Dodaj do ulubionych

Recepta na wyście z feministycznej pułapki

16.08.16, 08:00
Ciekawy i trafny tekst o pułapce feministycznej walki z mężczyznami jakby podsumowanie wątków nieustanie przewijających się przez to forum i recepcie na wyjście z niej.

masculinum.org/koniec-poswiecenia-zakonczy-kryzys-meskosci/
Obserwuj wątek
    • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 09:21
      urquhart napisał:

      > Ciekawy i trafny tekst o pułapce feministycznej walki z mężczyznami jakby podsumowanie wątków nieustanie przewijających się przez to forum i recepcie na wyjście z niej.
      ------------------------------
      Dla mnie jest to typowa erystyka. Podaje się tezę rzekomo udowodniona i na jej podstawie snuje się dalsze dywagacje. Otóż teza jest:

      ,,Nie ma świata, gdzie mężczyźni musieli zabijać, żeby mieć jedzenie i podbijać świat, żeby zbudować swoją wartość".

      Otóż ten świat nadal jest, z tym, ze zabijanie nie jest potrzebne. Wystarczy odnosić sukcesy i zarabiać kasę. A....jeszcze trzeba dbać o formę fizyczną.


      • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 10:53
        marek.zak1 napisał:

        Wystarczy od
        > nosić sukcesy i zarabiać kasę. A....jeszcze trzeba dbać o formę fizyczną.

        Wystarczy ;-) A jakies rady dla mniej przebojowych, mniej zarabiajacych i bardziej otluszczonych czyli dla wiekszosci swiata?

        Artykul bardzo ciekawy ale troche przymalo praktycznych przykladow jakby to mialo wygladac w zyciu. Bo tak, jak ja sie przykladowo przestalam poswiecac dla meza i zarzestalam obslugi to znalazla sie b.szybko kolejna chetna do tej roboty (tesciowa). Ale ok, to byl przyklad skrajny. Tu w artykule przyklad z zarciem. No fajnie tylko czlowiek potrzebuje conajmniej 3-5 posilkow dziennie wiec nie mowimy tylko o tym jednym ostatnim, gotowanym. Skoro mam sie nie poswiecac i nie gotowac dla faceta ale i tak musze cos zjesc wiec wtedy idziemy w 'na osobki' czyli co? Ja gotuje dla siebie, a on sobie rozwiazanie z listy dobiera na 3-5 razy dziennie? Dalej ja piore swoje, prasuje swoje, sprzatam swoja czesc mieszkania, w sumie wyjdzie mi, ze ten pan, to mi tylko przeszkadza ;-) Z drugiej strony moge zejsc ze sprzatania i zaczac zyc w syfie preferowanym przez faceta, moge chodzic z nieuprasowanym, nie miec rano czystych majtek, bo nikt nie zrobil prania. Probowalam tak zyc w przeszlosci z pare miesiecy i sie nie zlamalam, potykalam sie o graty walajace sie na podlodze, ciuchy wybieralam rano do ubrania z kupy lezacej na podlodze, jadlam z plastikowych opakowan, siadalam na ujebanym. Zycie w chlewie doprowadza mnie psychicznie do potrzeby wyprowadzenia sie.

        Nie wiem, nie widze w artykule praktycznych rozwiazan. Jak zyc z mezczyzna pozostaje zagadka. Zycia obok sie nauczylam.
        • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 12:38
          Kiedyś, wieki temu mój mąż z politowaniem patrzył jak lepię pierogi na święta. No i po co Ty się tak męczysz? Nie lepiej iść i kupić? No lepiej. Ale gdy w nastepnym roku kupiłam, to nosem kręcił, nogami przebierał i żadnego nie zjadł. Twoje lepsze. Ano lepsze. I może warto by docenić i zauważyć że ktoś coś robi, że się stara? Może to tu jest pies pogrzebany? A nie w jakichś wydumanych problemach pod szyldem znienawidzonych feministek?
          • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 16:04
            zawle napisała:

            > Kiedyś, wieki temu mój mąż z politowaniem patrzył jak lepię pierogi na święta.
            > No i po co Ty się tak męczysz? Nie lepiej iść i kupić? No lepiej. Ale gdy w nas
            > tepnym roku kupiłam, to nosem kręcił, nogami przebierał i żadnego nie zjadł. Tw
            > oje lepsze. Ano lepsze. I może warto by docenić i zauważyć że ktoś coś robi, że
            > się stara? Może to tu jest pies pogrzebany? A nie w jakichś wydumanych problem
            > ach pod szyldem znienawidzonych feministek?

            Brak umiejętności pochwalenia kogoś za coś, nawet jak to nie jest jakoś super udane, to niska samoocena. To nie ma nic wspólnego z płcią. Np. nie pamiętam by moja matka pochwaliła cokolwiek kiedykolwiek. Ojciec owszem, choć też był w tym oszczędny.
            • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 16:19
              druginudziarz napisał:

              > zawle napisała:
              >
              > > Kiedyś, wieki temu mój mąż z politowaniem patrzył jak lepię pierogi na św
              > ięta.
              > > No i po co Ty się tak męczysz? Nie lepiej iść i kupić? No lepiej. Ale gdy
              > w nas
              > > tepnym roku kupiłam, to nosem kręcił, nogami przebierał i żadnego nie zja
              > dł. Tw
              > > oje lepsze. Ano lepsze. I może warto by docenić i zauważyć że ktoś coś ro
              > bi, że
              > > się stara? Może to tu jest pies pogrzebany? A nie w jakichś wydumanych p
              > roblem
              > > ach pod szyldem znienawidzonych feministek?
              >
              > Brak umiejętności pochwalenia kogoś za coś, nawet jak to nie jest jakoś super u
              > dane, to niska samoocena. To nie ma nic wspólnego z płcią. Np. nie pamiętam by
              > moja matka pochwaliła cokolwiek kiedykolwiek. Ojciec owszem, choć też był w tym
              > oszczędny.

              Zgadzam się, cecha niezależna od płci. Jednak łatwiej nie chwalić za rzeczy traktowane kulturowo jako powinność danej płci. W tę pułapkę niechwalenia/niedoceniania mogą wpadać osoby generalnie skore do wysyłania pozytywnych informacji zwrotnych.
              • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 16:28
                aandzia43 napisała:
                Zgadzam się, cecha niezależna od płci. Jednak łatwiej nie chwalić za rzeczy traktowane kulturowo jako powinność danej płci. W tę pułapkę niechwalenia/niedoceniania mogą wpadać osoby generalnie skore do wysyłania pozytywnych informacji zwrotnych.
                --------------------------------------------------------------
                Chwalenie jest bardzo skuteczne, przyjemne dla osoby chwalonej i tak naprawde nic nie kosztuje. Ale, musi być spontaniczne i szczere.

              • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:10
                No dla mnie całkiem na odwrót. Umacniasz tą osobę na dwóch frontach.
                • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:12
                  No i mi się połączyło w głowie. Jestem osobą zdezorientowana na polu swojej kobiecości.
                  • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:52
                    zawle napisała:

                    > No i mi się połączyło w głowie. Jestem osobą zdezorientowana na polu swojej kob
                    > iecości.
                    >
                    Czy możesz rozwinąć?
                    • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:02
                      Poczucie bezsilności jest dla mnie najgorszym. A je mam, gdy słucham że kobiecość określają cycki, zadbana cera, wymuszanie płaczem, noszenie za małych ubrań, brak zaradności życiowej i wiele innych cech które inni uważają za kobiece, ja jednak za słabość lub zwiazane z czym innym niż płeć. Dla mnie Grodzka jest kobietą, bo się za nią uważa. Podobnie Pawłowicz. Jako człowiek Pawłowicz jest nie do zniesienia, ale jako kobieta? Co to w ogóle znaczy?
                      • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 23:49
                        zawle napisała:

                        > Poczucie bezsilności jest dla mnie najgorszym. A je mam, gdy słucham że kobieco
                        > ść określają cycki, zadbana cera, wymuszanie płaczem, noszenie za małych ubrań,
                        > brak zaradności życiowej i wiele innych cech które inni uważają za kobiece, ja
                        > jednak za słabość lub zwiazane z czym innym niż płeć.

                        Też nie uważam tych cech za kobiece tylko za przejaw słabości lub specyfiki. Osobniczej.

                        Dla mnie Grodzka jest ko
                        > bietą, bo się za nią uważa. Podobnie Pawłowicz. Jako człowiek Pawłowicz jest ni
                        > e do zniesienia, ale jako kobieta? Co to w ogóle znaczy?
                        >
                        Tak, Pawłowicz-człowiek jest nie do zniesienia (jest psychiatryczna). Jako kobieta dla mnie nie istnieje. Co nie.znaczy, że zwacałabym się do nie "PANI Krystyno" w kontakcie z nią.czy publicznie podważałabym jej przynależnosc do.rodu kobiecego.
                        Kobiecość? Jakiś rodzaj delikatnosci, miękkiego wdzięku, słodyczy. Siła, zaradnosc, pazur, energia nie przeszkaszają. Czasem nawet podbijają kobiecośc jak ostra przyprawa słodki smak.
                        • urquhart Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 00:35
                          aandzia43 napisała:
                          > Kobiecość? Jakiś rodzaj delikatnosci, miękkiego wdzięku, słodyczy. Siła, zaradn
                          > osc, pazur, energia nie przeszkaszają. Czasem nawet podbijają kobiecośc jak ost
                          > ra przyprawa słodki smak.

                          Właśnie. Piękno . Piękna płeć. Kompozycja przynosząca przyjemność, gratyfikację zmysłom , dzięki proporcjom, harmonii. Nie wystarczy waginododatniość ...
                          Pawłowicz fakt tego nie ma, ale za to Grodzka udaje że ma, podkreśla, a jest tego antyteezą , orynarnym, ostentacyjnym zaprzeczeniem powyższego i karykaturalnym wykoślawieniem budzącym odrazę.
                          • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 07:26
                            CWiesz urgu że te komentarze w stosunku do Grodzkiej są mega celne? Celują dokładnie tam gdzie boli ją najbardziej. :((
                • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:49
                  zawle napisała:

                  > No dla mnie całkiem na odwrót. Umacniasz tą osobę na dwóch frontach.
                  >
                  Nie.rozumiem.
                  • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 20:58
                    Napisałaś że łatwiej nie chwalić za rzeczy które kulturowo są dopisane do płci.
                    Dla mnie łatwiej, zwłaszcza że ja uważam że nikt nie ma obowiązku. Więc gdy mąż zarabia na rodzinę, coś naprawi, coś umie męskiego to fajnie się go za to chwali, bo chwali się go podówjnie- umacnia też w płci. Ale to jest pozytywne umacnianie.
                    • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 00:02
                      zawle napisała:

                      > Napisałaś że łatwiej nie chwalić za rzeczy które kulturowo są dopisane do płci.
                      >
                      > Dla mnie łatwiej, zwłaszcza że ja uważam że nikt nie ma obowiązku. Więc gdy mąż
                      > zarabia na rodzinę, coś naprawi, coś umie męskiego to fajnie się go za to chwa
                      > li, bo chwali się go podówjnie- umacnia też w płci. Ale to jest pozytywne umacn
                      > ianie.
                      >
                      A to masz rację. Ale ludziom łatwo przychodzi nie chwalenie za to, co jest robione przez kogoś kto wg nich ma to zrobić i basta. Jakoś tak się wydaje im się oczywiste że baba myje kibel, że do głowy im nie przyjdzie nie tylko pochwalić, ale nawet wymiata im ze świadomości istnienie tej czynności ;-)
                      • urquhart praktyka wdzięczności 17.08.16, 02:14
                        aandzia43 napisała:
                        > A to masz rację. Ale ludziom łatwo przychodzi nie chwalenie za to, co jest robi
                        > one przez kogoś kto wg nich ma to zrobić i basta. Jakoś tak się wydaje im się o
                        > czywiste że baba myje kibel, że do głowy im nie przyjdzie nie tylko pochwalić,
                        > ale nawet wymiata im ze świadomości istnienie tej czynności ;-)

                        Praktyka wyrażania wdzięczności to coś odwotnego do choniącej ego dumy i roszczeniowości i warto to sobie wciąż kodować i przypominać.

                        Tu z pomocą w treningu przychodzi od dawna religia, a naukowycy od nowa to odkrywają przy okazji badań nad szczęściem.
                        coaching.focus.pl/zycie/sztuka-doceniania-zycia-317?strona=1
                        Przy okazji Andzia mimo bycia w całkiem przeciwnym okopie nie wstydzę się przyznać że jestem ci wdzięczny za refleksjęno i ten cytat do którego wracam o motywacji i ochocie bo on działa przecież w obie strony...
                        • aandzia43 Re: praktyka wdzięczności 17.08.16, 09:32
                          To nie przeciwne okopy tylko różnice charakterologiczne.
            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:07
              Drugi...Ty upchnałeś tą cechę w płeć, więc się z tego sam tłumacz. Co do korelacji chwalenia z samooceną- niby czemu?
            • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:45
              Wydaje mi sie, ze chwalenie nie jest tu wiekszym rozwiazaniem. Moze nalezaloby zaczac od zdefiniowania 'poswiecania sie', z ktorego maja zrezygnowac kobiety. Czy lepienie pierogow na swieta jest poswiecaniem sie?
              • mabelle2000 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 19:47
                hello-kitty2 napisała:

                > Czy lepienie pierogow na swieta jest poswiecaniem sie?

                To zalezy czy sama lubi pierogi ;-) Ja lubie, wiec bede lepic do upadlego. Ale na przyklad zrobienie bigosu czy pieczeni jest moja dobra wola i przyjaznym gestem wobec innych- nie lubie ani dotykac, ani wachac miesa.
              • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 20:55
                Poświęcanie się to robienie czegoś wbrew sobie. My nie doceniamy znaczenia słów. Kobiety same mówią o tym że coś robią, bo to bywa bardzo często niezauważane ( faceci nie mówią). Mówią to w formie dla nich akceptowalnej....jojczenia, wymawiania, narzekania. I słowo ciałem się staje. Moja matka taką martyrologię uprawiała na święta. Ja zwyczajnie lubię te przygotowania. Matka się dziwiła że u mnie to tak sprawnie idzie. Bo nie szło w poprzek.
          • mabelle2000 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 20:05
            zawle napisała:

            > I może warto by docenić i zauważyć że ktoś coś robi, że
            > się stara? Może to tu jest pies pogrzebany?

            Nie moze zauwazyc i docenic, bo do tego to trzeba byc jasnowidzem, a w chacie to prawie wszystko sie przeciez samo robi ;-)
            Moj maz po dwudziestu latach malzenstwa zakonczonego rozwodem stanal przed dylematem, co sie stalo z jego piekna porcelana Villeroy&Boch w lazience. Pytanie do mnie oczywiscie. " A stary, kibla nie umyles, wrzuc jedna corega-tabs, troche pomusuje, popieni sie i bedziesz mial kibel jak nowy". No i wyszlo w koncu, ze przez dwadziescia (sic!) lat nie umyl w chacie zadnego kibla/ bidetu/ wanny/ brodzika/umywalki. No to co mial kurna doceniac jak zawsze bylo czyste ?
            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:06
              mabelle ...rozpuściłaś to masz. Ja od czasów męża jestem o niebo mądrzejsza;)))
          • urquhart można szukać winnych lub… szukać rozwiązania 17.08.16, 01:03
            zawle napisała:
            > oje lepsze. Ano lepsze. I może warto by docenić i zauważyć że ktoś coś robi, że
            > się stara? Może to tu jest pies pogrzebany? A nie w jakichś wydumanych problem
            > ach pod szyldem znienawidzonych feministek?

            Widzałaś wojującą feministkę deceniającą jakiegokolwiek faceta? Nawet jak by się płaszczył wstydząc za wieki patriarchatu i zasuwał ze ścierą zmieniając jednocześnie pieluchę drugą ręką po oddaniu wypłaty to by spełniał jedynie psi obowiązek .

            Dlaczego uważam że jest to poniekąd skrót wielu powracających forumowych dyskusji i płciowych wojenek i jest ważny? W punktach po kolei o jego tezach ale w ujęciu które pamiętam na forum:
            - Kobiety zamiast zając się własną sprawczością zajmują się obwinianiem mężczyzn bo mają wyższe wymagania i oczekiwania. Pół biedy jak same je sobie eskalują "poświęcając się"
            - Kobiety są naturalnie fizycznie słabsze wiec zanim mężczyźni kulturowo nie zrezygnowali z przewagi , nie zostali tak wytresowani żeby zrezygnować z fizycznej przewagi były naturalnie podporządkowane prawem silniejszego wbrew życzeniowym femi-mitom o rzekomej naturalnej równości
            - Wmawianie kłamstwa że jesteśmy płciowio równi implikującą że jesteśmy identyczni w potrzebach zakłóca podstawową komunikację i empatię i jest przyczyną kryzysu
            - Nawet przy dobrych intencjach stron nie rozumiemy że mamy inne płciowo potrzeby i oczekiwania determinowane róznymi neuroprzekaźnikami, kobiety z definicji oczekują że te kobiece są jedynie DOJRZAŁE i SŁUSZNE
            - Nie ma słuszności, są inne punkty widzenia i konflikt różnych oczekiwań
            - Kobiety mają krzątawicę nerwicowych przymusów akrywności i wkurza ich męska potrzeba świętego spokoju, transcendentanego wyciszenia które postrzegają wyłącznie jako lenistwo (Andzia używała taką moją podobną myśl kiedyś sarkastycznie jako sygnaturkę)
            - Kobiety oczekują od facetów sprawowania i łaczenia wielu sprzecznych neroprzekaźnikowo ról: agesywnej aktywności zawodowej i czułej opiekuńczości i nie widzą w tym nic niewłaściwego
            - kryzys męskości jest kryzysem nadmiernych kobiecych oczekiwań i komunikacji.
            - można szukać winnych lub… szukać rozwiązania

            Rozwiązanie : zamiast typowo poświęcać się syzyfowo eskalując oczekiwania, nerwicową krzątawicę wobec domu czy nadopiekuńczość wobec potomstwa i tłumaczyć się potem brakiem czasu na wszystko inne, najpierw trzeba zacząć od zdrowego egoizmu zdefiniować prawdziwe swoje potrzeby żeby móc je skonfrontować z potrzebami drugiej strony i szukać Win-Win. Czy to czego ja oczekuje ma punkty wspólne i da się wtedy pogodzić z tym co on oczekuje .


            • zawle Re: można szukać winnych lub… szukać rozwiązania 17.08.16, 07:56
              urquhart napisał: > Widzałaś wojującą feministkę deceniającą jakiegokolwiek faceta? Nawet jak by si
              > ę płaszczył wstydząc za wieki patriarchatu i zasuwał ze ścierą zmieniając jedno
              > cześnie pieluchę drugą ręką po oddaniu wypłaty to by spełniał jedynie psi obowi
              > ązek .

              Kierowanie się z życiu schematami bardzo zubaża. Jestem wojującą feministką. Uważam że facet podobnie jak ja potrafi zmienić pieluchę i pracować. Zarabianie na dom kojarzy mi się z niepracującą żoną, więc jest mi to kulturowo obce. To że on chodzi do pracy jest oczywistością bo ja chodzę i nie wyobrażam sobie inaczej. To że zarabia więcej? Ma w tym kierunku lepsze predyspozycje. Ja lepiej gotuję.
              Co nie przeszkadza mi go za to podziwiać. Że zarabia więcej odemnie, że jest dobrym tatą, że nie ma w głowie - kurwa, albo zarabiam albo zmieniam pieluchę. Brak ułomności jest taki niespotykany:)))

              > - Kobiety zamiast zając się własną sprawczością zajmują się obwinianiem mężcz
              > yzn bo mają wyższe wymagania i oczekiwania. Pół biedy jak same je sobie eskaluj
              > ą "poświęcając się"

              To prawda. Tyle że to stoi w sprzeczności do tego co napisałeś wcześniej. Wy nie potraficie zamienić pieluchy i zarobić kasy? To ktoś to musi za was ogarniać, czyż nie? Bo co do tego że dzieciak posrany chodzić nie może i musicie coś jeść i gdzieś mieszkać to się zgadzasz?
              To jest proste do rozwiazania.
              Ty zarabiasz, ona siedzi w domu. Ty z tej góry kasy płacisz jej normalną pensję. Za pracę którą ona wykonuje. Na rzecz Ciebie i waszych dzieci.

              > - Kobiety są naturalnie fizycznie słabsze wiec zanim mężczyźni kulturowo nie z
              > rezygnowali z przewagi , nie zostali tak wytresowani żeby zrezygnować z fizyczn
              > ej przewagi były naturalnie podporządkowane prawem silniejszego wbrew życzeniow
              > ym femi-mitom o rzekomej naturalnej równości

              Ale to się skończyło. Fizyczna tężyzna to najmniej opłacane zawody. Czemu ocena ulega zmienie tylko wtedy gdy Ci pasuje?

              > - Wmawianie kłamstwa że jesteśmy płciowio równi implikującą że jesteśmy identy
              > czni w potrzebach zakłóca podstawową komunikację i empatię i jest przyczyną kry
              > zysu

              Ale kto tak twierdzi? To nadużycie które tylko pogłebia podziały. Równi nie znaczy tacy sami.

              > - Nawet przy dobrych intencjach stron nie rozumiemy że mamy inne płciowo potr
              > zeby i oczekiwania determinowane róznymi neuroprzekaźnikami, kobiety z definicj
              > i oczekują że te kobiece są jedynie DOJRZAŁE i SŁUSZNE

              A faceci że....po co tak gadać? Nadal stoicie wyżej i wasze zdanie jest ważniejsze i jedynie słuszne?

              > - Kobiety mają krzątawicę nerwicowych przymusów akrywności i wkurza ich męska
              > potrzeba świętego spokoju, transcendentanego wyciszenia które postrzegają wyłą
              > cznie jako lenistwo (Andzia używała taką moją podobną myśl kiedyś sarkastycznie
              > jako sygnaturkę)

              Znam domu smaotnych facetów. W każdym jest mega czysto. Dużo domów. Znależli sposób na nie bałaganienie? Czy sprzatają?

              > - Kobiety oczekują od facetów sprawowania i łaczenia wielu sprzecznych neroprz
              > ekaźnikowo ról: agesywnej aktywności zawodowej i czułej opiekuńczości i nie wid
              > zą w tym nic niewłaściwego

              A co to za zawody które wymagają agresywności??? :)))) No nie wiedzimy. I powiem Ci wiecej.....widzę że wielu facetów to normalnie godzi.

              > - kryzys męskości jest kryzysem nadmiernych kobiecych oczekiwań i komunikacji.
              > - można szukać winnych lub… szukać rozwiązania

              To ładne zestawienie. Wiem kim jest wróg, ael szukajmy razem rozwiazań:))


              > Rozwiązanie : zamiast typowo poświęcać się syzyfowo eskalując oczekiwania, nerw
              > icową krzątawicę wobec domu czy nadopiekuńczość wobec potomstwa i tłumaczyć się
              > potem brakiem czasu na wszystko inne, najpierw trzeba zacząć od zdrowego egoiz
              > mu zdefiniować prawdziwe swoje potrzeby żeby móc je skonfrontować z potrzebami
              > drugiej strony i szukać Win-Win. Czy to czego ja oczekuje ma punkty wspólne i d
              > a się wtedy pogodzić z tym co on oczekuje .

              To kto zmienia pieluchę?
              • marek.zak1 Re: można szukać winnych lub… szukać rozwiązania 17.08.16, 10:00
                zawle napisała:


                > > - Kobiety oczekują od facetów sprawowania i łaczenia wielu sprzecznych neroprzekaźnikowo ról: agesywnej aktywności zawodowej i czułej opiekuńczości i nie widzą w tym nic niewłaściwego
                >
                > A co to za zawody które wymagają agresywności??? :)))) No nie wiedzimy. I powie
                > m Ci wiecej.....widzę że wielu facetów to normalnie godzi.
                ---------------------------------------------------------------
                Dokładnie. Przecież człowiek , w każdym razie facet, ma 2 natury - czułą dla bliskich i wojowniczą (agresywną niekoniecznie) dla świata. W ,,Ojcu chrzestnym" jest to genialnie pokazane. Czuli, opiekuńczy dla najbliższych - bezwzględni dla wrogów. Nic nowego.
        • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 15:57
          hello-kitty2 napisała:

          > marek.zak1 napisał:
          >
          > Wystarczy od
          > > nosić sukcesy i zarabiać kasę. A....jeszcze trzeba dbać o formę fizyczną.
          >
          >
          > Wystarczy ;-) A jakies rady dla mniej przebojowych, mniej zarabiajacych i bardziej otluszczonych czyli dla wiekszosci swiata?
          ----------------------------------------------
          Tak mniej żreć i więcej się ruszać. Do tego nie trzeba przebojowości a i więcej kasy zostanie w kieszeni.
          • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 20:10
            A jakie masz rady dla tych, co nie są otłuszczeni i zarabiają przyzwoicie?
            • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:08
              droitier napisał:

              > A jakie masz rady dla tych, co nie są otłuszczeni i zarabiają przyzwoicie?
              ---------------------------------------------------------------------------------------
              Żeby byli sympatyczni. Odtłuszczeni, dobrze zarabiający i sympatyczni nie maja problemów z kobietami.
              • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:29
                Sympatyczni trafiają do friendzone'a.
                • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:34
                  droitier napisał:

                  > Sympatyczni trafiają do friendzone'a.
                  --------------------------------------------
                  Popyt na odtłuszczonych, dobrze zarabiających i sympatycznych jest na tyle duży, ze jednak nie. Bądź sympatyczny a zobaczysz, że to działa.
                  • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:36
                    Jestem. Nie działa.
                    • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 22:03
                      Działa, widocznie nie jesteś.
                      • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 22:16
                        Ale wiesz, że jeden kontrprzykład obala dany warunek jako wystarczający?
                        • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 09:55
                          Owszem, jeżeli jest prawdziwy.
                          • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 10:28
                            O innych bym tu nie pisał.
                            • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 19:05
                              No niestety, nie bardzo. Najwyraźniej nie spełniasz któregoś z warunków.

                              I nie, sam nie jesteś w stanie siebie obiektywnie ocenić.
                              • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 20:46
                                > Najwyraźniej nie spełniasz któregoś z warunków.
                                No to któregoś czy konkretnie "bycia sympatycznym"? Bo o nim tu w tym momencie dyskutujemy.
                                A może rozsądniej będzie zaakceptować fakt że trzeba spełnić nieco więcej niż ten i 2 wymienione wcześniej warunki, a tak w ogóle to nie ma co szukać "warunków wystarczających" bo takie nie istnieją?

                                >I nie, sam nie jesteś w stanie siebie obiektywnie ocenić.
                                Sam nie. Ale korzystam z opinii innych o mnie. Poza tym, odnoszę się również do przypadków innych, sympatyczniejszych ode mnie, osób :)
                                • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 21:01
                                  droitier napisał:

                                  > > Najwyraźniej nie spełniasz któregoś z warunków.
                                  > No to któregoś czy konkretnie "bycia sympatycznym"? Bo o nim tu w tym momencie
                                  > dyskutujemy.A może rozsądniej będzie zaakceptować fakt że trzeba spełnić nieco więcej niż ten i 2 wymienione wcześniej warunki, a tak w ogóle to nie ma co szukać "warunków wystarczających" bo takie nie istnieją?
                                  ----------------------------------------
                                  Przy milionach singielek szukających sympatycznego i normalnego faceta, trzeba mieć w sobie coś bardzo zniechęcającego / odpychającego, żeby się nie udało.
                                  • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 21:24
                                    Marku, dajesz się nabierać kobietom na ich głodne kawałki.
                                    Singielki tylko deklarują, że szukają sympatycznego i normalnego faceta, jednak gdy na takiego trafią, przyklejają mu łatkę kumpla, albo sabotują znajomość. Natomiast znajdują jakąś perwersyjną przyjemność w kolekcjonowaniu porażek, prześciganiu się, która miała gorszą randkę, która trafiła na większego zjeba, po to najpewniej, by usprawiedliwić swoją samotność.
                                    • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 21:29
                                      droitier napisał:

                                      > Marku, dajesz się nabierać kobietom na ich głodne kawałki.
                                      > Singielki tylko deklarują, że szukają sympatycznego i normalnego faceta, jednak gdy na takiego trafią, przyklejają mu łatkę kumpla, albo sabotują znajomość. Natomiast znajdują jakąś perwersyjną przyjemność w kolekcjonowaniu porażek, prześciganiu się, która miała gorszą randkę, która trafiła na większego zjeba, po to najpewniej, by usprawiedliwić swoją samotność.
                                      -------------------------------------
                                      Niestety się nie zgadzam. Bądź zwyczajnie miłym, bezpośrednim facetem, odrzuć arogancję i wymądrzanie a propozycje będą przychodziły (same) jedna po drugiej.
                                      • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 21:47
                                        > Niestety się nie zgadzam.
                                        A kiedy ostatnio próbowałeś zdobyć jakąś kobietę?

                                        > Bądź zwyczajnie miłym, bezpośrednim facetem...
                                        byłem taki przez ponad 20 lat, więc coś niecoś wiem...

                                        > propozycje będą przychodziły (same) jedna po drugiej.
                                        Singielka składająca propozycje singlowi, dobre sobie! Takie coś nie ma miejsca, zwłaszcza u tych inteligentniejszych kobiet. Singielki kokietują wyłącznie zajętych - nie mają nic do stracenia, co nieco do ugrania, a prawie zawsze zgarną jakieś bonusowe uprzejmości. Z podobnych powodów singiel może liczyć na kokietowanie ze strony zajętej kobiety.
                                        • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:27
                                          droitier napisał:

                                          > > Niestety się nie zgadzam.
                                          > A kiedy ostatnio próbowałeś zdobyć jakąś kobietę?
                                          -----------------------------------
                                          W ogóle, ale dostawałem wiele mniej lub bardziej zawoalowanych propozycji. Gdyby nie silna wola to ...
                                          • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:37
                                            > W ogóle
                                            No właśnie. Więc za bardzo nie masz doświadczenia

                                            > ale dostawałem wiele mniej lub bardziej zawoalowanych propozycji. Gdyby nie silna wola to

                                            Tak sobie tłumacz...
                                            Dostawałeś, bo byłeś elementem rozgrywanego scenariusza, a jako zajęty się do tego nadawałeś. Może miałeś poprawić poczucie własnej wartości, a może miałeś być narzędziem do utarcia nosa innym facetom...
                                    • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:27
                                      A to samotność trzeba usptrawiedliwiać? Pierwsze słyszę...
                                      • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:38
                                        Pewnie nie trzeba, ale niektórym to pomaga...
                                  • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:04
                                    marek.zak1 napisał:

                                    > Przy milionach singielek szukających sympatycznego i normalnego faceta, trzeba
                                    > mieć w sobie coś bardzo zniechęcającego / odpychającego, żeby się nie udało.

                                    Blablabla :-)
                                    One czekają na mena minimum 8/10 a tu same 5/10 się pałętają.

                                    • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:21
                                      druginudziarz napisał:

                                      > marek.zak1 napisał:
                                      >
                                      > > Przy milionach singielek szukających sympatycznego i normalnego faceta, trzeba mieć w sobie coś bardzo zniechęcającego / odpychającego, żeby się nie udało.
                                      >
                                      > Blablabla :-)
                                      > One czekają na mena minimum 8/10 a tu same 5/10 się pałętają.
                                      ---------------------------------------
                                      Ale Droitier jest fit, dobrze zarabia, bystry i może jest powyżej 5/10. Poza tym jak nie ma 8 w pobliżu to trzeba obniżyć wymagania. Zwłaszcza że lata lecą.
                                      • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:26
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > > Blablabla :-)
                                        > > One czekają na mena minimum 8/10 a tu same 5/10 się pałętają.
                                        > ---------------------------------------
                                        > Ale Droitier jest fit, dobrze zarabia, bystry i może jest powyżej 5/10. Poza ty
                                        > m jak nie ma 8 w pobliżu to trzeba obniżyć wymagania. Zwłaszcza że lata lecą.

                                        Przegapiłeś dyskusję na ten temat. Byłby ewentualnie fit, gdyby był z 15 lat młodszy.
                                        A pewnie jak był młodszy to pewnie nie zarabiał dobrze i miał zł wiedze o świecie ludziach i kobietach.
                                        Co do singielek to one nie obnizają, a jak już w lata wpadną to sobie kota kupują.
                                        • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:32
                                          druginudziarz napisał:


                                          -------------------------------------
                                          > > Ale Droitier jest fit, dobrze zarabia, bystry i może jest powyżej 5/10. Poza ty m jak nie ma 8 w pobliżu to trzeba obniżyć wymagania. Zwłaszcza że lata lecą.
                                          >
                                          > Przegapiłeś dyskusję na ten temat. Byłby ewentualnie fit, gdyby był z 15 lat młodszy.
                                          -----------------------------------------------
                                          Ja już mam ponad 60 lat a jestem bardzo fit i promuje fitness :).

                                          ------------------------------------------------------------
                                          > Co do singielek to one nie obnizają, a jak już w lata wpadną to sobie kota kupują.
                                          ------------------------------------------------------------------
                                          No tak. Kot, wibrator i depresja. Zresztą może lepszy kot niż ,,5".
                                          • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:42
                                            marek.zak1 napisał:

                                            > Ja już mam ponad 60 lat a jestem bardzo fit i promuje fitness :).
                                            Super. No to spróbuj w ramach testu uwieść jakąś singielkę ;)

                                            > > Co do singielek to one nie obnizają, a jak już w lata wpadną to sobie kot
                                            > a kupują.
                                            > ------------------------------------------------------------------
                                            > No tak. Kot, wibrator i depresja. Zresztą może lepszy kot niż ,,5".

                                            Powiem Ci że one nawet wibratora nie potrzebują. Już prędzej, co zauważyłeś, antydepresanty. Ewentualnie jakiś inny, niż związek, cel w życiu
                                            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:45
                                              hehe...kobiety które znam i wiem że wspomagają się chemią są mężatkami. Samotne to raczej alko:))
                                              • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 23:34
                                                zawle napisała:

                                                > hehe...kobiety które znam i wiem że wspomagają się chemią są mężatkami. Samotne
                                                > to raczej alko:))

                                                To raczej dobrze świadczy o tych mężatkach, bo antydepresant daje jakiś perspektywy.
                                                • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 23:49
                                                  O ile depa nie jest odpowiedzią na związek.
                                                  • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 00:25
                                                    zawle napisała:

                                                    > O ile depa nie jest odpowiedzią na związek.

                                                    Odpowiedź na związek, odpowiedź na brak związku, odpowiedź na stresującą p
                                                    racę, odpowiedź na bezrobocie. Niektórzy tak po prostu mają.
                                                    Jeśli podejmują leczenie to wg mnie już jest na plus bo próbują coś zmienić, czyli jest jakas motywacja a nic tak nie przybija jak poczucie bezalternatywności.
                                                  • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 07:28
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > O ile depa nie jest odpowiedzią na związek.
                                                    >
                                                    > Odpowiedź na związek, odpowiedź na brak związku, odpowiedź na stresującą p
                                                    > racę, odpowiedź na bezrobocie. Niektórzy tak po prostu mają.
                                                    > Jeśli podejmują leczenie to wg mnie już jest na plus bo próbują coś zmienić, cz
                                                    > yli jest jakas motywacja a nic tak nie przybija jak poczucie bezalternatywności.

                                                    Lub jest ucieczkę ze związku. Wszak "niektórzy tak maja", czyli przewlekle. Znam panią która miała "przy mężu" szpitalną schizofrenię. Od czasu jego śmierci nie była w nim ani razu. I taką która miesiącami leżała w łózku z powodu choroby kregosłupa. Po smierci małżonka zrobiła sie z niej mega aktywna kobieta ( rower, romanse, przeprowadzki).
                                                    Chęć leczenia to nie musi być próbą zmiany
                                                  • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 09:56
                                                    zawle napisała:

                                                    > Lub jest ucieczkę ze związku.

                                                    > Wszak "niektórzy tak maja", czyli przewlekle. Zna
                                                    > m panią która miała "przy mężu" szpitalną schizofrenię. Od czasu jego śmierci n
                                                    > ie była w nim ani razu. I taką która miesiącami leżała w łózku z powodu choroby
                                                    > kregosłupa. Po smierci małżonka zrobiła sie z niej mega aktywna kobieta ( rowe
                                                    > r, romanse, przeprowadzki).

                                                    Sory, ale raczej bym bazował na ocenie sytuacji ich dzieci niż Twojej.
                                                    Np. problemy mojej matki nie zniknęły cudownie po śmierci ojca.

                                                    > Chęć leczenia to nie musi być próbą zmiany

                                                    Nie musi no i co? Czasem to presja rodziny, pracy, idzie sie do lekarza jak na skazanie w pozie "skoro musze to muszę, ale z tego i tak nic nie będzie". No ale coż tego z leczymy się z różnych przyczyn? btw to dotyczy wszystkich chorób, każdej wizyty u dowolnego lekarza.
                                                  • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 14:09
                                                    druginudziarz napisał:
                                                    > Sory, ale raczej bym bazował na ocenie sytuacji ich dzieci niż Twojej.
                                                    > Np. problemy mojej matki nie zniknęły cudownie po śmierci ojca.

                                                    To jest ocena ich dzieci.

                                                    > Nie musi no i co? Czasem to presja rodziny, pracy, idzie sie do lekarza jak na
                                                    > skazanie w pozie "skoro musze to muszę, ale z tego i tak nic nie będzie". No al
                                                    > e coż tego z leczymy się z różnych przyczyn? btw to dotyczy wszystkich chorób,
                                                    > każdej wizyty u dowolnego lekarza.

                                                    No to, że to wcale nie musi być perspektywiczne. Bo stan choroby jest stanem upragnionym, stanem który utrzymuje nadal tą relację lub jej kształt. Bo chyba o tym rozmawiamy?
                                            • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:52
                                              druginudziarz napisał:
                                              Pwiem Ci że one nawet wibratora nie potrzebują. Już prędzej, co zauważyłeś, antydepresanty. Ewentualnie jakiś inny, niż związek, cel w życiu
                                              ------------------------------------
                                              Znam sporo samotnych koleżanek moich dzieci. Jak zaobserwowałem to jednak potrzebują sensownego faceta a takich mało w okolicy.
                                              • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 08:58
                                                Może niech sprawdzą inne okolice...
                                        • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:34
                                          A doiter to ten z mega wadą w postaci żony?:)) Czy może sam chce 8/10 czyli młodszą o dekadę?
                                          • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:44
                                            > A doiter to ten z mega wadą w postaci żony?:))

                                            nie, to ten z mega wadą w postaci jej braku :))
                                            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:47
                                              Lubisz młodsze o dekadę? Modelki?
                                            • wont2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:54
                                              droitier napisał:

                                              > > A doiter to ten z mega wadą w postaci żony?:))
                                              >
                                              > nie, to ten z mega wadą w postaci jej braku :))
                                              --------
                                              Droiter, jestes po prostu zadufanym, zakochanym w sobie bubkiem. Stad niepowodzenia. Nie doradzam zmiany siebie, bo to niemozliwe.
                                              • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:59
                                                wont2 napisał:
                                                > Droiter, jestes po prostu zadufanym, zakochanym w sobie bubkiem.

                                                Coś mi świta:)))
                                                • wont2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 23:05
                                                  zawle napisała:

                                                  > wont2 napisał:
                                                  > > Droiter, jestes po prostu zadufanym, zakochanym w sobie bubkiem.
                                                  >
                                                  > Coś mi świta:)))
                                                  --------
                                                  Fakt, ja tez jestem zadufanym, zakochanym w sobie dupkiem. Ale jestem jednoczesnie zaaajebiscie sympatyczny :)
                                                  • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 23:10
                                                    wont2 napisał:

                                                    > --------
                                                    > Fakt, ja tez jestem zadufanym, zakochanym w sobie dupkiem. Ale jestem jednoczesnie zaaajebiscie sympatyczny :)
                                                    ----------------------------------
                                                    I o to chodzi.
                                                  • rekreativa Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 18:11
                                                    Na mnie sprawiasz wrażenie, że masz duzy dystans do siebie i świata i raczej zdrowe ego, nie przerośnięte.
                                                    I brak kompleksów.
                                                    To dość wyjątkowe tutaj.
                                              • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 23:04
                                                Też mi brakowało tych naszych pogawędek...
                                        • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:41
                                          > Byłby ewentualnie fit, gdyby był z 15 lat młodszy.
                                          Jestem bardziej fit niż 15 lat temu ...
                                          • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:43
                                            droitier napisał:

                                            > > Byłby ewentualnie fit, gdyby był z 15 lat młodszy.
                                            > Jestem bardziej fit niż 15 lat temu ...

                                            Tak Cię własnie widzę.
                                            Ale brońboże nie rezygnuj!
                                            • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:47
                                              Chwila, bo już się pogubiłem. To widzisz mnie takiego jak dziś, czy jak 15 lat temu?
                                  • dorry Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 23.08.16, 17:29
                                    marek.zak1 napisał:
                                    > Przy milionach singielek szukających sympatycznego i normalnego faceta, trzeba
                                    > mieć w sobie coś bardzo zniechęcającego / odpychającego, żeby się nie udało.

                                    Słuszne. Przeważnie są to zbyt duże wymagania.
                                    • droitier Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 24.08.16, 08:40
                                      A kiedy są za duże? Czy to, że kobieta ma mi się podobać to za duże wymaganie?
        • urquhart Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 00:54
          hello-kitty2 napisała:
          > rania. Probowalam tak zyc w przeszlosci z pare miesiecy i sie nie zlamalam, pot
          > ykalam sie o graty walajace sie na podlodze, ciuchy wybieralam rano do ubrania
          > z kupy lezacej na podlodze, jadlam z plastikowych opakowan, siadalam na ujebany
          > m. Zycie w chlewie doprowadza mnie psychicznie do potrzeby wyprowadzenia sie.
          > Nie wiem, nie widze w artykule praktycznych rozwiazan. Jak zyc z mezczyzna pozo
          > staje zagadka. Zycia obok sie nauczylam.

          Ze swoich doświadczeń i obserwacji wydaje mi się że ty po prosty nie potrafisz działać na jego motywację, nie wiesz czego on chce, bo założenie że będzie sprzątał jak burdel mu będzie przeszkadzał jest z gruntu fałszywe, bo zakłada podobne potrzeby porządku i o tym jest w tym artykule .
          Jak w cytacie Andzi w mojej sygnaturce, jak jest motywacja to chce się sprzątać i starać nawet jak to nie wynika z potrzeb faceta :)
          Niby TYpowo motywacją i gratyfikacją której nigdy dość jak w ykładach pokazywał Wojciszke badania jest dla facetów namiętność, a dla kobiet intymność. Ale nie zawsze jest typowo...
          • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 01:17

            > Ze swoich doświadczeń i obserwacji wydaje mi się że ty po prosty nie potrafisz
            > działać na jego motywację, nie wiesz czego on chce, bo założenie że będzie spr
            > zątał jak burdel mu będzie przeszkadzał jest z gruntu fałszywe, bo zakłada podo
            > bne potrzeby porządku i o tym jest w tym artykule .
            > Jak w cytacie Andzi w mojej sygnaturce, jak jest motywacja to chce się sprzątać
            > i starać nawet jak to nie wynika z potrzeb faceta :)
            > Niby TYpowo motywacją i gratyfikacją której nigdy dość jak w ykładach pokazywał
            > Wojciszke badania jest dla facetów namiętność, a dla kobiet intymność. Ale nie
            > zawsze jest typowo...
            >

            Ja pierdolę! Alternatywna rzeczywistośc jakiej dawno nie widziałam, a widziałam w życiu dużo umysłuowych zawijasow i skomplikowanych podrygów uskutecznianych celem zamaskowania mizerii własnej sytuacji. Co tak głęboko chowasz sam przed sobą? Alkoholizm? Inne syfy?
            Słyszysz Kitty, nie umialas zmotywowac tygrysa żeby nie pozarl koźlęcia? Słabo kobieto, słabo.
            • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 07:43
              aandzia43 napisała:

              > Ja pierdolę! Alternatywna rzeczywistośc jakiej dawno nie widziałam, a widziałam
              > w życiu dużo umysłuowych zawijasow i skomplikowanych podrygów uskutecznianych
              > celem zamaskowania mizerii własnej sytuacji.

              W relacji rodzic-dziecko to działa, pracownik-pracodawca działa, uczeń-nauczyciel dział, wszędzie działa tylko w relacji partnerskiej miałoby nie działać bo andzia japierdoli :D
              Nie ma co pierdolic, trzeba przyjąć na klatę, że czasem się czegoś nie potrafi albo przebywa sie w układach, w których coś nie działa.

              > Co tak głęboko chowasz sam przed
              > sobą? Alkoholizm? Inne syfy?

              Jakas ostatnio zgorzkniała jesteś (?)
              • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 08:55
                Wyjaśnie ci.Drugi o co.chodzi w tej wymianie zdań. Motywacja jest cholernie ok, stosuję na co dzień i od święta. Znam i doceniam jej moc. Urqu natomiast wciska kit że umiejętną motywacją można wszystko załatwić w związku dlugofalowym. Bzdura, bo wyżej nerek nikt z nas nie podskoczy, z patologicznego organicznego bałaganiarza na dłuższą metę i na każdy dzień życia nie zrobi się ogarnięty człowiek, a z matematycznego kretyna inżynier. Druga sprawa: ludzie mają swoje bardzo silne upodabnia i priorytety ipodejmują decyzje zgodnie z tymi priorytetami. Czasem zakręcimy nimi na chwilę i wtedy wyskakują ze swoich kolein, potem najczęściej do nich wracają. Wciskanie Kitty, że mogła zrobić ze.swojego wybierająego mamusię i jej usługi męża faceta bez upodobania do życia w syfie i skorego do regularnego ogarniania kwadratu jest chmastwem, złośliwoscią, głupotą?
                • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 09:32
                  aandzia43 napisała:

                  > Wyjaśnie ci.Drugi o co.chodzi w tej wymianie zdań. Motywacja jest cholernie ok,
                  > stosuję na co dzień i od święta. Znam i doceniam jej moc. Urqu natomiast wcisk
                  > a kit że umiejętną motywacją można wszystko załatwić w związku dlugofalowym. Bz
                  > dura, bo wyżej nerek nikt z nas nie podskoczy, z patologicznego organicznego ba
                  > łaganiarza na dłuższą metę i na każdy dzień życia nie zrobi się ogarnięty człow
                  > iek, a z matematycznego kretyna inżynier.

                  Ale po co miałby sie zrobić inzynier? chciałaś inżyniera za męża trzeba było na politechnikach szukać. A tak masz sportowca lub artystę, po chu.a mu jeszcze ta matematyka??
                  A może założyłaś, że mąż _na_razie_ jest dobry (=wystarczający) taki jaki jest a potem się jakoś go wychowa. No a on ciele uparte wychować się nie dał?

                  > Druga sprawa: ludzie mają swoje bardz
                  > o silne upodabnia i priorytety ipodejmują decyzje zgodnie z tymi priorytetami.
                  No i co w związku z tym?
                  Tak w ogóle to co to są te "priorytety"? to jakaś niewymienna część ciała? nerka? wątroba?
                  Bo widzisz, ja nie mam takiej części ciała i dlatego pytam. Moje priorytety to, jakby to określić, to takie narzędzie na półce w Kastoramie. Mam potrzebę i MOŻLIWOŚĆ wywiercić dziurę w ścianie to idę i kupuję sobie odpowiedni priorytet.

                  > Czasem zakręcimy nimi na chwilę i wtedy wyskakują ze swoich kolein, potem najcz
                  > ęściej do nich wracają. Wciskanie Kitty, że mogła zrobić ze.swojego wybierająeg
                  > o mamusię i jej usługi męża faceta bez upodobania do życia w syfie i skorego do
                  > regularnego ogarniania kwadratu jest chmastwem, złośliwoscią, głupotą?

                  Złośliwość u kogoś sugeruje mi jednoznacznie frustracje z jakimi żyje.
                  • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 12:45
                    Rozkminianie inżyniera opuszczę, jakaś pomyłka. Do rzeczy. Zmiany w człowieku są możliwe tylko w pewnym zakresie. Czasem ktoś czy coś uświadomi nam przypadkiem lub celowym motywującym nas działaniem, że drzemią w nas pokłady mocy czy zdolności o których nie wiedzieliśmy. I zmieniamy się trwale na lepsze, i jest pięknie. Ta zmiana przypuszczalnie nastąpiłaby i tak wcześniej czy później, bo po prostu ... był w nas potencjał na zaistnienie jej. Nie ma potencjału, nie ma trwałej jakościowej iany. Mimo najszczeeszych chęci z gowna bata nie ukrecisz. Są tylko chwilowe zrywy, kłamstwa przed samym sobą i otoczeniem (np. partnerem), że stać nas na bycie lepszym.
                    Ja wiem na co mnie stać, wiem co mogę dac i czego chce sama. I głupotą i chamstwem byloby winić jakiegoś nieszczęśnika, że nie nauczę się dla niego japońskiego/nie uwierzę w Boga/nie zapiszę się do PiSu/nie zostane żoną ze Stepford/nie założę hodowli kotów nastawionej na maksymalna eksploatację zwierzęcia/nie porzuce swojej rodziny/nie założę getrow w pantekę. Jednym słowem nie zrezygnuje z fundamentów swojego jestestwa oraz nie pokonam naturalnych ograniczeń. Żaden chłop, ani żadna inna miłość (dziecko) nie jest w stanie zmotywowac mnie do... niemożliwego. Więc do głowy by mi nie przyszło winić ludzi spotykanych na swojej drodze, że za mało mnie.stymuluja czy za.mało mi dają bymmogła rozkwitnąć/pójść inną drogą.
                    Dokonywałam w.życiu rzeczy, które nie.snily mi.się parę lat przed tym, zanim miały miejsce. Dobrze wiem, co i jak mnie motywowało i co dawało mi siłę. Nie były to czyjeś tanie gierki komiwojażerskie obliczone na efekt "kup zanim się zorientujesz, że wcale tego nie potrzebujesz".
                    • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 22:21
                      aandzia43 napisała:
                      1.
                      > Żaden chł
                      > op, ani żadna inna miłość (dziecko) nie jest w stanie zmotywowac mnie do... nie
                      > możliwego.
                      2.
                      > Dokonywałam w.życiu rzeczy, które nie.snily mi.się parę lat przed tym, zanim mi
                      > ały miejsce.

                      Nie rozumiem Cię zupełnie, bo wg mnie jedno drugie wyklucza.

                      > Dobrze wiem, co i jak mnie motywowało i co dawało mi siłę. Nie był
                      > y to czyjeś tanie gierki komiwojażerskie obliczone na efekt "kup zanim się zori
                      > entujesz, że wcale tego nie potrzebujesz".

                      Jakoś to obiektywnie oceniasz czy na "widzimisie"?
                      • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 00:00
                        druginudziarz napisał:

                        > aandzia43 napisała:
                        > 1.
                        > > Żaden chł
                        > > op, ani żadna inna miłość (dziecko) nie jest w stanie zmotywowac mnie do.
                        > .. nie
                        > > możliwego.
                        > 2.
                        > > Dokonywałam w.życiu rzeczy, które nie.snily mi.się parę lat przed tym, za
                        > nim mi
                        > > ały miejsce.
                        >
                        > Nie rozumiem Cię zupełnie, bo wg mnie jedno drugie wyklucza.

                        Nic się nie wyklucza. Jak coś jest niemożliwe to po prostu nie zaistnieje. A moje transformacje były mozliwe,tylko nie sądziłam że mam na nie siły/potencjał.



                        > > Dobrze wiem, co i jak mnie motywowało i co dawało mi siłę. Nie był
                        > > y to czyjeś tanie gierki komiwojażerskie obliczone na efekt "kup zanim si
                        > ę zori
                        > > entujesz, że wcale tego nie potrzebujesz".
                        >
                        > Jakoś to obiektywnie oceniasz czy na "widzimisie"?

                        Nie.wiem czy to co napiszę przejdzie przez sito weryfikacji Drugiego i okaże się wystarczająco obiektywne :-P Takie bzdetne komiwojazerskie gierki ze strony kogoś obok, kogoś realizującego swój prywatny, niekoniecznie zgodny z naszym dobrem, plan nie mają większej mocy sprawczej we wzrastaniu i w rozwoju.
                        • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 00:33
                          aandzia43 napisała:

                          > Nic się nie wyklucza. Jak coś jest niemożliwe to po prostu nie zaistnieje. A mo
                          > je transformacje były mozliwe,tylko nie sądziłam że mam na nie siły/potencjał.

                          1. Nie sądzą żebym zrobił 100 pompek
                          2. To niemożliwe żebym zrobił 100 pompek
                          Dla mnie to dokładnie to samo.

                          > Nie.wiem czy to co napiszę przejdzie przez sito weryfikacji Drugiego i okaże si
                          > ę wystarczająco obiektywne :-P Takie bzdetne komiwojazerskie gierki ze strony
                          > kogoś obok, kogoś realizującego swój prywatny, niekoniecznie zgodny z naszym do
                          > brem, plan nie mają większej mocy sprawczej we wzrastaniu i w rozwoju.

                          Doobra, dajmy temu spokój bo takie mgliste tłumaczenia nic mi nie mówią, a żyć bez nich potrafię ;)
                        • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 07:22
                          aandzia43 napisała: > Nie.wiem czy to co napiszę przejdzie przez sito weryfikacji Drugiego i okaże si
                          > ę wystarczająco obiektywne :-P Takie bzdetne komiwojazerskie gierki ze strony
                          > kogoś obok, kogoś realizującego swój prywatny, niekoniecznie zgodny z naszym do
                          > brem, plan nie mają większej mocy sprawczej we wzrastaniu i w rozwoju.

                          To jest mega subiektywne andzia. Ja osobiście mam dość wzrastania i rozwoju, za to społecznie jestem w czarnej dupie. Zważ gdzie jest norma, pisał o tym drugi. Mam w tym temacie ewidentny brak u miejetności a nawet awersje. A chciałbym żeby to był WYBÓR. Umiem, ale nie chcę.
                        • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 07:22
                          aandzia43 napisała: > Nie.wiem czy to co napiszę przejdzie przez sito weryfikacji Drugiego i okaże si
                          > ę wystarczająco obiektywne :-P Takie bzdetne komiwojazerskie gierki ze strony
                          > kogoś obok, kogoś realizującego swój prywatny, niekoniecznie zgodny z naszym do
                          > brem, plan nie mają większej mocy sprawczej we wzrastaniu i w rozwoju.

                          To jest mega subiektywne andzia. Ja osobiście mam dość wzrastania i rozwoju, za to społecznie jestem w czarnej dupie. Zważ gdzie jest norma, pisał o tym drugi. Mam w tym temacie ewidentny brak u miejetności a nawet awersje. A chciałbym żeby to był WYBÓR. Umiem, ale nie chcę. Ja tylko wiem, ale nie umiem.
                          • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 08:41
                            zawle napisała:

                            > aandzia43 napisała: > Nie.wiem czy to co napiszę przejdzie przez sito weryf
                            > ikacji Drugiego i okaże si
                            > > ę wystarczająco obiektywne :-P Takie bzdetne komiwojazerskie gierki ze st
                            > rony
                            > > kogoś obok, kogoś realizującego swój prywatny, niekoniecznie zgodny z nas
                            > zym do
                            > > brem, plan nie mają większej mocy sprawczej we wzrastaniu i w rozwoju.
                            >
                            > To jest mega subiektywne andzia. Ja osobiście mam dość wzrastania i rozwoju, za
                            > to społecznie jestem w czarnej dupie. Zważ gdzie jest norma, pisał o tym drugi
                            > . Mam w tym temacie ewidentny brak u miejetności a nawet awersje. A chciałbym ż
                            > eby to był WYBÓR. Umiem, ale nie chcę. Ja tylko wiem, ale nie umiem.

                            Moglabys rozkminić co jest subiektywne? I w czym masz.ewidentny brak. W manipulowaniu w.drobiazgach czy dostosowywaniu się do partnera?
                            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 18.08.16, 14:04
                              aandzia43 napisała: > Moglabys rozkminić co jest subiektywne? I w czym masz.ewidentny brak. W manipul
                              > owaniu w.drobiazgach czy dostosowywaniu się do partnera?

                              Subiektywna jest Twoja ocena sytuacji. Dla Ciebie gierki, dla kogoś innego praca nad związkiem. Ewidentny brak i w jednym i w drugim. Chyba za bardzo słucham siebie. Gdy mi zgrzyta to tego nie robię, bo potem mam doła.
                • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 11:18
                  Nie andzia...jest zrzucaniem odpowiedzialności na kogoś. Ona stała się odpowiedzialna. On przestał.
                  • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 20:11
                    Podsumowujac odpowiedzia zbiorcza przypadek mojego eks meza. Owszem nie potrafilam zmotywowac, jak i nie potrafie dotad nikogo zmotywowac do niczego. W mojej firmie jest nawet test psychologiczny gdy mowa o stalym kontrakcie, ktory trzeba pomyslnie zdac by kontrakt otrzymac. A jednym z pytan jest: ''twoj kolega w pracy oswiadcza glosno, ze mu sie nie chce pracowac, co mu na to odpowiadasz?". Jaka jest prawidlowa odpowiedz wobec Was? Ja sie zastanawialam i za cholere nie wiem??? Moje podejscie do motywacji jest takie: motywacji szukam w sobie, a jesli jest tam niedobor to szukam owszem na zewnatrz ale nadal to JA szukam sama, podejmuje dzialanie, przegrzebuje internet, szukam ludzi, kontaktow, SAMA.

                    Dalej Nudziarz. Meza nie bralam jako 'Mr right NOW' tylko jako 'Mr right', nie mialam pojecia o zadnym wychowywaniu, za mloda na to bylam. Dodatkowo my sie pobralismy zeby razem zamieszkac wiec ja zielonego pojecia nie mialam co on robil w domu, czy byl calkowicie obslugiwany przez mamusie czy sam cos robil. Moglam sie moze tego wywiedziec na zas zeby potem sie nie zdziwic ale z kolei tez slysze, ze niejeden w domu palcem nie ruszal, a na swoim zapierdala wiec...? Przewidzisz?

                    Aandzia nie ma czego zalowac. Szczescie w nieszczesciu mialam mozliwosc obserwacji jego kolejne malzenstwo, ktore sie skonczylo jeszcze gorzej, co potwierdzilo, ze sie zmotywowac nie dalo, akurat tego czlowieka, bo... i tu do Urqu no wlasnie: nie kazdy mowi wprost czego chce (wydaje mi sie, ze w polskim domu nie uczy sie zeby komunikowac swoje potrzeby wprost, bo to nie wypada) i nie kazdy jest stereotypowy (namietnosc za intymnosc), a i pewnie zdarza sie czasem taki, ktory nic korzystnego na wymiane do zaoferowania nie ma.
          • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 08:05
            urquhart napisał: > Ze swoich doświadczeń i obserwacji wydaje mi się że ty po prosty nie potrafisz
            > działać na jego motywację, nie wiesz czego on chce, bo założenie że będzie spr
            > zątał jak burdel mu będzie przeszkadzał jest z gruntu fałszywe, bo zakłada podo
            > bne potrzeby porządku i o tym jest w tym artykule .

            Chyba nie doczytałeś. Tam nie było słowa na temat jego poziomu lubienia porządku. On szedł tam gdzie to ktoś robił bez szemrania i nie wymagał wsparcia. Do mamy. Oczywiście można pokusić się o to, żeby mamę obwinić, ale nie jest to do końca prawidłowy kierunek. Bylibyśmy zlepkiem chujowizny gdyby wszyscy ludzie wybierali poddawanie się, łatwiznę i wymówki. A tak nie jest. Wybieramy. Czasami poprzez akceptację, zaprzeczenie lub ucieczkę- ale nadal jest to wybór.

            > Jak w cytacie Andzi w mojej sygnaturce, jak jest motywacja to chce się sprzątać
            > i starać nawet jak to nie wynika z potrzeb faceta :)
            > Niby TYpowo motywacją i gratyfikacją której nigdy dość jak w ykładach pokazywał
            > Wojciszke badania jest dla facetów namiętność, a dla kobiet intymność. Ale nie
            > zawsze jest typowo...
            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 17.08.16, 08:14
              A na poważnie...w moim małżeństwie próbowałam. Tak jak tu urgu sugerujesz. Z tym że on CHCIAŁ domowych pierogów, porządku w chacie, czystych i ogarniętych dzieci. Win-win. Tu też może być problem. Jeśli jedna ze stron mówi- masz pralkę, lodówkę i zmywarkę, czego do cholery jeszcze chcesz? Gdy nie szanował wyprasowanych koszul- przestałam prasować. Gdy irytowało go pielegnowanie w chorobie- przestałam pielęgnować. I tak, powoli nie zostało nic. Nic co robilibyśmy razem, nic co robiłabym dla niego, nic nie oczekiwałam. I wtedy się rozwiodłam. Bycie ze sobą to musi być wymiana. Nie na zasadzie - masz mnie a ja mam pranie, sprzątanie i cała resztą. Ten model rodziny odchodzi do lamusa wraz z pójściem kobiet do pracy.
              • urquhart Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 09:01
                zawle napisała:
                > nic co robiłabym dla niego, nic nie oczekiwałam. I wtedy się rozwiodłam. Bycie
                > ze sobą to musi być wymiana

                No ale tu pojawia się Mabelle z resztą wojujących feministek że to sprowadza kobiety do seksitowskiego uprzedmiotowiena i kurestwa przecież na które im DUMA nie pozwoli!

                Jak może być wymiana jak się nie dopuszcza do wiadomości co jest przedmiotem popytu tej wymiany?

                Ty Zawle masz w sobie wyraźną nutę feministycznego roszczeniowego obwiniania mężczyzn za całe zło chociaż sobie przecież poradziłaś i przepracowałaś, jak i ja przepracowałem ale mam nutę żalu i zgorzkienia ML obwiniania kobiet nie są takie jak mnie wychowano w tej iluzji że powinny być i nie nagradzają wcale za wrażliwość, bycie uległym i staranie jak mama , ani też nie robią jak społeczeństwo małp bonobo i nie rozdają seksu potrzebującym sfrustrowanym osobnikom żeby rozładowywać agresję i napięcia tylko odwrotnie je eskalują.

                > A na poważnie...w moim małżeństwie próbowałam. Tak jak tu urgu sugerujesz. Z ty
                > m że on CHCIAŁ domowych pierogów, porządku w chacie, czystych i ogarniętych dzi
                > eci. Win-win. Tu też może być problem. Jeśli jedna ze stron mówi- masz pralkę,
                > lodówkę i zmywarkę, czego do cholery jeszcze chcesz?

                Może zatem był zablokowany wychowaniem i stosował sabotaż komunikacji, bo nie chciał przyznać się sam przed sobą miał wyparte , czy śwadomie nie chciał ujawnić na czym mu naprawdę zależy bo to ujawnienie słabości?
                Jak podobnie kiedyś byłem w czarnej dpoie a wydawało mi się że spełniam wszystko oczekiwania i potrzeb zaangażowania które komunikuje ślubna, a namietnośc i intymnosć tymczasem zdechła.
                Ale dopiero tutaj na tym forum dotarło do mnie to w pełni o czym pisze psychoewo i PUA , konflikcie nieuświadomego affection ze świadomym attraction , że sam sobie jestem winny że traktowała mnie jedynie jak użytecznego przyjaciela
                Motywacja dla niej była zupełnie gdzie indziej niż to komunikowała. I za to jestem wdzięczny forum i Wam że to do mnie w pełni dotarło dzięki dyskusjom tutaj umożliwiło zmianę i przewartościowanie.
                • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 11:30
                  urquhart napisał: > No ale tu pojawia się Mabelle z resztą wojujących feministek że to sprowadza ko
                  > biety do seksitowskiego uprzedmiotowiena i kurestwa przecież na które im DUMA n
                  > ie pozwoli!

                  Skończ z tym urgu. Ja też jestem WOJUJĄCĄ FEMINISTKĄ. I oczywiście zgadzam się z dziewczynami że to seksistowksie, kurewstwo i uprzedmiotowienie;) Dlatego najczęściej bywam sama lub na dochodne. Nie nadaję się na nianię dla ułomnych typów, nie będę spełniać niczyich oczekiwań. Słucham co kto potrzebuje, staram się to dawać, daję tyle ile potrafię i liczę się z tym że to może być za mało, nie o czasie. To nie kwestia dupy, ale twardych wyborów urgu.
                  >
                  > Jak może być wymiana jak się nie dopuszcza do wiadomości co jest przedmiotem po
                  > pytu tej wymiany?

                  Bo ja raczej nie dałabym dupy tylko po to żeby coś dostać. Cokolwiek by to nie było. Daję tylko to, co mam ochotę dać. Liczę się z tym że ktoś odejdzie. Dlatego nie biadolę, nie robię z siebie męczennicy i nikomu nie podtykam pod nos swojego oddania.

                  > Ty Zawle masz w sobie wyraźną nutę feministycznego roszczeniowego obwiniania mę
                  > żczyzn za całe zło chociaż sobie przecież poradziłaś i przepracowałaś

                  Mylisz się. Ja urgu znam facetów z książek o Stasiu Wilmowskim. Jestem nimi po prostu rozczarowana. Nie jestem roszczeniowa. Wiem czego chcę i chcę to dostać. Albo wypad. To też do dupy, nie? Trwanie i narzekanie do dupy, odchodzenie gdy ktoś nie spełnia wymagań do dupy. Dostosowanie z usmiechem na ustach jest fajne, nie? No tak, to każdy by chciał. Co do ML...szaleńcy mnie interesują tylko na filmach- z daleko odemnie. ML jest niebezpiecznie z mojego świata.

                  > Może zatem był zablokowany wychowaniem i stosował sabotaż komunikacji, bo nie c
                  > hciał przyznać się sam przed sobą miał wyparte , czy śwadomie nie chciał ujawni
                  > ć na czym mu naprawdę zależy bo to ujawnienie słabości?

                  Gdy jesteśmu młodzi to nam się należy. Życie uczy pokory.



                  jak i ja
                  > przepracowałem ale mam nutę żalu i zgorzkienia ML obwiniania kobiet nie są tak
                  > ie jak mnie wychowano w tej iluzji że powinny być i nie nagradzają wcale za wra
                  > żliwość, bycie uległym i staranie jak mama , ani też nie robią jak społeczeństw
                  > o małp bonobo i nie rozdają seksu potrzebującym sfrustrowanym osobnikom żeby ro
                  > zładowywać agresję i napięcia tylko odwrotnie je eskalują.
                  • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 12:50
                    Amen.
                  • hello-kitty2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 19:14
                    zawle napisała:

                    > urquhart napisał: > No ale tu pojawia się Mabelle z resztą wojujących femin
                    > istek że to sprowadza ko
                    > > biety do seksitowskiego uprzedmiotowiena i kurestwa przecież na które im
                    > DUMA n
                    > > ie pozwoli!
                    >
                    > Skończ z tym urgu. Ja też jestem WOJUJĄCĄ FEMINISTKĄ. I oczywiście zgadzam się
                    > z dziewczynami że to seksistowksie, kurewstwo i uprzedmiotowienie;) Dlatego naj
                    > częściej bywam sama lub na dochodne. Nie nadaję się na nianię dla ułomnych typó
                    > w, nie będę spełniać niczyich oczekiwań. Słucham co kto potrzebuje, staram się
                    > to dawać, daję tyle ile potrafię i liczę się z tym że to może być za mało, nie
                    > o czasie. To nie kwestia dupy, ale twardych wyborów urgu.
                    > >
                    > > Jak może być wymiana jak się nie dopuszcza do wiadomości co jest przedmio
                    > tem po
                    > > pytu tej wymiany?
                    >
                    > Bo ja raczej nie dałabym dupy tylko po to żeby coś dostać. Cokolwiek by to nie
                    > było. Daję tylko to, co mam ochotę dać. Liczę się z tym że ktoś odejdzie. Dlate
                    > go nie biadolę, nie robię z siebie męczennicy i nikomu nie podtykam pod nos swo
                    > jego oddania.

                    No dobra ale czy ktoras z pan przyjela do wiadomosci = zaakceptowala rzeczywistosc mianowicie, ze mezczyzna interesuje sie kobieta tylko w jednym celu, jest nim seks i wszystko co mu moze dac jak pierogi, posprzatany dom, zaopiekowane dzieci, ect to sa pomniejsze ekstra's, ktore mu zwisaja i dalej: wszystko co moze od mezczyzny zyskac rowniez w wymierze emocjonalnym to tez tylko za seks? Czyli seks jest de facto przedmiotem wymiany, bo jesli go nie ma to pozostaje pocaluj mnie kobieto w dupe i niewazne jest czy jestes fajna, cool, samodzielna, nienarzekajaca, samoutrzymujaca sie, zaradna, po prostu dla mezczyzny nie istniejesz, nie ma Cie, jestes przezroczysta. A jesli jakis mezczyzna twierdzi, ze jest inaczej to po prostu klamie we wiadomym celu.

                    Mnie jest to trudno zaakceptowac ale skoro tak jest to jestem za wymiana ale na bogato. W przeciwienstwie do Mabelle uwazam za gleboka naiwnosc myslenie, ze bycie z kims nie powinno opierac sie na zadnej wymianie. Jestem za wymiana ale tylko za korzystna. Czyli jesli ja mam zaspokajac potrzeby seksualne pana za to zeby w wymienie dostac zeby on sprzatal po sobie to poweim wprost: nie oplaca mi sie. Jesli mialabym to jednak robic to by musial dorzucic jakas spora kaske powiedzmy.

                    Ty ale najciekawsze jest, ze faceci sie tak samo oburzaja, ze maja dokladac kase do interesu zwanego zwiazkiem jak babki na to, ze chlopy sie chca wymieniac na dostep do dupy. Wiec jest to wszystko przykryte spora warstwa klamstwa, ze niby tak nie jest.

                    I teraz, kto sie nie potrafi wymienic ten zostaje sam jak Zawle czy Aandzia. Tylko prawda jest taka, ze wiekszosc ludzi nie chce samotnie spedzac zycia, wiekszosc tez na to nie stac, stad frustracje.
                    • potwor_z_piccadilly Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 19:45
                      Z kim Ty się Kitty zadajesz?
                      O niemieckim Turku już wiemy.
                      Następnych dawaj.
                    • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 20:05

                      >
                      > I teraz, kto sie nie potrafi wymienic ten zostaje sam jak Zawle czy Aandzia. Ty
                      > lko prawda jest taka, ze wiekszosc ludzi nie chce samotnie spedzac zycia, wieks
                      > zosc tez na to nie stac, stad frustracje.
                      >
                      Trochę się pogubilam w tych wymianach i twojej wartkiej narracji :-) Ale.żeby nie poszła w eter jakaś bajka to od razu zdementuję. Nie zostałam sama bo się nie umiem wymieniać (co na co? bo.seks.lubię co najmniej tak, jak przeciętny mężczyzna). Zostałm sama bo przestałam szanować mojego mężczyznę, dostawać to co najbardziej było mi potrzebne w związku, bo poczułam smród rozkładu umysłowego imoralnego i zaczęłm czuć się jak zatrutia. Bo.zobaczyłam ścianę nie do obejścia, przebicia czy przeskovzenia. Jednym słowem jeszcze parę lat i sczezłabym i stoczyła się na psychiczne dno. Wybrałam ból odgryzanej własnymi zębami tkwiącej w potrzasku łapy od bólu całego, powoli trutego gangreną, ciała.
                      • hello-kitty2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 20:22
                        aandzia43 napisała:

                        > Trochę się pogubilam w tych wymianach i twojej wartkiej narracji :-) Ale.żeby n
                        > ie poszła w eter jakaś bajka to od razu zdementuję. Nie zostałam sama bo się ni
                        > e umiem wymieniać (co na co? bo.seks.lubię co najmniej tak, jak przeciętny mężc
                        > zyzna). Zostałm sama bo przestałam szanować mojego mężczyznę, dostawać to co na
                        > jbardziej było mi potrzebne w związku, bo poczułam smród rozkładu umysłowego im
                        > oralnego i zaczęłm czuć się jak zatrutia. Bo.zobaczyłam ścianę nie do obejścia,
                        > przebicia czy przeskovzenia. Jednym słowem jeszcze parę lat i sczezłabym i sto
                        > czyła się na psychiczne dno. Wybrałam ból odgryzanej własnymi zębami tkwiącej w
                        > potrzasku łapy od bólu całego, powoli trutego gangreną, ciała.

                        Sorki jesli za bardzo popedzilam. Ja nie pisze dlaczego zostalas sama tylko dlaczego jestes sama. Czyli nie opisuje w przkladzie przyczyn rozpadu Twojego malzenstwa. W ogole sie do niego nie odnosze, wskazuje tylko, ze nie wiazesz sie, jestes TERAZ sama, choc moglabys byc z kims. To samo Zawle. Inni sa zmuszeni do wymian, bo nie chca/nie potrafia byc sami. I teraz napisalam, ze 'kto nie potrafi' sie wymienic zostaje sam ale w sumie moze byc tez 'kto ma komfort braku potrzeby wymiany', roznie to mozna przedstawic.
                        • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:24

                          > Sorki jesli za bardzo popedzilam. Ja nie pisze dlaczego zostalas sama tylko dla
                          > czego jestes sama. Czyli nie opisuje w przkladzie przyczyn rozpadu Twojego malz
                          > enstwa. W ogole sie do niego nie odnosze, wskazuje tylko, ze nie wiazesz sie,
                          > jestes TERAZ sama, choc moglabys byc z kims. To samo Zawle. Inni sa zmuszeni do
                          > wymian, bo nie chca/nie potrafia byc sami. I teraz napisalam, ze 'kto nie potr
                          > afi' sie wymienic zostaje sam ale w sumie moze byc tez 'kto ma komfort braku po
                          > trzeby wymiany', roznie to mozna przedstawic.
                          >

                          Aaa, rozumiem :-) Nie chcę.się.wiązać teraz i wiązać się za wszelką cenę dla samego związku. Teraz nie, bo nie.jestem jeszcze w formie i mogę podejmować głupie decyzje (jak nie ja w formie) i skrzywdzić siebie lub/i kogoś. Dla samego związku też.nie bo to.dla mnie guzik warte (póki.co). Nie wiem.co.będzie kiedyś i kim kiedyś będę. Niczego nie.zakładam, chcę tylko być szczęśliwa, dawać.szczęście i żyć w harmonii ze.światem. Czy będzie to związek, polewanie wodą wielorybów na.plaży czy pielgrzymki do.Częstochowy to nie ma większego znaczenia ;-)
                        • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:41
                          hello-kitty2 napisała:

                          > Inni sa zmuszeni do
                          > wymian, bo nie chca/nie potrafia byc sami.

                          A zastanawialas sie dlaczego nie potrafia byc sami ? Bo sami sobie nie maja nic do zaoferowania i licza, ze to drugi czlowiek im cos zaoferuje. Slepa uliczka jak dla mnie.
                          Drugi czlowiek i jego *oferta* sa dla mnie luksusem. Luksusem sie czlowiek cieszy, rozkoszuje sie nim, ale nie jest on niezbedny do zycia. Plawic sie w luksusie jest pieknie, zachwycajaco, radosnie, ale bez luksusu sie nie umiera.
                          • hello-kitty2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 22:31
                            mabelle2000 napisała:

                            > A zastanawialas sie dlaczego nie potrafia byc sami ? Bo sami sobie nie maja nic
                            > do zaoferowania i licza, ze to drugi czlowiek im cos zaoferuje. Slepa uliczka
                            > jak dla mnie.
                            > Drugi czlowiek i jego *oferta* sa dla mnie luksusem. Luksusem sie czlowiek cies
                            > zy, rozkoszuje sie nim, ale nie jest on niezbedny do zycia. Plawic sie w luksus
                            > ie jest pieknie, zachwycajaco, radosnie, ale bez luksusu sie nie umiera.

                            Wiesz to samo mozna powiedziec o posiadaniu dzieci. Rodzisz dzieci, bo sama nie masz sobie nic do zaoferowania ;-) Wg mnie za zycie razem, a nie samotnie odpowiada przede wszystkim potrzeba dzielenia zycia z kims.

                            W tym calym dzisiejszym rownouprawnieniu nikt nie odwaza sie powiedziec 'potrzebuje go/ja/cie do zycia', a jednoczesnie to jest to, co ja np. bym chciala najbardziej od kogos uslyszec chocby ta potrzeba miala krotko trwac.
                            • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 22:52
                              hello-kitty2 napisała:

                              > Wiesz to samo mozna powiedziec o posiadaniu dzieci. Rodzisz dzieci, bo sama nie
                              > masz sobie nic do zaoferowania ;-)

                              Nie widze tu sprzecznosci, dziecko to tez drugi czlowiek, tez taki luksus przeciez, w dodatku tylko przez kilkanascie lat mozna sie nim cieszyc na co dzien.

                              > W tym calym dzisiejszym rownouprawnieniu nikt nie odwaza sie powiedziec 'potrze
                              > buje go/ja/cie do zycia', a jednoczesnie to jest to, co ja np. bym chciala najb
                              > ardziej od kogos uslyszec chocby ta potrzeba miala krotko trwac.

                              " Potrzebuje cie poniewaz cie kocham, a nie -kocham cie poniewaz cie potrzebuje". Erich Fromm. To oczywiste przeciez.
                              PS I na cholere mi byc dla kogos *calym swiatem* ? ;-)
                              • wont2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 23:17
                                mabelle2000 napisała:

                                > " Potrzebuje cie poniewaz cie kocham, a nie -kocham cie poniewaz cie potrzebuje
                                > ". Erich Fromm.
                                ---------
                                A propos twojej stopki, mabelle. Ostatnio dostalem do przeczytania Sztuke Milosci Fromma i zatrzymalem sie wlasnie na tym cytacie bo sie z nim gleboko nie zgadzam. Powinno byc: kocham cie ale cie nie potrzebuje.
                                • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 23:23
                                  wont2 napisał:

                                  > A propos twojej stopki, mabelle. Ostatnio dostalem do przeczytania Sztuke Milos
                                  > ci Fromma i zatrzymalem sie wlasnie na tym cytacie bo sie z nim gleboko nie zga
                                  > dzam. Powinno byc: kocham cie ale cie nie potrzebuje.

                                  Bo Fromm odnosi sie do ideii milosci dojrzalej i niedojrzalej.
                                  Wedlug mnie tez powinno byc- kocham cie, ale cie nie potrzebuje. Jestes dla mnie wazny/a i bedzie mi smutno jak odejdziejsz, ale moj swiat sie od tego nie zawali.
                                  • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 00:09
                                    mabelle2000 napisała:

                                    > wont2 napisał:
                                    >
                                    > > A propos twojej stopki, mabelle. Ostatnio dostalem do przeczytania Sztuke
                                    > Milos
                                    > > ci Fromma i zatrzymalem sie wlasnie na tym cytacie bo sie z nim gleboko n
                                    > ie zga
                                    > > dzam. Powinno byc: kocham cie ale cie nie potrzebuje.
                                    >
                                    > Bo Fromm odnosi sie do ideii milosci dojrzalej i niedojrzalej.
                                    > Wedlug mnie tez powinno byc- kocham cie, ale cie nie potrzebuje. Jestes dla mni
                                    > e wazny/a i bedzie mi smutno jak odejdziejsz, ale moj swiat sie od tego nie zaw
                                    > ali.

                                    No ja tak właśnie tak jak ty rozumiem to "potrzebuję cię" ze zdania z Fromma. Potrzebuję cię bo cię kocham, czyli cieszę się bardzo że jesteś, chcę byś był w moim życiu bo jest ono z tobą bogatsze i piękniejsze, będę cierpieć gdy cię zabraknie, ale nie rozsypię się na kawałki i nie przestanę istnieć kiedy to nastąpi.
                                    • urquhart Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 01:05
                                      > No ja tak właśnie tak jak ty rozumiem to "potrzebuję cię" ze zdania z Fromma. P
                                      > otrzebuję cię bo cię kocham, czyli cieszę się bardzo że jesteś, chcę byś był w
                                      > moim życiu bo jest ono z tobą bogatsze i piękniejsze, będę cierpieć gdy cię zab
                                      > raknie,

                                      Wracam od przyjaciół w czasów nastoletnich oazy w na chwile w Polsce. On dziś dyplomata mieszkają na końcu świata i cywilizacji. Ona wróciła właśnie do zdrowia i pełniej aktywności i po wielu miesiącach rehabilitacji i wielu operacjach po rozległym wylewie dzięki jego staraniom, zaangażowaniu i uruchomieniu sieci kontaktów, rozpromienieni i serdeczni dla siebie jak przed dwiema dekadami.
                                      No potrzebował ją i kochał i nie pozwolił jej odejść.
                                      Miłość to wzajemne pragnienie dobrostanu i nastawienie , znacznie więcej niż tylko wymiana która się opłaca lub nie.
                                      Ale nie da se jej zbudować ignorując i nie przyjmując do wiadomości potrzeb i oczekiwań szacunku do potrzeb innych niż swoje.
                                      • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 07:35
                                        co urgu gdy zaspokajanie jego potrzeb jest całkowicie przeciwstawne z moimi?
                                        • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 08:53
                                          zawle napisała:

                                          > co urgu gdy zaspokajanie jego potrzeb jest całkowicie przeciwstawne z moimi?
                                          >

                                          Wtedy kobieta wsadza sobie swoją fundamentalną potrzebę w buty (jako babską czyli z dupy wziętą) i wiedzie szczęśliwe życie w dojrzałym związku u boku małżonka i chronicznej depresji lub innego syfa :-P
                                          Tak bardziej serio: byłam słynną na trzy powiaty mistrzynią w uwzględnianiu potrzeb małżonka. Mam wrodzony talent i lata praktyki. Nadal uważam, że.warto iść tą drogą.
                                          • zyg_zyg_zyg Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:12
                                            >byłam słynną na trzy powiaty mistrzynią w uwzględnianiu potrzeb małżonka. Mam wrodzony
                                            >talent i lata praktyki. Nadal uważam, że.warto iść tą drogą

                                            Uwzględniałaś i realizowałaś potrzeby małżonka całkowicie przeciwstawne z Twoimi?
                                            • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:31
                                              zyg_zyg_zyg napisała:

                                              > >byłam słynną na trzy powiaty mistrzynią w uwzględnianiu potrzeb małżonka.
                                              > Mam wrodzony
                                              > >talent i lata praktyki. Nadal uważam, że.warto iść tą drogą
                                              >
                                              > Uwzględniałaś i realizowałaś potrzeby małżonka całkowicie przeciwstawne z Twoim
                                              > i?

                                              Nie zdążyłam dokończyć, już rozwijam :-) Owszem, zdarzało się i to był oczywiście błąd, bo mścilo się na mnie i było przyczyną mojego braku szczęścia i satysfakcji. Warto było natomiast realizować jego potrzeby nie będące w większej opozycji z moimi jednakowoż realizacja których wiązała się.z pewną niewygodą i wysiłkiem. Sama też.nie mogłam narzekać na kompletny brak dobrej woli z jego strony.
                                              • zyg_zyg_zyg Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:42
                                                Ok, dzięki, teraz mi się zespójniło z Twoim obrazem :-)
                                                A powiedz mi jeszcze, Andziu, czy z perspektywy czasu widzisz inne rzeczy, które robiłaś, albo których zaniechałaś w swoim małżeństwie, a które potem się na Tobie mściły?
                                              • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 19.08.16, 08:56
                                                aandzia43 napisała: Owszem, zdarzało się i to był oczywiśc
                                                > ie błąd, bo mścilo się na mnie i było przyczyną mojego braku szczęścia i satysf
                                                > akcji. Warto było natomiast realizować jego potrzeby nie będące w większej opoz
                                                > ycji z moimi jednakowoż realizacja których wiązała się.z pewną niewygodą i wysi
                                                > łkiem. Sama też.nie mogłam narzekać na kompletny brak dobrej woli z jego strony

                                                Nie daje mi to spokoju...mnie też się wydawało że realizowałam potrzeby męża, syna, facetów z którymi byłam. Nie że nadmiernie, bo ja do robienia wbrew sobie jestem kiepska. Ale na koniec okazuje się że to nie były ich potrzeby. I tą najważniejszą zawsze mieli niezaspokojoną- potrzebę absolutnej akceptacji.
                                                • marek.zak1 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 19.08.16, 10:28
                                                  zawle napisała:

                                                  Nie daje mi to spokoju...mnie też się wydawało że realizowałam potrzeby męża, syna, facetów z którymi byłam. Nie że nadmiernie, bo ja do robienia wbrew sobie jestem kiepska. Ale na koniec okazuje się że to nie były ich potrzeby. I tą najważniejszą zawsze mieli niezaspokojoną- potrzabę absolutnej akceptacji.
                                                  --------------------------------------------------------------------------
                                                  Każdy potrzebuje akceptacji, ale akceptacja absolutna jest nie do utrzymania. Z drugiej strony ludzie często nie komunikują na czym im zależy w pierwszej kolejności i stąd nieporozumienia.
                                                  • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 19.08.16, 12:53
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > Nie daje mi to spokoju...mnie też się wydawało że realizowałam potrzeby męża,
                                                    > syna, facetów z którymi byłam. Nie że nadmiernie, bo ja do robienia wbrew sobie
                                                    > jestem kiepska. Ale na koniec okazuje się że to nie były ich potrzeby. I tą na
                                                    > jważniejszą zawsze mieli niezaspokojoną- potrzabę absolutnej akceptacji.
                                                    > --------------------------------------------------------------------------
                                                    > Każdy potrzebuje akceptacji, ale akceptacja absolutna jest nie do utrzymania. Z
                                                    > drugiej strony ludzie często nie komunikują na czym im zależy w pierwszej kole
                                                    > jności i stąd nieporozumienia.

                                                    Zgadzam się z jednym i z drugim. Akceptacja.absolutna należy się tylko dzieciom (co.nie oznacza pozwalania im na wszystko), a komunikacja to podstawa.
                                                    Może Zawle realizowała jednak potrzeby swoich facetów, tylko nie wszystkie, więc te realizowane przez nią ginęły w morzu potrzeb? ;-)
                                          • marek.zak1 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:36
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Tak bardziej serio: byłam słynną na trzy powiaty mistrzynią w uwzględnianiu potrzeb małżonka.
                                            -------------------------------------
                                            Ciekawe, bo ja mam tak naprawdę 2 takie potrzeby: miłości i jednak z nią związaną potrzebę seksu. Razem 2. Wszystkie inne potrzeby mogę zaspokoić sam.
                                            Z perspektywy to mogę przyznać, że nie miałem potrzeby posiadania dzieci. Przyszły nieplanowane, i fajnie, ale potrzeby nie mieliśmy.
                                          • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:44
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Wtedy kobieta wsadza sobie swoją fundamentalną potrzebę w buty (jako babską czy
                                            > li z dupy wziętą) i wiedzie szczęśliwe życie w dojrzałym związku u boku małżonk
                                            > a i chronicznej depresji lub innego syfa :-P
                                            > Tak bardziej serio: byłam słynną na trzy powiaty mistrzynią w uwzględnianiu pot
                                            > rzeb małżonka.

                                            Tylko widzisz, Twój małżonek twierdzi dokładnie to samo. I że życie sobie zmarnował na uwzględnianie Twoich potrzeb.
                                            • zyg_zyg_zyg Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:50
                                              > Tylko widzisz, Twój małżonek twierdzi dokładnie to samo. I że życie sobie zmarnował na
                                              > uwzględnianie Twoich potrzeb.

                                              Dlaczego "życie sobie zmarnował"? Formuła się wyczerpała i tyle.
                                              • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:58
                                                zyg_zyg_zyg napisała:

                                                > > Tylko widzisz, Twój małżonek twierdzi dokładnie to samo. I że życie sobie
                                                > zmarnował na
                                                > > uwzględnianie Twoich potrzeb.
                                                >
                                                > Dlaczego "życie sobie zmarnował"? Formuła się wyczerpała i tyle.

                                                Ale czas minął bezpowrotnie, a ma się poczucie bilansu ujemnego.
                                                • zyg_zyg_zyg Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:04
                                                  > Ale czas minął bezpowrotnie, a ma się poczucie bilansu ujemnego.

                                                  Kto ma?
                                                  • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:18
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > Ale czas minął bezpowrotnie, a ma się poczucie bilansu ujemnego.
                                                    >
                                                    > Kto ma?

                                                    Archetypiczny "były". No i oczywiście archetypiczna "była".
                                                • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 14:10
                                                  druginudziarz napisał:
                                                  > Ale czas minął bezpowrotnie, a ma się poczucie bilansu ujemnego.

                                                  Lub wrażenie że się siebie i ludzi lepiej poznało. Co kto lubi.
                                            • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 09:57

                                              >
                                              > Tylko widzisz, Twój małżonek twierdzi dokładnie to samo. I że życie sobie zmarn
                                              > ował na uwzględnianie Twoich potrzeb.

                                              Znasz mojego małżonka? :-D
                                              Nigdzie nie napisałam, że zmarnowałam życie na realizację jego potrzeb. Zmarnowałam w życiu kilka szans, parę lat, itp., i nie były to zazwyczaj rzeczy związane z nim. No zeby tak jednego chłopinę winić za całokształt! ;-)
                                              • zyg_zyg_zyg Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:02
                                                Może Nudziarz pisze o sobie? Nudziarz, masz poczucie, że życie marnujesz na realizację potrzeb swojej małżonki? Że ten wór nie ma dna?
                                                • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:17
                                                  zyg_zyg_zyg napisała:

                                                  > Może Nudziarz pisze o sobie? Nudziarz, masz poczucie, że życie marnujesz na rea
                                                  > lizację potrzeb swojej małżonki? Że ten wór nie ma dna?

                                                  Owszem, nie ma dna, więc nie wrzucam tego co mam jak leci, tylko upycham bokami, żeby się nie zsuwało. Czasami też agrafkami dopinam, ale to bardziej widać, więc trzeba się wykazać sprytem.

                                                  BTW Poniedzielski mi się przypomniał z tekstem "Kobiety nie da się zmienić. To znaczy można kobietę zmienić, ale to niczego nie zmienia".

                                              • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:03
                                                aandzia43 napisała:

                                                >
                                                > >
                                                > > Tylko widzisz, Twój małżonek twierdzi dokładnie to samo. I że życie sobie
                                                > zmarn
                                                > > ował na uwzględnianie Twoich potrzeb.
                                                >
                                                > Znasz mojego małżonka? :-D

                                                Ciebie też nie znam.
                                                Założę zaraz konto z nickiem "były andzi43" i napiszę historię o Twoich zachciankach i jak mi czas upływał na ich zaspakajaniu :D

                                                > Nigdzie nie napisałam, że zmarnowałam życie na realizację jego potrzeb. Zmarnow
                                                > ałam w życiu kilka szans, parę lat, itp., i nie były to zazwyczaj rzeczy związ
                                                > ane z nim. No zeby tak jednego chłopinę winić za całokształt! ;-)

                                                No właśnie.
                                                Ja jestem bardzo ostrożny w obdzielaniu kogoś czy czegoś winą za swoje porażki bo bardzo łatwo dać się oszukać swoim mechanizmom obronnym.
                                                • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:27

                                                  > > Nigdzie nie napisałam, że zmarnowałam życie na realizację jego potrzeb. Z
                                                  > marnow
                                                  > > ałam w życiu kilka szans, parę lat, itp., i nie były to zazwyczaj rzeczy
                                                  > związ
                                                  > > ane z nim. No zeby tak jednego chłopinę winić za całokształt! ;-)
                                                  >
                                                  > No właśnie.
                                                  > Ja jestem bardzo ostrożny w obdzielaniu kogoś czy czegoś winą za swoje porażki
                                                  > bo bardzo łatwo dać się oszukać swoim mechanizmom obronnym.

                                                  Mam przyjaciółkę. Stara jako i ja, znamy się prawie czterdziesci lat, jesteśmy z tego samego środowiska z całym dobrodziejstwem inwentarza czyli z jego wadami rowiez. Menatalnie jesteśmy podobne, charakterologicznie zupełnie inne. Męża ma ona.z tej samej gliny co i ja miałam, ale decyzję odnośnie dalszych swoich losów podjęła przeciwną do mojej. Powiedziała szczerze, bo to niegłupia i odważna dziewczyna, że jakby tego palanta (moje określenie) nie było obok niej na codzien to pewnych negatywnych rzeczy z ich życia nie miałaby na kogo zgonic ;-) A tak to ma wspólnika w degrengoladzie. Jak się człowiek trochę piwa napije to nawet czasem gada jak człowiek ;-) I tak się wymieniamy relacjami na temat dwóch sposobów na życie przy podobnej sytuacji wyjściowej ;-)
                                • hello-kitty2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 07:59
                                  wont2 napisał:

                                  > A propos twojej stopki, mabelle. Ostatnio dostalem do przeczytania Sztuke Milos
                                  > ci Fromma i zatrzymalem sie wlasnie na tym cytacie bo sie z nim gleboko nie zga
                                  > dzam. Powinno byc: kocham cie ale cie nie potrzebuje.

                                  Powiedzenie czlowiekowi, ktorego sie rzekomo kocha ''nie potrzebuje cie'' jest zaprzeczeniem tej milosci. Wazne zeby tego nie mowic i nie okazywac szczegolnie dzieciom. Slusznie czynisz, ze zyjesz sam.

                                  Mabelle wody tez potrzebuje do zycia ale woda nie jest calym moim swiatem ;-)
                                  • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:23
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > wont2 napisał:
                                    >
                                    > > A propos twojej stopki, mabelle. Ostatnio dostalem do przeczytania Sztuke
                                    > Milos
                                    > > ci Fromma i zatrzymalem sie wlasnie na tym cytacie bo sie z nim gleboko n
                                    > ie zga
                                    > > dzam. Powinno byc: kocham cie ale cie nie potrzebuje.
                                    >
                                    > Powiedzenie czlowiekowi, ktorego sie rzekomo kocha ''nie potrzebuje cie'' jest
                                    > zaprzeczeniem tej milosci. Wazne zeby tego nie mowic i nie okazywac szczegolnie
                                    > dzieciom. Slusznie czynisz, ze zyjesz sam.

                                    Też mi się tak wydaje. Ja nawet staremu papciowi nie mam odwagi (przed samym sobą) powiedzieć "nie potrzebuje Cię".
                                    Ale też rozumiem sposób działania ludzi którzy potrzebują takiej absolutnej niezależności od każdego i wszystkiego.
                                    • wont2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 10:56
                                      hello-kitty2 napisała:
                                      >
                                      > > Powiedzenie czlowiekowi, ktorego sie rzekomo kocha ''nie potrzebuje cie''
                                      > jest
                                      > > zaprzeczeniem tej milosci. Wazne zeby tego nie mowic i nie okazywac szcze
                                      > golnie
                                      > > dzieciom. Slusznie czynisz, ze zyjesz sam.
                                      >
                                      ------
                                      Oczywiscie tutaj nie chodzi o to, zeby komus cos mowic, bo takie slowa rzeczywiscie moga byc bolesne, tylko o podejscie do zwiazku z drugim czlowiekiem, do milosci. Jak sie glebiej zastanowisz nad sensem tych slow to zrozumiesz, ze to nie jest epitet tylko komplement. Jestem z toba bo tego chce a nie bo musze/potrzebuje. Jeszcze inaczej - kocham cie NAPRAWDE, bo cie nie potrzebuje.
                                      • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 11:14
                                        wont2 napisał:

                                        > hello-kitty2 napisała:
                                        > >
                                        > > > Powiedzenie czlowiekowi, ktorego sie rzekomo kocha ''nie potrzebuje
                                        > cie''
                                        > > jest
                                        > > > zaprzeczeniem tej milosci. Wazne zeby tego nie mowic i nie okazywac
                                        > szcze
                                        > > golnie
                                        > > > dzieciom. Slusznie czynisz, ze zyjesz sam.
                                        > >
                                        > ------
                                        > Oczywiscie tutaj nie chodzi o to, zeby komus cos mowic, bo takie slowa rzeczywi
                                        > scie moga byc bolesne, tylko o podejscie do zwiazku z drugim czlowiekiem, do mi
                                        > losci. Jak sie glebiej zastanowisz nad sensem tych slow to zrozumiesz, ze to ni
                                        > e jest epitet tylko komplement. Jestem z toba bo tego chce a nie bo musze/potrz
                                        > ebuje. Jeszcze inaczej - kocham cie NAPRAWDE, bo cie nie potrzebuje.
                                        >
                                        To ma sens. Poczyniłabym tylko drobną korektę "kocham cię naprawdę bo nie jesteś mi niezbędny/a"
                                        • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 11:27

                                          > > losci. Jak sie glebiej zastanowisz nad sensem tych slow to zrozumiesz, ze
                                          > to ni
                                          > > e jest epitet tylko komplement. Jestem z toba bo tego chce a nie bo musze
                                          > /potrz
                                          > > ebuje. Jeszcze inaczej - kocham cie NAPRAWDE, bo cie nie potrzebuje.
                                          > >
                                          > To ma sens. Poczyniłabym tylko drobną korektę "kocham cię naprawdę bo nie jeste
                                          > ś mi niezbędny/a"
                                          >
                                          >
                                          Bo relacja miłosna, czy dalej idąc związek, realizują nam bardzomocno różne bardzo silne potrzeby.
                                    • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 14:11
                                      druginudziarz napisał:

                                      > Też mi się tak wydaje. Ja nawet staremu papciowi nie mam odwagi (przed samym so
                                      > bą) powiedzieć "nie potrzebuje Cię".

                                      Powiedzenie komus , ze sie go nie potrzebuje jest jednym z najladniejszych wyznan milosci jakie znam. Bo latwo mozna sobie wyobrazic sytuacje, ze ta druga osoba nic, absolutnie nic nie moze mi dac, ani pomoc, ani zrobic czegos za mnie, bo na przyklad jest chora, sama wymaga pomocy i troski. Wiec tak na chlopski rozum- w jakim sensie mialabym jej potrzebowac, skoro nie mam z tego zadnej korzysci ? No wiec jej nie potrzebuje, a kocham. Kocham za to ze jest, za sam fakt, ze moge jej dotknac, posluchac czy na nia popatrzec.
                                      • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 14:19
                                        I tym sposobem realizuję potrzebę bliskości z tą osobą.
                                        • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 14:53
                                          zawle napisała:

                                          > I tym sposobem realizuję potrzebę bliskości z tą osobą.

                                          :D
                                          "Niczego nie potrzebuje tylko bądź blisko".
                                          Wiesz zawle, ja w sumie bardzo niedawno sobie unaoczniłem jak daleko są ludzie od swoich emocji.
                                          • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 17:20
                                            druginudziarz napisał:
                                            > "Niczego nie potrzebuje tylko bądź blisko".
                                            > Wiesz zawle, ja w sumie bardzo niedawno sobie unaoczniłem jak daleko są ludzie
                                            > od swoich emocji.

                                            Rozwiń drugi to się razem pośmiejemy...
                                            • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 19.08.16, 10:47
                                              zawle napisała:

                                              > druginudziarz napisał:
                                              > > "Niczego nie potrzebuje tylko bądź blisko".
                                              > > Wiesz zawle, ja w sumie bardzo niedawno sobie unaoczniłem jak daleko są l
                                              > udzie
                                              > > od swoich emocji.
                                              >
                                              > Rozwiń drugi to się razem pośmiejemy...

                                              Nie ma co rozwijać, pokiwałem głowa do tego co napisałaś. Że niby nie ma oczekiwań i potrzeb a jednak są.
                                  • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 14:30
                                    hello-kitty2 napisała:

                                    > Powiedzenie czlowiekowi, ktorego sie rzekomo kocha ''nie potrzebuje cie'' jest
                                    > zaprzeczeniem tej milosci.

                                    Nie no zdecydowanie bardziej chwytliwe jest powiedziec, ze "zona jest czescia mnie". Mniej bulwersujace na pewno (chociaz mnie, szczerze mowiac, ta przyrosnieta zona bardziej kojarzy sie z synchronizacja porannych wyproznien )

                                    > Wazne zeby tego nie mowic i nie okazywac szczegolnie
                                    > dzieciom.

                                    Dzieciom to trzeba mowic, ze sa mamusi i tatusia POCIECHAMI ( ciekawe kto to durne slowo wymyslil) i najwieksza zyciowa potrzeba rodzicow bylo posiadanie dzieci i opiekowanie sie nimi, najlepiej do konca swojego zycia. No bo skoro cos jest potrzebne, to sie tego tak latwo z rak nie wypusci.
                                    • marek.zak1 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 14:54
                                      mabelle2000 napisała:


                                      > Nie no zdecydowanie bardziej chwytliwe jest powiedziec, ze "zona jest czescia mnie". Mniej bulwersujace na pewno (chociaz mnie, szczerze mowiac, ta przyrosnieta zona bardziej kojarzy sie z synchronizacja porannych wyproznien ).
                                      -----------------------------------------------
                                      Ja jestem twórcą tego powiedzenia i oczywiście można je, i wszystko inne doprowadzić do śmieszności. A więc żona jest częścia mnie jest moim subietktywnym odbiorem drugiej osoby, natomiast w dosłownym słowa znaczeniu, wspomniany kał, żołądek i inne części ciała są istotnie częściami ciebie i każdego innego.
                                      W książce bohater porównuje żone do swojej ręki i twierdzi, że bardzo trudno i boleśnie jest z nią się rozstać.
                                      • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 15:05
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > W książce bohater porównuje żone do swojej ręki i twierdzi, że bardzo trudno i
                                        > boleśnie jest z nią się rozstać.

                                        Powiedzenie jest o tyle dziwaczne, ze mowi to mezczyzna ( Twoj bohater znaczy sie), bo gdyby byl kobieta, to raczej wiedzialby co to znaczy kiedy inny czlowiek jest jego czescia. To jest wtedy kiedy pod moim sercem bije drugie- malenkie. Tylko wtedy ten drugi czlowiek jest czescia mnie, na krotko, na pare miesiecy i w tym czasie nasze zycia rzeczywiscie sa ze soba scisle zwiazane.
                                        • marek.zak1 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 15:30
                                          mabelle2000 napisała:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > W książce bohater porównuje żone do swojej ręki i twierdzi, że bardzo trudno i boleśnie jest z nią się rozstać.
                                          >
                                          > Powiedzenie jest o tyle dziwaczne, ze mowi to mezczyzna
                                          ---------------------------------------
                                          Każde nowe określenie wydaje się z początku dziwaczne. Z ,,masturbatorem" czy,,penetratorem" i wieloma innymi też tak było.
                                      • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 15:47
                                        marek.zak1 napisał:

                                        > Ja jestem twórcą tego powiedzenia i oczywiście można je, i wszystko inne doprow
                                        > adzić do śmieszności. A więc żona jest częścia mnie

                                        Marek, ale to nic zabawnego ani metaforycznego.
                                        Gdy z kimś/z czymś przebywasz dłużej masz w sobie, na poziomie neuronalnym, jego odwzorowanie. Więc to oczywiste, że masz część ciała pt. żona. Urqu może mnie tu jeszcze uzupełni/poprawi, ale to da się obserwować w mózgu na monitorze komputera.
                                        Dlatego zresztą śmierć kogoś bliskiego autentycznie boli. Ból ten trwa jakiś czas aż mózg wygasi część szlaków neuronalnych.
                                        • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 16:09
                                          druginudziarz napisał:

                                          > marek.zak1 napisał:
                                          >
                                          > > Ja jestem twórcą tego powiedzenia i oczywiście można je, i wszystko inne
                                          > doprow
                                          > > adzić do śmieszności. A więc żona jest częścia mnie
                                          >
                                          > Marek, ale to nic zabawnego ani metaforycznego.
                                          > Gdy z kimś/z czymś przebywasz dłużej masz w sobie, na poziomie neuronalnym, jeg
                                          > o odwzorowanie. Więc to oczywiste, że masz część ciała pt. żona. Urqu może mnie
                                          > tu jeszcze uzupełni/poprawi, ale to da się obserwować w mózgu na monitorze kom
                                          > putera.
                                          > Dlatego zresztą śmierć kogoś bliskiego autentycznie boli. Ból ten trwa jakiś cz
                                          > as aż mózg wygasi część szlaków neuronalnych.


                                          Otóż to, w długich związkach, nie.ważne dobrych czy złych pod warunkiem że są jakieś emocje, tak właśnie jest. Wiem jak boli brak takiej "ręki". Powiedzenie "czas leczy rany" ma sens. Szlaki neuronalne bledną też pod wpływem nowych doświadczen i przeżyć. I wcale nie mam na mysli tylko doświadczeń erotycznych.
                                          • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 17:19
                                            Albo jak miejsce po zgandrenowanej nodze:))
                                          • mabelle2000 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 17:26
                                            aandzia43 napisała:

                                            > Otóż to, w długich związkach, nie.ważne dobrych czy złych pod warunkiem że są j
                                            > akieś emocje, tak właśnie jest.

                                            He, he, a po dziesieciu latach zycia z tesciowa pod jednym dachem zaczyna sie pluc jadem ;-)
                                            • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 17:29
                                              Albio zaczyna się kochać własnego męża jak matka:))
                                          • urquhart Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 08:44
                                            aandzia43 napisała:
                                            > Otóż to, w długich związkach, nie.ważne dobrych czy złych pod warunkiem że są j
                                            > akieś emocje, tak właśnie jest. Wiem jak boli brak takiej "ręki". Powiedzenie "
                                            > czas leczy rany" ma sens. Szlaki neuronalne bledną też pod wpływem nowych

                                            Co odróżnia twoim zdaniem te dobre związki od tych złych?
                                            Bo ja czytam że NASTAWIENIE jest determinujce! Nastawienie na tą serdeczność i wzajemny dobrostan. A nie cechy osobników było na ten temat wiele badań.
                                            Feministki nastawiają i kodują się na rozczarowanie mężczyznami i rywalizację z nimi i dokładnie to w życiu dostają.
                                            Kobiece zaś zalety i cechy tworzące dobry związek jak ciepło, serdeczność klasyfikują jako słabość w walce o męskie wartości w świecie cywilizacyjnej rywalizacji który napędza teststeron i deprecjonują.

                                            Bardzo trafny i inspirujący artykuł rozwijający ten temat pułapki i szkód uczynionych przez radykalny feminizm:
                                            www.newsweek.pl/europa/feminizm-w-pulapce,43693,1,1.html
                                            • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 09:45
                                              urquhart napisał:

                                              "radykalne feministki mogą stanowić zagrożenie dla demokracji"
                                              Jak to miałoby się odbyć? :)) Takie sformułowania eskalują konflikt.

                                              "Nazywam ten radykalny feminizm "nihilizmem", ponieważ twierdzi, że bycie kobietą jest czymś niedefiniowalnym."- Bo na swój sposób jest. Czym różnimy się od facetów poza oczywistościami? Bo chyba artykułowe cechy "ostrożną, skromną, nieegoistyczną, przekonującą" nie są czysto kobiece? Mężczyźni są nieostrożni, nieskromni, egoistyczni i nieprzekonujący?

                                              "Radykalne feministki chcą skończyć z pasywnością kobiety, z jej kondycją obiektu seksualnego, z seksualną niższością wobec mężczyzny. Ale tak naprawdę wydaje się, że zerwanie z podwójnymi standardami w domenie seksualnej oznacza dla nich tak naprawdę odrzucenie wszelkich możliwych standardów. Radykalne feministki nie przejmują się przemocą w seksie, nie interesuje ich w ogóle coś takiego jak szacunek dla partnera. Ich celem jest seksualne wyzwolenie od moralności... Można to ująć jeszcze inaczej: celem radykalnego feminizmu jest zrównanie kobiet z najbardziej drapieżczymi samcami. Chodzi o to, aby kobiety pragnęły tego wszystkiego, czego chcą najgorsi mężczyźni."
                                              To rzeczywiście straszne. A czemu miałaby nie mieć prawa? Skąd ten strach? Że zaczną ukrzywdzać mężczyzn? Gwałcić ich na ulicy, chodzić do łózka z kim chcą, zmieniać partnerów seksualnych? Tak się chyba dziać nie będzie z racji nawet dysproporcji fizycznych. To o co chodzi? Lubicie zdobywać, kobiecą wierność, nie pociąga was to?

                                              Mężczyźni chętnie zgodzą się na rzeczy które zdejmują z nich ciężar odpowiedzialności (np. antykoncepcja, praca zawodowa kobiet) a niechętnie na zjawiska które ich obciążają lub coś im zabierają (opiekuńczość i oddanie kobiet, partnerstwo w obowiązkach).

                                              Po drugie - i to jest ważniejsze - że kobiety są politycznie znacznie mniej aktywne, znacznie mniej zainteresowane polityką i znacznie gorzej poinformowane niż mężczyźni. Mówi się, co prawda, że kobiety byłyby lepsze w polityce, ponieważ są mniej egocentryczne od mężczyzn. Pozwolę sobie w to wątpić. Działanie - także dla dobra innej osoby czy jakiejś wyższej sprawy - zawsze wymaga rozbuchanego ego. Rozbuchanie ego świadczy o tym, że nie jesteśmy zadowoleni z tego, co satysfakcjonuje większość ludzi. Dlaczego, skoro mężczyźni są tak egocentryczni, wszystko zmierza w Ameryce - i w przeważającej większości innych krajów - ku coraz pełniejszej demokracji?

                                              Żeby zostać politykiem trzeba grać w grę którą stworzyli faceci. Może wbrew katastroficznej wizji upadku kobiecości większość kobiet według takich zasad grać nie chce. Ale dzięki feminizmowi ta część która chce, ma do tego prawo. Dalsza cześć wypowiedzi pana jest dla mnie niezrozumiała albo głupia. Bo to że ktoś tworzy demokrację, nie oznacza że nie kieruje się partykularnymi interesami. Przykład? Firmy "doradcze" w których są ludzie mający znajomości i mogący popchnąć sprawę za ciężkie pieniądze ( np, byli ministrowie).

                                              Nie chce mi się pisać. Chcę być kobietą po swojemu. Wkurwiają mnie teksty co kobieta powinna. Że szpilki, że cera, że skromność, że wierność. Chcę siebie jako kobietę tworzyć sama. Nawet gdybym chciała pierdolić wszystko co się rusza, chcę być traktowana z takim samym szacunkiem jak facet robiący to samo ( on nie daje dupy , nie?)
                                              • druginudziarz Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 10:46
                                                zawle napisała:

                                                > urquhart napisał:
                                                >
                                                > "radykalne feministki mogą stanowić zagrożenie dla demokracji"
                                                > Jak to miałoby się odbyć? :))
                                                Poprzez niszczenie więzi społecznych. Nie ma więzi, nie ma społeczeństewa, feminizm niszczy, natomiast nie tworzy nic w zamian.
                                                Demokracja w takiej postaci jakiej oczekujemy "działa" tylko w sytuacji pewnej umowy społecznej.

                                                > Takie sformułowania eskalują konflikt.
                                                To samo mówi alkoholik, gdy słyszy że alkoholizm niszczy więzi rodzinne, relacje rodzinne, społeczne.
                                                Tak na marginesie (ale w temacie!) feministki polskie właśnie opublikowały swój pseudo-raport, że większość Polek jest molestowanych. I teraz patrzymy w metodologię tych badań a tam stoi że molestowanie to również opowiadanie sprośnych dowcipów (!)
                                                No więc drogie feministki, to forum jest w takim razie narzędziem patriarchatu służącym do molestowania kobiet.
                                                Ciekawe, że ten raport zbiegł się z europejskim raportem na ten temat i tam wychodzi, że Polki prawie w ogóle nie są molestowane, a najbardziej molestowane są np. Francuski, Szwedki.
                                                • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 10:57
                                                  druginudziarz napisał: > Poprzez niszczenie więzi społecznych. Nie ma więzi, nie ma społeczeństewa, femi
                                                  > nizm niszczy, natomiast nie tworzy nic w zamian.

                                                  To samo mówi alkoholik, gdy żona oznajmia mu że z powodu jego alkoholizmu odchodzi. :)))

                                                  > To samo mówi alkoholik, gdy słyszy że alkoholizm niszczy więzi rodzinne, relacj
                                                  > e rodzinne, społeczne.
                                                • marek.zak1 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 11:00
                                                  druginudziarz napisał:


                                                  > Poprzez niszczenie więzi społecznych. Nie ma więzi, nie ma społeczeństewa, feminizm niszczy, natomiast nie tworzy nic w zamian.
                                                  ------------------------------
                                                  Co wy się tego feminizmu boicie. Nie uważacie, że on jest reakcją na pogubienie się facetów. Jak faceci są słabi to ktoś musi rządzić. Dawniej tez tak było (Dulska) tylko się o tym nie mówiło.
                                                  • aandzia43 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 11:33
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Poprzez niszczenie więzi społecznych. Nie ma więzi, nie ma społeczeństewa
                                                    > , feminizm niszczy, natomiast nie tworzy nic w zamian.
                                                    > ------------------------------
                                                    > Co wy się tego feminizmu boicie. Nie uważacie, że on jest reakcją na pogubienie
                                                    > się facetów. Jak faceci są słabi to ktoś musi rządzić. Dawniej tez tak było (D
                                                    > ulska) tylko się o tym nie mówiło.

                                                    To Marku bardzo słuszna uwaga. Mężczyzni zawsze byli różni, również bardzo słabi, bierni czy leniwi, ale oficjalna wersja stanowiła, że wszyscy .silni i sprawczy są i basta. Identycznie jest z.pracą zawodową kobiet - zawsze pracowały (zdecydowana większość), a oficjalnie były słabą, nie nadającą się do poważnych i trudnych zadań, płcią.
                                                    Odnośnie siły mężczyzn: teraz wiemy, że król jest nagi.
                                                  • druginudziarz Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 11:38
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > druginudziarz napisał:
                                                    >
                                                    >
                                                    > > Poprzez niszczenie więzi społecznych. Nie ma więzi, nie ma społeczeństewa
                                                    > , feminizm niszczy, natomiast nie tworzy nic w zamian.
                                                    > ------------------------------
                                                    > Co wy się tego feminizmu boicie. Nie uważacie, że on jest reakcją na pogubienie
                                                    > się facetów. Jak faceci są słabi to ktoś musi rządzić. Dawniej tez tak było (D
                                                    > ulska) tylko się o tym nie mówiło.

                                                    Marek, przeczytaj Dulskiego jeszcze raz.
                                                    Wg mnie nie ma tam nic z tym, co sprzedaje się dziś w mediach jako "feminizm".
                                                    1. Feliks wcale nie jest "słaby", Feliks schodzi tylko z pierwszego planu sceny, natomiast we wszystkie doskonale się orientuje. Ważne sprawy i tak sa z nim konsultowane, milczenie oznacza zgodę, natomiast gdy jest przeciwny tupie nogą. Jest mądry życiowo, przezorny, wie jak unikać konfliktów z żona.
                                                    2. Dulska nie jest feministką. Nie pracuje, nie che żadnego "zrównania płci", bez mrugnięcia okiem czerpie z rodzinnych zasobów. Dzisiejsze feministki cierpią katusze gdy "on" zarabia więcej i gdy "muszą" "prosić się" o kasę.
                                                    3. Dulska wszystko konsultuje z mężem. Owszem, jest silna, ale tej siły nie marnuje na bezproduktywna rywalizację z Feliksem, czyli to co uwielbiają feministki.
                                                    itd itd. ale juz nie mam czasu na dalsze się rozpisywanie ;)
                                                  • marek.zak1 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 11:45
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > 1. Feliks wcale nie jest "słaby", Feliks schodzi tylko z pierwszego planu sceny, natomiast we wszystkie doskonale się orientuje. Ważne sprawy i tak sa z nim knsultowane, milczenie oznacza zgodę, natomiast gdy jest przeciwny tupie nogą.
                                                    > Jest mądry życiowo, przezorny, wie jak unikać konfliktów z żona.
                                                    --------------------------------------------------------------
                                                    Kto decyduje, on czy jego żona? PZPR tez organizowała konsultacje społeczne,

                                                    -------------------------------------------------------

                                                    > 2. Dulska nie jest feministką. Nie pracuje, nie che żadnego "zrównania płci", bez mrugnięcia okiem czerpie z rodzinnych zasobów. Dzisiejsze feministki cierpią katusze gdy "on" zarabia więcej i gdy "muszą" "prosić się" o kasę.
                                                    ---------------------------------------------
                                                    Zarządzanie własną firmą, przynoszącą kasę (kamienicą) to nie praca? No sorry.

                                                    3. Dulska wszystko konsultuje z mężem.
                                                    ------------------------------------------

                                                    Jak p.1.
                                                  • druginudziarz Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 20:41
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > --------------------------------------------------------------
                                                    > Kto decyduje, on czy jego żona? PZPR tez organizowała konsultacje społeczne,

                                                    Jak mówię, ja to widzę zupełnie inaczej.
                                                    Po czym poznajesz że to właśnie Dulska "podejmuje decyzje"?
                                                    Po czym w ogóle się poznaje kto podejmuje decyzje?
                                                    W państwie, w korporacji poznaje się po podpisie a w układach gdzie nie ma tak sformalizowanych struktur? przemyśl to jeszcze raz.
                                                    Nie brałeś nigdy udziału w takiej relacji, że jedna osoba relacjonuje co i jak chciała by zrobić a druga w milczeniu akceptuje ten plan?

                                                    > Zarządzanie własną firmą, przynoszącą kasę (kamienicą) to nie praca? No sorry.

                                                    No wiec dobrze, powinienem napisać nie "nie pracuje" tylko "nie chodzi do roboty".
                                                    Owo zarządzanie kamienicą to nie praca Dulskiej, to jej życie.
                                                    BTW widziałeś kiedyś feministkę zarządzająca rodzinną firmą? ;)
                                                    One chętnie zarządzają, ale cudze firmy, najlepiej państwowe :)

                                                    > 3. Dulska wszystko konsultuje z mężem.
                                                    > ------------------------------------------
                                                    >
                                                    > Jak p.1.

                                                    Opowiem Ci o pewnym doświadczeniu z psychoewo.
                                                    W dość dużym pomieszczeniu znajdują się dwie świnki. Na jednej ze ścian znajduje się karmidło, na drugiej odległej ścinie znajduje się guzik, który to karmidło na chwilę otwiera.
                                                    Czyli żeby zjeść trzeba nacisnąć pyskiem guzik i biec do karmidła puki otwarte.
                                                    Na ale po co biec skoro karmidło może otworzyć ta druga.
                                                    I taki układ wytwarza się w istocie: jedna świnia, nazwijmy ją "AB" stoi przy karmidle, czeka aż ta druga "XY" naciśnie guzik i nim przybiegnie ta druga ta pierwsza żre sama. XY przybiega do karmnika, odgania świnkę AB i chwilę je, po czym karmik się zamyka, koniec żarcia. XY znów biegnie nacisnąć guzik a AB czeka przy karmniku.
                                                    Zagadka: która ze świń jest alfa?
                                                  • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 20:47
                                                    Ta która przeżyje bez drugiej.
                                                  • jesod Zagadka 19.08.16, 23:15
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > Zagadka: która ze świń jest alfa?

                                                    Hmmm... Myślę, że znacznie ciekawsze byłoby wyjaśnienie: czy alfa jest zawsze świnią?
                                            • druginudziarz Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 10:37
                                              urquhart napisał:

                                              > Co odróżnia twoim zdaniem te dobre związki od tych złych?
                                              > Bo ja czytam że NASTAWIENIE jest determinujce! Nastawienie na tą serdeczność i
                                              > wzajemny dobrostan.

                                              Przecież czytałeś, nie będzie się dobrze nastawiać bo to są "tanie zagrywki komiwojażera.

                                              > A nie cechy osobników było na ten temat wiele badań.
                                              > Feministki nastawiają i kodują się na rozczarowanie mężczyznami i rywalizację z
                                              > nimi i dokładnie to w życiu dostają.

                                              Ja się poważnie zastanawiam czy "wojujący feminizm" faktycznie tworzy taki stan czy też czasem tylko nie zagospodarowuje jakiegoś negatywnego, destrukcyjnego bagażu, który wobec braku feminizmu nie objawiłby się w innej postaci.
                                              Coś jak z nałogiem. Sa ludzie jakby skazani na nałóg, natomiast co konkretnie się do nich przyczepi to już kwestia środowiska kulturowego i też przypadku.
                                              Terapeuci od uzależnień mówią czasem, że z nałogu się nie wychodzi tylko się dany nałóg wymienia na inny :)

                                              • aandzia43 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 11:15
                                                druginudziarz napisał:

                                                > urquhart napisał:
                                                >
                                                > > Co odróżnia twoim zdaniem te dobre związki od tych złych?
                                                > > Bo ja czytam że NASTAWIENIE jest determinujce! Nastawienie na tą serdeczn
                                                > ość i
                                                > > wzajemny dobrostan.

                                                Naprawdę sądzisz, że utożsamiam serdeczność i dbałość o dobrostan partnera z tanimi, nastawionymi na zmanipulowanie w niepożądanym dla partnera kierunku, zagrywkami? Napisałam gdzieś coś, co upoważniło cię do takiej konkluzji? Czy to twoja zwyczajna codzienna złośliwość? Ten tekst odnosi się do twojego cytatu poniżej, źle mi się wkleilo.

                                                > Przecież czytałeś, nie będzie się dobrze nastawiać bo to są "tanie zagrywki kom
                                                > iwojażera.

                                                >
                                                > > A nie cechy osobników było na ten temat wiele badań.
                                                > > Feministki nastawiają i kodują się na rozczarowanie mężczyznami i rywaliz
                                                > ację z
                                                > > nimi i dokładnie to w życiu dostają.
                                                >
                                                > Ja się poważnie zastanawiam czy "wojujący feminizm" faktycznie tworzy taki stan
                                                > czy też czasem tylko nie zagospodarowuje jakiegoś negatywnego, destrukcyjnego
                                                > bagażu, który wobec braku feminizmu nie objawiłby się w innej postaci.
                                                > Coś jak z nałogiem. Sa ludzie jakby skazani na nałóg, natomiast co konkretnie s
                                                > ię do nich przyczepi to już kwestia środowiska kulturowego i też przypadku.
                                                > Terapeuci od uzależnień mówią czasem, że z nałogu się nie wychodzi tylko się da
                                                > ny nałóg wymienia na inny :)

                                                Też mi się tak wydaje. Najbardziej rozczarowane mężczyzną i związkiem z nim są te moje koleżanki, które nie przejawiały do pewnego momentu feministycznych sposobów widzenia świata. Czasem nie przejawiają go również nadal po ostrym zawodzie życiowym. Natomiast do bycia wyruchaną życiowo i związkowo predysponowało właśnie nastawienie, że ludzie są źli i wykorzystują, a one są dobre i dają ;-)
                                                >
                                                • druginudziarz Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 11:42
                                                  aandzia43 napisała:

                                                  > Naprawdę sądzisz, że utożsamiam serdeczność i dbałość o dobrostan partnera z ta
                                                  > nimi, nastawionymi na zmanipulowanie w niepożądanym dla partnera kierunku, zagr
                                                  > ywkami? Napisałam gdzieś coś, co upoważniło cię do takiej konkluzji? Czy to two
                                                  > ja zwyczajna codzienna złośliwość?

                                                  Jeśli Cię źle zrozumiałem to winę owego złego zrozumienia ponoszą obie strony ;)
                                                  Tłumaczyłaś coś mgliście, nic konkretnego nie wyjaśniłaś, więc wyjąłem to co pasowało ;)
                                                  Co do "złośliwości" to ja generalnie wychodzę z założenia ze rozmawiam z ludźmi którzy nei są złośliwi. Takie mam założenie wstępne, tak mi się lepiej rozmawia, a nawet żyje, czego i Tobie życzę ;)
                                                  • aandzia43 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 12:08

                                                    > Co do "złośliwości" to ja generalnie wychodzę z założenia ze rozmawiam z ludźmi
                                                    > którzy nei są złośliwi. Takie mam założenie wstępne, tak mi się lepiej rozmawi
                                                    > a, a nawet żyje, czego i Tobie życzę ;)


                                                    Moje wstępne założenia i generalne wychodzenia z założenia są pełne dobrej woli. A tu akurat nie jest .wstępnie tylko pewne doświadczenie już mam.
                                              • urquhart Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 12:59
                                                druginudziarz napisał:
                                                > Ja się poważnie zastanawiam czy "wojujący feminizm" faktycznie tworzy taki stan
                                                > czy też czasem tylko nie zagospodarowuje jakiegoś negatywnego, destrukcyjnego
                                                > bagażu, który wobec braku feminizmu nie objawiłby się w innej postaci.

                                                Skąd się to u kobiet pierwotnie bierze? Z relacji poczucia krzywdy w odniesieniu archetypu mężczyzny, ojca, który porzucił był unikający czy przemocowy i rozczarowania czy nienawiści wręcz sączonego przez matkę ukazującą ojca jako winnego wszelkiego zła i niepowodzeń.
                                                Feminizm jedynie nadaje temu osobistemu poczuciu krzywdy i rozczarowania sens i szerszy wymiar światopoglądowy.
                                                Nasze forum doskonale przecież to zjawisko ilustruje.
                                                • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 20:50
                                                  urquhart napisał:
                                                  > Skąd się to u kobiet pierwotnie bierze? Z relacji poczucia krzywdy w odniesieni
                                                  > u archetypu mężczyzny, ojca, który porzucił był unikający czy przemocowy i rozc
                                                  > zarowania czy nienawiści wręcz sączonego przez matkę ukazującą ojca jako winneg
                                                  > o wszelkiego zła i niepowodzeń.
                                                  > Feminizm jedynie nadaje temu osobistemu poczuciu krzywdy i rozczarowania sens i
                                                  > szerszy wymiar światopoglądowy.
                                                  > Nasze forum doskonale przecież to zjawisko ilustruje.

                                                  Najpierw były feministki, teraz są wojujące feministki, kto będzie następny? :)))
                                                  Zastanów się raczej czemu tak intensywnie i emocjonalnie się tym zajmujesz?
                                                  • urquhart Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 21:39
                                                    > ))
                                                    > Zastanów się raczej czemu tak intensywnie i emocjonalnie się tym zajmujesz? "

                                                    Moja ślubna też jest skrzywdzona , odrzucona i rozczarowana tatusiem .
                                                  • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 21:49
                                                    Swoim czy Tobą?
                                                  • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 21:50
                                                    I co z tym mają wspólnego feministki?
                                                  • aandzia43 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 21.08.16, 01:54
                                                    zawle napisała:

                                                    > Swoim czy Tobą?
                                                    >
                                                    >
                                                    Hehe, ubieglas mnie :-P Może Urqu jest do niego niepokojąco podobny, choć formalnie absolutnie nie, a skądżeby znowu?
                                                  • aandzia43 Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 21.08.16, 01:44
                                                    urquhart napisał:

                                                    > > ))
                                                    > > Zastanów się raczej czemu tak intensywnie i emocjonalnie się tym zajmujes
                                                    > z? "
                                                    >
                                                    > Moja ślubna też jest skrzywdzona , odrzucona i rozczarowana tatusiem .
                                                    >

                                                    To nie tłumaczy twojej obsesji, spłaszczania każdego tematu do jedynego interesującego cię wymiaru i, upierdliwego i śmiesznego wtryniania znienawidzonych feministek do każdego wątku (słoń a sprawa feminizmu). Jeśli problem jest przepracowany to nie ma obsesji. Zrób coś z tym.
                                                  • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 21.08.16, 10:02
                                                    O nie zgodzę się na to Andzia. Urgu ma więcej niż jeden konik.
                                                    1. Kobiety wychowują swoich synów w kłamstwie, które potem skazuje ich związki na zagładę.
                                                    2. Feministki pod płaszczykiem chodliwych haseł propagują treści które mają zniszczyć rodzinę i demokracje.
                                                    3. Muzułmanie bardziej.
                                                    4. Istnieje światowy spisek który ma zniszczyć rodzinę i sprowadzić muzułmanów.
                                                  • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 21.08.16, 10:03
                                                    jednego konika...:))
                                                  • urquhart Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 21.08.16, 12:23
                                                    zawle napisała:
                                                    > 4. Istnieje światowy spisek który ma zniszczyć rodzinę i sprowadzić muzułmanów.

                                                    Spisek to porozumienie które działa w ukryciu przed opinią publiczną.
                                                    Właśnie na dniach hakerzy ujawnili korespondencję 2500 maili Open Society Foundation Sorosa i jak niejawnie budował wpływy finansowaniem , czy kogo zaliczał swoich przedstawicieli wpływów w Parlamencie Europejskim. Pouczające.
                                                  • jesod Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 23:07
                                                    zawle napisała:

                                                    > Najpierw były feministki, teraz są wojujące feministki, kto będzie następny? :)
                                                    > ))
                                                    > Zastanów się raczej czemu tak intensywnie i emocjonalnie się tym zajmujesz?

                                                    To obsesja. Powodem jest niezrealizowana chęć dominacji i władzy nad kobietą.
                                                  • zawle Re: Nastawienie - szkody wojującego feminizmu 19.08.16, 23:14
                                                    haha..ja tam urgu nie widzę jako dominanta, chociaż wizualnie mi gra:))
                                                  • jesod Nie widzę 19.08.16, 23:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > haha..ja tam urgu nie widzę jako dominanta, chociaż wizualnie mi gra:))
                                                    >

                                                    Nie widzisz, czy nie chcesz widzieć? To jest różnica.
                                                    Przecież on ma wściekliznę na punkcie swojej racji i znajomości kobiet. Niespełniona potrzeba dominacji i bycia ciągle w centrum zainteresowania w relacji z kobietą jest aż nadto widoczna. No i jeszcze ta zgorzkniała zgryźliwość...
                                                    Na wesoło to dałabym mu ksywę OstawionyOdCyca - w przeciwieństwie do Tańczącegozjajami. :)
                                                  • zawle Re: Nie widzę 19.08.16, 23:39
                                                    Nie chcę widzieć. Lubię urgu i nie chcę myśleć o nim w ten sposób
                                                  • jesod Re: Nie widzę 19.08.16, 23:48
                                                    zawle napisała:

                                                    > Nie chcę widzieć. Lubię urgu i nie chcę myśleć o nim w ten sposób
                                                    >
                                                    No widzisz... To zasadniczo zmienia postać rzeczy i Twój obiektywizm w sprawie.
                                                    Wystarczy kogoś lubić.
                                                  • zawle Re: Nie widzę 20.08.16, 06:52
                                                    Nie wystarczy. Lubię go dlatego że nie widzę w nim kogoś, kogo Ty w nim widzisz.
                                                  • urquhart Święty Grall forum 20.08.16, 11:04
                                                    zawle napisała:
                                                    > Nie wystarczy. Lubię go dlatego że nie widzę w nim kogoś, kogo Ty w nim widzisz

                                                    Co ja sam w sobie widzę? Powtórzę bo nie raz o tym było.
                                                    Potrzebę zrozumienia o co chodzi naprawdę drugiej stronie barykady.
                                                    Bez tego niemożliwe jest motywowanie i sprawczość.
                                                    Można tylko szukać winnych a nie rozwiązania problemów.
                                                    Tym jest przecież Święty Grall forum, satysfakcjonujący seks, namiętność pasja w długoletnim związku w wyniku długoterminowego pożądania a nie dzięki władzy czy handlu wymiennego.

                                                    Nieraz już się tłumaczyłem że uważam że mężczyźni i kobiety dostają współcześnie destrukcyjny fałszywy przekaz kulturowy co do związków uniemożliwiający to powyżej. Sam byłem wkręcony w tą decepcje której cele są jawnie polityczne. Stąd moja krytyka , oburzenie czy ośmieszanie absurdów feminizmu.
                                                    Co do założeń podstawowych równości kobiet i mężczyzn w prawach i obowiązkach, ba afirmacji kobiecości, nic do tego nie mam podobnie jak wy do podstaw chrześcijaństwa że czci i afirmuje personifikacje dobra .
                                                  • zawle Re: Święty Grall forum 20.08.16, 11:51
                                                    Rozumiem że wcześniej, w okresie przed feminizmem, związki kobiet i mężczyzn były pełne satysfakcjonującego seksu, pasji w długoletnich związkach nie opartej na władzy i handlu wymiennym? I feminizm wszystko zepsuł i psuje nadal. Ja Ci powiem urgu że to KOMPLETNA bzdura. To dzięki feminizmowi kobiety dają sobie prawo i chcą mieć dobry seks. Mam szczere przekonanie że długofalowo wpłynie to dobrze również na zadowolenie facetów. Nie biorę oczywiście pod uwagę w tych rozważaniach skrajnego feminizmu z którym zdecydowana większość kobiet się nie uosabia. Podobnie jak ML i jemu podobni nie są dla mnie reprezentantami płci męskiej. Wiem że gdzieś na antypodach męskości dryfują podobne egzemplarze, ale nie są średnim facetem. Jaki masz interes w tym, że właśnie te antypody ciągle cytujesz, podstawiasz je pod oczy innym kobietom, zajmujesz się nimi? Może tak naprawdę lubisz baby jak cholera i żeby nie przeszło to w Uwielbienie to ciągle myślisz o Dworkin- dla otrzeźwienia?:))))
                                                  • urquhart uwłaszczenie na eskalacji walki płci 20.08.16, 13:30
                                                    zawle napisała:
                                                    > Rozumiem że wcześniej, w okresie przed feminizmem, związki kobiet i mężczyzn by
                                                    > ły pełne satysfakcjonującego seksu, pasji w długoletnich związkach nie opartej
                                                    > na władzy i handlu wymiennym

                                                    Wystarczy porównać długość i jakość związków, depresji, w krajach gdzie feminizm jest w rozkwicie jak Szwecja z innymi gdzie jest jak dawniej żeby sobie samej szczerze odpowiedzieć

                                                    > Nie biorę oczywiście pod uwagę w tych rozw
                                                    > ażaniach skrajnego feminizmu z którym zdecydowana większość kobiet się nie uosa
                                                    > bia.

                                                    A jednak ty z siostrami bronisz i pośrednio legitymizujesz ten skrajny czy radykalny feminizm, bo inny jest jedynie w oczekiwaniach bliżej niesprecyzowanych, a ten radykalny Środy który jako jedyny istnieje w mediach , dostaje wsparcie fundusze pieniądze i granty (w zamian za służalczość i kurestwo sprzedawania praw kobiet w innych lewackich programach jak uchodźcy)
                                                    O tym jest ten artykuł z Newsweeka dokładnie.

                                                    Kiedyś lewaccy bolszewiccy manipulatorzy aktywiści uwłaszczyli się na walce klas eskalując ją tworząc komunizm, jako uzurpując sobie władzę w przywracaniu społecznej sprawiedliwości.

                                                    Dziś lewacy uwłaszczają się identycznie na walce płci eskalując ją i tworząc gender rzekomo dla przywrócenia równowagi.

                                                    Oburzenie wobec tej nowej lewackej manipulacji wywołuje u mnie silne emocje, jak kiedyś przeciwstawianie i ujawnianie komunistycznych kłamstw i obłudzie
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 20.08.16, 14:18
                                                    urquhart napisał: > Wystarczy porównać długość i jakość związków, depresji, w krajach gdzie feminiz
                                                    > m jest w rozkwicie jak Szwecja z innymi gdzie jest jak dawniej żeby sobie samej
                                                    > szczerze odpowiedzieć

                                                    Prawo do analizowania swojej sytuacji. Prawo do czucia braku szczęścia. Prawo do bycia chorym. Prawo do leczenia. I wskaźniki idą w górę. Najmniej wymagający są Ci co mają najmniej. Gdy byłam bardzo biedna i moja matka dostała serwetki, sprzątaliśmy całe mieszkanie żeby je w czystym położyć. Co teraz tak się docenia w dobrobycie? NIC. Ale cyz to znaczy że lepiej wrócić do tamtych braków?

                                                    > A jednak ty z siostrami bronisz i pośrednio legitymizujesz ten skrajny czy rady
                                                    > kalny feminizm, bo inny jest jedynie w oczekiwaniach bliżej niesprecyzowanych,
                                                    > a ten radykalny Środy który jako jedyny istnieje w mediach , dostaje wsparcie f
                                                    > undusze pieniądze i granty (w zamian za służalczość i kurestwo sprzedawania pra
                                                    > w kobiet w innych lewackich programach jak uchodźcy)
                                                    > O tym jest ten artykuł z Newsweeka dokładnie.

                                                    A co mam nie bronić, gdy Ty mi właśnie powiedziałeś że to moja rodzina? :)) Faktem jest to o czym Ty piszesz. Że widać tylko je. Boże...może to męska chęć zdyskredytowania?;) A tak na serio...nie wiem, telewizor wisi jako obraz na ścianie, nie włączam bo bym nie usnęła. Dlatego nie doczytam reszty tego co napisałeś , bo to z tej samej półki.
                                                  • urquhart uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykład GW 20.08.16, 14:30
                                                    Przejdźmy do analizy konkretnego przypadku z ostatniej chwili eskalowania konfliktu po to by uwłaszczyć się jako włada ten konflikt rozwiązująca.

                                                    GW zamieszcza raport z "badań" i bije na alarm:
                                                    Polacy na potęgę molestują Polki : Szokujące wyniki raportu o przemocy seksualnej: prawie każda kobieta zetknęła się z jakąś formą takiej przemocy.
                                                    wyborcza.pl/7,75398,20551536,polacy-na-potege-molestuja-polki.html
                                                    Brzmi oburzająco. Mężczyźni to świnie. Przemoc sie szerzy. ALe o co właściwie chodzi? O sprośne dowcipy.

                                                    "Agnieszka Grzybek, jedna z autorek raportu, wyjaśnia, że kobiety dotychczas pytano ogólnie o doświadczenie przemocy i niektórych jej przejawów same badane nie uznawały za taką.
                                                    W tym badaniu autorki stworzyły więc cały katalog zdarzeń dotychczas nieuwzględnianych, m.in. doświadczenie, gdy ktoś nieznajomy publicznie się przed kobietą obnażył, czynił nieprzyzwoite propozycje, opowiadał dowcipy czy robił uwagi dotyczące jej ciała."

                                                    No żenada, typowa wydmuszka, ale eskalacja konfliktu i zarządzanie złymi emocjami jest.

                                                    Dobra po sznurku kto to zlecił i zapłacił ?
                                                    Fundacja Ster „Przełamać tabu” . Jej finansowanie to fundacja Batorego - 281 tys pln sprawozdaniu, a tą finansuje sponsor lewicy Soros.

                                                    Dziękuję wszystko jasne.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 14:48
                                                    Ale co jest jasne? Że wybierasz artykuł z tysiąca innych zachłystujących się przemocą, gównem, spermą i śmiercią i tworzysz następną historię z tego samego zakresu? No wiem że to istnieje. Tylko po chuj sie tym tak jarać. Co Cię w tym jara urgu?
                                                  • druginudziarz Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 15:43
                                                    zawle napisała:

                                                    > Ale co jest jasne? Że wybierasz artykuł z tysiąca

                                                    To jest artykuł z pierwszych stron, wiec nie pierwszy lepszy "jeden z tysiąca".
                                                    On jest tak ulokowany, żeby kazdy go zobaczył i przeczytał chociaz tytuł "Polki są masowo molestowane". Możesz zawle zamknąc oczy i powiedzieć skoro nie widzę to tego niema, no ale

                                                    >Tylko po chuj sie tym tak jarać. Co Cię w tym jara urgu?

                                                    Mnie jara dlatego, że nie jest mi wszystko jedno gdzie żyję i w jakich warunkach. Wolałbym, żeby społeczeństwo było zdrowsze niż chore.
                                                    Podobnie jara mnie stan powietrza, zatruta żywność, upadająca edukacja, niskie zarobki w Polsce etc. etc. Tak, to wszystko mnie jara.
                                                  • marek.zak1 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 16:26
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    >
                                                    > > Ale co jest jasne? Że wybierasz artykuł z tysiąca
                                                    >
                                                    > To jest artykuł z pierwszych stron, wiec nie pierwszy lepszy "jeden z tysiąca".
                                                    > On jest tak ulokowany, żeby kazdy go zobaczył i przeczytał chociaz tytuł "Polki są masowo molestowane".
                                                    -----------------------------
                                                    Ten artykuł ma dowodzić, że Arabowie, którzy molestują kobiety na ulicach niemieckich, n e są wcale lepsi od rodzimych facetów - tak więc nie ma się czego / kogo obawiać.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 17:31
                                                    No co Ty Marek..ten artykuł ma dowodzić że Polki są masowy zniewalane przez swoich partnerów po wprowadzeniu 500+. Jak interpretować to zabawmy się.
                                                  • marek.zak1 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 17:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > No co Ty Marek..ten artykuł ma dowodzić że Polki są masowy zniewalane przez swoich partnerów po wprowadzeniu 500+. Jak interpretować to zabawmy się.
                                                    ------------------------------------------------
                                                    Może to widzę inaczej, bo jestem w Niemczech.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 17:29
                                                    druginudziarz napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > To jest artykuł z pierwszych stron, wiec nie pierwszy lepszy "jeden z tysiąca".
                                                    > On jest tak ulokowany, żeby kazdy go zobaczył i przeczytał chociaz tytuł "Polki
                                                    > są masowo molestowane". Możesz zawle zamknąc oczy i powiedzieć skoro nie widzę
                                                    > to tego niema, no ale

                                                    Dlaczego niby nie mogę? Mogę. Mogę też zdyskredytować, obśmiać, nazwać wydmuszką. Tak jak wy to robicie. Lub nazwać jednym z pierwszych stron gazet, ważnym, eskalującym konflikty. A o którym mówimy? O feministkach od których odcina się większość kobiet czy o tym że Polki nie zdają sobie sprawy że to co wywołuje u nich dyskomfort jest przemocą?

                                                    > Mnie jara dlatego, że nie jest mi wszystko jedno gdzie żyję i w jakich warunkac
                                                    > h. Wolałbym, żeby społeczeństwo było zdrowsze niż chore.
                                                    > Podobnie jara mnie stan powietrza, zatruta żywność, upadająca edukacja, niskie
                                                    > zarobki w Polsce etc. etc. Tak, to wszystko mnie jara.

                                                    To Ty jesteś bardzo jarniety człowiek. Jak sobie dajesz z tym radę i co z tym robisz? Może i ja stanę się aktywistką całą gębą. Bo wiesz, poza aktywistami grillowymi żadnego tak zaangażowanego jak Ty nie spotkałam, zwłaszcza tak wszechstronnego.
                                                  • urquhart W tkwi manipulacja cała właśnie 20.08.16, 18:58
                                                    zawle napisała:
                                                    A o którym mówimy? O feministkach od których odcina się w
                                                    > iększość kobiet czy o tym że Polki nie zdają sobie sprawy że to co wywołuje u n
                                                    > ich dyskomfort jest przemocą?

                                                    W tkwi manipulacja cała właśnie, od postulatek feministek większość kobiet się odcina, walkę z gwałtem i przemocą którą afiszuję się fundacja ster poprze w pierwszym odruchu każdy. Nawet ja.

                                                    Idąc tropem przemocy definiowanej przez ciebie jak dyskomfort, skoro zauważyłaś już że Grodzka i jej publiczne afiszowanie się wywołuje mój dyskomfort co najmniej, to też jest przemoc wobec mnie i gwałcenie moich uczuć?
                                                    Czy uważasz że stawianie dowcipów i niewybrednych komplementów na równi jak Ahmedy atakują znieważają i biją muzułmanie zachodnie kobiety że dekoldami i mini obrażają ich uczucia jest ucziwe ???
                                                  • zawle Re: W tkwi manipulacja cała właśnie 20.08.16, 20:33
                                                    Ok, do urgu i drugiego. Słowo "dyskomfort" jest niewłaściwie użyte. Pomóżcie znaleźć mi jakieś właściwe na sytuację w której kobieta jest przymuszana przez np....męża groźbą, wyzwiskami, awanturowaniem się, posądzaniem przy dzieciach o zdrady do seksu. Dyskomfort? Macie rację, nie dyskomfort. A sytuacja w której ktoś ostentacyjnie komentuje cycki, dupę, czy gotowość seksualną innej. Dyskomfort? No nie...
                                                    U nas w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zachowań, są wpisane w codzienność.
                                                    Wy uważacie że nie powinniśmy o tym mówić głośno, nie powinniśmy uświadamiać kobietom że to nie w porządku. Wtedy nadal będą myśleć że to ich wina.
                                                    Co do Arabów...nie łączę tych tematów. Bo to obrzydliwe i idiotyczne.
                                                  • urquhart w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zachowań 20.08.16, 23:25
                                                    zawle napisała:
                                                    > Ok, do urgu i drugiego. Słowo "dyskomfort" jest niewłaściwie użyte. Pomóżcie zn
                                                    > aleźć mi jakieś właściwe na sytuację w której kobieta jest przymuszana przez np
                                                    > ....męża groźbą, wyzwiskami, awanturowaniem się, posądzaniem przy dzieciach o z
                                                    > drady do seksu. Dyskomfort? Macie rację, nie dyskomfort. A sytuacja w której kt
                                                    > oś ostentacyjnie komentuje cycki, dupę, czy gotowość seksualną innej. Dyskomfor
                                                    > t? No nie...

                                                    Przyzwyczailiśmy się i mówimy o tym głośno.
                                                    Sprowadzanie szantażowania do komentowania cycków czy dowcipów to dla jakaś pomyłka bo dla mnie sprawy różnego kalibru.
                                                    W temacie dowcipów czy komentarzy to w naszej kulturze przyjęte jest że wolność polega zarówno na wolności składania propozycji czy prowokowania jak i wolności odmowy.
                                                    Nieprzyjmowanie do wiadomości odmowy czy szantaż dopiero przekracza granice wolności.

                                                    Poniekąd zakładanie mini i głębokich dekoltów to też prowokacja seksualna ze strony kobiet tyle że dla wybranych i wpisane jest że kobiety mają prawo tak prowokować. I dobrze.
                                                    Więc więcej tolerancji i równouprawnienia Zawle. :)

                                                    > Co do Arabów...nie łączę tych tematów. Bo to obrzydliwe i idiotyczne.

                                                    Brak łączenia, spójności przekazu przez tych co chcą pouczać innych co jest przemocą i molestowaniem, kiedy zależy to kto jest sprawcą , i jeżeli kolorowy albo muzłumani to kobiety są nagle same winne, jest piramidalną hipokryzją, obnaża prawdziwe intencje i jest faktycznie obrzydliwe i idiotyczne, dlatego często i dużo ironii i sarkazmu na hipokrytów którzy chcą być autoryterami
                                                  • zawle Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 20.08.16, 23:44
                                                    urquhart napisał: > Przyzwyczailiśmy się i mówimy o tym głośno.
                                                    > Sprowadzanie szantażowania do komentowania cycków czy dowcipów to dla jakaś pom
                                                    > yłka bo dla mnie sprawy różnego kalibru.
                                                    > W temacie dowcipów czy komentarzy to w naszej kulturze przyjęte jest że wolność
                                                    > polega zarówno na wolności składania propozycji czy prowokowania jak i wolnośc
                                                    > i odmowy.
                                                    > Nieprzyjmowanie do wiadomości odmowy czy szantaż dopiero przekracza granice wol
                                                    > ności.

                                                    Oczywistości, niestety wpisują się w szeroko pojęte zjawisko przemocy seksualnej. Propozycje można składać bez takowej. Widzisz te różnice urgu, czy nie?

                                                    > Brak łączenia, spójności przekazu przez tych co chcą pouczać innych co jest prz
                                                    > emocą i molestowaniem, kiedy zależy to kto jest sprawcą , i jeżeli kolorowy alb
                                                    > o muzłumani to kobiety są nagle same winne, jest piramidalną hipokryzją, obnaża
                                                    > prawdziwe intencje i jest faktycznie obrzydliwe i idiotyczne, dlatego często i
                                                    > dużo ironii i sarkazmu na hipokrytów którzy chcą być autoryterami

                                                    A spójrz na to z innej perspektywy. Bo oto właśnie być może realizują się tu wasze strachy. Może ten facet ( darujmy sobie czy muzułmanin, czy czarny) pada ofiarą prowokacji? Może laska wykorzystała aspekt przemocy seksualnej żeby sprowokować samosąd? Nie czujesz z nim empatii?
                                                    I co to ma być? Nie wolno pisać o przemocy stosowanej przez Polaków, bo zaraz pojawiają się głosy że muzułmanie? Urgu ....odetnij się od intencji. Skup na faktach. To na serio pomaga.
                                                  • urquhart Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 00:14

                                                    > Oczywistości, niestety wpisują się w szeroko pojęte zjawisko przemocy seksualne
                                                    > j. Propozycje można składać bez takowej. Widzisz te różnice urgu, czy nie?

                                                    No widzę i z tego powodu uważam że Grodzka ma prawo prowokować w ostentacyjnie się strojąc w telewizji, a ja mam prawo ją krytykować mimo że odczuwam dyskomfort czy Pietrzak robić satyrę (słabą przyznam). Akwizytorzy mają prawo się naprzykrzać, żebracy żebrać, budowlańcy gwizdać.
                                                    No ale jak zaczynają szantażować to jest przemoc.

                                                    > I co to ma być? Nie wolno pisać o przemocy stosowanej przez Polaków, bo zaraz p
                                                    > ojawiają się głosy że muzułmanie? Urgu ....odetnij się od intencji. Skup na fak
                                                    > tach. To na serio pomaga.

                                                    Wiem że musisz czuć tą hipokryzję co do sprawców w zależności od rasy ale się nie przyznasz.
                                                    Ale komu nie wolno pisać o Polakach? Wchodzę na policja.pl i ciągle masz o gwałtach Polaków, a i znalazłem troche o ujawnieniu pomówień o gwałt Polek . Tyle że to gazet nie interesuje.

                                                    No ale uważam że nie wolno pisać o sprośnych dowcipach jako molestowaniu i kulturze gwałtu bo najbardziej szkodzi się tym prawdziwym ofiarom bo część przestanie potem traktować poważnie przecież ofiary.
                                                  • zawle Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 00:34
                                                    urquhart napisał: > Wiem że musisz czuć tą hipokryzję co do sprawców w zależności od rasy ale się n
                                                    > ie przyznasz.

                                                    Przyznam. Tyle że to inny temat. Poważny temat, który Ty ośmieszasz używając go jako argumentu w swoich gierkach z feministkami.

                                                    > Ale komu nie wolno pisać o Polakach? Wchodzę na policja.pl i ciągle masz o gwał
                                                    > tach Polaków, a i znalazłem troche o ujawnieniu pomówień o gwałt Polek . Tyle ż
                                                    > e to gazet nie interesuje.

                                                    Gazet nie interesuje wiele mega ważnych tematów. Czemu dla Ciebie ten jest naj-mega- ważny?
                                                    >
                                                    > No ale uważam że nie wolno pisać o sprośnych dowcipach jako molestowaniu i kult
                                                    > urze gwałtu bo najbardziej szkodzi się tym prawdziwym ofiarom bo część przestan
                                                    > ie potem traktować poważnie przecież ofiary.

                                                    W kwestii dowcipów masz we mnie sprzymierzeńca. Uwielbiam sprośne, rasistowskie i wszelkie niepoprawne politycznie. Ale gdy murzynowi opowiadałam dowcip o tym jak się ich selekcjonuje na studia zagraniczne to była przemoc i nie udaję że to on nie ma poczucia humoru. Co do twojej troski o ofiary...buachacha.
                                                  • urquhart Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 11:44
                                                    zawle napisała:
                                                    > Przyznam. Tyle że to inny temat. Poważny temat, który Ty ośmieszasz używając go
                                                    > jako argumentu w swoich gierkach z feministkami.

                                                    Widzisz, podobnie działamy, ja przyznam popierając emocjonalnie afirmację kobiet, czy oburzając się na przemoc wobec nich jestem przeciwny do używania tego do eskalacji konfliktu płci i używania w lewackiej walce z tradycyjnym społeczeństwie państw narodowych czy tradycyjną rodziną.
                                                  • zawle Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 11:54
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Widzisz, podobnie działamy, ja przyznam popierając emocjonalnie afirmację kobie
                                                    > t, czy oburzając się na przemoc wobec nich jestem przeciwny do używania tego do
                                                    > eskalacji konfliktu płci i używania w lewackiej walce z tradycyjnym społeczeńs
                                                    > twie państw narodowych czy tradycyjną rodziną.

                                                    Mylisz się urgu. Już używając nowomowy, stajesz na tym samym poziomie. Ty wiesz co jest dobre i jesteś zamknięty na zmianę. Boisz się jej. W skali makro. Mnie natomiast skala makro nie interesuje, jako że nie mam na nią wpływu. Mnie interesuje skala mikro- moja rodzina, moje wartości, moje życie. Czuję się w obowiązku kształtować swoje środowisko, na nie wpływać.
                                                  • urquhart Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 12:10
                                                    > to on nie ma poczucia humoru. Co do twojej troski o ofiary...buachacha.

                                                    To już delikatnie mówiąc nieładnie że ośmieszasz moje poczucie współczucia, dobrze pamiętam o traumatycznych wspomnieniach z wątku Bogini i nie ma tu żadnej męskiej solidarności.
                                                  • zawle Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 12:20
                                                    Bo to mega zabawne ( ze łzami) że uważasz iż wiesz kto ofiarą jest, kto nie. Oceniłeś sytuację z kolorowym facetem na podstawie filmu z kawałka sytuacji. Szybki wyrok i urgu już wie. Gdzie tu współczucie? Gdzie zdrowy rozsądek. Dzielisz ludzi na swoich i nieswoich. Ci pierwsi mają prawo do twojego współczucia, ci drudzy do niczego nie mają prawa.
                                                  • urquhart Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 12:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > Bo to mega zabawne ( ze łzami) że uważasz iż wiesz kto ofiarą jest, kto nie. Oc
                                                    > eniłeś sytuację z kolorowym facetem na podstawie filmu z kawałka sytuacji. Szyb
                                                    > ki wyrok i urgu już wie. Gdzie tu współczucie? Gdzie zdrowy rozsądek. Dzielisz
                                                    > ludzi na swoich i nieswoich. Ci pierwsi mają prawo do twojego współczucia, ci d
                                                    > rudzy do niczego nie mają prawa.

                                                    To włąśnie to paradoks który podałem ironicznie. Dziennikarz już wiedział po linii redakcji kto był ofiarą, kto ma prawa do współczucia , a zgadzam się że sytuacja była niejednoznaczna i całkiem inaczej przedstawiona przez inne media które dotarły do innych świadków, o czym było w komentarzach.
                                                  • zawle Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 12:38
                                                    to ja tej ironii nie znalazłam:))
                                                  • urquhart Re: w Polszy przyzwyczailiśmy się do pewnych zach 21.08.16, 12:44
                                                    zawle napisała:

                                                    > to ja tej ironii nie znalazłam:))

                                                    Tak samo jak chwilę wcześniej nie znalazłaś ironii w tym jak opowiadanie sprośnych dowcipów miało być dowodem na masową meską przemoc i dowodziło istnienia kultury gwałtu .
                                                  • druginudziarz Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 19:58
                                                    zawle napisała:

                                                    > skalującym konflikty. A o którym mówimy? O feministkach od których odcina się w
                                                    > iększość kobiet czy o tym że Polki nie zdają sobie sprawy że to co wywołuje u n
                                                    > ich dyskomfort jest przemocą?

                                                    No i to jest właśnie feministyczny odlot.
                                                    W takim razie szkoła molestuje uczniów powodując ich dyskomfort a pracodawca molestuje pracowników. Ja prowadzę działalność gospodarcza i czuję, że klienci mnie molestują bo kontakt z nimi często powoduje mój dyskomfort.
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci- przykła 20.08.16, 20:32
                                                    > No i to jest właśnie feministyczny odlot.

                                                    A to ? Gdzie jest definiowana przemoc? Macana babka przez ciemnoskórego dokonuje rasistowskiego ataku na macanta:

                                                    tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,rasistowski-atak-w-pociagu-skm-pokazujemy-filmy-pasazera,207576.html
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 01:31
                                                    urquhart napisał:

                                                    > zawle napisała:
                                                    > > Rozumiem że wcześniej, w okresie przed feminizmem, związki kobiet i mężc
                                                    > zyzn by
                                                    > > ły pełne satysfakcjonującego seksu, pasji w długoletnich związkach nie o
                                                    > partej
                                                    > > na władzy i handlu wymiennym
                                                    >
                                                    > Wystarczy porównać długość i jakość związków, depresji, w krajach gdzie feminiz
                                                    > m jest w rozkwicie jak Szwecja z innymi gdzie jest jak dawniej żeby sobie samej
                                                    > szczerze odpowiedzieć

                                                    Tani.chwyt. I typowy. W Polszy nie ma depresji i rozpadów związków? Depresji mamy nagle w pytę bo są po prostu diagnozowane, a związki trwają krótko bo wolno nam się rozstawać bez odium potępienia. Depresje były, są i będą, a związki trwają ile mają trwać. Kiedyś pan z panią żyli obok siebie jak byli biedni albo znajdowali przyjemnośc z samoudręczeniu, albo formalnie pozostając małżeństwem wiedli dyskretnie życie zdała od siebie pod jakimś zgrabnym pretekstem (interesa, poratowanie zdrowie u wód, obowiązki wobec rodziny). Mój jeden i drugi dziadek mieli depresję już grubo przed II w.ś. Żonaci byli ;-) A małżeństw tylko z nazwy w starszym pokoleniu, które nigdy się nie rozwiodły też trochę znałam. No ale do rzeczy: swoim zwyczajem nie odpowiedziałeś na pytanie Zawle: czy pisząc że TERAZ jest tak źle z treścią związkową i jakością związków bo te wredne feministki sugerujesz,.że KIEDYŚ, za.starego dobrego opresyjnego patriarchatu było dobrze? Namiętnosc kwitła? Radosny seks do późnych lat? Zrozumienie i komunia dusz?
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 11:37
                                                    > TERAZ jest tak źle z treścią związkową i jakością związków bo te wredne femin
                                                    > istki sugerujesz,.że KIEDYŚ, za.starego dobrego opresyjnego patriarchatu było d
                                                    > obrze? Namiętnosc kwitła? Radosny seks do późnych lat? Zrozumienie i komunia du
                                                    > sz?

                                                    Odpowiedziałem pośrednio. Dokładnie jak sobie życzysz odpowiedziałem w dyskusji o wartościach konserwatywnych.
                                                    Zanim wysadzi się istniejący porządek jako zły i wprowadzi chaos, trzeba się upewnić że ma się nową lepszą propozycję, zweryfikowaną pragmatycznie.
                                                    A pragmayczność weryfikuje że ze złego zmienia rzeczywistość w jeszcze gorszą.

                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 11:50
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Odpowiedziałem pośrednio. Dokładnie jak sobie życzysz odpowiedziałem w dyskusji
                                                    > o wartościach konserwatywnych.
                                                    > Zanim wysadzi się istniejący porządek jako zły i wprowadzi chaos, trzeba się up
                                                    > ewnić że ma się nową lepszą propozycję, zweryfikowaną pragmatycznie.
                                                    > A pragmayczność weryfikuje że ze złego zmienia rzeczywistość w jeszcze gorszą.

                                                    Rozwój nie przewidział takiego scenariusza. Nie w skali ludzkości.

                                                    - --
                                                    "Nigdy nie zapomnę dobrych wspomnień z udziałem osób z którymi już nie rozmawiam."
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 11:58
                                                    > Rozwój nie przewidział takiego scenariusza. Nie w skali ludzkości.

                                                    Fakt. Dzięki komunizmowi który był także zamianą złego na gorsze, w skali ludzkości kapitalizm zmienił swoje stosunki społeczne żeby zmniejszyć niezadowolenie.
                                                    Ale lokalnie my byliśmy ofiarami nie beneficjentami tego procesu.

                                                    No i należy być czujnym żeby się to nie powtórzyło z udziałem naszych dzieci żeby nie dały się oszukać i zmanipulować.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 12:13
                                                    Jesteśmy malutkim, słabiutkim krajem z którym nikt się nie liczy. Historia nasz przejedzie wielkim walcem jeszcze nie raz. A beneficjentami też się staliśmy, może nie od razu, może nie do końca, ale w jakimś zakresie korzystamy z dobrodziejstw kultury europejskiej.

                                                    Co do radykalnych feministek- pewnie też mają jakąś rolę do odegrania. Może zwrócimy uwagę na fakt że w naszej kulturze europejskiej wiele jest jeszcze do zrobienia, więc kobiety nie powinny jeszcze odwracać się od swoich fundamentalnych spraw? Może to radykalne zaprzeczenie kobiecości spowoduje jej renesans? Ja patrzę z zainteresowaniem i nie mam zamiaru w ten walec wkładać kija. Zmiana boli. zawsze bolała.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 19:56
                                                    urquhart napisał:

                                                    > Fakt. Dzięki komunizmowi który był także zamianą złego na gorsze, w skali ludzk
                                                    > ości kapitalizm zmienił swoje stosunki społeczne żeby zmniejszyć niezadowolenie

                                                    Rozpędziłeś się.
                                                    Na Twoim miejscu jeszcze raz przemyślałbym to i owo.
                                                    Te Twoje tezy są zbyt proste. Życie to western. Zły, dobry, nic po środku.

                                                    Ale nie po to wcinam się w dyskurs.
                                                    Chodzi o "uwłaszczenie na eskalacji walki płci".
                                                    Kolego U. Tu nikt na niczym się nie uwłaszcza. TU jedynie chodzi o zasadę, chleb, igrzyska i alibi. To trzecie, czyli alibi, to feminizm. Nie powiodło się, nie ważne z jakiej przyczyny. W czarnej dupie się jest, to panie uciekają się do odskoczni, czytaj do feminizmu. Kryzys mija, uda się go zwalczyć, to przestają być feministkami.
                                                    Czyli? To o czym już pisałem. A pisałem, że u płci pięknej niewłaściwe zadysponowanie swoimi walorami, jest procesem nietrwałym. Znajdą chłopa, przypasuje im on, to www.youtube.com/watch?v=8FmwQfO2Jrg
                                                    Czyż nie tak koleżanko Z?
                                                    Czy na myśl o panu złotej rączce, o feminizmie myślisz, czy raczej o fakcie, że nie zdążyłaś zawołać pomocy?


                                                    > No i należy być czujnym żeby się to nie powtórzyło z udziałem naszych dzieci że
                                                    > by nie dały się oszukać i zmanipulować.

                                                    Właśnie.
                                                    Ale przedtem należy trafnie wytypować zagrożenia.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 20:07
                                                    Drogi potworze...jako feministka mam włosy pod pachami, krzywe nogi i śmierdzi mi z japy. Jakiego chłopa? Feministką się nie bywa- tak jak nie bywa się kobietą,mężczyzną czy człowiekiem.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 20:16
                                                    zawle napisała:

                                                    > Drogi potworze...jako feministka mam włosy pod pachami, krzywe nogi i śmierdzi
                                                    > mi z japy. Jakiego chłopa? Feministką się nie bywa- tak jak nie bywa się kobiet
                                                    > ą,mężczyzną czy człowiekiem.

                                                    Dobra dobra.
                                                    Ty tu należysz do najcwańszych forumowiczek i to Ciebie należy czytać ze szczególną pieczołowitością. Ktoś nie chce czytać, nie potrafi, to nie trafi za Tobą za skarby.

                                                  • prospero69 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 20:46
                                                    Feminizm to niestety skutek wojen, ktore dreczyly Europe w ubieglym wieku. Gdy mezczyzni szli na wojne ktos musial pracowac w fabrykach broni. Tak wiec rzady musialy przyznac kobietom prawa wyborcze. Podobnie komunizm ze swoja niewydolna gospodarka musial zaprzac kobiety do ciezkiej fizycznej pracy. Osobiscie watpie czy kobiety tego naprawde chcialy bo sa ewolucyjnie przystosowane do innych zadan i maja uzdolnienia w innym kierunku.
                                                    Dla mnie feministka to kobieta, ktora stara sie zaprzeczyc tym oczywistym prawdom. Nie jest ich wiele, natomiast sa dosc dobrze zorganizowane i maja duze wplywy polityczne.
                                                    Na blogu opisuje nawet spotkanie z kobieta z nadzoru budowlanego, ktorej jedyna rozrywka jest wypisywanie mandatow.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 20:58
                                                    prospero69 napisał(a):

                                                    > Feminizm to niestety skutek ..............................................

                                                    O czarnej dupie napisane inaczej.

                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 21:01
                                                    Oooo....nowy trend. Każda pragnie być Wisienką:))
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 21:09
                                                    zawle napisała:

                                                    > Oooo....nowy trend. Każda pragnie być Wisienką:))

                                                    Możliwe. Facet chyba jest zakochany w tej wisience. Nawypisywał przeprowadzonych kanałami różności, a do jednego się nie przyznał. Nie przyznał się do uczucia wyższego jakim zapałał do swojej partnerki. Dlaczego się nie przyznał? Bo ich łączą trudne relacje i tym samym jest to trudna miłość.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 21:11
                                                    To skutek uboczny eksperymentów:))
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 21:36
                                                    prospero69 napisał(a):

                                                    > Feminizm to niestety skutek wojen, ktore dreczyly Europe w ubieglym wieku. Gdy
                                                    > mezczyzni szli na wojne ktos musial pracowac w fabrykach broni. Tak wiec rzady
                                                    > musialy przyznac kobietom prawa wyborcze. Podobnie komunizm ze swoja niewydolna
                                                    > gospodarka musial zaprzac kobiety do ciezkiej fizycznej pracy. Osobiscie watpi
                                                    > e czy kobiety tego naprawde chcialy bo sa ewolucyjnie przystosowane do innych z
                                                    > adan i maja uzdolnienia w innym kierunku.
                                                    > Dla mnie feministka to kobieta, ktora stara sie zaprzeczyc tym oczywistym prawd
                                                    > om. Nie jest ich wiele, natomiast sa dosc dobrze zorganizowane i maja duze wply
                                                    > wy polityczne.
                                                    > Na blogu opisuje nawet spotkanie z kobieta z nadzoru budowlanego, ktorej jedyna
                                                    > rozrywka jest wypisywanie mandatow.

                                                    Aaaaaa, padłam!!! :-D ROTFL i trwały bezdech ze śmiechu :-D Dopiero komunizm zaprzągł kobiety do ciężkiej roboty, początki feminizmu datują się na Iwś, a niesympatyczna kobieta na budowie równa się feministka :-D :-D :-D Czego się naczytałeś? Broszurek krula Korwina na.prostaczków?
                                                  • prospero69 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 22:01
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > Aaaaaa, padłam!!! :-D ROTFL i trwały bezdech ze śmiechu :-D Dopiero komunizm za
                                                    > przągł kobiety do ciężkiej roboty, początki feminizmu datują się na Iwś, a nies
                                                    > ympatyczna kobieta na budowie równa się feministka :-D :-D :-D Czego się naczyt
                                                    > ałeś? Broszurek krula Korwina na.prostaczków?
                                                    >
                                                    >
                                                    Ruch sufrazystek to poczatek XX wieku, kiedy Europa szykowala sie do wojny. Prawa wyborcze dla kobiet to 1920 w USA i 1928 w Anglii. Tylko komunisci byli tak szaleni zeby wystrzelic gospodynie domowa w kosmos aby probowac udowodnic tezy feministek.
                                                    A bohaterka mojego bloga sama siebie okreslila sie jako feministka wiec dlaczego mam jej nie wierzyc. Probowala mi nawet udowodnic, ze kobiety posiadaja takie same predyspozycje jak mezczyzni.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 22:41
                                                    prospero69 napisał(a):

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Aaaaaa, padłam!!! :-D ROTFL i trwały bezdech ze śmiechu :-D Dopiero komun
                                                    > izm za
                                                    > > przągł kobiety do ciężkiej roboty, początki feminizmu datują się na Iwś,
                                                    > a nies
                                                    > > ympatyczna kobieta na budowie równa się feministka :-D :-D :-D Czego się
                                                    > naczyt
                                                    > > ałeś? Broszurek krula Korwina na.prostaczków?
                                                    > >
                                                    > >
                                                    > Ruch sufrazystek to poczatek XX wieku, kiedy Europa szykowala sie do wojny. Pra
                                                    > wa wyborcze dla kobiet to 1920 w USA i 1928 w Anglii. Tylko komunisci byli tak
                                                    > szaleni zeby wystrzelic gospodynie domowa w kosmos aby probowac udowodnic tezy
                                                    > feministek.
                                                    > A bohaterka mojego bloga sama siebie okreslila sie jako feministka wiec dlaczeg
                                                    > o mam jej nie wierzyc. Probowala mi nawet udowodnic, ze kobiety posiadaja takie
                                                    > same predyspozycje jak mezczyzni.

                                                    Nie, nie jest lepiej, nie idź tą drogą :-P Sufrazystki nie były pierwsze i z nieba nie spadły, o prawa wyborcze i całą resztę kobiety nie.zaczęły się ubiegać dopiero na początku XX wieku, a Wisienka... wbrew temu co ci się wydaje nie.jest jedyną kobietą na świecie ;-)
                                                  • prospero69 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:03
                                                    Drobna korekta, mialem na mysli bohaterke wpisu "Twarda kobieta". Wisienka na pewno feministka nie jest.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 18:23
                                                    Z boku:

                                                    Aandzia >>> Aaaaaa, padłam!!! [...] + szydera
                                                    Prospero >> Ruch sufrazystek to poczatek XX wieku [...] + wiecej weryfikowalnych danych
                                                    Aandzia > Nie, nie jest lepiej, nie idź tą drogą :-P [...] + _sugestia_ faktów jednak ze starannym ominięciem ryzyka przedstawienia któregokolwiek z nich.

                                                    Prospero, zanalizuj sobie 3 poprzednie wiadomości pod katem nasycenia tresci faktem vs emocją. Zauważ finezje tej emocji: warstewka przyjaznego stylu kryjąca szyderstwo, ad personę i zakończoną perskim oczkiem jako polisa ubezpieczeniowa na wypadek gdybys sie zagotował. A mógłbyś sie zagotować po tym jak Twoje miłosne niepowodzenia zostały użyte jako mop do wytarcia podłogi w tej pomniejszej potyczce wojny płci. Wisienka na torcie: ironia cytatu wskazującego na emocjonalny niuans całej płci zaraz po użyciu ruiny zycia intymnego rozmówcy do postawienia na swoim. Aandzia, szacun i slow clap ode mnie: klap ... klap ... klap.
                                                  • prospero69 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 19:29
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Prospero, zanalizuj sobie 3 poprzednie wiadomości pod katem nasycenia tresci fa
                                                    > ktem vs emocją. Zauważ finezje tej emocji: warstewka przyjaznego stylu kryjąca
                                                    > szyderstwo, ad personę i zakończoną perskim oczkiem jako polisa ubezpieczeniowa
                                                    > na wypadek gdybys sie zagotował. A mógłbyś sie zagotować po tym jak Twoje miło
                                                    > sne niepowodzenia zostały użyte jako mop do wytarcia podłogi w tej pomniejszej
                                                    > potyczce wojny płci. Wisienka na torcie: ironia cytatu wskazującego na emocjona
                                                    > lny niuans całej płci zaraz po użyciu ruiny zycia intymnego rozmówcy do postawi
                                                    > enia na swoim. Aandzia, szacun i slow clap ode mnie: klap ... klap ... klap.

                                                    Od dawna juz wiem, ze kiedy kobietom brakuje argumentow to probuja grac na emocjach. Wiem tez, ze tutejsze forumowiczki niezbyt mnie polubily ale i tak nie jest najgorzej na portalach bylo jeszcze ciezej. Delikatnie roznie sie od przecietnego 40-latka i to juz wystarczy zeby zostac wykluczonym przez kobiety.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:43
                                                    Może Aandzia ma okres? Albo menopauzę? Albo niedoruchana jest? Albo obcasik jej się złamał? Musi być jakiś inny racjonalny powód tego nasycenia treści emocją zamiast powołania się na fakty. Bo przecież po argumenty o tym, że kobiety ciężko pracowały od stuleci, mogła sięgnąć do swoich wcześniejszych postów, których w tym temacie popełniła całe mnóstwo. A o tym, że początki feminizmu to nie XX wiek chociażby do Wikipedii.

                                                    To nie brak argumentów Mnie się wydaje, że Aandzi się chwilowo znudziło gadanie po próznicy.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 21:21
                                                    > To nie brak argumentów Mnie się wydaje, że Aandzi się chwilowo znudziło gadanie po próznicy.

                                                    A to juz zalezy co widzisz jako gadanie po proznicy. Aandziowe "zamknij ryj bo nie ruchasz" na dłuższa metę jej zaszkodzi (choc na krótka jest emocjonalnie satysfakcjonujące). Dlatego jej pomagam, popychając delikatnie w stronę "troche mnie poniosło Prospero, nie masz racji, ale ja tez nie powinnam zniżać sie do kopania po jajkach".
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 21:29
                                                    "Zamknij ryj bo nie ruchasz"? Tak odczytałeś "Wisienka nie jest jedyną kobieta na świecie"?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 21:37
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > "Zamknij ryj bo nie ruchasz"? Tak odczytałeś "Wisienka nie jest jedyną kobieta
                                                    > na świecie"?

                                                    A Ty nie?

                                                    (Dobranoc Zyg, dziecko woła: tata, wychodź z kibla)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 21:44
                                                    A ja nie. Ja odczytałam to jako "Dowód indukcyjny składa się z dwóch części, baranie".

                                                    Dobranoc. I nie utop telefonu ;-)
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 23:59
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > To nie brak argumentów Mnie się wydaje, że Aandzi się chwilowo znudziło g
                                                    > adanie po próznicy.
                                                    >
                                                    > A to juz zalezy co widzisz jako gadanie po proznicy. Aandziowe "zamknij ryj bo
                                                    > nie ruchasz" na dłuższa metę jej zaszkodzi (choc na krótka jest emocjonalnie sa
                                                    > tysfakcjonujące). Dlatego jej pomagam, popychając delikatnie w stronę "troche m
                                                    > nie poniosło Prospero, nie masz racji, ale ja tez nie powinnam zniżać sie do ko
                                                    > pania po jajkach".

                                                    Proteinowy, jestem.zdumiona - żeby aż.tak odplynac w nadinterpretacjach mojego zniecierpliwionego i niechętnego kopaniu się z koniem posta? ;-) No plizzzz chłopie!
                                                    Swoją drogą to Prospero nie rucha? Nie interesuje mnie jego historia, na bloga nie zajrzalam ani razu, ale z tego co piszą na forum mi wynika,.że robi to częściej niż ja.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 01:50
                                                    > Proteinowy, jestem.zdumiona - żeby aż.tak odplynac w nadinterpretacjach mojego
                                                    > zniecierpliwionego i niechętnego kopaniu się z koniem posta? ;-) No plizzzz chł
                                                    > opie!

                                                    Nie chcesz sie kopać, to sie nie kopiesz. W koncu przewijają tu czasem historie o telepatii czy zodiaku i dajesz rade. Jezeli jednak decydujesz sie kopać ale wyłącznie szyderą to tylko potwierdzasz stereotyp pewnego typu człowieka w "dyskusji". Moim zdaniem opinie Prospero dałoby sie jezeli nie obronić to przynajmniej wziąć na warsztat. Nawet mogłoby by sie okazać ze roznice nie sa tak radykalne jak Ci sie wydaje, zakładając doprecyzowanie różnicy miedzy "istnieniem idei" a "wymierny wpływ idei na politykę i/lub gospodarkę". Ale mogę sie mylić bo sam nie znam sie na temacie.

                                                    Z tym, ze rozumiem tez jak bardzo niezręcznie czułabyś sie zmieniając ton, nastawienie itp pod wpływem popierdywania młodszego kolegi. Zostawiam wiec temat, zwlaszcza ze od mojej strony bardziej interesująca była gra Waszych charakterów niz te nieszczęsne sufrażystki rzucające sie pod kopyta królewskich koni.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 09:35

                                                    > Nie chcesz sie kopać, to sie nie kopiesz. W koncu przewijają tu czasem historie
                                                    > o telepatii czy zodiaku i dajesz rade. Jezeli jednak decydujesz sie kopać ale
                                                    > wyłącznie szyderą to tylko potwierdzasz stereotyp pewnego typu człowieka w "dys
                                                    > kusji". Moim zdaniem opinie Prospero dałoby sie jezeli nie obronić to przynajmn
                                                    > iej wziąć na warsztat. Nawet mogłoby by sie okazać ze roznice nie sa tak radyka
                                                    > lne jak Ci sie wydaje, zakładając doprecyzowanie różnicy miedzy "istnieniem ide
                                                    > i" a "wymierny wpływ idei na politykę i/lub gospodarkę". Ale mogę sie mylić bo
                                                    > sam nie znam sie na temacie.


                                                    Na piętnaście nie złośliwych i grzecznie tłumaczących punkt widzenia wypowiedzi wrzucam jedną taką jak wyżej. Prospero to nie jest anonimowy nick, to dojrzały wiekiem bardzo inteligentny facet, który do tego jest z racji swojej specyfikiki bardzo skrupulatny i szczegółowy. Więc.jeśli on wypisuje rzeczy, które nam zaserwował, to znaczy że "wie" co pisze, czyli bardzo mu dobrze z jego "wiedzą" w temacie. Jego inteligencja i skrupulatnosc dostarczyłyby mu wiedzy, gdyby tylko chciał. Więc szkoda mi czasu i klawiatury, kopnę sobie, a co. Nie obawiaj się, z innych dyskusji mnie.to nie wykluczy.

                                                    > Z tym, ze rozumiem tez jak bardzo niezręcznie czułabyś sie zmieniając ton, nast
                                                    > awienie itp pod wpływem popierdywania młodszego kolegi. Zostawiam wiec temat, z
                                                    > wlaszcza ze od mojej strony bardziej interesująca była gra Waszych charakterów
                                                    > niz te nieszczęsne sufrażystki rzucające sie pod kopyta królewskich koni.

                                                    Pan mnie chce obrazić? ;-D Prospero jest ode mnie młodszy zaledwie o 5-6 lat. Zręcznie to tak wypominac kobiecie tak nikłą różnicę wieku, toż to nie pokolenie.;-)
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 10:16
                                                    > Na piętnaście nie złośliwych i grzecznie tłumaczących punkt widzenia wypowiedzi wrzucam jedną taką jak wyżej. <

                                                    Poważnie? Napisałaś do Prospero 15 postów w tym temacie?

                                                    > Pan mnie chce obrazić? ;-D Prospero jest ode mnie młodszy zaledwie o 5-6 lat. Zręcznie to tak wypominac kobiecie tak nikłą różnicę wieku, toż to nie pokolenie.;-) <

                                                    Mowiac o młodszym koledze miałem na mysli siebie. Młodszym stażem na forum oczywiscie :)

                                                    A szerzej: ja tez mam obsesje w tym samym temacie, masę uprzedzeń i potrzebę weryfikacji a Ty przez jakiś czas wyglądałaś na dobry materiał zeby sie w to wgryźć razem. Moze zreszta jestes, nie znam Cie, ale w temat nie będziemy wchodzić.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 10:31
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Na piętnaście nie złośliwych i grzecznie tłumaczących punkt widzenia wypo
                                                    > wiedzi wrzucam jedną taką jak wyżej. <
                                                    >
                                                    > Poważnie? Napisałaś do Prospero 15 postów w tym temacie?


                                                    Wyjaśniłam już chyba dlaczego nie uznałam Prospera za dyskutanta skłonnego do dyskusji na ten temat?
                                                    >
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:44
                                                    prospero69 napisał(a):
                                                    > Od dawna juz wiem, ze kiedy kobietom brakuje argumentow to probuja grac na emoc
                                                    > jach. Wiem tez, ze tutejsze forumowiczki niezbyt mnie polubily ale i tak nie je
                                                    > st najgorzej na portalach bylo jeszcze ciezej. Delikatnie roznie sie od przecie
                                                    > tnego 40-latka i to juz wystarczy zeby zostac wykluczonym przez kobiety.

                                                    No przecież andzia ci argumntowała. Feminizm jako idea rozpoczął się w XVIII wieku, a nie w XX jak twierdzisz. Kobiety walczyły o prawo do kształcenia, o prawo do samodzielności ( praca, własność, wolność słowa) potem dopiero o prawa wyborcze. Dobra kolejność jak dla mnie. Co do wiesienki...już wytłumaczyłeś że jedyna feministka jaką znasz to mściwa baba z blankietem mandatów. Spotykasz na swojej drodze ciekawe egzemplarze kobiet lub Twój pryzmat jest krzywy.

                                                    > Ruch sufrazystek to poczatek XX wieku, kiedy Europa szykowala sie do wojny. Pra
                                                    > wa wyborcze dla kobiet to 1920 w USA i 1928 w Anglii. Tylko komunisci byli tak
                                                    > szaleni zeby wystrzelic gospodynie domowa w kosmos aby probowac udowodnic tezy
                                                    > feministek.
                                                    > A bohaterka mojego bloga sama siebie okreslila sie jako feministka wiec dlaczeg
                                                    > o mam jej nie wierzyc. Probowala mi nawet udowodnic, ze kobiety posiadaja takie
                                                    > same predyspozycje jak mezczyzni.

                                                    Nie, nie jest lepiej, nie idź tą drogą tongue_out Sufrazystki nie były pierwsze i z nieba nie spadły, o prawa wyborcze i całą resztę kobiety nie.zaczęły się ubiegać dopiero na początku XX wieku, a Wisienka... wbrew temu co ci się wydaje nie.jest jedyną kobietą na świecie wink
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:55
                                                    > Nie, nie jest lepiej, nie idź tą drogą tongue_out Sufrazystki nie były pierwsz
                                                    > e i z nieba nie spadły, o prawa wyborcze i całą resztę kobiety nie.zaczęły się
                                                    > ubiegać dopiero na początku XX wieku, a Wisienka... wbrew temu co ci się wydaje

                                                    No, z nieba nie spadły, nawet mają swoją martyrologię stania na mrozie przed willą Piłsudskiego przez parę godzin! :)
                                                    www.student.lex.pl/czytaj/-/artykul/historia-prawa-wyborczego-kobiet-w-polsce
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 22:31

                                                    >
                                                    > Od dawna juz wiem, ze kiedy kobietom brakuje argumentow to probuja grac na emoc
                                                    > jach.

                                                    Skup się: argumenty na zbicie twoich bredni są chociażby w Wikipedii. Odsyłam, umiesz z niej korzystać. Jesteś na tyle bystry i żądny wiedzy,.że gdyby rzetelna wiedza na ten temat była ci naprawdę potrzebna zdobyłbyś ją dawno. Nie jest ci potrzebna, wolisz ten bezpieczny, cieplutki i mętny sos swoich wyobrażeń. Mnie się.nie.chce tłumaczyć inteligentnym ponadprzeciętnie a mentalnie programowo ślepym rzeczy oczywistych i dostępnych na kliknięcie klawiszem.

                                                    Wiem tez, ze tutejsze forumowiczki niezbyt mnie polubily ale i tak nie je
                                                    > st najgorzej na portalach bylo jeszcze ciezej. Delikatnie roznie sie od przecie
                                                    > tnego 40-latka i to juz wystarczy zeby zostac wykluczonym przez kobiety.

                                                    Yyy??? Żę cą proszę? Z czego się poczułeś wykluczony? Z klubu świętych krów które napiszą jakąś głupotę i dostaną za to owacje na stojąco?
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:31
                                                    Że Ty proteinowy jesteś ten "nad" takimi gierkami? Zalinkować, czy wystarczy emotikona?
                                                  • lybbla Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:36
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Z boku:
                                                    >
                                                    > Aandzia >>> Aaaaaa, padłam!!! [...] + szydera
                                                    > Prospero >> Ruch sufrazystek to poczatek XX wieku [...] + wiecej weryfi
                                                    > kowalnych danych
                                                    > Aandzia > Nie, nie jest lepiej, nie idź tą drogą :-P [...] + _sugestia_ fak
                                                    > tów jednak ze starannym ominięciem ryzyka przedstawienia któregokolwiek z nich.

                                                    Aandzia formułuje na podstawie wypowiedzi Pro... trzy tezy
                                                    1) Dopiero komunizm zaprzągł kobiety do ciężkiej roboty,
                                                    2) początki feminizmu datują się na Iwś,
                                                    3) a niesympatyczna kobieta na budowie równa się feministka

                                                    Kończy tym samym dyskusję ze względu na różnice w oczytaniu miedzy dyskutantami i przede wszystkim ze względu na niechęć do kopania się z koniem.
                                                    A jaki jest koń kazdy widzi. W odpowiedzi na punkt 1) chyba, Pro pisze o Tiereszkowej, ale kto go tam wie.

                                                    Tymczasem poganiałbyś Proteinowy Urqu bo linkuje badania z Luizjany oparte na dzienniczkach:P
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:51
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > na wypadek gdybys sie zagotował. A mógłbyś sie zagotować po tym jak Twoje miło
                                                    > sne niepowodzenia zostały użyte jako mop do wytarcia podłogi w tej pomniejszej
                                                    > potyczce wojny płci.

                                                    No właśnie Proteinowy, masz swoją własną sceptyczną koncepcję jak w tej wojnie płci osiągnąć wynik Win-Win?

                                                    Bo na razie ja mam przekonanie że mimo pragmatycznych argumentów Zawle i Andzia wspierają frakcję która ewidentnie eskaluje wojnę i jak lemingi prowadzi swoje zwolenniczki do nieuchronnej przegranej po obu stronach.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 20:57
                                                    Urgu...i inni...nie projektujcie swoich domowych, życiowych niepowodzeń na inne kobiety. To nie pomaga. W komunikacji.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 21:34
                                                    > No właśnie Proteinowy, masz swoją własną sceptyczną koncepcję jak w tej wojnie płci osiągnąć wynik Win-Win?

                                                    Nie, nie mam. Moja koncepcja okazała sie kompletnie nietrafiona. Poza tym mnie mozna zamknąć gębę jeszcze szybciej niz Prospero przy pomocy ad persony, pozycje wyjściowa do tego ruchu Zawle juz przyjęła obok. Tak wiec Kopernik była kobietą, bo proteinowy wiedzie żywot karalucha.

                                                    "Czy sceptycyzm jest wygodnym sposobem na zycie? Sceptycy zapatrują sie na to sceptycznie".
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 22:20
                                                    > e wyjściowa do tego ruchu Zawle juz przyjęła obok. Tak wiec Kopernik była kobie
                                                    > tą, bo proteinowy wiedzie żywot karalucha

                                                    Patrząc na zdjęcia testosteronowej medalistki Caster Semenyi terminatora z jajami i żoną versus portrety Kopernika w sukienkach tą burzą loków to wszystko przestaje być takie oczywiste kto jest kobietą i zaczyna się stąpanie po cienkim lodzie ...
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 23:16
                                                    Stawanie w roli ofiary to chodliwy interes.
                                                  • lybbla Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 23.08.16, 00:03
                                                    zawle napisała:

                                                    > Stawanie w roli ofiary to chodliwy interes.

                                                    Tylko kiedyś w końcu trzeba zakończyć dojrzewanie.
                                                    Dobrze by było by ten proces zakończył się przed psuciem się organów wewnętrznych.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 02:19
                                                    > No właśnie Proteinowy, masz swoją własną sceptyczną koncepcję jak w tej wojnie
                                                    > płci osiągnąć wynik Win-Win?

                                                    Jak myślisz Urqu, czemu ten temat jest Ci bliski? Nie pytam w tym samym tonie co koleżanki próbujące zdyskontować to co piszesz obsesja. Powaznie pytam. Z tego co piszesz masz satysfakcjonujący zwiazek.

                                                    Nie sadzisz, ze w tym temacie to już jest wczorajsza rozmowa? Kultura zrównała i upodobniła do siebie płcie, w relacjach w konkretnych parach nie rozstrzyga sie "władzy" faktem przynależności do płci (przynajmniej męskiej).

                                                    Myślisz ze warto szukać "tradycyjnych" partnerek, czy raczej "wyzwolonych"?
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 07:04
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Jak myślisz Urqu, czemu ten temat jest Ci bliski? Nie pytam w tym samym tonie c
                                                    > o koleżanki próbujące zdyskontować to co piszesz obsesja. Powaznie pytam. Z teg
                                                    > o co piszesz masz satysfakcjonujący zwiazek.

                                                    Tworzenie satysfakcjonującego związku, miłości to przecież proces nie stan. I zawsze mogłoby być lepiej.
                                                    Powtarzam się, ale to rozczarowanie mężczyznami biorące się z krzywdy i odrzucenia które uczynił ojciec będące energią napędową feministycznej roszczeniowości moja żona też w sobie ma mimo terapii.
                                                    Jak oczekuję żeby usiłowała zrozumieć o co mi chodzi i czego oczekuję, to tak samo podejmuje wysiłek żeby zrozumieć o co jej i ogólnie kobietom chodzi.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 08:36
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Powtarzam się, ale to rozczarowanie mężczyznami biorące się z krzywdy i odrzuce
                                                    > nia które uczynił ojciec będące energią napędową feministycznej roszczeniowości
                                                    > moja żona też w sobie ma mimo terapii.

                                                    Pierwsza zasada związku...nie bądź w nim diagnostą i terapeutą. Skup się na konkretach bez psychologizowania.
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 08:55
                                                    > Pierwsza zasada związku...nie bądź w nim diagnostą i terapeutą. Skup się na kon
                                                    > kretach bez psychologizowania.

                                                    To właśnie konkrety. Będąc z zawodu inżynierem mam nawyk nie podejmuje się działania bez zrozumienia mechanizmu działania. Pragmatycznie weryfikuję. Jak nie weźmiesz się za przyczynę tylko usuwasz skutek to taka czynność z reguły nie ma końca i do niczego nie prowadzi.
                                                    Inaczej masz typową kszątaninę która jedynie psychicznnie obniża poziom lęku na jakiś czas a do niczego nie prowadzi długoterninowo.
                                                  • urquhart Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 07:34
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Nie sadzisz, ze w tym temacie to już jest wczorajsza rozmowa? Kultura zrównała
                                                    > i upodobniła do siebie płcie, w relacjach w konkretnych parach nie rozstrzyga s
                                                    > ie "władzy" faktem przynależności do płci (przynajmniej męskiej).

                                                    Władzy jako przywileju dominacji czy ciężaru odpowiedzialności?
                                                    Ale w temacie forum, te co sięgnęły po rywalizacje o władzę mają też największe problemy z sukcesem w życiu osobistym i satysfakcjonującym związkiem i seksem bo podporządkowany im facet nie kręci i wysusza.
                                                    A jak się nie podporządkowuje całkowicie to wycofuje z tej rywalizacji uciekając typowo w nałogi, lub inny zwiazek jeżeli zamiast wsparcia cały czas nawet w domu musi mierzyć się z rywalizacją.
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 08:33
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Władzy jako przywileju dominacji czy ciężaru odpowiedzialności?

                                                    Chyba mi zaczyna świtać. Ty mówisz o kobietach które chcą rządzić a jak przyjdzie co do czego, to trwoga i czemu ON nic nie robi i ON jest winien? Sądzę że takich bab jest dużo i niektóre wśród nich uważają się za feministki. To jednak z wyznawanym światopoglądem nie ma nic wspólnego. Podobnie gdy jakiś ksiądz lub ich grupa molestuje dzieci, to nie oznacza że wszyscy księża to zboczeńcy.
                                                  • marek.zak1 Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 10:23
                                                    urquhart napisał:

                                                    >
                                                    > Władzy jako przywileju dominacji czy ciężaru odpowiedzialności?
                                                    > Ale w temacie forum, te co sięgnęły po rywalizacje o władzę mają też największe problemy z sukcesem w życiu osobistym i satysfakcjonującym związkiem i seksem bo podporządkowany im facet nie kręci i wysusza.
                                                    --------------------------------------
                                                    -A może one sięgnęły, bo ktoś musi rządzić? Może tego wcale nie chciały?

                                                    -----------------------------------
                                                    > A jak się nie podporządkowuje całkowicie to wycofuje z tej rywalizacji uciekają c typowo w nałogi, lub inny zwiazek jeżeli zamiast wsparcia cały czas nawet w domu musi mierzyć się z rywalizacją.
                                                    ----------------------------------
                                                    Ta teza jest zupełnie nietrafiona. Rywalizacja jest wszędzie, także w domu. Nic nie jest za zawsze. Wycofywanie sie w nałogi to naprawdę masakra, tez dla kobiety.
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 11:24
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > urquhart napisał:
                                                    >
                                                    > >
                                                    > > Władzy jako przywileju dominacji czy ciężaru odpowiedzialności?
                                                    > > Ale w temacie forum, te co sięgnęły po rywalizacje o władzę mają też najw
                                                    > iększe problemy z sukcesem w życiu osobistym i satysfakcjonującym związkiem i
                                                    > seksem bo podporządkowany im facet nie kręci i wysusza.
                                                    > --------------------------------------
                                                    > -A może one sięgnęły, bo ktoś musi rządzić? Może tego wcale nie chciały?
                                                    >
                                                    Moje przyziemne, bo na żywej i pospolitej tkance życia bazujące, horyzontalnie rozciągnięte i dość szeroko zakrojone obserwacje wskazują na słuszność twej opinii. Przy czym " rządzić" oznacza tu władzę rozumianą jako odpowiedziałalosc za siebie i za grupę wymagającą opieki i poprowadzenia. "Ktoś musi, bo inaczej syf, bieda i degrengolada" - więszość trzymających nawet nie twardą ręką, ale po prostu jakoś trzymających swoje stado w kupie i na powierzchni życia, kobiet nie ma charakterologicznych ciągot do rządzenia się w sensie panoszenia się. Warunki, poczucie odpowiedzialności, dojrzałość i miłość do rodziny. Nie Pawłowicz tylko Marta z "Nad Niemnem".



                                                    --------------------------------
                                                    > > A jak się nie podporządkowuje całkowicie to wycofuje z tej rywalizacji uc
                                                    > iekają c typowo w nałogi, lub inny zwiazek jeżeli zamiast wsparcia cały czas na
                                                    > wet w domu musi mierzyć się z rywalizacją.
                                                    > ----------------------------------
                                                    > Ta teza jest zupełnie nietrafiona. Rywalizacja jest wszędzie, także w domu. Nic
                                                    > nie jest za zawsze. Wycofywanie sie w nałogi to naprawdę masakra, tez dla kob

                                                    Taaak, wciskanie komuś odpowiedzialnisci za swój nałóg to skurwysynstwo najwyższej klasy :-D
                                                    > ety.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 11:59
                                                    > A może one sięgnęły, bo ktoś musi rządzić? Może tego wcale nie chciały?

                                                    Marek, Aandzia ciekawy pomysł. Jak to widzicie:

                                                    A) któregoś dnia mezczyzni budzą sie i bez wyraźnego powodu nie biorą juz udziału w decydowaniu i braniu odpowiedzialności. Kobiety widząc upadek w domu i zagrodzie biorą ciężar podejmowania decyzji na siebie.

                                                    B) Mezczyznami zarządza tajna organizacje podejmująca decyzje na walnych zgromadzeniach. Nazywa sie Patryarchat. Na początek XXI wieku zarządziła odsuniecie sie od procesu decyzyjnego w domach słowami poety
                                                    "Skumbrie w tomacie, skumbrie w tomacie,
                                                    Chciałyście władzy no to ją macie,
                                                    Skumbrie w tomacie, bęc"

                                                    C) Kombinacja rozszerzonych definicji przemocowca, opresora, man-splainera i tym podobnych sącząca sie w indywidualne związki z mediów (wliczając w to fora) zmienia proces decyzyjny w poszczególnych domach w frustrujace bagno niedomówień, pretensji i gierek psychologiczno-taktycznych. W bezczelna gre do jednej bramki. Wobec powyższego mezczyzni otwarci na dyskusje zostają zepchnieci na drugi plan a nieotwarci - zaciskają żelazny chwyt patriarchatu na gardle swoich lelijowatych ofiar. Ten stan z kolei jest punktem wyjściowym do generalizacji obu (sic!) tych reakcji na cała płeć. I mozna mowić ze mezczyzni sa słabi ale i skłonni do bezpardonowej dominacji.

                                                    D) Marek widzi chłopaka/męża swojej córki jako niedorobionego ciapciaka i chce sie podzielić frustracja wrzucając przy okazji pod autobus 50% procent populacji (no 50% - 1 osobnik oczywiscie)
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 14:35
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > A może one sięgnęły, bo ktoś musi rządzić? Może tego wcale nie chciały?
                                                    >
                                                    > Marek, Aandzia ciekawy pomysł. Jak to widzicie:
                                                    >
                                                    > A) któregoś dnia mezczyzni budzą sie i bez wyraźnego powodu nie biorą juz udzia
                                                    > łu w decydowaniu i braniu odpowiedzialności. Kobiety widząc upadek w domu i zag
                                                    > rodzie biorą ciężar podejmowania decyzji na siebie.
                                                    >
                                                    > B) Mezczyznami zarządza
                                                    > plan a nieotwarci - zaciskają
                                                    itd.

                                                    Zabawne. Moja babcia lubiła gotować, opowiadać bajki, wiersze, śpiewać, chodzić do kościoła, odmawiać różaniec i wykonywać rzetelnie swoją robotę w domu, polu i zagrodzie. Pierwszego planu unikala bo.zwisal jej i powiewał, a.temperament miała ciut flegmatyczny. Z.tytułu opieszalego charakteru dziadka, jego oderwania od reala i swojego poczucia odpowiedzialności była często cerberem, ekonomem, babohłopem od.robót zgoła niekobiecych i człowiekiem os zadań specjalnych. No rządziła,.ach rządziła ;-) A rwala się do tego aż strach :-P Takie to mamy żądne władzy kobiety. Buhaha.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 17:03
                                                    "Moja babcia", "mój dziadek" i "buhaha". Czuje sie przekonany.
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 17:33
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > "Moja babcia", "mój dziadek" i "buhaha". Czuje sie przekonany.

                                                    Ile Ci przykładów potrzeba? I czy chodzi Ci o to, żebyś zrozumiał zjawisko "jak to się dzieje", czy o twarde dane? Jeśli to pierwsze to służę przykładami. Podaj liczbę. Buahaha służy lepszej komunikacji? Czy to ocena?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 23:45
                                                    > Ile Ci przykładów potrzeba? <

                                                    Zawle, problem z anegdotycznymi przykładami opisała obok nieźle ... Zawle:

                                                    > Mnie wkurza gdy jakąś grupę lub osobę na zasadzie przeniesienia obarcza się winą za jakieś swoje problemy. <
                                                  • lybbla Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 04:56
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Ile Ci przykładów potrzeba? <
                                                    >
                                                    > Zawle, problem z anegdotycznymi przykładami opisała obok nieźle ... Zawle:
                                                    >
                                                    > > Mnie wkurza gdy jakąś grupę lub osobę na zasadzie przeniesienia obarcza s
                                                    > ię winą za jakieś swoje problemy. <

                                                    Nie. Zawle opisała postawę `to inni są winni' ta postawa chodzi w parze ze skłonnością do nadmiernych generalizacji (nadużywanie dużego kwantyfikatora).

                                                    Andzia pokazywala, że pewne zjawiska są obecne u ludzi od wieków, zmieniają się jedynie ich proporcje. Najpierw na przykladach pokazujesz istnienie zjawiska
                                                    potem badasz jego zasięg, liczebność etc.

                                                    Metody `od szczegółu do ogółu' są bardziej użyteczne od platońskich wejrzeń.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 08:03
                                                    > Nie. Zawle opisała postawę `to inni są winni' ta postawa chodzi w parze ze skł
                                                    > onnością do nadmiernych generalizacji (nadużywanie dużego kwantyfikatora).

                                                    I jako lekarstwo na "zbyt duży kwantyfiktor" i "to inni sa winni" mamy narracje dotyczaca z grubsza połowy populacji, oczywiscie nie swoja polowe. Klap ... Klap ... Klap. Rozdział na "dobrych" i "problematycznych" leci wg cechy wrodzonej na ktora jednostka nie ma wpływu, a nie indywidualnych osiągnieć, braków czy aspiracji. Stara, dobra śmierdząca bigoteria.
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 08:20
                                                    Proteinowy, po raz kolejny upominam żebyś mi nie przypisywał wyimaginowanych cech.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 10:34
                                                    zawle napisała:

                                                    > Proteinowy, po raz kolejny upominam żebyś mi nie przypisywał wyimaginowanych ce
                                                    > ch.
                                                    >

                                                    A dokładniej?

                                                    Cokolwiek to było to zawsze istnieje szansa ze widze w Tobie cechy ktorych sama nie widzisz i to jest dla Ciebie potencjalna korzysc. Istnieje jeszcze wieksza szansa ze jednak sie mylę i nie masz tych cech (o ktorych nie wiem).

                                                    Na marginesie : Trudno mi sie z Tobą rozmawia. Prosisz zeby nie zamęczać pytaniami o konkrety - masz to, prosisz o nie spekulowanie w temacie dynamiki Twoich relacji z ex - masz to, prosisz teraz o cos jeszcze - bedziesz to mieć tak szybko jak tylko wyrazisz sie prezyjnje albo chociaż zechcesz użyć cytowania.

                                                    Mam wrazenie ze dyskomfort jest obustronny. Życzysz sobie całkowitego zamknięcia kanału proteinowy-Zawle?
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 17:44
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > A dokładniej?

                                                    Juz nie pamiętam:)) Zgubiłam wątek.

                                                    > Cokolwiek to było to zawsze istnieje szansa ze widze w Tobie cechy ktorych sama
                                                    > nie widzisz i to jest dla Ciebie potencjalna korzysc.

                                                    Taką rozmowę już odbyliśmy. Nie była owocna. Nie dowiedziałam się czemu Ja miałabym skłaniać swoich partnerów do odcięcia się emocjonalnego, jak Twoja żona skłania Ciebie.

                                                    > Na marginesie : Trudno mi sie z Tobą rozmawia. Prosisz zeby nie zamęczać pytani
                                                    > ami o konkrety - masz to, prosisz o nie spekulowanie w temacie dynamiki Twoich
                                                    > relacji z ex - masz to, prosisz teraz o cos jeszcze - bedziesz to mieć tak szyb
                                                    > ko jak tylko wyrazisz sie prezyjnje albo chociaż zechcesz użyć cytowania.

                                                    Nie pamiętam takich pytań od Ciebie. Może źle je stawiasz? Raz tylko wyraziłam prośbę żebyś w/w cech nie projektował na mnie ( po uprzednim zapytaniu na podstawie czego wnioskujesz)

                                                    > Mam wrazenie ze dyskomfort jest obustronny. Życzysz sobie całkowitego zamknięci
                                                    > a kanału proteinowy-Zawle?

                                                    Oczywiście że jest obustronny. A co dałyby deklaracje zamknięcia kanału, gdy razem z innymi siedzimy przy stole?
                                                  • urquhart Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 08:38
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > I jako lekarstwo na "zbyt duży kwantyfiktor" i "to inni sa winni" mamy narracje
                                                    > dotyczaca z grubsza połowy populacji, oczywiscie nie swoja polowe. Klap ... Kl
                                                    > ap ... Klap. Rozdział na "dobrych" i "problematycznych" leci wg cechy wrodzonej
                                                    > na ktora jednostka nie ma wpływu, a nie indywidualnych osiągnieć, braków czy a
                                                    > spiracji. Stara, dobra śmierdząca bigoteria.

                                                    Proteinowy, opisałeś że wojna płci polaryzuje postawy, ci otwarci mężczyźni się wycofują a ci zamknięci są jeszcze mają usprawiedliwienie dlaczego muszą rozwiązać swój problem przemocą:
                                                    Od razu przypomina mi się głośny tekst kobiety która walczy z feministyczną eskalacją wojny płci i idealizacjami, roszczeniowością i zamiast tego buduje mosty wzajemnego zrozumienia i komunikacji potrzeb Zofii Milskiej "Czy mężczyzna potrzebuje małżeństwa" który wielokrotnie przewijało się przez to forum.
                                                    Niestety do naszych koleżanek nie dotarło
                                                    forumarchiwum.gry-online.pl/S043archiwum.asp?ID=1108386
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 10:17
                                                    > Od razu przypomina mi się głośny tekst kobiety [...]

                                                    Dzięki, ciekawy i przystępnie napisany tekst. Wiele z tego o czym ona pisze trafia w codzienne bolączki mężczyzn w związkach.

                                                    Ale tez cały ten tekst mozna odesłać do kąta jezeli zacznie sie używać starych tricków "moja kumpela ma inaczej" a jeszcze lepiej "w zupełnie innych realiach historycznych było (surprise, surprise) zupełnie inaczej".

                                                    Jak znam zycie rozsądne dziewczyny biorą tego typu teksty na powaznie, czesc z nich trafia przy tym na partnerow-pasożytow i z tego powodu daje sie im wodzić za nos. Te z kolei do ktorych tekst sie odnosi skwitują go wzruszeniem ramion. Skurwiel czy suka to nie płeć, to stan umysłu.

                                                    Prywatnie, w swoim otoczeniu widze masę kobiet ktore sa w porzadku (zaczynajac od żony, matki i teściowej), mniej wiecej taki sam procent jak u facetów. Duży procent.
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 11:07

                                                    > Dzięki, ciekawy i przystępnie napisany tekst. Wiele z tego o czym ona pisze tra
                                                    > fia w codzienne bolączki mężczyzn w związkach.
                                                    >
                                                    > Ale tez cały ten tekst mozna odesłać do kąta jezeli zacznie sie używać starych
                                                    > tricków "moja kumpela ma inaczej" a jeszcze lepiej "w zupełnie innych realiach
                                                    > historycznych było (surprise, surprise) zupełnie inaczej".
                                                    >
                                                    > Jak znam zycie rozsądne dziewczyny biorą tego typu teksty na powaznie, czesc z
                                                    > nich trafia przy tym na partnerow-pasożytow i z tego powodu daje sie im wodzić
                                                    > za nos. Te z kolei do ktorych tekst sie odnosi skwitują go wzruszeniem ramion.
                                                    > Skurwiel czy suka to nie płeć, to stan umysłu.
                                                    >
                                                    > Prywatnie, w swoim otoczeniu widze masę kobiet ktore sa w porzadku (zaczynajac
                                                    > od żony, matki i teściowej), mniej wiecej taki sam procent jak u facetów. Duży
                                                    > procent.

                                                    Pozwolisz że cię oświecę, bo zaczynasz wyważać otwarte drzwi. Tekst Milskiej jest stary i obeznany uczestnikom forum. Milska prawdę pisze o pewnych pulapkach sytuacji społecznej ostatnich dwudziestu lat na odcinku damsko-męskim. Nikt się.z tym kłócić nie zmierza. Jedni w pułapki te wpadają inni nie - kwestie osobowościowe lub/i środowiskowe. Tak, jeśli o mnie chodzi to ja mogę sobie wzruszyc ramionami, albowiem więszośc zachowan kobiet z artykułu mnie nie dotyczy, taka jestem wspaniała ;-) I nie dotyczy wielu mi znanych. Wielu za to dotyczy. Jest problem. Tak jak wśród twoich znajomych i rodziny są ludzie w porządku i nie w porządku bez względu na płeć (mam identyczne spostrzeżenia na.swoim podwórku), tak pewne zachowania dotyczą jednych kobiet a innych nie dotyczą.
                                                    Jeśli chodzi o.Urquharta i jego cytaty z Milskiej i innych, to wszystko byłoby ok i z pożytkiem dla ogółu, gdyby nie próbował na ślepo tłumaczyc tymi tekstami KAŻDEJ omawianej sytuacji i każdego przypadku. No skoro Milska napisała że kobiety współcześnie robią to i to, to.znaczy,.że jeśli Aandzia w wątku X widzi inny problem (czyli widzi słonia a nie feminazistki), to.znaczy że jest tą złą kobietą z tekstu Milskiej ;-) No i nie traktował ich jak tarczę. Coraz bardziej rozpaczliwie.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 12:58
                                                    > Pozwolisz że cię oświecę, bo zaczynasz wyważać otwarte drzwi. <

                                                    Pozwolę, pozwolę.

                                                    > Tekst Milskiej jest stary i obeznany uczestnikom forum. Milska prawdę pisze o pewnych pulapkach sytuacji społecznej ostatnich dwudziestu lat na odcinku damsko-męskim. <

                                                    Ja nie znałem. Zostawiajac na chwile Urqu, Milska trafia w męskie związkowe miejsca do podrapania, mnie np zależało kiedys na "jaki ty jestes silny/zaradny/..." po wykonaniu stosunkowo prostych czynności, tylko z tego powodu, ze mój ojciec w życiu by tego nie zrobił, czy szerzej ze to wymagało przełamania skryptu z dzieciństwa. Tutaj forum pomogło i to bardzo. Żadna łacha tylko zasraniutki obowiązek. Postęp w wyzbyciu sie takich oczekiwań jest bardzo powolny, ocieka sie po drodze fuczeniem i mizoginia (czesc z tego sie pewnie przykleja do mózgu na stałe).

                                                    Ale w koncu sie udaje i grasz takimi kartami jakie sa bez boczenia sie.

                                                    Wracając do Urqu: on chce ze swoim "wspólnikiem" mieć jeszcze jakas intymność. Ja sie z nim zgadzam, duch narracji trzeciej fali szkodzi takiej relacji jaka on ma/chce mieć.
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 13:36

                                                    > Ja nie znałem. Zostawiajac na chwile Urqu, Milska trafia w męskie związkowe mie
                                                    > jsca do podrapania, mnie np zależało kiedys na "jaki ty jestes silny/zaradny/..
                                                    > ." po wykonaniu stosunkowo prostych czynności, tylko z tego powodu, ze mój ojci
                                                    > ec w życiu by tego nie zrobił, czy szerzej ze to wymagało przełamania skryptu z
                                                    > dzieciństwa. Tutaj forum pomogło i to bardzo. Żadna łacha tylko zasraniutki ob
                                                    > owiązek. Postęp w wyzbyciu sie takich oczekiwań jest bardzo powolny, ocieka sie
                                                    > po drodze fuczeniem i mizoginia (czesc z tego sie pewnie przykleja do mózgu na
                                                    > stałe).
                                                    > Ale w koncu sie udaje i grasz takimi kartami jakie sa bez boczenia sie.

                                                    Dlatego bezpiecznie i asekuracjyjnie jest zawsze choć trochę chwalić jeśli tylko jest za.co :-) Tak jako profilaktyka, bez kadzenia i hołdów. Jest miło nawet jak partner szczególnie na pochwały czy podziękowania nie czekał.
                                                    Nie.zawsze się trafi, bo niby skąd żona ma wiedzieć że rozwieszenie prania czy wstawienie naczyń do zmywarki to powód do dumy (nie kpię) dla wykonującego tę czynność a nie standard? Komunikacja mile widziana.



                                                    > Wracając do Urqu: on chce ze swoim "wspólnikiem" mieć jeszcze jakas intymność.
                                                    > Ja sie z nim zgadzam, duch narracji trzeciej fali szkodzi takiej relacji jaka o
                                                    > n ma/chce mieć.

                                                    Mógłbyś rozwinąć? Co z.trzeciej fali przeszkadza w intymności!
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 17:50
                                                    aandzia43 napisała: > Nie.zawsze się trafi, bo niby skąd żona ma wiedzieć że rozwieszenie prania czy
                                                    > wstawienie naczyń do zmywarki to powód do dumy (nie kpię) dla wykonującego tę c
                                                    > zynność a nie standard? Komunikacja mile widziana.

                                                    No bo powodem do dumy i zaznaczania męskości faceta nie jest. Ale...przecież można pochwalić za coś innego przy okazji. Np:
                                                    - O Boże, wracałam do domu i myślałam że mam pranie w pralce i będę musiała je jeszcze rozwiesić, a tu taka niespodzianka. Serdecznie dziekuję. To zrób mi jeszcze kawę żeby była pełnia szczęścia i napraw tą cholerną szufladę co ją od - kurwa- roku czasu naprawiasz.
                                                    ;) Element humorystyczny i spieprzający pochwałę dodałam gratis;)
                                                  • lybbla Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 12:52
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):


                                                    > I jako lekarstwo na "zbyt duży kwantyfiktor" i "to inni sa winni"

                                                    > mamy narracje
                                                    > dotyczaca z grubsza połowy populacji, oczywiscie nie swoja polowe.

                                                    O jaką narrację Ci chodzi? Nazwij te połowy. Piszesz mętniej niż Lybbla.

                                                    > Klap ... Klap ... Klap.

                                                    Buhaha :)

                                                    > Rozdział na "dobrych" i "problematycznych" leci wg cechy wrodzonej
                                                    > na ktora jednostka nie ma wpływu, a nie indywidualnych osiągnieć, braków czy a
                                                    > spiracji. Stara, dobra śmierdząca bigoteria.

                                                    Tu piszesz wprost czy prześmiewczo? Rozwiń o co chodzi bo mam kilka interpretacji tego tekstu i wyskakuje mi error.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 13:11
                                                    > Piszesz mętniej niż Lybbla.

                                                    Wspominałeś kiedys o swoim wysokim statusie ktory upoważnia Cie do relacji nauczyciel-uczeń. Jak widzisz nauka nie idzie w las.

                                                    A poważniej: nie mam teraz technicznie możliwości sie rozpisywać a większej różnicy w opiniach nie widze
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 09:52

                                                    > Andzia pokazywala, że pewne zjawiska są obecne u ludzi od wieków, zmieniają się
                                                    > jedynie ich proporcje. Najpierw na przykladach pokazujesz istnienie zjawiska
                                                    > potem badasz jego zasięg, liczebność etc.
                                                    >
                                                    > Metody `od szczegółu do ogółu' są bardziej użyteczne od platońskich wejrzeń.

                                                    Nie mogę pojąć jak można mając narzędzie w postaci normalnie działającej percepcji odrzucać na starcie info docierające zewsząd (wspomnienia, lektury, lekcje historii w szkole, opowieści rodzinne) o rzeczywistym stanie rzeczy. Rozprawiliśmy się jako społeczeństwo (choć nie.każdy z osobna) z pewnymi mitami dotyczącymi kobiet: każda kobieta kocha swoje dzieci, każda jest lepszą matką niż ojciec ojcem, każda lubi zajmować się.domem, każda daje seks tylko za gwarancję stałego związku, każda podejmuje decyzje emocjami itd. Bardzo mnie to cieszy, czuję się lżej bez ciężaru niedościgłego ideału na garbie ;-) Choć pod wieloma względami jestem bardzo konwencjonalną i "typową" kobietką. Odbrązowianie mężczyzn nie jest mi potrzebne do tego, by teraz na nich przerzucić jakieś winy?, odpowiedzialnosc? Lubię odbrązawiać, jestem urodzonym adwokatem diabła ;-)
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 07:20
                                                    Przykładów na opisanie pewnego zjawiska, które występuje w przyrodzie, a którego Ty nie potrafisz ( stawiam na "nie chcesz") ogarnąć. Podobne zjawisko...kobiety chcące rządzić bez odpowiedzialności.
                                                    Co do zjawisk pierwszego i drugiego - mogą występować w jednej rodzinie i trudno wskazać winnego. Największym problemem nie jest sytuacja, tylko fakt że ludzie szukają winnego. Hipotetycznego ( feministki, mizoginie, rodzice, koleżnaki na forum;) lub rzeczywistego ( mąż, żona, dzieci).
                                                    Nie mam dobrego zdania na temat mojego męża, ale nie walę każdemu facetowi po jajach że jest mizoginem. Mężczyźni mnie rozczarowali, ale zdaję sobie sprawę że miałam wyidealizowany ich obraz przez literaturę i brak realnego przykładu w bliskim otoczeniu.
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 09:13
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Ile Ci przykładów potrzeba? <
                                                    >
                                                    > Zawle, problem z anegdotycznymi przykładami opisała obok nieźle ... Zawle:
                                                    >
                                                    > > Mnie wkurza gdy jakąś grupę lub osobę na zasadzie przeniesienia obarcza s
                                                    > ię winą za jakieś swoje problemy. <

                                                    Może coś źle.zrozumiałam, ale czy sądzisz,.że przytaczając przykład mojego nie do końca wydolnego rodzinnie dziadka w czasach, kiedy programowo każdy mężczyzna był mężczyzną (przykład jeden z kilkudziesięciu znanychmi osobiście i z opowiadań) obarczam winą płeć męską za jakieś swoje problemy? Jeśli tak, to czy mógłbyś to jakoś uzasadnić, bo póki co brzmi to kuriozalnie?
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 10:44
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    >
                                                    > Może coś źle.zrozumiałam, ale czy sądzisz,.że przytaczając przykład mojego nie
                                                    > do końca wydolnego rodzinnie dziadka w czasach, kiedy programowo każdy mężczyzn
                                                    > a był mężczyzną (przykład jeden z kilkudziesięciu znanychmi osobiście i z opowi
                                                    > adań) obarczam winą płeć męską za jakieś swoje problemy? Jeśli tak, to czy mógł
                                                    > byś to jakoś uzasadnić, bo póki co brzmi to kuriozalnie?

                                                    Problem w historii o Twoim dziadku z babcia to nieuprawniona generalizacja.
                                                    Nic nie wiem o problemach samego awatara "Aandzia".
                                                    Awatar "Aandzia" przedstawia kogoś o znacznej zawartości zajebistosci w kobiecie i nie mam podstaw w to wątpić.


                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 11:30

                                                    >
                                                    > Problem w historii o Twoim dziadku z babcia to nieuprawniona generalizacja.
                                                    > Nic nie wiem o problemach samego awatara "Aandzia".
                                                    > Awatar "Aandzia" przedstawia kogoś o znacznej zawartości zajebistosci w kobieci
                                                    > e i nie mam podstaw w to wątpić.
                                                    >
                                                    No,.grunt to robić dobre wrażenie :-P
                                                    Generealizacja na.co? Chyba nie sądzisz że na to, że mężczyzni to głupie chuje? To był przykład (szybki i jeden z wielu jakie mam w zanadrzu i jakie każdy znajdzie jak grzebnie trochę w pamięci) na nieprzystawalność wersji oficjalnej niegdyś obowiązującej i w życzeniowo w świadomosci chętnych do wiary w złoty wiek męskiości obowiązującej i dziś, do reala.
                                                    Nie mam mojego dziadka za potwora a babci za ideał kobiecości. Babcia to akurat z różnych względów mój antyideał. Każde miało swój bagaż w wózku który ciągnęli przez kilkadziesiąt lat i swój nakład sił na ciągnięcie go. Mam za to potrzebę patrzeć na nich nie przez warstwę brązu czyli kłamstwa i nazywać po imieniu pewne zjawiska.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 13:07
                                                    > Generealizacja na.co? Chyba nie sądzisz że na to, że mężczyzni to głupie chuje? <

                                                    No dokładnie tak myslalem. Jak mowisz ze sie pomyliłem, to odszczekuje wszystkie kolejne protesty zwłaszcza ten o bigoterii.
                                                  • lybbla Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 12:59
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > Problem w historii o Twoim dziadku z babcia to nieuprawniona generalizacja.
                                                    > Nic nie wiem o problemach samego awatara "Aandzia".
                                                    > Awatar "Aandzia" przedstawia kogoś o znacznej zawartości zajebistosci w kobieci
                                                    > e i nie mam podstaw w to wątpić.

                                                    No właśnie żadna generalizacja. Poczciwa egzemplifikacja. Z wyraźnym zaznaczeniem o możliwych różnicach ilościowych na przestrzeni wieków i zaznaczeniem zakresu tego zjawiska.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: Zrównanie kulturowe? 25.08.16, 13:09
                                                    > No właśnie żadna generalizacja

                                                    Możliwe ze masz racje.
                                                  • marek.zak1 Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 15:52
                                                    Moim zdaniem wiele kobiet rzadzi czyli odpowiada za wszystko z musu czy koniecznosci gdyzinaczej wszystko by sie posypalo. Faceci juz nie musza i nie chca bo odpowiedzialnosc meczy.
                                                    Co do facetow moich corek to one sobie ich wybieraly. Tak wybieraly ze sa juz po 3 rozwodach.
                                                    Pozdr z Czekiego pociagu. M
                                                  • aandzia43 Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 16:09
                                                    marek.zak1 napisał:

                                                    > Moim zdaniem wiele kobiet rzadzi czyli odpowiada za wszystko z musu czy koniecz
                                                    > nosci gdyzinaczej wszystko by sie posypalo. Faceci juz nie musza i nie chca bo
                                                    > odpowiedzialnosc meczy.


                                                    Nie Marku, nie "już" nie muszą - to nie jest nowe zjawisko. Takich nie podejmujących odpowiedziałalności mężczyzn zawsze było w bród. Człowiek jako istota nie.zmienił się w ciągu stu ostatnich lat. Wnuk mojego dziadka jest bardziej odpowiedzialnym po męsku facetem niż on,.chociaż wychował się.w.tych strasznych, opanowanych przez feministki czasach, a dziadek był typowym produktem kultury patriarchalnej i z automatu chodził w glorii męskiego faceta. Inny charaktery panowie mieli i tyle w temacie.
                                                    Zmiana nie jest jakościowa, nie pojawiło się.żadne nowe zjawisko. Ilościowo za to więcej mamy mężczyzn nawet nie próbujących udawać, że potrafią, chcą czy tym bardziej że im.się poklask należy i że posiadanie gonad implikuje siłę życiową i odpowiedzialnosc.
                                                  • marek.zak1 Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 16:24
                                                    No tak ale dawniej byla jednak presja spoleczna na facetow zeby byli glowami a teraz i tego nie ma. Ja tez chcialbym czasami zeby ktos mi kazal w pracy i w domu a tu nic. ::)
                                                  • zawle Re: Zrównanie kulturowe? 24.08.16, 17:36
                                                    A czasy wojenne na które powołał się prospero? Faceci szli na wojnę zostawiając rodziny na pastwę losu ( nie, nie ich wina). I okazywało się że baby dawały radę. Z taką wiedzą o sobie trudno być nadal pokorną żoną.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 08:39
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):
                                                    > Jak myślisz Urqu, czemu ten temat jest Ci bliski? Nie pytam w tym samym tonie c
                                                    > o koleżanki próbujące zdyskontować to co piszesz obsesja. Powaznie pytam. Z teg
                                                    > o co piszesz masz satysfakcjonujący zwiazek.

                                                    Ooo..i tu pojawia sie nasz arbiter dobrego zachowania :)) ten który ma właściwy ton i skupia się na informacjach a nie intencjach. Po czym zgrabnym ruchem zgarnia "koleżanki" do jednego wora i zawiązuje go piękną, w dobrym guście, czerwoną wstążeczką;)
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 08:53

                                                    >
                                                    > Jak myślisz Urqu, czemu ten temat jest Ci bliski? Nie pytam w tym samym tonie c
                                                    > o koleżanki próbujące zdyskontować to co piszesz obsesja. Powaznie pytam. Z teg
                                                    > o co piszesz masz satysfakcjonujący zwiazek.

                                                    Przypominam po raz kolejny: nie to, co pisze (konkrety) tylko to jak pisze, gdzie wsadza (słoń a sprawa feminazistek), jak interptetuje różne przypadki. Oraz metody traktowania rozmówcy, niedawna sprawa. Mam zbieżne z Urqu widzenie i odczuwanie mnóstwo spraw co manifestowałam wielokrotnie. Nie trafia. Owszem, nick Urquhart ma obsesję.
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 09:07
                                                    aandzia43 napisała:
                                                    > ie wsadza (słoń a sprawa feminazistek), jak interptetuje różne przypadki. Oraz
                                                    > metody traktowania rozmówcy,
                                                    > zuwanie mnóstwo spraw co manifestowałam wielokrotnie. Nie trafia. Owszem, nick
                                                    > Urquhart ma obsesję.

                                                    Przyganiał kocioł garnkowi.
                                                    Jakbym nie miał obsesji to bym z wami tu nie pisał :)
                                                    Mam nie mniejszą niż Twoja czy Zawle rozpatrując w tym sensie...
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 09:17
                                                    urquhart napisał:

                                                    > aandzia43 napisała:
                                                    > > ie wsadza (słoń a sprawa feminazistek), jak interptetuje różne przypadki.
                                                    > Oraz
                                                    > > metody traktowania rozmówcy,
                                                    > > zuwanie mnóstwo spraw co manifestowałam wielokrotnie. Nie trafia. Owszem
                                                    > , nick
                                                    > > Urquhart ma obsesję.
                                                    >
                                                    > Przyganiał kocioł garnkowi.
                                                    > Jakbym nie miał obsesji to bym z wami tu nie pisał :)
                                                    > Mam nie mniejszą niż Twoja czy Zawle rozpatrując w tym sensie...

                                                    >
                                                    Nie, żadna z nas nie biega po wątkach żeby wtrynić jeden i ten sam tekst w każdą dyskusję. Masz upierdliwą, redukującą poziom lęku, krzątawicę.
                                                  • proteinowy.na.chwile Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 10:03
                                                    > Przypominam po raz kolejny: nie to, co pisze (konkrety) tylko to jak pisze [...]

                                                    Jesteś pewna ze tylko Urqu skręca w niecne taktyki kiedy pojawia sie temat sufrażystek? Temat jest radioaktywny, zgadza sie, ludzie opowiadają straszne rzeczy zwłaszcza sie samemu (samej) ma zainwestowane emocjonalne w inna wersje zdarzeń.

                                                    > Owszem, nick Urquhart ma obsesję.

                                                    Dla mnie nie ma. Z mojego doświadczenia (spory na temat telepatii) Urqu niełatwo zmienia publicznie opinię w tematach ktore sobie juz raz wyrobił zdanie i je opublikował. Wiekszosc tak ma i spoko.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 10:23
                                                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                                                    > > Przypominam po raz kolejny: nie to, co pisze (konkrety) tylko to jak pisz
                                                    > e [...]
                                                    >
                                                    > Jesteś pewna ze tylko Urqu skręca w niecne taktyki kiedy pojawia sie temat sufr
                                                    > ażystek? Temat jest radioaktywny, zgadza sie, ludzie opowiadają straszne rzeczy
                                                    > zwłaszcza sie samemu (samej) ma zainwestowane emocjonalne w inna wersje zdarze
                                                    > ń.

                                                    A żebyż to się tylko o sufrażystki rozchodziło to bym larum nie podnosiła tylko.zrozumienie wykazała ;-)



                                                    > > Owszem, nick Urquhart ma obsesję.
                                                    >
                                                    > Dla mnie nie ma. Z mojego doświadczenia (spory na temat telepatii) Urqu niełatw
                                                    > o zmienia publicznie opinię w tematach ktore sobie juz raz wyrobił zdanie i je
                                                    > opublikował. Wiekszosc tak ma i spoko.

                                                    A kto ku każe publicznie zmieniać i odszczekiwać zmianę? ;-) Wystarczyłoby gdyby przestał wciskać się (często bezsensownie) w każdą szczelinę.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 24.08.16, 17:25
                                                    aandzia43 napisała: > A kto ku każe publicznie zmieniać i odszczekiwać zmianę? ;-) Wystarczyłoby gdyb
                                                    > y przestał wciskać się (często bezsensownie) w każdą szczelinę.

                                                    Mnie wkurza gdy jakąś grupę lub osobę na zasadzie przeniesienia obarcza się winą za jakieś swoje problemy. Tu np urgu włożył swoją żonę która " jest roszczeniowa" do wora z napisem feministki i wali w ten wór na całego. Gdy uzmysłowił sobie że feministki przysłużyły się i jemu, na worku napisał "radykalne" i nadal wali. Nie mogę ukarać winnego, bo w jakiś sposób jestem od niego zależny to ukarzę kogoś innego.

                                                    Tak swoją drogą urgu, jak będziesz odpisywał, nazwij moją obsesję. Ja na jedną rzecz stawiam, ale ciekawa jestem czy nam się pokryje:))
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 21:12

                                                    > Kolego U. Tu nikt na niczym się nie uwłaszcza. TU jedynie chodzi o zasadę, chle
                                                    > b, igrzyska i alibi. To trzecie, czyli alibi, to feminizm. Nie powiodło się, ni
                                                    > e ważne z jakiej przyczyny. W czarnej dupie się jest, to panie uciekają się do
                                                    > odskoczni, czytaj do feminizmu. Kryzys mija, uda się go zwalczyć, to przestają
                                                    > być feministkami.
                                                    > Czyli? To o czym już pisałem. A pisałem, że u płci pięknej niewłaściwe zadysponowanie swoimi walorami, jest procesem nietrwałym. Znajdą chłopa, przypasuje im on, to www.youtube.com/watch?v=8FmwQfO2Jrg
                                                    > Czyż nie tak koleżanko Z?
                                                    > Czy na myśl o panu złotej rączce, o feminizmie myślisz, czy raczej o fakcie, że
                                                    > nie zdążyłaś zawołać pomocy?

                                                    Byłam feministką i jestem niezależnie od tego jak mi sie akurat udawało lokować zasoby. Byłam nią nawet zanim jeszcze zaczęłam je lokować :-) Znasz w ogóle jakieś na żywo czy tylko sztandarowe w telewizji oglądasz?
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 22:18
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Byłam feministką i jestem niezależnie od tego jak mi sie akurat udawało lokować
                                                    > zasoby.

                                                    Sądzę, że tylko tak Ci się jedynie wydaje.
                                                    A sadzę po Twoich wpisach na tym forum. Owszem, są różne, ale różne bo zależne od tematu i pozycji w jakiej aktualnie się znajdujesz. Czyli punkt widzenia zależy od puntu siedzenia. A takich postaw ja feminizmem nie nazywam.
                                                    Ale nie przejmuj się, to normalne. Świat zwariowany to i my wariujemy.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 22:28
                                                    Jednym słowem- skąd Ty kobieto możesz wiedzieć kim jesteś? Ja jestem mężczyzną i Ci powiem.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:02
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jednym słowem- skąd Ty kobieto możesz wiedzieć kim jesteś? Ja jestem mężczyzną
                                                    > i Ci powiem.
                                                    >

                                                    Buhaha!!! :-D Ponieważ nie.zaczynam dnia od jajecznicy z męskich jąder nie zasługuję na miano feministki. Już wszystko wiem, czuję się oswiecona, ogromnie żałuję i postanawiam poprawę :-P
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:13
                                                    zawle napisała:

                                                    > Jednym słowem- skąd Ty kobieto możesz wiedzieć kim jesteś? Ja jestem mężczyzną
                                                    > i Ci powiem.

                                                    No to skąd Wy możecie wiedzieć kim jesteście? Od koleżanek z kółka gospodyń wiejskich?
                                                    Koleżanki czy to z wspomnianego kółka, czy z jakiegoś ruchu feministycznego, poradzić mogą w kwestiach kulinarnych, lub jak przywalić. W kwestiach sercowych, to jako odwieczne rywalki, wskażą jedynie drogę na manowce.
                                                    A może ta pani wskaże kierunek? weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,17692737,Paulina_Mlynarska__Terapia_ocalila_mi_zycie__Nauczylam.html
                                                    Piękna feministka.
                                                    A może ta?
                                                    rozrywka.dziennik.pl/plotki/artykuly/518573,paulina-mlynarska-dajmy-sobie-spokoj-z-urojeniem-ze-tylko-milosc-nas-uszczesliwi.html
                                                    Też piękna kobieta, ale nie mogąc osiągnąć tego o czym marzy, tworzy ona fikcję, ersatz który ma zastąpić to, co już jest poza jej zasięgiem. Za daleko u niej wszystko poszło i odwrót jest praktycznie niemożliwy.
                                                    Czyli?
                                                    Uważajcie miłe panie kto Wam doradza i co doradza.
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:17
                                                    Biedny potworze.
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:28
                                                    zawle napisała:

                                                    > Biedny potworze.

                                                    Biedny bo nie z Tobą w związku?
                                                    Jeśli tak, to też żałuję bo lubię trudne wyzwania.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:36
                                                    Kiepsko stary, za dużo telewizji i surfowania po necie. Myślisz że każdy ma.problemy z tożsamością? :-P
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 23:47
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Kiepsko stary, za dużo telewizji i surfowania po necie.

                                                    Telewizji nie oglądam, a net mam za mało czasu.

                                                    Myślisz że każdy ma.pro
                                                    > blemy z tożsamością? :-P

                                                    W ogóle nie myślę, gamoń jestem.
                                                    Dlatego wyznaję zasadę

                                                    Wypowiadaj swoją prawdę jasno i spokojnie
                                                    Wysłuchaj innych, nawet tępych i nieświadomych
                                                    Oni też mają swoją opowieść.

                                                    Dezyderata (fragment)


                                                  • jesod Skąd Wy możecie wiedzieć 22.08.16, 00:45
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > No to skąd Wy możecie wiedzieć kim jesteście?

                                                    No, właśnie... Skąd?
                                                    Mam imię, nazwisko, pesel, nip i... jeszcze parę innych, umownych identyfikatorów, ale to kim jestem pozostaje nadal tajemnicą.
                                                    KTOŚ wyznaczył mi miejsce i czas.
                                                    Nie wiem kim jestem - ciągle siebie poznaję. Z upływem czasu wiem coraz więcej jaka jestem.
                                                    By wiedzieć kim jestem musiałabym wiedzieć skąd przyszłam, dlaczego i po co. To na pewno nie jest kwestia korzeni, rodziców i wszystkich więzów krwi.
                                                    Jestem tym... co myślę, czuję i widzę. Lecz kto to jest? Naprawdę dalej nie wiem... A przecież nie jestem sobie obca. :)
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 08:20
                                                    potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > Też piękna kobieta, ale nie mogąc osiągnąć tego o czym marzy, tworzy ona fikcję
                                                    > , ersatz który ma zastąpić to, co już jest poza jej zasięgiem. Za daleko u niej
                                                    > wszystko poszło i odwrót jest praktycznie niemożliwy.
                                                    > Czyli?
                                                    > Uważajcie miłe panie kto Wam doradza i co doradza.

                                                    Ciekawy przykład racjonalizacji własnych niepowodzeń pod sztandarem feminizmu, i że miłość nie istnieje , dzięki potwór.
                                                    Ciekawe są komentarze ludzi co mieli z nią do czynienia .
                                                    Wpisuje się w psychologiczne schematy , rozczarowana unikającym ojcem przenosi to na ogół facetów.
                                                    www.pomponik.pl/plotki/news-trudne-dziecinstwo-pauliny-mlynarskiej,nId,376118
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 12:22
                                                    > Ciekawy przykład racjonalizacji własnych niepowodzeń pod sztandarem feminizmu,
                                                    > i że miłość nie istnieje , dzięki potwór.

                                                    Łeee?? "I że miłość nie istnieje"?? Przeczytałeś tytuł i dośpiewałeś sobie treść? Niektóre kawałki w tych tekstach mnie trochę drażnią, ale o miłości Paulina Młynarska mówi z sensem i zupełnie co innego niż to, co twierdzisz, że mówi.

                                                    "Dajmy sobie spokój z tym urojeniem, że tylko miłość nas uszczęśliwi. Zacznijmy doceniać swoje życie w innych aspektach. Obudźmy się ze snu, w którym nasze życie zaczyna się dopiero wtedy, gdy jakiś książę nas ucałuje."

                                                    "Nie wierzy pani w to, że kobieta może być szczęśliwa z mężczyzną?

                                                    Byłabym kompletną idiotką, gdybym w to nie wierzyła. Uważam, że nie ma nic wspanialszego i bardziej uskrzydlającego niż miłość. Nieważne, czy hetero, czy homoseksualna, miłość jest czymś wspaniałym, ale tylko wtedy, gdy w związku panuje równość."

                                                    "To nie jest miłe, kiedy do nas dociera, że niestety, sorry, ale nikt ani nic nas permanentnie nie uszczęśliwi. Ani kasa, ani miłość, ani seks, ani praca, ani podróże, ani nawet rodzicielstwo. Ponieważ w każdym z tych obszarów, prędzej czy później, pojawi się frustracja, niezadowolenie, zmęczenie, złość albo jakiś inny czort. I co? Nagle to, co miało nam gwarantować szczęście, nie spełnia już naszych oczekiwań? Dramat! Katastrofa!"

                                                    Ona twierdzi, że idealizacja miłości i czynienie z niej lekarstwa na wszystkie pokrzywienia i pokrzywdzenia prowadzi na manowce. Nie zgadzasz się z tym? Podpiera to twierdzenie swoimi doświadczeniami, szczerze pisze "Związki kończyły się, bo miałam nieprzepracowane problemy" - nie widzisz podobnych przykładów w swoim otoczeniu albo tutaj na forum? I kończenia związków, ale i trwania w nich mimo cierpienia i nieszczęścia - imię źle pojętej, wykrzywionej miłości. Z powodu swoich braków, zaburzeń, głodów, nieprzepracowanych krzywd. Miłość magicznie zmienia i naprawia wszystko tylko w piosenkach. Jak człowiek jest w środku wykoślawiony, to tę miłość też wykoślawi - na swoje podobieństwo.
                                                  • marek.zak1 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 12:34
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    >
                                                    > Ona twierdzi, że idealizacja miłości i czynienie z niej lekarstwa na wszystkie pokrzywienia i pokrzywdzenia prowadzi na manowce.
                                                    ------------------------------------------------------------------------
                                                    Miosc jest niezbednym (moim zdaniem) elementem szczescia i harmonii, ale sama w sobie nie jest magicznym lekarstwem. Aby to szczescie i harmonia mialy miejsce potrzebnych jest calkiem sporo tychze elementow, a ich brak jest dotkliwy i nie do zastapienia przez inne.
                                                    To co w wypowiedzi corki WM mi przeszkadza, to niedocenienie tego, co dostala, a wiec komfortowego zycia, mozliwosci zdobycia wyksztalcenia, znajomosci i otwartej drogi do kariery, w duzej mierze dzieki nazwisku.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 13:04
                                                    >To co w wypowiedzi corki WM mi przeszkadza, to niedocenienie tego, co dostala, a wiec
                                                    > komfortowego zycia, mozliwosci zdobycia wyksztalcenia, znajomosci i otwartej drogi do
                                                    > kariery, w duzej mierze dzieki nazwisku.

                                                    Aż odpaliłam kilka wywiadów z Pauliną Młynarską - i masz to, o czym piszesz. Komfortowe życie, czyli choroba afektywna dwubiegunowa jej ojca i związany z tym totalny brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie, matkę zajętą ojcem, siostrę, z którą się nie znosiła. Kariera, czyli bieganie na golasa i sceny miłosne w wieku lat 15 pod wpływem środków odurzających podanych przez dorosłych, którym to na tych scenach zależało - zawstydzenie, upokorzenie i trauma. Kariera, czyli wyjazd w wieku lat 16 do Paryża ze stówą dolców w kieszeni i praca jako niższej klasy sprzątaczka i kelnerka. Wykształcenie, czyli brak matury.

                                                    Myślisz, że miała w życiu lepiej niż Ty? Lepszy start, czy co?
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 13:22
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > >To co w wypowiedzi corki WM mi przeszkadza, to niedocenienie tego, co dost
                                                    > ala, a wiec
                                                    > > komfortowego zycia, mozliwosci zdobycia wyksztalcenia, znajomosci i otwar
                                                    > tej drogi do
                                                    > > kariery, w duzej mierze dzieki nazwisku.
                                                    >
                                                    > Aż odpaliłam kilka wywiadów z Pauliną Młynarską - i masz to, o czym piszesz. Ko
                                                    > mfortowe życie, czyli choroba afektywna dwubiegunowa jej ojca i związany z tym
                                                    > totalny brak poczucia bezpieczeństwa w dzieciństwie, matkę zajętą ojcem, siostr
                                                    > ę, z którą się nie znosiła. Kariera, czyli bieganie na golasa i sceny miłosne w
                                                    > wieku lat 15 pod wpływem środków odurzających podanych przez dorosłych, którym
                                                    Ll> to na tych scenach zależało - zawstydzenie, upokorzenie i trauma. Kariera, czy
                                                    > li wyjazd w wieku lat 16 do Paryża ze stówą dolców w kieszeni i praca jako niżs
                                                    > zej klasy sprzątaczka i kelnerka. Wykształcenie, czyli brak matury.
                                                    >
                                                    > Myślisz, że miała w życiu lepiej niż Ty? Lepszy start, czy co?

                                                    Myślę że start miała fatalny. I z racji swojej nadwrażliwości, i warunków rodzinnych. Potem, jak już się pobierała, trochę zbudowała i okrzepla zaczęła zawodowo czerpać z kapitału kulturowegoktóry dostała na starcie i być może z układów rodzinnych. W tym sensie rodzina jej się przydała :-)
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 13:47
                                                    > W tym sensie rodzina jej się przydała :-)

                                                    Ona sobie z tego zdaje sprawę, docenia to i o tym mówi - tylko akurat nie w wywiadzie, który przeczytał Marek. A na przykład tu mamadu.pl/114825,o-trudnej-sztuce-bycia-matka-i-corka-z-paulina-mlynarska

                                                    "I ta puenta, którą zawsze mam, do której mnie wyszkolono, jest przyczyną, dla której wykonuję swój zawód, mogę pisać książki, chociaż moje losy potoczyły się w sposób skomplikowany i nie mam stosownego wykształcenia"

                                                    "Z jednej strony, wyniosłam z domu ogromnie dużo erudycji (...) To dało mi ogromny kapitał, w którym jest też umiejętność zabawy, cieszenia się i dostrzegania absurdu w świecie"
                                                  • marek.zak1 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 13:56
                                                    zyg_zyg_zyg napisała:

                                                    > > W tym sensie rodzina jej się przydała :-)
                                                    >
                                                    > Ona sobie z tego zdaje sprawę, docenia to i o tym mówi - tylko akurat nie w wywiadzie, który przeczytał Marek.
                                                    --------------------------------
                                                    Rodzina Mlynarskich jest na swieczniku i w ,,elicie" od kilkudziesieciu lat. Ma to swoje dobre i zle strony. Dobrze ze w innych wydiadach te dobre tez sa wspominane, bo w pierwszym cytowanych PM wspomina raczej te zle.
                                                    To ze ona pracowala na zmywaku, to w tamtych czasach w ciagu jednego dnia pracy, zarabiala wiecej niz srednia krajowa w PRL-u. Tak wiec po 2 miesiacach pracy mogla sobie kupic malucha a i francuski sie przydal.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 12:51
                                                    Przeczytałam i zdziwiona interpretacją Potwora już miałam zareagować. Byłaś szybsza :-) Teraz wiem, że hmm..interpretacji Potwora nie opłaca się w ogóle czytać :-P Bo on nie czyta tylko "głosi". Szkoda czasu. "Nie przeczytam testu, może przeczytam z niego dwa zdania na które reaguje mój radar, ale sie wypowiem".
                                                  • potwor_z_piccadilly Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 17:24
                                                    aandzia43 napisała:

                                                    > Przeczytałam i zdziwiona interpretacją Potwora już miałam zareagować.

                                                    Jeszcze nic nie jest stracone, reaguj.
                                                    Jedna tylko uwaga.
                                                    Konstruktywnie reaguj.
                                                    Znaczy, interesuje mnie jedno. W czym to uchybiłem pani Młynarskiej, Tobie, feministkom i tym kobietom, które mienią się być feministkami.
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 13:55
                                                    > Ona twierdzi, że idealizacja miłości i czynienie z niej lekarstwa na wszystkie
                                                    > pokrzywienia i pokrzywdzenia prowadzi na manowce. Nie zgadzasz się z tym? Podpi
                                                    > era to twierdzenie swoimi doświadczeniami, szczerze pisze "Związki kończyły się
                                                    > , bo miałam nieprzepracowane problemy" - nie widzisz podobnych przykładów w swo
                                                    > im otoczeniu albo tutaj na forum? I kończenia związków, ale i trwania w nich mi
                                                    > mo cierpienia i nieszczęścia - imię źle pojętej, wykrzywionej miłości. Z powodu
                                                    > swoich braków, zaburzeń, głodów, nieprzepracowanych krzywd. Miłość magicznie z
                                                    > mienia i naprawia wszystko tylko w piosenkach. Jak człowiek jest w środku wykoś
                                                    > lawiony, to tę miłość też wykoślawi - na swoje podobieństwo.

                                                    Zyg, ja widze ze deprecjonuje znaczenie miłości , typowe kwasne winogrona
                                                    Ja i moja slubna pochodzimy ze znacznie bardziej patologicznych domow, układów i gdyby nie nastawiene i motywacja wzajemna ktora ona deprecjonuje nie mielibysmy szans na bycie razem i moja córka dolaczylaby do licznego grona rozczrowanych tatusiem i mezczynami w ogóle.
                                                  • zyg_zyg_zyg Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 14:05
                                                    Ale gdzie deprecjonuje? Mówiąc, że mrzonką jest myślenie, ze tylko miłość nas uszczęśliwi? To, że kocham i jestem kochana, jest jedną z najważniejszych rzeczy w moim życiu, ale w tym przyznaję jej rację.
                                                  • urquhart Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 15:40
                                                    Jeżeli nie wierzysz w miłość nie masz determinacji to.nie masz na nią szans zakochujesz się i ci przechodzi. To raz.
                                                    Dwa to jej egocentryczne wywody o współuzależnieniu. Generalizowanie tego mnie razi.
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 22.08.16, 13:06
                                                    urquhart napisał:

                                                    > potwor_z_piccadilly napisał:
                                                    > > Też piękna kobieta, ale nie mogąc osiągnąć tego o czym marzy, tworzy ona
                                                    > fikcję
                                                    > > , ersatz który ma zastąpić to, co już jest poza jej zasięgiem. Za daleko
                                                    > u niej
                                                    > > wszystko poszło i odwrót jest praktycznie niemożliwy.
                                                    > > Czyli?
                                                    > > Uważajcie miłe panie kto Wam doradza i co doradza.
                                                    >
                                                    > Ciekawy przykład racjonalizacji własnych niepowodzeń pod sztandarem feminizmu,
                                                    > i że miłość nie istnieje , dzięki potwór.
                                                    > Ciekawe są komentarze ludzi co mieli z nią do czynienia .
                                                    > Wpisuje się w psychologiczne schematy , rozczarowana unikającym ojcem przenosi
                                                    > to na ogół facetów.
                                                    > www.pomponik.pl/plotki/news-trudne-dziecinstwo-pauliny-mlynarskiej,nId,376118

                                                    Pomponika nawet nie otwieram, do czego się przyznaję. A ty przyznasz się czy w ogóle czytałes wywiad z Mlynarską, do którego się ustosunkowałeś? ;-) "Nie przeczytałem, ale Mlynarska mi się wpisuje".
                                                    Ona ma trudny charakter, głównie sama dla sobie. Neurotyczna, neurasteniczna i w stanie wiecznego buntu. Nie ma to nic wspólnego z ojcem, matką czy psem sąsiada. Neurologia. Druga Mlynarska to przeciwieństwo: zawsze hakuna matata :-) Różne dzieci nam się rodzą i my się różni rodzicom rodzimy, co poradzić. To bardzo interesujące zagadnienia. Interesujące jak się oczywiście nie ma horyzontu ściśniętegi misją i przymusem szukania wiatraka winnego swoim problemom.
                                                  • urquhart drugie-dziecko-to-buntownik 22.08.16, 13:46
                                                    > Ona ma trudny charakter, głównie sama dla sobie. Neurotyczna, neurasteniczna i
                                                    > w stanie wiecznego buntu. Nie ma to nic wspólnego z ojcem, matką czy psem sąsia
                                                    > da. Neurologia. Druga Mlynarska to przeciwieństwo: zawsze hakuna matata :-) Róż
                                                    > ne dzieci nam się rodzą i my się różni rodzicom rodzimy, co poradzić. To bardzo
                                                    > interesujące zagadnienia. Interesujące jak się oczywiście nie ma horyzontu ś

                                                    Czytalem ale razi mnie strasznie jej roszczeniowosc wiec moze przeoczylem to co ty tam widzisz.
                                                    Znów charakter starszej siotry versus jej odtwarza schemat rodzinnych rol czego nie chcesz widzieć zaslaniajac ze dzieci po prostu sa różne.
                                                    www.psychologiadziecka.org/2009/06/05/drugie-dziecko-to-buntownik/
                                                  • aandzia43 Re: drugie-dziecko-to-buntownik 22.08.16, 23:04


                                                    > Znów charakter starszej siotry versus jej odtwarza schemat rodzinnych rol czego
                                                    > nie chcesz widzieć zaslaniajac ze dzieci po prostu sa różne.


                                                    Yyy, czego nie.chcę widzieć i czym się.zasłaniam? Coś było.wcześniej o rolach dzieci w.rodzinie i ja czemuś zaprzeczyłam? Gdzie to masz? Mój ogląd rzeczywistości najpierw biegnie w stronę neurologii i wpływu wrodzonych predyspozycji na losy, poglądy i.stosunek do.świata, potem dopiero zaczynam zastanawiać się nad np. kolejnością w rodzinie. Jakaś dyskusja na ten temat już była w wątku i ja się już jakoś ustosunkowałam?

                                                    > www.psychologiadziecka.org/2009/06/05/drugie-dziecko-to-buntownik/
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 13:10

                                                    Nie odpowiedziałeś, przynajmniej w ostatnim swoim poście w tamtym wątku, a pewnie o niego ci chodziło. Pisałes tylko o tym, czym są dla ciebie wartości konserwatywne i jakie ma zalety mężczyzna konserwatywny. Piękne to było i wzruszające, ale nie.sądzisz chyba (choć zapewne chciałabys sądzić), że tacy byli mężczyzni i tak pięknie funkcjonowały małżeństwa i rodziny? Mężczyzn, których cechy opisałeś, było z grubsza tyle co i teraz (ci niewydolni i tak chodzili w glorii wydolnych bo obowiązywaly wersja "nowe szaty cesarza"), za to było kupę syfu, nadużyć, cierpienia i braku jakiejkolwiek możliwości wyjścia z tego syfu dla ofiar. Bo ich krzywda nie miała nawet nazwy (gwałt małżeński, pedofila rodzinna), nie mówiąc o stosownym paragrafie. To ekstrema, "pomniejsze" problemy patriarchatu dla kobiet to brak prawa do samostanowienia, kształcenia się w dobrych zawodach, samoreprezentowania się na forum społeczności, zarządzania swoją kasą, bycia wychowywaną w świadomości swojego ciała, brak prawa do dysponowania swoim ciałem w małżeństwoie i poza nim. Co takiego mogło mi dac życie wówczas czego nie daje mi dziś? NIC. Jedno wielkie NIC. A mojej rodzinie jako grupie jednostek? NIC. Król (czyli niektórzy moi mescy przodkowie) byli nadzy, rodziny miały na garbie ich żony i dzieci płci obojga, a "wartości konserwatywne" latały w powietrzu i robiły atmosferę pt. "mężczyzni płcią silną są i basta". Teraz, jak i wtedy, mam w rodzinie różnych mężczyzn, ci w porządku chodzą w glorii i chwale, ci nie w porządku są nazywani stosownie do okoliczności.

                                                    "Starego porządku" nikt nie wysadził bo to nie są rejony życia w których nastąpiły jakieś rewolucje. I nie nastąpią. Pozytywne propozycje zmian były i zostały wcielone w życie. Jak ktoś nie umie skorzystać to jego problem. Jak ktoś wie, że stracił przyrodzone niegdyś prawo do bycia swiętą krową, to w pełni rozumem jego frustrację :-P


                                                    > Odpowiedziałem pośrednio. Dokładnie jak sobie życzysz odpowiedziałem w dyskusji
                                                    > o wartościach konserwatywnych.
                                                    > Zanim wysadzi się istniejący porządek jako zły i wprowadzi chaos, trzeba się up
                                                    > ewnić że ma się nową lepszą propozycję, zweryfikowaną pragmatycznie.
                                                    > A pragmayczność weryfikuje że ze złego zmienia rzeczywistość w jeszcze gorszą.
                                                    >
                                                    >
                                                    >
                                                  • aandzia43 Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 13:26
                                                    I jeszcze jedno. Uprzejmie przypominam, że tak podkreslane przez ciebie pełne wzajemnej fascynacji małżeńskie pożycie seksualne miało kilkakrotnie mniejszą szansę na zaistnienie w sytuacji restrykcyjnego i opresyjnego w stosunku do swojego ciała wychowania dziewcząt i pierwszych doświadczeń chłopców z prostytutkami i niewolonymi służącymi. Jak ja kocham swoje czasy! :-D W innych nie byłabym tak uradowaną swym ciałem kobietą. No i moi partnerzy nie byliby tak uradowani ;-)
                                                  • zawle Re: uwłaszczenie na eskalacji walki płci 21.08.16, 15:32
                                                    Ale minety nie musiał robić ślubnej:)) Na igraszki szedł do kurew i tym sposobem było sacrum i profanum:))
                                                  • urquhart Re: Nie widzę 20.08.16, 01:41
                                                    jesod napisała:
                                                    znajomości kobiet. Niespeł
                                                    > niona potrzeba dominacji i bycia ciągle w centrum zainteresowania w relacji z k
                                                    > obietą jest aż nadto widoczna. No i jeszcze ta zgorzkniała zgryźliwość...
                                                    > Na wesoło to dałabym mu ksywę OstawionyOdCyca

                                                    Powiedzenie Każdy sądzi według siebie doskonale do twojej wypowiedzi pasuje Odstawiajaca :)
                                                  • jesod Re: Nie widzę 20.08.16, 19:54
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Powiedzenie Każdy sądzi według siebie doskonale do twojej wypowiedzi pasuje

                                                    Według siebie mam osądzać Ciebie...?
                                                    A cóż to za poplątanie z pomieszaniem? Chyba tylko po to, by cokolwiek odpisać - bez związku z tym co napisałam wcześniej. Metoda na głoda, czyli: ostatnie zdanie i tak do mnie należy - nieważne czy na temat? Oto jest Twoja postawa, która pojawia się tutaj niezmiennie. Jest jak powracająca fala, która ma zmyć to co dla Ciebie niewygodne.
                                                    Osądzam Cie po tym, co i jak piszesz. W jaki sposób się wypowiadasz i jak odnosisz się do pewnych spraw i problemów. Twoja postawa, Twoje zdanie to Twoje owoce.
                                                    Ja czytam również między wierszami - mam chyba ten dar.

                                                    urquhart napisał:
                                                    > Odstawiająca :)

                                                    A dlaczego uważasz, że mój cyc musi być szerokodostępny? :) Bo co...? Bo tak!
                                                    Masz jakiś zespół napięcia przedmęskiego czy też... pomęskiego?

                                                  • urquhart Projekcja 20.08.16, 20:19
                                                    jesod napisała:
                                                    > A cóż to za poplątanie z pomieszaniem? Chyba tylko po to, by cokolwiek odpisać
                                                    > - bez związku z tym co napisałam wcześniej. Metoda na głoda, czyli: ostatnie zd
                                                    > anie i tak do mnie należy - nieważne czy na temat? Oto jest Twoja postawa, któr
                                                    > a pojawia się tutaj niezmiennie. Jest jak powracająca fala, która ma zmyć to co
                                                    > dla Ciebie niewygodne.

                                                    Droga Jesod. Jak nie kminisz czacy wyjaśniam w szczegółach.
                                                    Widzisz we mnie żądnego władzy nad przeciwną płcią złośliwego i nienawistnego bo sama taka jesteś i nie jest ci z tym dobrze odczuwasz wewnętrzny dysonans i parę różnych osób w tym zawle ci to już wytknęła. Widzisz we mnie odstawionego od cyca bo piszesz o odstawianiu od cyca facetów którzy nie dorastają do twojego ideału .
                                                    Dlatego w odróżnieniu od innych nie masz nawet potrzeby podejmować dyskusji, wystarczy ci wyrzucenie emocji i rzucanie aluzji.
                                                    Ten mechanizm obronny nazywa się PROJEKCJA. Przemyśl Pozdrawiam.

                                                    Projekcja (od łac. proicere, wyrzucać przed siebie) – narcystyczny mechanizm obronny; przypisywanie innym własnych poglądów, zachowań lub cech, najczęściej negatywnych. Przyczyną jest większa dostępność tych poglądów, zachowań i cech u osoby, która je posiada, a tym samym łatwiejsze podciąganie pod daną kategorię. (...)
                                                    Projekcja często uzasadnia agresywne zachowania poprzez podbudowywanie wiary w agresywne nastawienie całego świata i konieczność samoobrony. Staje się to wówczas według Freuda źródłem zaburzeń paranoicznych[1].
                                                    pl.wikipedia.org/wiki/Projekcja_(psychologia)
                                                  • jesod Re: Projekcja 20.08.16, 23:02
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Droga Jesod. Jak nie kminisz czacy wyjaśniam w szczegółach.
                                                    > Widzisz we mnie żądnego władzy nad przeciwną płcią złośliwego i nienawistnego b
                                                    > o sama taka jesteś i nie jest ci z tym dobrze odczuwasz wewnętrzny dysonans i p
                                                    > arę różnych osób w tym zawle ci to już wytknęła. Widzisz we mnie odstawionego o
                                                    > d cyca bo piszesz o odstawianiu od cyca facetów którzy nie dorastają do twojego
                                                    > ideału .
                                                    > Dlatego w odróżnieniu od innych nie masz nawet potrzeby podejmować dyskusji, wy
                                                    > starczy ci wyrzucenie emocji i rzucanie aluzji.
                                                    > Ten mechanizm obronny nazywa się PROJEKCJA. Przemyśl Pozdrawiam.

                                                    Po raz kolejny usiłujesz się kreować na naczelnego diagnostę tego forum. Żałosny jesteś z tym "poziomem" zachowania, a mnie nie chce się z Tobą w takich klimatach gadać. Tak po prostu... Ty widzisz to, co chcesz widzieć, a ja... nie muszę wyprowadzać Ciebie z obłędu. Bo i po co...?
                                                    Na tym forum nie ma nikogo poza mną i Tobą - panie pisarzu.
                                                  • urquhart Re: Projekcja 20.08.16, 23:50
                                                    jesod napisała:
                                                    > atach gadać. Tak po prostu... Ty widzisz to, co chcesz widzieć, a ja... nie mus
                                                    > zę wyprowadzać Ciebie z obłędu. Bo i po co...?
                                                    > Na tym forum nie ma nikogo poza mną i Tobą - panie pisarzu.

                                                    To też jedynie projekcja twoja Jesod. To że ty tworzysz coraz to nowe nicki na forum płaskie jak postacie Marka żeby coś z ludzi wyciągnąć czy nawet w swojej intencji naprawiania świata, których styl i gramatykę rozpoznaję na kilometr, to nie znaczy wcale że ja to robię. Ba ja robię odwrotnie , chcę lepiej poznać i ciekawią mnie osoby z którymi dyskutuję ich intencję. Popadasz tu w paranoję.
                                                    Ciekawi mnie jednak co robisz jak dostajesz propozycje na priw na te wymyślone nicki? Ignorujesz, Dążysz do ich moralizowania, czy dążysz zdyskredytowania wiarołomców i puszczalskich złapanych w pułapkę?
                                                  • zawle Re: Projekcja 20.08.16, 23:59
                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ciekawi mnie jednak co robisz jak dostajesz propozycje na priw na te wymyślone
                                                    > nicki? Ignorujesz, Dążysz do ich moralizowania, czy dążysz zdyskredytowania wia
                                                    > rołomców i puszczalskich złapanych w pułapkę?

                                                    Ciekawy wątek;)
                                                  • jesod Projekcja i paranoja 21.08.16, 00:23
                                                    urquhart napisał:
                                                    > To też jedynie projekcja twoja Jesod.

                                                    Nie, no jasne. Masz rację. Projekcja to fajna zabawa...

                                                    urquhart napisał:
                                                    > To że ty tworzysz coraz to nowe nicki

                                                    O! Widzę, że w samoobronie stosujesz znaną taktykę, na zmętnienie i zapultanie.
                                                    Zapewniam jednak wszystkich przypadkowych czytelników, że nie posiadam tutaj żadnych innych nicków. :) Z prostej przyczyny - nie interesuje mnie udawanie kogoś innego niż jestem. Nie prowadzę tego typu gierek. Tego rodzaju eksperymenty zupełnie mnie nie rajcują, ani też nie bawią. Szkoda czasu i fatygi, szczególnie w świecie, którego tak naprawdę nie ma.

                                                    urquhart napisał:
                                                    > Popadasz tu w paranoję.

                                                    Po projekcji pora na paranoję. Skierowanie do psychuszki, poproszę. Stara, sprawdzająca się do dziś, metoda robić z kogoś wariata, by wybielać siebie i dezorientować innych.

                                                    urquhart napisał:
                                                    > Ciekawi mnie jednak co robisz jak dostajesz propozycje na priw na te wymyślone
                                                    > nicki?

                                                    Niestety, nie posiadam poczty na gazeta.pl. Wymyślisz coś innego... w temacie propozycji?
                      • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:07
                        aandzia43 napisała: bo poczułam smród rozkładu umysłowego im
                        > oralnego i zaczęłm czuć się jak zatrutia. Bo.zobaczyłam ścianę nie do obejścia,
                        > przebicia czy przeskovzenia. Jednym słowem jeszcze parę lat i sczezłabym i sto
                        > czyła się na psychiczne dno. Wybrałam ból odgryzanej własnymi zębami tkwiącej w
                        > potrzasku łapy od bólu całego, powoli trutego gangreną, ciała.

                        Nie dramatyzuj Andzia;) To wokół prawie same zombiaki?;)
                        • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:48

                          > Nie dramatyzuj Andzia;) To wokół prawie same zombiaki?;)

                          Nie twierdzę ze wokół same.zombiaki tylko.że on był zombi :-) Co wokół to się okaże za jakiś czas. Może wyrosłam z przyciągania zombiaków, a może jeszcze muszę nad sobą w tym kierunku popracować. W każdym razie dopóki nie zmienię rodzaju wabika na.spławiku a tym.samym rodzaju wabionych gatunków nie ma mowy o związkach.
                          • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 22:29
                            aandzia43 napisała:

                            >
                            > > Nie dramatyzuj Andzia;) To wokół prawie same zombiaki?;)
                            >
                            > Nie twierdzę ze wokół same.zombiaki tylko.że on był zombi :-) Co wokół to się o
                            > każe za jakiś czas. Może wyrosłam z przyciągania zombiaków, a może jeszcze musz
                            > ę nad sobą w tym kierunku popracować. W każdym razie dopóki nie zmienię rodzaju
                            > wabika na.spławiku a tym.samym rodzaju wabionych gatunków nie ma mowy o związk
                            > ach.

                            Mnie bardziej chodziło o to że spora część społeczeństwa żyje w dszko-gnilnych związkach ale nie są SAMOTNI...czemu Ciebie to nie gratyfikuje?
                            • druginudziarz Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 22:53
                              zawle napisała:

                              > Mnie bardziej chodziło o to że spora część społeczeństwa żyje w dszko-gnilnych
                              > związkach ale nie są SAMOTNI...czemu Ciebie to nie gratyfikuje?

                              Należy rozważyć ewentualność że to jest właśnie norma.
                              A tęsknimy za lepszym/idealnym związkiem podobnie jak wzdychamy za bogactwem, urodą, zdrowiem i najlepiej nieśmiertelnością do tego.
                              • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 22:56
                                Rozważam, rozważam. Tyle że bycia normą też nie mam potrzeby. Wolę kilknaście fajnych związków niż jeden gnijący. Bycie samą też wolę niż samotność z kimś.
                              • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 00:21
                                druginudziarz napisał:

                                > zawle napisała:
                                >
                                > > Mnie bardziej chodziło o to że spora część społeczeństwa żyje w dszko-gni
                                > lnych
                                > > związkach ale nie są SAMOTNI...czemu Ciebie to nie gratyfikuje?
                                >
                                > Należy rozważyć ewentualność że to jest właśnie norma.
                                > A tęsknimy za lepszym/idealnym związkiem podobnie jak wzdychamy za bogactwem, u
                                > rodą, zdrowiem i najlepiej nieśmiertelnością do tego.

                                Gdybym tęskniła za idealnym związkiem nie trwałabym aktywnie (a w gorszych okresach tylko tkwiła) w jednym przez większą cześć życia tylko skakała z kwiatka na kwiatek kręcąc noskiem na niewystarczająco doskonały zapach. Z bovaryzmu wyrosłam parę lat po dwudziestce więc chyba udało mi się zmieścić w normie rozwojowej.
                            • aandzia43 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 18.08.16, 00:29

                              > Mnie bardziej chodziło o to że spora część społeczeństwa żyje w dszko-gnilnych
                              > związkach ale nie są SAMOTNI...czemu Ciebie to nie gratyfikuje?

                              Bo jestem w nich samotna?
                    • marek.zak1 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 20:37
                      hello-kitty2 napisała:


                      > Mnie jest to trudno zaakceptowac ale skoro tak jest to jestem za wymiana ale na bogato. W przeciwienstwie do Mabelle uwazam za gleboka naiwnosc myslenie, ze bycie z kims nie powinno opierac sie na zadnej wymianie. Jestem za wymiana ale tylko za korzystna. Czyli jesli ja mam zaspokajac potrzeby seksualne pana za to zeby w wymienie dostac zeby on sprzatal po sobie to poweim wprost: nie oplaca mi sie. Jesli mialabym to jednak robic to by musial dorzucic jakas spora kaske powiedzmy.
                      -----------------------------------------------------------
                      Przykłady Basi Piaseckiej-Johnson, Marii Callas i Jacqueline Kennedy-Onassiss, które tak rozumowały i związywały się na (bardzo) bogato, nie są zachęcające. Jak nie ma uczucia wszystko się sypie.
                    • zawle Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:04
                      hello-kitty2 napisała: > No dobra ale czy ktoras z pan przyjela do wiadomosci = zaakceptowala rzeczywist
                      > osc mianowicie, ze mezczyzna interesuje sie kobieta tylko w jednym celu, jest n
                      > im seks i wszystko co mu moze dac jak pierogi, posprzatany dom, zaopiekowane dz
                      > ieci, ect to sa pomniejsze ekstra's, ktore mu zwisaja i dalej: wszystko co moze
                      > od mezczyzny zyskac rowniez w wymierze emocjonalnym to tez tylko za seks? Czyl
                      > i seks jest de facto przedmiotem wymiany, bo jesli go nie ma to pozostaje pocal
                      > uj mnie kobieto w dupe i niewazne jest czy jestes fajna, cool, samodzielna, nie
                      > narzekajaca, samoutrzymujaca sie, zaradna, po prostu dla mezczyzny nie istnieje
                      > sz, nie ma Cie, jestes przezroczysta. A jesli jakis mezczyzna twierdzi, ze jest
                      > inaczej to po prostu klamie we wiadomym celu.

                      Hehe...tylko Ty na to wpadłaś lub...te inne kobiety też chcą się seksić więc temat wymiany seks za seks jest idiotyczny:)) No chyba że zacwanić, podnieść wartość tego co jest normalnie za darmo żeby sprzedać. No na to to może i nie wpadła;) I jeszcze jedno....gdzie się plasuje Twój, mój i Ninkowy?

                      > I teraz, kto sie nie potrafi wymienic ten zostaje sam jak Zawle czy Aandzia. Ty
                      > lko prawda jest taka, ze wiekszosc ludzi nie chce samotnie spedzac zycia, wieks
                      > zosc tez na to nie stac, stad frustracje.

                      Ale czego wymienić bo nadal nie kumam.....że nie chcę się seksić? Bo według Ciebie tylko o to chłopom chodzi. Toż mówię że chcę.
                      • marek.zak1 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:10
                        zawle napisała:
                        > Ale czego wymienić bo nadal nie kumam.....że nie chcę się seksić? Bo według Ciebie tylko o to chłopom chodzi. Toż mówię że chcę.
                        --------------------------
                        To samo powiedział moja żona: Ty chcesz mojego ciała i aja twojego, więc już się wymieniamy :)
                      • hello-kitty2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:24
                        zawle napisała:

                        > Hehe...tylko Ty na to wpadłaś lub...te inne kobiety też chcą się seksić więc te
                        > mat wymiany seks za seks jest idiotyczny:)) No chyba że zacwanić, podnieść wart
                        > ość tego co jest normalnie za darmo żeby sprzedać. No na to to może i nie wpadł
                        > a;) I jeszcze jedno....gdzie się plasuje Twój, mój i Ninkowy?

                        Ja w ogole nie mowie o wymianie seksu za seks. Jesli kobieta ma do zaoferowania mezczyznie tylko seks (bo niczego wartosciowego z punktu widzenia mezczyzn nie posiada) to idotyzmem byloby sie wymieniac seks za seks zwlaszcza, ze przecietna kobieta potrzebuje o wiele wiecej od mezczyny niz tylko seks.

                        Twoj, moj i Ninkowy wymieniaja sie z kims innym (wg podpowiedzi Mabelle), ewentualnie sa sflustrowani z braku wymiany.

                        > Ale czego wymienić bo nadal nie kumam.....że nie chcę się seksić? Bo według Cie
                        > bie tylko o to chłopom chodzi. Toż mówię że chcę.

                        Ale nie z kazdym ani nie za darmo czyli wychodzi, ze co z tego, ze Ty chcesz? Ja tez chce ale jeszcze sie taki nie urodzil. Z przecietnym Jozkiem nie potrafie sie korzystnie wymienic. I nie wg mnie tylko wg Urqu. Ja tylko przyjmuje to, co in twierdzi (na podstawie badan). Bo niby skad JA mam wiedziec o co chlopom chodzi? Urqu mowi, ze o namietnosc czyli jak rozumiem seks + otoczka. Nie mozesz tego roboczo przyjac w dyskusji? Twierdzisz, ze wiesz lepiej czy jakie jest jego stanowisko? Przedstaw je to moze wtedy bedzie latwiej sie porozumiec.
                    • urquhart Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:19
                      > i seks jest de facto przedmiotem wymiany, bo jesli go nie ma to pozostaje pocal
                      > uj mnie kobieto w dupe i niewazne jest czy jestes fajna, cool, samodzielna, nie
                      > narzekajaca, samoutrzymujaca sie, zaradna, po prostu dla mezczyzny nie istnieje
                      > sz, nie ma Cie, jestes przezroczysta. A jesli jakis mezczyzna twierdzi, ze jest
                      > inaczej to po prostu klamie we wiadomym celu.

                      Kitty, dobry kierunek ale takie uproszczenie przestaje być prawdziwe.
                      Bo ta seks wymiana to pewnie minimum oczekiwań facetów dla tych nieogarnietych i prostakow.
                      Najbardziej gratyfikuje namiętność w związku Więc seks z po zadaniem zachwytem szacunkiem i pasją . I o tym mówi Wojciszke.
                      A wtedy to nie wymiana żadna a obdarowywanie wzajemnie nawet przy duzej różnicy potrzeb.
                      A obdarowywanie samo gratyfikuje darczyńców wzajemnosc jest jedynie przy okazji

                      -
                      "Jak będzie kochająca i wymarzona to da mu.więcej (...) Każdy chłop chce żebym ogarniała podobne sprawy w.życiu, ale dla jednych chce mi się to robić, dla innych nie mam motywacji" by aandzia43
                      • hello-kitty2 Re: Bycie ze sobą to musi być wymiana ??? 17.08.16, 21:34
                        urquhart napisał:

                        > Kitty, dobry kierunek ale takie uproszczenie przestaje być prawdziwe.
                        > Bo ta seks wymiana to pewnie minimum oczekiwań facetów dla tych nieogarniety
                        > ch i prostakow.
                        > Najbardziej gratyfikuje namiętność w związku Więc seks z po zadaniem zachwytem
                        > szacunkiem i pasją . I o tym mówi Wojciszke.
                        > A wtedy to nie wymiana żadna a obdarowywanie wzajemnie nawet przy duzej różnicy
                        > potrzeb.
                        > A obdarowywanie samo gratyfikuje darczyńców wzajemnosc jest jedynie przy okazji

                        No czyli z grubsza nazwalam to: seks + otoczka, moze byc? ;)
                        Obdarowywanie czy wymiana to kwestia terminologii dla mnie, przy czym wymiana jest bardziej zrozumiala.
    • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:43
      Ja jak kobieta mówi, że mężczyźni mają wrażliwe ego, to jej mówię że ma sflaczałe cycki.

      Jak się obrazi (każda się obraża), to jej mówię że do tego jeszcze ma wrażliwe ego.
      • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 17:48
        hateuall napisał:

        > Ja jak kobieta mówi, że mężczyźni mają wrażliwe ego, to jej mówię że ma sflacza
        > łe cycki.
        >
        > Jak się obrazi (każda się obraża), to jej mówię że do tego jeszcze ma wrażliwe
        > ego.

        Tylko zauwaz, ze Urqu szuka sytuacji win-win. A Ty czego szukasz serwujac takie teksty i w ogole w relacjach damsko-meskich?
        • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 20:37
          Szukam takiej co na takie dictum zaśmieje mi się w twarz i powie - ha ha, mam w dupie twoją opinię.

          Ale jeszcze żadnej nie znalazłem, bo kobiety mają wrażliwe ego.
          • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:04
            ja mam zajebiste cycki- straciłbyś na wiarygodności
            • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:21
              w takich sytuacjach mówię - a mogę pougniatać rękoma i sprawdzić?

              oczywiście mówię teoretycznie - taka figura retoryczna - bo do takiej sytuacji jeszcze nie doszło, gdyż kobiety się obrażają bo mają wrażliwe ego. ale jak widać jakby co to mam już przemyślane co dalej.
              • mabelle2000 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:36
                hateuall napisał:

                > w takich sytuacjach mówię - a mogę pougniatać rękoma i sprawdzić?

                Nie przejdzie, raczej zadna Ci nie pozwoli pougniatac ot tak sobie, dla sprawdzenia. Ale mozesz wywiesic ogloszenie, ze masazem powiekszasz cycki i jestes niezwykle skuteczny, a nawet uwzgledniasz reklamacje- jak nie zadziala, to nastepny masaz maja gratis.
                • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:47
                  pożyjemy zobaczymy, na razie żadna nawet nie doszła do tego etapu że ja jej coś takiego proponuję, więc tak nie chwal dnia przed zachodem słońca
                • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 22:42
                  Pougniatać to można ciasto...ja tamn w ręce dyletantowi bym cycków nie oddała.
          • mabelle2000 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:18
            hateuall napisał:

            > Ale jeszcze żadnej nie znalazłem, bo kobiety mają wrażliwe ego.

            Ja mam starsznie wrazliwe ego, na wszelkie komentarze o moich obwislych cyckach zawsze odpowiadam- czego nie ma- nie obwisnie.
            • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:31
              raczej zmyślasz
          • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:25
            hateuall napisał:

            > Szukam takiej co na takie dictum zaśmieje mi się w twarz i powie - ha ha, mam w
            > dupie twoją opinię.
            >
            > Ale jeszcze żadnej nie znalazłem, bo kobiety mają wrażliwe ego.

            Tylko jak ktos ma w dupie Twoja opinie to nie masz zadnego win/nic nie zyskujesz i ta druga strona tez nie.
            • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:32
              jest moje win win bo znalazłem w końcu to czego szukałem i mogę zająć się czymś pożytecznym
              • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:40
                hateuall napisał:

                > jest moje win win bo znalazłem w końcu to czego szukałem i mogę zająć się czymś
                > pożytecznym

                Jak znalazles, jak ona (ta kobieta, ktora ma Twoja opinie w dupie) nie zostaje? Wiec gdzie masz win? A juz na pewno nie masz win win. Win win jest wtedy gdy Ty masz win i ona ma win. A jakie win ona ma? Opinie Twoja o swoich cyckach jako obwislych? Powiedz mi zatem co ja mozliwie moze przy Tobie zatrzymac? No chyba, ze ja tu czegos nie rozumiem.
                • hateuall Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 21:46
                  no nie rozumiesz, nic nie rozumiesz
                  • hello-kitty2 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 22:13
                    hateuall napisał:

                    > no nie rozumiesz, nic nie rozumiesz

                    Taki jestes cwany, a nawet w tym watku masz 3 x lose lose ;) 'Arogancki' bez 'zabawny' nie zadziala.
    • jesod Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 16.08.16, 22:19
      Nie bardzo rozumiem, o czym jest ten artykuł. O niedorozwoju mężczyzn... ? :(
    • that.bitch.is.sick Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 25.08.16, 08:44
      Powinieneś się zastanowić czemu wciąż walczysz z kobietami, a nie zajmować cudzymi problemami gdy swoich masz pod dostatkiem.
      • urquhart Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 25.08.16, 11:03
        that.bitch.is.sick napisała:

        > Powinieneś się zastanowić czemu wciąż walczysz z kobietami, a nie zajmować cudz
        > ymi problemami gdy swoich masz pod dostatkiem.

        A ty powinnaś się zastanowić dlaczego Twoją generalicją pisząc "walczysz z kobietami" identyfikujesz się z tymi kobietami co eskaluja wojnę roszczeniami a nie tymi co budują porozumienie i szukają win-win i ja je tu afirmuje jak Milską powyżej
        • that.bitch.is.sick Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 25.08.16, 19:50
          Bzdura, z nikim się nie identyfikuję oceniając twoją obsesję. Twoje typologie, czy jakiekolwiek typologie- zdajesz sobie sprawę że mają tylko porządkować myślenie, nie są odzwierciedleniem realnego świata- to uproszczenia, jednak myląc je z realnym światem i filtrując pod wpływem emocji tkwisz w pułapce urojonych wrogów i przeciwników, sam się nakręcasz. To są takie jaja mówienie o feministkach- ktoś taki nie istnieje, to jak statystyczny Kowalski, człowiek to pewne kontinuum nie zamknięta całość. Charakteryzuje nas zmienny potencjał. Człowiek to nie cezura płci.
          • urquhart Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 28.08.16, 14:58
            that.bitch.is.sick napisała:
            Kowalski, człowiek to pewne kon
            > tinuum nie zamknięta całość. Charakteryzuje nas zmienny potencjał. Człowiek to
            > nie cezura płci.

            No fakt. Doceniam. Co obecność tu umożliwia?
            Szczery kontakt za swoimi emocjami i ich wyrażenie. Ze kogoś one interesują . Podstawy psychoterapii?
            Urojeni przeciwnicy? A pamiętasz swoją aktywność? Miałaś samych przeciwników .
            Dziecinna Identyfikacja przez negacje?
            Wiem kim nie jestem?
            Pierwszy raz kiedy tu się znalazłem około dekady temu pod innym nickiem byłem rozżalonym chłopcem że został wyposażony w fałszywą mapę i dzięki wam udało mi sie to zmienić, winny jestem wyrazić wdzięczność za to za nim stąd znikne
            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 28.08.16, 18:33
              Ty przeżyłeś wewnętrzną przemianę, ktoś inny w ogóle. I to w ogóle nie musi być, że jest mało refleksyjny, leniwy, ale może być że mu ta przemiana do niczego nie była potrzebna. Bo nie był rozżalonym chłopcem. Nie neguj ludzi którzy tu nie przyszli dojrzewać i znajdywać właściwych map. Ja nie zamierzam się dla nikogo zmieniać. Nie będę się przebierać za szpilkową panienkę, tylko dlatego że mój luby tak lubi. Podobnie on pewnie nie wbiłby się w rurki, nawet jakby mnie rurkowicze zwilżali. Zmienisz tylko to co dla Ciebie mało ważne lub po Twojej myśli. Poza tym....z jakiegoś powodu tej ON mnie wybrał?
              • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 12:22
                zawle napisała:

                > Ty przeżyłeś wewnętrzną przemianę, ktoś inny w ogóle. I to w ogóle nie musi być
                > , że jest mało refleksyjny, leniwy, ale może być że mu ta przemiana do niczego
                > nie była potrzebna. Bo nie był rozżalonym chłopcem. Nie neguj ludzi którzy tu n
                > ie przyszli dojrzewać i znajdywać właściwych map

                Tak, niektórzy tu obecni od razu startowali z.lepszej pozycji, dużo było im dane na starcie (geny plus warunki rozwoju) i nie muszą dokonywać żadnych transformacji, żeby mieć to, do czego ciężko pracujący nad sobą dążą. Poza tym są też ci, którzy początkowo coś tam nie żarło, ale teraz żre, bo przemianę mają już za.sobą. Ja swojej dokonałam jakiś czas przed wejściem na forum 10 lat temu. Wszystko.co.stało.się.potem to już tylko zmiany ilościowe.


                . Ja nie zamierzam się dla niko
                > go zmieniać. Nie będę się przebierać za szpilkową panienkę, tylko dlatego że mó
                > j luby tak lubi. Podobnie on pewnie nie wbiłby się w rurki, nawet jakby mnie ru
                > rkowicze zwilżali. Zmienisz tylko to co dla Ciebie mało ważne lub po Twojej myś
                > li. Poza tym....z jakiegoś powodu tej ON mnie wybrał?

                Hłe hłe, otóż to. Parę razy już to mówiłam. Zmieniamy najczęściej tylko to, co nam tak naprawdę, w ostatecznym rozrachunku przychodzi dość łatwo (choć oczywiście na początu wydaje się że skąd, że.nigdy w życiu!) oraz to, co.. w ogóle zmienić jesteśmy w stanie.
                • proteinowy.na.chwile Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 13:08
                  > Tak, niektórzy tu obecni od razu startowali z.lepszej pozycji, dużo było im dane na starcie [...] Ja swojej dokonałam jakiś czas przed wejściem na forum 10 lat temu. <

                  Czyli fair będzie powiedzieć: Aandzia osiągnęła wystarczający poziom żeby nie musieć nic u siebie zmieniać, może poza drobnymi technicznymi szczegółami?
                  • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 13:23
                    proteinowy.na.chwile napisał(a):

                    > > Tak, niektórzy tu obecni od razu startowali z.lepszej pozycji, dużo było
                    > im dane na starcie [...] Ja swojej dokonałam jakiś czas przed wejściem na forum
                    > 10 lat temu. <
                    >
                    > Czyli fair będzie powiedzieć: Aandzia osiągnęła wystarczający poziom żeby nie m
                    > usieć nic u siebie zmieniać, może poza drobnymi technicznymi szczegółami?

                    Hohoho, huhuhu ;-/ Daj spokój, dobrze wiesz co.chciałam powiedzieć.
                    • proteinowy.na.chwile Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 13:44
                      aandzia43 napisała:

                      > Hohoho, huhuhu ;-/ Daj spokój, dobrze wiesz co.chciałam powiedzieć.

                      Myślę, że wiem. A żeby nie zostawić tak tego pytania, które zostało skonstruowane trochę jak insynuacja to Ci powiem po co pytam. Chodzi mi o odsiewanie ludzi-nadajników z rozmowy. Od tego są zawodowcy - pisarze, felietoniści, politycy i kler.

                      Nie znam się za bardzo na ludziach, jeszcze mniej na awatarach. U Ciebie konkretnie wyczuwam za tym bogactwem emotikonow kogoś żywego i wesołego. Czyli warto by skoczyć na piwo i dobrze się bawić, ale jeżeli wszystko już wiesz, to na tym piwie trzeba by się wystrzegać mało zabawnynch tematów a zamiast tego trzymać się żarcików, odrobiny innuendo (ale tak, żeby nic z tego nie wynikło) i nienachalnych odwołań do kultury.

                      Może coś z tego piwa się uda tu przemycić, zwłaszcza gdyby chłopcy z większą towarzyską ogładą (Sabat? Wont?) przyłożyli się trochę do produkcji weselszej treści.
                      • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 15:02

                        > Nie znam się za bardzo na ludziach, jeszcze mniej na awatarach. U Ciebie konkre
                        > tnie wyczuwam za tym bogactwem emotikonow kogoś żywego i wesołego. Czyli warto
                        > by skoczyć na piwo i dobrze się bawić, ale jeżeli wszystko już wiesz, to na tym
                        > piwie trzeba by się wystrzegać mało zabawnynch tematów a zamiast tego trzymać
                        > się żarcików, odrobiny innuendo (ale tak, żeby nic z tego nie wynikło) i nienac
                        > halnych odwołań do kultury.

                        Żywa (pełna emocji) jestem, jako żywo, wesoła być lubię (bo czasu tak mało), więc dążę do tego stanu i programowo, i odruchowo (aczkolwiek nie za wszelką cenę, bo nader łatwo o wyszczerzony uśmiech na martwej twarzy). Piwo też lubię :-) Nie wiem wszystkiego (właściwie to.żałośnie mało wiem), lubię mało zabawne tematy, patologie, makabryczne dowcipy i ciężką muzykę. Ale i tak najwygodniej jest się mi się ślizgać i nie.obnażać ;-)


                        > Może coś z tego piwa się uda tu przemycić, zwłaszcza gdyby chłopcy z większą to
                        > warzyską ogładą (Sabat? Wont?) przyłożyli się trochę do produkcji weselszej tre
                        > ści.

                        Ale sobie poszli i nie produkują. Nietopszyyy..
                      • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 16:54
                        proteinowy.na.chwile napisał(a):
                        > Myślę, że wiem. A żeby nie zostawić tak tego pytania, które zostało skonstruowa
                        > ne trochę jak insynuacja to Ci powiem po co pytam. Chodzi mi o odsiewanie ludzi
                        > -nadajników z rozmowy. Od tego są zawodowcy - pisarze, felietoniści, politycy i
                        > kler.

                        Nadajniki mogą przybierać inną postać- ludzi ciągle narzekających i lubiących to. Ci mają największe problemy w słuchaniu.

                        > Nie znam się za bardzo na ludziach, jeszcze mniej na awatarach. U Ciebie konkre
                        > tnie wyczuwam za tym bogactwem emotikonow kogoś żywego i wesołego. Czyli warto
                        > by skoczyć na piwo i dobrze się bawić, ale jeżeli wszystko już wiesz, to na tym
                        > piwie trzeba by się wystrzegać mało zabawnynch tematów a zamiast tego trzymać
                        > się żarcików, odrobiny innuendo (ale tak, żeby nic z tego nie wynikło) i nienac
                        > halnych odwołań do kultury.

                        Andzie to ja raczej odbieram jako osobę która wie że wie dużo, ale Tolek z 5c to sie pod żaden szablon nie łapie, więc pierdolić szablon, jak się chce Tolka. Nie znasz się na ludziach proteinowy- co do tego zgoda pełna.
                        • urquhart Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 17:04
                          > o sie pod żaden szablon nie łapie, więc pierdolić szablon, jak się chce Tolka.
                          > Nie znasz się na ludziach proteinowy- co do tego zgoda pełna.

                          Nie wiem czy Proteinowy zna się na ludziach, ale wiem że zna się na zadawaniu celnych pytań.
                          I jest bardzo cenne.
                          • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 17:19
                            A jakie było pytanie?
                            • proteinowy.na.chwile Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 29.08.16, 18:40
                              > A jakie było pytanie?

                              Pytanie było: Aandzia, jestes podobna do Zawle czy nie?
                • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 09:36
                  aandzia43 napisała:

                  > Hłe hłe, otóż to. Parę razy już to mówiłam. Zmieniamy najczęściej tylko to, co
                  > nam tak naprawdę, w ostatecznym rozrachunku przychodzi dość łatwo (choć oczywiś
                  > cie na początu wydaje się że skąd, że.nigdy w życiu!) oraz to, co.. w ogóle zmi
                  > enić jesteśmy w stanie.

                  I właśnie dlatego na igrzyska jada setki a tylko jeden wraca ze złotem.
                  A z punktu widzenia tej reszty "złote medale nie istnieją".
                  • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 11:34
                    druginudziarz napisał:

                    > aandzia43 napisała:
                    >
                    > > Hłe hłe, otóż to. Parę razy już to mówiłam. Zmieniamy najczęściej tylko t
                    > o, co
                    > > nam tak naprawdę, w ostatecznym rozrachunku przychodzi dość łatwo (choć o
                    > czywiś
                    > > cie na początu wydaje się że skąd, że.nigdy w życiu!) oraz to, co.. w ogó
                    > le zmi
                    > > enić jesteśmy w stanie.
                    >
                    > I właśnie dlatego na igrzyska jada setki a tylko jeden wraca ze złotem.
                    > A z punktu widzenia tej reszty "złote medale nie istnieją".

                    Złote medale istnieją, wywalczyłam ich w życiu kilka. Dzięki wrodzonym możliwościom, uporowi i odrobinie szaleństwa. I gotowości na zejście do piekieł. Celowo nie piszę "ciężkiej pracy", bo źle się kojarzy ;-) Mam je cały czas, nie tylko stoją na półkach, ale opiera się na nichmoje obecne życie. Ale żaden medal zdobyty na igrzyskach 10-5 lat temu nie gwarantantuje, że zdobędę następny dzisiaj :-)
                    • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:05
                      aandzia43 napisała:

                      > Złote medale istnieją, wywalczyłam ich w życiu kilka. Dzięki wrodzonym możliwoś
                      > ciom, uporowi i odrobinie szaleństwa.

                      Super! świetnie!
                      A masz jakąś radę dla tych, którzy nie mieli tego szczęścia i nie posiadają tych wrodzonych możliwości? Niech podążają jak pokazuje im ta fałszywa mapa?

                      > I gotowości na zejście do piekieł. Celowo
                      > nie piszę "ciężkiej pracy", bo źle się kojarzy ;-) Mam je cały czas, nie tylko
                      > stoją na półkach, ale opiera się na nichmoje obecne życie. Ale żaden medal zdo
                      > byty na igrzyskach 10-5 lat temu nie gwarantantuje, że zdobędę następny dzisiaj
                      > :-)

                      A do tego później niektórzy w biedzie wyprzedają te rodowe srebra.
                      No więc tym bardziej trzeba ten stan (posiadania) konserwować a to już trud i konieczność "zmieniania się". Nie ma innej drogi, jeśli w życiu stoisz w miejscu to się cofasz.
                      • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:24
                        druginudziarz napisał:

                        > aandzia43 napisała:
                        >
                        > > Złote medale istnieją, wywalczyłam ich w życiu kilka. Dzięki wrodzonym mo
                        > żliwoś
                        > > ciom, uporowi i odrobinie szaleństwa.
                        >
                        > Super! świetnie!
                        > A masz jakąś radę dla tych, którzy nie mieli tego szczęścia i nie posiadają tyc
                        > h wrodzonych możliwości? Niech podążają jak pokazuje im ta fałszywa mapa?

                        O co ty się mnie pytasz? Jak nie ma w organizmie biologicznej podstawy do rozwoju jakieś funkcji (przerwany nerw wzrokowy, brak galek ocznych) to nie rozwinie się gust na malarzy ze szkoły holenderskiej. Przepięknie pisał o drogach obchodzienia, godzenia się i kompensacji Oliver Sachs :-)
                        To było z.grubej rury, ale chodziło mi o zasadę. Nie wiem co mają robić ci z felerami. Może najpierw niech sobie uświadomią, że.je mają? Bo wokół wszyscy im wmawiają, że.wszystko jest możliwe i że od pucybuta do milionera każdymoże, a jak tego nie robi to tylko dlatego, że mu się nie chce.
                        • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:26
                          aandzia43 napisała:

                          > To było z.grubej rury, ale chodziło mi o zasadę. Nie wiem co mają robić ci z fe
                          > lerami. Może najpierw niech sobie uświadomią, że.je mają? Bo wokół wszyscy im w
                          > mawiają, że.wszystko jest możliwe i że od pucybuta do milionera każdymoże, a ja
                          > k tego nie robi to tylko dlatego, że mu się nie chce.

                          No więc właśnie rozmawiamy we wątku o feminizmie, który takie farmazony ludziom sprzedaje.
                          • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 14:43
                            druginudziarz napisał:

                            > aandzia43 napisała:
                            >
                            > > To było z.grubej rury, ale chodziło mi o zasadę. Nie wiem co mają robić c
                            > i z fe
                            > > lerami. Może najpierw niech sobie uświadomią, że.je mają? Bo wokół wszysc
                            > y im w
                            > > mawiają, że.wszystko jest możliwe i że od pucybuta do milionera każdymoże
                            > , a ja
                            > > k tego nie robi to tylko dlatego, że mu się nie chce.
                            >
                            > No więc właśnie rozmawiamy we wątku o feminizmie, który takie farmazony ludziom
                            > sprzedaje.

                            Czyżby? Który? O co konkretnie chodzi? Czyżbym gdzieś negowała brak macic u mężczyzn? :-P
                            • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:14
                              aandzia43 napisała:

                              > > No więc właśnie rozmawiamy we wątku o feminizmie, który takie farmazony l
                              > udziom
                              > > sprzedaje.
                              >
                              > Czyżby? Który? O co konkretnie chodzi? Czyżbym gdzieś negowała brak macic u męż
                              > czyzn? :-P

                              Rodzic wszelkich feministycznych farmazonów to:
                              "Masz macicę, ale jesteś taka sama jak mężczyzna".
                              • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:49

                                > >
                                > > Czyżby? Który? O co konkretnie chodzi? Czyżbym gdzieś negowała brak macic
                                > u męż
                                > > czyzn? :-P
                                >
                                > Rodzic wszelkich feministycznych farmazonów to:
                                > "Masz macicę, ale jesteś taka sama jak mężczyzna


                                Tak, to ewidentny farmazon. Nie podzielam i nie podziela bardzo dużo feministek.
                      • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:52

                        >
                        > > I gotowości na zejście do piekieł. Celowo
                        > > nie piszę "ciężkiej pracy", bo źle się kojarzy ;-) Mam je cały czas, nie
                        > tylko
                        > > stoją na półkach, ale opiera się na nichmoje obecne życie. Ale żaden med
                        > al zdo
                        > > byty na igrzyskach 10-5 lat temu nie gwarantantuje, że zdobędę następny d
                        > zisiaj
                        > > :-)
                        >
                        > A do tego później niektórzy w biedzie wyprzedają te rodowe srebra.
                        > No więc tym bardziej trzeba ten stan (posiadania) konserwować a to już trud i k
                        > onieczność "zmieniania się". Nie ma innej drogi, jeśli w życiu stoisz w miejscu
                        > to się cofasz.

                        Jasne, nie ma innej opcji jak tylko do przodu. Chociażby tylko po to, by nie wyprzedawac rodowych sreber, czyli nie stracić tego, co się już ma. Czasem "do przodu" wiąże się z chwilą postoju w celu obrania nowej drogi.
              • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 09:34
                zawle napisała:

                > Ty przeżyłeś wewnętrzną przemianę, ktoś inny w ogóle. I to w ogóle nie musi być
                > , że jest mało refleksyjny, leniwy, ale może być że mu ta przemiana do niczego
                > nie była potrzebna. Bo nie był rozżalonym chłopcem. Nie neguj ludzi którzy tu n
                > ie przyszli dojrzewać i znajdywać właściwych map. Ja nie zamierzam się dla niko
                > go zmieniać.

                A dla samej siebie też nie?

                > Nie będę się przebierać za szpilkową panienkę, tylko dlatego że mó
                > j luby tak lubi. Podobnie on pewnie nie wbiłby się w rurki, nawet jakby mnie ru
                > rkowicze zwilżali.

                Eeee, to sa nic nie warte utensylia. To sa komunikaty dla małolatów.

                > Zmienisz tylko to co dla Ciebie mało ważne lub po Twojej myś
                > li. Poza tym....z jakiegoś powodu tej ON mnie wybrał?

                Wybrał kierując się instynktem, a ludzki instynkt przewiduje mniej więcej po dwóch latach kolejny wybór.
                Ale my tu o inny scenariusz walczymy a nie o instynktowny, a ten inny trzeba sobie już wypracować.
                I o tym magluje urqu, a Wy drogie Panie albo faktycznie nie rozumiecie, albo udajecie :D
                • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 11:45
                  druginudziarz napisał: > A dla samej siebie też nie?

                  Dal siebie samej się polubiłam. I nauczyłam się żyć z moimi deficytami.

                  > Eeee, to sa nic nie warte utensylia. To sa komunikaty dla małolatów.

                  Rozmowa o tym była, to się do tego odnoszę. Aczkolwiek nie negują znaczenia tego jak się nosimy (nie wiem czemu zastosowałeś tu ten rzeczownik). To w jakiś sposób określa to, co mamy w środku.

                  > Wybrał kierując się instynktem, a ludzki instynkt przewiduje mniej więcej po dw
                  > óch latach kolejny wybór.
                  > Ale my tu o inny scenariusz walczymy a nie o instynktowny, a ten inny trzeba so
                  > bie już wypracować.
                  > I o tym magluje urqu, a Wy drogie Panie albo faktycznie nie rozumiecie, albo ud
                  > ajecie :D

                  Wy walczycie. Dla mnie fajne dwa lata jest ok:)) Hehe..jak umowa na telefon. A co Ty chcesz drugi powiedzieć? Że po dwóch latach mam rozpoznać zmieniające się gusta mojego chłopa i według życzenia stać się czarnooką wielbicielką poezji śpiewanej? ;)
                  • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:16
                    zawle napisała:

                    > druginudziarz napisał: > A dla samej siebie też nie?
                    >
                    > Dal siebie samej się polubiłam. I nauczyłam się żyć z moimi deficytami.

                    A po co Ci to? Po co "polubiłaś" i "nauczyłaś".

                    > > Eeee, to sa nic nie warte utensylia. To sa komunikaty dla małolatów.
                    >
                    > Rozmowa o tym była, to się do tego odnoszę. Aczkolwiek nie negują znaczenia teg
                    > o jak się nosimy (nie wiem czemu zastosowałeś tu ten rzeczownik). To w jakiś sp
                    > osób określa to, co mamy w środku.

                    Ma w środku szafę z rurkami :D

                    > Wy walczycie.
                    Napisałeś wyżej że się "nauczyłaś" i "polubiłaś" czyli właśnie zwalczyłać coś instynktownego w sobie.

                    > Dla mnie fajne dwa lata jest ok:)) Hehe..jak umowa na telefon. A
                    > co Ty chcesz drugi powiedzieć? Że po dwóch latach mam rozpoznać zmieniające się
                    > gusta mojego chłopa i według życzenia stać się czarnooką wielbicielką poezji ś
                    > piewanej? ;)

                    Nigdzie nie pisałem o "zmieniających się gustach".
                    Swoją drogą do mi się tekst z kabaretu przypomniał, na stara żona robi aferę staremu mężowi, że całe życie mu robiła tą pomidorową i jakoś jadł a nagle mu nie smakuje.
                    Na pewno masz takie same gusta jak 20 lat temu?
                    • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 20:32
                      druginudziarz napisał:
                      > A po co Ci to? Po co "polubiłaś" i "nauczyłaś".

                      Z sympatii dla Ciebie:)) Bo pytasz. A ja nazywam naprędce to o co pytasz;)

                      > Napisałeś wyżej że się "nauczyłaś" i "polubiłaś" czyli właśnie zwalczyłać coś i
                      > nstynktownego w sobie.

                      No chyba nie do końca. Nauczyłam się żyć/polubiłam instynktowne zachowania. Ale pewnie Cię odpowiedź i tak nie zadowoli;)

                      > Nigdzie nie pisałem o "zmieniających się gustach".
                      > Na pewno masz takie same gusta jak 20 lat temu?

                      Pokrętne zestawienie:))
                      • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:12
                        zawle napisała:

                        > druginudziarz napisał:
                        > > A po co Ci to? Po co "polubiłaś" i "nauczyłaś".
                        >
                        > Z sympatii dla Ciebie:)) Bo pytasz. A ja nazywam naprędce to o co pytasz;)
                        >
                        > > Napisałeś wyżej że się "nauczyłaś" i "polubiłaś" czyli właśnie zwalczyłać
                        > coś i
                        > > nstynktownego w sobie.
                        >
                        > No chyba nie do końca. Nauczyłam się żyć/polubiłam instynktowne zachowania. Ale
                        > pewnie Cię odpowiedź i tak nie zadowoli;)

                        To o Twoje zadowolenie idzie, a nie o moje ;)
                        No więc zobacz: nauczyłaś się żyć i lubić swoje instynktowne zachowanie, gdyż wcześniej (instynktownie) tego nie lubiłaś.

                        > > Nigdzie nie pisałem o "zmieniających się gustach".
                        > > Na pewno masz takie same gusta jak 20 lat temu?
                        >
                        > Pokrętne zestawienie:))

                        Nie pisałem co nie znaczy że nie mogę pisać. Nic w tym pokrętnego.
                        Po prostu kryterium "zmieniających się gustów" wcześniej się nigdzie nie pojawiło, w każdym razie nie w moich wypowiedziach.
                        • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:18
                          druginudziarz napisał: > No więc zobacz: nauczyłaś się żyć i lubić swoje instynktowne zachowanie, gdyż w
                          > cześniej (instynktownie) tego nie lubiłaś.

                          Ja nie lubiłam??? I czemu instynktowne? Ja mówię o bałaganiarstwie, roztrzepaniu, poziomie reaktywności. A Ty o czym? O swojej jednej dźwigni?

                          > Nie pisałem co nie znaczy że nie mogę pisać. Nic w tym pokrętnego.
                          > Po prostu kryterium "zmieniających się gustów" wcześniej się nigdzie nie pojawi
                          > ło, w każdym razie nie w moich wypowiedziach.

                          Pisałeś między słowami.
                          • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:30
                            zawle napisała:

                            > druginudziarz napisał: > No więc zobacz: nauczyłaś się żyć i lubić swoje in
                            > stynktowne zachowanie, gdyż w
                            > > cześniej (instynktownie) tego nie lubiłaś.
                            >
                            > Ja nie lubiłam??? I czemu instynktowne? Ja mówię o bałaganiarstwie, roztrzepani
                            > u, poziomie reaktywności. A Ty o czym? O swojej jednej dźwigni?

                            Nauczyłaś się żyć i lubić coś tam, tak?
                            Czyli wcześniej nie umiałaś i nie lubiłaś tak?
                            Owo "nieumienie" i "nielubienie" jakie było? wyuczone czy "instynktowne"?
                            Zapytałem, po co w sumie zmieniałaś ten stan rzeczy, nie odpowiedziałaś, ale zakładam, że zmieniłaś po to by żyło Ci się lepiej (a nie gorzej).
                            Te proces "zmieniania", ta "nauka", to w istocie walka z czymś co miało sie wcześniej, walka z instynktownym zachowaniem.
                            Czy na tym etapie zgadzamy sie czy nie?

                            > > Nie pisałem co nie znaczy że nie mogę pisać. Nic w tym pokrętnego.
                            > > Po prostu kryterium "zmieniających się gustów" wcześniej się nigdzie nie
                            > pojawi
                            > > ło, w każdym razie nie w moich wypowiedziach.
                            >
                            > Pisałeś między słowami.

                            Może. A jeśli to nieintencjonalnie.
                            Powiem Ci że i bez "zmieniających sie gustów" związek musi ewoluować. Wiele cech, dążeń, pragnień nawet u siebie nie znamy a co dopiero u partnera. One po prostu sobie z czasem wypływają na powierzchnię, czasem jak piękny kwiat lotosu, czasem jak plama ropy.
                            Ty wtedy mówisz: ee, to nie, to ja dziękuję.
                            Urqu mówi: OK, pielęgnujmy kwiat, zbierzmy ropę.
                            • zawle Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 19:18
                              druginudziarz napisał: > Nauczyłaś się żyć i lubić coś tam, tak?
                              > Czyli wcześniej nie umiałaś i nie lubiłaś tak?
                              > Owo "nieumienie" i "nielubienie" jakie było? wyuczone czy "instynktowne"?
                              > Zapytałem, po co w sumie zmieniałaś ten stan rzeczy, nie odpowiedziałaś, ale za
                              > kładam, że zmieniłaś po to by żyło Ci się lepiej (a nie gorzej).
                              > Te proces "zmieniania", ta "nauka", to w istocie walka z czymś co miało sie wcz
                              > eśniej, walka z instynktownym zachowaniem.
                              > Czy na tym etapie zgadzamy sie czy nie?

                              Najpierw ustalmy co jest zachowaniem instynktownym. INSTYNKT.

                              > Powiem Ci że i bez "zmieniających sie gustów" związek musi ewoluować. Wiele cec
                              > h, dążeń, pragnień nawet u siebie nie znamy a co dopiero u partnera. One po pro
                              > stu sobie z czasem wypływają na powierzchnię, czasem jak piękny kwiat lotosu, c
                              > zasem jak plama ropy.

                              Związek ewaluuje, nie "musi". Tu chyba jest ta różnica. I ludzie się naturalnie do siebie dopasowują lub "muszą się dopasować". Naturalne dopasowanie jest ok. Muszę następuje wtedy, gdy jest mus. Nie mam nic przeciwko temu że inni "muszą". Musieć to nawet lepej dla mnie niż narzekać. Bo nawet gdy "musisz", podejmujesz decyzję czy musisz rzeczywiście, czy Ci się to opłaca i czy to zrobisz. Mnie "muszę" nie obowiązuje, bo ja raz zobaczyłam że nic nie muszę nawet gdy muszę, projektuję swoje życie tak żebym nie musiała, związek jako taki nie jest dla mnie wartością. Dopiero dobry związek jest. W nich zmieniam się naturalnie. A co do twojej ropy...co ona symbolizuje, bo w poezji jestem kiepska:))

                              > Ty wtedy mówisz: ee, to nie, to ja dziękuję.
                              > Urqu mówi: OK, pielęgnujmy kwiat, zbierzmy ropę.
                • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:10

                  > > li. Poza tym....z jakiegoś powodu tej ON mnie wybrał?
                  >
                  > Wybrał kierując się instynktem, a ludzki instynkt przewiduje mniej więcej po dw
                  > óch latach kolejny wybór.
                  > Ale my tu o inny scenariusz walczymy a nie o instynktowny, a ten inny trzeba so
                  > bie już wypracować.
                  > I o tym magluje urqu, a Wy drogie Panie albo faktycznie nie rozumiecie, albo ud
                  > ajecie :D

                  Jesssuuuu, rozumiemy. A co tu jest do nie rozumienia? Proste sprawy. Jednak on zachowuje się (nieustająco, a więc to jakaś jego stała własność) jak młokos, który odkrył regułę "ściągam się na drążku więc rosną mi mięśnie rąk" i lata z tą wiedzą między szerokimi masami wciskając kit,.że.wszystko jest możliwe m.in. tym bez rąk ;-)
                  • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:24
                    aandzia43 napisała:

                    > Jesssuuuu, rozumiemy. A co tu jest do nie rozumienia? Proste sprawy. Jednak on
                    > zachowuje się (nieustająco, a więc to jakaś jego stała własność) jak młokos, kt
                    > óry odkrył regułę "ściągam się na drążku więc rosną mi mięśnie rąk" i lata z tą
                    > wiedzą między szerokimi masami wciskając kit,.że.wszystko jest możliwe m.in. t
                    > ym bez rąk ;-)

                    Acha. I wszystkich zmusza do dyskusji :)
                    Może napisz co Cie skłania do prowadzenia polemik z urqu?
                    • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 12:35
                      druginudziarz napisał:

                      > aandzia43 napisała:
                      >
                      > > Jesssuuuu, rozumiemy. A co tu jest do nie rozumienia? Proste sprawy. Jedn
                      > ak on
                      > > zachowuje się (nieustająco, a więc to jakaś jego stała własność) jak młok
                      > os, kt
                      > > óry odkrył regułę "ściągam się na drążku więc rosną mi mięśnie rąk" i lat
                      > a z tą
                      > > wiedzą między szerokimi masami wciskając kit,.że.wszystko jest możliwe m
                      > .in. t
                      > > ym bez rąk ;-)
                      >
                      > Acha. I wszystkich zmusza do dyskusji :)
                      > Może napisz co Cie skłania do prowadzenia polemik z urqu?

                      Czy ja w postach do Urqu polemizuję z zasadą "od ściągania się na.drążku rosną mięśnie rąk"'? :-O Wkurza mnie jego wąskie spektrum w tym i owym i inne takie i daję wyraz temu wkurzeniu ;-)
                      • druginudziarz Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:19
                        aandzia43 napisała:

                        > Czy ja w postach do Urqu polemizuję z zasadą "od ściągania się na.drążku rosną
                        > mięśnie rąk"'? :-O

                        Nie polemizujesz tylko twierdzisz, że nie ma czegoś takiego jak mięsień i drążek.

                        > Wkurza mnie jego wąskie spektrum w tym i owym i inne takie i
                        > daję wyraz temu wkurzeniu ;-)

                        Najbardziej Cię wkurza że nie możesz dać klapsa temu chłopcu na drążku :P
                        • aandzia43 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 04.09.16, 13:59
                          druginudziarz napisał:

                          > aandzia43 napisała:
                          >
                          > > Czy ja w postach do Urqu polemizuję z zasadą "od ściągania się na.drążku
                          > rosną
                          > > mięśnie rąk"'? :-O
                          >
                          > Nie polemizujesz tylko twierdzisz, że nie ma czegoś takiego jak mięsień i drąże
                          > k.

                          Bzdura,ale rozumiem, że poprawia wam nastroj i odbudowuje ego ;-) Takie drążki to ja połamałam ćwicząc zajadle kilkanaście lat temu.



                          > > Wkurza mnie jego wąskie spektrum w tym i owym i inne takie i
                          > > daję wyraz temu wkurzeniu ;-)
                          >
                          > Najbardziej Cię wkurza że nie możesz dać klapsa temu chłopcu na drążku :P

                          Nie biję dzieci. A Urqu nie raz dostał z glana. Nie na.drążku tylko gryząc po lydkach.
    • midnight_lightning Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 02:00
      marek.zak1

      ",,Nie ma świata, gdzie mężczyźni musieli zabijać, żeby mieć jedzenie i podbijać świat, żeby zbudować swoją wartość".

      Otóż ten świat nadal jest, z tym, ze zabijanie nie jest potrzebne. Wystarczy odnosić sukcesy i zarabiać kasę. A....jeszcze trzeba dbać o formę fizyczną. "


      Bynajmniej, zwierzęca ścieżka skrajnego egoizmu kosztem krzywdzenia innych nie jest jedyną, za to najgorszą możliwą. Jej popularność to wyłącznie wynik preferowania Zła przez kobiety, i niszczenia dobrych, miłych, altruistycznych facetów. Dobrzy nie kręcą, "niegrzeczni" i zwierzęcy im imponują.

      _____________________________________________


      "Przy milionach singielek szukających sympatycznego i normalnego faceta, trzeba mieć w sobie coś bardzo zniechęcającego / odpychającego, żeby się nie udało. "

      Może i miliony singielek szukają sympatycznych i normalnych facetów. Jednak nie zapominajmy, że te miliony singielek za młodu miały tych sympatycznych głęboko w pogardzie, w najlepszym razie wpychały ich w rolę "frienda", a rżnęły się z przypadkowymi, niesympatycznymi, zwierzęcymi troglodytami. Jaka szkoda, że nie mogą się ożenić tylko z tymi 20%-ami.

      I cóż z tego, że miłosniczki bandytów, łajdaków, troglodytów po tym, jak wylądują na śmietniku raczą łaskawie spojrzeć na tych miłych, sympatycznych, inteligentnych, dobrych i altruistycznych, nazywając to zresztą jasno "obniżaniem wymagań"? ? Towar zużyty, luźny i oblepiony. Zresztą odrzucanie i traktowanie z pogardą przez kilkanaście lat to wystarczająca lekcja, by zacząć traktować kobiety tak, jak na to zasługują. Ponadto wiadomo, że szukaja nie faceta do seksu bez zobowiazań, a frajera do związku, bankomatu, z którym seksu nie bedzie, bo "nie ma chemii". Ta chemia jest tylko dla złych facetów.

      -----------
      "Co do singielek to one nie obnizają"
      -----------
      Obnizają, jednakoż ... przyzwyczajone do popularnosci z czasów młodości nie potrafią same podrywać.

      a sytuacja jest następująca:

      - ich super cool ruchacze dzięki zbudowanej przez nie same extra "pewnosci siebie" posuwają młode laski, bo młode są lepsze, ciasne
      - notorycznie pogardzani przez nie w młodości nie ruszą już palcem, część z powodu trwałego zniszczenia poczucia własnej wartości, część z odrazy i nienawiści

      I to słuszne i sprawiedliwe jest. Nie bez przyczyny singielki są singielkami. Pogarda za pogardę.


      P.S. recepta na wyjście z pułapki to odkochać się. Zrozumieć, że Zło nie zasługuje na miłość.
      • marek.zak1 Re: Recepta na wyście z feministycznej pułapki 03.09.16, 09:45
        midnight_lightning napisał:

        > marek.zak1
        >
        > ",,Nie ma świata, gdzie mężczyźni musieli zabijać, żeby mieć jedzenie i podbija
        > ć świat, żeby zbudować swoją wartość".
        >
        > Otóż ten świat nadal jest, z tym, ze zabijanie nie jest potrzebne. Wystarczy od
        > nosić sukcesy i zarabiać kasę. A....jeszcze trzeba dbać o formę fizyczną. "
        >
        >
        > Bynajmniej, zwierzęca ścieżka skrajnego egoizmu kosztem krzywdzenia innych nie jest jedyną, za to najgorszą możliwą. Jej popularność to wyłącznie wynik preferowania Zła przez kobiety, i niszczenia dobrych, miłych, altruistycznych facetów . Dobrzy nie kręcą, niegrzeczni" i zwierzęcy im imponują.
        --------------------------------------------
        Jak zawsze mylisz zło z siłą i dobro ze słabością. Odsyła do westernów, gdzie dobry szeryf (Clint Eastwood et al) pokazuąa, że napier...mocno i strzelają lepiej niż ci źli.

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka