlał się w jedno z niektórymi nurtami feminizmu.

          Taaa, oczywiście, skąd my to znamy, "komunizm tak, wypaczenia - nie" :D
          Swoja droga to sama płynnie przemieszujesz idee genderowe z feministycznymi, z czego wnoszę że albo manipulujesz, albo granica Ci umyka.
          Tak w uproszczeniu: gender zakłada, że jeśli by zniknęła kultura (=przekaz kulturowy), to znikną płcie.
          Palmface.
          • triss_merigold6 Re: gender 25.03.15, 08:30
            Wersja : rodzic A i rodzic B. :/
            • druginudziarz Re: gender 25.03.15, 08:47

              triss_merigold6 napisała:
              > Wersja : rodzic A i rodzic B. :/

              Takie dwa ślimaki winniczki
              d.wiadomosci24.pl/g2/73/20/c1/240337_1345645006_756d_p.jpeg
              www.lukaszprzybylowicz.com/pliki/prod_4519_1.jpg?PHPSESSID=bc22ecd6b454a3019451e9f8b7ad7cea
    • triss_merigold6 Re: gender 25.03.15, 08:30
      Każdy kto ma dzieci różnej płci i obserwuje ich zabawy, powie Ci, że gender to bullshit.

      Popełniasz typowy dla lewactwa błąd, utożsamiając dystans wobec gender ideolo z prokościelną orientacją.
      • triismegistos Re: gender 25.03.15, 17:15
        Sęk w tym, że nie każdy.
      • twojabogini Re: gender 27.03.15, 17:12
        triss_merigold6 napisała:

        > Każdy kto ma dzieci różnej płci i obserwuje ich zabawy, powie Ci, że gender to
        > bullshit.

        Nie każdy. Wiele zależy od środowiska - w konserwatywnych środowiskach dzieci chłoną wzorce konserwatywne. W środowiskach, które przestały funkcjonować zgodnie z gender (tradycyjnymi rolami płciowymi) - zabawy dzieci są inne. Wszystko kwestia wzorców.
        Już bardzo małe dzieci chłoną tego rodzaju informacje. Dwa tygodnie w przedszkolu wystarczyły, żeby mój maluch uznał np., że różowy jest dla dziewczyn. nie ma o żadnego związku z biologią, za to ma wiele wspólnego z tym, że zaczął postrzegać dziewczynki jako inne od siebie.
    • bgz0702 Re: gender 25.03.15, 16:39
      twojabogini napisała:

      > Bardzo jestem ciekawa jak panowie uzasadniacie swój opór wobec ideologii gender
      > i co utwierdza was w przekonaniu o słuszności tradycyjnych poglądów na człowie
      > ka i jego seksualność w opozycji kobiecość i męskość oprawionej w ramki monoga
      > mii?

      jak mam rozumieć to zdanie?
      • twojabogini Re: gender 27.03.15, 17:16
        jak mam rozumieć to zdanie?

        Ano tak, że przeciwników gender oburza przede wszystkim odejście od tradycyjnej wizji kobiety i mężczyzny. Tradycja zakłada monogamiczność i heteroseksualność, oraz w uproszczeniu - przypisanie różnych cech i predyspozycji w zależności od płci. Jest to tak daleko od realu - co szczególnie widoczne jest w kontekście upodobań i preferencji seksualnych - że ciężko uznać to za realny obraz świata.

        W tym kontekście dziwi mnie np. urqu, który w gender widzi zagrożenie, nie widzi go natomiast w tradycyjnie pojmowanej męskości i kobiecości. Sam przecież wielokrotnie powołuje się ne ewolucjonistów, dalekich od osadzania seksualności człowieka w standardowych ramach.
        • patrycja_1234 Re: gender 27.03.15, 19:22
          Witam,
          Jestem studentką V roku na Uniwersytecie Warszawskim. Piszę obecnie pracę magisterską na temat dyskryminacji kobiet na rynku pracy i jestem w trakcie prowadzenia na ten temat badań. Poszukuję Pań, które miały kiedyś życiu do czynienia z dyskryminacją i zgodziłyby się odpowiedzieć mi na kilka pytań. Będę bardzo wdzięczna za każdą pomoc.
          Osoby, które zgodziłyby się na taką rozmowę proszę o kontakt pod numerem telefonu: 571- 462-579, lub mailowo: patrycja1_12@wp.pl

          Z góry dziękuję
          Pozdrawiam
          Patrycja
          • marek.zak1 Re: gender 27.03.15, 22:12
            patrycja_1234 napisał(a):

            > Witam,
            > Jestem studentką V roku na Uniwersytecie Warszawskim. Piszę obecnie pracę magisterską na temat dyskryminacji kobiet na rynku pracy i jestem w trakcie prowadzenia na ten temat badań. Poszukuję Pań, które miały kiedyś życiu do czynienia z dyskryminacją i zgodziłyby się odpowiedzieć mi na kilka pytań.

            Skoro w badaniu będa brału dzial TYLKO panie, które czuły się dyskryminowane, to będzie na pewno bardzo obiekltywna i wyważona praca. Pani promotorka bedzie zadowolona, podobnie jak koła feministyczne.
            Jako były naukowiec trzymam kciuki.
            • jesod Jaja kobyły 27.03.15, 22:19
              marek.zak1 napisał:
              > Skoro w badaniu będa brału dzial TYLKO panie, które czuły się dyskryminowane, t
              > o będzie na pewno bardzo obiekltywna i wyważona praca. Pani promotorka bedzie z
              > adowolona, podobnie jak koła feministyczne.
              > Jako były naukowiec trzymam kciuki.

              To tekst w stylu jaja kobyły... Prawda?
        • witold71 Re: gender 29.03.15, 11:08
          Co to właściwie jest przeciwnik gender ? Jeśli rozumieć to poprawnie - to pojęcie oznaczające sumę wszelakich cech osobowości, zachowań, stereotypów, ról społeczno-socjologicznych, seksualnych i czego tam jeszcze chcesz, uznawanych i - co więcej - przyjmowanych przez babki i facetów w danem miejscu i czasie. Gender można badać, zmieniać .. ale być przeciwnikiem ? Można być przeciwnikiem konkretnych postaw - o ile z badań wynika że sa szkodliwe i dyskryminujące dla pewnych ról uznanych za kobiece lub męskie..
          Choć z całej tej dyskusji wynika, że 'filozofia gender' = anty-gender. Sprowadzanie całości zagadnienia do postaw i ról seksualnych, i co gorsza - określania jednych z nich za lepsze od innych jest idiotyczne ( a używanie tego jako narzędzie skrajnie feministyczne jest dobre dla ignorantów i nieuków, m.in. polityków ). To jak sprowadzanie filozofii starożytnych Greków do greckiej miłości ( stwierdzenie że świadoma swoboda seksualna oznacza, że jest się 'za' a hetero-mono oznacza 'przeciw' i w dodatku to drugie prowadzi do dyskryminacji kobiet i palenia na stosie czarownic .... cóż za niezwykłe wnioski :)))

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka