Dodaj do ulubionych

Czuje sie podle

13.03.05, 19:47
Podle, podle sie czuje, jest mi zle i wiem, ze jemu tez jest zle. Wczoraj w
nocy znow rozmawialismy na temat seksu, a raczej jego braku. Bez wyrzutow,
wzajemnego oskarzania. Pytanie: dlaczego? Dlaczego nie chce? Odpowiedz: on
ma problem, tylko nie wiemy jaki. Cos jest nie tak. Czy to moja wina, czy
robie cos zle? Moze nie powinnam mu mowic, ze chce? Ale wtedy nie bedzie
seksu w ogole, teraz przynajmniej jakis jest od czasu do czasu. Ja chce
wiedziec, ze oprocz tego, ze on mnie kocha, on mnie pozada. A tego nie
czuje. Jest czulosc, przytulanie, pocalunki, nieskonczone nocne rozmowy o
wszystkim... Wczoraj nawet powiedzialam, ze chyba wole, zeby mi
powiedzial "nie", kiedy wspominam o seksie, niz mowil OK a pozniej nic.
Jestem chaotyczna, przepraszam. Mysle o tym, aby przeniesc sie do drugiej
sypialni na czas jakis, co oznacza brak kontaktu fizycznego w nocy,
buziaczkow na dobranoc, czulego obejmowania i przytulania. Bo to jest, tego
mi nie brakuje. Musze go zapytac, co o tym sadzi. Moze to go obudzi? A
moze jestem naiwna?
Co Wy o tym myslicie?
Pozdrawiam
Obserwuj wątek
    • belzebub00 Re: Czuje sie podle 13.03.05, 22:19
      kochana to nie ty to on,on jest po prostu gejem i nie chce sie przyznac
      • mala-izunia Re: Czuje sie podle 14.03.05, 00:26
        Nie jest gejem.
    • dm117 Re: Czuje sie podle 14.03.05, 03:59
      a moze jest inna kobieta w jego zyciu???????????
      • bad.woman Re: Czuje sie podle 14.03.05, 08:37
        Mam bardzo podobną sytuację, żeby nie napisać identyczną. Nie znalazłam
        rozwiązania. Ale będę śledzić ten wątek, może Tobie ktoś da jakąś cudowną radę,
        magiczny sposób na męża, ech...
      • ruiza Re: Czuje sie podle 14.03.05, 15:30
        CZy Wy na wszystko macie tylko jedną odpowiedź??? Gej albo inna kobieta...
        Jasne... Żeby to było takie proste...
    • froodoo Re: Czuje sie podle 14.03.05, 08:55
      Cóz...mogę tylko powiedziec coś od strony męskiej...Każdy facet ma chwile
      krótsze lub dłuższe, gdy sex go nie pociaga (przesyt, zmęczenie, gospodarka
      hormonalna). Taki stan sexualnego uśpienia. Ale wiem tez że z każdym dniem
      takiej abstynencji, poziom hormonów sie zwieksza i zwieksza...a to
      nawarstwianie dochodzi do takiego poziomu, że nachodzi potrzeba rozładowania. I
      tylko, czy się chce tego dokonać z partnerką (ja chcę), czy też gdzieś pokątnie
      i samotnie. Bo fizjologia męzczyzny jest taka, że ten wytrysk raz na jakiś czas
      musi być. Oby to sie stało gdy sie jest razem...życze wam tego.
      • ashton Re: Czuje sie podle 14.03.05, 11:35
        Zgadzam się!
    • mala-izunia Re: Czuje sie podle 15.03.05, 01:57
      Nie ma innej kobiety, bo i kiedy znalazlby na to czas? Duuuuuzo pracuje (praca
      bardzo stresujaca), a ostatnio przyplataly sie klopoty ze zdrowiem, a raczej
      obawy, ze to moze byc cos powaznego. To moze byc przyczyna, wiem, tyle ze w
      naszym zwiazku zawsze tak bylo, ze to ja inicjowalam seks, bo w przeciwnym
      wypadku duzo czasu uplywalo zanim cokolwiek nastapilo.
      • tina1 Re: Czuje sie podle 15.03.05, 07:02
        Praca długotrwała , stresująca, kłopoty ze zdrowiem...to nie jest dobra
        atmosfera dla udanego pożycia...albo pomożesz mu to jakoś przetrwać i wspólnie
        z tego wyjdziecie albo będzie miał jeszcze jeden "ból" więcej.

      • torvald Re: Czuje sie podle - a nie powinnas! 15.03.05, 08:02
        Hm...
        Tak od dluzszego czasu czytam te posty i przychodzi mi do glowy tylko jedno
        wyjasnienie, zreszta juz poruszone na tym forum - praca.
        Tak sie sklada iz czasem, nie czesto ale mam takie dni a nawet caly tydzien
        ze "dzieki" pracy, jezeli juz to mam ochote na co najwyzej samozaspokojenie.
        Oczywiscie nie robie tego gdyz wiem ze ten stan minie.
        Zapewne w takich momentach moja Pani ma podobne mysli co ty.
        Nie wiem bo nie rozmawialismy na ten temat.
        Praca jest jedna z najwazniejszych spraw w naszych, meskich glowach.
        Poprostu bez seksu mozna zyc ale ciezko sie zyje ze swiadomoscia iz nie mozemy
        utrzymac rodziny. Nawet gdy tak nie jest w zeczywistosci.
        Zakladam oczywiscie ze twoj maz nie ma problemow alkoholowych bo o nich nie
        wspomnialas.

        Nei wiem co robni i jaki styl pracy ma twoj maz.
        Wydaje mi sie jednak ze powinnas troche sie temu przyjrzec. Nie pytac go kiedy
        wraca do domu - bo zapewne bedzie odpowiadal "polgebkiem".
        Skoro caly dzien spedzil w stresujacej robocie to "na bank" nie bedzie chcial o
        tym mowic. Tymbardziej jezeli ma jakis konflikt w pracy, czy to z kolegami czy
        podwladnymi...
        Kazda rada zapewne juz kiedys rozbrzmiewala ale wydaje mi sie ze
        najskiteczniejsza metoda jest czesciowe oderwanie twojego meza od problemow z
        praca (jezeli oczywiscie moja pierwotna teza jest w jakim stopniu prawdziwa).
        Nie od razu ale "pomalutku".
        Oczywiscie wspolny wyjazd na urlop. Oderwanie sie od tego schematu pomaga
        najlepiej. Najlepiej jest zorganizowac urlop nie w czasie kiedy "jest
        zaplanowany" ale wlasnie wtedy kiedy nie jest.
        Planowanie niestety filtruje z zycie taki perwiastek jak
        spontanicznosc "miejsca i akcji". Nie dotyczy to oczywiscie wszystkich ale tych
        co to musza miec zawsze i wszystko zaplanowane.
        Twoj maz nie musi planowac waszego urlopu - przeciez sama mozesz to zrobic z
        dokladnoscia do kazdego dnia - a on wcale nie musi wiedziec ze to
        zaplanowalas :)
        Jest tyle niedrogich miejsc w Polsce, Litwie czy Slowaci.
        Tyle pieknych i "magicznych" miejsc.
        Dlugi urlop na pewno poprawi wasze wspolzycie i pozwoli twojemu mezowi
        zapomniec o problemach w pracy.
        To jest jedna z "rad".
        Problemy tojego meza wcale nie musza sie ograniczac do problemow "w pracy" - on
        moze uzywac tego jako wybiegu aby mu dac troche spokoju.
        Z doswiadczenia wiem, ze :
        1) nie chce mi sie myslec co bede jadl na kolacje - kiedy wraca z roboty i mam
        caly swiat w 4 literach.
        2) problemy innych - nawet ich szczescie w tym momencie mnie rowniez nie
        interesuje
        3) telewizora nie ogladam, ja sie na niego patrze - a w zasadzie patrze "przez
        niego". nie interesuje mnie co pokazuja - najwazniejsze ze mam spokoj.
        4) lozko jest miejscem odpoczynku - tak zaczyna sie kojarzyc.
        Sex po ciezkim dniu jest jak dodatkowa praca - tym bardziej ze w dzisiejszych
        czasach kobiety "musza" miec orgazm.

        Jak nad tym pracuje?
        1) wracam wczesniej z pracy - nawet kiedy mam "ful" pracy. Wczesniej to jest o
        18 -19
        2) Staram sie w sobote i niedziele byc w domu. Organizuje wyjazdy za miasto.
        Nie wiem gdzie mieszkasz ale kazde miasto ma mase atrakcji wokol siebie. Czesto
        nieznanych a ktore spokojnie mozna zobaczyc na rowerze, ktory mozna "zaladowac"
        do pociagu. Auto zostawiam w domu.
        3) Wystawy i galerie.
        Nie interesowalem sie szuka. Ale w obrazach, sztuce - nawet tej "nowoczesnej" i
        niezrozumialej jest cos co pozwala podyskutowac na tematy do tej pory
        nieporuszane.
        4) kocham sie ze swoja Pania w miejscach i czasie najbardziej dla niej
        zaskakujacych. Zaskakujacych rowniez dla mnie.
        Nie rozmawiam co wieczor o problemach z sexem... wiekszosc juz jest powiedziana
        i nazwane a jezeli nie mozna podczas rozmowy dojsc do rzadnych wnioskow znaczy
        ze informacja podana nie jest pelna albo ktores z was od czegos ucieka.
        5) Pozwalam swojej partnerce na rzeczy czysto wyjete z filmow "dla doroslych".
        Sam bardzo czesto prowokuje takie sytuacje. (intymna fryzura...)
        Sama znasz upodobania swojego slubnego.

        Jednym slowem.
        Facet na poczatku powinien mniej myslec o pracy i obowiazkach (nie znaczy zeby
        je olewal) a wiecej o cieple i blasku slonca.
        A jezeli jego praca nie pozwala na wolnosc czy rodzine...
        moze powinniscie razem poszukac mu pracy podobnej ale mniej stersujacej?
        Bedac jeszcze w jednej pracy przeciez mozna zaczac szukac nowej.
        Jedno drugiemu nie przeszkadza.


        Uff... rozpisalem sie.
        Ale chyba i problem jest powazny.
        Milego dnia.

        • ag011 Re: Czuje sie podle - a nie powinnas! 15.03.05, 08:58
          torvald napisał:
          > Uff... rozpisalem sie.

          Rozpisales sie, ale trafiles w sedno. Przynajmniej z mojego punktu
          widzenia (meza, co sie przestal poczuwac).

          PRACA. Warto aby Panie skarzace sie na ozieblosc mezow przedstawialy
          choc z grubsza jak to u nich jest z (excusez le mot) stosunkami pracy
          w rodzinie.

          A przeciez sytuacja u Torvalda nie jest zla: ma wolne weekendy, czas
          na wyjazdy, sztuke itd. To daje pole do manewrów (milosnych). A co
          powiedziec o sytuacji, kiedy praca na "ful" oznacza _absolutny_ brak
          czasu? A przy tym ta praca nie przynosi pieniedzy? Toz to stres do
          potegi strasznej razy stres silnia.

          Rozwiazania pewnie nie ma. (Daruje sobie komentarz na temat "warto
          zmienic prace"). Nawet jesli postawic na karte "a niechaj to kobieta
          [rownouprawniona] zarobi na rodzine", nawet jesli ta karta zostanie
          wygrana, to facet niekoniecznie pogodzi sie z tym psychicznie (presja
          modelu "tradycyjnego" wciaz zyje). Stresowac sie bedzie, ze kobiecie
          sie udalo, a jemu nie (a przecie to on powinien [byl]).
          Z takim stresem tez do seksu daleko.

          Pytaja Panie czemu masturbacja? czemu gry komputerowe? Bo tam facet
          ma jeszcze szanse wygrac. A wygranej potrzebuje.

          I cos, o czym na tym watku chyba nie przeczytalem, a co dopowiem z
          wlasnego doswiadczenia:
          Czlowiek w trudnych sytuacjach probuje znajdowac pozytywy chocby w
          tragi(komi)cznych sytuacjach. Brak seksu to mozliwosc zaprzestania
          gonitwy w wyscigu szczurow, pawi, kogutow czy kogo tam. Obojetnieje
          na reklamy podszyte seksem wprost lub podskórnie, obojetnieje na presje
          (zdobadz lepsza pozycje materialna, lepsze auto, coby pokazac zes
          lepszym samcem, kupuj kosmetyki, chodz na silownie, oszukuj czas,
          badaj trendy, staraj sie, staraj sie, staraj sie) - prosze sie nie smiac,
          ale wydaje mi sie, ze czlowiek (no, facet) z nieudawana obojetnoscia na
          seks zbliza sie do buddopodobnego spokoju:
          obce staja mu sie liczne stresogenne checi, chucie i potrzeby obmyslane
          przez specow od marketingu.

          A czy taki ktos kocha swoja zone? I to jak! (Bo ze rozdzielac potrafi
          seks od milosci, to sie wie nie od dzis.) Pozdr
          • torvald Re: Czuje sie podle - a nie powinnas! 15.03.05, 11:01
            Trafna uwaga.

            Seks staje sie w takim przypadku jak "kolejna rzecz aby byc w dobrym tonie".
            Dodam od siebie, ze mialem takie problemy i je nadal mam, od czasu do czasu.

            To nie tak ze mam dobra prace i wolne weekendy... zainteresowalem sie sztuka i
            uprawiam joge...
            Musialem najpierw dojrzec powytywne sprawy tego ale przede wszystkim musialem
            zauwazyc ze tak mozna zyc! Nie musze brac roboty na weekendy, czy siedziec do
            23 w firmie...
            Przyznam ze moja partnerka wiele mi pomogla.
            Chocby tym ze zaprzestala "wieczorne rozmowy", nie nalegala...
            wiem ze ciezko jej bylo ale ja zaczalem pracowac nad problemem.
            Jezeli w pracy rozwiazuje setki problemow - to jaki ze mnie "szef" jezeli nie
            moge rozwiazac takiej prostej sprawy ( z punktu widzenia menagera)...
            W koncu jak jestem zadowolony z zycia to lepiej mi sie pracuje.
            Wydaje sie banalne ale tak jest ....

            A propos, facet nie zawsze musi wygrywac.
            Gry komputerowe pozwalaja (przynajmniej dla mnie) na oderwanie sie or
            rzeczywistosci, zmierzenie sie z innymi trudnosciami.
            A to czy przegrywam czy wygrywam? Dla mnie nie ma znaczenia. Wazne ze sprawia
            mi przyjemnosc.

            Przeczytalem w prasie artykol o kobietach, ktore udaja orgazm i jak to wplywa
            na sytuacje ekonomiczna w zwiazku...
            Otoz najczesciej dobrze wyksztalcone kobiety okolo 30-stki o stabilnej sytuacji
            materialnej udawaja orgazm.
            Ich maz/partner jest "dowartosciowany" i lepsze ma wyniki w pracy a co za tym
            idzie wiecej zarabia.
            Smutne to wyniki ale pokazuja nature mezczyzn...
            I na koniec.
            Praca to nie wszystko. Jezeli zycie sie nie uklada nalezy powaznie sie
            zastanowic nad jej zmiana. Nie od razu jak pisalem ale aktywnie poszukiwac,
            przegladac oferty itp. bedac caly czas "na etacie".
            Problem jest kiedy to jest wlasny biznes. - ja pracuje na kontrakcie.

            Pozdrawiam,

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się


Nakarm Pajacyka