Dodaj do ulubionych

Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty

21.04.16, 14:58
www.youtube.com/watch?v=1TerTgDEgUE&list=WL&index=63
Dla niecierpliwych:
pl.wikipedia.org/wiki/Rupert_Sheldrake
W sumie właśnie na Coach Focus wyszedł artykuł że ludzie czują ale wstydzą się ujawniać takich przeżyć i doświadczeń, ze względu łatkę heretyka z punktu widzenia Autorytetu Nowej Wiary w Naukę:
coaching.focus.pl/zycie/odmienne-stany-wiadomoci-zawstydzajco-cudowne-515?strona=1
Obserwuj wątek
    • sabat3 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 15:14
      Bo jak czegos doswiadczysz to potem trudniej z tym dyskutowac. Ludzie nauki tez sie myla - ale, parafrazujac yorica - nic lepszego nie mamy :)
      Widzialem duchy na wlasne oczy, telepatii - mozna powiedziec - bylem swiadkiem. Trudno mi z tym dyskutowac, byc moze moj mozg sie wtedy mylil. Ale w takim razie moze myli sie nadal i wlasnie leze w jakims akwarium na polce u szalonego naukowca ;)
    • aandzia43 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 18:00
      Jak już to powiedziano "póki co nic lepszego nie mamy" i ja się tego trzymam. Interesowalam się czynnie różnymi zjawiskami, wzięłam udział w różnych dziwnych kursach i poddawalam się różnym nazwijmy to terapiom. Z ciekawości często bardziej niż z potrzeby i z wielką otwartością, w porywach z konsekwencją, acz zawsze bez ortodoksji i wiary. Bo do ortodoksji nawet nie.zbliżyłam się robiąc cokolwiek w moim życiu, a wiary nie ma.we mnie.za grosz. Natomiast ciekawość, a właściwe żądza poznania, to mój.motor. Bywalam świadkiem różnych zjawisk, jedne jako adwokat diabła szybko sobie przekladalam na algorytm prostych i oczywistych faktów, innych nie wyjasnilam do dziś. Spoko, nie mam ciśnienia na.zdyskredytowanie za wszelką cenę ich "nieziemskości", może ktoś kiedyś zakuma o co w tym chodzi i wyjaśni reszcie. Ale na pewno nie ma we mnie potrzeby UWIERZENIA w tę nieziemskośc. Więc nie naciagam, nie wyszukuje i nie wymyślam. Żyję sobie spokojnie pomiędzy. I póki co, jako.adwokat diabła i wyznawca zasady ograniczonego zaufania wobec wszystkiego, twierdzę, że "nie mamy nic lepszego". Co nie oznacza, że poszukiwać i weryfikować, a czasem podważać nie.należy. Tylko błagam, bez zachłystywania się byle duchem czy drgnięciem lyzeczki, bo mnie mdli od egzaltacji ;-)
      • sabat3 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 18:39
        Glownym problemem w tym wypadku sa ludzie i ich biegunowe postawy. Albo ktos przybiera poze materialistycznego komucha, ktory dowodzi, ze "nie ma" za pomoca metody "Stalin daj kanfietku", albo nacpanego barana, ktory nakreca sie byle czym i lyka kazda bzdure jak pelikan. Za malo dystansu. Chyba zbyt osobiscie ludzie to traktuja. Albo nie rozumieja postawy "nie wiem". Pare razy po wyrazeniu publicznie dyplomatycznego wahania dostalem w prezencie... ksiazki o ufo i spiskowych teoriach.
        Swoja droga napisane tak, jakby autor zjadl jakies grzyby - i nie byly to pieczarki.
        Wiec moze lepiej faktycznie sie nie odzywac w tych sprawach, skoro i tak nikt nie rozumie o co chodzi.
        • rekreativa Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 19:43
          Bo odpowiedź "nie wiem" traktują jako wahanie się, a nie zwykłe stwierdzenie faktu. A skoro się wahasz, to jest szansa Cie przekonać do swojego.
        • ninek04 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 19:57
          Jakieś znaczenie w byciu podatnym na uwierzenie w zjawiska niewytłumaczalne za pomocą metod naukowych ma pewnie ich osobiste doświadczenie, czy doświadczenie ich przez bliskich,albo znajomych.A skoro nigdy w naszym życiu żadne niewytłumaczalne zjawisko nie wystąpiło, to brak podstaw do wiary w istnienie takowegoż wydaje się naturalny i logiczny.Taka postawa nie oznacza od razu potępienia w czambuł tego wszystkiego niewykluczonego, czego nie da się zmierzyć, bo przecież jest tyle niewiadomych, nawet jeśli chodzi o interpretacje naukowe, tylko bez osobistego doznania czegoś "niewysłowionego" ta wiara jest po prostu znikoma, prawie że żadna,bo racjonalna strona natury ją odrzuca i się bez niej doskonale potrafi obejść.
      • urquhart Bóg i religia korzyści z punktu widz. neuroscience 21.04.16, 19:47
        aandzia43 napisała:
        > odzi i wyjaśni reszcie. Ale na pewno nie ma we mnie potrzeby UWIERZENIA w tę ni
        > eziemskośc. Więc nie naciagam, nie wyszukuje i nie wymyślam. Żyję sobie spokojn
        > ie pomiędzy.(...) Co nie oznacza,
        > że poszukiwać i weryfikować, a czasem podważać nie.należy.

        Właśnie to tu podkreślam , zastąpienie ortodoksję religijną ortodoksją i sceptycycznej wiary w tzw naukę, i wsadzenie wszystkiego co z jej dzisiejszym kształcie nie zgodne do worka oszustwo, szalbierstwo i ezomezo zamiast zarejestrowane ale (jeszcze) niewyjaśnione to przejście za jednej skrajności w drugą, a prawda jest po środku.

        Na NatGeo leci Poszukiwaniu Boga Z Morganem Freemanem, lidzie kopiują na Youtube .
        Tam lecą wywiady z Andrew Newbergem, który bada mózgi medytujących i wierzących pod nmri i niewątpliwie jest to jakiś unikalny stan aktywności płatów czołowych, który pobudza procesy samouzdrawiania wiec to obiektywnie ma korzystne działania niezależnie od siły od której pochodzi a nie jest to jedynie samooszukiwanie czy manipulacja złudzeniami jak dowodzili Proteinowy i Sabat (choć zgodzę sie że tak bywa).

        "Kiedyś sceptycy, tacy jak ja, pokpiwali sobie z tych technik, ale dziś, gdy potwierdzono płynące z nich korzyści zdrowotne – choćby wzmacnianie płatów przedczołowych - lekceważenie ich byłoby nierozsądne. – Praktyki mające na celu poprawę samopoczucia, takie jak uważność, mają dziś status quasi-religii; to jakby buddyzm w wersji soft, i nic w tym złego(...) Generalnie jednak, jeśli chcę być zdrowa, to wygląda na to, że powinnam naśladować wierzących."
        wiadomosci.onet.pl/religia/po-co-mozgowi-bog/ljh3l
        Ale wiara musi być w pozytywny absolut, afirmująca, wiara w naukowy scceptycyzm, ograniczenia, zwątpienie ba negatywne słowa i obrazy zatruwa mózg stresem kortyzolem i lękiem. To też dziś łatwo zbadać i zobrazować. Polecam posłuchać jak o pragmatycznym wykorzystaniu tych faktów mówi z puktu widzenia neuroscience Mark Robert Waldman
        www.youtube.com/watch?v=yvhCLXEeSDQ





        • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 20:09
          Urqu, moge mowic za siebie, chodzi o plage wyciagania kompletnie nieuprawnionych wnioskow.
          Przyklad:
          Fakt: wlasnie zmarl Prince.
          Nieuprawniony wniosek: Jak dlugo iluminaci beda zabijac te biedne gwiazdy bezkarnie?
        • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 20:37
          Nie Urqu, do wiary mnie nie przekonasz, nawet linkując nie wiadomo jakie materiały mające pokazać, że warto.Tak jak większość naszych potrzeb staje się urojonymi, bo są napędzane przez konsumpcjonizm i wmawiane nam przez rozmaitych speców od marketingu, albo coachingu, by zrobić z nas niewolników goniących za nierealnym,tak ta wiara staje się również gonitwą za urojeniem.Bo skoro człowiek uzna, że to jego zniknięcie nie musi być czymś złym, to radość i uważność z każdej przeżywanej chwili staje się naturalna.I wcale nie musimy wzmacniać się wizją wiary, związaną z niepewnością, co będzie już po wszystkim. Bo przecież zanim nas nie było, to świat cały czas istniał,choć nas na nim nie było , więc skoro znikniemy, to nic się nie zmieni.Nieobecność przed i po to wciąż taka sama nieobecność, bez wpływu na nasze poczucie dobrostanu.Jeśli już, to wzmocnienie i dostrojenie swojej świadomości wolę czerpać chociażby z piękna i stałości i powtarzalności natury.
          • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 20:51
            Zgodze sie, ale dodam, ze wiara w boga/bogow nie musi oznaczac wiary w nagrode/kare za postepowanie czy wiare w zycie po smierci. Przeciez bog moze miec nas w dupie.
            • rekreativa Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 20:56
              " Przeciez bog moze miec nas w dupie"

              O, to jest mi bliskie. Nie wierzę w Boga podawanego do wierzenia przez religie. Nie wykluczam natomiast istnienia jakiejś mocy sprawczej, tyle że ta moc moim zdaniem, wcale się nami nie zajmuje. Ot, puściła coś w ruch i poszła gdzie indziej. Może se tam na krańcach wszechświata tworzy nowe galaktyki, a my tu, jak te głupki, cały czas do niej wołamy.
              • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 21:19
                Albo... jestesmy fragmentem tej sily, ktory uzyskal tymczasowe poczucie odrebnosci. Niektore religie opisuja egzystencje po smierci jako zjednoczenie z bogiem/bostwami. To nie musi oznaczac kontynuacji swiadomosci w tej formie jaka jest przynalezna cialu ludzkiemu tylko przejscie na inny jej poziom. Ludzie w czasie wyjatkowo glebokiej medytacji czasem opisuja zjawisko chwilowego zjednoczenia z uniwersalna swiadomoscia. Nie odczuwaja wtedy odrebnosci. SA wszechswiatem.
                Wiem ze teraz jade w jednym wozku z Urqu, bo opisuje emocje i doznania zamiast faktow - ale tymi zjawiskami nauka sie po prostu nie zajmuje, w tym sensie moje bredzenie jest rownie uprawnione jak kazde inne.
                • rekreativa Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 21:35
                  " Ludzie w czasie wyjatkowo glebokiej medytacji czasem opisuja zjawisko chwilowego zjednoczenia z uniwersalna swiadomoscia. Nie odczuwaja wtedy odrebnosci. SA wszechswiatem."

                  Akurat coś takiego mi się przydarzyło osobiście, aczkolwiek nie poprzez medytację. Trudno to opisać. Moment jakiegoś olśnienia, rąbnięcia piorunem, więzi z wszechswiatem, jednocześnie przepełniające odczucie miłości (do czego, kogo? nie wiem) i piękna , wzruszenie do łez. Trwało chwilę, ale było to tak głębokie, że nigdy mi nie pozwoliło zostać do końca ateistką.
                  Teoria uniwersalnej świadomości też do mnie przemawia.
                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 22:47
                    Mnie też..po sporej dawce morfiny. Fajnie było;))
                    • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 23:09
                      zawle napisała:

                      > Mnie też..po sporej dawce morfiny. Fajnie było;))

                      www.youtube.com/watch?v=IXrwnpa6QPU
                      :)
                      Ale mam poczucie, że to jednak nie dokładnie to samo. Przy dragach masz uczucie odlotu, tracisz świadomość, a tutaj jest ona jakby podniesiona na inny level. Przypuszczam że z punktu widzenia psychiatrii ten stan jest opisywany medycznie jako "ekstaza religijna".
                      pl.wikipedia.org/wiki/Ekstaza
                      Poza tym według mnie najbardziej zagadkowe nie jest to, jakie mechanizmy biochemiczne kierują zjawiskami psychologicznymi typu OOBE, paraliże przysenne, ekstazy, transy, wizje itd. ale dlaczego one funkcjonują jako integralna część ludzkiego mózgu. Jaki mechanizm ewolucyjny za tym stoi? Natura nie tworzy rzeczy niepotrzebnych, a te wydają się nie mieć żadnego uzasadnienia z punktu widzenia funkcjonowania człowieka w rzeczywistości. Nie pomagają w wyścigu o dobra, nie podnoszą zdolności łowieckich ani nie dodają pozycji w hierarchii stadnej. Dlaczego mózg ludzki produkuje wizje podczas umierania, skoro nie ma to żadnego uzasadnienia z punktu widzenia przetrwania gatunku. Po co? Jak wykształcił się ten mechanizm?
                      • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 23:13
                        No co Ty..nie miałam żadnego odlotu. Świat był piękny a ludzie przyjaciółmi. Moja matka gdy zaczynała brać morfinę robiła paluchami znam zwycięstwa i wołała Kocham Was !!! Tak to działało na początku. W niczym nie przypominało innych środków zmieniających świadomość.
                        • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 23:19
                          zawle napisała:

                          > No co Ty..nie miałam żadnego odlotu. Świat był piękny a ludzie przyjaciółmi. Mo
                          > ja matka gdy zaczynała brać morfinę robiła paluchami znam zwycięstwa i wołała K
                          > ocham Was !!! Tak to działało na początku. W niczym nie przypominało innych śro
                          > dków zmieniających świadomość.

                          Morfina dla terrorystów! :D
                      • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 00:08
                        > Jaki mechanizm ewolucyjny za tym stoi? Natura nie tworzy rzeczy nie
                        > potrzebnych, a te wydają się nie mieć żadnego uzasadnienia z punktu widzenia fu
                        > nkcjonowania człowieka w rzeczywistości. Nie pomagają w wyścigu o dobra, nie po
                        > dnoszą zdolności łowieckich ani nie dodają pozycji w hierarchii stadnej.

                        Sa duzo praktyczniejsze od wyrostka robaczkowego: ułatwiają komunikacje z podświadomością, dają przeciwwagę logice (a posługiwanie sie czysta logika w teorii gier jest nie zawsze najkorzystniejsze), uśmierzają niepokoj związany z własna śmiertelnością, otwierają umysł na sugestie "mediów" a to scala plemiona a nawet narody. No i co najważniejsze sa brama do prawdziwej, duchowej rzeczywistości bo ta tutaj namacalna to tylko złudzenie i słomianka do wytarcia butów zanim sie zanurzymy w nieskończoności.

                        Mógłbym tez powiedziec : "pojecia nie mam" ale kto nie ma pojecia ten nie rucha. Zaraz, przeciez ja i tak nie rucham... O wlasnie, masz kolejne uzasadnienie: Zawle, Rekreativa i Ty przeżyliście dotyk nieskończoności. Ktos kto tez przeżył albo chociaż powie "łał" ma większe szanse dobrać sie do waszych genitaliów. Ktos kto skrzeczy "zbieg okoliczności", "nie wiadomo" i "wstrzymajmy sie z pochopnymi wnioskami" to towarzyski psuj i nie podupczy.
                        • aandzia43 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 00:32

                          > Sa duzo praktyczniejsze od wyrostka robaczkowego: ułatwiają komunikacje z podśw
                          > iadomością, dają przeciwwagę logice (a posługiwanie sie czysta logika w teorii
                          > gier jest nie zawsze najkorzystniejsze), uśmierzają niepokoj związany z własna
                          > śmiertelnością, otwierają umysł na sugestie "mediów" a to scala plemiona a nawe
                          > t narody.

                          Otóż to, same pożytki. Poza tym pomagają ogarniać umysłem chaos, jakim jest rzeczywistość, a przede wszystkim ogarnąć własną głowę. A są też tacy pokręceni nieszczęśnicy, dla których to jedyne dostępne narzędzie.


                          > Zawle, Rekreativa i Ty przeżyliście dotyk nieskończoności. Ktos kto tez przeżył
                          > albo chociaż powie "łał" ma większe szanse dobrać sie do waszych genitaliów. K
                          > tos kto skrzeczy "zbieg okoliczności", "nie wiadomo" i "wstrzymajmy sie z pocho
                          > pnymi wnioskami" to towarzyski psuj i nie podupczy.

                          Dobra, przeżyłam jakieś dziwne rzeczy, a przy dawaniu dupy nie stosuję takich rasistowskich kryteriów ;-)
                        • rekreativa Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 01:22
                          ". Ktos kto tez przeżył albo chociaż powie "łał" ma większe szanse dobrać sie do waszych genitaliów"

                          He?
                          W życiu bym tego nie rozstrząsała od strony dupy :D
                          • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 08:16
                            > He?
                            > W życiu bym tego nie rozstrząsała od strony dupy :D
                            >

                            Ja wszystko rozstrzasam od tej strony, ale przyznaje ze mogę byc nieobiektywny :) To chyba bedzie dobry przykład "confirmation bias" (mamy jakies fajne polskie tłumaczenie?), pojęcie którego za nic nie mogę przyblizyc Urqu.
                            • druginudziarz Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 09:22
                              proteinowy napisał(a):

                              > > He?
                              > > W życiu bym tego nie rozstrząsała od strony dupy :D
                              > >
                              >
                              > Ja wszystko rozstrzasam od tej strony, ale przyznaje ze mogę byc nieobiektywny
                              > :) To chyba bedzie dobry przykład "confirmation bias" (mamy jakies fajne polski
                              > e tłumaczenie?), pojęcie którego za nic nie mogę przyblizyc Urqu.

                              Oczywiście:
                              pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_potwierdzenia
                              Z tym że KAŻDY człowiek wpada w pułapki błędów poznawczych i właśnie po to jest metoda naukowa by je minimalizować.
                              pl.wikipedia.org/wiki/Efekt_polaryzacji
                              • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 11:21
                                druginudziarz napisał:

                                > Z tym że KAŻDY człowiek wpada w pułapki błędów poznawczych i właśnie po to jest
                                > metoda naukowa[...]

                                Ale czy my tu jestesmy badaczami, naukowcami (oprocz Ciebie), filozofami, astrofizykami i fizykami kwantowymi? Odnioslem wrazenie, ze na forum mamy cos blizej Stwoarzyszenia Umarlych Kotletow (Fletow?), ktore zebralo sie tu... khem khem... z racji omawiania roznorakich kwestii zwiazanych z dupczeniem i jego brakiem ;)
                                Przypuszczam ze nasze dywagacje nie sa wiele mniej bezsensowne od tych, ktore prowadza gimbusy na forum onetu, tylko jestesmy za ciemni, zeby to wylapac.
                                Mam przeczucie graniczace z pewnoscia, ze rozmowy o cipkach i kutasach to jednak latwiejszy obszar do ogarniecia w rozwazaniach.
                                • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 11:44
                                  > Przypuszczam ze nasze dywagacje nie sa wiele mniej bezsensowne od tych, ktore p
                                  > rowadza gimbusy na forum onetu, tylko jestesmy za ciemni, zeby to wylapac..

                                  Nie szkodzi. Ja mam duzo sympati dla ludzi ktorzy próbują grać w piłkę, śpiewać, tańczyć, pisać czy filozofować nawet jak nie umieją. Czyli amatorów.

                                  No i efekt uczłowieczenia, dodania twarzy do idei. Nie mam np znajomych takich jak Urqu, Drugi o dużej części dziewcząt nie wspominając. Dobrze sie dopytać o co im chodzi.

                                  > Mam przeczucie graniczace z pewnoscia, ze rozmowy o cipkach i kutasach to jedna
                                  > k latwiejszy obszar do ogarniecia w rozwazaniach

                                  Nie dla mnie. Im jestem starszy tym głupszy. Ale jezeli sugerujesz zeby sie trzymać tematu forum to jasne. Zapodawaj kontent ja juz nie mam w tym temacie wiele do powiedzenia.
                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 11:59
                                    proteinowy napisał(a):
                                    > No i efekt uczłowieczenia, dodania twarzy do idei. Nie mam np znajomych takich
                                    > jak Urqu, Drugi o dużej części dziewcząt nie wspominając. Dobrze sie dopytać o
                                    > co im chodzi.

                                    Ja też te wątki lubię. Brakuje mi w nich zbożnego celu. Zamiast dzielić się wiedzą, doświadczeniem i własnymi przemyśleniami widzę przepychanki semantyczne. Mam tego po kokardę w pracy, więc dla mnie to dość męczące.
                                    • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:39
                                      > Zamiast dzielić się wiedzą, doświadczeniem i własnymi przemyśleniami widzę przepychanki semantyczne.

                                      Zdefiniuj "wiedzę", "doświadczenia", "przemyslenia" ;)
                                      • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:43
                                        proteinowy napisał(a):

                                        > Zdefiniuj "wiedzę", "doświadczenia", "przemyslenia" ;)

                                        Licze ze pokusisz sie o definicje definiowania :)
                                        • bgz0702 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:43
                                          sabat3 napisał:

                                          > proteinowy napisał(a):
                                          >
                                          > > Zdefiniuj "wiedzę", "doświadczenia", "przemyslenia" ;)
                                          >
                                          > Licze ze pokusisz sie o definicje definiowania :)

                                          ;))
                                        • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:53
                                          sabat3 napisał:

                                          > proteinowy napisał(a):
                                          >
                                          > > Zdefiniuj "wiedzę", "doświadczenia", "przemyslenia" ;)
                                          >
                                          > Licze ze pokusisz sie o definicje definiowania :)

                                          I znowu jesteśmy w temacie...pokusisz się czy nie?:)))
                                      • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 14:07
                                        > > Zamiast dzielić się wiedzą, doświadczeniem i własnymi przemyśleniami widz
                                        > ę przepychanki semantyczne.
                                        >
                                        > Zdefiniuj "wiedzę", "doświadczenia", "przemyslenia" ;)

                                        A powazniej. Diabel tkwi w semantycznych szczegolach, jak nie sie nie osiagnie bazy porozumienia to rozmowa przestaje byc w ogole wymiana informacji, staje sie tylko wehikulem wymiany uczuc. Nic w tym zlego i kazdy potrzebuje czasem przytulic sie do swojego i kopnac w dupe obcych. Ale troche szkoda szansy na porozumienie.

                                        Na przyklad zdarzylo mi sie z Drugim przepychac w temacie zakresu etyki. Po wszystkim mam znacznie lepsze zrozumienie jego definicji pojecia i wezme to pod uwage przy interpretacji innych tematow i to jest moj zysk. Wczesniej za nic nie moglem pojac jego kilku opinii, teraz jest mi latwiej o tyle, ze chyba wiem co ma na myli, nie tylko jakich uzywa slow.
                                        • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 14:25
                                          Wiem o czym mówisz proteinowy. Chyba forum traktuję zbyt lekko...aż mi się wstyd zrobiło.
                                          • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 15:03
                                            zawle napisała:

                                            > Wiem o czym mówisz proteinowy. Chyba forum traktuję zbyt lekko...aż mi się wsty
                                            > d zrobiło.

                                            Zredefiniuj "traktowanie forum". Brakuje Kitty. Jakby byla, to by rozgonila w chuj cale to naukowe smedzenie, poprzez powrot do rzeczy prostych, przejrzystych i konkretnych. Zadawanie pytan dotkliwie prywatnych i bezwstydnych. Obnazanie naszych slabosci.
                                            Posiadanie jaj jest - jak mi sie zdaje - nierzadko wieksza wartoscia w oczach kobiety niz posiadanie przez mezczyzne racji.
                                            My tu panocku "a e przez bibulke", a w koncu i tak przyjdzie lysolek i przyjebie w ryja.
                                            • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 15:12
                                              Hehe...moje prawdziwe życie znajduje się światłowody stąd. Tu mam problemy do rozwiązania, słowa mają znaczenie. Tu walczę, poluję i przegrywam. Kitka była z mojego prawdziwego świata. Cieszę się że nasze drogi się rozeszły, bo niewiele miałyśmy już sobie do zaofiarowania. Brak kogoś może być fajny. O ile jest to brak pomimo wszystko ciepły.
                                              Posiadanie racji przez faceta jest mniejszą wartością niż mądrość kiedy odpuścić udowadnianie że się ją ma. Pamiętam taką moją dyskusję z drugim w której mi odpuścił. Zagłębiłam się w teksty źródłowe i zong....miał rację. To było bardzo seksi. Nie jesteśmy stworzone do walki;)
                                            • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:01
                                              > Posiadanie jaj jest - jak mi sie zdaje - nierzadko wieksza wartoscia w oczach k
                                              > obiety niz posiadanie przez mezczyzne racji.
                                              > My tu panocku "a e przez bibulke", a w koncu i tak przyjdzie lysolek i przyjebi
                                              > e w ryja.

                                              Posiadanie jaj, albo racji, albo siły, albo pieniędzy, albo władzy jest fajne ale w oczach kobiety (przynajmniej mojej) trzeba umiejętnie sie do tego nie przyznawać. To jest prawdziwa umiejętność związkowa, fundament. Weź sobie jakiegoś PDFa z harlekinem i przelicz ilość wypowiedzi typu "przepraszam, to moja wina" w porownaniu do "było cieżko ale to zdobyłem, jestem dumny". Harlekiny to nie zycie, ale dopieszczają ten niedopieszczony przez zycie fragment kobiecości. Warto je znać.

                                              Mit księcia sięga głębiej niz do średniowiecza. Chodzi o idealnego faceta jako niewysychające zródło fajnych rzeczy, nie tylko materialnych.

                                              Nie-książę to sklepikarz, rzemieślnik, rolnik. Ty Sabat, ja, Kombi, Midnight Light jesteśmy nie-ksiazetami. Marek jest sklepikarzem, ale przynajmniej chce mu sie aspirować do bycia księciem, przynajmniej w domu i tutaj.

                                              Nie-książę moze nad soba płakać i to skreśla u kobiet od razu albo probowac swoje sklepikarstwo doprowadzić do mistrzostwa - i to go skreśla za jakiś czas. Mechanizm jest taki: zeby przepchnąć sie w gore przy ograniczeniach czasowych, charakterologicznych i chuj wie jakich trzeba mieć po prostu pierdolca na punkcie sklepikarstwa. Jakies pokolenia temu moze to była cnota, dzisiaj w moim zwiazku i wielu innych to jest jasno wyrażona opozycja przez kobiety: albo JA albo sklepikarstwo. Albo/albo.

                                              Kombi, jezeli przeszkadzają Ci Murzyni dupczacy towary same nadziewajace na ich książęce dzidy, to sie do zwiazku nie pchaj. Twoja rola wczesniej czy pozniej sprowadzi sie do bycia cuckoldem i tak, nawet jezeli opanujesz troche swoje natręctwa.

                                              Wszytko powyższe to oczywiscie totalnie subiektywne pierdolenie, partyjna samokrytyka, odcięta od prób znalezienia jakichś konstruktywnych wzorców, syntez, nawet od prób zrozumienia drugiej strony. Próba powrotu na łono forum, "mea culpa", stuk stuk w konfesjonał, syn marnotrawny.

                                              Wielebny Sabacie, czy udzielisz mi rozgrzeszenia? ;)

                                              • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:17
                                                > Wielebny Sabacie, czy udzielisz mi rozgrzeszenia? ;)

                                                Jezeli nie udzielisz, mogę dorzucić jeszcze wyznanie wiary, ze "baby to kastrujace, podstępne i łase na pieniądze cholery, ktore tylko patrzą jak tu zajść w ciąże i uchylić sie od dawania dupy oraz traktowania swojego pana jak dziecko". Nie ma bolca żebym czymś takim nie przekupił winy ble-blania nie na temat.
                                                • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:24
                                                  proteinowy napisał(a):

                                                  > Jezeli nie udzielisz, mogę dorzucić jeszcze wyznanie wiary, ze "baby to kastruj
                                                  > ace, podstępne i łase na pieniądze cholery, ktore tylko patrzą jak tu zajść w c
                                                  > iąże i uchylić sie od dawania dupy oraz traktowania swojego pana jak dziecko".
                                                  > Nie ma bolca żebym czymś takim nie przekupił winy ble-blania nie na temat.

                                                  Przeciez wiesz, ze to tak nie dziala. Chodzi o narastajace rozczarowanie, ktore jest wpisane w zwiazki kobiet z pewnym typem faceta, do ktorego prawdopodobnie nalezysz. Ja naleze. Niemniej - poczatki bywaja fajne, po prostu trzeba zrozumiec kiedy uklad sie wypalil i odpuscic. Nic nie trwa wiecznie.
                                                  • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:53
                                                    > Przeciez wiesz, ze to tak nie dziala. Chodzi o narastajace rozczarowanie, ktore
                                                    > jest wpisane w zwiazki kobiet z pewnym typem faceta, do ktorego prawdopodobnie
                                                    > nalezysz. Ja naleze. Niemniej - poczatki bywaja fajne, po prostu trzeba zrozum
                                                    > iec kiedy uklad sie wypalil i odpuscic. Nic nie trwa wiecznie.

                                                    Wiem, to kastrujacych babach to byl czysty trolling z mojej strony.

                                                    Co do odpuszczania, wlasnie odpuszczam od roku (chyba, stracilem poczucie czasu) moje sklepikarstwo.

                                                    Rozmonowuje wieze motywacji ktora budowalem 20 lat. Nagromadzilem tyle umiejetnosci ze bede niezlym sprzedawca do emerytury. Mam jeszcze jeden projekt z Polakami, z ktorego jeszcze sie nie wyplatalem. Wyplączę się. Najważniejsze, że mi się odniechciało chcieć. Moja zona nie ma juz nastawienia "JA vs sklepikarstwo". Wygrała. Byl czas kiedy mi na niej zalezalo i bylismy nieszczesliwi. Nienawidze jej teraz (chyba), a zyje nam sie wygodnie, nie klocilismy sie od lat. Czemu nikt nie pisze o tym ksiazek?

                                                    Wspominalem kilka razy, ze gdzies od roku czuje sie fizycznie lepiej, a bylo z tym juz troche, hm, niewygodnie. Czyli oplacalo sie ta wieze stresu rozmontowac. Bede jeszcze jednym przykladem, ze zonaci mezczyzni zyja dluzej, co regularnie przypominala nam Kag (brakuje mi jej rentierskiego marketingu zwiazkow).

                                                    Mowie bez zadnej stylistycznej przesady: gdybym jakims cudem wyplatal sie z tego zwiazku wolalbym sobie urznac noge niz ubierac w nastepny. Zwiazki i ksieciowanie nie jest dla wszystkich, czemu to nie jest wiedza powszechna?
                                                  • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 17:20
                                                    proteinowy napisał
                                                    >Nienawidze jej teraz (chyba), a zyje nam sie wygodnie, nie klocilismy sie od lat. Czemu nikt nie pisze o tym ksiazek?<

                                                    Trochę Ci zazdroszczę, ja męża nienawidzę, nie trawię, nie akceptuję, nie mam mu nic do powiedzenia, i strasznie mnie to uwiera, że godzę się na takie życie, mimo, że jest strasznie niewygodne.

                                                    >Mowie bez zadnej stylistycznej przesady: gdybym jakims cudem wyplatal sie z tego zwiazku wolalbym sobie urznac noge niz ubierac w nastepny. Zwiazki i ksieciowanie nie jest dla wszystkich, czemu to nie jest wiedza powszechna?<
                                                    Podpisuję się rękami, nogami i głową-nie pakować się w gówno, które śmierdzi z daleka.Związek nie dał mi nic, oprócz poczucia frustracji, udupienia i udawania. Nic, jedno wielkie zero,i winę mogę wziąć na siebie- związek nie jest dla mnie po prostu.

                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 18:23
                                                    Wedlug mnie to o czym mowimy dotyczy zwiazkow malzenskich. Nie mam w tej materii doswiadczen, ale LAT wydaje mi sie na pierwszy rzut oka o wiele fajniejsza opcja.
                                                    Najwiekszym problemem zwiazkow malzenskich sa wzajemne oczekiwania, ktore czasem robia sie po prostu absurdalne, kiedy jest wieksza przestrzen na swobode a mniejsza na bezustanne czepialstwo sprawa wyglada dla mnie lepiej.
                                                  • rekreativa Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 18:38
                                                    Sabat, czy faktycznie chodzi o sam fakt małżeństwa, czy raczej o posiadanie dzieci?
                                                    Przecież gdybyś był tylko mężem, ale bez dzieci, to juz bys dawno się rozwiódł. A ninek? Przecież nie rozwodzi się wyłącznie z powodu dzieci.
                                                    Nie róbcie z małżeństwa kajdan, bo nimi nie jest. Dzisiaj o rozwód nader łatwo, nikt już na rozwodników krzywo nie patrzy, nawet kościół popuścił w tej materii. Co was pęta i ogranicza manewry, to potomstwo, a nie żona-mąż.
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 18:42
                                                    Oczywiscie - masz racje Rekreativa. Chodzi o sytuacje wspolnego wychowywania dzieci. Chcialoby sie tylko, by ta druga strona czasem nie pietrzyla problemow w i tak juz wystarczajaco zlozonej codziennosci, ale bywaja niestety osoby nienegocjowalne.
                                                  • wont2 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 24.04.16, 09:45
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Oczywiscie - masz racje Rekreativa. Chodzi o sytuacje wspolnego wychowywania dz
                                                    > ieci.
                                                    ------
                                                    Zgadzam się z wami, że dzieci to chyba najpoważniejszy argument za pozostawaniem w nieudanym związku. Ale sama instytucja małżeństwa ma również, w tym kontekście, trochę za uszami. Psychologicznie łatwiej chyba jednak odejść od partnera jak związek jest niesformalizowany, nie ma tutaj przekraczania Rubikonu jakim jest rozwód, dzielenia majątku, wywlekania brudów w sądzie - ot, rozejście się i ustalenie zasad opieki nad potomstwem. Być może dla dzieci to też jest trochę mniej traumatyczne, nie wiem. Poza tym, z małżeństwem, a raczej z rozwodem wiąże się ryzyko alimentów na partnera. Pisałem niedawno o tym, że Kazio Marcinkiewicz i Michał Wójcik z Ani Mru Mru zostali obciążeni alimentami na żony po 5 tys. złotych. Marcinkiewicz pewnie sobie jakoś poradzi, ale ten Wójcik utrzymuje z kabaretu trójkę swoich dzieci i nową żonę (oceniam po fizis, być może niesprawiedliwie).

                                                    I jeszcze jedno - od odejścia od partnera, którego już nie kochamy, z którym nie czujemy się już szczęśliwi, może powstrzymywać odpowiedzialność za drugą osobę, kiedy wiemy, że ona sobie sama nie poradzi. Ale to oczywiście w przypadku gdy za żonę czy męża bierzemy sobie garkotłuka. Albo, metaforycznie, kiedy jadąc motocyklem po krętej drodze życia bierzemy sobie garb, czyli plecaczek, zamiast wybrać się w podróż z inną motocyklistką jadącą tą trasą. A jak się drogi definitywnie rozjadą, to się miło pożegnać i jechać dalej samemu (albo z inną motocyklistką). A jak się za długo jedzie samemu i przypili, to i wyruchać tirówkę, byle nie brać na tylne siedzenie balastu.
                                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 24.04.16, 09:58
                                                    To o czym mówisz to są więzy spajające rodzinę. Odpowiedzialność za drugiego człowieka, związek małżeński, dzieci, wspólne inwestycje. Więzy które pomagają czuć się bezpiecznie i u siebie. Ludzie jednak z tych więzów robią pęta. Jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.
                                                    Wymieniacie małżeństwo, potomstwo jako coś co psuje, przeszkadza. A to jest dobrostan i niech takim zostanie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 13:52
                                                    wont2 napisał:

                                                    > I jeszcze jedno - od odejścia od partnera, którego już nie kochamy, z którym ni
                                                    > e czujemy się już szczęśliwi, może powstrzymywać odpowiedzialność za drugą osob
                                                    > ę, kiedy wiemy, że ona sobie sama nie poradzi. Ale to oczywiście w przypadku gd
                                                    > y za żonę czy męża bierzemy sobie garkotłuka. Albo, metaforycznie, kiedy jadąc
                                                    > motocyklem po krętej drodze życia bierzemy sobie garb, czyli plecaczek, zamiast
                                                    > wybrać się w podróż z inną motocyklistką jadącą tą trasą. A jak się drogi defi
                                                    > nitywnie rozjadą, to się miło pożegnać i jechać dalej samemu (albo z inną motoc
                                                    > yklistką). A jak się za długo jedzie samemu i przypili, to i wyruchać tirówkę,
                                                    > byle nie brać na tylne siedzenie balastu.

                                                    A analfabeta zwiazkowy nadal szerzy swoj analfabetyzm ;-)

                                                    Here we go again: garkotluk/balast. Odpowiedzialnosc dla analfabety zwiazkowego jak zwykle rozpatrywana wylacznie pod katem finansowym czyli wyrazona w zobowiazaniu pienieznym. Bo gdziez jest inne nieradzenie sobie w zyciu niz finansowe? Inne wsparcie niz finansowe i inna odpowiedzialnosc jednego czlowieka za drugiego niz finansowa? Nie istnieja w zwiazku/w zyciu???

                                                    Widocznie droga zyciowa Wonta nie byla dotychczas wystarczajaco kreta, ze wciaz sobie tak milo jedzie na motorku zajmujac mysli jedynie ktora tu tirowke wyruchac czy jaki serial sobie dzisiaj odpalic, a tymczasem w prawdziwym zyciu nieszczescie chodzi po ludziach. I teraz prawdziwych przyjaciol poznaje sie w biedzie, prawdziwych partnerow zyciowych pewnie tez. Rozumiem ze jakby tej motocyklistce noge w wypadku odjebalo, to Wont sie ''milo'' wylogowuje z ukladu, gdyz motocyklistka bez nogi to generalnie balast/garkotluk, gdyz trzeba ja jako plecaczek zabrac na swoj motor, nie?

                                                    Witam sie ponownie choc dzisiaj bardziej zajmuja mnie zawody kulturystyczne w Kielcach ;) Zatem streszcze sie. Nieco sie przewartosciowalam w wyniku ostatnich zdarzen. Poradzilam sobie, znalazlam ambitna prace w amerykanskiej firmie (za kompem, a nie przy tasmie) i zaczelam odcinac kupony od zachodu, o ktorym to odcinaniu pisal Proteinowy, czytaj trzepie kaske kopiac w niekonczacej sie gorze zlota, czytaj zarabiam wiecej niz Wont w legendarnej korpo, tak to szlo Marek? ;) Nie po to pisze by sie chwalic tylko po to by wywalic Wontowi jak to garkotluk moze w jednej sekundzie zaczac na panocka z gory lac cieplym moczem, jesli chce. No wlasnie a czy ja chce teraz zlac mojego partnera. No chcialam jak pisalam ale ale w miedzyczasie zdarzyl mi sie wylew krwi do mozgu/krwawnienie do mozgu (nie wiem czy dobrze tlumacze). Proteinowy nie pij tyle! Chociaz mowia, ze to nie od picia te bole glowy mialam. A Ty tez pijesz i jedziesz na przeciwbolowych zupelnie tak jak ja przed szpitalem. No wiec funkcje mozgu wszystkie sie odpalily z powrotem po jakims czasie, nastepnym razem moga sie juz nie odpalic. Kto mi pomogl/zajal sie mna? Ojciec syna. Nie zostawil mnie, po tym jak ja go zostawilam i przypuszczam ze nie zostawi jak warzywem stane sie. Odczuwam wdziecznosc. Ile na niej pojade nie wiem. Seks zszedl na baaaardzo daleki plan. Zamierzam splacic caly dlug finansowy/wdziecznosci ladujac kase na jego konto. W chorobie tylko na niego moglam liczyc, a jak sie przekonalam to wiecej niz milosc i seks.

                                                    ps. Sabat Wielki Brat patrzy ;)
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:07
                                                    Czesc Kitty.
                                                    Opowiadaj co porabialas.
                                                    Dobrze ze wrocilas.
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:08
                                                    Sorry, przeciez opowiedzialas.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:10
                                                    Kicia! Jesteś!
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:15
                                                    hehe rozumiem ze Proteinowy z Zygcia dzisiaj maja dyzur na portierni, witaja wchodzacych ;) Proteinowy chodzi Ci, ze nie zalaczylam zdjec do opowiesci? ;-)))
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:21
                                                    > hehe rozumiem ze Proteinowy z Zygcia dzisiaj maja dyzur na portierni, witaja wchodzacych ;)

                                                    To forum to dla mnie gorzej niz porno. Za nic nie moge przestac.

                                                    > Proteinowy chodzi Ci, ze nie zalaczylam zdjec do opowiesci? ;-)))

                                                    Tak sie podjaralem, za zaczalem stukac w klawiature nie doczytawszy...
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:21
                                                    Kitty! Hej! Jak dobrze znowu Cię czytać :)
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:19
                                                    > No wiec funkcje mozgu wszystkie sie odpalily z powrotem po jakims czasie, nastepnym razem moga sie juz nie odpalic.

                                                    O zesz, hard-core. Tym bardziej sie ciesze, ze wrocilas. Ciesze sie, ze Twoj wspollokator sie tak zachowal.

                                                    Co do mnie - spoko, nic mi sie jeszcze nie stanie. Pije z umiarem, a te przeciwbolowe to przeoczenie z mojej strony nie zdarza sie codzien.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:39
                                                    Czesc Ninek, czesc! Zawle tez czesc, wszystkim (pamietam zawsze mnie wkurzaly te powitania na poczatku, jak sie nikt ze mna nie wital i nie zegnal ;)

                                                    W sprawie tych przeciwbolowych to chodzilo mi o to, ze jak mnie leb napierdzielal, a pilam poprzedniego dnia to zwalalam na kaca, dalej pilam i dalej bralam przeciwbolowe. Czyli w ten sposob nie mialalm okazji zidentyfikowac, ze to nie od kaca mnie ta glowa boli tylko, ze sie cos gorszego kroi. Tak czy siak rob przerwy ;)

                                                    Widze, ze Cie ciagnie do ulubionego tematu ;) Boga nie ze seksu. Pierwsze bezwstydne pytanie z mojej strony: uprawiasz jeszcze seks z zona? Bo wczesniej byles reprezentantem kategorii: uprawiajacy, niezadowolony. U reszty uzytkownikow chyba bez zmian wiec nie dopytuje.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:54
                                                    >W sprawie tych przeciwbolowych to chodzilo mi o to, ze jak mnie leb napierdzielal, a pilam poprzedniego dnia to zwalalam na kaca, dalej pilam i dalej bralam przeciwbolowe. Czyli w ten sposob nie mialalm okazji zidentyfikowac, ze to nie od kaca mnie ta glowa boli tylko, ze sie cos gorszego kroi. Tak czy siak rob przerwy ;)<

                                                    Dobrze, że już jest dobrze, z tego co piszesz i duużo zdrowia,bo bez niego nie ma nic no i byle do przodu :)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:44
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A analfabeta zwiazkowy nadal szerzy swoj analfabetyzm ;-)
                                                    -------
                                                    Może i analfabeta, ale wie jak połączyć literkę z literką, żeby Cię sprowokować ;)

                                                    Miło Cię widzieć po przerwie. Cieszę się, że wszystko w porządku i że jesteś zadowolona z pracy. Bo ja z mojej coraz mniej ;)

                                                    PS. Pomagać sobie oczywiście trzeba, ale jakoś tak się składa (przynajmniej u mnie), że ci, którzy gardłują o potrzebie pomocy, oczekują pomocy już na starcie, teraz, tutaj, a swoją pomoc obiecują może, kiedyś, tam :)
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:59
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Może i analfabeta, ale wie jak połączyć literkę z literką, żeby Cię sprowokować
                                                    > ;)
                                                    >
                                                    > Miło Cię widzieć po przerwie. Cieszę się, że wszystko w porządku i że jesteś za
                                                    > dowolona z pracy. Bo ja z mojej coraz mniej ;)
                                                    >
                                                    > PS. Pomagać sobie oczywiście trzeba, ale jakoś tak się składa (przynajmniej u m
                                                    > nie), że ci, którzy gardłują o potrzebie pomocy, oczekują pomocy już na starcie
                                                    > , teraz, tutaj, a swoją pomoc obiecują może, kiedyś, tam :)

                                                    A tak patrzylam gdzie tu sie podlaczyc w tym watku, Bog, religia...a Ty jestes zawsze otwarta furtka do strzalu ;-) A co boisz sie latac? Jestes zawsze wystawiony na miejsca atakow terrorystow w tych swoich podrozach sluzbowych ;( Guess what? W nowej robocie pierwsze grubsze szkolenie Amerykanie zrobili nam z terrorystow, szkolenie zakonczone egzaminem! ;) Bo ja teraz w logistyce popierdzielam i jak sie dowiaduje samoloty pasazerskie przewoza pod pokladem w cholere cargo, ktore do niedawna nie bylo w ogole sprawdzane czy tam jaka bomba nie tyka. Teraz juz jest i dzieki temu sztab ludzi (w tym ja) ma robote papierowa jak sie UE za regulacje tematu wziela.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 15:18
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > A tak patrzylam gdzie tu sie podlaczyc w tym watku, Bog, religia...a Ty jestes
                                                    > zawsze otwarta furtka do strzalu ;-)
                                                    -----
                                                    Sama widzisz. Potrzebowałaś pretekstu :)


                                                    A co boisz sie latac? Jestes zawsze wystaw
                                                    > iony na miejsca atakow terrorystow w tych swoich podrozach sluzbowych ;( Guess
                                                    > what? W nowej robocie pierwsze grubsze szkolenie Amerykanie zrobili nam z terro
                                                    > rystow, szkolenie zakonczone egzaminem! ;) Bo ja teraz w logistyce popierdziela
                                                    > m i jak sie dowiaduje samoloty pasazerskie przewoza pod pokladem w cholere carg
                                                    > o, ktore do niedawna nie bylo w ogole sprawdzane czy tam jaka bomba nie tyka. T
                                                    > eraz juz jest i dzieki temu sztab ludzi (w tym ja) ma robote papierowa jak sie
                                                    > UE za regulacje tematu wziela.
                                                    -------
                                                    Co ty nie powiesz? Wolna ręka rynku tego nie uregulowała i trzeba było aż UE, żeby wziąć przewoźników i lotniska za mordy? Taki żarcik z mojej strony.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 15:00
                                                    Pomaga sie zawsze za darmo. Jak pomagasz oczekujac wdziecznosci to jest to rodzaj pozyczki bezgotowkowej ;)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 15:19
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Pomaga sie zawsze za darmo. Jak pomagasz oczekujac wdziecznosci to jest to rodz
                                                    > aj pozyczki bezgotowkowej ;)
                                                    ----
                                                    Nie no sabat, chyba to nie do mnie :) Ja zawsze pomagam za darmo. Dlatego rzadko pomagam :)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 15:22
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Nie no sabat, chyba to nie do mnie :) Ja zawsze pomagam za darmo. Dlatego rzadk
                                                    > o pomagam :)

                                                    Sure, ogolnie powiedzialem.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 14:58
                                                    Czulem, ze wrocisz. Ostatnio intensywniej o Tobie myslalem, pewnie dlatego ze juz podczytywalas forum, wielka siostro. To specyficzne poczucie, ze "o wilku mowa, wilk tuz"...
                                                    Zatem - welcome back.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 15:07
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Czulem, ze wrocisz. Ostatnio intensywniej o Tobie myslalem, pewnie dlatego ze j
                                                    > uz podczytywalas forum, wielka siostro. To specyficzne poczucie, ze "o wilku mo
                                                    > wa, wilk tuz"...
                                                    > Zatem - welcome back.

                                                    Niniejszym zmajstrowalismy Urqu dowod na telepatie czy jak to tam sie nazywa ;) W dyskusji kibicowalam Urqu, zdradziwszy uprzednio Proteinowego. Sceptyczny umysl Proteinowego schladza, magia Urqu zwilza ;-) Choc gdyby Proteinowy bardziej otworzyl sie na wlasne emocje to by bylo ciekawie. Nie wiem gdzie upchac Drugiego? Wylazi mi z kazdej szuflady.
                                                  • druginudziarz Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:47
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    >
                                                    > Niniejszym zmajstrowalismy Urqu dowod na telepatie czy jak to tam sie nazywa ;)
                                                    > W dyskusji kibicowalam Urqu, zdradziwszy uprzednio Proteinowego. Sceptyczny um
                                                    > ysl Proteinowego schladza, magia Urqu zwilza ;-) Choc gdyby Proteinowy bardziej
                                                    > otworzyl sie na wlasne emocje to by bylo ciekawie. Nie wiem gdzie upchac Drugi
                                                    > ego? Wylazi mi z kazdej szuflady.

                                                    Siemanko! wiedziałem, że wpadniesz ;)
                                                    A wiercę się po szufladach, bo bałagan w nich straszny i mnie graty uwierają :)
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 16:28
                                                    Noszkurwa, a ja już Ciebie opłakałam,a tu zmartwychwstanie Pańskie:)) I to w jakim stylu? Cudownie ocalona, umiejąca okazać wdzięczność i bogata. Cuda dzieją się na naszych oczach, wystarczy patrzeć.
                                                    A tak na serio..fajnie że jesteś, bo się mnie wszyscy na privie pytają czy mi smutno. A w robocie wykłócam się ponadstandardowo, rozbudziłaś moje zamiłowanie do awantur. Więc super że jesteś bo tu nuda jak cholera, buźka i przytulam mocno.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 17:06
                                                    hello -kitty napisała
                                                    >Kto mi pomogl/zajal sie mna? Ojciec syna. Nie zostawil mnie, po tym jak ja go zostawilam i przypuszczam ze nie zostawi jak warzywem stane sie. Odczuwam wdziecznosc. Ile na niej pojade nie wiem. Seks zszedl na baaaardzo daleki plan. Zamierzam splacic caly dlug finansowy/wdziecznosci ladujac kase na jego konto. W chorobie tylko na niego moglam liczyc, a jak sie przekonalam to wiecej niz milosc i seks.<

                                                    Właśnie, Kitty, tak sobie myślę, że gotowość do zajęcia się tą drugą osobą w momencie choroby, ciężkiej choroby,czy powinięcia nogi powiedzmy na innym gruncie jest jakąś obiektywną miarą oceny tego drugiego człowieka,partnera oraz związkowego zaangażowania i zwykłej empatii. . Ja jestem pewna tego, że w chwili próby, czy faktycznego nieszczęścia" mąż " nie pomoże mi w niczym, nie będzie wsparciem, opoką i pocieszycielem,nie ma takiej opcji,bo za duża jest przepaść, której nic nie jest w stanie zasypać i myślę, że wiemy to oboje.A gdy ma się taką pewność, to wiadomo, że trzeba spierdalać, najdalej, jak tylko się da ;)
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 17:16
                                                    A ja myślę że się mylisz. Chociaż może i nie. Jak przyjdzie do szpitala to po złości. Jak zajmie się w tym czasie dzieciakami, to od niechcenia. A jak gębę otworzy to żeby Cię wkurwić.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 17:46
                                                    Nie Zawle, ja to wiem, bo dane mi było przekonać się o jego braku empatii i zrozumienia sytuacji, gdy nadszedł czas porodu drugiego dziecka -liczyła się tylko jego wygoda i konieczności wyspania się do pracy, owszem, do szpitala mnie zawiózł, ale z łaską i prawie że pretensjami, że zachciało mi się rodzić o 4 rano,co nie zmienia faktu, że prawie natychmiast zakochał się w synu,gdy go tylko ujrzał,ale we mnie została zadra, której nie da się już usunąć. I wiem, że będzie miał w dupie moją hipotetyczną chorobę,choć oczywiście ja nie będę oczekiwać, a już tym bardziej chcieć już na tym etapie beznadziei związkowej jakiejkolwiek pomocy z jego strony. Nawet nie chcę, bo to już byłby szczyt sztuczności.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:00
                                                    Nie zwilża Cię to ninek? Wont twierdzi że powinno.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:27
                                                    zawle napisała
                                                    >Nie zwilża Cię to ninek? Wont twierdzi że powinno.<

                                                    Teraz? Na tym etapie? No chyba nie, to,co miało zwilżać w związku już przeminęło z wiatrem i nie ma co żałować.Skoro pewien etap jest zakończony, to zamiast powracać do tego, co nigdy nie miało okazji się spełnić, lepiej otworzyć się na to,co może się jeszcze wydarzyć po drodze.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:38
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie zwilża Cię to ninek? Wont twierdzi że powinno.
                                                    --
                                                    O przepraszam. Gdzie niby twierdzę, że powinno? Może powinno ale nie zwilża. Mnie też nie zwilża. Zwilża niepewność, i okruchy.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:41
                                                    Dla mnie dobroć i empatia w kobiecie to silny magnes, ale mówię jednak z perspektywy przeciwnej płci.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Dla mnie dobroć i empatia w kobiecie to silny magnes, ale mówię jednak z perspe
                                                    > ktywy przeciwnej płci.
                                                    -----
                                                    Mówisz to przede wszystkim z perspektywy czasu i doświadczenia. Zupełnie jak kobiety po trzydziestce. Ale to nie jest naturalny afrodyzjak, tylko afrodyzjak z wyboru. I nigdy nie zwilży tak jak ci źli chłopcy z czasów młodości :)
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:54
                                                    I to jest problem ludzi dojrzałych. Chcieliby żeby jarało jak za 13 latka i żeby została umiejętność okiełzania tego żywiołu. To tak nie działa.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 17:38
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > Właśnie, Kitty, tak sobie myślę, że gotowość do zajęcia się tą drugą osobą w mo
                                                    > mencie choroby, ciężkiej choroby,czy powinięcia nogi powiedzmy na innym gruncie
                                                    > jest jakąś obiektywną miarą oceny tego drugiego człowieka,partnera oraz związk
                                                    > owego zaangażowania i zwykłej empatii. . Ja jestem pewna tego, że w chwili prób
                                                    > y, czy faktycznego nieszczęścia" mąż " nie pomoże mi w niczym, nie będzie wspar
                                                    > ciem, opoką i pocieszycielem,nie ma takiej opcji,bo za duża jest przepaść, któ
                                                    > rej nic nie jest w stanie zasypać i myślę, że wiemy to oboje.A gdy ma się taką
                                                    > pewność, to wiadomo, że trzeba spierdalać, najdalej, jak tylko się da ;)
                                                    ----
                                                    Hm, niech się zastanowię... Tak, myślę, że możesz mieć rację. Tylko wiesz co? Zapominasz o jednym. Kitty dobroć i empatia mężczyzny N I E Z W I L Ż A :)
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 17:59
                                                    Zwilża wont. Na dokładnie taki sam czas jak egoizm i niechęć do dzielenia się i wsparcia.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:19
                                                    zawle napisała:

                                                    > Zwilża wont. Na dokładnie taki sam czas jak egoizm i niechęć do dzielenia się i
                                                    > wsparcia.

                                                    Jest różnica pomiędzy brakiem nadprogramowej wylewności i tendencji do płaszczenia się przed kobietą, a kompletnym wdupiemaniem i ostentacyjną obojętnością. Różnica subtelna ale zasadnicza. To jest jedna z kwestii z PUA z którą zgadzam się bez zastrzeżeń i obserwuję ją na praktycznych przykładach. Nie szanujemy lizusów ale lubimy osoby okazujące nam praktyczną bliskość i sympatię. Trzeba to umiejętnie wyważyć.
                                                    Pamiętam jak kiedyś poszedłem z kumplami do kina. Jeden z moich dobrych znajomych, który był małomównym kolesiem o wyglądzie oscylującym między Peją a Popkiem, powiedział, że idzie sobie kupić coś do żarcia. Wrócił i wyjął z kieszeni kilka batoników, które bez słowa wręczył każdej osobie z naszej paczki, po czym wlepił wzrok w ekran. Jako całość - po prostu taki był. Niezły kontrast.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:25
                                                    Ale to są prawdy oczywiste i powszechnie znane. Ciapowaty, przylepiony do kobiety i nadskakujący ślum jest tak samo seksowny jak egoistyczny, wymagający fajerwerków chujek. I o czym tu gadać?
                                                    Facet musi być w co najmniej 3D.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:32
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale to są prawdy oczywiste i powszechnie znane. Ciapowaty, przylepiony do kobie
                                                    > ty i nadskakujący ślum jest tak samo seksowny jak egoistyczny, wymagający fajer
                                                    > werków chujek. I o czym tu gadać?
                                                    > Facet musi być w co najmniej 3D.

                                                    No toż Urqu gadał, a ja potwierdzam, że to nie są prawdy oczywiste dla każdego faceta. Pamiętaj, że stosunek mężczyzny do kobiet na pierwszym etapie kształtuje się w relacji z matką, a jeśli ta jest zaborcza i silnie promuje wyłącznie zależne,"grzeczne" zachowania, to taka optyka może się utrwalić. "Grzeczne" = posłuszne i czołobitne. U piesków to się nazywa "will to please" :) Uśmiechnięty chłopczyk dostaje cukierka i "cacy cacy" po główce. Piesek szczeka i merda z radości. "Pofff"! Radość ze służenia. No to masz prosty behawioryzm i mechanizm wzmocnienia. Potem w dorosłym życiu jest zdziwienie, że dźwignia z cukierkami się popsuła, a ja przecież kręcę piłkę na nosie i tańczę na tylnych łapkach :)
                                                    Nie myśl, że zwalniam facetów z odpowiedzialności za swój stosunek do kobiet, po prostu opisuję pewne zjawisko.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:43
                                                    sabat3 napisał:

                                                    Wrócił i wyjął z kieszeni kil
                                                    > ka batoników, które bez słowa wręczył każdej osobie z naszej paczki, po czym wl
                                                    > epił wzrok w ekran. Jako całość - po prostu taki był. Niezły kontrast.
                                                    ----
                                                    No właśnie, kontrast. O to chodzi. Myślałeś, że chujek ala Peja-Popek a tu gość wręczył bez słowa batona. Jakby pogłaskał przed kinem pieska i pomógł przejść babci przez przejście a potem wręczył batona, miałbyś go frajera, który chce się wkupić w wasze łaski. Łaski, przez Ł :)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:47
                                                    wont2 napisał:

                                                    > No właśnie, kontrast. O to chodzi. Myślałeś, że chujek ala Peja-Popek a tu gość
                                                    > wręczył bez słowa batona. Jakby pogłaskał przed kinem pieska i pomógł przejść
                                                    > babci przez przejście a potem wręczył batona, miałbyś go frajera, który chce si
                                                    > ę wkupić w wasze łaski. Łaski, przez Ł :)

                                                    Pewnie bym nie pomyślał dokładnie w ten sposób, ale nie jestem kobietą :) Próbuję to ogarnąć z ich perspektywy, żeby zrozumieć jak to działa. Tutaj psychoewo sprawdza się
                                                    zajebiście, kontrast pomiędzy konieczną skutecznością obrońcy/łowcy a korzyścią z empatii i chęci współpracy ze strony lojalnego partnera jest oczywisty.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:52
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > wont2 napisał:
                                                    >
                                                    > Pewnie bym nie pomyślał dokładnie w ten sposób, ale nie jestem kobietą :) Próbu
                                                    > ję to ogarnąć z ich perspektywy, żeby zrozumieć jak to działa. Tutaj psychoewo
                                                    > sprawdza się
                                                    > zajebiście, kontrast pomiędzy konieczną skutecznością obrońcy/łowcy a korzyścią
                                                    > z empatii i chęci współpracy ze strony lojalnego partnera jest oczywisty.
                                                    -----
                                                    Ale to jest proste. Lepiej się za dużo nie odzywać (niestety jestem gaduła) więc laska sobie buduje twój obraz taki jaki chce, ważne, żeby jej nie przeszkadzać. Jesteś chujem (no, bez przesady - takim bardziej mrukiem a nie bratem łatą) wobec obcych i "otwierasz swoje skomplikowane" wnętrze tylko wobec swojej kobiety. To wszystko, nic więcej nie trzeba.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 19:09
                                                    Mozesz jeszcze sprobowac poszukac takiej, ktora nakreca sie tym bardziej im wiecej sie odzywasz ;) Trudniejsze, ale na dluzej wystarczy ;)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 19:50
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Mozesz jeszcze sprobowac poszukac takiej, ktora nakreca sie tym bardziej im wie
                                                    > cej sie odzywasz ;) Trudniejsze, ale na dluzej wystarczy ;)
                                                    --------
                                                    Nieee! :) Jak chcesz sobie szczerze, bez krępacji, pogadać to sobie bierzesz kumpla i idziesz z nim na wódkę. Od tego są. Kumple i wódka :)

                                                    A kobiety? Z nimi oczywiście możesz wymieniać komunikaty ale czy rzeczywiście, tak z ręką na sercu, szczerze, porozmawiać? Nie mówię o swojej kobiecie, bo to oczywiste, że nie możesz. Zresztą sam zobacz - ostatnio strasznie tutaj pieprzyliśmy jakieś z dupy wyjęte farmazony o polityce, nauce etc. Czy jakaś dziewczyna przyłączyła się do dyskusji? To dla nich jest jakieś straszne, żenujące pierdolenie. Zupełnie nieprzydatne do czegokolwiek, bujanie w obłokach, jakieś kurwa niebieskie migdały. Bzdury, bełkot i dyrdymały :) One twardo stąpają po ziemi, bo muszą wykarmić swoje potomstwo, a takie teoretyzowanie to jest zwykła strata czasu, które można spożytkować w sposób dużo bardziej efektywny.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:24
                                                    Nie wiem, z dziewczynami zawsze z grubsza gadalem tak jak z facetami, no poza pewna dawka flirtu, ktora czasem jest dosc oczywista. Przy czym ja sam o polityce raczej nie lubie gadac.
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:32
                                                    > niebieskie migdały. Bzdury, bełkot i dyrdymały :) One twardo stąpają po ziemi,
                                                    > bo muszą wykarmić swoje potomstwo, a takie teoretyzowanie to jest zwykła strat
                                                    > a czasu, które można spożytkować w sposób dużo bardziej efektywny.

                                                    Ewolucyjne to chyba nawet na przykładzie wątku o uchodźcach widać dlaczego czysta dobroć i empatia nie zwilża i to ma przecież określony atawistycznie cel. Empatia bez stawiania granic dąży do samounicestwienia w rywalizacji i jest w sprzeczności z główny celem: bezpieczeństwo i sukces ewolucyjny własnego potomstwa w rywalizacji o zasoby.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 21:22
                                                    wont 2 napisał
                                                    >Zresztą sam zobacz - ostatnio strasznie tutaj pieprzyliśmy jakieś z dupy wyjęte farmazony o polityce, nauce etc. Czy jakaś dziewczyna przyłączyła się do dyskusji? To dla nich jest jakieś straszne, żenujące pierdolenie. Zupełnie nieprzydatne do czegokolwiek, bujanie w obłokach, jakieś kurwa niebieskie migdały. Bzdury, bełkot i dyrdymały :)

                                                    Rozmowa o polityce ma tę wadę, że oprócz popsioczenia i wyrażenia zastrzeżeń do każdej rządzącej opcji, niezależnie jaka by ona nie była- nie prowadzi kompletnie do niczego konstruktywnego,wręcz przeciwnie -taka dyskusja, podobnie jak o religii prowadzi w prostej linii do podziałów często wzajemnej niechęci, jeśli dyskutant ma skrajnie przeciwne zdanie. To już lepiej kłócić się w innych dziedzinach, niż polityka.

                                                    >One twardo stąpają po ziemi, bo muszą wykarmić swoje potomstwo, a takie teoretyzowanie to jest zwykła strata czasu, które można spożytkować w sposób dużo bardziej efektywny >

                                                    Może skupiają się na tym, jak to będzie, gdy przyjdzie stąpać te sześć stóp pod ziemią, bo to bardziej realna perspektywa ;), albo póki co, jak to zrobić, by jeszcze trochę pounosić się ponad ziemią, zamiast twardego i nudnego stąpania po tejże ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 21:51
                                                    "Czy jakaś dziewczyna przyłączyła się do dyskusji? To dla nich jest jakieś straszne, żenujące pierdolenie."

                                                    Chyba trochę se dopowiadasz.
                                                    Za siebie powiem: o polityce tu na forum raczej nie dyskutuję, bo juz wiem, kto ma jakie poglądy mniej więcej. No i jak ktoś ma te, co ja, to poprzytakuję i koniec rozmowy. A jak ktos ma odwrotne, to mi tylko ciśnienie skoczy, więc po co?
                                                    Z kolei w tematach naukowych, filozoficznych i metafizycznych nie czuję się dość mocna, nie mam tego poziomu wiedzy, który by pozwalał na swobodną rozmowę. Nawet słownictwa odpowiedniego mi brakuje. Szczególnie, że tu brylują sabat z proteinowym, którzy w tych dziedzinach są o wiele bardziej elokwentni i oczytani ode mnie. Natomiast wszystkie ich wywody czytam od dechy do dechy z dużym zainteresowaniem.
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 21:56
                                                    rekreativa napisała:
                                                    > Za siebie powiem: o polityce tu na forum raczej nie dyskutuję, bo juz wiem, kto
                                                    > ma jakie poglądy mniej więcej. No i jak ktoś ma te, co ja, to poprzytakuję i k
                                                    > oniec rozmowy.

                                                    Czyli nawet nie bierzesz możliwości że możesz zmienić poglądy pod wpływem faktów i argumentacji ? :)
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 22:56
                                                    urquhart napisał
                                                    >Czyli nawet nie bierzesz możliwości że możesz zmienić poglądy pod wpływem faktów i argumentacji ? :)<

                                                    A Ty bierzesz? Odpowiedź jest chyba jasna :)Przekonań, które gdzieś głęboko tkwią we wnętrzu i są częścią naszej tożsamości już chyba nie da się zmienić,nawet jeśli druga strona dwoi się i troi, by udowodnić niepoważność albo miałkość czyichś poglądów. Pewna intuicyjność i instynktowne odczucia przeważają albo kierują rozumowaniem w niektórych aspektach życia, zwłaszcza jeśli chodzi o religię, czy politykę i wtedy nawiązywanie kontaktu z ludźmi skonstruowanymi w oparciu o zupełnie różny od nas system psychiczny, ten "matriks moralny" jest utrudnione, czasem niemożliwe, albo wręcz lepiej go unikać, właśnie między innymi dlatego, by nie podnosić sobie ciśnienia, wysłuchując argumentów, które nie mają szans trafić do przekonania ;)
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:29
                                                    > A Ty bierzesz? Odpowiedź jest chyba jasna :)Przekonań, które gdzieś głęboko tk
                                                    > wią we wnętrzu i są częścią naszej tożsamości już chyba nie da się zmienić,naw
                                                    > et jeśli druga strona dwoi się i troi, by udowodnić niepoważność albo miałkość

                                                    Myślę że od kiedy pierwszy raz się tu pojawiłem lata temu bardzo zmieniłem poglądy na wiele spraw damsko-męskich. Podobnie w polityce czy religii moje poglądy przyznam ewoluują i są dalekie ot tych sprzed dekady albo dwu i zakładam że będą ewoluować dalej. Konfrontacje poglądów postrzegam jako test na ich wewnętrzną spójność którą musza przechodzić żeby udowodnić że nie są tylko zbiorem racjonalizacji, doceniam rolę krytyki.
                                                    Oczywiście sympatie polityczne, czy fundament wartości w których się jest wychowanym to jedno, ale przyznanie że druga strona ma rację ze swojego określonego punktu widzenia i interesu to drugie, nawet jak to interes i punkt widzenia sprzeczny z moimi.
                                                    Silne emocje kłótni potrafią być uzależniające :)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:40
                                                    "Silne emocje kłótni potrafią być uzależniające smile"

                                                    No widzisz, a ja tego unikam. Te emocje dla mnie są przykre, nieraz do tego stopnia, że mnie przyprawiają o dolegliwości fizyczne.

                                                    "Podobnie w polityce czy religii moje poglądy przyznam ewoluują i są dalekie ot tych sprzed dekady albo dwu i zakładam że będą ewoluować dalej."

                                                    Naprawdę są tak bardzo dalekie? Bo ja przyznam szczerze, że moje poglądy od czasu liceum idą cały czas w tym samym kierunku. Ulegają jedynie umocnieniu i upewnieniu. Ale to dlatego, że mój system wartości nie ulega zmianie. Dziś jest ten sam co 20 lat temu.
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 03:17
                                                    > Odpowiedź jest chyba jasna :)Przekonań, które gdzieś głęboko tk
                                                    > wią we wnętrzu i są częścią naszej tożsamości już chyba nie da się zmienić,naw
                                                    > et jeśli druga strona dwoi się i troi, by udowodnić niepoważność albo miałkość
                                                    > czyichś poglądów.

                                                    Ninek wbijasz mi noz w serce.

                                                    Bardziej niz Rekreativa, Zawle czy Kitty, bardziej bo zazwyczaj masz takie miłe w dotyku, okrągłe przekonania, o których do tej pory myślałem, że wynikają z nieco życzeniowego ale jednak opartego na faktach oglądu rzeczywistości.

                                                    Tu nie o to chodzi, żeby dowieść że czyjeś opinine są niepoważne albo miałkie. Chodzi o to czy poprawnie mapują rzeczywistość czy nie.

                                                    W dyskredytowanie adwersarza miałkością czy infantylnością bawimy się w szkole. Moment przejścia w dorosłość to nie włosy na wzgórku łonowym, to moment w tórym orientujemy się, że nasze widzenie świata nie może mijać się z faktami. Trzymanie się iluzji prowadzi do działań które narażają na niebezpieczeństwo nas i naszych bliskich. Część z nas nigdy nie musi tego robić, bo ma od tego męża (rzadziej żonę) który zastępuje mamę i tatę.

                                                    W związku z tym jeżeli ze względów emocjonalnych byłabyś w stanie odrzucić argumentację, mimo że owa unieważnia Twoją pozycję w danym temacie - to z przykrością (bo Cie autentycznie lubię) powiem, że moim zdaniem nie należy Ci się prawo do głosowania. Wchodząc do wyborczej budki bez intelektualnej uczciwości jesteś jak lekarz, który swoją praktykę traktuje tak jakby teoria roznoszenia chorób przez zarazki nie istniała, bo jej nie lubi.

                                                    Co gorsza to się wydaje nakładać na obserwację Wonta o polaryzacji ze względu na płeć. Nie wiem, co jest gorsze, że dziewczyny znajdują rozmowy o naturze rzeczywistości jako nudny, czy że są w razie czego opowiedzieć się po stronie emocji, prywatnych preferencji, czy nawet niuansu, a nie poszukiwania faktów.

                                                    50 tysiecy lat temu błędne idee były karane śmiercią natychmiast. Jeżeli wpadło Ci do głowy, że taki piękny duży kotek w czarno-żólte paski po prostu nie może być groźny to taki pomysł eliminował Cie z wyscigu o geny z miejsca. Dzisiaj grube mury technicznej cywilizacji trzymaja takich ludzi z daleka od tygrysów, ale przecież ktoś te mury musi utrzymywać w dobrym stanie, a tego nie robi się przez ich malowanie różową farbą w kwiatki i pacyfki. W momencie w którym zgodzimy się wszyscy, że nie ma faktów, są tylko opinine (i to oparte prywatne preferencje i niezmienne w czasie), a będziemy wcześniej czy później patrzeć jak Titanic naszej cywilizacji ropierdala się malowniczo o pierwszą logową górę. I jeszcze powiemy na koniec, że to wina ryżego Tuska albo kurdupla Kaczora... Teraz zrozumiałem czemu Drugi napisał, że nakupił już popcornu i będzie ten cały cyrk oglądał z boku.

                                                    Z drugiej strone wiszę Ci piwo za jakieś takie otrząśnięcie. Zapedziłem w ciągu ostatnich tygodni w rejony dla siebie wygodne, mimo wyraźnych sygnałów ze strony Zawle, że nudą wieje z takich historii i że to forum nie jest od tego! Kitty pewnie powiedziałaby to po żołniersku, gdyby tu była. Obiecuje solennie zrobić wszystko, żeby tych wątków nie zasilać, to jest ostatnia cegła :)

                                                    Co fantastycznie podsumowuje ten wątek przygotowany przez Urqu jako prowokacja. Z socjologicznego punktu widzenia masz Urqu calkowita racje: nie ma faktow, sa tylko opinie. A dopoki mamy jako tako funkcjonujaca demokracje rzeczywistoscia rzadzi socjologia a nie fizyka.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 06:16
                                                    proteinowy napisał
                                                    >Bardziej niz Rekreativa, Zawle czy Kitty, bardziej bo zazwyczaj masz takie miłe w dotyku, okrągłe przekonania, o których do tej pory myślałem, że wynikają z nieco życzeniowego ale jednak opartego na faktach oglądu rzeczywistości.

                                                    >Tu nie o to chodzi, żeby dowieść że czyjeś opinine są niepoważne albo miałkie. Chodzi o to czy poprawnie mapują rzeczywistość czy nie. <

                                                    >W dyskredytowanie adwersarza miałkością czy infantylnością bawimy się w szkole. Moment przejścia w dorosłość to nie włosy na wzgórku łonowym, to moment w tórym orientujemy się, że nasze widzenie świata nie może mijać się z faktami. Trzymanie się iluzji prowadzi do działań które narażają na niebezpieczeństwo nas i naszych bliskich. Część z nas nigdy nie musi tego robić, bo ma od tego męża (rzadziej żonę) który zastępuje mamę i tatę.

                                                    >W związku z tym jeżeli ze względów emocjonalnych byłabyś w stanie odrzucić argumentację, mimo że owa unieważnia Twoją pozycję w danym temacie - to z przykrością (bo Cie autentycznie lubię) powiem, że moim zdaniem nie należy Ci się prawo do głosowania. Wchodząc do wyborczej budki bez intelektualnej uczciwości jesteś jak lekarz, który swoją praktykę traktuje tak jakby teoria roznoszenia chorób przez zarazki nie istniała, bo jej nie lubi. <

                                                    Nie wiem za bardzo, jak mam się odnieść do tego wszystkiego, co napisałeś, bo nie wiem też, w którym miejscu mojego wpisu dopatrzyłeś się, że w oglądzie rzeczywistości nie jest ważne opieranie się na faktach,mających swe potwierdzenie w nauce i że ja takie fakty jestem w stanie odrzucić na rzecz kierowania się emocjami .Wręcz przeciwnie, już choćby z racji zawodu -racjonalne i sceptyczne podejście do rzeczywistości, trzymanie się zbadanych, udowodnionych naukowo teorii na rzecz odrzucenia tych nie mających swojego potwierdzenia jest mi bardzo bliskie i tą racjonalnością aż do bólu czasami kieruję się zarówno w swojej pracy, jak i życiu.Natomiast mówiąc o głęboko tkwiących przekonaniach, które są niezmienne i nie ewoluujace miałam na myśli te,które są częścią wyznawanego światopoglądu, choćby w odniesieniu do polityki,czy religii,kwestii podejścia do praw mniejszości seksualnych, ale też choćby do potencjalnej wiary w zjawiska nadprzyrodzone i paranienormalne. Te przekonania są na tyle silnie ugruntowane,że żadna dyskusja i wysuwane argumenty strony przeciwnej nie będą w stanie sprawić, żebym mogła "przejść" na tę drugą stronę. No bo przecież, jeśli np odrzucam religię, czy popieram prawa osób innej orientacji seksualnej to będę to robić nadal, bo mam głębokie przekonanie o słuszności moich przekonań w tym względzie,i one są w jakimś stopniu intuicyjne,czy emocjonalne-bo w tym wypadku "czuję",że one są "moje" i ich nie zmienię.
                                                    W mózgu człowieka mieszkają te dwa systemy ścierające się ze sobą -emocjonalny i racjonalny, tu można też przywołać teorię o słoniu i jeźdźcu,ale przecież wiem, że skoro pewne fakty są niepodważalne, bo udowodnione i wyliczone naukowo, a inne to tylko mętne przypuszczenia, albo bardziej pobożne życzenia, to jasną sprawą jest opieranie się na tych pierwszych. Nie wiem, czy wiesz o co mi chodzi, może sama namąciłam za bardzo ;)

                                                    >Co gorsza to się wydaje nakładać na obserwację Wonta o polaryzacji ze względu na płeć. Nie wiem, co jest gorsze, że dziewczyny znajdują rozmowy o naturze rzeczywistości jako nudny, czy że są w razie czego opowiedzieć się po stronie emocji, prywatnych preferencji, czy nawet niuansu, a nie poszukiwania faktów. <

                                                    Nie ma w tych dyskusjach nic nudnego, wręcz przeciwnie, ja wynoszę z nich bardzo wiele dla siebie, to sama przyjemność czytać wywody pięknych i szeroko otwartych umysłów ;)

                                                    >Z drugiej strone wiszę Ci piwo za jakieś takie otrząśnięcie. Zapedziłem w ciągu ostatnich tygodni w rejony dla siebie wygodne, mimo wyraźnych sygnałów ze strony Zawle, że nudą wieje z takich historii i że to forum nie jest od tego! Kitty pewnie powiedziałaby to po żołniersku, gdyby tu była. Obiecuje solennie zrobić wszystko, żeby tych wątków nie zasilać, to jest ostatnia cegła :)<

                                                    Wybij sobie to z głowy;) Ależ zasilaj i ładuj na ile tylko pozwala Ci czas i ochota, powiewów nudy nie zauważyłam, wręcz przeciwnie, same esencjonalne smaczki :)

                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 07:42
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Z drugiej strone wiszę Ci piwo za jakieś takie otrząśnięcie. Zapedziłem w ciągu
                                                    > ostatnich tygodni w rejony dla siebie wygodne, mimo wyraźnych sygnałów ze stro
                                                    > ny Zawle, że nudą wieje z takich historii i że to forum nie jest od tego! Kitty
                                                    > pewnie powiedziałaby to po żołniersku, gdyby tu była. Obiecuje solennie zrobić
                                                    > wszystko, żeby tych wątków nie zasilać, to jest ostatnia cegła :)

                                                    Tego sie obawialam (i nawet mialalam pisac wstepnie zastrzezenie), ze jak tylko sie pojawie to bedziesz udawal, ze potrzebujesz przerwy ;) Troche Cie podczytalam i wreszcie zrozumialam co miales na mysli w sprawie wlasnej 'sraczki intelektkualnej'. Naprawde bardzo ok. Wkurzaly mnie tylko zdania bez orzeczen gdyz musialam je czytac porokrotnie zeby zrozumiec.

                                                    Co do farmazonow z zarzutu Wonta: mnie nudzi tylko polityka i historia. Po prostu w jakims momencie wieku nastolatniego zrozumialam, ze historia to nauka o wojnach, na kartkowkach sprowadzajaca sie do tego, kto jakie ziemie w wyniku danej wojny przejal. Od tego czasu sciagalam te wszystkie ziemie bez glebszej refleksji. Czasem mi sie pojebalo i sciagnelam nie te ziemie co potrzeba i nie zaliczylam ;) Czyli mnie przynudzic moze ewentualnie tylko Wont, bo niestety nasze zainteresowania sie w ogole nie pokrywaja. Filozofie mialam na ostatnim roku i nawet chcialam rozwijac dalej na regularnych studiach ale moze na starosc, bo teraz kaska ucieka i niedoczas lapie ;)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 08:13
                                                    No to mamy podobnie, Kitty. Scislej - polityka to wojna o wladze, a historia jest opisem tej walki rozciagnietym w czasie.
                                                  • druginudziarz Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:40
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > No to mamy podobnie, Kitty. Scislej - polityka to wojna o wladze, a historia je
                                                    > st opisem tej walki rozciagnietym w czasie.
                                                    Jest całkiem spory kawał historii oprócz historii politycznej.
                                                    To, że akurat główny nacisk kładziony był w polskiej edukacji historii na wojny to mnie nie dziwi.
                                                    Ale jest jeszcze np.: historia lokalna, historia gospodarcza, genealogia. To było miłe, gdy się dowiedziałem, że na któreś lekcji chyba w podstawówce, jest o genealogii i to nie pierwszych Piastów a rodzinnej. I że na zadanie domowe trzeba było wykonać drzewo genealogiczne.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 09:26
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Czyli mnie przynudzic moze ewentualnie tylko Wont, bo niestety nasze z
                                                    > ainteresowania sie w ogole nie pokrywaja.
                                                    ------
                                                    Doceniam to "ewentualnie". Dzięki :)
                                                  • urquhart Czym jest pogląd. 25.04.16, 07:48
                                                    proteinowy napisał(a):
                                                    > rozumiałem czemu Drugi napisał, że nakupił już popcornu i będzie ten cały cyrk
                                                    > oglądał z boku. (...)
                                                    > Co fantastycznie podsumowuje ten wątek przygotowany przez Urqu jako prowokacja.
                                                    > Z socjologicznego punktu widzenia masz Urqu calkowita racje: nie ma faktow, sa
                                                    > tylko opinie. A dopoki mamy jako tako funkcjonujaca demokracje rzeczywistoscia
                                                    > rzadzi socjologia a nie fizyka.

                                                    Po pierwsze definicja o czym mówimy dla orzeźwienia:
                                                    Pogląd jest rodzajem idei, wyobrażenia na dany temat. Jest to także pewien sąd o czymś lub punkt widzenia na coś. Każdy pogląd może ulegać zmianie w zależności od prawdziwości podstaw, na których się opiera (wiki).
                                                    Skoro to WYOBRAŻENIE to wręcz nie może a powinno się zmieniać z naszym dojrzewaniem i życiowym doświadczeniem inaczej żyjemy w życzeniowej rzeczywistości zamiast aktualizować mapy mielizn i lodowych i nie mamy wpływu na cel i kształt swojego życia musimy robić się o któraś z nich :)
                                                    Z drugiej strony z psychologii wiadomo że do zmian skutecznie motywują nas emocje jedynie nigdy logika, stąd nie można deprecjonować że są potrzebne.
                                                  • urquhart Illusions Scene 25.04.16, 08:13
                                                    Jeszcze moja ulubiona scena jako ilustracja - Illusions Scene
                                                    www.youtube.com/watch?v=SXi38hV9zvQ&feature=youtu.be&t=65
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 08:06
                                                    Chlopaki. Skoro laski sa takie glupie, to jakim cudem w kolko robia nas w chuja? ;)
                                                    Jedyna mozliwa ewentualnosc to taka, ze my jestesmy jeszcze glupsi.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 09:33
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Chlopaki. Skoro laski sa takie glupie, to jakim cudem w kolko robia nas w chuja
                                                    > ? ;)
                                                    > Jedyna mozliwa ewentualnosc to taka, ze my jestesmy jeszcze glupsi.
                                                    ----------
                                                    Wcale nie twierdzę, że laski są głupie. Jeśli tak to zabrzmiało, to przepraszam. Chodziło mi o to, że często są bardziej przyziemne, twardziej stąpają na nogach bo nie mogą sobie pozwolić na bujanie w obłokach - dziecko drze ryja, że chce jeść, to trzeba zarobić na paszę i je nakarmić, stąd to podejście "a co ja z tego będę mieć" zamiast luźnego teoretyzowania. No czy jak kobiety spotykają się w swoim gronie to rozmawiają o Trybunale Konstytucyjnym, problemie imigracji, zmiany w ładzie światowym czy raczej o plotach z pracy, o dzieciach i tego typu trywialnych pierdołach? :)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 09:43
                                                    wont2 napisał:

                                                    > No czy jak kobiety spotykają si
                                                    > ę w swoim gronie to rozmawiają o Trybunale Konstytucyjnym, problemie imigracji,
                                                    > zmiany w ładzie światowym czy raczej o plotach z pracy, o dzieciach i tego typ
                                                    > u trywialnych pierdołach? :)

                                                    Kurde, ja jak chlam to gadam o dupach, robocie i jakie fajne ma bajery smartfon co se go kupiłem :D
                                                    Ale domyślam się, że odpowiednikiem tych męskich dywagacji o ładzie światowym i Trybunale Konstytucyjnym są rozważania pani Dworkin i jej koleżanek :P
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 09:55
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Kurde, ja jak chlam to gadam o dupach, robocie i jakie fajne ma bajery smartfon
                                                    > co se go kupiłem :D
                                                    > Ale domyślam się, że odpowiednikiem tych męskich dywagacji o ładzie światowym i
                                                    > Trybunale Konstytucyjnym są rozważania pani Dworkin i jej koleżanek :P
                                                    -----
                                                    Osz kurde, wyguglałem sobie tego potwora, bo nie znałem. W poniedziałek rano?

                                                    To straszne jest, żenisz się z miłym dziewczęciem:
                                                    www.qotd.org/portraits/Dworkin,Andrea.jpg
                                                    A rozwodzisz się z:
                                                    4.bp.blogspot.com/-YLkKODaiygY/UIkBjOgJ3YI/AAAAAAAAA2c/XNwqF6RdjJQ/s1600/Andrea_dworkin%5B1%5D.jpg
                                                    A z kumplami to za krótko pijesz. My też zaczynamy od dup i plot ale po jakimś czasie, jak już jest pewne, że bełkoczemy tak, że nikt inny nas nie zrozumie, przechodzimy do bardziej wyrafinowanych tematów ;)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 09:53
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > 50 tysiecy lat temu błędne idee były karane śmiercią natychmiast.

                                                    Dzisiaj wyrok jest odwleczony w czasie.
                                                    Nie wiem dlaczego nie potrafisz zaakceptować, że ktoś chce przyjąć starców i kobiety ze słodkimi niemowlętami na rękach, mając świadomość przyjmowania pod swoje strzechy konia trojańskiego, który będzie zgubą nas wszystkich. Kieruje się oczywistym impulsem ze strony moralności, gdyż nie ma moralnego prawa im odmówić gościny. Nie ma wyboru, mimo świadomości kręcenia batoga na własne plecy.
                                                    Za to spokojnie akceptujesz fakt, że mimo oczywistego zaprzeczenia samemu sobie i konieczności zawiązania sobie własnej moszny w supeł, musisz zaakceptować swoje położenie niewolnika, bo tak nakazuje Ci wewnętrzne moralne prawo.
                                                    Jak pogodzić cynizm i prawo dżungli w jednych kwestiach z "prawem moralnym" Kanta w drugich? Rozkrok to nie jest dobra pozycja fizjologiczna dla mężczyzny...
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 10:00
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Jak pogodzić cynizm i prawo dżungli w jednych kwestiach z "prawem moralnym" Kan
                                                    > ta w drugich? Rozkrok to nie jest dobra pozycja fizjologiczna dla mężczyzny...
                                                    -------
                                                    Jak dla mnie to jest spójne - proteinowy kierując się moralnością w swoim życiu prywatnym, kieruje się nią w swoim życiu prywatnym :) Czyli on jest jedyną potencjalną ofiarą swojej decyzji. W przypadku imigrantów, ktoś kierując się moralnością, kręci bicz nie tylko na swoją dupę :)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 11:10
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Jak dla mnie to jest spójne - proteinowy kierując się moralnością w swoim życiu
                                                    > prywatnym, kieruje się nią w swoim życiu prywatnym :) Czyli on jest jedyną pot
                                                    > encjalną ofiarą swojej decyzji. W przypadku imigrantów, ktoś kierując się moral
                                                    > nością, kręci bicz nie tylko na swoją dupę :)

                                                    Rozumiem. Czyli altruista-masochista.
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 13:30
                                                    > Rozumiem. Czyli altruista-masochista.

                                                    Jak grochem o ścianę.

                                                    Nie cieszy mnie widok podtopionych dzieci. Nie chce ryzykować islamu zasadzonego na polskiej ziemi nie tylko dlatego ze mam ta ideologie za czyste barbarzyństwo. Nie chce, bo fakty obserwowane i zebrane tak w tradycyjnych islamskich kulturach jak w świeżo zasiedlanych wskazują na upadek tego na czym mi w kulturze zależy najbardziej. Fakty, Sabat, fakty. Nie miłe w dotyku narracje.

                                                    Albo Twoje rozumienie etyki jest na poziomie szkółki niedzielnej (wszystkich przytulamy kontra wszystkich kopiemy w jaja) albo mnie trollujesz. Nie jestes głupi, wiec wychodzi na to ze chcesz sie zabawić kosztem starego proteinowego...
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 14:15
                                                    Proteinowy, skoro nie wierzysz w Boga, to ta etyka, ktorej sie tak kurczowo trzymasz jest swego rodzaju kula u nogi? Bez niej byloby chyba latwiej?
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 14:18
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Proteinowy, skoro nie wierzysz w Boga, to ta etyka, ktorej sie tak kurczowo trz
                                                    > ymasz jest swego rodzaju kula u nogi? Bez niej byloby chyba latwiej?

                                                    Wysunalem pilke rozgrzewkowo, z pewnoscia jestes przygotowany :)
                                                  • proteinowy Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:49
                                                    > Wysunalem pilke rozgrzewkowo, z pewnoscia jestes przygotowany :)

                                                    Dzieki, ale bardziej mi sie podobało jak rozgrywaliście piłkę z Wontem po skrzydłach a dziewczyny mdlały.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 20:05
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Dzieki, ale bardziej mi sie podobało jak rozgrywaliście piłkę z Wontem po skrzy
                                                    > dłach a dziewczyny mdlały.

                                                    Wiesz, mialem nadzieje ze razem porozgrywamy, ale widze, ze Ty jak pan Wołodyjowski - "memento mori"... Coz, uszanuje ten wybor.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 20:14
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > rozgrywaliście piłkę z Wontem po skrzy
                                                    > dłach a dziewczyny mdlały.
                                                    ----
                                                    A dziewczyny mdliło ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 14:22
                                                    " skoro nie wierzysz w Boga"

                                                    Ale co to ma do etyki? To przed chrześcijaństwem żadnej etyki nie było? Ludzie nie kierowali się żadnym kodeksem, żadnymi zasadami?
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 14:34
                                                    Bog = chrzescijanstwo? Pewnie ze sie kierowali, pytanie dlaczego.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 15:30
                                                    "Bog = chrzescijanstwo?"

                                                    Nie zapytałeś o bogów, tylko Boga, przez B. Domyślnie uznałam, że o tego pytasz, który jest najbardziej popularny w naszej zachodniej kulturze.

                                                    "Pewnie ze sie kierowali, pytanie dlaczego."

                                                    Bo doszli do wniosku, że wtedy będzie im się lepiej żyło? Wygodniej, bezpieczniej, spokojniej? Oczywiście ja nie mówię tu teraz o etyce w rodzaju brak seksu przed ślubem, tylko o fundamentalnych regułach, które pojawiają się w każdej niemal kulturze, bez względu na bogów - nie zabijaj współplemieńca, nie zabieraj jego dóbr, nie oskarżaj go fałszywie.
                                                    To są bardzo stare zasady. A chyba łatwo wywnioskować, że jeśli nie będziesz tracił całej życiowej energii na rozglądanie się dokoła, czy gdzieś nie wyskoczy sąsiad z maczugą i nie przypierdoli Ci w łeb, to znajdziesz czas i zapał, by się zająć czym innym - kulturą, sztuką, nauką itp.
                                                    A żeby zbyt wielu się nie wyłamywało od tych zasad, to wymyślono karzących bogów oraz prawo świeckie.
                                                    Dzisiaj w ryzach trzyma głównie to drugie, bo Boga to się chyba nikt już tak szczerze nie boi.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 15:49
                                                    Znam chłopca który zmienił się dla Boga. Nie ma to nic wspólnego ze strachem, raczej z miłością.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 16:06
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Nie zapytałeś o bogów, tylko Boga, przez B. Domyślnie uznałam, że o tego pytasz
                                                    > , który jest najbardziej popularny w naszej zachodniej kulturze.

                                                    No dobra, chodzilo mi o jakiegokolwiek boga w rozumieniu popularnym. Czy to bedzie Allah, Jehowa czy Bog Dziur - mniejsza o to ;)

                                                    > Bo doszli do wniosku, że wtedy będzie im się lepiej żyło? Wygodniej, bezpieczni
                                                    > ej, spokojniej? Oczywiście ja nie mówię tu teraz o etyce w rodzaju brak seksu p
                                                    > rzed ślubem, tylko o fundamentalnych regułach, które pojawiają się w każdej nie
                                                    > mal kulturze, bez względu na bogów - nie zabijaj współplemieńca, nie zabieraj j
                                                    > ego dóbr, nie oskarżaj go fałszywie.

                                                    Tylko czesciowo te zasady sa kwestia umowna. Mysle ze jednak wiekszosc ma przynajmniej jakies szczatkowe podstawy w ludzkich instynktach, wyksztalconych na drodze ewolucji. Nasza etyka ma swoje korzenie w relacjach stadnych, ewolucja nagradzala osobniki instynktownie sklonne do wspolpracy, kooperujace z innymi, empatyczne, potrafiace zapanowac nad agresja.
                                                    Ale nawet jesli - to wciaz otwarte jest pytanie czy MY mamy sie podporzadkowac efektowi dzialania slepych sil przyrody? A jesli tak to dlaczego. W zasadzie jedna z glownych odpowiedzi wydaje mi sie byc "dla wlasnego komfortu" i "dla wlasnej korzysci".
                                                    Tylko ze jesli przyjmiemy ta zasade to pojawia sie dosc prosty problem. Otoz, jesli rozpatrujemy fakty w oderwaniu od jakichkolwiek zaleznosci, to wydaje sie oczywiste, ze wystepowanie przeciwko wlasnym instynktownym dyrektywom postepowania jest dla nas niekorzystne bo generuje dyskomfort. Niemniej - prawdziwa roznica pomiedzy rozumieniem swiata z Bogiem lub bez zacznie sie kiedy stajemy przed sytuacja wyboru, gdzie zlamanie zasady moralnej niesie dla nas wieksza korzysc niz strate, tj. dyskomfort z jej zlamania bedzie mniejszy niz potencjalny zysk z niemoralnego postepku.
                                                    Kiedy na ziemi znajdziemy 10 dolcow, to pewnie rozejrzymy sie kto je mogl upuscic. Jesli bedzie to plik zawierajacy 10 tysiecy zielonych, pewnie rozgladniemy sie czy ktos nie widzial jak ko podnosimy ;)
                                                    Stad pytam Proteinowego, skad u niego kurczowe trzymanie sie w rozwazaniach etyki. Gdybym uslyszal od kogos, ze boi sie zemsty Jehowy, to bym zrozumial. Natomiast w wypadku czlowieka niewierzacego tak daleko rozwiniety instynkt dostosowania sie do bytowania w spoleczenstwie, by nie pozwolil mu myslec "niebo gwiazdziste nade mna, ale 10 tysi zielonych w kieszeni" to juz musi byc rodzaj uciazliwosci, ktora powszechnie zwyklo sie okreslac mianem frajerstwa. Taka prawomyslnosc jest juz rodzajem naiwnosci i jest ostatecznie wymierzona w szeroko rozumiany interes wlasny.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 16:33
                                                    " Mysle ze jednak wiekszosc ma przynajmniej jakies szczatkowe podstawy w ludzkich instynktach, wyksztalconych na drodze ewolucji. Nasza etyka ma swoje korzenie w relacjach stadnych, ewolucja nagradzala osobniki instynktownie sklonne do wspolpracy, kooperujace z innymi, empatyczne, potrafiace zapanowac nad agresja."

                                                    Dokładnie tak. Dlatego mówię, że bóg nie jest potrzebny dla zachowania tych elementarnych zasad, bo one się biorą z natury.

                                                    " W zasadzie jedna z glownych odpowiedzi wydaje mi sie byc "dla wlasnego komfortu" i "dla wlasnej korzysci". "

                                                    To jest to, o czym pisałam - by żyło się wygodniej, przyjemniej i bezpieczniej.

                                                    "gdzie zlamanie zasady moralnej niesie dla nas wieksza korzysc niz strate, tj. dyskomfort z jej zlamania bedzie mniejszy niz potencjalny zysk z niemoralnego postepku. "

                                                    I uważasz, że ci, co niby wierzą w Boga, częściej wybiorą dyskomfort, byle nie złamać zasady? Może w teorii, bo w praktyce to bez róznicy.

                                                    "Kiedy na ziemi znajdziemy 10 dolcow, to pewnie rozejrzymy sie kto je mogl upuscic. Jesli bedzie to plik zawierajacy 10 tysiecy zielonych, pewnie rozgladniemy sie czy ktos nie widzial jak ko podnosimy"

                                                    To jest taki przykład nienajlepszy, moim zdaniem, ponieważ nie występuje w nim bezpośrednio żaden bliźni. Znajdujesz tę forsę i ona jest w tym momencie tak jakby niczyja. Nie wyrywasz jej staruszce, czy dziecku niepełnosprawnemu. Możesz se zracjonalizować, że wypadło jakiemuś mafiozowi w drodze z popijawy, wiesz.
                                                    Postaw się raczej w sytuacji, że możesz bezkarnie zabrać dużą gotówkę komuś bezbronnemu. Zabierzesz? A jeśli nie, to dlaczego?

                                                    "to juz musi byc rodzaj uciazliwosci, ktora powszechnie zwyklo sie okreslac mianem frajerstwa. Taka prawomyslnosc jest juz rodzajem naiwnosci"

                                                    Taka prawomyślność może być równie dobrze pompą dla ego, generować poczucie wyższości w stosunku do innych, tych słabych.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 16:45
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Postaw się raczej w sytuacji, że możesz bezkarnie zabrać dużą gotówkę komuś bez
                                                    > bronnemu. Zabierzesz? A jeśli nie, to dlaczego?

                                                    To zalezy jaki bylby moj stosunek do bezbronnego. Przykladowo, gdyby bezbronny wczesniej mnie okradl, to zabralbym te forse z duza satysfakcja. Gdyby byl mi bliski, wtedy mialbym wiekszy dylemat.
                                                    Istotne tez byloby na ile ta forsa bylaby mi potrzebna. Gdybym bardzo jej potrzebowal, to pewnie bym zabral. Gdybym nie potrzebowal, to bym nie wzial, bo dyskomfort zwiazany z przekroczeniem wlasnych instynktow dalby mi poteznie popalic i ostatecznie przedsiewziecie by sie nie oplacilo.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 16:52
                                                    " ostatecznie przedsiewziecie by sie nie oplacilo."

                                                    Ten dyskomfort u każdego gdzie indziej może się zaczynać. Może proteinowemu nigdy się nie opłaca wystarczająco?
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 16:55
                                                    Wszystko zależy od tego na jakim się jest poziomie rozwoju moralnego.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:12
                                                    zawle napisała:

                                                    > Wszystko zależy od tego na jakim się jest poziomie rozwoju moralnego.

                                                    I co z tego? Bydlaki Stalina byli na nizszym niz polscy oficerowie z Katynia, a to nasi wyladowali w zbiorowych mogilach. Co to wlasciwie znaczy "wyzszy poziom rozwoju moralnego"? Silniejsza tresura spoleczna? Mocniejszy instynkt stadny? Pragmatycznie, bez subiektywnych ocen.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:22
                                                    No gdy taki przykład to masz absolutną rację. Gdyby tak poszerzyć pole widzenia, to bydlaki Stalina długo raczej nie pożyli. A i ten czas który był im dany do najszczęśliwszych i najbezpieczniejszych nie należał. Chłopaki Ci resztę dopowiedzą;)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:35
                                                    zawle napisała:

                                                    > No gdy taki przykład to masz absolutną rację. Gdyby tak poszerzyć pole widzenia
                                                    > , to bydlaki Stalina długo raczej nie pożyli. A i ten czas który był im dany do
                                                    > najszczęśliwszych i najbezpieczniejszych nie należał. Chłopaki Ci resztę dopow
                                                    > iedzą;)

                                                    Bad boys nie zawsze przegrywaja ;) Chlopaki od Stalina troche przelicytowali. Ale tylko troszke i w ostatnim momencie historycznym. Jednak ksiestwo Moskiewskie troche sie rozroslo od czasow kiedy musialo konkurowac z upierdliwym Nowogrodem... I specjalnie rozwiniety moralnie ten rozrost nie byl :)
                                                    Wlasciwie kazde imperium powstawalo w wyniku malo przyzwoitych moralnie postepkow, a ich przywodcy jawili sie osciennym nacjom jako antychrysci. Jeden musi stracic, zeby drugi mogl urosnac. To rzadko kiedy jest przyjazny proces.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:05
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ten dyskomfort u każdego gdzie indziej może się zaczynać. Może proteinowemu nig
                                                    > dy się nie opłaca wystarczająco?

                                                    No pewno. Wiec wracamy do punktu wyjscia. Tak wysoko podkrecony poziom dyskomfortu jest uciazliwy z punktu widzenia jednostki.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:20
                                                    W kwestiach światopoglądowych?
                                                    Oczywiście, że nie biorę pod uwagę. Przekonać to mnie można w jakichś sprawach ekonomicznych, czy dotyczących obronności kraju na przykład.
                                                    Ale kwestie typu prawa kobiet, miejsce Kościoła, prawa LGBT itp. itd to są rzeczy, co do których stosunek od dawna mam ugruntowany i stały. Jestem pewna, że Ty również.
                                                  • aandzia43 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:38

                                                    >
                                                    > Czyli nawet nie bierzesz możliwości że możesz zmienić poglądy pod wpływem faktó
                                                    > w i argumentacji ? :)

                                                    Tak jak dziewczyny napisały: fundamentów sie nie zmienia. A elementy konstrukcji, które mi się przebudowały na przestrzeni zycia przebudowały się pod wpływem wewnętrznych procesów, na bazie obserwacji i czasem jakichś przeżyć. Gadanie nie było mi do tego potrzebne.
                                                  • druginudziarz Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:51
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Czyli nawet nie bierzesz możliwości że możesz zmienić poglądy pod wpływem
                                                    > faktó
                                                    > > w i argumentacji ? :)
                                                    >
                                                    > Tak jak dziewczyny napisały: fundamentów sie nie zmienia.

                                                    No jak to się nie zmienia? nawet przeprowadzić się można, wielokrotnie, stare fundamenty zostawia się bez żalu.

                                                    > A elementy konstrukcj
                                                    > i, które mi się przebudowały na przestrzeni zycia przebudowały się pod wpływem
                                                    > wewnętrznych procesów, na bazie obserwacji i czasem jakichś przeżyć. Gadanie ni
                                                    > e było mi do tego potrzebne.

                                                    Nie ma lepszej metody testowania swojej konstrukcji niż dyskusja.
                                                  • aandzia43 Re: Hej wszystkim ;) 29.04.16, 12:03

                                                    > > wewnętrznych procesów, na bazie obserwacji i czasem jakichś przeżyć. Gada
                                                    > nie ni
                                                    > > e było mi do tego potrzebne.
                                                    >
                                                    > Nie ma lepszej metody testowania swojej konstrukcji niż dyskusja.

                                                    Inaczej: chyba nie było mi niezbędne do tego, co najistotniejsze. Nakłapałam się w życiu dziobem dużo, zapalałam się w dyskusjach do czerwoności, wyszukiwałam argumenty, wchodziłam w skórę przeciwnika w poglądach i inne takie tam. Ubogaciło zapewne i w razie Niemca dawało do ręki (gęby?) credo w kilku zdaniach. Ale to, co najwazniejsze zawsze dokonywało się głęboko w środku.


                                                    > No jak to się nie zmienia? nawet przeprowadzić się można, wielokrotnie, stare f
                                                    > undamenty zostawia się bez żalu

                                                    Mówię o fundamentach fundamentalnych, wynikających z konstrukcji neurologicznej. Np. nie stałam się wierząca po setkach godzin spędzonych na zgłębianiu przeżyć ludzi wierzących. Zrozumiałam, umiem wejść w ich skórę, ale nei podzielam... emocji, na których się to wszystko opiera. Więc również całej nadbudowy ideowo-rozumowej zbudowanej na tej emocji podzielać nei będę mimo rozbierania na intelekt i wchodzenia w ich świat i racje. I podzielać nie będę do najbliższego guza mózgu czy epilepsji.
                                                    Nie stałam się też konserwatywna mimo zrozumienia i przyjecia jako swoje niektórych elementów konserwatywnego oglądu świata. Inny konglomerat cech. Sprawa wrodzona podlana sosem wychowania.
                                                  • aandzia43 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:30
                                                    Zresztą sam zobacz - ostatnio strasznie tutaj pieprzy
                                                    > liśmy jakieś z dupy wyjęte farmazony o polityce, nauce etc. Czy jakaś dziewczyn
                                                    > a przyłączyła się do dyskusji?

                                                    Nie przesadzaj. Czytałam z zainteresowaniem. A gadać nie gadałam, bo albo nie miałam nic mądrzejszego do powiedzenia, niz to, co zostało juz przez was powiedziane. Mój najintensywniejszy w realu dyskutant zajadły to facet. Jakoś mu moja płeć w uprawianiu słownych potyczek nie przeszkadza.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:01
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Hm, niech się zastanowię... Tak, myślę, że możesz mieć rację. Tylko wiesz co? Z
                                                    > apominasz o jednym. Kitty dobroć i empatia mężczyzny N I E Z W I L Ż A :)

                                                    Ja to wszystko inaczej rozumiem, psychoewo inaczej to jednak definiuje. Nie zwilża jeśli jest cechą dominującą, nie idzie w parze z mocą i sprawczością. Wtedy masz mężczyznę w stylu Rysia z Klanu. Z drugiej strony siła musi iść w parze z bliskością i oddaniem, bo inaczej to by się kobiecie kompletnie nie opłacało. Co ma kobieta z siły mężczyzny, jeśli on jej nie będzie chciał bronić ani coś dla niej zdobyć? Taka siła jest non-functional (pozdrowienia dla Marka).
                                                    Za to słabszy, ale bardziej zaangażowany i bliski będzie w tym układzie bardziej interesujący, bo więcej może zaoferować.
                                                    Poza tym usłyszałeś deklarację, że na ten moment zwilżanie jest dla niej mało istotne, więc w sumie o czym mówimy?
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:06
                                                    wont 2 napisał
                                                    >Hm, niech się zastanowię... Tak, myślę, że możesz mieć rację. Tylko wiesz co? Zapominasz o jednym. Kitty dobroć i empatia mężczyzny N I E Z W I L ZA >

                                                    Dobroć i empatia to nie są jedyne składowe zwilżania,gdyby tak było, to problem Bswm byłby o wiele mniej powszechny, niż to się dzieje w rzeczywistości ;)



                                                  • aandzia43 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 19:07

                                                    > Hm, niech się zastanowię... Tak, myślę, że możesz mieć rację. Tylko wiesz co? Z
                                                    > apominasz o jednym. Kitty dobroć i empatia mężczyzny N I E Z W I L Ż A :)

                                                    Przyzwoitość i zasady natomiast zdecydowanie tak. To pewnie z tego samego gatunku co dobroć i empatia, ale ciotowato nazwane nie mogą zwilżać, no skądże by znowu ;-)
                                                  • aandzia43 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 19:17
                                                    Sorry, nie zauważyłam słowa "Kitty" i wyszło od czapy. Witam Kitty :-)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 19:38
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Przyzwoitość i zasady natomiast zdecydowanie tak. To pewnie z tego samego gatun
                                                    > ku co dobroć i empatia, ale ciotowato nazwane nie mogą zwilżać, no skądże by zn
                                                    > owu ;-)
                                                    -------
                                                    Ja wiem, żartuję sobie tylko. Cierpko, bo jestem z tej samej szkoły niestety. Nie zwilżają mnie w ogóle te cechy jako takie. Ja je cenię, lubię takich ludzi, ale u płci przeciwnej szuka się miksu odpowiednich cech w odpowiedniej proporcji. W odpowiedniej proporcji u odpowiedniej kobiety takie cechy są jak kminek albo inne przyprawy łagodzące wzdęcia. Ale same w sobie, bez odpowiedniej, pikantnej potrawy, są albo nijakie albo, co gorsza, powodują nudności.
                                                  • aandzia43 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:15
                                                    . Ja je cenię, lubię takich ludzi,
                                                    > ale u płci przeciwnej szuka się miksu odpowiednich cech w odpowiedniej proporcj
                                                    > i

                                                    Jasne, nie ma chyba takiej cechy, która sama w sobie w pojedynke zawsze by mnie kręciła u płci przeciwnej. Mix w odpowiednich proporcjach ma być. A przyzwoitość i zasady odbieram po prostu jako przejaw siły, a siła mnie u faceta kręci strasznie.
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:40
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Hm, niech się zastanowię... Tak, myślę, że możesz mieć rację. Tylko wiesz co? Z
                                                    > apominasz o jednym. Kitty dobroć i empatia mężczyzny N I E Z W I L Ż A :)

                                                    Zgadza sie, nie zwilza. Tylko wydaje sie, ze zapominacie, ze zwilzanie nie jest zadnym wyroznieniem, przespanie sie z kims tez nie. Ja jestem prosta. Mnie zwilzaja miesnie takie np.
                                                    kulturystyka.pl/wp-content/uploads/2015/05/SS4_7140-199x300.jpg
                                                    , tak jak panow fajne cycki, dupa czy ladna buzia. Od tego sie nie ucieknie. Swiatopoglad sobie, zwilzanie sobie. Nie zalezy mi juz zeby to godzic. Nie ma mozliwosci by zwilzala ta sama osoba, z ktora chce byc. Z kim innym sie jest, a z kim innym sie sypia. Zycie.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 23:46
                                                    " Ja jestem prosta. Mnie zwilzaja miesnie takie np."

                                                    Jak ja lubię te Twoje podsumowania żołnierskie :D
                                                    Chłopy się tu męczą, tworzą jakieś teorie, a chodzi po prostu o kawałek dobrej dupy. Wot i cała tajemnica.
                                                  • druginudziarz Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 17:57
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > " Ja jestem prosta. Mnie zwilzaja miesnie takie np."
                                                    >
                                                    > Jak ja lubię te Twoje podsumowania żołnierskie :D
                                                    > Chłopy się tu męczą, tworzą jakieś teorie, a chodzi po prostu o kawałek dobrej
                                                    > dupy. Wot i cała tajemnica.

                                                    A dopiero co byl wątek o pawim ogonie, że kurę to interesuje a nie "wnętrze" koguta. Więc gdzie my się tu "meczymy" skoro dokładnie o tym piszemy? To już prędzej kobiety uciekają od tej tyleż prostej co uwierającej konkluzji ;)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 18:27
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > A dopiero co byl wątek o pawim ogonie, że kurę to interesuje a nie "wnętrze" ko
                                                    > guta. Więc gdzie my się tu "meczymy" skoro dokładnie o tym piszemy? To już pręd
                                                    > zej kobiety uciekają od tej tyleż prostej co uwierającej konkluzji ;)

                                                    Kurcze, a ja to tak odebralem, ze pawi ogon to analogia do forsy...
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 18:46
                                                    " To już prędzej kobiety uciekają od tej tyleż prostej co uwierającej konkluzji "

                                                    Czy my jakieś inne forum czytamy?
                                                    Przecież jest dokładnie odwrotnie. To faceci tutaj fetyszyzują męski status i próbują umniejszać znaczenie męskiego wyglądu.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 20:10
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Czy my jakieś inne forum czytamy?
                                                    > Przecież jest dokładnie odwrotnie. To faceci tutaj fetyszyzują męski status i p
                                                    > róbują umniejszać znaczenie męskiego wyglądu.

                                                    Mam konkretne pytanie. Czy dziewczynie na takie dictum ("laski to na kase leca!") uruchamia sie silne przeswiadczenie, ze po drugiej stronie w klawiature stuka spocony hipopotam w obciagnietym podkoszulku na ramiaczkach?
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:15
                                                    "Mam konkretne pytanie. Czy dziewczynie na takie dictum ("laski to na kase leca!") uruchamia sie silne przeswiadczenie, ze po drugiej stronie w klawiature stuka spocony hipopotam w obciagnietym podkoszulku na ramiaczkach? "

                                                    To ja mam pytanie, czy słyszałeś taki tekst od faceta, co wygląda jak z okładki?
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:17
                                                    rekreativa
                                                    > To ja mam pytanie, czy słyszałeś taki tekst od faceta, co wygląda jak z okładki

                                                    Nie znam takich facetow.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:23
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > To ja mam pytanie, czy słyszałeś taki tekst od faceta, co wygląda jak z okładki
                                                    > ?
                                                    -----
                                                    Z okladki "Business Insider" czy "Men's Health"? ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:30
                                                    "Z okladki "Business Insider" czy "Men's Health"?

                                                    O wyglądzie mówimy, to co się pytasz?
                                                    "Mens Health" zawsze przeglądam, jak w kiosku jestem :)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:34
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Z okladki "Business Insider" czy "Men's Health"?
                                                    >
                                                    > O wyglądzie mówimy, to co się pytasz?
                                                    > "Mens Health" zawsze przeglądam, jak w kiosku jestem :)
                                                    ----
                                                    Pytam sie tylko. Bo ci z okladki "Business Insider" moga zywic przekonanie ze kobiety leca na kase. A ci z okladki "Men's Health" ze na urode.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:35
                                                    No to jeszcze jest kwestia, czy mowimy o teorii czy praktyce. W teorii dziewczyny kreca faceci co wygladaja jak z okladki, ale sypiaja z takimi, ktorzy nie wygladaja jak z okladki ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:46
                                                    "W teorii dziewczyny kreca faceci co wygladaja jak z okladki, ale sypiaja z takimi, ktorzy nie wygladaja jak z okladki wink"

                                                    Po pierwsze, dlaczego zmieniłeś czasownik? "Sypiają" to nie jest to samo, co "kręcą".
                                                    Po drugie, kwestia mozliwości, tak samo jak u facetów. Mnie się tam może podobać dwudziestoletni model, tylko co z tego?
                                                    Po trzecie: ja nigdzie nie napisałam, że wygląd to obowiązkowo w typie modela. Ta okładka to tylko skrót myślowy.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 20:20
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Czy my jakieś inne forum czytamy?
                                                    > Przecież jest dokładnie odwrotnie. To faceci tutaj fetyszyzują męski status i p
                                                    > róbują umniejszać znaczenie męskiego wyglądu.
                                                    ------
                                                    Ujme to tak: chcesz tylko ruchac? Wzbogac sie. Sukces gwarantowany. Chcesz ruchac i byc ruchanym? Idz na silownie. Sukces nie jest gwarantowany.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:21
                                                    "Ujme to tak: chcesz tylko ruchac? Wzbogac sie. Sukces gwarantowany. Chcesz ruchac i byc ruchanym? Idz na silownie. Sukces nie jest gwarantowany.
                                                    "

                                                    Ale mowa nie jest o tym, co Ty chcesz, tylko co sprawia, że kobitkę ogarnia chuć. Taka szczera, fizjologiczna.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:28
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Ale mowa nie jest o tym, co Ty chcesz, tylko co sprawia, że kobitkę ogarnia chu
                                                    > ć. Taka szczera, fizjologiczna.
                                                    ------
                                                    Na to nie ma reguly. Jedne, jak ty, leca na ladnych, delikatnych chlopcow. Inne, jak kitty, na meskich, przypakowanych. To co my, mezczyzni mozemy zrobic, go jedynie po pierwsze ogarnac sie (silka, ciuchy etc), a po drugie nie pchac sie tam gdzie nas nie chca tylko tam gdzie nas chca.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:41
                                                    "Na to nie ma reguly. Jedne, jak ty, leca na ladnych, delikatnych chlopcow. Inne, jak kitty, na meskich, przypakowanych."

                                                    Reguła jest taka, że lecą na wygląd w pierwszej i głównej kolejności.
                                                    A że dla jednej to jest wygląd jak Pudzian, a dla drugiej jak jakiś tam Justin Bieber, to chyba oczywiste.
                                                    W końcu faceci też mają jakieś preferencje.
                                                    Niemniej jeśli będziesz bliżej tegoż "Mens Health" niż pana Czesia z ciążą spożywczą, to zaliczysz chyba prędzej, zgodzisz się?
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:46
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Reguła jest taka, że lecą na wygląd w pierwszej i głównej kolejności.
                                                    > A że dla jednej to jest wygląd jak Pudzian, a dla drugiej jak jakiś tam Justin
                                                    > Bieber, to chyba oczywiste.
                                                    > W końcu faceci też mają jakieś preferencje.
                                                    > Niemniej jeśli będziesz bliżej tegoż "Mens Health" niż pana Czesia z ciążą spoż
                                                    > ywczą, to zaliczysz chyba prędzej, zgodzisz się?
                                                    -----
                                                    Zgadzam sie w pelni ze stwierdzeniem, ze zarowno mezczyzni jak i kobiety leca w pierwszej i glownej kolejnosci na fizycznosc. Nie wiem dlaczego mnie akurat wybralas na ewangelizowanie ale czuje sie jak papiez Franciszek nawracany na katolicyzm przez ksiedza Oko ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:54
                                                    "Nie wiem dlaczego mnie akurat wybralas na ewangelizowanie "

                                                    Wydawało mi się, że po prostu rozmawiam. Głupia ja.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:57
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > "Nie wiem dlaczego mnie akurat wybralas na ewangelizowanie "
                                                    >
                                                    > Wydawało mi się, że po prostu rozmawiam. Głupia ja.
                                                    ----
                                                    Zjedz snickersa :) A tak na powaznie - zgadzam sie z toba w pelni w tej kwestii wiec nie rozumiem dlaczego akurat przekonujesz przekonanego :)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:14
                                                    Ale ja nie miałam intencji Cię do czegoś przekonywać. Jesli tak zabrzmiało, to nieświadomie.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 00:13
                                                    rekreativa napisała
                                                    >Reguła jest taka, że lecą na wygląd w pierwszej i głównej kolejności.
                                                    A że dla jednej to jest wygląd jak Pudzian, a dla drugiej jak jakiś tam Justin Bieber, to chyba oczywiste. <

                                                    Czy ja wiem, czy to jest powszechna reguła? Tu bym polemizowała,może dlatego, że nie lecę na wygląd sam w sobie, natomiast zdecydowanie poleciałabym na faceta, którego nie widziałam na oczy, jeśli ziarenko, albo ziarno fascynacji zostałaby wcześniej zasiane (oczywiście nie dosłowne znaczenie zasiewu mam na myśli) ;)
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 08:38
                                                    > Czy ja wiem, czy to jest powszechna reguła? Tu bym polemizowała,może dlatego, ż
                                                    > e nie lecę na wygląd sam w sobie, natomiast zdecydowanie poleciałabym na faceta
                                                    > , którego nie widziałam na oczy, jeśli ziarenko, albo ziarno fascynacji została
                                                    > by wcześniej zasiane (oczywiście nie dosłowne znaczenie zasiewu mam na myśli)

                                                    Rekreacyjna ożywia dawno obalone argumenty kobiecego pożądania
                                                    Podziw to warunek bezwzgledny
                                                    Wygląd to warunek wzgledny
                                                    Podziw może byc z powodu wyglądu
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 09:41
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Rekreacyjna ożywia dawno obalone argumenty kobiecego pożądania
                                                    > Podziw to warunek bezwzgledny
                                                    > Wygląd to warunek wzgledny
                                                    > Podziw może byc z powodu wyglądu

                                                    Moze i tak, ale jak wazylem 120 kg to ilosc kobiet zainteresowanych seksem ze mna byla rowna zeru. I mysle ze to dotyczy zdecydowanej czesci facetow - zeby przebic bardzo zly wyglad trzeba miec cholernie mocne atuty na innych polach, ktorych wiekszosc facetow nie ma.
                                                    Najprosciej przyjac, ze w praktyce dobry wyglad - latwiej, kiepski wyglad - trudniej. Czesto tak trudno, ze wcale ;)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 10:07
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    > > Rekreacyjna ożywia dawno obalone argumenty kobiecego pożądania
                                                    > > Podziw to warunek bezwzgledny
                                                    > > Wygląd to warunek wzgledny
                                                    > > Podziw może byc z powodu wyglądu
                                                    >
                                                    > Moze i tak, ale jak wazylem 120 kg to ilosc kobiet zainteresowanych seksem ze m
                                                    > na byla rowna zeru. I mysle ze to dotyczy zdecydowanej czesci facetow - zeby pr
                                                    > zebic bardzo zly wyglad trzeba miec cholernie mocne atuty na innych polach, kto
                                                    > rych wiekszosc facetow nie ma.
                                                    > Najprosciej przyjac, ze w praktyce dobry wyglad - latwiej, kiepski wyglad - tru
                                                    > dniej. Czesto tak trudno, ze wcale ;)
                                                    -------
                                                    Tak, urqu chyba określił to najbardziej precyzyjnie - tu chodzi o podziw. Ale sabat ma też 100 procent racji twierdząc, że żeby wzbudzać u kobiet podziw inny niż związany z urodą, to trzeba być jednostką w jakiś sposób wybijającą się z tłumu, co z samej definicji jest dostępne tylko dla nielicznych. No i mam do was pytanie moi drodzy - zostawmy na boku urodę i zastanówmy się, jakie inne czynniki mogą powodować podziw u kobiety, skutkujący dostępem do jej mokrego krocza? Bycie znanym aktorem filmowym, muzykiem, sportowcem? Na pewno tak, ale to źródełko cipek dostępne tylko dla nielicznych. Co jeszcze? Co was dziewczyny zwilża?
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 10:14
                                                    Mnie ekscytuje kompetencja, sprawność fizyczna ale także manualna. Prędzej radośnie "dałabym za" sprawne naprawienie odkurzacza, niż za przyniesienie nowego, że tak się odwołam do archiwów forum :D Kiedyś się podjarałam, kiedy eks zupełnie od niechcenia i nie przerywając ożywionej konwersacji zaparkowal tyłem idealnie trafiając w punkt, mimo że miejsce było akurat wyjątkowo mocno zestawione ;)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 10:28
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Mnie ekscytuje kompetencja, sprawność fizyczna ale także manualna. Prędzej rado
                                                    > śnie "dałabym za" sprawne naprawienie odkurzacza, niż za przyniesienie nowego,
                                                    > że tak się odwołam do archiwów forum :D Kiedyś się podjarałam, kiedy eks zupełn
                                                    > ie od niechcenia i nie przerywając ożywionej konwersacji zaparkowal tyłem ideal
                                                    > nie trafiając w punkt, mimo że miejsce było akurat wyjątkowo mocno zestawione ;
                                                    > )
                                                    -----
                                                    No ale ty piszesz o tym co cię zwilża u partnera, albo kandydata na partnera. Jakoś nie do końca wierzę, że jak zobaczysz na ulicy pana robiącego samochodem idealną kopertę to czujesz ciepło i ucisk w podbrzuszu. Jeśli tak, to polecam kręcenie się w okolicach Wojewódzkich Ośrodków Ruchu Drogowego :) Za naprawdę odkurzacza przez Pana Rysia, okoliczną złotą rączkę, też chyba nie nadstawisz ochoczo tyłka ;)
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 10:33
                                                    Rano jest, a ja na telefonie się produkuje, więc mogę być mało kumata. Chodzi o to, co zwilza u nieznajomych? Co ma mieć/robić/jaki być żebym chciała tu i teraz, choćby i na jeżu i nawet nie pytając o imię? ;)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 10:55
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Rano jest, a ja na telefonie się produkuje, więc mogę być mało kumata. Chodzi o
                                                    > to, co zwilza u nieznajomych? Co ma mieć/robić/jaki być żebym chciała tu i ter
                                                    > az, choćby i na jeżu i nawet nie pytając o imię? ;)
                                                    -----
                                                    Chodziło mi o to, że jestem ciekawy co, oprócz podobania się fizycznego, włączając w tę definicję również zapachy :), powoduje u kobiety drżenie łona i niepohamowaną potrzebę odbycia stosunku seksualnego albo wejścia w erotyczną relację z mężczyzną.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 13:27
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Mnie ekscytuje kompetencja, sprawność fizyczna ale także manualna. Prędzej rado
                                                    > śnie "dałabym za" sprawne naprawienie odkurzacza, niż za przyniesienie nowego,
                                                    > że tak się odwołam do archiwów forum :D Kiedyś się podjarałam, kiedy eks zupełn
                                                    > ie od niechcenia i nie przerywając ożywionej konwersacji zaparkowal tyłem ideal
                                                    > nie trafiając w punkt, mimo że miejsce było akurat wyjątkowo mocno zestawione ;
                                                    > )

                                                    też tak miałam dopóki sama nie zaczęłam wjeżdżać w wąskie miejsca i naprawiać odkurzacza:(
                                                    Na mnie działa wzrok...bezczelny, skupiony i uważny.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 10:24
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Bycie znanym aktorem filmowym, muzykiem, sportowcem? Na pewno tak, ale to źród
                                                    > ełko cipek dostępne tylko dla nielicznych. Co jeszcze? Co was dziewczyny zwilża
                                                    > ?
                                                    ---------
                                                    Zapomniałem o seryjnych mordercach i gwałcicielach z wątku o Trynkiewiczu. To, w sumie, jest dostępne dla każdego ;)
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 11:53
                                                    iki mogą powodować podziw u kobiety, skutkujący dostępem do jej mokrego krocza?
                                                    > Bycie znanym aktorem filmowym, muzykiem, sportowcem? Na pewno tak, ale to źród
                                                    > ełko cipek dostępne tylko dla nielicznych. Co jeszcze? Co was dziewczyny zwilża

                                                    Zacne pytanie. Ale Wnt dlaczego w takim oftopie? Ja ci przydzie kiedys wrocic bo ktos naisze cos wartego zapamietania nigdy tego nie znajdziesz...
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 12:43
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Zacne pytanie. Ale Wnt dlaczego w takim oftopie? Ja ci przydzie kiedys wrocic
                                                    > bo ktos naisze cos wartego zapamietania nigdy tego nie znajdziesz...

                                                    No Urqu, przeciez PUA mowia zeby lasek nie pytac ;) Po pierwsze same nie wiedza, a nawet jakby wiedzialy, to czy by chcialy powiedziec? ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 14:30
                                                    Kurde, z wami, chłopy.
                                                    Najpierw wont mi piszesz, że się ze mną zgadzasz, a teraz piszesz, że urqu ma rację, który to urqu stwierdził, że ja racji nie mam.
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 15:11
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Kurde, z wami, chłopy.
                                                    > Najpierw wont mi piszesz, że się ze mną zgadzasz, a teraz piszesz, że urqu ma r
                                                    > ację, który to urqu stwierdził, że ja racji nie mam.
                                                    -----
                                                    Wiesz co? Ty też masz rację ;)

                                                    A tak na poważnie - rację masz i ty i urqu, ale urqu jest jednak bardziej precyzyjny. Coś jak - psy zostawiają sierść. Prawda? Ano prawda. Ale jest taka rasa z Chin chyba - grzywacz jakiśtam, który sierści nie zostawia i nadaje się dla alergików. No bo rzeczywiście, oprócz bezspornego faktu, że dziewczyny lecą na fizyczność i to uruchamia ich pożądanie, mamy też rzadkie sytuacje, w których pożądanie uruchamiane jest także w przypadku braku fizycznej atrakcyjności (sławny pisarz, gwiazda rocka etc).
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 14:31
                                                    "natomiast zdecydowanie poleciałabym na faceta, którego nie widziałam na oczy, jeśli ziarenko, albo ziarno fascynacji zostałaby wcześniej zasiane "

                                                    Oczywiście, dopóki go jednak na oczy nie zobaczysz. Bo jeśli w końcu zobaczysz i Ci fizycznością kompletnie nie podpasuje, to chyba z seksu nici, co?
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 14:53
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Oczywiście, dopóki go jednak na oczy nie zobaczysz. Bo jeśli w końcu zobaczysz
                                                    > i Ci fizycznością kompletnie nie podpasuje, to chyba z seksu nici, co?

                                                    Jeszcze trzeba dodać, że fizyczność należy pojmować szerzej niż tylko budowę ciała. Oprócz aspektów anatomicznych mamy jeszcze zapach, tembr głosu, mimikę, gesty, reakcje, manifestujące się w ciele emocje. To dużo więcej. Jak ktoś siedzi jakby mu ktoś kij w dupę wsadził, to choćby był najpiękniejszy na świecie to nigdy nie będzie to.
                                                    Ja tak od czapy mogę powiedzieć, że poznałem w życiu tylko dwie laski, które były kompletnie śliczne i oprócz tego zachowywały się tak, że "och, ach" :) Dawno to było, ech. Można sobie wyobrazić - 20 lat, buzia aniołka + flirtowanie, przekrzywianie główki, uśmiech w trybie ciągłym, wdzięczenie się. Może to prostackie, ale przy nich coś takiego mi się włączało, że aż w tyle głowy czułem, ciepło biło, ciary po skórze chodziły. Byłem sparaliżowany aż tym urokiem.
                                                    Przypuszczam, że w męskim wydaniu też to się tak może prezentować kobietom. Ale to są jednostki, które się spotyka góra parę razy w życiu i raczej żadna nigdy nie jest naszym partnerem - czy to seksualnym czy życiowym. "Ręka za krótka, panie Niezgódka" ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 15:05
                                                    "eszcze trzeba dodać, że fizyczność należy pojmować szerzej niż tylko budowę ciała. Oprócz aspektów anatomicznych mamy jeszcze zapach, tembr głosu, mimikę, gesty, reakcje, manifestujące się w ciele emocje"

                                                    Tak, dobra uwaga. "Wygląd" to skrót myślowy oznaczający właśnie te wszystkie rzeczy.
                                                    Tu dodam, że dla mnie osobiście ogromnym afrodyzjakiem jest głos. Potrafię np. oglądać jakieś kompletnie głupawe anime, bo głos podkłada mój ulubieniec - to jest taki tembr głosu, że od razu myślę o seksie. A sam ten aktor z wyglądu nic specjalnego, niemniej przez ten głos wydaje mi się ładniejszy niż jest :)
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 20:50
                                                    rekreativa napisała
                                                    >Oczywiście, dopóki go jednak na oczy nie zobaczysz. Bo jeśli w końcu zobaczysz i Ci fizycznością kompletnie nie podpasuje, to chyba z seksu nici, co? <

                                                    No niekoniecznie. To,co mogłoby mnie całkiem odrzucić biorąc pod uwagę fizyczność to monstrualna nadwaga albo żulowate, śmierdzące i łajzowate niechlujstwo, tego bym chyba nie była w stanie przeskoczyć. Natomiast inne atrybuty atrakcyjności fizycznej nie wydają mi się za bardzo istotne, jeśli facet dysponowałby niebagatelnym wnętrzem i umysłem. Nawet pewna niepełnosprawność fizyczna nie byłaby, myślę, jakąś większą przeszkodą. Zdarzyło mi się zauroczyć mężczyzną, który nie miał ręki, ale roztaczał wokół siebie taką megadawkę seksapilu, charyzmy i charme'u, że trudno byłoby mu się nie oprzeć, gdyby tylko nadarzyła się okazja ;)
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 28.04.16, 12:16
                                                    "No niekoniecznie. To,co mogłoby mnie całkiem odrzucić biorąc pod uwagę fizyczność to monstrualna nadwaga albo żulowate, śmierdzące i łajzowate niechlujstwo, tego bym chyba nie była w stanie przeskoczyć"

                                                    No toż o tym własnie mówię. Nie o jakichś tam ogólnych atrybutach urody, tylko o fizyczności, której Ty osobiście nie dasz rady przeskoczyć. A taka istnieje dla każdego, bez względu na zalety natury pozafizycznej. Czyli wygląd jest tu jednak czynnikiem ostatecznie decydującym.
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 28.04.16, 16:46
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > No toż o tym własnie mówię. Nie o jakichś tam ogólnych atrybutach urody, tylko
                                                    > o fizyczności, której Ty osobiście nie dasz rady przeskoczyć. A taka istnieje d
                                                    > la każdego, bez względu na zalety natury pozafizycznej. Czyli wygląd jest tu je
                                                    > dnak czynnikiem ostatecznie decydującym.

                                                    Według tego co zrozumiałem z książek Deangelo, wygląd/pieniądze/status stanowią w przypadku mężczyzny pewien potencjał, który jest aktywowany poprzez atrakcyjne dla danej kobiety zachowanie. Już to pisałem, ale muszę wrócić - materiał wybuchowy i detonator. Detonatorem jest zachowanie, materiałem wybuchowym jego atrybuty. Facet zachowujący się jak totalna cipa, nawet jak wystartuje z poziomu urodowego Brada Pitta i kasą Billa Gatesa, to poprzez swoje niewłaściwe posunięcia może zacząć dramatycznie tracić notowania. Kwestia jest taka że wygląd/pieniądze/status mogą też być barierą wejścia. W każdym z tym pól kobieta ma indywidualny próg poniżej którego facet może nawet zatańczyć przed nią fokstrota na własnym kutasie, a i tak nic z tego nie będzie.
                                                    Wracając do przykładu - Brad czy Bill musieliby jednak się mocno postarać, żeby zupełnie zaprzepaścić swoją atrakcyjność, za to rumiany Czesio z dziurą w kieszeni musiałby mocno się postarać żeby kobieta zwróciła na niego uwagę. O ile w ogóle miałby szanse przejść nad poprzeczką, poniżej której jest tylko ijjk, bleee i mieszkają chuj z mujem :D
                                                    Góra lodowa dłużej topi się na słońcu niż kostka lodu.
                                                    Im facet ma mniej do powiedzenia w kwestii swoich atrybutów atrakcyjności, tym większa musi być jego biegłość w bajerowaniu lasek, wszystkie błędy będą bezlitośnie wypunktowane.
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:32
                                                    Mnie się ostatnio potwierdziło po raz kolejny, że głuszą mnie jasne oczy, dobry głos i feromony :]
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:36
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Mnie się ostatnio potwierdziło po raz kolejny, że głuszą mnie jasne oczy, dobry
                                                    > głos i feromony :]

                                                    Gratuluje :)
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:41
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > sea.sea napisała:
                                                    >
                                                    > > Mnie się ostatnio potwierdziło po raz kolejny, że głuszą mnie jasne oczy,
                                                    > dobry
                                                    > > głos i feromony :]
                                                    >
                                                    > Gratuluje :)
                                                    ------
                                                    Dolaczam sie do gratulacji! :) Bardzo sie ciesze, bo kto jak kto ale ty zaslugujesz na szczescie :)
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 21:50
                                                    Jesteście panowie szalenie mili, ale sytuacja jest jeszcze mocno świeża i zasadniczo na etapie takim, w którym mocno wkurza mnie fakt, że nie jakby wypada mi wprost po żołniersku zapytać: "ruchasz się, czy trzeba z tobą chodzić" ;) Ach, jakże by to wiele ułatwiło!

                                                    Ale i tak uważam to mimo wszystko za pewien emocjonalny postęp, bo już mi się zdawało, że mi trochę zmęczone, a trochę zblazowane serduszko może nawet już nigdy nie zapuka w rytmie czaczy, a jednak cos tam czasem do niego trafia :))
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:01
                                                    Oj tam zaraz nie wypada. Nie holdujmy sredniowiecznym zabobonom :)
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:11
                                                    Mówią, że pułapka nie biega za myszą :P

                                                    Ale generalnie forum nie pomaga ;) No bo nie wiadomo: eksponować bardziej cycki, czy dobre serce, które wśród tych cycków bije? Konsekwentnie przytulać, czy też jednak pogrywać w "przytul, przypierdol, przytul" bo to ponoć bardziej ekscytuje? Jak żyć? :D
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:15
                                                    " No bo nie wiadomo: eksponować bardziej cycki, czy dobre serce, które wśród tych cycków bije? "

                                                    A co stoi na przeszkodzie, żeby eksponować i cycki i serce?
                                                  • wont2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:19
                                                    Nie wiem czy masz zamiar kierowac sie forumowymi poradami, ale jakbys zdecydowala sie zorganizowac glosowanie i mialbym jeden glos, to zaglosowalbym na "wyeksponuj cycki" ;)
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:30
                                                    <3 kurczę, stęskniłam się za tego typu tutejszą głupawką

                                                    Aaa, co do tematu, o czym gadają kobiety. Do historii i polityki to ja mam stosunek jak Kitka. Bliższe są mi nauki społeczne i biologiczne. Co do nawijki o dzieciach - mam trochę dzietnych koleżanek, bo się ostatnio sukcesywnie mnożą i zauważam, że te z mojego kółeczka a) wcale nie unikają bezdzietnych ani singielek b) bardzo się cieszą, jak mogą porozmawiać o czymś innym, niż o dzieciach, serio. Dialogi na babskich są najczęściej o pracy (jak gdzieś spędzasz 8h dziennie, to masz jednak jakieś anegdotki), a także o dobrach kultury (włączając, uwaga, planszówki i RPG), a ponieważ ostatnie zakusy morderców kobiet na zawartość naszych jajowodów sprowokowały nawet te apolityczne, to i treści tego typu też się przemykają
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 23:59
                                                    sea. sea napisała
                                                    >Aaa, co do tematu, o czym gadają kobiety. Do historii i polityki to ja mam stosunek jak Kitka. Bliższe są mi nauki społeczne i biologiczne<

                                                    Dla mnie zawsze liczył się konkret,operowanie na wzorach, budowie cząsteczek i organizmów, ich funkcjonowaniu, systematyce i właściwościach czyli biologia, chemia to były zdecydowanie ulubione przedmioty i tak zostało do dziś.Historię traktowałam na zasadzie lelum polelum, wodolejstwa i straszliwej nudy, przez którą trzeba było jakoś przejść w szkole, ale bez jakiejkolwiek przyjemności i rozbudzenia zainteresowań. Jeszcze o ile dzieje starożytne do wczesnej nowożytnosci dało się znieść, to już historia najnowsza była wyjątkowo niezajmująca.



                                                    >a ponieważ ostatnie zakusy morderców kobiet na zawartość naszych jajowodów sprowokowały nawet te apolityczne, to i treści tego typu też się przemykają<

                                                    Dobrze to określiłaś ;))
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 22:53
                                                    Popatrz, mi tez nie pomaga forum, bo dzisiaj mnie podpytywaly w robocie dwie wyfiokowane Holenderki jakim (polskim) haslem rwac wprost faceta (Polaka, ktorych troche sie kreci), a ja za nic nie potrafilam nic wymyslec, no pustka w glowie. Patrzyly z niedowierzaniem! Obie po 20stce. Se mysle kurna taka stara jestem czy co? I dopytalam Polek na przerwie co sie krzyczy za facetem jak sie go rwie do lozka. Zadna nie wiedziala (!) Mi przychodzily do glowy same teksty do rwania babek typu 'Hej lala bucik ci sie rozpoerdala' i inne nonsensy ale do faceta zeby zakrzyknac to niby czym? Jakimi slowami? Macie jakis pomysl to chlopaki Polaki sobie poruchaja wkrotce jak cos podpowiem. Swoja droga jak to swiadczy o naszej kulturze, ze babki wprost nie rwa facetow do lozka w Polsce. No nie mogly w to uwierzyc te dwie puszczalskie w robocie ;-) Pewnie myslaly ze sobie z holenderskim nie radze...
                                                  • sea.sea Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 23:06
                                                    A nie mogą wystawić argumentów do przodu, tak prosto w twarz tym Polakom?

                                                    (tak, wiem, ja też bym mogła, ale ja jednak bym chciała więcej niż raz, przynajmniej taka jest wstępna wersja ;)
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 23:28
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Mi przychodzily do glowy same teksty do rwan
                                                    > ia babek typu 'Hej lala bucik ci sie rozpoerdala' i inne nonsensy ale do faceta
                                                    > zeby zakrzyknac to niby czym? Jakimi slowami? Macie jakis pomysl to chlopaki P
                                                    > olaki sobie poruchaja wkrotce jak cos podpowiem.

                                                    Ale po co wymyślać dookoła, nie wystarczy przedstawić sytuacji całkowicie wprost i kawa na ławę?

                                                    > Swoja droga jak to swiadczy o
                                                    > naszej kulturze, ze babki wprost nie rwa facetow do lozka w Polsce. No nie mogl
                                                    > y w to uwierzyc te dwie puszczalskie w robocie ;-) Pewnie myslaly ze sobie z ho
                                                    > lenderskim nie radze...

                                                    Czemu "puszczalskie"? A jak to jest "wprost"? Jak chcesz poderwać Holendra do łóżka "wprost", to co mu mówisz?
                                                  • hello-kitty2 Re: Hej wszystkim ;) 25.04.16, 23:59
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Ale po co wymyślać dookoła, nie wystarczy przedstawić sytuacji całkowicie wpros
                                                    > t i kawa na ławę?

                                                    Cycki/argumenty na lawe? (mowicie obywatele). Pewnie pozuja na niepuszczalskie intelektualistki ;) NIe no w robocie kreci sie ludu w cholere. Przyciagnelyby moze nie tych co trzeba. W sumie nie wiadomo dla kogo te cyce jak juz wywalone. A tekst to jednak docelowo trafi do zakrzyknietego.

                                                    > Czemu "puszczalskie"?

                                                    W tym gronie to nieobrazliwe przeciez ;)

                                                    A jak to jest "wprost"? Jak chcesz poderwać Holendra do ł
                                                    > óżka "wprost", to co mu mówisz?

                                                    Jak mi proponuje kontakt emailowy/wymiane nr tel to pytam go czy w tym natloku spraw co widze ze ma na glowie ma jeszcze czas na kochanke ;) *czyli musi poprosic conajmniej o moj adres emailowy czy tel = okazuje zainteresowanie = ja wyznaczam rodzaj relacji
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 00:13
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > Jak mi proponuje kontakt emailowy/wymiane nr tel to pytam go czy w tym natloku
                                                    > spraw co widze ze ma na glowie ma jeszcze czas na kochanke ;) *czyli musi popro
                                                    > sic conajmniej o moj adres emailowy czy tel = okazuje zainteresowanie = ja wyzn
                                                    > aczam rodzaj relacji

                                                    No i to jest całkiem dobre przedstawienie sprawy.
                                                    Nie widzę przeszkód, żeby podobnie odezwać się do Polaka. Chyba nie ma aż tak wielkich różnic.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 05:32
                                                    sea.sea napisała:

                                                    > Jesteście panowie szalenie mili, ale sytuacja jest jeszcze mocno świeża i zasad
                                                    > niczo na etapie takim, w którym mocno wkurza mnie fakt, że nie jakby wypada mi
                                                    > wprost po żołniersku zapytać: "ruchasz się, czy trzeba z tobą chodzić" ;) Ach,
                                                    > jakże by to wiele ułatwiło!
                                                    >
                                                    > Ale i tak uważam to mimo wszystko za pewien emocjonalny postęp, bo już mi się z
                                                    > dawało, że mi trochę zmęczone, a trochę zblazowane serduszko może nawet już nig
                                                    > dy nie zapuka w rytmie czaczy, a jednak cos tam czasem do niego trafia :))

                                                    hehe..ze wszystkich facetów tylko mój były mąż nie wkładał mi od razu ręki w majty. BSWM murowany;) A nie pociągają Cię przypadkiem takie niewinniaki? Bo mnie bardzo:))
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 07:06
                                                    zawle napisała:
                                                    > hehe..ze wszystkich facetów tylko mój były mąż nie wkładał mi od razu ręki w ma
                                                    > jty. BSWM murowany;)

                                                    Dziewczyny - zapisac!
                                                    Mezczyzna ktory nie probuje usilnie wlozyc wam reke w majtki to niebezpieczny zboczeniec!
                                                    Oczywiscie pod warunkiem, ze jestescie pelnoletnie, w przeciwnym wypadku to dziala dokladnie odwrotnie...
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 13:24
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > hehe..ze wszystkich facetów tylko mój były mąż nie wkładał mi od razu ręk
                                                    > i w ma
                                                    > > jty. BSWM murowany;)
                                                    >
                                                    > Dziewczyny - zapisac!
                                                    > Mezczyzna ktory nie probuje usilnie wlozyc wam reke w majtki to niebezpieczny z
                                                    > boczeniec!
                                                    > Oczywiscie pod warunkiem, ze jestescie pelnoletnie, w przeciwnym wypadku to dzi
                                                    > ala dokladnie odwrotnie...

                                                    Łoł...a gdzie Ty wyczytałeś że zboczeniec? I skąd się wzięło słowo "usilnie"? Kiedyś histeryczną naturę leczyli masturbacją, może i Tobie pomoże?
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 13:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > Łoł...a gdzie Ty wyczytałeś że zboczeniec?

                                                    Łoł... a gdzie Ty wyczytałaś, że wyczytałem?

                                                    > I skąd się wzięło słowo "usilnie"?

                                                    Wymyśliłem.

                                                    > Kiedyś histeryczną naturę leczyli masturbacją, może i Tobie pomoże?

                                                    Niemożliwe. Już dawno bym był wyleczony :)
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 13:48
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > Łoł... a gdzie Ty wyczytałaś, że wyczytałem?

                                                    Też wymyśliłeś?

                                                    > Niemożliwe. Już dawno bym był wyleczony :)

                                                    To smutne:(
                                                  • sabat3 Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 13:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > Też wymyśliłeś?

                                                    Pewnie. Moja clownada nie ma zbyt wiele wspólnego z Twoją wcześniejszą wypowiedzią. Rzuciłem sobie luźny, głupawy żarcik, a tu mnie taka jedna jeb! łyżką w głowę :)

                                                    > To smutne:(

                                                    No nie wiem, masturbacja zwykle jest dość przyjemna :) Jeszcze mi się nie zdarzyło onanizować na smutno :) Chociaż na "Mulholland Drive" widziałem, że się da...
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 16:41
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Pewnie. Moja clownada nie ma zbyt wiele wspólnego z Twoją wcześniejszą wypowied
                                                    > zią. Rzuciłem sobie luźny, głupawy żarcik, a tu mnie taka jedna jeb! łyżką w gł
                                                    > owę :)

                                                    Trzeba pilnować faktów. Za chwilę ktoś mi wyskoczy...zawle, a przecież pisałaś że Twój mąż to zboczeniec ( może i jest,ale nigdy ze mną i ale nie pisałam).

                                                    > No nie wiem, masturbacja zwykle jest dość przyjemna :) Jeszcze mi się nie zdarz
                                                    > yło onanizować na smutno :) Chociaż na "Mulholland Drive" widziałem, że się da.

                                                    Kitka chyba pisała że miała otarcia od brandzlowania, więc sobie wyobrażam że chyba na wesoło już nie było. We filmie "wstyd" chyba też nie na wesoło było, więc się zdarza.
                                                  • rekreativa Re: Hej wszystkim ;) 26.04.16, 14:42
                                                    "Dziewczyny - zapisac!"

                                                    Ej no, nie rozpędzaj się. Nie chodzi o pchanie rąk w majty samo w sobie, tylko o to, by facet w lot odczytywał sygnały, jakie wysyła kobieta. Czyli jeśli ja się na niego patrzę jak głodna tygrysica na młode koźlątko, to wtedy on ma przestać blablać o polityce i brać się do rzeczy.
                                                  • urquhart Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 08:08
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > Zgadza sie, nie zwilza. Tylko wydaje sie, ze zapominacie, ze zwilzanie nie jest
                                                    > zadnym wyroznieniem, przespanie sie z kims tez nie. Ja jestem prosta. Mnie zwi
                                                    > lzaja miesnie takie np.

                                                    Dla mnie też to co pisze wprost Kitty było kiedyś herezją i obraźliwe dla mojego fundamentu wartości wychowania. No ale czytając ze skrajnie rożnych obiektywnie skutecznych perspektyw narracji Perel, Bidulpha, Bly, Buss'a, Wojciszke czy PUA dostrzegłem że jest w tym spójna wspólna matryca o której wszyscy piszą z innej perspektywy. No i dotychczasowe poglądy musiały się zmienić :)

                                                    Pragmatycznie pisałem już kiedyś że jak poznałem środowisko ludzi którzy swingują, okazało się że w tle był jakiś traumatyczny groźny wypadek, blizny czy długa i ciężka choroba. Jak partner, partnerka sprawdzili się w ciężkiej chwili, byli oddani, jednocześnie było to budujące dla ich relacji i zaufania a zabójcze dla pożądania. Zamiast się poddać, razem szukali źródła energii seksualnej i pożądania na zewnątrz. Kiedyś nie przyjąłbym tego nawet do wiadomości.

                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 08:31
                                                    Co ty gadasz chlopie? To ze ona od niego nie odeszla, tak jak przeciez planowala, gosc zawdziecza swojej lojalnej postawie. A nie podniecal juz wczesniej, z innych powodow.
                                                    Masz kawa na lawe - jakby byl bardziej meski i dobrze zbudowany to by podniecal.
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 08:50
                                                    Jeszcze dodam, ze ten mechanizm, ktory opisujesz jest znany. W sytuacji zagrozenua, otarcia sie o smierc, organizm dostaje sygnal do ostrego rozmnazania sie, zeby przekazac geny. Nie jest tajemnica, ze ludzie w czasie wojen sa bardziej sklonni do ryzykownych zachowan seksualnych.
                                                    Nie widze powodu, dla ktorego w czasie pokoju otarcie sie o smierc nie mialoby uruchomic podobnego mechanizmu. Uswiadamiamy sobie, ze moze malo czasu nam zostalo i chcemy sie nim nacieszyc.
                                                    A swingersi sa ze soba ze wzgledu na wiez, jak slusznie zauwazyles. Zazwyczaj doprawialiby sobie rogi mniej oficjalnie. Nie widze tam tego co opisujesz - ze opieka i lojalnosc wychladza. Raczej odwrotnie. Oczywiscie w pewnych granicach, bo pelne uwieszenie sie na partnerze juz moze byc aseksualne. Moim zdaniem w swoich wnioskach wylewasz dziecko z kapiela.
                                                  • urquhart Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 09:06
                                                    sabat3 napisał:
                                                    > Nie widze tam tego co opisujesz - ze o
                                                    > pieka i lojalnosc wychladza. Raczej odwrotnie. Oczywiscie w pewnych granicach,
                                                    > bo pelne uwieszenie sie na partnerze juz moze byc aseksualne. Moim zdaniem w s
                                                    > woich wnioskach wylewasz dziecko z kapiela.

                                                    Złośliwie: Skuteczność ostatecznie weryfikuje słuszność poglądów Sabat :)

                                                    Co do racjonalizacji to większość "wierzy" jak ty wbrew tym wszystkim psychoewo że opieka i lojalność buduje pożądanie - a że pożądania u nas nie akurat nie ma? Jest na to wiecznie aktualna racjonalizacja: Bo to ZŁA kobieta była. Ewentualnie z drugiej strony barykady: Bo wszyscy faceci to ŚWINIE.
                                                    :)
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 09:31
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Złośliwie: Skuteczność ostatecznie weryfikuje słuszność poglądów Sabat :)

                                                    Oczywiście. Małżeństwa Potwora i Marka świetnie ilustrują moją tezę. Opieka i lojalność jeśli idzie w parze z cechami, które kobieta postrzega jako siłę i moc - budują długotrwałe pożądanie.

                                                    > Co do racjonalizacji to większość "wierzy" jak ty wbrew tym wszystkim psychoewo
                                                    > że opieka i lojalność buduje pożądanie - a że pożądania u nas nie akurat nie m
                                                    > a? Jest na to wiecznie aktualna racjonalizacja: Bo to ZŁA kobieta była. Ewentua
                                                    > lnie z drugiej strony barykady: Bo wszyscy faceci to ŚWINIE.
                                                    > :)

                                                    Urqu, szkopuł w błędnej ocenie pojęć. Opieka nie jest służeniem, lojalność nie jest podporządkowaniem.
                                                    Właściwie - akurat psychoewo POTWIERDZA, że opieka i lojalność buduje pożądanie. Opieka nad stadem i lojalność wobec jego poszczególnych członków to pierwszorzędne cechy, którymi charakteryzuje się samiec alfa. Co to za alfa, który ma wyjebane na swoje samice, nie dzieli się ze stadem i ma ich w dupie w obliczu zagrożenia?
                                                  • wont2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 09:45
                                                    Zależy jak rozumiemy "pożądanie". Jeśli mówimy o czystym popędzie płciowym, bezpośrednio z zakamarków id, przemożnym poczuciu że chce się komuś dać dupy albo kogoś wyruchać tu i teraz, to moim zdaniem takie cechy jak opiekuńczość, empatia, lojalność zmniejszają ten czysty popęd, bo pokazują miękkie podbrzusze, że się tego kogoś posiada na wyłączność. A czyste pożądanie karmi się niepewnością. Oczywiście, jako ludzie jesteśmy wielowymiarowi i nie mówię, że trzeba być chujem bez uczuć, bo to zwilża. Nie. Istnieje ileś tam wektorów, które działają w różnym kierunku. Opiekuńczość, empatia, lojalność jest bardzo istotna (byle w odpowiednich proporcjach), by kogoś kochać, czuć się bezpiecznie ale na samo czyste, wydestylowane pożądanie mają, moim zdaniem, działanie negatywne.
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 09:59
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Jeśli mówimy o czystym popędzie płciowym, bez
                                                    > pośrednio z zakamarków id, przemożnym poczuciu że chce się komuś dać dupy albo
                                                    > kogoś wyruchać tu i teraz, to moim zdaniem takie cechy jak opiekuńczość, empati
                                                    > a, lojalność zmniejszają ten czysty popęd, bo pokazują miękkie podbrzusze, że s
                                                    > ię tego kogoś posiada na wyłączność.

                                                    Jeśli napadną was "karki" i obronisz przed nimi swoją laskę, to szybko przekonasz się co to znaczy czysty popęd płciowy ze strony kobiety i przemożna chęć dania facetowi dupy ;)
                                                    A jak będziesz stał jak dupa i pozwolisz ją okraść, to możesz o tym zapomnieć.
                                                    Mówię - inaczej rozumiemy lojalność i opiekuńczość.
                                                  • wont2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 10:23
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Jeśli napadną was "karki" i obronisz przed nimi swoją laskę, to szybko przekona
                                                    > sz się co to znaczy czysty popęd płciowy ze strony kobiety i przemożna chęć dan
                                                    > ia facetowi dupy ;)
                                                    > A jak będziesz stał jak dupa i pozwolisz ją okraść, to możesz o tym zapomnieć.
                                                    > Mówię - inaczej rozumiemy lojalność i opiekuńczość.
                                                    -------
                                                    Ależ oczywiście, że tak. Tyle, że po pierwsze - swoją a nie jakąś dziewczynę, a po drugie - pobić a nie dać się pobić. Sytuacje, w których ujmujesz się za obcą laską, dostajesz wpierdol a to powoduje u tej laski bezbrzeżną potrzebę dania ci dupy występują tylko w niemieckich filmach porno z lat 80-tych (vide wspomniany przeze mnie w innym wątku film "Inside Marilyn" z Olinką Hardiman). To już nawet w "Czerwonej sukience" Fisza okazuje się, że to był tylko sen, a brutalna rzeczywistość jest taka, że leżysz na oiomie.

                                                    Czyli, swoją dziewczynę bronimy z automatu, bo jest nasza. Kiedyś, w liceum jeszcze, pobiłem się w restauracji Lublinianka z Cyganem, który przystawiał się do mojej ówczesnej dziewczyny. Pobiłem go, czekali na mnie w kilku potem pod głównym wejściem, musieliśmy wychodzić tylnym wyjściem, no i jakoś laska nie wskoczyła mi na kutasa swoją mokrą, drżącą z emocji cipką w jakiejś ciemnej bramie. Tylko się jakiś miesiąc czy dwa miesiące później rozstaliśmy ;)
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 11:18
                                                    wont2 napisał:

                                                    > Kiedyś, w liceum jes
                                                    > zcze, pobiłem się w restauracji Lublinianka z Cyganem, który przystawiał się do
                                                    > mojej ówczesnej dziewczyny. Pobiłem go, czekali na mnie w kilku potem pod głów
                                                    > nym wejściem, musieliśmy wychodzić tylnym wyjściem, no i jakoś laska nie wskocz
                                                    > yła mi na kutasa swoją mokrą, drżącą z emocji cipką w jakiejś ciemnej bramie. T
                                                    > ylko się jakiś miesiąc czy dwa miesiące później rozstaliśmy ;)

                                                    Widocznie nie potrafila Ci darowac braku tolerancji wobec mniejszosci etnicznych, przejawiajacy sie w chuliganskich wybrykach.
                                                  • zawle Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 11:35
                                                    Każda taka sytuacja to żenada na kółkach i chyba każde wyjście jest do dupy.
                                                  • rekreativa Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 11:55
                                                    Zawsze dajecie ten przykład , że "idziesz z dziewczyną i napada was trzech typów spod ciemnej gwiazdy"...
                                                    NO i ona na pewno wyschła w kroku, gdyz nie rzuciliście się ochoczo do walki.
                                                    Ech...
                                                    W świecie zwierząt nie zawsze się walczy, czasem się po prostu spierdala i jest to równie cenna umiejętność. Samobójcze wyrywy samca nie zwilżają, świadczą jedynie o braku instynktu samozachowawczego, co bynajmniej nie rokuje zbyt szczęśliwie. NO chyba że jesteś Bruce Lee i z tych trzech napastników zrobisz kołowrotek jednym palcem.
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 12:03
                                                    W swiecie zwierzat generalnie nie zawsze jest sie samcem alfa i dostep do samic to raczej tez nie jest jakies szczegolnie dostepne dobro. Dlatego masz racje - spierdala sie czesto, a dupczy raczej rzadko. Szczegolnie gdy sie czesto spierdala ;)
                                                  • wont2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 13:54
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Widocznie nie potrafila Ci darowac braku tolerancji wobec mniejszosci etnicznyc
                                                    > h, przejawiajacy sie w chuliganskich wybrykach.
                                                    -------
                                                    Rzeczywiście, fakt, nie zapytałem się dziewczyny czy awanse pana Roma w stosunku do niej (łapanie za włosy, szyję z tego co mglisto pamiętam) są mile czy też niemile widziane. Kurcze, jakby to był Arab albo Murzyn to bym się zapytał. Czy ja aby nie jestem uprzedzony do Romów?
                                                  • hello-kitty2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 20:42
                                                    sabat3 napisał:

                                                    > Widocznie nie potrafila Ci darowac braku tolerancji wobec mniejszosci etnicznyc
                                                    > h, przejawiajacy sie w chuliganskich wybrykach.

                                                    :-) Posmialam sie.

                                                    Tak sie zastanawiam, ze wszystkie prawie rozmowy panow na forum sprowadzaja sie do tego co zrobic, zeby w danym momencie (idealnie absolutnie w kazdym momencie ;) zwilzac laske/laski. I co w ogole te laski zwilza? A nie mozna przyjac, ze cholera wie??? ;-) Czy to zwilzanie jest takie znowu wazne? Czy jesli zalozmy Wont zaliczyl jakas laske to analizowal wstecz co ja dokladnie zwilzylo i w ktorym momencie?
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 21:15
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > :-) Posmialam sie.

                                                    Ciesze sie.

                                                    > Tak sie zastanawiam, ze wszystkie prawie rozmowy panow na forum sprowadzaja sie
                                                    > do tego co zrobic, zeby w danym momencie (idealnie absolutnie w kazdym momenci
                                                    > e ;) zwilzac laske/laski. I co w ogole te laski zwilza? A nie mozna przyjac, ze
                                                    > cholera wie??? ;-) Czy to zwilzanie jest takie znowu wazne? Czy jesli zalozmy
                                                    > Wont zaliczyl jakas laske to analizowal wstecz co ja dokladnie zwilzylo i w kto
                                                    > rym momencie?

                                                    Wiez jest wazna. Moze jestem idealista, ale wierze, ze ten ludzki system instynktow mozna ominac. Kiedy poczujesz z kims gleboka, intymna wiez to mozesz zaczac go pragnac pomimo roznych, czasem nawet duzych niedoskonalosci.
                                                    Mozna uznac, ze to tez chemiczna sciema fundowana nam przez mozg, ale - pokajam sie przed Proteinowym - istotnie wiele wiecej nie mamy.
                                                    A samo "zwilzanie" jest potrzebne jako swiadomosc tylko po to, zeby pompowac poczucie wlasnej wartosci.
                                                  • wont2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 21:20
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    Czy jesli zalozmy
                                                    > Wont zaliczyl jakas laske to analizowal wstecz co ja dokladnie zwilzylo i w kto
                                                    > rym momencie?
                                                    ----
                                                    No dokladnie tak jest. Zastanawiam sie: WTF?! Co ja zwilzylo?! W ktorym momencie?! ;)
                                                  • hello-kitty2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 21:38
                                                    wont2 napisał:

                                                    > No dokladnie tak jest. Zastanawiam sie: WTF?! Co ja zwilzylo?! W ktorym momenci
                                                    > e?! ;)

                                                    hehe juz mam glupawke ale mialam ciezki dzien, a zastanawiasz sie rowniez: co ja nie zwilzylo i w ktorym momencie? Ewentualnie: co ja wysluszylo i w ktorym momencie? ;)
                                                  • wont2 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 21:50
                                                    hello-kitty2 napisała:

                                                    > hehe juz mam glupawke ale mialam ciezki dzien, a zastanawiasz sie rowniez: co j
                                                    > a nie zwilzylo i w ktorym momencie? Ewentualnie: co ja wysluszylo i w ktorym mo
                                                    > mencie? ;)
                                                    -----
                                                    To juz, jak mam byc szczery, zastanawia mnie duzo mniej. Po prostu. Poznala mnie blizej ;)
                                                  • sabat3 Re: Dobro i empatia nie zwilża. 25.04.16, 11:41
                                                    Chociaz musze tez dodac, ze rozumiem Twoja optyke Urqu. Kiedy chce miec spokoj od zony to wystarczy, ze ja troche poprzytulam i sie pomigdale. Przez pare tygodni gwarantowana olewka. A jak mam ja kompletnie w dupie to po jakims czasie zaczyna robic sie natretna, usiluje wlazic na kolana i takie tam. Mysle ze w specyficznych, wypalonych ukladach malzenskich faktycznie tak to dziala. Ale to juz patologia zwiazku, ciezko brac to za regule.
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 18:29
                                                    hello-kitty2 napisała:
                                                    > o nie od picia te bole glowy mialam. A Ty tez pijesz i jedziesz na przeciwbolow
                                                    > ych zupelnie tak jak ja przed szpitalem. No wiec funkcje mozgu wszystkie sie od
                                                    > palily z powrotem po jakims czasie, nastepnym razem moga sie juz nie odpalic. K
                                                    > to mi pomogl/zajal sie mna? Ojciec syna. Nie zostawil mnie, po tym jak ja go zo
                                                    > stawilam i przypuszczam ze nie zostawi jak warzywem stane sie. Odczuwam wdziecz
                                                    > nosc. Ile na niej pojade nie wiem. Seks zszedl na baaaardzo daleki plan

                                                    Fajnie że jesteś Kitt, dzielisz się z nami i nabierasz energii . A do tego zadajesz tu ważne egzystencjalne poruszające pytania o miłość, seks ale i odpowiedzialność jak Houellebecq w Cząstkach Elementarnych . Ale to chyba temat warty zupełnie nowego wątku...
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:18
                                                    urquhart napisał
                                                    >A do tego zadajesz tu ważne egzystencjalne poruszające pytania o miłość, seks ale i odpowiedzialność jak Houellebecq w Cząstkach Elementarnych . Ale to chyba temat warty zupełnie nowego wątku...<

                                                    Ale wydźwięk "Cząstek.. jest chyba dość jednoznaczny i nie pozostawia raczej nadziei,wystarczy popatrzeć, jak skończyli oboje bracia. Pocieszające jest to,że w ostatnich słowach jakiś rodzaj hołdu temu człowiekowi,nieszczęsnemu, pełnemu sprzeczności i egoizmu, ale jednak wierzącemu w miłość i dobro autor jednak oddaje,mimo tonu goryczy, ironii i rezygnacji.
                                                  • zawle Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:25
                                                    A ktoś u Houellebecqa skończył dobrze? Czytając go na początku było ok, potem robiło się miałczliwie i smutno. Druga, trzecia, czwarta taka sama....wielkie rozczarowanie.
                                                  • ninek04 Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:43
                                                    zawle napisała
                                                    >A ktoś u Houellebecqa skończył dobrze? Czytając go na początku było ok, potem robiło się miałczliwie i smutno. Druga, trzecia, czwarta taka sama....wielkie rozczarowanie.<

                                                    A u mnie wręcz przeciwnie -to wielkie oczarowanie, rosnące z każdą przeczytaną książką ;) Im więcej beznadziei, goryczy,obsesji , rozpadu,pewnego profetyzmu, i masy nihilizmu, tym większy zachwyt, entuzjazm i utożsamianie się z każdym przeczytanym słowem. To mój typ, bez wątpienia ;)
                                                  • urquhart Re: Hej wszystkim ;) 24.04.16, 20:52
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > zawle napisała
                                                    > >A ktoś u Houellebecqa skończył dobrze? Czytając go na początku było ok, po
                                                    > tem robiło się miałczliwie i smutno. Druga, trzecia, czwarta taka sama....wielk
                                                    > ie rozczarowanie.<
                                                    >
                                                    > A u mnie wręcz przeciwnie -to wielkie oczarowanie, rosnące z każdą przeczytaną
                                                    > książką ;) Im więcej beznadziei, goryczy,

                                                    Jego przerysowania są fundamentalne dla refleksji i dostrzeżenia mechanizmów fundamentalnych dla problemów tego forum. Ale próżno w nich szukać nadziei.
                                                    Byłem rozczarowany początkowy jedynie "Poszerzenie pola walki" gdzie zaczyna się już źle i robi potem coraz gorzej ale czytając wpisy Midnight Lighting dopiero potem zrozumiałem sens tego przejaskrawienia.
                                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 18:51
                                                    rekreativa napisała:

                                                    > Sabat, czy faktycznie chodzi o sam fakt małżeństwa, czy raczej o posiadanie dzi
                                                    > eci?
                                                    > Przecież gdybyś był tylko mężem, ale bez dzieci, to juz bys dawno się rozwiódł.
                                                    > A ninek? Przecież nie rozwodzi się wyłącznie z powodu dzieci.
                                                    > Nie róbcie z małżeństwa kajdan, bo nimi nie jest. Dzisiaj o rozwód nader łatwo,
                                                    > nikt już na rozwodników krzywo nie patrzy, nawet kościół popuścił w tej materi
                                                    > i. Co was pęta i ogranicza manewry, to potomstwo, a nie żona-mąż.

                                                    Czy ja wiem czy dzieci? jakby tych dzieci nie było, to równie przekonujący byłby argument...a dlaczego ja mam się wyprowadzić? :)))
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 19:01
                                                    zawle napisała:
                                                    > Czy ja wiem czy dzieci? jakby tych dzieci nie było, to równie przekonujący byłb
                                                    > y argument...a dlaczego ja mam się wyprowadzić? :)))

                                                    To sa domniemania. Nie ma przekonujacych argumentow za i przeciw. Czyli - gdyby babcia miala wasy to by byla dziadkiem.
                                                    Dzieci SA. Koniec rozwazan.
                                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 19:04
                                                    Wspólne,jedno mieszkanie też. A może by się okazało że "ale ja ją kocham- pomimo"?:)))
                                                  • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 21:18
                                                    >Czy ja wiem czy dzieci? jakby tych dzieci nie było, to równie przekonujący byłby argument...a dlaczego ja mam się wyprowadzić? :)))<

                                                    W moim przypadku argumentem przeciw dokonywaniu zmiany są dzieci, zwłaszcza że wchodzą w trudny wiek i nie biorą pod uwagę zmiany miejsca zamieszkania i wszystkiego, co się z tym wiąże. Inne argumenty byłyby nieistotne, ja sama mogłabym mieszkać gdziekolwiek,byle mieć jakiś ciepły dach nad głową, komfort i wygoda są dla mnie kompletnie nieistotne.
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 18:38
                                                    Kurcze... u mnie inaczej - ja nie czuje nienawisci do zony, za to widze ze w niej az sie gotuje. Chyba goruje nad nia intelektualnie, poza tym dosc dobrze ja znam, co pozwala mi na duzy wglad w jej uczucia. Ona ma poczucie zmarnowanego zycia, wyboru niewlasciwego faceta, ktory jest leniwy, gnusny, bez ambicji i w dodatku slabo sprawdza sie jako ojciec. Nie wykonuje jej polecen w domu tak jak powinien, albo zupelnie zapomina, ze mial cos zrobic, nie mozna na niego liczyc i generalnie nie jest taki jak mial byc. Rozumiem to. W sumie moge sie z nia zgodzic, mimo ze to nic nie zmienia. Ona obserwuje inne malzenstwa z zazdroscia, ma tez cukierkowa wizje ojcostwa. Inni mezczyzni w jej oczach sa zachwyceni swoimi dziecmi, poswiecaja im caly wolny czas - a ja nie. Nie jestem takim tata dla moich dzieci, jak ona sobie wymarzyla. Nie jestem takim ojcem, ktorego ona nigdy nie miala, ale chcialaby miec.
                                                    A ja jej nie nienawidze. Chociaz czasem chcialbym, zeby sie zamknela, bo potrafi byc natretna jak buczacy wokol owad. Jest mi calkowicie obojetna. Niczego od niej w sumie nie chce oprocz spokoju, wiec jak siedzi relatywnie cicho to jest dobrze.
                                                  • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 19:27

                                                    > Kurcze... u mnie inaczej - ja nie czuje nienawisci do zony

                                                    Masz racje. To nie jest nienawiść. Nie wiem co to jest.
                                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 19:38
                                                    nienawiść to nadal jakaś emocja jest
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 20:28
                                                    proteinowy napisał(a):

                                                    > Masz racje. To nie jest nienawiść. Nie wiem co to jest.

                                                    Zaryzykuje - znudzenie i irytacja z nutka pogardy?
                                                  • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 22:31
                                                    > Zaryzykuje - znudzenie i irytacja z nutka pogardy?
                                                    Jakies takie "grunt to trzymać sie z daleka".
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 23:06
                                                    proteinowy napisał(a):
                                                    > Jakies takie "grunt to trzymać sie z daleka".

                                                    Trudno trzymać się z daleka mieszkając razem, trudno jej też ignorować faceta, przez którego zmarnowała sobie życie ;) Rozumiesz jej ból :)
                                                  • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 21:34
                                                    >Masz racje. To nie jest nienawiść. Nie wiem co to jest.<

                                                    U mnie nienawiść jest obustronna, tak sądzę. I z jego strony chyba coś w rodzaju wkurwu, czy chyba niecalkowitego pogodzenia się z tym, że chodzę swoimi drogami, mimo, że nasze wspólne drogi rozeszły się definitywnie dawno temu, co oboje sobie już wyjaśniliśmy nie raz i nie dwa.I chociaż ślady jakiejkolwiek sympatii zostały zatarte i zasypane przez wzajemną niechęć i chłód , to widzę ten wkurw w jego oczach i zaciśniętych szczękach,to mi uświadamia, że facet, albo określony typ faceta to jednak inny gatunek człowieka czasami ;)
                                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 21:53
                                                    ninek04 napisała:
                                                    > U mnie nienawiść jest obustronna, tak sądzę. I z jego strony chyba coś w rodza
                                                    > ju wkurwu, czy chyba niecalkowitego pogodzenia się z tym, że chodzę swoimi drog
                                                    > ami, mimo, że nasze wspólne drogi rozeszły się definitywnie dawno temu, co oboj
                                                    > e sobie już wyjaśniliśmy nie raz i nie dwa.I chociaż ślady jakiejkolwiek sympat
                                                    > ii zostały zatarte i zasypane przez wzajemną niechęć i chłód , to widzę ten wku
                                                    > rw w jego oczach i zaciśniętych szczękach,to mi uświadamia, że facet, albo okre
                                                    > ślony typ faceta to jednak inny gatunek człowieka czasami ;)

                                                    Argument "dla dzieci" leży z dziurą w głowie.
                                                  • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 22:44
                                                    > to mi uświadamia, że facet, albo określony typ faceta to jednak inny gatunek człowieka czasami ;)

                                                    Ja zawsze myslalem ze faceci sa bardziej zaborczy od kobiet. "Moja szafa i nikt nie bedzie do niej nic wkładał, nawet jak ja nie używam i nie dbam"
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 23:03
                                                    proteinowy napisał(a):
                                                    > Ja zawsze myslalem ze faceci sa bardziej zaborczy od kobiet. "Moja szafa i nikt
                                                    > nie bedzie do niej nic wkładał, nawet jak ja nie używam i nie dbam"

                                                    Czasem tak bywa, ale często też "udowodnię całemu światu, a przede wszystkim tej szafie, że się do niczego nie nadaje i nikomu już nie będzie do niczego służyć".
                                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 22:54
                                                    ninek04 napisała:

                                                    > I z jego strony chyba coś w rodza
                                                    > ju wkurwu, czy chyba niecalkowitego pogodzenia się z tym, że chodzę swoimi drog
                                                    > ami, mimo, że nasze wspólne drogi rozeszły się definitywnie dawno temu, co oboj
                                                    > e sobie już wyjaśniliśmy nie raz i nie dwa.

                                                    Bo to nie zazdrość, tylko zawiść, że próbujesz mimo wszystko być szczęśliwa.
                                                    Living well is the best revenge :)
                                                  • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:56
                                                    sabat3 napisał:Niemniej - poczatki bywaja fajne, po prostu trzeba zrozum
                                                    > iec kiedy uklad sie wypalil i odpuscic. Nic nie trwa wiecznie.

                                                    Wiesz jakie to jest nudne na dłuższą metę? Ile razy można się "pierwszy raz" całować, chodzić w kimś do łóżka? Ile razy można ze świeżością opowiadać historię swojego życia ? Ile razy można udawać że to coś szczególnego, tylko po to, żeby stworzyć pomiędzy sobą chociaż takie napięcie żeby się chciało spotkać? Nudaaaa....po 40 seks nie jest tego wart.
                                                • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:48
                                                  proteinowy napisał
                                                  >Jezeli nie udzielisz, mogę dorzucić jeszcze wyznanie wiary, ze "baby to kastrujace, podstępne i łase na pieniądze cholery, ktore tylko patrzą jak tu zajść w ciąże i uchylić sie od dawania dupy oraz traktowania swojego pana jak dziecko". Nie ma bolca żebym czymś takim nie przekupił winy ble-blania nie na temat.<

                                                  Ee,no dlaczego masz nie dostać rozgrzeszenia? Nie widzę przeszkód, ja też Ci go mogę udzielić, tylko rusz z kopyta i grzesz jeszcze więcej, ile tylko możesz, a nie ile bóg da, bo Bóg nie da nic ;)
                                              • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:19
                                                Jesli go potrzebujesz, to nie widze przeszkod :)
                                                Z jednym sie nie zgodze - Ty spokojnie moglbys przez czas jakis poksieciowac, tylko musialbys znalezc okreslony typ kobiety. Nie imponujesz wylacznie zasobami. Oczywiscie nie mainstreamowo, ale Twoj typ meskosci ma swoje fanki.
                                                • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:31
                                                  > Z jednym sie nie zgodze - Ty spokojnie moglbys przez czas jakis poksieciowac, t
                                                  > ylko musialbys znalezc okreslony typ kobiety. Nie imponujesz wylacznie zasobami
                                                  > . Oczywiscie nie mainstreamowo, ale Twoj typ meskosci ma swoje fanki.

                                                  A Ty moze nie? Jestes w dokladnie takiej samej sytuacji.

                                                  Ja nie chce ksieciowac. Ja lubie swoj sklepik bardziej. Czy ogrodek. A skoro sklepikarki i ogrodniczki spotykam tylko w ksiazkach i filmach dla mlodziezy, to nie mam powodu mojej damie powiedziec: fora ze dwora.

                                                  Tym bardziej ze rozwod wymaga nie tylko umiejetnosci kopniecia bezbronnej kaczuszki ale jeszcze jej oskubania - w koncu teoretycznie wyrywam sie zeby poksieciowac jakiejs innej damie dworu.
                                                  • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:53
                                                    proteinowy napisał
                                                    >Tym bardziej ze rozwod wymaga nie tylko umiejetnosci kopniecia bezbronnej kaczuszki ale jeszcze jej oskubania - w koncu teoretycznie wyrywam sie zeby poksieciowac jakiejs innej damie dworu.<

                                                    Zależy, czy kaczuszka rzeczywiście taka bezbronna i niewinna, a książę myśli, że wszystkie atuty ma w swoim ręku, taki sposób myślenia często okazuje się złudny.
                                                  • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 16:58
                                                    > Zależy, czy kaczuszka rzeczywiście taka bezbronna i niewinna, a książę myśli, ż
                                                    > e wszystkie atuty ma w swoim ręku, taki sposób myślenia często okazuje się złud
                                                    > ny.

                                                    Zen: kaczuszka nie jest bezbronna, jej bronia jest bycie bezbronną kaczuszką.

                                                    Co do księcia: ja nim nie jestem, nie mam tez zbyt wiele atutow, poza jednym: kolejne sznurki przywiazania do rzeczywistosci puszczaja jeden za drugim. Jak nie masz nic do stracenia stajesz sie nieobliczalny.
                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:11
                                    proteinowy napisał(a):

                                    > Nie dla mnie. Im jestem starszy tym głupszy. Ale jezeli sugerujesz zeby sie trz
                                    > ymać tematu forum to jasne. Zapodawaj kontent ja juz nie mam w tym temacie wiel
                                    > e do powiedzenia.

                                    Ja tez lubie amatorow, szczegolnie gdy nie probuja wybiegac na boisko gdy gra Real przeciwko Barsie.
                                    Ja nic nie sugeruje. Po prostu przekazywac mozna nie tylko wiedze. Emocje to dla mnie bardziej istotna forma komunikacji, bo wiedzy bardzo mi brakuje a emocje we mnie kipia...
                                    Mozemy dzielic sie uczuciami. Ja sie podzielilem tymi, ktore sa wygenerowane tymi wszystkimi znakami zapytania wyrzyganymi przez wspolczesna nauke. Uczucie zagubienia i zawstydzenia z cicha i topniejaca nadzieja, ze moze jednak bedzie dobrze. Ze gdzies to wszystko zmierza...
                                    • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:37
                                      > Uczucie zagubienia i zawstydzenia z cicha i topniejaca nadzieja, ze moze jednak bedzie dobrze. Ze gdzies to wszystko zmierza...

                                      Sprobujmy znaleźć kompromis: zmierza do zagłady.
                                      • bgz0702 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:43
                                        proteinowy napisał(a):

                                        > > Uczucie zagubienia i zawstydzenia z cicha i topniejaca nadzieja, ze moze
                                        > jednak bedzie dobrze. Ze gdzies to wszystko zmierza...
                                        >
                                        > Sprobujmy znaleźć kompromis: zmierza do zagłady.

                                        ;)
                                • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 11:56
                                  sabat3 napisał:
                                  > Mam przeczucie graniczace z pewnoscia, ze rozmowy o cipkach i kutasach to jedna
                                  > k latwiejszy obszar do ogarniecia w rozwazaniach.

                                  Oj chyba się mylisz...nikt w tym obszarze nie pisze z taką pewnością siebie:))
                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 13:02
                                    zawle napisała:

                                    > Oj chyba się mylisz...nikt w tym obszarze nie pisze z taką pewnością siebie:))

                                    W tym zakresie nasza indolencja bywa latwiej weryfikowalna. Bywa ze w sposob bolesny :)
                                    Chroniczna czarna dupa, ale za to galopujaca teoria ogarniecia absolutu okamgnieniem w kontrze. Nakryjemy Boga czapka haftowana w calki i rozniczki, my, czarni rycerze braku seksu w malzenstwie.
                                • druginudziarz Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 12:33
                                  sabat3 napisał:

                                  > druginudziarz napisał:
                                  >
                                  > > Z tym że KAŻDY człowiek wpada w pułapki błędów poznawczych i właśnie po t
                                  > o jest
                                  > > metoda naukowa[...]
                                  >
                                  > Ale czy my tu jestesmy badaczami, naukowcami (oprocz Ciebie), filozofami, astro
                                  > fizykami i fizykami kwantowymi?

                                  Ale skąd pomysł że tylko naukowcy mogą rozmawiać o nauce?
                                  • sabat3 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 12:55
                                    druginudziarz napisał:

                                    > Ale skąd pomysł że tylko naukowcy mogą rozmawiać o nauce?

                                    Nie powiedzialem ze moga tylko naukowcy :)
                                    Spiewac kazdy moze...
                              • proteinowy Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 23.04.16, 11:31
                                > Z tym że KAŻDY człowiek wpada w pułapki błędów poznawczych i właśnie po to jest
                                > metoda naukowa by je minimalizować.

                                Zgadzam sie bez zadnych zastrzeżeń.
                        • urquhart Podsumowanie 22.04.16, 07:25
                          Proteinowy, wracając do sedna naszej równoległej dyskusji i mojej tezy żebyś nie mógł rozmywać dalej że nie stawiam jej jasno: ów sceptycyzm materialistyczny jest równie infantylną wiarą jak inne religijne które krytykujesz.
                          W wątku obok zapytałem też wprost czy bierzesz pod uwagę że możesz zmienić swój sceptycyzm pod wpływem faktów. Odpowiedziałeś wymijająco że gdzie te i jakie fakty. No to ja zbieram je do kupy z nazwiskami do wygooglowania szczegółów.

                          Świadomość przez wytworzenie samej intencji wpływa na przebiegi zdarzeń losowych
                          Badania PEAR na Princeton

                          Świadomość przez wytworzenie samej intencji wpływa na zmiany żyjących istot i zmiany materii
                          dr Masaru Emoto, prof William A. Tiller

                          fenomen telepatii i połączeń bliźniąt (jako przypadek szczególny telepatii miedzy związanymi ze sobą świadomościami)
                          dr Lynne Cherkas

                          szerzej połączenia istot żywych w pole (?) świadomości które wymienia informacje
                          Rupert Sheldrake, badanie efektu "setnej małpy" u zwierząt u ludzi odkrywanie wynalazków w tym samym czasie.

                          Każde z osobna jest z osobna jest atakowane zaciekle przez sceptyków, ale wszystkie razem te udokumentowane dobrze doświadczenia korelują i nawiązują do warstwy przyczynowo skutkowej opisywanej przez religię która co do zasady tworzy narracje do wywołania i zarządzania tą pozytywną intencją (modlitwa) i reguł działania tego pozazmysłowego i poz naszymi ograniczeniami (np czasu i przestrzeni) pola istot żywych.
                          • urquhart Re: Podsumowanie 22.04.16, 07:40
                            Ostatnie 20 lat bardo zmieniło zasadniczo jedno, dawne subiektywne przeżycia i komunikację można dziś wizualizować obiektywnie dzięki rozwojowi obrazowania pracy mózgu rezonansem NMRI .
                            • sabat3 Re: Podsumowanie 22.04.16, 08:35
                              urquhart napisał:

                              > Ostatnie 20 lat bardo zmieniło zasadniczo jedno, dawne subiektywne przeżycia i
                              > komunikację można dziś wizualizować obiektywnie dzięki rozwojowi obrazowania pr
                              > acy mózgu rezonansem NMRI .

                              Tak, ale bezposrednich metod obserwacji swiadomosci nie ma. Obserwujac procesor musialbys byc cholernie dobry, zeby ocenic jakie software jest tam mielone ;)
                              • urquhart Re: Podsumowanie 22.04.16, 09:01
                                sabat3 napisał:
                                > Tak, ale bezposrednich metod obserwacji swiadomosci nie ma. Obserwujac procesor
                                > musialbys byc cholernie dobry, zeby ocenic jakie software jest tam mielone ;)

                                Mam inny punkt widzenia i doświadcznenia, ale pewnie dlatego że byłem na kierunku obrazowanie medyczne na PW a ty nie :)
                                • druginudziarz Re: Podsumowanie 22.04.16, 12:32
                                  urquhart napisał:

                                  > sabat3 napisał:
                                  > > Tak, ale bezposrednich metod obserwacji swiadomosci nie ma. Obserwujac pr
                                  > ocesor
                                  > > musialbys byc cholernie dobry, zeby ocenic jakie software jest tam mielon
                                  > e ;)
                                  >
                                  > Mam inny punkt widzenia i doświadcznenia, ale pewnie dlatego że byłem na kierun
                                  > ku obrazowanie medyczne na PW a ty nie :)

                                  W końcu się przyznałeś co studiowałeś ;)
                          • proteinowy Re: Podsumowanie 22.04.16, 09:02
                            > Proteinowy, wracając do sedna naszej równoległej dyskusji i mojej tezy żebyś ni
                            > e mógł rozmywać dalej że nie stawiam jej jasno: ów sceptycyzm materialistyczny
                            > jest równie infantylną wiarą jak inne religijne które krytykujesz.
                            > W wątku obok zapytałem też wprost czy bierzesz pod uwagę że możesz zmienić swój
                            > sceptycyzm pod wpływem faktów. Odpowiedziałeś wymijająco że gdzie te i jakie f
                            > akty. No to ja zbieram je do kupy z nazwiskami do wygooglowania szczegółów.

                            Ale ja wiem co chcesz powiedziec, krytykuje te idee jako wadliwie zdefiniowane lub wręcz całkiem niejasne. Jezeli jestes do nich emocjonalnie przywiązany (a dobór słownictwa przy opisie krytyki tych pomysłów na to wskazuje) i robię Ci przykrość to wystarczy poprosić, a ja obiecuje sie postarać nie deptać Ci po odciskach.

                            Cos co mam Ci za złe to brak definicji tego o czym mowisz. Bez jasnych definicji marnujesz mój czas, bo na kazdy konkret mozesz sie przesunąć w inne rejony a ślad manewru zaciemnić okrzykami "Nauka To Fumdamentalizm" czy "Materialiści Sie Zmówili i Ignorują Dowody".

                            Wiec po raz trzeci sie pytam:

                            Naprawdę uważasz, że świat dzielimy na materialny i niematerialny? Albo ducha i materię? Albo umysł i ciało? Ten podział biegnie po linii znane-nieznane, czy jakiejś innej? Jakiej, co jest kryterium bytu niematerialnego? Czy między bytami niematerialnymi i materialnymi zachodzą jakieś interakcje? Jaka jest natura tych interakcji? Czy są dwukierunkowe?
                            • urquhart Re: Podsumowanie 22.04.16, 11:03
                              proteinowy napisał(a):
                              > Naprawdę uważasz, że świat dzielimy na materialny i niematerialny? Albo ducha i
                              > materię? Albo umysł i ciało? Ten podział biegnie po linii znane-nieznane, czy
                              > jakiejś innej? Jakiej, co jest kryterium bytu niematerialnego? Czy między bytam
                              > i niematerialnymi i materialnymi zachodzą jakieś interakcje? Jaka jest natura t
                              > ych interakcji? Czy są dwukierunkowe?

                              No ale ja nie zgadzam sie z tą twoją wersją narracji, mogę zgodzić się że jedynie dla pewnych celów to może być inżynierskie uproszczenie.
                              Już ci parokrotnie odpowiadałem że bardziej odpowiada mi opis wielowymiarowego przenikającego się wszechświata gdzie materia ograniczona jest do 4 a świadomość nie.
                              • proteinowy Re: Podsumowanie 22.04.16, 15:13
                                proteinowy napisał(a):
                                > > Naprawdę uważasz, że świat dzielimy na materialny i niematerialny? Albo d
                                > ucha i
                                > > materię? Albo umysł i ciało? Ten podział biegnie po linii znane-nieznane,
                                > czy
                                > > jakiejś innej? Jakiej, co jest kryterium bytu niematerialnego? Czy między
                                > bytam
                                > > i niematerialnymi i materialnymi zachodzą jakieś interakcje? Jaka jest na
                                > tura t
                                > > ych interakcji? Czy są dwukierunkowe?
                                >
                                > No ale ja nie zgadzam sie z tą twoją wersją narracji, mogę zgodzić się że jedyn
                                > ie dla pewnych celów to może być inżynierskie uproszczenie.
                                > Już ci parokrotnie odpowiadałem że bardziej odpowiada mi opis wielowymiarowego
                                > przenikającego się wszechświata gdzie materia ograniczona jest do 4 a świadom
                                > ość nie.

                                Wrzucilem Ci serie prostych pytan i zostawilem swobode odpowiedzi i pierwszym zdaniem jest "nie zgadzam sie z Twoja wersja narracji" Nie zyjesz aby w wyimaginawanej twierdzy? Albo nie oganiasz sie od nieistniejacych os?

                                Jezeli bardziej odpowiada Ci "opis wielowymiarowego przenikającego się wszechświata gdzie materia ograniczona jest do 4 a świadomość nie" to podziel sie tym opisem. Zwlaszcza opisz styk miedzy n-wymiarowa swiadomoscia i 4-wymiarowa materia. Chyba, ze ten caly opis to "jest wiele niewyjasnionych zjawisk a jeszcze wiecej nieweryfikowalnych hipotez".
                                • sabat3 Re: Podsumowanie 22.04.16, 16:12
                                  Kurde, zacznijcie od definicji - co to jest swiadomosc?
                                  Wedlug mnie to jest powrot do mojej poprzedniej dyskusji z Proteinowym odnosnie abstraktu.
                                  Swiadomosc wedlug tego jak ja ja rozumiem jest rodzajem software odpalonym na neurokomputerze - mozgu. Czy postrzegacie to podobnie? W tym sensie struktura materialna jaka jest mozg generuje "nowa jakosc", ktora jest dosc trudna do zdefiniowania ale wyrazna. I to jest juz drugi etap, bo pierwszy to przeskok materia nieozywiona - materia ozywiona. Jest cos takiego, trudno zaprzeczyc. Przy czym bez podstawy materialnej to zjawisko nie ma racji bytu. Raczej.
                                  Okreslona struktura materii uruchamia jakis proces, ktory jest dziwaczny, bo porzadkuje materie wedlug okreslonego programu, co poza materia ozywiona jest raczej rzadko spotykane. Jest to oczywiscie fenomen, ale czy nalezy do naszego wszechswiata? Oczywiscie, wyglada na to, ze jest to wlasnosc materii. Podobnie jak wyglada na to, ze proces generujacy swiadomosc w scisle okreslonych strukturach materialnych tez jest "wlasnoscia materii". Tylko kurwa jakim cudem... Gdyby za tym nie stalo cos zblizonego do "Boga" w bardzo ogolnym rozumieniu, gdyby ten Bog byl rodzajem jakiegos kosmicznego idioty to wystepujace zaleznosci bylyby raczej dosc proste i przypadkowe. Tymczasem widzimy potwornie skomplikowana strukture, pelna niezwykle zlozonych zaleznosci zazebiajacych sie ze soba w idealnej harmonii. Trudno oprzec sie przekonaniu, ze stoi za tym jakis plan.
                                  • proteinowy Re: Podsumowanie 23.04.16, 01:54
                                    > Kurde, zacznijcie od definicji - co to jest swiadomosc?

                                    Nie ma dobrej definicji.

                                    Propozycje wysuniete przez wspolczesna filzofie rozciagaja sie od "nie ma czegos takiego, to iluzja albo produkt uboczny przetwarzania informacji" przez "to jest software naszego wetware" do "swiadomosc jest jednym z nieredukowalnych komponentow rzeczywistosci, podobnie jak np czaso-przestrzen". Skrajne maja ta zalete, ze sa ze swojej natury nieweryfikowalne, zwyczajnie mozna sie zdecydowac, ze to do Ciebie przemawia i nikt nie jest w stanie dowiesc ze nie masz racji.

                                    Srodkowa wydaje sie w poblizu tego co proponujesz, Urqu chyba sie miesci gdzies w poblizu pan-swiadomosci. Ja podejrzewam, ze pierwsza moze byc najblizsza prawdzie, ale po prostu nie wiem.

                                    > pierwszy to przeskok materia
                                    > nieozywiona - materia ozywiona. Jest cos takiego, trudno zaprzeczyc.

                                    Zaprzeczam. Rozdzial na materie ozywiona i nieozywiona dostal w leb w 1828 roku i juz sie nie podniosl: pl.wikipedia.org/wiki/Friedrich_W%C3%B6hler

                                    > Trudno oprzec sie przekonaniu, ze stoi za tym jakis plan.

                                    Masz calkowita racje. Trudno sie oprzec takiemu wrazeniu, zwlaszcza istotom planujacym i przeksztalcajacym rzeczywistosc dla wlasnych potrzeb.
                                    • sabat3 Re: Podsumowanie 23.04.16, 08:36
                                      Nie no, bez przesady. Materia ozywiona - materia bioraca udzial w procesach zyciowych, jako pewien zamkniety uklad. Moze to pewien skrot myslowy z mojej strony. Zgadzam sie ze w swietle badan nie wystepuje zadna specjalna sila zyciowa. Mialem na mysli to, ze w wyniku zaistnienia pewnej okreslonej struktury i warunkow procesy zyciowe wystepuja jakby samorzutnie. Mozna zbudowac sztucznie komorke i ona podejmie ten proces. Dlatego powiedzialem o wlasnosci przestrzeni. Temu sie nie da zaprzeczyc, bo jest obserwowalne. Wedlug mnie najblizsza analogia jest tworzenie sie krysztalow. Tylko zycie jest procesem dynamicznym i o wiele bardziej skoplikowanym. Mialem na mysli "sprawczosc" obu procesow. Zarowno tworzenie sie krysztalow jak i przebieganie procesow zyciowych jest wynikiem skomplikowanych zaleznosci pomiedzy materia. I analogicznie - mozna wyroznic materie ozywiona, bioraca udzial w procesie jako oklad, jak i materie skrystalizowana -stanowiaca element krysztalu. To sa w sumie czysto jezykowe przepychanki, dlatego zaczalem od tego by sobie nawzajem wyjasnic o czym mowimy.
                                      Przeskok z materii nieozywionej w ozywiona to pierwsze uruchomienie sie tego procesu. Wierze ze droga samorodztwa i w wyniku panujacych owczesnie warunkow. I pewnie byl to proces ciagly, zdarzyl sie wiele razy niezaleznie od siebie, skoro juz zaistnialy warunki by go zapoczatkowac.

                                      Ci do planowania - przestrzen w pewnych specyficznych warunkach niewatpliwie planuje. Nie ma co do tego zadnych watpliwosci. Sa fragmenty przestrzeni, ktore moge wskazac jako dowod - nasze mozgi. Sa one bezdyskusyjnie elementem przestrzeni, posiadaja swiadomosc i planuja. Zatem - czy przestrzen ma swiadomosc i planuje? W pewnych fragmentach ;)
                                      Nie wiem czy to satysfakcjonujace, ale niewatpliwe.
                                      • sabat3 Re: Podsumowanie 23.04.16, 08:42
                                        sabat3 napisał:

                                        > mozna wyroznic materie o
                                        > zywiona, bioraca udzial w procesie jako oklad, jak i materie skrystalizowana -s
                                        > tanowiaca element krysztalu.

                                        Uklad oczywiscie, oklad to na czolo po probie przeczytania wlasnego postu...
                                      • proteinowy Re: Podsumowanie 23.04.16, 13:36
                                        > Nie no, bez przesady. Materia ozywiona - materia bioraca udzial w procesach zyc
                                        > iowych, jako pewien zamkniety uklad. Moze to pewien skrot myslowy z mojej stron
                                        > y. Zgadzam sie ze w swietle badan nie wystepuje zadna specjalna sila zyciowa. M
                                        > ialem na mysli to, ze w wyniku zaistnienia pewnej okreslonej struktury i warunk
                                        > ow procesy zyciowe wystepuja jakby samorzutnie. Mozna zbudowac sztucznie komork
                                        > e i ona podejmie ten proces.

                                        Hm, ciągle nie jestem pewien czy rozumiem stanowisko. "Procesy życiowe" to jest dość umowna kategoria o nieostrych granicach z reszta chemii. Ani sama kategoria nie jest zamknięta, ani materia w nich biorąca nie jest jakoś oddzielona od reszty. Niektóre atomy w Twojej prawej ręce sa z innej supernowej niż w prawej. Albo: w szklance wody którą pijesz jest kilka cząsteczek wody, które były wcześniej w kropli potu na worku mosznowym Twojego ojca podczas Twojego poczęcia. Bogu dzięki, że to nie jest zamknięty układ :)

                                        Kwestia sztucznej komorki: wszystkie czastki elementarne sa takie same, nie ma naturalnych i sztucznych. Kwestia pochodzenia systemu jest bez znaczenia, system gotowy do jakiegos dzialania podejmie to dzialanie zgodnie ze wszystkimi zasadami.

                                        Czuje ze chodzi Ci o cos wiecej ale nie moge tego zlapac. Umyka mi porownanie z krysztalem. Widzisz jakas jakosciowa roznice miedzy hodowaniem krysztalu i rozpuszczaniem go?

                                        > Ci do planowania - przestrzen w pewnych specyficznych warunkach niewatpliwie pl
                                        > anuje. Nie ma co do tego zadnych watpliwosci. Sa fragmenty przestrzeni, ktore m
                                        > oge wskazac jako dowod - nasze mozgi. Sa one bezdyskusyjnie elementem przestrze
                                        > ni, posiadaja swiadomosc i planuja. Zatem - czy przestrzen ma swiadomosc i plan
                                        > uje? W pewnych fragmentach ;)

                                        A, teraz rozumiem. Przestrzeń może mieć potencjał seksualny, może mieć wzwód albo spłynąć lubrykatem.
                          • proteinowy Re: Podsumowanie 22.04.16, 09:11
                            > Każde z osobna jest z osobna jest atakowane zaciekle przez sceptyków, ale wszys
                            > tkie razem te udokumentowane dobrze doświadczenia korelują i nawiązują do warst
                            > wy przyczynowo skutkowej opisywanej przez religię która co do zasady tworzy nar
                            > racje do wywołania i zarządzania tą pozytywną intencją (modlitwa) i reguł dział
                            > ania tego pozazmysłowego i poz naszymi ograniczeniami (np czasu i przestrzeni)
                            > pola istot żywych.

                            Nie słyszałeś o doświadczeniu Fundacji Templetona? Ludzie za ktorych sie modlono i nie wiedzieli o tym mieli identyczne wyniki jak Ci za ktorych sie modlono. Ludzie ktorzy wiedzieli ze sa przedmiotem modłów mieli nieco _gorsze_ wyniki od grupy kontrolnej. Fundacja nie kryje braku neutralności - jest pro-religijna i pompuje masę dolarów w badania mające potwierdzić wczesniej przyjęta tezę, że Jezus. Wiec nie zarzucisz im fundamentalnego przywiązania do fundamentalizmów typu obiektywizm.
                            • sabat3 Re: Podsumowanie 22.04.16, 09:22
                              Moze JHWH sie wnerwil, ze jakas fundacja mu probuje zagladac pod snieznobiala toge? :)
                              Po co ten eksperyment? Brak ochrony dla przedstawicieli rozmaitych nacji i spolecznosci reprezentujacych rozne przekomiczne swiete mzimu w czasie licznych wojen to niewystarczajacy dowod na nieskutecznosc tych modlow?
                              Chyba ze jak kogos bostwo kocha, to go doswiadcza. W takim razie lepiej sie chyba bostwu specjalnie nie narzucac :)
                            • urquhart Intencja 22.04.16, 10:49
                              proteinowy napisał(a):
                              > Nie słyszałeś o doświadczeniu Fundacji Templetona? Ludzie za ktorych sie modlon
                              > o i nie wiedzieli o tym mieli identyczne wyniki jak Ci za ktorych sie modlono.
                              > Ludzie ktorzy wiedzieli ze sa przedmiotem modłów mieli nieco _gorsze_ wyniki od
                              > grupy kontrolnej. Fundacja nie kryje braku neutralności

                              Równie dobrze możesz rozsypać pudło podzespołów elektronicznych z których jest złożony laptop połączyć je dowolnie ze sobą i udowadniać tezę że komputer nie ma prawa działać. Sami podjeli działanie z intencją że może nie wyjść i udowodnili jedynie że ich sposób jest zły.

                              Fakt że od myśli czy modlitwy do wzbudzenia skutecznej intencji skorelowanej z wiarą w jej skutek daleka droga i religie zagubiły się w klepaniu formułek bez zrozumienia ich sensu.
                              Nawet piszą o tym przy okazji projektu PEAR że sceptykom nie wychodzi odtworzenie eksperymentu bo nie wierzą w intencje którą mają projektować, a sama obecność autora badań powodowała znacznie silniejszy zarejestrowany efekt odchylenia od rozkładu Gausa, czy jak Andrew Newberg pokazywał ze taka sama technika modlitwy czy medytacji w mózgu niewierzącego nie przynosi żadnych podobnych efektów podczas obrazowania płatów czołowych.
                              Skuteczna intencja jak opisują to z PEAR to bardziej wiara w coś niż jakieś życzenie czy artykulacja oczekiwania, to wizualizacja stanu świadomości działania na rzecz czegoś przyszłości w którym jesteś wdzięczny że to już się wydarzyło.
                              Sceptycyzm zaś to dokładnie coś odwrotnego :)
                              Podobnie drugi warunek świadomego pola(?) i połączenia emocjonalnego (intencja dobrostanu, miłość?) z tym za kogo się modlisz, jako forma telepatii, to jak w technice widmo częstotliwości, w którym są milion sygnałów radiowych ale musisz dostroić się do konkretnego rezonansem żeby go odbierać, trudno to zobiektywizować (no poza bliźniętami).
                              • proteinowy Re: Intencja 22.04.16, 14:08
                                > Nawet piszą o tym przy okazji projektu PEAR że sceptykom nie wychodzi odtworzen
                                > ie eksperymentu bo nie wierzą w intencje którą mają projektować, a sama obecnoś
                                > ć autora badań powodowała znacznie silniejszy zarejestrowany efekt odchylenia o
                                > d rozkładu Gausa, czy jak Andrew Newberg pokazywał ze taka sama technika modlit
                                > wy czy medytacji w mózgu niewierzącego nie przynosi żadnych podobnych efektów p
                                > odczas obrazowania płatów czołowych.

                                Z tego co wiem Fundacja Templetona to nie sceptycy i nie kryja, ze szukaja potwierdzenia z gory zalozonych tez. Gdyby im wyszlo - ich wyniki bylyby nic nie warte z tego powodu (confirmation bias). Jako ze im nie wyszlo - podwojny cios. Ludzie modlacy sie to byla autentyczna kongregacja wierzacych a nie studenci psychologii. Wobec tego faktu cala Twoja argumentacja lezy w tym przypadku.
                                • urquhart Re: Intencja 22.04.16, 14:23
                                  > Ludzie modlacy sie to byla autentyczna kongregacja wierzacych a nie studenci ps
                                  > ychologii. Wobec tego faktu cala Twoja argumentacja lezy w tym przypadku.

                                  A jak się ma twoja argumentacja kiedy widzisz na własne oczy jak inni modlą się skutecznie i lekarze potem mówią o niewyjaśnionych zjawiskach, fenomenie cudzie ? :)

                                  Nie ciekawi Cię odkrywanie czy sprawdzanie faktów, nasz swoje, Jesteś beliver tyle że wiary w naukowy sceptycyzm i władzę jego autorytetów.
                            • zawle Re: Podsumowanie 22.04.16, 10:55
                              proteinowy napisał(a):
                              > Nie słyszałeś o doświadczeniu Fundacji Templetona? Ludzie za ktorych sie modlon
                              > o i nie wiedzieli o tym mieli identyczne wyniki jak Ci za ktorych sie modlono.
                              > Ludzie ktorzy wiedzieli ze sa przedmiotem modłów mieli nieco _gorsze_ wyniki od
                              > grupy kontrolnej. Fundacja nie kryje braku neutralności - jest pro-religijna i
                              > pompuje masę dolarów w badania mające potwierdzić wczesniej przyjęta tezę, że
                              > Jezus. Wiec nie zarzucisz im fundamentalnego przywiązania do fundamentalizmów t
                              > ypu obiektywizm.

                              Dobre, tylko na co to dowód? Że modlitwa nie działa? Że modlącym się brak wiary? Że ten nad którym odprawiają modły to podły i zły człowiek i nie ma chęci na skruchę? Czy że modlono się o rzeczy co do których Bóg miał inne zdanie? A może na to, że Boga nie ma? Bo raczej nie na to, że poza tym co znamy i potrafimy opisać/udowodnić nic innego nie ma?
                              • zawle Re: Podsumowanie 22.04.16, 10:56
                                Zapomniałam o Diable...może znowu się wtrącał?:))
                                • urquhart Re: Podsumowanie 22.04.16, 11:30
                                  zawle napisała:
                                  > Zapomniałam o Diable...może znowu się wtrąca

                                  Tu jak się zastanowić to jest istotny paradoks definicji zła i dobra.
                                  Każda religia w swoim rdzeniu to afirmacja absolutu dobra, dobrostanu, szczęśliwości i radości .
                                  Nasza materialna cywilizacja to kult postępu.
                                  Postęp zaś szerzej ewolucja wymaga rywalizacji, wyłonienia skuteczności, z definicji krzywdy i cierpienia które mobilizuje do dzialania , unicestwienia nieskutecznych i nieprzystosowanych, mutacji które się nie udały,
                                  Ewolucję napędza krzywda słabszych jak postęp wojna i konflikty.
                                  To gdzie my w tym jesteśmy właściwie?
                                  • zawle Re: Podsumowanie 22.04.16, 12:02
                                    Nie zgodzę się z Tobą. Dobro i zło nie istnieją. To tylko nasze ludzkie wartościowanie, nazywanie które daje poczucie bezpieczeństwa i zwalnia z myślenia. Nasza kultura nakazuje nam żyć szybko. Nie ma w niej czasu na dywagacje. Mamy gotowce, szablony i kodeksy.
                            • ninek04 Re: Podsumowanie 22.04.16, 10:56
                              >Ludzie za ktorych sie modlono i nie wiedzieli o tym mieli identyczne wyniki jak Ci za ktorych sie modlono. Ludzie ktorzy wiedzieli ze sa przedmiotem modłów mieli nieco _gorsze_ wyniki od grupy kontrolnej<

                              No co,pewnie się zestresowali, że ich stan zdrowia jest tak fatalny, że nie pozostało już nic oprócz modlitwy, no i wyniki badań poszybowały w dół ;)A w ogóle coś ten bóg mało domyślny, że też nie wie,czyichś próśb wysłuchać.
                              • zawle Re: Podsumowanie 22.04.16, 10:59
                                Mnie katolicka argumentacja powala. Nie widzisz w tej planie Jezusa? Brak Ci wiary. Bóg nie wysłuchał twoich próśb? Pewnie ma co do Ciebie inne zamiary. Na całym świecie dzieje się zło? No przecież mówię wam, że to nie ja, tylko Diabeł. Itd....
                        • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 08:39
                          Nie pomagają w wyścigu o dobra,
                          > nie po
                          > > dnoszą zdolności łowieckich ani nie dodają pozycji w hierarchii stadne

                          Podłączenie się pod świadomość wyższą daje duże profity. Wierząc w jej moc/opiekę możesz zostać lepszym wojownikiem, myśliwym lub szamanem.
                          • urquhart Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 08:57
                            > Podłączenie się pod świadomość wyższą daje duże profity. Wierząc w jej moc/opie
                            > kę możesz zostać lepszym wojownikiem, myśliwym lub szamanem.

                            Tesla i Von Braun pisali we wspomnieniach że we śnie dostawali szczegółowe instrukcje gotowych rozwiązań technicznych, ale kto by tam wierzył takim nienaukowym szamanom :)
                            • aandzia43 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 12:11

                              > Tesla i Von Braun pisali we wspomnieniach że we śnie dostawali szczegółowe inst
                              > rukcje gotowych rozwiązań technicznych, ale kto by tam wierzył takim nienaukowy
                              > m szamanom :)

                              Ale te rozwiązanai nie przyszły we śnie do Kowalskiego, co zakończył edukację z fizyki na poziomie liceum, prawda? Wiesz, w snach to mnie się wyjaśniło nie raz to i owo z mojego podwórka. Drzemało we mnie, kłębiło się, aż w końcu wylazło w głębin podświadomości w bardzo wyrazistym śnie. Ale to się wyjasniło mnie, a nie Johnowi z Nowego Yorku.
                              • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 12:15
                                A czemu miałoby się śnić kowalskiemu? Gówno by zrozumiał i gówno by zapamiętał. Jego wrażliwość na dany temat była bliska zeru, czemu miałby się się do tego strumienia podłączyć?
                                • aandzia43 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 13:19
                                  To dopiero byłby spektakularny dowód na krążące w neibieskiej sieci informacje czyhające na umysły we snie pogrążone. A tak mamy tylko banalne rozwiązywanie problemów we śnie ;-)
                              • rekreativa Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 12:18
                                Akurat rozwiązywanie problemów we śnie jest dość popularnym zjawiskiem. Prawdopodobnie chodzi o to, że mózg pracuje inaczej, jest bardziej "free", nie skrępowany szufladkami świadomości i podrzuca rzeczy, do których ciężko nam dojść za dnia, gdy myślimy wedle ustalonych nauką i doświadczeniem torów.
                                Ale to są wciąż rzeczy z naszej własnej głowy.
                                • zawle Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 12:23
                                  rekreativa napisała:
                                  > Ale to są wciąż rzeczy z naszej własnej głowy.

                                  Udowodnij;)
                                • wont2 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 12:36
                                  rekreativa napisała:

                                  > Akurat rozwiązywanie problemów we śnie jest dość popularnym zjawiskiem. Prawdop
                                  > odobnie chodzi o to, że mózg pracuje inaczej, jest bardziej "free", nie skrępow
                                  > any szufladkami świadomości i podrzuca rzeczy, do których ciężko nam dojść za d
                                  > nia, gdy myślimy wedle ustalonych nauką i doświadczeniem torów.
                                  > Ale to są wciąż rzeczy z naszej własnej głowy.
                                  -------
                                  Ja mam podobnie. Parę dni temu, jak zawle dała w innym wątku zagadkę, że ma coś czego nie mają inne kobiety i dopiero na zagranicznych filmach zobaczyła, że jednak mają, to rozwiązanie tej zagadki mi się przyśniło. Słowo honoru. Ale zawle nie chce dalej drążyć tematu więc nie wiem czy mnie natchnął Duch Święty i spłynęła na mnie mądrość energii Kryszny, czy po prostu ostatnio za dużo porno oglądam :(
                    • rekreativa Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 23:54
                      U mnie to było kompletnie na trzeźwo, w środku dnia. Tak znienacka zupełnie.
                • aandzia43 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 00:06
                  Ludzie w czasie
                  > wyjatkowo glebokiej medytacji czasem opisuja zjawisko chwilowego zjednoczenia
                  > z uniwersalna swiadomoscia. Nie odczuwaja wtedy odrebnosci. SA wszechswiatem.

                  Miewałam. Bez dragów, w dzieciństwie i młodości. Trzaski w mózgu. Odmienne stany świadomosci to moje drugie imię ;-) Jakoś nie stałam się z ich powodu wierząca, zabobonna czy paranoiczna. Nie to genetyczne podłoże, nie ta konstrukcja. Nerwów tylko sobie trochę przez nie zszarpałam ;-)
                  Nieważne, czego doświadczasz - przepuszczasz bodźce wewnętrze i zewnętrzne przez siebie i lepisz z nich ściany na konstrukcji, która już stoi. Kształt domu jest już określony. Mój dom to brak Wiary.
                  • aandzia43 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 22.04.16, 00:16
                    Za to przybyło mi materiału do bawienia się w poznawanie świata (przez te zjawiska co mnie dotykały). Do zachwytów nad jego nieprawdopodobną (z punktu widzenia mojego małego rozumku) głębią i złożonością. Mój brat - jesteśmy z tej samej gliny - powiedział ostatnio: "żyję tylko z ciekawości". Uwielbiam go, zawsze potrafi jednym zdaniem wyrazić to, na co ja potrzebuję dziesiątek słów ;-) Chociaż mój sposób wyrażania się rozwlekły nie jest.
            • ninek04 Re: Bóg i religia korzyści z punktu widz. neurosc 21.04.16, 21:29
              Dlatego bogów nie ma co się bać, czy wierzyć, że czuwają nad nami,niech bawią się sami ze sobą.Lepiej też przestać zaklinać rzeczywistość i zrezygnować z pogoni za sukcesem za wszelką cenę i walki z życiem, a zamiast tego starać się z tym życiem zaprzyjaźnić, dla własnego spokoju, ale też poczucia wolności od powszechnych niepokojów i lęków.
    • proteinowy Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 22:54
      Wiesz Urqu, mój znajomy żywi przekonanie, ze juz niedługo Angelina Jolie zostanie jego żoną. Na zdziwione miny znajomych reaguje opryskliwie, mówi, ze spodziewane małżeństwo z Angelina daje mu cel w życiu, ba obiektywnie go uszlachetnia bo zaczął pomagać sierotom, zeby je zaadoptować z Angeliną jak juz sie rozwiedzie z Bradem...
      • zawle Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 23:02
        Ale ja takie połączenie jaźni widziałam na własne oczy. Uważam urgu że masz rację...po prostu nasza cywilizacja rozwija się w kierunku materialistycznym, a nie samorozwoju ( duchowości).
        Moja matka umierała z młodą kotką, która miała w przyśpieszonym tempie wszystkie stadia tego samego raka, przerzuty w te same miejsca, dokładnie te same objawy. Wiem że ją przeprowadziła na drugą stronę. Dotąd w to nie wierzę.
        • sabat3 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 21.04.16, 23:16
          zawle napisała:

          > Moja matka umierała z młodą kotką, która miała w przyśpieszonym tempie wszystki
          > e stadia tego samego raka, przerzuty w te same miejsca, dokładnie te same objaw
          > y. Wiem że ją przeprowadziła na drugą stronę. Dotąd w to nie wierzę.

          Da się postawić hipotezę medyczną. Mógł istnieć wspólny czynnik (np. jakiś międzygatunkowy wirus), który wywołał nowotwór w obu organizmach. Charakterystyczne, że ten sam.
        • aandzia43 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 22.04.16, 00:17
          Piękne.
          • kawitator Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 26.04.16, 17:07
            Rzatkiej urody watek :-) ale Polecam zacząc od takiego dziełka.
            D.M Wulff Psychologia Religii Warszawa 1999 . Tam jest rozpisane na głosy, tezy i definicje to o czym z takim zapałem proporcjonalnym do powierzchowności wiedzy dyskutujecie. Mam tę pozycję ale pomimo wielokrotnych prób nie przestudiowałm ani tym bardziej nie zrozumiałem w stopniu wystaczającycm pomimo możliwości konsultacji z polskim redaktorem naukowym ;-).
            Mimo wszytsko jeden z lepszych merytorycznie i klulturalnie watków na forum gazety
    • szopen_cn Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 22.04.16, 05:55
      Przeczytalem watek i po raz kolejny zastanawiam sie nad pytaniem : z kim Ty Urquhart tutaj dyskutujesz?

      Czy ktos tutaj na tym forum twierdzi, ze nie ma zjawisk niewyjasionych, ze sa granice tego co wiemy, co potrafimy zmierzyc lub zauwazyc?

      Bo ja nic takiego nie zauwazylem ;)


      Z drugiej strony nawet bez uzywania najnowoczesniejszych urzadzen badawczych latwo zauwazyc, ze kilka osob dyskutuje z poszczegolnymi tezami i faktami, ktore sa tutaj prezentowane.

      Jesli wyplyniemy na ryby i w morzu woda bedzie metna a Ty bedziesz mnie straszyl krakenami ja stwierdze, ze tutaj krakenow nie ma.
      Co nie znaczy, ze krakeny nie istnieja.


    • showned94 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 24.04.16, 20:40
      MASZ OBAWY , WĄTPLIWOŚCI GDZIE SĄ TWOI BLISCY ? CZY NA PEWNO MÓWIĄ PRAWDE ?SKORZYSTAJ Z LOKALIZATORA I DOWIEDZ GDZIE OBECNIE SIE ZNAJDUJĄ ! zlokalizujtelefon.pl/?ref=771fad7a
    • fidziaczek Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 27.04.16, 20:49
      Tak, najlepiej krytykować naukę korzystać z komputera którego działania nie rozumiesz i nie jesteś w stanie zrozumieć bo procesor jest dla Ciebie zbyt skomplikowany.
      Ludzie uwielbiają jakieś magie i inne bzdury nie widząc że prawdziwej magii używają na co dzień, bo magia jest wszystko co działa a czego działania nie jesteśmy w stanie pojąc i pełno takich rzeczy dookoła nas.
      Przyzwyczailiśmy się do nich i nie dostrzegamy w nich nic magicznego choć ich działanie jest dla nas czarna magią.
      • sabat3 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 27.04.16, 21:15
        Krytyka wiary w nauke nie jest tozsama z krytyka nauki.
        • fidziaczek Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 27.04.16, 21:43
          Nie szkodzi. Musisz wierzyc nauce bo nie jesteś w stanie jej zrozumieć.
          I wierzysz, bo używasz komórki czy komputera których działania nie rozumiesz, wierzysz że działają i widzisz ze działają.
          Natomiast w te gusła i zabobony ludzie wierzą nie mając na co dzień zadnych dowodów na ich skuteczność czy działanie, wierzą bo chcą czegos niesmowitego, okrytego woalem tajemnicy.
          Są zbyt ślepi że codziennie wokół nich dzieją się cuda dzięki nauce.
          Głupie radio jest cudem bo głos zamienia się w fale elektromagnetyczne przebywa kilometry i zamienia ponownie w ludzi głos w małej skrzynce zwanej radiem czy już dziś komórką.
          W średniowieczu gdybyś im pokazał zapalniczkę głupią uznali by Cie za największego maga jakiego widzieli a sama zapalniczka byłaby przedmiotem magicznym
          Dziś mamy rakiety, telewizory komórki i komputery a magii szukamy w jakichś bzdurach, wróżbach karcianych czy innym pierdołach.
          Magia otacza nas z każdej strony i w każdej chwili z niej korzystamy, a te wszystkie magiczne działające dookoła nas stworzyła nauka.
          Co chwila jednak pojawia się jakiś nawiedzony który neguję naukę, wiare w naukę a w zamian podstawia jakieś dyrdymały które natychmiast przestaja działać, ulatują w nieznane jak tylko zbliżysz do nich szkiełko i oko, a nawet gdyby działały byłyby niczym w porównaniu z magią która możesz wyczarować w monitorze komputera, lub magią która powoduje że możemy wysłać satelitę w kosmos.
          Żadna telepatia czy telekineza nawet nie próbuje udawac że to potrafi.
          One udają ze są w stanie przesunąc łyżke o 15cm i wszyscy robia ach i och, jakby nie zauwazajac że sami tą łyżkę zwyczajnie ręką przesunąc mogą i wtedy dla nich to niesamowite nie jest.
          Niech jakiś jeb...ny telekinetyk wyniesie satelitę na orbitę to się na rakietach się zaoszczędzi, ale nie, on łyżeczki przesuwa a tępy ciemny lud łyka i ogląda w zachwycie jakby było co.
          Jak mnie to wkur....


          150 lat temu ponad połowa dzieci, a więc ponad 50% umierała przed ukończeniem 4 roku życia.
          Dzięki nauce dziś umiera jakiś promil.
          Tyłki nam
          • fidziaczek Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 27.04.16, 21:51
            Ach kurka za wcześnie dziś zacząłem pić i z okropnymi błędami piszę.

            Jak jakiś dellikwent myśli że nie wierzy w naukę to niech się zastanowi nad następującym przykładem.

            Widzi działający komputer, nie rozumie jego działania, ale widzi że działa. Pozostaje pytanie.
            Czy wierzy ze komputer działa dzięki krasonoludkom schowanym w środku, czy działa dzięki telepacie ukrytemu za ścianą, czy moze dzięki Bogu który który komputer ożywia.
            Jeśli nie wierzy w zadną z wymienionych możliwości a wierzy że to dzięki nauce komputer zbudowano i że dzieki niej on działa to jak najbardziej wierzy w naukę.

            Myślę więc że wierzy każdy i Pan Rupert też wierzy a jeśli ktoś chce krytykowac to w co wierzy to jest kretynem po prostu tak jak Pan Rupert
            • sabat3 Re: Krytyka Wiary w naukę i jej złudne dogmaty 27.04.16, 23:49
              Wiara w nauce polega na wyciąganiu nieuprawnionych wniosków na bazie przyjętego paradygmatu, najczęściej niepełnego, albo wręcz fałszywego.
              Przykładowo - długo odmawiano zaakceptowania zjawiska upadku meteorytów, ponieważ według ówcześnie przyjętego paradygmatu naukowego sąd, że "kamienie mogą spadać z nieba" wydawał się kompletnie niedorzeczny. Wymyślano kwadratowe jaja, byle tylko nie przyjąć, że to jednak skały.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka