Dodaj do ulubionych

Matka idealna?

10.10.15, 22:26
W temacie jak szukać kompromisu pomiędzy sprzecznymi potrzebami własnymi, związku a potrzebami rodzicielstwa czyli w temacie pytania Kitty o "matkę idealną" parę podsumowań o modelu francuskim w konfrontacji do innych krajów, który jest jest o tyle skuteczny że nie kończy się spadkiem dzietności.

stylzycia.newsweek.pl/wychowaj-dziecko-po-francusku,51237,1,1.html
We Francji życie zawodowe i prywatne rodziców jest co najmniej równie ważne jak potrzeby dziecka. Świeżo upieczeni rodzice nie rezygnują z wieczornych wyjść ani z wakacji. Ufają też publicznym instytucjom, dlatego nie wahają się zostawiać maluchów na cały dzień w żłobkach, przedszkolach i świetlicach. (...) Francuzi dzieci nie uwielbiają – oni je lubią, a ich pojawienie się uważają za naturalną część życia, a nie rewolucję. (...) W Polsce czy we Włoszech, gdzie przyjście na świat dziecka najczęściej oznacza całkowitą zmianę stylu życia, kilkuletnią przerwę w karierze, podróżach i życiu towarzyskim, przyrost naturalny należy do najniższych w Europie. – Jeśli chcemy dziecko wychować perfekcyjnie i zaspokoić wszystkie jego potrzeby, najczęściej możemy mieć tylko jedno – tłumaczy psycholog Caroline Thompson. To z powodu podejścia do dziecka jak do wielkiej inwestycji mamy ich coraz mniej.
Obserwuj wątek
    • urquhart Re: Matka idealna? 10.10.15, 22:59
      twojabogini napisała:

      > Zapewniam cię, że dzieci wszystkich nacji płaczą tak samo. Mit niepłaczących fr
      > ancuskich dzieci narodził się wraz z książką pewnej nieco tępawej amerykanki, k
      > tóra trochę czasu spędziła w Paryżu. Czytałam - pani naprawdę nie grzeszy intel
      > igencją. Po prostu gdy dzieci we Francji płaczą nikt nie robi z tego tragedii i
      > nie uważa, że wszystkiemu winna jest matka. Ani nawet, że powinna ona jakoś sz
      > czególnie zareagować.

      Ale kto mówi że dzieci są inne? Rodzice inaczej podchodzą do ich histerii i reakcji. W dodatku oprózcz opinii Amerykanki mam własne porównanie i refleksje.

      Pisałem już jak nasza przyjaciółka Francuzka odwiedzała nas z synkiem (nasze dzieci były w tym samym wieku) i kładła go spać w zamkniętym pokoju obok żeby poszedł spać i "się wypłakał" a sama spokojnie piła sobie winko i żartowała z nami przy stole (wieksze grono było). Moja ślubnachodziła jak na szpilkach, nabuzowana, jako ona jest bezduszna i nieczuła i mowy nie było żeby mogła sie dobrze bawić jak tamta.
      Potem my u nich byliśmy parę razy we Francji.

      > życia, swoich dzieci, są autentycznie przeciążone, a przez to zgnębione i wści
      > ekłe. Nie uczestniczą też w kłótniach rodziców o zmywanie garów, popołudniowe s
      > pacery i o to kto się zajmie chorym bachorem.

      Fakt nie uczestniczą w kłótniach tylko w zmywaniu, nawet najmniejszy przedszkolak miał swoja cześć obowiązków sprzątania ze stołu po jedzeniu, starszy pakował i rozpakowywał zmywarkę :)

      > Żeby było śmieszniej i tak nie ma szans przekonania ich, że można inaczej. Że m
      > ożna odpocząć. Spędzić czas bez dzieci. Zadbać o siebie i swoje potrzeby. Albo
      > chociaż się wyleczyć.

      Próbować trzeba, tym bardziej że dobre wzorce są.


      • twojabogini Re: Matka idealna? 11.10.15, 00:00
        Generalnie się zgadzamy. Pominąłeś jednak zgrabnie dwie rzeczy:

        1. Ogromną pomoc instytucjonalną dla matek we Francji. Co odciąża same matki, ale tez zmniejsza ilość napięć w związkach.
        2. Poziom oczekiwań wobec kobiet jako matek i brak oczekiwań wobec ojców - w Polsce jest masakrą. Jak bachor płacze - to wina matki, jak jest brudny to matka nie umyła. Nawet programy partyjne w zakresie w jakim dotyczą rodziny wspominają głównie o macierzyństwie, lub w wersji PO poprawnej politycznie - rodzicielstwie (z kontekstu wynika, że chodzi o rodzicielstwo...matek). Dwie największe partie - PIS i PO ani razu w swoich "prorodzinnych" programach nie użyły słowa ojciec. Bo przecież wiadomo - za dzieci odpowiadają matki.

        Ja nauczyłam się to mieć gdzieś. Żyję z łatką wyrodnej matki: jak jestem chora, to się kładę, jak chcę odpocząć odpoczywam, jak syn nie robi lekcji, to dostaje jedynki, jak młodszy się gdzieś wspina, to czasem spada itp.itd. tsy kropecki maryjo...
        Jestem też wyrodną żoną, co to męża z dziećmi zostawia, wyjeżdża, chodzi gdzieś, swoje sprawy ma i nie poświęca się rodzinie. I domaga się równego udziału w opiece nad dziećmi, choć to tylko mężczyzna.

        Jednak wcale nie jest łatwo się wyłamać, bo na straży stoi cała rzesza męczenniczek, bliższych i dalszych kuzynek, sąsiadek, współpracowniczek, które przy takim biednym skołowanym mężu oświadczą, jak bardzo ci zazdroszczą, że mąż ci tak "pozwala", ale tak, żeby mąż na pewno odczuł, że powinien porządek zaprowadzić. Mamusia z teściową będą lamenty robić nad losem niebożątek i brakiem empatii mamo-żony oraz ciężkim losem męża, co po pracy obiad gotuje i na spacer z dzieckiem idzie. Koledzy będą mężowi współczuć, nauczycielki straszyć i domagać się zwiększenia nadzoru nad dzieckiem i JEGO nauką i za cholerę nie pojmą, że ja już nie chodzę do szkoły, a jak syn nie chce mieć piątek bo wystarczą mu tróje - to nie musi, nawet jeśli mógłby. A już wszyscy będą opowiadać jak katastrofalne skutki będzie mieć w przyszłości dla dzieci postawa matki, która nie zamierza się poświęcić i całego swojego czasu oddać dzieciom.

        Jaja na takie wszech naciski są za miękkie - do tego trzeba mieć dobrze wyćwiczoną pochwę :)
        A że u nas temat ćwiczenia pochwy jest tabu, mężczyźni wręcz się takich sprawnych boją (wagina dentata) - to i kobiety nie są w stanie się wyluzować, nawet jeśli to nie ich dziecko płacze.


        • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 00:44
          "Matka idealna" zapewne nie jestem, ale za to "najlepsza mama na swiecie!" (zdanie mojego syna). Mnie to wystarcza :)
          Nie ma ludzi idealnych, a matka to tez czlowiek!
          • kag73 nie o matce ale o ojcu film... 11.10.15, 00:55
            "No Se Aceptan Devoluciones“ ("Instrukcji nie zalaczono")
            Tak mi sie przypomnialo. Polecam.
        • sabat777 Re: Matka idealna? 11.10.15, 08:04
          Jednego nie rozumiem - masz nowoczesne poglady na temat potomstwa, a trzymasz sie kurczowo monogamii, ktora jest ostatnia twierdza patriarchatu? Zdajesz sobie pewnie sprawe, ze naukowcy na uslugach panujacego paradygmatu falszuja historie naszego gatunku. Mozna wiele naciagnac, ale nie wielkosc jader u ludzi, ktora dobitnie wskazuje na nasza poligamiczna przeszlosc. Gdyby kopulacja miala rozgrywac sie jedynie na zasadzie krycia haremu przez dominujacego samca to mezczyznom nie bylyby potrzebne takie wielkie jaja.
          Natomiast zniszczenie seksualnosci kobiety i sprowadzenie jej do roli sluzki jednego pana, pokornie skupionej na ognisku domowym i wychowaniu wylacznie JEGO dzieci jest ideologia patriarchatu. Im silniej rozwijalo sie ludzkie plemie, tym intensywniej tlumiono kobieca seksualnosc. Byla nie na reke spolecznosci, ktora wolala widziec kobiete jako aseksualnego drona, skoncentrowanego na wychowaniu potomstwa, a poszukiwanie rozkoszy w ramionach roznych mezczyzn i plodzenie potomstwa z roznymi ojcami zaburzalo patriarchalna strukture spoleczna i bylo dla niej destrukcyjne.
          Jak zatem postrzegasz monogamie? Czy jest wyborem kobiety, czy wyrazem jej konformizmu wobec systemu, ktory ja niszczy i jej nienawidzi?
          • urquhart Re: Matka idealna? 11.10.15, 10:15
            sabat777 napisał:
            > Jednego nie rozumiem - masz nowoczesne poglady na temat potomstwa, a trzymasz s
            > ie kurczowo monogamii, ktora jest ostatnia twierdza patriarchatu? Zdajesz sobie
            > pewnie sprawe, ze naukowcy na uslugach panujacego paradygmatu falszuja histori
            > e naszego gatunku. Mozna wiele naciagnac, ale nie wielkosc jader u ludzi, ktora
            > dobitnie wskazuje na nasza poligamiczna przeszlosc. Gdyby kopulacja miala rozg
            > rywac sie jedynie na zasadzie krycia haremu przez dominujacego samca to mezczyz
            > nom nie bylyby potrzebne takie wielkie jaja.

            Ja nie rozumiem co Sabat ma piernik do wiatraka (poza podpuszczaniem i prowokowaniem)
            Ludzie zakochani głęboko w sobie widzą tylko siebie i monogamia jest dla nich naturalna ale te stan nie trwa wiecznie i tyle. To elementy komplementarne z tym co napisałeś.
            Wybór długoterminowy to wzajemne oddanie i lojalność a nie ortodoksyjnie monogamia.
            • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 10:22
              urquhart napisal
              >
              > Ja nie rozumiem co Sabat ma piernik do wiatraka (poza podpuszczaniem i prowokow
              > aniem)
              > Ludzie zakochani głęboko w sobie widzą tylko siebie i monogamia jest dla nich n
              > aturalna ale te stan nie trwa wiecznie i tyle. To elementy komplementarne z tym
              > co napisałeś.
              > Wybór długoterminowy to wzajemne oddanie i lojalność a nie ortodoksyjnie monoga
              > mia.
              Czyli chodzisz w bok I zona tez albo otworzyliscie zwiazek? Bo zakochanie juz Wam pewnie minelo.
              • urquhart Re: Matka idealna? 11.10.15, 13:23
                kag73 napisała:
                > Czyli chodzisz w bok I zona tez albo otworzyliscie zwiazek? Bo zakochanie juz W
                > am pewnie minelo.

                Sama wspominałaś że chodzisz z mężem na rozbierane imprezy i rozglądaliście się wiec chyba sama wiesz że jedno nie wyklucza drugiego?
                • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 14:52
                  urquhart napisał:
                  > Sama wspominałaś że chodzisz z mężem na rozbierane imprezy i rozglądaliście się
                  > wiec chyba sama wiesz że jedno nie wyklucza drugiego?

                  Ja? Raz bylismy na imprezie karnawalowej gdzie ludzie mieli mniej lub wiecej na sobie, wielu malo, kostiumy takie.
                  A co to ma do rzeczy do monogamii i chodzenia w bok?

                  • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 14:58
                    kag73 napisała:
                    > urquhart napisał:
                    > > Sama wspominałaś że chodzisz z mężem na rozbierane imprezy i rozglądaliśc
                    > ie się wiec chyba sama wiesz że jedno nie wyklucza drugiego?
                    >
                    > Ja? Raz bylismy na imprezie karnawalowej gdzie ludzie mieli mniej lub wiecej na
                    > sobie, wielu malo, kostiumy takie.
                    > A co to ma do rzeczy do monogamii i chodzenia w bok?

                    A tak apropos dobrze by bylo gdybysmy na jakiekolwiek imprezy chodzili, nawet takie ubrane. A tu kicha, ni ma :((
            • marek.zak1 Re: Matka idealna? 11.10.15, 10:23
              urquhart napisał:
              > Wybór długoterminowy to wzajemne oddanie i lojalność a nie ortodoksyjnie monogamia.
              --------------------------------------------------------------------------------------------
              Każdy ocenia przez pryzmat swoich własnych doświadczeń. Małżeństwo Sabata nie jest zbyt udane, więc widzi je w kategorii związania, ograniczenia czy ubezwłasnowolnienia. Tymczasem w hipotetycznym odrzuceniu monogamii wcale lepiej dla niego być nie musiało, o jak niektórzy piszą, te 20% samców by zawłaszczyło większość kobiet, a dla reszty wiele by nie zostało. Tak więc monogamia jest dla przeciętnych facetów, jakich jest większość rozwiązaniem idealnym, zapewniającym seks i sukces genetyczny.
          • twojabogini pomieszałeś sabat 11.10.15, 13:53
            > masz nowoczesne poglady na temat potomstwa,

            Nowoczesny pogląd na temat rodzicielstwa zakłada stałą obecność matki przynajmniej do 18 :) Moje poglądy na opiekę nad dziećmi pochodzą z bardzo zamierzchłej przeszłości, gdy dziecko w ogóle nie wychowywano. Dziecko było członkiem społeczności, a nie jakimś tam przedmiotem zabiegów wychowawczych. Dziecko niesamodzielne potrzebowało opieki i wsparcia, a nie stałych interwencji rodzicielki. Jakoś mi się to wydaje rozsądniejsze, niż nowa moda na wychowywanie, stały nadzór, nieustanna obecność, karanie, czy tam wyciąganie konsekwencji.

            a trzymasz s
            > ie kurczowo monogamii, ktora jest ostatnia twierdza patriarchatu?

            Przez wiele lat nie żyłam monogamicznie, nie czułam takiej potrzeby. Żyję w związku monogamicznym odkąd spotkałam osobę, z którą właśnie taki układ mi odpowiada. Moją największą obawa u startu był lęk o wygaśnięcie pożądania z upływem czasu, póki co nic takiego się nie dzieje.
            Monogamiczny związek to niekoniecznie związek, w którym kobieta służy mężczyźnie. Mój związek jest w zasadzie partnerski.
            Korzyści z monogamii jakie widzę w moim przypadku, to mniejszy wysiłek wkładany w zaspokojenie seksualne, korzyść ekonomiczną (podwojenie dochodów w gospodarstwie), ułatwienie opieki nad potomstwem. Nie oddaje to jednak powodów dla których jestem w związku monogamicznym - po prostu spotkałam fascynującego mężczyznę, z którym lubię być i którego kocham. Nie odczuwam potrzeby zakładania równoległych związków, czy szukania przyjemności seksualnej poza związkiem.
      • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 01:13
        urquhart napisał:

        > Pisałem już jak nasza przyjaciółka Francuzka odwiedzała nas z synkiem (nasze dz
        > ieci były w tym samym wieku) i kładła go spać w zamkniętym pokoju obok żeby pos
        > zedł spać i "się wypłakał" a sama spokojnie piła sobie winko i żartowała z nami
        > przy stole (wieksze grono było).

        A ile dziecko malo lat? nie chcę za bardzo robić offtopu, ale zostawianie małego dziecka z płaczem to mi się kojarzy z niemieckim zimnym chowem. To nie jest zdrowe wg mnie.
        • urquhart "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 09:56
          druginudziarz napisał:
          > A ile dziecko malo lat? nie chcę za bardzo robić offtopu, ale zostawianie małeg
          > o dziecka z płaczem to mi się kojarzy z niemieckim zimnym chowem. To nie jest
          > zdrowe wg mnie.

          Ale "nie jest zdrowe" dla kogo niby? Dla matki?
          Tak komentują to matki polki jak nieczułość w komentarzach na ematce.
          Dziecko było małe rok, ale Francuska miała wtedy jeszcze drugie a potem trzecie i na tym jednym się nie skupiała. Może dlatego że sama pochodziła z bogatej wieodzietnej francuskiej rodziny (pięcioro).
          Dzieci trójka wyrastają na na zmotywowane i zdrowe psychicznie
          Zdrowe okazało się to przede wszystkim dla mniej i dla jej małżeństwa, jej facet mój przyjaciel Polak jest nieprzerwanie szczerze w niej zakochany i pod jej czarem od 20 lat , mimo że bardzo atrakcyjny dla kobiet na wysokim stanowisku, biega, gra flamenco, mają zawsze czas dla siebie w pierwszej kolejności, organizują a nie obsługują dzieci, co odróżnia ich na pewno od polskich odpowiedników.
          • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 10:32
            urquhart napisał:

            > druginudziarz napisał:
            > > A ile dziecko malo lat? nie chcę za bardzo robić offtopu, ale zostawianie
            > małeg
            > > o dziecka z płaczem to mi się kojarzy z niemieckim zimnym chowem. To nie
            > jest
            > > zdrowe wg mnie.
            >
            > Ale "nie jest zdrowe" dla kogo niby? Dla matki?

            Płacz dziecka jest wołaniem o pomoc. A resztę sobie sam dopowiedz.

            > Dzieci trójka wyrastają na na zmotywowane i zdrowe psychicznie
            > Zdrowe okazało się to przede wszystkim dla mniej i dla jej małżeństwa, jej face
            > t mój przyjaciel Polak jest nieprzerwanie szczerze w niej zakochany i pod jej c
            > zarem od 20 lat , mimo że bardzo atrakcyjny dla kobiet na wysokim stanowisku, b
            > iega, gra flamenco, mają zawsze czas dla siebie w pierwszej kolejności, organiz
            > ują a nie obsługują dzieci, co odróżnia ich na pewno od polskich odpowiedników.

            No, czyli masz czarne na białym, że w życiu najlepiej być młodym, pięknym i bogatym. A nie starym brzydkim i biednym.
            • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 10:53
              druginudziarz napisał:

              > urquhart napisał:
              > >
              > > Ale "nie jest zdrowe" dla kogo niby? Dla matki?
              >
              > Płacz dziecka jest wołaniem o pomoc. A resztę sobie sam dopowiedz.


              narzekać na brak uwagi, ciepła i dotyku magą tylko prawo dorośli, którym się odmawia seksu i zwiazanych z tym dodatków...;)


              > > Dzieci trójka wyrastają na na zmotywowane i zdrowe psychicznie
              > > Zdrowe okazało się to przede wszystkim dla mniej i dla jej małżeństwa, je
              > j face
              > > t mój przyjaciel Polak jest nieprzerwanie szczerze w niej zakochany i pod
              > jej c
              > > zarem od 20 lat , mimo że bardzo atrakcyjny dla kobiet na wysokim stanowi
              > sku, b
              > > iega, gra flamenco, mają zawsze czas dla siebie w pierwszej kolejności, o
              > rganiz
              > > ują a nie obsługują dzieci, co odróżnia ich na pewno od polskich odpowied
              > ników.
              >
              > No, czyli masz czarne na białym, że w życiu najlepiej być młodym, pięknym i bog
              > atym. A nie starym brzydkim i biednym.
              • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 11:20
                bgz0702 napisała:

                > druginudziarz napisał:
                >
                > > urquhart napisał:
                > > >
                > > > Ale "nie jest zdrowe" dla kogo niby? Dla matki?
                > >
                > > Płacz dziecka jest wołaniem o pomoc. A resztę sobie sam dopowiedz.
                >
                >
                > narzekać na brak uwagi, ciepła i dotyku magą tylko prawo dorośli, którym się od
                > mawia seksu i zwiazanych z tym dodatków...;)

                Ano...
                Mnie się wydaje, że to jest kontynuacja deficytów z dzieciństwa. A piszę to w oparciu o użalanie się nad swoim losem ;) choć z dzieciństwa pamiętam mało.
            • urquhart Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 13:04
              druginudziarz napisał:

              > Płacz dziecka jest wołaniem o pomoc. A resztę sobie sam dopowiedz.

              A ty każde wołanie o pomoc i potrzebę symbiotycznego połączenia z matką uważasz że należy natychmiast realizować i podporządkować się żądaniom dziecka? A jak dzieci jest więcej?
              No to w tym różni się podporządkowanie dorosłych dziecku, od tego że "Francuzi wychodzą z założenia, że to dziecko ma przystosować się do stylu życia rodziców, a nie na odwrót".

              > > Dzieci trójka wyrastają na na zmotywowane i zdrowe psychicznie
              > > Zdrowe okazało się to przede wszystkim dla mniej i dla jej małżeństwa, je
              > j face
              > > t mój przyjaciel Polak jest nieprzerwanie szczerze w niej zakochany i pod
              > No, czyli masz czarne na białym, że w życiu najlepiej być młodym, pięknym i bog
              > atym. A nie starym brzydkim i biednym.

              Raczej może ty zadaj sobie pytanie dlaczego nie chcesz widzieć związku innego podejścia do dzieci z satysfakcją ze związku i ogólnie o którym piszą otwarcie że to francuskie podejście i który dla mnie też jest oczywisty a dla ciebie z jakiś powodów nie jest.
              • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 13:30
                urquhart napisał:

                > Raczej może ty zadaj sobie pytanie dlaczego nie chcesz widzieć związku innego p
                > odejścia do dzieci z satysfakcją ze związku i ogólnie o którym piszą otwarcie ż
                > e to francuskie podejście i który dla mnie też jest oczywisty a dla ciebie z ja
                > kiś powodów nie jest.

                urquhart przepraszam cię bardzo, nie chcę cię rozwścieczyć ale czy jakieś osobiste problemy nie przysłąniają ci obrazu całości?
                • urquhart Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 14:10
                  > urquhart przepraszam cię bardzo, nie chcę cię rozwścieczyć ale czy jakieś osobi
                  > ste problemy nie przysłąniają ci obrazu całości?

                  To byłoby wygodne zamkniecie mi ust, gdyby nie fakt że model francuski pragmatycznie powoduje większą dzietność i satysfakcję rodziców, a włoski i polski mimo że wybrukowany dobrymi chęciami ani nie kończy się dobrze dla rodziców ani dla wielu dzieci które niesamodzielne radzą sobie potem gorzej.
                  I tu emocje podpowiadają inne wnioski niż sprawdzenie statystyk .
                  • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 14:25
                    urquhart napisał:

                    > > urquhart przepraszam cię bardzo, nie chcę cię rozwścieczyć ale czy jakieś
                    > osobi
                    > > ste problemy nie przysłąniają ci obrazu całości?
                    >
                    > To byłoby wygodne zamkniecie mi ust, gdyby nie fakt że model francuski pragmaty
                    > cznie powoduje większą dzietność i satysfakcję rodziców, a włoski i polski mimo
                    > że wybrukowany dobrymi chęciami ani nie kończy się dobrze dla rodziców ani dla
                    > wielu dzieci które niesamodzielne radzą sobie potem gorzej.
                    > I tu emocje podpowiadają inne wnioski niż sprawdzenie statystyk .

                    A ile Francja dopłaca do każdego dziecka? a ile Polska?
                    A wogóle to jeszcze wcześniej wytłumacz się co ma "jakość" wychowywania z dzietnością?
                    Poza tym dzietność we Francji to około 2,0, przy czym dzietność kobiet"białych" to grubo poniżej 1,5 a dobrą statystykę robi dzietność "muzułmanek".
                  • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 14:32
                    urquhart napisał:

                    > > urquhart przepraszam cię bardzo, nie chcę cię rozwścieczyć ale czy jakieś
                    > osobi
                    > > ste problemy nie przysłąniają ci obrazu całości?
                    >
                    > To byłoby wygodne zamkniecie mi ust,

                    "zamknięcie ci ust"? daj spokój. Tobie? Dlaczego miałabym ci usta zamykać? urq...

                    gdyby nie fakt że model francuski pragmaty
                    > cznie powoduje większą dzietność i satysfakcję rodziców, a włoski i polski mimo
                    > że wybrukowany dobrymi chęciami ani nie kończy się dobrze dla rodziców ani dla
                    > wielu dzieci które niesamodzielne radzą sobie potem gorzej.
                    > I tu emocje podpowiadają inne wnioski niż sprawdzenie statystyk .
              • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 13:39
                urquhart napisał:

                > druginudziarz napisał:
                >
                > > Płacz dziecka jest wołaniem o pomoc. A resztę sobie sam dopowiedz.
                >
                > A ty każde wołanie o pomoc i potrzebę symbiotycznego połączenia z matką uważasz
                > że należy natychmiast realizować i podporządkować się żądaniom dziecka? A jak
                > dzieci jest więcej?

                Zależy od kontekstu, zależy od wieku.
                Permanentna niedostępność rodzica w pewnym wieku dziecka, daje zaburzenia przywiązania z całym ich bagażem na wiek dojrzały.
                Ja myślę, że Ty jednak co innego masz na myśli, że matka czyni sobie ze swojej dostępności dla dziecka wygodny pretekst. Tak też bywa, nawet często.

                > No to w tym różni się podporządkowanie dorosłych dziecku, od tego że "Francuzi
                > wychodzą z założenia, że to dziecko ma przystosować się do stylu życia rodziców
                > , a nie na odwrót".

                No to ja tez przejaskrawię: do znaczy nie zakładają im pappersów?

                > Raczej może ty zadaj sobie pytanie dlaczego nie chcesz widzieć związku innego p
                > odejścia do dzieci z satysfakcją ze związku i ogólnie o którym piszą otwarcie ż
                > e to francuskie podejście i który dla mnie też jest oczywisty a dla ciebie z ja
                > kiś powodów nie jest.

                Dzieci wszędzie są takie same.
                Dla mnie nie jest oczywiste bo takie podejście stoi w poprzek nauk to których jesteś (i słusznie) mocno przywiązany, w poprzek psychologii ewolucyjnej, psychodynamicznych uwarunkowań w rozwoju człowieka.
                To, że coś we Francji lepiej wygląda niż w Polsce to mnie wcale nie dziwi, tyle, że wygląda lepiej "dzięki" czy "pomimo"?
                • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 13:45
                  druginudziarz napisał:

                  > Dzieci wszędzie są takie same.
                  > Dla mnie nie jest oczywiste bo takie podejście stoi w poprzek nauk to których j
                  > esteś (i słusznie) mocno przywiązany, w poprzek psychologii ewolucyjnej, psycho
                  > dynamicznych uwarunkowań w rozwoju człowieka.
                  > To, że coś we Francji lepiej wygląda niż w Polsce to mnie wcale nie dziwi, tyle
                  > , że wygląda lepiej "dzięki" czy "pomimo"?

                  jak mnie krew chce zalać to też mam w dupie- "na pół sekundy";)- swoje różne poglądy. Co zrobisz panie? nic nie zrobisz, trza się wkurwić czasem
                • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 15:07
                  druginudziarz napisał:

                  > Permanentna niedostępność rodzica w pewnym wieku dziecka, daje zaburzenia przyw
                  > iązania z całym ich bagażem na wiek dojrzały.

                  Co to sa zaburzenia przywiazania i jaki jest ich bagaz na wiek dojrzaly?

                  > Ja myślę, że Ty jednak co innego masz na myśli, że matka czyni sobie ze swojej
                  > dostępności dla dziecka wygodny pretekst. Tak też bywa, nawet często.

                  Pretekst do czego?
                  • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 15:29
                    hello-kitty2 napisała:

                    > druginudziarz napisał:
                    >
                    > > Permanentna niedostępność rodzica w pewnym wieku dziecka, daje zaburzenia
                    > przyw
                    > > iązania z całym ich bagażem na wiek dojrzały.
                    >
                    > Co to sa zaburzenia przywiazania i jaki jest ich bagaz na wiek dojrzaly?

                    NIe wiem co CI polecić, może to?
                    zwierciadlo.pl/psychologia/relacje-spoleczne/dzieci-bez-wiezi
                    > > Ja myślę, że Ty jednak co innego masz na myśli, że matka czyni sobie ze s
                    > wojej
                    > > dostępności dla dziecka wygodny pretekst. Tak też bywa, nawet często.
                    >
                    > Pretekst do czego?

                    Do wszystkiego.
                    "Wyglądałabym ale nie mam czasu bo dziecko".
                    "Dziękuję za zaproszenie, ale niemoge do was przyjść na przyjecie bo dziecko".
                    "Nic z tego, bo dziecko".
                    etc. etc.
                    • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 15:56
                      druginudziarz napisał:

                      > > druginudziarz napisał:
                      > >
                      > > > Permanentna niedostępność rodzica w pewnym wieku dziecka, daje zabu
                      > rzenia
                      > > przyw
                      > > > iązania z całym ich bagażem na wiek dojrzały.
                      > >

                      > NIe wiem co CI polecić, może to?

                      Przeczytalam. Jednak artykul byl o dzieciach zaniedbanych i osieroconych, w dalszej czesci o adopcji. A we francuskim modelu rodzice sa obecni, choc nie na kazde zawolanie. Wydaje mi sie, ze zaniedbanie i osierocenie nie ma w tym modelu miejsca.
                      • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 16:07
                        hello-kitty2 napisała:

                        > Przeczytalam. Jednak artykul byl o dzieciach zaniedbanych i osieroconych, w dal
                        > szej czesci o adopcji. A we francuskim modelu rodzice sa obecni, choc nie na ka
                        > zde zawolanie.

                        W opisie rodzic nie odpowiadał na żadne zawołanie, pil spokojnie wino, a dziecko płakało w sypialni.

                        > Wydaje mi sie, ze zaniedbanie i osierocenie nie ma w tym modelu
                        > miejsca.

                        Chodzi o brak dostępności emocjonalnej.
                        Czyli: nawet luksusowy dom dziecka nie da tego co (ubogi) rodzic zainteresowany i odpowiadający na potrzeby emocjonalne dziecka.

                        "Reaktywne zaburzenie przywiązania oznacza problemy z budowaniem oraz utrzymywaniem bliskich, satysfakcjonujących więzi, zarówno z rówieśnikami, jak i dorosłymi, zwłaszcza opiekunami.

                        Zaburzenie to objawia się pod dwiema postaciami:

                        *Postać zahamowana oznacza zubożenie i ograniczenie relacji, unikanie fizycznych objawów czułości, kontaktu wzrokowego, chłód emocjonalny oraz obojętność.
                        *Postać rozhamowana to narzucanie się najczęściej obcym, przypadkowym ludziom, próba oczarowania ich i pozyskania sympatii za wszelką cenę.

                        Zaburzenie przywiązania pojawia się przed piątym rokiem życia. Cechy wspólne cierpiących na nie dzieci to lękliwość i nadwrażliwość, ambiwalencja uczuciowa, obniżona tolerancja frustracji, odpowiadanie agresją na napotkane przeszkody.

                        Objawy
                        Głównym objawem jest nieadekwatne do głębokości relacji zaangażowanie emocjonalne - zbyt głębokie lub zbyt płytkie.

                        Do objawów zaliczyć także można:
                        * Unikanie kontaktu wzrokowego z opiekunami.
                        * Unikanie okazywania czułości.
                        * Brak kontroli impulsów.
                        * Częste wybuchy agresji, zwróconej przeciwko sobie, ludziom w otoczeniu oraz zwierzętom, przedmiotom, wartościom.
                        * Trudności w nauce.
                        * Zachowania antyspołeczne - kłamstwa, kradzieże, brak wyrzutów sumienia.

                        Przyczyny
                        Przyczyną jest zazwyczaj brak odpowiedniej opieki i zaniedbania dziecka przez rodziców, opiekunów czy instytucje wychowawcze, na przykład domy dziecka. Na zaburzenia przywiązania cierpią również dzieci maltretowane, wykorzystywane, nadużywane i źle traktowane."
                        • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 16:39
                          Ladnie opracowales. Oczywiscie ze pozastanawialam sie na tym, bo moj syn np ma objaw 'unikanie okazywania czulosci' ale nic innego sie nie pokrywa. Ciekawy byl tez ten opis 'emocjonalnej prostytutki' ale tego tez u syna nie widze. Wiesz co by sie przydalo ale pewnie sie nie zgodzisz: zebys troche uchylil rabka tajemnicy z macierzynstwa Twojej zony obserwowanego Twoimi oczyma, bo twierdzisz, ze ona ma objawy depresji i szczedzila czulosci zarowno Tobie jak i dzieciom. Jakie z tego konsekwencje? I czy probowales te braki dzieciom nadrabiac ze swojej strony? I jeszcze: kto z Was chcial tyle dzieci? I dlaczego?
                        • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 16:44
                          druginudziarz napisał: > Chodzi o brak dostępności emocjonalnej.
                          > Czyli: nawet luksusowy dom dziecka nie da tego co (ubogi) rodzic zainteresowany
                          > i odpowiadający na potrzeby emocjonalne dziecka.

                          Dokładnie tak jest. W społeczeństwach pierwotnych dziecko towarzyszyło matce przez pierwsze lata bardzo blisko. Nikt nie odkładał noworodka do jego pokoiku. Bliskość emocjonalna została zastąpiona tapetami w żyrafy. Dziecko od matki oddalało się w naturalny sposób....odchodziło za czymś ciekawym, eksplorowało otoczenie. Teraz dostaje muchomorka w przedszkolu pod wzniosłym hasłem USPOŁECZNIANIA. Nerwice, depresje i inne zaburzenia nie biorą się znikąd. A wystarczy sobie wyobrazić że nas - osoby dorosłe- kierują do całkiem nowego świata, czujemy emocje których nie rozumiemy i nie potrafimy nazwać i nie mamy nikogo bliskiego pod ręką lub nie wiemy jak go przywołać ( bo ci kochający bliscy przeczytali że francuzi wybierają wino, jakby nie można było pić wina z dzieckiem w chuście).
                          • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 17:48
                            zawle napisała:

                            > druginudziarz napisał: > Chodzi o brak dostępności emocjonalnej.
                            > > Czyli: nawet luksusowy dom dziecka nie da tego co (ubogi) rodzic zaintere
                            > sowany
                            > > i odpowiadający na potrzeby emocjonalne dziecka.
                            >
                            > Dokładnie tak jest. W społeczeństwach pierwotnych dziecko towarzyszyło matce pr
                            > zez pierwsze lata bardzo blisko. Nikt nie odkładał noworodka do jego pokoiku. B
                            > liskość emocjonalna została zastąpiona tapetami w żyrafy. Dziecko od matki odda
                            > lało się w naturalny sposób....odchodziło za czymś ciekawym, eksplorowało otocz
                            > enie.

                            No ale to przeciez jest awykonalne, bo bys musiala chodzic do pracy z dzieckiem albo siedziec z dzieckiem na wychowawczym, jak moja matka. I jeszcze trzeba by sie zastanowic czy to sie oplaca tj kto z takiego dziecka wyrosnie. Biorac mojej matki poswiecenie i co ze mnie wyroslo, to sie jednak nie oplacalo.
                            • kag73 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 17:55
                              hello-kitty2 napisała:
                              > No ale to przeciez jest awykonalne, bo bys musiala chodzic do pracy z dzieckiem
                              > albo siedziec z dzieckiem na wychowawczym, jak moja matka. I jeszcze trzeba by
                              > sie zastanowic czy to sie oplaca tj kto z takiego dziecka wyrosnie. Biorac moj
                              > ej matki poswiecenie i co ze mnie wyroslo, to sie jednak nie oplacalo.

                              No momencik, ja mam nadzieje, ze z mojego cos wyrosnie, bo siedzialam na wychowawczym ;))
                              Nie wiem tez dlaczego mialo by z nigo cos zlego albo nic nie wyrosnac?
                              A co Ci sie w sobie nie podoba, ze narzekasz? Skad wiesz co by z Ciebie wyroslo gdyby matka nie byla z Toba na wychowawczym ;))
                              • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 19:08
                                kag73 napisała:

                                > No momencik, ja mam nadzieje, ze z mojego cos wyrosnie, bo siedzialam na wychow
                                > awczym ;))
                                > Nie wiem tez dlaczego mialo by z nigo cos zlego albo nic nie wyrosnac?
                                > A co Ci sie w sobie nie podoba, ze narzekasz? Skad wiesz co by z Ciebie wyroslo
                                > gdyby matka nie byla z Toba na wychowawczym ;))

                                Nie bierz tego do siebie, tak sobie tylko analizuje. Poza tym mysle, ze to sa rozne sytuacje, bo w Twoim przypadku to raczej chodzi o styl zycia, a w przypadku mojej matki chodzilo o poswiecenie, bo w tamtym okresie ten wychowawczy byl bezplatny i byla na lasce mojego ojca tyle lat. A ta laska to byla taka, ze nie miala nawet na spacerze kasy zeby mi glupiego paczka kupic, plaszcz na zime jej siostra kupila. To tak z opowiesci ile dla mnie wycierpiala ;) A czy sie oplacalo to chodzilo mi czy to czy dziecko czyli ja jestem jej za to wdzieczna czy potrafie docenic. A ja nie jestem w ogole wdzieczna za to i w ogole tego nawet nie pamietam. Tyle ze u mnie to cala kupa innych czynnikow jeszcze sie nalozyla wiec nie da sie porownywac.
                                • kag73 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 19:25
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Nie bierz tego do siebie, tak sobie tylko analizuje. Poza tym mysle, ze to sa r
                                  > ozne sytuacje, bo w Twoim przypadku to raczej chodzi o styl zycia, a w przypadk
                                  > u mojej matki chodzilo o poswiecenie, bo w tamtym okresie ten wychowawczy byl b
                                  > ezplatny i byla na lasce mojego ojca tyle lat.

                                  Tez bylam na bezplatnym wychowawczym, bo wtedy jeszcze pracowalam zawodowo. Ale sie nie "poswiecalam", tylko byl to moj wybor, moim osobistym zdaniem, najlepszy dla dziecka i dla mnie(dla nas), bo inaczej dzieciak raczej malo widywalby rodzicow, wiec po co ich ma i po co my mamy jego. Zeby sie nazywalo "mamy", odhaczony inwentarz?

                                  "A czy sie oplacalo to chodzilo mi czy to czy dziecko czyli ja jestem jej za to wdzieczna czy p
                                  > otrafie docenic. A ja nie jestem w ogole wdzieczna za to i w ogole tego nawet n
                                  > ie pamietam. Tyle ze u mnie to cala kupa innych czynnikow jeszcze sie nalozyla
                                  > wiec nie da sie porownywac.
                                  >
                                  Jezeli ktos robi cos liczac na wdziecznosc dziecka, to niech zapomni, bo wdziecznosci to nie ma co oczekiwac i nie w tym rzecz.
                                  • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:13
                                    kag73 napisała:

                                    > Tez bylam na bezplatnym wychowawczym, bo wtedy jeszcze pracowalam zawodowo. Ale
                                    > sie nie "poswiecalam", tylko byl to moj wybor, moim osobistym zdaniem, najleps
                                    > zy dla dziecka i dla mnie(dla nas)

                                    No i to chyba jest dobre podsumowanie: nie poswiecac sie dla dziecka. Szkopul w tym, ze dla kazego to znaczy co innego.
                                    • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:30
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > No i to chyba jest dobre podsumowanie: nie poswiecac sie dla dziecka. Szkopul w
                                      > tym, ze dla kazego to znaczy co innego.
                                      >

                                      Dal niektórych zaniechanie robienia z siebie męczennicy, Matki Teresy i ofiary gto nie lada poświecenie;)
                                      • twojabogini Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 23:16
                                        zawle napisała:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        > > No i to chyba jest dobre podsumowanie: nie poswiecac sie dla dziecka. Szk
                                        > opul w tym, ze dla kazego to znaczy co innego.
                                        > >

                                        > Dal niektórych zaniechanie robienia z siebie męczennicy, Matki Teresy i ofiary
                                        > gto nie lada poświecenie;)

                                        He, he :)
                                        Z każdym ze swoich dzieci spędziłam ich pierwsze lata życia, bo tak czułam, że jest to mi i dzieciom potrzebne. Nie pracowałam w tych okresach etatowo. Ale po pierwsze pracowałam, po drugie nie spędzałam z dziećmi 24 godzin na dobę i robiłam sobie wakacje. Dzięki temu nie czułam że się poświęcam.
                                        Nie wyobrażam sobie przeznaczenia trzech lat życia wyłącznie na opiekę nad dzieckiem. Jestem w stanie zrozumieć, że są kobiety, które się w tym odnajdą. Nie rozumiem tylko męczennic, które kompletnie się w tym nie odnajdują, ale i tak się poświęcają i zatruwają życie sobie dzieciom i wszystkim dookoła. I potem na koniec szantażują emocjonalnie dorosłe dzieci bo się poświęcały. A kto je k. prosił?
                                        Żal mi za to tych kobiet, które nie mają wyjścia, chciałyby pracować a nie mogą, bo do żłobka-przechowalni oddać nie chcą, na prywatny czy nianie nie stać, a pan mąż nie będzie sobie zmieniał godzin pracy na elastyczne, żeby jej ułatwić cokolwiek. I tak samo żal mi tych, które chciałyby zostać z dzieckiem, ale muszą pracować. Bardzo rzadko kobiety-matki dokonują realnego wyboru. najczęściej to co robią jest w polskich warunkach dyktowane okolicznościami, poglądami męża na prace matki jego dziecka i tym na co z jego strony mogą liczyć.
                            • urquhart Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 18:08
                              hello-kitty2 napisała:
                              > No ale to przeciez jest awykonalne, bo bys musiala chodzic do pracy z dzieckiem
                              > albo siedziec z dzieckiem na wychowawczym, jak moja matka. I jeszcze trzeba by
                              > sie zastanowic czy to sie oplaca tj kto z takiego dziecka wyrosnie. Biorac moj
                              > ej matki poswiecenie i co ze mnie wyroslo, to sie jednak nie oplacalo.

                              No ale to przecież nasza współczesna iluzja pierwotnej opieki jedynie bo pomijając niemowlęctwo to u plemion pierwotnych łowiecko zbierackich, czy nawet wielkich ssaków jak orki, słonie czy hipopotamy dziećmi zajmują się samice i osobniki po menopauzie, drugie pokolenie, czyli po naszemu dziadkowie a rodzice idą na łowy, w las zdobywać polować, zbierać pożywienie dla reszty.
                              W kulturach rolniczych dziecko dopiero mogło być z matką bezpiecznie i na miejscu, czyli stosunkowo niedawno.
                              • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 19:25
                                urquhart napisał:

                                > hello-kitty2 napisała:
                                > > No ale to przeciez jest awykonalne, bo bys musiala chodzic do pracy z dzi
                                > eckiem
                                > > albo siedziec z dzieckiem na wychowawczym, jak moja matka. I jeszcze trz
                                > eba by
                                > > sie zastanowic czy to sie oplaca tj kto z takiego dziecka wyrosnie. Bior
                                > ac moj
                                > > ej matki poswiecenie i co ze mnie wyroslo, to sie jednak nie oplacalo.
                                >
                                > No ale to przecież nasza współczesna iluzja pierwotnej opieki jedynie bo pomija
                                > jąc niemowlęctwo to u plemion pierwotnych łowiecko zbierackich, czy nawet wielk
                                > ich ssaków jak orki, słonie czy hipopotamy dziećmi zajmują się samice i osobnik
                                > i po menopauzie, drugie pokolenie, czyli po naszemu dziadkowie a rodzice idą na
                                > łowy, w las zdobywać polować, zbierać pożywienie dla reszty.

                                Hipopotamów do tego nie mieszaj ;)
                                Jeśli szukasz dla nas, dla ludzi, jakiegoś punktu wyjścia to nie patrz na łowców uganiających się po lesie tylko na np. Buszmenów.
                                Nasza przeszłość nie znajduje się bowiem w lesie, tylko w trawach i krzakach. Polowanie? owszem, jakaś jaszczurka, większy mysior, jak przychodzi chętka to trzeba się pouganiać za jakąś niewielką antylopą. Ale to męczy, więc nie za często. A tak na codzień to jakieś duże tłuste larwy, poczwarki, albo bulwy, kłącza, tylko trzeba się ich w grupie naszukać po buszu bo rosną rzadko. Jeśli w pobliżu jest akurat niewyschnięta rzeka to małże i ryby. A wszystko to razem z dziećmi, w koedukacyjnej grupie rodzinnej. Są oczywiście obszary wyłączne, typu "łuk i strzały to wyłączna domena mężczyzn, zarówno produkcja, serwis jak i ich używanie" albo "jeśli dziecko nie chodzi to nosi je matka" ;) No.
                                Zrobiono coś w rodzaju budżetu czasowego takich wspólnot i wyszło kilkanaście godzin pracy tygodniowo. Byłbym chętny ;) Ciekawe co oni robili z czasem wolnym? :D

                                A jeśli już patrzeć na zwierzęta to sens w porównaniach jest tylko w stosunku do ssaków naczelnych. No więc dzidziusia matka ma zawsze przy sobie, no chyba że tragicznego coś się wydarzyło, wtedy faktycznie babka, albo jakaś ciotka czy nawet starsze rodzeństwo. To co wiemy o ssakach naczelnych, a zwłaszcza o szympansach jest szo-ku-ją-ce. Książki Jane Goodall czytałem bardzo dawno temu i przyznaję wstrząsnęła mną.
                            • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 18:54
                              hello-kitty2 napisała: > No ale to przeciez jest awykonalne, bo bys musiala chodzic do pracy z dzieckiem
                              > albo siedziec z dzieckiem na wychowawczym, jak moja matka. I jeszcze trzeba by
                              > sie zastanowic czy to sie oplaca tj kto z takiego dziecka wyrosnie. Biorac moj
                              > ej matki poswiecenie i co ze mnie wyroslo, to sie jednak nie oplacalo.

                              Na drugim biegunie jest wpychanie malucha do swojego pokoju i manie w dupie że mu żle. Ja siedziąłam w domu, skończyłam studia i pracuję. A co z dziecka wyrośnie? Ważne żeby samemu nie mieć sobie zbyt dużo do zarzucenia;)
                              • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 19:35
                                zawle napisała:

                                > hello-kitty2 napisała: > No ale to przeciez jest awykonalne, bo bys musiala
                                > chodzic do pracy z dzieckiem
                                > > albo siedziec z dzieckiem na wychowawczym, jak moja matka. I jeszcze trze
                                > ba by
                                > > sie zastanowic czy to sie oplaca tj kto z takiego dziecka wyrosnie. Biora
                                > c moj
                                > > ej matki poswiecenie i co ze mnie wyroslo, to sie jednak nie oplacalo.
                                >
                                > Na drugim biegunie jest wpychanie malucha do swojego pokoju i manie w dupie że
                                > mu żle.

                                I włączenie mu telewizora :(
                                • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 19:37
                                  Nudziarz...cieszę się że już nie mam chęci się rozmnażać....stanowiłbyś dla mnie łakomy kąsek. A potem byłoby jak zawsze....;)
                                  • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:04
                                    zawle napisała:

                                    > Nudziarz...cieszę się że już nie mam chęci się rozmnażać....stanowiłbyś dla mni
                                    > e łakomy kąsek. A potem byłoby jak zawsze....;)

                                    No nie wiem, on przeciez nawet kawalka zdania nie napisal jak to u niego w domu jest, dziwnym trafem wszystkie kobiety na depresje choruja w jego otoczeniu. Moze tez bys zachorowala? ;-)
                                    • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:06
                                      Dlatego napisałam że byłoby jak zawsze:)). No co ty...na depę? To na depę się choruje? Ja tu czytam że to wiano rodzinne jest;)
                                    • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:26
                                      hello-kitty2 napisała:

                                      > zawle napisała:
                                      >
                                      > > Nudziarz...cieszę się że już nie mam chęci się rozmnażać....stanowiłbyś d
                                      > la mni
                                      > > e łakomy kąsek. A potem byłoby jak zawsze....;)
                                      >
                                      > No nie wiem, on przeciez nawet kawalka zdania nie napisal jak to u niego w domu
                                      > jest, dziwnym trafem wszystkie kobiety na depresje choruja w jego otoczeniu. M
                                      > oze tez bys zachorowala? ;-)

                                      Kitty, ale jak bum cyk cyk, ja już prawie wszystko napisałem, tyle że dozowałem tu i ówdzie po szczypcie. A, że nie zauważyłaś? no bo ja jestem tej szkoły że "raz wystarczy" i pewnie się na te posty nie załapałaś. No ale dawaj, jak Cię męczy to zadaj jedno konkretne pytanie to na nie odpowiem. Albo nie, dwa pytania, a odpowiem na jedno ;)

                                      Co do depry, to jak się rozejrzysz wokół siebie, to zobaczysz wiele osób na nią cierpiących. Jak chcesz to poszukam jakiś w miarę konkretny test internetowy na deprę, przekonasz się, że to żaden rarytas.

                                      P.S.
                                      Żona ma depresję _zdiagnozowaną_ więc nie sugeruj mi że coś mi się przewiduje. Najprawdopodobniej miała też depresję dziecięcą, więc nie "zachorowała", nie zaraziła się tylko miała ja praktycznie od zawsze.
                                      • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:32
                                        druginudziarz napisał:
                                        >
                                        > Kitty, ale jak bum cyk cyk, ja już prawie wszystko napisałem, tyle że dozowałem
                                        > tu i ówdzie po szczypcie. A, że nie zauważyłaś? no bo ja jestem tej szkoły że
                                        > "raz wystarczy" i pewnie się na te posty nie załapałaś. No ale dawaj, jak Cię m
                                        > ęczy to zadaj jedno konkretne pytanie to na nie odpowiem. Albo nie, dwa pytania
                                        > , a odpowiem na jedno ;)
                                        >
                                        > Co do depry, to jak się rozejrzysz wokół siebie, to zobaczysz wiele osób na nią
                                        > cierpiących. Jak chcesz to poszukam jakiś w miarę konkretny test internetowy n
                                        > a deprę, przekonasz się, że to żaden rarytas.
                                        >
                                        > P.S.
                                        > Żona ma depresję _zdiagnozowaną_ więc nie sugeruj mi że coś mi się przewiduje.
                                        > Najprawdopodobniej miała też depresję dziecięcą, więc nie "zachorowała", nie za
                                        > raziła się tylko miała ja praktycznie od zawsze.

                                        och już nie bądź taki, że bardziej cie interesuje dygresja kitty niz fajny tekst od zawle...;)
                                        • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:35
                                          bgz0702 napisała:

                                          > och już nie bądź taki, że bardziej cie interesuje dygresja kitty niz fajny teks
                                          > t od zawle...;)

                                          Zawle w ogóle jest fajna, nie musimy sobie tego mówić ;)
                                          • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:38
                                            druginudziarz napisał:

                                            > bgz0702 napisała:
                                            >
                                            > > och już nie bądź taki, że bardziej cie interesuje dygresja kitty niz fajn
                                            > y teks
                                            > > t od zawle...;)
                                            >
                                            > Zawle w ogóle jest fajna, nie musimy sobie tego mówić ;)

                                            ...? nie;))) wiem, to co miłe czasem zaskoczy;)
                                        • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:35
                                          Wstydziocha się;))
                                          • druginudziarz Re: "nie jest zdrowe"? 31.10.15, 23:46
                                            zawle napisała:

                                            > Wstydziocha się;))

                                            Wstydziocha? no co Ty! ja nawet obok Ciebie mógłbym w saunie na golasa usiąść ;)
                                            • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 01.11.15, 10:31
                                              Bezwstydnik żarłocznik....prawie;)
                                      • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 21:48
                                        druginudziarz napisał:

                                        No ale dawaj, jak Cię m
                                        > ęczy to zadaj jedno konkretne pytanie to na nie odpowiem. Albo nie, dwa pytania
                                        > , a odpowiem na jedno ;)

                                        Przeciez zadalam wyzej pare. Wybierz sobie z tych ale wybierz tak 'kind' (laskawie) dla mnie. Lub odpwiedz czy Twoja zona odrzucila dzieci emocjonalnie i jak to sie objawialo? (moze znajde cos u siebie, dlatego pytam i kraze wokol tematu)
                                        forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158990192,158994967,Re_nie_jest_zdrowe_.html
                                        > Co do depry, to jak się rozejrzysz wokół siebie, to zobaczysz wiele osób na nią
                                        > cierpiących. Jak chcesz to poszukam jakiś w miarę konkretny test internetowy n
                                        > a deprę, przekonasz się, że to żaden rarytas.

                                        Wstaw. Przeczytam.

                                        > P.S.
                                        > Żona ma depresję _zdiagnozowaną_ więc nie sugeruj mi że coś mi się przewiduje.
                                        > Najprawdopodobniej miała też depresję dziecięcą, więc nie "zachorowała", nie za
                                        > raziła się tylko miała ja praktycznie od zawsze.

                                        OK
                                        • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 21:56
                                          kobieta.onet.pl/dziecko/przed-ciaza/adopcja/chory-z-odrzucenia/lhrqv

                                          Widziałam coś takiego. Dziecko porzucone przez matkę. W szpitalu. Kilka dni płakało. Potem zrozumiało że nikt nie przyjdzie. Pielęgniarki mówiły :niech się przyzwyczaja. Byłam też na oddziale specjalnym w Domu Małego Dziecka. Wstrząsające. Widziałam dzieci z chorobą sierocą. Silnych i władczych 18 latków bujających się w nocy z paluchem w buzi. Maluchy rozwalające łóżeczka kiwaniem. Strat w psychice nie widać.
                                  • bgz0702 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 20:28
                                    zawle napisała:

                                    > Nudziarz...cieszę się że już nie mam chęci się rozmnażać....stanowiłbyś dla mni
                                    > e łakomy kąsek. A potem byłoby jak zawsze....;)

                                    ;)) teraz to nudziarz będzie miał o czym myśleć po nocach. No i na zdrowie;))
                          • kag73 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 17:52
                            zawle napisała:
                            > Dokładnie tak jest. W społeczeństwach pierwotnych dziecko towarzyszyło matce pr
                            > zez pierwsze lata bardzo blisko. Nikt nie odkładał noworodka do jego pokoiku.

                            No wlasnie ja mam wrazenie, ze ta Chinka, ktora obserwuje teraz dokladnie tak robi, taka symbioza, ona podporzadkowana rytmowi i potrzebom dziecka, bo ona moze i chce sobie pozwolic na niepracowanie, nierobienie czegos i na skupianiu sie na dziecku.

                            "A wystarczy sobie wyobrazić że nas - osoby dorosłe- kierują do całkiem nowego świata, czujemy emocje których nie rozumiemy i nie potrafimy nazwać i nie mamy nikogo bliskiego po
                            > d ręką lub nie wiemy jak go przywołać ( bo ci kochający bliscy przeczytali że f
                            > rancuzi wybierają wino, jakby nie można było pić wina z dzieckiem w chuście).

                            Dokladnie. I placz to jedyny sposob komunikowania swoich potrzeb w dodatku.
                            Moj mlody wczesniej czesto mnie pytal jak to jest, ze my jestesmy dorosli a mozemy i spimy w jednym pokoju i w jednym lozku a on taki maly ma spac sam. No co mu odpowiedziec? Oczywiscie nakrecalam jak to super miec swoj pokoj i swoje lozko, ale jak sie obudzi w nocy spoko moze przyjsc do nas i jak przychodzil nigdy nie odsylalismy z powrotem do pokoju dziecinnego. Ja go rozumiem, sama nigdy nie spalam sama w pokoju, nawet nie sama w lozku(ze wzgledu na warunki mieszkaniowe). Wiec sie nawet nad tym nie zastanawilam. To byla normalka dla mnie. Teraz spi w swoim lozku poobkladany wszelkimi pluszakami, bo tak mu sie lepiej zasypia i przesypia noc.
                            Jezeli komus sie wydaje, ze najlepsze co moze dac dziecku to wypas wlasny pokoj i kupe zabawek, to sie myli, bo dziecko(do pewnego wieku) o wiele bardzie sobie ceni towarzystwo ludzi niz super zabawki i luksus.
                            • hello-kitty2 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 18:40
                              kag73 napisała:

                              > Dokladnie. I placz to jedyny sposob komunikowania swoich potrzeb w dodatku.
                              > Moj mlody wczesniej czesto mnie pytal jak to jest, ze my jestesmy dorosli a moz
                              > emy i spimy w jednym pokoju i w jednym lozku a on taki maly ma spac sam. No co
                              > mu odpowiedziec? Oczywiscie nakrecalam jak to super miec swoj pokoj i swoje loz
                              > ko, ale jak sie obudzi w nocy spoko moze przyjsc do nas i jak przychodzil nigdy
                              > nie odsylalismy z powrotem do pokoju dziecinnego. Ja go rozumiem, sama nigdy n
                              > ie spalam sama w pokoju, nawet nie sama w lozku(ze wzgledu na warunki mieszkani
                              > owe). Wiec sie nawet nad tym nie zastanawilam. To byla normalka dla mnie. Teraz
                              > spi w swoim lozku poobkladany wszelkimi pluszakami, bo tak mu sie lepiej zasyp
                              > ia i przesypia noc.
                              > Jezeli komus sie wydaje, ze najlepsze co moze dac dziecku to wypas wlasny pokoj
                              > i kupe zabawek, to sie myli, bo dziecko(do pewnego wieku) o wiele bardzie sobi
                              > e ceni towarzystwo ludzi niz super zabawki i luksus.

                              No popatrz, a na drzwiach pokoju mojego syna wisi kartka A4 z recznym napisem ''GEEN OUDERS" ("zadnych rodzicow''). Przewiesza ja jak idzie sie kapac na lazienke i tak wszedzie. Ja nawet nie zwrocilam uwagi na poczatku co tam nabazgrolil ale ta kumpela jak sie jej maluszek ktoregos razu pospal w wozku to zaprowadzila wozek do pokoju mojego syna i smieje sie do mnie, ze tam mamy zakaz wstepu ;-)
                              • zawle Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 18:59
                                hello-kitty2 napisała: > No popatrz, a na drzwiach pokoju mojego syna wisi kartka A4 z recznym napisem '
                                > 'GEEN OUDERS" ("zadnych rodzicow''). Przewiesza ja jak idzie sie kapac na lazie
                                > nke i tak wszedzie. Ja nawet nie zwrocilam uwagi na poczatku co tam nabazgrolil

                                Podobnież nie zauważyłaś jak z maluszka stał się nastolatkiem. Może być też tak ( oczywiście to nie od Ciebie), że dziecko odrzucane, samo odrzuca. Dziecko napastowane stawia zasieki. Dziecko od którego wymaga się osobości pokazuje nad wyraz że osobne jest. Inwestycja jak w czasach zmian ustrojowych;)
                                • kag73 Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 19:33
                                  zawle napisała:
                                  > Podobnież nie zauważyłaś jak z maluszka stał się nastolatkiem.

                                  Dokladnie. Twoj dzieciak jest pewnie do przodu albo moj do tylu ;). Jako rodzice mamy czas ograniczony, bo wlasnie szybko przeleci i dzieciaki zaczynaja miec swoje zycie i swoje zajecia, rodzice schodza na drugi plan, normalna kolej rzeczy.

                          • loppe Re: "nie jest zdrowe"? 11.10.15, 18:09
                            Partnerstwo i jeszcze raz partnerstwo. Dziecko jest przede wszystkim człowiekiem, ma swoje uczucia i rozum, nieraz lepsze od naszych (zwłaszcza już uczucia). Trzeba to szanować. Perswadować, nie rozkazywać. Nie: Idziemy! Tylko: Idziemy? Chcesz iść? Gdzie chcesz iść? Jak jesteśmy tacy mądrzy to przekonamy je do pójścia. Przy okazji będzie miało okazję przypatrzeć się procesom myślowym towarzyszącym decyzjom życiowym, a nie tylko posłuszeństwa i frustracji.

                            www.youtube.com/watch?v=Ra39p9c6N6k
          • hello-kitty2 Re: A co donosi nasza reporterka Glam z Francji? 11.10.15, 14:53
            urquhart napisał:

            > Dzieci trójka wyrastają na na zmotywowane i zdrowe psychicznie

            Tu sie podczepie choc nie przeczytalam jeszcze calego watku do konca. Umyka nam tu wypowiedz Glam co z tych francuskich dzieci wyrosnie, gruszki na wierzbie czy sliwki na sosnie? (hehe w koncu wyszlo szydlo z worka gdzie sie Glam zabookowala) Przeklejam, bo to bardzo ciekawy punkt widzenia i zdobyty u zrodelka:

            "Francuskie dzieci sa rzeczywiscie wyjatkowo samodzielne oraz zdyscyplinowane. Zadnego rozwydrzenia i rozmemlania, i to, przyznaje, jest akurat fajne. Po ilus tam latach spedzonych we Francji, w zdumienie i przerazenie wprawiaja mnie teraz polskie matki, trzesace sie nad dzieckiem kwoki. To naprawde groteskowo wyglada, gdy sie patrzy z innej perspektywy.

            Ale jest druga strona tego holubionego przez Ciebie medalu : widze na wlasne oczy, ze z tego zimnego chowu wyrastaja potem chlodni i egocentryczni dorosli. Zaburzeni, emocjonalnie chaotyczni i nie do konca potrafiacy kochac - chociaz poczatkowo oczywiscie namietni i pozornie spragnieni ciepla. Brak uwagi rodzicow lubia sobie potem kompensowac egocentryzmem i postawa biorcy w stosunku do partnerow. Takie troche maszyny - swietnie zorganizowane i skuteczne w pracy oraz w zyciu, lecz z deficytami w sferze uczuciowej, co sprawia, ze stale zwiazki na dlugie lata sa tu ogromna rzadkoscia. Nie jestem fanka produkcji takich egzemplarzy, bo wszystko to owoce tego "swietnego i skutecznego" wychowania po francusku, czyli tak aby to rodzicom bylo wygodnie, a dzieci maja sie dostosowac, pal licho ich emocje.

            Moim skromnym zdaniem oba te skrajne warianty : zimny chow gdzie dzieci maja byc bezproblemowym dodatkiem do rodzicow, oraz polski parachute parenting gdzie dziecko jest w centrum wszechswiata a rodzice zdmuchuja im pylek sprzed nog, w oczywisty sposob - jak to ze skrajnosciami bywa - nie sa dobre. Idealna formula - jak zwykle - jest regula tzw. zlotego srodka :)"

            forum.gazeta.pl/forum/w,15128,158879572,158963438,Wychowanie_po_francusku.html
            • kag73 Re: A co donosi nasza reporterka Glam z Francji? 11.10.15, 15:07
              hello-kitty2 napisała:
              > Moim skromnym zdaniem oba te skrajne warianty : zimny chow gdzie dzieci maja by
              > c bezproblemowym dodatkiem do rodzicow, oraz polski parachute parenting gdzie d
              > ziecko jest w centrum wszechswiata a rodzice zdmuchuja im pylek sprzed nog, w o
              > czywisty sposob - jak to ze skrajnosciami bywa - nie sa dobre. Idealna formula
              > - jak zwykle - jest regula tzw. zlotego srodka :)"

              Le, to Ty jeszcze matki Chinki nie widzialas. ja aktualnie obserwuje i nadziwic sie nie moge, chociaz sama matka "wyrodna" nie bylam, jej matkowanie przerasta moje o glowe. Ale jej dzieciaczek, prawie 8 miesiecy, bardzo mi sie podoba. Wiec moze robi wszystko dobrze. Pelna koncentracja na dziecku, gniazdo i ona z tym dzieckiem w tym gniezdzie, wsluchana i odczytujaca kazda jego potrzebe i emocje. Ciekawe jak dlugo to jeszcze potrwa, moze do roku.
              Jest to czasochlonne a zatem poza tym, ze jest matka i zajmuje sie dzieckiem, nie sprzata, nie pierze, nie gotuje obiadow, nie robi zakupow.
              Tez mysle, ze najlepsiej znalezc zloty srodek. Ale ludzie sa rozni i maja rozne "kondycje" wlasne. Jeden sie potrafi wylaczyc, olac placz, inny nie potrafi itd.
              Najwiekszy problem pojawia sie chyba jezeli oczekiwania pary sie za bardzo rozjezdzaja.
              Natomiast jezeli matkowanie powoduje, ze partner zostaje komletnie ignorowany i ma wrazenie, ze "ich" jako pary juz nie ma, to jest bardzo niedobrze...
              Wychowanie jest tematem bardzo kontrowersyjnym i do konca nie wiadomo, ktora metoda jest najlepsza.
              • kag73 a jeszcze te Franuzki i Francuzi 11.10.15, 15:31
                Bo Urqu ma swoja jedna, ja tez mam swoje, o ktorych juz czesto pisalam. Moja ulubiona: on pracujacy zawodowo, ona "siedzaca" w domu i piszaca doktorat, dzieciak prawie 2 latka. Wiadomo, ze nie mozna pisac doktoratu z dzieckiem na glowie, zatem dziecko rano do opiekunki. I teraz poniewaz ona bardzo nie lubi wczesnie wstawac, to ten facet codziennie przed praca szykowal dzieciaczka, dawal jesc, wyciskal sok ze swiezych pomaranczy, wstawial do lodowki dla zony. Przyprowadzal do opiekunki i jechal do pracy. Wieczorem kiedy wracal to najczesciej on gotowal obiad/kolacje. Sobota przed poludniem: czas wolny dla mamy, maseczki, inne bzdetki, on z dzieciakiem na targu warzywka i sery kupowac. Kase mieli, placili opiekunce i wychodzili czasem wieczorami.
                Moj drugi przyklad tez juz tu opisywalam. Francuzi na urlopie, dzieciak 5 lat. Facet wydawal mi sie jako tatus dosc niemrawy, drzemal pod palma, ksiazke czytal, potem hobby w ustronnym miejscu na trabce pogrywal. matka z dzieckiem plywanie, organizowanie, zabawy.
                Francuzka chyba se pomyslala podobnie do mnie, bo tatus powiedzial nam, ze w marcu zona z mloda przyleca jeszcze raz, on musi pracowac. Okazalo sie, ze Francuzka przyleciala, ale sama. Bo jej zaczelo smierdziec i stwierdzila, szkoda, bo mloda to miejsce uwielbia, ale wazniejsze, zeby maz zobaczyl co to znaczy zajmowac sie dzieckiem i nieco przejal sie rola. Dzwonil do niej regularnie i z tesknota czekal kiedy wroci.


                • kag73 Re: a jeszcze te Franuzki i Francuzi 11.10.15, 15:45
                  kag73 napisała:

                  > Bo Urqu ma swoja jedna, ja tez mam swoje, o ktorych juz czesto pisalam. Moja ul
                  > ubiona: on pracujacy zawodowo, ona "siedzaca" w domu i piszaca doktorat, dzieci
                  > ak prawie 2 latka.

                  A i ta historia nie konczy sie tak dobrze jak Twoja. Rozwiedli sie po chyba 17 latach bycia razem, a szkoda, bo byli moja ulubiona para, bardzo lubilam i ja i jego. Bylo tez widac, ze on w niej zakochany. Rozwodu chciala ona. Tja, w d..pach sie poprzewracalo, powiem tylko...
                  Czyli regul nie ma.
                  I moze sie zdarzyc, ze matka typ wcale nie matki Francuzki a facet w niej zakochany i malzenswto ma sie dobrze.
                  • hello-kitty2 Re: a po holendersku to jest mix 11.10.15, 16:19
                    To wrzuce obserwacje mojej przyjaciolki (Polki), ktora mnie regularnie odwiedza z 3 miesieczym niemowlakiem, a ktore to zdobywa wsrod holenderskiej rodziny ojca dziecka nota bene ludzi bardzo wyksztalconych, z doktoratami, psychologow. Opowiadala mi, ze na spedzie rodzinnym z okazji urodzin ktoregos z dzieci w rodzinie podeszla do niej Holenderka (ktorej nie znala wczesniej), matka trojki (bogacze) i zapytala czy moze pozyczyc od niej butelke, bo nie ma jak nakarmic swojego niemowlaka (rzecz dzieje sie w miejscu zamiejszania nie mojej przyjaciolki, ktora jest tez tylko gosciem). Mleko pozyczyla od kogos innego, bo dziecko 9 cio miesieczne wiec mleko o innym skladzie potrzebowala. Ok wiec pozyczyla ta butelke, po czy jak sie zblizal czas karmienia jej malucha, to ona zaczyna sie rozgladac za butelka, maluch sie juz porzadnie rozryczal wiec goscie niezadowoleni, a ta szuka i znalazla butelke gdzies niedopita odstawiona na parapecie. Tamta matka winkuje w najlepsze jak te Francuzki, w dupie ma co sie z butelka stalo. Moja Polka ze swoim niemowlakiem na rekach myje, parzy ta butelke poddenorwowana, wszyscy patrza dziecko ryje juz w nieboglosy, no ewidentnie sobie z dzickiem nie radzi ;-) No i takie cos? To chyba nie o taki luz jak tamtej matki Holenderki chodzi, co?
              • urquhart chiński model - dziecko "mały cesarz" 11.10.15, 16:44
                > Le, to Ty jeszcze matki Chinki nie widzialas. ja aktualnie obserwuje i nadziwic
                > sie nie moge, chociaz sama matka "wyrodna" nie bylam, jej matkowanie przerasta
                > moje o glowe. Ale jej dzieciaczek, prawie 8 miesiecy, bardzo mi sie podoba. Wi
                > ec moze robi wszystko dobrze. Pelna koncentracja na dziecku, gniazdo i ona z ty
                > m dzieckiem w tym gniezdzie, wsluchana i odczytujaca kazda jego potrzebe i emoc
                > je. Ciekawe jak dlugo to jeszcze potrwa, moze do roku.

                Sprawdzam co piszą o Chińskim modelu, wypada że efekty skupienia na jednym dziecku są podobne : skupienie na sobie, chłód nieufność ii zamknięcie o jakie Glam podejrzewa że są efektem zimnego wychowu.

                Nieznośne pokolenie małych cesarzy
                Bycie jedynakiem ma wady i zalety. Z jednej strony mamy rodziców tylko dla siebie. Poświęcają nam cały swój wolny czas i uwagę. (...)
                Na całym świecie są jedynacy, ale problem chiński jest wyjątkowy. Raz z powodu jego skali, a dwa, że brak kolejnych dzieci nie był wyborem rodziców, ale został na nich wymuszony. Pokolenie chińskich jedynaków okazało się na tyle kłopotliwe, że w niektórych formularzach zgłoszeniowych do pracy funkcjonuje rubryka "Nie jestem jedynym dzieckiem" (...)
                Okazuje się, że "mali cesarze" są większymi pesymistami, są bardziej nerwowi i wrażliwi niż osoby mające rodzeństwo. A także bardziej nieufni w stosunku do innych. Swoją drogą sami są postrzegani jako niezbyt godni zaufania. Rzeczywiście nie umieją współpracować, stronią od ryzyka i wszelkiego współzawodnictwa. Są skoncentrowani na sobie i jako dzieci nie przepadali za towarzystwem rówieśników.
                wyborcza.pl/piatekekstra/1,130285,13178156,Nieznosne_pokolenie_malych_cesarzy.html
                • zawle Re: chiński model - dziecko "mały cesarz" 11.10.15, 17:06
                  Mój syn szczęśliwie doczekał dorosłości. W wrześniu był w szpitalu ( wychowawczyni poinformowana),po szpitalu infekcja. Kilka dni temu dostaję telefon od wychowawczyni że MUSZĘ przejąć obowiązki za syna i zanieść jej zebrane usprawiedliwienia dnia następnego. Odmówiłam tłumacząc że po pierwsze ja nic nie muszę, a po drugie syn dorosły, rączki i nóżki ma zdrowe więc sam niech się martwi o swoje sprawy. Pointę zrobiła mi pani kilka dni później, mówiąc ze MUSZĘ się WRESZCIE zainteresować synem. Na naciski jestem odporna. Trochę ją wykorzystałam, bo wkurwił mnie tak naprawdę ubezpieczyciel, ale odbiłam sobie na niej. Mój syn twierdzi że bardzo go polubiła, ma do niego iście matczyny stosunek- jak to do dziecka zaniedbywanego i opuszczonego:)))
                • kag73 Re: chiński model - dziecko "mały cesarz" 11.10.15, 18:12
                  urquhart napisał:

                  > > Le, to Ty jeszcze matki Chinki nie widzialas. ja aktualnie obserwuje i na
                  > dziwic
                  > > sie nie moge, chociaz sama matka "wyrodna" nie bylam, jej matkowanie prz
                  > erasta
                  > > moje o glowe. Ale jej dzieciaczek, prawie 8 miesiecy, bardzo mi sie podo
                  > ba. Wi
                  > > ec moze robi wszystko dobrze. Pelna koncentracja na dziecku, gniazdo i o
                  > na z ty
                  > > m dzieckiem w tym gniezdzie, wsluchana i odczytujaca kazda jego potrzebe
                  > i emoc
                  > > je. Ciekawe jak dlugo to jeszcze potrwa, moze do roku.
                  >
                  > Sprawdzam co piszą o Chińskim modelu, wypada że efekty skupienia na jednym dzie
                  > cku są podobne : skupienie na sobie, chłód nieufność ii zamknięcie o jakie Gla
                  > m podejrzewa że są efektem zimnego wychowu.

                  Ale tutaj jeszcze nic straconego, bo "moja" Chinka mieszka w Europie i przypuszczalnie bedzie miala jeszcze jedno dziecko ;)
                  Zreszta nie wszedzie w Chinach obowiazuje polityka jednego dziecka, na wsiach i niektorych czesciach Chin mozna miec dwojke, mozna tez miec po chyba 4 czy 5 latach pozwolenie na drugie, jezeli pierwszym jest dziewczynka. Bywalo tez, ze bylo zarzadzenie odgorne, ze mezczyzna mial poslubic kobiete o 3 lata starsza. Cuda, serio ;)
                  Jak ktos bez pozwolenie zajdzie sobie w druga ciaze, musi zaplacic kare. Bywaja tez przypadki przymusowej aborcji.
                • aardwolf_ge Re: chiński model - dziecko "mały cesarz" 13.10.15, 20:57
                  Okazuje się, że "mali cesarze" są większymi pesymistami, są bardziej nerwowi i
                  > wrażliwi niż osoby mające rodzeństwo. A także bardziej nieufni w stosunku do i
                  > nnych. Swoją drogą sami są postrzegani jako niezbyt godni zaufania. Rzeczywiści
                  > e nie umieją współpracować, stronią od ryzyka i wszelkiego współzawodnictwa. Są
                  > skoncentrowani na sobie i jako dzieci nie przepadali za towarzystwem rówieśnik
                  > ów.

                  za wyjątkiem "także bardziej nieufni w stosunku do innych" to jest świetny opis mnie.
                  Jestem jedynakiem, moi bracia zmarli w niemowlęctwie.
    • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 09:10
      Ja mam takie obserwacje,że obowiązek bycia idealną matką jest przez większość traktowany jako coś,co nie podlega żadnej dyskusji, co jest wzmacniane jeszcze przez przekaz reklamowy i medialny.I większość matek w ten sposób go realizuje-spełnia się doskonale w tej roli,chuchając i dmuchając na dzieci,pilnując na każdym kroku i zapewniając maksymalny dobrostan, bo dziecko nic nie może uwierać,gnieść,czy boleć nawet jeśli chodzi tylko o źle założone ubranie, czy banalny katar,z którym od razu leci się do lekarza.Dla niektórych matek idealne to takie, jak na obrazku w reklamie-roześmiane, ładnie ubrane, wręcz wystrojone-żeby inni mogli podziwiać,co dla mnie czasem jest przerażające, jak widzę nieraz małe dziewczynki przebrane wręcz,a nie ubrane,no ale matka jest dumna,że jej skarb tak pięknie się prezentuje na tle innych, gorzej,czy zwyczajnie ubranych dzieci.
      Do tego dochodzi chęć bezustannej kontroli,ciągłe strofowanie i upominanie, by uważało, by się nie przewróciło,nie ubrudziło,nie odchodziło za daleko.
      Dla mnie fajna, rozsądna matka(nie idealna, bo takich chyba nie ma) to taka,która :pozwala dziecku być samodzielnym,nie kontrolująca na każdym kroku, ale też stawiająca granice,czyli nie bezstresowo wychowująca,rozmawiająca i tłumacząca dziecku różne trudne tematy,a nie zbywająca, że jest za małe, by coś zrozumieć.I oczywiście przytulająca,bo to jest niezbędne i cudowne.
      Ja mam różne odczucia, co do mojego macierzyństwa, na pewno nie odnajduję się w tej roli do końca, tak jak już kiedyś pisałam, więcej mi ono odebrało, niż dało,patrząc z perspektywy czasowej.Sam fakt zostania matką nie dał mi tych gratyfikacji, jakie inne matki pewnie dostały z miejsca.I w schemat się nie wpisuję, bo słyszę głosy krytyki i napominania,że na matkę się albo nie nadaję, albo żebym się zachowywała tak,jak na dobrą matkę przystało.
      • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 09:34
        ninek04 napisała:

        > Ja mam takie obserwacje,że obowiązek bycia idealną matką jest przez większość t
        > raktowany jako coś,co nie podlega żadnej dyskusji, co jest wzmacniane jeszcze p
        > rzez przekaz reklamowy i medialny.

        Bo żyjemy w czasach kultu idealności. Cywilizacja narcyzmu.
        Idealna kariera, idealna cera, idealna szkoła, idealna rodzina etc. etc. słyszymy to od dziecka.
        Potem w życiu zderzamy się ze światem realnym, a przede wszystkim z lustrem (które złowrogo informuje że sami nie jesteśmy idealni).
      • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 10:17
        Ninek ale kto Cie krytykuje? Od kogo slyszysz glosy krytyki?
        • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 11:12
          >Ninek ale kto Cie krytykuje? Od kogo slyszysz glosy krytyki?<

          Różne głosy krytyki słyszę -począwszy od męża, który jest bardziej matką, niż ojcem,( jeśli przyjmiemy tradycyjny podział ról) , chciałby,żebym w 100 %była tą matką oddaną tylko dzieciom i żeby mój świat tylko i wyłącznie się wokół nich kręcił, natomiast moje zainteresowania, czy potrzeba spędzania czasu bez dzieci powinny być zepchniete, czy odsunięte na bok,bo ważniejsze jest na przykład dopilnowanie, czy odrobiły lekcje,albo czy mają ugotowany obiad.Oprócz męża -matka, która mieszka daleko, ale gdy przyjeżdża to prawie że załamuje ręce i raczy mnie słowami,żebym się opanowała i wreszcie zajęła porządnie dziećmi ;znajome i koleżanki, które wychowują dzieci, realizując misję bycia matką -Polką i nie mieści im się w głowie, że można nie w pełni oddawać się dzieciom i nie myśleć, że dzieci to cały mój świat. Przykłady można by mnożyć, bo bycie idealną matką to coś oczywistego w obecnych czasach, nie dla wszystkich jednak.
          • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 11:29
            No jezeli on jest praktycznie matka I uwaza ze dzieci sa najwazniejsze to wychodzi mi, ze to on powinnien ugotowc obiad I dopilnowac lekcji. Ale nie, jemu, jak wiekszosci chlopa, chodzi o wlasna wygode, bo wiadomo, ze lekcje I obiad to robota I jest zadaniem zony. A ze w dodatku seksem zainteresowany nie jest, o ile dobrze pamietam nie przeszkadza mu, ze kosztem lekcji I obiadu bedzie mniej energii DLA niego. CI z kolei co seksu chca psiocza na zony matki polki, bo im potem czasu I energii nie starcza na meza. Take czy siak obiadem I lekcjami sami zajac sie nie chca .:.) Mnie wychodzi, ze kazdemu chodzi o wlasny intres. A ze kolezanki sie mieszja co jak I co man robic to mi nowosc.
            • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 11:37
              kag73 napisała:

              > No jezeli on jest praktycznie matka I uwaza ze dzieci sa najwazniejsze to wycho
              > dzi mi, ze to on powinnien ugotowc obiad I dopilnowac lekcji. Ale nie, jemu, ja
              > k wiekszosci chlopa, chodzi o wlasna wygode, bo wiadomo, ze lekcje I obiad to r
              > obota I jest zadaniem zony.

              Drugie Panie, z bólem serca to piszę przy niedzieli, jesteście nudne jak niedoprawiona owsianka.
              Wam się wszystko, no normalnie wszystko kojarzy z "wygodą (wygodnictwem, prawda?) chłopa" :/
              No nie ma tematy, żeby nie zacząć cisnąć o "trudnym życiu kobiet".
              Wyklęty powstań ludu ziemi! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!
              • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:00
                druginudziarz na
                >
                > Drugie Panie, z bólem serca to piszę przy niedzieli, jesteście nudne jak niedop
                > rawiona owsianka.
                > Wam się wszystko, no normalnie wszystko kojarzy z "wygodą (wygodnictwem, prawda
                > ?) chłopa" :/
                > No nie ma tematy, żeby nie zacząć cisnąć o "trudnym życiu kobiet".
                > Wyklęty powstań ludu ziemi! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!

                A jak The bys to wytlumaczyl? Obiaddla dzieci I lekcje sa najwazniejsze ale ....ma to zrobic ona. Bo?To jej zadaniem poniewaz jest kobieta imatka?
                No oswiec mnie!
                • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:14
                  kag73 napisała:

                  > druginudziarz na
                  > >
                  > > Drugie Panie, z bólem serca to piszę przy niedzieli, jesteście nudne jak
                  > niedop
                  > > rawiona owsianka.
                  > > Wam się wszystko, no normalnie wszystko kojarzy z "wygodą (wygodnictwem,
                  > prawda
                  > > ?) chłopa" :/
                  > > No nie ma tematy, żeby nie zacząć cisnąć o "trudnym życiu kobiet".
                  > > Wyklęty powstań ludu ziemi! Proletariusze wszystkich krajów łączcie się!
                  >
                  > A jak The bys to wytlumaczyl? Obiaddla dzieci I lekcje sa najwazniejsze ale ...
                  > .ma to zrobic ona. Bo?To jej zadaniem poniewaz jest kobieta imatka?
                  > No oswiec mnie!

                  Taaa, jasne, i jeszcze mnie chcesz wkręcić w te jazdy :D
                  To ojciec twierdzi że "obiady i lekcje są najważniejsze"? czy może tylko wchodzi w napisana dla niego rolę? bo takie jest oczekiwanie żony/społeczeństwa, ze tak będzie twierdził?
                  • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:25
                    druginudziarz napisał:
                    > Taaa, jasne, i jeszcze mnie chcesz wkręcić w te jazdy :D
                    > To ojciec twierdzi że "obiady i lekcje są najważniejsze"? czy może tylko wchodz
                    > i w napisana dla niego rolę? bo takie jest oczekiwanie żony/społeczeństwa, ze t
                    > ak będzie twierdził?

                    No to jest wlasnie to pytanie. Kto nam przypisuje, naklada oczekiwania? Kto napisla jego role? I jak bardzo presja spoleczna ma wpyw na nasze zycie? Mnie wychodzi, ze bardzo. W Polscce np. bardzo wazne jest "co powiedza ludzie?" I jak Cie widza tak Cie pisza. I oczywiscie narzucone schematy, zakorzenione w ludziach, od ktorych trudno sie uwolnic i wychowanie.
                    Co nie zmienia faktu, ze stan rzeczy jest jaki jest. Jaka jest tego przyczyna, to inna kwestia.
                    Czasem te oczekiwania spoleczenstwa sa bardzo na reke, czasem nie, zalezy o co chodzi i dla kogo ;))

                  • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:26
                    Ja nie chcę zwalać na niego,że w imię równouprawnienia, on ma też gotować,czy pilnować lekcji dzieci,czy sprzątać, choć dla niego jest to akurat ważne, dla mnie mało istotne ;tylko chciałabym, by właśnie nie wtłaczać we mnie przekonania, co mam robić, albo czego nie robić, by być dobrą matką.
                    • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:38
                      ninek04 napisała:

                      > Ja nie chcę zwalać na niego,że w imię równouprawnienia, on ma też gotować,czy p
                      > ilnować lekcji dzieci,czy sprzątać, choć dla niego jest to akurat ważne, dla mn
                      > ie mało istotne ;tylko chciałabym, by właśnie nie wtłaczać we mnie przekonania,
                      > co mam robić, albo czego nie robić, by być dobrą matką.

                      Ja nikomu nie wierzę :) Wg Ciebie "wtłacza", a być może wg niego "owszem, cos wspomniałem o tym, ale to było z dwa lata temu".
                      Inna sprawa, że rytuały daja poczucie bezpieczeństwa i dzieciom i dorosłym. Wiec trudno powiedzieć czy chodzi faktycznie o zupę czy o jakiś punkt odniesienia w domowej czasoprzestrzeni.
                      • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:46
                        druginudziarz napisał:
                        > Ja nikomu nie wierzę :) Wg Ciebie "wtłacza", a być może wg niego "owszem, cos w
                        > spomniałem o tym, ale to było z dwa lata temu".
                        > Inna sprawa, że rytuały daja poczucie bezpieczeństwa i dzieciom i dorosłym. Wie
                        > c trudno powiedzieć czy chodzi faktycznie o zupę czy o jakiś punkt odniesienia
                        > w domowej czasoprzestrzeni.

                        Ale dzeici sa tak elastyczne i nie skazone, ze nie przeszkadza im kto ugotuje zupe mama czy tato. Albo, ze raz poda je mama a innym razem tata ;)
                        • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:48
                          kag73 napisała:

                          > druginudziarz napisał:
                          > > Ja nikomu nie wierzę :) Wg Ciebie "wtłacza", a być może wg niego "owszem,
                          > cos w
                          > > spomniałem o tym, ale to było z dwa lata temu".
                          > > Inna sprawa, że rytuały daja poczucie bezpieczeństwa i dzieciom i dorosły
                          > m. Wie
                          > > c trudno powiedzieć czy chodzi faktycznie o zupę czy o jakiś punkt odnies
                          > ienia
                          > > w domowej czasoprzestrzeni.
                          >
                          > Ale dzeici sa tak elastyczne i nie skazone, ze nie przeszkadza im kto ugotuje z
                          > upe mama czy tato. Albo, ze raz poda je mama a innym razem tata ;)

                          Mam kompletnie inne obserwacje, doświadczenia.
                          • kag73 Re: Matka idealna? 11.10.15, 13:07
                            druginudziarz napisał:
                            > > upe mama czy tato. Albo, ze raz poda je mama a innym razem tata ;)
                            >
                            > Mam kompletnie inne obserwacje, doświadczenia.

                            Czytaj co pisze kolega Urqu, Francuzi maja patent na dobre malzenstwo...to dzieci maja sie dopasowac do rodzicow a nie rodzice tanczyc wokol dzieci!

                          • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 13:07
                            druginudziarz napisał
                            <kag73napisala
                            >Ale dzeici sa tak elastyczne i nie skazone, ze nie przeszkadza im kto ugotuje z
                            > upe mama czy tato. Albo, ze raz poda je mama a innym razem tata ;)

                            >Mam kompletnie inne obserwacje, doświadczenia.>

                            U mnie nie ma z tym problemu -mężowi nie smakuje to,co ja ugotuję i twierdzi, że dzieciom też, wobec tego gotuje nie raz i nie dwa sobie i dzieciom, bo wtedy ma gwarancję, że będzie im wszystkim smakować :)
                      • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 12:58
                        >Wiec trudno powiedzieć czy chodzi faktycznie o zupę czy o jakiś punkt odniesienia w domowej czasoprzestrzeni.<

                        Powiedzmy,że przysłowiowy spór o zupę był punktem wyjścia, który zapoczątkował zaburzenie domowej i związkowe czasoprzestrzeni,i to w sposób już nieodwracalny.
                        • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 13:08
                          ninek04 napisała:

                          > >Wiec trudno powiedzieć czy chodzi faktycznie o zupę czy o jakiś punkt odni
                          > esienia w domowej czasoprzestrzeni.<
                          >
                          > Powiedzmy,że przysłowiowy spór o zupę był punktem wyjścia, który zapoczątkował
                          > zaburzenie domowej i związkowe czasoprzestrzeni,i to w sposób już nieodwracalny

                          W geopolityce to się nazywa 'proxy war' - wojna zastępcza.
                          Czyli na win-win nie ma (już) widoku?
                          • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 13:15
                            >W geopolityce to się nazywa 'proxy war' - wojna zastępcza.
                            Czyli na win-win nie ma (już) widoku?<

                            Już pozamiatane i "po ptokach ";pozostają kwestie formalne, by w miarę pokojowo zakończyć fikcję, co nie będzie jednak łatwe i przyjemne.
                            • druginudziarz Re: Matka idealna? 11.10.15, 13:26
                              ninek04 napisała:

                              > >W geopolityce to się nazywa 'proxy war' - wojna zastępcza.
                              > Czyli na win-win nie ma (już) widoku?<
                              >
                              > Już pozamiatane i "po ptokach ";pozostają kwestie formalne, by w miarę pokojowo
                              > zakończyć fikcję, co nie będzie jednak łatwe i przyjemne.

                              W rozwiniętych krajach sa wyspecjalizowani terapeuci pomagający przejść takie sytuacje suchą nogą. To jest dobra okazja by się sporo dowiedzieć o sobie samym.
                              • hello-kitty2 Re: Matka idealna? 11.10.15, 15:41
                                Sorry Ninek nie chce Ci paprac niedzieli ale jak przeczytalam ta rozmowe i Twoje zwierzenia, to emocje we mnie tak wezbraly, ze tylko palic wsie, niszczyc narody, do suchej ziemi i zaorac (te barwne opisy to zeby nie rzucac miesem). Gdyby teraz Twoj maz tu wszedl i stanal przede mna to trzymajcie mnie, bo za siebie nie recze.

                                Powiedz mu, ze zadne dziecko matki nie wybiera. Jestes taka matka, jaka jestes i innej nie bedzie! Albo nie mow tylko trzymaj dla siebie.

                                U mnie jest tez, ze ojciec jest matka, a ja jestem ojcem ALE z ta roznica, ze on nigdy ale to przenigdy nie bedzie tego wykorzystywal do psucia dziecka, psucia moich relacji z dzieckiem, psucia mojego wizerunku jako matki. Po prostu akceptuje mnie jako matke taka, jaka jestem, choc dostrzega, ze sie roznie i ze oznacza to czesto dla niego wiecej obowiazkow. Najwyzej bedzie walczyl zeby zostac wynagrodzonym za te obowiazki wieksza liczba czasu wolnego dla siebie, ktorym ja z kolei mu chetnie odplacam bez mrugniecia oka. Ale nigdy nie bedzie podwazal mojego autorytetu jako matki ani nie stanie po stronie dziecka przeciwko mnie (typu choc ja Ci tu ugotuje, bo to co ugotowala mamusia to jest bee). Nawet jak syn wnosilby jakies zastrzezenia czy skargi na mnie, stanie po mojej stronie. Nie ma podwazania pozycji ojca ani matki. Dlatego syn nawet nie probuje tez nic podkopywac ani prowokowac, bo oboje sie nie damy wciagnac.

                                A to co u Twojego meza wystepuje to kopia zachowan mojej matki typu 'musze ratowac dziecko przed jego matka!' ;) Nienawidze tego i tne krotko, tylko, ze ja mam latwiej, bo matka jest na mojej lasce jak mnie odwiedza ale psychicznie mnie to wykancza. Wspolczuje Ci jak Ty w ogole mozesz to znosic. Ja bym chyba musiala jakies leki uspokajajace brac.
                                • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 20:57


                                  >U mnie jest tez, ze ojciec jest matka, a ja jestem ojcem ALE z ta roznica, ze on nigdy ale to przenigdy nie bedzie tego wykorzystywal do psucia dziecka, psucia moich relacji z dzieckiem, psucia mojego wizerunku jako matki. Po prostu akceptuje mnie jako matke taka, jaka jestem, choc dostrzega, ze sie roznie i ze oznacza to czesto dla niego wiecej obowiazkow. Najwyzej bedzie walczyl zeby zostac wynagrodzonym za te obowiazki wieksza liczba czasu wolnego dla siebie, ktorym ja z kolei mu chetnie odplacam bez mrugniecia oka. Ale nigdy nie bedzie podwazal mojego autorytetu jako matki ani nie stanie po stronie dziecka przeciwko mnie (typu choc ja Ci tu ugotuje, bo to co ugotowala mamusia to jest bee). Nawet jak syn wnosilby jakies zastrzezenia czy skargi na mnie, stanie po mojej stronie. Nie ma podwazania pozycji ojca ani matki. Dlatego syn nawet nie probuje tez nic podkopywac ani prowokowac, bo oboje sie nie damy wciagnac. <

                                  Jemu o czas wolny dla siebie w ogóle nie chodzi,bo,cały czas podkreśla, że swój wolny czas poświęca dzieciom, z radością rzecz jasna.
                                  No,ale u nas ta wzajemna obcość jest już na takim etapie, że chęć dyskredytacji tej drugiej osoby przychodzi z łatwością i prawie że z automatu. Wiesz, takie, dokopię ci,by wykazać ci,jak marną jesteś matką,a jakim super ojcem jestem ja-tu przykład z tym gotowaniem. On też tych relacji dzieci ze mną nie probuje psuć,z tym że ma ugruntowane przeświadczenie i wyobrażenie,jak powinna zachowywać się dobra matka,podając mi przykłady kobiet, które według niego są idealne,nie mówiąc już o tym,że siebie uważa za idealnego ojca,co może jest widocznedla osób postronnych, ale nie dla mnie.

                                  >A to co u Twojego meza wystepuje to kopia zachowan mojej matki typu 'musze ratowac dziecko przed jego matka!' ;) Nienawidze tego i tne krotko, tylko, ze ja mam latwiej, bo matka jest na mojej lasce jak mnie odwiedza ale psychicznie mnie to wykancza. Wspolczuje Ci jak Ty w ogole mozesz to znosic. Ja bym chyba musiala jakies leki uspokajajace brac.<

                                  Leków na razie nie biorę, choć dostęp do nich mam nieograniczony, ale zostawiam je na gorsze czasy,które z pewnością nadejdą ;)Ale psychicznie też mnie ta sytuacja wykańcza i wiem,że muszę tę relację szybko w miarę zakończyć, bo będzie coraz gorzej. Ciekawe jest też to,że on czując, że jesteśmy na pewnej granicy, próbuje wypierać ze swojej świadomości, że cokolwiek jest nie tak, i że ja się odważę na przekroczenie tej granicy, poza którą on pozostanie.
                                  • marek.zak1 Re: Matka idealna? 11.10.15, 21:26
                                    Ninek, tak tylko z boku. Co sprawiło, że się do niego tak rozczarowałaś i uczucie prysło?
                                    • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 23:04
                                      >Co sprawiło, że się do niego tak rozczarowałaś i uczucie prysło?<

                                      Przecież to się nie działo i nie stało z dnia na dzień i nie była to jedna,konkretna rzecz,czy sprawa przesądzająca o rozczarowaniu.W skrócie -zbyt duża różnica charakter ów, wzajemnych oczekiwań, codzienne odkrywanie, jak człowiek, który był wcześniej prawie że ideałem, jest w gruncie rzeczy egoistycznym, nastawionym na siebie i przekonanym o swoim monopolu na rację czlowieczkiem, w dodatku uzależnionym emocjonalnie od swojej matki, która jest dla niego niemalże wyrocznią.Brak umiejętności rozmowy poprzez odrzucanie argumentów drugiej strony i wysuwanie swoich, jako tych jedynie akceptowalnych, stawia mur, który trudno jest przebić. A i dopełnieniem obrazu niech będzie to, że nie jestem dla niego wartościową kobietą, właściwie wcale nie jestem kobietą,a może nawet i człowiekiem.
                                      • marek.zak1 Re: Matka idealna? 11.10.15, 23:20
                                        ninek04 napisała:

                                        > >Co sprawiło, że się do niego tak rozczarowałaś i uczucie prysło?<
                                        >
                                        > Przecież to się nie działo i nie stało z dnia na dzień i nie była to jedna,konkretna rzecz,czy sprawa przesądzająca o rozczarowaniu.W skrócie -zbyt duża różnica charakter ów, wzajemnych oczekiwań, codzienne odkrywanie, jak człowiek, który był wcześniej prawie że ideałem, jest w gruncie rzeczy egoistycznym, nastawionym na siebie i przekonanym o swoim monopolu na rację czlowieczkiem, w dodatku uzależnionym emocjonalnie od swojej matki, która jest dla niego niemalże wyrocznią.
                                        --------------------------------------------------------------------------------------------
                                        Uzależnienie od matki uważam za bardzo duże obciążenie. A upadek ideału widziałem z bliska w przypadku......
                                        Jednak taktyka Columbo czyli zyskiwaniu przy bliższym poznaniu jest niesamowicie skuteczna.
                                        Pozdrawiam.
                                        M
                                  • hello-kitty2 Re: Matka idealna? 11.10.15, 21:33
                                    ninek04 napisała:

                                    > Jemu o czas wolny dla siebie w ogóle nie chodzi,bo,cały czas podkreśla, że swój
                                    > wolny czas poświęca dzieciom, z radością rzecz jasna.

                                    To rzeczywiscie z takim czlowiekiem ciezko w ogole cos uhandlowac, bo on nic od Ciebie nie potrzebuje.

                                    Wiesz, takie,
                                    > dokopię ci,by wykazać ci,jak marną jesteś matką,a jakim super ojcem jestem ja-
                                    > tu przykład z tym gotowaniem. On też tych relacji dzieci ze mną nie probuje psu
                                    > ć,z tym że ma ugruntowane przeświadczenie i wyobrażenie,jak powinna zachowywać
                                    > się dobra matka,podając mi przykłady kobiet, które według niego są idealne,nie
                                    > mówiąc już o tym,że siebie uważa za idealnego ojca,co może jest widocznedla os
                                    > ób postronnych, ale nie dla mnie.

                                    Czyli to dokopywanie jest tylko wycieczka osobista - wojna miedzy Wami czy on rzeczywiscie wierzy w to, ze Waszym dzieciom rzeczywiscie cos brakuje od Ciebie? Najgorsze to zeby on dzieciom nie pierdzielil, ze jestes zla matka.
                                    • ninek04 Re: Matka idealna? 11.10.15, 23:15

                                      Hello -kitty 2napisala
                                      >Czyli to dokopywanie jest tylko wycieczka osobista - wojna miedzy Wami czy on rzeczywiscie wierzy w to, ze Waszym dzieciom rzeczywiscie cos brakuje od Ciebie? Najgorsze to zeby on dzieciom nie pierdzielil, ze jestes zla matka.<

                                      Teraz to już otwarta prawie że wojna,stąd jego coraz bardziej bojowe nastawienie, choć jeszcze nie do końca wierzy,że odejście jest jak najbardziej prawdopodobne. O tym jak wspaniały jest on, a jak beznadziejna ja pierdzieli nie tylko mnie,ale innym dookoła, próbując chyba wzbudzić w mnie, nie wiem co,wyrzuty sumienia? Dla mnie to żałosne, że nie potrafi w inny sposób przyjąć do wiadomości, że związek jest skończony, tak jak on jest skończony w moich oczach.
                                      .
                                      • urquhart Re: Matka idealna? 12.10.15, 08:07
                                        ninek04 napisała:

                                        > Teraz to już otwarta prawie że wojna,stąd jego coraz bardziej bojowe nastawieni
                                        > e, choć jeszcze nie do końca wierzy,że odejście jest jak najbardziej prawdopodo
                                        > bne. O tym jak wspaniały jest on, a jak beznadziejna ja pierdzieli nie tylko mn
                                        > ie,ale innym dookoła, próbując chyba wzbudzić w mnie, nie wiem co,wyrzuty sumie
                                        > nia? Dla mnie to żałosne, że nie potrafi w inny sposób przyjąć do wiadomości, ż
                                        > e związek jest skończony, tak jak on jest skończony w moich oczach.

                                        Przykro mi to napisać Nin , ale u was jest pełne odwrócenie ról, to co piszesz dotyka wielu facetów które żony próbują wcisnąć w swój ciasny jedyny słuszny model matczynego rodzicielstwa i podważając ich kompetencje i wciągając do walki dzieci doprowadzają najczęściej do ich wycofania.

                                        To paradoks że masz partnera z który wystąpiła taka odwrotna polaryzacja, większość znanych mi chłopów byłoby uradowanych z takiej partnerki.

                                        • kag73 Re: Matka idealna? 12.10.15, 09:52
                                          urquhart napisał:
                                          > To paradoks że masz partnera z który wystąpiła taka odwrotna polaryzacja, więks
                                          > zość znanych mi chłopów byłoby uradowanych z takiej partnerki.

                                          Zaloze sie, ze wiekszosc w teorii by chciala, w teorii ale nie jak przyjedzie co do czego ;)

    • glamourous O francuskich matkach odnosnie postu TB watku Niny 11.10.15, 19:06
      Widze, ze Kitty wygrzebala i zacytowala moj niedawny wpis z innego watku na temat francuskiego wychowania ;) Odniose sie jeszcze tylko do postu Twojej Bogini z watku obok, a konkretnie do punktow w ktorych mija sie z prawda :

      "Francuzki są za to znacznie mniej zmęczone dziećmi niż Polki, bo:
      (...)
      3. Ponieważ państwo francuskie wzięło na siebie ciężar pomocy aktywnym zawodowo matkom, więc w związkach jest znacznie mniej typowych dla Polski konfliktów małżeńskich o podział obowiązków, kto odbierze bachora i czyja praca ważniejsza.
      4. Czas pracy ojców także jest niższy niż w Polsce, więc i ojcowie mają swój znaczny udział w wychowaniu dzieci, nie uważają przy tym że im jaja odpadną i spadnie testosteron od zajmowania się dzieckiem.

      (....) nie przebywają 24 godzin na dobę ze swoimi zakompleksionymi, zagonionymi matkami, które mają dość siebie, życia, swoich dzieci, są autentycznie przeciążone, a przez to zgnębione i wściekłe. Nie uczestniczą też w kłótniach rodziców o zmywanie garów, popołudniowe spacery i o to kto się zajmie chorym bachorem."

      @@@
      Zapewniam, ze dzieci francuskie jak najbardziej uczestnicza w klotniach rodzicow, roznych, mniejszych, wiekszych - i o zmywanie garow, i o popoludniowe spacery, i kto zostanie z chorym bachorem. Tutaj nikt nikt oszczedza dzieciecych uszu i dba, zeby nie klocic sie przy dziecku - pedagogika czy psychologia to pojecia ktorymi bardzo Francuzi rzadko zaprzataja sobie glowe. Konflikty o podzial obowiazkow domowych i dzieciowych we francuskich zwiazkach partnerskich (bo w 90 % to nawet malzenstwa nie sa) jak najbardziej obecne, czesto tez prowadza do rozstan. Francja to nie jakis kraj mlekiem i miodem plynacy, gdzie szafa zawsze pieknie gra, bo "panstwo pomaga" na wszystkie mozliwe sposoby, wiec wszyscy sa szczesliwi i zadowoleni. Matki sa tu rowniez i zmeczone, sfrustowane, i dra sie na dzieci jak opetane - bo maja tu podobne problemy jak w Polsce, a czesto nawet wieksze - jako w ogromnym procencie matki samotne. Tez musza godzic prace zawodowa ze zmywaniem garow i z opieka nad chorym dzieckiem, - zadne panstwo opiekuncze ich w tym nie wyrecza. Problemy sa podobne, mniej jest tylko rozczulania sie nad chorym dzieckiem ktore trzeba poslac z wiszacym gilem do przedszkola czy szkoly, bo kolejne zwolnienie lekarskie jest zle widziane w pracy (tak, tak, tu tez !!) Do tego jeszcze totalne ZERO pomocy ze strony dziadkow, ktorzy albo zwyczajnie pracuja, albo mieszkaja na drugim koncu Francji (ludzie tu maja duza mobilnosc geograficzna), albo po prostu maja swoje zycie i nie widza powodu dla ktorego na emeryturze mieliby bawic sie w full-timowy babysitting.

      Z tym "dogodnym" i rzekomo prorodzinnym czasem pracy tez wcale nie jest tak rozowo. Naczytaliscie sie o slynnym francuskim 35 godzinnym dniu pracy, i faktycznie w sektorze publicznym jest on bardzo skrupulatnie przestrzegany. Tylko jaki procent Francuzow pracuje w budzetowce?? Cala reszta - w sektorze prywatnym - niestety bez szemrania trzaska bezplatne nadgodziny zwane przez szefow i ich podlizuchow "inwestowaniem w zycie zawodowe". Ojcowie podobnie jak w PL kibluja w pracy do 19 bo ktos musi zarabiac. Do tego dochodzi slynny problem jak zagospodarowac dzieciom wolne od szkoly srody (problem z obiadem itp). A czesto tu spotykany typ macho jak najbardziej uwaza, ze to kobieta powinna brac na siebie gros domowo-dzieciowych obowiazkow, bo jego to nudzi i on woli rozwijac pasje. Albo ucieka w prace.

      Tak, ze z tym rodzinnym dolce vita po francusku wcale nie jest tak idealnie jak wyglada to z polskiej perspektytwy. Wystarczy spojrzec na statystyki rozstan i rozwodow, ktore sa zastraszajace - w naszych czasach rozstaja sie tu predzej czy pozniej praktycznie WSZYSTKIE pary. Mnostwo jest rodzin patchworkowych, kobiet majacych po 4 dzieci kazde z innym niemezem i innych francuskich specjalnosci. A deficyty emocjonalne maja tu praktycznie wszyscy dorosli.
      • twojabogini Re: O francuskich matkach odnosnie postu TB watku 11.10.15, 23:03
        www.babyboom.pl/rodzina/rodzinki_zza_granicy/mieszkamy_w_puteaux_we_francji.html
        Nie twierdzę, że we Francji jest różowo. Twierdzę jednak, że francuskie mamy mają bardzo duże wsparcie ze strony państwa. Nie ma też presji społecznej na to, aby poświęcały się dzieciom i sięgały jakiś chorych ideałów.

        1. Opieka medyczna w czasie ciąży i połogu.
        2. Prawo rozwodowe i tzw. świadczenia kompensacyjne powodują, że rozwody przebiegają znacznie łagodniej (oczywiście nie wszystkie), z pewnością natomiast sytuacja kobiet finansowa po rozwodzie jest nieporównanie lepsza niż kobiet w Polsce. Owszem zmiany - głównie te z bodajże 2004 r. wpłynęły na zwiększenie liczby rozwodów, jak wszędzie gdzie prawo nie zwalnia ojca z obowiązków wobec dzieci i rzetelnie uwzględnia mniejsze możliwości zarobkowe kobiet, które opiekują się dziećmi. Wspomnę jeszcze o wysokim odsetku alimentacji i wysokim poziomie ściągalności alimentów nie płaconych dobrowolnie.
        3. Dostępność wielu form opieki nad małymi dziećmi. Żadne przedszkole w Polsce nie zapewnia opieki po podstawowych godzinach - we Francji jest to dość powszechne rozwiązanie, zwłaszcza w dużych miastach. Bark takich rozwiązań w Polsce to bariera dla rozwoju zawodowego kobiet-matek.
        4. W związkach panuje znacznie większe partnerstwo, a ojcowie są bardziej zaangażowani. Nie twierdzę, że jest pół na pół, że i tak większość ciężaru nie spoczywa na barkach kobiet. Niemniej jednak pewien poziom sporu o równouprawnienie na poziomie opieki nad dziećmi francuskie społeczeństwo ma już dawno za sobą. Okej, Francja postawiła na wspieranie pracy kobiet, nie równouprawnienie domowe i ojcowie mają tylko 11 dni urlopu na dziecko. Ale kobiety mają realne wsparcie, którego w Polsce brak.
        5. Brak presji społecznej i wtrącania się oceniania przez wszystkie osoby. To chyba najbardziej podkreślają wszystkie znane mi osoby które miały epizod wychowywania dzieci we Francji.

        • glamourous Re: O francuskich matkach odnosnie postu TB watku 12.10.15, 00:30
          Oto artykul, ktory kontruje ten przeslodzony obrazek nakreslony przez pania z Puteaux (mozna sobie wyguglac tlumaczenie, jak sie komus chce)
          www.humanite.fr/une-mere-seule-ne-lui-fait-pas-de-cadeau
          Pani z P. pracuje w sluzbie zdrowia, to troche specjalny resort - dyrektor szpitala podlega bardzo scislym kontrolom i faktycznie musi rozlozyc przed pracownica w ciazy czerwony dywan oraz traktowac ja z honorami. Poza, tak jak pisalam, budzetowka oraz bardzo duzymi firmami dotowanymi przez panstwo, gdzie bardzo sie przestrzega wszelkich norm prawnych, reszta kobiet we Francji nie ma takiego luksusu.

          I te przedszkola/szkoly gdzie dzieci traktuje sie indywidualnie.... NIC bardziej mylnego. Ta pani mieszka chyba w jakiejs rzeczywistosci rownoleglej, albo zwyczajnie poslala dzieci do jakiejs prywatnej placowki. Zapewniam, ze w szkolnictwie publicznym nie ma zadnego indywidualnego traktowania. Ja po kilkunastu latach mieszkania tu i obserwacji, moge powiedziec tylko jedno : francuska urawnilowka kwitnie w najlepsze.

          Rozwody. Wspomniane przez Ciebie swiadczenia kompensacyjne to, tlumaczac termin, nic innego jak alimenty dla zony, jezeli jej poziom zycia znacznie sie poprzez rozwod obniza. Chyba nihil novi rowniez w Polsce. A co do latwosci - wlasnie napisala do mnie moja polska przyjaciolka, ktora rozwiodla sie polubownie chyba ze 2 miesiace od daty wplyniecia pozwu. Szybciej tu sie napewno nie da. Ale to i tak nie ma znaczenia, wiekszosc tutajszych rozstajacych sie dzieciatych par nie ma nawet slubu.

          O reszte szczegolow nie ma sensu sie spierac. Ja nie twierdze, ze Francja to jakis trzeci swiat, nieprzyjazny kobiecie z dziecmi - ale tez nie ma co gloryfikowac i uprawiac lukrowanej propagandy sukcesu jak to fajnie tam, gdzie nas nie ma. Tu jest naprawde wiele kobiet, zwlaszcza samotnych, ktore borykaja sie z zyciem na granicy ubostwa. Tak, tak, wiem co mowie, pod artykulem przytoczone sa liczby : w 2010 roku 41 % dzieci wychowywanych przez rodzica samotnego zylo ponizej progu ubostwa.
          • twojabogini Re: O francuskich matkach odnosnie postu TB watku 12.10.15, 22:01
            glamourous napisała:

            > Rozwody. Wspomniane przez Ciebie swiadczenia kompensacyjne to, tlumaczac termin
            > , nic innego jak alimenty dla zony, jezeli jej poziom zycia znacznie sie poprze
            > z rozwod obniza. Chyba nihil novi rowniez w Polsce.

            Oczywiście są regulacje dotyczące alimentów na eksmałżonka. Jest nawet regulacja pozwalająca uzyskać zonie/mężowi alimenty po rozwodzie, gdy jej/jego status materialny się obniża. praktyka sądowa jest jednak jaka jest, pomijając, że alimenty są w Polsce nieściągalne w większości przypadków. Więc nawet jak sąd orzecze jakiś ochłap...
    • bgz0702 urqu 11.10.15, 22:24
      muszę ci COŚ powiedzieć;) Moja córusia ma dziś urodziny. Fajna jest. Przyszłą na świat 11 lat temu. Jestem "matką idealną" dla niej, jedyną bo innej nie ma;) ale lubi mnie i to się liczy.
      Właśnie usnęła, a ja oglądam mecz z synem chociaż piłki nożnej nie cierpie- nie szkodzi, lubię za to tego małego pierdołe więc co mi szkodzi jakiś mecz obejrzec jeśli mu to dobrze robi. NIestety gdyby mnie mąż poprosił o to samo powiedziałabym: nie. Straszne, wiem, walczyłam z tym ale to kwestia jakości inteakcji, mam kryzys;( pozostaje żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką idealną" dla moich dzieci, chociaż czasami muszę ich wkurzać bardzo...
      pozdrawiam, daj życ;)
      • marek.zak1 Re: urqu 11.10.15, 22:40
        bgz0702 napisała:

        NIestety gdyby mnie mąż poprosił o to samo powiedziałabym: nie.
        --------------------------------------------------------
        Kiedyś, jako fan opery byłem z żoną na Wagnerze - całym Pierścieniu Nibelungów, z którego ostatnia część trwa ponad 5 godzin. Gdy byliśmy w domu spytałem, dlaczego ze mną poszłaś, powiedziała, ,,Jak to dlaczego, bo cię kocham".
        • bgz0702 Re: urqu 11.10.15, 22:50
          marek.zak1 napisał:

          > bgz0702 napisała:
          >
          > NIestety gdyby mnie mąż poprosił o to samo powiedziałabym: nie.
          > --------------------------------------------------------
          > Kiedyś, jako fan opery byłem z żoną na Wagnerze - całym Pierścieniu Nibelungów,
          > z którego ostatnia część trwa ponad 5 godzin. Gdy byliśmy w domu spytałem, dla
          > czego ze mną poszłaś, powiedziała, ,,Jak to dlaczego, bo cię kocham".

          Marek chętnie bym poszłą z tobą na Wagnera. MOze dlatego że cię nie kocham;) ale na pewno dlatego że nigdy go nie wysłuchałam z powodu ignorancji jakiejs chyba. Przypomnij mi kiedyś ze mam se wyszukać gościa na youtube
          • marek.zak1 Re: urqu 11.10.15, 22:56
            bgz0702 napisała:

            > Marek chętnie bym poszłą z tobą na Wagnera. MOze dlatego że cię nie kocham;) ale na pewno dlatego że nigdy go nie wysłuchałam z powodu ignorancji jakiejs chyba. Przypomnij mi kiedyś ze mam se wyszukać gościa na youtube
            ----------------------------------------------
            Zacznij od Tanhausera. Tam jest dużo pięknych kawałków. Poza tym jest o tym, że miłość to w pierwszej kolejności szaleńczy seks. Poprawność polityczna powoduje, że się temu przeczy, ale znając życie Wagnera i jego romanse, można przyjąć, ze wiedział, co pisze.
            Wygraliśmy i syn na pewno się cieszy :).


            • bgz0702 Re: urqu 11.10.15, 23:04
              marek.zak1 napisał:

              > bgz0702 napisała:
              >
              > > Marek chętnie bym poszłą z tobą na Wagnera. MOze dlatego że cię nie kocha
              > m;) ale na pewno dlatego że nigdy go nie wysłuchałam z powodu ignorancji jakiej
              > s chyba. Przypomnij mi kiedyś ze mam se wyszukać gościa na youtube
              > ----------------------------------------------
              > Zacznij od Tanhausera. Tam jest dużo pięknych kawałków. Poza tym jest o tym, że
              > miłość to w pierwszej kolejności szaleńczy seks. Poprawność polityczna powoduj
              > e, że się temu przeczy, ale znając życie Wagnera i jego romanse, można przyjąć,
              > ze wiedział, co pisze.
              > Wygraliśmy i syn na pewno się cieszy :).
              >
              >

              miał emocje, wciąż siedzi o gląda;) piłki nie lubię ale sukcesy narodu mnie emocjonują. Lubie to ze coś się dzieje i mamy swoje pieć minut. Dzięki za rade, w przyszłym tyg bede miała wiecej czasu, usiąde ze słuchawkami;)
          • kynane Re: urqu 15.10.15, 12:44
            "Pierścień" w wydaniu MET :)
            • bgz0702 Re: urqu 16.10.15, 09:48
              kynane napisała:

              > "Pierścień" w wydaniu MET :)
              >

              to do mnie? jesli tak to dzięki
              • kynane Re: urqu 16.10.15, 10:06
                Tak, ale może faktycznie po Tanhauserze polecanym przez Marka...
                • bgz0702 Re: urqu 16.10.15, 10:10
                  kynane napisała:

                  > Tak, ale może faktycznie po Tanhauserze polecanym przez Marka...
                  >

                  "okrutna, zła i podła" więc nie wiem czy ci wierzyć;)))) dzięki
                  • kynane Re: urqu 19.10.15, 12:30
                    Okrutna zła i podła tylko w sprawach tak nieistotnych, jak związki damsko-męskie ;) W naprawdę ważnych - muzyka, książki - staram się być spolegliwa...
        • loppe Re: urqu 11.10.15, 23:08
          marek.zak1 napisał:

          > bgz0702 napisała:
          >
          > NIestety gdyby mnie mąż poprosił o to samo powiedziałabym: nie.
          > --------------------------------------------------------
          > Kiedyś, jako fan opery byłem z żoną na Wagnerze - całym Pierścieniu Nibelungów,
          > z którego ostatnia część trwa ponad 5 godzin. Gdy byliśmy w domu spytałem, dla
          > czego ze mną poszłaś, powiedziała, ,,Jak to dlaczego, bo cię kocham".

          Córka była ze mną na kilku operach jak miała kilka lat. Spokojnie rozpakowywała sobie przed podniesieniem kurtyny gumy do żucia i cukierki na balkonie, układała, żeby potem nie szeleścić.
          • zyg_zyg_zyg Re: urqu 11.10.15, 23:12
            > Córka była ze mną na kilku operach jak miała kilka lat.

            Kontynuuje?
            • loppe Re: urqu 11.10.15, 23:16
              zyg_zyg_zyg napisała:

              > > Córka była ze mną na kilku operach jak miała kilka lat.
              >
              > Kontynuuje?

              Zero kontynuacji Zyg:). Ale mnie o to nie chodziło, chciałem tylko żeby zobaczyła różne przedstawienia live, dla rozrywki i wyobraźni, tym bardziej że nie używaliśmy telewizji, to właściwie dlatego ciągle coś jej pokazywałem na mieście.
              • marek.zak1 Re: urqu 11.10.15, 23:23
                loppe napisał:


                > Zero kontynuacji Zyg:). Ale mnie o to nie chodziło, chciałem tylko żeby zobaczyła różne przedstawienia live, dla rozrywki i wyobraźni, tym bardziej że nie używaliśmy telewizji, to właściwie dlatego ciągle coś jej pokazywałem na mieście.
                ---------------------------------------------------------------
                Jakiś czas temu byłem z moimi dorosłymi córkami na ,,Wesołej wdówce". Bardzo chętnie poszły, mimo , ze miały swoich facetów.
                • sabat777 Re: urqu 11.10.15, 23:25
                  marek.zak1 napisał:

                  > Jakiś czas temu byłem z moimi dorosłymi córkami na ,,Wesołej wdówce". Bardzo ch
                  > ętnie poszły, mimo , ze miały swoich facetów.

                  Być może wdówka, w dodatku wesoła, była dla nich nęcącą intelektualnie perspektywą?
              • zyg_zyg_zyg Re: urqu 11.10.15, 23:26
                Ale mnie o to nie chodziło, chciałem tylko żeby zobaczy
                > ła różne przedstawienia live, dla rozrywki i wyobraźni, tym bardziej że nie uży
                > waliśmy telewizji, to właściwie dlatego ciągle coś jej pokazywałem na mieście.

                Bo tak mnie przy okazji zaciekawiło, na ile to od rodziców zależy kształtowanie gustów - tu akurat muzycznych (na przykładzie Loppego :-)).
                • loppe Re: urqu 11.10.15, 23:41
                  zyg_zyg_zyg napisała:

                  >
                  > Bo tak mnie przy okazji zaciekawiło, na ile to od rodziców zależy kształtowanie
                  > gustów - tu akurat muzycznych (na przykładzie Loppego :-)).

                  Ma nawet swój zestaw stereofoniczny, którego mieszkając jeszcze w domu ani razu nie włączyła. Mnie to się bardzo podoba, że ludzie są tacy różni, tacy sobą są, a na dokładkę gorzej jakby włączała bo ja swoich stereo (a mam 3:) słucham circa 10 godzin dziennie.
      • zawle Re: urqu 11.10.15, 22:42
        hehe..moja też:))
        • bgz0702 Re: urqu 11.10.15, 22:47
          zawle napisała:

          > hehe..moja też:))

          ;) dzisiaj? a to nieźle. Całus od pani z internetu;)
      • urquhart żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką idealną 12.10.15, 07:56
        bgz0702 napisała:
        > ec jeśli mu to dobrze robi. NIestety gdyby mnie mąż poprosił o to samo powiedzi
        > ałabym: nie. Straszne, wiem, walczyłam z tym ale to kwestia jakości inteakcji,
        > mam kryzys;( pozostaje żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką idealną" dla
        > moich dzieci, chociaż czasami muszę ich wkurzać bardzo...
        > pozdrawiam, daj życ;)

        Czyli Bzg świadomie całkiem wycofujesz ze związku intymność bliskość i kompensujesz sobie ją w relacji z dziećmi? Po namiętności to już został pewno też popiół. Zostaje jedynie zaangażowanie, ale to już przecież koniec, tzw pusta miłość.
        Zamierzasz się rozstać czy liczysz że on się złamie i podporządkuje, przepraszam "dojrzeje"?
        Następny krok to można przewidzieć twój facet wcześniej czy później spotka kobietę z głodem miłości która nie kompensuje sobie jej jak ty relacją z dziećmi i dozna wtedy objawienia i ze spotkał bliską duszę .
        Obserwowałem już ten cykl wielokrotnie.

        Fakt , jak pisze Glam Francuzi się kłócą na potęgę, widziałem to nie raz, ale przynajmniej obu stronom zależy, To jest ta interakcja, negocjowanie, a nie jedna uciekają tak w kompensacje a druga w focha i następuje wewnętrzy rozkład relacji.
        Miłość bliskość do dzieci jest prosta i bezwarunkowa, bezkompromisowa, pary w związku wymaga wysiłku zrozumienia drugiej strony i nierzadko kompromisów.
        To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.
        Jakie ty masz nastawienie, napisałaś, nie mam więcej pytań.
        • wont2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 08:10
          Ja na początku nie ma obustronnego pierdolnięcia, czy jak wy to nazywacie - efektu "wow", jak nie jesteś dla swojej kobiety jak Zbyszko z Bogdańca dla Danusi albo jak Gajusz dla swojej Gai, to ZAWSZE tak będzie. Bo związek w takim wypadku to kontrakt, żeby nie być samotnym, żeby w końcu mieć rodzinę, dzieci, bo wszyscy tak żyją. A początkowa ułuda komfortu i bliskości rozwiewana jest przez coraz dokuczliwszy przenikający ciało ból, że się człowiek zaraz udusi.

          Ja w każdym tak razie mam już po kilku miesiącach he he :)
          • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 09:56
            wont2 napisał:

            > Ja na początku nie ma obustronnego pierdolnięcia, czy jak wy to nazywacie - efe
            > ktu "wow", jak nie jesteś dla swojej kobiety jak Zbyszko z Bogdańca dla Danusi
            > albo jak Gajusz dla swojej Gai, to ZAWSZE tak będzie. Bo związek w takim wypadk
            > u to kontrakt, żeby nie być samotnym, żeby w końcu mieć rodzinę, dzieci, bo wsz
            > yscy tak żyją. A początkowa ułuda komfortu i bliskości rozwiewana jest przez co
            > raz dokuczliwszy przenikający ciało ból, że się człowiek zaraz udusi.

            Osobiscie zagdzam sie z Toba.
            Ale...jest jeszcze teoria tej letniej zupy, ktora mozna podrzewac, nie jest to moja bajka, ale niektorym moze sie sprawdzic, na zasadzie: milosc przyjdzie pozniej.
            I jeszcze zalezy czego kto szuka i od nastwienia. Moja tesciowa zawsze twierdzi, ze "na letniaka" przetrwa wieki/bedzie na zawsze. Ale ja sie pytam "po co?".

          • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:08
            wont2 napisał:

            > Ja na początku nie ma obustronnego pierdolnięcia, czy jak wy to nazywacie - efe
            > ktu "wow", jak nie jesteś dla swojej kobiety jak Zbyszko z Bogdańca dla Danusi
            > albo jak Gajusz dla swojej Gai, to ZAWSZE tak będzie. Bo związek w takim wypadk
            > u to kontrakt, żeby nie być samotnym, żeby w końcu mieć rodzinę, dzieci, bo wsz
            > yscy tak żyją. A początkowa ułuda komfortu i bliskości rozwiewana jest przez co
            > raz dokuczliwszy przenikający ciało ból, że się człowiek zaraz udusi.
            >
            > Ja w każdym tak razie mam już po kilku miesiącach he he :)
            >

            No bo większa dawna narkotyku lepiej klepie i działa dłużnej. Co do reszty.....nie masz praktyki.
          • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:04
            wont2 napisał:

            > Ja na początku nie ma obustronnego pierdolnięcia, czy jak wy to nazywacie - efe
            > ktu "wow", jak nie jesteś dla swojej kobiety jak Zbyszko z Bogdańca dla Danusi
            > albo jak Gajusz dla swojej Gai, to ZAWSZE tak będzie.
            Bo związek w takim wypadk
            > u to kontrakt, żeby nie być samotnym, żeby w końcu mieć rodzinę, dzieci, bo wsz
            > yscy tak żyją.

            to za proste wont, za banalne, za oczywiste tutaj, w tym konkretnym miejscu na tym forum. Jak ci powiem że nie oczekuje kontraktów, pomocy a dzieci mogłabym mieć z kim innym i bez żadnych zobowiązań, to co? to byś się zdziwił? sobie pozwalasz wyrwać się ze "schematu" a mnie w niego wkłądasz

            A początkowa ułuda komfortu i bliskości rozwiewana jest przez co
            > raz dokuczliwszy przenikający ciało ból, że się człowiek zaraz udusi.

            ukłądu komformizmu nie bylo, bo ja nie jestem komformistką w tym sensie który ty jak sądze masz na myśli

            > Ja w każdym tak razie mam już po kilku miesiącach he he :)
            >

            ja jestem długodystansowcem
        • glamourous Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 08:52
          urquhart napisał:

          >
          > Czyli Bzg świadomie całkiem wycofujesz ze związku intymność bliskość i kompensu
          > jesz sobie ją w relacji z dziećmi? Po namiętności to już został pewno też popi
          > ół. Zostaje jedynie zaangażowanie, ale to już przecież koniec, tzw pusta miłość
          > .
          > Zamierzasz się rozstać czy liczysz że on się złamie i podporządkuje, przeprasza
          > m "dojrzeje"?
          > Następny krok to można przewidzieć twój facet wcześniej czy później spotka kobi
          > etę z głodem miłości która nie kompensuje sobie jej jak ty relacją z dziećmi i
          > dozna wtedy objawienia i ze spotkał bliską duszę .
          > Obserwowałem już ten cykl wielokrotnie.
          >
          > Fakt , jak pisze Glam Francuzi się kłócą na potęgę, widziałem to nie raz, ale p
          > rzynajmniej obu stronom zależy, To jest ta interakcja, negocjowanie, a nie jedn
          > a uciekają tak w kompensacje a druga w focha i następuje wewnętrzy rozkład rela
          > cji.
          > Miłość bliskość do dzieci jest prosta i bezwarunkowa, bezkompromisowa, pary w z
          > wiązku wymaga wysiłku zrozumienia drugiej strony i nierzadko kompromisów.
          > To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.
          > Jakie ty masz nastawienie, napisałaś, nie mam więcej pytań.

          Urqu, rewelacyjny post.
          Bardzo prawdziwy, niemal terapeutyczny. Starowicz by chyba tego lepiej nie ujal ;-P
          Tez mnie frapuja ludzie, ktorzy swiadomie i z premedytacja sabotuja swoje zwiazki, gdzie jest czesto spory potencjal, ale zabraklo wlasnie tego o czym piszesz. Motywacji, determinacji.

          To nie los ani jakies fatum decyduje o tym jak nam sie wiedzie w roznych dziedzinach naszego zycia. Kluczowe jest nasze nastawienie do danej sprawy : pozytywne, negatywne, czy odpuszczamy i sie wycofujemy, czy tez przeciwnie, walczymy do konca i szukamy rozwiazan, chociaz lekko nie jest.

          Duzy buziak za ten wpis, niby w sumie oczywisty, ale bardzo w tym dziwnym czasie trafiajacy w moje osobiste przemyslenia. Szkoda, ze niektorzy jakos tak upieraja sie przy swoim i nie docieraja do nich takie oczywistosci, ze pieprza swoje relacje na wlasne zyczenie. A moze ma to zwiazek z brakiem milosci ? IMO kto kocha, ten walczy i szuka skutecznych rozwiazan, zamiast sabotowac i sie wycofywac?
          • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 09:50
            glamourous napisała:.
            A moze ma to zwiazek z brakiem milosci ? IMO kto kocha, ten walczy i szuka skutecznych rozwiazan, zamiast sabotowac i sie wycofywac?

            O, o o, to jest to!
            Zeby chciec walczyc musi byc o co!

            • urquhart Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 10:52
              kag73 napisała:

              > glamourous napisała:.
              > A moze ma to zwiazek z brakiem milosci ? IMO kto kocha, ten walczy i szuka sku
              > tecznych rozwiazan, zamiast sabotowac i sie wycofywac?
              >
              > O, o o, to jest to!
              > Zeby chciec walczyc musi byc o co!

              No to teraz sobie samą odpowiedz jak to wygląda z perspektywy faceta którego kobita wycofała z relacji namiętność a intymność przeniosła na dziecko.
              Jeżeli na początku było super pierdolniecie chemii jak postuluje Won't to przynajmniej ma motywacje ma nadzieję ze okruch dawnych czasów wróci.
              • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:38
                urquhart napisał:
                > No to teraz sobie samą odpowiedz jak to wygląda z perspektywy faceta którego ko
                > bita wycofała z relacji namiętność a intymność przeniosła na dziecko.
                > Jeżeli na początku było super pierdolniecie chemii jak postuluje Won't to przyn
                > ajmniej ma motywacje ma nadzieję ze okruch dawnych czasów wróci.

                Oczywiscie, to rozumiem, nadzieja umiera ostatnia ;)
                I jak najbardziej moze cos wrocic, pod warunkiem, ze ona "zapedzila" sie w tych dzieciach tak troche niechcacy, a nie, by szukac rekompensaty gdzies indziej, bo do meza nic wiecej juz nie czuje("pierdolniencia" nie bylo nigdy) albo relacja jest zbyt trudna z jakisc wzgledow. Tak bym to podzielila. Czyli szukac tutaj trzeba przyczyny.
              • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:06
                urquhart napisał:

                > kag73 napisała:
                >
                > > glamourous napisała:.
                > > A moze ma to zwiazek z brakiem milosci ? IMO kto kocha, ten walczy i szuk
                > a sku
                > > tecznych rozwiazan, zamiast sabotowac i sie wycofywac?
                > >
                > > O, o o, to jest to!
                > > Zeby chciec walczyc musi byc o co!
                >
                > No to teraz sobie samą odpowiedz jak to wygląda z perspektywy faceta którego ko
                > bita wycofała z relacji namiętność a intymność przeniosła na dziecko.
                > Jeżeli na początku było super pierdolniecie chemii jak postuluje Won't to przyn
                > ajmniej ma motywacje ma nadzieję ze okruch dawnych czasów wróci.

                nie projektuj na mnie prosze niczego, to nie "ta" sprawa, nie ten układ
        • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 09:35
          urquhart napisał:

          > To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.

          Czyli gdybym miał właściwe nastawienie, to ruchałbym tyle lasek, że Casanova wszedłby ze wstydu do szafy. Gdybym miał właściwe nastawienie, to zrobiłbym karierę w biznesie, polityce, sporcie, wojskowości albo poleciał w kosmos.
          Stary, nie uważasz, że to jest myślenie życzeniowe? Życie to wielka rzeka, a nastawienie jest jak wiosło. Możesz wiosłować we właściwym kierunku i generalnie to wszystko co możesz zrobić. Ale jak trafisz na wir, szybki prąd albo zniesie cię na mieliznę to i tak masz przejebane. Ilość zjawisk w życiu od nas niezależnych jest dominująca, ale naszą powinnością jest zmienić to co da się zmienić. Rezultaty mogą być różne, ale przynajmniej próbowałeś ;)
          • glamourous Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 10:09
            sabat777 napisał:

            > Gdybym miał właściwe nastawienie, to zrobiłbym karie
            > rę w biznesie, polityce, sporcie, wojskowości albo poleciał w kosmos.
            > Stary, nie uważasz, że to jest myślenie życzeniowe? Życie to wielka rzeka, a na
            > stawienie jest jak wiosło. Możesz wiosłować we właściwym kierunku i generalnie
            > to wszystko co możesz zrobić. Ale jak trafisz na wir, szybki prąd albo zniesie
            > cię na mieliznę to i tak masz przejebane. Ilość zjawisk w życiu od nas niezależ
            > nych jest dominująca, ale naszą powinnością jest zmienić to co da się zmienić.
            > Rezultaty mogą być różne, ale przynajmniej próbowałeś ;)


            Obrazek z rzeka i wioslowaniem jest fajny. Przyznasz jednak, ze sa dziedziny, w ktorych masz wieksza moc sprawcza niz w innych. Jezeli sobie zaloze, ze zostane spiewaczka operowa, a nie mam za grosz glosu, no to zonk i cala moja determinacja rozwali sie o rafe prozaicznego braku zdolnosci, a moja zla oceny realnych mozliwosci zrobienia kariery bedzie mnie kosztowala mase straconej energii.
            Jezeli jednak dwoje ludzi sie poznalo i pokochalo, czyli przytrafilo im sie wontowe "pierdolniecie", (znaczy sie potencjal jest) i przez jakis czas im sie ukladalo, to wlasciwie nie ma powodu, zeby oboje, zamiast sie nawzajem sabotowac, pracowali nad zwiazkiem, wychodzili sobie naprzeciw, szukali kompromisow i pielegnowali relacje. Determinacja "zrobimy wszystko, zeby nam sie udalo" w takim wypadku daje troche wieksze szanse powodzenia akcji, niz parcie beztalencia w kierunku kariery muzycznej, nie?
            Jezeli dwoje ludzi wiosluje w kajaku, to jest wieksza szansa, ze wspolnie omina wiry i jakies tam skaly, niz kajak, gdzie kazdy wiosluje w swoja strone. Lub gdzie nikt nie wiosluje wcale.
            • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 10:15
              glamourous napisała:
              > Jezeli dwoje ludzi wiosluje w kajaku, to jest wieksza szansa, ze wspolnie omina
              > wiry i jakies tam skaly, niz kajak, gdzie kazdy wiosluje w swoja strone. Lub g
              > dzie nikt nie wiosluje wcale.

              Ale jak to zrobic, zeby oboje chcialo wioslowac w jedna strone? Jezeli chce tylko jedno?
              I dlaczego ten drugi nie chce? I jak go zmusisc? Czy w ogole go zmuszac jest sens?
              • glamourous Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:07
                > Ale jak to zrobic, zeby oboje chcialo wioslowac w jedna strone? Jezeli chce tyl
                > ko jedno?
                > I dlaczego ten drugi nie chce? I jak go zmusisc? Czy w ogole go zmuszac jest se
                > ns?

                To juz jest kwestia emocjonalnej inteligencji. Kijem Wisly czy Sekwany (pijac do tych klocacych sie Francuzow), nie zawrocisz. Tutaj faktycznie to jest loteria, czy trafi sie na czlowieka inteligentnie swiadomego, czy na betonowego idiote, ktory po uplywie pierwszych, motywujacych do starania sie hormonalnych zawirowan stwierdzi ze juz mu motylki odlecialy i niech sie dzieje co chce, on pasuje. Albo stara sie tylko deklaratywnie.

                Bo to nawet nie jest do konca kwestia wyboru swiadomego partnera - cekawa sprawa, ze na poczatku kazdy sypie pieknymi frazesami, jak to o zwiazk trzeba dbac, ze trzeba sie starac, ze on taki swiadomy pulapek. Tylko okazuje sie ze te teorie o staraniu sie i kompromisach obowiazuja, owszem, dopoki mozg wydziela dopamine. A potem ludziom przestaje sie chciec i nie chca szukac metod pracy nad zwiazkiem.
                Moze wlasnie to jest klucz : milosc daje motywacje. A motywacja determinacje. Dopoki nam zalezy to sie staramy. Sek w tym, ze jednym zalezy dluzej, niz innym, stad problemy z symetria.

                Wzorce rodzinne tez sa wazne. Osobie pochodzacej z pelnej, cieplej i komunikujacej sie rodziny trudno bedzie sie dogadac z dzieckiem dysfunkcyjnych rozwodnikow, bo maja kompletnie inny imprinting i inne schematy im sie odpalaja pod wplywem problemow.
                • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:13
                  glamourous napisała: > Wzorce rodzinne tez sa wazne. Osobie pochodzacej z pelnej, cieplej i komunikuja
                  > cej sie rodziny trudno bedzie sie dogadac z dzieckiem dysfunkcyjnych rozwodniko
                  > w, bo maja kompletnie inny imprinting i inne schematy im sie odpalaja pod wplyw
                  > em problemow.
                  >

                  Dogadać może i trudno, ale za to jaka długowieczna i fantastyczna miłość może z tego być?

                  > Moze wlasnie to jest klucz : milosc daje motywacje. A motywacja determinacje. D
                  > opoki nam zalezy to sie staramy. Sek w tym, ze jednym zalezy dluzej, niz innym,
                  > stad problemy z symetria.

                  Gdyby tylko do miłości nie były dołączone jeszcze inne mniej związkotwórcze cechy, byłaby to prawda. A tak wychodzi gówno prawda
                  • glamourous Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:32
                    Pierdolniecie, czyli poczatkowa sila milosci, dynamika zwiazku to cholernie wazny czynnik. Im wieksza, tym rokowania w zasadzie lepsze, bo ludziom chce sie z zasady bardziej walczyc o silne wiezi i wspomnienia, niz o zupe, ktora od poczatku byla letnia. ALE to nie wszystko. Bo jak wytlumaczyc zwiazek, gdzie oboje poczatkowo pierdolnelo rownie mocno, przy czym jedna strona rozwinela milosc dojrzalsza (z checia pracy nad zwiazkiem i starania sie), a druga po hormonalnym odplywie wyraznie odpuscila?

                    Dlatego pisze, ze dodatkowym czynnikiem sa wzorce wyniesione z domu. Chyba nie negujesz, ze osobie z pelnej rodziny moze sie przytrafic milosc i zwiazek z dzieckiem rozwodnikow? Tylko potem bedzie problem z kompromisami i komunikacja, bo jedna strona ma zakodowane stabilne schematy, a drugiej moze sie odpalic rodzinny schemat wycofania i ucieczki z tropikow. Bo okazalo sie, ze sa problemy. "Olaboga, jak to? Co to za gowniany zwiazek z problemami? Mialo byc przeciez tylko pieknie, samo z siebie i forever. Eeeee tam, jestem rozczarowany, zabieram zabawki i spieprzam z tej piaskownicy".
                    • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:45
                      glamourous napisała:
                      Bo jak wytlumaczyc zwiazek, gdzie oboje p
                      > oczatkowo pierdolnelo rownie mocno, przy czym jedna strona rozwinela milosc doj
                      > rzalsza (z checia pracy nad zwiazkiem i starania sie), a druga po hormonalnym o
                      > dplywie wyraznie odpuscila?

                      Eee no, nie ma nic pewnego w zyciu, to wszystko jest loteria i nia pozostanie. Czlowiek strzela, Pan Bog kule nosi. To wszystko.
                    • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:48
                      glamourous napisała:

                      > Pierdolniecie, czyli poczatkowa sila milosci, dynamika zwiazku to cholernie waz
                      > ny czynnik. Im wieksza, tym rokowania w zasadzie lepsze, bo ludziom chce sie z
                      > zasady bardziej walczyc o silne wiezi i wspomnienia, niz o zupe, ktora od pocza
                      > tku byla letnia. ALE to nie wszystko.

                      Niekoniecznie. Tacy ludzie mogą tez oczekiwać tropików do końca życia, a po miesiącu zobaczyć że temperatura siada i robi się "jak ze wszystkimi". Podobnież ze spadaniem z konia. Czegoś nie zauważysz gdy jest lekko ciepło a zabije ciebie gdy gorąc piekielny. To nieprawda że miłość pomiędzy kobietą a mężczyzną cierpliwa jest, łaskawa jest.
                      Nieprawdą jest że miłość nie zazdrości,
                      nie szuka swego,
                      nie unosi się gniewem,
                      nie pamięta złego;
                      Wszystko znosi,
                      wszystkiemu wierzy,
                      we wszystkim pokłada nadzieję,
                      wszystko przetrzyma.
                      Miłość nigdy nie ustaje,


                      Bo jak wytlumaczyc zwiazek, gdzie oboje p
                      > oczatkowo pierdolnelo rownie mocno, przy czym jedna strona rozwinela milosc doj
                      > rzalsza (z checia pracy nad zwiazkiem i starania sie), a druga po hormonalnym o
                      > dplywie wyraznie odpuscila?

                      Dla Ciebie to niedojrzałość, a dla mnie narkotyk odpuścił. Moje miłości rodziły się powoli, oparte na wzajemności, zaufaniu, pracy, oddaniu, tworzeniu. Nie ma chemii
                      Więc reszta Twojego wywodu jak dla mnie jest bez sensu. Nie neguje Twojego sposobu myślenia, mówię że nie jest jedynym słusznym.
                    • burzowa.kejt Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 00:13
                      glamourous napisała:
                      > Pierdolniecie, czyli poczatkowa sila milosci, dynamika zwiazku to cholernie waz
                      > ny czynnik. Im wieksza, tym rokowania w zasadzie lepsze, bo ludziom chce sie z
                      > zasady bardziej walczyc o silne wiezi i wspomnienia, niz o zupe, ktora od pocza
                      > tku byla letnia. ALE to nie wszystko.
                      > Dlatego pisze, ze dodatkowym czynnikiem sa wzorce wyniesione z domu. Chyba nie
                      > negujesz, ze osobie z pelnej rodziny moze sie przytrafic milosc i zwiazek z dzi
                      > eckiem rozwodnikow? Tylko potem bedzie problem z kompromisami i komunikacja, bo
                      > jedna strona ma zakodowane stabilne schematy, a drugiej moze sie odpalic rodzi
                      > nny schemat wycofania i ucieczki z tropikow. Bo okazalo sie, ze sa problemy. "O
                      > laboga, jak to? Co to za gowniany zwiazek z problemami? Mialo byc przeciez tylk
                      > o pieknie, samo z siebie i forever. Eeeee tam, jestem rozczarowany, zabieram za
                      > bawki i spieprzam z tej piaskownicy".

                      Dobry post Glamourous. Autentyczny. Od początku do końca o mnie i moim związku.
                      Ja po trudnym dzieciństwie i tragicznych zdarzeniach, lubiąca samotność, partner mega rodzinny, towarzyski.
                      Tak nas pieprznęło, że trzyma już kilkanaście lat i choć wiele epizodów miało miejsce kiedy myślałam - o ja pierdollę, co ja tutaj robię - to jestem, trwam, chodzę na kompromisy i dbam jak mogę, ponieważ mam poczucie że to naprawdę coś wyjątkowego.
                      Nie spieprzam z tej piaskownicy:) dla dwojga, choć wiele razy stałam już w drzwiach z przysłowiową walizeczką. Pomimo wzorców i schematów wyniesionych z domu rodzinnego.
                      Zmierzam do tego że jeśli nam zależy, ale tak naprawdę zależy, to te rodzinne wzorce nie grają aż tak istotnej roli jaką się im przypisuje i chociąz ucieczka z tropików plącze się gdzieś w zakamarkach mózgu, to zostajemy, bo tak nas pierdolnęło, że wdrukowane struktury tracą swój wątpliwy autorytet;)
                      • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 07:16
                        burzowa.kejt napisała: > Tak nas pieprznęło, że trzyma już kilkanaście lat i choć wiele epizodów miało m
                        > iejsce kiedy myślałam - o ja pierdollę, co ja tutaj robię - to jestem, trwam, c
                        > hodzę na kompromisy i dbam jak mogę, ponieważ mam poczucie że to naprawdę coś w
                        > yjątkowego.

                        Trudno uwierzyć w samą chemię, musi to być mega fajny gość.
                        • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 10:09
                          zawle napisała:

                          > Trudno uwierzyć w samą chemię, musi to być mega fajny gość.

                          Tez mi sie wydaje, ze musi byc jakies szczegolnie trafne dopasowanie charaktorologiczne alebo o czym czesto mysle ostatnio: jakas wspolna os 'co robimy w zyciu'. Tak jak do Zawle rzeczywiscie pasowalby Nudziarz ze wzgledu na wiedze i zainteresowania psycho tak do mnie nie wiem jakis eks zawodnik? Zeby laczyc cos co jest dla obojga osob wazne, chocby to bylo cos bardzo przyziemnego np sposob odzywiania, a nie Sabat chce diete dostosowac do siebie, a zona chce diete dostosowac do portfela. Poniewaz na takich prostych czynnosciach spedza sie tyle zycia, to jesli osoba sie fundamentalnie w nich z Toba niezgadza i zawsze daje kontre, to to jest straszne umeczenie. Tak jak ja mam dyskusje dlaczego jem drogie warzywa zamiast jesc bialy, najtanszy makaron. Po latach takich dyskusji mam tylko jedna odpowiedz SPIERDALAJ! ;-) Mysle, ze u Kejt oni cos lacza, co ich zaciesnia dodatkowo.
                          • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 10:19
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Tez mi sie wydaje, ze musi byc jakies szczegolnie trafne dopasowanie charaktoro
                            > logiczne alebo o czym czesto mysle ostatnio: jakas wspolna os 'co robimy w zyci
                            > u'. Tak jak do Zawle rzeczywiscie pasowalby Nudziarz ze wzgledu na wiedze i zai
                            > nteresowania psycho tak do mnie nie wiem jakis eks zawodnik? Zeby laczyc cos co
                            > jest dla obojga osob wazne, chocby to bylo cos bardzo przyziemnego np sposob o
                            > dzywiania, a nie Sabat chce diete dostosowac do siebie, a zona chce diete dosto
                            > sowac do portfela. Poniewaz na takich prostych czynnosciach spedza sie tyle zyc
                            > ia, to jesli osoba sie fundamentalnie w nich z Toba niezgadza i zawsze daje kon
                            > tre, to to jest straszne umeczenie. Tak jak ja mam dyskusje dlaczego jem drogie
                            > warzywa zamiast jesc bialy, najtanszy makaron. Po latach takich dyskusji mam t
                            > ylko jedna odpowiedz SPIERDALAJ! ;-) Mysle, ze u Kejt oni cos lacza, co ich zac
                            > iesnia dodatkowo.

                            Nazywa sie, ze milosc to nie patrzenie sobie w oczy ale patrzenie w tym samym kierunku.
                            Moim zdaniem powiedzenie: przeciwienstwa sie przyciagaja, sprawdza sie na poczatku albo na krotki dystans. Na dluzsza mete im rozniejsi ludzie w nastawiniu, priorytetach, sposobie na zycie, tym wieksze problem. Poza tym 80% wszystkich problemow to problemy o pieniadze, zwiazane z pieniedzmi(nawet ten makaron contra warzywa:)) Czyli jak takie problemy odpadaja to nagle zostaje juz tylko 20% innych a to wielka roznica.
                            Zapewne facet Kejt jest fajnym gosciem dla niej a ona fajna babka dla niego. Tutaj zachodzi zjawisko: dobrali sie jak w korcu maku. I trzymac im kciuki, zeby tak zostalo ;)
                          • druginudziarz Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 11:01
                            hello-kitty2 napisała:
                            > Tak jak ja mam dyskusje dlaczego jem drogie
                            > warzywa zamiast jesc bialy, najtanszy makaron. Po latach takich dyskusji mam t
                            > ylko jedna odpowiedz SPIERDALAJ! ;-)

                            Oj tam, a nie możesz odpowiedzieć coś w stylu "nie jem makaronu bo lekarz mi zabronił"?
                            Z tym, że trzeba mieć w sobie wewnętrzny umiar do słabostek bo łatwo przegiąć i wpaść w niepotrzebne koszta.
                            Mnie długie lata wkurwiały kanapki, które żona robiła dzieciom "do szkoły" a które najczęściej trafiały do kosza. Ale wytłumaczyłem sobie w końcu, że to rodzaj terapii ;) i odpuściłem.
                            Co do psycho to nie tak, ż eto moje jakieś specjalne zainteresowanie. Ja ogólnie, od dziecka przyroda się interesowałem, a człowiek to kawał interesującej przyrody :)
                            Interesuję się przede wszystkim geopolityką, historią, militariami, w gruncie rzeczy to też przyroda ;)
                            • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 11:11
                              druginudziarz napisał:

                              > Co do psycho to nie tak, ż eto moje jakieś specjalne zainteresowanie. Ja ogólni
                              > e, od dziecka przyroda się interesowałem, a człowiek to kawał interesującej prz
                              > yrody :)
                              > Interesuję się przede wszystkim geopolityką, historią, militariami, w gruncie r
                              > zeczy to też przyroda ;)

                              Te trzy ostatnie zainteresowania to chyba bedzie ciezko dzielic z kobieta. Szczegolnie te militaria ;-) Chociaz ja mam militaryjna podkoszulke na ramiaczka, kostium jednoczesiowy i spodniczke mini, w ktore aktualnie nie wchodze czy tez wchodze ale nie leza na mnie ladnie. Ale jak bys organizowal jakis zlot militaryjny to w 2 miesiace sie ogarne. Dobra robie z siebie debila. Czemu militaria? A czy historia to nie tylko wojny?
            • urquhart Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 10:54
              ''> Obrazek z rzeka i wioslowaniem jest fajny. Przyznasz jednak, ze sa dziedziny, w
              > ktorych masz wieksza moc sprawcza niz w innych. Jezeli sobie zaloze, ze zostan
              > e spiewaczka operowa, a nie mam za grosz glosu, no to zonk i cala moja determin)

              To ja rozwin
            • kutuzow Wiosłowanie w kajaku 19.10.15, 13:30
              glamourous napisała:
              > Jezeli dwoje ludzi wiosluje w kajaku, to jest wieksza szansa, ze wspolnie omina
              > wiry i jakies tam skaly, niz kajak, gdzie kazdy wiosluje w swoja strone. Lub g
              > dzie nikt nie wiosluje wcale.

              Dodam trochę do tej metafory.
              W raftingu -tam gdzie spływa się po wzburzonych rzekach (pasuje do Sabatowej analogii Życia) jest taka zasada, że trzeba albo wiosłować tak mocno, żeby płynąć szybciej niż prąd rzeki, albo wiosłować "na wstecznym" żeby płynąć wolniej niż prąd rzeki. Bo tylko wtedy jest sterowanie łodzią/pontonem/kajakiem. Jeśli płyniemy z taką samą prędkością co nurt rzeki, to nie mamy sterowania -jesteśmy niesieni przez rzekę, tam gdzie ona chce, a nie tam gdzie my chcemy -nazywa się to metodą "na liścia".

              Myślę że to dobrze pasuje do tej metafory wiosłowania przez życie.
          • urquhart Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 10:36
            sabat777 napisał:
            Co by było gdyby było.
            Tymczsem zastanów się co komunikuje nam od miesięcy o swoim nastawieniu do siebie do związków damsko-męskich i co za los Cię spotyka .

            Nastawienie , interpretacja rzeczywistości powstaje na bazie zakodowania doświadczeń I przekonań z rodziny pochodzenia i to klucz, który często trzeba zmienić
            • druginudziarz Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:37
              urquhart napisał:

              > sabat777 napisał:
              > Co by było gdyby było.
              > Tymczsem zastanów się co komunikuje nam od miesięcy o swoim nastawieniu do sieb
              > ie do związków damsko-męskich i co za los Cię spotyka .
              >
              > Nastawienie , interpretacja rzeczywistości powstaje na bazie zakodowania doświ
              > adczeń I przekonań z rodziny pochodzenia i to klucz, który często trzeba zmieni
              > ć

              Klucz to zmiana nastawienia w miarę pojawiających się nowych możliwości. Cóż mi że zmienię nastawienie jeśli nie mam możliwości?
              To nawet może być przyczyną frustracji: "wiem jak, ale nie mam jak".
              • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:49
                druginudziarz napisał:

                > Klucz to zmiana nastawienia w miarę pojawiających się nowych możliwości. Cóż mi
                > że zmienię nastawienie jeśli nie mam możliwości?
                > To nawet może być przyczyną frustracji: "wiem jak, ale nie mam jak".

                Bardzo trafnie ujęte. Najważniejsze jest optymalne gospodarowanie posiadanymi zasobami celem osiągnięcia racjonalnie wyznaczonych celów.
          • druginudziarz Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:33
            sabat777 napisał:

            > urquhart napisał:
            >
            > > To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.
            >
            > Czyli gdybym miał właściwe nastawienie, to ruchałbym tyle lasek, że Casanova ws
            > zedłby ze wstydu do szafy. Gdybym miał właściwe nastawienie, to zrobiłbym karie
            > rę w biznesie, polityce, sporcie, wojskowości albo poleciał w kosmos.
            > Stary, nie uważasz, że to jest myślenie życzeniowe?

            Chcieć to móc, powiedziała Janda na okoliczność opowieści jak to zupełnie samodzielnie zbudowała swój teatr. "samodzielnie" wliczając w to kilka milionów złotych dotacji które dostała :)
            Oczywiście mozna się upierać, że wiosłowała we właściwej rzece. Owszem, ale ta rzeka jest już przez nią zajęta, co nie znaczy że samodzielnie do niej wlazła. Jeśli, ja, czy Ty "chciałby" zrobić taki sam teatr to na chceniu by się skończyło.
            Kiedyś odbyłem podobną rozmowe ze znajomym upierającym się że chcieć to móc. Mówiąc, stary, chciałem być pilotem, ale mam zjebane błędniki. Koniec. Mogę sobie wiosłować :D (w suchym korycie).
            • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:36
              druginudziarz napisał:

              > Mogę sobie wiosłować :D (w suchym korycie).

              Wtedy spośród rozjuszonej gawiedzi ozwał by się głos: "Widzicie CHAMA!? Jak się dorwał do koryta!"
        • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:07
          urquhart napisał: > Czyli Bzg świadomie całkiem wycofujesz ze związku intymność bliskość i kompensu
          > jesz sobie ją w relacji z dziećmi?

          Co za śmiałe diagnozy:)) gdybyś tak rozdzielił raz kobietę od dzieci ( co chyba jest twoim marzeniem) to być może mógłbyś założyć że pielęgnuje relacje które są dla niej satysfakcjonujące/łatwiejsze i odpuszcza te mniej satysfakcjonujące/trudniejsze. Że to nie zawsze jest jakaś kompensacja czy inne badziewie. Denerwujesz się gdy nie negocjującego tatę uważa się z góry za niedojrzałego, a brak ci na tyle lekkości żeby samemu tego nie robić?
          Poza tym urgu....odpuszczanie to jedna z wielu metod wychodzenia ze związku. Jeśli potem nie będzie pretensji że druga strona , nie widzę w tym niczego niestosownego.

          > To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.
          > Jakie ty masz nastawienie, napisałaś, nie mam więcej pytań.

          hehe..i urgu już wszytsko wie. A co nie wie, to se zdiagnozuje. I świat jest taki prosty w odczycie. Gratulacje!!!;))
          • glamourous Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:19
            zawle napisała:

            > > To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.
            > > Jakie ty masz nastawienie, napisałaś, nie mam więcej pytań.
            >
            > hehe..i urgu już wszytsko wie. A co nie wie, to se zdiagnozuje. I świat jest ta
            > ki prosty w odczycie. Gratulacje!!!;))
            Ustawienia Wyloguj
            glamourous
            Ulubione foraWątki10+
            (Brak) Seks(u) w m...niegadaneKobieta
            Twoje:PostyZdjęcia

            Tyle, ze on naprawde w tym wypadku ma racje. Jakos nie wszystkie matki odpuszczaja relacje z ojcem dzieci i skupiaja sie na tych "latwiejszych relacjach".
            Sama napisalas, ze odpuszczanie to jedna z metod wychodzenia ze zwiazku - i taka jest prawda.
            • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:25
              glamourous napisała:

              > Tyle, ze on naprawde w tym wypadku ma racje. Jakos nie wszystkie matki odpuszcz
              > aja relacje z ojcem dzieci i skupiaja sie na tych "latwiejszych relacjach".

              Ma albo i nie ma.
              Może tak być, że kobieta realizuje schemat wyniesiony z domu i wtedy faktycznie odwraca się w stronę dzieci, bo uważa je za sacrum w swoim życiu. Koncentruje się na najistotniejszej sprawie, za cenę wszystkiego innego. Poświęcenie królowej w szachach.
              Ale to może też być objaw podejścia Robinsona Cruzoe na bezludnej wyspie. Katalogowanie tego co pozostało w sytuacji uwięzienia na wyspie bezludnej. Może i chciałaby pełnego i satysfakcjonującego związku z facetem, ale skoro pozostały jej dzieciaki to energię kieruje w sfery dostępne. Coś jak Robinson koncentrujący się na Piętaszku, skoro nie może wrócić w ojczyste strony. To jeszcze smutniejszy wariant. Chyba...
              • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 17:03
                sabat777 napisał:

                > Ale to może też być objaw podejścia Robinsona Cruzoe na bezludnej wyspie. Katal
                > ogowanie tego co pozostało w sytuacji uwięzienia na wyspie bezludnej. Może i ch
                > ciałaby pełnego i satysfakcjonującego związku z facetem, ale skoro pozostały je
                > j dzieciaki to energię kieruje w sfery dostępne. Coś jak Robinson koncentrujący
                > się na Piętaszku, skoro nie może wrócić w ojczyste strony. To jeszcze smutniej
                > szy wariant. Chyba...

                za dużo tych dzieci wszedzie;) to jakaś fobia tutaj czy co?;)) ale "Katalogowanie tego co pozostało w sytuacji uwięzienia na wyspie bezludnej" mi się podoba, chociaż nie jest jeszcze całkowicie bezludna;)
            • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:29
              glamourous napisała: > Tyle, ze on naprawde w tym wypadku ma racje. Jakos nie wszystkie matki odpuszcz
              > aja relacje z ojcem dzieci i skupiaja sie na tych "latwiejszych relacjach".
              > Sama napisalas, ze odpuszczanie to jedna z metod wychodzenia ze zwiazku - i tak
              > a jest prawda.
              >

              Bo matki są różne, ojcowie są różni, dzieci są różne i związki są różne. Nie wierzę natomiast w wycofywanie się tylko jednej ze stron ( no chyba że rozmawiamy o przypadku kobiet które chłopa traktują instrumentalnie) . To się odbywa za obopólną zgodą i nie do końca jestem przekonana ( w przeciwieństwie do Urgu) że tak się dzieje w przypadku naszej forumowej koleżanki.
              Teraz przykład. Mąż który nie dzieli z kobietą trudów i radości posiadania dziecka. Mąż stawiający kobietę w sytuacji w której musi wybierać pomiędzy nim i dzieckiem. Kto się wycofał pierwszy? To takie oczywiste?
              • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:19
                zawle napisała:

                > glamourous napisała: > Tyle, ze on naprawde w tym wypadku ma racje. Jakos n
                > ie wszystkie matki odpuszcz
                > > aja relacje z ojcem dzieci i skupiaja sie na tych "latwiejszych relacjach
                > ".
                > > Sama napisalas, ze odpuszczanie to jedna z metod wychodzenia ze zwiazku -
                > i tak
                > > a jest prawda.
                > >
                >
                > Bo matki są różne, ojcowie są różni, dzieci są różne i związki są różne. Nie wi
                > erzę natomiast w wycofywanie się tylko jednej ze stron ( no chyba że rozmawiamy
                > o przypadku kobiet które chłopa traktują instrumentalnie) . To się odbywa za o
                > bopólną zgodą i nie do końca jestem przekonana ( w przeciwieństwie do Urgu) że
                > tak się dzieje w przypadku naszej forumowej koleżanki.

                no i dziękuje, nie zeby mi było trzeba adwokató czy wsparcia. Dzięki ze mieści się w głowie że ludzie są różni

                > Teraz przykład. Mąż który nie dzieli z kobietą trudów i radości posiadania dzie
                > cka. Mąż stawiający kobietę w sytuacji w której musi wybierać pomiędzy nim i dz
                > ieckiem. Kto się wycofał pierwszy? To takie oczywiste?

                w mojej rodzinie takich akcji nie ma;)
                • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:22
                  bgz0702 napisała:
                  > w mojej rodzinie takich akcji nie ma;)

                  Bgz, co jest zatem problemem w Twojej rodzinie? Jezeli wolno zapytac a Ty nie musisz odpowiaadac :)
                  • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:49
                    kag73 napisała:

                    > bgz0702 napisała:
                    > > w mojej rodzinie takich akcji nie ma;)
                    >
                    > Bgz, co jest zatem problemem w Twojej rodzinie? Jezeli wolno zapytac a Ty nie m
                    > usisz odpowiaadac :)

                    kag, nie mogę. NIe dlatego ze chce się wystrzeć sytuacji "wsparcia"- choć oczywiście taka sytuacja mnie nie interesuje, ale dlatego że nie mam aspiracji żeby pzredstawic swojego męza w złym świetle, bo to jest fajny facet, a poza tym to jego życie prywatne nawet jak ja mówie o sobie. No nie? Zgodnie ze słowami zawle oklaskanymi przez urgu, mam sobie klatke i teraz - fazami, wydaje mi się że nie dam rady już w niej dłuzej siedzieć, a przecież klucz mam w ręku. No nie zawle? no nie urqu? dasz mi "dwie minuty" urq zebym sie mogla nad czyms zastanowic czy bedziesz jechał po mnie za krzywdy wlasne?
                    • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:50
                      bgz0702 napisała:
                      dasz mi "dwie minuty" urq zebym sie mogla nad czyms zastanowic
                      > czy bedziesz jechał po mnie za krzywdy wlasne?

                      choć oczywiscie wiem ze z tymi "krzywdami włąsnymi" moze byc za proste, lecz nie wiem skąd te emocje u ciebie
            • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:33
              glamourous napisała:
              > Tyle, ze on naprawde w tym wypadku ma racje. Jakos nie wszystkie matki odpuszcz
              > aja relacje z ojcem dzieci i skupiaja sie na tych "latwiejszych relacjach".
              > Sama napisalas, ze odpuszczanie to jedna z metod wychodzenia ze zwiazku - i tak
              > a jest prawda.
              Z wypowiedzi Urqu mnie zawsze wynika, ze jego zdaniem kobieta jak urodzi dziecko to bardzo czesto z automatu przelewa cala milosc i uczucia na dzieciaka a partner idzie w kat, bo ona teraz ma inny obiekt. I ta milosc i uczucia do dziecka zastepuja jej milosc do partnera. Moim zdaniem to nie jest prawda, albo nie w wiekszosci przypadkow.
              Wiec Urqu rozumuje zle. Wiekszosc "odpuszczajacych relacje" z partnerem, wlasnie wychodzi ze zwiazku, bo cos jej w nim nie odpowiada a nie zaczyna odpuszczac relacje z partnerem, bo ma dziecko.
              Chociaz wiadomo moze zdarzyc sie i tak. Ktos moze sie gdzies czasowo zagubic / zapedzic w swoich dzialaniach, czy to dziecko czy jakas pasja, ze w tym "transie" zapomina, ze halo, tam jeszcze cos bylo. Ale "przywolany do porzadku", bo mu ktos przypomni, ze przeciez jest jeszcze "my", obudzi sie i zacznie znow inwestowac w "my". Pod warunkiem, moim zdaniem, ze mu jeszcze zalezy i jezeli jeszcze jest milosc albo przynajmniej gdzies cos sie jeszcze tli.
              • glamourous Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:58
                ag73 napisała:

                > glamourous napisała:
                > > Tyle, ze on naprawde w tym wypadku ma racje. Jakos nie wszystkie matki od
                > puszcz
                > > aja relacje z ojcem dzieci i skupiaja sie na tych "latwiejszych relacjach
                > ".
                > > Sama napisalas, ze odpuszczanie to jedna z metod wychodzenia ze zwiazku -
                > i tak
                > > a jest prawda.
                > Z wypowiedzi Urqu mnie zawsze wynika, ze jego zdaniem kobieta jak urodzi dzieck
                > o to bardzo czesto z automatu przelewa cala milosc i uczucia na dzieciaka a par
                > tner idzie w kat, bo ona teraz ma inny obiekt. I ta milosc i uczucia do dziecka
                > zastepuja jej milosc do partnera. Moim zdaniem to nie jest prawda, albo nie w
                > wiekszosci przypadkow.
                > Wiec Urqu rozumuje zle

                OK, no to pobawie sie w adwokata Urqu ;)
                Urqu nie bedac idiota chyba wie, ze nie wszystkie dzieciate i mezate kobiety zaniedbuja mezow i uciekaja w dzieci.
                Ja np. czytam jego rozne wypowiedzi, rowniez te, ze widzi kobiety ktore potrafia inwestowac rowniez w zwiazek erotyczny z mezem po rozmnozeniu sie pary. On zna rowniez szczesliwe zwiazki i podziwia je za wypracowanie tej harmonii.

                Urqu nie pisze, ze kobieta ucieka w dziecko, BO MA dziecko. On przeciez wyraznie pisze wyzej, ze kobieta ucieka w LATWIEJSZA relacje, bo wiez z dzieckiem jest bardziej oczywista, organiczna. Z mezem pojawiaja sie problemy, wiec zamiast wspolnie szukac rozwiazan i kompromisow, ona sie zniecheca, z gory sie wycofuje i pielegnuje negatywne nastawienie do meza. Zamiast sie otworzyc i sprobowac wspolnie ratowac relacje.

                Ja z kolei przyznaje mu w tym punkcie racje : uciekanie w dzieci to okrutny dla drugiej (nadal zainteresowanej strony) sposob wymiksowania sie z intymnosci. Tez sie spotkalam z tego typu postawa, z taka forma wyinwestowania ze zwiazku ("mam wdzieczniejszy obiekt do kochania") - i u kobiet i u mezczyzn. Fora sa pelne kobiet, zalacych sie na mezow, ktorzy swiata nie widza poza dziecmi, a na zone glownie warcza. Widze to tez wokol siebie, w wydaniu damskim i meskim. I o tyle jest to smutne, ze przed prokreacja w zasadzie nie da sie przewidziec takiego obrotu sprawy. Rosyjska ruletka, i tyle.

                Dlatego trzeba chyba uwaznie przeanalizowac imprinting partnera z domu rodzinnego. Chociaz tu tez nie ma chyba reguly. Potrojnie dzieciaci Steczkowska z Myszkowskim - oboje z pelnych, podobno cieplych rodzin - faktycznie zyja dlugie lata w chyba szczesliwej monogami i widac po nich te wiez i chemie. Ale juz Jopkowa z Kydrynskim - tez oboje z pelnych rodzin - zonk w czystej postaci. Mlody Kydrynski tez sie wycofal i wybral ucieczke. Moze dlatego ze rozpieszczony jedynak-egocentryk? A moze cos jeszcze innego, nie wiem, szczegolow nie znam.
                • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:05
                  glamourous napisała:
                  "Dlatego trzeba chyba uwaznie przeanalizowac imprinting partnera z domu rodzinnego. Chociaz tu tez nie ma chyba reguly. Potrojnie dzieciaci Steczkowska z Myszkowskim - oboje z pelnych, podobno cieplych rodzin - faktycznie zyja dlugie lata w chyba szczesliwej monogami i widac po nich te wiez i chemie. Ale juz Jopkowa z Kydrynskim - tez oboje z pelnych rodzin - zonk w czystej postaci. Mlody Kydrynski tez sie wycofal i wybral ucieczke. Moze dlatego ze rozpieszczony jedynak-egocentryk? A moze cos jeszcze innego, nie wiem, szczegolow nie znam."

                  Ale my tak naprawde w ich zwiazkach nie siedzimy, nie wiemy jacy sa, jak sie do siebie odnosza jak maja poustawiane priorytety, jak im jest ze soba w lozku. Wszystko okazuje sie w praniu. Nic nie wiemy. Czesto idealna wydaje nam sie para a po latach nagle bum: rozwod.
          • urquhart Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:58
            Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mezczyżni gdy szukają rozwiązań problemów.
            Piszę z drugiej strony barykady, mam jakiś żal do ślubnej ze zachowywała się podobnie więc wsparcia emocjonalnego nie udzielę.
            Ponieważ czuję sympatię do Bzg napisałem szczerze co myślę o rozwiązaniu problemu w jedną albo drugą stronę.
            • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:12
              urquhart napisał:

              > Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mezczyż
              > ni gdy szukają rozwiązań problemów.
              > Piszę z drugiej strony barykady, mam jakiś żal do ślubnej ze zachowywała się p
              > odobnie więc wsparcia emocjonalnego nie udzielę.
              > Ponieważ czuję sympatię do Bzg napisałem szczerze co myślę o rozwiązaniu proble
              > mu w jedną albo drugą stronę.

              liczysz na to ze ja publicznie proszę się o wsparcie bo mam emocje? no jasne że je mam, jak każdy ale się nie proszę wbrew pozorom, nie oczekuje wsparcia, wystarczy mi że mnie nie wepchniesz w schematy które utrwalasz, proszę nie moim kosztem
            • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 00:29
              urquhart napisał:

              > Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a mezczyż
              > ni gdy szukają rozwiązań problemów.
              > Piszę z drugiej strony barykady, mam jakiś żal do ślubnej ze zachowywała się p
              > odobnie więc wsparcia emocjonalnego nie udzielę.

              Jessu Urqu Ty masz w domu nastolatka i nadal masz zal do zony, ze jak syn sie narodzil to... Ty powinienes jej wybaczyc skoro ona ze swej strony naprawila relacje miedzy Wami. Wybaczenie polega na tym, ze juz nigdy sie nie wraca do przewinienia. A nie tak jak Ty tylko czekasz zeby to jeszcze raz przerabiac na innych przypadkach, rozpamietywac na nowo zal. To zywe jakby sie stalo wczoraj dla Ciebie. Tak jak moja kumpela, ktora w wieku 20+ zradzil chlopak, zawsze absolutnie zawsze do tego wraca, mam wrazenie ze tylko czycha na okazje w rozmowach zeby znowu rozpamietywac swoj boj i pielegnowac zal chociaz oboje po tym wydarzeniu byli juz w paru innych zwiazkach i maja dzieci z kims innym. Ty powinienes juz o tym nie pamietac, jakby tego w ogole nie bylo. To znaczy wybaczyc. Absolutnie o tym nie mowic. Tego ma nie byc. Najwyrazniej nie wybaczyles.
              • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 00:57
                hello-kitty2 napisała:
                Ty powinienes juz o tym nie pamietac, jakby tego w ogole nie bylo. To znaczy wybaczyc. Absolutn
                > ie o tym nie mowic. Tego ma nie byc. Najwyrazniej nie wybaczyles.

                Niektore rzeczy mozna wybaczyc, ale nie zapomniec.
              • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 07:15
                hello-kitty2 napisała: Ty powinienes ju
                > z o tym nie pamietac, jakby tego w ogole nie bylo. To znaczy wybaczyc. Absolutn
                > ie o tym nie mowic. Tego ma nie byc. Najwyrazniej nie wybaczyles.

                Wyjście ze schematu ofiary, wyrzucenie broni jaką jest cudza przewina to mało kusząca perspektywa. Nie zakładam że urdu jest facetem który tą winę wypomina, ale czasami wypominać nie trzeba, wystarczy pisać o tym samym na forum, żeby świadomość wisiała na ścianie jak poroże jelenia;))
              • druginudziarz Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 08:08
                hello-kitty2 napisała:

                > urquhart napisał:
                >
                > > Jest taki stereotyp ze kobiety piszą na forum po wsparcie emocjonalne a m
                > ezczyż
                > > ni gdy szukają rozwiązań problemów.
                > > Piszę z drugiej strony barykady, mam jakiś żal do ślubnej ze zachowywała
                > się p
                > > odobnie więc wsparcia emocjonalnego nie udzielę.
                >
                > Jessu Urqu Ty masz w domu nastolatka i nadal masz zal do zony, ze jak syn sie n
                > arodzil to... Ty powinienes jej wybaczyc skoro ona ze swej strony naprawila rel
                > acje miedzy Wami. Wybaczenie polega na tym, ze juz nigdy sie nie wraca do przew
                > inienia. A nie tak jak Ty tylko czekasz zeby to jeszcze raz przerabiac na innyc
                > h przypadkach, rozpamietywac na nowo zal. To zywe jakby sie stalo wczoraj dla C
                > iebie. Tak jak moja kumpela, ktora w wieku 20+ zradzil chlopak, zawsze absolutn
                > ie zawsze do tego wraca, mam wrazenie ze tylko czycha na okazje w rozmowach zeb
                > y znowu rozpamietywac swoj boj i pielegnowac zal

                Szwagierka z tego powodu została starą panną. Tfu, tfu, teraz tak sie nie mówi, została singielką.

                > chociaz oboje po tym wydarzeni
                > u byli juz w paru innych zwiazkach i maja dzieci z kims innym.

                Podejrzewam, że chłop tej damy ma z deka przejebane...
                • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 09:42
                  druginudziarz napisał:

                  > > chociaz oboje po tym wydarzeni
                  > > u byli juz w paru innych zwiazkach i maja dzieci z kims innym.
                  >
                  > Podejrzewam, że chłop tej damy ma z deka przejebane...

                  Cos w tym jest. Wziela sobie najwierniejszego z wiernych, nisko-testo (niskotestosteronowego), bezdzietnego rozwodnika ale caly czas sie doszukuje, ze byla zona go zdradzala i gada o tym jaki on byl glupi i leje tam nienawisc, mimo ze sami sie pozanali grubo po jego zakonczonym rozwodzie czyli co ja tamta babka w ogole obchodzi?
                  • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 09:54
                    hello-kitty2 napisała:

                    > druginudziarz napisał:
                    >
                    > > > chociaz oboje po tym wydarzeni
                    > > > u byli juz w paru innych zwiazkach i maja dzieci z kims innym.
                    > >
                    > > Podejrzewam, że chłop tej damy ma z deka przejebane...
                    >
                    > Cos w tym jest. Wziela sobie najwierniejszego z wiernych, nisko-testo (niskotes
                    > tosteronowego), bezdzietnego rozwodnika ale caly czas sie doszukuje, ze byla zo
                    > na go zdradzala i gada o tym jaki on byl glupi i leje tam nienawisc, mimo ze sa
                    > mi sie pozanali grubo po jego zakonczonym rozwodzie czyli co ja tamta babka w o
                    > gole obchodzi?

                    Aaaa jeszcze dodam: moze w jego bylym zwiazku juz grubo bezseksie bylo, tak jak u niej juz od zajscia w ciaze jest zreszta, a dziecku juz czwarty miesiac idzie. Wiec ja ja alarmuje: zrob cos z tym, odnow intymnosc, wroc do seksu. No to pojechali na wakacje (z dzieckiem) ale pal licho, bo dziecko juz cala noc przesypia od bodajze 2 miesiaca zycia. Pojechali i miala migrene caly tydzien, nic sie nie wydarzylo ;-) Ja jej mowie: nie kopiuj moich bledow. To trudne jest. Tamtem jakis wycofany w prace. Ponad rok bez zadnej seksualnej aktywnosci, a facet tez sie nie garnie. Dziwne, nie? Utkneli na rozmowach o antykoncepcji ale nie moga sie zdecydowac, bo moze drugie dziecko?
                    • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 10:01
                      hello-kitty2 napisała:
                      > Aaaa jeszcze dodam: moze w jego bylym zwiazku juz grubo bezseksie bylo, tak jak
                      > u niej juz od zajscia w ciaze jest zreszta, a dziecku juz czwarty miesiac idzi
                      > e. Wiec ja ja alarmuje: zrob cos z tym, odnow intymnosc, wroc do seksu. No to p
                      > ojechali na wakacje (z dzieckiem) ale pal licho, bo dziecko juz cala noc przesy
                      > pia od bodajze 2 miesiaca zycia. Pojechali i miala migrene caly tydzien, nic si
                      > e nie wydarzylo ;-) Ja jej mowie: nie kopiuj moich bledow. To trudne jest. Tamt
                      > em jakis wycofany w prace. Ponad rok bez zadnej seksualnej aktywnosci, a facet
                      > tez sie nie garnie. Dziwne, nie? Utkneli na rozmowach o antykoncepcji ale nie m
                      > oga sie zdecydowac, bo moze drugie dziecko?

                      No to wychodzi, ze to ludzie nastawieni na rodzicielstwo a nie na seks ze soba, pewnie brakuje chemii/pozadania albo seks niezbyt udany. W razie potrzeby jest jeszcze wlasna reka. A moze w dodatku od seksu sie juz odzwyczaili, ze teraz trudno im znow zaczac ;)
                      W dodatku nie wiadomo jak wyglada relacja codzienna, poza seksem.

                      >
                      • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 10:15
                        kag73 napisała:

                        > W dodatku nie wiadomo jak wyglada relacja codzienna, poza seksem.

                        Relacja jest bardzo dobra. Pan jest dokladnie taki, jakiego chciala: opiekunczy, pokrywajacy wszelkie koszty i potrzeby pani, bardzo chcial dziecka, tamta eks zona byla bardzo gruba, ta nowa szczuplutka, w domu wszystko na tip top, oboje lubia czystosc i troche luksusu, zgrani w potrzebach idealnie, jest kasa, sa samochody, no i nie wiem, para idealna. Pozadania nie ma ;(
                        • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 10:24
                          hello-kitty2 napisała:
                          > Relacja jest bardzo dobra. Pan jest dokladnie taki, jakiego chciala: opiekunczy
                          > , pokrywajacy wszelkie koszty i potrzeby pani, bardzo chcial dziecka, tamta eks
                          > zona byla bardzo gruba, ta nowa szczuplutka, w domu wszystko na tip top, oboje
                          > lubia czystosc i troche luksusu, zgrani w potrzebach idealnie, jest kasa, sa s
                          > amochody, no i nie wiem, para idealna. Pozadania nie ma ;(

                          No wychodzi, ze pozadania/chemii nie ma i moze nigdy nie bylo? A zakochanie/milosc byla/jest? Z jej strony? Czy zdroworazsadkowo szukala ojca dziecku a on tez dziecka chcial i rodziny i sie zgrali? I jaki byl seks jak jeszcze byl? Jej do seksu nie ciagnie? Czy w ogole kiedykolwiek ciagnelo do seksu z nim?
                          Gdybac mozna wszystko, on moze miec wlasna seksulanosc jakas, ktora mu wystarcza.

                          • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 10:36
                            kag73 napisała: ?
                            > Gdybac mozna wszystko, on moze miec wlasna seksulanosc jakas, ktora mu wystarcza.

                            Ach, nawet nie musi miec jakiejs tam seksulanosci. Po prostu moze babka nie kreci go na tyle, zeby sie do niej dobierac w nawale calych tych obowiazkow pracowo dzieciowo domowych, duzo czasu wolngo nie ma, do tego zmeczenie. A jak go przypili potrzeba fizjologiczna to ja szybko zaspokoi jak zaspokaja sie inne potrzeby, mozna przy okazji stojac pod prysznicem, wcale nie planowane. I znow jest spokoj. Dalej kwitnie zycie rodzinne, tym bardziej, ze ona tez nic nie chce.
                            Jej maz moglby byc takim Proteinowym, zakochany nigdy nie byl, wszedl w uklad, bo chcial sie ustatkowac, kogos miec, rodzine zalozyc. Seks z zona pielegnuje dla zwiazku, byc moze dlatego, ze zona seksu potrzebuje/chce. Jakby nie chciala to on moze tez by sie nie wyrywal ;)?
                            • hello-kitty2 Re: Pierdolniecie 13.10.15, 10:51
                              kag73 napisała:

                              > Jej maz moglby byc takim Proteinowym, zakochany nigdy nie byl, wszedl w uklad,
                              > bo chcial sie ustatkowac, kogos miec, rodzine zalozyc. Seks z zona pielegnuje d
                              > la zwiazku, byc moze dlatego, ze zona seksu potrzebuje/chce. Jakby nie chciala
                              > to on moze tez by sie nie wyrywal ;)?

                              Zalozmy ze jest jak Proteinowy ale slyszalas co Proteinowy mowi, ze on nie jest w stanie sie zakochac i to przypuszczam nie jest wcale rzadkie. Wracajac do pierdolniecia. Zakladam, ze kupa ludzi nie przezyla zadnego pierdolniecia albo nawet jak przezyla, to z 1000 innych powodow zwyklych, zyciowych, roznic swiatopogladowych, odleglosci, stylu zycia, potrzeb, calej tej zasranej logistyki zwiazek sie nie udal. To tacy ludzie by sie musieli nigdy nie zwiazac i nie rozmnozyc. Nawet jak ktos twierdzi, ze jest w stanie sie zakochac i jest gotowy na pierdolniecie, to i tak moze ono nie nadejsc, bo to jest zwykly przypadek, ktory moze sie nie zdarzyc. Jaka w ogole na to szansa jest? A jaka szansa jest w naszym wieku 30+, 40+. Zadna ;-)
                              • sabat777 Re: Pierdolniecie 13.10.15, 10:59
                                Ja kiedyś przeżyłem pierdolnięcie, ale po przeanalizowaniu sytuacji okazało się, że to tylko patelnia.
                              • kag73 Re: Pierdolniecie 13.10.15, 11:09
                                hello-kitty2 napisała:
                                > Zalozmy ze jest jak Proteinowy ale slyszalas co Proteinowy mowi, ze on nie jest
                                > w stanie sie zakochac i to przypuszczam nie jest wcale rzadkie. Wracajac do pi
                                > erdolniecia. Zakladam, ze kupa ludzi nie przezyla zadnego pierdolniecia albo na
                                > wet jak przezyla, to z 1000 innych powodow zwyklych, zyciowych, roznic swiatopo
                                > gladowych, odleglosci, stylu zycia, potrzeb, calej tej zasranej logistyki zwiaz
                                > ek sie nie udal. To tacy ludzie by sie musieli nigdy nie zwiazac i nie rozmnozy
                                > c. Nawet jak ktos twierdzi, ze jest w stanie sie zakochac i jest gotowy na pier
                                > dolniecie, to i tak moze ono nie nadejsc, bo to jest zwykly przypadek, ktory mo
                                > ze sie nie zdarzyc. Jaka w ogole na to szansa jest? A jaka szansa jest w naszym
                                > wieku 30+, 40+. Zadna ;-)

                                No to tez dlatego, jedni decyduja sie na zwiazek/rozmnozenie z kims kto wydaje sie calkiem do rzeczy, chociaz pierdolniecie/zakochania/szalu nie ma. Tak jak zrobil to Proteinowy. Inni decyduja sie poczekac i / albo zyc w pojedynke. Nie ma przymusu zycia we dwoje i rozmnazania sie. Ja wiem czy w wieku
                                + albo+ nie ma zadnej szansy? Jakas szansa na pewno jest, natura notuje takie przypadki.
                                • hello-kitty2 Re: Pierdolniecie 13.10.15, 11:16
                                  kag73 napisała:

                                  > No to tez dlatego, jedni decyduja sie na zwiazek/rozmnozenie z kims kto wydaje
                                  > sie calkiem do rzeczy, chociaz pierdolniecie/zakochania/szalu nie ma. Tak jak z
                                  > robil to Proteinowy. Inni decyduja sie poczekac i / albo zyc w pojedynke. Nie m
                                  > a przymusu zycia we dwoje i rozmnazania sie. Ja wiem czy w wieku
                                  > + albo+ nie ma zadnej szansy? Jakas szansa na pewno jest, natura notuje takie p
                                  > rzypadki.

                                  Przymusu nie ma ale czas goni. Dzieci z chlodnych zwiazkow sa tak samo udane, jak dzieci ze zwiazkow goracych. Wiec pewnie dlatego warto. Skoro nie mozesz miec wszystkiego, to bierzesz to, co mozesz miec, z konsekwencjami oczywiscie.
                                  • kag73 Re: Pierdolniecie 13.10.15, 11:18
                                    hello-kitty2 napisała:
                                    > Przymusu nie ma ale czas goni. Dzieci z chlodnych zwiazkow sa tak samo udane, j
                                    > ak dzieci ze zwiazkow goracych. Wiec pewnie dlatego warto. Skoro nie mozesz mie
                                    > c wszystkiego, to bierzesz to, co mozesz miec, z konsekwencjami oczywiscie.

                                    Oczywiscie, to tylko kwestia nastawienia i priorytetow, wyobrazen o swoim zyciu.
                                    Ale wychodzilo by, ze jak ktos dzieci nie chce to sie na sile wiazac nie musi.
                              • marek.zak1 Re: Pierdolniecie 13.10.15, 11:15
                                hello-kitty2 napisała:

                                Zakladam, ze kupa ludzi nie przezyla zadnego pierdolniecia albo nawet jak przezyla, to z 1000 innych powodow zwyklych, zyciowych, roznic swiatopogladowych, odleglosci, stylu zycia, potrzeb, calej tej zasranej logistyki zwiazek sie nie udal.
                                --------------------------------------------------
                                Jest jak piszesz.
                                Ja to pierdolnięcie przeżyłem, i tak mi się wydaje, że jednak jest to przyczyna, ze jesteśmy razem już tyle lat.
                    • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 19:52
                      > Ponad rok bez zadnej seksualnej aktywnosci, a facet
                      > tez sie nie garnie. Dziwne, nie?

                      Nie.

                      Tydzień bez seksu mozna jakoś wytrzymać.
                      Po roku bezseksia facet ma juz od dawna przekierowane na cos innego.
                      Pol biedy jak to jest ciagle seks (np kochanka).
                      • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:11
                        proteinowy napisał(a):

                        > Tydzień bez seksu mozna jakoś wytrzymać.
                        > Po roku bezseksia facet ma juz od dawna przekierowane na cos innego.
                        > Pol biedy jak to jest ciagle seks (np kochanka).

                        Nieodwracalnie przekierowane?
                        • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:17
                          Wedlug mnie nieodwracalnie jest po zdradzie. Ja nie zdradzilem i ciagle moglbym wrocic. Oczywiscie ona musialaby chciec. Po zdradzie juz bym nie umial sie nia interesowac, nawet jakby blagala ze lzami w oczach.
                          • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:20
                            Boże sabat...to żałosne. Ona nawet nie chce, a gdzie błaganie?? Weż nie pisz o NIEJ, tylko jakoś tak ogólniej, bo mam ochotę Cię przytulić albo strzelić w łeb
                          • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:33
                            > Wedlug mnie nieodwracalnie jest po zdradzie.

                            Jestem prymitywniejszy.
                            Seks z eks? Jasne ze tak.
                            • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:51
                              proteinowy napisał(a):

                              > > Wedlug mnie nieodwracalnie jest po zdradzie.
                              >
                              > Jestem prymitywniejszy.
                              > Seks z eks? Jasne ze tak.

                              wtedy bardziej sie staraja
                          • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:37
                            sabat777 napisał:

                            > Wedlug mnie nieodwracalnie jest po zdradzie. Ja nie zdradzilem i ciagle moglby
                            > m wrocic. Oczywiscie ona musialaby chciec. Po zdradzie juz bym nie umial sie ni
                            > a interesowac, nawet jakby blagala ze lzami w oczach.

                            A dlaczego po zdradzie nie?
                            Mysle, ze nadajesz zdradzie jakis mistyczny, przelomowy charakter. Tymczasem zdrada nic nie zmienia, bo wszelkie znaczace zmiany mialy miejsce o wiele wczesniej tylko, ze one zkradaja sie po cichu jak zlodziej. Doslownie z zegarkiem w reku (cos jak mowi Proteinowy) mozesz odmierzyc, ze juz sie rozpadlo, nawet jak sie nic nie wydarzylo znaczacego, czas jest nieublagalny. Doslownie jak uplynie jego okreslona ilosc okno sie zamknie.
                            • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:47
                              Ja mialem 2,5 roku przerwy i sie nie zamknelo... to ile mialoby czasu minac?
                              • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:02
                                sabat777 napisał:

                                > Ja mialem 2,5 roku przerwy i sie nie zamknelo... to ile mialoby czasu minac?

                                Nie wiem, moze u Ciebie musi duzej potrwac. Ja wiem ze jak kogos nie pociagam, to mi sie okno zamyka bardzo szybko, trach! :0 Tylko ja chyba mam skonnosci do ambiwalentnosci wiec ja moge w moment przeskoczyc w drugi kraniec. Jak ktos Cie odrzuca emocjonalnie to pragniesz go i nienawidzisz, a pragnienia wtedy tylko tyle starczy zeby go zdobyc, a nastepnie odrzucic.
                                • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:09
                                  hello-kitty2 napisała:

                                  > sabat777 napisał:
                                  >
                                  > > Ja mialem 2,5 roku przerwy i sie nie zamknelo... to ile mialoby czasu min
                                  > ac?
                                  >
                                  > Nie wiem, moze u Ciebie musi duzej potrwac. Ja wiem ze jak kogos nie pociagam,
                                  > to mi sie okno zamyka bardzo szybko, trach! :0 Tylko ja chyba mam skonnosci do
                                  > ambiwalentnosci wiec ja moge w moment przeskoczyc w drugi kraniec. Jak ktos Cie
                                  > odrzuca emocjonalnie to pragniesz go i nienawidzisz, a pragnienia wtedy tylko
                                  > tyle starczy zeby go zdobyc, a nastepnie odrzucic.

                                  Ale wlasciwie mialam dopisac, ze tu akurat mezczyzn nie rozumiem, bo zachowuja sie jakby nie mieli dumy, biora te ochlapy i jeszcze czekaja.
                              • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:05
                                >Ja mialem 2,5 roku przerwy i sie nie zamknelo... to ile mialoby czasu minac?<

                                Nie licząc godzin i lat,to życie mija,nie ja,bliżej gwiazd, bliżej dna,jestem wciąż taki sam,wciąż ten sam:)
                          • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:49
                            >Wedlug mnie nieodwracalnie jest po zdradzie. Ja nie zdradzilem i ciagle moglbym wrocic. Oczywiscie ona musialaby chciec. Po zdradzie juz bym nie umial sie nia interesowac, nawet jakby blagala ze lzami w oczach.<

                            Dlatego, Sabat, nie jesteś gotowy do zdrady,nie bierzesz jej nawet pod uwagę, to znaczy, gdybając, to może i rozważasz,ale masz cały czas nadzieję, że gdyby tylko żona zechciala, gdyby jej się odmieniło-to" gdyby" przesłania Ci chęć jakiegokolwiek działania. Zdradzają ci,którzy mają mało do stracenia, Ty widocznie masz dużo, albo nie doszedłeś jeszcze do ściany, z którą zderzenie pozwoliłoby Ci na ten krok.
                            • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:09
                              No przede wszystkim u mnie nie ma totalnego bezseksia - ostatni raz bzyknelismy sie jak byl "superksiezyc" ;) no i jest z jej strony troche czulosci, calusow, milych slow itd.
                              Jakby byla totalna zimna sciana to bym pewnie juz dawno zdradzil.
                              • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:14
                                sabat777 napisał:

                                > No przede wszystkim u mnie nie ma totalnego bezseksia - ostatni raz bzyknelismy
                                > sie jak byl "superksiezyc" ;) no i jest z jej strony troche czulosci, calusow,
                                > milych slow itd.
                                > Jakby byla totalna zimna sciana to bym pewnie juz dawno zdradzil.

                                No to jak nie ma totalnego bezseksia to o jakim 2,5 roku mowisz. Czas sie liczy od wtedy, kiedy nie ma juz zadnych pocalunkow, przytulan i kiedy nie dotykasz w ogole tej osoby nawet na przywitanie.
                                • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:21
                                  Tak sie dzialo po urodzeniu dzieci. Wlasciwie to pamietam, ze tuz po pologu raz ze soba spalismy a potem mega przerwa i oddalanie sie od siebie.
                                  • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:27
                                    sabat777 napisał:

                                    > Tak sie dzialo po urodzeniu dzieci. Wlasciwie to pamietam, ze tuz po pologu raz
                                    > ze soba spalismy a potem mega przerwa i oddalanie sie od siebie.

                                    Musi byc bita przerwa i wtedy timer sie odpali. Moze ona to wyczuwa i dlatego tak dawkuje.
                                • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:27
                                  >No to jak nie ma totalnego bezseksia to o jakim 2,5 roku mowisz. Czas sie liczy od wtedy, kiedy nie ma juz zadnych pocalunkow, przytulan i kiedy nie dotykasz w ogole tej osoby nawet na przywitanie >

                                  Właśnie dlatego nie ma mowy w wypadku Sabata możliwości zdrady, bo bezseksia nie ma, więc o czym tu mówić.
                              • wont2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 14.10.15, 06:23
                                sabat777 napisał:

                                > No przede wszystkim u mnie nie ma totalnego bezseksia - ostatni raz bzyknelismy
                                > sie jak byl "superksiezyc" ;) no i jest z jej strony troche czulosci, calusow,
                                > milych slow itd.
                                > Jakby byla totalna zimna sciana to bym pewnie juz dawno zdradzil.
                                -------------
                                Osz kurde. Słuchaj sabat, a może twoja szanowna to taka cwana gapa i jednak podczytuje forum? Może wyczytała, że zbierasz siły i kasę do wyprowadzki i zebrała się w sobie?
                          • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:21
                            sabat777 napisał:

                            > Wedlug mnie nieodwracalnie jest po zdradzie. Ja nie zdradzilem i ciagle moglby
                            > m wrocic. Oczywiscie ona musialaby chciec. Po zdradzie juz bym nie umial sie ni
                            > a interesowac, nawet jakby blagala ze lzami w oczach.

                            Ale dlaczego, sabat, przeciez to tylko seks :)
                            • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 23:18
                              Moze masz racje i przeceniam caly ten seks. Dla was to widze jest taka powszednia sprawa, a u mnie urosla do rozmiarow Mount Everest...
                      • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 20:56

                        >Tydzień bez seksu mozna jakoś wytrzymać.
                        Po roku bezseksia facet ma juz od dawna przekierowane na cos innego.
                        Pol biedy jak to jest ciagle seks (np kochanka)

                        A dlaczego pół biedy? Bo jeśli przekieruje na co innego, to co się może wydarzyć?
                        • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:21
                          > A dlaczego pół biedy? Bo jeśli przekieruje na co innego, to co się może wydarzy
                          > ć?

                          Usciślijmy: mówię o już istniejącym związku w którym popęd jest od dłuższego czasu źródłem wyłącznie frustracji. Jeżeli frustrację uda się jakoś usunąć/oszukać to "partner" który był przez jakiś czas jej źródłem wywołuje odruch "idź stąd".
                          • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:30
                            proteinowy napisał(a):

                            > Usciślijmy: mówię o już istniejącym związku w którym popęd jest od dłuższego cz
                            > asu źródłem wyłącznie frustracji. Jeżeli frustrację uda się jakoś usunąć/oszuka
                            > ć to "partner" który był przez jakiś czas jej źródłem wywołuje odruch "idź stąd
                            > ".

                            jesli uda sie usunac to partner wywoluje 'idz stad'? A jak nie da sie usunac, to co wywoluje partner?
                            • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 21:34
                              > jesli uda sie usunac to partner wywoluje 'idz stad'? A jak nie da sie usunac, t
                              > o co wywoluje partner?

                              Jezeli sie nie da usunąć frustracji? Nie wiem, nigdy nie byłem sfrustrowany aż tak długo. Wśiekłość? Chęć mordu?
                              • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:03
                                proteinowy napisał(a):

                                > Jezeli sie nie da usunąć frustracji? Nie wiem, nigdy nie byłem sfrustrowany aż
                                > tak długo. Wśiekłość? Chęć mordu?

                                Czy Twoja zona zawsze byla swiadoma Twojego temperamentu? libido?
                                Zaskakujace jest jakie bulgocace wulkany moga nosic w sobie mezczyzni, ktorzy nawet nie podbiegna do odjezdzajacego autobusu.
                                • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:30
                                  hello-kitty2 napisała:
                                  > Czy Twoja zona zawsze byla swiadoma Twojego temperamentu? libido?

                                  A ze niby jaki on ma temperament i libido? Bo nie rozumiem.
                                  • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:39
                                    kag73 napisała:

                                    > hello-kitty2 napisała:
                                    > > Czy Twoja zona zawsze byla swiadoma Twojego temperamentu? libido?
                                    >
                                    > A ze niby jaki on ma temperament i libido? Bo nie rozumiem.

                                    Temperamentny z wysokim libido. A nie wyglada.
                                    • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:42
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      > > A ze niby jaki on ma temperament i libido? Bo nie rozumiem.
                                      >
                                      > Temperamentny z wysokim libido. A nie wyglada.

                                      On napisal, ze sredni ;)
                                      Sie Ciebie pytalam, bo ja nigdzie nie wywnioskowlam, co by mial wysokie libido.
                                      Jezeli to, ze ma nieco inne oczekiwania/wyobrazenia o seksie niz jego zona. W dodatku ona i on skupiaja sie na niej a dla niego jakos tak zawsze zabraknie :(
                                      Tak zrozumialam.
                                      • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:55
                                        >Jezeli to, ze ma nieco inne oczekiwania/wyobrazenia o seksie niz jego zona. W dodatku ona i on skupiaja sie na niej a dla niego jakos tak zawsze zabraknie :(
                                        Tak zrozumialam.<

                                        No ale te inne wyobrażenia o seksie wynikają chyba z braku emocjonalnego porozumienia, czy zmniejszenia bliskości (bo chyba nie całkowitego zaniku)między nimi.
                                        • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 14.10.15, 08:01
                                          > >Jezeli to, ze ma nieco inne oczekiwania/wyobrazenia o seksie niz jego zona
                                          > . W dodatku ona i on skupiaja sie na niej a dla niego jakos tak zawsze zabrakni
                                          > e :(
                                          > Tak zrozumialam.<
                                          >
                                          > No ale te inne wyobrażenia o seksie wynikają chyba z braku emocjonalnego porozu
                                          > mienia, czy zmniejszenia bliskości (bo chyba nie całkowitego zaniku)między nimi.

                                          Sytuacja ewoluuje. Ona stara sie duzo bardziej. Dziecko rośnie. Ja staram sie duzo mniej. Przestałem traktować ten dom jak dom a zacząłem jako druga prace, nie pamietam kiedy ostatnio powiedziałem tutaj cos osobistego. Ona albo walczy o zwiazek albo o dziecko.

                                          Albo, przez totalne odcięcie sie od emocji i komunikacji, odkryłem co to znaczy byc odpowiedzialnym i dojrzałym mężczyzną:
                                          finansowo - utrzymuje,
                                          obowiązkowo - dzieli sie,
                                          komunikacyjnie - nie truje dupy (tzn nie odzywa sie),
                                          urodowo - łazi na silownie.
                                          • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 14.10.15, 09:01
                                            >Sytuacja ewoluuje. Ona stara sie duzo bardziej. Dziecko rośnie. Ja staram sie duzo mniej. Przestałem traktować ten dom jak dom a zacząłem jako druga prace, nie pamietam kiedy ostatnio powiedziałem tutaj cos osobistego. Ona albo walczy o zwiazek albo o dziecko. <

                                            Czując Twoje oddalenie,pewnie zaczyna dostrzegać, co może stracić, albo jak dużo może stracić, więc widocznie jej zależy, by się nie rozpadło.Tylko, czy ze względu bardziej na wygodę i komfort życia swój i dziecka,czy też jednak z powodu uczuć, które do Ciebie żywi w dalszym ciągu?
                                            • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 14.10.15, 09:17
                                              Tego sie chyba nie da latwo oddzielic. Dziecko najbardziej chce sie bawiac ta zabawka, ktora jest na samej gorze szafy.
                                          • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 10:05
                                            proteinowy napisał(a):

                                            > Albo, przez totalne odcięcie sie od emocji i komunikacji, odkryłem co to znaczy
                                            > byc odpowiedzialnym i dojrzałym mężczyzną:
                                            > finansowo - utrzymuje,
                                            > obowiązkowo - dzieli sie,
                                            > komunikacyjnie - nie truje dupy (tzn nie odzywa sie),
                                            > urodowo - łazi na silownie.
                                            >

                                            nie wiem za bardzo o kim piszesz;) o sobie czy żonie, ale doskonale wpisuje się to w moje ideały bo ja w pewnym momencie też odkryłam co tzn byc odpowiedzialną i dojrzałą kobietą;)
                                            od dawna już taka jestem;)
                                            mogłabym zostać członkiem twojego "klubu" jeśli nie trzeba płacić składek;))
                                            • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 10:13

                                              > proteinowy napisał(a):
                                              >
                                              > > Albo, przez totalne odcięcie sie od emocji i komunikacji, odkryłem co to
                                              > znaczy byc odpowiedzialnym i dojrzałym mężczyzną:
                                              > > finansowo - utrzymuje,
                                              > > obowiązkowo - dzieli sie,
                                              > > komunikacyjnie - nie truje dupy (tzn nie odzywa sie),
                                              > > urodowo - łazi na silownie.
                                              Wow, partner idealany. Po co komu milosc?:)
                                              Wychodzi na to, ze mu nie zalezy a sie stara. Albo nie zalezy mu na osobie, na zwiazku owszem. Zgadzalo by sie z wykladnia mojej tesciowej: na letniaka przetrawa wieki ;)
                                              • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 10:21
                                                kag73 napisała:

                                                Zgadzalo by sie z wykladnia mojej tesciowej: na letniaka przetr
                                                > awa wieki ;)

                                                fajny człowiek z tej twojej teściowej, powiedz jej ze bede próbowała potwietrdzić jej teze;) zobaczymy za jakis czas, bo narazie jeszcze nie bardzo sobie z tym radze, krew sie gotuje czasami a wtedy dzieje sie krzywda znów mi;( szlag mnie chce trafic i dwa razy trace;( dorosnę jednak;) życie bez emocji musi byc cudowne;)
                                                • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 18:23
                                                  > życie bez emocji musi byc cudowne;)

                                                  Norrrrmalnie nirrrrvana.
                                                  (Brzmienie slowa 'nirvana' kojarzy mi sie z niemieckimi przeklenstwami - donnerwetter).
                                                  • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 19:29
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > > życie bez emocji musi byc cudowne;)
                                                    >
                                                    > Norrrrmalnie nirrrrvana.
                                                    > (Brzmienie slowa 'nirvana' kojarzy mi sie z niemieckimi przeklenstwami - donner
                                                    > wetter).

                                                    ach mówie ci, wciąz cos we mnie walczy. Ale to takie coś z głebi mojego dzieciństawa, a wcale sie nie bawiłam lalkami i nie bywałam mama ani księżniczka;) naiwność tzw, więcej jej mam niz się posądzam sama;)) śmiać mi się chce ale i płakać jednocześnie ze mam taki problem moralny- dla mnie;( Masakra jak ci zazdroszcze. Cięzko jest zgubic siebie i zostac kims innym. To dobry człowiek i ja mam problem zeby go krzywdzic, cały czas mam wrazenie ze powinnam sie podporzadkowac. Czy to nie choroba jakaś psychiczna? sam powiedz? trzeba mnie w łeb bardzo mocno walnąć, tak mi przypieprzyc zebym pzrestała sie motac. Tak mocno! bo przeciez ja wiem o co chodzi
                                                  • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 20:56
                                                    bgz0702 napisała:
                                                    > ach mówie ci, wciąz cos we mnie walczy. Ale to takie coś z głebi mojego dzieciń
                                                    > stawa, a wcale sie nie bawiłam lalkami i nie bywałam mama ani księżniczka;) nai
                                                    > wność tzw, więcej jej mam niz się posądzam sama;)) śmiać mi się chce ale i płak
                                                    > ać jednocześnie ze mam taki problem moralny- dla mnie;( Masakra jak ci zazdrosz
                                                    > cze. Cięzko jest zgubic siebie i zostac kims innym. To dobry człowiek i ja mam
                                                    > problem zeby go krzywdzic, cały czas mam wrazenie ze powinnam sie podporzadkow
                                                    > ac. Czy to nie choroba jakaś psychiczna? sam powiedz? trzeba mnie w łeb bardzo
                                                    > mocno walnąć, tak mi przypieprzyc zebym pzrestała sie motac. Tak mocno! bo prze
                                                    > ciez ja wiem o co chodzi

                                                    Jestes warstwowa, co? W samym środku coś autentycznego z dzieciństwa, potem lecą warstwy... Loppe by pewnie powiedział, że prawdziwa bliskość z Partnerką to jest nie tylko skłonić ją do rozebrania się ale na wejście w kontakt z tym czymś w samym centrum.

                                                    A komu masz się podporządkować? Chłopu czy sytuacji? Chodzi o to, żeby go nie zostawiać, chociaż nie iskrzy?
                                                  • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 23:16
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Jestes warstwowa, co?

                                                    hy. A ty nie?

                                                    W samym środku coś autentycznego z dzieciństwa, potem lec
                                                    > ą warstwy...

                                                    "w samym środki" ze mi się należy prawda i nie musze udawac ze jestem kims innym, bycie "dojrzałym" to jeszcze problem dla mnie ale ogarnę

                                                    > A komu masz się podporządkować? Chłopu czy sytuacji?

                                                    jednemu i drugiemu. Sytuacji: po ki ch.. mi te newry; chłopu: wystarczy ze sie bede uśmiechac, on mi pozwala to humanitarnie przetrwać, myslę ze liczy na to ze mi pzrejdzie;)

                                                    Chodzi o to, żeby go nie z
                                                    > ostawiać, chociaż nie iskrzy?

                                                    co ty?;) to w ogóle nawet nie wchodzi w grę, ja sie nigdzie nie wybieram, on tez nie. Wystarczy ze sie odetne, to bedzie mój sukces. Małymi krokami... obym nie zwariowała tylko;)
                                                  • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 01:27
                                                    > > Jestes warstwowa, co?
                                                    >
                                                    > hy. A ty nie?

                                                    Mam, kazdy chyba ma.

                                                    >
                                                    > W samym środku coś autentycznego z dzieciństwa, potem lec
                                                    > > ą warstwy...
                                                    >
                                                    > "w samym środki" ze mi się należy prawda i nie musze udawac ze jestem kims inny
                                                    > m, bycie "dojrzałym" to jeszcze problem dla mnie ale ogarnę

                                                    Ma razie testuje taka teorie: łazimy pookrecani w te warstwy, ale od czasu do czasu przyciągają nas do siebie te autentyczne "środki". Fantastyczne uczucie ze nie trzeba udawać. Dosc szybko jednak okazuje sie ze wartosc użytkowa w całości bierze sie z warstw. Użyteczny mężczyzna, oddana kobieta, grzeczne dziecko. A bez wartosci użytkowej robisz sie dla bliźnich przezroczysta. Człowiek "dojrzały" inwestuje w nieprzezroczystosc.
                                                  • hello-kitty2 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 02:28
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Ma razie testuje taka teorie: łazimy pookrecani w te warstwy, ale od czasu do c
                                                    > zasu przyciągają nas do siebie te autentyczne "środki". Fantastyczne uczucie ze
                                                    > nie trzeba udawać. Dosc szybko jednak okazuje sie ze wartosc użytkowa w całośc
                                                    > i bierze sie z warstw. Użyteczny mężczyzna, oddana kobieta, grzeczne dziecko. A
                                                    > bez wartosci użytkowej robisz sie dla bliźnich przezroczysta. Człowiek "dojrza
                                                    > ły" inwestuje w nieprzezroczystosc.

                                                    Ladnie napisane choc nie wiem czy prawdziwie, no ok teoria (hehe zaraz Ci wyjdzie, ze srodek to dusza ;)
                                                  • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 07:00
                                                    proteinowy napisał

                                                    > "w samym środki" ze mi się należy prawda i nie musze udawac ze jestem kims inny
                                                    > m, bycie "dojrzałym" to jeszcze problem dla mnie ale ogarnę

                                                    >Ma razie testuje taka teorie: łazimy pookrecani w te warstwy, ale od czasu do czasu przyciągają nas do siebie te autentyczne "środki". Fantastyczne uczucie ze nie trzeba udawać. Dosc szybko jednak okazuje sie ze wartosc użytkowa w całości bierze sie z warstw. Użyteczny mężczyzna, oddana kobieta, grzeczne dziecko. A bez wartosci użytkowej robisz sie dla bliźnich przezroczysta. Człowiek "dojrzały" inwestuje w nieprzezroczystosc.<

                                                    Mnie się wydaje, że ten środek chce się zachować tylko dla siebie, zwłaszcza gdy człowiek zyskuje tę całą "mądrość "życiową przynależną wiekowi dojrzałemu i zdobytym doświadczeniom.Stąd, chcąc chronić to,co w środku i to,co w tobie jest rzeczywiście autentyczne otorbiasz się, nakładasz warstwy,niekiedy wręcz skorupę, by przez takie zamaskowanie stać się przezroczystym dla otoczenia, nawet dla bliskich.Dlatego jako człowiek "dojrzały ",ja wolę zainwestować w przezroczystość,która nie wyklucza jednocześnie bycie użyteczną,ale daje mi choć trochę poczucia bezpieczeństwa.
                                                  • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 10:42
                                                    proteinowy napisał(a):


                                                    > Ma razie testuje taka teorie: łazimy pookrecani w te warstwy, ale od czasu do c
                                                    > zasu przyciągają nas do siebie te autentyczne "środki".

                                                    och jezu nie... ja nie daja rady, moge powiedziec tylko ze jestes niesamowity. Mowy nie ma zeby mnie jakies "warstwy" zdominowały, wylądowałabym w psychiatryku. Manewruje na miare potrzeby i sie przebieram na chwile ale nic poza tym, nic na stałe bo predzej czy pózniej wymordowałabym rodzine. Tu jest pies pogrzebany, ze problem mam z udawaniem

                                                    Ja potrzebuje proszę doktora właśnie zwyczajnie wewnętzrnej zgody na to, zeby przejść nad jedną taką warstwą do porządku dziennego, niech sie ona przebije i czuje sie jak u siebie w domu;) i jeszcze niech mam siłę się trzymać tych postanowień, i niech powiem sobie jeszcze raz wyraźnie i głośno o CO MI CHODZI i niech to bedzie tak "głośno", zeby mi się w mózgu na stałę utrwaliło, możliwe ze sobie wyryje na czole...

                                                    To tyle mi trzeba, i tyle z moich chorób psychicznych;) Walcze;) muszę tylko złapać za koniec sznurka

                                                  • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 18:19
                                                    bgz0702 napisała
                                                    >Mowy nie ma zeby mnie jakies "warstwy" zdominowały, wylądowałabym w psychiatryku. Manewruje na miare potrzeby i sie przebieram na chwile ale nic poza tym, nic na stałe bo predzej czy pózniej wymordowałabym rodzine. Tu jest pies pogrzebany, ze problem mam z udawaniem <

                                                    To odwrotnie, niż ja.Ja problemu z udawaniem nie mam,w sensie, że przychodzi mi to bez trudu i udaję kogoś, kimś nie jesteś, co jest obciążające psychicznie, ale żyć się z tym da,mimo wszystko :)
                                                  • marek.zak1 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 19:23
                                                    ninek04 napisała:


                                                    > To odwrotnie, niż ja.Ja problemu z udawaniem nie mam,w sensie, że przychodzi mi to bez trudu i udaję kogoś, kimś nie jesteś, co jest obciążające psychicznie, ale żyć się z tym da,mimo wszystko :).
                                                    ------------------------------------------------------
                                                    A w jakim celu to robisz, przepraszam?
                                                  • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 20:16
                                                    --------------------------------------------------
                                                    >A w jakim celu to robisz, przepraszam?<

                                                    Najprościej mówiąc -z tchórzostwa i chęci nie wyróżniania się z "tłumu".
                                                  • marek.zak1 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:08
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > --------------------------------------------------
                                                    > >A w jakim celu to robisz, przepraszam?<
                                                    >
                                                    > Najprościej mówiąc -z tchórzostwa i chęci nie wyróżniania się z "tłumu".
                                                    ---------------------------------------------------------------------------------
                                                    To skromność, jakże pozytywna cecha :).
                                                  • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 19:44
                                                    proteinowy napisał(a): > Ma razie testuje taka teorie: łazimy pookrecani w te warstwy, ale od czasu do c
                                                    > zasu przyciągają nas do siebie te autentyczne "środki". Fantastyczne uczucie ze
                                                    > nie trzeba udawać. Dosc szybko jednak okazuje sie ze wartosc użytkowa w całośc
                                                    > i bierze sie z warstw. Użyteczny mężczyzna, oddana kobieta, grzeczne dziecko. A
                                                    > bez wartosci użytkowej robisz sie dla bliźnich przezroczysta. Człowiek "dojrza
                                                    > ły" inwestuje w nieprzezroczystosc.

                                                    A nie jest tak że wartość użytkowa bierze się z miłości? Gdy kogoś przestajesz kochać, przestajesz dawać, robisz się przezroczysty? To trochę inne dawanie- nie dla czegoś, raczej od siebie. Nie mam poczucia warstw....może tylko robią się one coraz bardziej miękkie i prywatne.
                                                  • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:02
                                                    > A nie jest tak że wartość użytkowa bierze się z miłości? Gdy kogoś przestajesz
                                                    > kochać, przestajesz dawać, robisz się przezroczysty? To trochę inne dawanie- ni
                                                    > e dla czegoś, raczej od siebie. Nie mam poczucia warstw....może tylko robią się
                                                    > one coraz bardziej miękkie i prywatne.

                                                    Wydaje mi się, że nie. Wartość użytkowa bierze się chyba z konkretnych akcji. Miłość przydaje się o tyle, że motywuje do tych akcji, bez patrzenia kto ile dołożył. Patrzę na swój plan dnia/tygodnia i nie różniłby się niczym od tego jaki jest teraz, gdybym kochał (czy kochał mocniej) swoją żonę. Tyle, że cieszyłoby mnie to zamiast wkurwiać. Z jej punktu widzenia efekt praktyczny jest taki sam (załóżmy na chwilę, że umiem doskonale udawać zadowolonego).

                                                    Noc by się różniła...
                                                  • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:13
                                                    proteinowy napisał(a):
                                                    > Wydaje mi się, że nie. Wartość użytkowa bierze się chyba z konkretnych akcji. M
                                                    > iłość przydaje się o tyle, że motywuje do tych akcji, bez patrzenia kto ile doł
                                                    > ożył. Patrzę na swój plan dnia/tygodnia i nie różniłby się niczym od tego jaki
                                                    > jest teraz, gdybym kochał (czy kochał mocniej) swoją żonę. Tyle, że cieszyłoby
                                                    > mnie to zamiast wkurwiać. Z jej punktu widzenia efekt praktyczny jest taki sam
                                                    > (załóżmy na chwilę, że umiem doskonale udawać zadowolonego).
                                                    >
                                                    > Noc by się różniła...

                                                    W zasadzie masz rację..to tak funkcjonuje w większości małżeństw. U mnie było inaczej..ja odchodziłam poprzez zaniechanie. Powoli przestawałam robić. Dbać w chorobie, prasować koszule, czekać z obiadem, planować wspólne wakacje. Aż nie zostało nic.
                                                  • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:30
                                                    > W zasadzie masz rację..to tak funkcjonuje w większości małżeństw. U mnie było i
                                                    > naczej..ja odchodziłam poprzez zaniechanie. Powoli przestawałam robić. Dbać w c
                                                    > horobie, prasować koszule, czekać z obiadem, planować wspólne wakacje. Aż nie z
                                                    > ostało nic.

                                                    Zaloze sie, ze w druga strone bylo tak samo.
                                                  • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:30
                                                    > Zaloze sie, ze w druga strone bylo tak samo.
                                                    W sensie: kolega mąż/partner też olewał.
                                                  • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:45
                                                    > U mnie było inaczej..ja odchodziłam poprzez zaniechanie. Powoli przestawałam robić. Dbać w chorobie, prasować koszule, czekać z obiadem, planować wspólne wakacje. Aż nie zostało nic.<

                                                    Pierwsza zaczęłaś to odchodzenie przez zaniechanie czy dopiero w reakcji na zaniechiwanie ze strony partnera?
                                                  • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 21:54
                                                    A jakie to ma znaczenie? Szukanie prapraprzyczyny...
                                          • lybbla Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 22:14
                                            proteinowy napisał(a):

                                            > Albo, przez totalne odcięcie sie od emocji i komunikacji, odkryłem co to znaczy
                                            > byc odpowiedzialnym i dojrzałym mężczyzną:
                                            > finansowo - utrzymuje,
                                            > obowiązkowo - dzieli sie,
                                            > komunikacyjnie - nie truje dupy (tzn nie odzywa sie),
                                            > urodowo - łazi na silownie.

                                            priorytetowo - I nawet bzykać nie mam czasu?
                                            • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 16.10.15, 23:00
                                              > > byc odpowiedzialnym i dojrzałym mężczyzną:
                                              > > finansowo - utrzymuje,
                                              > > obowiązkowo - dzieli sie,
                                              > > komunikacyjnie - nie truje dupy (tzn nie odzywa sie),
                                              > > urodowo - łazi na silownie.
                                              >
                                              > priorytetowo - I nawet bzykać nie mam czasu?

                                              Mam. Na razie rzadko i technicznie słabo ale bedzie lepiej. Alleluja i do przodu.
                                              • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 12:07
                                                proteinowy napisał(a): Alleluja i do przod
                                                > u.

                                                Pisałeś tu pod innym nickiem? Nie....co innego robicie zawodowo...
                                                • sabat777 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 18:30
                                                  Nie-e, to nie miedziana ;)
                                                  • zawle Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 18:50
                                                    No tak myślałam...brak tej zwierzęcości:))
                                                • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 17.10.15, 18:33
                                                  > Pisałeś tu pod innym nickiem? Nie....co innego robicie zawodowo...
                                                  Wczesniej : protein.spill
                                                  Teraz: proteinowy
                                • proteinowy Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:39
                                  > > Jezeli sie nie da usunąć frustracji? Nie wiem, nigdy nie byłem sfrustrowa
                                  > ny aż
                                  > > tak długo. Wśiekłość? Chęć mordu?
                                  >
                                  > Czy Twoja zona zawsze byla swiadoma Twojego temperamentu? libido?
                                  > Zaskakujace jest jakie bulgocace wulkany moga nosic w sobie mezczyzni, ktorzy n
                                  > awet nie podbiegna do odjezdzajacego autobusu.

                                  Mam średni temperament, ale dzieki za dobre słowo. Dobranoc. Acha jakoś Cie nikt nie pochwalił za wypadający korek na scenie. IMO cudny obrazek.
                              • ninek04 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 13.10.15, 22:36
                                >Jezeli sie nie da usunąć frustracji? Nie wiem, nigdy nie byłem sfrustrowany aż tak długo. Wśiekłość? Chęć mordu?<

                                Aż tak to chyba nie, ale tumiwisizm,obojętność i nie wtrącaj się w moje sprawy -to pewnie tak.
        • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:55
          urquhart napisał:
          >
          > Czyli Bzg świadomie całkiem wycofujesz ze związku intymność bliskość i kompensu
          > jesz sobie ją w relacji z dziećmi?

          nie bardzo chyba, nie mam potrzeby kompensowania. Miłość dzieci jest i była i jak wiesz bo jesteś ojcem to inna relacja, nie ma możliwości takiej kompensacji. Dla mnie przynajmniej.

          Po namiętności to już został pewno też popi
          > ół. Zostaje jedynie zaangażowanie, ale to już przecież koniec, tzw pusta miłość


          to nawet już nie jest miłość chyba, to przyjaźń. Ale jak ci mówiłam mam kryzys, więc tymczasem tak to wygląda

          > Zamierzasz się rozstać czy liczysz że on się złamie i podporządkuje, przeprasza
          > m "dojrzeje"?

          nie bądź szalony proszę. Podporządkuje? Dojrzejae? zwariowałeś chyba. Masz mnie za wariatkę, która oczekuje podporządkowania?

          > Następny krok to można przewidzieć twój facet wcześniej czy później spotka kobi
          > etę z głodem miłości która nie kompensuje sobie jej jak ty relacją z dziećmi i
          > dozna wtedy objawienia i ze spotkał bliską duszę .

          na serio, mówię ci że nie miałąbym nic pzreciwko jego prywarnemu szczęściu. Uznałabym, ze on też już wyczerpał swoje możliwości, więc inaczej się nie da. Lubię go i mu dobrze życzę

          > Fakt , jak pisze Glam Francuzi się kłócą na potęgę, widziałem to nie raz, ale p
          > rzynajmniej obu stronom zależy, To jest ta interakcja, negocjowanie, a nie jedn
          > a uciekają tak w kompensacje a druga w focha i następuje wewnętrzy rozkład rela
          > cji.

          ambiwalencja;) ale mi zależy sobie wyobraź wbrew pozorom. Tyle, ze nie mogę być nikim kogo on chciałby we mnie widzieć, nie da się już urqu, ile mogłam tyle "spuściłam z tonu"

          > Miłość bliskość do dzieci jest prosta i bezwarunkowa, bezkompromisowa, pary w z
          > wiązku wymaga wysiłku zrozumienia drugiej strony i nierzadko kompromisów.

          staram się, uwierz mi jeśli możesz. Nie mogę "bardziej", naprawdę jadę "ponizej kosztów"

          > To jest właśnie to co determinuje los: Nastawienie.

          to prawda. A nastawienie mam dobre. Ciągle tu jestem, więc oczekuje ze coś się zmieni.

          > masz nastawienie, napisałaś, nie mam więcej pytań.

          przypisujesz mi cechy bardzo negatywne. Dlaczego?
          • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 11:59
            bgz0702 napisała:
            > przypisujesz mi cechy bardzo negatywne. Dlaczego?
            Odpowiem za niego ;)
            Bo jestes kobieta, ktora ma dzieci, lubi z nimi przebywac i dla nich robic / ku ich radosci cos co niekoniecznie dla niej samej jest super interesujace :)
            A meza olewasz :))
            • bgz0702 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:09
              kag73 napisała:

              > bgz0702 napisała:
              > > przypisujesz mi cechy bardzo negatywne. Dlaczego?
              > Odpowiem za niego ;)
              > Bo jestes kobieta, ktora ma dzieci, lubi z nimi przebywac i dla nich robic / ku
              > ich radosci cos co niekoniecznie dla niej samej jest super interesujace :)
              > A meza olewasz :))

              ja nie olewam męza, ja po prostu nie zgadzam się na wszystko jak każdy. I jak chyba urqu też, tak sądze czytając jego walkę a jednak mnie ma za zbrodniarza;)
              • kag73 Re: żoną taką sobie zaledwie ale jestem "matką id 12.10.15, 12:21
                bgz0702 napisała:
                > ja nie olewam męza, ja po prostu nie zgadzam się na wszystko jak każdy. I jak c
                > hyba urqu też, tak sądze czytając jego walkę a jednak mnie ma za zbrodniarza;)

                Bo musisz wiedziec, ze wykladnia tutaj jest taka: Mezczyzna nie zgadzajac sie na wszystko chce i szuka kompromisu/kompromisow. Kobieta natomiast nie zgadzajac sie na wszystko ma roszczeniowa postawe i oczekiwania, ktore stara sie narzucic mezczyznie .
                No to teraz jestes w domu ;))
    • midnight_lightning Re: Matka idealna? 16.10.15, 01:20
      Matka idealna?
      Zastanawiam się, po wielu latach złudzeń, że samotne matki czegokolwiek sie uczą, jak skończą/skończyły pociechy tych znanych mi samotnych mamusiek lub rozwódek, którym znudził sie kochający mąż. Co do córeczek, nie mam wątpliwości, któryś z "wujków" na pewno ustrzeli dublet mama-córka i już pokieruje karierą młodocianej.

      Bardziej mnie ciekawi, jak skończą synkowie tak swobodnych mamusiek. Jako młode dzieciaki z radością podchodzą do każdego jednorazowego "wujka". Kiedyś dorosną i spotkają się z kobiecym wykluczaniem. Zapomną wyskoki mamusi czy też powiążą wszystko w całość?

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka