mala-izunia
13.03.05, 19:47
Podle, podle sie czuje, jest mi zle i wiem, ze jemu tez jest zle. Wczoraj w
nocy znow rozmawialismy na temat seksu, a raczej jego braku. Bez wyrzutow,
wzajemnego oskarzania. Pytanie: dlaczego? Dlaczego nie chce? Odpowiedz: on
ma problem, tylko nie wiemy jaki. Cos jest nie tak. Czy to moja wina, czy
robie cos zle? Moze nie powinnam mu mowic, ze chce? Ale wtedy nie bedzie
seksu w ogole, teraz przynajmniej jakis jest od czasu do czasu. Ja chce
wiedziec, ze oprocz tego, ze on mnie kocha, on mnie pozada. A tego nie
czuje. Jest czulosc, przytulanie, pocalunki, nieskonczone nocne rozmowy o
wszystkim... Wczoraj nawet powiedzialam, ze chyba wole, zeby mi
powiedzial "nie", kiedy wspominam o seksie, niz mowil OK a pozniej nic.
Jestem chaotyczna, przepraszam. Mysle o tym, aby przeniesc sie do drugiej
sypialni na czas jakis, co oznacza brak kontaktu fizycznego w nocy,
buziaczkow na dobranoc, czulego obejmowania i przytulania. Bo to jest, tego
mi nie brakuje. Musze go zapytac, co o tym sadzi. Moze to go obudzi? A
moze jestem naiwna?
Co Wy o tym myslicie?
Pozdrawiam